Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 2 9

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Czy po utracie przytomności i braku oddechu mogły powstać zmiany w mózgu?

Mój mąż ma 41 lat. 17 lipca: mój mąż nagle przestał oddychać i zaczął troszkę sinieć, po chwili (około minuty) została podjęta pierwsza pomoc (reanimacja - przeze mnie ). Podczas reanimacji zaczął sinieć na twarzy i uszy zrobiły się...

Mój mąż ma 41 lat. 17 lipca: mój mąż nagle przestał oddychać i zaczął troszkę sinieć, po chwili (około minuty) została podjęta pierwsza pomoc (reanimacja - przeze mnie ). Podczas reanimacji zaczął sinieć na twarzy i uszy zrobiły się fioletowe i jedno oko miał zamoknięte, drugie pół otwarte (puls był wyczuwalny, ale słaby). Przyjechała karetka po 10 minutach i przejęli go, zostały podane około 6 zastrzyków adrenaliny i 4 strzały z defibrylatora, mój maż załapał po około 18 min. reanimacji przez ratowników i został odwieziony do szpitala na oddział Kardiochirurgi. Po przywiezieniu do szpitala stwierdzono niewydolność krążeniowa serca i powstał obrzęk płuc. Został zrobiony tomograf wstępny i nic nie wykazał, został wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną i podłączony pod respirator (100% stężenia tlenu na 100 kg), zostały również podane leki na serce. Do dnia dzisiejszego nadal jest nieprzytomny i ponownie wprowadzony w śpiączkę 72-godziną, ponieważ powstały prężenia rąk, nóg, ruszał głową, odczuwał ból i reagował troszkę na słuch (polecenia zamknij oczy/otwórz itp.). W dniu 21 lipca został ponownie zrobiony tomograf i nic kompletnie nie wykazał, lekarz neurolog na podstawie badania i w oparciu się na dokumentacje stwierdził, że pacjent jest głęboko nieprzytomny i jest prawdopodobieństwo uszkodzenia korony mózgowej. Często tzw. prężenia zdarzały się podczas mówienia ,,Cześć'' i były prężone te części ciała które odpowiadają za wstawanie, czyli podniesie klatki w pozycję siedzącą. Każdy lekarz uważa inaczej, proszę o waszą poradę na ten temat. P.S. I jakby były duże zmiany w mózgu, to czy by wyszły na tomografii komputerowej?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Co może oznaczać ten uciążliwy ucisk skroni?

Od jakiegoś tygodnia mam ucisk skroni prawej, przechodzący do czoła. Czasami staje się to mocnym bólem. Wcześniej miałam zawroty głowy i szumy uszne. Byłam u dwóch neurologów, po badaniach krwi i badaniach przedmiotowych nic nie stwierdzili. Tomografii nie chcieli...

Od jakiegoś tygodnia mam ucisk skroni prawej, przechodzący do czoła. Czasami staje się to mocnym bólem. Wcześniej miałam zawroty głowy i szumy uszne. Byłam u dwóch neurologów, po badaniach krwi i badaniach przedmiotowych nic nie stwierdzili. Tomografii nie chcieli robić, bo 5 lat temu miałam robione Tk i rezonans, stwierdzili, że nie ma sensu teraz robić. Ucisk jest tak uciążliwy, że czasami siedzę i płaczę. Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Cały czas odczuwam ciało obce w gardle - czy to nerwica?

Wszystko zaczęło się w styczniu, poczułam coś w gardle, a właściwie coś w okolicy prawego migdała,j akby coś tam mi siedziało i ta okropna suchość w gardle. Zgłosiłam się do lekarza, stwierdził powiększenie migdałów, dostałam antybiotyk, ale...

Wszystko zaczęło się w styczniu, poczułam coś w gardle, a właściwie coś w okolicy prawego migdała,j akby coś tam mi siedziało i ta okropna suchość w gardle. Zgłosiłam się do lekarza, stwierdził powiększenie migdałów, dostałam antybiotyk, ale to nie pomogło. W lutym po raz kolejny poszłam do lekarza,powiedział,że on nic nie widzi,ale ja dał kolejny antybiotyk na to ''coś w gardle'',jednak też nie pomogło. Na początku marca zrobiłam wyniki krwi i wszystko wyszło niby dobrze, ale ja dalej coś w tym gardle czułam, więc zgłosiłam się do prywatnego laryngologa,który stwierdził,że nic tam w środku nie ma. Jednak ja dalej coś czuję w tym gardle, jednak od miesiąca nie w okolicy migdała, tylko w gardle, jakby uczucie ciała obcego. Oprócz tego od czasu do czasu czuję kłucie w uszach. Teraz też odczuwam jakieś inne bóle typu jakieś kłucie w łopatkach, bóle w łokciach czy kolanach. Planuję po raz kolejny iść do laryngologa. Cały czas myślę, że coś mi dolega, gdy coś mnie nowego zaboli myślę o kolejnej chorobie. Już nie wiem co robić. Cały czas mi to towarzyszy, jedynie kiedy śpię jest dobrze. Co robić?

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Marta Hat
Lek. Marta Hat
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy dolega mi nerwica wegetatywna?

Witam, mam 28 lat, 2 lata temu przydarzyła mi się bardzo nieprzyjemna sytuacja, a mianowicie zdrętwiało mi całe ciało, nogi, ręce, twarz i brzuch, zanim to nastąpiło, czułam silne lęki, pieczenie takie chwilowe w stopie i na ciele w różnych...

Witam, mam 28 lat, 2 lata temu przydarzyła mi się bardzo nieprzyjemna sytuacja, a mianowicie zdrętwiało mi całe ciało, nogi, ręce, twarz i brzuch, zanim to nastąpiło, czułam silne lęki, pieczenie takie chwilowe w stopie i na ciele w różnych miejscach, po tym wszystkim zachodziły takie krótkie epizody, np. drętwiały mi ręce, robiło mi się słabo, miałam uczucie duszności i do tego mrowienie od kolan w dół. Zazwyczaj w jakiejś stresującej sytuacji. Poszłam do neurologa, przepisał mi L*** i coś jeszcze, powiedział, że jak nie przejdzie, to będziemy dalej robić badania - w karcie zapisał „sm” ze znakiem zapytania. Po miesiącu brania leków poszłam na wizytę, oczywiście przeszły mrowienia itd., więc już nie zlecił mi innych badań. Do tej pory czułam się bardzo dobrze i nic mi się nie działo. Taka sytuacja z drętwieniem powtórzyła się teraz, ale tak, jakby ze zdwojoną siłą, nie mogłam przez to w ogóle funkcjonować, bo jak się zdenerwowałam, to od razu drętwiały i pociły mi ręce, robiło mi się słabo, duszno, miałam wrażenie, że umieram i do tego te głupie myśli, że zaraz w nogi coś mi się stanie, kto mnie uratuje, itd. Znowu udałam się do neurologa, ale tym razem zmieniłam lekarza - stwierdził dystonię wegetatywną, biorę C*** , A*** na noc, drętwienia ustąpiły, już się nie boję, lekarz mi bardzo solidnie wyjaśnił, na czym to polega - tylko martwią mnie te pojawiające się od czasu do czasu lekkie pieczenia i częściej w lewej nodze oraz na ciele również. Czy one będą się tak cały czas utrzymywać? Może nie przeszły, bo przerwałam 2 lata temu kurację. Czy wskazane by było badanie rezonansem? Bardzo proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Mój brat chyba jest bliski popełnienia samobójstwa - czy skierować go na leczenie zamknięte?

Witam, na początku spróbuję opisać problem. Mój brat (26 lat) od ok. 2-3 lat urwał kontakt ze wszystkimi znajomymi i zamknął się w domu do tego stopnia, że nie da się wyciągnąć nawet do kina. Miał wielkie ambicje, dużo i...

Witam, na początku spróbuję opisać problem. Mój brat (26 lat) od ok. 2-3 lat urwał kontakt ze wszystkimi znajomymi i zamknął się w domu do tego stopnia, że nie da się wyciągnąć nawet do kina. Miał wielkie ambicje, dużo i intensywnie uczył się sam w domu, lecz jego plany się nie powiodły. Teraz ma do całej rodziny (najbardziej do rodziców) pretensję i żal, że nie pomogliśmy mu w wyborze studiów, że nie miał dostępu do Internetu (twierdzi, że z Internetem sam by sobie wybrał dobry kierunek studiów), że cały czas wszyscy byli przeciwko niemu. Twierdzi, że na nikogo nie mógł liczyć (to oczywiście jego wersja). Układa swoją własną historię dawnych wydarzeń „pod siebie”, tak, że wszyscy inni są winni dzisiejszego stanu, tylko nie on. Twierdzi, że „rodzice zmarnowali mu życie i jest już za stary na wszystko”, nic mu się już nie chce. Nie chce iść do pracy, jaka mu się trafia, wymaga stanowisk nieosiągalnych. Raz mówi, że chce mieć rodzinę, ale później, że „z byle jakiej pracy ich nie utrzyma i że to wszystko nie ma sensu”. Aktualnie ma napady złości, wyzywa rodziców, przeklina, ostatnio zbił szybę w drzwiach, rozwalił telefon o podłogę, a od pewnego czasu mówi, że: „w końcu rozwali się samochodem”, „rodzice będą go wspominać przez tydzień, a potem o nim zapomną i wszystko wróci do normalności”, „daję sobie czas do sierpnia!”, „rodzice na nagrobku napiszą mu, jak to mu zmarnowali życie”. Proszę o pomoc, boję się, by sobie czegoś nie zrobił. Brat nie chce się leczyć, uważa, że jest zdrowy psychicznie, tylko przez innych nic mu w życiu nie wyszło. Wiem, że można występować o leczenie zamknięte, wiem, że decyzję o zamknięciu wydaje lekarz na izbie przyjęć w szpitalu psychiatrycznym. Moje pytanie jest następujące: Co może być, jeśli lekarz nie stwierdzi konieczności zamknięcia? Wtedy brat będzie czuł się oszukany przez wszystkich (szczególnie przez rodziców, którzy skierowaliby go)? Dodam, że brat jest inteligentny i sprytny. W domu był psychiatra (jeszcze przed okresem, gdy zaczął mówić o samobójstwie) i brat z nim porozmawiał (opowiadał swoją wersję historii), obiecał, że pójdzie na terapię grupową - po czym powiedział, że to tylko po to, by lekarz dał mu spokój. Psychiatra stwierdził, że brat czuje jedynie żal i niespełnienie. Nie wiemy, co dalej robić? Dziękuję

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Czy powinniśmy się niepokoić zachowaniem naszego synka?

Witam serdecznie! Od jakiegoś czasu zaczęliśmy się niepokoić zachowaniem naszego synka, 17-miesięcznego Kubusia. Obserwujemy go dosyć uważnie od dłuższego czasu, ponieważ na jednym ze spotkań z pediatrą zostało nam „zasugerowane”, że Kubuś może mieć początki autyzmu. Zrobiliśmy swego rodzaju listę...

Witam serdecznie! Od jakiegoś czasu zaczęliśmy się niepokoić zachowaniem naszego synka, 17-miesięcznego Kubusia. Obserwujemy go dosyć uważnie od dłuższego czasu, ponieważ na jednym ze spotkań z pediatrą zostało nam „zasugerowane”, że Kubuś może mieć początki autyzmu. Zrobiliśmy swego rodzaju listę „za i przeciw”, tzn. rzeczy, które nas niepokoją w jego zachowaniu, i druga listę, rzeczy, które cieszą.

Może zacznę od listy niepokojów: - Kubuś nie pokazuje paluszkiem niczego, to niepokoi nas najbardziej, bo sprawia wrażenie, jakby nie miał żadnych potrzeb, o których chciałby nas poinformować lub czymś zainteresować; - nie pokazuje, gdzie ma oczko, nosek, czasami pokaże uszko, ale bardzo rzadko; - kiedy wciągnie się mocno w jakąś zabawę, wtedy kontakt z nim jest bardzo utrudniony, nie reaguje na swoje imię ani na nic, co się do niego mówi; - nie reaguje na pytania „gdzie jest mama, tata?” lub polecenia typu „przynieś buciki” itp.; - lubi kręcić przedmiotami i kółkami od wózka, samochodzików itp., rzuca też przedmioty na stół, tak by się kręciły i obserwuje je. Można mu jednak stosunkowo łatwo zabrać taką zabawkę, bez większych protestów, pod warunkiem, że da mu się coś innego w zamian, np. telefon komórkowy. Generalnie bardzo lubi koła, nawet w samochodzie, potrafi się zatrzymać i przyglądać im. Dalsza część listy: - nie lubi się przytulać, choć bardzo lubi gilgotki i w sytuacji, kiedy się przestraszy, przybiega i chce, żeby go wziąć na ręce; - jak na swój wiek mało też mówi, w sumie tylko „mama”, „tata”, „baba”, „brum-brum” i gaworzy coś tam po swojemu; - generalne wrażenie, jak się go obserwuje, jest takie, jakby był w wiecznym biegu i nie miał czasu na większość z powyższych rzeczy, ale z drugiej strony potrafi zatrzymać się przy jakiejś zabawce i długo się nią bawić. Muszę tutaj dodać, że oboje wraz z żoną jesteśmy ludźmi z tzw. „temperamentem”. Ja w dzieciństwie wiecznie gdzieś biegłem, praktycznie w ogóle nie chodziłem, tylko wszędzie musiałem biec.

Lista rzeczy, które cieszą: - generalnie Kubuś jest bardzo radosnym dzieckiem, dużo się uśmiecha, jak nic go nie boli i jest wyspany, to uśmiech praktycznie nie schodzi mu z ust; - nie wiemy, czy to ważne, ale swobodnie patrzy się w oczy, czasami nawet dosyć długo; - patrzy w stronę, w którą wcześniej pokazałem palcem, i stara się dostrzec to, co pokazałem; - reaguje na polecenia (np. „daj rączkę”, „masz ciasteczko”, „chodź”), wyciąga ręce do góry, jak się mu pokazuje, że chce się go wyciągnąć; - dobrze reaguje na dzieci, jeżeli jest dosyć głośno, na początku musi się trochę przyzwyczaić, ale po paru minutach jest ok; - uczy się z przeszłości, jest bardzo uważny, jak już raz się gdzieś uderzył, to zapamiętuje i stara się nie popełnić tego samego błędu; - uśmiecha się na widok swoich zdjęć i odbicia w lustrze, generalnie sprawia mu to radość; - lubi, kiedy żona mu śpiewa kołysanki, widocznie go to uspokaja; - kiedy przyzwyczai się do otoczenia, potrafi zaczepiać obcych, szczególnie kobiety, „kokieteryjnie” się uśmiecha; - na komendę - „łapać go”, ucieka i chowa się za firanką, jest to jego ulubiona zabawa, bardzo go to cieszy. Na koniec chciałbym dodać, że ciąża przebiegała bez komplikacji, Kubuś urodził się naturalnie i o czasie, poród też przebiegł bardzo szybko i bez problemów. Miał badany słuch i wzrok, wyniki badania były bardzo dobre. Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Jak postępować z dzieckiem z zespołem Aspergera?

Witam, od kilku miesięcy jestem związana z partnerem, którego 7-letnia córka miała (ma) autyzm czy raczej zespół Aspergera, który u niej zdiagnozowano. Ja również mam córkę (6 lat). Proszę mi pomóc w zdiagnozowaniu, opisaniu zachowań dziecka mojego partnera, ponieważ nie...

Witam, od kilku miesięcy jestem związana z partnerem, którego 7-letnia córka miała (ma) autyzm czy raczej zespół Aspergera, który u niej zdiagnozowano. Ja również mam córkę (6 lat). Proszę mi pomóc w zdiagnozowaniu, opisaniu zachowań dziecka mojego partnera, ponieważ nie do końca rozumiem, czy jej zachowanie to nadal autyzm, czy utwierdzanie się rodziny i mnie w tym, że jest ona „inna” i nadal wymaga szczególnego traktowania. Z relacji mojego partnera wynika, że dziecko już od ok. 2 lat nie cierpi na dolegliwości spowodowane ZA i chodzi od przedszkola od 2 lat. Wiem, że w trakcie choroby dziewczynka miała specjalną dietę, jednak zaledwie przez pół roku. Obecnie jej dieta jest raczej jednolita (rosół, naleśniki, kotlety z piersi z kurczaka, z których zjada tylko panierkę, pasztet z białym pieczywem, gdyż innego nie zje ze względu na kolor, np. ciemne pieczywo czy z ziarnami oraz serek homogenizowany).

Czytałam, że dzieci cierpiące na autyzm czy ZA powinny jeść dużo warzyw i owoców, wobec czego za każdym razem, gdy dziecko jest u nas staram się przygotować zupy jedynie na warzywach, unikać tłuszczów zwierzęcych czy mięsa. Wyciskałam także sok ze świeżych owoców (zresztą takie są zwyczaje kulinarne mojej rodziny). Jednak babcia dziecka uważa, że dziewczynka musi jeść to, co lubi i to, co jadła do tej pory. Na nic zdają się moje próby przemycenia warzyw i owoców do jej diety (chociaż teraz nie wiem, czy słuszne), w które angażuję także moją córkę, np. każda dziewczynka dostaje kubek z sokiem i proszę je o odgadnięcie owoców, z jakich zrobiłam sok. Odkąd dziewczynka przebywa z nami postarałam się jedynie, aby piła inny sok (czyli jabłkowy) niż ten, który piła do tej pory (sok z kartonika wieloowocowy), czasem zje zupę pomidorową z drobno przetartymi warzywami. Proszę wyjaśnić, czy dziecko nadal powinno mieć dietę (często miewa rozwolnienia), czy moje próby innego żywienia są zabronione w tych schorzeniach, czy dziecko rzeczywiście powinno jeść to co je od dwóch lat i niczego nie powinno się zmieniać w jej diecie?

Proszę wyjaśnić także, jak powinny wyglądać kontakty z innymi dziećmi, czy na zasadzie ustępowania dziewczynce we wszystkim czy jednak traktowania jej tak jak inne dzieci? Czy dziewczynka powinna już umieć sama się ubierać, myć zęby, sprzątać po sobie czy są to wymagania, których nie wolno tym dzieciom stawiać? Proszę o radę, bo na prawdę nie wiem, kto w tym wszystkim ma rację i czy nie robię czegoś, co może zaszkodzić temu dziecku. Chciałabym, aby zachowywała się tak jak inne dzieci i aby stawiano przed nią zadania takie jak innym zwłaszcza, że w tym roku idzie do szkoły podstawowej, jest otyła i bardzo mało sprawna fizycznie. Ja stwierdziłam, że dziecko powinno mieć więcej ruchu (spacery, a nie wożenie jej do przedszkola 200 m samochodem, basen czy ruch na świeżym powietrzu zamiast całodniowego oglądania bajek). Ostania Olimpiada dla Przedszkolaków zakończyła się histerią z jej strony, gdy moja córka zapytała się dziewczynki, dlaczego nie dobiegła pierwsza. Nie wiem, jak mam reagować w takich sytuacjach. Byłam strasznie zmieszana zachowaniem mojego dziecka i wyjaśniłam, że tak nie wolno mówić. Histeria dziewczynki (bo ona nawet nie płakała, a krzyczała z pretensjami, że moja córka powiedziała jej, że nie przybiegła pierwsza, doprowadziła do oburzenia babci dziecka). Ale czy rzeczywiście w tym momencie dziewczynka musi nadal być odmiennie traktowana tak jak do tej pory to robiono?

Czy nie można zacząć wymagać od niej tego, co od innych jej rówieśników (np. kolorowania rysunków bez wyjeżdżania poza obrys rysunku, pisania literek i zasad współżycia w grupie, dzielenia się zabawkami, kompromisu w zabawie)? Jak mam się zachować w sytuacjach konfliktowych? Po której stronie stanąć? Czy za każdym razem konflikt rozwiązywać na korzyść dziewczynki czy jednak traktować ją tak jak normalne i zdrowe dziecko? Czy mogę jej zwrócić uwagę, że coś źle zrobiła i powinna to zrobić inaczej? Błagam o pomoc i rady.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
 Aneta Wasilewska
Aneta Wasilewska

Co ze mną jest nie tak: czy to depresja?

Witam!!! Mam 26 lat. 3,5 rocznego synka i męża z którym jestem od 5 lat (w związku małżeńskim od 3). Kiedy pojawiło się dziecko między nami zaczęło robić się co najmniej dziwnie... Zmęczenie spowodowane opieką nad noworodkiem sprawiło, że zaczęły...

Witam!!! Mam 26 lat. 3,5 rocznego synka i męża z którym jestem od 5 lat (w związku małżeńskim od 3). Kiedy pojawiło się dziecko między nami zaczęło robić się co najmniej dziwnie... Zmęczenie spowodowane opieką nad noworodkiem sprawiło, że zaczęły pojawiać się ciągłe kłótnie. Synek rósł, obowiązków było mniej i nastąpiła sielanka. Aż do momentu wyjazdu męża na misję do Afganistanu. Wtedy zaczęły się moje problemy z teściami. Obarczyli mnie winą za pobyt ich syna na wojnie, wyzywając przy tym okropnie (pozwolę sobie przytoczyć, iż padły słowa na "k....", "dz...", "sz....", "materialistka") - totalnie bezpodstawne i do tego wypowiedziane pod wpływem alkoholu (teście od niego nie stronią). Naturalnie o wszystkim poinformowałam męża, który stwierdził, iż im "nagadał". Po jego powrocie na 2 tygodnie zapanowała sielanka. Aż zaczęłam zauważać, że krzywda jaką wyrządzili mi jego rodzice jakby nie miała zupełnie znaczenia dla mojego męża. Ciągle do nich wydzwaniał (wiem rodzice to rodzice), ale sposób w jaki z nimi rozmawia, sprawia, iż mam poczucie, że o tych złych słowach wypowiedzianych pod moim adresem nigdy nie było mowy, tak jakby nie wyrządzili żadnej krzywdy. Sam z resztą podczas jednej kłótni zaznaczył, iż on niczego takiego nie usłyszał i nie sądzi by jego matka była do tego zdolna. Gdy stwierdziłam, iż nie życzę sobie by nasze dziecko miało kontakt z kimś, kto tak źle wypowiada się o jego matce, do tego z ludźmi u których alkohol jest na porządku dziennym, a co drugie słowo to przekleństwo - zbeształ mnie strasznie, stwierdzając, iż nie zabronię kontaktów jego rodziców z wnukiem (dodam, iż dziadkowie nigdy nim się nie interesowali, ani razu nie odwiedzili, nigdy nie dostał od nich nawet lizaka). Boli mnie strasznie, że mąż w ogóle i nie wierzy i nie staje po mojej stronie. Od jego powrotu z Afganistanu mino pół roku. Przez ten czas stałam się strasznie nerwowa. Mała błahostka (w postaci np. niedomkniętej szuflady z bielizną) totalnie wyprowadza mnie z równowagi, wybucham złością i agresją, ciągle wypominam mężowi jaką krzywdę wyrządzili mi jego rodzice, że dosłownie przez ich patologiczny stan stałam się jednym wielkim kłębkiem nerwów. Denerwuję się na dziecko, gdy tylko niechcący wyleje kroplę soku. Chodzę w nerwach całymi dniami. Wieczorami gdy dziecko uśnie, płaczę w poduszkę, jaką jestem złą matką i żoną. Gdy mąż wychodzi do sklepu, staję w oknie i patrzę, czy oby na pewno idzie w dobrym kierunku, czy rozmawia przez telefon (sprawdzam jego komórkę i widzę, iż kasuje nr wybierane do rodziców, podczas gdy bilingi przychodzące do domu pokazują, iż dzwoni tam co kilka dni i to "zatajanie" doprowadza mnie do szału). Małżeńskie łóżko zamieniłam na spanie z dzieckiem, gdzie spokojnie mogę w nocy się wypłakać w poduszkę, jak bardzo mi źle ze sobą i zwymyślać męża w myślach, za to iż nie jest ze mną szczery, że nie staje w mej obronie). Każdy dzień to katorga. Byłam u lekarza internisty skierował mnie na badania i zachowawczo przepisał środek A…, który nic nie daje. Wyniki też mam w porządku. Tarczyca, która sądził, iż może być podłożem nadmiernych nerwów w porządku, cukier także, wszystkie wyniki ok. A jednak nerwy pozostają. Wiem, że powinnam udać się do specjalisty typu psycholog. Niestety nie mam na to w ogóle czasu. Mieszkam w małej mieścinie i takiego specjalisty tutaj nie ma. O wyjazdy do miasta na terapie nie ma mowy, ze względu na obowiązki przy dziecku i brak dojazdów. Już nie wiem, może powinnam poprosić lekarza o silniejsze środki, które mnie wyciszą. Czy faktycznie ze mną coś nie tak, a może już czas zakończyć ten "toksyczny" związek i zacząć żyć na nowo? Proszę o poradę. Pozdrawiam Małgorzata

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam głęboką depresję i nie wiem już co robić - czy jest dla mnie jakaś pomoc?

Dzień dobry Bardzo trudno mi pisać. Od roku próbuję sobie poradzić z depresją, ale zamiast lepiej, jest coraz gorzej. Na początku korzystałam z terapii dla dda, jestem też pod opieką psychiatry i byłam w szpitalu, po szpitalu postanowiłam wziąć się...

Dzień dobry Bardzo trudno mi pisać. Od roku próbuję sobie poradzić z depresją, ale zamiast lepiej, jest coraz gorzej. Na początku korzystałam z terapii dla dda, jestem też pod opieką psychiatry i byłam w szpitalu, po szpitalu postanowiłam wziąć się w garść i jakoś poradzić sobie ze sobą, poszłam więc do pracy i wróciłam na studia, ale objawy narastały, mimo brania leków, starałam się im nie poddawać, ale przez to wszystko straciłam pracę i oblałam sesję na studiach, a teraz już kompletnie na nic nie mam siły. Muszę się uczyć, bo poświęciłam na studia 5 lat i nie mogę teraz tego odpuścić, ze zdrowego rozsądku. Jednak nie jestem w stanie się uczyć ani w ogóle nic robić, usiłuję się zmuszać do czegokolwiek, ale zupełnie mi to nie wychodzi. Mam straszne problemy z pamięcią, nie wiem, co czytam, nawet ten list piszę automatycznie, cały czas jestem taka otępiała nieprzytomna. Od miesiąca biorę C***, ale ten lek w ogóle nie działa. Moja lekarka mówi, że jeszcze za wcześnie na poprawę i mam czekać. Mam też silne myśli samobójcze, ale bronię się przed nimi, bo nie mogłabym tego zrobić swojej rodzinie. Ja nie jestem w stanie kompletnie funkcjonować i już nie wiem, co robić. Zawsze byłam silną osobą umiejącą brać się w garść nawet w najgorszych sytuacjach, ale teraz nie jestem w stanie, naprawdę, i czuję, że nikt i nic nie może mi pomóc. Czy powinnam dalej łykać ten C*** mimo braku poprawy, czy pomyśleć o innym lekarzu? Chociaż na wizytę nie mam siły u nowego specjalisty i tłumaczeniu, co się ze mną dzieje. Jak mam sobie pomóc? Jeśli nikt nie potrafi. Jestem bezradna wobec siebie...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy przedstawione objawy mogą wskazywać na autyzm?

Dzień dobry, piszę do Państwa, ponieważ z mężem nie wiemy, gdzie się zgłosić z naszymi podejrzeniami. Siostrzenica męża - Hania, w listopadzie skończy 4 latka, około pół roku temu zaczęło mnie niepokoić zachowanie Hani. Od urodzenia miała problemy, urodziła się...

Dzień dobry, piszę do Państwa, ponieważ z mężem nie wiemy, gdzie się zgłosić z naszymi podejrzeniami. Siostrzenica męża - Hania, w listopadzie skończy 4 latka, około pół roku temu zaczęło mnie niepokoić zachowanie Hani. Od urodzenia miała problemy, urodziła się w zamartwicy, później była rehabilitowana około roku z powodu nieprawidłowego napięcia mięśniowego, rozwijała się prawidłowo, obecnie rehabilitowana jest z powodu chodzenia na paluszkach. Jednak mnie niepokoją inne dziwne zachowania dziecka. Hania ciągle się rozbiera do naga w domu i na zewnątrz. Jest ciągle w ruchu, kręci się, biega, wymachując rękami. Nie ma kontaktu z rówieśnikami pomimo przebywania na placach zabaw, moje dziecko bawi się ze starszymi dziećmi sąsiadów, np. w „jedzie pociąg”, Hania stoi z boku, pomimo zachęcania i obecności mamy. Nie odpowiada na pytania, np. „Co miałaś na obiad?”. Na zawołania rodziców też nie odpowiada. Nie wyraża swoich uczuć (nasz syn 2-letni chce ją przytulić, przywitać się, Hania ucieka, odwraca głowę). Nie cieszy się na widok babci, cioci, a nawet rodziców. Nie lubi zabaw typu noszenie na barana, przytulania, łaskotania, podrzucania. Uwielbia się huśtać. Hania siedzi nago pod kocykiem i patrzy na bajki. W supermarketach jest wrzask, kładzenie się na podłogę, nie jest to w stylu: „mamo kup mi...” tylko ot tak sobie.

Jest mnóstwo rzeczy, których Hania nie lubi, widzimy to, gdyż mieszkamy naprzeciw siebie, często chodzę do Hani z moim dwulatkiem, a Hania z mamą do nas przychodzi. Nie daje mi to spokoju, nie wiem, jak się zachować, czy powiedzieć rodzicom Hani, że coś jest nie tak (za miesiąc Hania będzie miała braciszka, stan psychiczny mamy nie jest najlepszy, jest po dwóch poronieniach, obawia się stale o zdrowie Hani po tych problemach poporodowych). Na koniec wspomnę, że Hania dużo mówi, lecz niewyraźnie, my jej nie rozumiemy, a jak zrozumiemy, to nie jest to rozmowa z nami tylko recytowanie bajek, reklam, często powtarza te same zdania, np. „co robi Alek (mój syn)”, choć zna czynności, które robi, np. bawi się. Czy to może być autyzm? Od września pójdzie do przedszkola. Prosimy o pomoc. Pozdrawiam i dziękuję.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Anna Tońska-Szyfelbein
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Nerwica lękowa a tachykardie zatokowe - jak to leczeć?

Witam serdecznie! Jestem dwudziestodwuletnim mężczyzną z niemałym problemem. Mianowice od roku miewam problemu z napadami lęku. Pierwszy taki atak wystąpił nawet wcześniej koło 3-4 lat temu. W moim życiu miały miejsce ciężkie i bardzo trudne chwile dla mnie, często powodujące...

Witam serdecznie! Jestem dwudziestodwuletnim mężczyzną z niemałym problemem. Mianowice od roku miewam problemu z napadami lęku. Pierwszy taki atak wystąpił nawet wcześniej koło 3-4 lat temu. W moim życiu miały miejsce ciężkie i bardzo trudne chwile dla mnie, często powodujące łzy, brak chęci do życia. Jednak wszystko udało się "poukładać" należycie. Wydawałoby się, iż to koniec kłopotów, ale nic bardziej mylnego. Pierwszy poważny atak nastąpił w kolejce, bodajże za świeżym chlebem, nagle poczułem falę gorąca, serce skakało jak zwariowane, uciekłem. Dodam, że odkąd pamiętam miałem mocne rumieńce na twarzy, takie czerwone wypieki, bardzo się wstydziłem. Od roku latam po różnych lekarzach, była już morfologia x4, kał, mocz, rtg klatki piersiowej, kilkakrotne ekg, usg jamy brzusznej i ostatnio holter, którego wyniki właśnie odebrałem. Diagnoza: Tachykardie zatokowe, przyjmuję M*** 50mg. Stany lekowe nabierają na sile, nie wychodzę już prawie z domu, nawet tutaj odczuwam lęki, owszem jak się uprę to potrafię chodzić w bliskiej okolicy do późnych godzin nocnych, ale przekraczając "niewidzialną barierę" nagle czuję się nerwowy, słaby, serce wali, płytki oddech i całą resztę. Ostatnimi czasy zdarzyło mi się nie spać całą noc, na drugi dzień myślałem, że już po mnie, moje policzka były tak gorące, czerwone, serce biło jak oszalałem, zwolniło dopiero po pół tabletki M***, miałem nawet mdłości (pierwszy raz ). Sam już nie wiem czy jestem chory na coś poważnego, a nerwice sobie tylko wmawiam, czy też to właśnie nerwica płata mi takie figle. Dodam, że podczas wstawania z krzesełka odczuwam szybkie bicie serca, przy pochylaniu się uderzenia gorąca do głowy. Tych uderzeń do głowy boję się najbardziej, że dostanę wylewu bądź zawału. Proszę o radę, jakie badania jeszcze wykonać, na jaką terapię się zapisać ? Czy te uderzenia krwi do głowy są groźne i czego przyczyną mogą być? Dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam załogę abcZdrowie.pl Zdrówka wszystkim!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy moje dziecko może zachorować na autyzm?

Witam! Jestem mamą 14,5-miesięcznego chłopca. Dziecko zaczęło chodzić, kiedy miało 14 miesięcy, zaczęło raczkować, jak miało 10,5 miesiąca. W wieku 3 miesięcy miało lekko obniżone napięcie mięśniowe (nie podnosiło główki), jednak w ciągu 2 miesięcy rehabilitacji wszystko wróciło do normy....

Witam! Jestem mamą 14,5-miesięcznego chłopca. Dziecko zaczęło chodzić, kiedy miało 14 miesięcy, zaczęło raczkować, jak miało 10,5 miesiąca. W wieku 3 miesięcy miało lekko obniżone napięcie mięśniowe (nie podnosiło główki), jednak w ciągu 2 miesięcy rehabilitacji wszystko wróciło do normy. Piszę do państwa, gdyż niepokoi mnie kilka spraw u mojego dziecka, a mianowicie: chłopczyk nie pokazuje palcem, ręką nawet rzadko pokazuje (jak chce jakąś zabawkę, to wyciąga rękę, jak chce na ręce, to wyciąga rączki), bardzo lubi się bawić garnkami, pokrywkami, okrągłymi pudełeczkami i nimi kręcić (te jego zabawy nie trwają zbyt długo, do pół godziny, potem się denerwuje i idzie do innej zabawki). Nie wskazuje części ciała (czasem ucho i oczy u lalki), mam wrażenie, że w ogóle go to nie interesuje, a nawet jakby złości, że mu się każe pokazać.

Dziecko reaguje na imię, rozumie, gdzie jest mama, tata, babcia, wie, gdzie jest lampa, rozpoznaje auto i nazywa samochód autem (wprawdzie nie wskazuje palcem ani rączką, ale spojrzy w danym kierunku). Lubi dzieci, dużo się śmieje, lubi zabawę w chowanego, lubi uciekać lub też gonić kogoś, podaje zabawkę, o którą się prosi, tylko trzeba wcześniej rękę wyciągnąć, ostatnio już coraz rzadziej. Robi papa, tosi-tosi, podaje cześć, czasem proszony da buzi, naśladuje odgłosy zwierząt (czasem mu się jeszcze mylą), lubi się przytulać, jak mu się śpiewa, nie ma problemów ze spaniem ani jedzeniem. Nie lubi zostawać sam w pokoju, czasem bawi się sam, złości się, jak mu się na coś nie pozwoli (wtedy rzuca zabawkami, płacze, podchodzi, żeby go wziąć na ręce). Rozumie zwrot: „nie wolno”. Układa wieżę z dwóch klocków, otwiera, zamyka pojemniki, wkłada, wykłada rzeczy z pudełek. Wstydzi się obcych, ale też się do nich uśmiecha. Dziecko dużo mówi: „mama”, „tata”, „baba”, „dada”, „auto”, „lala”, „as”, „am”, poza tym dużo mówi w swoim języku (praktycznie buzia mu się nie zamyka). Jak zobaczy jakąś nową rzecz, jest bardzo zainteresowany, podąża wzrokiem, jak mu się coś palcem pokaże. Czy te objawy, o których pisałam, mogą wskazywać na jakieś zaburzenie, czy dać jeszcze dziecku czas? W jaki sposób je stymulować do pokazywania różnych rzeczy? Z góry dzięki za odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Magdalena Kowalska
Lek. Magdalena Kowalska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Jak się rehabilitować, by opanować zawroty głowy?

Witam serdecznie! Gratuluję wspaniałej stronki... Mam 58 lat, jestem po 2 zawałach serca - 1996 r., 2008 r. i 2 stenty DES, od dawna mam kłopoty z kręgosłupem i ze stawami, ostatnio dłonie i nadgarstki częściej bolą i drętwieją, sztywność...

Witam serdecznie! Gratuluję wspaniałej stronki... Mam 58 lat, jestem po 2 zawałach serca - 1996 r., 2008 r. i 2 stenty DES, od dawna mam kłopoty z kręgosłupem i ze stawami, ostatnio dłonie i nadgarstki częściej bolą i drętwieją, sztywność palców serdecznych obu rąk... Od 2 lat stale mam zawroty głowy, muszę chodzić z laską. TK głowy - ok, USG tętnic szyjnych i kręgowych - ok, błędnik - ok, RTV kręg. szyjnego: zniesienie szyjnej lordozy, nieznaczna spondylolisteza kręgu C3 i C4, zwyrodnienie trzonu kręgu C5, węższa szpara międzykręgowa C2-C3 i C3-C4. 1. Co zrobić? Jak się rehabilitować, by opanować zawroty głowy i w miarę normalnie bez laski jeszcze trochę pochodzić? Farmakologia nie pomaga, a jedynie psuje żołądek i wątrobę. 2. Czy ze stentami mogę zrobić RM? Małgorzata

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak pomóc 16-letniej dziewczynie z ADHD?

Córka ma już 16 lat, jako rodzice zaniedbali tę chorobę, nie lecząc jej. W obecnym momencie ich rodzina się rozpada. Dziewczyna wpada w szał. Ucieka z domu, pije alkohol i pali papierosy. Jest bardzo agresywna i mówi, że nie...

Córka ma już 16 lat, jako rodzice zaniedbali tę chorobę, nie lecząc jej. W obecnym momencie ich rodzina się rozpada. Dziewczyna wpada w szał. Ucieka z domu, pije alkohol i pali papierosy. Jest bardzo agresywna i mówi, że nie może się uspokoić. Chciałabym im pomóc, a zwłaszcza tej dziewczynie. Co mam zrobić? Wydaje mi się, że używki jeszcze bardziej to pogorszyły.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Nadpobudliwe i nieśpiące 1,5-roczne dziecko - co robić?

Witam, jestem mamą 20-miesięcznej dziewczynki, która od urodzenia zwyczajnie nie śpi i jest bardzo nadpobudliwa. Ja jestem już wykończona i tak zrezygnowana, że nie mam już siły nawet być złą, ale odechciało mi się macierzyństwa. Moje dziecko, odkąd się urodziło,...

Witam, jestem mamą 20-miesięcznej dziewczynki, która od urodzenia zwyczajnie nie śpi i jest bardzo nadpobudliwa. Ja jestem już wykończona i tak zrezygnowana, że nie mam już siły nawet być złą, ale odechciało mi się macierzyństwa. Moje dziecko, odkąd się urodziło, nie przespało jeszcze żadnej nocy od początku do końca, budzi się bez przerwy. Zauważyłam, że największy problem sprawia jej zaśnięcie. Jako noworodek potrafiła spać jedynie przy „cycku”, żadna siła nie dała jej oderwać, nawet jak zasnęła, a ja odłożyłam ją do łóżeczka, to od razu się budziła i darła. Bo moje dziecko nie płakało, tylko się przeraźliwie darło, tak jakby jej się największa krzywda działa - żadne znane mi dziecko nie potrafi tak głośno się drzeć. To jest taki wrzask, że aż wszystkim w uszach świdruje i po prostu sprawia ból. Próbowaliśmy wszystkiego, noszenia, bujania, odkurzacza, płyt z muzyką uspokajającą. Jednak zawsze zanim zasnęła, mijała jakaś godzina. Do tej pory tak jest. Z tą różnicą, że nie wydziera się, tylko najpierw wygłupia, a potem, jak powiem jej, że pora spać i wszystkie jej koleżanki śpią, i dotrze to do niej, że jest pora spania, to strasznie się kręci, z boku na bok przewraca. Chodzi po łóżeczku, widzę, jak się męczy. Położona sama do łóżeczka, nie ma szansy, żeby zasnęła, od razu wybiega z pokoju z przeraźliwym płaczem.

Wszelkie zmiany przychodzą nam bardzo ciężko, dopiero od tygodnia śpi sama, ale zawsze muszę z nią leżeć, żeby zasnęła. Wcześniej spała ze mną - próbowałam wszystkiego, żeby nauczyć ją spać samą, jednak nie dałam rady, dopiero teraz - wytłumaczyłam jej i powiesiłam w całym pokoju obrazki z ulubioną bajką. Ogólnie ona nigdy nie jest śpiąca. Ma bardzo dużo energii, nie potrafi usiedzieć w miejscu. Nie mogę jej wziąć na kolana. Zwiewa mi, jak chcę ją ubrać, zmienić pieluchę. A najgorsze, że nie potrafi bawić się zabawkami. Wszystko ją nudzi, w ciągu dnia pobawi się zabawkami łącznie może z 15 min. Ale są to zawsze bardzo krótkie chwile. Jest bardzo inteligentna, dobrze wie, co do czego służy. Zabawki są dla niej nudne, ona cały czas wymyśla sobie coś takiego, żeby było ekscytujące - np. wejdzie na parapet i próbuje otworzyć okno, postawi sobie krzesełko na stoliku i usiądzie na nim, umyje laptopa szczotką do mycia butelek, całą w płynie do mycia naczyń, albo biega za mną po domu, bo chce mi język odgryźć... Nie wiem skąd ona czerpie pomysły?

Na chwilę obecną już nic nie mogę zrobić w domu, bo cały czas za nią chodzę, ona w przeciągu 3 sekund potrafi sobie zrobić krzywdę i tylko czeka, żebym na nią nie patrzyła. Bardzo się boję o nią, bo już jest poparzona i ma blizny na rączce. Strasznie szybko się denerwuje. Jak chciała usiąść, to łapała się drążków od maty i darła. Jak chciała raczkować, to leżała na podłodze, prężyła się, próbowała raczkować i darła się. I tak jest ze wszystkim. Teraz się wkurza, bo nie umie dobrze mówić. Więc też się drze. Drze się, jak rozmawiam z kimś, a nie interesuję się nią - w tym sensie, że tylko na nią patrzę, ale nie rozmawiam. Teraz doszła faza wymuszania i jak czegoś nie dostanie, to się kładzie na ziemi. Skończyłam psychologię, więc sporo mechanizmów znam i jakoś sobie radzę z uspokojeniem jej. Ale problem w tym, że stanowczość i powtarzalne schematy powinny przynieść efekty, a u mnie nie przynoszą żadnych, cały czas robi to samo, cały czas próbuje, bo może za którymś razem nie zauważę albo jej pozwolę dla świętego spokoju. Poza tym moje dziecko nie chciało smoczka, tzn. ja ciągle próbowałam jej go dać i w 3 miesiącu wzięła i ssała do 7 miesiąca, i sama sobie odstawiła, już więcej nie wzięła. Zęby to na pewno nie są, bo przy zębach było jeszcze gorzej. Wstydziłam się wtedy na ulicę wyjść z nią, bo ludzie tylko się oglądali i nieprzyjemne rzeczy mówili.

Obecnie w nocy coraz mniej pije, wcześniej było tak, że budziła się co 2 godz. i musiała wypić butlę z mlekiem, bo inaczej się darła. Ja powolutku zmniejszyłam ilość mleka do jednego do spania, poza tym w nocy dostaje jeszcze 2 butle z sokiem, herbatki czy wody nie tknie. Poza tym była strasznym niejadkiem, dopiero od miesiąca zaczęła lepiej jeść. Nie wiem, jak mam ją wyciszyć. Co zrobić, żeby zaczęła spać, żeby łatwiej usypiała, żeby posiedziała w miejscu chociaż chwilę, żeby była spokojniejsza? Co mogę jeszcze dodać, nie wiem, czy takie rzeczy mają wpływ, ale w 6 miesiącu ciąży miałam wypadek samochodowy, poza siniakami i pokaleczeniami, większych obrażeń nie doznałam. Niemniej jednak był to ogromny stres. Bardzo proszę o radę. Nie mogę iść do lekarza, bo mieszkam za granicą i na tyle nie znam języka, żeby z psychologiem rozmawiać, a lekarze pierwszego kontaktu bagatelizują sprawę. W Polsce zgłaszałam problem do pediatry, ale dostałam genialną receptę - wietrzyć pokój. Tutaj, gdzie mieszkam teraz, lekarze mówią, że wszystko jest okey, jest taką fajną, otwartą i żywą dziewczynką. Dodam, że nie zauważyłam korelacji pomiędzy wietrzeniem, spacerami a zmianą zachowania. Raz tylko była spokojniejsza, kiedy byliśmy na urodzinach 2-latki i było mnóstwo dzieci. Wyganiała się, wyszalała ze wszystkimi i bez szemrania usnęła w samochodzie. Czytałam wpisy na waszej stronie o nieśpiących dzieciach, ale to jest pikuś w porównaniu do tego, co ja mam. Już naprawdę nie wiem, jak sobie radzić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Duszności u 7-latki - jakie badania wykonać?

Proszę o poradę. Dziewczynka 7-letnia, od 2 miesięcy ma ataki duszności wieczorem. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Od ok. pół roku mówi, że jest jej niedobrze (wieczorami). Teraz ma nagłe ataki duszności (mówi, że nie może oddychać -...

Proszę o poradę. Dziewczynka 7-letnia, od 2 miesięcy ma ataki duszności wieczorem. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Od ok. pół roku mówi, że jest jej niedobrze (wieczorami). Teraz ma nagłe ataki duszności (mówi, że nie może oddychać - pokazuje na szyję, nieraz okolice serca lub brzuch), że jest jej niedobrze, robi jej się zimno, trzęsie się, mówi, że kręci się jej w głowie, wpada w panikę, boi się, że umiera, płacze, wszystko to jeszcze przed położeniem się do łóżka (w domu panuje atmosfera spokoju i wyciszenia - jesteśmy szczęśliwą rodziną). Lekarz wstępnie zdiagnozował glistę (bez badań) i przepisał lek P***, który mała zażyła (tydzień temu), ale objawy nie ustąpiły. W ciągu dnia jest bardzo żywa, dużo przebywa na dworze, ma dużo siły. Jest bardzo wrażliwa - od urodzenia, obraża się często, myśli, że inni się z niej śmieją, boi się chorób i śmierci. Panicznie bała się przedszkola, ostatnie 2 miesiące nie chodziła. W nocy zgrzyta zębami. Dodam jeszcze, że jest chuda, 128 cm i 20 kg. W ciągu dnia okaz zdrowia, a wieczorami... Boję się już każdego wieczora. Jakie badania wykonać, co to może być?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Jak pomóc niereformowalnemu samobójcy?

Przyjaciel od wielu tygodni mówi mi, że podjął decyzję, iż popełni samobójstwo. Ma już za sobą nieudane próby w tym kierunku. Osoba ta odrzuca różne zachęty, by tego nie zrobić („już za późno, podjąłem decyzję"). Odrzuca rady, by zgłosić...

Przyjaciel od wielu tygodni mówi mi, że podjął decyzję, iż popełni samobójstwo. Ma już za sobą nieudane próby w tym kierunku. Osoba ta odrzuca różne zachęty, by tego nie zrobić („już za późno, podjąłem decyzję"). Odrzuca rady, by zgłosić się do specjalisty („to nic nie da"). Odrzuca argument, że dziecko, które ma, zostanie samo („nie graj tą kartą"). Od kilku tygodni stawia mnie już w sytuacji świadka samobójstwa (twierdzi, że proces już się zaczął, sposób na zadanie sobie śmierci to powstrzymanie się od jedzenia i jakieś leki). Domaga się przyrzeczenia, że ja nic nie zrobię, aby temu zapobiec. Co powinnam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy moja córeczka może być chora, dlaczego nie mówi?

Witam! Mam 21-miesięczną córeczkę. Ostatnio zaczęłam się troszkę martwić, bo mała nie chce mówić. Pytana: „powiedz mama”, „powiedz krówka”, nie reaguje, popatrzy na mnie, ale wraca do swoich zajęć. Powie coś sylabami „mama”, „kaka” itp., ale to nie jest na...

Witam! Mam 21-miesięczną córeczkę. Ostatnio zaczęłam się troszkę martwić, bo mała nie chce mówić. Pytana: „powiedz mama”, „powiedz krówka”, nie reaguje, popatrzy na mnie, ale wraca do swoich zajęć. Powie coś sylabami „mama”, „kaka” itp., ale to nie jest na moje polecenie, tylko jak sama chce. Spełnia moje prośby, ale nie zawsze jak chcę. Na przykład powiem: „wyrzuć te śmieci do kosza”, to bierze i zanosi, sama zawsze jak coś zje to zanosi do kosza, opakowanie, gazety, jak leżą, wyrzuci, jak jej dam puste opakowanie, żeby się bawiła, też wyrzuci. Jak powiem: „idziemy się kąpać”, leci do łazienki, jak powiem: „idziemy na spacerek”, idzie do drzwi wyjściowych, jak powiem: „daj lali jeść - amam”, to bierze butelkę i jej daje do buzi. Kiedy powiem: „daj buciki, to mama ubierze”, szuka i mi daje, ale nie zawsze. Jak dam jej jakąś ściereczkę i powiem: „wytrzyj buzię”, to robi to. Reaguje na zakazy („zostaw”, „nie rusz”, „nie wolno”), reaguje na: „chodź do mamy”. Jak powiem: „tata idzie” (albo usłyszy dzwonek do drzwi), biegnie w stronę drzwi. Gdy się bawi albo ogląda bajki, a bardzo to lubi (mogłaby nawet patrzeć cały dzień - oczywiście jak ją bajka interesuje, nieraz się w głos śmieje), to nie reaguje, tzn. jak powiem po imieniu (ale muszę to głośno zrobić), to popatrzy, ale nie zrobi, o co ją proszę. Jak powiem: „daj mamie ciasteczko, pilota albo telefon”, to czasem da, a czasem nie. Jest tak, że jak ją wołam po imieniu, to nie patrzy. Nie reaguje na polecenia: „powiedz" i "pokaż". Mówię, jak robi krówka, konik, piesek, to nie powie, czasem powie, jak robi kura, ale to zależy od humoru.

Jak była młodsza, to pokazywała, gdzie ma lala oczko, nosek, teraz rzadko, a raczej w ogóle. Powie, gdzie „sroczka kaszkę warzyła", ale też jak chce i podobnie jest z innymi czynnościami, jak „jaka jestem duża”, „kosi kosi”. Dodam, że wcześniej robiła to na każdą prośbę. Dużo rzeczy robi sama z siebie, jak zdejmę buty, to mi zakłada na nogi, jak ktoś zgubi, to przynosi i zakłada (mówię tu o małych dzieciach), jak jej spadnie spinka z włosów, to mi podaje, żeby jej zapiąć, zakłada sama korale, bransoletki, lubi nosić torebki. Jakieś sweterki przez głowę włoży, sama pije z kubka, próbuje jeść widelcem, otworzy drzwi, wejdzie na krzesło, jak widzi szczotkę do włosów, to mnie czesze, sama chce wysypać śmieci ze zmiotki (wie, co do czego jest) itp. Bardzo ładnie się bawi, buduje wieże z klocków, buduje wieże z kubeczków, nakłada kółka na palik, ciągnie zabawki na sznurku, jeździ wózkiem, wkłada klocki do sortera, układa z puzzli drewnianych motylka albo zwierzątka. Lubi przedmioty układać w rzędzie jeden obok drugiego, w wannie puzzle piankowe układa: łodyga kwiatka obok łodygi, listek obok listka, kwiatek obok kwiatka. Książeczki ogląda, ale jakoś nie jest specjalnie zainteresowana obrazkami, nie pokazuje palcami na rzeczy, czy na to, co chce (choć czasem, jak widzi smugę samolotu na niebie, to pokazuje). Jak widzi ptaszka czy pieska, to się śmieje. Lubi siedzieć w wózku na spacerze, ale musi mieć coś do jedzenia, lubi chodzić do sklepu (ale muszę jej coś kupić, bo „kwęka" jak widzi to, co lubi), czasem, jak przejeżdżam obok sklepu, do którego często chodzimy, a nie wejdę, to płacze.

Raczej nie boi się obcych, sama podejdzie do sąsiadów i coś tam do nich mówi po swojemu, uśmiecha się. Lubi się huśtać na placu zabaw, jak mijam plac, a nie wstąpię, to też płacze. Z dziećmi się bawi, uśmiecha się, biega za nimi (bardzo lubi biegać). Lubi tańczyć, jak powiem: „zrób lala”, to się kręci, jakby tańczyła, czasem sama się pokręci w kółko, ale nie jakoś nagminnie. Mam problem, jak ją zabieram z huśtawki, histeryzuje, rzuca się, chce jeszcze. Zresztą w innych sytuacjach, kiedy ją zabieram, a coś chce jeszcze robić, np. chlapać się w wodzie (wkłada rączkę do szklanki z wodą i się chlapie), to płacze, krzyczy, wierzga nogami i się czasem kładzie na podłodze, ręce założy na oczy i siedzi obrażona albo płacze. Jak coś chce, to mówi: „ajajaj”, a jak chce, żeby jej otworzyć, to: „ołołoł". Jeżeli dam jej, co chce, to się śmieje i macha rączkami, że „to to”. Raczej nie mam problemu z jedzeniem, je wszystko (np. lubi paprykę, ogórki), chociaż są takie dni, że nie chce jeść tego, co lubi (ale to chyba dlatego, że wychodzą jej zęby, kiełki). Zawsze chce coś jeść, jak wejdę do kuchni, pierwsze co, to biegnie do szafki, gdzie są chrupki i takie tam rzeczy (sama otwiera i bierze), albo do lodówki. Je sama, siedząc przy stole na krześle, ma swoje ulubione siedzisko i zawsze kogoś zgania, żeby na nim usiąść. Interesuje się moja twarzą, wkłada mi paluszki do nosa, oczu, czasem pokaże, gdzie mam oczko. Jak kładzie się spać, to sama podnosi kołderkę i się wspina na łóżko, często bawi się i nagle położy głowę na poduszce (zdejmie taką, co jest na krześle i położy ją na podłodze), a do tego przykrywa się jakąś szmatką, np. ścierką. Zasypiając, łapie mnie za rękę albo wkłada mi rączkę pod pachę.

Bardzo dużo rzeczy robi sama. Lubi się przytulać (przed zaśnięciem kładzie się często na mojej klatce i się przytula), wcześniej poproszona: „daj buzi”, dawała, teraz sporadycznie, pocałuje swoje odbicie w lustrze. Czasem mam wrażenie, że jak była młodsza, dużo więcej umiała, tzn. więcej pokazywała, teraz jakby się skupiła na konkretnym wykonywaniu czynności, np. weźmie miotłę i próbuje zamiatać. Martwię się, czy wszystko jest w porządku, szczególnie jeżeli chodzi o brak komunikacji, typu: „pokaż, powiedz” i to, że nie chce mówić. Mała jest okropnym nerwusem i uparciuchem, ale to może być rodzinne. Dodam, że mieszkamy w Hiszpanii, dlatego martwi mnie, że nawet jakbym poszła z nią do specjalisty, to będzie trudno coś zdiagnozować, ponieważ mała nie rozumie po hiszpańsku. Czy mam powody do obaw? Czy to faktycznie jakieś zaburzenie ta niechęć do mówienia i pokazywania, gdzie co jest, czy ona po prostu nie wie np. gdzie jest krowa w książeczce (pomimo że jej ciągle pokazuję) itp.? Jak poproszę: „pokaż, gdzie sroczka kaszkę ważyła”, to czasem pokaże, a czasem nie (ostatnio raczej nie), ale zrobi to sama od siebie. Zauważyłam, że czasem jak nie chce spać, to pokazuje. Więc - co z czym się je? Zaniesie kosz z praniem, jak ją zostawię przy pralce, jak zobaczy pojemnik na proszek gdzie indziej jak w bębnie od pralki, to go tam zanosi.

Czy faktycznie z nią jest coś nie tak, uwagę zwrócił mi jej brak mowy. Zaczęłam czytać, kiedy to inne dzieci zaczynają mówić i zauważyłam wątek, że jeżeli rozumie, co się do niej mówi, to jest ok. No właśnie i obsesyjnie zaczęłam ją obserwować, czy rozumie, co do niej mówię i nie wiem, bo są rzeczy, które zrobi, jak jej powiem, a są takie, np. „pokaż, gdzie jest...”, co nie ma mowy, żeby wykonała. Nie wiem, czy inne czynności rozpoznaje po moich gestach, ale chyba nie, skoro mówię idziemy się kąpać, to biegnie do łazienki. Bardzo proszę o pomoc, wiem, że nikt diagnozy nie postawi na forum, ale czy faktycznie jest z nią coś nie tak, czy tylko ja tak obsesyjnie się doszukuję. Zaznaczę jeszcze, że z tym układaniem w szereg to nie jest nagminne. Ma taki zbiór zwierzątek, 6 sztuk, każde zwierzątko ma swój domek i je układa albo domek na domku (domki się układa w formie wieży) i każde zwierzątko w innym domku, albo zwierzątka jedno obok drugiego, ale wtedy, jak się nimi bawi (układanie w szeregu ja jej pokazałam). A puzzle piankowe sortuje na kwiatki, łodygi, niekoniecznie są w rzędzie. Z innymi rzeczami tak nie postępuje. Jak buduje wieżę z klocków, to wybiera te najmniejsze, chociaż ostatnio inne też (parę razy widziałam, jak parę klocków ułożyła w szeregu, już od dłuższego czasu tak nie zrobiła). Ogólnie, według mnie, bardzo ładnie się bawi zabawkami i ją interesują.

Dodam, że mała do tej pory nie obejdzie się bez smoczka. Czy to ma jakiś wpływ na mowę? A odnośnie do pokazywania palcem, to nie jest też tak, że ona ich nie używa, bo wskaże mi na oczko, nos (jak się bawimy na łóżku, a ona patrzy na moją twarz), na jakiś element, ale to nie jest wtedy, gdy ją proszę „pokaż mi...”. Wyłączy telewizor albo chce nacisnąć guzik w domofonie, jak ktoś dzwoni. Robi mi kupkę na nocnik, ale nie sygnalizuje, tylko ja sama odczytuję po jej minie, że będzie robić, ale się nie bała siedzieć (a jak nie chce, bo ostatnio się tak zdarza, to na siłę jej nie wsadzam). Jak zrobi kupkę i powiem: „chodź z mamą wyrzucić”, to biegnie i patrzy, co ja robię, jak spuszczam wodę i myję nocnik i wraca z powrotem, np. do pokoju. Lubi myć ząbki, wykona parę ruchów sama, ale to raczej chce pastę jeść, bo jej smakuje, dlatego nie myję jej codziennie. Lubi się kąpać, nie przeszkadza jej, jak spłukuję jej głowę, a woda leci do oczu czy buzi (reaguje miną, ale nie płacze). Chciałam jeszcze powiedzieć, że w rodzinie też są przypadki późnego mówienia, męża siostry córeczka ma właśnie trzy latka i dopiero teraz się rozgadała, długo nie mówiła, a jak już to tylko powiedziała „mama”, jak ją mama zapytała. Bała się obcych, była cicha i często sama się bawiła, pomimo że ma dwójkę starszego rodzeństwa. Moja córeczka jest bardzo żywa, na nic nie ma czasu, wszędzie się spieszy i zawsze coś chce. Bardzo przepraszam, że tak się rozpisałam, ale chciałam jak najdokładniej opisać jej zachowanie.

odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Olimpia Brzozowska
Mgr Olimpia Brzozowska
Mgr Małgorzata Kiwilsza
Mgr Małgorzata Kiwilsza
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Dziwne zachowania - czy to może być nerwica?

Witam! Od jakiegoś czasu męczy mnie przymus zadawania bezsensownych, wyrwanych z kontekstu pytań, niekiedy po kilka razy pod rząd, np. do męża: „jak się masz?", „co mi powiesz?”, „jak się czujesz”, „czy kupisz mi pierścionek z brylantem”. Robię to niejako...

Witam! Od jakiegoś czasu męczy mnie przymus zadawania bezsensownych, wyrwanych z kontekstu pytań, niekiedy po kilka razy pod rząd, np. do męża: „jak się masz?", „co mi powiesz?”, „jak się czujesz”, „czy kupisz mi pierścionek z brylantem”. Robię to niejako automatycznie, bez oczekiwania na odpowiedź. Mój mąż irytuje się coraz bardziej. Przestałam oglądać wiadomości, bo wszystkie możliwe katastrofy (samochodowe, lotnicze itp.), zwłaszcza z udziałem dzieci, przeżywam potem po kilka dni lub tygodni, przy czym ze szczegółami sobie odtwarzam czarny scenariusz i wyobrażam, jak czułabym się jako rodzic, który traci dziecko. Na przykład pamiętam, że w jakiejś katastrofie lotniczej zginęło jedno niemowlę i tworzę sobie z tego całą historię. Często atakują mnie jakieś dziwne wyobrażenia, że jestem w sytuacji, w której muszę wybrać jedno z moich dzieci do uratowania i nie wiem, które wybrać i panikuję. Nie chcę o tym myśleć, ale i tak te myśli mnie atakują. Mieszkam na 9. piętrze, więc często pojawia się motyw pożaru i rozmyślania - co ja bym wtedy zrobiła. Do tego doszła obsesja na punkcie sprawdzania w nocy, czy dzieci oddychają, wyłączania wszystkiego z prądu, zakręcania kurków z gazem. Wieczorem chodzę po kilka razy do kuchni i sprawdzam, czy wszystko wyłączone i mimo że widzę, że wyłączone, nie mogę odejść i muszę sobie kilka, kilkanaście razy powtórzyć sama do siebie, że wyłączone. A i tak za chwilę wrócę i jeszcze raz sprawdzę. Ostatnio doszło do tego wyłączanie listwy od komputera i jakieś głupie wyobrażenia, że jak nie wyłączę, będzie spięcie i pożar. Denerwuje mnie ta moja dziwna skłonność i niepokoi, bo boję się, że takie rozmyślania w końcu jakąś tragedię sprowadzą. Kiedyś tak z niepokojem wyobrażałam sobie, że nagle odchodzi moja Mama, z którą miałam bardzo bliski i dobry kontakt, i rzeczywiście nagle niespodziewanie tak się stało. Czy to może być jakaś nerwica, depresja? Da się coś z tym zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co oznacza wynik badania EEG?

Witam, niedawno odebrałam wyniki badań i chciałabym się przed wizytą u neurologa dowiedzieć co oznacza wydana opinia? Mój wiek to 23 lat i 5 miesięcy. Rozpoznanie to stan po utracie przytomności, a później powtarzające się: mroczki przed oczami, szum...

Witam, niedawno odebrałam wyniki badań i chciałabym się przed wizytą u neurologa dowiedzieć co oznacza wydana opinia? Mój wiek to 23 lat i 5 miesięcy. Rozpoznanie to stan po utracie przytomności, a później powtarzające się: mroczki przed oczami, szum w uszach i docelowo wymioty przy wysiłku fizycznym. Opis badania: Zapis wykonany w czuwaniu. Zapis z czynnością podstawową alfa o częstości 10-11c/sek. i amplitudzie do 80 mikrowoltów z dobrze zaznaczoną czynnością beta w odprowadzeniach czołowych. RZ obecna. Na tym tle w okolicach skroniowych obustronnie występują pojedyncze fale ostre oraz pojedyncze i serie fal wolnych 5,5-7,5 c/sek. o amplitudzie wyższej od tła zapisu, ponadto w okolicach skroniowych obustronnie rejestrują się pojedyncze i serie zespołów fali ostrej z falą wolną 6c/sek. i amplitudzie wyższej od tła zapisu. Hw. nasila zmiany, próba stroboskopowa nie wpływa na zapis. Orzeczenie: Zapis ze znacznymi zmianami zlokalizowanymi w okolicach skroniowych obustronnie, nasilającymi się podczas hiperwentylacji. Uprzejmie proszę o informację co oznaczają te zupełnie niezrozumiałe mi zapiski lekarza. Pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Patronaty