Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Czy moja narzeczona ma depresję?

Witam. Proszę o pomoc - wydaje mi się, że moja dziewczyna ma depresję. Myślę tak, ponieważ całkowicie brak jej dobrego nastroju, ma dość swojego wyglądu, towarzyszy jej ciągłe poczucie porażki. Każdy sukces potrafi zinterpretować jako bez znaczenia, natomiast najmniejsza porażka...

Witam. Proszę o pomoc - wydaje mi się, że moja dziewczyna ma depresję. Myślę tak, ponieważ całkowicie brak jej dobrego nastroju, ma dość swojego wyglądu, towarzyszy jej ciągłe poczucie porażki.

Każdy sukces potrafi zinterpretować jako bez znaczenia, natomiast najmniejsza porażka jest przez nią interpretowana jako tragedia (płacz i spanie), uważa się za brzydszą i głupszą od większości koleżanek - mimo tego, że za nią ludzie się oglądają i więcej w życiu osiągnęła niż one - nie da się jej wytłumaczyć, że jest w błędzie.

Często też słyszę stwierdzenia, że czasem by chciała się nie obudzić. Kolejnym objawem jest to, że na nic nie ma ochoty, nic jej nie sprawia radości. O jakiegoś roku uczęszcza do prywatnego psychologa, ale, niestety, poprawy nie widać, a wręcz jest na odwrót, psycholog ten nie przepisuje żadnych leków, co wyczytałem na różnych stronach jest stosowane w przypadkach terapi.

Dziewczyna twierdzi, że nie ma depresji, a o tym co się dzieje u psychologa nie chce rozmawiać, więc trochę się boję, że nie obrał dobrego sposobu leczenia. Proszę o poradę, co powinienem zrobić w takim przypadku? Pozdrawiam i z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mój mąż może mieć padaczkę?

Witam, mąż miał robione badanie EEG, ponieważ zemdlał kilka dni wcześniej. Orzeczenie: zmiany w okolicach czołowo-skroniowych w postaci grup fal theta i pojedynczych fal o zaostrzonej morfologii. Fotostymulacja nasila zmiany - wzrasta liczba fal theta w okolicach czołowo-skroniowych z tendencją...

Witam, mąż miał robione badanie EEG, ponieważ zemdlał kilka dni wcześniej. Orzeczenie: zmiany w okolicach czołowo-skroniowych w postaci grup fal theta i pojedynczych fal o zaostrzonej morfologii. Fotostymulacja nasila zmiany - wzrasta liczba fal theta w okolicach czołowo-skroniowych z tendencją do synchronizacji. Mąż nigdy nie chorował (ma 33 lata), jedyne leki jakie bral kiedykolwiek to witamina C ;-) Był hospitalizowany i na wszelki wypadek podano mu D*** po której czuje się paskudnie - rozbity, roztrzęsiony. Drugie EEG robione już w szpitalu bylo ok. Czy to pierwsze wskazuje, że to padaczka? Dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy to mogą być pierwsze symptomy autyzmu?

Witam serdecznie, mój syn miesiąc temu skończył 2 latka, jego rozwój według mnie przebiega prawidłowo. Jest kontaktowy, szuka towarzystwa, nie lubi bawić się sam, wykonuje polecenia, zgłasza swoje potrzeby, przytula, całuje, śpiewa, tańczy, zna kolory, liczy, recytuje wiersze, śpiewa piosenki,...

Witam serdecznie,

mój syn miesiąc temu skończył 2 latka, jego rozwój według mnie przebiega prawidłowo. Jest kontaktowy, szuka towarzystwa, nie lubi bawić się sam, wykonuje polecenia, zgłasza swoje potrzeby, przytula, całuje, śpiewa, tańczy, zna kolory, liczy, recytuje wiersze, śpiewa piosenki, ma doskonałą pamięć, odpowiada na pytania, płynnie mówi. No i wlasnie tu jest problem. Synek często rozmawia sam ze soba, wyglada to tak, że zadaje sobie jakieś pytanie i sam na nie odpowiada. Często też mówi do siebie tak, jakbym to ja mówiła - podam przyklad - skacząc po łóżku mówi do siebie "Rafałku, uważaj, bo spadniesz, słyszysz, co mamusia powiedziała" albo rozrzucając zabawki mówi do siebie "Nie rozrzucaj zabawek, szybko je posprzataj". Takie przykłady mogę mnożyć. Jest to powtarzanie zasłyszanych zdań i powtarzanie je dokładnie w ten sam sposob w jaki ja lub ktokolwiek inny do niego powiedział. Czy to jest normalne?

Druga rzecz to często mówi o sobie w drugiej osobie, np. kiedy chce pić woła "Mamusiu chcesz pić" albo "Nie chcesz tej bajeczki" - zamiast nie chcę. Na pytanie "co robisz" odpowiada "bawisz sie samochodzikami" - zamiast bawię się. Natomiast zwracając się do kogoś mówi już poprawnie, czyli chodź się pobawimy, włącz mi bajeczkę. To odwracanie zaimków to też podobno typowy objaw dziecka autystycznego. Oprócz tego ma napady złości, gdy coś mu nie wychodzi potrafi tym rzucać albo swoją złość wyładowuje poprzez bicie mnie. Je tylko wybrane rzeczy tzn. gdy wprowadzam mu do jadłospisu coś nowego nie tknie tego. Czy mam powody do obaw? Czy to mogą być pierwsze symptomy autyzmu?

Prosze o pomoc, pozdrawiam serdecznie.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Czy to zaburzenia maniakalno-depresyjne?

Witam. Od kilku lat podejrzewam u siebie zab. maniakalno-depresyjne. Z objawami tej choroby spotkałam się na kursie z psychiatrii, na studiach, które ukończyłam. Od tamtego czasu, minęły już 3 lata, wciąż powraca do mnie myśl, że to chyba to. Miewam...

Witam. Od kilku lat podejrzewam u siebie zab. maniakalno-depresyjne. Z objawami tej choroby spotkałam się na kursie z psychiatrii, na studiach, które ukończyłam. Od tamtego czasu, minęły już 3 lata, wciąż powraca do mnie myśl, że to chyba to.

Miewam depresje o różnym natężeniu - ostatnia była silna - musiałam brać lek psychotropowo-antydepresyjny (C***), ale źle się po nim czułamb (bezsenność, rozbicie), więc przeszłam na ziołowy (Deprim) i jakoś wyszłam z tej depresji. Zmniejszyłam sobie wymiar czasu pracy i odżyłam, po czym traciłam kontrolę nad wydatkami. Codziennie robiłam jakieś zakupy. Nie wiem czy było to nadrabianie zaległości czy coś poważniejszego. Depresja ustąpiła na przełomie marca i kwietnia i myślę, że pojawiła się mania. Niedawno chciałam zrobić wszystko: zapisać się na kurs tańca, na kurs j. obcego i zrobić jeszcze to i tamto. Takie pomysły miałam w zeszłym tyg. dodatkowo byłam b. pewna siebie, przebojowa, dostałam nową pracę od pierwszej rozmowy, nie mogłam usiedzieć na miejscu, a teraz tydzień - 2 tygodnie później nie mam na nic siły, leżę w łóżku, śpię dużo więcej i nie robię tego co powinnam. Szczególnie dokucza mi słabość i senność. Test na depresję, który teraz zrobiłam też ją wykazał, ale na szczęście nie jest to depresja ciężka, tylko wg. mnie lekka lub umiarkowana, więc piszę i proszę o wstępną diagnozę, bo nie chcę zawracać bez potrzeby głowy psychiatrze.

Czy poczekać jeszcze czy wybrać się do specjalisty? Zaznaczę jeszcze, że w ostatnim tyg. byłam przeziębiona i może stąd ten depresyjny stan? Bo do pracy musiałam chodzić. Od dłuższego czasu mam problemy z pamięcią i koncentracją i nie wiem, czy jest to efekt przemęczenia organizmu, czy może składowa zab. maniakalno-depresyjnego? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź! Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Mania Leki

Mam zaburzone widzenie barw w jednym oku. Co to za choroba?

Witam, mam 26 lat, a mój problem dotyczy prawego oka. Nigdy wcześniej nie miałem problemów z oczami czy wzrokiem, nawet pomimo długiego czasu spędzanego przed komputerem, co wiąże się z moją pracą. Jednakże jakiś czas temu zauważyłem dziwną rzecz, a...

Witam, mam 26 lat, a mój problem dotyczy prawego oka. Nigdy wcześniej nie miałem problemów z oczami czy wzrokiem, nawet pomimo długiego czasu spędzanego przed komputerem, co wiąże się z moją pracą. Jednakże jakiś czas temu zauważyłem dziwną rzecz, a mianowicie przez prawe oko widzę tak, jakby było przysłonięte lekko beżowym filtrem. Odczuwalne jest to głównie przy zasłonięciu jednego oka, gdyż patrząc obydwoma, to mam uśrednione barwy i się tego nie odczuwa. Np. patrząc tylko lewym okiem na białą kartkę papieru czy inny przedmiot, widzę ładną biel, a prawym jest lekko beżowa.

Inne kolory także zmieniają odpowiednio swoją barwę, mam także dodatkowo wrażenie jakby były one trochę wypłowiałe, mniej światła padało, jeżeli patrzę na obiekty w kolorach chłodnych, a z kolei wrażenie większego natężenia światła i ostrości barw odczuwam przy patrzeniu na obiekty w kolorach ciepłych. Chociaż dodatkowym dziwnym efektem jest to, że jeżeli zasłonię na dłuższą chwilę prawe oko, lewe jakby się bardziej męczyło i w pewnym momencie i ono traci idealność bieli - wystarczy, że odsłonię drugie, to po chwili wraca to do normalności - ale jeżeli odsłonię prawe, jednocześnie zasłaniając lewe, to i ono na parę sekund potrafi uzyskać efekt idealnej bieli.

Dochodzi do tego jeszcze lekka utrata ostrości, ale przy ostatnim badaniu wzroku wyszło, że nie potrzebuję żadnych szkieł korekcyjnych. Do dodatkowych objawów zalicza się dość częste zaczerwienienie oka oraz czasami lekkie kłucie wewnątrz - uznane wcześniej za przemęczenie oka, spowodowane pracą przy komputerze i zalecono mi stosowanie kropli do oczu Vidisept, które złagodziły owe oba efekty.

Nie wiem dokładnie, od kiedy tak się dzieje, bo zauważenie tego faktu było przypadkowe, ze względu na nieodczuwanie tego efektu przy jednoczesnym patrzeniu obydwoma oczami jednocześnie, ale pewne pierwsze symptomy kojarzą mi się z okresem, w którym zbiegły się trzy aspekty, które mogłyby mieć jakiś wpływ na to, a mianowicie: - dostałem kiedyś w prawe oko odłamkiem łupiny orzecha, ale wszelkie problemy przeszły po około 2 dniach, - jak byłem na badaniu okulistycznym, okulista zaświecił mi czymś w rodzaju lasera do oczu i przy sprawdzaniu prawego poczułem ukłucie i - ostatnie, przejście zapalenia owego oka.

Dodam, że przyjmuję leki przeciwalergiczne, ale to już od kilkunastu lat i nigdy wcześniej nie miałem problemów ze wzrokiem. Jakie badania byłoby najlepiej w takim przypadku wykonać i co by to mogło być? Z góry dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Kowalska
Lek. Magdalena Kowalska

To nerwica, depresja czy coś neurologicznego?

Witam. Mam 18 lat i przede mną rok maturalny. A mam pewne objawy, które utrudniają mi wszystko. Byłam śmiała i optymistyczna, a od dwóch lat coś się zmieniło: jestem drażliwa, nerwowa, wszytlko robię z pośpiechem, mam obniżoną pewność siebie...

Witam. Mam 18 lat i przede mną rok maturalny. A mam pewne objawy, które utrudniają mi wszystko.

Byłam śmiała i optymistyczna, a od dwóch lat coś się zmieniło: jestem drażliwa, nerwowa, wszytlko robię z pośpiechem, mam obniżoną pewność siebie i samoocenę, źle sypiam (dlugo zajmuje mi zaśniecie i często się budzę), trzęsą mi się dłonie (minimalnie zawsze, ale w sytucjach bardzo stresujących czasmi nawet bardzo jak u ludzi z parkinsonem - to zdarza się bardzo rzadko, jak jestem wśród ludzi, których nie znam i mam wrażenie, że mnie obserwują lub obgadują, np. na weselu u rodziny chłopaka to mi się zdarzyło). Ostanio bardzo się pocę i jestem osłabiona, jest we mnie mniej życia. Dodatkowo częto czuję taki strach w brzuchu i wszytko robię nerwowo, parwie każdą czynność.

Byłam u psychologa, ale na razie tylko na jedenej wizycie. Co to może być? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam depresję na tle społecznym?

Mam na imię Jacek i mam 24 lata. Jestem z okolic Wawy. Od roku zmagam się z depresją. Nic mnie nie cieszy, nic mnie nie interesuje. Życie straciło dla mnie sens. Zacznę od tego, że zawsze byłem osobą nieśmiałą...

Mam na imię Jacek i mam 24 lata. Jestem z okolic Wawy. Od roku zmagam się z depresją. Nic mnie nie cieszy, nic mnie nie interesuje. Życie straciło dla mnie sens.

Zacznę od tego, że zawsze byłem osobą nieśmiałą i zamkniętą w sobie. W liceum bardzo dobrze się uczyłem - byłem jednym z najlepszych uczniów w klasie. Na studiach również mi dobrze szło - wszystkie egzaminy zdawałem za pierwszym razem. Miałem przez dwa lata stypendium naukowe. W grudniu 2008 roku rozpocząłem swoją pierwszą pracę w banku. Wszystko było ok. Niestety czar prysł.

W lutym 2009 roku załamałem się, uznałem, że moje życie jest beznadziejne. Że nie mam bliskiej osoby, że pochodzę z biednej rodziny (mam 4 rodzeństwa). Poza tym nigdy nie miałem wzorca w ojcu - zawsze mnie dołował, że jestem do niczego. Nigdy ze mną nie rozmawiał jak ojciec z synem. Wpadłem w depresję. W pracy chciało mi się płakać. Rano wstawałem z bólami brzucha. Nie mogłem spać. Zacząłem brać leki.

W lipcu sytuacja zaczęła się poprawiać - po za tym spotykałem się z dziewczyną, w której się zakochałem. Pojechaliśmy razem na wakacje. Niestety we wrześniu już przestaliśmy się spotykać. Nie chciała ze mną być, bo po długim, 4-letnim związku, który jej nie wyszedł wcześniej, zanim mnie poznała stwierdziła, że nie chce się znów wiązać.

Miesiąc później załamałem się, że znowu jestem sam. Znowu po pracy przychodziłem przybity do domu. Znowu zacząłem płakać, że jestem beznadziejny. Wpadłem w ciężką depresję. W lutym straciłem pracę - czyli sens mojego życia. Przez 4 miesiące siedziałem w domu - miałem myśli samobójcze, czułem się nikomu niepotrzebny, ojciec mnie dołował, że nic nie robię, a inni pracują. Straciłem motywację do życia.

W maju poznałem fajną dziewczynę, która podbudowała mnie na duchu - przyjaźnimy się i taki układ nam odpowiada. Pod koniec czerwca rozpocząłem półroczny staż za 740 zł netto - również w banku. Najgorsze jest to, że ja nie wiem co mam robić - zwłaszcza dla siebie.

Nie podoba mi się moje życie pod każdym względem - że nie żyje dla siebie, nie akceptuje siebie, że nie wiem co robić w życiu, czemu się poświęcić i czemu mam tą cholerną depresję i lęki, czemu nie mam pracy, którą bym kochał, której bym się poświęcił, a weekendy spędzał z moją przyjaciółką, z którą mogę o wszystkim porozmawiać.

Nie umiem podejmować decyzji i kierować swoim życiem, jestem beznadziejny i moje życie przez to też. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Duszności i ból głowy. Gdzie powinnam się z tym udać?

Witam. Od jakiegoś czasu mam okropne duszności, mam wrażenie jakby mi od środka puchła szyja po obu stronach. Do tego zatykają mi się uszy i mam problem ze słuchem. Do tego dochodzi ból głowy, jestem wiecznie zmęczona. Nie byłam... Witam. Od jakiegoś czasu mam okropne duszności, mam wrażenie jakby mi od środka puchła szyja po obu stronach. Do tego zatykają mi się uszy i mam problem ze słuchem. Do tego dochodzi ból głowy, jestem wiecznie zmęczona. Nie byłam jeszcze z tym u lekarza, mam 33 lata i nie przyjmuję żadnych leków oprócz witamin. Gdzie mam się udać? Proszę o poradę.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Neuroborelioza – wyniki badań i objawy

Witam, zrobiłam badanie na boreliozę - pierwsze w grudniu po ugryzieniu kleszcza wynik IgM 13,081DU i IgG 4,678 DU, w czerwcu tego roku powtórzyłam badanie: IgM 7,2 a IgG 6,2. W dodatku boli mnie prawa ręka, a dokładniej kciuk, nie...

Witam, zrobiłam badanie na boreliozę - pierwsze w grudniu po ugryzieniu kleszcza wynik IgM 13,081DU i IgG 4,678 DU, w czerwcu tego roku powtórzyłam badanie: IgM 7,2 a IgG 6,2. W dodatku boli mnie prawa ręka, a dokładniej kciuk, nie mogę złapać i podnieść wielu rzeczy. Często mam ciężkie nogi i boli mnie kręgosłup. Czy te wyniki wskazują na boreliozę?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Izabela Brym
Lek. Izabela Brym

Co oznacza wynik EEG głowy u mojego syna?

Witam, mój syn ma 8 lat i ma częste bóle głowy. Zrobiliśmy eeg głowy , wyszły następujące wyniki:w zapisie spoczynkowym rejestruje się czynność podstawowa 8-9Hz o ampl.do 75uV,dobrze widoczna w tylnych okolicach,w przednich przemieszana z czynnością theta.Na tym tle w...

Witam, mój syn ma 8 lat i ma częste bóle głowy. Zrobiliśmy eeg głowy , wyszły następujące wyniki:w zapisie spoczynkowym rejestruje się czynność podstawowa 8-9Hz o ampl.do 75uV,dobrze widoczna w tylnych okolicach,w przednich przemieszana z czynnością theta.Na tym tle w okolicach tylniskroniowo-potylicznych obustronnie pojawiają się fale ostre o ampl.do 12V.Fs nie wpływa na zapis,w czasie Hv wysyępuje zwolnienie zapisu do ok.4-5Hz. Orzeczenie: Zapis ze zmianami uogulnionymi i zlokalizowanymi w tylnych okolicach.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Skąd u mnie takie dziwne myślenie?

Witam. Stwierdzono u mnie kilka lat temu nerwicę lękową, a później wytworzyła się nerwica natręctw myślowych o różnych epizodach, co spowodowało  depresję. To działo się u mnie po jakiejś trudnej, stresującej sytuacji. Dostałam lek F***, brałam go przez rok,...

Witam. Stwierdzono u mnie kilka lat temu nerwicę lękową, a później wytworzyła się nerwica natręctw myślowych o różnych epizodach, co spowodowało  depresję. To działo się u mnie po jakiejś trudnej, stresującej sytuacji. Dostałam lek F***, brałam go przez rok, ale teraz jestem w ciąży i nie mogę brać żadnych leków, bo lekarz mi zabronił. Miałam spokój przez około 1,5 miesiąca. Po odstawieniu leków, jeszcze przed ślubem, bo niedawno wyszłam za mąż, pojawiły się nagle dziwne niepokoje, ucisk w żołądku, a także mysli o moim mężu - że jest brzydki, że mi sie nie podoba itd., że mam za niego nie wychodzić. Razem z tymi myślami miałam te objawy wegetatywne i lęk. Jesteśmy teraz po ślubie i też się dziwnie czuję - nie jestem pewna swoich uczuć, przyglądam się mężowi i się dziwnie czuję, nie jestem pewna swoich uczuć, nie mogę się skupić, jestem otępiała i mam jakąś depresję, nie wiem, co to jest. Czy to moze być nawrót tej nerwicy? Byliśmy ze sobą przed ślubem 5 lat, zawsze między mną a mężem było super, ja sama chciałam wziąć ten ślub. Mąż nie wie, że to teraz chodzi o niego, bo nie daję mu tego odczuć. Skąd mam to dziwne myślenie? Czy to mio przejdzie? Boję się! Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Brak poprawy w leczeniu depresji. Gdzie jeszcze szukać pomocy?

Dzień dobry. Mój tata choruje na depresję, trwa to już od marca tego roku, kiedy zaniósł do pracy zaświadczenie o stopniu niepełnosprawności. Chodzi o to, że od tego czasu nie pracuje, gdyż przez to zaświadczenie grozi mu utrata pracy. Początkowe...

Dzień dobry. Mój tata choruje na depresję, trwa to już od marca tego roku, kiedy zaniósł do pracy zaświadczenie o stopniu niepełnosprawności. Chodzi o to, że od tego czasu nie pracuje, gdyż przez to zaświadczenie grozi mu utrata pracy.

Początkowe przebywanie w domu nie przyniosło rezultatu, po około półtora miesiąca zdecydował się na pobyt w szpitalu psychiatrycznym, ale tony leków i psychoterapia nie przyniosły skutków. W końcu sam zrezygnował z psychoterapii i po trzech miesiącach pobytu w szpitalu wrócił do domu, bo lekarze i tak wypisaliby go, bo szpital refunduje 3 miesiące leczenia. Dodam, że pacjenci mieli go dosyć, bo dobijał wszystkich dookoła.

Jest po prostu nie do zniesienia - nie może trzymać nerwów na wodzy, marudzi 24/24 h, nic nie umie zrobić, do niczego się nie nadaje, wszystko jest problemem: zrobienie kanapek, umycie się, ogolenie, wyjście z domu - wszystko! Nie wiem co mam robić. Mama już opada z sił, bo on ją po prostu zamęczył, wykończył psychicznie - chodzi za nią krok w krok, mówi płaczącym głosem bez przerwy - totalnta tragedia!

Czytam te wszystkie artykuły i niestety, nie wiem co mam robić. Czytałam o elektrowstrząsach, ale zapewne i tak nie przyniosłyby rezultatu, skoro cały świat jest na NIE. Pomocy! Ile można w tym trwać?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Czy cierpię na autyzm?

Od dziecka byłam osobą niekontaktową i dzieci w przedszkolu mnie nie lubiły. Uważam, że była to wina wychowania. Zawsze miałam przy sobie jedną przyjaciółkę, z którą rozumiałam się bez słów. Gdy poszłam do podstawówki większość osób, które tam były, przeszły...

Od dziecka byłam osobą niekontaktową i dzieci w przedszkolu mnie nie lubiły. Uważam, że była to wina wychowania. Zawsze miałam przy sobie jedną przyjaciółkę, z którą rozumiałam się bez słów. Gdy poszłam do podstawówki większość osób, które tam były, przeszły z przedszkola i oczywiście byłam z boku, bo zawsze gadałam jakieś głupoty, w ogóle nie potrafiłam wtedy rozmawiać. Skrycie marzyłam, żeby zakolegować się z tymi dziewczynami, które zawsze były dla mnie z innej bajki. W końcu gdy poszłam do gimnazjum, trochę dojrzałam, zmieniłam się, zakolegowałam się z trzema z nich, które przeszły ze mną do gimnazjum. Bywało bardzo fajnie, lecz było to bardzo wymagające towarzystwo i czasami potrafiły bardzo mnie ranić swoją postawą wobec mnie. Sytuację ostatecznie pogorszyło moje zakochanie się, bo całkowicie zwaliło mnie to z nóg i czułam się całkowicie wyczerpana przez długi okres. Chodziłam wtedy do szkoły przybita i coraz bardziej się izolowałam, w końcu z każdym przestałam rozmawiać, dlatego że nie miałam na to po prostu siły.

Teraz mój stan jest lepszy, chodzę do technikum, gdzie są zupełnie inni ludzie, są bardzo sympatyczni, ale ja nie potrafię się do tego przyzwyczaić. Koleguję się z niektórymi z nich, ale wciąż „wolę” czasem siedzieć sama, choć tak naprawdę mnie to męczy. Męczy mnie też to, że ciągle robię wszystko pod presją, a nie to co naprawdę chcę, męczy mnie to, że nie umiem przestać się wahać, a ja wolę już popełniać błędy niż się wahać. Chciałabym też nie być już tak zależna od swojej przyjaciółki, bo czuję, że jej każdy talent, każde zainteresowanie jest też moim zainteresowaniem i zatracam w ten sposób siebie, chcę być bardziej niezależna.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Czy depresja może powrócić?

Jestem 30-letnią kobietą. Kilka lat temu miałam depresję i nerwicę lekową - oczywiście leczyłam się farmakologicznie lekami, które przepisalał mi psychiatra i po kilku miesiącach mój stan wrócił do normy. Niestety obawiam się, że to wszystko powróciło. Robiłam badania -...

Jestem 30-letnią kobietą. Kilka lat temu miałam depresję i nerwicę lekową - oczywiście leczyłam się farmakologicznie lekami, które przepisalał mi psychiatra i po kilku miesiącach mój stan wrócił do normy.

Niestety obawiam się, że to wszystko powróciło. Robiłam badania - wyszły ok, byłam u neurologa i też stwierdził, że w mojej głowie nic nie ma. Ale ja mam takie wrażenie jakby mi coś było: bardzo się boję, nie przesypiam nocy, częściej płaczę, jestem na wszystko obojętna. Martwię się o moje dzieci, bo czuję, że je zaniedbuję. One widzą w jakim jestem stanie, że się nie uśmiecham, nie zabieram ich na spacery...

Jakoś nie mogę się pozbierać, bo mam w głowie totalną pustkę i lęk, że jestem ciężko chora. W ciągu dnia funkcjonuję normalnie, ale z mniejszą satysfakcją.Obecnie nie przyjmuję żadnych leków przeciwdepresyjnych. Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Gdzie jeszcze mam szukać pomocy?

Od stycznia leczę się na depresję, biorę różne leki, chodzę na terapię, ale nic nie zmienia mojego - stanu nie chce mi się wychodzić z domu, mam często myśli samobójcze, bo wydaje mi się, że jestem nikomu nie potrzebna. Gdy...

Od stycznia leczę się na depresję, biorę różne leki, chodzę na terapię, ale nic nie zmienia mojego - stanu nie chce mi się wychodzić z domu, mam często myśli samobójcze, bo wydaje mi się, że jestem nikomu nie potrzebna. Gdy ktoś ode mnie coś chce- złoszczę się, chcę by dał mi swięty spokój.

Dziś lekarz zadecydował o tym, bym przeszła na świadczenie rehabilitacyjne, gdyż w pracy sobie nie poradzę. Jak walczyć z tym stanem? Chcę poczuć radość życia, już nie wytrzymuję tego napięcia. Co robić? Gdzie szukać pomocy? Barbara

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy możliwa jest depresja od wczesnych lat dziecięcych?

Piszę, bo nie daję sobie rady ze sobą. Ostatnio strasznie się odosobniłam od rodziny. Od dwóch lat studiuję i pracuję. Nie dostałam się na studia dzienne - to była moja wielka porażka. Musiałam studiować zaocznie. Moje życie od dziecka wyglądało...

Piszę, bo nie daję sobie rady ze sobą. Ostatnio strasznie się odosobniłam od rodziny. Od dwóch lat studiuję i pracuję. Nie dostałam się na studia dzienne - to była moja wielka porażka. Musiałam studiować zaocznie.

Moje życie od dziecka wyglądało inaczej niż życie innych. Nie jeździłam na wakacje, nie miałam ładnych ciuchów, chłopaka, tak jak moje koleżanki. Nawet na własną studniówkę nie chciałam iść. W dzieciństwie byłam otyła, wszystkie dzieci mnie wyśmiewały na wf. Nie chodziłam na imprezy. Nie miałam nigdy dobrych ocen. Mój tata był i jest psychicznie chory. Mama jest znerwicowana, bo teraz musi się nim opiekować, bo jest oblożnie chory. Obwinia go za to, że zmarnował jej i nam życie. Moje siostry ułożyły sobie życie - mają mężów i dzieci.

Ja kładę duży nacisk na szkołę, co mnie bardzo stresuje - chce mieć stypendium, bo mam pracę, ale nie zarabiam zbyt dużo. Muszę się za to utrzymać, zapłacić za stancję i czesne za szkołę. Od mamy nie chcę brać pieniędzy, bo nie mam sumienia - ona ma ponad 50 lat, jest chora i pracuje ponad swoje siły, żeby życie rodzinne jakoś wyglądalo. Poza tym to jeszcze kilka lat i nasz dom po prostu się zawali - jest to mała chatka po dziadkach, gdzie mieszkają już tylko rodzice. Mama bardzo by chciała coś zbudować, chociaż małego, ale zbudować. Proszę sobie wyobrazić jak trudne jest życie 50-latki, która chce czegoś takiego dokonać, opiekując się obłożnie chorym.

Ja nie mam siły, zauważyłam, że coraz bardziej. Obecnie mam urlop wypoczynkowy, który muszę wykorzystać na zjazdy w szkole, ponieważ mam je przez 6 tygodni pod rząd, piątek, sobota, niedziela - pracując nie dałabym rady. Wszystko ostatnio stało się szare. Unikam ludzi, nie umiem utrzymać kontaktu wzrokowego. Mam chłopaka, ale ostatnio też go unikam - nie widzieliśmy się 2 miesiące. Moja sytuacja mieszkaniowa też nie jest najlepsza, bo mieszkam już 3 lata na jednej stancji, przyzwyczaiłam się. Ci ludzie też się przyzwyczaili do mnie - wiedzą, że jestem aspołeczna i nie chodzę na imprezy, więc już do mnie nawet nie zaglądają. Ja zawsze mówię, że nie mam czasu, że się uczę.

Denerwują mnie niektóre zjawiska tataj. Ze wzgledu na to, że nie płacę aż tak dużo i nie ukrywam, że przez poczucie własnej zaniżonej wartości krępuję się po prostu powiedzieć, że od pół roku boli mnie kręgosłup od rozsypującego się łóżka, a ujadający pies, którego wypuszczają codziennie o 6 czy 7 rano pod moim oknem po prostu wprawia mnie w taką złość, że trudno mi się funkcjonuje i marzę o tym, żeby jak najszybciej wyjść z domu. Muszę przyznać, że pieniądze sa dla mnie ważne w tym momencie, bo jeżeli odmówię sobie jednego, to będę miała na zapłacenie szkoły.

Najgorsze chyba w tym wszyskim jest to, że ostatnio chciałbym być niewidzialna, przezrozczysta tak, żeby nikt mnie nie widział. Może stąd wynika moja nieporadność w upomnieniu się o swoje. Odnośnie związku to jestem z moim chłopakiem od dóch lat - jestem i nie jestem, spotykamy się czasem, ale ja nie umiem się określić, czego tak naprawdę bym chciała w tym związku. Boję się zaufać i traktuję go na dystans. Mama zawsze mówiła, żebym się nie dała oszukać żadnemu mężczyźnie, bo skończę tak jak ona. I tak jestem od dwóch lat z chłopakiem, każda wizyta z nim u mnie w domu to straszny stres, w ogóle każde spotkanie z rodzina wprawia mnie w lęk. Boję się jego matki, nie bywam u niego, nie lubię przebywać w towarzystwie jego rodziny.

Przyznam, że nie akceptuję siebie, ale i do końca jego. Boję się zostać sama, bo wtedy już nikt mnie nie będzie przytulał. A w dzieciństwie mnie nikt nie przytulał. Czuję się winna, bo czasem mówię mu, co mnie boli, jak się czuję, ale czuję się wtedy strasznie, czuję się beznadziejna przed nim, czuję, że ma już dość moich humorów. Z siostrmi też wstydzę się rozmawiać, bo będą mowić, że co ja wyprawiam i znowu poczuję, że nie mam prawa nawet do smutku i kóło się zamknie. Nie powinnam tak się czuć, to moja wina, że tak się czuję, nie wolno mi, założę sztuczny uśmiech na twarz i będę udawać, że wszystko w porządku. Tylko ile tak można być zależnym i uległym?

Mam wrażenie, że nie mam prawa do nieczego. Myślałam o śmierci, ale wiem, że mam by tego nie zniosła, nie zrobię jej tego. Muszę jeszcze zdać 5 egazminów w tym tygodniu. Ciągnę jak tylko mogę, ale nie czuję, żebym miała jakąś radość z tego. Mam też kłopoty z zapamiętywaniem, muszę długo ślęczeć nad książkami, żeby czegoś się nauczyć. Czasem jem dużo nie będąc głodna, a czasem zapominam zjeść, właściwie to jest mi obojętne, czy będę jadla, czy nie. Czuję się taka inna, gorsza po prostu. Nie chodzę na imprezy, czasem nawet nie wiem jak mam sie zachowac w niektórych sytuacjach. Jak zaczynam rozmawiać z którymś ze wspolokatorów to marzę, żeby jak najszybciej skończyć i z powrotem zaszyć się w swoim pokoju.

W pracy też nie mam lekko - jestem zależna od szkoły. Jak się nie zgodzę na jakieś tam zmiany w grafiku, albo pójde na zwolnienie lekarskie, albo wezmę urlop na żądanie wtedy, kiedy im nie pasuje, to potrafią mi nie dać wolnego na zjazd. A tak bardzo zależy mi na dobrych ocenach. Sama praca też jest stresująca - punk obsługi klienta w jednym z marketów: skargi, krzyki, reklamacje i kłótnie, do tego praca 8 h na nogach - zaczynają mi się już robic żylaki. Właśnie dlatego już nie mam na nic siły.

Tak prawdę mówiąć to nie wiem kiedy ostatni raz zrobiłam coś tak naprawdę dla siebie. Nie przyznaję sobie prawa do odpoczynku - bo chciałabym pracować na 2 eaty i jeszcze studiować 2 kierunki, żeby tylko być taka jak inni, żeby nadgonić, żeby mieć dom, ale nie wydaje mi się to osiągalne w pojedynkę. Tak bardzo chciałabym udowodnić mamie, że sobie poradzę sama, że mimo tego jak jest - coś osiągnę, chociaż skończę studia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Depresja

Czy moja terapia przyniesie więcej pożytku czy szkody?

Jestem zarejestrowana w PZP od 8 lat. Kiedyś miałam nerwicę depresyjną, a rok temu zachorowałam na lęk napadowy (F41) z typowymi objawami - ataki lękowe, bóle psychosomatyczne, lęk uogólniony, bezsenność. Zgodnie z sugestią psychiatry, poszłam na psychoterapię, udało...

Jestem zarejestrowana w PZP od 8 lat. Kiedyś miałam nerwicę depresyjną, a rok temu zachorowałam na lęk napadowy (F41) z typowymi objawami - ataki lękowe, bóle psychosomatyczne, lęk uogólniony, bezsenność. Zgodnie z sugestią psychiatry, poszłam na psychoterapię, udało mi się państwowo dostać na terapię grupową, która trwa pół roku, spotkania raz w tygodniu. Na pierwszym spotkaniu zapytałam panią psycholog z jakiego rodzaju terapii korzysta (bo wiem, że są różne), odpowiedziała: NLP, Gestalt, ustawienia hellingerowskie, terapia ericksona, a także analiza traksakcyjna oraz hipnoza. Jest członkiem Polskiego Stowarzyszenia Neuro-Lingwistycznej Psychoterapii oraz Polskiej Federacji Psychoterapii. Kilka miesięcy później w moje ręce wpadła publikacja dotycząca NLP i Hellingera, bardzo źle się wypowiadająca o tych metodach, mówiąca że jest to New Age, może robić wodę z mózgu, a wręcz być szkodliwa. Zwłaszcza terapia Hellingera, która ma związki z szamanizmem. Była to jednak tylko nienaukowa publikacja, niemniej jednak bardzo się zaniepokoiłam, również dlatego, że została wydana przez środowiska katolickie, a ja jestem wierząca i liczę się ze zdaniem Kościoła. Rozmawiałam z moją panią psychiatrą, która z jednej strony potwierdziła moje obawy, powiedziała, że NLP to nie terapia, że nie pomaga, a Hellinger jest szkodliwy. Ale jednocześnie mnie uspokoiła, powiedziała, że w państwowej placówce nic złego się nie może dziać, że ja stoję na własnych nogach i mi to nie zaszkodzi. Zasugerowała abym skończyła tę terapię. Wczoraj rozmawiałam z moją koleżanką, która jest psychologiem (Uniwersytet Warszawski) i również jakoś niepochlebnie się wyraziła o NLP. Po prostu już nie wiem co myśleć, nie wiem czy mam kontynuować tę terapię czy też ona mi zaszkodzi. Nie wiem na tyle dużo o rodzajach psychoterapii aby móc samemu ocenić ich przydatność lub skuteczność. Pani psycholog, która prowadzi tę terapię pokazałam tę publikacje, która mnie zaniepokoiła, powiedziałam o moich obawach i new age, ale ona to odebrała jako reakcję lękową, że to mój lęk powoduje, że obawiam się terapii. Jednym słowem nie odebrała moich obaw zbyt serio. Spotkań odbyło się już ok. 18 z zaplanowanych 25. Spotkania te jednak są dość ciekawe, ale trudno mi powiedzieć żeby leczyły moje emocje - jakoś mnie dotykają, ale nie widzę, aby był to jakiś przełom w moim życiu, zmiana myślenia, odczuwania - na co przecież liczyłam, bo moje myślenie jest lękowe, a chciałabym aby było "normalne", z taką intencją szłam na terapię. Nie wiem co o tym myśleć, czy mam kontynuować tę terapię, czy ona mi pomoże czy zaszkodzi. Może Państwo jako specjaliści mogliby się wypowiedzieć. Dodam, że objawów chorobowych tak naprawdę już nie mam (jest lepiej od ok. roku, jeszcze wiele miesięcy wcześniej, zanim rozpoczęłam tę terapię), wspomagałam się medycyną alternatywną i jak widać podziałało. Ale nadal mam lękowy charakter i to jest mój problem.

Problem z bezsennością. Co zrobić, żeby spokojnie zasypiać i nie budzić się w nocy?

Witam, 4 lata temu zdiagnozowano u mnie zaburzenia lękowe z napadami lęku. Brałam leki, ale krótko (skończyło się na kilku tabletkach, gdyż nie chciałam brać leków psychotropowych, jestem pedagogiem i socjoterapeutą). Chodziłam do psychologa na terapię, trwało to wszystko dosyć...

Witam, 4 lata temu zdiagnozowano u mnie zaburzenia lękowe z napadami lęku. Brałam leki, ale krótko (skończyło się na kilku tabletkach, gdyż nie chciałam brać leków psychotropowych, jestem pedagogiem i socjoterapeutą). Chodziłam do psychologa na terapię, trwało to wszystko dosyć krótko, objawy ustąpiły całkowicie. Od 2 tygodni pojawiły się z powrotem, jednak nie tak nasilone jak 4 lata temu - nie mam żadnych myśli lękowych (typu, że mogłabym zwariować), pojawia się tylko napięcie w okolicach żołądka. Pojawiła się natomiast bezsenność, początkowo trwająca 4 dni (nie zasnęłam w ciągu dnia ani nocy, nie czułam w ogóle, że chce mi się spać, odczuwałam ogromne zmęczenie).

Rozmawiałam z lekarzem pierwszego kontaktu, który przepisał mi leki nasenne. Mam je brać tylko kilka dni. Po tabletkach zasypiam, ale budzę się w nocy i znów nie mogę zasnąć. Zachowuję odpowiednią higienę snu, najbardziej stresujące jest dla mnie branie jakichkolwiek leków. Przeszkadza mi napięcie, które towarzyszy mi w ciągu dnia. Co mogę jeszcze dla siebie zrobić, żeby móc znów spokojnie zasypiać, nie budzić się w nocy? Pozdrawiam serdecznie!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy przypadkiem nie mam depresji?

Mam problem. Mam 20 lat i 2-letniego synka. Zostawilam jego ojca jakiś rok temu, lecz ciągle wracaliśmy do siebie itp. Gdy go widzę - strasznie się denerwuję gdyż zostawiłam go, bo wielokrotnie mnie zdradzał, bił i bardzo dużo pił....

Mam problem. Mam 20 lat i 2-letniego synka. Zostawilam jego ojca jakiś rok temu, lecz ciągle wracaliśmy do siebie itp. Gdy go widzę - strasznie się denerwuję gdyż zostawiłam go, bo wielokrotnie mnie zdradzał, bił i bardzo dużo pił.

Ciągle jeszcze płaczę po nocach. Nie mam nikogo - moja przyjaciółka, jedyna przyjaciółka, powiedziała mi, że już ma inną przyjaciółkę i w tym momencie zostaję sama. Nie dość, że płaczę po nocach, to nie mam ochoty do życia - cały czas myślę, żeby zniknąć, żeby się zabić. Probowalam to zrobić, ale nie udało się. Mam już dość tego życia, każdy coś ode mnie chce - jak nie ojciec alkoholik, z którym mieszkam, to matka, która jest za granicą i nie mam w niej nawet pocieszenia.

Wszyscy na mnie najeżdżają, że wybrałam złego ojca dla dziecka itp. Przez to wszystko jestem strasznie pogubiona i naprawdę chcę umrzeć, nie wiem, co mam zrobić ze sobą…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to jest rodzaj autyzmu?

Mój syn ukończył pierwszą klasę szkoły podstawowej. Oprócz syna mam dwie dorosłe córki, które rozwijały się prawidłowo. Obecnie studiują. Wracając do syna obserwuję jego rozwój od urodzenia. Zastanawia mnie jego zachowanie. Od ósmego, dziewiątego miesiąca, gdy zdenerwował się, zaczął bić...

Mój syn ukończył pierwszą klasę szkoły podstawowej. Oprócz syna mam dwie dorosłe córki, które rozwijały się prawidłowo. Obecnie studiują. Wracając do syna obserwuję jego rozwój od urodzenia. Zastanawia mnie jego zachowanie. Od ósmego, dziewiątego miesiąca, gdy zdenerwował się, zaczął bić głową o podłogę. Nie zauważyłam, żeby sprawiało mu to ból. Potrafił w trakcie zabawy raptownie wyłączyć się, być nieobecny. W tym momencie nie reagował na swoje imię, na rozmowę, na to, co się dzieje wokół niego. Dopiero jak brałam go na ręce ,,włączał się". W żłobku opiekunki i dzieci pilnowaly go, bo miał tendencję do ucieczek, mówił, że idzie do domu. W przedszkolu opiekunki powiedziały, że Krystian wyznaczył sobie kawałek dywanu, na którym ustawia samochody, bawi się i nie pozwala innym dzieciom dołączyć się do zabawy.

Po miesiącu prowadzania go do przedszkola zaczął prosić mnie, żebym tego nie robiła. Te prośby były codziennie. Przedszkole było z wczesną nauką czytania i pisania. W zeszłym roku zaczął edukację w szkole podstawowej. Moje obserwacje: - 2 lata w przedszkolu z wczesną nauką pisania i czytania - rozpoznaje niektóre litery i cyfry; - klasa zerowa - po roku nauki rozpoznaje niektóre litery i cyfry, umie napisać swoje imię, rysując stara się trzymać w liniach, pisanie szlaczków i literek sprawia mu wielką trudność. denerwuje się, płacze, krzyczy, bije się rękami po głowie. Gdy się uspokoi zaczyna pisać, ale w czasie pisania literki potrafi zawieszać się. Jest pod opieką logopedy ze wzgledu na mowę. Jego słownictwo jest ubogie. Trudno mu się wysłowić. Każdy temat sprowadza do samochodów i tego, jak był mały; - kl. I - w klasie napisze jedną literkę lub wyraz, a najczęściej to nic nie robi.

W domu musimy odrabiać to, czego nie zrobił w szkole i jeszcze pracę domową. Odrabianie lekcji trwa 3-4 godziny. Ma problemy z czytaniem. Mówi, że literki tańczą. Po przeliterowaniu słowa mówi co innego, niż jest napisane. Jeżeli jest to długi wyraz, to powie pierwszą i ostatnią sylabę. Z matematyki jak czyta się zadanie, to potrafi rozważać je w pamięci. Przykłady z matematyki - ma trudności, mylą mu się cyferki. 2 + 8 po przeliczeniu na palcach odpowie dobrze. 8 + 2 znów zaczyna liczyć. Z wyrazami jest podobnie. W trzech zdaniach występuje ten sam wyraz, a on za każdym razem przeliterowuje. Nie ma pamięci porównawczej. Pomimo tych trudności od urodzenia jest dzieckiem otwartym, komunikatywnym, bezpośrednim. Łatwo nawiązuje znajomości. Jeździ rowerem, na hulajnodze. Zaskakuje mnie jedna rzecz, że ustawia samochodziki w jednym rzędzie. Ma ich kilkadziesiat, a jak nieraz przestawiło się któryś z nich, to była awantura, ale teraz mniej się denerwuje. Największa kara dla niego to zakaz bawienia się samochodami. Nie wiem, co mam robić. Poradnia umywa ręce. Szkoła żąda opinii. Jestem zapisana do neurologa i czekam w kolejce. Jeżeli są pytania, to mogę na nie odpowiedzieć.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm
Patronaty