Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Przyczyny drętwienia ciała i płaczu bez powodu

Witam. Piszę, bo już sama nie wiem gdzie mogę się z tym zgłosić, do jakiego lekarza. Wszystko dało się jeszcze znieść, ale ostatnio wpadłam w panikę i postanowiłam coś z tym zrobić. Nagle dostałam silnego bólu głowy (z tyłu glowy),...

Witam. Piszę, bo już sama nie wiem gdzie mogę się z tym zgłosić, do jakiego lekarza. Wszystko dało się jeszcze znieść, ale ostatnio wpadłam w panikę i postanowiłam coś z tym zrobić. Nagle dostałam silnego bólu głowy (z tyłu glowy), był nie do zniesinia. Akurat byłam w kinie - postanowiłam wyjść. Gdy schodziłam ze schodów dostałam mroczków przed oczami, przez chwilę nic nie widziałam i miałam straszne zachwianie równowagi. Do tego poczułam, jakby mnie ktoś z całej siły ściskał za rękę. Był to ogromny ból, przez cały czas czułam się otumaniona, słaba, robiłam się blada i znow nabierałam kolorów, miałam skoki temperatury, czułam uderzenia, w pewnym momencie cała parowałam. Czułam jakby lewa ręka i policzek nie byly moje, zdrętwiały. Straciłam przytomność. Gdy się ocknęłam, na chwile zrobiło mi się lepiej. Zrobiłam parę kroków i poczułam jak sztywnieją mi palce u stop i cały ciężar ciała poczułam w stopach, byłam przerażona. Gdy odwoziła mnie koleżanka do domu, zrobiło mi się lepiej, ale ręka cały czas nie dawała mi spokoju. Trwało to wszystko ok. 3 godzin. Na drugi dzien i trzy dni później czułam ten sam ból w ręce, tylko zaczął promieniować do łokcia, czasami boli aż do łez. Wcześniej miewałam takie sytuacje z drętwieniem policzka i ręki, ale nigdy tak nasilone, z bólami głowy. Do tego dochodziły mdłości Tracę czasami równowagę. Kręci mi się w głowie i te zmiany temperautry - nie wiem skąd to się bierze, bo nie jest to gorączka. Kiedyś miałam uciski w sercu, miałam badania kardiologiczne, w tym wysiłkowe. Powiedziano mi, że to na tle nerwowym, dostałam tabletki ziolowe. Niepokoi mnie też to, że gdy kładę się do łóżka czuję, że strasznie szybko bije mi serce, jakbym przed chwilą biegała. W nocy budzą mnie rzuty ciala. Z równowagi potrafi mnie wyprowadzić najbardziej błaha rzecz, do takiego stopnia, że nie panuję nad sobę, rzucam przedmiotami. Wszystkim zawsze się przejmuję ze zdwojoną siłą i nie mogę szybko ochłonąć z nerwów. Od jakichś trzech lat dokuczają mi nieustannie trzęsące się ręce, nie jak się denerwuję, nie jak coś robię - po prostu zawsze. Nie jestem w stanie sama nawlec igły - już mi to nie przeszkadza, zdąrzyłam się przyzwyczaić, ale przeszkadza mi to w życiu, w pracy - nie mogę pracować jako kelnerka, bo nie uniosłabym nic nie rozlewając. Nie mogę usiedzieć nigdy w miejscu, cały czas czegoś dotykam, coś robię, obgryzam paznokcie, cały czas muszę coś robic z rękami, na co już czasami też nie zwracam uwagi, ale ludzie - tak. Ostatnio płacze bez powodu, nic mnie nie interesuje, jestem całkiem obojętna. 3 dni nie wychodziłam z łóżka, przeszkadzali mi ludzie, nie chciałam z nikim rozmawiać. Czy może to być na tle nerwowym? Jaka jest tego przyczyna? Po całej tej sytuacj byłam u lekarza - okazało się, że mam bardzo niske ciśnienie i muszę je kontrolować. Nic wiecej od lekarza ogólnego się nie dowiedziałam. Boję się, że to nerwica, bo już usłyszałam takie obawy od jednego z lekarzy. Proszę o szybkę odpowiedź, co mam z tym robić? Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Zwykłe problemy czy już depresja?

Mam dziewczynę, z którą jestem od pół roku. Dowiedziałem się, że nie jest dziewicą (ja wcześniej nie miałem stosunków seksualnych) i zaczęły mnie prześladować jakieś ukryte wcześniej kompleksy. Dodatkowo odkryłem na jej komputerze zdjęcia z byłym (pierwszym) chłopakiem oraz...

Mam dziewczynę, z którą jestem od pół roku. Dowiedziałem się, że nie jest dziewicą (ja wcześniej nie miałem stosunków seksualnych) i zaczęły mnie prześladować jakieś ukryte wcześniej kompleksy. Dodatkowo odkryłem na jej komputerze zdjęcia z byłym (pierwszym) chłopakiem oraz głęboki, pełen uczuć list pożegnalny. Od tego czasu zaczęły mnie prześladować różne myśli i obrazy, ciągle widzę ją z tym facetem i nie mogę się pogodzić z rolą drugiego, i że nie dostanę już takich emocji. Dla jasności, ona o wszystkim wie, ponieważ te obsesyjne myśli stały się tak dokuczliwe, że musiałem wszystko z siebie wyrzucić. Jesteśmy w sobie mocno zakochani, ona zapewnia mnie że jestem najcudowniejszą osobą jaką spotkała, ale te obsesje nie ustają, wręcz się nasilają.

Myślę o zdradzie, odejściu, czuję się paskudnie od samego przebywania w mieszkaniu, w którym mieszkamy razem od 1,5 miesiąca. Potwornie schudłem, mam ciągłe kołatanie serca, nerwobóle w okolicach serca i suchość w ustach, straciłem apetyt, jedynymi chwilami wolności od uporczywych myśli o tym jak człowiek ze zdjęć się z nią kocha w łóżku, na którym jestem teraz, ja są chwile kiedy jestem zajęty w pracy, kiedy ktoś mnie zajmie rozmową, lub kiedy jesteśmy razem i czymś się zajmiemy, ale to są chwile. Poza tym kiedy choćby na chwilę zostanę sam - są tylko te uporczywe myśli i nic więcej.

Przestałem się interesować muzyką, którą kocham, przestałem czytać książki, przestałem myśleć o spotkaniach z przyjaciółmi. Nie jestem w stanie skupić myśli na niczym, poza tymi obrazami i wyznaniami ze znalezionego listu. To wszystko pomimo tego, że bardzo mocno ją kocham i czuję, że znalazłem kobietę życia, ale może właśnie dlatego te obsesje są jednocześnie takie mocne? Dziś rano po raz pierwszy pojawiły się lekkie myśli samobójcze. Rozpaczliwie myślę o odejściu (ona też o tym wie), ale jednocześnie nie potrafię jej skrzywdzić, oczami wyobraźni widzę siebie udającego przez następne lata, że wszystko jest ok, by zaraz potem pomyśleć o tym, że dziś wieczorem powiem jej, że odchodzę.

I taka ciągła huśtawka emocjonalna, właściwie przestałem mieć jakiekolwiek szczęśliwe chwile w życiu, przestałem planować wspólne wyjazdy, nie mam pomysłu na wspólne spędzanie czasu, zaniedbałęm domek na wsi, który mam, nie wiem co mam ze sobą zrobić, jest mi potwornie źle i nie pomogło zbyt wiele to, że jej to wszystko wyznałem, tym bardziej, że ona mi nie potrafi pomóc, poza tym że mówimy sobie, że poradzimy sobie miłością, która podobno wszystko zwycięża, ale ja już nie wiem czy to wystarczy, może jestem po prostu chory. Pytanie: czy można wpaść w depresję (lub cokolwiek to jest) w ciągu półtora miesiąca?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Moja partnerka choruje na depresję - co mogę zrobić?

Jestem w związku z kobietą chorą na depresję. Ma 30 lata, wynajmuje mieszkanie, ma dwie prace. Na depresję choruje od jesieni 2009 roku, choć niektorzy mówią, że całe życie (nawet można to logicznie uzasadnić - jest DDA, co przypuszczalnie jest...

Jestem w związku z kobietą chorą na depresję. Ma 30 lata, wynajmuje mieszkanie, ma dwie prace. Na depresję choruje od jesieni 2009 roku, choć niektorzy mówią, że całe życie (nawet można to logicznie uzasadnić - jest DDA, co przypuszczalnie jest bezpośrednią przyczyną choroby, a trwa od dziecka, od zawsze się izolowała, ma zimny charakter i dla niektórych była "wiecznie niezadowolona i nieszczęśliwa").

Sama odkryła, że ma depresję, gdy zaczęły pojawiać się niepokojące objawy. Chodziła na terapię indywiduaalną do czasu, aż terapeutka powiedziała jej, że nie może jej już bardziej pomoc, a zdawała się być w dobrym stanie, brała i cały czas bierze leki. Czytałem o depresji równolegle z nią, starałem się jak najlepiej zrozumieć i pomóc. Czas mijał, a zmian żadnych. Czytałem, że leczenie może trwać miesiącami, więc po prostu starałem się ją wspierać.

Jednak ostatnio sytuacja się mocno pogorszyła - jest zmęczona pracą na dwóch frontach, ale nie może z żadnej zrezygnować, żeby mogła się utrzymać (po wyprowadzeniu z domu rodziców-alkoholików), pojawiają się kolejne problemy finansowe (zepsuty samochód), prywatne (ma męża, żyją w separacji, rozwód to problem, z którym nie chcieli borykać się wcześniej, ale teraz on sobie kogoś znalazł). Być może te dodatkowe problemy, a może brak poprawy, czy jakieś niezrozumiałe dla mnie koło depresji, powodują, że teraz ciągle leży w łóżku, płacze i powtarza ciągle, żebym ją zostawił i pozwolił jej umrzeć.

Teraz jak w pytaniu, co mogę zrobić? Ona już wcześniej uważała, że przydałaby jej się terapia grupowa, ale to nie jest takie proste. Mało placówek, lub koszta, lub potrzebne jakieś skierowania, abstrakcja NFZ-u.Ciężko mi, ale ten wątek pomińmy, ponieważ bardziej potrzebuję pomocy dla niej, niż siebie. Na hospitalizację się nie zgodzę, ona także tego od początku nie chciała, tam byłoby dla niej tylko gorzej. Czy jest coś, o czym nie wiem? Czy możecie mi coś doradzić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to depresja? Jak mogę sobie z tym poradzić?

Witam! Mam 13 lat, jestem dziewczyną. Od jakiegoś czasu jestem przygnębiona i znudzona życiem, ciągle stwarzam sobie jakieś problemy, a jeszcze rok temu potrafiłam się cieszyć życiem. Nie czuję się z tym dobrze - prawie wszystko wydaje mi się bez...

Witam! Mam 13 lat, jestem dziewczyną. Od jakiegoś czasu jestem przygnębiona i znudzona życiem, ciągle stwarzam sobie jakieś problemy, a jeszcze rok temu potrafiłam się cieszyć życiem. Nie czuję się z tym dobrze - prawie wszystko wydaje mi się bez sensu.

Może to dlatego, że nie mam przyjaciół ani koleżanek, bo jestem nieśmiała i to jest mój drugi problem, z którym nie mogę sobie poradzić. Nie wiem co mam zrobić, żeby tak nie było, dlatego bardzo proszę o jakąś poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy to objawy nerwicy?

Witam! Proszę o pomoc, bo nie wiem, do jakiego lekarza powinnam się zgłosić. Od dłuższego czasu dokuczają mi dotkliwe bóle mięśni, zwłaszcza nóg. Ostatnio, zaczęłam podejrzewać, że przyczyną tych dolegliwości może być stres. Jestem w trakcie sesji egzaminacyjnej i...

Witam! Proszę o pomoc, bo nie wiem, do jakiego lekarza powinnam się zgłosić. Od dłuższego czasu dokuczają mi dotkliwe bóle mięśni, zwłaszcza nóg. Ostatnio, zaczęłam podejrzewać, że przyczyną tych dolegliwości może być stres. Jestem w trakcie sesji egzaminacyjnej i nogi bolą mnie właściwie bez przerwy. Po każdym egzaminie, czy nawet po załatwieniu jakiejś trudnej dla mnie sprawy, odczuwam dotkliwe, pulsujące bóle mięśni nóg od kolan w dół, co nasila się zwłaszcza nocą tak, że uniemożliwia zasypianie, albo budzę się często z powodu tego bólu, a rano wydaje mi się, że mam tak ciężkie nogi, że nie potrafię się ruszyć. Jestem raczej skrytą osobą i wszystkie emocje chowam w sobie, być może mój organizm sam się tak "wyładowuje". Nie wiem co mam o tym myśleć...

Jakie leki na bezsenność?

Witam. Mam problem, a właściwie ma go mój przyjaciel, a ja bardzo chcę mu pomóc. Piszę za jego zgodą. Ma 18 lat i jest chłopakiem, raczej spokojnym. Od stycznia pojawiły się u niego nasilone problemy ze snem. Wcześniej miewał lekkie...

Witam. Mam problem, a właściwie ma go mój przyjaciel, a ja bardzo chcę mu pomóc. Piszę za jego zgodą. Ma 18 lat i jest chłopakiem, raczej spokojnym. Od stycznia pojawiły się u niego nasilone problemy ze snem. Wcześniej miewał lekkie problemy, tzn. chodził dość późno spać, koło 1, i budził się w nocy wielokrotnie. Niestety właśnie od stycznia jest dużo gorzej. Kiedy kładzie się spać, nic z tego nie wychodzi. Leży, patrzy w sufit i myśli. Zastanawia się nad wszystkim, co ma miejsce w jego życiu. Ma bardzo wiele myśli na minutę, a kiedy chciałby dojść do jakichś wniosków - nic z tego nie wychodzi. Czasem zdarza się, że nie myśli o niczym - jest jakby w próżni.

Próbował już wielu rzeczy - zmęczyć się przed pójściem spać, w nocy chodzić po pokoju, słuchać muzyki, był też u lekarza pierwszego kontaktu, ale nie potraktowano go jak należy - dostał jakieś ziołowe leki, które nic nie dały. Potem jakiś czas było trochę lepiej, ale od kwietnia znów wszystko wróciło. Zdarza się, że nie śpi w ogóle lub zasypia koło 5. rano i śpi jakieś 2 godziny. Potem, w ciągu dnia, jest ciągle zmęczony i nic mu się nie chce. Najchętniej siedziałby cały dzień w domu.

Od kilku dni dzieje się z nim coś jeszcze gorszego. Zaczęło go wszystko denerwować. Dosłownie wszystko. Ktoś wejdzie do jego pokoju - jemu od razu ciśnienie skacze; dostanie sms-a - nawet nie chce mu się przeczytać; mama o coś poprosi - denerwuje się, że znów on, zaczął nawet ostatnio źle się do niej odzywać - mówi co myśli, a potem, kiedy się uspokoi, żałuje tego co zrobił. Najgorsze jest to, że zaczęła go denerwować młodsza siostra (2 lata), a była dla niego zawsze oczkiem w głowie i nigdy wcześniej nie miało coś takiego miejsca.

Martwię się o niego coraz bardziej - przez to, że się denerwuje też nie może spać. Zastanawia się, co robi źle itp. Bezsenność nie jest raczej tak często spotykana w tak młodym wieku. Szukałam w internecie jakichś wiadomości, ale trudno coś znaleźć. Jedną z wiadomości było może jedynie to, że mogłyby pomóc leki homeopatyczne, ale na efekty trzeba czekać jakieś 2-3 tyg. Czy moglibyście nam pomóc? Co mógłby brać, by jego stan się polepszył? Widzę, że jest coraz gorzej i nie wiem, do czego to może doprowadzić. Proszę o pomoc - w jego imieniu i swoim. Z góry bardzo dziękuję i oczekuję niecierpliwie odpowiedzi.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Pomocy, co mi jest?

Opisze dość krótko moją historie i schematycznie: w rodzinie nie było miłości (zaowocowało to bardzo niskim poczuciem wartosci), rozstanie z dziewczyną (2 lata temu), które było dla mnie szokiem, do dzisiaj nie mogę się z tym pogodzić, mam 20...

Opisze dość krótko moją historie i schematycznie: w rodzinie nie było miłości (zaowocowało to bardzo niskim poczuciem wartosci), rozstanie z dziewczyną (2 lata temu), które było dla mnie szokiem, do dzisiaj nie mogę się z tym pogodzić, mam 20 lat. Po tym wydarzeniu wystąpiły: zaburzenia wzroku, słuchu, nadwrażliwość na bodzce (miedzy innymi hałas), uczucie ciasnoty w klatce piersiowej, napięciowy ból żołądka, ból głowy, kołatanie serca, problemy z pamięcia i koncentracją, natrętne myśli, brak wiary w siebie i swoje możliwości, niskie poczucie własnej wartości, katastrofizm, natłok negatywnych myśli, subiektywne zmiany percepcji rzeczywistosci (derealizcja), nieokreślony niepokój, brak motywacji, utrata zainteresowań, brak dostrzegania perspektyw, zanik zdolności odczuwania przyjemności, stan podwyższonego napięcia, poirytowanie, agresja, przygnębienie, zaburzenia snu, chwiejność emocjonalna, wrażliwość na krytykę, zbytnia autokrytyka, nasilenie nieśmiałości, ciągłe zagłebianie się w własne problemy powodujące skoncentrwanie się na sobie, uzależniające pragnienie miłości powodujące silną niestabilność emocjonalną, chorą pogoń za poczuciem akceptacji.  Co to jest? Z góry dziękuję za odpowiedz. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Dlaczego mam zawroty głowy?

Wynik mojej tomografii: "Badanie przeglądowe KT głowy wykazuje wrodzoną torbiel przegrody przezroczystej i sklepienia o szerokości do 12,5 mm. Poza tym obraz mózgowia w granicach normy" Mam 22 lata. Dodam, że wybrałam się na tomografię komputerową ze względu na nękające...

Wynik mojej tomografii: "Badanie przeglądowe KT głowy wykazuje wrodzoną torbiel przegrody przezroczystej i sklepienia o szerokości do 12,5 mm. Poza tym obraz mózgowia w granicach normy" Mam 22 lata. Dodam, że wybrałam się na tomografię komputerową ze względu na nękające mnie już od 2 miesięcy zawroty głowy (zarzucanie, zaburzenia równowagi), które nie są zbyt silne, jednak trwają praktycznie cały dzień. Chciałam się upewnić, czy ich przyczyną są nerwy? Miewam także inne dolegliwości np.kołatania serca, wzdęcia, bezsenność.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jestem znudzona życiem. Co robić?

Mam 29 lat, mam męża od roku, nie mamy dzieci. Jestem wykształcona, dobrze zarabiam, uśmiecham sie do wszystkich, choć jest mi niedobrze. Czasami się zastanawiam, czy ja w ogóle kocham mojego męża, czy jest to tylko przywiązanie do drugiej osoby....

Mam 29 lat, mam męża od roku, nie mamy dzieci. Jestem wykształcona, dobrze zarabiam, uśmiecham sie do wszystkich, choć jest mi niedobrze. Czasami się zastanawiam, czy ja w ogóle kocham mojego męża, czy jest to tylko przywiązanie do drugiej osoby.

Źle sypiam, wymyślam problemy sama sobie i innym. Nie mam rano siły wstać do pracy, płaczę. Chodzę do pracy nie tak jak kiedyś - zadbana, umalowana. Teraz najchętniej poszłabym w dresach. Popłakuję sobie po kątach. Ludzie jekoś dziwnie na mnie patrzą.

Wracam do domu i z byle powodu wpadam w szał. Krzyczę na wszystkich, mówię że są głupi. Idę spać i znów... Budzę sie w nocy. Dawniej nie było takiej rzeczy, której bym nie załatwiła. Zawsze nienagannie ubrana i umalowana. Teraz nie mam siły.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak wrócić do normalnego, szczęśliwego życia?

Witam, mam 29 lat. Dwoje dzieci. Kiedy urodziłam pierwszą córkę miałam 25 lat i przeszłam baby blues, potem zaczęła mi się szkoła - ostatni rok studiów i przez cały rok pochłonięta byłam dzieckiem i szkołą. Szkoła się skończyła, zaczęłyśmy...

Witam, mam 29 lat. Dwoje dzieci. Kiedy urodziłam pierwszą córkę miałam 25 lat i przeszłam baby blues, potem zaczęła mi się szkoła - ostatni rok studiów i przez cały rok pochłonięta byłam dzieckiem i szkołą. Szkoła się skończyła, zaczęłyśmy wychodzić na spacerki do znajomych, bawić się razem. Kiedy miała już skończone 2,5 roku zaczęła się sama bawią, a ja, z nudów, spędzałam czas przed komputerem, oczywiście dalej wychodziłyśmy na spacerki i bawiłyśmy się.  I tak mijały dni.

Zaszłam w kolejną ciążę i znowu przeszłam baby blues, ale tym razem jest już 3,5 miesiąca, a ja ciągle chodzę smutna; nie powiem, bo z dnia na dzień jest coraz lepiej, ale nie czuję więzi z dziećmi takich, jak czułam z jedną córką. Proszę mi powiedzieć, czy pojawienie się drugiego dziecka powoduje, że już się nie martwi tak, jak o pierwsze? Moje drugie pytanie: odkąd pojawiła się Hania nie mogę sobie miejsca znaleźć. Wcześniej była Zuzia - ma już 4 latka, umie się sobą zająć, więc oglądała bajki, bawiła się, a ja posprzątałam, ugotowałam i z nudow, bo to zima, siedziałam przed komputerem i tak mijały mi dni, a teraz, jak się urodziła Hania, to się ciągle zastanawiam, co ja mam robić?

Wcześniej usiadłam przed komuterem i czas mi zleciał, a teraz nie wiem co mam robić. Z  Zuzią uczyłam się, a tu z Hanią i Zuzią nie wiem, co mam robić - bawić mi się nie chce z nimi i ciągle czuję jakieś napięcie w sobie. Do tego w gardle mnie ściska, gorzej śpię,  trudno mi zasnąć, bo jak zasnę to Hania się budzi, potem jak uda mi się zasnąć, to czasem śnią mi się koszmary. Oczywiście widzę u siebie poprawę, bo wcześniej miałam w ogóle problemy ze spaniem i chodziłam bardzo zmęczona, teraz jest lepiej, ale nadal nie wiem co będę robić jutro, pojutrze, skoro nic mi się robić nie chce i wydaje mi się wszystko takie bezsensu, ciągłe wstawanie, itd.,  a wcześniej tak nie było.

Proszę o radę co to jest i jak mogę zacząć wstawać z lepszym nastawieniem? Dlaczego nie czuję tak silnej więzi z dziećmi jak czułam, kiedy urodziłam Zuzię? Nie mogłam jej z nikim zostawić, tylko z mężem, a teraz mogę i Hanię i Zuzię zostawić. Dodam, że bardzo męczy mnie uczucie ściskania w gardle i bardzo chciałabym się tego pozbyć. Proszę mi dać radę jak i dlaczego tak mnie ściska? Czy w ogóle mi to zniknie?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy jest coś, co pomoże mi zasnąć?

Mam 20 lat i już od paru miesięcy nie mogę spać. Co zrobić?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy jest coś, oprócz leków, co pomoże mi zasnąć?

W jaki sposób mogę zwalczyć bezsenność, nie sięgając po leki?

Jadłowstręt psychiczny. Co mam robić?

Witam! Piszę, ponieważ potrzebuję porady, a nie chcę iść do psychologa czy psychiatry i rozmawiać z nim w cztery oczy. Z przyjaciółmi też nie chcę rozmawiać na ten temat - nie zrozumieją. Sporo osób z mojego otoczenia, właściwie to wszyscy,...

Witam! Piszę, ponieważ potrzebuję porady, a nie chcę iść do psychologa czy psychiatry i rozmawiać z nim w cztery oczy. Z przyjaciółmi też nie chcę rozmawiać na ten temat - nie zrozumieją. Sporo osób z mojego otoczenia, właściwie to wszyscy, zarzucają mi, że jestem wychudzona. Mam 25 lat, 169 cm wzrostu, ważę 43 kg (wg wagi lekarskiej, wg domowej - 46-47), ale nie wyglądam na tyle. Mam wiele szczuplejszych koleżanek, które ważą 48 kg, więc niemożliwe jest, by ta waga była prawidłowa. Myślę, że waga w przychodni musiała być popsuta.

Półtora roku temu wyglądałam mniej więcej tak samo. Schudłam wtedy, bo nie byłam w stanie nic jeść z powodu zawodu miłosnego. Po próbie samobójczej trafiłam do szpitala psychiatrycznego, gdzie stwierdzono u mnie zaburzenia adaptacyjne z reakcją depresyjną, lekarze zwrócili też uwagę na to, ile ważyłam (47 kg). Po wyjściu ze szpitala brałam leki przez jakiś czas, ale poznałam kogoś i poczułam się świetnie, więc odstawiłam lek przeciwdepresyjny. 5 miesięcy temu chlopak, dzięki któremu wyszłam ze złego nastroju, zostawił mnie i historia ze wstrętem do jedzenia powtórzyła się i utrzymuje do tej pory.

Bywam głodna i wtedy jem (mało), ale mam wtedy ogromne wyrzuty sumienia. Na słodycze i fast-foody w ogóle nie mogę patrzeć. Rodzice zmuszają mnie do jedzenia, kiedy wracam z pracy, ale zaraz po spożyciu posiłku idę go zwymiotować, bo nie mogę znieść tego ciężaru na żołądku. Czuję się gruba, a wszyscy wmawiają mi, że jestem za szczupła, każą mi jeść, a to strasznie mnie irytuje. Nie ćwiczę, bo nie lubię, ale za to jeżdżę rowerem po 15-20 km, kiedy tylko trafi się okazja (2 razy w tygodniu, bo rodzice nie pozwalają więcej). Lubię to zmęczenie, które czasem nawet przechodzi w wycieńczenie. Prawie codziennie płaczę, nic mnie nie cieszy, ciągle zastanawiam się, co takiego złego zrobiłam, że chłopak mnie zostawił - cały czas mnie przecież kocha, a się nie odzywa. Myśli są tak natrętne, że nie potrafię się ich pozbyć.

Czekam na dobrą sposobność, by się zabić, muszę się tylko wyprowadzić z domu, na co mnie nie stać w tej chwili, bo zarabiam zbyt mało. Skończyłam studia, a pracuję w sklepie, ale do niczego innego się nie nadaję, bo nie chcieli mnie przyjąć. Rok szukałam pracy. Myślałam, że jak coś znajdę (pracuję od miesiąca), to poczuję się lepiej, ale nie widzę zmian. Raczej nie mam depresji, ale czuję się fatalnie, z rodziną rozmawiam mało, płaczę w ukryciu, zaniedbałam przyjaciół. Czasem mam wrażenie, że moje zachowanie jest na pokaz, by inni się mną zainteresowali, ale gdy tylko to zainteresowanie okazują, wpadam w gniew i bronię się przed kimkolwiek. Większość osób postrzega mnie jako marudę, która zamiast coś ze sobą zrobić, użala się nad sobą i nie potrafi optymistycznie podejść do życia.

Chciałabym jeszcze schudnąć, to jedyna rzecz, nad którą mogę mieć kontrolę w pełni, ale tylko wtedy, jeśli wyprowadzę się z domu. Proszę mi powiedzieć - czy ja przybieram jakąś pozę, by wzbudzić w ludziach litość? Coraz częściej mam wrażenie, że jestem nienormalna, że ludzie ode mnie uciekają, bo nie da się ze mną wytrzymać. Chcę samotności, żeby nikt mnie więcej już nie skrzywdził, ale się tej samotności boję. Chcę dodać, że cały czas miesiączkuję, nawet w miarę regularnie. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mogę mieć depresję?

Mam 13 lat. Od pewnego czasu czuję... No, właśnie. Nic. Czuję pustkę, ból. Wiele spraw jest mi obojętnych. Ośmieszę się? Co tam, jakoś przeżyję. Mam problemy z dokonywaniem wyborów. Nie mam realnego przyjaciela, tylko takiego przez internet. Nawet on mówi,...

Mam 13 lat. Od pewnego czasu czuję... No, właśnie. Nic. Czuję pustkę, ból. Wiele spraw jest mi obojętnych. Ośmieszę się? Co tam, jakoś przeżyję.

Mam problemy z dokonywaniem wyborów. Nie mam realnego przyjaciela, tylko takiego przez internet. Nawet on mówi, że się zmieniłam. Kiedy napisałam, że chcę się skontaktować z psychologiem, odpowiedział, żebym "nie wymyślała". Mama kiedyś mówiła, że się z niczego nie cieszę, przez pewien czas było lepiej, ale teraz to wróciło, tylko w gorszej postaci. Zdaję sobie sprawę, że coś się ze mną dzieje, ale w sumie jest mi tak dobrze. Fajnie czuć pustkę. Głupio brzmi, ale tak jest. To chyba nie jest normalne. Nie chce mi się wychodzić na dwór pomimo próśb kolegów i koleżanek. Jak już, to tylko z niektórymi osobami.

Są dni, kiedy się cieszę, ale jest ich o wiele, wiele mniej niż kiedyś. Prawie nic mi się nie chce, pragnę, by się ode mnie większość ludzi odczepiła, dała mi spokój. Proszę o jakąś poradę, pomoc. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to jest Zespół Leku Napadowego?

Witam, mam 22 lata i od 3 lat mam te dziwne ataki, a mianowicie zaczęły się po wypadku, któremu uległem, po około 2 tygodniach. Wyglądało to tak, że ciężko mi się oddychało, gdy się kładłem - kręciło mi się w...

Witam, mam 22 lata i od 3 lat mam te dziwne ataki, a mianowicie zaczęły się po wypadku, któremu uległem, po około 2 tygodniach. Wyglądało to tak, że ciężko mi się oddychało, gdy się kładłem - kręciło mi się w głowie, robiło się strząśnie mi gorąco, drętwieniały mi kończyny, czułem suchość w buzi, miałem bóle głowy, bóle brzucha, w trakcie ataków musiałem iść do toalety się wypróżnić. Zacząłem leczenie u psychiatry, ale wyglądało to tak, że lekarz dał mi jakieś tabletki i już - żadnych konkretnych rozmów tylko pierwszy wywiad i koniec. Nie brałem tych tabletek, bo bałem się, że będzie po nich jeszcze gorzej, a poza tym bałem się opinii publicznej. Od jakiegoś czasu mam rzadkie te napady i o wiele słabsze niż wcześniej, ale nadal uciążliwe. Proszę o jakąś radę, bo ciężko mi z tym żyć:(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Zły wynik EEG a dobry CTG

Pisze ponownie, ponieważ Pani doktor powiedziała, żebym skierowała się do neurologa, a ja właśnie napisałam, że już byłam u dwóch i przepisali mi tabletki, ale ja nie widze żadnej różnicy.  Pierwsza lekarka przepisała mi coś na depresję i na niedokrwienie...

Pisze ponownie, ponieważ Pani doktor powiedziała, żebym skierowała się do neurologa, a ja właśnie napisałam, że już byłam u dwóch i przepisali mi tabletki, ale ja nie widze żadnej różnicy.  Pierwsza lekarka przepisała mi coś na depresję i na niedokrwienie mózgu, a teraz przeniosłam się do innej i przepisała mi lek p***. Już miałam badania EEG głowy i CTG robione. EEG wyszło źle, a CTG dobrze i ja nie widzę żadnej różnicy. Rozumiem, że to nieraz może być zdenerwowanie albo przez pogodę, ale nie cały czas i to zawsze w tym samym miejscu.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy to początek choroby psychicznej?

Dzień Dobry. Mam 24 lata, jestem kobietą. Od dłuższego już czasu dręczą mnie obsesyjne, natrętne myśli, szcególnie na punkcie wyglądu płci przeciwnej. Czasami zamyśle się i tak jakbym była w innym świecie. Próbuje to od siebie odganiać, ale czasem...

Dzień Dobry. Mam 24 lata, jestem kobietą. Od dłuższego już czasu dręczą mnie obsesyjne, natrętne myśli, szcególnie na punkcie wyglądu płci przeciwnej. Czasami zamyśle się i tak jakbym była w innym świecie. Próbuje to od siebie odganiać, ale czasem jest to silniejsze, nie może mi wyjść z głowy. Normalnie mogę wszystko zrobić, pracować, ale ciągle mam jakies dziwne myśli. Czy jest to jakaś obsesja, jak moge sama to przezwyciężyć? Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Dlaczego brat popełnił samobójstwo?

Mój brat dwa tygodnie temu odebrał sobie życie, miał depresję, leczył się, brał tabletki. Co się stało, że targnął się na własne życie?  Czuję się okropnie, że za mało zrobiliśmy, żeby mu pomóc. Dzięki za odpowiedź.

Jak sobie poradzić z lękiem przed chorobą psychiczną?

Witam. Odkąd pamiętam zawsze byłam osobą bardzo wrażliwą i bardzo bojacą się śmierci, samotności i chorób. Bałam się, że zachorują moje dzieci, a potem lęk przeszedł na mnie (dodam, że mój tata umarł wcześnie, a mama jest bardzo chora). Pewnego...

Witam. Odkąd pamiętam zawsze byłam osobą bardzo wrażliwą i bardzo bojacą się śmierci, samotności i chorób. Bałam się, że zachorują moje dzieci, a potem lęk przeszedł na mnie (dodam, że mój tata umarł wcześnie, a mama jest bardzo chora). Pewnego dnia, w styczniu tego roku, zrobiło mi się słabo w sklepie i zaczął się obłęd - ataki miałam kilka razy w tygodniu, wydawało mi sie, że umieram, dostawałam drgawek, waliło mi serce - okropność. Zrobiłam całą masę badań (krew, hormony tarczycy, echo serca, ekg, holter, badania dan oka, słuchu, rezonans magnetyczny głowy) - wyszło jedynie, że mam niegroźne wypadanie płatka zastawki mitlarnej, ale lęk nie ustał. Lekarze stwierdzili, że to nerwica. Dostałam X*** i zapisałam się do psychiatry, który potweirdził diagnozę,  zapisał X*** i J***. Po przyjęciu J*** przeżyłam koszmar - myślałam, że zawriowałam, że straciłam kontrolę, chciałam się zabić - to był koszmar . Więcej tego nie wzięłam, odstawiłam również X***. Ale pod wpływem, tak myśle, tego wydarzenia - zaczęłam się bać, że przestanę panować nad sobą, zaczęłam wymyślać, że mogę sobie lub komuś zrobić krzywdę, myśli mnie okropne przerażały, ale były bardzo silne. Trafiłam do psychiatry-psychoterapeuty, który stwierdził, że leki nie są dla mnie i wystarczy psychoterapia, ale ja się boję, że mam schizofrenię.  Przez ten lęk przed chorobą psychiczna nie mogę normalnie funkcjonować, ciągle o tym czytam - przeraża mnie to wtedy jeszce bardziej i coraz wiecej objawów mi pasuje. Przestało mi się cokolwiek chcieć, czasem wydaje mi się, że mam kompletną pustkę w głowie. Boję się strasznie, że zachoruję i stracę wszystko - męża, dzieci, pracę, samochód. Mam 31 lat i dwójkę cudownych dzieci - bardzo chcę dla nich normalnie żyć.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Gdzie znajdę pomoc?

Witam. Nie wiem w sumie od czego zacząć. Wydaje mi się, że ten wpis to nic innego, niż użalanie się nad soba. Ale od poczatku. Mam obecnie 24 lata, a początków depresji można się u mnie duszukiwać w wieku lat...

Witam. Nie wiem w sumie od czego zacząć. Wydaje mi się, że ten wpis to nic innego, niż użalanie się nad soba. Ale od poczatku. Mam obecnie 24 lata, a początków depresji można się u mnie duszukiwać w wieku lat 16 - 17 lat. Nigdy nie trafiłem do psychologa, poradni, terapeuty czy psychiatry, a szkoda, bo nie zmarnowałbym tych kilku lat życia.

Obecnie nie pracuję, oblałem studia 3 razy, w tym takie, które były przepustką do wymarzonego zawodu. Obecnie mieszkam w mieszkaniu wynajmowanym przez brata (nie korzysta z niego), czyli, generalnie mówiąc, tragedia na płaszczyźnie edukacji, finansów i ogólnego radzenia sobie w życiu. I pomimo świadomości tego, że jest źle, że leżenie i patrzenie w sufit nic mi nie pomoże oraz tego, że mam możliwości osiągnąć dużo, nie jestem w stanie dźwignąć się z ziemi. Jedyne co robię, to śpię (potrafię spać zmuszając się do tego, żeby o tym wszystkim nie myśleć), czytam i wegetuję.

Nie mam wielu znajomych. Do tej pory palę za sobą mosty, żeby nie wstydzić się swojej osoby. Poza wstydem bardzo często nie mogę znieść po prostu samego siebie. Wszechogarniający smutek i brak celu, brak siły do jakiegokolwiek działania - to najtrafniej definiujące mnie określenia. Myśli samobójcze też są na porządku dziennym. Co prawda nigdy nie targnąłem się na swoje życie, ale wiem, że lepiej i mnie, i światu, byloby bez mojego żałosnego żywota.

Po zdiagnozowaniu u mnie depresji poczułem przez chwilę radość. Radość, że to jednak choroba, że to nie ja jestem beznadziejny, i że da się to wyleczyć i żyć inaczej (jeśli nie, to ja nie chcę takiego życia, w którym jestem ciężarem dla innych i nie potrafię znieść samego siebie, to zbyt upokarzajace). Ale minąl tydzień i wydaje mi się, że znalazłem sobie po prostu idealne wytłumaczenie dla swoich porażek i lenistwa.

Bardzo chciałbym udać się do psychiatry, ale ponieważ nie mam ubezpieczenia, nie mogę się udać do refundowanego przez NFZ, a ponieważ nie pracuję - nie stać mnie na wizytę u prywatnego. Bez leczenia wiem, że nic się nie zmieni i nie będę pracował. Bez pracy nie będę się leczył (z jakichś niezrozumiałych nawet dla mnie przyczyn nie wchodzi w grę rejestracja w urzędzie dla bezrobotnych).

Nie mam nikogo, kto byłby dla mnie oparciem i pomocą. To dla mnie błędne koło, które mnie bardzo dołuje. Moje pytanie: co mogę w tej sytuacji zrobić? Gdzie szukać pomocy? Jakiejkolwiek... Mieszkam w Łodzi i raczej nie wchodzi w grę wyjeżdżanie gdziekolwiek indziej. Pomóżcie proszę, jeśli to tylko możliwe.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Patronaty