Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Czy to na pewno depresja?

Leczę się na depresję od 10 lat, nie daje to jednak efektu, a ostatnio oprócz przygnębienia doszła agresja. Agresja skierowana nie przeciw mnie, tylko innym, szczególnie bliskim. Co mam robić? Biorę lek przeciwdepresyjny i uspokajający.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Od miesiąca bardzo źle się czuję - nie wiem, co się dzieje...

Mam 23 lata, studiuję i nie wiem, co się ze mną dzieje. Od tamtego roku od sierpnia jest źle, raz dobrze, a raz gorzej, a od miesiąca bardzo źle. Kłócę się z rodzicami, nie wiem o co, często chce mi...

Mam 23 lata, studiuję i nie wiem, co się ze mną dzieje. Od tamtego roku od sierpnia jest źle, raz dobrze, a raz gorzej, a od miesiąca bardzo źle. Kłócę się z rodzicami, nie wiem o co, często chce mi się płakać, albo płaczę cały czas, nie wiem kiedy, sama, z jakiego powodu.

Nie mogę spać, a jak już zasypiam, budzę się, bo mam koszmary, śnią mi się jakieś starsze rzeczy, po których się boję zasnąć od nowa. Nie chce mi się z nikim rozmawiać, robie to, co mam robić, i nie przeszkadza mi to, tylko, że nie mam ochoty spędzać czasu z ludźmi. Nie wiem, co mam robić i do kogo się z tym zgłosić.

Moja mama mi nie pomaga, uważa, że jestem nie wdzięczna i jej nie szanuję, ponieważ nie da się ze mną rozmawiać, jestem coraz gorsza i takie tam. Bardzo proszę o pomoc, do kogo mogę się zgłosić z tymi objawami i z moim ciężarem...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to depresja czy raczej nerwica?

Witam, mam pytanie odnośnie swoich dziwnych dolegliwości. Mam od miesiąca codziennie bóle głowy, raczej o średnim natężeniu, i wrażenie ucisku całej głowy. Kiedyś też tak miałam, ten stan utrzymywał się przez 3 m-ce. Oczywiście miałam robione obecnie CT oraz MR...

Witam, mam pytanie odnośnie swoich dziwnych dolegliwości. Mam od miesiąca codziennie bóle głowy, raczej o średnim natężeniu, i wrażenie ucisku całej głowy. Kiedyś też tak miałam, ten stan utrzymywał się przez 3 m-ce. Oczywiście miałam robione obecnie CT oraz MR głowy, ale wszystko ok, TSH, okulista, krew też. 

Zaznaczam, że jestem bardzo nerwowa, mam tendencję do hipochondrii, cały ten stan pojawił się u mnie w momencie chodzenia po onkologu, bo wymyśliłam sobie, że mam ziarnicę złośliwą. Codziennie siedziałam na internecie i czytałam o różnych przypadkach. I od tego czasu się zaczęło - ucisk, ból głowy, ale jeszcze gorsze jest to uczucie jakbym była w jakimś dziwnym stanie, tzn. jak patrzę w dal to jakbym nie mogła skupić wzroku, widzę wszystko normalnie, ale jednocześnie czuję się tak, jakby moja głowa była w jakiejś kuli szklanej i przez to wszystko jest takie dziwne.

Na początku myślałam, że to jakieś lekkie zawroty coś jakbym była lekko pijana albo jakbym miała temperaturę. No i tak cały czas, wariuję już przez to, bo cały czas myślę, że to jakaś dziwna choroba, która mnie wykończy.... Wszyscy już mają mnie powoli dość, a poprawy w ogóle nie ma. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego ciągle żałuję, że żyję po nieudanej próbie samobójczej?

Cztery lata temu chciałam się powiesić i doszłoby do tego, gdyby syn nie odciął sznura. Mam do niego o to żal. Całe moje życie to jedna wielka porażka.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Natręctwa - co z nimi zrobić?

Mam silne natręctwa - myśli, które zatruwają mi każdy dzień, a dotyczą błahych spraw, np. plamy na bluzce. O takiej błahostce potrafię myśleć do upadłego dzień i noc. Codzienność przypomina KOSZMAR. Pomocy!
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Do jakiego specjalisty się udać?

Witam. Mężczyzna, 28 lat, ok. 60 kg wagi, 176 cm wzrostu. Około 4 lata temu miałem "wywrotkę" na rowerze i uderzyłem czubkiem głowy o asfalt. Wtedy to miałem guza, który szybko zszedł. Nie kręciło mi się w głowie, nie... Witam. Mężczyzna, 28 lat, ok. 60 kg wagi, 176 cm wzrostu. Około 4 lata temu miałem "wywrotkę" na rowerze i uderzyłem czubkiem głowy o asfalt. Wtedy to miałem guza, który szybko zszedł. Nie kręciło mi się w głowie, nie było mi słabo, nie traciłem przytomności. Guz zszedł i zapomniałem o sprawie. Wczoraj jadąc rowerem (wolno, bez wysiłku), poczułem się dziwnie, tj. pojawiły mi się mroczki przed oczami, nie do końca panowałem nad równowagą i przez chwilę nie wiedziałem gdzie jestem i którędy jechać do celu podróży (jechałem przez teren, który kiedyś często odwiedzałem, ale dawno tam nie byłem). Poczułem się jakbym miał zaraz zemdleć (choć nie jestem pewien, bo jak do tej pory nigdy nie straciłem przytomności). Po dojechaniu na miejsce docelowe zauważyłem, a raczej wyczułem pewne "zgrubienie" na mojej głowie (coś jakby nabity guz - dosyć spory), w miejscu gdzie 4 lata wcześniej przydzwoniłem o asfalt. To miejsce było ciepłe (może mi jakaś żyłka pękła?). Podczas jazdy nic mnie nie uderzyło w głowę, stało się to jakby samo z siebie. Ten guz w ciągu kilku godzin zszedł, a ja czułem (i nadal czuję) to miejsce - nie boli, ale czuję że coś tam jest. Nie jest mi słabo, nie mam mdłości - to był jednorazowy zawrót głowy. Przestraszyłem się i dziś byłem na badaniu głowy tomografem z kontrastem. Wynik wyszedł taki, że wszystko jest w porządku. Nie mam pojęcia o medycynie, ale może pękła mi jakaś żyłka i rozlała się krew pod skórą? Co z tym zrobić? Do jakiego specjalisty się wybrać? Czego unikać (jak mniemam unikać podnoszenia ciśnienia krwi, czyli ograniczyć aktywność fizyczną, a czy coś jeszcze)? Czy samo zejdzie? Poniżej przepisuję tekst z badania tomografem: "Morfologia mózgowia prawidłowa. Mózgowie bez zmian ogniskowych, obszar naczyniowy, siodła i nadsiodłowy prawidłowy. Układ komorowy nadnamiotowy nieposzerzony, symetryczny, bez przemieszczeń. Komora IV i struktury tylnojamowe prawidłowe. Rowki zakrętów mózgu szerokości stosownej do wieku, symetryczne w obu półkulach. Części kostne podstawy i pokrywy czaszki bez zmian w obrazie TK. Powietrzność uwidocznionych zatok obocznych nosa i kości skroniowych prawidłowa. Kanały nerwów słuchowych symetryczne, nieposzerzone. Wniosek: Obraz mózgowia prawidłowy." Może za bardzo panikuję, ale w końcu głowa to nie palec... Będę wdzięczny za wszelką pomoc. Pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jakie mogą być przyczyny złego samopoczucia?

Witam! może zacznę od tego że mam 27 lat, jestem matką i żoną. Ostatnio mam problemy rodzinne i chyba nie byłoby takiego dnia, żeby było spokojnie, zawsze jakiś problem (a ja tak mam, że nawet najmniejszy problem jest u mnie...

Witam! może zacznę od tego że mam 27 lat, jestem matką i żoną. Ostatnio mam problemy rodzinne i chyba nie byłoby takiego dnia, żeby było spokojnie, zawsze jakiś problem (a ja tak mam, że nawet najmniejszy problem jest u mnie olbrzymi, zawsze się zamartwiam i stresuję). I tak, od paru miesięcy miewam dzienne bóle głowy, a ostatnio doszły bóle pleców i dziwne uczucie napuchniętej szyi jakby mi krtań przeszkadzała, ale nie wiem czy to coś ma z tym wspólnego. mam jeszcze ciągłe uczucie zmęczenia, senność w ciągu dnia, kłopoty z koncentracją i pamięcią! Ciągle chodzę nerwowa, na wszystkich krzyczę, wszystko mnie denerwuje i stałam się strasznie płaczliwa, płaczę bez powodu czasem. Nie mam na nic ochoty, muszę się zmuszać do wykonania codziennych obowiązków, są chwile kiedy staję się bardzo bezradna i mam wrażenie, że za chwilę oszaleję z tymi moimi myślami! Mam lęki, że jestem jakoś poważnie chora, bo czuję się tragicznie! Nie wiem, co mam z tym robić, ciężko jest żyć z tym normalnie...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak mam nakłonić męża z depresją do powrotu z pracy za granicą?

Mój mąż od dwóch miesięcy bardzo się zmienił. Pracuje za granicą kilka lat i zawsze się kochaliśmy. Zdrada została wykluczona poprzez liczne rozmowy i sytuacje, które mnie utwierdziły w tym przekonaniu. W ostatnim czasie zmarł jego ojciec, pracuje w klimacie,...

Mój mąż od dwóch miesięcy bardzo się zmienił. Pracuje za granicą kilka lat i zawsze się kochaliśmy. Zdrada została wykluczona poprzez liczne rozmowy i sytuacje, które mnie utwierdziły w tym przekonaniu. W ostatnim czasie zmarł jego ojciec, pracuje w klimacie, który wzmaga wpadanie w zły nastrój, w szpitalu umiera jego młodszy kolega.

Prosiłam, żeby wrócił do domu, ale do uzyskania emerytury z za granicy brakuje mu jeszcze 2 lata. Nie chce wrócić, bo jak twierdzi, nie jest dobrym człowiekiem, nic nigdy nie zrobił dla rodziny i nie doprowadził nic do końca, chce żeby dzieci go dobrze wspominały, mówił też, że powinniśmy się rozstać, bo jest tylko gościem w domu i ciężarem dla nas, a będzie cały czas obok nas i będzie nam pomagał, że może i tak nie zdąży się nacieszyć tym wszystkim, co mamy.

Zauważyłam też agresję, gdy chcę, żeby wrócił odpowiada, że całe życie kierowałam nim i żebym mu pozwoliła decydować o sobie, bo czuję się ubezwłasnowolniony. Wiem, że bardzo tęskni i chyba najbardziej cierpi z tego powodu, denerwują go moje sukcesy i zaradność, stała i dobra praca, a sam uważa się za nieudacznika. Chcę wyjaśnić szczerze, że nigdy nie okazywałam mu takich złych odczuć, a zawsze wolał, żebym to ja załatwiała różne sprawy, bo lepiej sobie z tym poradzę.

Zgodził się na branie D***, ale to nie pomaga. Unika kontaktu telefonicznego ze mną, bo łamie mu się głos. Wiele razy się rozpłakał i mówił, jak mu jest tam bez nas ciężko, i najważniejsze jest dla niego, żeby nie stracić pracy, bo znów nie zrealizuje swoich planów, chociaż ostatnio ich nie ma i nic nie planuje.

Byłam w tej sprawie u psychiatry i psychologa. Są jednego zdania, że to może być depresja. Zgodził się na przyjmowanie leków, ale nie chce, żebym była przy nim. Myślę, że boi się, że znów jestem silniejsza od niego. Jak mam z nim rozmawiać, jak postępować, czy jechać do niego, mimo tego, że nie chce, że chce sam sobie z tym wszystkim poradzić. Zamyka się przed wszelkimi informacjami nawet tę, co się dzieje u matki.

Jeszcze niedawno prosił mnie o pomoc, bo czuł, że dzieje się z nim coś niedobrego, chciał, żeby walczyć o niego, a teraz zamyka się w swojej skorupie. Przesłałam mu leki i informacje dokładnie o tym, co mówili lekarze. Wiem, że je przeczytał, ale nie odpisał. Poradźcie, co mam robi, czy czekać aż zaczną działać leki i znów spróbować jechać do niego, czy zostawić go w spokoju, bo gdy się ze mną nie kontaktuje, to jest mu łatwiej, bo mniej tęskni.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Depresja czy coś innego? Jak mam sobie poradzić?

Witam. Jestem mężczyzna, mam 24 lata. Od roku  mój stan uważam, że się pogarsza. Nie pracuję. Wstaję rano, czasem coś zjem, czasem nie, po czym spędzam całe dnie oglądając TV bądź siedząc przy komputerze. Nie ukrywam, że czuję zmęczenie i...

Witam. Jestem mężczyzna, mam 24 lata. Od roku  mój stan uważam, że się pogarsza. Nie pracuję. Wstaję rano, czasem coś zjem, czasem nie, po czym spędzam całe dnie oglądając TV bądź siedząc przy komputerze. Nie ukrywam, że czuję zmęczenie i nie odczuwam przyjemności z rzeczy, które robię. Mam 2-3 znajomych, z którymi rozmawiam przez internet, pozbawiłem się kontaktów z znajomymi w realu. Nie wiem, co mam zrobić. Czy mogę sobie poradzić z tym sam, czy może potrzebuję pomocy? Nie wiem, czy napisałem wszystko, proszę pytać, jeżeli nie podałem wszystkich rzeczy. Pozdrawiam Grzegorz

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Natrętne myśli - proszę o jakąś radę

Witam, mam 21 lat. W listopadzie 2009 z bardzo obniżonym nastrojem, myślami samobójczymi i postrzeganiem życia jako jednej wielkiej nudy i monotonii, trafiłam do psychoterapeuty, który skierował mnie do psychiatry. Ten przepisał leki: lek z grupy SSRI w...

Witam, mam 21 lat. W listopadzie 2009 z bardzo obniżonym nastrojem, myślami samobójczymi i postrzeganiem życia jako jednej wielkiej nudy i monotonii, trafiłam do psychoterapeuty, który skierował mnie do psychiatry. Ten przepisał leki: lek z grupy SSRI w dawce 100 mg i doraźnie preparat benzodiazepiny i stwierdził depresję z lękiem. Ale od lutego tego roku pojawił się inny problem. Mianowicie natrętne myśli o Bogu, śmierci, przemijaniu. Moja wiara upadła i ciągle w głowie siedzą mi myśli typu: co jest po śmierci? Dlaczego musimy umierać? Jak czuje się osoba, która umiera? Wydaje mi się, że za chwilę będę już staruszką, która musi żegnać się z tym światem. A ja tak bardzo przecież chcę żyć i nie mogę jakoś się pogodzić z tym, że kiedyś ja i moi bliscy odejdą. Z drugiej strony życie wydaje mi się jakieś takie nudne, monotonne. Próbuję już znaleźć sobie jakieś zajęcie, ale ciągle mam myśli, że każda minuta przybliża mnie do końca. Oczywiście o tych myślach powiedziałam lekarzowi, który zwiększył mi dawkę leku do 150 mg. Ale dalej te objawy się utrzymują. Czasami w bardzo gorszych momentach czuję jakiś taki wewnętrzny niepokój, chce mi się płakać, czuję się jakaś taka bezradna. Przecież nigdy takie tematy mnie nie interesowały, a teraz są ciągle ze mną. Chodzę na terapię psychodynamiczną już ponad pół roku, ale nie wiem, czy ona coś daje. Tak bardzo chciałabym się cieszyć życiem, a te myśli mi to uniemożliwiają. Już nie wiem, co mam robić. Czuję się bardzo zagubiona w tym wszystkim. Tak bardzo chciałabym być w końcu sobą. Te myśli strasznie męczą, ciągle są obecne. Jak tylko widzę starszych ludzi od razu wyobrażam sobie, że oni zaraz będą umierać, że już mają tak niewiele czasu... Czy to możliwe, że leki, które biorę, mogły wywołać natrętne myśli (gdzieś kiedyś to przeczytałam)? Czy te myśli kiedyś znikną i zacznę normalnie funkcjonować? Jak mam sobie pomóc? Szukam wszędzie pomocy, a jakoś nikt dokładnie nie odpowiada mi na te wszystkie pytania? Dodam jeszcze, że życie prywatne mam udane. Mam chłopaka, z którym planujemy ślub, studiuję i nie wiem, gdzie dokładnie tkwi problem. Nie wiem, skąd te natrętne myśli...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy lek hormonalny może doprowadzić do depresji, czy powoduje ten stan sama menopauza?

Witam. Jestem 43-letnią kobietą, której 15 lat temu usunięto jajnik prawy oraz 3/4 jajnika lewego wraz z przydatkiem. Było to wynikiem niefortunnego leczenia bezpłodności. Po drodze pojawiło się szereg życiowych zakrętów, chwile zwątpienia i depresji, ale zawsze byłam silną...

Witam. Jestem 43-letnią kobietą, której 15 lat temu usunięto jajnik prawy oraz 3/4 jajnika lewego wraz z przydatkiem. Było to wynikiem niefortunnego leczenia bezpłodności. Po drodze pojawiło się szereg życiowych zakrętów, chwile zwątpienia i depresji, ale zawsze byłam silną psychicznie osobą, która potrafiła się szybko pozbierać i optymistycznie patrzeć na to co przynosi życie. Dwa lata temu minęła miesiączka i lekarz ginekolog stwierdził, że to początek menopauzy. Pojawiały się zmienne nastroje, często płakałam. Lekarz zalecił plastry hormonalne po których ogólnie czułam się dobrze. Pojawiła się ponownie regularna miesiączka. Ginekologicznie jestem zdrowa, pod kontrolą lekarza ginekologa, ale psychicznie jestem zupełnie inną osobą. W pracy wydaje mi się, że nie dam rady zrobić cokolwiek dobrze i na czas. Mam wieczne lęki i obawy, że wszystko co robię, robię źle. W domu atmosfera jest straszna, a kocham swojego męża i przysposobionego synka. W pracy ciągły stres, a w domu wyładowuję się na bliskich. Nie mogę znieść myśli o seksie z mężem, ta sfera życia przestała mnie interesować. W tej chwili jestem totalną pesymistką. Nie potrafię znaleźć sobie miejsca. A głupie myśli dręczą mnie coraz częściej. Już prawie wcale się nie uśmiecham, a kiedyś innych zarażałam radością. Nie wiem czy to wina ww. leku ,czy to sama menopauza, ale dłużej tak nie potrafię żyć, dręczyć siebie i innych. Bardzo proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Boję się żyć

Mam piękną i kochana córeczkę, mimo to przestała ona być moja radością jak dawniej. Przytyłam 25kg przez 1 rok. Nie lubię siebie, na wszystkich krzyczę. Powinnam iść do szkoły lub pracy, a strach, który we mnie jest, mnie...

Mam piękną i kochana córeczkę, mimo to przestała ona być moja radością jak dawniej. Przytyłam 25kg przez 1 rok. Nie lubię siebie, na wszystkich krzyczę. Powinnam iść do szkoły lub pracy, a strach, który we mnie jest, mnie zabija. Boję się poznawać nowych ludzi, wydaje mi się, że wszyscy się ze mnie śmieją. Do tego mam 34 lata, a do tej pory nie spełniłam moich marzeń...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy potrzebuję pomocy specjalisty?

Witam, postanowiłam napisać tutaj, ponieważ zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy powinnam skorzystać z pomocy specjalisty. Mój problem dotyczy tego, że nie radzę sobie ze studiami, mimo że zawsze byłam dobrym uczniem, i mimo tego, że poświęcam im naprawdę wiele czasu....

Witam, postanowiłam napisać tutaj, ponieważ zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy powinnam skorzystać z pomocy specjalisty. Mój problem dotyczy tego, że nie radzę sobie ze studiami, mimo że zawsze byłam dobrym uczniem, i mimo tego, że poświęcam im naprawdę wiele czasu. Nie mniej jednak od jakiegoś czasu napotykam same porażki, albo nie mogę zdać egzaminu, mimo że ślęczę ponad miesiąc nad nim, potem przełożona obrona, bo nie wyrabiam, mimo że ciężko pracuję. Myślę, że moim problemem jest ogromny brak koncentracji, i naprawdę nie wiem, z czego to wynika. Najgorsze, że powoli tracę motywację. Wiem, że może ktoś, kto na to patrzy z boku, to błahostka, ale ja już nie daje sobie rady, i gdyby nie to, że mam silną osobowość byłoby bardzo żle.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Rozdrażnienie, problemy z koncentracją i samutek

Mam pytanie, bo już sama jestem przerażona... chodzę do lekarza psychiatry od kwietnia. Dwa razy zmienił mi leki, bez skutku... na zwolnieniu do pracy miałam symbol F43, za tydzień mam kolejną wizytę. W tym tygodniu byłam u psychiatry, u lekarza,...

Mam pytanie, bo już sama jestem przerażona... chodzę do lekarza psychiatry od kwietnia. Dwa razy zmienił mi leki, bez skutku... na zwolnieniu do pracy miałam symbol F43, za tydzień mam kolejną wizytę. W tym tygodniu byłam u psychiatry, u lekarza, wspomnę, że po wcześniejszym spotkaniu z psychologiem. Byłam bardzo krótko, psychiatra przeczytał opinię psychologa, pokiwał głową i dał mi receptę... Za tydzień kontrola, a ja nie wiem, co mam myśleć? Jestem przerażona. Przeczytałam ulotkę, i wiem, że nie mam psychozy. Lek ten działa przeciwpsychotycznie i uspokajająco, znosi omamy i urojenia... w różnych postaciach schizofrenii się ją stosuje oraz w ostrych zaburzeniach psychotycznych... Teraz po tym leku jestem bardziej nerwowa, nawet mąż powiedział, że taka nie byłam... Wspomnę, że zgłosiłam się do lekarza, bo nie mogłam się skoncentrować, miałam doły, które długo trwały... byłam rozkojarzona, nie miałam siły i energii... Kilka lat temu wyleczyłam się z depresji i anoreksji, z którymi to schorzeniami zaczęłam walczyć ponad 11 lat temu. 6 lat leczenia i co? Zastanawiam się, czy można wrócić do pracy przyjmując lek o takim działaniu? I czy taki lek stosujemy też w depresji?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak namówić do leczenia?

Witam. Moja mama od pół roku ma depresję. Ostatnio nawet wmawiała wszystkim, że w naszym domu jest podsłuch, że idzie do więzienia. W nocy nie śpi, cały czas tylko chce jeździć do kościoła i się modlić. Najgorsze jest w...

Witam. Moja mama od pół roku ma depresję. Ostatnio nawet wmawiała wszystkim, że w naszym domu jest podsłuch, że idzie do więzienia. W nocy nie śpi, cały czas tylko chce jeździć do kościoła i się modlić. Najgorsze jest w tym, że nie chce się leczyć. Wczoraj mój tata prawie siłą zaciągnął ją do lekarza, zapisał jej tabletki. Ale tu się pojawił następny problem, nie chce brać leków. Twierdzi, że jest zdrowa, nic jej nie jest i wszyscy chcą jej wmówić, że jest chora. U nas w domu też nie jest za ciekawie, mój tata też już powoli nie ma sił, aby cały czas znosić jej napady lękowe i wszystkie te wymysły, a ja już też nie mam sił. Jest jakiś sposób, aby moja mama poddała się leczeniu, co mamy zrobić, mówić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy cierpię na nerwicę lękową?

Mam 22 lata, jestem kobietą. Wydaję mi się, że cierpię na nerwicę lękową. Od długiego czasu mam niepokojące mnie objawy, dokładnie: nie potrafię powiedzieć, kiedy się pojawiły, należą do nich: lęk przestrzenny, który się pojawia głównie w centrum handlowym, nie...

Mam 22 lata, jestem kobietą. Wydaję mi się, że cierpię na nerwicę lękową. Od długiego czasu mam niepokojące mnie objawy, dokładnie: nie potrafię powiedzieć, kiedy się pojawiły, należą do nich: lęk przestrzenny, który się pojawia głównie w centrum handlowym, nie jestem w stanie przejść blisko barierki, jeśli na dole jest wysoko, lęk wysokości największy na schodach ruchomych nie jeżdżę nimi od kilku lat, lęk pojechania lub pójścia samej w dalekie miejsce od domu, lęk w tramwaju, pociągu, autobusie, lęki w nocy, lęk na basenie, lęk, że stanie mi się coś, lęk w miejscach bardzo zatłoczonych takich jak kościół i koncert, lęk o zachorowanie, lęk pójścia na studia i do pracy daleko od domu, tylko w domu czuję się bezpieczna, dlatego utrudnia mi to życie. Przez to nie mogę niczego osiągnąć, bo wszystkiego się boje proszę o poradę. Jest mi bardzo ciężko. Dodam, że nie byłam u żadnego specjalisty i miałam ciężkie dzieciństwo, ciągle bałam się, że stanie mi się coś myślę, że to miało wpływ, ale proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy poczucie bezradności i niechęć do posiadania potomstwa to objawy depresji?

Mam już 28 lat, myślałam, że tak zwany bunt młodzieńczy przechodzi się w wieku dojrzewania, ale im jestem starsza, tym bardziej moje poglądy i spojrzenie na świat mnie przerażają. Jestem mężatką ponad trzy lata, nie mamy dzieci. Mieszkamy za...

Mam już 28 lat, myślałam, że tak zwany bunt młodzieńczy przechodzi się w wieku dojrzewania, ale im jestem starsza, tym bardziej moje poglądy i spojrzenie na świat mnie przerażają. Jestem mężatką ponad trzy lata, nie mamy dzieci. Mieszkamy za granicą, oboje pracujemy i nie mamy problemów finansowych, żyjemy na średnim poziomie.  

Kiedy wyszłam z domu rodzinnego zobaczyłam, że świat to jakaś pułapka. Jak jesteśmy jeszcze młodymi ludźmi, nie możemy się doczekać, kiedy będziemy mieć swój własny dom, szczęśliwą rodzinę, dzieci...  Obserwuję to wszystko, co wokół się dzieje, po czym dopada mnie uczucie bezradności. Żyjemy w jakimś systemie, gdzie uczucia są na ostatnim planie, liczy się tylko interes, nienawiść, nieufność, złośliwość dla drugiego człowieka nie znają granic. Jestem tym zmęczona. Dopiero niedawno zrozumiałam słowa, że życie to gra i nie zdawałam sobie sprawy, że dosłownie tak jest.

Okazuje się że to nie rodzina, a praca jest najważniejsza, to nie ma znaczenia, na jakim się jest stanowisku, bo tak czy siak, stres i myśl że można ją stracić dopadnie każdego. Bez pracy przecież nie można funkcjonować, bo trzeba coś jeść, płacić rachunki i na starość trzeba zapewnić sobie emeryturę. Tak do 60 roku życia, jeśli dożyję. Będę już zmęczona, żeby cieszyć się życiem, a zostanie już go tak niewiele. Kiedy mieszkamy z rodzicami, chodzimy do szkoły, mówi się, że to najlepsze lata, beztroskie, bo potem trzeba myśleć o tym jak przetrwać.

Uważam, że to niesprawiedliwe, że życie wcale nie jest przyjemnością tylko jakąś pułapką, więc postanowiłam się nie rozmnażać ze względu na to, aby zakończyć to wszystko. Praca kojarzy mi się z zawodami.  Jak to jest, że ludzie, którzy się starają nie są doceniani, a wręcz przeciwnie. Dlaczego liczy się przebojowość - im większy cwaniak, tym większe stanowisko, większa władza. Może by mi to nie przeszkadzało, ale widzę, że jeśli ktoś ma ochotę się doczepić, to bez żadnych skrupułów do osoby cichej, która dobrze wykonuje swoje obowiązki.

Ja jestem osobą otwartą, ufną, przyjazną i pozwalam sobie na wykonywanie drobnych przysług, ale zauważyłam, że ludzie to wykorzystują i nie znają umiaru, wręcz wymagają coraz więcej, a sami nie są dobrym przykładem. Być może jestem zbyt delikatna, ale drażni mnie to wszystko. Dlaczego ja potrafię komuś powiedzieć przepraszam a sama nie usłyszalam tego słowa od nikogo? Staram się nie ranić nikogo słowami, czy gestami, a inni robią to bez skrupułów. Celowe wprowadzenie w błąd, czepianie się bez powodu, ignorowanie przy osobach trzecich, poniżanie, bo przecież zawsze trzeba znaleźć kozła ofiarnego. Dlaczego człowiek gardzi drugim człowiekiem?

Mam wrażenie, że moja granica wytrzymałości jest dość duża, dlatego ludzie to wykorzystują i nie szanują mnie, a kiedy będę odmawiać i się buntować, będą szeptać, że jestem konfliktowa i nerwowa. Wszystko dlatego, że nie szukam przyjaźni w pracy, przychodzę tam z obowiązku, a nie w celach zapoznawczych. Trzeba grać osobę silną, pewną siebie, ale ja mam ochotę być sobą. Nie lubię łączyć się w grupy, ale jak się jest poza grupą, to czuje się ataki reszty pracowników. Albo będę grała z nimi albo się będą znęcać. Zauważyłam, że ludzie czują siłę, kiedy jest ich więcej. Ja natomiast nie czuję takiej potrzeby i dlatego jestem ofiarą.

Mam wrażenie, że wszyscy szukają problemów, nie potrafią bez nich żyć, a co najgorsze, sprawia im to przyjemność. Dlatego czuję, że mam dość tego. Zmęczyłam się tym, jak każdy próbuje za wszelką cenę być tym kimś i mieć to poczucie, że się jest kimś lepszym. Niektóre zachowania mnie irytują do tego stopnia, że tracę siłę psychiczną i fizyczną. To dla mnie męczące. Czuję się wartościowym człowiekiem, być może jestem samotnikiem, ale mi to nie przeszkadza i nie chcę tego zmieniać.   Chciałam napisać, że to wszystko jest nic niewarte. Ta praca, ten stres, ta walka, świat się nie zmieni, będzie coraz gorzej, dlatego ja nie chcę, aby moje nienarodzone dzieci miały takie problemy.

Życie powinno być radością, nie lękiem o przetrwanie. Myślę, że jest zbyt dużo nienawiści i niesprawiedliwości, aby rodzić dzieci. Kobiety o tym decydują i mają na to wpływ. Ile jest takich, które zostały porzucone i muszą sobie radzić same z dziećmi albo żyją z partnerem, bo są dzieci albo są, bo trzeba dzieciom zapewnić przyszłość i dać wsparcie. Robimy to, bo chcemy kogoś kochać i być kochanym. Dzieci to dalej powielają i tak w nieskończoność.  

Każdy mnie pyta, kiedy ja będę mieć dzieci, ale ja nie chcę, bo się rozczarowałam.  Życie jest takie krótkie. Każdy z nas przecież umrze, nikt nie będzie trwać wiecznie, więc po co tyle nienawiści? Boję się, że mogę przez moje poglądy wpaść w depresję. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak rozpoznać nawrót depresji?

Mam dylemat, bo nie wiem, co mam o tym myśleć... ale do rzeczy... Około 5 lat temu miałam stan depresyjny, brałam ok. 7 mies. leki. Najbardziej męcząca dla mnie była bezsenność, tzn .po 3 godzinach snu ja byłam wyspana i...

Mam dylemat, bo nie wiem, co mam o tym myśleć... ale do rzeczy... Około 5 lat temu miałam stan depresyjny, brałam ok. 7 mies. leki. Najbardziej męcząca dla mnie była bezsenność, tzn .po 3 godzinach snu ja byłam wyspana i nie mogłam zasnąć... Po terapi wszystko wróciło do normy... Ostatnio ze snem było wszystko okej, chociaż nastrój miałam dość kiepski (depresyjny). Trwało to ok. 1 mies., ale spałam super... W maju 2010 za namową mamy poszłam z ciekawości na mszę, gdzie były odprawiane egzorcyzmy... Byłam obserwatorem. To, co tam zobaczyłam i usłyszałam przeszło moje oczekiwania... pojawił się strach i lęk... Od tej nocy znowu nie śpię, mam pobudki o 1 i jestem wyspana... Czy to znowu depresja, czy reakcja na sytuację (trwa to 2 tyg.)? Co mam zrobić, iść do lekarza ...? Jestem już tym zmęczona.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Moje objawy - czy to depresja?

Od dłuższego czasu mam objawy, które tłumaczyłem sobie jako zmęczenie i reakcję na rozłąkę z rodziną z uwagi na wyjazd do pracy za granicą, ale teraz mam pewne wątpliwości. W 2006 r. straciłem pracę, która była dla mnie więcej niż...

Od dłuższego czasu mam objawy, które tłumaczyłem sobie jako zmęczenie i reakcję na rozłąkę z rodziną z uwagi na wyjazd do pracy za granicą, ale teraz mam pewne wątpliwości. W 2006 r. straciłem pracę, która była dla mnie więcej niż przyjemnością .Od tej pory zacząłem mieć myśli, że już nic w życiu raczej mi się nie uda. Gdy wyjechałem za granicę i podjąłem pracę, nie potrafiłem się z tego cieszyć i cały czas miałem myśli najpierw, że nie dostanę kontraktu, a gdy go dostałem, że i tak pewnie zaraz mnie zwolnią. Przez mojego szwagra nazywany byłem czarnym pesymistą. Po powrocie do Polski wyjechałem po jakimś czasie do Holandii i pomimo że dostałem pracę, nadal twierdziłem, że nie uda się i zaraz czar pryśnie i będzie po pracy. Teraz dostałem się do pracy w Polsce, ale w ogóle mnie to nie cieszy pomimo, iż praca ta związana jest z tym, co lubię. W dalszym ciągu myślę, że zaraz rozwiążą mój wydział i znowu będę bez pracy, że się nie uda na dłuższą metę pracować. Każdego dnia przychodzę wypalony, zmęczony, nie chce mi się nic robić, często jest tak, że wychodzę do ogrodu, w którym bardzo lubiłem przebywać, i ciągle coś robić i potrafię chodzić bez celu nawet i godzinę i nic nie robić, bo ciągle wydaje mi się, że nie ma to sensu, po co robić coś jak i tak nie wiadomo, co będzie dalej. Złapałem się kilka razy, że moja żona czy córki coś do mnie mówią, ja je słucham, ale i tak myślę o czymś innym i nie wiem w efekcie, co oni do mnie mówili. Nie pamiętam, co mam zrobić i ciągle martwię się, co będzie jutro, jak utrzymać rodzinę, spłacić kredyty. Czasami nie chce mi się żyć. W teście na waszej stronie miałem nie 5, a 6 odpowiedzi c, d, więc chyba nie jest najlepiej. Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Preautyzm a dezintegracja CUN

Witam, mam pytanie, mój synek ma 27 mc, gdy miał 18 mc robiliśmy mu diagnozę funkcjonalną, wyszły liczne opóźnienia we wszystkich sferach i to znaczne oraz dezintegracja CUN. Ze względu na wiek ośrodek nie chciał zrobić diagnozy klinicznej, po 6...

Witam, mam pytanie, mój synek ma 27 mc, gdy miał 18 mc robiliśmy mu diagnozę funkcjonalną, wyszły liczne opóźnienia we wszystkich sferach i to znaczne oraz dezintegracja CUN. Ze względu na wiek ośrodek nie chciał zrobić diagnozy klinicznej, po 6 mc mały miał rediagnozę funkcjonalną, poznawczo motoryka mała i duża ok, mowa bierna ok opóźnienia: mowa czynna 6 mc oraz społecznie i emocjonalnie i 3 mc wpisano też, że dezintegracja CUN została zahamowana i mały ma szybkie tempo rozwoju osiągną to co terapeuci założyli przez 6 mc, a nawet więcej. Moje pytanie brzmi, czy mały wyrasta z preautyzmu? Jakie jest ryzyko, że będzie lub ma autyzm?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm
Patronaty