Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Jak radzić sobie z fobią społeczną?

Jestem 15-letnia dziewczyną. Mam problem. Nie potrafię dogadywać się z ludźmi ze szkoły. Pod koniec ubiegłego roku temu byłam u psychiatry. Orzekł u mnie fobia społeczna. Od listopada do marca brałam leki, po których było mi stosunkowo lepiej, odczuwałam...

Jestem 15-letnia dziewczyną. Mam problem. Nie potrafię dogadywać się z ludźmi ze szkoły. Pod koniec ubiegłego roku temu byłam u psychiatry. Orzekł u mnie fobia społeczna.

Od listopada do marca brałam leki, po których było mi stosunkowo lepiej, odczuwałam mniejszy strach przed ludźmi, ale po odstawieniu ich kompletnie zamknęłam się w sobie . W dodatku na początku roku rozbiła się paczka znajomych ( z grupy terapeutycznej ) przez co teraz czuję się bardzo samotna.

Bardzo bym chciała mieć przyjaciół w szkole, ale strach jest nie do przełamania. Jak przełamać strach? Jak radzić sobie z fobią społeczną?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Coś ze mną jest nie tak - nie mam chęci na nic...

Jestem 40-letnią kobietą, mam dwoje dzieci. W zeszłym roku straciliśmy z mężem pracę, ja miałam operację. Trudno jest mi o tym pisać, ale sama sobie chyba nie poradzę. Mam stany lękowe, nie mam chęci do życia, wszystko...

Jestem 40-letnią kobietą, mam dwoje dzieci. W zeszłym roku straciliśmy z mężem pracę, ja miałam operację. Trudno jest mi o tym pisać, ale sama sobie chyba nie poradzę.

Mam stany lękowe, nie mam chęci do życia, wszystko jest bez sensu, nie chce mi się nawet wstawać rano, ale muszę, bo ktoś musi zająć się dziećmi. A nie chcę, żeby widziały mnie w takim stanie.

Mój mąż pracuje dorywczo i stara się jak może, a mnie jest ciężko, nie widzę sensu dalszego życia, a przecież życie jest piękne i chciałabym brać w tym czynny udział. Nie wiem, może to kryzys wieku średniego? Pomóżcie.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ustępowanie objawów depresji

Dzień dobry. Cierpię z powodu depresji, która zaczęła się gdy byłam w ciąży. Objawy (okropna bezsenność, niechęć do życia, poczucie beznadziei) trwały przeszło pół roku zanim przepisano mi leki przeciwdepresyjne. W tej chwili biorę leki (kombinacja dwóch...

Dzień dobry. Cierpię z powodu depresji, która zaczęła się gdy byłam w ciąży. Objawy (okropna bezsenność, niechęć do życia, poczucie beznadziei) trwały przeszło pół roku zanim przepisano mi leki przeciwdepresyjne. W tej chwili biorę leki (kombinacja dwóch leków przeciwdepresyjnych) regularnie, w ustalonej przez lekarza dawce, od trzech miesięcy.

Wszędzie napisane jest, że na poprawę trzeba czekać 4-6 tygodni. U mnie pewna poprawa już nastąpiła (coraz więcej nocy przesypiam i mam dzięki temu energię do działania). Jednakże mój stan - choć trochę lepszy - nie jest jeszcze taki jak przed chorobą. Stąd też moje pytanie: jak długo trwa zazwyczaj leczenie zanim stan unormuje się zupełnie? Jak wygląda i jak rozkłada się w czasie ustępowanie objawów? Pytam, gdyż nie wiem, czego mam spodziewać się po leczeniu.

Za każdym razem, gdy pojawia się znów bezsenna noc, ja się denerwuję, bo nie wiem, czy 3 miesiące brania leków to już czas, gdy objawy choroby powinny ustąpić całkowicie. Chciałabym nabrać realistycznych oczekiwań dotyczących leczenia, to być może pomogłoby mi się nie denerwować. Dziękuję za informacje.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak poradzić sobie z narastającym poczuciem beznadziei?

Mam 24 lata mam, dwójkę dzieci. Po urodzeniu syna zdiagnozowano u mnie depresję poporodową. Zaczęłam ją leczyć, lecz zaszłam w ciążę i przerwałam leczenie. Jakoś sobie dawałam radę, jednak kiedy rok temu zmarł mój tata, depresja się pogłębiła....

Mam 24 lata mam, dwójkę dzieci. Po urodzeniu syna zdiagnozowano u mnie depresję poporodową. Zaczęłam ją leczyć, lecz zaszłam w ciążę i przerwałam leczenie. Jakoś sobie dawałam radę, jednak kiedy rok temu zmarł mój tata, depresja się pogłębiła.

Teraz już nie mogę sobie poradzić – ciągle płaczę, nie mogę liczyć na pomoc rodziny, bo mnie nie rozumieją, nie mam na nic siły, nic mnie nie cieszy, są dni, kiedy jest trochę lepiej i jakoś dzień mija, ale są takie, że nerwy i uczucie beznadziei się tak nasila, że mam ochotę się zabić. Co robić? Pomocy.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Problemy z matką i odrzucenie

Mam 19 lat i jestem dziewczyną. Od dłuższego czasu czuję się bardzo źle. Zrobiłam test na depresję i wyszło mi, że ją mam, ale ja wiem, że tak nie jest. Owszem czuje się czasem okropnie i mam napady, gdy myślę...

Mam 19 lat i jestem dziewczyną. Od dłuższego czasu czuję się bardzo źle. Zrobiłam test na depresję i wyszło mi, że ją mam, ale ja wiem, że tak nie jest. Owszem czuje się czasem okropnie i mam napady, gdy myślę o śmierci, ale wiem, że nie odważyłabym się nigdy tego zrobić, nawet jak bardzo bym chciała.

Od kilku lat czuję się niekochana przez rodzinę, mam wrażenie, że za wszystko mnie obwiniają. Czuję się okropnie kiedy ktoś na mnie krzyczy i płaczę w ukryciu. Myślę wtedy o śmierci i o tym, że chciałabym umrzeć. Wiem, że rodzice mnie kochają, ale może nie potrafią tego okazać? Kiedy byłam młodsza mama biła mnie nawet za to, że nie umiałam odrobić lekcji, a modlitwa była karą, czasem nawet musiałam klęczeć kilka godzin w kącie.

Było mi tak bardzo źle.. I wcale nie jest lepiej. Chce mi sie płakać, nie mam przyjaciół, nikogo z kim moglabym porozmawiać. I to jest najgorsze, bo jestem całkiem sama, a rodzina cały czas mi o tym przypomina, że nie wychodze z domu, że nie mam sie z kim spotykać, a kiedyś, jak przyłapali mnie gdy płakałam, straszyli, że zaprowadzą do psychiatry, jeżeli nie powiem dlaczego płaczę.

Ale ja nie ufam mojej mamie, choć bardzo bym chciała. Jest mi źle, że nigdy nie mogłam na nią liczyć i z nią porozmawiać. Tata się jej słucha i wiem, że gdybym mu coś powiedziała, to by jej powiedział, a ona by na mnie krzyczała. Zresztą bardzo się wstydzę tego, co się ze mną dzieje. Może to dziedziczne?

Moja mama też miała depresję i nadal się na to leczy, bo bierze leki. I cały czas wpędza nas w poczucie winy, że to przez nas chorowała. Czasem z byle powodu płacze i mówi, że nas nie kocha i pójdzie się zabić. Czuję się wtedy okropnie, mam ochotę uciec gdzieś daleko. Dlaczego ona to robi? Bardzo się boję. Już od kilku lat ukrywam to co czuję, bo wiem, że nie mogę zaufać mojej rodzinie.

Chciałabym umrzeć, ale wiem, że boję się tego, i że Bóg byłby na mnie zły. Co dzień modlę się, ale mam wrażenie, że On o mnie zapomniał, zostawił całkiem samą :( Ostatnio boję się, bo zauważyłam dziwne rzeczy, które się ze mną dzieją. Mam wrażenie, że ktoś chodzi po domu gdy jestem sama, czasem budzę się, bo mam wrażenie, że chodzą po mnie pająki. Mam same koszmary. Dłużej tego nie zniosę.

Mama cały czas robi mi na złość. Ostatnio zaczęła mnie przytulać na siłę i dotykać, czułam się wtedy obrzydliwie, miałam ochotę ją zabić. Czy ona nie rozumie, że ja jej nie ufam, że nie chcę, żeby się do mnie zbliżała? Że nienawidzę, kiedy robi mi na złość i mimo tego, że widzi, że ja się denerwuję, to robi to dalej? Starałam się być dla nie miła. Chciałam, żeby coś się miedzy nami zmieniło, było lepiej, ale już nie daję rady...

Czuję obrzydzenie do samej siebie. Co mam robić? Bardzo proszę o pomoc. Mieszkam w małym mieście i jeżeli tu pójdę do psychologa, to wszyscy się dowiedzą, a tego nie chcę. Nie chcę umrzeć, ale jest tylko gorzej...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Do czego zakwalifikować moje zaburzenia?

Witam serdecznie. Mam 30 lat i następujący problem... Odkąd pamiętam męczyły mnie fizyczne dolegliwości, jak kołatania serca, zawroty głowy, rozwolnienie itp. Przy tym ciężkie lęki przed śmiercią, duszności itd. Zawsze, a mianowicie od około 15 lat byłem osobą...

Witam serdecznie. Mam 30 lat i następujący problem... Odkąd pamiętam męczyły mnie fizyczne dolegliwości, jak kołatania serca, zawroty głowy, rozwolnienie itp. Przy tym ciężkie lęki przed śmiercią, duszności itd. Zawsze, a mianowicie od około 15 lat byłem osobą bojaźliwą i wrażliwą, ale zarazem nerwową. Boję się wszystkiego, co dotyczy śmierci mojej lub bliskich i do tego jestem hipochondrykiem. We wkręcaniu sobie chorób jestem mistrzem, jeżeli coś mi dolega, od razu szukam tego w Internecie i urasta to do strasznego problemu. Do tej pory jakoś sobie z tym wszystkim radziłem, ale 2 lata temu lęki nasiliły się. Ma to związek z tym, że mój wujek (mąż siostry mojej mamy - czyli żadne pokrewieństwo) popełnił samobójstwo. Od tamtej pory zacząłem u siebie doszukiwać się podobnych objawów co u niego. Wszystkie jego słowa, zachowanie, gesty dopasowuję do siebie. Nawet taka bzdura jak fryzura (on zawsze golił się na łyso) przygania mi te głupie myśli, że ja też kiedyś zwariuję, tak jak on. Straszne natręctwo myśli dotyczących samego samobójstwa. Wszystko, co mogłoby do tego posłużyć, od razu mi się z tym kojarzy, a w szczególności wysokość (wujek skoczył z wysokiego mostu). Powoduje to mega lęki, a przy tym drżenie całego ciała, bóle głowy drganie powiek itd. Dodam, że myśli te strasznie mnie przerażają i nigdy w życiu bym o tym nie pomyślał, gdyby wujek tego nie zrobił. Czasami tak się nakręcę, że cały się trzęsę... Nie biorę żadnych leków. U psychologa byłem dzisiaj pierwszy raz, ale on nie nazwał mojego problemu. Rozmawialiśmy o tym, skład biorą się moje lęki, ale tak naprawdę sprawy nie nazwał... :(

Do czego mogą doprowadzić myśli samobójcze?

Witam. Jestem młodym chłopakiem, świeżo po maturze, mam 19 lat. Chciałbym zadać konkretne pytanie. Dodam, że od 1,5 miesiąca co jakiś czas robię sobie testy na depresję w tzw. skali Becka. Nie będę wchodził w żadne szczegóły. Mój depresyjny stan...

Witam. Jestem młodym chłopakiem, świeżo po maturze, mam 19 lat. Chciałbym zadać konkretne pytanie. Dodam, że od 1,5 miesiąca co jakiś czas robię sobie testy na depresję w tzw. skali Becka. Nie będę wchodził w żadne szczegóły.

Mój depresyjny stan trwa już od kilku lat, a w ciągu ostatniego pół roku znacznie się nasilił. Moje wyniki w tzw. skali Becka jeszcze 1,5 miesiąca temu wynosiły w granicach od 26 do 30 punktów. Ostatnio bardzo się nasiliły, czasem jest to 30, czasem 35, czasem ponad 40...

Moje pytanie brzmi: do czego może doprowadzić nieleczona depresja? Jak może się skończyć ten stan? Czy myśli samobójcze, nawet w momencie kiedy nie ma się odwagi na ich realizację mogą doprowadzić do tragedii? Do czego mogą doprowadzić myśli o samobójstwie? Dziękuję i liczę na szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam nerwicę przełyku?

7 maja krztusiłem się kebabem i od tego czasu dostałem ślinotoku i jem tylko jogurty i kakao, bo boję się udusić. Byłem u gastrologa, powiedział mi, że mogę mieć refluks albo chorą tarczycę. Okazało się później, że mam jedno...

7 maja krztusiłem się kebabem i od tego czasu dostałem ślinotoku i jem tylko jogurty i kakao, bo boję się udusić. Byłem u gastrologa, powiedział mi, że mogę mieć refluks albo chorą tarczycę. Okazało się później, że mam jedno i drugie. Przy gastroskopii strasznie panikowałem i nie dałem sobie jej zrobić. Od ponad 3 tygodni jem tylko jogurty kakao i mam ślinotok, który też utrudnia mi życie. Czy to może być nerwica przełyku i jak sobie z nią poradzić? Ja mam wizytę u psychiatry dopiero na 11 czerwca. Proszę o odpowiedź specjalisty

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to fobia społeczna?

Witam, mam 24 lata. Od kiedy pamiętam w towarzystwie trzęsą mi się ręce. Nie mogę normalnie podnieść szklanki, a jedzenie zupy łyżką jest koszmarem. Gdy jestem sama, nie mam takiego problemu. Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy istnieje jeszcze jakakolwiek szansa, że będę mogła normalnie żyć?

Witam. Mam 20 lat i jestem kobietą. Moja choroba zaczęła się w wieku 13 lat. Miała miejsce taka sytuacja, że wypiłam wtedy trochę alkoholu, po czym wyszłam na dwór i tam opanował mnie paraliżujący strach przed tym, że zwymiotuje w...

Witam. Mam 20 lat i jestem kobietą. Moja choroba zaczęła się w wieku 13 lat. Miała miejsce taka sytuacja, że wypiłam wtedy trochę alkoholu, po czym wyszłam na dwór i tam opanował mnie paraliżujący strach przed tym, że zwymiotuje w miejscu publicznym. I od tego wydarzenia zaczęły się moje problemy, czyli m.in. strach przed wychodzeniem z domu, unikanie miejsc zatłoczonych, potężny strach przed wymiotowaniem. Poszłam do psychologa, psychiatry. Przyjmowałam różne leki, przeważnie po ich odstawieniu wszystko powracało. Ale przez pewien czas jakoś umiałam sobie z tym radzić. I wszystko było dobrze do momentu, gdy rozpadła się moja przyjaźń z pewną koleżanką. Zawsze ona mnie jakoś motywowała do działania i jeszcze starałam się zawsze myśleć normalnie. Ale przez to, co się wydarzyło, przestałam wychodzić praktycznie całkowicie z domu (trwa to juz 2,5 roku), unikałam kontaktu z ludźmi, zamknęłam się w sobie ze swoimi chorymi myślami, z którymi nie potrafię sobie sama poradzić. Zapomniałam dodać, że chodziłam na psychoterapię wiele lat i przerwałam ją w momencie, gdy urwała się moja przyjaźń. I bardzo tego żałuję, gdyż wtedy była mi ona najbardziej potrzebna. Chcę dodać, że doszły takie myśli, że brzydsze się ludzi, wyobrażam sobie ich wnętrzności, wyobrażam sobie wszystko co obrzydliwe i wtedy dochodzi do tego ta fobia przed zwymiotowaniem. Przez ostatnie 3-4 lata przyjmowałam pewien lek, ale od lutego tego roku przestałam lek przyjmować. Wszystko było w miarę okej, starałam się wychodzić z domu i w ogóle, ale wszystko wróciło ze zdwojoną silą, gdy wracając ze sklepu zobaczyłam wymiotującego człowieka i wszystkie objawy znów się pojawiły. A do tego myślę, że już nigdy się z tego nie wyleczę, nigdy sobie nie poradzę, że nikt mnie nie rozumie i w związku z tym coraz częściej pojawiają się myśli samobójcze. Dzisiaj umówiłam się na wizytę z psychologiem, bo czuję, że sobie nie poradzę i chyba wrócę z powrotem do leku. Bardzo proszę o jaką odpowiedź. Z góry dziękuję. Pozdrawiam serdecznie

Chyba znowu się zaczyna :-(

Witam, mam 26 lat, jestem mężczyzną. Ponad pół roku temu "oficjalnie" wykryto u mnie depresję. Męczyłem się z tą chorobą od wielu lat, nie mając świadomości, co mi jest. Po rozpoczęciu leczenia farmakologicznego zacząłem czuć się lepiej, życie towarzyskie kwitło,...

Witam, mam 26 lat, jestem mężczyzną. Ponad pół roku temu "oficjalnie" wykryto u mnie depresję. Męczyłem się z tą chorobą od wielu lat, nie mając świadomości, co mi jest. Po rozpoczęciu leczenia farmakologicznego zacząłem czuć się lepiej, życie towarzyskie kwitło, nie miałem powodów do radości, ale też nic mnie nie martwiło (nawet sprawy, którymi powinienem się zająć), żyłem z dnia na dzień.

Z tego właśnie powodu odstawiłem leki. Uznałem, że tłumią one moją świadomość, był to pewien rodzaj odurzenia. Po kilku tygodniach odzyskałem równowagę emocjonalną, ale po kolejnych kilku znów wszystko zaczęło się psuć. Objawy nie są tak silne jak kiedyś, ale kiepskie samopoczucie, brak energii do życia, spotkań ze znajomymi, umierające poczucie własnej wartości znowu wracają.

Łykam z powrotem S***, co za jakiś czas pewnie trochę pomoże, ale obawiam się, że po lekach jeśli będzie lżej, to mimo wszystko mój stan świadomości nie będzie zrównoważony. Jestem przekonany, że przyczyną depresji jest brak umiejętności budowania stosunków międzyludzkich (w szczególności z kobietami) i to mnie boli od lat. Więcej w sferze inteligencji, wyglądu zewnętrznego nie mam sobie wiele do zarzucenia. Psychoterapia nie wiele zdziałała, proszki sprawiają, że czuję się tak wesoło jakbym był "naćpany".

Czy istnieje jakiś sposób na stanie się "normalnym", szczęśliwym człowiekiem dążącym do swoich celów, marzeń, pragnień i realizującym je? Wolałbym osiągnąć te efekty bez pomocy leków. Czy to w ogóle jest możliwe? Słyszałem, że pomoc seksuologa w moim przypadku mogłaby dać pożądany efekt, tylko nie wiem, czy taki specjalista jest dostępny w ramach NFZ (psychiatrę będę miał okazję spytać dopiero za miesiąc) i czy byłby w stanie posprzątać śmietnik w mojej głowie?

Z tyłu głowy czuję, że jeszcze mogę być panem świata, tylko od ponad dziesięciu lat jakoś się do tego nie przybliżyłem, prawdę mówiąc, prawie już w to nie wierzę. Co powinienem zrobić? Jak, u kogo, ile to potrwa i jakie są szanse na zwycięstwo? Sił mi zaczyna brakować. Ile można walczyć z wiatrakami? Pozdrawiam, Łukasz

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czego konkretnie są to objawy?

Witam bardzo serdecznie. Mam 30 lat i jestem mężczyzną. Od najmłodszych lat naoglądałem się, jak moja matka chorowała na nerwicę, a później depresję po tym, jak zostawił nas ojciec. Wzywałem karetkę kilka razy w tygodniu lub latałem od sąsiada...

Witam bardzo serdecznie. Mam 30 lat i jestem mężczyzną. Od najmłodszych lat naoglądałem się, jak moja matka chorowała na nerwicę, a później depresję po tym, jak zostawił nas ojciec. Wzywałem karetkę kilka razy w tygodniu lub latałem od sąsiada do sąsiada, krzycząc, że mama umiera. Było to straszne i trwało kilka ładnych lat. Gdy poszedłem do szkoły średniej, ujawniały się coraz to różniejsze objawy nerwicy takie jak zawroty głowy, dreszcze uczucie zimna i umierania. Wylądowałem w szpitalu kilka razy. Robione miałem chyba wszystkie możliwe badania i nic nigdy nie wyszło. Zacząłem uprawiać sport i przez szkole średnią nie było aż tak tragicznie. Po ukończeniu zaczęło się znowu – duszności, uczucie, że zaraz zemdleję itd. Sumując, miałem objawy nerwicy przez około 13 lat, które były uciążliwe, ale jakoś z tym wszystkim wytrzymywałem. Dodam, że byłem i jestem bardzo nerwowy. Wkręcałem sobie najróżniejsze choroby, od raka mózgu, po strach przed atakiem serca, co zresztą zostało mi do dziś. Ciągle mierzenie pulsu i czytanie na Internecie o chorobach. Do tego wszystkiego jestem bardzo bojaźliwy, jeżeli chodzi o ludzi zmarłych, np. jak zmarł mój sąsiad, to panicznie bałem się wejść do klatki i wbiegałem na 2 piętro chyba w 5 s :). Są to rzeczy bardzo uciążliwe, ale jakoś sobie z nimi dawałem rade. Zmieniło się to kiedy mój wujek (mąż mojej matki - nie ma pokrewieństwa) popełnił samobójstwo po 10-letniej walce z depresją. Dostałem jakiejś obsesji, że dotknie to i mnie. Na okrągło szukam podobieństw między nim a mną. Może to być podobieństwo w zachowaniu, ubieraniu, gestach itd. Wpędzam się tym w niesamowity lęk. Dostałem też jakiś dziwnych myśli, a bardziej obsesji na temat samobójstwa, tzn. cokolwiek, co może się z tym skojarzyć wywołuję paniczny lęk. Najczęściej jest to związane z wysokością (wujek skoczył z mostu), ale są to też inne rzeczy lub sytuacje, mogące przypomnieć mi samobójstwo. Nawet samo słowo samobójstwo usłyszane w telewizji lub widziane w gazecie wywołuje te objawy. Panicznie się boję tych myśli. Mam przy tym straszne bóle głowy i drżenie ciała. Powieki skaczą mi jak walnięte plus mam dodatkowe skurcze nadkomorowe. Byłem ostatnio u psychologa, poruszyliśmy temat itd., ale on konkretnie nie nazwał mojego zaburzenia. Jeżeli ktoś potrafi mnie uświadomić, czego są to objawy i jakie leczenie powinno być stosowane, z góry serdecznie dziękuję...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy są spotkania grupowe dla ludzi po próbach "s"?

Witam. Jestem osobą leczącą się na depresję z próbami samobójczymi w tle. Zastanawia mnie, czy są spotkania grupowe dla ludzi po próbach samobójczych, które odbywają się w Warszawie nieodpłatnie. Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie mam na nic siły

Od jakiegoś czasu jestem zła, odstresowuję się na bracie... Dwa razy próbowałam sobie odebrać życie... Byłam u psychiatry, ale ta pani mnie denerwowała, nie lubiłam z nią rozmawiać i była dla mnie niemiła. Wszyscy mnie pytają o powód, czemu...

Od jakiegoś czasu jestem zła, odstresowuję się na bracie... Dwa razy próbowałam sobie odebrać życie... Byłam u psychiatry, ale ta pani mnie denerwowała, nie lubiłam z nią rozmawiać i była dla mnie niemiła. Wszyscy mnie pytają o powód, czemu to zrobiłam, a prawda jest taka, że sama nie wiem... Możliwe, że czułam się odosobniona.

Niby w szkole się śmieję, a idąc do domu, myślę jakie mam beznadziejne życie. Nie mam po co żyć. Wszystkim byłoby lepiej, jakby mnie nie było. Kiedy myślę o mojej przyszłości, chce mi się płakać. Opuściłam się w nauce. Zawsze byłam dobrą uczennicą. Jestem w 2 gimnazjum i mam 15 lat, a moja średnia będzie wynosiła około 4,14! Wszyscy na mnie naciskają, żebym się uczyła, ale w ogóle nie mam chęci...

Chce mi się płakać z byle powodu. Raz podcięłam sobie żyły, a jak mama to zobaczyła, to płakała, później zatrułam się lekami i wylądowałam w szpitalu. Mama znów płakała i wtedy już naprawdę chciałam odejść, bo wszyscy się o wszystko pytali, a ja nie wiedziałam, co odpowiedzieć.

Pytali, czemu to zrobiłam, a ja po prostu miałam dość życia, nic mi nie wychodziło. A gdy powiedziałam psychiatrze, że nie wiem, to ona odpowiedziała z wysokim tonem, że ona nie jest jasnowidzem! Poczułam się jak na przesłuchaniu i później mówiłam jej tylko to, co by chciała usłyszeć. Zmyśliłam, że to przez chłopaka... Wiem, że nie powinnam, ale ona była niemiła...

Do szkoły nie chce mi się wstawać i ogóle nawet nie mam ochoty. A gdy przychodzę ze szkoły, to siadam albo przed telewizor, albo na laptop, albo śpię. Ostatnio bardzo dużo śpię. Nie odrabiam lekcji ani nie obchodzą mnie lekcje.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ból głowy, duszność, zatkane uszy - jaka może być tego przyczyna?

Mężczyzna, 31 lat. Po tygodniowym pulsującym bólu głowy trafiłem na oddział neurologii, gdzie po zrobieniu mi wszelkich badań nie wykryto żadnych przyczyn neurologicznych (zaaplikowane tabletki przeciwbólowe pomogły zwalczyć ból). Otrzymałem także skierowanie do laryngologa z podejrzeniem zapalenia zatok...

Mężczyzna, 31 lat. Po tygodniowym pulsującym bólu głowy trafiłem na oddział neurologii, gdzie po zrobieniu mi wszelkich badań nie wykryto żadnych przyczyn neurologicznych (zaaplikowane tabletki przeciwbólowe pomogły zwalczyć ból). Otrzymałem także skierowanie do laryngologa z podejrzeniem zapalenia zatok szczękowych. 2 dni po wyjściu ze szpitala bóle wróciły. Podczas stania czy siedzenia ból głowy nasila się, mam duszności, zatykają się uszy, pocę się i jak tylko się położę, objawy ustają. Laryngolog twierdzi, że z zatok nie ma takiego silnego bólu głowy i nie stwierdził, aż takiego stanu chorobowego prowadzącego do takich objawów. Podsumowując: podczas pozycji lezącej czuję się normalnie, jak tylko usiądę, ból powraca wraz z pozostałymi objawami.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy można całkowicie wyleczyć lęk przed wyjściem z domu?

Proszę o odpowiedź, czy można całkowicie wyleczyć lęk przed wyjściem z domu, lęk przed chorobą, czy jest to tylko zaleczanie - a nawroty choroby raczej nastąpią? I czy pobyt w szpitalu psychiatrycznym jest lepszy, czy lepszym wariantem jest branie odpowiednich...

Proszę o odpowiedź, czy można całkowicie wyleczyć lęk przed wyjściem z domu, lęk przed chorobą, czy jest to tylko zaleczanie - a nawroty choroby raczej nastąpią? I czy pobyt w szpitalu psychiatrycznym jest lepszy, czy lepszym wariantem jest branie odpowiednich leków i opieka właściwego lekarza psychiatry? Mam stwierdzony głęboki stan depresyjny. Adam

Czy nerwowość i wybuchowość to objawy nerwicy?

Mam 32 lata, jestem kobietą. Często odczuwam ból w okolicy mostka (jakby za mostkiem). Czasem jest to silny ból, nasilający się przy głębokim oddychaniu, czasem po prostu lekkie kłucie. Odczuwam te dolegliwości od kilkunastu tygodni. Byłam u lekarza, ale zlecił...

Mam 32 lata, jestem kobietą. Często odczuwam ból w okolicy mostka (jakby za mostkiem). Czasem jest to silny ból, nasilający się przy głębokim oddychaniu, czasem po prostu lekkie kłucie. Odczuwam te dolegliwości od kilkunastu tygodni. Byłam u lekarza, ale zlecił mi EKG, które było w porządku, oraz zalecił branie magnezu i pyralginy. Nie pomogło. Dodam, iż jestem osobą bardzo nerwową, wybuchową. Potrafię zirytować się z błahego powodu i to do tego stopnia, iż robię awantury moim bliskim. Do tego często mam lęki związane ze troską o bliskich. Boję się, że przykładowo będą mieli wypadek lub stanie się coś równie strasznego. Miewam koszmary i bywa, iż źle sypiam – budzę się w nocy i nie mogę zasnąć. Do tego nie odczuwam szczęścia, zadowolenie z życia, mimo iż chyba mam powody. Wszystko w moim życiu jest w porządku. Mimo to jestem drażliwa, krytyczna, nerwowa... Czy to może być nerwica? Do jakiego lekarza powinnam się zgłosić?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

O czym świadczy wynik eeg?

Mam 25 lat, rozpoznano u mnie PFO (już jestem po cewnikowaniu serca, w którym wyszło: brak przetrwałego otworu owalnego (ale coś ewidentnie przecieka) oraz rozsiane uszkodzenie OUN (niespecyficzne zmiany w płacie czołowym). Zrobiono mi eeg z powodu zawrotów głowy,...

Mam 25 lat, rozpoznano u mnie PFO (już jestem po cewnikowaniu serca, w którym wyszło: brak przetrwałego otworu owalnego (ale coś ewidentnie przecieka) oraz rozsiane uszkodzenie OUN (niespecyficzne zmiany w płacie czołowym). Zrobiono mi eeg z powodu zawrotów głowy, zachwiania równowagi. Wniosek tego badania: w zapisie spoczynkowym nieduże zmiany w okolicach czołowo-skroniowych w postaci grup fal theta oraz pojedynczych fal o zaostrzonej morfologii. W czasie HW i po zakończeniu próby zarejestrowano wyładowania uogólnione fal theta oraz fal ostrych trwających 1-2s oraz pojedyncze fale theta i fale o zaostrzonej morfologii z tendencja do uogólniania się. Chciałabym wiedzieć, co to znaczy, o jakiej jednostce chorobowej tu mowa? Jak bardzo to wszystko wpływa na koncentrację, z którą mam coraz to większe problemy, trudnościami w nauce, a czasami nawet w mowie?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Nie chcę tak dłużej żyć. Co zrobić?

Witam! Nie wiem od czego zacząć, więc może zacznę od początku. Mam 20 lat. 2 lata temu urodziłam synka. Po ukończeniu szkoły siedziałam cały czas w domu. Nigdzie nie pracowałam. I stwierdziłam, że mój stan się pogorszył :( Chodzi mi...

Witam! Nie wiem od czego zacząć, więc może zacznę od początku. Mam 20 lat. 2 lata temu urodziłam synka. Po ukończeniu szkoły siedziałam cały czas w domu. Nigdzie nie pracowałam. I stwierdziłam, że mój stan się pogorszył :( Chodzi mi o to, że nie mam już tyle siły i energii w sobie co kiedyś. Wiem, że oczywiście przy tak małym dziecku też można być bardzo zmęczonym, ale mi nie o to chodzi.

Zauważyłam, że jest ze mną coraz gorzej, nic mnie już tak nie cieszy, nie mam ochoty nigdzie wychodzić z domu, najlepiej to bym cały dzień spała. Jestem ciągle zmęczona, senna. Czasami gdy mam chęć do jakiejkolwiek pracy, to ten zapał mija w ciągu 5 min. Poszłam do pracy miesiąc temu, myślałam, że będzie lepiej, że troszeczkę sobie odpocznę od tych codziennych domowych obowiązków, wyjdę do ludzi i się wszystko zmieni. O z początku tak było, tylko ze teraz jest już to samo.

Dodam jeszcze, że mam coraz mniejsze zainteresowanie współżyciem seksualnym z moim partnerem. Jestem ciągle nerwowa, rozdrażniona, staję się coraz bardziej zamknięta w sobie. Bardzo przejmuję się opinią innych, gdy usłyszę od kogoś coś niemiłego, potrafię o tym myśleć cały czas, zastanawiając się, dlaczego jestem taka beznadziejna.

Mam coraz większe kompleksy, nie mogę już na siebie patrzeć, gdy stanę przed lustrem, to nie widzę w sobie atrakcyjnej dziewczyny :( jeszcze do tego ten strach, że zostanę sama, że mój partner mnie zostawi :( Okazuje mi dużo czułości, mówi, że mnie kocha, ale ja to traktuję z takim dystansem. Nie tak jak kiedyś :(

Dodam jeszcze, że miałam robione wyniki badań na cukier, hormon tarczycy, morfologię, żelazo, mocz i wszystkie wyniki mam dobre. Robiłam badania ze względu na to ciągłe zmęczenie. Myślałam, że to może być choroba nie o podłożu psychicznym. Czy to może być depresja? Nie wiem już, co mam zrobić :( chciałabym jakoś sobie sama pomoc, ale nie wiem jak. Nie chcę już tak dłużej żyć, chcę znowu cieszyć się życiem tak jak kiedyś!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zaczyna mi brakować sił

Witam, mam 26 lat, jestem mężczyzną. Ponad pół roku temu "oficjalnie" wykryto u mnie depresję. Męczyłem się z tą chorobą od wielu lat, nie mając świadomości, co mi jest. Po rozpoczęciu leczenia farmakologicznego zacząłem czuć się lepiej, życie towarzyskie kwitło,...

Witam, mam 26 lat, jestem mężczyzną. Ponad pół roku temu "oficjalnie" wykryto u mnie depresję. Męczyłem się z tą chorobą od wielu lat, nie mając świadomości, co mi jest. Po rozpoczęciu leczenia farmakologicznego zacząłem czuć się lepiej, życie towarzyskie kwitło, nie miałem powodów do radości, ale też nic mnie nie martwiło (nawet sprawy, którymi powinienem się zająć), żyłem z dnia na dzień.

Z tego właśnie powodu odstawiłem leki. Uznałem, że tłumią one moją świadomość, był to pewien rodzaj odurzenia. Po kilku tygodniach odzyskałem równowagę emocjonalną, ale po kolejnych kilku znów wszystko zaczęło się psuć. Objawy nie są tak silne jak kiedyś, ale kiepskie samopoczucie, brak energii do życia, spotkań ze znajomymi, umierające poczucie własnej wartości znowu wracają.

Łykam z powrotem lek przeciwdepresyjny, co za jakiś czas pewnie trochę pomoże, ale obawiam się, że po lekach jeśli będzie lżej, to mimo wszystko mój stan świadomości nie będzie zrównoważony. Jestem przekonany, że przyczyną depresji jest brak umiejętności budowania stosunków międzyludzkich ( w szczególności z kobietami) i to mnie boli od lat. Więcej w sferze inteligencji, wyglądu zewnętrznego nie mam sobie wiele do zarzucenia. Psychoterapia nie wiele zdziałała, proszki sprawiają, że czuję się tak wesoło jakbym był "naćpany".

Czy istnieje jakiś sposób na stanie się "normalnym", szczęśliwym człowiekiem dążącym do swoich celów, marzeń, pragnień i realizującym je? Wolałbym osiągnąć te efekty bez pomocy leków. Czy to w ogóle jest możliwe? Słyszałem, że pomoc seksuologa w moim przypadku mogłaby dać pożądany efekt, tylko nie wiem, czy taki specjalista jest dostępny w ramach NFZ (psychiatrę będę miał okazję spytać dopiero za miesiąc) i czy byłby w stanie posprzątać śmietnik w mojej głowie?

Z tyłu głowy czuję, że jeszcze mogę być panem świata, tylko od ponad dziesięciu lat jakoś się do tego nie przybliżyłem, prawdę mówiąc, prawie już w to nie wierzę. Co powinienem zrobić? Jak, u kogo, ile to potrwa i jakie są szanse na zwycięstwo? Sił mi zaczyna brakować. Ile można walczyć z wiatrakami? Pozdrawiam Łukasz

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty