Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Co zrobić z przemęczeniem i poczuciem, że facet mnie zdradza?

Nie wiem co mam robić. Z tygodnia na tydzień popadam w coraz bardziej skrajne nastroje. W pracy wobec ludzi, których lubię, jestem nieziemsko pozytywna, zawsze uśmiechnięta zawsze żartuje. Jak tylko wracam do domu czuję się tak jakbym chciała żeby po...

Nie wiem co mam robić. Z tygodnia na tydzień popadam w coraz bardziej skrajne nastroje. W pracy wobec ludzi, których lubię, jestem nieziemsko pozytywna, zawsze uśmiechnięta zawsze żartuje. Jak tylko wracam do domu czuję się tak jakbym chciała żeby po drodze rozjechał mnie pierwszy lepszy samochód... Nie chcę się zabić, bo nie jestem egoistką, wiem, że moja mama na to nie zasłużyła, ale już którąś noc modlę się pomimo tego, że jestem agnostykiem, modlę się o raka, żeby ten ktoś u góry zabrał raka np. od jakiejś dziewczynki i dał mi go. Komuś, kogo to życie przerasta... Nie chce mi się żyć, nie widzę w tym najmniejszego sensu... Mam strasznie stresującą pracę, która doprowadza mnie do rozstroju żołądka co rano, mam toksyczny związek, w którym ostatnio słyszę tylko pretensje typu: „nie starasz się o mnie”, chcę odbiec od codzienności i normalności. Nie mam dnia, w którym wszystko byłoby ok, albo w którym chociaż parę chwil byłoby takich, gdzie uśmiechałabym się tak po prostu, nie sztucznie. Jak postanawiam pojechać do domu, by się zrelaksować to słyszę, że każdy musi pracować i że niepotrzebnie w ogóle przyjeżdżam, skoro tylko się żale. A zwyczajnie chciałam tylko żeby mnie zrozumieli, że jestem przemęczona... Tata powtarza, że on w moim wieku był w wojsku i żebym nie była śmieszna. Ciągle chce mi się płakać, nie mam już siły myśleć pozytywnie. Czasem się zmuszam, ale powoduje to we mnie fizyczny ból... Do tego mam paranoję chyba jakąś. Ponieważ ostatnio sporo napłakałam się przez mojego partnera to zajrzałam na jego pocztę. Bo jednak chyba kobieta czuje, jak jest okłamywana, zobaczyłam jak w dniu, w którym ja przez niego płakałam on wymieniał się zdjęciami e-mailowo z jakąś dziewczyną. Jedno zdjęcie poleciało z tytułem „mam nadzieję, że czar nie pryśnie”... Może ja faktycznie nie mam depresji, tylko schizofrenię? Pisze żeby ktoś mi pomógł to poukładać, nie mam do kogo się za bardzo z tym problemem udać. Mało kto mnie w ogóle słucha. Proszę o radę, tak bardzo chciałabym poukładać sobie życie. Albo chociaż znaleźć sposób na to by zacząć na nowo oddychać…

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego, chociaż mam przy sobie rodzinę, czuję się bardzo samotna?

Witam, W zasadzie nie wiem dlaczego to piszę, ale nie mam do kogo się odezwać, więc chciałam, żeby ktoś mnie wysłuchał i w miarę możliwości powiedział co mi jest. Mam 16 lat. Od ponad roku nasila mi się uczucie ciągłego...

Witam, W zasadzie nie wiem dlaczego to piszę, ale nie mam do kogo się odezwać, więc chciałam, żeby ktoś mnie wysłuchał i w miarę możliwości powiedział co mi jest. Mam 16 lat. Od ponad roku nasila mi się uczucie ciągłego przygnębienia, bezsilności i jakiejkolwiek chęci do działania. Mam dosyć swojego życia. Moja mama choruje na nieuleczalną chorobę, mój tata jest inwalidą, a brat był w więzieniu, to dodatkowo mnie przygnębia. Nie mam ochoty by rano wstawać z łóżka, po powrocie ze szkoły, potrafię przepłakać cały dzień, naprawdę czuję się okropnie. Nie widzę żadnego sensu w moim życiu. Nie chcę już dłużej tak żyć. Rodzina widzi, że dzieje się ze mną coś nie tak i widzę, że niepokoi ich to. Czasem myślę, że najlepiej dla wszystkich byłoby, gdybym zniknęła z tego świata. Nie potrafię bardziej opisać tego co się ze mną dzieję, ponieważ nie rozumiem tego. Mam po prostu dość wszystkiego. Czuję się bardzo samotna, chociaż mam przy sobie rodzinę. Dziwne prawda? Proszę o jakąkolwiek odpowiedź. Za każdą będę wdzięczna.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Paraliż senny - co mam zrobić?

Dobry wieczór. Bardzo bym prosiła o odpowiedź. Całymi dniami płaczę i chyba zapłaczę się na śmierć. Nikt nie może mi pomóc, a to jest jedyne miejsce, w którym mogę opisać swój ból. Mój problem polega chyba na czymś neurologicznym,...

Dobry wieczór. Bardzo bym prosiła o odpowiedź. Całymi dniami płaczę i chyba zapłaczę się na śmierć. Nikt nie może mi pomóc, a to jest jedyne miejsce, w którym mogę opisać swój ból. Mój problem polega chyba na czymś neurologicznym, tzn. kładę się spać i śpię normalnie, budzę się nad ranem po paru godzinach snu, ale nie mogę się wybudzić, mam tak jakby paraliż całego ciała: chcę się ruszyć, ale nie mogę, słyszę np. jak mama się kręci po pokoju albo pies szczeka, chcę powiedzieć im, żeby mnie obudzili, ale nie mogę - struny głosowe zablokowane, całe ciało również. Po chwili ciężko łapię oddech, połykam ślinę i budzę się natychmiast, bo pewnie bym się udusiła.

Bardzo się boję tego wszystkiego. Do tego boli mnie głowa, robiłam badania i nic mi nie wyszło, nie mam guza lub tętniaka, ale to jest przerażające jak mam świadomość bezruchu, paraliżu ciała. Proszę o krótką odpowiedź, tylko niech ona będzie pozytywna. Dziękuję z całego serca.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pomóc koleżance, której chłopak popełnił samobójstwo?

Witam, mam 24 lata - kobieta. Kilka dni temu chłopak mojej znajomej popełnił samobójstwo, gdy ona z nim zerwała. Byli ze sobą 6 lat. Z ową znajomą byłyśmy kiedyś bardzo dobrymi przyjaciółkami, później, gdy poznała tego chłopaka, również z...

Witam, mam 24 lata - kobieta. Kilka dni temu chłopak mojej znajomej popełnił samobójstwo, gdy ona z nim zerwała. Byli ze sobą 6 lat. Z ową znajomą byłyśmy kiedyś bardzo dobrymi przyjaciółkami, później, gdy poznała tego chłopaka, również z nim się zaprzyjaźniłam. Około 5 lat temu zerwałam z nimi kontakt, ponieważ ten chłopak również mi się podobał. Z nią widziałam się kilka razy i rozmawiałam, ale z nim od tamtego czasu już nie miałam jakiegokolwiek kontaktu. Na tyle co poznałam moją znajomą to jest to bardzo wrażliwa, uczuciowa i dobra osoba, chętna pomagać innym. Nie raz chciałam być taka dobra jak ona. Ludzie do niej lgnęli i nie było chyba osoby, która by jej nie lubiła. Niestety stało się to co napisałam na początku. Jej chłopak popełnił samobójstwo i wszystko wskazuje na to, że z powodu rozstania. Na pogrzebie nie była, bo dowiedziałam się o wszystkim jak już było po. Piszę do Państwa z pytaniem i prośba o radę jak mogę pomóc tej dziewczynie. Bardzo bym chciała coś zrobić przez wzgląd na naszą dawną przyjaźń i to jaką jest osobą. Nie wiem, czy może lepiej nic nie robić, np. nie rozmawiać z jej siostrą, mamą, nie podjechać do niej. Boję się, że sobie z tym nie poradzi, a nie chciałabym pogorszyć sytuacji. Być może za mało opisałam więc proszę o informację. Czekam na kontakt.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy porażenie przysenne może świadczyć o jakiejś chorobie?

Niedawno miałam tzw. porażenie przysenne. Nad ranem wybudziłam się ze snu, gwałtownie się zerwałam, a w odbiciu w lustrze ujrzałam obok siebie w łóżku coś białego, po czym to coś przygniotło mnie z powrotem do poduszki i zaczęłam się...

Niedawno miałam tzw. porażenie przysenne. Nad ranem wybudziłam się ze snu, gwałtownie się zerwałam, a w odbiciu w lustrze ujrzałam obok siebie w łóżku coś białego, po czym to coś przygniotło mnie z powrotem do poduszki i zaczęłam się dusić, miałam wrażenie, że umieram. Przy tym też towarzyszyły mi dźwięki dzwoneczków nad uchem, a na koniec jeszcze takiej jakby kołysanki, ale to było bardzo nieprzyjemne uczucie. Jednak zaczęłam bardzo szybko i głęboko oddychać, przez co duszenie się ustąpiło. Cały czas myślałam, że przyszła po mnie śmierć.

Nie do końca jestem pewna, czy to oby na pewno porażenie przysenne, ale zastanawiam się, czy to może świadczyć o jakiejś mojej chorobie psychicznej? Powiem też, że śmierć jest właśnie tą rzeczą, której się najbardziej w całym swoim życiu boję, myślę o niej przez cały czas, w każdy dzień i w każdą noc. Porażenie przysenne miałam już dość wiele razy, jednak wcześniej zdarzało się to przed zaśnięciem, miałam wrażenie i czułam, że spadam w dół, ale tylko przez chwilkę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego wszystko musi być tak, jak ja chcę?

Przez ostatni tydzień miałam dość dużo problemów. Zaczęło się od problemów w ZUS. Następnie w pracy narosło mi bardzo dużo obowiązków, popsuł nam się kontrakt. Praktycznie ciągle bolało mnie serce nie miałam ochoty jeść ani nic. Doszły mi do tego... Przez ostatni tydzień miałam dość dużo problemów. Zaczęło się od problemów w ZUS. Następnie w pracy narosło mi bardzo dużo obowiązków, popsuł nam się kontrakt. Praktycznie ciągle bolało mnie serce nie miałam ochoty jeść ani nic. Doszły mi do tego 3 egzaminy na weekend. W sobotę po egzaminach wróciłam zaraz do domu i chciałam posprzątać. Chłopak obiecał mi, że mi pomoże. Obraziłam się o to, że chciał być pół godziny później, bo chciał z kolegą wyjść na fajkę. Ostatnio wszystko musi być tak jak ja chcę. Nie potrafię mu ustąpić i nie wiem dlaczego. Gdy już przyszedł mi poprzesuwać meble było w miarę oki. Zadzwonił do niego kolega, że podjechał po niego już. Wpadłam w taki szał, że najpierw go przydusiłam przy drzwiach a później uderzyłam w twarz. Nigdy wcześniej tak nie miałam. Później zaczęłam płakać. Jak on mi może pomoc z tego wyjść? Ja czuję, że sama sobie nie poradzę. W nocy często wstaję, bo nie mogę spać.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pokonać poczucie winy zwiazane z wydarzeniami z przeszłości?

Witam, Mam 31 lat. Mój problem trwa od 6 lat. Dręczą mnie ciągłe wyrzuty sumienia związane z paroma epizodami w moim życiu. Gdy czuję się w miarę dobrze nagle, jak na zawołanie, pojawiają się demony przeszłości, czyli wspomnienia kilku ryzykownych...

Witam, Mam 31 lat. Mój problem trwa od 6 lat. Dręczą mnie ciągłe wyrzuty sumienia związane z paroma epizodami w moim życiu. Gdy czuję się w miarę dobrze nagle, jak na zawołanie, pojawiają się demony przeszłości, czyli wspomnienia kilku ryzykownych wydarzeń, w których zachowałam się tak jak bym dzisiaj się nie zachowała. Potępiam się za te wydarzenia, rozpamiętuję, karzę w myślach wmawiam sobie, że jestem do niczego skoro umiałam tak źle się zachować, dręczą mnie wyrzuty sumienia - to ciągle wraca i wraca nie potrafię zapomnieć poradzić sobie z przeszłością. Żyję w ciągłym strachu i poczuciu winy. Dzisiaj mam oczami innych bardzo udane życie nie brakuje mi niczego i od 6 lat nie zrobiłam niczego, czego mogła bym żałować, a jednak przeszłość wraca jak nocne koszmary. Czasem miewam jakby oderwanie od rzeczywistości polegające na tym, że nie wiem, czy świat jest realny, tak jak bym była w innym świecie, czynności wykonuję odruchowo. Mam napady nerwów i ataki agresji, potrafię używać wulgaryzmów wobec męża, ciągle wydaje mi się, że on robi mi na złość. Co mi jest?

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek
Mgr Patrycja Stajer
Mgr Patrycja Stajer

Co zrobić z tym, że mam bardzo niską samoocenę i za bardzo przejmuję się szkołą?

Mam 16 lat. Mój problem jest w tym, że za bardzo martwię się o szkołę i przyszłość i tym też próbuje podbudować swoją niską samoocenę. Codziennie martwię się o oceny (które są średnie), o to czy zdam do następnej...

Mam 16 lat. Mój problem jest w tym, że za bardzo martwię się o szkołę i przyszłość i tym też próbuje podbudować swoją niską samoocenę. Codziennie martwię się o oceny (które są średnie), o to czy zdam do następnej klasy, a jeśli już bym zdała to jaką szkołę wybrać. Boję się porażki - jeśli chodzi o szkołę i przyszłość. Często na sprawdzian uczę się do późna. Specjalnie następnego dnia wstaję wcześniej, by jeszcze się pouczyć. Nawet jeżeli czuję, że już umiem to nadal mam wrażenie, że jeszcze na sprawdzianie coś mi może umknąć. Często przeglądam notes, w którym mam zapisane wszystkie oceny i ciągle się o to martwię. Niektórzy mówią, że moja sytuacja związana ze szkołą nie jest tragiczna, jest ok, ale ja tego nie zauważam. Mam wrażenie, że się do niczego nie nadaję. Na dodatek moi rodzice ciągle mówią, że mam się uczyć. Jestem tym bardzo zmęczona. Tym, że się martwię o szkołę i przyszłość, bo nie wiem co ja zrobię, jeżeli to na czym mi zależy nie uda się. I tak ogólnie jestem zmęczona, życiem.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy to przez nerwicę ciężko mi funkcjonować i ciągle siedziałabym w domu?

Witam! Czuję, że jestem ciągle zestresowana, nie mogę się na niczym skupić, szczególnie gdy siedzę bezczynnie w domu. Gdy jestem w towarzystwie robię się ciągle czerwona, mam silne uderzenia gorąca, ucisk w klatce piersiowej. Jak mogę sobie pomoc? Ciężko mi...

Witam! Czuję, że jestem ciągle zestresowana, nie mogę się na niczym skupić, szczególnie gdy siedzę bezczynnie w domu. Gdy jestem w towarzystwie robię się ciągle czerwona, mam silne uderzenia gorąca, ucisk w klatce piersiowej. Jak mogę sobie pomoc? Ciężko mi funkcjonować, najchętniej siedziałabym ciągle w domu. Proszę o szybką odpowiedź. Dziękuję  

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co zrobić, aby chorobliwa zazdrość o moją dziewczynę mnie nie wykańczała?

Witam, mam 20 lat i zdaje mi się, że mam depresję. Zacznę od objawów: strach przed ludźmi, szczególnie przed młodymi chłopakami, który się zaczął ok. 2 lat temu, kiedy zostałem pobity podczas dyskoteki. Czasem ten strach mnie "paraliżuje". Rzeczy, które...

Witam, mam 20 lat i zdaje mi się, że mam depresję. Zacznę od objawów: strach przed ludźmi, szczególnie przed młodymi chłopakami, który się zaczął ok. 2 lat temu, kiedy zostałem pobity podczas dyskoteki. Czasem ten strach mnie "paraliżuje". Rzeczy, które kochałem stały się nudne. Od młodych lat kochałem muzykę. Chciałem zostać Dj'em, szedłem w tym kierunku bardzo długo, co teraz nie jest dla mnie niczym fascynującym. Nie potrafię się cieszyć z tego, co mam. Jestem ze wspaniałą dziewczyną, którą bardzo krzywdzę i tu jest największy problem. Moja zazdrość wszystko niszczy. Mam jakieś urojenia. Tam gdzie idzie beze mnie, czy spotka się z koleżankami od razu kojarzy mi się ze zdradą. Obrażam ją i osądzam o coś, co nie miało miejsca. Jestem ciągle znudzony, nie potrafię rozmawiać z ludźmi jak kiedyś. Jestem jakiś wstydliwy albo ciekawe tematy rówieśników mnie nudzą. Ok. 3 lat temu byłem zupełnie inną osobą - wesoły, rozgadany, kochałem żartować, byłem ciekaw życia, lubiłem poznawać nowych ludzi itp. Teraz to wszystko minęło. Raz na oczach rodziców chciałem popełnić samobójstwo z zazdrości do dziewczyny:( - fakt, że byłem pod wpływem alkoholu, ale to dodało odwagi. Myślę też, że wielki wpływ na to miała moja praca w zmianach nocnych oraz na 3 z rana. Piłem wtedy dużo kaw, bardzo mało spałem. Bardzo odpowiedzialne stanowisko oraz nacisk szefostwa przyczynił się do częstego stresu oraz nerwów. Mam jeszcze kłopoty ze snem. Nawet po nieprzespanej dobie czuję się wyczerpany, a jak się położę do snu - setki myśli chodzą mi po głowie i nie mogę zasnąć. Dodam jeszcze że podczas snu strasznie się pocę, mam sny, że dziewczyna robi coś złego i potrafię wstać mokry z krzykiem. To mnie wykańcza. Nie chce tak żyć :(.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobie z nerwami i wrażliwością?

Mam 13 lat, mam pytanie dotyczące tych dwóch dolegliwości: czy z wiekiem moja wrażliwość (np. gdy ktoś mnie uderzy albo zrobi co innego, a ja będę bał mu się oddać) przejdzie i co mam zrobić z moimi nerwami, cały czas... Mam 13 lat, mam pytanie dotyczące tych dwóch dolegliwości: czy z wiekiem moja wrażliwość (np. gdy ktoś mnie uderzy albo zrobi co innego, a ja będę bał mu się oddać) przejdzie i co mam zrobić z moimi nerwami, cały czas się stresuję różnymi sytuacjami które działy się jakiś czas temu? Mam czasami nawet tak, że cała ręka mi drga, a kiedy w szkole robili nam badania (tzn. mierzyli ciśnienie itp.) pani pielęgniarka powiedziała, że jestem nerwowy. Jak to powstrzymać? Z góry dziękuję za odpowiedzi ;D
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak odzyskać pewność siebie?

Witam, mam 18 lat i piszę tutaj, ponieważ nie mam już gdzie z tym się zwrócić i komu o tym powiedzieć, a jestem już zmęczony tym wszystkim, ale do rzeczy. Mój problem wygląda następująco: w gimnazjum byłem pewną siebie osobą,...

Witam, mam 18 lat i piszę tutaj, ponieważ nie mam już gdzie z tym się zwrócić i komu o tym powiedzieć, a jestem już zmęczony tym wszystkim, ale do rzeczy. Mój problem wygląda następująco: w gimnazjum byłem pewną siebie osobą, nie miałem problemów z nawiązywaniem nowych znajomości, byłem dosyć radosny i potrafiłem wykorzystywać wolny czas i nie miałem oporów by wychodzić do ludzi. Wszytko było jakieś takie bardziej kolorowe, ale od czasu gdy poszedłem do szkoły średniej, mniej więcej tak w zimie, miałem dosyć nieprzyjemne przeżycie, mianowicie zostałem obrażony i upokorzony przez jednego z uczniów, ale najlepsze jest to, że wcześniej nie pozwolił bym sobie na to nigdy i jestem pewny ze potrafiłem bym sobie z tym zdarzeniem poradzić, ale jakoś wtedy dopadł mnie tak jakby paraliż, czułem się bezsilny. Od tamtego czasu utraciłem pewność siebie, nie potrafię być już w centrum uwagi i jestem teraz jak taka szara mysz, na dodatek wpadłem w kompleksy i czasami mam dziwne lęki i obawy przed wyjściem z domu - nie wiem sam już co mam robić, jak mogę sobie z tym poradzić? Tak bardzo bym chciał znowu być pewnym siebie człowiekiem, bo coraz bardziej czuję jak mnie to wszytko ogranicza, a gdzieś w głębi siebie wiem, że stać mnie na dużo więcej. Bardzo proszę o jakaś fachową radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak poczuć coś innego, niż wściekłość i pustkę?

Witam! Mam 25 lat i od bardzo wielu lat problem, z którym nie mogę sobie poradzić. Każdego dnia czuję się tak jakbym nie miał w sobie żadnych uczuć. Wychodzę ze szkoły, gdzie jeszcze jakoś się trzymam, a później czuję, że... Witam! Mam 25 lat i od bardzo wielu lat problem, z którym nie mogę sobie poradzić. Każdego dnia czuję się tak jakbym nie miał w sobie żadnych uczuć. Wychodzę ze szkoły, gdzie jeszcze jakoś się trzymam, a później czuję, że nic nie czuję i nie chodzi mi o to, że mam depresję, bo nie mam jej na pewno. Nie potrafię sobie po prostu poradzić z tym, że nie ma we mnie żadnych emocji, nie potrafię się cieszyć z przyjemnych rzeczy, ani tych dotyczących mojego życia, ani życia bliskich mi osób. Po prostu nie umiem, nie wiem czy mi się nie chce, czy mnie to nie interesuje. Jak ktoś opowiada mi coś przyjemnego dla niego, że np. o czymś marzy itd. to ja zawsze potrafię sprowadzić go na ziemię, znaleźć jakiś argument, który popsuje mu nastrój. Ja mam wtedy satysfakcję, że postawiłem na swoim, ale tylko chwilową, bo po jakimś czasie dopadają mnie wyrzuty sumienia. Nie potrafię zbudować żadnego związku. I nie chodzi o to, że nie chcę z nikim być, ja nie umiem ukazać, że cieszę się, że się z kimś spotkałem, przytulić, dotknąć – w ogóle nie czuję takiej potrzeby przy kimś (inaczej jest później, w domu, bo czasami czuję się bardzo samotny). Nie mam w sobie za grosz empatii, zawsze wymagałem od siebie twardości, tego, że trzeba być silnym emocjonalnie i teraz wymagam tego od innych, co jest bardzo złe. Nie umiem sobie już z tym poradzić. Czuję się jak pusty człowiek, który ciągle wszystkich rani. Kiedy ktoś próbuje dotrzeć do mnie w jakiś sposób ja od razu przybieram postawę atakującą, bo prócz złości, wściekłości i pustki nic nie czuję… Proszę o poradę, bo już nie wiem co mam ze sobą zrobić. Dziękuję!
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak opanować emocje i nie rujnować swoich relacji z bliskimi?

Moim problemem jest nie radzenie sobie z emocjami, co odbija się głównie na najbliższych osobach. Gdy czuję się przytłoczona innymi sprawami jak nauka, pieniądze etc. zaczynam być bardzo drażliwa. Każdą uwagę biorę do siebie, ciągle wynikają jakieś nieporozumienia, bo...

Moim problemem jest nie radzenie sobie z emocjami, co odbija się głównie na najbliższych osobach. Gdy czuję się przytłoczona innymi sprawami jak nauka, pieniądze etc. zaczynam być bardzo drażliwa. Każdą uwagę biorę do siebie, ciągle wynikają jakieś nieporozumienia, bo myślę, że inni mają mnie za głupią, nieporadną. Mam wrażenie, że wszystko naokoło mnie przytłacza. I potem nie widzieć czemu, zaczynam się wyładowywać na kimś kto chce mi pomóc. Mówię rzeczy, których normalnie bym nie powiedziała, bo nawet tak nie uważam, wiem, ze są krzywdzące. Potem się orientuję, że zrobiłam to w "odwecie" za to, że mi się nie udaje coś. Próbuję naprawić, ale często moje "przepraszam" nie jest prawdziwe, tylko wynika z tego, że wiem, że powinnam przeprosić, ale nie bardzo się zastanawiam nad wpływem mojego wcześniejszego zachowania na bliską osobę. Z czasem zaczynam rozumieć co zrobiłam - samymi słowami. I to jest tak straszne, że zaczynam się bać o wszystko o to, że już wszystko stracone. Że nie będę już kochana, że się nie nadaję do związku i nie umiem nad sobą pracować. Potem boję się jeszcze, o studia, potem boję się o... wszystko. Mam w głowie przez cały czas jakieś czarne scenariusze. Jak mi się coś według mnie uda to mam ulgę, że podołałam, zamiast się cieszyć, a kiedy mi się nie uda to potrafię się sama pogrążyć myśląc o tym co powinnam zrobić wcześniej żeby się udało. Krąg bliskich osób ograniczam do dwóch, czasem trzech - co nawet trudno na zwać kręgiem. więc tym bardziej nie chce popsuć. Żeby trochę wyluzować biorę czasem coś uspokajającego, właściwie to biorę to codziennie, ale i tak mam nerwobóle dosyć często i jakoś wcale nie pozwala mi to mniej panikować. Nie wiem od czego zacząć, nie wiem co zrobić. Czy to zależy od mojego charakteru? Zawsze tak będzie... Myślałam, że nie, ale teraz nie jestem pewna, bo panowanie nad sobą jest potwornie trudne. Jak można zawsze pamiętać o tym, że w złości można zrobić coś, czego się potem żałuje? Nie wiem od czego zacząć, nie wiem jak ma przebiegać "ulepszanie" i nie wiem jakiego efektu mogę się podziewać. Chciałabym móc być z innymi ludźmi nie zabiegając ciągle o akceptacje. Chciałbym mieć pewność w sobie, że mam coś do zaoferowania. Główne pytania: od czego zacząć? Czego się spodziewać?

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy mimo niskiej samooceny i natręctw zacznę żyć normalnie?

Witam ponownie, długo mnie tu już nie było, ale wracam. Otóż nie potrafię zaakceptować siebie, ciągle myślę o sobie negatywnie, dziś nawet uderzyłem samego siebie w twarz, nie wiem co mam robić. Mam dobrą przyjaciółkę i dobrego kumpla, ale...

Witam ponownie, długo mnie tu już nie było, ale wracam. Otóż nie potrafię zaakceptować siebie, ciągle myślę o sobie negatywnie, dziś nawet uderzyłem samego siebie w twarz, nie wiem co mam robić. Mam dobrą przyjaciółkę i dobrego kumpla, ale ciągle myślę, że oni przyjaźniąc się ze mną są odrzucani przez środowisko, potrzebuje mieć kogoś komu można by było się wygadać, ale nie chcę żeby ktoś miał przeze mnie problemy środowiskowe. Gadałem z moim kumplem i mówię: „ciekawe czy byłoby dużo osób na moim pogrzebie gdyby mi się coś stało”, on odpowiedział mi, że pewnie by nie przyszedł, bo mnie lubi i by się rozkleił coś takiego. Ja myślę ciągle, że jestem do kitu, bo nie umiem grać w nogę, bo ktoś mnie nie pozna dobrze, a gada na mnie nie wiadomo i co, czasem myślę jeszcze o śmieci, ale nie chciałbym umrzeć chciałbym tylko zmienić swoje życie lub zbudować je na nowo, niekiedy spoglądam w lustro i mam ochotę zniszczyć samego siebie. Do tego mam chyba jakiś problem, bo myję ręce mydląc je kilkakrotnie, a zęby to już w ogóle myje przez 15 minut nakładając pastę gdzieś około 9 raz. Proszę o pomoc

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak znaleźć dziewczynę?

Dzień dobry, Mam 20 lat. Od pewnego czasu mam pewien problem. Chodzi oto, że od małego byłem wesołym chłopakiem lubiącym się śmiać, bawić się, ale od pewnego czasu nic mnie nie cieszy. Zaczęło się od wakacji, kiedy poznałem fajną dziewczynę,... Dzień dobry, Mam 20 lat. Od pewnego czasu mam pewien problem. Chodzi oto, że od małego byłem wesołym chłopakiem lubiącym się śmiać, bawić się, ale od pewnego czasu nic mnie nie cieszy. Zaczęło się od wakacji, kiedy poznałem fajną dziewczynę, w której się zakochałem, ale ona niestety powiedziała, że nic z tego nie wyjdzie. Długo nie mogłem przestać o niej myśleć, ale udało się jakoś. Pewnego dnia uświadomiłem sobie czemu powiedziała „nie” - mam kolegę, który ma już 3 dziewczynę z rzędu, a ja nie umiem tak jak on. Jestem bezrobotny od wakacji, ponieważ skończyłem szkołę i do teraz nie mam pracy, w domu się nigdy nie przelewało, zawsze jakieś awantury, kłótnie, albo ojciec pijany, który drze się na matkę… Od jakiegoś czasu nie cieszy mnie moje hobby, które tak bardzo kocham, samotność, ale jakoś sobie radziłem z tym. Od jakiegoś miesiąca dzieje się coś zemną. Zaczynam sobie wyobrażać dziewczynę, z którą mogę porozmawiać, śmiać się, być razem gdzieś, albo gdzie już byliśmy, zwierzyć się z problemów i która akceptuje mnie takim jakim jestem. Chciałbym znaleźć dziewczynę w rzeczywistości, a nie mieć ją tylko w wyobraźni. W nocy, kiedy zaczynam zasypiać, zaczynam płakać, że nikt mnie nie pokocha, że będę sam, ale gdy nastaje dzień znowu sobie ją wyobrażam - to, co z nią zamierzam robić, rozmawiać jak nikogo niema w domu. Dodam, że jestem nieśmiały, skromny i za to mnie ludzie szanują, lubią, ale czuję się samotny, bo też bym chciał gdzieś pojechać, pobyć z kimś, pojechać na wakacje, poprzytulać się - po prostu chciał bym żeby ktoś mnie pokochał. Mam znajomych, przyjaciół, ale czuję się samotny, ale szczęśliwy, że mam dziewczynę, ale tylko w mojej wyobraźni, a nie naprawdę. Proszę mi powiedzieć co może oznaczać moje zachowanie. I proszę o radę jak znaleźć dziewczynę.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy czas już ze sobą skończyć?

Tak więc zacznę od podania mojego wieku - 20 lat, płeć mężczyzna. Otóż jestem od 7 m-cy z zagranicą, przepraszam, ale mam w głowie setki myśli i nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od tego, chociaż nie wiem czy...

Tak więc zacznę od podania mojego wieku - 20 lat, płeć mężczyzna. Otóż jestem od 7 m-cy z zagranicą, przepraszam, ale mam w głowie setki myśli i nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od tego, chociaż nie wiem czy to ma jakiś znaczący wpływ, miałem dość trudne dzieciństwo, tzn. ojciec pił, bił mnie i matkę, uciekliśmy od niego gdy miałem 7 lat, następnie moja matka wyszła za mąż po raz drugi, jednak było jeszcze gorzej. Pocieszenia szukałem w narkotykach i tak od 14 roku życia do grudnia ubiegłego paliłem czynnie zioło, plus okazyjnie coś mocniejszego. Mam jeszcze problem z alkoholem, ale o tym później. Moje największe problemy zaczęły się właśnie tutaj, z racji narodowości byłem szykanowany, poniżany, wmawiano mi, że do niczego się nie nadaję itd., nie moglem nawet pić w pracy. Mój dzień wyglądał tak: po pracy piłem i ćpałem, było tak codziennie, inaczej nie moglem funkcjonować, ponieważ ciągle o niej myślałem. Później odstawiłem narkotyk, miałem problemy ze snem, spałem po 2 godz, w głowie tylko to, że jutro muszę tam iść. Miesiąc temu zrezygnowałem, znalazłem inną pracę, jednak pojawiły się u mnie dziwne lęki, pociłem się i trzęsły mi się ręce, ostatecznie zrezygnowałem i stwierdziłem, że wracam do Polski. Zastanowiłem się nad własnym życiem, doszedłem do wniosku, że w tym roku pójdę na studia, rodzina nie była zachwycona tym pomysłem, mimo że mają warunki finansowe, abym mógł dziennie studiować, z ojcem nie mam kontaktu. Szkołę średnia zawaliłem tzn., zdałem dość dobrze matur, z tym, że wszystko na podstawie i raczej nie dostanę się na państwową uczelnie. Rodzina wygania mnie do pracy, a ja jestem tak zdołowany, iż nie mam nawet siły próbować, nie wierzę w siebie, sama myśl, że mam coś robić mnie przytłacza. Od jakiegoś czasu mam dziwne zmiany nastroju, raz czuję się pewnie i wierzę, że będzie dobrze, że pójdę na te studia i je skończę, a raz, tak jak dziś, nie mam ochoty na nic, cały dzień leżałem i myślałem o tym, że albo jutro rano obudzę się kimś innym, albo kończę z tym wszystkim. Boję się, że z tych studiów nic nie wyjdzie, a to moja jedyna szansa, bo wreszcie zrozumiałem, że mogę je skończyć, chciałem iść na dzienne po to, żeby całkowicie się im poświecić, a reakcja rodziny wygląda tak: „wymyśliłeś sobie te studia, bo ci się pracować nie chce” - chce mi się, ale strasznie się boję po tym co tu się stało. Nie wiem czy narkotyki, alkohol i moje dzieciństwo mają wpływ na to jak się teraz czuję, ponieważ nigdy otrzymałem pomocy specjalisty. Jak tak dalej pójdzie to czuję, że to koniec nawet mam już wszystko zaplanowane.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak zwalczyć zaniżoną samoocenę?

Jestem młodą, atrakcyjną kobietą. W życiu do tej pory raczej mi się udaje - kończę prestiżowe studia, mam dobrą pracę w której odnoszę sukcesy, mam kochających rodziców, kilku przyjaciół i wielu znajomych. Moim problemem, który generuje kolejne, jest niska samoocena.... Jestem młodą, atrakcyjną kobietą. W życiu do tej pory raczej mi się udaje - kończę prestiżowe studia, mam dobrą pracę w której odnoszę sukcesy, mam kochających rodziców, kilku przyjaciół i wielu znajomych. Moim problemem, który generuje kolejne, jest niska samoocena. Myślę, że bierze się on z dzieciństwa i wczesnej młodości, kiedy nie miałam wielu przyjaciół i kilkakrotnie byłam odrzucana przez grupę. Ponadto mój ojciec jest specyficzny pod względem charakterologicznym, wcześnie stracił mamę i z trudem przychodzi mu okazywanie uczuć. Obecnie jestem uważana za osobę pewną siebie i "idącą jak burza". Niewielu ludzi rozpoznałoby mój problem, szczególnie, że w mojej pracy często muszę występować publicznie. A jednak. Moja samoocena ujawnia się przede wszystkim w związkach z ludźmi: mam tendencje do "uwieszania się", kiedy poczuję, że ktoś mnie lubi, towarzyszy mi stały strach, że kogoś stracę, że robię coś źle, wiecznie nadinterpretuję zachowania moich przyjaciół czy partnerów ("pewnie już mnie nie lubi"), cały czas przepraszam, nawet za wydarzenia, które by tego nie wymagały. W głębi duszy nie wierzę, że ktoś by mógł mnie polubić. Że ktoś mógłby mnie pokochać. Oczywiście jestem w stanie sobie powiedzieć, że wiele już osiągnęłam, że mam wielu bliższych i dalszych znajomych, że podobam się chłopakom, że jestem wartościową osobą. W moim przypadku jednak autoafirmacja na niewiele się zdaje. Mam poczucie, że muszę cały czas udawać, bo jeśli ktoś pozna mnie taką, jaka jestem naprawdę, to przestanie mnie lubić i chcieć spędzać ze mną czas. Czy mają Państwo dla mnie jakąś poradę? Czy powinnam poddać się psychoterapii?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co mam zrobić, żeby nie myśleć ciągle o tym, że muszę być idealna?

Mam problem: praktycznie od 10 lat zawsze wszystko brałam do siebie i z reguły byłam uważana jako osoba spokojna, a nawet nieśmiała, jednak mam już 19 lat i sądzę, że nie powinno tak być. Ktokolwiek mnie w jakiś sposób...

Mam problem: praktycznie od 10 lat zawsze wszystko brałam do siebie i z reguły byłam uważana jako osoba spokojna, a nawet nieśmiała, jednak mam już 19 lat i sądzę, że nie powinno tak być. Ktokolwiek mnie w jakiś sposób krytykuje - myślę o tym przez kolejny tydzień, do tego wszystko wokół mnie jest idealizowane, wciąż mam wrażenie, że np. najgorzej wychodzę na zdjęciach, mimo że moi znajomi i rodzina mówią, że wyszłam najlepiej. Jednak nie zawsze tak jest - raz czuję się dobrze ze sobą, a za godzinę płaczę, że jestem do niczego, czasami jestem ogarnięta, a w następny dzień nie ogarniam niczego, raz śmiała głownie przy znajomych, a raz nieśmiała w szkole przy nauczycielach, czy ludziach dorosłych. Mój chłopak też już nie wie co robić, cały czas mi prawi komplementy, ale wciąż mam takie jakby przeczucia, że myśli inaczej, a mówi też inaczej, wciąż mam jakieś przekonania co dana osoba myśli w danym momencie o mnie, takie jakby przeczucia co do jej myśli, lub jakieś przekonania, że ta osoba myśli tak, a nie inaczej. Mam też jednakowe myśli - wciąż myślę o sobie i chłopaku jak dobrze gdziekolwiek wyglądać, wciąż narzucam mu jakie ma ubrania nosić, aby dobrze wyglądał, gdyż jak już wcześniej wspomniałam wszystko wokół mnie i ze mną związane musi być idealne, kiedy tak nie jest przechodzę załamanie. Przez te myśli kompletnie nie umiem się skupić na tekście czytanym w szkole, nie raz, gdy pani mnie o coś spyta muszę długo nad tym pomyśleć zanim odpowiem, mam często „pustkę w głowie”. Do tego nieraz przychodzą myśli samobójcze, ogólnie często płaczę, a za chwilę się śmieję, więc wątpię, że to może być depresja skoro raz się dobrze czuję, a raz źle. Często też maskuję co czuję w danym momencie, np. chce mi się płakać, a się uśmiecham żeby nikt nie poznał. Ludzie uważają mnie za bardzo miła, spokojną i wiecznie szczęśliwą osobę, natomiast w domu oraz chłopak uważają zupełnie inaczej, bo tylko przy nich potrafię okazywać uczucia, i moje wieczne ,,nadprzejmowanie” się wszystkim. Wciąż szukam czegokolwiek necie na usprawiedliwienie moich myśli, może jestem jakoś chora albo coś? Krzywdzę rodzinę wokół, bo wciąż narzekam sama na siebie, czego mama już nie może słuchać. Totalnie nie mam pojęcia co jest ze mną, chciałam jeszcze zaznaczyć, że chodzę do psychologa i nic mi to nie daje:(. Wciąż się zastanawiam jak dobrze wypaść przy innych, przez co utrudnia mi to kontakty z ludźmi - co mam robić i co jest ze mną nie tak?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Moje życie straciło sens, co mam robic?

Mam 15 lat i nie wiem co mam robić ze swoim życiem. Myślenie o przyszłości przeraża mnie, ciągle jestem na przemian smutna i radosna. Czasami mam ochotę po prostu położyć się i umrzeć. Ciągle myślę też o śmierci, nie tylko...

Mam 15 lat i nie wiem co mam robić ze swoim życiem. Myślenie o przyszłości przeraża mnie, ciągle jestem na przemian smutna i radosna. Czasami mam ochotę po prostu położyć się i umrzeć. Ciągle myślę też o śmierci, nie tylko mojej, ale i wielu innych osób, wyobrażam sobie jak umierają. Czy coś ze mną nie tak?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Patronaty