Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Jak mam przetrwać to, że moi rodzice się rozwodzą, a na dodatek jestem gruba?

  Mam 12 lat no i moi rodzice się rozwodzą. Ciągle się kłócą (mój tata miał kochankę), a dziś miał pretensje do mamy, że poszła do pracy (moja mama w piątki i soboty stoi za barem - to żaden zboczony...

  Mam 12 lat no i moi rodzice się rozwodzą. Ciągle się kłócą (mój tata miał kochankę), a dziś miał pretensje do mamy, że poszła do pracy (moja mama w piątki i soboty stoi za barem - to żaden zboczony klub) i nie rozumiał, że moja mama musi iść. Zawsze się robi agresywny jak weźmie leki nasenne. Mówią mi, że będzie dobrze itp. Wczoraj nawet pociągnęłam cyrklem po mojej ręce. Stwierdziłam, że wtedy nie czuje się złości, wyżywa się. Jak dla mnie to pomaga (wcześniej uważałam, że to bez sensu). Na dodatek ciągle dołuje mnie fakt, że jestem gruba. W wakacje chłopaki na podwórku mi dokuczali i było mi bardzo przykro. Rozwód + dokuczanie to naprawdę nie na moje siły. Znalazłam ciche miejsce usiadłam i zaczęłam płakać, bo nie dawałam sobie rady. Przyszła moja najlepsza przyjaciółka, która mnie pocieszała (ona jedyna mnie rozumie).

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to normalne, że jestem aż tak bardzo nieśmiała?

  Witam, Moim problemem jest nieśmiałość. Mam 13 lat. Nie lubię poznawać nowych osób. Zawsze próbuję tego uniknąć. Czuję się komfortowo w towarzystwie może 2-3 osób. Moja klasa jest bardzo zżyta, tylko ja od nich "odstaję". Jeśli ktoś do mnie...

  Witam, Moim problemem jest nieśmiałość. Mam 13 lat. Nie lubię poznawać nowych osób. Zawsze próbuję tego uniknąć. Czuję się komfortowo w towarzystwie może 2-3 osób. Moja klasa jest bardzo zżyta, tylko ja od nich "odstaję". Jeśli ktoś do mnie zagada od razu robię się czerwona i tylko mruczę coś pod nosem. A z chłopakami w ogóle nie rozmawiam. Nawet podczas spotkań rodzinnych nie udzielam się w rozmowach. A jeśli np. babcia zapyta się jak tam w szkole mówię "w porządku" i uciekam do łazienki. Nie lubię odpowiadać przy tablicy, nie udzielam się na lekcjach i jak tylko nauczyciel zapyta się o coś na lekcji robię się czerwona. Kiedy jadę autobusem lub idę ulicą wydaję mi się, że każdy się na mnie patrzy lub szepce do kogoś: "Jaka ona gruba, jak jest ubrana, jaki ma duży nas, a jakie włosy!". Nie lubię wychodzić z domu, bo boję się znaleźć w niekomfortowej sytuacji. A kiedy moja koleżanka chce mnie z kimś zapoznać lub zaprasza na urodziny gdzie będzie dużo osób, których nie znam, od razu się wymiguję, np. że nie mogę, bo jadę gdzieś z mamą. Znam mało osób i nie mam prawdziwych przyjaciół. Nawet moja mama ostatnio stwierdziła, że jestem bardzo cicha i czasami wydaje jej się to aż nienormalne. Czy kiedyś to minie samo, czy mam coś zrobić z tym problemem?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co powinnam zrobić z tym, że jestem bardzo nieśmiała i z niczym sobie nie radzę?

  Dzień dobry, mam 20 lat i jestem studentką. Zawsze (a przynajmniej od początku dojrzewania) byłam osobą melancholijną, z niską samooceną i skłonną do zamartwiania się, ale odkąd zaczęłam studiować, nie poznaję samej siebie. Na moim kierunku nie ma...

  Dzień dobry, mam 20 lat i jestem studentką. Zawsze (a przynajmniej od początku dojrzewania) byłam osobą melancholijną, z niską samooceną i skłonną do zamartwiania się, ale odkąd zaczęłam studiować, nie poznaję samej siebie. Na moim kierunku nie ma stałych grup, co zdecydowanie utrudniło mi nawiązanie kontaktów towarzyskich. Potrafiłam przejść przez cały dzień milcząc, a to, że jestem nieśmiała i wycofana tylko pogarszało sprawę; co prawda na drugim roku sytuacja się poprawiła, ale wciąż czuję się wyizolowana. Gorszym aspektem tej sytuacji są informacje – zawsze dowiaduję się o egzaminach, dyżurach i innych ważnych sprawach ostatnia, przez to żyję w nieustannej niepewności, czy aby na pewno wiem o wszystkim. Gdy okazuje się, że tak nie jest, załamuję się, płaczę i krzyczę, dwa razy wpadłam w histerię. Paradoksalnie nie mogę się przemóc, by kogoś poprosić o pomoc, nie potrafię się nawet zmusić, by zajrzeć do informacji w internecie – po prostu się boję. Mam w tym roku dużo pracy, w zeszłym do tego nie zdałam najważniejszego egzaminu, ale im więcej jest do zrobienia, tym większy odczuwam wstręt do jakiegokolwiek działania. Moi rodzice i znajoma nauczycielka rozmawiają ze mną, zachęcają do działania i każą wziąć się wreszcie w garść – chciałabym, ale czuję się zablokowana, jakbym żyła pod kloszem. Usłyszałam nawet pytanie, czy uważam te studia za karę – owszem, nie mogę pozbyć się takiego wrażenia, że muszę odpokutować za to, że jak dotąd nie miałam poważniejszych problemów. Ta sytuacja rzutuje na inne dziedziny mojego życia. Nieustannie odczuwam poczucie winy, zwłaszcza gdy jem za dużo i nawet gdy już się uczę, w moim mniemaniu za mało. Mogłabym powiedzieć, że jestem stale przygnębiona, ale tak nie jest – odczuwam skrajne huśtawki nastrojów, w jednej chwili jestem chorobliwie radosna, w drugiej zaczynam płakać. Przestały mnie cieszyć moje sukcesy, także te naukowe, mam wrażenie, że wszystko mogłabym zrobić lepiej. Zauważyłam, że nie potrafię odczuwać szczerej przyjemności – płakałam nawet w swoje urodziny, żyję w przeświadczeniu, że po chwili szczęścia świat zaraz się zawali. Czuję się trochę odrealniona, mam wrażenie, że ciągle nie jestem sobą, rozmawiam z ludźmi jak zza szyby. Boję się ich, po części także swoich przyjaciół. Złapałam się na tym, że robię wszystko, by jakoś uciec – często wracam późno do domu albo odwrotnie, wcale z niego nie wychodzę, pogrążam się też w fantazjach na jawie. Nie mogę się też zabrać za wiele rzeczy, które normalnie sprawiają mi przyjemność, mam problem ze skoncentrowaniem się na jednej sprawie, często nie wiem, co ze sobą zrobić. Gdy jestem zestresowana lub zła, przygryzam nałogowo wewnętrzną stronę policzka, przez co potem cierpię. Czuję czasem, jakbym była więźniem swojej głowy i nie mogę uspokoić myśli. Mam czasami takie „jaśniejsze” momenty, wówczas czuję się silna, ale po chwili znów jestem przybita – jakbym polubiła ten swój smutek. A tak naprawdę jestem na siebie wściekła, że stałam się swoją własną karykaturą. Nie wiem już, czy przesadzam, czy w jakiś pokrętny sposób chcę zwrócić na siebie uwagę, czy sama mogę rozwiązać moje problemy. Chciałabym to jakoś nazwać, nawet i depresją, zamiast męczyć się z tym kolejne lata. Proszę o poradę.

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Co mam zrobić żeby już nie płakać, nie zazdrościć innym, że mieli więcej szczęścia lub znajomości i mają fajną pracę?

Mój problem to chyba moja praca, a głównie to, że jestem tam ciągle sama, stres, ciągle nerwowo. Moim marzeniem jest ją zmienić. Tylko jak? Od miesięcy szukam czegoś normalnego, a to wszystko bez sensu. Z tego powodu jestem ciągle...

Mój problem to chyba moja praca, a głównie to, że jestem tam ciągle sama, stres, ciągle nerwowo. Moim marzeniem jest ją zmienić. Tylko jak? Od miesięcy szukam czegoś normalnego, a to wszystko bez sensu. Z tego powodu jestem ciągle smutna, nerwowa, mam do wszystkich pretensje, że nikt nie może mi pomóc. Wg mnie wszyscy wkoło mają w miarę normalne stanowiska pracy, tylko ja muszę się męczyć. Owszem, mogę zrezygnować, ale gdzie pójdę? Ta myśl mnie wykańcza. Czuję się niepotrzebna i gorsza od innych. Nie chce mi się żyć z tego powodu. Nie mam ochoty na spotkania ze znajomymi i nic mi się nie chce robić. Po co? Jak i tak będę musiała znów wstać i iść do pracy, w której strasznie się męczę i nawet nie mam do kogo ust otworzyć... Najgorsze jest to, że ciągle o tym myślę. Ciągle mam doły. Przychodzę do domu i nie umiem o niej zapomnieć, wyluzować się, zająć się czymś. Ciągle mi jest źle. Stałam się bardzo nerwowa i opryskliwa. Co mam zrobić żeby już nie płakać, nie zazdrościć innym, że mieli więcej szczęścia lub znajomości i mają fajną pracę? Jak mam się z tym pogodzić i nie cierpieć?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mówienie przez sen - jakie mogą być przyczyny?

Witam. Mam 15 lat. Chcę się dowiedzieć, dlaczego mówię przez sen. Zdarza się to dość często, mówię wtedy głośno, dlatego jestem zaniepokojona, gdyż moi bliscy mogą dowiedzieć się czegoś, co nie chciałabym, aby wiedzieli. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego mówię...

Witam. Mam 15 lat. Chcę się dowiedzieć, dlaczego mówię przez sen. Zdarza się to dość często, mówię wtedy głośno, dlatego jestem zaniepokojona, gdyż moi bliscy mogą dowiedzieć się czegoś, co nie chciałabym, aby wiedzieli. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego mówię przez sen? Czy to ma podłoże psychiczne? Proszę o pomoc i z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak uwolnić się od chorego psychicznie ojca tyrana?

Witam, Mam pytanie: mój ojciec znęca się psychicznie nad mamą. Chodzi o to, że 20 lat temu miał wypadek, obcięło mu palce u prawej ręki. Od tamtego czasu przeszedł na rentę, od tego też czasu zaczął brać silne tabletki i...

Witam, Mam pytanie: mój ojciec znęca się psychicznie nad mamą. Chodzi o to, że 20 lat temu miał wypadek, obcięło mu palce u prawej ręki. Od tamtego czasu przeszedł na rentę, od tego też czasu zaczął brać silne tabletki i je je do tej pory. Chodzi do doktora i co chwilę tylko zmienia na inne. Są to lekarstwa na receptę. Mało z tego, od chwili wypadku pił aż do tej pory, zawsze brał leki i szedł pić. Od kilku lat zaczęło się mu już coś robić w głowę. Oskarża mamę o zdrady dosłownie z każdym facetem jakiego spotka na ulicy, wyzywa ją, przeklina. Ja i moje siostry wyprowadziłyśmy się z domu. Od roku czasu zaczyna się robić z nim już coś niedobrego, raz nawet rzucił mamę na ziemię i krzyczał, że ją zabije, ale uciekła z domu. Ostatnio zamknął jej dom i nie wpuścił jej do niego, bo pojechała na chwilę do mojej ciężko chorej siostry. Zakazał jej żeby widywała się ze swoimi córkami i wnukami. Ostatnio nawet zakazał jej dzwonić do swoich córek. Dodatkowo udumał sobie, że jest ciężko chorym człowiekiem. Nie mówi o niczym innym tylko o chorobie. I że chce iść do szpitala na operację. Dodatkowo opowiada do każdego, że mama strasznie go traktuje, a on jest przez nią nękany. I że wszystkie córki się wypięły na niego. Wiem, że to wina tych tabletek i alkoholu. Dodatkowo przez cały ten czas nic nie robił, nawet mama rąbie drzewo, on po sobie nawet szklanki nie umyje. Strasznie się boję, ponieważ opowiada że doznał cudu, że papież go uzdrowił już 2 razy, a teraz znowu go uzdrowi. Dodam, że wymyśla sobie raz na 3 miesiące nową chorobę. Miał już chyba wszystkie choroby (oczywiście zmyślone, bo nawet jeżeli robił badania zawsze wszystko było dobrze). Opowiada, też że śni się mu mama i nakazuje mu jak postępować. Dodam, że nie jest aż takim katolikiem, bo do kościoła chodzi raz na kilka miesięcy. Strasznie się boję, mama mieszka w małej wiosce, w czerwcu ostatnia siostra ma ślub. Oficjalnie oświadczyła, że jeżeli będzie już po nim to nikt jej już nie ujrzy więcej. Wiem, że popełni samobójstwo, bo od dawna ma takie myśli. Proszę o pomoc - gdzie się udać i co zrobić, by nie doszło do tragedii?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Dlaczego wszystko mnie irytuje i denerwuje?

Witam serdecznie, Mam 22 lata i od paru ładnych lat doskwierają mi różne dolegliwości. Nie potrafię cieszyć się życiem, wszystko mnie denerwuje, rożne odgłosy, dźwięki, denerwują mnie zbyt głośne rozmowy, mlaskanie rożne stukania, pukania... Nie mogę sobie z tym poradzić,...

Witam serdecznie, Mam 22 lata i od paru ładnych lat doskwierają mi różne dolegliwości. Nie potrafię cieszyć się życiem, wszystko mnie denerwuje, rożne odgłosy, dźwięki, denerwują mnie zbyt głośne rozmowy, mlaskanie rożne stukania, pukania... Nie mogę sobie z tym poradzić, tak mnie to denerwuje, że z bezsilności potrafię się popłakać. Proszę o poradę. Nie wiem dlaczego tak jest... Dla mnie to chore... Rożne te odgłosy wzbudzają we mnie agresję. Szczególnie denerwuje mnie jak ktoś je. Często myślę jaka możne być tego przyczyna i szczerze nie mam pojęcia. Zawsze podczas posiłku uciekam do pokoju i jem w samotności. Chociaż dziwne jest to, że jak jestem wśród znajomych czy na imprezie nie zwracam na to uwagi. Tak od 3 lat doszła do tego nerwica żołądka, dużo rzeczy mnie po prostu przeczyszcza, często mam mdłości nie mam apetytu albo często chodzę do toalety. Proszę o pomoc, co dalej z tym robić? Często próbuję się przemoc i sobie wmawiam, że to wszystko jest normalne, nie powinno mnie denerwować, próbuję zjeść wspólny posiłek ze wszystkimi, ale mnie szlag trafia od tego. mlaskania i stukania...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak pozbyć się krzyku, mojego wroga?

  Mam 27 lat i cudowną 3,5-letnią córeczkę, którą wiem, że krzywdzę (od 3 miesięcy) krzykiem, karami, brakiem chęci do zabawy, walczę z tym by się na nią nie złościć, bo wiem, że to tylko dziecko i potrzebuje bliskości, że...

  Mam 27 lat i cudowną 3,5-letnią córeczkę, którą wiem, że krzywdzę (od 3 miesięcy) krzykiem, karami, brakiem chęci do zabawy, walczę z tym by się na nią nie złościć, bo wiem, że to tylko dziecko i potrzebuje bliskości, że mną (czasem ja mam naprawdę wszystkiego dosyć). Mieszkam razem z moją mamą, która nie wtrąca się w moje wychowanie, ojciec mojego dziecka jest za granicą i widuję się z nami co 5-6 miesięcy, ale rozmawia codziennie, choć nie zawsze córka chce z nim rozmawiać. Ja wiem, że każdy przecież popełnia błędy, ale czasem sama z siebie wybucham: otoczenie, sytuacje, stres i już, niestety. Staram się jak mogę nie krzyczeć, nie tylko na dziecko, ale to jest silniejsze, gdy tylko po tym wszystkim popatrzę na to z drugiej strony czuję się okropnie stawiając się w mojej córki sytuacji, w jej bezbronności - czuję się z tym b. źle, i wiem, że tak nie wolno. Bardzo ją kocham i ona wie o tym. Najgorsze jest to, że moje dziecko teraz na mnie podnosi głos i rękę w przedszkolu również chodź b. sporadycznie, a także separuje się od dzieci, nie chce z nimi się bawić, malować, itd. cały czas mówi, że ich nie lubi, ale nie płacze jak ją zostawiam w przedszkolu. Moje dziecko jest indywidualistką (wychowawczyni też to stwierdziła). Może separuje się, ponieważ od listopada chodzi do przedszkola, a wcześniej była tylko z dorosłymi? Potrzebuję pomocy, bo nie chcę by było za późno, bo córka jest dla mnie najważniejsza.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego z byle powodu lub bez powodu płaczę i mam problemy z oddychaniem?

  Witam serdecznie, Ostatnio zaobserwowałam u siebie niepokojące zachowania. Denerwują mnie małostkowe, teoretycznie nic nie znaczące rzeczy. Wystarczy, że jedna mała rzecz poirytuje mnie trochę u partnera czy moich współlokatorów. Do tej pory tylko się tym denerwowałam, ale ostatnio zaczynam...

  Witam serdecznie, Ostatnio zaobserwowałam u siebie niepokojące zachowania. Denerwują mnie małostkowe, teoretycznie nic nie znaczące rzeczy. Wystarczy, że jedna mała rzecz poirytuje mnie trochę u partnera czy moich współlokatorów. Do tej pory tylko się tym denerwowałam, ale ostatnio zaczynam płakać, nie potrafię się opanować, mam problemy z oddychaniem, czuję, że dławię się powietrzem. Zdarza mi się to czasem, gdy jestem sama w domu i nie mam ku złości żadnych konkretnych powodów. Mam problemy ze snem, zaczynam krzyczeć na niczemu niewinnych ludzi. Powody, przez które się to dzieje są niedorzeczne, nigdy wcześniej nie miałam takich problemów i wydawało mi się, że jestem silna. Psuje to moje relacje z partnerem, który stara się być wyrozumiały, ale boję się, że problem się pogłębi. Zażywam tabletki antykoncepcyjne i zastanawiam się czy nie ma to przypadkiem czegoś wspólnego z moim aktualnym stanem. Dodatkowo zaczęłam się zastanawiać, gdzie mogę szukać pomocy, jeśli ten stan nie okaże się przejściowy. Nie stać mnie na prywatne terapie, a nie chcę na własną rękę tłumić swoich problemów tabletkami uspokajającymi. Proszę o radę i pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to był gwałt?

  Witam, mam 24 lata, w zeszłym roku byłam jeszcze kimś zupełnie innym, towarzyską, wierzącą, szanującą się, uśmiechniętą dziewczyna z wysokim poczuciem własnej wartości i planami na życie, którą każda porażka motywowała do działania. Ale to co się wydarzyło zmieniło...

  Witam, mam 24 lata, w zeszłym roku byłam jeszcze kimś zupełnie innym, towarzyską, wierzącą, szanującą się, uśmiechniętą dziewczyna z wysokim poczuciem własnej wartości i planami na życie, którą każda porażka motywowała do działania. Ale to co się wydarzyło zmieniło mnie całą w środku... W zeszłym roku poznałam chłopaka spotykaliśmy się ponad pół roku, ale nie było miedzy nami seksu, prosiłam żebyśmy poczekali z tym aż będę go pewna, a on mnie, kiedy miedzy nami będzie uczucie, ale na pieszczoty w obie strony się zgadzałam (dodam, że wtedy byłam jeszcze dziewicą i ten pierwszy raz był dla mnie bardzo ważny). Widywaliśmy się dość często, ale tylko u mnie, co mnie też dziwiło i zawsze o to pytałam, ale zostałam zbywana. Ponieważ chłopak był sam w domu, postanowił mnie zaprosić do siebie. Przyszłam do niego, jak zawsze oglądaliśmy film, rozmawialiśmy, piliśmy wino. Położyliśmy się spać, przytulił mnie i zaczął dotykać, nie opierałam się, bo wcześniej było miedzy nami coś takiego nie raz, ale tym razem było inaczej. „Wszedł” na mnie, a kiedy zaczęłam się szarpać chwycił mi ręce i powiedział, żebym mu zaufała, że nic mi nie zrobi, że szanuje moje zdanie, no ale zrobił... Zatkało mnie... Powiedziałam, ze strasznie mnie boli, ale on uparł się, że „dokończy”... Potem wszystko już było inne. Pomimo tego co się stało godziłam się na seks z nim jeszcze kilka razy, nienawidziłam siebie za to za każdym razem bardziej, aż w końcu on przestał się mną interesować i nawet sam już tego nie chciał. Rozstaliśmy się, ja to zakończyłam, nie umiałam już z nim rozmawiać jak przedtem, mimo że ciągle coś do niego czułam. Wiem, że to co się stało nie nazywa się gwałtem, bo mogłam krzyczeć, szarpać, wyjść stamtąd od razu, nie uderzył mnie ani nie wyzwał, wiem, że to była moja wina, pozwoliłam na pieszczoty, nic nie zrobiłam, ale teraz jestem innym człowiekiem. Co noc plączę, nikomu nie ufam, nie chce mi się żyć, przestało mnie już cieszyć to co kiedyś cieszyło, nudzą mnie ludzie, nie widzę sensu w tym co robię... Ostatnio doszły jeszcze krzyki w nocy jak się obudzę i kłopoty ze snem. Nie wiem co robić z sobą. Gdzie szukać pomocy? Jak sobie samej z tym poradzić?

odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek
Mgr Katarzyna Bilnik-Barańska
Mgr Katarzyna Bilnik-Barańska

Co zrobić, aby zaakceptować swoje ciało?

  Moje życie dzieli się na dwa naprzemienne etapy: na diecie i bez diety. Kiedy jestem na diecie, głodzę się lub mocno ograniczam kcal, czuję pozorne szczęście, spotykam się z ludźmi, żyję w miarę normalnie. Ten stan nie trwa długo,...

  Moje życie dzieli się na dwa naprzemienne etapy: na diecie i bez diety. Kiedy jestem na diecie, głodzę się lub mocno ograniczam kcal, czuję pozorne szczęście, spotykam się z ludźmi, żyję w miarę normalnie. Ten stan nie trwa długo, po jakimś czasie wracam do jedzenia... Stracone kilogramy szybko wracają, a wraz z nimi brak chęci życia, przeważnie unikam ludzi, nie wychodzę z domu, miewam myśli samobójcze. Ale niezależnie od tego czy jem czy nie cały czas towarzyszy mi strach. Przed tym, że nie schudnę, znowu przytyję, że ktoś mnie wyśmieje, odkryje moją tajemnice. Mogę powiedzieć że żyję w ciągłym stresie. Nie pamiętam już jak to jest nie myśleć o jedzeniu, wokół niego kręci się całe moje życie... Mam 19 lat, BMI na granicy nadwagi i otyłości, nie mam chłopaka, nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że ktoś mógłby mnie pokochać. Nie radzę sobie, mam ogromne problemy z podejmowaniem decyzji, żyję marzeniami, ale cały czas mam nadzieję, że w końcu schudnę i wtedy będę szczęśliwa. Bo w tym ciele nie potrafię.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Co ze mną nie tak, bo zamknęłam się i wszystkie problemy tłumię w sobie?

Mam 17 lat. Jestem osobą cichą, nieśmiałą, czasami zbyt wrażliwą, ale mimo to ambitną. Jestem dobrą uczennicą. Staram się walczyć o swoje. Ostatnio coś się we mnie zmieniło. Moje życie zmieniło się w przeciągu kilku miesięcy. Zawiodłam się na przyjaciółce,...

Mam 17 lat. Jestem osobą cichą, nieśmiałą, czasami zbyt wrażliwą, ale mimo to ambitną. Jestem dobrą uczennicą. Staram się walczyć o swoje. Ostatnio coś się we mnie zmieniło. Moje życie zmieniło się w przeciągu kilku miesięcy. Zawiodłam się na przyjaciółce, kolejną przyjaciółkę straciłam w wypadku, dowiedziałam się, że choruję, w poprzedniej szkole miałam problemy z dziewczyną, która mnie w pewien sposób zastraszała. Jestem słaba psychicznie, w trudnych sytuacjach nie radzę sobie. Jeśli ktoś powie mi coś przykrego to nie umiem obrócić tego w żart, ale od razu płaczę. Płaczę najczęściej wieczorami, gdy nikt nie widzi. Wtedy przypominam sobie chwile, które były dla mnie złe i smutne. A po jakimś czasie o tym zapominam i jest ok. Wcześniej byłam taką żywą, energiczną nastolatką. Teraz... W szkole nie chcę być widoczna, nie mam już tylu koleżanek jak kiedyś. Zamknęłam się w sobie. Wszystkie swoje problemy i zmartwienia trzymam w sobie, nie mam z kim się nimi podzielić. Nie wiem u kogo szukać pomocy. W gronie rówieśników czuję się gorsza. Ich żarty dla mnie już nie są żartami. Myśli są bardziej poważne niż kiedyś. Dorosłam? Z rodzicami też nie mogę znaleźć wspólnego języka, częściej się kłócimy i to raczej z mojej winy. Czasami mam uczucie totalnego rozbicia. Niechęć do wszystkiego. Coraz częściej towarzyszy mi strach. Jedyną osobą, która się interesuje mną jest mój chłopak. Pomaga mi jak tylko może, ale czasami to nie wystarcza. Wstydzę się mówić mu ciągle o problemach i o tym, że sobie nie radzę. Chciałabym być taka jak kiedyś. Pozbyć się łez, złych wspomnień. Nie myślę o śmierci, bo mimo wszystko mam dla kogo żyć. Za kilka lat zacznę samodzielne życie i będę musiała radzić sobie z większymi problemami niż te, które dotykają mnie teraz. Co się ze mną stało? Czy różne sytuacje mogły tak na mnie wpłynąć i zmienić mnie w kogoś całkiem innego? A może ze mną jest coś nie tak? Może to wszystko to moja wina? Proszę o pomoc i dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Problem ze snem i bóle głowy - co mi dolega?

Witam, mam pytanie: co mi jest, że od paru tygodni nie mogę normalnie spać? Zasypiam o godzinie 6 nad ranem i śpię, zależy...po 5-8 godzin... w nocy się kręcę, nękają mnie czasem różne myśli. Jestem osobą nerwową i potrafię się...

Witam, mam pytanie: co mi jest, że od paru tygodni nie mogę normalnie spać? Zasypiam o godzinie 6 nad ranem i śpię, zależy...po 5-8 godzin... w nocy się kręcę, nękają mnie czasem różne myśli. Jestem osobą nerwową i potrafię się wszystkim przejmować , ale wcześniej miałam gorsze problemy i mogłam spać - ciężko było, ale najpóźniej to 3 w nocy i spałam jak suseł, a teraz kompletnie nie wiem co jest grane. Próbowałam brać *******, bo kiedyś pomagały jak coś się działo podobnego. Dieta, lepsze odżywianie, do 18 godziny jadłam - nic nie skutkowało. Byłam u lekarza rodzinnego, powiedziała, że mam iść do psychiatry albo do neurologa (mam wizytę za miesiąc). Do tego wszystkiego mam biały nalot na języku, ostatnio wyskakuje mi dużo pryszczy i strasznie się pocę. Chodzę do szkoły i często opuszczam przez mój stan lekcje, mam później dużo zaległości, już mnie to denerwuje. Do tego wszystkiego dochodzą bóle w klatce piersiowej, tak jakby serce - ekg mi robiono, ale wykazało, że pod wpływem nerwów mam lekką arytmię i nic, żadnych leków, nic i koniec tematu. Od jakiegoś miesiąca boli mnie bardzo głowa, zaczyna się na płacie czołowym po prawej stronie, leci przez czoło, przestaje, później łapie mnie w prawej tylnej części głowy i "ściska mi mózg" aż nie mogę ustać na nogach... i muszę poleżeć - dziwne to wszystko jest, bo bóle głowy mam od zawsze i bardzo często, ale nie aż takie mocne... Do tego dochodzi bardzo niska odporność, łapię wszystkie choroby jakie są, jakie mają znajomi lub nawet osoby w sklepie... Mam podejrzenie nadciśnienia, ale ostatnio mierzę ciągle i mam nawet ładne: mniej więcej 130/90, więc do kardiologa wysłać mnie nie chcą. Z wyników badań wykazało, że mam za wysokie TSH: 4.54, czyli prawdopodobnie tarczyca? ale lekarz rodzinny ma to gdzieś. Pomocy, niech ktoś mi pomoże, co mi jest? jak się z tego wyleczyć i do kogo się udać? bo mam w szkole przez to dużo problemów i wychowawca każe mi przynieść zaświadczenie, że mi coś dolega... nie wiem co mam robić. Proszę o radę i pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Co to może być za choroba?

Od kilku lat mam bardzo silne bóle głowy, towarzyszy im uczucie gorąca, które po krótkim czasie zamienia się  w uczucie zimna (bardzo rzadko łączy się  z tym gorączka). Od roku doszły do tego pojawiające się  co jakiś czas trudności z...

Od kilku lat mam bardzo silne bóle głowy, towarzyszy im uczucie gorąca, które po krótkim czasie zamienia się  w uczucie zimna (bardzo rzadko łączy się  z tym gorączka). Od roku doszły do tego pojawiające się  co jakiś czas trudności z oddychaniem i utrata ostrości wzroku. Neurolog powiadomił mnie że nic mi nie jest i wynika to tylko i wyłącznie ze stresu (przyznam, że niekoniecznie się  z nim zgadzam gdyż była to osoba mało kompetentna i niezbyt uprzejma). Jeszcze bardziej zaniepokoił mnie fakt, że od kilku miesięcy mam problemy za zasypianiem, a w ostatnie trzy miesiące straciłam 5 kilo na wadze, przy czym nie stosuję żadnej diety(owszem jem mniej słodyczy, ale resztę pokarmów spożywam w podobnej ilości jak wcześniej). Jeśli ma to jakieś znaczenie dodam, że naturalnie mam strasznie zimne stopy i dłonie, które na mrozie(nawet okryte ciepłymi rękawiczkami) szybko zupełnie marzną i drętwieją. Zastanawia mnie co mi może dolegać i czy jest możliwość że wszystkie objawy to wyłącznie wina stresu. Proszę o szybką pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mam się już zabić, czy dalej cierpieć?

Nienawidzą mnie w szkole prawie wszyscy. Mam tylko paru kolegów, chyba ze 4 + jeden przyjaciel... Jestem pokazywany palcami w szkole, a wyśmiewany także na mieście. 95% dziewczyn, które znam piszą o mnie, że jestem brzydki. W gimnazjum byłem gnębiony...

Nienawidzą mnie w szkole prawie wszyscy. Mam tylko paru kolegów, chyba ze 4 + jeden przyjaciel... Jestem pokazywany palcami w szkole, a wyśmiewany także na mieście. 95% dziewczyn, które znam piszą o mnie, że jestem brzydki. W gimnazjum byłem gnębiony i czasami nawet bity do tego stopnia, że czasami płakałem. Przez całe 2 tygodnie byłem gnojony przez 2/3 portalu fotka, dziewczyny mnie gnoiły, 5 dziewczyn mnie zablokowało... Jedna twierdzi, że jej koleżanka może mnie gnoić, a ja ją nie, bo będę miał do czynienia z jej kumplami... Dzisiaj użyłem żyletki, bo mam dość wszystkich problemów, a do tego ojciec alkoholik... Brałem w nadmiarze tabletki, palę papierosy... Nie wiem co mam robić. Chcę się zabić! :(((

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy stres może być przyczyną zawrotów głowy?

Jestem 37 mężczyzną, od około miesiąca czasu nasiliły się zawroty głowy, duszności oraz bóle serca w postaci ciepła i delikatnego ucisku. Zawroty powodują że mam prawie stany omdlenia. Dokonałem badania echo serca które wykazało powiększoną lewą komorę serca,... Jestem 37 mężczyzną, od około miesiąca czasu nasiliły się zawroty głowy, duszności oraz bóle serca w postaci ciepła i delikatnego ucisku. Zawroty powodują że mam prawie stany omdlenia. Dokonałem badania echo serca które wykazało powiększoną lewą komorę serca, badania holtera nie wykazały nieprawidłowości. Nie biorę żadnych lekarstw, jedynie magnez 1 tab. dziennie. W ostatnim czasie z powodu zawrotów głowy oraz skurczy serca przebywałem w szpitalu gdzie po przeprowadzeniu badań zostałem zwolniony po sześciu godzinach do domu. Nie spożywam alkoholu, palę papierosy 20 sztuk dziennie. Z zawodu jestem funkcjonariuszem policji, czy stres może być przyczyną takich dolegliwości ?
odpowiada 3 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Dlaczego fantazjuję i swój świat buduję na fikcji?

  Witam:) Jestem 18-latką uczęszczającą do klasy maturalnej. Chciałabym opisywać swój problem, który trwa już parę lat. Zaczął się już w gimnazjum i trwa to teraz, choć nie występuje już tak często. Może dlatego, że jest on związany z okresem...

  Witam:) Jestem 18-latką uczęszczającą do klasy maturalnej. Chciałabym opisywać swój problem, który trwa już parę lat. Zaczął się już w gimnazjum i trwa to teraz, choć nie występuje już tak często. Może dlatego, że jest on związany z okresem dojrzewania? Wszystko rozpoczęło się wraz z okresem dojrzewania. Choć nie mam problemów z nauką, uczę się dobrze, z rówieśnikami też nie mam kłopotów, mam swoich przyjaciół, znajomych, rodzice też są dla mnie dobrzy, może trochę za bardzo opiekuńczy. Ale mam dni kiedy jestem bardzo smutna, chce mi się płakać i nie mam chęci do życia. Czasami wieczorami mam myśli samobójcze, chciałam po prostu nie obudzić się na drugi dzień... Nie jestem samotna, mam dla kogo żyć, ale też nie należę do osób bardzo rozrywkowych. Lubię spędzać czas z przyjaciółmi, ale nie zbyt często. Nie zawsze chce mi się wyjść z nimi gdzieś do kina czy pubu. Wolę posiedzieć sama, zamknięta w pokoju, pouczyć się, poczytać książkę, czy po prostu pomarzyć. Często marzę, ale są to raczej rzeczy nierealne. Tworzę historie, w której głównym bohaterem jestem ja. Dotyczy się to filmów, książkę, które uważam za interesujące i sama urzeczywistniam się z nimi. Czasami boję się, że to mnie może zgubić w późniejszych latach. Że będę żyła fikcją, a nie realizmem. Że nie znajdę dla siebie odpowiedniego mężczyzny, bo będę porównywać go do bohaterów jakiegoś filmu czy właśnie książki, jak robię to teraz. Zbyt często "odpływam" w nierealne fantazje, kiedy się uczę czy słucham muzyki. I nie umiem się od tego uwolnić. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam. Lubię samotność i jest mi z tym dobrze. Mam też problem z emocjami. Często denerwuje się bez powodu. Jestem opryskliwa, szczególnie dla rodziców. Nie umiem z nimi normalnie rozmawiać. Krzyczę na nich, wolę się od nich izolować. Oni są dla mnie dobrzy, ale denerwuje mnie ich nadopiekuńczość. Co chwilę coś mi przynoszą, pytają czy czegoś potrzebuję, lub zadają pytania, które uważam za głupie i bezsensowne. Dla rówieśników taka nie jestem. Jestem osobą, która potrafi wysłuchać i doradzić. A raczej izoluję się od innych. Nie mam potrzeby częstego przebywania z ludźmi. Wychodzę kiedy ktoś mnie zaprosi. Sama nie lubię organizować jakiś wypadów, nigdy też pierwsza nie rozpoczynam rozmowy z nieznajomymi, nie staram się z nimi zaprzyjaźniać, bo boję się, że po prostu mogę się komuś narzucać. Wolę gdy ktoś pierwszy podejdzie do mnie czy napisze. Jestem również bardzo szczera i nie przejmuję się krytyką innych. Mam swój świat, który buduję na fikcji i dobrze mi z tym, ale czasami się boję, że to mnie może zgubić. Boję się też tych dni, kiedy tracę ochotę do życia. Boję się przyszłości. Chciałabym dużo osiągnąć, ale nic nie robię w tym kierunku. Nie jestem w ogóle zmobilizowana. Chciałabym prosić o opinię i poradę. Co mam zrobić, czy powinnam z kimś o tym porozmawiać? Dziękuję :)

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak mam się pogodzić ze śmiercią mojej siostry?

Witam, chciałabym się dowiedzieć, czy kiedykolwiek będę mogła pogodzić się ze śmiercią mojej siostry? Zmarła prawie dwa lata temu, zginęła nagle, niespodziewanie, młodo, na kilka miesięcy przed swoimi 20-tymi urodzinami, a ja nadal za nią tęsknie, nadal zadręczam się tym,...

Witam, chciałabym się dowiedzieć, czy kiedykolwiek będę mogła pogodzić się ze śmiercią mojej siostry? Zmarła prawie dwa lata temu, zginęła nagle, niespodziewanie, młodo, na kilka miesięcy przed swoimi 20-tymi urodzinami, a ja nadal za nią tęsknie, nadal zadręczam się tym, że nieraz byłam dla niej niemiła i chciałabym przeprosić ją za parę znaczących dla mnie sytuacji. Chciałabym móc cofnąć czas, ale wiem, że przecież się nie da. Nawet myślałam i nadal myślę, że to nie ona powinna umierać, tylko ja. Przecież ona miała swoje plany, cele, marzenia, miała chłopaka, pewnie wzięłaby ślub, miałaby dzieci, dobrze się uczyła, miałaby szansę na dobrze płatną pracę, była śliczna. A ja? Ja nie mam tak naprawdę nic. Zawsze byłam jej przeciwieństwem (ale nigdy mi to nie przeszkadzało, byłyśmy z siostrą ze sobą blisko, bowiem była ode mnie starsza tylko o rok i 4 miesiące, zawsze razem się bawiłyśmy, śmiałyśmy, chodziłyśmy w różne miejsca). Mam jeszcze brata, ale on jest ode mnie młodszy o 6 lat i łączy nas inna więź, niż ta, którą łączyła mnie z moją siostrą. Brat mnie nie rozumie, kłócimy się często, jak mu opowiadam daną sytuację - on nie słucha, czasem mówi, że nic go to nie obchodzi. A ja nie mam nikogo, komu mogłabym się zwierzyć :( A do siostry mogłam pójść zawsze z każdym problemem. Niby mam koleżanki, ale to nie to samo, co siostra. Boję się również, że nie spełnię oczekiwań rodziców, że nigdy nie znajdę sobie chłopaka, że nie będę miała dziec i inie dam im wnuków. A wiem, że moja siostra zapewniłaby im to wszystko. Moi rodzice nie powiedzieli mi tego wprost, a nawet w ogóle, jednak chyba każdy rodzic chciałby kiedyś tam zostać również i babcia, dziadkiem. Ponadto, po śmierci siostry, nie poszłam na studia, znalazłam pracę na rok czasu i pracowałam. Miałam kontakt tylko z jedną koleżanką. Teraz kiedy studiuję, nie umiem porozumieć się z ludźmi. W większej grupie nie odzywam się, bowiem myślę, że palne coś głupiego. Wcześniej, przed śmiercią siostry, także miałam takie obawy, ale nasiliły się bardziej, kiedy zrobiłam sobie rok przerwy w nauce. W gimnazjum byłam wyśmiewana z powodu tego, że jestem strasznie chuda :(. Nawet znajomi rodziców, moi znajomi powtarzali zawsze:"Boże! Jaka Ty jesteś chuda!" I tak zostało do dziś. Przeszkadza mi to bardzo. Dlatego do dziś mam kompleksy, nie lubię przebywać wśród ludzi, dlatego uważają mnie za dziwną. Jestem nadwrażliwa - chce mi się ciągle płakać, a jak ktoś wspomni mój wygląd - to chciałabym uciec jak najdalej, zaszywając się gdzieś i rycząc. Nie lubię chodzić do sklepów, urzędów pracy, teraz nawet chcę poszukać pracę, ale się boję, bo nie wyglądam na swój wiek, jestem brzydka, chuda, nie mam piersi i boję się odrzucenia. Nigdy też nie miałam chłopaka, a mam 20 lat! Obawiam się, że mogę mieć fobię społeczną. Jestem strasznie zamkniętą w sobie osobą, nie dopuszczam do siebie nikogo, jak więc się otworzyć na ludzi i na otoczenie? Ponadto całymi dniami potrafię nic nie jeść, tylko obiad, zupę jakąś, czy coś innego... nie jestem chora na anoreksję, bo zdaję sobie sprawę z tego, że jestem chuda, ale po prostu wstydzę się iść do kuchni i zrobić sobie coś do jedzenia :(. Wstydzę się, że jestem głodna! Nie wiem, głupie, ale prawdziwe! Dlatego, też jestem taka chuda, nie mogę przytyć, bo niby jak? Głodzę się świadomie, a tego już nie chcę, ale nie potrafię się przemóc, iść i zrobić sobie chociażby tę głupią kanapkę. Przez to też nie mam piersi :( A tym samym nie chodzę nad morze, na basen, bo się wstydzę swojego ciała, nie mam także miesiączki i nigdy nie miałam. Chociaż chodzę do ginekologa. Wszystko mnie ogranicza, nie chcę już tak żyć! Co mam zrobić? Nawet nie mam pieniędzy na psychologa, czy psychiatrę, a u nas w małym miasteczku nie ma psychologów (mieszkam niedaleko Gdańska). W Gdańsku znalazłam tylko samych prywatnych psychologów, a wiem, że Ci "publiczni" to mają sporo pacjentów, najczęściej trzeba czekać miesiącami. Uważam też, że prywatni psychologowie są bardziej dyskretni i lepiej przykładają się do pracy, bo im się za to płaci... Za bardzo nie ufam lekarzom, ponieważ kiedyś powiedziałam coś mojej Pani endokrynolog, popłakałam się u niej w gabinecie, a ona opowiedziała o tym wszystkim mojej mamie i nie mogłam tego znieść, że ona wie o tym, o czym nie chciałam, żeby wiedziała;/. Mogłabym tak pisać i pisać, ale wszystkiego tutaj zawrzeć się nie da... Mam nadzieję, że Państwo dotrwają do końca tak długiej wypowiedzi. Z góry bardzo dziękuję za jakąkolwiek pomoc, odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy jeśli ciągle się stresuję, nawet bez powodu, to mam nerwicę albo depresję?

Witam, Mam na imię Mateusz, mam 18 lat, od kilkunastu dni zacząłem odczuwać niepokojący objaw. A mianowicie czuję się jakbym nie kontaktował z rzeczywistością. Rozumiem co się do mnie mówi, reaguje normalnie, myślę logicznie tylko mam wrażenie że ja to...

Witam, Mam na imię Mateusz, mam 18 lat, od kilkunastu dni zacząłem odczuwać niepokojący objaw. A mianowicie czuję się jakbym nie kontaktował z rzeczywistością. Rozumiem co się do mnie mówi, reaguje normalnie, myślę logicznie tylko mam wrażenie że ja to nie ja. Nie palę, nie pije i nie zażywam żadnych narkotyków. Jest to dziwne uczucie, tym bardziej, że odczuwam czasami taką pustkę w głowie, nie myślę, robię wszystko jakby z przyzwyczajenia, ale jestem tego świadomy. Chciałbym się dowiedzieć czy to może być nerwica czy depresja, dodam że czuję czasami stres, nawet jak nie robię nic stresującego. Proszę o odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy są jakieś skuteczne sposoby na wyleczenie erytrofobii?

Jestem dziewczyną i uczęszczam do pierwszej klasy gimnazjum. Niestety już od czwartej klasy szkoły podstawowej cierpię na erytrofobię. Najgorsze są jednak jej objawy. Robię się czerwona nawet w sytuacjach niestresujących dla mnie. Ta choroba bardzo mnie ogranicza, boję się, ponieważ...

Jestem dziewczyną i uczęszczam do pierwszej klasy gimnazjum. Niestety już od czwartej klasy szkoły podstawowej cierpię na erytrofobię. Najgorsze są jednak jej objawy. Robię się czerwona nawet w sytuacjach niestresujących dla mnie. Ta choroba bardzo mnie ogranicza, boję się, ponieważ jestem osobą inteligentną i mającą własne zdanie, jednak przez tę chorobę staram się unikać kontaktów z ludźmi przez co tracę przyjaciół i uchodzę za osobę nieśmiałą choć wcale taka nie jestem. Nikt z mojej rodziny nigdy na coś takiego nie chorował, dlatego nie wiem skąd się to u mnie bierze. Boję się też, że z racji mojego młodego wieku żaden lekarz nie potraktuje mnie poważnie. Próbowałam porozmawiać z lekarzem jednak wyraźnie brakowało mu wiedzy. Naprawdę nie wiem jak sobie z tym poradzić, dlatego proszę o pomoc. Wiem, że nie powinnam prosić o podanie nazw leków jednak czuję się bezsilna i słaba, muszę sobie jakoś z tym poradzić. Ta choroba rujnuje mi życie i ogranicza jako młodą osobę. Chciałabym móc się rozwijać i normalnie żyć. Proszę o pomoc i z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty