Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Zmarł tata mojego chłopaka - jak mu pomóc?

Mam 23 lata, mój chłopak 25. Jesteśmy ze sobą 2 lata. Wczoraj zmarł mu tata. Nie wiem jak mam mu pomóc, strasznie to przeżywa. Widziałam się z nim wczoraj, nigdy nie widziałam go w takim stanie. Porozmawialiśmy, tzn. on mówił...

Mam 23 lata, mój chłopak 25. Jesteśmy ze sobą 2 lata. Wczoraj zmarł mu tata. Nie wiem jak mam mu pomóc, strasznie to przeżywa. Widziałam się z nim wczoraj, nigdy nie widziałam go w takim stanie. Porozmawialiśmy, tzn. on mówił ja słuchałam, nie wiedziałam co mówić. Pozwoliłam mu się wygadać, popłakaliśmy razem. Ja również bardzo przezywam tą śmierć. Jego tata był wspaniałym człowiekiem i będzie nam Go brakować. Mój chłopak nie może spać, mówi, że boli go serce i chyba musi zacząć brać tabletki na uspokojenie… Jak mu pomóc? Może zaproponować wizytę u psychologa?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego często miewam takie stany, że widzę świat bez kolorów?

Witam, Jestem Adrian i mam 17 lat. Od czasu kiedy mój kolega się powiesił (zdarzyło się to na wiosnę tego roku) wszystko zaczęło mnie denerwować, np. denerwuje mnie to, że mój inny kolega z zespołu też się uczy grać...

Witam, Jestem Adrian i mam 17 lat. Od czasu kiedy mój kolega się powiesił (zdarzyło się to na wiosnę tego roku) wszystko zaczęło mnie denerwować, np. denerwuje mnie to, że mój inny kolega z zespołu też się uczy grać na perkusji, chociaż ja jestem perkusistą w zespole, on uczy się po to, by umieć i jest lepszy ode mnie, a ja mam wrażenie, że uczy się grania po to, żeby mi zrobić na złość. Czasem mam myśli samobójcze, oczywiście staram się to kontrolować. Mam wrażenie, że każdy stara mi zrobić coś na złość i że każdego denerwuje. Czasem bywam wesoły i nie mam takiego samopoczucia, ale często miewam takie stany, że też widzę świat bez kolorów. Proszę mi coś doradzić.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Ranię innych i niszczę siebie od wewnątrz - jak zapanować nad emocjami i uczuciami?

Mam 17 lat i od 4 miesięcy bliscy zauważyli, iż ze mną dzieje się coś złego. Zaczęłam być bardzo nerwowa, nie panuję nad emocjami, wszystko próbuję załatwić krzykiem, czuję niepowtarzalnie wielką złość i niechęć do wszystkich, moje nastawienie...

Mam 17 lat i od 4 miesięcy bliscy zauważyli, iż ze mną dzieje się coś złego. Zaczęłam być bardzo nerwowa, nie panuję nad emocjami, wszystko próbuję załatwić krzykiem, czuję niepowtarzalnie wielką złość i niechęć do wszystkich, moje nastawienie do ludzi jest straszne. Ostatnio często myślę o przemijaniu, śmierci - w tym wieku to ma dla mnie dziwnie duże znaczenie. Moi rodzice się rozwiedli gdy miałam 11 lat, wiek, w którym dziecko już bardzo dużo rozumie, widziałam zbyt dużo i uważam, że sytuacje, których nie powinnam widzieć bardzo mocno na mnie wpłynęły, stałam się samotna i zamknięta w sobie, później zaczęłam wyrażać te wszystkie uczucia (złe uczucia) poprzez złość i wyrządzanie krzywdy innym. 4 miesiące temu ojciec zerwał ze mną kontakt, a tak naprawdę to ja z nim - doszło to kłótni, uciekłam od niego i od tamtej pory nie mam odwagi do niego zadzwonić, spotkać się i wytłumaczyć sobie pewne rzeczy. Boli mnie to, że go nie ma, ale jeszcze bardziej boli mnie to, że on żyje sobie kilkadziesiąt km dalej, z nową rodzinką, a o mnie zapomniał. Jest mi okropnie trudno z tym żyć, każdy dzień robi się dla mnie coraz trudniejszy. Boję się jednego: że przypomni sobie o mnie jak już będę dorosła, będę mieć rodzinę, dzieci i wtedy ja się od niego odwrócę, a tak bardzo mi go brakuje. Nauczyciele w szkole zauważyli moje zmiany w zachowaniu - postrzegają mnie jako wiecznie naburmuszoną i negatywnie nastawioną do całego świata. Cały czas próbuję sobie udowadniać, że jestem samowystarczalna i z pewnością sama sobie ze wszystkim poradzę, gram niedostępną osobę, lecz w głębi czuję, że potrzebuję się komuś wyżalić, wypłakać się na ramieniu, lecz z drugiej strony nie chcę nikogo obarczać moimi problemami. Mama zaczęła się o mnie martwic i chodzę na spotkania do pani pedagog, byłam na 3 spotkaniu. Jest bardzo sympatyczna, dobrze mi się z nią rozmawia, lecz nie wiem czy poradzę sobie z ogarnięciem tego wszystkiego, np. mam test, jestem przygotowana w stu procentach, siadam, nauczycielka wręcza mi kartkę, piszę, po chwili pojawia się pustka i wszystko kompletnie miesza mi się, a ja jeszcze wcześniej, gdy się uczyłam i powtarzałam umiałam na stówę, w tedy wykonuję różne, dziwne gesty (zaobserwowała to koleżanka, bo ja robię to nieświadomie) - chwytam się za głowę, zaciskam pięści, bardzo się denerwuję, drżą mi ręce i nogi, pocą mi się ręce, zaczyna mi się robić zimno. Nie wiem jak mam sobie poradzić ze sobą, wdaję się często w konflikty, oczywiście chodzi o błahostki, cały czas się zadręczam, jestem kontrowersyjną osobą, często się burzę przeciwko osobom dorosłym, mam zawsze swoje zdanie, często wyrażam swoje poglądy, chcę sprawiedliwości i ponoszenia konsekwencji, często jestem źle odbierana przez ludzi przez moje nastawienie. 2 lata temu miałam skłonności samobójcze, czasem powracają, ale jestem zbyt mało odważna. Boję się o innych i o siebie, bo mam w sobie coraz mniej siły do walki, czuję się rozbita i niechciana. Proszę o radę, z góry dziękuję i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ciągłe zmęczenie - co robić?

Mam 14 lat. Codziennie chodzę spać o 22.00, a wstaję o 7.00, gdyż muszę iść do szkoły. Jak wstaję, czuję się zmęczony i śpiący, czasem udaje mi się zasnąć jak gdzieś usiądę. Nie wiem, dlaczego tak jest. Podobno człowiek przeciętny...

Mam 14 lat. Codziennie chodzę spać o 22.00, a wstaję o 7.00, gdyż muszę iść do szkoły. Jak wstaję, czuję się zmęczony i śpiący, czasem udaje mi się zasnąć jak gdzieś usiądę. Nie wiem, dlaczego tak jest. Podobno człowiek przeciętny powinien spać 9 h. Może przyczyną jest moja waga i wzrost: 185 cm wzrostu i 85 kg wagi, lub mam niedobór witamin w organizmie. Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Rozwalam swoje życie. Czy jestem w stanie się zmienić?

Mam 19 i jestem teraz na pierwszym roku studiów - niestety nie tych, o których marzyłam. Obiecałam sobie, że będzie to rok wielkich zmian w moim życiu. Mam problemy z akceptacją samej siebie i innych ludzi oraz z asertywnością -...

Mam 19 i jestem teraz na pierwszym roku studiów - niestety nie tych, o których marzyłam. Obiecałam sobie, że będzie to rok wielkich zmian w moim życiu. Mam problemy z akceptacją samej siebie i innych ludzi oraz z asertywnością - w domu potrafię dominować, za wszelką cenę stawiać na swoim, poza domem często sprawiam wrażenie osoby, która przeprasza za to, że żyje.

Zwykle wobec obcych osób jestem nieszczerze uprzejma, choć tak naprawdę ludzie łatwo doprowadzają mnie do irytacji. Poza tym nieraz tracę całe dni wyobrażając siebie jako kogoś innego, super bohaterkę. Zawalam przez to wiele spraw, które tak na prawdę nie wymagają o de mnie większego wysiłku. Widzę, że wycofuję się z moich realnych celów, i jak to mnie ogranicza. Obowiązkowo każdego wieczoru dopada mnie dół i zaczynam krzyczeć na rodzinę zatruwając im życie. Czytałam już wiele mądrych książek i poradników jednak pomogły mi tylko na krótką metę, dlatego pytanie: czy jest jakaś szansa, że się zmienię, czy nie?

Moje problemy trwają już od paru dobrych lat, boję się, że zostanę takim człowiekiem do końca życia, albo popadnę w jeszcze większy marazm i jeszcze większe poczucie winy. Nie przypominam sobie aby w moim życiu przytrafiła się jakaś wielka tragedia (tylko przykrości, przez które chyba każdy musi przejść) i dobrze wiem, że te rozterki przy ludziach chorych na depresję lub schizofrenię brzmią idiotycznie. Dlatego nie chcę się wygłupiać z wizytą u psychologa. Z drugiej strony widzę, że te problemy mogą przeszkodzić mi w dostaniu się w końcu na wymarzone studia i na zrobieniu kariery przez moje rozkojarzenie i przesuwanie wszystkiego na św. nigdy.

Boję się, że zmarnuję moje 5 min., a moje życie będzie wyglądać w przyszłości bardzo nieciekawie - jak co u niektórych w mojej rodzinie "zdolnych, ale leniwych", którzy ustępując wszystkim z drogi, toną teraz w długach. Chciałam się więc zapytać, czy z mojej sytuacji, dosyć trudnej chyba do zdefiniowania, jest jakieś wyjście? Czy jestem w ogóle zdolna do zmian, czy raczej powinnam się poddać? Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Co mogą znaczyć moje sny?

Witam! Czasami zdarzają mi dziwne sny, w których uciekam przed różnymi niebezpieczeństwami (np. zombie, psycholami, a nawet zwykłymi psami) z domu, w którym mieszkam i dopiero jak dobiegnę do domu mojej babci, to tam jestem bezpieczna. Dawniej miałam na...

Witam! Czasami zdarzają mi dziwne sny, w których uciekam przed różnymi niebezpieczeństwami (np. zombie, psycholami, a nawet zwykłymi psami) z domu, w którym mieszkam i dopiero jak dobiegnę do domu mojej babci, to tam jestem bezpieczna. Dawniej miałam na odwrót, że z domu babci uciekam do mojego domu. Co to może oznaczać? Te sny są raz na jakiś czas, ale ciekawi mnie ich sens. Dodam, że w rodzinie nie dzieje się nic złego i nie czuję żadnego zagrożenia.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak nie być zalęknionym, wystraszonym człowiekiem, który boi się każdego następnego dnia? Czy mam nerwicę?

Witam, Mam 28 lat i chyba nerwicę. Od rok źle się czuję, na początku to było jeszcze mało uciążliwe, lekkie kołatanie serca trzęsące się nogi, lekarz rodzinny stwierdził, że są to objawy nerwicy. Z badań miałam robione tylko TSH...

Witam, Mam 28 lat i chyba nerwicę. Od rok źle się czuję, na początku to było jeszcze mało uciążliwe, lekkie kołatanie serca trzęsące się nogi, lekarz rodzinny stwierdził, że są to objawy nerwicy. Z badań miałam robione tylko TSH na tarczycę (wynik prawidłowy), lekarza ginekologa, jak prosiłam o skierowanie na badanie na poziom hormonów (ponieważ miesiączki pojawiały się i pojawiają nadal bardzo nieregularnie co 45-50 dni) to stwierdził, że jest od leczenia od pasa w dół, a nie od pasa w górę. Obecnie, od trzech tygodni jest bardzo źle, praktycznie przez całą dobę czuję straszne kołatanie serca, wręcz łomot, zawroty głowy, gdzie wydaje mi się, że za chwilę upadnę, nogi jak z waty, uczucie, że coś mi się stanie, że wariuję. Nie wiem czy ma to coś wspólnego z tym, że miesiąc temu poroniłam ciążę, a dodam, że początki ciąży były jak zbawienie - zaczęłam nabierać przekonania, że będzie dobrze, bo nie czułam już tak paraliżującego strachu i lęku, a tu nagle dziecko umarło i szok, mimo tego jeszcze przez parę dni było dobrze. Mam też stwierdzone zespół policystycznych jajników, jak i mam wycięty woreczek żółciowy, dlatego jak jakaś hipochondryczka szukam przyczyny moich dolegliwości. Co robić? Mam 8-letniego synka, dla którego chcę być szczęśliwą mamą, a nie zalęknionym, wystraszonym człowiekiem, który boi się każdego następnego dnia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zajadam stres. Jak sobie z tym poradzić?

Mam poważny problem. Mam 17 lat i od dawna próbuję schudnąć. Nie jestem bardzo gruba, powiedziałabym, że w miarę normalna, ale nie czuję się dobrze z tym jak wyglądam. Moim największym problemem jest to, że potrafię bardzo dużo zjeść, a... Mam poważny problem. Mam 17 lat i od dawna próbuję schudnąć. Nie jestem bardzo gruba, powiedziałabym, że w miarę normalna, ale nie czuję się dobrze z tym jak wyglądam. Moim największym problemem jest to, że potrafię bardzo dużo zjeść, a mimo to nie czuje się syta i nadal mam bardzo duże łaknienie. Kolejnym problemem jest to, że zajadam stres. Jak sobie z tym poradzić? Błagam pomóżcie!

Jak nie czuć niechęci do świata?

Witam! Zostałam wielokrotnie zraniona przez mężczyznę. Wybaczyłam, ale nie ufam nikomu, boję się przejść jeszcze raz tą drogę. Odczuwam nie chęć do świata i uważam, że jego rodzina jest do mnie negatywnie nastawiona... Być może wyolbrzymiam i nie mam racji, ale jak spojrzeć na świat z innej perspektywy?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Jak pomóc osobie nieletniej, nad która znęca się psychicznie rodzina?

Mój chłopak ma 16 lat, mieszka obecnie z matka i ojczymem, którzy nie dają mu żyć, znęcają się nad nim psychicznie. Ciągłe awantury w domu nie pozwalają mu normalnie funkcjonować. Dostaje alimenty od ojca, które matka wydaje na swojego...

Mój chłopak ma 16 lat, mieszka obecnie z matka i ojczymem, którzy nie dają mu żyć, znęcają się nad nim psychicznie. Ciągłe awantury w domu nie pozwalają mu normalnie funkcjonować. Dostaje alimenty od ojca, które matka wydaje na swojego faceta i trojkę młodszych dzieci (z 2 małżeństwa), a jemu nawet nie daje na bilety do szkoły - chłopak przez to musi codziennie chodzić po 27 km, bo nawet mu na busa nie daje. Już ma tego wszystkiego dosyć. Nie pozwalają mu wejść do kuchni ani do łazienki po 21., a dzisiaj się dowiedziałam, że matka go uderzyła po twarzy, wyrzuca go ciągle z domu, nie raz spał w jakimś starym aucie nakryty kocem :(. Raz już próbował sobie odebrać życie, boję się, że to się powtórzy. Co można zrobić w tej sprawie? Gdzie pójść, żeby uzyskać jakąś pomoc dla niego? On od rana do wieczora chodzi po mieście, bo w domu nie daje rady wytrzymać, a teraz nawet nie ma dokąd wracać, bo go wyrzucili :( i to tak zupełnie bez powodu. Proszę o pomoc! :(

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Jak dążyć do szczęścia?

Mój problem wydaje się wielu osobom zbyt banalny aby w ogóle go roztrząsać, ale ja chciałabym zmienić w końcu coś na trwałe w moim życiu. Zacznę od początku. Od dzieciństwa zawsze ciągnęło mnie na scenę. Granie sprawiało mi ogromną przyjemność....

Mój problem wydaje się wielu osobom zbyt banalny aby w ogóle go roztrząsać, ale ja chciałabym zmienić w końcu coś na trwałe w moim życiu. Zacznę od początku. Od dzieciństwa zawsze ciągnęło mnie na scenę. Granie sprawiało mi ogromną przyjemność. W chwili obecnej mam 18 lat i zdecydowałam się na zdawanie do szkoły aktorskiej. Mam jednak wiele dylematów, które blokują mój rozwój. Zauważyłam, że wszystkie starania jakie podejmuję nie wypływają z mego wnętrza. Robię wszystko co podpowiada rozsądek. W rezultacie nie czerpię żadnej satysfakcji. Czasami myślę sobie, że najchętniej nic bym nie robiła, ale z drugiej strony gdy przestaję pracować wiem ze marnuję mój talent, który zauważony był już przez wiele osób… Wiem, że to głupie, bo ludzie mają większe problemy, ale ja po prostu nie czuję się szczęśliwa.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mogę na siebie patrzeć, nie dostrzegam w sobie żadnej, nawet jednej pozytywnej cechy. Da się to zmienić?

Witam serdecznie, od już bardzo długiego czau borykam się z kilkoma problemami, z którymi już nie mam siły walczyć! Od miesięcy czuję się brzydka, mało atrakcyjna. Nie mogę po prostu na siebie patrzeć w lustro, nie dostrzegam w sobie żadnej,...

Witam serdecznie, od już bardzo długiego czau borykam się z kilkoma problemami, z którymi już nie mam siły walczyć! Od miesięcy czuję się brzydka, mało atrakcyjna. Nie mogę po prostu na siebie patrzeć w lustro, nie dostrzegam w sobie żadnej, nawet jednej pozytywnej cechy, wszystko chciałabym zmienić. Oprócz tego myślę o sobie, że jestem mało inteligentna, po prostu głupia. Wydaje mi się, że każdy jest ode mnie mądrzejszy i lepszy.   Jestem bardzo nerwowa, zawsze byłam, co utrudniało mi strasznie życie, ale teraz każda najdrobniejsza sytuacja doprowadza mnie do krzyku. Czuję wewnętrznie, że jak nie wyzwę wszystkich do okola mnie to eksploduję. Bardzo ciężko jest mi żyć z tym wszystkim, ponieważ chciałabym być tą samą osobą, którą byłam kilka lat temu - zawsze uśmiechniętą, pewną siebie i znającą swoją wartość. Teraz wiecznie krzyczę i kłócę się, jestem zmęczona i nie widzę w sobie żadnej pozytywnej cechy. Czy są na to jakieś leki? Co powinnam zrobić? Wstydzę się powiedzieć o tym komuś. Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mama mi dziś powiedziała, że lepiej by było, gdyby mnie nie było... Jak mam żyć?

Dwa lata temu wydarzyło się coś w moim życiu. Do tej pory nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie mam oparcia w rodzinie: mama dużo pracuję, ojciec często piję, rodzeństwo mieszka w innym mieście. Z moim problemem pomaga mi przyjaciółka,...

Dwa lata temu wydarzyło się coś w moim życiu. Do tej pory nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie mam oparcia w rodzinie: mama dużo pracuję, ojciec często piję, rodzeństwo mieszka w innym mieście. Z moim problemem pomaga mi przyjaciółka, ale to nic nie daje. Przed wakacjami i na początku września próbowałam się zabić (w sumie 4 razy). Boję się jednej nauczycielki, jest mi trudno nawet o tym pisać... Pomagam sobie - założyłam bloga. Byłam już u psychologa, ale nie potrafiłam mu nic powiedzieć... Nienawidzę psychologów - powiedział, że to co mu powiem zostanie tylko dla nas, a zaraz na 2 dzień wszystko powiedział mojemu ojcu... Dlatego też nie chcę iść do innego, bo jeszcze zaraz całe miasto się dowie. Mama mi dziś powiedziała, że lepiej by było gdyby mnie nie było... Mam zamiar spełnić jej marzenie jeszcze w tym roku, tylko nie wiem jak na to zareaguje moje rodzeństwo, dziadkowie...

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Ataki furii i agresji u mojego chłopaka - co może być przyczyną takiego zachowania?

Witam, Niedawno mój chłopak opowiadał mi, że gdy pokłócił się z mamą, wpadł w nagły atak histerii: kopał, krzyczał - wylądował na podłodze i przez ok. 10 min wrzeszczał bez powodu nie pozwalając nikomu się do siebie zbliżyć, a gdy...

Witam, Niedawno mój chłopak opowiadał mi, że gdy pokłócił się z mamą, wpadł w nagły atak histerii: kopał, krzyczał - wylądował na podłodze i przez ok. 10 min wrzeszczał bez powodu nie pozwalając nikomu się do siebie zbliżyć, a gdy jego siostra wchodziła do pokoju, wyrzucał ją. Następna taka sytuacja miała miejsce 2 dni temu, czyli ok. 1,5-2 tyg od poprzedniej, tylko że wtedy ten atak miał całkowicie bez powodu. Zaczął między innymi uderzać pięścią w drzwi, tak, aż rozwalił sobie skórę, aż do kości. Opowiadał mi to, aczkolwiek ten tematy był dla mnie odległy... do wczoraj. Wybraliśmy się na imprezę do moich znajomych, bliższe kontakty z tamtego grona miał on tylko ze mną i ze swoim przyjacielem, którego zabraliśmy ze sobą. Siedzieliśmy w trójkę, gdy nagle, mój chłopak poderwał się, cały napięty, z błyszczącymi oczami, a dłońmi zaciśniętymi w pięści, zaczął na nas wyzywać, gdy jego przyjaciel chciał go wyprowadzić na balkon, popchnął go, że ten niemalże upadł, ale zaraz wyszedł na balkon, stał tyłem do nas i nie pozwalał się dotknąć, wyzywał na mnie, że mam się do niego nie zbliżać. Po paru sekundach odwrócił się, ze łzami w oczach, objęłam go, a on zaczął płakać, czemu taki jest, że on nie chce być taki, że przeprasza, nie wie co się dzieję. Cały atak trwał może z 20 sek. Ale parę godz. później sytuacja się powtórzyła... Spał na kanapie, a obok niego leżał mój znajomy, z którym obwoje wcześniej się dobrze bawiliśmy. Cały pokój był pełen ludzi, śmialiśmy się, żartowaliśmy. Owy znajomy powiedział, że mam świetnego chłopaka, on w tym czasie najwyraźniej drzemał, bo się szeroko uśmiechnął na te słowa, trochę "pomachał stopami" - był w wybornym humorze. Nagle usłyszałam straszny huk, spojrzałam na łóżko chłopaków: znajomy leżał na podłodze, a mój chłopak stał koło łóżka cały w furii. Miał napięty każdy mięsień twarzy i ciała. Patrzył na wszystkich z wściekłością. Gdy do niego podeszłam i chciałam go uspokoić doskoczy do mnie i popchnął z taką siłą, ze wylądowałam na łóżku, zaczęłam krzyczeć do znajomych, by się uspokoili i nie odzywali (bo także chcieli z nim nawiązać kontakt i zahamować nagłą agresję). Gdy chciałam podejść do niego drugi raz nastroszył się i zacisnął pięści, jakby przygotowując się do ciosu. Stanęłam... byłam przerażona. On w tym czasie rzucił się do drzwi przewracając krzesała, popychając ludzi którzy stali mu na drodze. Gdy wybiegł z pokoju, poszłam za nim, siedział na schodach z twarzą ukrytą w dłoniach - objęłam go, ale nie poruszył się. Zaraz do pomieszczenia wparowało dwóch chłopaków i cicho zaczęli mówić do niego, że wszystko już w porządku, on podskoczył do niego, powrotem z furią, a gdy jeden z nich wyciągnął rękę by "przybić piątkę" i pokazać, że nic się nie stało, mój chłopak zaczął go "bić" po niej, tak jakby naprawdę "przybijał piątkę" aczkolwiek z pomnożoną siłą. Gdy tamci po moich namowach wyszli, z powrotem siadł i zaczął się trząść z zimna, wzięłam go do pokoju i siedziałam z nim otulona kocem, praktycznie nic się nie odzywał, odpowiadał półsłówkami, że nie wróci do nich, bo mu głupio, żebym już poszła, że on nie wie co się dzieje, że z nim jest coś nie tak. Po godzinie poszłam do drugiego pokou, gdyż namawiał mnie, że chce zasnąć, nagle odezwała się komórka jego przyjaciela i pokazał mi, kto dzwoni - mój chłopak. Przyjaciel wyszedł, nakazując mi zostać. Zasnęłam. Gdy się obudziłam, był już przy mnie, uśmiechnięty, mnie obejmując. On sam mówi, ze nie panuję nad sobą w takich chwilach, ma świadomość co robi, aczkolwiek, nie może nic z tym zrobić. Boi się, zresztą tak samo jak ja, że któregoś dnia coś się stanie złego. Te ataki trwają bardzo krótko, teraz w ostatnim czasie się nasiliły, a ostatnie trzy (z czterech, o ile mi wiadomo) powstały całkowicie bez żadnej przyczyny - w momencie. Co może być przyczyną takiego zachowania? On chce teraz wybrać się do lekarza i do psychiatry - porozmawiać. Uważam, że to konieczne, aczkolwiek całkowicie nie rozumiemy tych nagłych wybuchów. Co może za tym stać ?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jestem zamknięta w sobie i niesmiała - jak sobie z tym poradzić?

Witam, Mam 15 lat. Jestem w rodzinie zastępczej od drugiego roku życia. Zaczęło się w szkole podstawowej. Zawsze byłam z dala od klasy, bałam się innych. Po prostu byłam odrzucona. I tak do gimnazjum. Tam chciałam rozpocząć nowe życie, z...

Witam, Mam 15 lat. Jestem w rodzinie zastępczej od drugiego roku życia. Zaczęło się w szkole podstawowej. Zawsze byłam z dala od klasy, bałam się innych. Po prostu byłam odrzucona. I tak do gimnazjum. Tam chciałam rozpocząć nowe życie, z nową klasą. Niestety okazało się, że większość osób przyszła do tej klasy z mojej dawnej podstawówki. Nie miałam jak się wybić, wiedząc, że oni wiedzą jaka jestem. Nieśmiała. Zamknięta w sobie. Unikałam ludzi, wszelkich rozmów. Taką większą swobodę czułam poza szkołą. Ale to było niczym w porównaniu z czasem, który spędzałam w szkole. Na przerwach nie miałam z kim pogadać...po prostu bałam się, że jak zacznę rozmowę, coś zacznę plątać i mnie wyśmieją. Po gimnazjum, poszłam do technikum, chociaż miałam możliwości pójścia do liceum. Ale kiedy sobie pomyślałam, że do liceum idzie dawna moja klasa z gim, że znów 3 lata spędzę sama... Postanowiłam więc pójść na kierunek technik ekonomista. Pierwszego dnia zauważyłam, że w mojej przyszłej klasie, nie znam nikogo z przeszłości. Dlatego dopiero tu, w tej szkole, mogłam się "wybić w górę". Teraz jestem gospodarzem klasy i myślę, że jestem akceptowana... ponieważ nikt nie zna mojej przeszłości. Zapisałam się do kółka teatralnego w szkole, chciałam zacząć od nowa. Tak bardzo chciałabym zostać aktorką, może nie profesjonalną, ale zostać. Śpiewam, gram na instrumentach. Myślałam, że to wystarczy do początków aktorstwa. Ale mam jeden problem. Nie potrafię tak szybko otworzyć się przed szkołą. Oczywiście mam już 1 występ szkolny za sobą. Ale nadal mam tremę... Co mam zrobić, abym mogła swobodnie stanąć na scenie i zacząć grać zupełnie inną osobę... o innym charakterze...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego jestem taka beznadziejna?

Witam, Mam 15 lat. Jestem sama, chociaż mam paczkę znajomych i jedną dobrą kumpelę, z którą siedzę w ławce, ale i tak codziennie boję się, że ona sobie pójdzie do innej, a ja zostanę sama jak palec i będę siedziała... Witam, Mam 15 lat. Jestem sama, chociaż mam paczkę znajomych i jedną dobrą kumpelę, z którą siedzę w ławce, ale i tak codziennie boję się, że ona sobie pójdzie do innej, a ja zostanę sama jak palec i będę siedziała sama, i że nikt mnie nie będzie lubił. Codziennie rano budzę się ze strachem. Nie jestem "popularna" w szkole - raczej należę do tych nieśmiałych. Nie umiem walczyć o swoje i jestem bardzo płaczliwa, byle obelga pod moim adresem kończy się łzami, ale oczywiście jak jestem sama. Krzywe zęby, krzywy kręgosłup, ale już się poprawia, bo jeżdżę do lekarza, chuda (taka przemiana materii), brzydka. Każda koleżanka miała już chłopaka tylko nie ja, bo przez mój wygląd i nudny charakter nikt na mnie nie chce nawet spojrzeć. Jednym słowem porażka. Nienawidzę samej siebie. Zawsze zadaję sobie pytanie: dlaczego jestem taka beznadziejna?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc koleżance, którą denerwują ludzie?

Witam, Moja przyjaciółka ma 15 lat. Od zawsze denerwowali ją ludzie. Proste ich zachowania. Zauważyłam, że bierze leki nasenne i uspokajające. Gdy ich nie weźmie, trzęsą jej się ręce. Ostatnio w szkole zdenerwowała ją koleżanka. Stwierdziła, że musi iść do...

Witam, Moja przyjaciółka ma 15 lat. Od zawsze denerwowali ją ludzie. Proste ich zachowania. Zauważyłam, że bierze leki nasenne i uspokajające. Gdy ich nie weźmie, trzęsą jej się ręce. Ostatnio w szkole zdenerwowała ją koleżanka. Stwierdziła, że musi iść do psychiatry. Poszła tam w poniedziałek. Cały dzień nie odbierała ode mnie telefonów i nie odpowiadała na sms-y. We wtorek znowu próbowałam się z nią skontaktować. Napisała mi tylko sms-a, że "jest źle". Strasznie się wystraszyłam. Okazało się, że lekarz nie mógł jej przyjąć, a ona siedzi zamknięta w pokoju, w ciemnościach. Nie wychodzi, nie odzywa się do nikogo. Dzisiaj napisała mi, że jej samej jest dobrze, że boi się wyjść, ale nie boi się, że ktoś ją skrzywdzi. Boi się po prostu, że ktoś ją zdenerwuje. Do szkoły nie chodzi od kilku dni. Strasznie się o nią martwię i nie wiem, co mogę zrobić, jak mam jej pomóc i co jej może pomóc. Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy możliwe, że mam nerwicę i powinnam udać się do psychiatry?

Witam, Od ponad miesiąca mam duszności. Tak jakby powietrze doszło mi do polowy i nie chciało przejść dalej. Byłam u trzech lekarzy i każdy mówi, że to nerwy, ale ja nie wiem jak sobie z tym poradzić. Robili mi tez...

Witam, Od ponad miesiąca mam duszności. Tak jakby powietrze doszło mi do polowy i nie chciało przejść dalej. Byłam u trzech lekarzy i każdy mówi, że to nerwy, ale ja nie wiem jak sobie z tym poradzić. Robili mi tez EKG, ale wyszło, że niby wszystko dobrze. Dziś doszło jeszcze mrowienie po prawej stronie i suchość w ustach. Ostatnio zdarza mi się wieczorami płakać przez jakieś 30 min. Czuję się bezradna i bez sił momentami. Boję się, że to nie nerwy. Zapisałam się do psychologa, ale wizytę mam dopiero w styczniu... Co mam zrobić? Gdzie iść? W moim mieście przyjmuje co jakiś czas psychiatra prywatnie. Myślicie, że powinnam tam iść? Proszę, pomóżcie. Czy to nerwica? Dodam jeszcze, że jestem osobą bardzo przeżywającą wszystko i strasznie nerwową.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie z emocjami?

Witam, Od kilku tygodni odczuwam stały smutek, fobię społeczną i myśli samobójcze. Mam 24 lata, skończyłam studia mgr, robię zaocznie drugi kierunek, został mi rok, niebawem będę podwójnym magistrem. Mam okropne lęki, że nie uda mi się znaleźć...

Witam, Od kilku tygodni odczuwam stały smutek, fobię społeczną i myśli samobójcze. Mam 24 lata, skończyłam studia mgr, robię zaocznie drugi kierunek, został mi rok, niebawem będę podwójnym magistrem. Mam okropne lęki, że nie uda mi się znaleźć satysfakcjonującej pracy, że nikt mnie nie zatrudni, a nawet jeśli to będzie to praca za najniższą płacę, a wymagania takie, że można by podzielić na trzech pracowników. Wiem to z dotychczasowego doświadczenia (pracowałam w kilku firmach i wszędzie tak było).

Na dodatek zostałam sama z mamą. Do niedawna mieszkałyśmy razem z facetem, z którym mama była kilka lat w konkubinacie. Nie było najtragiczniej, poza tym, że był to człowiek bardzo zasadniczy, nie lubił ludzi, nie akceptował mojego chłopaka, rodziny mojej mamy, uważał, że jest nieomylny. Pracuje zawodowo jako kierownik, przywykł do wydawania poleceń i posłuszeństwa. Przyczyniłam się trochę do ich rozstania, nie mogłam znieść tego, że nie mogę swobodnie chodzić po mieszkaniu, korzystać z kuchni, posiedzieć wieczorem przed kompem. Mamie też przeszkadzało w nim wiele rzeczy, w końcu spakowała nas i odeszła.

Zamieszkałyśmy w naszym starym mieszkaniu, ale tu jest jeszcze gorzej - w bloku obok mieszka mój ojciec ze swoją rodziną. Rozwiedli się z mamą kiedy była ze mną w ciąży. Kiedy miałam 8 lat zamieszkał w bloku obok, z nową żoną i jej dwójką dzieci. Oni mieli wszystko, my nic. Mieszkał w bloku obok, ale nigdy się ze mną nie kontaktował. Od tamtej pory stałam się przygaszona, nic mnie nie cieszyło. Później o tym zapomniałam, dziś wraca to do mnie z podwójną mocą.

Mieszkam w niewielkim mieście, gdzie wszyscy się znają. Jednak nikomu oprócz mamie i mojemu chłopakowi nigdy nie powiedziałam jak bardzo mnie to wszystko boli, a boli każdego dnia kiedy wracam do domu i patrzę w ich okna. Nikomu ze znajomych nie powiedziałam, że nie mieszkamy już z tamtym gościem w tamtym mieszkaniu, że teraz jestem tutaj. Dlaczego? Bo wstydzę się tej niestabilności.

Co jeszcze? Zazdroszczę ludziom normalnych problemów, pełnych rodzin. Jak wracam od mojego chłopaka to chce mi się wyć. On ma mamę, tatę, brata i siostrę. Ja mam tylko mamę. Nie wiem jak poradzić sobie z moimi emocjami, jak się z tego otrząsnąć. Od razu zaznaczę, że psycholog nie wchodzi w grę, bo mnie na niego nie stać, a w poradni nikt taki nie przyjmuje. Leki przeciwdepresyjne biorę od kilku lat. Błagam, pomóżcie mi jakoś, bo tego nie ogarniam. Chodzi o to jak żyć, jak pozbyć się poczucia winy, palącego wstydu, zazdrości, jak?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak mam pokonać brak pewności siebie i niska samoocenę?

Z depresją nie wiem ile już lat walczę (około 7 lat), może nie ciągły jest to okres, ale na krótko znika, jedynie ostatnio znikła na rok i znów mi ciężko.   Jako dziecko dostawałam 40 stopni gorączki, bo pani...

Z depresją nie wiem ile już lat walczę (około 7 lat), może nie ciągły jest to okres, ale na krótko znika, jedynie ostatnio znikła na rok i znów mi ciężko.   Jako dziecko dostawałam 40 stopni gorączki, bo pani przestraszyła trudnym sprawdzianem, byłam trzymana przez rodziców pod tak zwanym "kloszem". Gdy stałam się już nastolatką zaczęłam mieć duże wymagania od siebie "wszystko musi być idealnie", jak na swoje predyspozycje stawiałam sobie zbyt dużą poprzeczkę, bo nie umiałam walczyć z nieśmiałością i stresem (wystąpienie przed klasą - nigdy). Stałam się kozłem ofiarnym w szkole, bo moi koledzy i koleżanki wyczuli, że jestem słabsza. W gimnazjum przeszłam piekło nie przyznawszy się rodzicom. I wtedy zaczęłam mieć stany depresyjne. Nie dość, że już miałam niefajnie w szkole, to jeszcze dostałam trądziku, czyli obniżone samopoczucie, które było skutkiem szykan w szkole plus to, jak wyglądałam sprawiło, że przez całe wakacje wyszłam raz z domu, ale z samochodu już nie. Do dziś mam problemy ze skóra, ale już aż tak bardzo się nimi nie przejmuję. Rodzicom przyznałam się do problemu na koniec gimnazjum. Gdy poszłam do liceum myślałam, że się wszystko zmieni. Poznałam chłopaka, który wykorzystał to, iż byłam wychowana w rodzinie gdzie miłość była bezwarunkowa. Poświęcałam się jemu, bo on miał problemy z zażywaniem marihuany, był objęty kuratorem i w ogóle zachowywał się okropnie po alkoholu, jak nienormalny, także nie raz dostałam i mu wybaczała. Byłam jego dziewczyną i matką dosłownie. Za to ja znów miałam problem, w którym nikt mi nie pomagał. Pierwszą klasę zdałam z poprawką, rodzice, wysłali mnie na korepetycje (i było miło - ktoś dostrzegł, że nie jestem głupia i zauważył mój problem, zresztą na korepetycjach zawsze mnie chwalono i byłam dzięki temu pewna siebie, a w szkole trzęsłam się jak osika, z tego powodu miałam ksywkę „parkinson”). W drugiej klasie nie zdałam, zaczęłam nie mieć siły nawet podnieść się z łóżka, płakałam pół dnia, żywiłam do siebie obrzydzenie, w szkole się nie przyznałam i rodzicom zabroniłam mówić, że mam problem. Po przez nie bycie w stanie pójścia do szkoły, a później gdy było mi lepiej - po przez strach nie chodziłam do szkoły i tak nie zdałam. A mój chłopak tylko mnie dobijał. Mama moja wreszcie nie wytrzymała poszła do szkoły i wszystko powiedziała i później wszyscy mówili, że powinnam zdać, czemu nic nie powiedziałam, a 2 nauczycieli, którzy mnie usadzili nie mogli mi spojrzeć w oczy, ale nigdy nie sądziłam, że to ich wina. Rodzice z polecenia szkolnej pedagog zaprowadzili mnie do psychiatry. Porażka! Zawsze wymiotuję jak się denerwuję, zawsze żółcią, zero rozmowy normalnej i po 3 min pani już wiedziała jakie leki mi przepisać! Brałam te leki, ale nie dość, że byłam strasznie osłabiona, że nie mogłam ustać w szkole to czułam się jak za mgłą - mama zadzwoniła do pani psychiatry co ma robić, a ona że trzeba zwiększyć dawkę leku na co moja mama się nie zgodziła, bo nie byłam sobą i ja też nie. I tak zaczęłam sobie wmawiać, że słońce świeci trzeba się cieszyć itp., walczyć z swoimi słabościami. Zerwałam z chłopakiem (z miłością największą, ale tragiczna) i wtedy zaczął się mój rok z mega siłą - poznałam nowego chłopaka, który mi pomógł, do dziś jestem z nim, chodź sądzę, że jesteśmy tylko bardziej przyjaciółmi, chodź on sądzi inaczej. Niestety to nie to. Dziś nie mogę odnaleźć swojego sensu życia - powinnam być pewniejsza siebie, mam pracę, studiuję na 2 roku, ale wystąpienie przed wykładowcą i znajomymi ze szkoły - nie mogę się wysłowić, jadę do szkoły - jakieś zdenerwowanie się wkracza, stoję na boku mam wrażenie, że nikt mnie nie akceptuje. W pracy naskoczy na mnie klient - ręce trzęsą mi się, nie mogę oddechu nabrać, po prostu pełne zdenerwowanie. Stopuję się, liczę do trzech, mówię „nie denerwuj się” i nic nie daje rady. Zawsze od urodzenia miałam problemy ze snem, a teraz to już w dzień bym spała, a w nocy nie mogę - zaczęłam spóźniać się do pracy i mam takie odczucie jak by było mi już wszystko jedno, co ludzie o mnie myślą, ale zarazem nie umie być sama - chyba każdy chce być przynależny do jakiejś grupy i coś znaczyć, a ja dla siebie czuję się, że jestem i dla innych też wydaje mi się, że jestem, bo jestem. Jedyne udaje mi się ukryć siebie bod maska twardej, szorstkiej osoby, ale mam już tego dość, bo taka nie jestem. Boję się być sobą, już nie wiem jaka jestem. Spacer do psychologa był mi proponowany, ale ja nie chce już po doświadczeniu z tą panią psychiatrą, z resztą ze szkolnym pedagogiem też nie mam miłych wspomnień. A tak naprawdę potrzebuje tylko uzyskać od kogoś akceptację, od jakiegoś grona ludzi, może zabrzmi to śmiesznie, ale tak jak maja niektóre dzieci mam, że jak się je pochwali to one chcą coś robić, są pewniejsze. To tak, jakbym miała piątkę z założenia i musiałabym wszystko robić, żeby ją utrzymać, ale wiem, że nie uzyskam tego. Jak ja mam to w sobie zwalczyć, tę niepewność siebie, niską ocenę? Już nawet gdy nie chcę się denerwuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty