Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Czy moje problemy są przejściowe i czy to coś poważnego?

Około 4 miesiące temu przeprowadziłam się z matką do innego miasta. Od tego czasu mam wyrzuty sumienia, że to przeze mnie musiałyśmy się przeprowadzić, praktycznie co wieczór płaczę, a często nawet i w dzień, nie mam siły ruszyć się z...

Około 4 miesiące temu przeprowadziłam się z matką do innego miasta. Od tego czasu mam wyrzuty sumienia, że to przeze mnie musiałyśmy się przeprowadzić, praktycznie co wieczór płaczę, a często nawet i w dzień, nie mam siły ruszyć się z łóżka, najchętniej przespałabym cały dzień, nie wiedzieć czemu coraz częściej mam myśli samobójcze, najczęściej przed snem widzę obrazy, różne rodzaje samobójstwa, które popełniam, nocą boję się chodzić po domu, również sama nie wiem czemu. No i jeszcze odczuwam wielki żal do matki, ale są i lepsze dni, kiedy w dzień nie myślę o tym wszystkim, tylko wieczorami wraca ze zdwojoną silą. Czy ktoś mi powie co się ze mną dzieje i czy to przejściowe?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zostałam oczerniona - co robić?

Jestem Lucyna, mam 16 lat, mam straszny problem - koleżanki z mojej klasy oczerniają mnie, mówią, że obgaduję wszystkich dookoła. To były osoby, którym się zwierzałam, którym ufałam. Teraz wszystkie są przeciwko mnie. Jedna z nich dopuściła się nawet przemocy...

Jestem Lucyna, mam 16 lat, mam straszny problem - koleżanki z mojej klasy oczerniają mnie, mówią, że obgaduję wszystkich dookoła. To były osoby, którym się zwierzałam, którym ufałam. Teraz wszystkie są przeciwko mnie. Jedna z nich dopuściła się nawet przemocy wobec mnie. Są to osoby, które bardzo liczą się u nas w liceum. Przez te kłamstwa straciłam również swoich przyjaciół. Nie zrobiłam nic złego! Mimo to czuję się winna. Zarzuty, które są wymierzone przeciwko mnie są mocno naciągane. Nikt mnie nie słucha, nikt mnie nie chce zrozumieć. Do tej pory w klasie liczono się z moim zdaniem, nie wiem jak będzie teraz. Boję się. Do tego dochodzą problemy w domu. Mam tylko 16 lat! Nie potrafię sobie z tym poradzić :(. Mam już dość tłumaczenia wszystkim jak jest i jak to wygląda na prawdę. Wydzwaniam, esemesuję i to jeszcze pogarsza sytuację. Co bym nie zrobiła, czuję się z tym strasznie. Przeprosiłam kogo trzeba było, ale te osoby nie zachowują się wobec mnie fair. Nie wiem jak mam wyjaśnić to wszystko. Jestem kłębkiem nerwów, a do tego wszystkiego chłopak mnie rzucił, ale z tym poradzę sobie sama.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy tak objawia się niestabilność emocjonalna?

Zmieniam się co chwilę, czy to jakaś choroba? Inaczej się zachowuję, raz tak, raz tak - bywam czasem pewny siebie, mocny, czasem bardzo niepewny siebie i lękliwy, czasem zabawny i kreatywny, czasem nie wiem co powiedzieć, mój styl...

Zmieniam się co chwilę, czy to jakaś choroba? Inaczej się zachowuję, raz tak, raz tak - bywam czasem pewny siebie, mocny, czasem bardzo niepewny siebie i lękliwy, czasem zabawny i kreatywny, czasem nie wiem co powiedzieć, mój styl wypowiedzi się zmienia. Niektórzy widzą we mnie "asa”, "miszcza", a inni ciotę i frajera. Co chwilę (co godzinę albo minutę) bywam w dobrej formie potem następuje jej spadek.Mam wiele twarzy. Jak patrzę na niektóre posty na forum,  myślę, że mój bliski by powiedział, że to ja napisałem. Jak mam inny nastrój i  inaczej piszę, to ktoś inny z moich znajomych też by powiedział, że to ja. Mam się martwić, że co chwilę się tak gwałtownie zmieniam? Mam 19 lat i takie wahania mam od 5 lat.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak sobie poradzić z okropnym stresem?

Nie wiem już co mama ze sobą zrobić, każde wyjście z domu powoduje u mnie niemal niemożliwy do zniesienia stres. Codziennie zaprowadzam syna do szkoły i jest to jedyna droga, która mnie w miarę mało stresuje, pod warunkiem, że nikogo...

Nie wiem już co mama ze sobą zrobić, każde wyjście z domu powoduje u mnie niemal niemożliwy do zniesienia stres. Codziennie zaprowadzam syna do szkoły i jest to jedyna droga, która mnie w miarę mało stresuje, pod warunkiem, że nikogo nie spotkam, z kim wypadałoby się przywitać. Rozmowa z obcymi mi ludźmi powoduje u mnie tak silny stres, że czuje silne gniecenie w klatce piersiowej, robi mi się słabo i nie mogę się wysłowić. Cierpi na tym moja rodzina i moje dzieci. Oprócz starszego syna mam 5-miesięczne dziecko. Nie nawiązuję kontaktów z rodzicami innych dzieci w szkole mojego syna. Nic nie mogę załatwić, chciałabym podjąć naukę na wyższej uczelni póki nie pracuję, ale nie dam rady nawet tam pójść. Nie mogę się nawet zdobyć na to, żeby wykonać lub odebrać telefon. Mój mąż i moja mama to jedyne osoby, z którymi bezstresowo mogę rozmawiać. Niestety moja mama mieszka za granicą, a mąż długo pracuje. Wie on o moich problemach, ale nie jest w stanie mi pomóc. Tylko jak trzeba coś załatwić to bierze wolny dzień i on się tym zajmuje. Teraz też się stresuję, pisząc to. Nie wiem co się ze mną stało i jak to naprawić. Kiedyś pracowałam w Biurze Obsługi Klienta i miałam śmiałość do wszystkiego, bez problemu radziłam sobie z nawet najtrudniejszymi klientami. Koleżanki dziwiły się nawet, ze ja do wszystkiego tak bezstresowo podchodzę. Mój problem zaczął się około 1,5 roku temu kiedy przeprowadziliśmy się (tylko 5 ulic dalej), jakiś dziwny smutek mnie wtedy dopadł i mimo że teraz mieszkamy w lepszych warunkach, ja nie potrafię się z tego cieszyć, ale siedzę w tym domu, bo nie mam odwagi iść gdzieś i czymś się zająć, chociażby hobby. Nie chcę się faszerować lekami, bo karmie piersią, ale chciałabym jakoś sobie pomóc, może są jakieś sposoby samokontroli, odstresowania albo czegoś takiego. Do lekarza nie pójdę, bo to zbyt duże wyzwanie dla mnie. Dziękuję z góry za jakąś pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Czy to już emetofobia?

Witam, Moja prawie 8-letnia córka boi się wymiotowania. We wrześniu złapała wirusa, zwracała dwa razy. Od tamtej pory zaczęły się histerie i strach przed wirusami. Ostatnio przeszedł on w lęk przed wymiotowaniem. Mała płacze, wrzeszczy, że boi się zwracać. Mało...

Witam, Moja prawie 8-letnia córka boi się wymiotowania. We wrześniu złapała wirusa, zwracała dwa razy. Od tamtej pory zaczęły się histerie i strach przed wirusami. Ostatnio przeszedł on w lęk przed wymiotowaniem. Mała płacze, wrzeszczy, że boi się zwracać. Mało je. Dodatkowo boli ją gardło (może ma zdarte od krzyku) i ciągle dopytuje czy ma anginę i czy będzie zwracać. Byłam z nią nawet u lekarze, który stwierdził, że gardło jest w porządku (nie dała mu nawet włożyć patyczka do ust w celu sprawdzenia). Byłam na spotkaniu z psychologiem, następne za tydzień. Czy mogę w jakiś inny sposób pomóc dziecku? Czy będzie potrzebna terapia? Jeśli tak to jaką metodą?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Straciłam mamę, teraz boję się o tatę. Jak mam dojść do siebie?

Witam. Piszę, ponieważ mam bardzo poważny dla mnie problem (może dla większości to błahostka, albo "takie życie") - nie umiem sobie poradzić, nie wiem nawet co robić by sobie pomóc. Chodziłam już do psychologa, psychiatry, ale dla mnie to bardzo...

Witam. Piszę, ponieważ mam bardzo poważny dla mnie problem (może dla większości to błahostka, albo "takie życie") - nie umiem sobie poradzić, nie wiem nawet co robić by sobie pomóc. Chodziłam już do psychologa, psychiatry, ale dla mnie to bardzo wstydliwe. Nie umiem mówić o swoich problemach, może dlatego tutaj piszę, bo lepiej napisać, niż mówić? Chcę się otworzyć, chociaż trochę. Przerasta mnie to wszystko. Ponad 4 lata temu moja mama zginęła w wypadku samochodowym. Dopiero pół roku temu pogodziłam się z tym, bo była dla mnie najważniejszą osobą, najlepszą przyjaciółką, a teraz boję się, że stracę Tatę - choruje poważnie na serce (już od dziecka ma wadę), ale teraz ciągle jest w szpitalu. Miał przeszczep zastawki sercowej, co widocznie nie pomogło,bo teraz czeka go prawdopodobnie przeszczep serca:(. Nie chcę go stracić:(. Teraz mieszkamy z moim młodszym rodzeństwem u cioci i wujka. Tęsknie za normalnym życiem, domem. Siedzę całymi dniami sama zamknięta w pokoju, w zasłoniętych oknach, ciągle płacze, nie umiem spać, nie umiem się skupić w szkole, choć nie przesiaduję na wszystkich lekcjach, bo źle się czuje, wymiotuję i płaczę z byle powodu. Jak mogę sobie pomóc? Co zrobić by tak nie reagować na problemy? Czy jest ktoś, kto mógłby mi pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Bardzo się czerwienię - co może mi pomóc?

Mam 13 lat. Od 11 roku zaczęłam robić się czerwona. Zaczęło się od tego, że w szkole tak nagle moja twarz przybrała koloru różowego (2 dni z rzędu, przez cały czas), przez tydzień wszystko było OK, ale potem zaczęłam robić... Mam 13 lat. Od 11 roku zaczęłam robić się czerwona. Zaczęło się od tego, że w szkole tak nagle moja twarz przybrała koloru różowego (2 dni z rzędu, przez cały czas), przez tydzień wszystko było OK, ale potem zaczęłam robić się czerwona (tylko w sytuacjach np. stresowych, niekomfortowych, z wysiłku). Były to mocne zaczerwienienia, a teraz zmalały, ale nadal występują w tych samych sytuacjach, doszło do tego jeszcze zimno… Potem zaczęłam się pocić, no i tak zostało do teraz, pocę się pod pachami i kilka razy się zdarzyło, że na plecach. Wczoraj przyłożyłam sobie do twarzy mrożonki, no i jeden policzek cały czas jest normalny, natomiast drugi, gdy się schylę, albo coś, robi się okropnie czerwony. Dodat. informacja: niedawno dostałam miesiączkę (jakieś 2 m-ce temu), jest nieregularna (ale to normalne w moim wieku). Mówiłam o tym mamie, ona powiedziała, że pojedziemy z tym do lekarza, ale potem całkowicie o tym "zapomniała". Mama powiedziała, że to jest przez to, że dorastam, ale przecież przez to zaczynam unikać rozmowy z ludźmi, bo boję się, że zaraz zrobię się czerwona. Czytałam, że u niektórych właśnie przez to rumieniec się utrzymał, a mają po 20-30 lat. Moja mama mówi też, że miała tak samo, że też się robiła czerwona (teraz już nie jest!), ale ja jej nie wierzę, bo jak tylko się jej o to pytam, to mówi, to tak jakby kłamała. Czytałam, że jest jakaś fobia z tym związana, no i trzeba zgłosić się do psychologa, ale jakbym to powiedziała mamie to by mnie wyśmiała.
odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jakie są przyczyny nocnego budzenia się?

Witam. Borykam się ze swoim problemem już od kilku miesięcy, ale ostatnio się pogłębia. Otóż moim problemem jest częste budzenie się w nocy. Kiedyś byłam tzw. nocnym markiem i lubiłam siedzieć do późna i późno wstawać. Jednak od lutego 2008...

Witam. Borykam się ze swoim problemem już od kilku miesięcy, ale ostatnio się pogłębia. Otóż moim problemem jest częste budzenie się w nocy. Kiedyś byłam tzw. nocnym markiem i lubiłam siedzieć do późna i późno wstawać. Jednak od lutego 2008 mój tryb życia diametralnie się zmienił. Mam bardzo daleko do pracy, więc wstaję codziennie o 5 rano, czasami nawet wcześniej. Pracy zmienić nie mogę, gdyż jest to firma rodzinna, a ja jestem prawą ręką mojego ojca.

Tak więc mój dzień wygląda następująco: pobudka o 5.00, 6.10 wychodzę do pracy, o 15.15 wychodzę z pracy i o 17.00 jestem z powrotem w domu. Jakiś obiad, typowe obowiązki domowe i o 23.00 zamykam oczy i zasypiam. Zasypiam bez żadnych problemów, ale potrafię się potem budzić nawet 7-8 razy w ciągu nocy, co owocuje oczywiście notorycznym zmęczeniem. Odechciewa mi się wszystkiego, spotkania z chłopakiem, który mnie odwiedza w domu wyglądają tak, że potrafię połowę przespać, tracę ochotę na sex i na cokolwiek. Moim jedynym wolnym dniem jest niedziela i wtedy śpię bez żadnych problemów nawet do 11.00!!! Natomiast mam potem tzw. lenia i trudno mnie wyciągnąć z domu.

Próbowałam tabletek ziołowych, ciepłego mleka itd. Pokój przed snem mam zawsze dobrze przewietrzony. Mieszkam sama, więc nic specjalnie mi nie przeszkadza, a mimo to się budzę. Lekarz pierwszego kontaktu nie potraktował mnie poważnie. Proszę o pomoc, bo już ledwo funkcjonuję z przemęczenia.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak poradzić sobie ze słabą psychiką i ciągłym płakaniem przy rozmowach?

Witam, mam 20 lat i właśnie taki problem. Otóż za każdym razem kiedy wychodzi w rozmowie jakiś poważny temat zaczynam płakać, szczególnie podczas rozmów z chłopakiem. Nie umiem rozmawiać kiedy mam o czymś powiedzieć jakiejś bliskiej osobie, m.in. Chłopakowi, bo...

Witam, mam 20 lat i właśnie taki problem. Otóż za każdym razem kiedy wychodzi w rozmowie jakiś poważny temat zaczynam płakać, szczególnie podczas rozmów z chłopakiem. Nie umiem rozmawiać kiedy mam o czymś powiedzieć jakiejś bliskiej osobie, m.in. Chłopakowi, bo zaczyna mi się chwiać głos, świecą mi się oczy i z trudnością wydaje z siebie cokolwiek i znów płaczę. Od zawsze byłam bardzo wrażliwa, ale teraz to jest u mnie przesada, chciałabym na spokojnie, bez emocji umieć rozmawiać, bo wiele niszczy u mnie w życiu ta słabość, niestety. Nie chce żeby mój związek przez to cierpiał, ponieważ bardzo kocham mojego chłopaka i jest całym moim życiem. Niestety go też męczy moja słabość. Chciała bym żeby wszystko było ok. Wiem, że jestem silna, ale nie potrafię opanować płaczu i mnie to męczy (heh pisząc to też płaczę). Ludzie mówią mi, że jeśli się nie zmienię nie poradzę sobie w życiu. Raz byłam z tym u psychologa, pomogło to na jakiś czas i super się po tym czułam. Teraz raczej nie chcę iść, bo nie chcę, żeby ktoś myślał, że mam ze sobą problemy i muszę chodzić do psychologa, a inni ludzie będą mieć swoje życie, a ja gdzieś będę się oddalać. Często też miewam niskie poczucie własnej wartości, ale potem zbieram się w sobie i jest ok, chyba jestem trochę rozchwiana emocjonalnie. Ostatnio kupiłam książkę o pozytywnym myśleniu, czytałam ją trochę, ale wątpię, żeby to był lek na moją "dolegliwość" . Chciałabym opanować swoje emocje, porozmawiać w końcu bez łez, bo gdy płaczę nie mogę nawet powiedzieć tego co bym chciała i na tym się kończy.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy moje dolegliwości mają jakiś związek z nerwicą, czy są wynikiem czegoś zupełnie innego?

Mam dopiero 18 lat, a od dłuższego czasu czuję jakiś dziwny, nieokreślony niepokój, mam zerową motywację, nie mam na nic ochoty, mam wyjątkowo chwiejne nastroje - w parę minut mogę przejść z uczucia szczęścia do płaczu, bardzo często bez...

Mam dopiero 18 lat, a od dłuższego czasu czuję jakiś dziwny, nieokreślony niepokój, mam zerową motywację, nie mam na nic ochoty, mam wyjątkowo chwiejne nastroje - w parę minut mogę przejść z uczucia szczęścia do płaczu, bardzo często bez przyczyny. Oprócz tego dręczą mnie silne bóle głowy, brzucha i serca. Czytałam dzisiaj o nerwicy, natknęłam się na objawy i oprócz wyżej wypisanych dolegliwości męczą mnie inne, zaliczające się do objawów: zaburzenia wzroku (od jakiegoś miesiąca mam uczucie jakbym miała niedługo stracić wzrok), bóle kręgosłupa, trudności w koncentracji, przygnębienie, zaburzenia snu, trudności z oddychaniem,często drżą mi ręce, a kwestia jedzenia jest u mnie wyjątkowo dokuczliwa - cierpię na tzw. kompulsywne objadanie się. Mowa tutaj również o perfekcjonizmie - nie wiem czy dobrze rozumiem definicję, ale mam coś na jego kształt. Nie jestem typem hipochondryka, ale jednak warto wiedzieć czy te dolegliwości mają jakiś związek z nerwicą, czy są wynikiem czegoś zupełnie innego. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie stosuję żadnej diety, a wciąż chudnę, dlaczego?

Mam 23 lata. Od dłuższego czasu systematycznie tracę na wadze. Jem, tak jak wcześniej, a więc dużo. Moje posiłki zazwyczaj są nieregularne, często jem po 21, a nawet po 22. Nie uprawiam sportu. Nigdy nie stosowałam diety. Jem wszystko: mięso,...

Mam 23 lata. Od dłuższego czasu systematycznie tracę na wadze. Jem, tak jak wcześniej, a więc dużo. Moje posiłki zazwyczaj są nieregularne, często jem po 21, a nawet po 22. Nie uprawiam sportu. Nigdy nie stosowałam diety. Jem wszystko: mięso, wędliny, przetwory mleczne, owoce, warzywa, chipsy, słodycze. Czasem jadam w fast-foodach. Mimo to wciąż chudnę. Potrafię zjeść sycący dwudaniowy obiad i deser, a po godzinie znów odczuwać głód. Jaka jest tego przyczyna?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jesienna, zwykła chandra, czy coś poważnego?

Witam, mam 22 lata, szukałam w internecie jakiegokolwiek wyjaśnienia mojego zachowania z ostatnich dni, a nawet tygodni, i trafiłam na tę stronę. Będę wdzięczna za odpowiedź czy to raczej normalne zachowanie jesienne, czy lepiej skonsultować się z specjalistą - jeśli...

Witam, mam 22 lata, szukałam w internecie jakiegokolwiek wyjaśnienia mojego zachowania z ostatnich dni, a nawet tygodni, i trafiłam na tę stronę. Będę wdzięczna za odpowiedź czy to raczej normalne zachowanie jesienne, czy lepiej skonsultować się z specjalistą - jeśli tak, to jakim? Ostatnio bywam bardzo rozdrażniona, bez powodu się denerwuję, a jeśli już pojawia się jakiś powód negatywne uczucia bardzo się potęgują. Codziennie jestem zmęczona, chociaż z ciężkiej pracy zrezygnowałam trzy miesiące temu i postanowiłam z grupą znajomych założyć firmę. Ciągle coś nie wychodzi, nadmiernie się stresuję i wiem, że teraz jest moment, w którym powinnam wszystko pozbierać i wziąć sprawy w swoje ręce, bo inaczej może się nie udać. Sama narzucam na siebie presję co nie działa na mnie w żaden motywujący sposób. Wiem o tym, a i tak to robię. Ciągle jestem ospała, nic mi się nie chce, dopada mnie niemoc - mam wrażenie, że nie nadaję się do niczego. Ciągłe uczucie bezsilności i beznadziejności miesza się z hasłem w mojej głowie "ja przecież muszę to zrobić". Chcę żeby się coś zmieniło, buduję plan w głowie, chcę zacząć wdrażać go w życie od nowego dnia, budzę się rano i zapał opada, nic się nie zmienia. Każdy dzień jest taki sam, szary i beznadziejny, a "urozmaiceniem" są nerwy zżerające mnie od środka. Może jestem przewrażliwiona, ale wole zapytać kogoś, kto się zna w tym temacie. Z góry dziękuję za odpowiedź!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam problem ze snem - co robić?

Od prawie pół roku mam problem ze snem, zasnę tylko wtedy, gdy położę się późno spać, jeśli mam zamiar zrobić to wcześniej, to będę przewracać się w łóżku dobre 3 godziny. Jakiś czas temu było gorzej, bo zasypiałam dopiero...

Od prawie pół roku mam problem ze snem, zasnę tylko wtedy, gdy położę się późno spać, jeśli mam zamiar zrobić to wcześniej, to będę przewracać się w łóżku dobre 3 godziny. Jakiś czas temu było gorzej, bo zasypiałam dopiero nad ranem, a później wstawać przed 7 do szkoły... Teraz zasypiam ok. 11 w nocy i nawet bez większych problemów, ale i tak śpię na lekcjach, jestem zmęczona. Nawet gdy mam wstać do szkoły, od razu po przebudzeniu zasypiam, w soboty śpię nawet do 15. Co mam zrobić? Kłaść się wcześniej i strasznie się męczyć? Dodam jeszcze jedno, czasami w nocy zdarza mi się z byle powodu płakać i nie mogę później przez to spać.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Mam ciągłe wahania nastroju, które są bardzo wyczerpujące psychicznie. Co mi jest?

Witam. Jestem 19-latką. Ostatnio moje życie uległo zmianie. Dawniej potrafiłam się śmiać i potrafiłam być pełna optymizmu, a teraz moje samopoczucie jest coraz gorsze. Nie mam ochoty na nic, ciągle bym siedziała i się nad sobą użalała (choć wiem, że...

Witam. Jestem 19-latką. Ostatnio moje życie uległo zmianie. Dawniej potrafiłam się śmiać i potrafiłam być pełna optymizmu, a teraz moje samopoczucie jest coraz gorsze. Nie mam ochoty na nic, ciągle bym siedziała i się nad sobą użalała (choć wiem, że mi to nic nie pomoże). Teraz przede mną podejmowanie ważnych decyzji, a ja kompletnie nie wiem co chce w życiu dalej robić, nie mam żadnych zainteresowań, nie wiem jaki kierunek studiów wybrać, nie mam żadnego celu, do którego mogłabym dążyć. Czuję taką bezsilność wobec tego. Boję się, że kolejny raz podejmę złą decyzję. Że znowu będę żałować, że nie wybrałam czegoś innego. Już sama nie wiem czemu jest mi tak strasznie dziwnie, tak jakby uchodziła powoli cała radość ze mnie (a uchodzę za wesołą osobę) i powodowało to, że wewnętrznie się wypalam. A później uwalnia się ta cała złość na wszystko i eksploduje na wszystkich… Czuje taką ogromną pustkę, taką głęboką dziurę w sobie, taką otchłań, której nie potrafię pokonać. A w tej otchłani widzę ogromną obojętność na cały świat. A później złość na siebie, że nic z tym nie zrobiłam, że kolejny raz zawiodłam. Nawet już nie chce mi się płakać i odchodzi mi ochota od życia. Nie wiem już co mam robić żeby odzyskać wiarę w siebie i w to całe życie. Żeby znowu poczuć tą radość i zarażać nią innych. Mam czasami takie dni kiedy wszystko jest piękne, ale po pewnym czasie to mija i wracam do szarej rzeczywistości. Takie ciągłe wahania nastroju są bardzo wyczerpujące psychicznie. Powodują, że czasami nie mogę sobie poradzić ze sobą, z nurtującymi mnie myślami oraz, że nie potrafię się na niczym skupić. Proszę o jakąś radę. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czuję się gorsza od innych. Co ze mną nie tak?

Ciągle się czegoś boję, nie potrafię się porozumieć z rodziną, ani rodzicami, nie mam przyjaciół, praktycznie ciągle płaczę, nie potrafię tego opanować, miewam myśli samobójcze… Chciałam iść do psychologa, ale zrezygnowałam. Zamiast gdzieś wyjść - wolę siedzieć w domu, zamknąć...

Ciągle się czegoś boję, nie potrafię się porozumieć z rodziną, ani rodzicami, nie mam przyjaciół, praktycznie ciągle płaczę, nie potrafię tego opanować, miewam myśli samobójcze… Chciałam iść do psychologa, ale zrezygnowałam. Zamiast gdzieś wyjść - wolę siedzieć w domu, zamknąć się w pokoju, i patrzeć się w ściany. Czuję się gorsza od innych. Co ze mną nie tak?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Od 11. roku życia jestem sierotą, nie radzę już sobie. Co robić?

Witam, mam 19 lat. Od 11 roku życia jestem sierotą, wychowywała mnie o 7 lat starsza siostra. Mam jeszcze o 3 lata starszego brata. Nie radze sobie z problemami, wsparcia rodziny nie mam, w dużej części są powodem moich smutków...

Witam, mam 19 lat. Od 11 roku życia jestem sierotą, wychowywała mnie o 7 lat starsza siostra. Mam jeszcze o 3 lata starszego brata. Nie radze sobie z problemami, wsparcia rodziny nie mam, w dużej części są powodem moich smutków. Wspierała mnie jedynie dziewczyna, ale ona już nie dala rady i właśnie ją straciłem. Udaję silnego chama, którego nic nie rusza, a tak naprawdę nadal jestem tym strachliwym 11-latkiem, którego trzeba prowadzić za rączkę. Po stracie jedynej mi bliskiej osoby mam myśli samobójcze. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pozbyć się strachu przed prowadzeniem samochodu?

Witam, Mam prawo jazdy od ponad 3 lat. Jak robiłam kurs to było świetnie, uwielbiałam chodzić na lekcje jazdy. Zdałam za pierwszym razem i nawet dostałam pochwałę od egzaminatora. Ale jak zaczęłam jeździć sama pojawił się strach, spowodowałam kilka stłuczek... Witam, Mam prawo jazdy od ponad 3 lat. Jak robiłam kurs to było świetnie, uwielbiałam chodzić na lekcje jazdy. Zdałam za pierwszym razem i nawet dostałam pochwałę od egzaminatora. Ale jak zaczęłam jeździć sama pojawił się strach, spowodowałam kilka stłuczek przez nieuwagę. Teraz jak mam tylko przeparkować samochód, nawet 10 m dalej - to się denerwuje. Staram się jeździć powoli i uważać na wszystkie zagrożenia, ale i tak jak mam gdzieś jechać to już dzień wcześniej się denerwuje czy bezpiecznie dojadę, czy komuś nie zrobię krzywdy. Nie wiem jak sobie z tym poradzić, jest mi wstyd przed rodziną. Wszyscy jeżdżą, nikt z moich znajomych nie ma takich obaw, czuję się jak "oferma". Dzisiaj każdy ma prawo jazdy i jeździ, a ja się boję. Mam 26 lat i bardzo chcę umieć jeździć, ale nie umiem się pozbyć strachu. Ostatnio dostałam samochód na własny użytek, ale nie umiem i boję się nim jeździć.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Często choruję i nie mam przyjaciół. Co robić? Proszę o pomoc!

Witam. Nazywam się Dominika i mam 14, a prawie 15 lat. Chodzę do 2 gimnazjum. Jestem osobą bardzo dojrzałą jak na swój wiek. Mój problem polega na tym, że nie potrafię odnaleźć się w klasie oraz nawiązywać nowych znajomości z...

Witam. Nazywam się Dominika i mam 14, a prawie 15 lat. Chodzę do 2 gimnazjum. Jestem osobą bardzo dojrzałą jak na swój wiek. Mój problem polega na tym, że nie potrafię odnaleźć się w klasie oraz nawiązywać nowych znajomości z rówieśnikami. Zacznę może od tego, że jestem osobą, która bardzo często choruje. W podstawówce nie miałam przyjaciół, bardzo mi dokuczano i obgadywano z tego powodu, iż bardzo chorowałam i często opuszczałam szkolę. W 1 gimnazjum troszkę się poprawiło z rówieśnikami. Zaczęłam się dogadywać, zyskałam nawet przyjaciółkę (teraz już byłą) i było wspaniale, oprócz tego, że pogorszyłam się w nauce. W 1 klasie też chorowałam, przez co przyjaciółka miała tego dosyć, że mnie ciągle w szkole nie ma. Ale jakoś godziłyśmy się i było okej. Teraz jestem w 2 klasie i nadal choruję, bardzo często opuszczam szkołę. Tylko teraz wszystko się zmieniło. Zauważyłam, że ludzie w klasie się ode mnie odwracają, obgadują, naśmiewają itp. Nie potrafię już się znaleźć w klasie, czuję się jak intruz. Wszyscy mnie obserwują, krzywo na mnie patrzą i nie czuję się komfortowo. Nie jestem już taką wesołą i szczęśliwą jak w 1 klasie. Nie jestem już pewna siebie, nie czuję się lubiana. I to wszystko przez moje chorowanie. Klasa chyba tego nie rozumie. Ja się czuję samotna w klasie i każdego dnia jak przychodzę ze szkoły strasznie boli mnie głowa. Codziennie muszę udawać w szkole, że ich uwagi mnie nie ruszają, że nie bolą i spływa to po mnie jak po kaczce. Ale wcale tak nie jest, przez co jeszcze bardziej opuszczam szkołę, czasem nawet udaję, że mnie coś boli żeby nie iść tam. Ciągle boli mnie głowa, zaczęłam palić papierosy z kolegami w klasie... pogubiłam się w życiu. Nie mam ochoty się uczyć, chodzić do szkoły. Nienawidzę siebie. Uważam, że jestem brzydka, głupia, nic nie warta, bo nikt nie chce się ze mną kolegować, przyjaźnić. Nikt mnie nie podrywa i czuję się samotna. Została mi tylko moja najukochańsza mamusia, która mówi mi że mnie kocha, że jestem ładna, mądra, ale jak by tak było to chyba miałabym przyjaciół, chłopaka, byłabym lubiana, prawda? Proszę niech ktoś mi pomoże, nie radzę sobie z tym, to mnie przerasta, niech chociaż jedna osoba mi odpisze, proszę, błagam! Tylko nie mówcie mi tak jak moja mama, żebym poszła do psychologa, bo nie pójdę - mam swoje ważne powody.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie z poczuciem winy?

Mam 22 lata, przez całe życie miałam problemy, ale teraz dopadło mnie też poczucie winy. Miałam trudne dzieciństwo, mój ojciec znęcał się nade mnąmoją mamą. Kiedy skończyłam 18 lat postanowiłam wyprowadzić się z domu. Poznałam chłopaka, związałam się z...

Mam 22 lata, przez całe życie miałam problemy, ale teraz dopadło mnie też poczucie winy. Miałam trudne dzieciństwo, mój ojciec znęcał się nade mnąmoją mamą. Kiedy skończyłam 18 lat postanowiłam wyprowadzić się z domu. Poznałam chłopaka, związałam się z nim, ale moje życie nie zmieniło się - co prawda nie znęcał się nade mną, ale i tak nie byłam szczęśliwa. Na początku dawał mi pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa jednak okazało się, że ma problemy z alkoholem. Myślałam, że przez miłość uda mi się jemu pomóc. Jednak z roku na rok czułam się bardziej zaniedbywana, był starszy ode mnie o 5 lat, a mimo wszystko obchodziły go tylko imprezy i koledzy. Rozstałam się z nim, ale po 2 miesiącach pokazał mi, że się zmienił, więc wróciłam, jednak zmiana też nie trwała długo. Wszystko zaczęło się od nowa, co prawda nie w takim natężeniu co wcześniej, więcej czasu zaczął mi poświęcać, ale zaczął być bardzo nerwowy. Za każdym razem kiedy wypił krzyczał, wyżywał się na mnie i swoich rodzicach. Po 4 latach podjęłam decyzję o wyjeździe do innego miasta, powiedziałam mu, że wyjeżdżam na jakiś czas do pracy za granicą, ponieważ obawiałam się jego reakcji. Kiedy wyjeżdżałam on błagał żebym wróciła do niego, ale ja nie chcę. Jednak boje się z nim zerwać, myślę, że byłby zdolny do samobójstwa. Wiem, że mnie kocha, jednak ja już nie jestem pewna czy ja chcę żyć w takim związku, obawiam się tego, że jego wybuchy złości mogą w przyszłości zamienić się
w rękoczyny. Chociaż w sumie jestem młodą osobą myślę już o rodzinie, chciałabym mieć dzieci i swoją ostoję. Ale nie chcę takiego życia jakiego zaznałam w rodzinnym domu. Proszę o pomoc - jak mu wyjaśnić to, że nie chcę już z nim być, ale tak żeby nie miał jakiegoś rodzaju myśli samobójczych? Nie lubię krzywdzić ludzi, ale wiem też, że w końcu muszę pomyśleć tez o sobie, bo przecież nie warto żyć złudzeniami. Błagam, niech ktoś mi powie, co mam zrobić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nienawidzę mojego ojca i nie wiem za co. Co zrobić, żeby nie zwariować?

Witam. Mam 14 lat i jestem chłopakiem. Nienawidzę mojego ojca. Denerwuje mnie w nim wszystko. Każda jego czynność doprowadza mnie do szału. Każde jego słowo wytrąca mnie z równowagi. Gdy on się do mnie odezwie, ja potrafię pójść do pokoju...

Witam. Mam 14 lat i jestem chłopakiem. Nienawidzę mojego ojca. Denerwuje mnie w nim wszystko. Każda jego czynność doprowadza mnie do szału. Każde jego słowo wytrąca mnie z równowagi. Gdy on się do mnie odezwie, ja potrafię pójść do pokoju i płakać pół godziny. Właściwie nigdy za nim nie przepadałem, ale w okresie kilku ostatnich miesięcy znienawidziłem go jeszcze bardziej. Zastanawiałem się nad przyczyną i myślę, że może to być spowodowane tym, że kilkanaście lat temu moi rodzice bardzo się kłócili. Pamiętam, że ojciec raz bardzo pociągną za włosy moją mamę, a ja bardzo głośno wtedy krzyknąłem. Rodzice nie mieszkali razem ponad rok (ja mieszkałem z mamą). Nigdy nie lubiłem spotkań z ojcem i zawsze się ich bałem, a czasami nawet płakałem z tego powodu. Czuję, że jak coś z tym nie zrobię to niedługo zwariuję, albo dostanę jakiejś depresji. Proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Patronaty