Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Przyczyny drętwienia ciała i płaczu bez powodu

Witam. Piszę, bo już sama nie wiem gdzie mogę się z tym zgłosić, do jakiego lekarza. Wszystko dało się jeszcze znieść, ale ostatnio wpadłam w panikę i postanowiłam coś z tym zrobić. Nagle dostałam silnego bólu głowy (z tyłu glowy),...

Witam. Piszę, bo już sama nie wiem gdzie mogę się z tym zgłosić, do jakiego lekarza. Wszystko dało się jeszcze znieść, ale ostatnio wpadłam w panikę i postanowiłam coś z tym zrobić. Nagle dostałam silnego bólu głowy (z tyłu glowy), był nie do zniesinia. Akurat byłam w kinie - postanowiłam wyjść. Gdy schodziłam ze schodów dostałam mroczków przed oczami, przez chwilę nic nie widziałam i miałam straszne zachwianie równowagi. Do tego poczułam, jakby mnie ktoś z całej siły ściskał za rękę. Był to ogromny ból, przez cały czas czułam się otumaniona, słaba, robiłam się blada i znow nabierałam kolorów, miałam skoki temperatury, czułam uderzenia, w pewnym momencie cała parowałam. Czułam jakby lewa ręka i policzek nie byly moje, zdrętwiały. Straciłam przytomność. Gdy się ocknęłam, na chwile zrobiło mi się lepiej. Zrobiłam parę kroków i poczułam jak sztywnieją mi palce u stop i cały ciężar ciała poczułam w stopach, byłam przerażona. Gdy odwoziła mnie koleżanka do domu, zrobiło mi się lepiej, ale ręka cały czas nie dawała mi spokoju. Trwało to wszystko ok. 3 godzin. Na drugi dzien i trzy dni później czułam ten sam ból w ręce, tylko zaczął promieniować do łokcia, czasami boli aż do łez. Wcześniej miewałam takie sytuacje z drętwieniem policzka i ręki, ale nigdy tak nasilone, z bólami głowy. Do tego dochodziły mdłości Tracę czasami równowagę. Kręci mi się w głowie i te zmiany temperautry - nie wiem skąd to się bierze, bo nie jest to gorączka. Kiedyś miałam uciski w sercu, miałam badania kardiologiczne, w tym wysiłkowe. Powiedziano mi, że to na tle nerwowym, dostałam tabletki ziolowe. Niepokoi mnie też to, że gdy kładę się do łóżka czuję, że strasznie szybko bije mi serce, jakbym przed chwilą biegała. W nocy budzą mnie rzuty ciala. Z równowagi potrafi mnie wyprowadzić najbardziej błaha rzecz, do takiego stopnia, że nie panuję nad sobę, rzucam przedmiotami. Wszystkim zawsze się przejmuję ze zdwojoną siłą i nie mogę szybko ochłonąć z nerwów. Od jakichś trzech lat dokuczają mi nieustannie trzęsące się ręce, nie jak się denerwuję, nie jak coś robię - po prostu zawsze. Nie jestem w stanie sama nawlec igły - już mi to nie przeszkadza, zdąrzyłam się przyzwyczaić, ale przeszkadza mi to w życiu, w pracy - nie mogę pracować jako kelnerka, bo nie uniosłabym nic nie rozlewając. Nie mogę usiedzieć nigdy w miejscu, cały czas czegoś dotykam, coś robię, obgryzam paznokcie, cały czas muszę coś robic z rękami, na co już czasami też nie zwracam uwagi, ale ludzie - tak. Ostatnio płacze bez powodu, nic mnie nie interesuje, jestem całkiem obojętna. 3 dni nie wychodziłam z łóżka, przeszkadzali mi ludzie, nie chciałam z nikim rozmawiać. Czy może to być na tle nerwowym? Jaka jest tego przyczyna? Po całej tej sytuacj byłam u lekarza - okazało się, że mam bardzo niske ciśnienie i muszę je kontrolować. Nic wiecej od lekarza ogólnego się nie dowiedziałam. Boję się, że to nerwica, bo już usłyszałam takie obawy od jednego z lekarzy. Proszę o szybkę odpowiedź, co mam z tym robić? Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy mam nerwicę? Jak sobie ze sobą radzić?

Witam. Od kilku lat mam prawdziwe problemy ze sobą. Jestem strasznie nerwowa, wybuchowa, nienawidzę, gdy ktoś nie uznaje mojej racji i odrazu zaczynam się denerwować i kłócić się. To dlatego mam problemy w kontaktach z innymi. Mam chłopaka, ale i...

Witam. Od kilku lat mam prawdziwe problemy ze sobą. Jestem strasznie nerwowa, wybuchowa, nienawidzę, gdy ktoś nie uznaje mojej racji i odrazu zaczynam się denerwować i kłócić się. To dlatego mam problemy w kontaktach z innymi. Mam chłopaka, ale i on ze mną nie wytrzymuje - ma dosyć moich humorów i tego, że tyle od niego wymagam. Nie daję sobie rady już sama ze sobą. Nie mogę spać w nocy, a jak zasnę nad ranem, to mogłabym przespać cały dzien. W nocy potrafię uczeszczać kilkanaście razy do toalety, a okazuje się, że wcale nie mam takiej potrzeby. Jestem senna, zmęczona, zaczynam przybierać na wadze, nic mnie nie cieszy i najchętniej bym przespała całe swoje życie. Jakieś 3 lata temu kardiolog stwierdził u mnie nerwicę i przypisał mi leki, które miałam brać przez 3 miesiace. Zdziwiło mnie, że tak krótko, i że nie kazał mi się udać do innych specjalistów. Uznał, że jestem młoda i że mi przejdzie z czasem. Jednak nie przechodzi! Rodzina się boi do mnie odzywać, bo wiedzą, że po kilku minutach rozmowy zdenerwuję się. Często zamykam się w pokoju i płaczę nie mając żadnego powodu, odczuwam niepokój, rzadko się to zdarza, ale jak się zdarzy, to boję się wyjść z domu. Proszę o rady, bo ja nie daję sobie rady.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Ciągłe wysokie ciśnienie u nastolatka

Od 9 lat mam zdiagnozowaną nerwicę lękową. Leczyłem się z przerwami P*** i skutki leczenia były zadowalające. Obecnie od miesiąca znów jestem na P***, gdyż lęki i napięcie nerwowe powróciły. Od miesiąca zauważyłem, że mam podwyższone ciśnienie, non stop... Od 9 lat mam zdiagnozowaną nerwicę lękową. Leczyłem się z przerwami P*** i skutki leczenia były zadowalające. Obecnie od miesiąca znów jestem na P***, gdyż lęki i napięcie nerwowe powróciły. Od miesiąca zauważyłem, że mam podwyższone ciśnienie, non stop 150-160/100, a w czasie ataku paniki 190/110. Porobiłem wszystkie możliwe badania krwi, echo serca itd. Mam wyniki super, jak 18-latek. Jak byłem u kardiologa na konsultacji - zmierzył mi ciśnienie 170/100 - ok, myślę stres związany z wizytą, ale w domu, gdy mierzę na spokojnie - rzadko kiedy mam poniżej 150/90. Próbowałem brać nawet C*** pod język, żeby sprawdzić reakcję i niestety nawet on nie pomaga. Najdziwniejsze jest to, że nawet kiedy teoretycznie jestem spokojny - wezmę X***, który mnie maksymalnie uspokaja, ciśnienie nie spada. A miesiąc temu miałem idealne - 110-120/70-80. W poniedziałek będę miał Holtera RR ale obawiam się, że i tak wyjdzie kiepsko, skoro mierzę w domu i mam i jest stale podwyższone. Sam nie wiem co się ze mną stało. Jak tak można w miesiąc się zepsuć? Co mam robić? Czy konieczne będą tabletki na nadciśnienie ?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Parys
Lek. Magdalena Parys

Jaki jest wpływ przewlekłego wirusowego zapalenia wątroby typu C na występowanie objawów depresji?

Mam wirusowe zapalenie watroby typu C. Dwa lata temu przeszłam terapię skojarzoną interferonem z rybawiryną. Zakończenie terapii było pomyśłne, jednak po trzech miesiącach okazało się, że wirus powrócił. Aktualnie czekam na kolejna terapię. Wyniki wątrobowe mam podwyższone, ale w granicach...

Mam wirusowe zapalenie watroby typu C. Dwa lata temu przeszłam terapię skojarzoną interferonem z rybawiryną. Zakończenie terapii było pomyśłne, jednak po trzech miesiącach okazało się, że wirus powrócił. Aktualnie czekam na kolejna terapię. Wyniki wątrobowe mam podwyższone, ale w granicach normy, czyli nie jest tak źle...

Zauważyłam u siebie objawy, które moga wskazywać na depresję. Objawy te nasilają się. Większość osób, z którymi rozmawiałam nie wierzy mi, ze HCV może wywoływać takie kiepskie nastroje. Inne po prostu to lekceważą mówiąc, że wmawiam w siebie chorobę...

Jak mogę sobie pomóc? Z tego co wiem większość leków stosowanych w zaburzeniach nastrojów (także w depresji) wpływa niekorzystnie na pracę wątroby. Czy może są jakieś ćwiczenia, np. autosugestia, którymi niefarmakologicznie mogę sobie pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy powrócę do zdrowia?

Mam 45 lat, jestem mężczyzną. Od 6 miesięcy cierpię na lęki zaostrzające się do lęków panicznych. Sen, z którym mam bardzo duże kłopoty, nie daje mi odprężenia, każdy dzień i każda noc, na którą czekam, jest dla mnie koszmarem....

Mam 45 lat, jestem mężczyzną. Od 6 miesięcy cierpię na lęki zaostrzające się do lęków panicznych. Sen, z którym mam bardzo duże kłopoty, nie daje mi odprężenia, każdy dzień i każda noc, na którą czekam, jest dla mnie koszmarem. Kilkakrotnie zrywam się w nocy ze strachem i nie mogę ponownie zasnąć. Moje życie zmieniło się nie do poznania - żyję jakby w koszmarnym śnie. Przez ten stan (lęki, bezsenność, ciągłe napięcie, napady płaczu) spotkania ze znajomymi, praca przestały mi sprawiać przyjemność. Całymi dniami skupiam się na moim stanie i objawach, które mi dokuczają. Wpadłem z tego powodu w obsesję i nie mam pojęcia czy to nerwica, depresja czy schizofrenia. Świat, który mnie otacza, sprawia dziwne wrażenie, jakby był nierealny, obcy. To odczucie obcości jest bardzo nieprzyjemne oraz nasila objawy lękowe. Lęk powodują odczucia, że coś jest nie tak z psychiką i odbiorem rzeczywistego obrazu otaczającego mnie świata. Pogorszoną mam też pamięć, uczucie jakby coś zablokowało się w moim mózgu i nie chciało się odblokować. Powoduje to natłok negatywnych myśli sprowadzających się do rozważań co mi jest, co się ze mną dzieje, potem przychodzi lęk, że to schizofrenia i zaraz zwariuję już całkiem. Coraz bardziej tracę kontakt z żoną i dziećmi, nie mogę skupić się tak jak dawniej na rozmowach z nimi, żartach. Prześladują mnie wspomnienia jak przed tym wszystkim było wspaniale, że z tego stanu nie wyjdę, a żyć w tym koszmarze się nie da. Czuję, że coraz bardziej pogrążam się w tej chorobie, mój słuch stał się bardzo wrażliwy, wsłuchuję się w odgłosy dochodzące z oddali i testuję się, czy te odgłosy są prawdziwe, czy może coś mi się przesłyszało (taki rodzaj testu, czy zwariowałem). Jeżeli do jakiegoś odgłosu mam choćby najmniejsze wątpliwości pojawia się uczucie panicznego lęku, że na pewno to schizofrenia. Proszę o odpowiedź, czy to są objawy schizofrenii i czy ciężko ją zdiagnozować lub pomylić z nerwicą? Czytałem, że istnieją nerwice podobne do schizofrenii. Podobne epizody miałem już dwukrotnie: pierwszy 1988 r. drugi 1995 r.Pierwszy został zdiagnozowany jako osobowość niedojrzała i nerwica lękowa, drugi jako zespól lękowo-depresyjny. Proszę o odpowiedź, czy fakt pojawienia się w moim życiu trzeciego epizodu tej choroby świadczy o złym rokowaniu i braku możliwośći powrotu do zdrowia? Czytałem w internecie, że każdy następny epizod musi być dłuższy i silniejszy od poprzedniego. Jakie mam szanse na powrót do zdrowia i ile taki stan choroby może jeszcze potrwać? Czy możliwe, że jest to jakaś forma zaburzeń cyklicznych? Pragnę jeszcze raz podkreślić, że mam 45 lat i może to też ma wpływ na to, że nie mogę sobie poradzić z tą chorobą. Proszę też o odpowiedź, jak długo mogę zażywać tabletki nasenne, które biorę już od kilku miesięcu z przerwami (użyłem ok 25 szt.leku nasennego nowej generacji, połowę tabletki przez cały ten okres). Jak sobie radzić z zasypianiem? Lepiej się męczyć i spać krótko, czy zażywać tabletki nasenne? Przyjmuję też antydepresanty xxx, ale one same nie pomagają mi zasnąć. Jestem bardzo zmęczony już tym stanem i wydaje mi się, że nigdy nie powrócę do zdrowia. Brak jasnej diagnozy czy to nerwica, czy depresja, czy zaburzenia osobowości też powoduje brak poczucia wiary w wyzdrowienie, bo tak naprawdę leczenie tych schorzeń jest chyba trochę inne. Moja postawa w walcę z tą chorobą byłaby też inna gdybym wiedział, że to nerwica, bo w przypadku depresji pozostaje tylko faszerowanie się lekami do końca życia. Proszę o odpowiedz jakie są w moim przypadku rokowania, czy mam szansę pełnego powrotu do zdrowia i od czego to będzie zależało. Proszę o odpowiedz Panią Agnieszkę Jamroży. Pozdrawiam, t13

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Słyszę głosy. Co robić?

Mam 27 lat. Od kilku miesięcy słyszę głosy. Ignorowałam to wcześniej, ale zaczęłam się niepokoić. Czasem idę ulicą i wydaje mi się, że ktoś do mnie mówi lub gdy pracuję słyszę pojedyńcze słowa lub moje imię. Mam małe dziecko i...

Mam 27 lat. Od kilku miesięcy słyszę głosy. Ignorowałam to wcześniej, ale zaczęłam się niepokoić. Czasem idę ulicą i wydaje mi się, że ktoś do mnie mówi lub gdy pracuję słyszę pojedyńcze słowa lub moje imię. Mam małe dziecko i boję się, że jeżeli o tym komuś powiem - uznaja mnie za niepoczytalną i odbiorą mi małego. Proszę o pomoc, z góry dziękuję!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Czy to objawy nerwicy?

Witam! Proszę o pomoc, bo nie wiem, do jakiego lekarza powinnam się zgłosić. Od dłuższego czasu dokuczają mi dotkliwe bóle mięśni, zwłaszcza nóg. Ostatnio, zaczęłam podejrzewać, że przyczyną tych dolegliwości może być stres. Jestem w trakcie sesji egzaminacyjnej i...

Witam! Proszę o pomoc, bo nie wiem, do jakiego lekarza powinnam się zgłosić. Od dłuższego czasu dokuczają mi dotkliwe bóle mięśni, zwłaszcza nóg. Ostatnio, zaczęłam podejrzewać, że przyczyną tych dolegliwości może być stres. Jestem w trakcie sesji egzaminacyjnej i nogi bolą mnie właściwie bez przerwy. Po każdym egzaminie, czy nawet po załatwieniu jakiejś trudnej dla mnie sprawy, odczuwam dotkliwe, pulsujące bóle mięśni nóg od kolan w dół, co nasila się zwłaszcza nocą tak, że uniemożliwia zasypianie, albo budzę się często z powodu tego bólu, a rano wydaje mi się, że mam tak ciężkie nogi, że nie potrafię się ruszyć. Jestem raczej skrytą osobą i wszystkie emocje chowam w sobie, być może mój organizm sam się tak "wyładowuje". Nie wiem co mam o tym myśleć...

Skąd ten lęk o utratę erekcji?

Witam, mam 20 lat, studiuję. Przez ostatni rok borykam sie z ogromnym problemem. Zaczęło sie niewinnie. Podczas stosunku pomyslalem sobie: "a co jesli mi opadnie?" I stało :( Był to przypadek jednorazowy. Potem wszystko było w jak najlepszym porzadku, aż...

Witam, mam 20 lat, studiuję. Przez ostatni rok borykam sie z ogromnym problemem. Zaczęło sie niewinnie. Podczas stosunku pomyslalem sobie: "a co jesli mi opadnie?" I stało :( Był to przypadek jednorazowy. Potem wszystko było w jak najlepszym porzadku, aż do kolejnego zawachania wiary we własne siły. Czasem tracilem erekcje rozkojarzając się podczas zakladania prezerwatywy. Zaczęło zdarzać się to coraz częściej i częściej... Ostatnio nie moge przestać mysleć o niczym innym tylko o tym. To jest strasznie dołujące, zwłaszcza, że mój penis jest całkiem w porządku (tak mi się zdaję). Choroba, urojenie, lub inna pasjonująca nazwa postepują. Teraz jestem na tym etapie, że zaczynam sie bać, nawet podczas zwyklego całowania z dziewczyną. Już wtedy mój mózg zaczyna samoczynnie zadawac pytania: a co będzie jeśli się nie uda? Nic nie sprawia mi przyjemności, mam wrażenie, że stałem sie aseksualny, jednak nie jest to prawdą, ponieważ praktycznie cały czas mam ochotę na seks z moją dziewczyną (może nawet zbyt czesto), jednak nawet wtedy boję się, że nawalę... To z całą pewnością jest nienormalne, a ja chcę odzyskać wiarę w siebie. Z penisem wszystko dobrze, bo czasami erekcja przychodzi sama, podczas stosunku działa, dopóki sobie nie zadam tego, potwornego dla mnie, pytania... A niestety - teraz myślę o tym już przed stosunkiem i za nic nie mogę przestać. Proszę, pomóżcie! :( :(:(:(:(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Zaburzenia adaptacyjne czy coś poważniejszego?

Witam! Wiem, że nie dokonuje się diagnozy na odległość, przez telefon czy Internet, ale chciałabym dowiedzieć się, czym były poniższe zaburzenia i co z nimi powinno się robić. Zawsze byłam osobą normalną, towarzyską, otwartą, lubiącą życie i niemającą wielu problemów....

Witam! Wiem, że nie dokonuje się diagnozy na odległość, przez telefon czy Internet, ale chciałabym dowiedzieć się, czym były poniższe zaburzenia i co z nimi powinno się robić. Zawsze byłam osobą normalną, towarzyską, otwartą, lubiącą życie i niemającą wielu problemów. Żadnych depresji czy zaburzeń lękowych u członków rodziny też nie ma. Kilka lat temu, na studiach, zdecydowałam się pojechać z moim chłopakiem do Anglii. Chciałam spędzić tam wakacje, zobaczyć jak jest, poznać kulturę, ludzi. Te 4 miesiące, które tam spędziłam, były czasem bardzo trudnym. Mieliśmy problemy ze znalezieniem pokoju czy mieszkania (czasem musiałam się ukrywać w wynajmowanych domach, bo właściciele sądzili, że mieszka tam tylko mój chłopak, podczas gdy było nas dwoje - powody finansowe). Z pieniedzmi też nie było ciekawie (trzeba było znaleźć pracę, przepracować kilka tygodni i dopiero wtedy pensja). Szukałam pracy parę tygodni, potem znalazłam. Była to moja pierwsza praca, dość stresująca (w wielkim angielskim centrum handlowym). Nie miałam tam nikogo bliskiego, nawet żadnej koleżanki. Obca kultura, język.Byłam z chłopakiem, z którym niezbyt dobrze mi się ukladało. Właściwie wiadomo było, że po powrocie zerwiemy. Ani razu nie widziałam tam słońca, jedzenie kupowaliśmy najtańsze, byle co. Chłopak pracowal dokładnie w innych porach niż ja, więc prawie w ogóle się nie widywaliśmy. Za to ja siedziałam zamknięta w małym pokoiku i godzinami patrzyłam w ścianę (ani telewizora, ani żadnych zajęć, ludzi) odliczając dni do powrotu. A co najgorsze, byłam tam chora. Miałam straszne infekcje intymne (ciągle mnie coś piekło swędziało, bolał mnie brzuch) i przewlekłe infekcje bakteryjne gardła. Nie leczyłam się tam, kombinowałam coś na własną rękę, raz rodzice wysłali mi leki pocztą. Momentami myślałam, że umrę. W końcu nadszedł dzień powrotu. Byłam szczęśliwa. Mogłam wrócić wcześniej, nie stresować się. Pojechałam tam, bo chciałam, a nie bo musiałam. Chciałam mieć fajne wakacje, doświadczenia. Nie sądziłam, że tak to będzie wyglądało. Po powrocie rozstałam się z chłopakiem, zaczęłam leczyć infekcje (część skutecznie, część wyleczyłam dopiero po pół roku). Starsznie źle się czułam. Miałam przewlekłe zapalenie migdałków (jedną, wielką, ciagnącą się infekcję), ale jakoś nikt do tego nie doszedł. Zaczęłam się denerwować, że właściwie co chwila jestem chora, przeziębiona. Zaczęły mnie boleć mięśnie. Chciałam chodzić na imprezy, ale ciągle bolało mnie gardło i głowa. Pewnego dnia w tv leciał program o HIV, mówili o objawach, infekcjach, bólach mięśni. A ja tak cierpiałm, więc padło na podatny grunt. I się zaczęło, zaczęłam szukać i czytać w Internecie, a tam było pełno takich niestworzonych historii, o zarażenianiu się "normalnych ludzi". Zaczęłam się bać, stresować. Pomyślałam, że może zrobię ten test, bo skąda mam wiedzieć, co mój chłopak, którego nie akceptowałam, robił wcześniej? Tydzień, przez który czekałam na wyniki, wykończył mnie psychicznie. Nie mogłam o niczym innym myśleć. Starasznie się bałam, co bym powiedziała rodzicom? Nie mogłam spać. Wynik był oczywiście negatywny, ale ja byłam bardzo roztrzęsiona. Dalej nie mogłam zasnąć, tak byłam napięta. I ciągle byłam przeziębiona. Ze straszną bezsennością i wielkim napięciem trafiłam do lekarza psychiatry. I tu bym chciała skończyć. Dodam, że po operacji wycięcia migdałków, po pół roku, przeszły mi objawy choroby, przeziębienia i ból gardła). Chciałabym się dowiedzieć czym było to, co mnie spotkało? Co doprowadziło do wizyty u psychiatry? Czy były to zaburzenia adaptacyjne (są reakcją na duży stres, taki jak choroba), czy cos gorszego? Co się robi z takimi zaburzeniami? Czy ta reakcja miała prawo mieć miejsce? Dziękuję za odpowiedz, pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Czy to choroba, czy dorastanie?

Witam! Mam 16 lat jestem chłopcem, kończącym gimnazjum. Mój problem zaczął się właśnie niedawno, III klasie gimnazjum, niecałe pół roku temu. A więc zacznijmy... Od zawsze tryskałem energią, zachwytem i zawsze byłem uśmiechnięty, gotowy do wszystkiego, przepełniony pozytywną energią, jednym...

Witam! Mam 16 lat jestem chłopcem, kończącym gimnazjum. Mój problem zaczął się właśnie niedawno, III klasie gimnazjum, niecałe pół roku temu. A więc zacznijmy... Od zawsze tryskałem energią, zachwytem i zawsze byłem uśmiechnięty, gotowy do wszystkiego, przepełniony pozytywną energią, jednym słowem - kochałem życie! Miałem wielu kolegów i dużo koleżanek, nigdy nie narzekałem na brak bliskiej osoby, zawsze mogłem na kogoś liczyć, byłem lubiany i sympatyczny, lubiłem nawiązywać kontakty z ludźmi.

Jednak na przełomie 2 półrocza III klasy coś się we mnie zmieniło… Przestałem być tak bardzo lubiany, jak byłem przedtem, poprzez moje zmienione, dziwne zachowanie. Czuję, jakbym kogoś podrabiał (tzn. nie jestem sobą wbrew własnej woli ), żeby znowu zdobyć zainteresowanie rówieśników, a co gorsze, przez to dziwne zachowanie i nie bycie sobą czuje jak się tylko od nich oddalam. Nie mogę znieść tego powoli. Chcę być sobą, a postępuje inaczej. Dlaczego tak się dzieje?

Ponadto straciłem większość chęci do życia, jestem bardziej ospały i nie posiadam już takiej motywacji do działania jak wcześniej. Także szybciej się męczę (lecz może to być skutek tego, że już nie trenuję swojej największej pasji w życiu - piłki nożnej). Wcześniej każdy sport mnie interesował, kochałem biegać, uprawiać każdy rodzaj sportu oraz wszystko mi wychodziło, byłem po prostu optymistycznie nastawiony do życia. Jednak teraz się to zmieniło. Jestem pesymistą i nie lubię uprawiać większości sportów z takich przyczyn, jak brak motywacji, sił i takiej sprawności ruchowej (nie czuje się pewnie tak jak wcześniej).

Coraz częściej jestem smutny itp. Stałem się bardziej chamski i zamknięty w sobie. Powoli nawet nie umiem nawiązywać kontaktów z ludźmi, nie umiem podtrzymać rozmowy, nie wiem często o czym porozmawiać, co mnie naprawdę dziwi, bo kiedyś nie miałem takich problemów :-/ Coraz częściej, jeśli ktoś chce ze mną porozmawiać, czuję strach i niepewność, nie wiem czy zaakceptuje to co powiem i "odpycham go" od siebie, chociaż tego nie chcę.

Jeszcze jedno: przeżyłem trochę śmierć swojej cioci, jednak w małym stopniu - nie byłem z nią aż tak związany, ale teraz coraz częściej zadaje sobie pytanie: dlaczego, np. dlaczego żyjemy i umieramy, dlaczego ja tak postąpiłem, a nie inaczej, po co nam to wszystko, po co my żyjemy jak i tak umrzemy lub co będzie po śmierci? Dochodzę do wniosku, że cały ten świat jest bez sensu i często się zastanawiam czy Bóg istnieje… Czy to normalne? Przyznam się, że brakuje mi trochę szczerej rozmowy z bliską osobą i czuje, że coś w tej mojej głowie i psychice naprawdę się zmieniło, niestety na gorsze.

Chciałbym naprawdę iść do psychologa i mu to wszystko powiedzieć jednak wstydzę się tego, że moi rodzice się o tym dowiedzą. Czy w takim wieku alkohol może wpłynąć w takim stopniu na moją psychikę? Wiadome jest to, że w gimnazjum, podkreślam - polskim, poznaje się prawdzie dorosłe życie, a dochodzą narkotyki, alkohol, papierosy i dorastanie… Jednak nie jestem taki głupi żeby wpadać w nałogi.

Patrzę na ludzi, którzy się w tym zatracają i odpycha mnie, ale wiadomo - nikt nie jest doskonały i od czasu do czasu coś tam wypiję. Przepraszam, że tak dużo tekstu, jednak napisałem szczerze wszystko to, z czym powoli nie daje sobie rady i co mnie zastanawia. Proszę o szybką diagnozę i pomoc psychologa.

Co to za zmiany nastroju?

Witam. W końcu zdecydowałam się napisać, aby poznać przyczynę zmiany, która we mnie zaszła. Zaczęło się od bólów głowy, które trwały przez dwa tygodnie. W tym czasie miałam napady smutku, beznadziejności, poczucia winy, ale starałam się otaczać ludźmi, wśród...

Witam. W końcu zdecydowałam się napisać, aby poznać przyczynę zmiany, która we mnie zaszła. Zaczęło się od bólów głowy, które trwały przez dwa tygodnie. W tym czasie miałam napady smutku, beznadziejności, poczucia winy, ale starałam się otaczać ludźmi, wśród których zapominałam nieco o swoim przygnębieniu. Bóle głowy ustały, ale wraz z nimi nic więcej. Pomimo długiego spania potrzebowałam w ciągu dnia drzemki, wciąż chodziłam zmęczona, brakowało mi do jakiejkolwiek motywacji.

Od kilku dni na nic nie mam ochoty. Ciągle bym spała, albo leżała i patrzyła w jeden punkt. Męczą mnie koszmary nocne. Najchętniej w ogóle nie spotykałabym się ze znajomymi i ograniczyłam to do minimum, ale nie chcę wzbudzić podejrzeń, więc staram się czasem z kimś zobaczyć. Z rodzicami nie mam ochoty rozmawiać, a każde ich słowo, nie wiem czemu, bardzo mnie denerwuje. Nie żartuję jak wcześniej z nimi, po prostu uśmiecham się jak coś powiedzą, albo wykonuje czynność, żeby mieć spokój. Nie wszystkich da się oszukać i większość zauważa moją zmianę.

Uśmiecham się tylko wtedy i mówie, że mam zły dzień, albo, że tylko im się tak wydaje. Niestety, nie jest to takie łatwo, bo zawsze byłam energiczną osobą, która chętnie bawiła się na imprezach, spotykała się ze znajomymi i wysuwała własne inicjatywy dotyczące spędzania wolnego czasu. Najbardziej chciałabym, żeby wszyscy przestali się mną interesować i żebym mogła cały dzień spać, albo leżeć i mieć spokój. Czasem zaczynam się zastanawiać, czy wszystko ze mną w porządku, bo dwa razy słyszałam jakieś dźwięki, albo głos, nie wiem co to było.

Jem normalnie, tzn. od około dwóch - trzech lat ciągle kontroluje, to co jem, stale jestem na diecie. Kiedy byłam młodsza (4-6 podstawówki) byłam troszkę pulchniejszą dziewczynką i już wtedy zaczynałam mieć myśli samobójcze, obmyślałam to, planowałam, dopóki smutek nie odszedł. Rok temu, dokładnie w styczniu, złapało mnie coś podobnego. Nie widziałam w niczym sensu, wszystko było dla mnie rutyną. Przeszło mi po około 2 miesiącach. Mam 17 lat, w szkole nie mam problemów, w domu też nie, w zasadzie to nigdzie, dlatego tak bardzo zastanawiam się, co jest przyczyną mojego nastroju.

Rodzicom o swoim humorze nie zamierzam mówić, ani sięgać porad. Wiem w jaki sposób by zareagowali, po drugie wyszłabym na wariatkę, po trzecie nie mam ochoty ich zajmować moimi problemami, wystarczą, że mają swoje. Poza tym, kiedy sobie wyobrażam, ze mogłabym im cokolwiek powiedzieć ogarnia mnie złość i zarazem chęć płaczu. Nie wiem, co mam zrobić. Staram się normalnie funkcjonować, ale po prostu mi się nie chce. Może jakieś tabletki na uspokojenie wystarczą? Bardzo proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy powinienem się leczyć?

Od kilku miesięcy wszystko w moim życiu się "sypie". Prowadzę firmę, przez którą mam coraz gorszą sytuację w domu, codziennie mam piekło. Moja żona utwierdziła się w przekonaniu, że nie może mi ufać, skoro nie umiem zapewnić jej bytu na...

Od kilku miesięcy wszystko w moim życiu się "sypie". Prowadzę firmę, przez którą mam coraz gorszą sytuację w domu, codziennie mam piekło. Moja żona utwierdziła się w przekonaniu, że nie może mi ufać, skoro nie umiem zapewnić jej bytu na normalnym poziomie i daje mi to odczuć na każdym kroku.

Firma lada chwila padnie pozostawiając niemałe zobowiązania. Próbowałem przez to przebrnąć z kamienną twarzą, ale już nie mogę. Nie jestem młodzieniaszkiem i zdaję sobie sprawę z powagi spraw materialnych. Gorsze jest to, że straciłem cały entuzjazm do działania, zjadają mnie problemy dnia codziennego, wpadam we wściekłość z byle powodu ale staram się to ukrywać. Nie mam wsparcia w żonie, bo jest na mnie bezgranicznie zła (niestety słusznie). Ręce same mi opadają i wiem, że najbliższe tygodnie będą dla mnie koszmarną gehenną, nawet serce daje mi się coraz częściej we znaki.

Obawiam się już o wszystko - o rodzinę, o swoje zdrowie i o to jak źle jestem postrzegany przez żonę. Ból mnie rozpiera a nie mam już energii na walkę. I nie mam pomysłu na dalsze życie. Widzę tylko ogromne chmury nadciągających złych dni. Jak to znieść?

Zaburzenia lękowe - co mam robić?

Witam. Mam 26 lat, jestem kobieta. Od 2008 roku cierpię na zaburzenia lękowe z napadami lęku. Zażywałam S*** przez 15 miesiecy. Po ukończeniu 3-miesięcznej terapii grupowej i odstawieniu leków wszystko wróciło i od stycznia tego roku jestem ciągle na zmianie...

Witam. Mam 26 lat, jestem kobieta. Od 2008 roku cierpię na zaburzenia lękowe z napadami lęku. Zażywałam S*** przez 15 miesiecy. Po ukończeniu 3-miesięcznej terapii grupowej i odstawieniu leków wszystko wróciło i od stycznia tego roku jestem ciągle na zmianie leków, bo nie działają. Nie wiem co mam robić - do terapii grupowej nie chcę wracać, bo chyba się jeszcze bardziej zdołowałam, a na indywidualną muszę czekać aż do września. Nie stać mnie nawet na 1 sesję w miesiacu. Mam myśli samobójcze (chyba), ale na ostatniej rozmowie lekarz stwierdził, że nie chce mnie dać do szpitala, bo jeszcze bardziej wyjdę zdołowana, ponieważ tam są cięższe przypadki. Moje myśli zaczęły się od samobójstwa kolegi rok temu. Nie potrafię teraz odróżnić, czy to jest lęk przed zrobieniem tego samego, czy moje myśli (są w głowie cały dzień). Brałam już P***, E***, teraz dostałam M***, a E*** mam zmniejszony do 1/2 tabletki, do tego A*** rano i wieczorem. Po S*** czułam się dobrze (maksymalna dawka), ale czy ten lek zadziałałby znowu, jeśli te nie działają? Czy ja z tego wyjdę i będę żyła normalnie? Nie miałam żadnych badań, jakie powinnam wykonać? Czy jakaś choroba może wywoływać te wszystkie objawy (silne osłabienie, lęki, natrętne myśli, trzęsienie w środku, ścisk w klatce piersiowej, drętwienie kończyn i wiele innych)? Proszę o odpowiedź na moje pytania.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to jest Zespół Leku Napadowego?

Witam, mam 22 lata i od 3 lat mam te dziwne ataki, a mianowicie zaczęły się po wypadku, któremu uległem, po około 2 tygodniach. Wyglądało to tak, że ciężko mi się oddychało, gdy się kładłem - kręciło mi się w...

Witam, mam 22 lata i od 3 lat mam te dziwne ataki, a mianowicie zaczęły się po wypadku, któremu uległem, po około 2 tygodniach. Wyglądało to tak, że ciężko mi się oddychało, gdy się kładłem - kręciło mi się w głowie, robiło się strząśnie mi gorąco, drętwieniały mi kończyny, czułem suchość w buzi, miałem bóle głowy, bóle brzucha, w trakcie ataków musiałem iść do toalety się wypróżnić. Zacząłem leczenie u psychiatry, ale wyglądało to tak, że lekarz dał mi jakieś tabletki i już - żadnych konkretnych rozmów tylko pierwszy wywiad i koniec. Nie brałem tych tabletek, bo bałem się, że będzie po nich jeszcze gorzej, a poza tym bałem się opinii publicznej. Od jakiegoś czasu mam rzadkie te napady i o wiele słabsze niż wcześniej, ale nadal uciążliwe. Proszę o jakąś radę, bo ciężko mi z tym żyć:(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Paniczny strach - czy poradzę sobie sama?

Witam. Jestem dziewczyną, mam 16 lat i bardzo się boję. Ostatnio wszystko w moim życiu się zmieniło, nowa szkoła po wakacjach, nowi znajomi i ogrom nauki, którego tak bardzo się boję. Może to dziwne, ale nie chcę być dorosła. Oprócz...

Witam. Jestem dziewczyną, mam 16 lat i bardzo się boję. Ostatnio wszystko w moim życiu się zmieniło, nowa szkoła po wakacjach, nowi znajomi i ogrom nauki, którego tak bardzo się boję. Może to dziwne, ale nie chcę być dorosła. Oprócz tego zaczęłam bać się życia i tego, że zachoruję na schizofrenię. Lęk ten pojawił się tak jakoś sam, czasami gdy spojrzę na sufit to mam wrażenie, że coś widzę, jakieś czarne plamy, przebłyski. Na początku pojawiały się przed snem, więc kładłam się spać, a rano już ich nie było. To była moja nadzieja, że wszystko będzie dobrze. Jednak ostatnio widzę je również po spojrzeniu na jakąś białą ścianę lub ciemną powierzchnię. Bardzo się wtedy boję. Błędem było, że zaczęłam czytać o schizofrenii - to wzbudziło we mnie ten niepokój, że choroba zaczyna się niewinnie, że potęguje ją stres, którego teraz mam bardzo dużo. Boję się myśleć, bo przeczytałam, że jesli bardzo będzie sie w coś wierzyć, to to się stanie. Uciekam więc myślami od tego, bo myślę, że jeśli będę się skupiać na tym czy coś zobaczę, to naprawdę to zobaczę. To chore. Gdy przychodzi taki lęk mam wrażenie, że zwariuję. Gdybym w niektórych przypadkach mogła coś zrobić, to bym uciekła, muszę po prostu coś robić. Jednak z drugiej strony wiem, że mój lęk w jednej sytuacji był bezpodstawny, widziałam cień odbicia żarówki, wtedy dopiero się uspokoiłam. Zaczęłam być bardzo nerwową osobą. Czasem mam ochotę zapytać kogoś czy widzi to co ja. Przeżywam okresy, w których jestem spięta i przewrażliwiona na punkcie każdej muchy czy komara, a czasami mi wszystko jedno. Totalnie olewam to, co się ze mną dzieje, jest beznadziejnie, ale przynajmniej się nie boję. Te stany pojawiają sie naprzemian i to jedyna nadzieja, że po stanie napięcia wreszcie pojawi się spokój. Wtedy nie mam ochoty nigdzie wyjść, zostaję w domu słucham muzyki, albo "skaczę" po stronach w Internecie. Nie umiem spojrzeć w przyszłość, bo nie widzę tam siebie. Próbuję uciec od tego, ale te myśli ciągle wracają: czy dam sobie radę, bo jestem beznadziejna. Czasami mam wrażenie, że to, co robię, jakby mi sie śni. W efekcie jeszcze bardziej czuję sie napięta. Najgorsze jest to, że kompletnie nie mam żadnego zdania, nie umiem pojąc wyboru. Każda sytuacja wywołuje u mnie to, że myślę, zastanawiam, analizuję, jest to bardzo męczące. Obwiniam rodzinę o to, że wysłała mnie razem moim bratem bliźniakiem do klasy, że kiedy w gimnazjum chciałam chodzić bez niego do szkoły, to nie zgodzili się. Brat uczy się lepiej, po prostu jest bardziej uzdolniony, ma 5 i 6 gdy ja 3 i 4.Wszyjscy mówią, że przesadzam i gdybym się wzięła do nauki to bym sobie poradziła. Zawsze byłam narażona na porównania, szczególnie wychowawczyni, która wychwalała brata, a mnie mówiła, że jestem leniwa i antyspołeczna. A tak nigdy nie było, po prostu bałam się zaangażować w czynność dla szkoły, czy sobie poradzę, czy wszystkim się spodoba to co zrobię. Tylko rodzice i przyjaciele (których niestety mamy wspólnych) widzą w nas kompletnie inne osoby. Z drugiej jednak strony widzę jak rodzice dla nas dużo robią, nie chwalą brata jakoś bardzo, ale porównują - to też jest męczące. Teraz znowu idę z nim do klasy, chociaż bardzo tego nie chcę. Ale boję się, że nie poradzę sobie w nowej szkole. Jestem nauczona, że nie muszę pamiętać o lekcjach, bo zrobi to brat. Wiem, że w życiu będzie mi ciężko. Ciągle mam takie właśnie wątpliwości dotyczące wszystkiego. Nie wiem czy to, co napisałam, jest prawdą, może mam inne problemy, a to jest taką przykrywką dla tych gorszych? Nie wiem jak sobie z nimi poradzić. Teraz użalam się nad sobą, a w efekcie przecież wiem, że jestem silna i nie czuję się gorsza. Robię mnóstwo rzeczy na przekór sobie. Skąd to naprawdę się bierze? Czy mogę sobie poradzić sama?

Skąd bezsenność i duszności? Jeszcze raz proszę o radę

Od 3 miesiecy, po urodzeniu Hani, czuję się dziwnie. Na początku to były bezssenne noce ciągle zamartwiałam się, czy mam mleko, czy się najada. Teraz ze spaniem jest trochę lepiej, pod tym względem sę dni, kiedy zasypiam od razu i...

Od 3 miesiecy, po urodzeniu Hani, czuję się dziwnie. Na początku to były bezssenne noce ciągle zamartwiałam się, czy mam mleko, czy się najada. Teraz ze spaniem jest trochę lepiej, pod tym względem sę dni, kiedy zasypiam od razu i śpię do rana z przerwami na karmienie dziecka, ale są też dni, kiedy nie mogę usnąć i dopiero nad ranem lapię drzemkę. Kiedy nie mogę usnąć, to zaraz serce wali mi jak mlot. Do tego często, jak jestem niewyspana, to płaczę, nie mam na nic siły.

Ponadto od 2 miesięcy bardzo ściska mnie w gardle - proszę powiedzieć, co może być przyczyną ściskania w gardle? Dodam jeszcze, że nic mnie nie cieszy, wychodzę z dziećmi na psacer, sprzątam, gotuję, ale bardziej z tego, że nikt za mnie tego nie zrobi. Nie czuję też jakiejś więzi między córką a mną. Opiekuję się nią, wychodzę na spacery, kąpię, przewijam, ale nie ma tej więzi jaka była z pierwszą córką, która teraz ma 3 latka.

Nie mam ochoty na spotkania z ludźmi. Szczególnie jak wychodzę na spacer to nie chcę, żeby ktoś mnie spotkał znajomy jak będę z dziećmi, szczególnie z Hanią, bo nie wiem, jak zapłacze, co mam robić. Proszę o radę: co to jest, gdzie się udać i czy da się to wyleczyc? A szczególnie proszę o radę, dlaczego mam problemy ze spaniem i dlaczego tak mi serce wtedy wali, jak młot, jak się kładę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Objawy odstawienne leku przeciwdepresyjnego?

Witam serdecznie. Jestem 21-letnią kobietą. Około 2 lat temu przeżyłam ostry stan psychotyczny z późniejszą depresją. Leczyłam się wieloma lekami, do pewnego czasu czułam się bardzo dobrze. Odstawiłam lek przeciwpsychotyczny i dobrze to zniosłam. Brałam już tylko 1/2 leku przeciwpsychotycznego...

Witam serdecznie. Jestem 21-letnią kobietą. Około 2 lat temu przeżyłam ostry stan psychotyczny z późniejszą depresją. Leczyłam się wieloma lekami, do pewnego czasu czułam się bardzo dobrze. Odstawiłam lek przeciwpsychotyczny i dobrze to zniosłam.

Brałam już tylko 1/2 leku przeciwpsychotycznego i 1 lek przeciwdepresyjny. I mój lekarz psychiatra postanowił zmniejszyć mi lek przeciwdepresyjny z całego, na 3/4, a potem 1/2 leku. Od kilku dni biorę już tylko po 1/2  tabletki obu leków. I od kilku dni pojawiły się objawy takie jak: ciągłe zmęczenie w ciągu dnia, osłabienie, bóle i zawroty głowy, wieczorem znaczne podwyższenie nastroju, a także zaburzenia snu - zasypisam bez problemu, a potem budzę się w środku nocy (tak jak dziś) i nie mogę już zasnąć, wstaję też wcześnie. Dodaję też, że w moim życiu nie doszło do żadnego traumatycznego przeżycia w ostatnim czasie. Przeszukałam internet i wszystko wskazuje mi na objawy depresji endogennej.

Czy mam rację? Czy jest ona wywołana zmniejszeniem dawki leku przeciwdepresyjnego? Co powinnam teraz zrobić? Przeczekać i liczyć, że objawy zanikną? Czy wrócić do wyższej dawki leku? Liczę na szybką odpowiedź, gdyż szczególnie bezsenność daje mi się we znaki. Z góry dziękuję i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak sobie poradzić z lękiem przed chorobą psychiczną?

Witam. Odkąd pamiętam zawsze byłam osobą bardzo wrażliwą i bardzo bojacą się śmierci, samotności i chorób. Bałam się, że zachorują moje dzieci, a potem lęk przeszedł na mnie (dodam, że mój tata umarł wcześnie, a mama jest bardzo chora). Pewnego...

Witam. Odkąd pamiętam zawsze byłam osobą bardzo wrażliwą i bardzo bojacą się śmierci, samotności i chorób. Bałam się, że zachorują moje dzieci, a potem lęk przeszedł na mnie (dodam, że mój tata umarł wcześnie, a mama jest bardzo chora). Pewnego dnia, w styczniu tego roku, zrobiło mi się słabo w sklepie i zaczął się obłęd - ataki miałam kilka razy w tygodniu, wydawało mi sie, że umieram, dostawałam drgawek, waliło mi serce - okropność. Zrobiłam całą masę badań (krew, hormony tarczycy, echo serca, ekg, holter, badania dan oka, słuchu, rezonans magnetyczny głowy) - wyszło jedynie, że mam niegroźne wypadanie płatka zastawki mitlarnej, ale lęk nie ustał. Lekarze stwierdzili, że to nerwica. Dostałam X*** i zapisałam się do psychiatry, który potweirdził diagnozę,  zapisał X*** i J***. Po przyjęciu J*** przeżyłam koszmar - myślałam, że zawriowałam, że straciłam kontrolę, chciałam się zabić - to był koszmar . Więcej tego nie wzięłam, odstawiłam również X***. Ale pod wpływem, tak myśle, tego wydarzenia - zaczęłam się bać, że przestanę panować nad sobą, zaczęłam wymyślać, że mogę sobie lub komuś zrobić krzywdę, myśli mnie okropne przerażały, ale były bardzo silne. Trafiłam do psychiatry-psychoterapeuty, który stwierdził, że leki nie są dla mnie i wystarczy psychoterapia, ale ja się boję, że mam schizofrenię.  Przez ten lęk przed chorobą psychiczna nie mogę normalnie funkcjonować, ciągle o tym czytam - przeraża mnie to wtedy jeszce bardziej i coraz wiecej objawów mi pasuje. Przestało mi się cokolwiek chcieć, czasem wydaje mi się, że mam kompletną pustkę w głowie. Boję się strasznie, że zachoruję i stracę wszystko - męża, dzieci, pracę, samochód. Mam 31 lat i dwójkę cudownych dzieci - bardzo chcę dla nich normalnie żyć.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Jak sobie poradzić z pojawiającymi się myślami samobójczymi?

Witam! Wszystko zaczęło się w szkole podstawowej około 6 klasy - zaczęto się ze mnie śmiać z powodu wyglądu (wstydzę się pisać o co chodzi). Przez trzy lata byłem wyśmiewany przez całą szkołę, bardzo źle się z tym czułem,...

Witam! Wszystko zaczęło się w szkole podstawowej około 6 klasy - zaczęto się ze mnie śmiać z powodu wyglądu (wstydzę się pisać o co chodzi). Przez trzy lata byłem wyśmiewany przez całą szkołę, bardzo źle się z tym czułem, wstydziłem się swojego wyglądu - być może przez to stałem się zamknięty w sobie.

Po skończeniu podstawówki było lepiej z moją psychiką. Poznałem wspaniałą dziewczynę, z którą wziąłem ślub i mam wspaniałego 9-letniego synka. W tej chwili mam 32 lata, lecz koszmar powrócił - od jakiś 2 lat mój stan psychiczny pogorszył się do tego stopnia, iż boję się, że przez to stracę rodzinę. Nie umiem się z niczego cieszyć, mam myśli samobójcze, znowu wstydzę się ludzi.

Wydaje mi się (albo tak jest), że wszyscy się ze mnie śmieją. Najchętniej siedział bym cały czas w domu i tak też się dzieje, poza pójściem do pracy. Jedyne co mnie powstrzymuje od zrobienia sobie krzywdy to rodzina. Proszę o pomoc, bo ten stan coraz bardziej negatywnie wpływa na moje życie oraz mojej rodziny, którą bardzo kocham.

Patronaty