Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Myśli samobójcze po leku?

Witam. Jestem mamą 8-miesięcznej córeczki, mam fajnego męża, ale od jakiegoś czasu czułam się źle. Moja siostra zachorowała na chorobę psychiczną kiedy moja córka miała 4 miesiące. Od tego czasu lęk przed zachorowaniem na chorobę pojawił się i u mnie....

Witam. Jestem mamą 8-miesięcznej córeczki, mam fajnego męża, ale od jakiegoś czasu czułam się źle. Moja siostra zachorowała na chorobę psychiczną kiedy moja córka miała 4 miesiące.

Od tego czasu lęk przed zachorowaniem na chorobę pojawił się i u mnie. Mój stan się ciągle pogarszał, lęki, smutek. Poszłam do psychiatry i dostałam lek antydepresyjny, który zażywam od tygodnia. Pojawiły się u mnie myśli samobójcze, które występują po przebudzeniu nad ranem, koło 4.

Pytanie moje jest takie: czy zrezygnować z leczenia tym lekiem, czy spróbować kontynuować leczenie? Właście to mam lęk przed myślami samobójczymi. Bardzo proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to są... głosy?

Dzień dobry. Leczę się przeciwpsychotycznie od kilku miesięcy. Zauważyłem, że dzieje się coś dziwnego: gdy zadam jakieś pytanie Matce Boskiej lub innemu bytowi albo jakiejś osobie (telepatia) to otrzymuję odpowiedź. Ja nie słyszę tego uszami i dźwiękowo lecz w głowie...

Dzień dobry. Leczę się przeciwpsychotycznie od kilku miesięcy. Zauważyłem, że dzieje się coś dziwnego: gdy zadam jakieś pytanie Matce Boskiej lub innemu bytowi albo jakiejś osobie (telepatia) to otrzymuję odpowiedź. Ja nie słyszę tego uszami i dźwiękowo lecz w głowie i jest to głos psychiczny.

Te odpowiedzi pochodzą z zewnątrz i pojawia się lęk kiedy otrzymuję odpowiedź. Ciężko mi się temu przeciwstawić, bo myślę, że naprawdę dostaję od nich odpowiedzi. Czy to są te głosy? Nie wiem czy powinienem mówić o tym psychiatrze, bo czuję wielki wstyd. Proszę o szybką odpowiedź

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego mam taką słabą pamięć?

Witam. Mam 19 lat i niepokoi mnie pewna rzecz. Zawsze miałam bardzo dobrą pamieć, a do pewnego czasu - zaczęło się to jakieś 2 miesiące temu - zaczęłam zapominać drobnych rzeczy, np. kupić coś lub pójść do pomieszczenia zapominajac po... Witam. Mam 19 lat i niepokoi mnie pewna rzecz. Zawsze miałam bardzo dobrą pamieć, a do pewnego czasu - zaczęło się to jakieś 2 miesiące temu - zaczęłam zapominać drobnych rzeczy, np. kupić coś lub pójść do pomieszczenia zapominajac po co, ale zauważyłam, że to się pogarsza. Teraz mam momenty, że zapominam o tym, co przed chwila mówiłam, zajmuje mi dłuższą chwilę, aż spobie przypomną, potrafię rozmawiać z mamą, po czym po chwili zapomnieć i byś przekonaną, że takiej rozmowy nie było. Nie wiem co się dzieje:( Ostatnio jestem też bardzo nerwowa, krzyczę na wszystkich i czuję, że zaraz wybuchnę. Nigdy mi się to nie zdarzało :(
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Renata Kazbieruk
Mgr Renata Kazbieruk

Czy lek przeciwdepresyjny może mieć takie działanie uboczne?

Mam 23 lata. Leczę się od 4 lat przeróżnymi lekami na różne zaburzenia psychiczne (psychoza schizofreniczna, chad, nerwice). Kiedyś brałam lek przeciwdepresyjny z grupy leków trójpierścieniowych w dawce terapeutycznej i objawy somatyczne nerwicy ładnie się zniwelowały, do zera,... Mam 23 lata. Leczę się od 4 lat przeróżnymi lekami na różne zaburzenia psychiczne (psychoza schizofreniczna, chad, nerwice). Kiedyś brałam lek przeciwdepresyjny z grupy leków trójpierścieniowych w dawce terapeutycznej i objawy somatyczne nerwicy ładnie się zniwelowały, do zera, ale za to stałam się mniej wrażliwa na to, co dzieje się w koło i nie potrafiłam się śmiać. Byłam taka stabilna, wyciszona, poważna, co doprowadzało mnie do silnego rozdrażnienia. Czy to przez te leki? Czy tak powinny działać? Czy to może objaw jakiegoś wypalenia po psychozie, która miałam 3,5 roku temu? A może od stosowanych kiedyś neuroleptyków?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to choroba afektywna dwubiegunowa i anoreksja?

Witam serdecznie. Jestem 21-letnią kobietą. Dziękuję bardzo za odpowiedź na mój poprzedni list. Informacje w nim zawarte dały mi wiele do myślenia. Przyjrzałam się bardziej sobie, zaczęłam siebie obserwować i doszłam do pewnych wniosków. 2 lata temu zdiagnozowano u mnie...

Witam serdecznie. Jestem 21-letnią kobietą. Dziękuję bardzo za odpowiedź na mój poprzedni list. Informacje w nim zawarte dały mi wiele do myślenia. Przyjrzałam się bardziej sobie, zaczęłam siebie obserwować i doszłam do pewnych wniosków.

2 lata temu zdiagnozowano u mnie epizod maniakalno-depresyjny. Miałam urojenia, później depresję, a na końcu lęki i fobię społeczną. Pani doktor zasugerowała jednak, że mogę mieć chorobę afektywną dwubiegunową. Dowiedziałam się więcej na jej temat i zaczynam myśleć, że to bardzo możliwe. W przeszłości miewałam już stany depresyjne, a następnie okresy hipomanii, których nie zauważałam, a może nie chciałam zauważać, ze względu na to, że były przyjemne. Moja Mama, u której zdiagnozowano schizofrenię, przyjmowała O*** i w*** l***. Ja sama przyjmowałam już masę leków – A***, A***, P***, O***, R***, k*** w***, w*** s***, c*** p*** i k*** d***. Obecnie przyjmuję tylko A*** i P***.

Muszę też wspomnieć, że w przeszłości miałam epizod anorektyczny. Od zawsze borykam się z problemami żywieniowymi. Moje życie kręci się wokół diet i dążenia do szczupłej sylwetki. Czy objawy, które wymieniłam rzeczywiście wskazują na chorobę afektywną dwubiegunową? I czy miałam/mam jednocześnie anoreksję?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co się ze mną dzieje? Dlaczego tak się boję?

Mam na imię Ola, mam 13 lat. Mam problem, z którym czuję się bardzo źle. Cały czas martwię się, że się z kimś pokłócę, lub że ktoś się na mnie obrazi. Nie lubię się kłócić i strasznie się boję każdej... Mam na imię Ola, mam 13 lat. Mam problem, z którym czuję się bardzo źle. Cały czas martwię się, że się z kimś pokłócę, lub że ktoś się na mnie obrazi. Nie lubię się kłócić i strasznie się boję każdej kłótni. Czuję straszny stres w ciągu dnia. Martwię się, że co to będzie, jak ktoś się na mnie obrazi. Jak jakaś koleżanka się na mnie obrażała to źle się czułam, bolał mnie brzuch, nie miałam apetytu i w ogóle ten stres mnie tak paraliżował, że na nic nie miałam ochoty. Mogłam nawet przeprosić chociaż to nie była moja wina i jeśli ktoś mnie obraził to ja potrafiłam za to przeprosić. Bez sensu jest takie życie. Płakać mi się chce po prostu. Jeszcze rok temu, gdy byłam w 5 klasie, lubiłam się kłócić i nie sprawiało mi to żadnego problemu. Czułam się dobrze, a teraz jestem w 6 klasie i we wrześniu idę do gimnazjum i jest tak, jak napisałam. Boję się, że nie poradzę sobie w gimnazjum z tym moim charakterem. Dlaczego ja tak mam? Inni moi rówieśnicy kłócą się bez żadnych problemów, nie mają tak jak ja. Nie chcę być tak wrażliwą. Co zrobić? Jak zmienić się? Ja nie wiem co mam robić.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Stany lękowe po pierwszym i ostatnim dopalaczu?

WItam! Mam 22 lata. Około 5-7 maja tego roku, na juwenaliach, zapaliłem dopalacz o podobnym działaniu jak marihuana. Był to mój pierwszy raz. Skończyło się to dla mnie paranojom, halucynacjami (obraz rozciągał się i zwężał) i ogólnym przerażeniem. Myślałem... WItam! Mam 22 lata. Około 5-7 maja tego roku, na juwenaliach, zapaliłem dopalacz o podobnym działaniu jak marihuana. Był to mój pierwszy raz. Skończyło się to dla mnie paranojom, halucynacjami (obraz rozciągał się i zwężał) i ogólnym przerażeniem. Myślałem ze umrę na zawał serca. Dźwięk był nie wyraźny. Momentami nic nie słyszałem. Nie straciłem jednak przytomności chodź było chyba blisko. Nigdy wcześniej nie miałem styczności z tego typu środkami. Trwało to gdzieś około 2 godzin. Potem objawy ustąpiły i mogłem iść spać. Dziwne jest to, że zapaliłem bardzo niewiele w porównaniu z kolegami, którzy się dobrze czuli. Wszyscy byliśmy nowicjuszami w tej przeklętej "zabawie". To był mój pierwszy kontakt w życiu z jakimkolwiek narkotykiem. Nazajutrz czułem się wyczerpany i jakoś tak dziwnie mi było. Troszkę świt wydawał się inny, ale nie budziło to we mnie niepokoju. 2 dni po wszystko było w porządku. Około 27maja zrobiło mi się słabo na zajęciach i musiałem wyjść z sali. Wtedy zaczęły się moje lęki. Miałem zrobione badania i fizycznie jestem zdrowy, wszystko wskazuje na to, że to chyba jakieś powikłania po tej feralnej nocy. Sam sobie wmawiam, że coś jest nie tak. Że źle widzę. Chwilami czułem się taki zamknięty. Świat wydawał się nierealny. Jak by to był jakiś sen. Przez pierwsze 4 dni, począwszy od zasłabnięcia na zajęciach, czułem się właśnie tak fatalnie. Szybko jednak zorientowałem się, że to moja psychika szwankuje. Po tych 4 dniach uwolniłem sie od tego stresu/lęku sam, własną siłą woli, zdając sobie sprawę z tego, co się dzieje. Było zdecydowanie lepiej. Powoli prawie całkowicie o tym zapominałem. Zostawał mi jeszcze taki mały wewnętrzny niepokój, ale z każdym dniem wszystko wracało do całkowitej normy. 25. 06. poszedłem grać w piłkę na sali przy sztucznym oświetleniu i znowu spadł na mnie ten strach. Nie sparaliżował mnie tak bardzo, że poszedłem do domu - grałem do końca meczu. Jednak świat wydawał się wtedy taki nierealny, jak sen. Jeżeli o tym zaczynałem jeszcze bardziej myśleć - było grzej. Cały czas jednak miałem świadomość, że to tylko moja głowa świruje. Chwilami podczas meczu, kiedy byłem zajęty grą, wszystko wracało do normy, ale zaraz potem znowu się źle czułem. Potem, przez 2 dni po meczu, czułem się trochę przestraszony, smutny itp., ale znowu się z tym uporałem i po 2 dniach czuję się lepiej. Mam jednak jeszcze te lęki. Wszystko jest ok kiedy o tym nie myślę. Jakoś o tym zapominam, ale, np. jak zachodzi słońce za chmury zaczynam czuć lekki lęk. Wraz z końcem dnia (zachodem słońca) też czuje lek. Coraz mniejszy co prawda, ale to jest pewien dyskomfort. Moje pytanie brzmi: czy poradzę sobie z tym sam i czy wraz z upływem czasu wszystko wróci do całkowitej normy, czy jednak to nie będzie takie łatwe i będę musiał zapisać się na psychoterapię? DZIĘKUJĘ za odpowiedź. Pozdrawiam. Ps. do wszystkich z podobnym problemem: to nie jest aż takie trudne blokować swoje myśli. Wiem, że czasami jest ciężko, ale postarajcie się wtedy przeklnąć całą tę sprawę i porządnie się na to wkurzyć.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jest jeszcze dla mnie szansa?

Witam. Mam 25 lat i poważne problemy, które się już od od wieku dojrzewania pogłębiają. A to jest zaburzenie osobowości i od kilku lat - uzależnienie od alkoholu. U mnie w domu ojciec pił zawsze i teraz sobie pijemy razem....

Witam. Mam 25 lat i poważne problemy, które się już od od wieku dojrzewania pogłębiają. A to jest zaburzenie osobowości i od kilku lat - uzależnienie od alkoholu. U mnie w domu ojciec pił zawsze i teraz sobie pijemy razem.

Oprócz czegoś najgorszego (moje zaburzenie osobowości), o którym boję się pisać ludziom, bo to jest bardzo negatywnie odbierane, mam lęki przed ludźmi i otoczeniem - izoluję się, mam problemy ze snem na trzeźwo (w sumie ich nie mam bo codziennie się upijam), a strach o przyszłość i depresję zwalczam piwem, przez co stałem się gruby - mam 25 lat a efekty nie dbania o własne zdrowie i nadużywania alkoholu widać wyraźnie.

A teraz troszkę przeszłości. Olewałem szkoły, szlajałem się po mieście. Rodzice, zwłaszcza ojciec (po pijanemu) próbował się mnie wypytywać "Co ty możesz mieć za problemy? Ja mam finansowe, w pracy a ty gówniarzu co wiesz co życiu?", więc postanowiłem się otworzyć. W wieku około 15 lat, kiedy poczułem, że coś jest ze mną nie tak i miałem wszystkiego dość napisałem rodzicom (właściwie mamie podsunąłem) kartkę o tym co czuję (powiedzieć prosto w oczy bym nie dał rady) i co się ze mną dzieje.

Byli w szoku, podejrzewali nawet, że ich syn, nastolatek może mieć problem z narkotykami itp. Nic z tych rzeczy. Takiego problemu na pewno się nie spodziewali. Ich dojrzewający syn napisał im kartę, że jest mu bardzo trudno, bo interesują go mali chłopcy (w tej chwili mam same łzy na twarzy jak to piszę, emocje). Wzięli to na poważnie. Z racji, że moja mama jest osobom wykształconą, to jakoś starała się pomóc, choć sama nie potrafiła sobie tego w głowie poukładać. To cios dla rodziców - zadają sobie pytanie, co mogli zrobić nie tak, że wystąpił taki problem. Otóż, u nas dużo było, nie tak nikogo nie winiąc.

Wracając do wątku, po położeniu mojego listu uciekłem do pokoju. Kiedy go przeczytali, po jakimś czasie przyszła mnie uspokoić, że jakoś razem damy radę. Znalazła poradnię psychologiczną do której jeździliśmy przez około rok na terapię rodzinną. W trakcie terapii psycholodzy próbowali namówić ojca na leczenie alkoholizmu i wyszło, że mama również nadużywa alkoholu. Wtedy zaczęła się walka moich rodziców z terapeutami i chęć szybkiego zakończenia terapii. Nigdy nie zapomnę słów ojca: "ja tu jestem, bo syn ma problem i mieliście go leczyć, a nie czepiać się mnie albo matki i nie zgodzę się na żadne leczenie alkoholizmu".

W ciągu kilku kolejnych lat nie raz próbowałem namówić rodziców na wspólne leczenie, powtarzałem, że mamy problem i możemy zmienić swoje życie. Udawali, że słuchają, czasem takie "moje gadki" skończyły się kłótnią i prawie rękoczynami z ojcem. Pewnego dnia, po pijaku, zamknął się w łazience i chciał otruć, zabić, mówił wtedy, że to przeze mnie. Innym razem wyzwał mnie "idź sobie gwałcić dzieci" - uciekłem z domu. Też chciałem się zabić nie raz.

Po kilku latach, już jako dorosła osoba, postanowiłem sam zgłosić się do tego samego ośrodka co kiedyś z rodzicami. Pani psycholog stwierdziła, że jestem dilerem (nie mam pojęcia o narkotykach, bo nie interesowało mnie to nigdy) i po konsultacji z innymi specjalistami stwierdziła, że nie podejmą mojego leczenia uzależnienia od alkoholu ponieważ to jest problem wtórny, czyli piję z jakiejś innej (wiadomo) przyczyny. Oprócz tego powiedziała "pan ma dużo większą wiedzę na temat tego problemu, więc co ja mogę zrobić".

Kiedy samochodem wracałem do domu w głowie miałem pomysły typu rozbić się w drzewo z maksymalną prędkością. To był kolejny cios, mimo że sam próbowałem szukać pomocy. Wróciłem do domu i jak zwykle swoje emocje ugasiłem nadmierną ilością piwa. Tak bym mógł opisywać dużo więcej, ale nie o to chodzi. Nie wybieram się do pierwszej lepszej poradni, bo usłyszę to samo: "nie mamy złotego środka, pan więcej wie od nas o tych problemach".

W swoim życiu miałem już dużo różnych epizodów z tym wszystkim związanych, o których mógłbym pisać tylko zaufanej osobie. Przepraszam, że tak chaotycznie i być może nie spójnie, ale piszę na szybko, pod wpływem silnych emocji. Z rok temu sobie obiecałem, że mimo każdej trudności, które w związku z moimi problemami wystąpią, nie popełnię głupstw typu chlastanie się, tabletki czy samobójstwo.

W razie ostrego konfliktu w mojej głowie spiję się całkiem. I tak właśnie robię do dzisiaj prawie codziennie. Od jakiegoś czasu mam świadomość, że jestem w ciągu alkoholowym, a za tydzień mam podjąć ostatnią szansę - mam załatwioną dobrą pracę, w związku z którą nasuwa się wiele nowych problemów o których nie mam z kim porozmawiać!

Chciałbym odejść, ale nie mogę, bo pójdę na łatwiznę, a najbliższej rodzinie pozostawię ból na całe życie lub rodzice będą mieli dalsze wytłumaczenie typu: "pijemy, bo nas syn się zabił". W całym tekście nie wspomniałem o dwóch starszych siostrach, które bardzo mnie kochają i sobie radzą w życiu! To co piszę trochę traktuję jako poszukiwanie ostatniej deski ratunku. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy zaburzenia schizoafektywne to schizofrenia?

Witam. Proszę mi napisać, czy F25 jest schizofrenią, bo nigdzie nie można znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Gdzieś pisze, że to jest schizofrenia paranoidalna + depresja, gdzie indziej - schizofrenia cykliczna, albo że to jest całkiem inne zaburzenie nie związane ze schizofrenią....

Witam. Proszę mi napisać, czy F25 jest schizofrenią, bo nigdzie nie można znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Gdzieś pisze, że to jest schizofrenia paranoidalna + depresja, gdzie indziej - schizofrenia cykliczna, albo że to jest całkiem inne zaburzenie nie związane ze schizofrenią.

I czy rzeczywiście mogę mieć F25, typ depresyjny, skoro już od kilku miesięcy nie mam depresji (nie przyjmuję antydepresantów), a jest napisane, że w tym samym czasie występują objawy afektywne i schizofreniczne? Psychiatra dopiero mi wystawił tą diagnozę. Proszę mi jeszcze powiedzieć jak jest ze świadomością psychozy. Bo wszędzie jest napisane, że psychotyk nie jest świadomy swego stanu.

Ja od początku widziałem, że dzieje się ze mną coś nie tak. Po jakimś czasie sam uświadamiałem sobie, co było urojeniem. Nie czułem się ani nie czuję się chory nawet biorąc leki, czuję, że nic mi nie jest. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to psychoza?

Witam! Mój problem pojawił się we wrześniu 2008 roku, kiedy zaatakowała mnie nerwica. Ogólny spadek nastroju, nieuzasadniony lęk – później lęk przed tym, że to nigdy nie przejdzie, spięcie w żołądku. Od początku rozmawiałem o tym z moimi rodzicami...

Witam! Mój problem pojawił się we wrześniu 2008 roku, kiedy zaatakowała mnie nerwica. Ogólny spadek nastroju, nieuzasadniony lęk – później lęk przed tym, że to nigdy nie przejdzie, spięcie w żołądku. Od początku rozmawiałem o tym z moimi rodzicami – także znerwicowanymi. W pewnym momencie zacząłem obawiać się, że to, co mi dolega, to początki schizofrenii i bardzo intensywnie czytać o jej objawach.

W opisach psychotyków przeraziły mnie ich urojenia dotyczące niewidocznych kamer oraz ich wiary, że ktoś inny zna ich myśli, że znajdują się w centrum świata itp. Wkręcając sobie objawy choroby zacząłem miewać natrętne myśli o takiej właśnie treści („kamery w pokojach” itp.). W momencie pojawienia się takiej myśli odczuwałem lęk o bliżej nieokreślonej przyczynie.

Zacząłem obawiać się, że ja naprawdę wierzę w treść tych myśli, co potęgowało strach. Jednak funkcjonowałem zupełnie normalnie - chodziłem do szkoły, prowadziłem życie towarzyskie (nigdy nie było zbyt bogate), uczyłem się itp., toteż podobne myśli po prostu odganiałem od siebie. Wszystko przeszło w grudniu 2008 roku. Łudziłem się, że to nie wróci.

W maju 2009 roku myśli natrętne zaczęły powracać, co tuż po zakończeniu roku szkolnego (na przełomie czerwca i lipca) zakończyło się prawie dwutygodniowym koszmarem, w trakcie którego nie myślałem o niczym innym, ciągle analizowałem swoje myśli, zachowanie, wchodziłem na fora internetowe. Napięcie nerwowe było tak silne, że miałem wręcz wrażenie tego, że jestem obserwowany – choć wiedziałem, że to nieprawda. Po pewnym czasie wszystko puściło. Udane wakacje, III klasa liceum, zdana matura. Teraz jestem w kompletnej rozsypce. Zupełnie nie wiem, co się ze mną dzieje.

Tydzień temu wróciły wszystkie nerwicowe objawy, ja już mam wrażenie, że nigdy to się nie skończy. Najbardziej niepokojący jest fakt, że w momencie pojawienia się danej natrętnej myśli (np. „moja mama wie, co myślę”) wiem, że to niemożliwe, a z drugiej strony jakbym obawiał się tego. W chwilach silnego stresu nie myślę racjonalnie. Opowiadam rodzicom o moich wrażeniach, a oni uspokajają mnie, że to tylko nerwica, a nie objawy czegoś poważniejszego.

Podam konkretny przykład. Wchodzi od mnie mama i mówi, że nauczy mnie pasjansa, żebym się rozluźnił. W mojej głowie pojawia się myśl: „tak, mama chce mnie rozluźnić, żebym stracił świadomość, że mama kontroluje moje myśli”. Powoduje to u mnie napływ lęku. Albo np. „nie wiedziałam o tym”, a w mojej głowie pojawia się myśl: „wiedziałaś, tylko chcesz mnie przekonać, że naprawdę nie czytasz w moich myślach”.

Wiele sytuacji powoduje u mnie tego rodzaju myśli. Każda próba rozmowy i uspokojenia mnie kończy się tym samym. Taki stan utrzymuje się od tygodnia. Proszę o szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Skąd u mnie takie dziwne myślenie?

Witam. Stwierdzono u mnie kilka lat temu nerwicę lękową, a później wytworzyła się nerwica natręctw myślowych o różnych epizodach, co spowodowało  depresję. To działo się u mnie po jakiejś trudnej, stresującej sytuacji. Dostałam lek F***, brałam go przez rok, ale...

Witam. Stwierdzono u mnie kilka lat temu nerwicę lękową, a później wytworzyła się nerwica natręctw myślowych o różnych epizodach, co spowodowało  depresję. To działo się u mnie po jakiejś trudnej, stresującej sytuacji. Dostałam lek F***, brałam go przez rok, ale teraz jestem w ciąży i nie mogę brać żadnych leków, bo lekarz mi zabronił. Miałam spokój przez około 1,5 miesiąca. Po odstawieniu leków, jeszcze przed ślubem, bo niedawno wyszłam za mąż, pojawiły się nagle dziwne niepokoje, ucisk w żołądku, a także mysli o moim mężu - że jest brzydki, że mi sie nie podoba itd., że mam za niego nie wychodzić. Razem z tymi myślami miałam te objawy wegetatywne i lęk. Jesteśmy teraz po ślubie i też się dziwnie czuję - nie jestem pewna swoich uczuć, przyglądam się mężowi i się dziwnie czuję, nie jestem pewna swoich uczuć, nie mogę się skupić, jestem otępiała i mam jakąś depresję, nie wiem, co to jest. Czy to moze być nawrót tej nerwicy? Byliśmy ze sobą przed ślubem 5 lat, zawsze między mną a mężem było super, ja sama chciałam wziąć ten ślub. Mąż nie wie, że to teraz chodzi o niego, bo nie daję mu tego odczuć. Skąd mam to dziwne myślenie? Czy to mio przejdzie? Boję się! Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czemu budzę się wcześnie i nie mam apetytu?

Witam! Od jakis 4 miesięcy dokucza mi wczesne budzenie się (około godziny 5.) i straszne kolatanie serca, które już ustąpiły w znacznym stopniu. Poza tym odczuwam straszne mdłości po obudzeniu, które utrzymują się cały dzień, nic nie mogę przełknąć. Jedzenie... Witam! Od jakis 4 miesięcy dokucza mi wczesne budzenie się (około godziny 5.) i straszne kolatanie serca, które już ustąpiły w znacznym stopniu. Poza tym odczuwam straszne mdłości po obudzeniu, które utrzymują się cały dzień, nic nie mogę przełknąć. Jedzenie wpycham sobie na siłę. Kiedyś ktoś powiedział mi, że to mogą być pasożyty - wzięłam więc lek i tydzień czułam się jak nowo narodzona, później wrociło wczesne budzenie i brak apetytu. Nigdy się nie odchudzałam, wręcz przeciwnie - próbuję przytyć. Byłam leczona na refluks i wtedy objawy ustępowały. Dodam, że badania wszystkie są w porządku. Mam 25 lat.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Jak zwalczyć załamanie psychiczne?

Mam 38 lat jestem mężatką. Od jakiegoś czasu nie umiem porozumieć się z mężem, nie zależy mi na niczym, jestem bardzo, bardzo nerwowym człowiekiem - przechodzę załamanie psychiczne. Jestem bardzo samotna, nie dbam o siebie, najchętniej bym wyszła...

Mam 38 lat jestem mężatką. Od jakiegoś czasu nie umiem porozumieć się z mężem, nie zależy mi na niczym, jestem bardzo, bardzo nerwowym człowiekiem - przechodzę załamanie psychiczne. Jestem bardzo samotna, nie dbam o siebie, najchętniej bym wyszła z domu i nie wróciła. Jak mam z tym walczyć? Jeszcze trochę i zwariuję...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam nerwicę lękową - i co teraz?

Mam nerwicę lękową. Leczę się u psychiatry. Do psychologa chodzić nie chcę, bo mi to kompletnie nic nie pomaga, nie rozwija, bo co mi daje to, że ktoś mnie posłucha za pieniądze, kiedy wcale nie chcę temu komuś opowiadać...

Mam nerwicę lękową. Leczę się u psychiatry. Do psychologa chodzić nie chcę, bo mi to kompletnie nic nie pomaga, nie rozwija, bo co mi daje to, że ktoś mnie posłucha za pieniądze, kiedy wcale nie chcę temu komuś opowiadać o sobie, i pogrzebie trochę w moim dzieciństwie?

Wychodzę od psychologa tylko w gorszym stanie, a mam z kim porozmawiać o swoim problemie i nie potrzebuję do tego wydawać pieniędzy, których nie mam za wiele. Chciałabym prosić o jakąś poradę, co mam zrobić SAMA dla siebie, aby zaburzenia lękowe do mnie nie powracały?

Proszę tylko nie mówić o sporcie i kontaktach z ludźmi, tudzież hobby, bo przecież jest chyba wszystkim wiadomo, że jak człowiek jest w takim stanie, nie pójdzie nagle grać w piłkę czy biegać, nie zacznie rysować lub grać na gitarze, zdarza się też, że nie chce się pokazywać ludziom. Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jakie są rokowania w zaburzeniach lękowo-depresyjnych?

Witam i dziękuję bardzo za odpowiedż na moje poprzednie pytanie. Proszę o sprecyzowanie, jakie muszę podać dane na temat mojej choroby, aby można było podać odpowiedzieć na pytanie dotyczące i powrotu do zdrowia w moim przypadku. Lekarze, u których się...

Witam i dziękuję bardzo za odpowiedż na moje poprzednie pytanie. Proszę o sprecyzowanie, jakie muszę podać dane na temat mojej choroby, aby można było podać odpowiedzieć na pytanie dotyczące i powrotu do zdrowia w moim przypadku.

Lekarze, u których się leczyłem i leczę, podają różne diagnozy np. zespół lękowo-depresyjny lub depresja w odpowiedzi na mocną sytuację stresową, osobowość mieszana. Teraz już nie wiem co tak naprawdę mi dolega.

Lekarstwa zażywam: 1 tb.xxx 30 i 2tb.xxx. Inny lekarz zaproponował xxxx1tb. Po xxx czuję ok. 30 procentową poprawę, a przyjmuję ją ok 1,5 miesiąca.Nie wiem czy zdecydować się na zmianę leku. Pozdrawiam i proszę o odpowiedź Panią Agnieszkę Jamroży

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy antykoncepcja hormonalna może zmniejszać działanie leku?

Witam serdecznie. Po pierwszej ciąży stwierdzono u mnie nerwicę lękową o podłożu depresyjnym, przez około rok brałam lek przciwdepresyjny z grupy SSRI xxx w dawce 10 mg i przez 3 pierwsze miesiące lek stabilizujący nastrój. Chodziłam również na psychoterapię,... Witam serdecznie. Po pierwszej ciąży stwierdzono u mnie nerwicę lękową o podłożu depresyjnym, przez około rok brałam lek przciwdepresyjny z grupy SSRI xxx w dawce 10 mg i przez 3 pierwsze miesiące lek stabilizujący nastrój. Chodziłam również na psychoterapię, po której wszystko wyciszyło się na jakieś dwa lata. Gdy zaszłam w drugą ciążę od okolo 2 trymestru wróciły lęki, ale w mniejszym stopniu nasilenia, były to lęki myślowe (o zdrowie moje, dziecka, o poród). Ciągle wydawało mi się, że coś jest nie tak. Poszłam więc do psychiatry, który zalecił lek przeciwdepresyjny w dawce pól tabletki rano, ale dał mi do zrozumienia, że lepiej gdybym wytrzymała bez leku i zacząła terapię po ciąży. Tak tez zrobiłam. Niestety lęki się powtarzały również po porodzie - a to, że mała mi upadnie, że zrobię jej krzywdę przy kapaniu. Mam też fobię: boję się ostrych przedmiotów, zaczęłam więc brać po pól tabletki dziennie, czyli połówkę z 10 mg. Minęło okolo 3-4 tyg i poprawa jest, ale niestety nie taka, jak była po 10 mg poprzedniego preparatu i jakby lęki się czasem nasilają. Pytanie brzmi: czy po skończeniu opakowania obecnego leku przeciwdepresyjnego mogę zacząć brać po całej tabletce poprzedniego? Mam kilka dodatkowych opakowań z Polski, a ponieważ mieszkam za granicą - mam utrudniony kontakt z lekarzem. Czy antykoncepcja hormonalna może zmniejszać działenie leku? Dziekuję za odpowiedź i pozdrawiam!
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy moja przyjaciółka chce zwrócić na siebie uwagę, czy rzeczywiście coś z nią jest?

Witam! Mam 14 lat, podobnie jak moja Przyjaciółka, i zwracam się z problemem właśnie do Państwa, gdyż nie wiem co robić! Otóż zauważyłam niepokojące zachowania u niej. Kiedyś, owszem, była w "depresji", ale niedawno, może jakiś miesiąc temu, z tego...

Witam! Mam 14 lat, podobnie jak moja Przyjaciółka, i zwracam się z problemem właśnie do Państwa, gdyż nie wiem co robić! Otóż zauważyłam niepokojące zachowania u niej. Kiedyś, owszem, była w "depresji", ale niedawno, może jakiś miesiąc temu, z tego wyszła i była taką osobą jaką była kiedyś -  wesołą. Ale teraz znów wszystko powraca! A może nawet to ciągle było tylko ona udawała? Nie wiem.

Ona bardzo dobrze się uczy, przez co osoby, które jej nie znają uważają ją za kujona... znaczy ja takich rzeczy nie zauważyłam, ale to ona tak twierdzi. Ma mamę, która uczy polskiego w gimnazjum. Gdy powiedziałam jej, że powinna się cieszyć, że jest taka mądra i nie zwracać na innych uwagę to powiedziała, że wcale nie jest inteligenta, że ona po prostu wie to wszystko z książek i ma tego dość, że ludzie postrzegają ją za kogoś innego niż jest. Uświadamiałam jej, że ma wspaniałą rodzinę, przyjaciół, dobrze się uczy, że ma warunki więc nie musi się przejmować innymi! A ona na to: nie można rezygnować z nikogo. Ale przepraszam bardzo, czemu ona ma przejmować się pustymi dzieciakami?!

Spytałam czego jej brakuje... i zapadła cisza. Próbowałam pokazać jej, wraz z inną koleżanką, jak bardzo jest dla nas ważna, ale ona nadal czuje się nie potrzebna, ciągle powtarza, że nienawidzi świata i jest totalnym dnem! W tamte wakacje próbowała popełnić samobójstwo, niedawno też chciała, ale zrezygnowała... Ponadto zauważyłam świeże rany... ona się tnie! I mało tego, wydaje mi się, że ona się już od tego uzależniła. Ostatnio gdy się pocięła bez wstydu pokazała mi rany, bo normalnie ludzie to ukrywają, ale gdy chciałam z Nią porozmawiać dlaczego to zrobiła, to powiedziała, że nie mogę wiedzieć!

Wczoraj gdy zaczęłyśmy z nią o tym rozmawiać to chodziła po ulicy, jęczała i wyżywała się na nas bijąc nas... Oczywiście nie tak mocno, ale... Te jej rozmyślania na temat samobójstw opisuje tak, jakby pisała książkę. Boję się o nią, ale kompletnie nie wiem jak temu zaradzić! Może dodam, że nie ma zbyt dobrych kontaktów ze starszą siostrą, na którą nie raz się mi żaliła, że ciągle wytyka Jej różne rzeczy, ciągle wygaduje coś na nią przy jej koleżankach i w ogóle. Nie raz też miała przez tę siostrę właśnie doła.

Ostatnio zaczęłyśmy się oddalać od jednej z naszych wspólnych przyjaciółek, gdyż była ona przyczyną wielu smutków, rozczarowań i nerwów. Właśnie ona miała przez nią kiedyś wielkiego doła. Niedawno zrezygnowała z samobójstwa, o którym wspominałam, ale przyczyną jego prób było uczucie, że wszystkich rani. Niektóre osoby nawet boleśnie jej to powiedziały, a dokładnie 3, bardzo ważne dla niej osoby- siostra (opisana powyżej) przyjaciółka (od której się oddalamy) i jeszcze inna osoba.

Ponadto ostatnio zaczęło się dziać coś z jej zdrowiem. Od jakiegoś czasu miewa mocne mdłości, a nawet wymiotuje. Dzieje się tak co kilka dni. Gdy jest jej niedobrze to mało je, bo wie że zwymiotuje... Rozmawiałam z nią o tym i z tego co mi powiedziała, wyszło, że nie było próby zagładzania ani odchudzania się. Była również u lekarza z tym problemem i powiedział on, że ona sama się blokuje (nie wiem o co z tym chodzi). Co do stanu psychicznego, to nie konsultowała się z żadnym psychologiem i ani jej w głowie o takie wizyty, mało osób wie o jej stanie, a rodzice w szczególności nie. Ostatnio do drugiej w nocy łaziła po mieście SAMA i rozmyślała...

Boję się o nią! W poniedziałek jedzie na obóz i powiedziała, że się go boi:  "Boję się tego obozu. Jak zwykle wszystko zwale i będą na mnie koty wieszać!" Nieraz powtarzała, że jest nudna, że nie jest zabawna itd, a to nie prawda! Jest naprawdę wspaniałą osobą, tylko nie wiem już jak do niej dotrzeć... Bardzo proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Omdlenia, osłabienie i ból w plecach a nerwica

Witam, mam 34 lata. Od jakiegoś czasu dręczą mnie poniższe objawy: omdlenia, osłabienie, ból w plecach, ociężałość kończyn, podwyższone ciśnienie i tętno, pieczenie w brzuchu. Byłam u paru lekarzy internistów, którzy zasugerowali nerwicę. Zanim wybrałam się do psychologa, zrobiłam parę...

Witam, mam 34 lata. Od jakiegoś czasu dręczą mnie poniższe objawy: omdlenia, osłabienie, ból w plecach, ociężałość kończyn, podwyższone ciśnienie i tętno, pieczenie w brzuchu. Byłam u paru lekarzy internistów, którzy zasugerowali nerwicę.

Zanim wybrałam się do psychologa, zrobiłam parę badań typu: EKG, echo serca, gastroskopia oraz podstawowe badania: morfologia, OB, mocz, TSH, cukier. Prócz przepukliny wślizgowej wszystko jest w porządku. Tylko dlaczego tak się źle czuje? Często zdarzają się dni, momenty, kiedy boję się, że zaraz zemdleję. Wówczas czuje potworną słabość całego ciała, nawet jakby ból...

Złożyłam wizytę psychologowi, ale wydaje mi się, że bardziej interesuje go analizowanie mojego dzieciństwa niż pomoc w walce z nerwicą. Przeżyłam parę traumatycznych wydarzeń w ostatnich 3 latach. Psycholog poradził, abym wszystkie moje dolegliwości sprawdzała w internecie i porównywała z objawami nerwicy lub jakiejś okreslonej choroby. Jeżeli wyjdzie, że to nie nerwica, to powinnam sie przebadać. Problem polega na tym, że objawy nerwicy pokrywają się objawami setek chorób.

Co robić? Nie jestem osobą, która przesiaduje w domu i nic nie robi, tylko zasatanawia się, co może ją jeszcze złego spotkać. Pracuję, po pracy odprężam się w ogrodzie. Ciągle coś robię. Jestem w ciągłym ruchu. Mimo to w głowie pojawiajają mi się myśli, że jestem poważnie chora.

Chciałabym wiedzieć, co mi dolega. Z porad jakiego specjalisty jeszcze skorzystać? Jakie wykonać badania? Jestem zmęczona całą tą sytuacją. Tak bardzo chciałabym się dobrze czuć, jak dawniej. Proszę o pomoc. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Boję się, że nie jestem zdrowa. Co robić?

Mam na imię Kasia, mam 17 lat. Zawsze byłam zadowolona ze swojego życia. Moja rodzina jest, co prawda, rozbita, ale ostatnio wszystko układa się pomyślnie, moi rodzice żyją w nowych związkach, mają nowe dzieci, które kocham i uwielbiam nad wszystko....

Mam na imię Kasia, mam 17 lat. Zawsze byłam zadowolona ze swojego życia. Moja rodzina jest, co prawda, rozbita, ale ostatnio wszystko układa się pomyślnie, moi rodzice żyją w nowych związkach, mają nowe dzieci, które kocham i uwielbiam nad wszystko. Mam chłopaka, wspaniałą przyjaciółkę, chodzę do dobrej szkoły, ale nikt nie naciska na mnie, żebym uczyła się ponad moje siły czy zdolności. Jeszcze nigdy nie przeżyłam śmierci nikogo bliskiego, żadnej tragedii.

A jednak od ponad miesiąca męczą mnie kilkudniowe, powracające stany, które przypominają mi stany depresyjne opisywane w internecie. Najczęściej jest tak, że wszystko jest w porządku i nagle, jakby za dotknięciem magicznej różdżki, dopada mnie "głęboki dół". Wtedy trapią mnie myśli o tym, jak bezsensowne i nudne jest moje życie, do wszystkiego muszę się zmuszać, mało co sprawia mi przyjemność; czuję się winna, czuję, że jestem niewystarczająco dobra dla mojego chłopaka, że nie spełniam jego oczekiwań .

Boję się, nie wiem czego, ale ten lęk paraliżuje mnie, nie jestem w stanie zmusić się do tego, żeby się uspokoić; płaczę; nie chcę wtedy z nikim rozmawiać, a jednocześnie rozpaczliwie potrzebuję, żeby ktoś do mnie mówił i przy mnie był... Niedawno nawet przespałam cały wieczór i noc w ubraniu, bo nie miałam siły się przebrać i czułam się tak źle, że prosiłam mamę, żeby pozwoliła mi nie iść następnego dnia do szkoły. A przy tym cały czas mam świadomość tego, jak irracjonalne jest moje zachowanie i te głupie lęki - to mnie dodatkowo dobija.

Kilka lat temu moja mama chorowała na depresję. Leczyła się farmakologicznie, ale nie w szpitalu, bo razem z ojczymem postanowiliśmy, że zaopiekujemy się nią w domu. Dużo czasu spędziłam wtedy z nią, często sam na sam, bo ojczym pracuje. Widziałam jak się bała, jak cierpiała, jak płakała. Nie chciała nic jeść, musiałam ją karmić jak dziecko, bo jedyne co chciała zjeść, to kanapki pokrojone na małe kwadraciki i ułożone "w pociąg". Widziałam ataki lęku, podawałam jej leki. W porównaniu z tym, co widziałam to, co ja przeżywam nie wygląda mi na depresję. A jednak boję się.

Czy zaburzenia psychiczne są uwarunkowane genetycznie? Czy to możliwe, że albo zaczyna się u mnie ta straszna choroba, albo mam jakąś jej łagodniejszą postać? Potrzebuję kogoś, kto zaciągnąłby mnie do psychiatry. Przecież wiem, że nie należy zwlekać. Pamiętam, że mamie byłoby o wiele łatwiej, gdyby wcześniej trafiła do lekarza. Przecież to ja namawiałam do tego ojczyma, tylko mi wtedy nie wierzył. Mimo to coś mnie blokuje. Myślę sobie, że może to przejściowe i jeszcze będzie dobrze. Tym bardziej, że nie męczę się na co dzień. Nie wiem, co mam robić. Czuję się bezradna.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy moja terapia przyniesie więcej pożytku czy szkody?

Jestem zarejestrowana w PZP od 8 lat. Kiedyś miałam nerwicę depresyjną, a rok temu zachorowałam na lęk napadowy (F41) z typowymi objawami - ataki lękowe, bóle psychosomatyczne, lęk uogólniony, bezsenność. Zgodnie z sugestią psychiatry, poszłam na psychoterapię, udało mi...

Jestem zarejestrowana w PZP od 8 lat. Kiedyś miałam nerwicę depresyjną, a rok temu zachorowałam na lęk napadowy (F41) z typowymi objawami - ataki lękowe, bóle psychosomatyczne, lęk uogólniony, bezsenność. Zgodnie z sugestią psychiatry, poszłam na psychoterapię, udało mi się państwowo dostać na terapię grupową, która trwa pół roku, spotkania raz w tygodniu. Na pierwszym spotkaniu zapytałam panią psycholog z jakiego rodzaju terapii korzysta (bo wiem, że są różne), odpowiedziała: NLP, Gestalt, ustawienia hellingerowskie, terapia ericksona, a także analiza traksakcyjna oraz hipnoza. Jest członkiem Polskiego Stowarzyszenia Neuro-Lingwistycznej Psychoterapii oraz Polskiej Federacji Psychoterapii. Kilka miesięcy później w moje ręce wpadła publikacja dotycząca NLP i Hellingera, bardzo źle się wypowiadająca o tych metodach, mówiąca że jest to New Age, może robić wodę z mózgu, a wręcz być szkodliwa. Zwłaszcza terapia Hellingera, która ma związki z szamanizmem. Była to jednak tylko nienaukowa publikacja, niemniej jednak bardzo się zaniepokoiłam, również dlatego, że została wydana przez środowiska katolickie, a ja jestem wierząca i liczę się ze zdaniem Kościoła. Rozmawiałam z moją panią psychiatrą, która z jednej strony potwierdziła moje obawy, powiedziała, że NLP to nie terapia, że nie pomaga, a Hellinger jest szkodliwy. Ale jednocześnie mnie uspokoiła, powiedziała, że w państwowej placówce nic złego się nie może dziać, że ja stoję na własnych nogach i mi to nie zaszkodzi. Zasugerowała abym skończyła tę terapię. Wczoraj rozmawiałam z moją koleżanką, która jest psychologiem (Uniwersytet Warszawski) i również jakoś niepochlebnie się wyraziła o NLP. Po prostu już nie wiem co myśleć, nie wiem czy mam kontynuować tę terapię czy też ona mi zaszkodzi. Nie wiem na tyle dużo o rodzajach psychoterapii aby móc samemu ocenić ich przydatność lub skuteczność. Pani psycholog, która prowadzi tę terapię pokazałam tę publikacje, która mnie zaniepokoiła, powiedziałam o moich obawach i new age, ale ona to odebrała jako reakcję lękową, że to mój lęk powoduje, że obawiam się terapii. Jednym słowem nie odebrała moich obaw zbyt serio. Spotkań odbyło się już ok. 18 z zaplanowanych 25. Spotkania te jednak są dość ciekawe, ale trudno mi powiedzieć żeby leczyły moje emocje - jakoś mnie dotykają, ale nie widzę, aby był to jakiś przełom w moim życiu, zmiana myślenia, odczuwania - na co przecież liczyłam, bo moje myślenie jest lękowe, a chciałabym aby było "normalne", z taką intencją szłam na terapię. Nie wiem co o tym myśleć, czy mam kontynuować tę terapię, czy ona mi pomoże czy zaszkodzi. Może Państwo jako specjaliści mogliby się wypowiedzieć. Dodam, że objawów chorobowych tak naprawdę już nie mam (jest lepiej od ok. roku, jeszcze wiele miesięcy wcześniej, zanim rozpoczęłam tę terapię), wspomagałam się medycyną alternatywną i jak widać podziałało. Ale nadal mam lękowy charakter i to jest mój problem.

Patronaty