Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Jak leczyć lęk napadowy i agorafobię?

Dzień dobry. Mam takie pytanie. Nie wiem co mam zrobić? Mam agorofobie i lęk napadowy. Boje się wychodzić z domu. Był miesiąc temu u mnie lekarz domowy. Dał mi b***. Boirę go 4 tygodnie. Dzisiaj była moja mama u lekarza...

Dzień dobry. Mam takie pytanie. Nie wiem co mam zrobić? Mam agorofobie i lęk napadowy. Boje się wychodzić z domu. Był miesiąc temu u mnie lekarz domowy. Dał mi b***. Boirę go 4 tygodnie. Dzisiaj była moja mama u lekarza w mojej sprawie. Gdyż nie stać mnie na ciągle domowe wizyty. I mówiłem jej, żeby mi lekarz przepisał lek antydepresyjny. Z grupy SSRI. To lekarz powiedział, że mam zacząć odstawiać ten lek. Ale nie powiedział jak. I w jakich dawkach. Biorę jedną tabletkę na dzień z samego rana, zaraz jak wstaje. I mogę doraźnie wziąć drugą. To zażywam ją wieczorem. Nic mi te lek nie pomaga. Dalej mam silne lęki. Tyle, że w domu jest tak średnio, ale jak wyjdę z domu to od razu mam atak paniki i bardzo duży skok ciśnienia. Serce mi stale szybko bije i mam bardzo silny niepokój. A też dzisiaj lekarz przepisał mi jak odstawie ten lek następny b***. Nie wiem co robić. Jednego leku co uzależnić może nie odstawiłem, a tu mam drugi. Nie wiem co zrobić. Tracę jakąkolwiek nadzieję, że wyzdrowieje. Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy terapia w Poradni Zdrowia Psychicznego jest refundowana?

Witam. Od dłuższego czasu borykam się z lękiem, który raz się nasila, raz słabnie. Z tego powodu, po dość długich rozważaniach i czasie, postanowiłam jednak skorzystać z pomocy psychologa (Poradnia Zdrowia Psychicznego). I tu muszę przyznać, że się troszkę...

Witam. Od dłuższego czasu borykam się z lękiem, który raz się nasila, raz słabnie. Z tego powodu, po dość długich rozważaniach i czasie, postanowiłam jednak skorzystać z pomocy psychologa (Poradnia Zdrowia Psychicznego). I tu muszę przyznać, że się troszkę rozczarowałam. Wytłumaczyłam na czym polegają moje lęki, po czym uzyskałam odpowiedź - diagnozę: osobowość neurotyczna, leczenie od 1-2 lat, ale niestety NFZ nie finansuje terapii w tej poradni. Zostaje mi teraz albo szukanie terapii kilka kilometrów od mojej miejscowości, albo prywatnie. I tu pojawia się kolejny problem: na prywatna terapię mnie nie stać, a dojazdy to też nie jest wspaniały pomysł - cenowo wychodzi podobnie jak prywatnie. Pani psycholog ewentualnie kilka razy może mnie przyjąć (2-3), ale czy jest w tym sens, skoro nie otrzymam takiej pomocy, jakiej potrzebuję? Chciałabym się dowiedzieć czy faktycznie NFZ nie finansuje terapii w PZP i czy te poradnie, a w zasadzie psycholodzy tam pracujący, udzielają tylko porad? A może miałam pecha i warto szukać dalej? Z tym, że skorzystanie z tej porady było dla mnie stresujące i wątpię, czy odważę się na kolejna próbę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Przyczyny lęku przed ludźmi

Witam. Jestem 16-letnim chłopakiem. Od pewnego czasu mam problem, który polega na tym, że czuję się jak totalny śmieć, nie wiem kim jestem, co tutaj robię. Cheć do życia straciłem już jakieś 3 miesiące temu - wszystko co mnie otacza...

Witam. Jestem 16-letnim chłopakiem. Od pewnego czasu mam problem, który polega na tym, że czuję się jak totalny śmieć, nie wiem kim jestem, co tutaj robię. Cheć do życia straciłem już jakieś 3 miesiące temu - wszystko co mnie otacza wydaje mi się takie proste, denerwujące. Czuje lęk gdy przebywam w pomieszczeniu gdzie jest dużo ludzi, mam wrażenie, że wszyscy się ze mnie śmieją, obgadują. Często przed snem słyszę głosy lub muzykę, ktoś coś do mnie mówi. Nie mam żadnych marzeń i ambicji, jedyne co mogę ze sobą zrobić to chyba tylko jakaś szybka śmierć. Próbuję wykańczać się alkoholem i papierosami, lecz to nie daje rezultatów. Myślę, że powinienem zacząć brać jakieś narkotyki. Nie byłem jeszcze z tym u lekarza - nie mam po co, skoro nie mam po co żyć...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Boję się o moje maleństwo. Co mi dolega?

Witam. Od lutego mam problem z wdychaniem powietrza do płuc, tak, jakby mi się zmniejszały. Na poczętku trwało to 2h-4h, a teraz trwa praktycznie całymi dniami i co jakiś czas trudność z wdechem mi sie nasila. Boję się, ponieważ...

Witam. Od lutego mam problem z wdychaniem powietrza do płuc, tak, jakby mi się zmniejszały. Na poczętku trwało to 2h-4h, a teraz trwa praktycznie całymi dniami i co jakiś czas trudność z wdechem mi sie nasila. Boję się, ponieważ jestem w 7 miesiącu ciąży. Jak jeszcze nie wiedziałam, że jestem w ciąży to mi się to zrobiło, boję się, że mam jakąś poważną chorobę. Miałam robione badania ekg, ukg serca - tachykardia, alergologa - alergia na trawy i zboża, ale biorę wziewy, tylko to nie pomaga. Tsh - w porządku, laryngolog - ok, miałam nawet holtera - zaburzenia rytmu serca, ale niewielkie. Nie wiem czy to ma coś do tego, ale czasami mam uczucie przeszkody po prawej stronie gardła przy przełykaniu, jak piję wodę to na jakiś czas ściska mi przełyk, na języku od poczatku tego stanu mam takie białe plamki, ale mówią, że to alergia. Morfologia - ok, gazometria - ok,doppler color żył, czy nie ma tego z zakrzepów - ok, badania biochemiczne - ok, mocz - wyszła u mnie ketonuria, pali mnie czasami i dochodzi do przełyku taki kwas, miałam robione gastroskopie - ok. Nie mam pojęcia gdzie sie udać, boję sie, że zacznę się dusić i moja córeczka się nie urodzi, czy to może być od ciąży? Czy od tej ketonurii? Żadnych innych objawów nie mam. Strasznie się boję. Proszę o pomoc, gdzie sie udać? Boję się poważnej choroby i narastania tej duszności wdechowej. Lekarze to bagatelizują, od czego to może być?

Jatrogenna nerwica?

Witam, mam pytanie dotyczące nerwicy jatrogennej. Parę lat temu wyjechałam na wakacje do Anglii. Wyjazd ten był bardzo stresujacy. Samotność (godzinami zamknięta w 4 ścianach, pierwsza trudna praca, inny język, kultura, zero bliskich, chłopak, którego nie akceptowalam, a pojechaliśmy we dwoje).... Witam, mam pytanie dotyczące nerwicy jatrogennej. Parę lat temu wyjechałam na wakacje do Anglii. Wyjazd ten był bardzo stresujacy. Samotność (godzinami zamknięta w 4 ścianach, pierwsza trudna praca, inny język, kultura, zero bliskich, chłopak, którego nie akceptowalam, a pojechaliśmy we dwoje). Do tego nieleczona choroba (przewlekła infekcja - bo przecież za zagranicą leczyć się nie tak latwo). Zanim tam pojechalam, byłam najnormalniejszą w świecie osobą - towarzyską, otwartą, odważną. Po powrocie zaczęły się moje problemy. Rozstałam się z chłopakiem. Byłam ciągle chora (potwierdzały to badania), źle się czułam, brałam tony antybiotyków. Próbowałam się doprowadzić do stanu "sprzed". Źle się czułam, zęczełam się bać, że może to jest jakaś poważniejsza choroba. Zaczęłam się "nakręcać". I przestałam spać. Po dwóch tygodniach rodzice zabrali mnie do psychiatry, który zaczął mówić coś na temat serotoniny, dał mi SSRI i nasenne. I od tego momentu rozpoczęły się prawdziwe problemy. Wyleczyłam dolegliwości fizyczne i mój stan zdrowia polepszył się, ale z głową było gorzej. Nie dawały mi spokoju myśli, że coś jest ze mna nie tak, że jestem chora psychicznie, muszę brać jakieś leki. Nigdy bym nie pomyślała, że mnie to spotka. Zaczęłam się bać, że może jestem chora psychicznie, naczytałam się masy artykułów na temat nerwicy, depresji. Ciągle się stresowałam, że moje neuroprzekaźniki nie działają jak trzeba. Kiedy miałam odstawiać leki - ciągle mi się to nie udawało, bo sie stresowałam, jak to będzie bez nich. Co ze mna jest? Rezultat jest taki, że przez interwencję psychiatry uzależniłam się od leków nasennych i wyhodowalam lęk przed choroba psychiczna. Teraz chodzę na psychoterapię i psycholog mi tłumaczy, że to, co mnie spotkało po wyjeździe do Anglii było normalną reakcją stresową na trudne przeżycia. I że leki wcale nie były konieczne. Nie wiem co mam myśleć. Chcę wrócić do normalnego życia i właściwie dobrze mi idzie. Gdyby nie ta ciągła myśl: a może faktycznie jestem chora, skoro mi kazali brać te leki? Mam dość lęku o moje poziomy neuroprzekaźnikow i zastanawiania się, czy mogę funkcjonować bez leków. Czy to, co się ze mna stało, było oznaką choroby psychicznej? Czy trzeba było to leczyć lekami? Czy mogę normalnie żyć bez nich? Dziekuję i pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Myśli samobójcze. Co robić?

Witam. Mam na imię Oliwia, mam 13 lat i od roku gnębi mnie niespotykane uczucie. Mój ojciec pracuje za granicą , rodzice nie są razem. Ciągle się kłócą i ostatnio bardzo rzadko się widują. Mieszkam w bardzo małym mieszkaniu, w...

Witam. Mam na imię Oliwia, mam 13 lat i od roku gnębi mnie niespotykane uczucie. Mój ojciec pracuje za granicą , rodzice nie są razem. Ciągle się kłócą i ostatnio bardzo rzadko się widują. Mieszkam w bardzo małym mieszkaniu, w jednym pokoju mieszka moja 70-letnia babcia, a w drugim ja, mama i mój 9-letni brat.

Tak jak wspominałam na początku, ciągle gnębi mnie niespotykane uczucie. Jestem biedna, wszyscy się ze mnie śmieją , gnębią mnie. Rok temu straciłam najlepszą przyjaciółkę, która jako jedyna mnie wspierała, a gdy straciłam z nią kontakt zaczęło się pojawiać to dziwne uczucie. Dobrze się uczę lecz moja mama ciągle narzeka . Gdy uzbieram pieniążki i kupię sobie coś wymarzonego mama ciągle twierdzi, że zrobiłam zły zakup. Mama ciągle mnie gnębi, ciągle krzyczy. W domu nie ma spokoju . Przez to uczucie ciągle tracę chęć życia, mam wiele myśli samobójczych i także takich, że chciałabym naprawić cały świat, żeby wszyscy byli szczęśliwi.

Teraz zostałam sam na sam ze sobą, nie mam nikogo! Moi koledzy mnie opuścili, bo nie mam dużo pieniędzy. Bez przerwy płaczę i boję się czegoś nieokreślonego. Czuję, że jestem beznadziejna, wciąż się wyzywam i biję. Boje się powiedzieć o tym mamie, a także boję się iść do psychologa. Proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Potrzebuję jakiegoś lekarza? Czy coś jest ze mną nie tak?

Od dłuższego czasu jestem w dołku. Uśmiecham się nie szczerze i nie potrafię sobie poradzić ze smutkiem. Okaleczam się. Mam okropne blizny... Mam przyjaciół, chłopaka i rodzinę, którą kocham z wzajemnością. Chłopak z którym teraz jestem...

Od dłuższego czasu jestem w dołku. Uśmiecham się nie szczerze i nie potrafię sobie poradzić ze smutkiem. Okaleczam się. Mam okropne blizny... Mam przyjaciół, chłopaka i rodzinę, którą kocham z wzajemnością.

Chłopak z którym teraz jestem kiedyś strasznie był wobec mnie obojętny, dlatego zaczęłam się ciąć i palić... Tak, jestem uzależniona od żyletki. Potrafię, przez byle ''gów*o'' się okaleczyć. Byłam u psychologa, ale pani powiedziała, że jestem głupia i to żadna autoagresja. Czytałam gdzieś też, że obgryzanie paznokci i skórek to objawy autoagresji, sek w tym, że także to robię.

Chcę wydostać się z dołka, bo mam wszystko czego mi potrzeba, jedynie nie umiem pozbyć się myśli samobójczych, samookaleczania i tego smutku, który wciąż przeszywa moją duszę...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Negatywne myśli i użalanie się nad sobą

Od pewnego czasu nie wiem co się ze mną dzieje, nie mam na nic ochoty i w ogóle. Uważam, że tylko mi się nic nie udaje, nic mi nie wychodzi. Inni mówią, że po prostu użalam się nad sobą i...

Od pewnego czasu nie wiem co się ze mną dzieje, nie mam na nic ochoty i w ogóle. Uważam, że tylko mi się nic nie udaje, nic mi nie wychodzi. Inni mówią, że po prostu użalam się nad sobą i powinnam się wziąć w garść, ale ja nie potrafię.

Nieraz chcę poprawić sobie nastrój, ale to jest tylko chwilowe, bo za chwilę jest to samo. Tak samo w związkach: spotykam naprawdę fajnych ludzi, ale po pierwszym spotkaniu i tak zaczynam tak beznadziejnie myśleć i nic z mojej strony nie wychodzi. Wieczory są najgorsze - ta cisza, jeszcze więcej myśli w głowie... Myślę tylko po co ja tu w ogóle jestem i kiedy to się wszystko skończy, bo już mam tego wszystkiego dosyć.

Nawet spotkania ze znajomymi nie są takie jak kiedyś, na poczatku. Jest dobrze, a potem przychochą same negatywne myśli i nie mam ochoty rozmawiać ani nikogo słuchać. Wiem, że powinnam się postarać, żeby coś zmienić, żeby było lepiej, ale nie potrafię.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Odrętwienie, bezradność i dziwne lęki

Ja już sama nie wiem co się dzieje. Zaczęło się na początku kwietnia. Zaczęłam się przejmować jakąś pierdołą związaną z maturą, a mianowicie była to bibliografia. Bałam się, że zrobiłam w niej jakiś błąd, który unieważni mi maturę. Teraz widzę,...

Ja już sama nie wiem co się dzieje. Zaczęło się na początku kwietnia. Zaczęłam się przejmować jakąś pierdołą związaną z maturą, a mianowicie była to bibliografia. Bałam się, że zrobiłam w niej jakiś błąd, który unieważni mi maturę. Teraz widzę, że to było głupie i irracjonalne, ale od świat Wielkiej Nocy do okresu matury ustnej byłam strzępkiem nerwów. Nie jadłam, miałam tylko te lęki.

Pojawiały mi się uciążliwe myśli: "a jeśli zrobiłaś coś źle?" itp. Nie mogłam spać, jeść, nic robić. Jedynie mój chłopak mógł mnie uspokoić. Po tym jak się uspokoiłam z bibliografią stało się coś dziwnego. Stałam się apatyczna, smutna, nic mnie nie cieszyło. Zaczęłam się bać różnych rzeczy. Na początku były to rzeczy, których można się było bać: np. że wynik matur będzie zbyt niski albo coś koło tego.

Jednak pewnego dnia zaczęłam mieć wyrzuty sumienia wobec mojego chłopaka o jakieś nieistotne rzeczy. Przepłakałam cały dzień (kiedy miałam lęki o bibliografię także wybuchałam płaczem bez powodu). Kiedy się u niego uspokoiłam zaczęłam się śmiać, że jestem chyba trochę przewrażliwiona i że niedługo zacznę się bać tak irracjonalnych rzeczy jak np. to, że mogę go przestać kochać.

Następnego dnia wstałam i zaczęłam się tego bać. Ten lęk mnie paraliżował, chociaż wiedziałam, że to tylko psychika. Nie można przecież przestać kogoś kochać w jedną noc. Ten lęk jest jednak we mnie. To już prawie miesiąc. Teraz ten lęk osłabł, ponieważ wiem, że kocham mojego chłopaka. Czasem pojawia się niepewność, ale ją zbywam.

Powstał jednak inny problem. Przez dwa ostatnie miesiące żyłam, można powiedzieć, dzień w dzień w ciągłym lęku, stresie. Teraz jestem wypalona w środku. Nic nie czuję, tylko smutek. Bez powodu płaczę. Nie mogę w sobie wzbudzić żadnych emocji.Czasem zdarzają mi się jakby "przebłyski" i jest znośnie. Przeraża mnie to, bo wcześniej byłam optymistką. Potrafiłam się cieszyć małymi rzeczami, potrafiłam zwyciężyć większość smutków.

Jestem teraz ciężarem dla swojego chłopaka i rodziców. Cały czas płaczę. Nie mogę się jakby obudzić z dziwnego odrętwienia. Przeraża mnie to, bo wcześniej radziłam sobie z wieloma problemami (początki anoreksji i rok napadów bulimicznych - sama z tego wyszłam). Nie chcę się sama zamęczać, ale moja psychika na siłę przypomina mi jakieś stare rany, które mnie bolą, a o których już dawno zapomniałam.

Mój stan mogę określić jako odrętwienie, bezradność, brak sił, wyrzuty sumienia, dziwne lęki. Nie wiem co się dzieję. Nie chcę tego. To trwa, z tygodniową przerwą, miesiąc (byłam w górach i tam było dobrze, przyjechałam do domu od razu w płacz i dół). Zaczynam tracić nadzieję. Pomocy...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego mam myśli samobójcze i kto może mi pomóc?

Mam dziwne zmiany nastrojów. Raz jestem szczęśliwa, po chwili załamana. Mam 16 lat i nie wiem, czy to kwestia mojego wieku. Od małego pamiętam, że były w moim domu awantury. Tata pił, mama też. Później prześladowano mnie w szkole, odbiło...

Mam dziwne zmiany nastrojów. Raz jestem szczęśliwa, po chwili załamana. Mam 16 lat i nie wiem, czy to kwestia mojego wieku. Od małego pamiętam, że były w moim domu awantury. Tata pił, mama też. Później prześladowano mnie w szkole, odbiło się to bardzo na mojej psychice. Złe oceny nie dodawały motywacji. Do tego mama bardzo piła. Miałam kilka prób samobójczych, żadne mi się nie udały, bardzo żałuję.

Poszłam do gimnazjum, ale tam też nie umiałam dogadać się z nikim. Ciągle byłam smutna. Najpierw się okaleczałam, później znów chciałam się zabić. Podcinałam sobie kilka razy żyły, zawsze za słabo. W domu nie miałam oparcia. Siostra urodziła dziecko i wyjechała pracować, wychowywała je mama. Nie wiem czemu, ale tak bardzo znienawidziłam tę dziewczynkę, że do dzisiaj nic do niej nie czuję. A to już minęły 3 lata...

W szkole miałam same problemy i z nauką i z klasą. Byłam bardzo zamknięta w sobie, taka cicha, szara myszka. W domu nikt mi nie pomagał. Matka nie interesowała się mną, piła dużo, całe dnie zajmowała się tym dzieckiem. A ja sama codziennie myślałam o śmierci. Rodzina tylko mi dogryzała, każdy czegoś wymagał, nikt nie potrafił zrozumieć. Miałam trudności ze snem, byłam bardzo przygnębiona, za dużo jadłam, za dużo spędzałam czasu przy komputerze.

Samoocena spadła mi do zera. Znów próbowałam się zabić. Pisałam pożegnalne listy, jeden znalazła mama. Spytała mnie, czy naprawdę chcę to zrobić. Nie odpowiedziałam. Dała mi spokój. Później jakoś wszystko wróciło do normy, miałam tylko lekkie stany przygnębienia, które trwały dość krótko. Myślałam, że wszystko jest w porządku. Ale niestety nie udało się. Znów czuję to, co kiedyś.

Jestem w III klasie gimnazjum, mam problemy z nauką, nie wiem, czy zdam. Znów mam trudności ze snem, nienawidzę siebie, mam ochotę zniknąć. Mama się mną nie interesuje, pewnie chce żebym już się wyprowadziła. Wpadłam w złe towarzystwo, uciekłam w używki. Piję i palę. Raz chudnę, raz tyję. Kupiłam sobie leki, żeby w razie potrzeby je wziąć i umrzeć. Nie chcę wychodzić z domu, nie chcę także w nim przebywać. Potrafię przez chwilę się z czegoś cieszyć, żeby następnie znów czuć tylko smutek.

Chce mi się płakać, że jestem nikim i niszczę sobie życie. Wstydzę się sytuacji, która jest w moim domu i nie akceptuję własnego ciała. Wstyd mi, że mimo usilnych prób dalej żyję. Moja samoocena jest tak niska, że sięgnęła dna. Odchudzałam się, prawie wpadłam w anoreksję. Ciągle wypominam sobie, jaka jestem okropna, żałuję każdego zjedzonego kęsa. Jest mi tak źle, że nie wiem, co robić.

Czemu w tak młodym wieku przeżywam takie problemy? Wszystko mnie przerasta, każdy problem jest zbyt trudny do rozwiązania. Nie umiem pokochać chłopaka, ranię wszystkich swoim zachowaniem. Znów chcę się zabić. Który to już raz? Nie liczę. Proszę Boga o to, by mi pomógł godnie żyć, chcę być normalną dziewczyną. Do psychologa nie mam gdzie pójść. Mieszkam w małym mieście, nawet z kim porozmawiać nie mam. Nikogo nie interesuję, każdy ma mnie za osobę głupią i brzydką. Co mam robić? Proszę mi pomóc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy jestem chory na schizofrenię?

Mam 45 lat, jestem mężczyzną. Od 6 miesięcy cierpię na lęki zaostrzające się do lęków panicznych. Sen z którym mam bardzo duże kłopoty nie daje mi odprężenia, każdy dzień i każda noc na którą czekam jest dla mnie koszmarem. Kilkakrotnie...

Mam 45 lat, jestem mężczyzną. Od 6 miesięcy cierpię na lęki zaostrzające się do lęków panicznych. Sen z którym mam bardzo duże kłopoty nie daje mi odprężenia, każdy dzień i każda noc na którą czekam jest dla mnie koszmarem. Kilkakrotnie zrywam się w nocy ze strachem i nie mogę ponownie zasnąć. Moje życie zmieniło się nie do poznania - żyję jakby w koszmarnym śnie. Przez ten stan (lęki,bezsenność,ciągłe napięcie,napady płaczu) spotkania ze znajomymi, praca przestały mi sprawiać przyjemność. Całymi dniami skupiam się na moim stanie i objawach które mi dokuczają. Wpadłem z tego powodu w obsesję i nie mam pojęcia czy to nerwica, depresja czy schizofrenia. Świat, który mnie otacza, sprawia dziwne wrażenie, jakby był nierealny, obcy. To odczucie obcości jest bardzo nieprzyjemne oraz nasila objawy lękowe. Lęk powodują odczucia, że coś jest nie tak z psychiką i odbiorem rzeczywistego obrazu otaczającego mnie świata. Pogorszoną mam też pamięć, uczucie jakby coś zablokowało się w moim mózgu i nie chciało się odblokować.  Powoduje to natłok negatywnych myśli sprowadzających się do rozważań co mi jest, co się ze mną dzieje ,potem przychodzi lęk, że to schizofrenia i zaraz zwariuję już całkiem. Coraz bardziej tracę kontakt z żoną i dziećmi, nie mogę skupić się tak jak dawniej na rozmowach z nimi, żartach. Prześladują mnie wspomnienia jak przed tym wszystkim było wspaniale, że z tego stanu nie wyjdę, a żyć w tym koszmarze się nie da. Czuję, że coraz bardziej pogrążam się w tej chorobie, mój słuch stał się bardzo wrażliwy, wsłuchuję się w odgłosy dochodzące z oddali i testuję się, czy te odgłosy są prawdziwe, czy może coś mi się przesłyszało (taki rodzaj testu, czy zwariowałem ). Jeżeli do jakiegoś odgłosu mam choćby najmniejsze wątpliwości pojawia się uczucie panicznego lęku, że na pewno to schizofrenia. Proszę o odpowiedz, czy to są objawy schizofrenii i czy ciężko ją zdiagnozować lub pomylić z nerwicą .Czytałem że istnieją nerwice podobne do schizofrenii. Pozdrawiam 65

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jestem smutna i zalękniona, boję się nawet jeżdzić samochodem- co mi jest?

Witam bardzo serdecznie! Mam 30 lat, jestem kobietą. Pierwszy raz źle się poczułam w październiku ubiegłego roku. Nagle po stresowej sytuacji odczułam ogromne poczucie lęku, drżenie rąk, odczucie, że zaraz zemdleje, szybkie bicie serca. Po około 20-30 minutach przeszło...

Witam bardzo serdecznie! Mam 30 lat, jestem kobietą. Pierwszy raz źle się poczułam w październiku ubiegłego roku. Nagle po stresowej sytuacji odczułam ogromne poczucie lęku, drżenie rąk, odczucie, że zaraz zemdleje, szybkie bicie serca. Po około 20-30 minutach przeszło mi to jakoś. Bardzo się wystraszyłam, ale później zapomniałam o tym incydencie.....aż do sytuacji sprzed trzech tygodni temu, tyle że tym razem atak dostałam bez przyczyny. Objawy takie same czułam się bardzo słabo, raz zimno a zaraz gorąco, drżenie rąk, odczucie, że zaraz zemdleję, szybkie bicie serca, zawroty głowy (wrażenie, że zaraz się przewrócę). Ogólna panika, że coś mi się stanie. Pojechałam na pogotowie. Lekarz po rozpoznaniu objawów, badanie EKG, stwierdził, że to może być tarczyca. Dostałam środek na uspokojenie, a także przepisał mi lek xxxbeta- bloker i skierował na dalsze leczenie do Lekarza Rodzinnego. Od tego momentu każdy dzień jest podobny (boje się nawet wychodzić z domu), cały czas oczywiście z przerwami odczuwam te straszne dolegliwości, mam problem z zasypianiem. Poszłam do Lekarza rodzinnego, Pani Doktor zbadała ciśnienie (wszystko w porządku), kazała mi nadal brać Propanol i w razie potrzeby środek uspakajający, skierowała na (badanie krwi),(TSH). Oczywiście badanie zrobiłam jak najszybciej i okazało się, że badanie krwi i Tsh (też w porządku), czyli tarczycę wykluczyła. Oznajmiła mi, że zaczniemy leczenie stałe, tzn beta- bloker (2 razy dziennie), środek uspakajający w razie potrzeby łagodny lek uspokajający (tylko, że ja się boję go brać, bo jest silniejszy niż taki lek jak np. P***). Dodam, że miałam trudne dzieciństwo, nieudane małżeństwo za sobą, dużo stresowych sytuacji przeżyłam, ale za dużo tego, aby tu to pisać, Myślę, że to wszystko teraz wraca do mnie, że tłumiłam wszystko w sobie. Nie jestem osobą wylewną. Proszę o odpowiedź (czy to nerwica?) Wszystko mi się wali, nie mam chęci na nic, jestem smutna i zalękniona, boję się nawet jeździć samochodem (jako pasażer). To wszystko utrudnia mi życie. Proszę o odpowiedź. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Lek przeciwdepresyjny a krwawienie

Witam uprzejmie. Mam pytanie do specjalisty. Bardzo proszę o odpowiedź. Otóż od 3 tygodni zażywam lek z grupy SSRI. Pojawiły się u mnie krwawienia z pochwy.   Czytałam w sutkach ubocznych i tam pisze, że coś takiego może wystąpić. W...

Witam uprzejmie. Mam pytanie do specjalisty. Bardzo proszę o odpowiedź. Otóż od 3 tygodni zażywam lek z grupy SSRI. Pojawiły się u mnie krwawienia z pochwy.   Czytałam w sutkach ubocznych i tam pisze, że coś takiego może wystąpić.

W związku z tym czy powinnam dalej używać ten lek? Ten lek bardzo mi pomógł. Dobrze się po nim czuje i co teraz mam zrobić? Leczę depresję tym lekiem. Pozdrawiam i z góry dziękuje za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Podejrzenie nerwicy

Mam 28 lat. Miałem bardzo trudne dzieciństwo z przemocą fizyczną i psychiczną. Podejrzewam, że mam nerwicę - mam problemy z kontaktami z ludźmi, boję się niektórych osób, mam bardzo niską odporność na stres, niskie poczucie własnej wartości. To tylko niektóre...

Mam 28 lat. Miałem bardzo trudne dzieciństwo z przemocą fizyczną i psychiczną. Podejrzewam, że mam nerwicę - mam problemy z kontaktami z ludźmi, boję się niektórych osób, mam bardzo niską odporność na stres, niskie poczucie własnej wartości. To tylko niektóre z występujących problemów. Bardzo proszę o radę: co mam robić? Od czego zacząć? Czy mam szanse na normalne życie? Już czasem w ogóle nie mam siły. Jestem sam na tym świecie, nie mam nikogo, na rodzicow nie mam co liczyć - nikt mnie nie rozumie. Proszę o poradę i z góry serdecznie dziekuję. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Czy ja jestem normalny ?

Witam wszystkich tutaj na forum. Mam 16 lat jestem chłopakiem. Od jakiegoś czasu, no może od 2 lat, coś jest nie tak ze mną. Mam dziwne myśli samobójcze, wszystko wydaje mi sie bez sensu, brak mi ambicji wolałbym umrzeć. Często...

Witam wszystkich tutaj na forum. Mam 16 lat jestem chłopakiem. Od jakiegoś czasu, no może od 2 lat, coś jest nie tak ze mną. Mam dziwne myśli samobójcze, wszystko wydaje mi sie bez sensu, brak mi ambicji wolałbym umrzeć. Często przed snem słyszę jakąś muzykę w głowie lub głosy.

Nieraz też mam coś takiego, że jak zamykam oczy to widzę trupy. Po prostu nie mam na nic siły. Miałem ciężkie dzieciństwo, nie powiem, ale nie widzę w sobie dalszego sensu życia, chciałbym umrzeć... Nigdy nie byłem u żadnego psychiatry ani nic. Nie wiem co robić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mogę zasnąć – czym to jest spowodowane?

Zawsze zasypiałam przy lampce i z otwartymi drzwiami. Po paru latach oduczyłam się tego. Niestety, gdy zmarł mój dziadek, znów to powróciło i jest tak do teraz (minęły 3 lata). Gdy zamknę drzwi i zgaszę światło, nie ma opcji, abym...

Zawsze zasypiałam przy lampce i z otwartymi drzwiami. Po paru latach oduczyłam się tego. Niestety, gdy zmarł mój dziadek, znów to powróciło i jest tak do teraz (minęły 3 lata). Gdy zamknę drzwi i zgaszę światło, nie ma opcji, abym zasnęła. Jestem spocona i cały czas nasłuchuję. Doszło już nawet do tego, że nawet gdy mam światło, to nie umiem zasnąć. Cały czas słyszę jak coś trzaska. Mam jakieś lęki. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy to jest normalne przy zaburzeniach lękowych?

Pisalam już, że leczę się od ponad półtora roku. Chciałabym zapytać, czy takie gorsze dni i samopoczucie minął i wszystko wróci do normy? Raz jest wszystko dobrze, a raz wszystko sie wali. Jestem niespokojna, zdenerwowana, czuję, jak mnie skręca w...

Pisalam już, że leczę się od ponad półtora roku. Chciałabym zapytać, czy takie gorsze dni i samopoczucie minął i wszystko wróci do normy? Raz jest wszystko dobrze, a raz wszystko sie wali. Jestem niespokojna, zdenerwowana, czuję, jak mnie skręca w środku, jakby mnie rozrywalo, mam dziwne uczucie w głowie, taką pustkę, jakbym nie myślała. Brak mi słów, mam wrażenie jakbym miała za chwilę zwariować, chce mi się płakać. Nie wiem co mam o tym myśleć. Boję się. Mam wtedy dużo złych i natrętnych myśli. Wszystko mnie przytłacza. Czy wszystko wróci do normy i będzie coraz mniej takich myśli czy już zawsze tak będzie? Nie mam już czasem siły o tym mówić i myśleć. Bardzo sie boję, że już nigdy nie będę taka jak wczesniej. Proszę mi powiedzieę, czy takich dni bo pewnym czasie leczenia będzie mniej? Czy wszystko może wrócić do normy?

Choroba psychiczna?

Ciężko mi się to piszę, bo cały czas próbuję ' wytrząsnąć ' z siebie... ' coś ', bo właśnie mam wrażenie, że coś we mnie jest. Od niedawna wyobrażam sobie inną osobę, która jest we mnie i która przyjmuje wszystkie...

Ciężko mi się to piszę, bo cały czas próbuję ' wytrząsnąć ' z siebie... ' coś ', bo właśnie mam wrażenie, że coś we mnie jest. Od niedawna wyobrażam sobie inną osobę, która jest we mnie i która przyjmuje wszystkie wyzwiska, kłótnie (etc) na siebie i kontroluje mnie, kiedy ja nie jestem w stanie.

Zazwyczaj wydaje mi się, że to tylko moja wyobraźnia, ale czasami, rzadko, ale jednak, czuję "to coś " w sobie, staram się to z siebie wyrzucić, krzyczę i czuję obrzydzenie i panikę. Dodam, że często rozmawiam ze sobą i sama sobie odpowiadam, jakbym była kimś innym, chociaż, może, nie jestem. Kiedyś, gdy byłam młodsza chciałam, naprawdę tego pragnęłam być inna. I marzyłam, żeby być chora, psychicznie chora, nienormalna. Właśnie z tego powodu zaczęłam wyobrażać sobie swoją drugą tożsamość.

Czy automatycznie jestem chora psychicznie, jeżeli chce taka być? Chce mieć w sobie coś, chce słyszeć głosy i chce być uważana za nienormalną? To nie jest moja fanaberia, na tydzień. Ja tego strasznie pragnę. I nie wiem co robić.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak się zdiagnozować?

Witam serdecznie! Proszę o odpowiedź na, pewnie infantylne, pytanie: czy można być jakimś dziwnym, głupim przypadkiem osobowości, zaburzeń? Jestem 30-letnim mężczyzną, niedojrzałym, wystraszonym, bez celu do którego dążę, bez znajomych, nie wiem kto jest moim ojcem, jestem w związku, a...

Witam serdecznie! Proszę o odpowiedź na, pewnie infantylne, pytanie: czy można być jakimś dziwnym, głupim przypadkiem osobowości, zaburzeń? Jestem 30-letnim mężczyzną, niedojrzałym, wystraszonym, bez celu do którego dążę, bez znajomych, nie wiem kto jest moim ojcem, jestem w związku, a ściślej - mieszkam z kimś, kto był moim pierwszym partnerem i mam córeczkę.

Jest fantastyczna, ale ja nie potrafię znaleźć energii do czegokolwiek. Jestem leniwy, kłamię, ograniczam się umysłowo, działam na swoją niekorzyść. Teraz niekorzyść rodziny. Z moją partnerką bez przerwy się kłócimy, straciłem pracę, ale nawet kiedy ją miałem żyło się ciężko. Jak przez całe moje życie. Wyniszczam się fizycznie i psychicznie. Moja córka płaci za to, moja partnerka też. Jeśli odejdę będzie źle, kiedy zostanę, jeszcze gorzej.

Nic mnie nie interesuje, nic nie cieszy, nic nie umiem. Podchodziłem kilka razy do psychoterapii, ale zawsze znajdowałem wymówki. Ostatnio terapeuta powiedział, że mnie nie rozumie - bo jestem w przeszłości. Rozpamiętuję i skupiam na sobie, a jestem zdrowy, silny, tylko głupi. Ciągle się boję. Niszczę i tracę wszystko koło siebie, a chciałem mieć tylko święty spokój.

Jak podejść do takiego pacjenta? Czy jest w Polsce forma leczenia przymusowego? Ja nawet nie mogę zwariować, jestem za leniwy. Mój brat był kiedyś w zakładzie, ale jako nastolatek. Też ma problemy w życiu, ale chyba lepiej sobie radzi niż ja. Nie chcę, by moja córka miała "psychicznego" ojca. Proszę o odpowiedź. Jest coraz gorzej. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Na jaki oddział powinno trafić moje dziecko - neurologiczny czy psychiatryczny?

Zapis EEG 14-letniego dziecka: Badanie wykonano w czuwaniu, przerywanym sennością. Zapis symetryczny, zróżnicowany przestrzennie. Czynność podstawową tworzą dość regularne fale alfa 8,5-9,5 Hz o amplitudzie do 50uV oraz nieliczne, pojedyncze i w grupach fale theta 6-7Hz. Rz obecna, symetryczna....

Zapis EEG 14-letniego dziecka: Badanie wykonano w czuwaniu, przerywanym sennością. Zapis symetryczny, zróżnicowany przestrzennie. Czynność podstawową tworzą dość regularne fale alfa 8,5-9,5 Hz o amplitudzie do 50uV oraz nieliczne, pojedyncze i w grupach fale theta 6-7Hz. Rz obecna, symetryczna. FS przerywana i ciągła poza wzrostem artefaktów oraz prowokacją senności bez wpływu na zapis. W senności zwolnienie i rozpad czynności podstawowej oraz hipersynchronia zasypiania. W czasie 3 minutowej HW niewielki wzrost ilości fal wolnych, które ustępują po zakończonej aktywacji, Zapis bez zmian napadowych. TK głowy u dziecka: gęstość tkankowa struktur mózgowia w granicach normy. Układ komorowy bz. Komora 4 prawidłowa. Szeroki zbiornik wielki 41x19x28mm. Struktury móżdżku dostosowane do poszerzonego zbiornika wielkiego. Przestrzenie płynowe przymózgowe o szerokości w granicach normy. Dziecko jest leczone w PZP z powodu zaburzeń zachowania i emocji. Dziecko od grudnia ciągle ucieka, nie wiadomo kiedy i nie wiadomo gdzie. Ma skierowanie na oddział neurologiczny wieku rozwojowego pod koniec października. Moje pytanie brzmi: na jaki oddział dziecko się klasyfikuje? Na psychiatrię czy neurologię? Dodam, że stan cały czas się pogarsza.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Patronaty