Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Nerwica czy zaburzenia hormonalne?

Mam 34 lata i od 5 miesięcy leczę się na nerwicę (spamilan). W lutym br. urodziłam dziecko, a na początku grudnia br. zaczeły się następujące objawy: duszność, podwyższone ciśnienie - 170/95, wysoki puls (myślałam, że mam zawał). Choroba nawiedziła mnie... Mam 34 lata i od 5 miesięcy leczę się na nerwicę (spamilan). W lutym br. urodziłam dziecko, a na początku grudnia br. zaczeły się następujące objawy: duszność, podwyższone ciśnienie - 170/95, wysoki puls (myślałam, że mam zawał). Choroba nawiedziła mnie z dniem, kiedy po porodzie powróciło miesiączkowanie. Przy pierwszym ataku trafiłam do szpitala, tam wykonano mi badanie ekg, echo serca, rezonas magnetyczny, prześwietlenie kręgosłupa, badania krwi - wszystko było bez odchyleń - stwierdzono nerwcę. Obecnie co miesiąc od tygodnia przed miesiączką do tygodnia po miesiączce mam ataki (podwyższone ciśnienie, duszność, arytmia i wysoki puls), ponadto przez te dni utrzymuje się ból głowy i kłucia w klatce piersiowej. Przez okres ok. 10 dni nie mam żadnych problemów (można powiedzieć, że przez całą owulację jest dobrze). Czy dolegliwości, które odczuwam, mogą być związane zaburzeniami hormonalnymi?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Leki a prowadzenie samochodu

Czy i po jakich lekach przeciwdepresyjnych można prowadzić samochód? Proszę o odpowiedź. Jan
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak sobie poradzić ze strachem przed wyjściem z domu?

Witam. Mam 17 lat. Ogółem jestem osobą o bardzo dużym poczuciu humoru, wesołą, jaką przystało na mój wiek. Od pewnego czasu wszystko się zmieniło. Mianowicie wydaję mi się, że objawy nasiliły mi się. Gdy byłam mała, nie mogłam żyć bez...

Witam. Mam 17 lat. Ogółem jestem osobą o bardzo dużym poczuciu humoru, wesołą, jaką przystało na mój wiek. Od pewnego czasu wszystko się zmieniło. Mianowicie wydaję mi się, że objawy nasiliły mi się. Gdy byłam mała, nie mogłam żyć bez mamy, musiałam być wszędzie z nią, jak wychodziła i długo nie wracała, to płakałam, bo myślałam, że coś jej się stało. Gdy byłam w 3 klasie, mama pojechała do pracy, bo nie przelewało się. Dodam, że od małego mieliśmy problemy z moim bratem, chorował, później miał problemy z narkotykami. Atmosfera cały czas była nerwowa. Krzyk, płacz i smutna mama. Brat zaczął się leczyć i teraz jest ok. Nie używa narkotyków 7 lat. Także wróciło to do normy. Ale zgubiłam wątek.

Gdy mama pojechała, to nie mogłam sobie znaleźć miejsca, płakałam dzień w dzień, potem uciekałam z domu i wydaje mi się, że wmówiłam sobie chorobę! Bo pomyślałam sobie : Chcę być chora!! Bo wiedziałam, że mama wtedy wróci. Mój tato ogólnie jest nerwowy, nie chciałam być z nim sama. Dodam, że miałam małą siostrę i ciągle musiałam się opiekować. Nie jestem osobą biedną, po prostu rodzice chcieli trochę zarobić, żeby wyremontować mieszkanie. Na początku moje objawy były tylko takie, że miałam zmniejszony apetyt nic nie jadłam!Wpychałam 1 kromkę na siłę. I nic nie mogłam jeść. Od tamtej pory źle się czuje cały czas. Objawy na początku nie były silne, ale teraz jest gorzej.

Cały czas boli mnie głowa, mam zawroty głowy, napady gorąca, duszności, uczucie ciasnoty w klatce piersiowej, ból, trzęsą mi się ręce, wieczorem cały czas szumi mi w uszach, ogólnie jestem wrażliwa na hałas. Często myślę o tym, że jestem chora, wmawiam sobie, że mam raka albo coś tego typu. A nie byłam u lekarza z tym, bo się panicznie boje! I pochodzę z małego miasteczka, gdzie ciężko o normalnego lekarza. Ogólnie mam lęki, jak jestem w sklepie zaraz myślę, że coś mi się stanie. Byłam osobą towarzyską, a teraz nie chce nigdzie wychodzić, ani na dyskoteki nigdzie! Boje się otwartej przestrzeni albo nawet wyjazdu na zakupy, bo myślę, że zaraz coś mi się stanie. Dodam, że z 3 lata temu zemdlałam, byłam u lekarza, ale ona mówiła, że młodzież czasem tak ma.

Nikt nie wie o moim problemie, bo nikomu nie mówię. Często się modle o to, żeby nic mi nie było. Nie wiem co mam robić. Mam chłopaka, dobre oceny, nie jestem brzydka, ale strasznie narzekam cały czas, wszystko mi nie pasuje i szukam dziury w całym. Proszę o pomoc! Pozdrawiam!

Czy to depresja psychotyczna czy schizofrenia?

Od blisko dwóch lat mam problem. Cóż, słowo problem to mało powiedziane. Zaczeło się wszystko od przeświadczenia, że zostałem zdradzony, później doszło przekonanie o uczestniczeniu w reality show. Nie będę się rozpisywał i opisywał całej sytuacji. Po namowie mojej narzeczonej...

Od blisko dwóch lat mam problem. Cóż, słowo problem to mało powiedziane. Zaczeło się wszystko od przeświadczenia, że zostałem zdradzony, później doszło przekonanie o uczestniczeniu w reality show. Nie będę się rozpisywał i opisywał całej sytuacji. Po namowie mojej narzeczonej udałem się do psychiatry i otrzymałem leki. Leki te jednak przestałem przyjmować, gdyż miały one ogromny wpływ na nasze pożycie seksualne. Przechodząc do sedna sprawy: słyszę głosy (zarówne w polskim, jak i obcym języku), które mówią mi, że jestem do niczego, nic nie warty i że powinieniem zakończyć swoje życie. Jest to niebywale uciążliwe. Wiem, że moje poczucie własnej wartości jest wyjątkowo niskie (pani doktor powiedziała mi, że ma to związek ze złym kontaktem z moim ojcem, który zawsze mówił mi, że jestem do niczego). Niestety, pani doktor nie podała mi diagnozy mojej choroby, a obecnie nie mogę zapytać o tę diagnozę, gdyż zmieniłem moje miejsce zamieszkania. Każdy dzień jest dla mnie katorgą. Nie mogę spać w nocy, nie mam apetytu, w dzień jestem śpiący i przybity. Głosy przekonują mnie bym zakończył to cierpienie. Obawiam się, że głosy przybiorą na sile i zamienią się w omamy wzrokowe. Boję się wyjść na ulicę, gdyż mam obawy, że mówię sam do siebie. Nie chcę iść do psychiatry, bo uważam, że nikt mi nie pomoże. Pytanie to piszę jedynie za namową mojej narzeczonej... Czy to depresja psychotyczna, czy już schizofrenia?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zaburzenia osobowości typu bordeline

Witam. Niecały miesiąc temu stwierdzono u mnie zaburzenia osobowości typu bordeline. Spędziłam w szpitalu 2 miesiące. Nie wiem, na czym polega ta choroba. Czy moglibyście przybliżyć mi jej objawy lub udzielić jakichś informacji. Bo nie czuję się, żebym miała...

Witam. Niecały miesiąc temu stwierdzono u mnie zaburzenia osobowości typu bordeline. Spędziłam w szpitalu 2 miesiące. Nie wiem, na czym polega ta choroba. Czy moglibyście przybliżyć mi jej objawy lub udzielić jakichś informacji. Bo nie czuję się, żebym miała jakieś zaburzenia osobowości. Myślałam, że to bardziej jakaś łagodna depresja niż ta choroba.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Poczucie mocnego uderzenia serca w okolicach żołądka

Jestem 48-letnią kobietą. Od 5 lat zażywam leki takie jak: S*** 20 mg(1/4 tabletki) i A*** 0,50 mg (2x1/2 tabletki) oraz od roku P*** 80 mg (1/2 tabletki). W ubiegłym roku, tj. wrzesień 2009, zachorowałam na zapalenie krtani, następnie dostałam...

Jestem 48-letnią kobietą. Od 5 lat zażywam leki takie jak: S*** 20 mg(1/4 tabletki) i A*** 0,50 mg (2x1/2 tabletki) oraz od roku P*** 80 mg (1/2 tabletki). W ubiegłym roku, tj. wrzesień 2009, zachorowałam na zapalenie krtani, następnie dostałam zapalenie oskrzeli, które w końcu doprowadziło do zapalenia płuc. Brałam antybiotyki doustnie, a skończyłam na zastrzykach L***. Kaszel utrzymywał się dość długo, bo około 5 miesięcy. Mój problem zaczął się właśnie w takcie tego przeziębienia i nie umiem sobie poradzić z nim do dnia dzisiejszego. Otóż po raz pierwszy przy zażywaniu antybiotyków poczułam dziwne uczucie w żołądku. Nie wiem, czy potrafię dokładnie to opisać, ale przynajmniej spróbuję. Otóż czuję jakby mocne uderzenie serca właśnie gdzieś w okolicach żołądka, przy czym w różnych jego częściach, najczęściej jednak po lewej stronie, i wtedy takie jakby uwalnianie się powietrza, które idzie gdzieś w kierunku serca, czy też przełyku. Czasami są to "uderzenia" lekkie, czasami dość silne, czasami powodują, że oblewam się potem, czasami przechodzą niemal niezauważalnie. często boli mnie głowa, z tym tylko, że jest to takie "ćmienie" i nie muszę zażywać żadnych leków przeciwbólowych. Bardzo dużo mi się odbija samym powietrzem i praktycznie na okrągło mam wzdęcia. Zgagi nie mam prawie wcale, chociaż w przeszłości miałam dość często. Ostatnio moje samopoczucie pogorszyło się znacznie i zaczyna mnie to bardzo niepokoić, bo nie daje mi normalnie funkcjonować. Jeżeli te skurcze następują raz po raz, zaczynam się bać, że dzieje się coś złego. Przeważnie odczuwam te dolegliwości przez dzień, rzadko w nocy. Bardzo często jest mi niedobrze, ciągnie mnie na wymioty, odczuwam bóle żołądka i bóle w lewej części tuż pod żebrami. W pierwsze chwili myślałam, że jest to może arytmia serca. Zrobiłam EKG, echo serca i Holtera. Kardiolog wykluczył problemy związane z sercem, mimo że czasami czuje jakby serce mi "przeskakiwało. Lekarz gastrolog stwierdził, że są to zaburzenia czynnościowe przewodu pokarmowego i przepisał leki. Pierwszy z nich to P***, po którym czułam się bardzo źle, nasiliły się objawy niepożądane i cała masa skutków ubocznych. Potem dostałam L***, na który zareagowałam podobnie jak na lek wcześniejszy. Kolejnym lekiem był D***. Dostałam miesięczną kurację, przy czym przyniosła ona malutką poprawę i na krótką chwilę i jeszcze go zażywając, wszystko wróciło do stanu pierwotnego. Lek zażyłam w całości, ponieważ objawy, które mi dokuczały były rzadko, nauczyłam się z tym żyć. W chwili obecnej są tak silne i tak częste, że czuję się całkowicie bezradna i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Do kogo udać się po pomoc? Nadmieniam, że w ostatnim okresie czasu miałam dużo problemów rodzinnych i stres praktycznie mnie nie opuszczał. Zastanawia mnie tylko jedno, że gdyby to miało mieć podłoże emocjonalne, to dlaczego zaczęło się akurat podczas choroby przeziębieniowej? Co mam robić, proszę niech mi ktoś podpowie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Kłopoty z ojcem, nie wiem co robić?

Witam. Mam na imię Tomek. Jestem młodym chłopakiem, mam 18 lat. Mój problem jest taki, że mam ojca, który leczy się psychicznie. Czasami w domu robi awantury, groził, że nas pozabija. Kiedyś w kuchni rzucał talerzami na podłogę, kiedy siostra...

Witam. Mam na imię Tomek. Jestem młodym chłopakiem, mam 18 lat. Mój problem jest taki, że mam ojca, który leczy się psychicznie. Czasami w domu robi awantury, groził, że nas pozabija.

Kiedyś w kuchni rzucał talerzami na podłogę, kiedy siostra to usłyszała zeszła na dół, (bo my mieszkamy w domu) i zobaczyła go jak próbował podpalić dom (w domu byłem ja, siostra i ojciec, mama wtedy była w pracy) zapalił kawałek papieru i chciał wyrzucić do kotłowni, a tam było dużo papierów i węgla. Ale siostra go jakoś powstrzymała. Wyzywał mamę, mnie, siostrę i całą rodzinę. Parę razy była wzywana policja, spisała coś tam, wzięli go na komisariat, a następnego dnia wypuścili, wg nam nie pomogli i znowu zaczął awantury. Myślałem i dalej myślę, że to moja wina, że ojciec tak się zachowuje, mówił nawet, że lepiej by było, gdybym nie żył.

Próbowałem się przez to zabić. Brałem ojca leki, które były bardzo silne, wziąłem chyba z 7-8, nie pamiętam. Po nich cały czas spałem. Mama próbowała mnie obudzić, ale jej się nie udawało. Dopiero po tygodniu się obudziłem i jakimś cudem dobrze się czułem. Później znowu ojciec zaczął robić awantury, nie dawał mamie pracować, myślał, że pieniądze spadają z nieba. (a my jesteśmy biedną rodziną i czasami musimy pożyczać pieniądze od innych ludzi). Gdy robił awantury, to ojciec wziął nas do siebie, abyśmy u niego przenocowali, a było to wtedy, jak dobrze pamiętam dzień przed rozpoczęciem szkoły

Drugim moim problemem jest, że poznałem przez internet bardzo fajną dziewczyną (mieszkała bardzo daleko). Najpierw się przyjaźniliśmy, było wszystko ok. Następnie po kilku miesiącach postanowiliśmy, że ze sobą będziemy, na razie też było wszystko ok, nawet super. Bardzo się kochaliśmy, przynajmniej ja ją bardzo kochałem. Mówiła, że jest ze mną bardzo szczęśliwa, że nie chciałaby mieć innego chłopaka, że jestem wspaniały i że nigdy w naszym życiu nic się nie zmieni.

Po 6-7 miesiącach powiedziała mi, że mnie już nie kocha, że dalej nie ma sensu, żebyśmy byli razem. Powiedziała, że kocha kogoś innego, że mam już do niej się nie odzywać, żebym o niej zapomniał, bo nigdy już nie będziemy razem. Wcześniej jak się jeszcze kochaliśmy to mieliśmy się spotkać w wakacje tego roku w Warszawie. Później zaczęła mnie wyzywać od najgorszych np., że jestem głupi, psycholem, że nigdy mnie nie kochała, że byłem jej wielką pomyłką, że mnie nienawidzi itd. Później jej koleżanka i kolega również zaczęli mnie wyzywać. Jej kolega straszył mnie, że będę zbierał zęby na ulicy. Znowu próbowałem się przez to zabić, zacząłem brać ojca leki, ale nic mi nie pomagały.

Kilka dni później napisała do mnie, co u mnie słychać, odpisałem, że jest wszystko dobrze, a tak naprawdę to kiepsko się czułem. I zapytałem się jej o to samo, odpisała, że jest zaje***cie, że jest bardzo szczęśliwa, szczęśliwsza ode mnie, że jej chłopak jest bardzo przystojny, słodziutki. Same dobre rzeczy o nim mówiła. Tylko nie rozumiem, czemu do mnie pisała, skoro mnie nienawidzi i że mam o niej zapomnieć. Wydaję mi się, że chciała żebym był o nią zazdrosny, ale jej się to nie udało. Bardzo ją kochałem i dalej kocham i nie wyobrażam sobie życie bez niej, nie mogę o niej zapomnieć.

Teraz ciągle myślę jak się zabić, próbowałem się wieszać, ale zabrakło mi odwagi, leki mi nie pomagały. Straciłem, już sens życia. Sam już, nie wiem co robić, nikt mi nie pomaga. Nie mam przyjaciół ani kolegów. Kiedyś miałem ich dużo, ale się ode mnie odwrócili, bo się przeniosłem do innej szkoły. Do szkoły specjalnej, bo w innej nie dawałem sobie rady z nauką. I teraz wszyscy się ze mnie wyśmiewają z innych szkół, że tam chodzę, a to strasznie boli. Ciągle siedzę w domu przed kompem albo przed telewizorem, bo nie mam do nikogo pójść, od czasu do czasu chodzę do kuzynki. 

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak poprawić nastrój i samopoczucie?

Mam 23 lata i jestem mężczyzną. Chciałbym zrozumieć, co się ze mną dzieje? Od jakiegoś czasu, sam już nie wiem może 2 lata, może 4, towarzyszy mi ciągłe uczucie smutku, często przeradzające się w różnego rodzaju fobie. Boję się...

Mam 23 lata i jestem mężczyzną. Chciałbym zrozumieć, co się ze mną dzieje? Od jakiegoś czasu, sam już nie wiem może 2 lata, może 4, towarzyszy mi ciągłe uczucie smutku, często przeradzające się w różnego rodzaju fobie. Boję się ludzi, miejsc, w których są tłumy, zerwałem właściwie wszelkie kontakty z moimi znajomymi i rzadko wychodzę z domu. Czasami uczucie smutku przeradzało się w trwające po dwa i więcej tygodni uczucie całkowitej beznadziei i ciągłego wewnętrznego niepokoju, właściwie to cały czas byłem przerażony bez konkretnego powodu. Nie mam żadnych zainteresowań, nie potrafię wytrzymać w pracy dłużej jak pół roku, jestem już trzeci raz na pierwszym roku studiów tylko dlatego, że nie ma mnie na zajęciach, bo boję się pójść dlatego, że są tam obcy ludzie, a ja nie będę umiał się zachować w towarzystwie i to mnie paraliżuje. Więc niby wychodzę z domu do szkoły, a tak naprawdę siedzę w samochodzie gdzieś na parkingu po kilka godzin, a potem w domu okłamuję moją matkę, że byłem na zajęciach. Nic mi się nie chce, uważam się za całkowitego nieudacznika i kompletną sierotę. Potrafię całymi godzinami sam siebie w myślach oskarżać o własną nieudolność. Stałem się osobą całkowicie wypraną z uczuć, nie wiem, co to miłość, szczęście, zadowolenie z życia. Jedyne uczucie, jakie jest we mnie to smutek. Tak wiele mógłbym napisać jeszcze, ale chyba nikomu by się nie chciało czytać tak długiego użalania się nad sobą. Jeśli czytasz to, co tu napisałem, błagam o pomoc lub chociaż o radę, co dalej robić. Przecież ja tak nie mogę do końca życia się zachowywać. Życie przelatuję a ja stoję obok, bo nie potrafię się zmusić do jakiegokolwiek działania. Gdybym nie był takim tchórzem to pewnie już dawno bym to skończył...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc samej sobie, gdy nic mi się nie chce, nic nie cieszy?

Witam, mam 21 lat. Ogólnie nic mi się nie chce i nic mnie nie obchodzi. Mogłabym leżeć całymi dniami i patrzeć w sufit. Mimo że mam znajomych, no i jakichś przyjaciół, bo oni się za nich uważają, to tak naprawdę...

Witam, mam 21 lat. Ogólnie nic mi się nie chce i nic mnie nie obchodzi. Mogłabym leżeć całymi dniami i patrzeć w sufit. Mimo że mam znajomych, no i jakichś przyjaciół, bo oni się za nich uważają, to tak naprawdę od zawsze czuję, że nie mam jednak przyjaciół. Samo powiedzenie, że ktoś jest moim przyjacielem, sprawia mi trudność i wolę unikać takich sytuacji i słów. Okłamuję innych, że nie mam czasu na spotkania i na żadne imprezy, zamykam się w pokoju i nie chcę nikogo widzieć. Ograniczam się, jak tylko mogę, żeby tylko nic nie robić i być sama. Mimo że wychodzi mi to i tak czuję, że ciągle mam za mało czasu i za dużo przebywam z ludźmi. Gdy ktokolwiek zaczyna ze mną rozmowę, już mam dość tego. Denerwuje mnie to, że muszę odpowiadać na pytania. Rzeczy, które robię na co dzień, są dla mnie przymusem, nic mnie nie cieszy. Gdy ktoś zrobi coś dla mnie, jest mi to obojętne i nie potrafię udawać radości. Wiem, że ranię innych, chce mi się płakać, jak o tym myślę. Dziwię się, że w ogóle jeszcze są osoby, które chcą ze mną rozmawiać, ale podejrzewam, że to tylko dlatego, że jak już znajdę się w gronie tych bliższych znajomych to ciągle żartuję. Jest to dla mnie dziwne, bo uważam się za osobę przybitą życiem i smutną, nie wiem dlaczego czasami mam, nie wiadomo skąd, poczucie euforii i wtedy głupie żarty mi w głowie (albo nie rozmawiam w ogóle, albo zachowuję się jak pajac i sama mam z tego największy ubaw i śmieję się aż do łez, tego też mam już dość, bo po powrocie do domu znowu jest tylko przybita Ewelinka). Od dawna wydaje mi się, że sama sobie jestem obca, bliscy są mi obcy, a to, co się dzieje wokół mnie, jest nierzeczywiste, i wtedy mam takie myśli, że przecież pamiętam, jak się nazywam, pamiętam całe swoje życie, „niestety” (bo wolałabym stracić pamięć i nie pamiętać tego, co było), a jednak coś jest ze mną nie tak. Za czasów szkolnych jak się coś wydarzyło i miałam w tym swój udział, to myślałam sobie, że to już się kiedyś wydarzyło, takie poczucie jakbym żyła już kiedyś, chociaż wiedziałam, że to się zdarzyło pierwszy raz. Ogólnie moje myśli są gdzieś ciągle w przeszłości, rozmyślam o niej nieustannie, o sytuacjach, w których ja zrobiłam jakiś błąd lub nic nie zrobiłam, nawet nie powiedziałam, zwykłego dziękuję, czy przepraszam ludziom, na których mi zależało. Najgorszą sprzecznością jest to, że chciałabym być inna, ale nie włożyłam w to wysiłku. Chciałabym mówić to, co czuję i myślę, ale nie potrafię, gdyż wtedy chce mi się płakać, chociaż nie czuję żadnego zażenowania tym, kim jestem i czasami to nawet jestem zadowolona z tego, że tkwię w takiej jakiejś beznadziejności. Teraz jak myślę o tym jaka jestem, to czuję się jak ofiarą, pełną żalu (kiedyś nienawiści) do swojego ojca pijaka za to, że jestem, jaka jestem, a mama ma depresję lękową. Już mam myśli samobójcze, choć chciałabym, aby mnie nigdy nie było, abym się nie urodziła. O tym, co tu napisałam, nie wie nikt i nigdy się nie dowie, bo wyglądałoby to w ten sposób, że zanosiłabym się płaczem, nie mogłabym wypowiedzieć żadnego słowa, a w końcu sama bym już nie wiedziała, czego chcę i o co w ogóle mi chodzi. Do psychologa wysyłała mnie pedagog szkolna w liceum, ale ja nie chciałam rozmawiać ani z nią, ani z kimkolwiek obcym czy też bliskim. Zadziwia mnie ta kobieta, że w ogóle się mną zainteresowała, bo nie sprawiałam żadnych problemów w szkole, stwierdziła tylko, że chodzę smutna, jestem zamknięta w sobie i odizolowana od klasy. Czego klasa w ogóle nie zauważyła, uważają mnie za osobę dowcipną, nieprzejmującą się niczym, chociaż leczyłam się na nerwicę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Brak chęci do kontaktu z innymi ludźmi oraz problemy ze snem przy depresji

Mam 22 lata, od ponad roku choruję na depresję. Przyjmuję mianserynę i zolpidem, zrezygnowałem z wenlafaksyny, bo źle się po niej czułem. Mimo psychoterapii i farmakoterapii wydaje mi się, że nic nie ulega poprawie, wręcz przeciwnie; jest coraz gorzej; nie...

Mam 22 lata, od ponad roku choruję na depresję. Przyjmuję mianserynę i zolpidem, zrezygnowałem z wenlafaksyny, bo źle się po niej czułem. Mimo psychoterapii i farmakoterapii wydaje mi się, że nic nie ulega poprawie, wręcz przeciwnie; jest coraz gorzej; nie sypiam dobrze, nic mi nie wychodzi, nastrój mam fatalny, zupełnie nie odzywam się do ludzi, a ostatnimi tygodniami jestem bardzo drażliwy w stosunku do każdego. Straciłem zaufanie i chęci do mojej terapii. Od przynajmniej 2 lat mam pewne myśli i dopiero niedawno zaczęły mnie niepokoić, wiem, że to głupie, ale wydaje mi się, że nieznane mi osoby obserwują mnie, obgadują mnie, śmieją się ze mnie, słyszą muzykę, której słucham. Do tego usuwam SMS-y z mojego telefonu, bojąc się, że ktoś może je przeczytać itp., itd. Mam też manie prześladowcze. Nie wiem, czy porozmawiać o tym z moim psychiatrą. Boję się, że może to być schizofrenia. Wstydzę się o tym porozmawiać z moim psychologiem i psychiatrą, czy ktoś byłby mi w stanie udzielić rady i stwierdzić, czego to mogą być objawy? Z góry bardzo dziękuję...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co powoduje moje słabnięcie?

Od ponad roku słabnę. Dziwnie wtedy widzę, jakbym miała zaraz stracić świadomość i zemdleć jakbym śniła, ale jakby to był koszmar. Był okres, kiedy częściej, kiedy mniej. Byłam nawet w szpitalu na badaniach, ale nic z nich nie wynikło. Zaczęło...

Od ponad roku słabnę. Dziwnie wtedy widzę, jakbym miała zaraz stracić świadomość i zemdleć jakbym śniła, ale jakby to był koszmar. Był okres, kiedy częściej, kiedy mniej. Byłam nawet w szpitalu na badaniach, ale nic z nich nie wynikło. Zaczęło to się na Bożonarodzeniowej Akademii, śpiewałam w chórku, nigdy się nie denerwowałam, bo niby czym? Było tam z 50 innych dziewczyn, ubrane tak jak ja, więc tremy nie miałam. Ale gdy zobaczyłam jak jedna z dziewczyn zemdlała w tym chórku mi się zrobiło słabo i prawie zemdlałam. Ale zdążyłam w porę wyjść ze sceny. Od tamtej pory robi mi się często słabo. Szczególnie na sali gimnastycznej, gdzie to się stało po raz pierwszy. Słabnę na lekcjach. Próbuje wytrzymać te 45 minut. W niektórych salach gdzie siedzę całkowicie na tyle, to jakoś nie robi mi się słabo. Przez ostatni czas prawie w ogóle mi się nie robiło słabo. Tylko czasem. Myślałam, że to już mija, ale otóż nie znowu zaczyna mi się to dziać kilka razy dziennie. Nie mogę nawet zbytnio wyjść z domu za daleko, bo boję się, że zasłabnę. Do kościoła też nie chodzę, bo nie mogę ustać godziny. Kompletnie nie wiem co robić. Regularnie chodzę do neurologa, ale te wizyty nic nie pomagają. Proszę o dobrą radę, co mam zrobić? Może jakieś ćwiczenia wykonywać przeciwko stresowi?Dodam jeszcze, że mam 13 lat.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Myśli o krzywdzeniu innych osób a nerwica

Witam! Nie wiem, co mam robić. Ostatnio znowu mam prawdopodobnie nerwicę. Mam myśli, że mogę komuś zrobić krzywdę, choć tego nie chcę. Myślę, że zwariuję i że mam depresję, ale depresji raczej nie mam, bo nie płaczę. Czasem są dni...

Witam! Nie wiem, co mam robić. Ostatnio znowu mam prawdopodobnie nerwicę. Mam myśli, że mogę komuś zrobić krzywdę, choć tego nie chcę. Myślę, że zwariuję i że mam depresję, ale depresji raczej nie mam, bo nie płaczę. Czasem są dni smutne, ale to raczej normalne. Mam mętlik w głowie!!! Oglądam jakiś dany program o tematyce złej, że matka zabiła dzieci, bo była chora psychicznie, i ja w tej danej chwili myślę, czy ja też tak zrobię? Boję się, że mogę kogoś skrzywdzić!!! Chodziłam na wizyty do pani psycholog 1,5 roku temu i powiedziała, że już potrafię radzić sobie sama, że jest dobrze, raz było lepiej, raz gorzej  Nie wiem, co mam robić. Gdy myślę, że potrafię kogoś skrzywdzić, myślę, że tracę rozum. Boję się, że nie dam sobie rady!!!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ustępujące objawy

Dzień dobry, choruję na nerwicę i lęk społeczny od 17 lat (tak pomógł mi ustalić lekarz psychiatra). Mam 32 lata. Moim największym odczuwalnym dyskomfortem były od tego 15 roku życia dokuczliwe objawy somatyczne przejawiające się bólem żołądka, biegunkami, nudnościami występującymi...

Dzień dobry, choruję na nerwicę i lęk społeczny od 17 lat (tak pomógł mi ustalić lekarz psychiatra). Mam 32 lata. Moim największym odczuwalnym dyskomfortem były od tego 15 roku życia dokuczliwe objawy somatyczne przejawiające się bólem żołądka, biegunkami, nudnościami występującymi zaraz po przebudzeniu i trwającymi przez pierwszą połowę dnia. Drugą przeszkadzającą mi normalnie funkcjonować dolegliwością było od zawsze złe samopoczucie, lęk przy rozmowie z innym człowiekiem, lęk przed miejscem publicznym i bardzo złe w nim samopoczucie (autobus, restauracja itd.). Ponieważ dolegliwości żołądkowe w ostatnim czasie bardzo się nasiliły, postanowiłem podjąć kolejną próbę leczenia (wcześniej leczono mnie farmakologicznie, jednak po odstawieniu leków objawy wracały). Poszedłem więc do kolejnego lekarza, u którego byłem kilka miesięcy temu. Lekarz zaproponował pobyt w szpitalu specjalizującym się w leczeniu nerwic. Umówiłem się, że położę się w lipcu. Od tej wizyty wiele się zmieniło. Zaopatrzyłem się w stos książek o nerwicy, leczeniu, psychoterapii, leczeniu lęku, wykładów audio o zaburzeniach. Zacząłem regularnie ćwiczyć (2x dziennie) trening autogenny Schulza. I od tego momentu coś się poprzestawiało. Zaczynam się dobrze czuć, objawy somatyczne występują sporadycznie. Jednakże mam dziwne huśtawki nastrojów, których wcześniej nie miałem, w moim związku, w którym od 5 lat (od początku znajomości z żoną) było cudownie, teraz jest trochę problemów natury emocjonalnej z mojej winy. Po raz pierwszy w życiu odwołałem swój publiczny występ, tak jakby stałem się mniej odpowiedzialny, przestałem utrzymywać kontakt z najbliższą mi wcześniej osobą, ponieważ doszedłem do wniosku, że za bardzo "wtrącała" się w moje życie. Polubiłem ludzi, zwolniłem tempo życia itd. Mam pytanie: czy to możliwe, żebym się sam wyleczył, poprawił tak znacząco swój stan zdrowia? Aż nie chce mi się wierzyć, przeżyłem większość swojego życia ze sporymi dolegliwościami, które miałyby tak teraz po prostu ustąpić w przededniu pójścia do szpitala? Bardzo proszę o wskazówkę jak dalej postąpić?

Jaki są objawy uboczne na początku stosowania leków przeciwdepresyjnych z grupy SSRI?

Witam, mam 49 lat i jestem kobietą, borykającą się z nerwicą, lękami i depresją od kilkunastu już lat. Leczenie moje polegało głównie na zażywaniu okresowo jakichś leków z grupy "benzo", przez okres od kilku tygodni do kilku miesięcy i potem...

Witam, mam 49 lat i jestem kobietą, borykającą się z nerwicą, lękami i depresją od kilkunastu już lat. Leczenie moje polegało głównie na zażywaniu okresowo jakichś leków z grupy "benzo", przez okres od kilku tygodni do kilku miesięcy i potem przerwa, ale nie na długo. Pojawiły się objawy somatyczne ze strony układu pokarmowego, krążenia, hormonalnego i neurologicznego. Stany skaczącego ciśnienia tętniczego. Po ostatniej wizycie u psychiatry otrzymałam lek o nazwie xxxxx, biorę na razie 10 mg, po 6 dniach mam zwiększyć do 20 mg, ale skutki są fatalne. Ciśnienie 170/100, lęk jeszcze większy, ból głowy, zawroty, drżenie rąk i bóle w klatce piersiowej, skurcze serca kilka razy w ciągu dnia. Na noc biorę jeszcze lek z grupy benzodiazepin, bym mogła trochę spać, ale od rana już jest problem z ciśnieniem. Proszę o radę, czy to minie, bo ja z każdym dniem mam wątpliwości, czy zażywać ten lek dalej.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czerwienienie się, nerwowość oraz problemy rodzinne

Właściwie to się zaczęło krótko po moim ślubie. Bardzo często robiłam się czerwona i ręce mi się trzęsły. Po dwóch latach urodziłam syna i stałam się bardziej nerwowa. Nie mogłam zapanować nad czerwienieniem się i rzadko wychodziłam z domu....

Właściwie to się zaczęło krótko po moim ślubie. Bardzo często robiłam się czerwona i ręce mi się trzęsły. Po dwóch latach urodziłam syna i stałam się bardziej nerwowa. Nie mogłam zapanować nad czerwienieniem się i rzadko wychodziłam z domu. Nawet kiedy jeszcze w ciąży chodziłam, moi znajomi odsuwali się ode mnie, a mama tylko mnie pouczała. Teraz jest gorzej. Mam dwoje dzieci, które mnie nie słuchają, męża ciągle nie ma, bo pracuje, a jak jest, to nie rozmawiamy. Moja mama w grudniu chciała popełnić samobójstwo, ale jej się nie udało. Staram się być z mamą i słuchać, co ma do powiedzenia, ale nic innego jak tylko o moim bracie i pieniądzach. Czuję się winna temu, co się stało. Ja nie mam z kim pogadać. Rodzina męża też na początku była super, ale teraz sami mnie obgadują, że ja z miasta, bo damulka jestem, a wcale nieprawda. Jest wiele rzeczy, które bym chciała wykrzyczeć, ale nie mam do kogo. Boję się, że to co się stało z moją mamą oraz to, co było w dzieciństwie, bo mnie brat bił potwornie, teraz to wychodzi, a ja nie wiem, co mam z tym zrobić. Czy ja potrzebuję pomocy, czy tylko mi się wydaje? Przepraszam, że tak chaotycznie piszę, ale piszę to, co mi na język przychodzi. A czy to co było z moją mamą może się powtórzyć ze mną lub z moimi dziećmi, bo oglądałam filmik o ''...podłożu genetycznym'' i przeraziłam się.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Skutki uboczne leków przeciwdepresyjnych

Witam, od 12 tygodni biorę lek przeciwdepresyjny 1-0-1, tabl. Od tygodnia mam silne napięcie, lęki,myśli rezygnacyjne, a wcześniej czułam się dobrze. Terapię dopiero zacznę 11 maja. Co mam dalej robić? Dlaczego to znowu wraca mimo leczenia?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nerwowość, lęk, zniechęcenie - co dalej?

Witam! Mam od niedawna "mały" problem. Przez ponad tydzień jestem nerwowa, nic mnie nie cieszy, najchętniej nie rozmawiałabym z nikim leżąc tylko na kanapie. Na wszystkich dookoła krzyczę (szczególnie matka), robiąc im na przekór. Unikam ludzi jak najbardziej mogę. Czekają...

Witam! Mam od niedawna "mały" problem. Przez ponad tydzień jestem nerwowa, nic mnie nie cieszy, najchętniej nie rozmawiałabym z nikim leżąc tylko na kanapie. Na wszystkich dookoła krzyczę (szczególnie matka), robiąc im na przekór. Unikam ludzi jak najbardziej mogę. Czekają mnie matury ustne, egzaminy, zaliczenia, wybór kierunku studiów, a ja po prostu mam to gdzieś, nie chce mi się nic, chociaż wiem, że to dla mnie najważniejszy wybór w życiu. Zawsze byłam określana jako niezależna rodzice nie wtrącali się do mojej nauki, ponieważ dobrze sobie radziłam. Nigdy się nie interesowali. Chciałabym iść na studia aktorskie, lecz samo miasto, do którego musiałabym się przenieść (by to właśnie studiować) przerasta mnie. Wciąż jestem w przekonaniu, że nie dam sobie rady, już nic mnie nie cieszy, straciłam sens życia. Nie uczę się, "olewam" testy. Najchętniej siedziałabym ciągle w domu. Żyję ciągle w innym świecie - tym nierealnym. Czuje w sobie wewnętrzne stany nerwowe, budzę się w nocy, nie mogę spać, jestem ciągle zmęczona i niewyspana. Gdy ktoś coś ode mnie chce, reaguję wrzaskiem i trzaśnięciem drzwi. Proszę o pomoc. Nesa

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Parcie na stolec

Mam pewien problem, który pojawił się w styczniu. Byłem z kumplem w parku i zachciało mi się załatwić do toalety, więc myślę idę do domu, ale niestety nie zdążyłem. Od tamtego czasu jak gdzieś wychodzę albo w szkole jak jestem...

Mam pewien problem, który pojawił się w styczniu. Byłem z kumplem w parku i zachciało mi się załatwić do toalety, więc myślę idę do domu, ale niestety nie zdążyłem. Od tamtego czasu jak gdzieś wychodzę albo w szkole jak jestem mam jakiś lęk i odczucia, że chce mi się do toalety, jak jestem na imprezie tego nie odczuwam, bo nie myślę wtedy o tym. W szkole na lekcji, gdy się nudzę odczuwam taki ból. Nie wiem co mam robić. Są na to jakieś lekarstwa? Proszę o pomoc.

Jakim lekiem można wyzbyć się tików nerwowych?

Witam, chciałabym się dowiedzieć, jakim lekiem można wyzbyć się tików nerwowych? Mam stwierdzoną nerwicę lękową z epizodami depresyjnymi. Nie biorę jeszcze żadnych leków psychotropowych. Ostatnio zauważyłam, że przy silnym zdenerwowaniu zaczyna mi się trząść głowa. Trwa to może 1 sekundę,...

Witam, chciałabym się dowiedzieć, jakim lekiem można wyzbyć się tików nerwowych? Mam stwierdzoną nerwicę lękową z epizodami depresyjnymi. Nie biorę jeszcze żadnych leków psychotropowych. Ostatnio zauważyłam, że przy silnym zdenerwowaniu zaczyna mi się trząść głowa. Trwa to może 1 sekundę, lecz obawiam się, by się te objawy nie nasiliły... Czy leki psychotropowe pomogą mi wyleczyć ten tik??? Czy powinnam zgłosić się do neurologa po odpowiedni lek, czy też do psychiatry? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy lęk i strach kiedyś odejdą?

Zapomniałam dodać, że wszystkiego się boję. Boję się, że nie kocham mojego chłopaka, nie potrafię przez to z nim być, bo nie wiem, co czuję, to jest coś okropnego. Sama siebie się boję i swoich myśli. Mam wrażenie, że to...

Zapomniałam dodać, że wszystkiego się boję. Boję się, że nie kocham mojego chłopaka, nie potrafię przez to z nim być, bo nie wiem, co czuję, to jest coś okropnego. Sama siebie się boję i swoich myśli. Mam wrażenie, że to one mnie niszczą. Staram się o tym nie myśleć, ale to samo mnie nachodzi. Boję się zrobić cokolwiek, bo mam wrażenie, że to obróci się przeciwko mnie. Jak kochałam się z chłopakiem, na początku wszystko było dobrze, a później takie myśli, że jak ja to mogłam zrobić, muszę komuś o tym powiedzieć i panika, strach, lęk, płacz, wyrzuty sumienia. A to są dość intymne sprawy i wołałabym je zachować dla siebie. Mam dosyć, nie umiem z tym walczyć. Dlaczego tak się dzieje? Czy to się w końcu skończy, czy już zawsze tak będzie? Proszę mi pomoc.

Patronaty