Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Co się ze mną dzieje ze mną, że słyszę głosy?

Mam 12 lat, niedługo skończę 6 klasę, ale to raczej nie z nerwów przed testem, bo zostaję w mojej szkole (podstawówka-gimnazjum). Od ok. 3 miesięcy słyszę głosy. One nie mówią nic konkretnego, tylko wydają dźwięki podobne do słów tak dziwnym...

Mam 12 lat, niedługo skończę 6 klasę, ale to raczej nie z nerwów przed testem, bo zostaję w mojej szkole (podstawówka-gimnazjum).

Od ok. 3 miesięcy słyszę głosy. One nie mówią nic konkretnego, tylko wydają dźwięki podobne do słów tak dziwnym tonem, że wprowadzają mnie w niepokój - ból (na szczęście słaby) jakby przeszywa moją głowę i serce. Wtedy staram się myśleć o czymś innym - po dłuższym czasie pomaga, od razu pomaga modlitwa.

Głosy słyszę rzadko i mam na nie sposób, który podałam przed chwilą, mimo to jest to bardzo uciążliwe. Mam wrażenie, że sobie z tym nie radzę.Rozmawiałam z kilkoma osobami, z tatą, przyjaciółkami, ale wszyscy twierdzą, że skoro modlitwa pomaga, to nie mam się czym przejmować A JA MAM! To bardzo irytujące.

Proszę o pomoc :( PS Poza tym jestem szczęśliwą osobą, z hobby, przyjaciółmi i rodziną :)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Jak leczyć załamanie więzi emocjonalnej i lęki?

Witam. Dwa miesiące temu moje życie zamieniło się w koszmar i nie potrafię sobie z tym poradzić, mimo to, że jestem pod opieką psychiatry. Mam 27 lat i jestem mężczyzną. Jestem żonaty i mam syna 7-letniego. Mieszkam w Anglii od...

Witam. Dwa miesiące temu moje życie zamieniło się w koszmar i nie potrafię sobie z tym poradzić, mimo to, że jestem pod opieką psychiatry. Mam 27 lat i jestem mężczyzną. Jestem żonaty i mam syna 7-letniego. Mieszkam w Anglii od trzech lat. Wszystko zaczęło się od tego, że budząc się rano, podnosząc głowę z łóżka zobaczyłem żonę i pomyślałem: "kim ty jesteś, ja cię nie kocham". Poczułem olbrzymi strach i zacząłem cały drżeć. Patrzyłem tak na nią i panicznie się bałem, co się stało. Po paru dniach takiego stanu przyznałem się żonie, co się dzieje. W dodatku zaczęły mnie nachodzić myśli o innej kobiecie, których wcale nie chciałem, a żona zaczęła mi się nie podobać. To dodatkowo potęgowało mój strach wewnętrzny. Chciałem umrzeć i myślałem o najgorszym. Wszystko co wcześniej dla mnie bardzo dużo znaczyło, zaczęło być dla mnie obojętne. Przestałem jeść i nie czułem w ogóle głodu. Żona zabrała mnie do lekarza pierwszego kontaktu, który skierował mnie do człowieka, coś w rodzaju psychologa. Ten próbował mi coś tam tłumaczyć, ale po kilku godzinach, po powrocie od niego, nic się nie poprawiło. Wróciłem na drugi dzień i dostałem jakieś tabletki, a następną wizytę ustalono za 6 tygodni. Po tygodniu żadnej poprawy (cały czas czułem strach i ból w żołądku oraz tę obojętność, trząsłem się jak galareta) pojechaliśmy do szpitala, a stamtąd skierowali mnie do szpitala psychiatrycznego. Zgodziłem się na pozostanie tam i opiekę specjalistów. 2 tygodnie w tym szpitalu było dla mnie koszmarem, gdyż dostawałem leki, a objawy nie odpuszczały. Mimo leków nasennych spałem po 3-4 godziny w nocy, a kiedy budziłem się rano, od razu nachodziły mnie te myśli, a strach powodował panikę. Po dwóch tygodniach wyszedłem ze szpitala w troszkę lepszym stanie, ale wciąż obojętność i brak uczucia, które czułem wcześniej do żony pozostały. Kilka razy lekarz zmieniał mi dawkę leków i zapewniał, że objawy miną, że to depresja, i wszystko mi przejdzie. Po kilku tygodniach poczułem lekką poprawę, ale jest to dalekie od normalności i stanu, w jakim byłem przed chorobą. Nadal utrzymuje się brak uczucia do mojej żony, a wcale tego nie chcę. Nie chcę żyć bez niej i mego syna, ale ta obojętność mnie załamuje. Po kilku dniach lepszego samopoczucia wszystko znowu zaczęło powracać. Nie wiem, co się dzieje. To jakiś koszmar. Proszę, doradźcie mi coś, co mam robić, bo jestem w rozpaczy. Dodam, że wcześniej już miałem taką sytuację, było to 3 lata temu, ale po kilku dniach wszystko wróciło do normy. Później miałem takie chwile, że czasami myślałem, że nie poznaję żony, że jej nie znam, ale to przechodziło po paru dniach. Teraz rozpaczliwie poszukuję pomocy, bo to trwa już 2 miesiące i nie ustaje. Pomóżcie!!!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mówienie do siebie to choroba?

Cześć, jestem Basia i mam 12 lat. Bardzo często gadam do siebie, nawet na lekcjach, w szkole. Jestem tego świadoma, ale nie kontroluję tego. Przez to nie jestem lubiana w klasie, a moi koledzy myślą, że mam coś nie tak...

Cześć, jestem Basia i mam 12 lat. Bardzo często gadam do siebie, nawet na lekcjach, w szkole. Jestem tego świadoma, ale nie kontroluję tego. Przez to nie jestem lubiana w klasie, a moi koledzy myślą, że mam coś nie tak z głową. Bardzo boję się, ale mam często rozmowy z panią pedagog, ale ona nie wie, że mówię do siebie. Bardzo boję się komuś o tym powiedzieć i mam nadzieję, że mi pomożecie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mam objawy fobii szkolnej?

Witam. Mam 16 lat, chodze do III klasy gimnazjum. Od około czterech miesięcy mam problem ze szkołą. Wyczytałem w rożnych źródłach takich jak Internet, że może to być fobia szkolna. Mój problem polega na tym, że od czterech miesięcy, szczególnie...

Witam. Mam 16 lat, chodze do III klasy gimnazjum. Od około czterech miesięcy mam problem ze szkołą. Wyczytałem w rożnych źródłach takich jak Internet, że może to być fobia szkolna.

Mój problem polega na tym, że od czterech miesięcy, szczególnie najgorzej jest od miesiąca, przed każdym wyjściem z domu do szkoły, ale czasami zdarzało się, że też przed wyjściem np. do lekarza na wizytę kontrolną na rano, od obudzenia się mam biegunkę. Często budzę się znacznie wcześniej, gdy np. mam do szkoły na 8:00 wystarczy, że wstanę o 7:15 i wyrobię się bez problemu. Niestety wstaję czasami o 5 lub 6 rano i nie mogę spać, mimo że często kładę się spać około pierwszej, drugiej lub trzeciej w nocy. Mam biegunkę. Mogę chodzić nawet co 3 minuty do toalety. Czuję ciągły niepokój, stres, lęk. Zrobiłbym wszystko, żeby zostać w domu, mógłbym chorować, cierpieć, leżeć w szpitalu i co tylko.

Od pewnego czasu przestałem się zupełnie interesować szkołą, zacząłem wagarować, zawsze mam to na sumieniu. Rodzice o tym nie wiedzą, bo piszę sobie sam usprawiedliwienia, a wychowawca nie ma żadnych podejrzeń, bo byłem jednym z najbardziej "solidnych" chłopaków w klasie. Jakiś czas temu (przed rozpoczęciem się tego problemu) miałem ogromne ambicje, liceum, studia, dobra praca, rodzina. Teraz juz mi to minęło, chcę jak najszybciej skończyć byle jaką szkołę i mieć już ją z głowy. Moja główna myśl to "po co to wszystko, skoro i tak umrę?"

W szkole czuję ciągły niepokój, mam wzdęcia, kompromitujące burczenie w brzuchu. Miałem oceny 3 - 5, teraz niestety 1 - 2. Objawy mijają z biegiem czasu. Najgorsze są pierwsze 2 - 4 lekcje, później już jest coraz lepiej. Nie mówiłem o tym problemie nikomu ani rodzicom ani nauczycielom. Nienawidzę nauczycieli w mojej szkole z wyjątkiem paru osób. W szkole nie mam wrogów, ogólnie mam dobre kontakty . Codziennie wieczorami wychodzimy wspólnie na osiedle. Niestety, zacząłem pić, palić, bo myślałem, że to mnie "uspokoi". Nie mogę sobie już poradzić. Nie wiem czemu, ale nie mam zaufania do ludzi, nikomu nie ufam, z każdym problemem radzę sobie tylko i wyłącznie sam.

Nie chcę mówić o tym rodzicom, nie potrafię, nie mogę. Kiedy zacząłem mówić, że muszę ciągle chodzić do toalety z rana i w szkole mnie boli brzuch, to większej reakcji u mojej matki nie zauważyłem. A gdy rano powiedziałem, że nie idę dziś do szkoły, bo nie chcę i nie mogę, to mi odpowiedziała, żebym skończył to swoje gadanie i poszedł się szykować. Tym sposobem zacząłem chodzić na wagary. W jaki sposób mogę sobie sam pomoc? Czy w ogóle jest taka możliwość? Może jakieś leki by pomogły? Proszę o pomoc. Dziękuję.

Czy istnieją jakieś zagrożenia zdrowotne dla planowanego w przyszłości dziecka po przeprowadzeniu kuracji lekiem przeciwdepresyjnym?

Lekarz zalecił mi podjęcie kuracji lekiem z grupy SSRI. Równocześnie prowadzę terapię psychologiczną. Planuję w przyszłości podjąć starania o drugie dziecko. Oczywiście wiem, że nie mogę zajść w ciążę w czasie brania leków, jak również kilka miesięcy po zakończeniu leczenia....

Lekarz zalecił mi podjęcie kuracji lekiem z grupy SSRI. Równocześnie prowadzę terapię psychologiczną. Planuję w przyszłości podjąć starania o drugie dziecko. Oczywiście wiem, że nie mogę zajść w ciążę w czasie brania leków, jak również kilka miesięcy po zakończeniu leczenia. Mam jednak obiekcje czy przeprowadzone leczenie - konkretnie lek - nie wpłynie na płód, czy nie będzie to miało wpływu na uszkodzenia organiczne, zaburzenia dziecka, upośledzenie itp.? Czy w organizmie nie pozostaną jakieś związki, które mogą spowodować uszkodzenie płodu? Bardzo proszę o informację.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy leczenie przy nerwicy lękowej jest skuteczne?

Witam. Chciałabym dowiedzieć się, czy leki psychotropowe są w stanie skutecznie wyleczyć nerwicę lękowa? Czy po zastosowaniu leczenia lęk napadowy i wszelkie inne lęki zginą? Dodam też że odkąd stwierdzono u mnie nerwicę lękowa, stałam się bardzo nerwową osobą, czy...

Witam. Chciałabym dowiedzieć się, czy leki psychotropowe są w stanie skutecznie wyleczyć nerwicę lękowa? Czy po zastosowaniu leczenia lęk napadowy i wszelkie inne lęki zginą? Dodam też że odkąd stwierdzono u mnie nerwicę lękowa, stałam się bardzo nerwową osobą, czy to może być związane z tą właśnie nerwicą, ta moja nerwowość? Od niedawna uczęszczam na psychoterapię, lecz leczenia farmakologicznego jeszcze nie podjęłam. Chciałabym spytać także czy po skończeniu leczenia farmakologicznego istnieje szansa, że lęki znów wrócą po pewnym czasie? O wszystko się martwię o siebie, męża, o zdrowie dziecka, przesiaduje w internecie i szukam przeróżnych chorób, każda z nich mi pasuje, zamartwiam się potem, że jestem na coś poważnego chora:( Męczy mnie już to bardzo:( Bardzo bym chciała funkcjonować tak jak kiedyś, bez tego zamartwiania się i ciągłych lęków. Czy to jest możliwe? Z góry dziękuje za odpowiedź. Pozdrawiam-Aneta

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Pare pytań o nerwicę? Bardzo proszę o odpowiedź.

Witam. Mam 23 lata mam problem z którym borykam się w sumie dopiero od dwóch tygodni, ale jest i meczy. Otóż pod koniec marca miałam wieczorami takie tapnięcia serca (mocniejsze uderzenie) tak mi się wydaje, że to było serce. Dodam,...

Witam. Mam 23 lata mam problem z którym borykam się w sumie dopiero od dwóch tygodni, ale jest i meczy. Otóż pod koniec marca miałam wieczorami takie tapnięcia serca (mocniejsze uderzenie) tak mi się wydaje, że to było serce. Dodam, że było to przed miesiączką. Jak tylko się pojawiła to te tapnięcia ustały. Miesiąc później znowu to samo, z tym że dwa tygodnie temu myślę, że ze snu wybudziło mnie właśnie takie tapnięcie, poczułam jakbym miała zemdleć i serce zaczęło walić mi bardzo szybko, całą noc nie mogłam potem zasnąć. Od tamtej pory źle śpię, bo czasem przychodzi taki lęk i duszność. Mam również uczucie ciężkości w klatce piersiowej i jestem często zmęczona, pojawiły się również czasem bóle głowy. Robiono mi ekg, pomiar ciśnienia, morfologię, a także tsh,. Ale wszystko jest w porządku. Moja internistka stwierdziła, że to nerwica i mam wybrać się do psychiatry. Na wizytę czekam. Od takiej ogólnej diagnozy za dużo o tym myślę i męczy mnie to strasznie. Mam takie pytania: 1. Czy jest możliwe to że jest to reakcja na to że mój mąż właśnie trzy tygodnie temu wyjechał za granicę? 2. Rok temu w maju trafiłam do szpitala, gdyż dostałam krwotoku, czy może to być jakiś strach przed tym, że może się to powtórzyć? 3. Skoro dzieje się to zazwyczaj przed miesiączka to czy mogą to być jakieś zaburzenia hormonalne?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak złagodzić objawy "odstawienne"?

Witam, mam na imię Agnieszka mam 22 lata. Moja mama ma zdiagnozowane zaburzenia adaptacyjne. Miewa napady lęku i bywa tak że nie ma siły by wstać z łóżka. Kilka dni temu zalecono mamie zamianę leku przeciwdepresyjnego (uczulał mamę) na inny...

Witam, mam na imię Agnieszka mam 22 lata. Moja mama ma zdiagnozowane zaburzenia adaptacyjne. Miewa napady lęku i bywa tak że nie ma siły by wstać z łóżka. Kilka dni temu zalecono mamie zamianę leku przeciwdepresyjnego (uczulał mamę) na inny lek z grupy SSRl. W związku z odstawieniem leku (być może zbyt gwałtownym) u mamy pojawiło się nieustające pieczenie skóry całego ciała i ogólne złe samopoczucie. Wiem, że są to objawy odstawienia leku, ale chciałabym zapytać czy można to jakoś złagodzić?Maści przeciwbólowe i stosowanie doraźnych leków uspakajających nic nie pomaga. Ile takie objawy "odstawienne" mogą się utrzymywać i czy po tym jak nowy lek zacznie działać, to objawy te ustąpią? Martwię się o mamę i chciałabym jej jakoś pomóc. Przy okazji życzę chorym jak również ich najbliższym dużo cierpliwości.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to jakiegoś rodzaju fobia? Jak sobie z tym poradzić?

Praktycznie od kiedy pamiętam, zawsze strasznie bałam się testów, odpowiedzi ustnych (mimo że wszystko dobrze umiałam). Im więcej się uczę (im bardziej mi zależy), tym bardziej się boję. Dziś na przykład pisałam test z matematyki, do którego sądziłam, iż jestem...

Praktycznie od kiedy pamiętam, zawsze strasznie bałam się testów, odpowiedzi ustnych (mimo że wszystko dobrze umiałam). Im więcej się uczę (im bardziej mi zależy), tym bardziej się boję. Dziś na przykład pisałam test z matematyki, do którego sądziłam, iż jestem bardzo dobrze przygotowana. Ale już dzień przed tym testem (w niedzielę) bardzo się stresowałam, w nocy źle spalam, przez co byłam rano mocno zmęczona. Godzinę czy dwie przed matematyką rozbolał mnie mocno brzuch i czułam się, jak bym miała zwymiotować. Potem bardzo, ale to naprawdę bardzo się spociłam, zaczęłam szybko oddychać (było mi bardzo duszno), serce mnie bolało, następnie moje ręce zlodowaciały, a zarazem czułam, iż miałam czerwoną twarz. Po pewnym czasie miałam zawroty głowy (przez jakiś czas miałam plamy przed oczami. Gdy to wszystko się trochę uspokoiło, nie mogłam się w ogóle skupić. Nie rozróżniałam nawet średnicy od promienia. Pisałam (dosłownie) co innego, niż myślałam. To była masakra! Praktyczne zawsze na poprawie sama się poprawiam. To jest nie do pomyślenia. Przez to wszystko przeraźliwie boję się chodzić do szkoły (niektórzy nauczyciele się na mnie uwzięli i mnie często pytają). Tym bardziej, że jestem teraz zagrożona, bo "olewałam" szkołę, ponieważ to było prostsze wyjście! Przecież tak nie może być, moje koleżanki też się stresują, ale nie w takim stopniu jak ja. Próbuję to opanować, ale po prostu nie jestem wstanie. Nie raz płaczę, bo muszę iść do szkoły! Ja już sobie z tym nie radzę! Bardzo proszę o pomoc.

Jest na mnie sposób?

Witam po raz kolejny. Postanowiłam napisać tu już 3 raz. Przypomnę, że mam na imię Paulina i dzisiaj skończyłam 16 lat. Teraz mam pytanie z trochę innej beczki (wcześniej pytałam o diety, kalorie). No wiec... Normalnie nie wiem,...

Witam po raz kolejny. Postanowiłam napisać tu już 3 raz. Przypomnę, że mam na imię Paulina i dzisiaj skończyłam 16 lat. Teraz mam pytanie z trochę innej beczki (wcześniej pytałam o diety, kalorie). No wiec... Normalnie nie wiem, od czego zacząć... wszystko jest takie beznadziejne. No to zacznę od tej beznadziejności. Jestem beznadziejna, wiem to. Nie wiem, co źle robię, staram się, jak mogę, a jednak jestem nikim. 16 urodziny były dla mnie ważne, bo to dla mnie taka szczęśliwa liczba i co? Spędzam je sama.. Mama w ogóle o nich zapomniała. Nic dziwnego, jak pije 5 dzień z kolei. Nie dostałam życzeń nawet od "przyjaciół". Zauważyłam, że jestem potrzebna tylko wtedy, kiedy jest problem. Już nie wytrzymam, zwłaszcza, że powtarza się sytuacja sprzed półtora roku. Słyszę głosy, nie umiem zrozumieć, co mówią, czasem wychwycę słówka ("Paulina" "Popamiętasz" "Dawaj"). Do tego widzę różne rzeczy, czuję się obserwowana. Po nocach śni mi się, że to coś mnie gryzie. W niedzielę próbowałam popełnić samobójstwo. Nałykałam się wszystkiego co miałam (tabliczki żelaza, leki odchudzające i przeciwbólowe), nie spalam cala noc, zwijałam się z bólu, ale nic innego mi nie było. Dziś już całe złe samopoczucie, czyli bóle brzucha, mdłości itp. przeszły. I dalej żyję. Nawet nie umiem wyrazić tego, co czuję tego co przeżywam, piszę o jakiś bzdurach, nie mogę się skupić, chce mi się płakać, ale nie mam już siły. W dodatku jestem gruba.. Beznadziejna, spasła świnia. Mam coraz mniej znajomych, nie miałam nawet z kim spędzić tych zasranych urodzin.. Nareszcie ten dzień się kończy. W czwartek mam wizytę u psychiatry. Pierwszą. Nie wiem, czy się zmotywuję. Jeśli to mi nie pomoże, to się spalę normalnie. Czy jest szansa mi pomoc? Czy już zawsze będę taką rozkapryszoną osóbką? Zawsze będę już samotna, czemu tak się dzieje? Co ze mną nie tak? Wygląd, zachowanie? Staram się jak mogę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Strasznie się boję, że umrę - co mi jest?!

Witam, ogólnie to już nie mam chęci do życia, brak sił. Mam 24 lata, nie mam już praktycznie znajomych, cały czas mi coś jest. Strasznie boję się, że umrę, nie potrafię opisać tego, co mi jest, raz boli mnie...

Witam, ogólnie to już nie mam chęci do życia, brak sił. Mam 24 lata, nie mam już praktycznie znajomych, cały czas mi coś jest. Strasznie boję się, że umrę, nie potrafię opisać tego, co mi jest, raz boli mnie serce, mam sucho w ustach, zimno mi, mam sine ręce, wciąż coś, odczuwam dziwne uczucie w głowie, nie wiem, brak mi sił.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jaka to choroba? Proszę o pomoc, bardzo pilne

Nie wiem czy to depresja, czy inna choroba. Objawy: częste wracanie pamięcią do tych dobrych czasów, nadzieje na powrót dobra wg mnie, częste złe samopoczucie psychiczne, któremu towarzyszy niesmak do swojej osoby oraz zatrzymywanie się w czasie tzn. zaniedbuje obowiązki....

Nie wiem czy to depresja, czy inna choroba. Objawy: częste wracanie pamięcią do tych dobrych czasów, nadzieje na powrót dobra wg mnie, częste złe samopoczucie psychiczne, któremu towarzyszy niesmak do swojej osoby oraz zatrzymywanie się w czasie tzn. zaniedbuje obowiązki. Bardzo częste zmiany nastrojów na negatywne, walka z samym sobą o przyszłość, łzy, smutek, brak poczucia samowystarczalności.

Nie bawi mnie kompletnie nic, a większą uwagę poświęcam swojej sobie. Na tym jak mi źle nie patrząc na losy osób trzecich (kłębek świata), brak okazywania pozytywnych emocji osobom, które chciały, by je we mnie zobaczyć. Staram pokazać się każdemu z najgorszej strony, lecz w rzeczywistości wiem, że jestem inny. Wiele ciężkich przeżyć, ważne rozstania, brak pracy, liczne niepowodzenia. Nie potrafię się przez to skupić na dalszych swoich losach. Zaniedbuje kompletnie wszystko, a chce brnąć do przodu.

Niedowierzanie ważnej memu sercu osobie choć uświadamia mnie, że popełniam błąd. Notoryczna zazdrość i chwilowy brak kontaktu z osoba bliskiej mego sercu wywiera na mnie bardzo negatywne emocje. Kompletna nieufność (jak łatwo zauważyć większą uwagę zwracam na ta osobę niż na siebie). Poczucie winy i dyskomfort. Okazywanie zbyt wyraźnie uczuć, w jednej chwili potrafię czule śpiewać, a w następnej po chwilowym braku kontaktu wymyślam różne niestworzone historie. Bardziej ufam intuicji, lecz czuje, że mnie zawodzi, nie potrafię z tym walczyć.

Brak zaangażowania i niechęć do wszystkiego, konflikty z ludźmi w każdym chcę zobaczyć wroga. Myśli samobójcze rzadziej towarzyszące temu próby, lecz (niestety i tak bywało). Brak odczuwania radości i sensu życia. Wycieńczenie emocjonalne, brak organizacji i motywacji do działania. Błędne stwierdzenia oraz nieasertywne wypowiedzi, w głębi duszy jestem pyszny (co to nie ja), rzeczywistość mnie ujarzmia.

Bardzo impulsywny po alkoholu bez zahamowań mimo, że utrzymuje stan świadomości psychicznej. Nie pije dużo i bardzo rzadko, ale towarzystwo w którym się znalazłem i są rożne dziwne sytuacje zmuszaj mnie :-niska samoocena i odpowiedzialność. Jak sami państwo widzicie mam bardzo wiele emocji, które się ze sobą mieszają. Raz jestem taki zaraz taki. raz myślę, że dam radę stawić czoła wszystkiemu zaraz potem nagła zmiana.

Jestem pewien, że największy wpływ na moje zachowanie psychiczne wywiera na mnie obecny związek, którego nie jestem pewien ponieważ moja kobieta jest mężatką. Do tego mamy dystans. Bardzo ją kocham i ona mi mówi to samo. Mam jednak dziwne przeczucie, że coś tu nie gra do końca jak powinno. Poza tym widujemy się rzadko, a ja jestem spłukany finansowo, ona nie. Jak i wy jest panią doktor, trochę inny zawód, ale też po psychologii. Nieważne o niej.

Co jest mi? Jak mam ze sobą walczyć? Co powonieniem zrobić? Czy ktoś mi pomoże? Osobiście unikam lekarzy i nigdy nie byłem i na pewno nie będę, ale mała wskazówka nakierowanie mnie. Być może zbicie mnie z tropu. Może źle poszedłem, wybrałem nie tą stronę rzeki. Potrzebuje wskazówki bardziej niż oceny choroby, ponieważ po części orientuję się, że jest to depresja, tylko nie wiem z jak inną chorobą towarzyszącą jej. Dziękuję i proszę o przeanalizowanie oraz jak najtrafniejszą wypowiedź.  

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Strach przed byciem samą i przed wychodzeniem samotnie z domu

Witam. Mam 34 lata i od roku 1998 choruję na nerwicę lękową. Mieszkam w Londynie i bardzo trudno uzyskać jest mi fachową pomoc. W trakcie swojej choroby miałam lepsze i gorsze chwile. W tej chwili jest ten gorszy okres. Panicznie...

Witam. Mam 34 lata i od roku 1998 choruję na nerwicę lękową. Mieszkam w Londynie i bardzo trudno uzyskać jest mi fachową pomoc. W trakcie swojej choroby miałam lepsze i gorsze chwile. W tej chwili jest ten gorszy okres. Panicznie boje się wychodzić z domu lub samotnie przebywać w domu. Boje się, że zwariuję, zacznę się dziwnie zachowywać np: będę krzyczeć, płakać, rozbierać się lub zrobię sobie krzywdę. Nie umiem nad tym zapanować, sama się nakręcam. Próbuję skupić się nad czymś, zająć czymś swoje myśli,ale przychodzi mi to z wielkim trudem. Prawie codziennie mam bóle głowy, nic mi się nie chce. Staram się o pracę i już się martwię, jak będę dojeżdżać do pracy, jak sobie poradzę. Bezpiecznie czuję się przy mężu albo z przyjaciółmi. Od jakichś 4-5 lat przyjmuję lek przeciwlękowy. Bardzo proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Wydaje mi się, że słyszę ludzi, nieokreślony lęk, co to?

Odkąd pamiętam bałam się ciemności, ale nie dlatego, że jest ciemno. Dlatego, że wydawało mi się, że ktoś/coś jest za mną, przyjdzie zrobi mi coś - jest to bardzo, bardzo nieokreślony lęk i objawia się tym, że wsłuchując się w...

Odkąd pamiętam bałam się ciemności, ale nie dlatego, że jest ciemno. Dlatego, że wydawało mi się, że ktoś/coś jest za mną, przyjdzie zrobi mi coś - jest to bardzo, bardzo nieokreślony lęk i objawia się tym, że wsłuchując się w ciemność, słyszę wiele dziwnych odgłosów i nie jestem w stanie się przebić ponad to. Obecnie już mam grubo po 20 i wciąż mam kłopot z zasypianiem w pustym mieszkaniu. Wydaje mi się, że słyszę jakieś szepty, nieokreślone hałasy, które sprawiają, że zaczynam czuć lęk, serce bije mi szybciej, nie mogę się uspokoić, mam wrażenie, że ktoś za mną stoi, coś/ktoś się stanie. Nie zawsze tak jest, ale zawsze jak jestem sama. Co jest ze mną nie tak? Czy to choroba?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to depresja czy nerwica lękowa?

Witam! Mam 25 lat. Wczoraj zgłosiłam się do psychiatry w celu uzyskania pomocy. Usłyszałam, że to depresja i dostałam receptę. Nie jestem jednak pewna, czy zacząć brać leki, bo mają one poważne skutki uboczne zarówno podczas przyjmowania, jak i...

Witam! Mam 25 lat. Wczoraj zgłosiłam się do psychiatry w celu uzyskania pomocy. Usłyszałam, że to depresja i dostałam receptę. Nie jestem jednak pewna, czy zacząć brać leki, bo mają one poważne skutki uboczne zarówno podczas przyjmowania, jak i po odstawieniu. Najbardziej boje się myśli samobójczych, bo u mnie nigdy nic takiego nie wystąpiło, a nie chciałabym sobie jeszcze zaszkodzić. Proszę o drugą konsultację.

Moje objawy to: obniżenie nastroju- ogólnie nic mi się nie chce, zwłaszcza, że nie mam nic do zrobienia, bo aktualnie nie pracuje. Najgorzej jest rano, po południu nastrój mi się poprawia. Boję się, że znowu nie mam co robić i będę siedzieć w domu i oglądać telewizję. Jednocześnie boję się gdziekolwiek wyjść albo wyjechać albo iść na rozmowę o pracę. Ciągle chce mi się spać, chociaż sypiam dobrze w nocy. Nie mam apetytu, chociaż bardzo lubiłam jeść- ważę 80 kg :) Boje się, że tak już zostanie na zawsze, a wtedy na pewno zwariuję.

Mam napady lękowe z dusznością- boję się, że zaraz się uduszę i nikt mi nie pomoże, że stracę zmysły. Ale najgorsze jest odrealnienie...idę gdzieś i nawet nie wiem czy idę, czy to tylko mi się śni...i tak jest prawie cały dzień. To mi przeszkadza najbardziej. Smutek czasami ustępuje- śmieszą mnie dowcipy albo filmy. Ale uczucia odrealnienia nie potrafię się pozbyć.....jak z tym walczyć i czy faktycznie mam depresję. Proszę o pomoc!!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam chorobę związaną z psychiką?

Mam 12 lat, w ogóle nie odczuwam radości, codziennie jestem smutna, codziennie płacze, jestem samotna, mam problemy z podejmowaniem decyzji, wszystkiego się boję. Pomocy
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Mam poważny problem

Bardzo często jestem smutna,właśnie skończyłam LO, rzadko wychodzę z domu, często siedzę sama w domu próbuję zabić czas lub po prostu rozmyślam o swoim życiu. Trudno mi się dogadać z innymi. Obawiam się braku akceptacji, niedawno miałam poważny problem z...

Bardzo często jestem smutna,właśnie skończyłam LO, rzadko wychodzę z domu, często siedzę sama w domu próbuję zabić czas lub po prostu rozmyślam o swoim życiu. Trudno mi się dogadać z innymi. Obawiam się braku akceptacji, niedawno miałam poważny problem z odchudzaniem. Jestem bardzo ambitna, zdarza się, że jeżeli coś mi się nie uda czuję się niepotrzebna. Często myślę, że życie jest bezsensu. Cały czas jestem zdenerwowana, boję się czegoś. Jak to zmienić?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak z tym żyć i czy to na pewno to?

Witam! Mam 21 lat. Przez ostatnie parę miesięcy miałem masę problemów. Zaczęło się od tego, że zostałem wyrzucony ze szkoły. Ukończyłem zawodówkę i poszedłem do Liceum Ogólnokształcącego. Był to zbyt duży przeskok, a mam wymagającą matkę. Próbowałem się uczyć i...

Witam! Mam 21 lat. Przez ostatnie parę miesięcy miałem masę problemów. Zaczęło się od tego, że zostałem wyrzucony ze szkoły. Ukończyłem zawodówkę i poszedłem do Liceum Ogólnokształcącego. Był to zbyt duży przeskok, a mam wymagającą matkę. Próbowałem się uczyć i jednak zdać, ale nie dałem rady. Następnie okazało się, że moja dziewczyna jest w ciąży, ale los sobie zakpił i poroniła, choć chciałem tego dziecka całym sercem. Tamtego wieczoru się wszystko zaczęło, będąc z nią w szpitalu nie moglem ustać, miałem silne duszności i drgawki (tak jak by). Myślałem, że to tylko tymczasowe i od razu przejdzie. Jednak tak się nie stało, było to trzy miesiące temu, tydzień później udałem się do lekarza, dostałem kilka leków na serce, gdyż wszystkie badania mi wyszły b.dobrze, jak to lekarz orzekł. Wszystkie te objawy łącznie z jakimś dziwnym niepokojem utrzymywały się. Niedawno poszedłem na pogotowie pani doktor przepisała mi lek na uspokojenie, ale też dostałem zalecenie by udać się do neurologa. Mam już tego dość. Dostałem też, ale już od pani doktor neurolog adres poradni psychologicznej, jednak nie mam dość odwagi by tam się udać. Czy możliwe, że to nerwica? Czytam o tym dużo i wszystko wskazuje, ze tak, dodatkowo wszystkie badania łącznie z EKG w chwili "ataku" wychodzą dobrze.

Czy powinnam zrezygnować z psychoterapii?

Dzień dobry, mam 20 lat, choruję od roku na depresję. Jednak lekarstwa mi nie pomagają. Chodzę do terapeuty już prawie pół roku, jednak mam mieszane uczucia. Przed każdą wizytą mam wątpliwości czy ona ma sens i strach przed rozmową w... Dzień dobry, mam 20 lat, choruję od roku na depresję. Jednak lekarstwa mi nie pomagają. Chodzę do terapeuty już prawie pół roku, jednak mam mieszane uczucia. Przed każdą wizytą mam wątpliwości czy ona ma sens i strach przed rozmową w 4 oczy. Jak już tam jestem, no nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła wyjść. Staram się być jak najbardziej szczera i otwarta, opowiadam mu o swoim życiu, jednak on nie tłumaczy mi, dlaczego się tak zachowuję, jak mam sobie pomóc itd. Zwykle to ja mówię i mówię, a jak milczę to razem milczymy. Bardzo mnie to denerwuje i zniechęca, tym bardziej, że nie widzę poprawy, a nawet jest gorzej. Boję się nawet szczerze powiedzieć o tym mojemu terapeucie, co sądzę o tej terapii. Mam ją za darmo, więc powinnam się cieszyć, że mam choć tyle, a nie narzekać. Mam tylko żal, że nie odpowiada na moje pytania, a sam je mi też bardzo rzadko zadaje. Nie zwrócę się już raczej o pomoc do innego terapeuty, bo bardzo zrażam się do ludzi. Wolę chyba pisać, niż mówić. Na razie nie chodzę na terapię i nie jestem z siebie zadowolona. Dręczą mnie wyrzuty sumienia, że odrzucam pomoc, że jestem tchórzem. Sama nie wiem czego chcę. Lęk przed ludźmi jest chyba gorszy niż lęk przed „obnażeniem” się ze swoich uczuć. Z jednej strony mam nadzieję, że może kiedyś się wyleczę, z drugiej strony strasznie boję się zmian, otwartości, ciągle myślę tylko o tym, jak on mnie odbiera, czy go nie zanudzam, czy mnie rozumie. Nie chcę, by terapia sterowała moim życiem i nie dawała mi spokoju. Ciągle tylko myślę, co powiedzieć terapeucie na następnym spotkaniu, chcę dobrze wypaść. Często nie śpię przez to w nocy, jestem rozkojarzona i nie mogę się na niczym innym skupić. Boję się, że przez to obleję egzaminy na studiach. Nie wiem, co mam robić, czy mimo wszystko chodzić na terapię, czy może jest jakieś inne wyjście? Dziękuję z góry za odpowiedź, Pozdrawiam serdecznie, Kaśka
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak leczyć zaburzenia depresyjne i lękowe?

Dzień dobry. Zostałam odesłana do innego lekarza, gdyż moje objawy nie pasują Pani doktor do dotychczasowej diagnozy, czyli schizofrenii, która została zdiagnozowana u mnie 6 lat temu. Wcześniej stwierdzono nerwicę lękową, depresję. Czuję się bardzo źle. Objawów choroby byłaby cała...

Dzień dobry. Zostałam odesłana do innego lekarza, gdyż moje objawy nie pasują Pani doktor do dotychczasowej diagnozy, czyli schizofrenii, która została zdiagnozowana u mnie 6 lat temu. Wcześniej stwierdzono nerwicę lękową, depresję. Czuję się bardzo źle. Objawów choroby byłaby cała lista, to przez co przeszłam przez ostatnie 4 lata, to było istne piekło. Ale może pokrótce przedstawię moją chorobę. Obniżyły się moje zdolności intelektualne, jestem senna, mam bardzo słabą pamięć, moja twarz nie ma zupełnie ekspresji, obniżył się afekt. Mam anhedonię, lęk, zanik aktywności, nastąpiła zmiana osobowości, brak świadomości własnego ciała i kontroli nad nim, tak jakbym na wszystko patrzyła za szkłem, a nie uczestniczyła w życiu. Miewam skurcze mięśni i bóle całego ciała, duszności, natrętne myśli, nastąpił zanik libido. Wcześniej miałam urojenia, jeszcze wcześniej paniczny lęk. Ostatnio morfologia wykazała małą niedoczynność tarczycy. Mam 28 lat a czuje się jak staruszka, która nie jest w stanie pracować, dotychczas świetnie radziłam sobie w szkole, na studiach, a te dolegliwości zabierają mi po kolei wszystko, co do tej pory osiągnęłam. Proszę pomóżcie, bo już jestem kompletnie załamana i nie widzę żadnej możliwości wyjścia z tego obłędnego stanu. Co mi jest? To chyba jest niezbędne, żeby mnie w końcu prawidłowo leczyć:(

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Patronaty