Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychologia: Pytania do specjalistów

Jak radzić sobie z nadmierną nerwowością w wieku 29 lat?

Witam. Mam duzy problem. Jestem bardzo nerwowa. Szybko sie wsciekam I strasznie ale to strasznie krzycze. Czasami mam wrazenie ze zaraz wyjdzie z siebie. Mam 2 corki,9 latke I 5 miesieczna. Strasznie krzycze na starsza,I Zara sie z tym zle... Witam. Mam duzy problem. Jestem bardzo nerwowa. Szybko sie wsciekam I strasznie ale to strasznie krzycze. Czasami mam wrazenie ze zaraz wyjdzie z siebie. Mam 2 corki,9 latke I 5 miesieczna. Strasznie krzycze na starsza,I Zara sie z tym zle czuje,przytulam corke I ja przepraszam za moje zachowanie,ze znow nie zapanowalam nad soba I dopiero jej tlumacze. Czuje się zla mama,czuje,ze krzywdze moja kochana coreczke,ze ona przezemnie cierpi,bo ja tak krzycze. Staran sie chamowac. Czy moge brac cos na uspokojenie karmiac piersia? I w Jaki sposob moge zmienię swojego zachowanie? Nie chce isc do psychologa
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Jak wytłumaczyć mężczyźnie, że nie chce się kochać?

Witam. Mam problem z facetem. Jemu non stop chce się kochać. Ja jestem czasem tak zmęczona po pracy że nie mam siły. Wtedy on się obraża jak małe dziecko. Tłumaczyłam mu setki razy aby mnie zrozumiał i moje zmęczenie ale... Witam. Mam problem z facetem. Jemu non stop chce się kochać. Ja jestem czasem tak zmęczona po pracy że nie mam siły. Wtedy on się obraża jak małe dziecko. Tłumaczyłam mu setki razy aby mnie zrozumiał i moje zmęczenie ale nic chyba nie rozumie. Wkłada wszędzie mi te ręce i palce. Strasznie mnie to zaczyna wkurzac, bo próbuje się na czymś skupić, coś wykonać, cokolwiek. Pomysły mi się kończą aby dał mi trochę oddechu, i aby się zaraz nie obrażał.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej

Jak pomóc osobie chorej na Parkinsona?

Witam, chodzi o mojego ojca jest chory na Parkinsona. Zachorował młodo będzie już z 20lat. Miał 3lata temu operacje wszczepienia symulatorów na obie strony. Od około roku stał się nieznośny i opryskliwy nie da się z nim dogadać. Wszyscy w... Witam, chodzi o mojego ojca jest chory na Parkinsona. Zachorował młodo będzie już z 20lat. Miał 3lata temu operacje wszczepienia symulatorów na obie strony. Od około roku stał się nieznośny i opryskliwy nie da się z nim dogadać. Wszyscy w rodzinie już opadamy z sił. Nie potrafimy się z nim normalnie dogadać Tata chodzi do pracy nie zrezygnował, pracuje z zakladzie pracy chronionej nie przemęcza się. W kontaktach z rodziną nic się nie zmieniło, a on jest teraz straszny. Robi wszystkim na złość i wyraźnie czerpie z tego satysfakcję Już nie wiem co robić.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Golicz
Mgr Magdalena Golicz

Jakie są sposoby na silną nieśmiałość?

Witam, Jakie są sposoby na silną nieśmiałość? Czy są może jakieś terapie specjalizujące się w leczeniu nieśmiałości u dorosłych ? Może jakieś specjalne oddziały lub turnusy dla niesmialych dorosłych? Coś innego niż pojedyncze indywidualne terapie i psychologów które są za mało intensywne i przynoszą marne efekty.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak radzić sobie z trudnym narzeczonym?

Mam problem z przyszłym mężem. Aktualnie mamy gorączkę przedślubną, mnóstwo załatwień, to też potęguje nerwy, jednak mój narzeczony stał się okropny. Jakiś czas temu wziął na siebie zobowiązania po rodzicach co dało kredyt w wysokości 200 tysięcy (za moimi plecami).... Mam problem z przyszłym mężem. Aktualnie mamy gorączkę przedślubną, mnóstwo załatwień, to też potęguje nerwy, jednak mój narzeczony stał się okropny. Jakiś czas temu wziął na siebie zobowiązania po rodzicach co dało kredyt w wysokości 200 tysięcy (za moimi plecami). Wiadomo ta sytuacja odbiła się na nas obu jednak zaakceptowałam to. Od jakiegoś czasu dobija go nasza sytuacja finansowa, choć ja uważam że nie ma tragedii, bo pieniądze to nie wszystko, a nie biedujemy. Składamy się na wszystko po połowie. On potrafi mieć pretensje że nie daję więcej. Wyżywa się na mnie na każdym kroku, wiedząc jakie miałam trudne dzieciństwo, do tego chodzę na terapię DDA, by radzić sobie z emocjami, a on mi tak dokopuje. Próbowałam wszystkiego, stawiania granic, nie odzywania się, płaczu, złości. Nic nie pomagało. Od tej pory jestem już obojętna na te jego docinki, przekleństwa, obrażanie mnie. Coraz mniej mam chęci spędzać z nim czas. A gdy ja jestem obojętna i nie wpadam w płacz, on obraża mnie w nieskończoność, krytykuje wszystko co robię, krytykuje nawet moje zalety, które zawsze tak cenił jak właśnie chęć do oszczędnego życia.Nie wiem jak się z nim porozumieć, ale będąc obojętną czuję się lepiej bo nie przyjmuję tych upokorzeń a zostawiam go z nimi.. a ja robię swoje (praca, studia).
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Jakie mogą być przyczyny lęku przed ludźmi?

Witam. Mam taki problem ze sobą, odkąd pamiętam miałem tak że z byle powodu potrafie sie zaczerwienić, odczuwam strach gdy jestem w otoczeniu większej ilości osób, nie jest to jakieś paraliżujące ale często mam dziwne uczucie że ktoś z ludzi... Witam. Mam taki problem ze sobą, odkąd pamiętam miałem tak że z byle powodu potrafie sie zaczerwienić, odczuwam strach gdy jestem w otoczeniu większej ilości osób, nie jest to jakieś paraliżujące ale często mam dziwne uczucie że ktoś z ludzi może zrobić mi krzywdę. Podam przykład. W tamtym roku pojechałem ze swoją dziewczyną na koncert, bardzo chciałem tam być ona też. Jechaliśmy na miejsce ponad 4 godziny, zatrzymaliśmy się w hotelu i ruszyliśmy na koncert, i tu zaczął łapać mnie stres/strach i tak przez cały czas dopóki nie wróciliśmy do hotelu. Tak zdarza mi się cały czas. Wyjście ze mną gdzieś na imprezę łączy się z dużym stresem. Nie czuję się bezpiecznie przy ludziach, z resztą jestem taką osobą która nie lubi ludzi. To też jest dziwne bo w otoczeniu najbliższych lub nawet znajomych z pracy jestem normalnym wesołym facetem nie boję się niczego chociaż też nie raz zdarza się że się czerwienie z byle powodu. Kolejny przykład. Siedzę w domu z rodziną np na chrzcinach. Niby czuję się dobrze ale też z drugiej strony w głowie mam tylko to żeby jak najszybciej skończyło. Z każdym z osobna jak się spotykam nie mam problemu z rozmową jestem otwarty na każde tematy praktycznie ale jak już spotykam się w grupie to już jestem wycofany. To wszystko jest jakieś pokręcone, nie wiem czemu tak mam. Nie sprawia mi problemu to że ide po mieście sam to ktoś na mnie patrzy czy coś mowi na mój temat, ale jak idę z kimś to już zwracam na to uwagę i wtedy mam wrażenie że każdy na mnie patrzy każdy o mnie coś mówi, każdy się ze mnie śmieje. W ogóle nie radzę sobie z tym nie wiem czy poprostu jestem typem samotnika który woli siedzieć w domu zamiast wyjść gdzieś ze znajomymi. Najlepiej się czuję jak jestem sam, jak gdzieś jadę samochodem na wycieczkę to najspokojniejszy jestem w aucie, jak wychodzę z samochodu gdzie jest dużo ludzi to już odczuwam strach i cały dobry humor odlatuje. Podsumowując, chciałbym się dowiedzieć dlaczego boję się ludzi przez co ich czasami nawet nienawidzę, dlaczego jest mi dobrze wtedy kiedy jestem sam wtedy ludzie są mi obojętni. Czy to depresja? Czy to jakaś fobia? Proszę o pomoc o jakaś radę jak to zwalczyć. Dlaczego mimo że każdy kto mnie zna może powiedzieć o mnie że jestem zawsze uśmiechnięty, serdeczny i pomocny odczuwam ten strach? Może powinienem wybrać się na wizytę do specjalisty?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Jak radzić sobie ze zdradą partnera?

Mój partner 56 letni zostawił mnie z córką po 18 latach i poszedł do koleżanki z pracy o 18 lat młodszej od niego z 2 dzieci nie moge dojsc do siebie zostawil mnie chora grozi mi kalectwo a corka wymaga... Mój partner 56 letni zostawił mnie z córką po 18 latach i poszedł do koleżanki z pracy o 18 lat młodszej od niego z 2 dzieci nie moge dojsc do siebie zostawil mnie chora grozi mi kalectwo a corka wymaga operacji na szczece i życie oraz kosztownych aparatów mnie nie stać bo ortodacja jest w 10p% płatna on ma 2 etaty . Nie mogę zrozumieć że przez prawie rok prowadził podwójne życie i sypial z nami obiegiem jak można się tak zachowywać czy da się to wyjaśnić bo nie wiem jak żyć. Straciłam sens życia pomóżcie
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dotyczy: Psychologia Dziecko

Jak leczyć problemy z samoakceptacją?

Jest mi zle bardzo mam 27 lat, dzis bylam na imprezie ze starym znajomych wczesniej sparwialo mi to przyjemnosc, ochote zaspokajalo moje potrzeby, teraz leze tu w domu sama na kanapie i jestem zalamana i STWIERDZILAM ZE NIE UMIEM JUZ... Jest mi zle bardzo mam 27 lat, dzis bylam na imprezie ze starym znajomych wczesniej sparwialo mi to przyjemnosc, ochote zaspokajalo moje potrzeby, teraz leze tu w domu sama na kanapie i jestem zalamana i STWIERDZILAM ZE NIE UMIEM JUZ SIE BAWIC NIE WIEM CO TO ZABAWA, czuje sie jak 80letnia babcia ktora nie ma nie zadnych perspektyw jest brzydka gruba leniwa... Jestem nie udacznikiem nie osiagnelam nie mam zadynch motywacji ambicji. Nigdy nie mialam partnera nie bylam w zwiazku uwazam ze nie nadaje sie do zycIa. NIE MAM OCHOTY ZYC wszystko mnie przerasta
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Czy możliwa jest choroba psychiczna u 34-latka?

Mój partner ma 34lata i zachowuje sie dziwnie.Boje sie ze jest chory psychicznie. Otóz nie wykazuje zadnych uczuc wyzszych,jak mikosc czy empatia.Potrafi mnie nagle porzucic ,o niv sie nie stara,o ,poza zapokojeniem swoich podstawowych potrzeb fizjologicznych np.picie,jedzenie..Natomiast nie wykazuje... Mój partner ma 34lata i zachowuje sie dziwnie.Boje sie ze jest chory psychicznie. Otóz nie wykazuje zadnych uczuc wyzszych,jak mikosc czy empatia.Potrafi mnie nagle porzucic ,o niv sie nie stara,o ,poza zapokojeniem swoich podstawowych potrzeb fizjologicznych np.picie,jedzenie..Natomiast nie wykazuje potrzeb uczuciowych.Poza swoimi potrzebami ,interesuje go tylko jego wlasny spokój-brak problemow,brak przymusu starań o cokolwiek itp i tylko to oraz jego hobby-zyje w świecie tego hobby uwaza nad sprawe nadrzędna.Jest w gruncie rzeczy osoba bez zadych uczuć.Proszony o rozmowe milczy ,patrzy bezmyślnie i milczy tylko lub "wylącza sie".Chodzil do szkoly specialnej,jak mowi z powodu rozwodu rodzicow gdy mial kilka lat.Obawiam sie ze jest chory.Nie wiem co robic.Sama wykanczam sie psychicznie.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak leczyć ciągły nadmierny stres?

Witam, mam dosyć uciążliwy problem, cierpię na nieustanny stres, który raz się nasila, że nie da się wytrzymać, a raz prawie się niweluje, że jest w porządku. Stres powstał we mnie przez "niekolorową przeszłość", w głównej mierze przez rodzinę, do... Witam, mam dosyć uciążliwy problem, cierpię na nieustanny stres, który raz się nasila, że nie da się wytrzymać, a raz prawie się niweluje, że jest w porządku. Stres powstał we mnie przez "niekolorową przeszłość", w głównej mierze przez rodzinę, do tego wszystkiego towarzyszyły mi natrętne myśli dotyczące moich Przyjaciół, iż wszystko z czego im się zwierzam mówią za moimi plecami to mojej rodzinie i mnie "obgadują" czy utrzymują jakiś "kontakt" ze sobą bez mojej wiedzy. Oczywiście to wszystko jest moim "wymysłem" nie mam na to żadnych realnych dowodów, to siedzi w mojej głowie. Wstyd mi trochę o tym mówić, chodzę do psychologa, mam też 18-tego czerwca tego roku oczywiście umówioną wizytę z psychiatrą, bo mam przez to wszystko objawy depresji, takie "stany depresyjne", do tego mam myśli samobójcze, aktualnie nie, ale kiedy to wszystko się "skumuluje" to myślę o odebraniu sobie życia. Było kilka razy blisko do próby samobójczej, lecz pewna część mnie jeszcze próbuje "walczyć", choć ja nie widzę już żadnej szansy, nadziei na lepsze jutro dla mnie, nie widzę dla siebie przyszłości, wszystko jest bezsensu. Jeszcze te natrętne myśli o moich Przyjaciołach, a to tylko mój chory wymysł. Kumpel radził mi i Przyjaciółka moja to samo mi radziła, abym się odizolował od swojej rodziny. Przyjaciółka już wcześniej mi o tym mówiła, abym się wyprowadził, najlepiej bliżej niej żebym mógł "odżyć" i zacząć żyć normalnie, a kolega niedawno to samo powiedział. Przez to wszystko "uciekam" do alkoholu, ponieważ czuje ulgę po nim, natrętne myśli "zasypiają" i mam "czysty" umysł. Wódki nie pije, upijam się trochę piwami zapraszając kolegę, nawet raz 2 do 3 razy w tygodniu, max 5 piwek i czuje "ulgę" od tych myśli, wiem, że mogę szybko nabawić się nowych problemów... Ale już tak nie mogę. :(
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak radzić sobie z brakiem sensu życia?

Mam już dosyć życia, nie mam na nic siły i nie widzę żadnego sensu. Ten stan zaczął się mocniej pogarszać jakieś 2 lata temu. Stopniowo zauważyłam że rzeczy które sprawiały mi ogromną radość są dla mnie obojętne. Przestało mi na... Mam już dosyć życia, nie mam na nic siły i nie widzę żadnego sensu. Ten stan zaczął się mocniej pogarszać jakieś 2 lata temu. Stopniowo zauważyłam że rzeczy które sprawiały mi ogromną radość są dla mnie obojętne. Przestało mi na czymkolwiek zależeć. Moja samoocena jest ujemna, mam pełno kompleksów ale nie mam siły z tym walczyć. Nie mam znajomych. Z domu wychodzę tylko do pracy i okazjonalnie do sklepu oraz na uczelnie. Zawsze miałam duże problemy z nawiązywaniem kontaktów. Na każdym etapie edukacji byłam kozłem ofiarnym, zaczęło się od przedszkola, najgorzej było w liceum. Właśnie wtedy moja psychika upadła. Pozostałości mojej nadziei, chęci do życia i marzeń które mocno ukruszyły się w gimnazjum, w liceum przestały istnieć. Boje się wyjść z domu bo boje się że ktoś mnie zobaczy i zacznie się śmiać na ulicy ze mnie a ja nie będę wiedziała czemu. I tak takie sytuacje się zdarzały, mieszkam w małej miejscowości i tu wszyscy się znają. Wszyscy w mojej okolicy mnie znają i zawsze mają ze mnie beke. Wzięło się to z tego że zawsze byłam tą najmniej lubianą, tą która nigdy się nie postawi, kiedy się ją obrazi to zamiast odpyskować to milczy. Natomiast wtedy byliśmy dziećmi, teraz mamy po ponad 20 lat, liczyłam na to że kiedyś moi oprawcy dorosną, zmądrzeją i zostawią mnie w spokoju ale jednak nie. Przez to wiecznie czuje się obserwowana i boje się wyrażać siebie. Boje się pofarbować włosy bo będą się śmiać i obgadywać. Boję się wstawić swoje zdjęcie do internetu, boje się ubrać kolorową bluzkę żeby nie rzucać się w oczy, boje się odezwać do kogokolwiek bo się przejęzyczę i ktoś to usłyszy. Kiedy jestem w miejscu pełnym ludzi i słyszę rozmowy i śmiechy to mam wrażenie że to na pewno ze mnie bo jest ze mną coś nie tak. Wtedy zaczynam się trząść, ściska mnie w żołądku i chce mi się ryczeć. Nie mam żadnych celi w życiu, wszystko jest mi obojętne. Nie dbam o siebie, noszę tydzień te same ubrania i śpię w nich. Myje się też raz na tydzień bo nie mam siły na więcej a poza tym czy się umyje czy nie nie ma znaczenia bo nie wychodzę z domu więc po co? Moja praca jest beznadziejna, jestem tam tylko dlatego żeby moi rodzice nie musieli mnie utrzymywać. Ciągle jestem tam krytykowana że jestem beznadziejna, nic nie umiem, wszystko jest źle i mam iść gdzie indziej. Tylko że nigdzie indziej mnie nie przyjmą bo o pracę w moich okolicach ciężko. Nawet nie potrafię jeździć autem, ciągle mylą mi się biegi, zapominam o kierunkowskazach a na skrzyżowaniu zaczynam panikować bo boje się że wymuszę pierwszeństwo. Każda sytuacja wywołuje we mnie stres, ciągle przejmuje się drobnostkami. Mam problemy z zasypianiem, mimo ogromnego zmęczenia nie potrafię zasnąć bo ciągle myśle o tym jaka jestem beznadziejna i co dzisiaj zrobiłam źle. Najchętniej całymi dniami bym spała. Nawet nie mam ochoty oglądać swoich ulubionych seriali czy filmów bo strasznie mnie to męczy. Nie mam żadnych zainteresowań, nic mi się nie chce. Nie widzę swojej przyszłości, mam wrażenie że beze mnie wszystkim by było lepiej. Mam ochotę przestać istnieć ale nigdy nie podejmę się próby samobójczej bo nie mam odwagi, wszyscy by mnie obgadywali i śmiali się nawet po śmierci, boje się reakcji otoczenia na to. No i nie potrafię tego zrobić rodzinie. Nie potrafię krzywdzić ludzi i nie chce im dawać smutku mimo że nie mamy mocnych więzi ze sobą. Czuje się źle, moje życie to tylko wegetacja, nie chce tak żyć ale też nie zabije się. Nie wiem jak z tego wyjść.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Jak pomóc bliskiej osobie w złej kondycji psychicznej?

Witam. Jestem kobieta, mam 19 lat. Pytanie nie dotyczy mnie, a mojego chlopaka (jest w tym samym wieku). Ostatnio jest bardzo obojetny na wszystko, nie ma na nic ochoty. Rozmawialam z nim ostatnio, stwierdzil, ze nic mu nie jest, nie... Witam. Jestem kobieta, mam 19 lat. Pytanie nie dotyczy mnie, a mojego chlopaka (jest w tym samym wieku). Ostatnio jest bardzo obojetny na wszystko, nie ma na nic ochoty. Rozmawialam z nim ostatnio, stwierdzil, ze nic mu nie jest, nie jest smuty, jest tylko objetny. Jego zainteresowania nie sprawiaja mu przyjemnosci, mogloby sie wydawac ze cos jest jego pasja, ale wiem ze nie sprawia mu to przyjemnosci. Robi to tylko po to, zeby czuc sie bardziej wartosciowym czlowiekiem. Wszystko co robi wydaje mu sie bez sensu. Podejrzewam, ze moze miec depresje lub inna chorobe, ktora oddzialuje na jego psychike. On jednak sadzi, ze nic mu nie jest, ze jest dobrze. Co moge zrobic zeby mu pomoc? Zeby cieszyl sie zyciem? Dodam tylko, ze kiedys nie byl tak bardzo obojetny i bardziej cieszylo go to, co robil.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak radzić sobie z relacją opartą na seksie?

Zacznę od tego,ze łączy mnie z chłopakiem dziwna więź. Aczkolwiek spotykamy się ze sobą tylko dla przyjemności już prawie rok:) nasze kontakty opierają się głównie tylko na seksie,nie mamy ze sobą kontaktu poza tym..Poprostu jeżeli któreś chce się spotkać na... Zacznę od tego,ze łączy mnie z chłopakiem dziwna więź. Aczkolwiek spotykamy się ze sobą tylko dla przyjemności już prawie rok:) nasze kontakty opierają się głównie tylko na seksie,nie mamy ze sobą kontaktu poza tym..Poprostu jeżeli któreś chce się spotkać na seks wtedy pisze,nie ingerujemy w życie drugiego...Aczkolwiek ostatnio coś zaczęło się zmieniać..Najpierw było genialnie,mieliśmy dłuższa przerwę od spotykania się i jak już się spotkaliśmy moj partner był dla mnie cudowny,mówił jak to bardzo tęsknił,ze jestem najlepsza ,ze z nikim nie będzie miał tak dobrze jak ze mną...I po tej sytuacji tez wszystko było dobrze,umówiliśmy się na następny weekend i byliśmy ja wspólnej imprezie i po tej imprezie mieliśmy jechać do mnie. Aczkolwiek ja poznałam kogoś na tej imprezie i się z nim bawiłam,nawet się pocalowalismy:D On chciał żebym z nim poszła do niego..i moj „kochanek” to widział i napisał do mnie,żebym wracała. A ja i tak nie poszłabym z tamtym chłopakiem do niego. Skończyła się impreza i pojechałam z moim partnerem do mnie,już po drodze było widać,ze coś jest nie tak. Kochaliśmy się,ale to nie było tak jak zawsze. A po seksie powiedział mi,ze co ja zrobiłam ,ze się z nim całowałam i,ze ma o to focha:) Ja już nie pamietam co mu na to odpowiedziałam ponieważ byłam pijana. Następnie napisałam do niego,ale był dla mnie taki obojętny..napisałam czy jest obrażony a on,ze zmęczony. I nie mieliśmy przez pare dni kontaktu później napisałam kiedy znowu się widzimy,on ,ze nie prędko i takie tam. Wiec w weekend znowu poszłam do klubu i on był..Napisałam czy się dziś widzimy on najpierw ze tak a później zmienił chęć i napisał ze nie ma ochoty. Wiec ja się nie narzucałam tylko sobie kogoś poderwałam w końcu mi wolno. On nie spuszczał z nas wzroku,jak się mijaliśmy odrazu uciekał żeby nie być tam gdzie ja i on. Na drugi dzień napisał do mnie. Ja byłam w pracy i napisałam żeby ktoś mnie zabrał. A on na to ,ze ten chłopak mnie zabierze...A ja na to,ze wolałabym żeby kto inny mnie zabrał:D Dodam,ze on cały czas sie na mnie patrzy jak jesteśmy gdzieś razem...i co chwile wpadamy na siebie wzrokiem. A najlepsze teraz...w weekend znowu poszłam do klubu i on był. Napisał do mnie,czy dziś u mnie. A ja ze czemu nie. Umówiliśmy się. Ale coś mi nie pasowało bo nie pisał jak zawsze był zadowolony tylko zwlekał i stwierdził ze na koniec imprezy pojedziemy do mnie. A wiec impreza sie skończyła napisałam do niego czy jedziemy. A on ze jeszcze musi coś zrobić szybko..a ja czy czekac na niego a on ,ze dojedzie...Wiec ja pojechałam do siebie..A najlepsze jest to ,ze on wcale nie przyjechał..napisałam za ile będzie a on nawet nie odczytał...dopiero na drugi dzień i nic na to nie odpowiedział...Wiec uznałam ze zrobił to celowo. Ale nie mam pojęcia co chciał tym zyskać,dlaczego chciał żeby mnie to zabolało jakoś...On wgl zachowuje się jakby był do mnie wrogo nastawiony,gdzie na początku sam mówił ,ze nie szuka związku...O co może mu chodzić?!?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Irena Mielnik - Madej
Mgr Irena Mielnik - Madej
Dotyczy: Psychologia Seks

Jak radzić sobie ze skrajnymi emocjami?

Jak sobie poradzić z skrajnymi emocjami, błądzeniem? Witam, piszę ponieważ czuje się jak wrak człowieka. Jestem w cudownym 8letnim związku z kobietą, którą mocno kocham, oddałbym za nią życie bez chwili zastanowienia, ale zdarzało mi się kilkukrotnie pisać do innych... Jak sobie poradzić z skrajnymi emocjami, błądzeniem? Witam, piszę ponieważ czuje się jak wrak człowieka. Jestem w cudownym 8letnim związku z kobietą, którą mocno kocham, oddałbym za nią życie bez chwili zastanowienia, ale zdarzało mi się kilkukrotnie pisać do innych kobiet, rozmawiać z nimi w bardzo nieodpowiedzialny, szczeniacki sposób, można by to uznać za zdradę słowną w tym co pisaliśmy między sobą. Moja Kobieta dowiedziała się o tym, czytając te wiadomości. Wiem co zrobiłem, ale nie umiem tego wytłumaczyć dlaczego. Bardzo często takie rozmowy z innymi dziewczynami urywałem, łącznie z kontaktem bo czułem po chwili że robię okropne świństwo i nie mogłem sam sobie tego wybaczyć. Wielokrotnie chciałem o tym porozmawiać, ale bałem się konsekwencji, tego że brak zaufania zburzy to co jest dla mnie najważniejsze w życiu czyli moja Kobieta i życie z nią. Na chwilę obecną, nie chce mnie znać, stwierdziła że czuje się zdradzona, że nie interesuje ją mój los, chociaż wiem że jest dobrym człowiekiem, który ma wielkie serce i pomagała wielu osobą w trudnych sytuacjach bo jest wrażliwa to mam wrażenie, że jestem dla niej największym wrogiem. Ogólnie nie mam pojęcia co zrobić, mam od kilku lat problemy z odnalezieniem się w otoczeniu, boję się wszystkiego, przeraża mnie nawet fakt że mimo iż pracuję nie dam rady żyć sam, że życie mnie pokona/ło i już jestem nic nieznaczącą osobą na tym świecie, a dla dobra wszystkich najlepiej jakbym przepadł bez śladu. Czuję pustkę i coś takiego jakby umarła cząstka mnie w momencie kiedy tracę moją Kobietę. Ten związek nie był/nie jest idealny, ale dzięki jej dobremu sercu, wsparciu, nauczyłem się wielu dobrych rzeczy, ale też wiele razy mocno zraniłem, podle, chciałbym to odbudować naprawić, tylko że milion myśli, strach przed światem, ludźmi, problemami jakie mam, zabijają mnie i nie mogę nic sensownego zrobić. Obawiam się że po prostu mam jakieś zaburzenia, depresję nie wiem jak to nazwać, ale nie sądzę że zdrowy człowiek miał takie problemy jak ja. Boję się tego i nie umiem znaleźć właściwego ratunku i pomocy. Bez mojej Kobiety, moje życie nie ma po prostu sensu, nie mam nikogo bliskiego w rodzinie, w znajomych z którymi mógłbym porozmawiać o tym wszystkim to jest przerażające. Pozdrawiam,
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak kontrolować chęć wypicia alkoholu?

Mam problem z kontrolowaniem wypijanych ilości alkoholu. Mianowicie w momencie kiedy zaczynam pić, nie umiem odmówić każdego kolejnego kieliszka. Często kończy się to lukami w pamięci czy też wymiotowaniem. Jak sobie z tym poradzić? Po miesięcznej abstynencji (związanej z niewychodzeniem... Mam problem z kontrolowaniem wypijanych ilości alkoholu. Mianowicie w momencie kiedy zaczynam pić, nie umiem odmówić każdego kolejnego kieliszka. Często kończy się to lukami w pamięci czy też wymiotowaniem. Jak sobie z tym poradzić? Po miesięcznej abstynencji (związanej z niewychodzeniem z domu), to znowu się zaczęło i ponownie nie potrafię odmawić kieliszka wódki czy jednego piwa.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz
Dotyczy: Wymioty Psychologia

Jak radzić sobie z brakiem adapatacji w nowym miejscu?

Mam 28 lat, wspaniałego partnera, jestem wykształconą, atrakcyjną kobieta. Od roku mieszkam w innym kraju, przyjechałam tu na półroczne stypendium, które się skończyło i niestety w tym momencie mam problemy ze znalezieniem pracy w zawodzie. Moje życie towarzyskie jest mocno... Mam 28 lat, wspaniałego partnera, jestem wykształconą, atrakcyjną kobieta. Od roku mieszkam w innym kraju, przyjechałam tu na półroczne stypendium, które się skończyło i niestety w tym momencie mam problemy ze znalezieniem pracy w zawodzie. Moje życie towarzyskie jest mocno ograniczone, wcześniej gdy mieszkałam w Polsce było mnie wszędzie pełno, miałam dużo znajomych, angażowałam się w wiele rzeczy. W tym momencie dużo czasu spędzam w domu, ze swoim partnerem, z którym jestem blisko, ale niestety w łóżkowych sprawach nam ostatnio nie wychodzi. Lubimy się przytulać, całować, głaskać, ale nie ma tej „iskry”. Są momenty, kiedy ogarnia mnie totalne zmęczenie i niechęć do wychodzenia gdziekolwiek. Bywam apatyczna i poddenerwowana. Łatwo wyprowadzić mnie z równowagi, co często kończy się kłótniami. Nie mam problemów z apetytem bądź snem, wręcz przeciwnie. Nigdy nie miałam bardzo dobrych kontaktów z rodziną, oceniałbym je na poprawne. Od 13 roku życia wychowywałam się bez ojca, który zmarł po długiej chorobie, wcześniej był alkoholikiem.Będąc nastolatką miałam myśli samobójcze. Nigdy żadnej próby. Byłam raczej nieszczęśliwym dzieckiem z kompleksami. Czuje, że moge mieć objawy depresji. Nie wiem czy dać sobie trochę czasu i przyjrzeć się temu, czy muszę szukać specjalisty. Jest jakiś sposób na monitorowanie swoich zachowań? Każdy z nas ma gorsze momenty. Kiedy te gorsze momenty zaczynaja być choroba?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Jak radzić sobie z agresją wobec rodzica?

Mam 20 lat, byłem dość lubianym i rozsądnym człowiekiem. Mieszkam z rodzicami. Mam siostrę, ale mieszka już gdzie indziej. Nienawidzę swojego ojca, który robi mi wstyd przed całym światem, jest prostakiem bez szkoły i jakiegokolwiek poziomu, patus, każdy dzień uwieńcza... Mam 20 lat, byłem dość lubianym i rozsądnym człowiekiem. Mieszkam z rodzicami. Mam siostrę, ale mieszka już gdzie indziej. Nienawidzę swojego ojca, który robi mi wstyd przed całym światem, jest prostakiem bez szkoły i jakiegokolwiek poziomu, patus, każdy dzień uwieńcza zgonem poalkoholowym. Uważa, że może mnie i matkę rozstawiać po kątach. Mama jest już współuzależniona i podlizuje mu się, żeby tylko nie zaczął jej bić. A ja z dnia na dzień coraz bardziej pragnę jego śmierci. Nienawidzę go tak bardzo, że jestem w stanie zatłuc go gołymi rękami. Z trudem powstrzymuje się, żeby nie zniszczyć go doszczętnie. Jest we mnie niewyobrażalny szał, który piętrzy się od 13 roku życia. Obawiam się, że pewnego dnia skończy mi się cierpliwość i czasu nie będzie się dało cofnąć. Nie, nie mogę się wyprowadzić, bo jestem bez zawodu i nie stać mnie nawet na pokój. Poza tym nie zostawię matki z tym świrem, nie ma opcji. Chodziłem kiedyś do pedagoga szkolnego, pani za biurkiem zamiast zgłosić to gdzie trzeba, uczyła mnie brać głębokie wdechy. Zażenowany zaprzestałem spotkań, wielokrotnie próbowałem skontaktować się z numerami typu niebieska linia, zawsze zajęte. Napisałem w końcu maila, usłyszałem w odpowiedzi, że jestem z patologicznej rodziny i w sumie trudna sprawa. Byłem raz u psychologa, ale wizyta polegała na tym, że zwierzyłem się z problemu, a pani psycholog słowo w słowo powtórzyła wszystko moim rodzicom, co delikatnie powiedziawszy, skomplikowało sprawę. Proszę o fachową pomoc, bo jestem na skraju swoich możliwości. Dziękuję, że mogłem tu napisać. Pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak radzić sobie z nałogiem alkoholowym?

Hmm o ja o sobie - potrafię nie pić tygodniami , jak piję to czasami 1 piwo a czasami z 250 ml rumu (ok 35-40%)i tak czasami codziennie - przez 1 -2 godziny zawsze po południu , zachowuję czas minimum... Hmm o ja o sobie - potrafię nie pić tygodniami , jak piję to czasami 1 piwo a czasami z 250 ml rumu (ok 35-40%)i tak czasami codziennie - przez 1 -2 godziny zawsze po południu , zachowuję czas minimum 12 godzin od ostatniego "kieliszka" do rana bo jestem kierowcą - czy to już jest problem - lubię się napić ale nie czuję że jest to konieczność , jeśli potrzeba nie piję , jeśli wiem że mogę i mam na tyle czasu wypijam. Pytam bo jak na razie rozsądek jest górą a rodzina i dzieci priorytetem. Nie chcę ich zawieść.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dotyczy: Psychologia Emocje

Jak leczyć niepokój?

Od pewnego czasu zdarza mi się (w szkole czy w domu) wpadać w stan niepokoju który trwa zazwyczaj kilka minut. Czuje wtedy, że robi mi się gorąco, boli mnie brzuch lub chce mi się wymiotować, mam wtedy poczucie niepokoju, bezsilności,... Od pewnego czasu zdarza mi się (w szkole czy w domu) wpadać w stan niepokoju który trwa zazwyczaj kilka minut. Czuje wtedy, że robi mi się gorąco, boli mnie brzuch lub chce mi się wymiotować, mam wtedy poczucie niepokoju, bezsilności, chciałabym uciec i schować się gdzieś gdzie nie ma żadnych ludzi, na jakimś pustkowiu. Moje myśli się plączą w głowie, nie mogę się na niczym skoncentrować i zebrać myśli. Od jakiś kilku miesięcy żyje w dużym stresie i zastanawiam się czy są to jakieś stany lękowe? Czego mogą być to objawy?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Mgr Hanna Markiewicz
Mgr Hanna Markiewicz

Czy można tak nagle przestać kochać?

Witam. Oboje mamy 26 lat i jestesmy 1.5 roku zareczeni, od 2 lat mieszkamy razem. Zaczne od tego ze jestesmy w zwiazku od 19 roku życia bez doswiadczen w innych zwiazkach, nie wyszalelismy sie w latach w ktorych juz bylismy... Witam. Oboje mamy 26 lat i jestesmy 1.5 roku zareczeni, od 2 lat mieszkamy razem. Zaczne od tego ze jestesmy w zwiazku od 19 roku życia bez doswiadczen w innych zwiazkach, nie wyszalelismy sie w latach w ktorych juz bylismy razem. Narzeczona jeszcze 3 miesiace temu kupila suknie ślubną, razem zalatwilismy formalnosci, czulem ze razem sie tym cieszymy i nic nie podejrzewalem ze jest nie tak. Jednakze 2 miesiace temu pierwszy raz gdziekolwiek wyjechała z przyjaciółkami na weekend nad morze i wrocila calkiem inna osoba. Jej najwieksza wada caly zwiazek bylo to ze nie mowila o swoich uczuciach tlumila wszystko w sobie i dopiero po powrocie jak by pekla zaczela mowic o tym ze nie wie czy jest gotowa na ślub ze ma wątpliwości ze moze byc ze mna szczesliwa. Przyjaciolki uswiadomily jej ze powinna zaczac myslec o sobie, ze caly zwiazek dbala tylko o mnie a nie o swoim szczesciu. Jest prawda ze zaniedbalismy zwiazek oddalilismy sie od siebie, powiedziala ze od dlugiego czasu czula sie nieszczesliwa a ja tego nie widzialem a ona nic nie mowila. Po rozmowie powiedziala ma nadzieje ze to chwilowe wachanie i strach przed slubem i zebysmy sie starali i zachowywali normalnie jednak 2 miesiace mieszkania razem to meczarnia dla obu stron. Ja chcialem do niej dotrzec a ona ciagle byla zamknięta. Zapewnia i ufam ze nikogo nie poznala. Miala wachania, raz mowila ze zobacze ja w sukni slubnej ale nie teraz, innym razem ze potrzebuje przerwy w zwiazku ale nie chce sie rozstawac. W tym tygodniu po kolejnych rozmowach powiedzielismy rodzicom ze odwolujemy slub. Postanowilem jednak ze przerwa z zwiazku to koniec i zeby mnie nie zwodzila tylko jeśli nie jest szczesliwa to czy chce definitywnego rozstania. Powiedziala ze tak, zebysmy sie rozstali i ze musze sie wyprowadzic, ona pragnie teraz zrzucic teraz wszystkie ciezary, odnalezc sie sama ze soba bo czuje pustke i sama nie wie czego chce, co do mnie czuje bo nie potrafi tego nazwać. 2 dni temu wyprowadzilem sie bez kłótni i zaloz i zerwalismy kontakt. Bylem u psychologa bo ciężko przebyc mi czas żałoby jednak pojawiaja się pytania jak to mozliwe ze w ciagu 2 miesięcy doszlo od przygotowań do bycia dla siebie obcymi. Czy ona juz dawno przestala mnie kochać tylko liczyla ze czas cos da? Czy potrzebuje tych boddzcow ktorych nigdy nie miala, zeby sie wyszalec, poczuc cos nowego, przemysli i poczuje ze jednak mnie potrzebuje? Czy ma problem psychologiczny zwiazany ze strachem przed slubem i jest tak sparalizowana ze uczucia przestaly nia kierowac? (Zawsze w zyciu bala sie odpowiedzialnosci, na ciezkie tematy zawsze reagowala ucieczka). Psycholog z ktora rozmawialem twierdzi ze Ona rowniez powinna skorzystac z opieki psychologa dla wlasnego dobra zeby nawet w kolejnych zwiazkach nie reagowac ucieczka. Prosze o porady co myslicie i czy robic sobie nadzieje ze czas pokaze czego Ona naprawde chce i wrocimy do siebie jak odnajdzie spokoj i sama siebie. Czy mozna nagle przestać kochac?Bardzo Ja kocham i martwię sie o Nią ale w tym momencie nie moge juz walczyc tylko dac jej to czego potrzebuje czyli samotnosci.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty