Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 9 1 5

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Rozstanie: Pytania do specjalistów

Jak sobie poradzić z obsesją po rozstaniu?

Witam. Mam 35 lat i w ostatnich dniach po 2 latach trwania mojego związku musiałem rozstać się z kobietą, z która byłem związany. To ja byłem osobą, która podjęła decyzję o rozstaniu, jednakże związek był bardzo mocny uczuciowo i burzliwy....

Witam. Mam 35 lat i w ostatnich dniach po 2 latach trwania mojego związku musiałem rozstać się z kobietą, z która byłem związany. To ja byłem osobą, która podjęła decyzję o rozstaniu, jednakże związek był bardzo mocny uczuciowo i burzliwy.

Rozstanie nie nastąpiło na skutek wypalenia się miłości, jednakże decyzja podjęta została pomimo wielu wydarzeń i tego co się działo między nami w ostatnim czasie, nie była jednakże dla mnie łatwa, bowiem w chwili rozstania nadal kochałem partnerkę, jednakże wiedziałem, iż nic z tego więcej już być nie może. W chwili obecnej przeżywam coś co można nazwać obsesją na punkcie ex-partnerki, obserwuję jej profile na portalach społecznościowych, jej aktywność w internecie, czy możne gdzieś nie pisze, wzburzam się gdy znajduję, że gdzieś z kimś pisała. Obsesja jest na tyle mocna iż nie mogę oddać się codziennym zajęciom.

Dodam iż kilka lat temu leczyłem się na zaburzenia osobowości - osobowość chwiejna emocjonalnie, jednakże wśród objawów w tamtym czasie nie było u mnie obsesji, a jedynie uczucie ogromnej zazdrości i emocjonalnych skoków nastrojów. W jaki sposób rozwiązać problem tej obsesji? Pozdrawiam, Krzysztof.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Co zrobić, by do mnie wrócił?

Witam:) Powiem od razu tak, mam wielki problem związany z chłopakiem, od tygodnia już byłym. Mam 19 lat i zaczynam studia. Z Bartkiem byłam 13 miesięcy. Układało się nam bardzo odbrze. Był dla mnie wspaniały, a ja chyba za bardzo...

Witam:) Powiem od razu tak, mam wielki problem związany z chłopakiem, od tygodnia już byłym. Mam 19 lat i zaczynam studia. Z Bartkiem byłam 13 miesięcy. Układało się nam bardzo odbrze. Był dla mnie wspaniały, a ja chyba za bardzo poczułam się pewnie... Zapewniał mnie o swojej miłości i o tym, że jestem dla niego najważnejszą osobą. Ja też go kocham.Ostatnio zaczęło się coś miedzy nami psuć... Jak już wspomnialam, poczułam się pewnie. Nie przypuszczałabym nigdy, że mógłby mnie zostawić. Przecież go nie zdradziłam!

Mam dość wybuchowy charakter, on jest natomiast bardzo uparty. Pracuję, robiłam w te wakacje kurs prawa jazdy. Miałam dla niego coraz mniej czasu. Nie rozumiał tego. Non stop się kłóciliśmy. W ubiegły poniedzialek powiedziałam mu kilka przykrych słów, a on do znudzenia powtarzał, że teraz wszystko będzie zależało ode mnie, że on się dla mnie zmienił, a ja go źle traktowalam. Ale to nieprawda - starałam się z nim spotykać najczęściej jak tylko mogłam. Powiedziłam, że nie będę się zmieniać. On oznajmił mi wówczas, że to koniec, ale gdy go zapytałam, czy mnie kocha, powiedział, że nie można się od tak odkochać, ale już ze sobą nie będziemy. To było dla mnie straszne uczucie. Napisał do mnie wieczorem, że na razie jesteśmy przyjaciółmi, że może zapomni o tym, co mu powiedzialam i to będzie trawało. Niestety już w poniedziałek dał mi odpowiedź, że nic z tego nie będzie, że nigdy nie będziemy razem.

Straciłam najcudowniejszą osobę. Błagałam go o powrót, płakałam, rozmawiałam, ale on jest nieugięty w tej sprawie. Widzę też jak cierpi. Jego ojciec 3 tyg temu wylądował w szpitalu. Być może chce być teraz sam? Potrzebuje spokoju? Wiem, że mnie nadal kocha, ale dlaczego nie potrafi wybaczyć? Wiem, może za malo się starałam. Chce żebym zostala jego przyjaciółką, ale poinformował mnie, że nie będziemy się spotykać częściej niż raz na miesiąc i wymawiając słowa: "teraz Ty cierp". Ostatnio się z nim ponownie spotkałam, płakaliśmy oboje. Tulił mnie, całował moją dłoń, trzymał za rękę, ale nadal nie chciał słyszeć o powrocie. Mimo wszystko ja wiem, że on mnie kocha. Ja jego również. Chcę do niego wrócić, chcę naprawic to wszystko. Proszę o jedną szansę. Niestety nieskutecznie...

Co mam teraz robić? Dać mu czas? Dać mu na razie spokój -być może zatęskni i wróci? Nie umiem bez niego żyć... Czy chodzi mu właśnie o to, bym teraz pokazała, jak bardzo mi na nim zależy? Do tej pory być może byłam za bardzo nachalna, pisałam do niego non stop, błagałam, rozpaczałam. Być może musi minąć jakiś czas by spróbować z nim na spokojnie porozmawiać? Proszę o jakieś wskazówki. Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Chcę tylko tego, aby ktoś mnie pokochał taką, jaką jestem. Czy to tak dużo?

Witam, mam na imię Sammanta, mam 27 lat, mieszkam za granicą od zeszłego roku. Od grudnia nie wiem co się ze mna dzieje. W sumie to się zaczęło, kiedy mój narzeczony zostawił mnie 8 miesięcy temu. W przeciągu 8 miesięcy...

Witam, mam na imię Sammanta, mam 27 lat, mieszkam za granicą od zeszłego roku. Od grudnia nie wiem co się ze mna dzieje. W sumie to się zaczęło, kiedy mój narzeczony zostawił mnie 8 miesięcy temu. W przeciągu 8 miesięcy miałam 3 związki, z czego żaden nie był udany.

Zawsze mi mówili jaka to ja piękna, zdolna itd. jestem - niedobrze mi już od ich komplementów. Nie wierzę już w to, że kogoś poznam, kto będzie szczęśliwy przy jednej kobiecie. Zawsze byłam miła, energiczna, pełna życia - teraz tak nie jest, nie mam ochoty na nic. Czuję się niepotrzebna, często tak mam, że nie chce mi się już żyć. W styczniu byłam u psychologa, terapia trwała 4 tygodnie - niby mi pomogło, ale po 2 miesiącach znowu to samo. Czego się boję? Tego, że nie mam uczuć, jestem jak skała. Jak widzę kogoś płaczącego nic mnie to nie rusza, jestem wulgarna itd.

Wiem, że jestem atrakcyjną kobietą, nie myślę głupio, mam bardzo dobrą pracę i dom, chociaż i z tego nie jestem zadowolona. Pieniądze mnie nie uszcześliwią - może łatwiej jest mi w życiu, ale to przecież nie wszystko. Ja chcę tylko tego, aby ktoś mnie pokochał taką, jaką jestem. Czy to tak dużo? Co dalej?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy jest jeszcze szansa na miłość po bolesnym rozstaniu?

Witam, parę miesięcy temu zerwał ze mną narzeczony, byliśmy 5 lat razem, to był wręcz idealny związek, bez kłótni, we wszystkim się dogadywaliśmy, po prostu wielka miłosć. Za miesiąc mieliśmy mieć ślub, wszystkie szczegóły omówione, nie mogliśmy...

Witam, parę miesięcy temu zerwał ze mną narzeczony, byliśmy 5 lat razem, to był wręcz idealny związek, bez kłótni, we wszystkim się dogadywaliśmy, po prostu wielka miłosć. Za miesiąc mieliśmy mieć ślub, wszystkie szczegóły omówione, nie mogliśmy się już doczekać tej wspaniałej chwili.

Jednak pewnego dnia mój narzeczony uznał, że jednak mnie nie kocha, że okłamywał sam siebie. Parę dni dochodziłam do siebie, nie miałam ochoty, żeby żyć. Od tego czasu minęło pół roku, a ja dalej codziennie o nim myślę, ale teraz czuję, że przekroczyłam tę kruchą granicę między miłością a nienawiścią do niego. Zabrał mi 5 lat życia (mam 23 lata teraz), poświęcałam wszystko dla niego, jego szczęście było ważniejsze dla mnie, a on pozbawił mnie szansy na szczęście. Spotykam się teraz z kimś, ale nie potrafię się zaangażować uczuciowo, ciągle rozpamiętuję poprzedni związek, boję się, że już nigdy nie pokocham, że nie zaufam innemu mężczyźnie.

Czy jest szansa na to, że kiedyś będę jeszcze szczęśliwa? Ile czasu musi minąć, żebym znowu zaczęła normalnie żyć? Wiem, że to trudne pytanie, ale proszę o pomoc. Co mam zrobić, żeby zapomnieć?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Po 11 latach zostawiła mnie żona. Jak mam dalej żyć?

Witam. Mam na imię Marcin, mam 28 lat. Niedawno zostawiała mnie żona, po 11 latach. Zdradzała mnie przez kilka miesięcy, aż w końcu, w wyniku złych relacji, podjąłem rozmowę i mi wszystko powiedziala i zostawiła dla niego. Nasz związek...

Witam. Mam na imię Marcin, mam 28 lat. Niedawno zostawiała mnie żona, po 11 latach. Zdradzała mnie przez kilka miesięcy, aż w końcu, w wyniku złych relacji, podjąłem rozmowę i mi wszystko powiedziala i zostawiła dla niego.

Nasz związek był bardzo udany, nie mieliśmy problemu, żeby ze sobą o czymkolwiek rozmawiać czy cokolwiek robić, byliśmy jak dwie krople wody. Ja zakochałem się na dobre i mimo tego co mi zrobiła nie umiem jej sobie zobojętnić, nadal ją kocham i chciałbym z nią być, ale ona niestety nie chce. Do tego wszystkiego powiedziała mi, że nie ma żadnego powodu dlaczego tak się stało, że byłem idelnym facetem i "materiałem" na ojca jej (naszych) dzieci (żdanych jak do tej pory).

Tak czy inaczej - teraz mam z nią kontakt, ale nie umiem sobie z tym poradzić i ciągle gdzieś się załamuję i, głupio powiedzieć, ale niestety płaczę i to mocno. Nie chcę mi się żyć i nie widzę przyszłości bez niej. Czuję, że żyję teraz w jakimś śnie, z którego nie mogę się obudzić, a kiedy zdaję sobie sprawę, że to nie sen, proszę Boga żeby mnie zabrał z tego okrutnego świata. Rozmiawiałem o tym z kilkoma znajomymi, ale to nic nie daje, rozmawiałem nawet o tym z nią i to ona powiedziała mi, że się o mnie martwi i że powinienem się udać do specjalisty.

Tylko nie wiem do jakiego i tu proszę o pomoc: iść do psychologa, psychiatry czy na jakąś psychoterapię? Co można jeszcze zrobić, by choć trochę zacząć żyć? Bo wiem, że zapomnieć to mi się na pewno nie uda :( Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Odszedł, a ja muszę żyć. Ale jak?

Chciałabym podzielić się moim problemem i oczywiście prosić o pomoc. Mam niecałe 20 lat, ale od pewnego czasu nie potrafię sobie sama poradzić. Od wielu lat kocham pewnego chłopaka. Niestety zawsze był jedynie obiektem moich westchnień (mimo że znaliśmy się...

Chciałabym podzielić się moim problemem i oczywiście prosić o pomoc. Mam niecałe 20 lat, ale od pewnego czasu nie potrafię sobie sama poradzić. Od wielu lat kocham pewnego chłopaka.

Niestety zawsze był jedynie obiektem moich westchnień (mimo że znaliśmy się lub nawet kolegowaliśmy). Zmieniłam szkołę, nasz kontakt początkowo się urwał, ale później bardzo poprawił, zaczęliśmy się spotykać;) To były najpiękniejsze miesiące w moim życiu... A teraz? Urwał ze mną kontakt, traktuje mnie jak powietrze, a ja nie umiem sobie z tym poradzić... Był jedynym facetem, którego kochałam. Teraz gorzej sypiam i wciąż o nim myślę, mimo, że to już koniec...

Przepraszam, że zawracam Państwu głowę, ale nie mam do kogo zwrócić się o pomoc. Nikt nie ma czasu na takie ''bzdury i sentymenty'' w dzisiejszym świecie, a ja nie umiem normalnie żyć... Bardzo byłabym wdzięczna za odpowiedź. Z poważaniem, Ninka.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

To depresja czy chwilowe załamanie?

Witam, mam 23 lata i zacznę od tego, że pracuję, robię prawo jazdy i już się nie uczę. Wracając do problemów: od ponad 4 lat byłem z cudowną dziewczyną, z którą na dodatek mam synka (19 miesięcy), no ale...

Witam, mam 23 lata i zacznę od tego, że pracuję, robię prawo jazdy i już się nie uczę. Wracając do problemów: od ponad 4 lat byłem z cudowną dziewczyną, z którą na dodatek mam synka (19 miesięcy), no ale niestety - 6 tygodni temu ona mnie zostawiła i nie mamy ze sobą prawie wcale kontaktu.

Przez pierwszy tydzień było wszystko w porządku, chodziłem normalnie do pracy potem na prawo jazdy, wieczorem ze znajomymi pogadać, ale potem po prostu coś we mnie pękło… Nie mogę się na niczym skupić w pracy jakbym był obecny tylko ciałem… Na prawko przestałem chodzić, bo nie jestem w stanie prowadzić, sypiam góra 4/6 godz. dziennie, urwałem kontakt ze znajomymi, bo nie miałem ochoty z nimi rozmawiać itp. Zrobiłem się strasznie nerwowy i ostatnio mam "głupie" myśli, dokładniej mówiąc straciłem chęć do życia. Zawsze w nocy, jak wszyscy śpią, to ja siedzę i myślę o tym, że moje życie nie ma sensu.

Moja była dziewczyna wcale mi nie pomaga robiąc wszystko, byle mnie zmieszać z błotem i uświadomić mi, że nie jestem niczego wart. Dodam jeszcze, że już raz byłem blisko popełnienia samobójstwa, ale coś mnie powstrzymało. Proszę o jakieś rady albo coś ...

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak opanować emocje po rozstaniu?

Byliśmy razem kilka miesięcy, ale był to burzliwy związek. Od samego początku zakochałam się i wiedziałem, że to ten mężczyzna, z którym chce spędzić resztę życia. Często bez przyczyn odchodził, czasami mówił, że chce dziecka, ale nie może na...

Byliśmy razem kilka miesięcy, ale był to burzliwy związek. Od samego początku zakochałam się i wiedziałem, że to ten mężczyzna, z którym chce spędzić resztę życia.

Często bez przyczyn odchodził, czasami mówił, że chce dziecka, ale nie może na nie czekać, aż ja skończę studia, potem wymyślił konflikt poglądów życiowych. Obrażał się z byle powodu, mówił, że kocha mnie, a za minutę nie odbierał telefonów. Zrywał kilka razy - za każdym razem wypłakiwałam i wybłagiwałam powrót.

Po pewnym czasie wrócił temat dziecka, jak się okazało ślub lub ewentualnie same zaręczyny były dla niego warunkiem nie do spełnienia, bo nie ufał mi, bał się, że odejdę. Dogadaliśmy się w tej kwestii aż nagle po kilku godzinach napisał smsa, że to wszystko nie ma sensu.

Poddałam się, poczułam się wykorzystana, tak jakby pijawka wyssała ze mnie krew. Dla niego zerwałam wszelkie znajomości, żeby nie był zazdrosny, zmieniłam całe swoje życie, zgodziłam się na dziecko, choć on nie chciał dać mi dowodu miłości w postaci choćby zaręczyn. Przez cały ten czas miał zmienne humory kochał, a za chwilę ignorował.

Mam żal o to, że nie powiedział mi, że nie kocha mnie, bo przecież jeśli kocha się kogoś to nie powinno być takich sytuacji. Robiłam wszystko tak, żeby on byl zadowolony, w ogóle nie liczyłam się z własnymi potrzebami. Boli mnie to, że tak bardzo zawiodłam się, co noc modlę się o śmierć, bo to tak bardzo boli.

Kocham go i nienawidzę, ale ja już nie będę prosiła o miłość. Czuję się tak, jakby ktoś po kawałku rozrywał moje ciało, nie jem, nie piję, po prostu oddycham. To trwa za długo i boję się samej siebie.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Zostawił mnie narzeczony. Jak mam żyć?

Witam. Mam 29 lat. We wrześniu miałam wyjść za mąż... Miałam, bo mój narzeczony zostawił mnie w sumie bez konkretnego powodu. Przez ostatnie 3 lata mieszkaliśmy w UK, wszystko było ładnie i pięknie, a jak wróciliśmy do jego rodzinnego miasta...

Witam. Mam 29 lat. We wrześniu miałam wyjść za mąż... Miałam, bo mój narzeczony zostawił mnie w sumie bez konkretnego powodu.

Przez ostatnie 3 lata mieszkaliśmy w UK, wszystko było ładnie i pięknie, a jak wróciliśmy do jego rodzinnego miasta nie mogłam znaleźć pracy - on pracował u wujka, jego mama mu załatwiła, bo on ma dziecko z inną kobietą i wpoiła mu, że musi spłacać kredyt (tak określiła alimenty), a i tak pracuje na czarno. Cała rodzina o tym nie wie, bo ponoć jest jej wstyd. Ale też widziałam jak on to dusił w sobie. Nie umiałam się z teściami dogadać, chociaż starałam się. Czułam, że strasznie w nasz związek ingerują, miałam inne trochę poglądy na życie i mówiłam otwarcie o tym.

Teraz jestem sama, musiałam wrócić do swojego rodzinnego miasta i to bez niego. Jest mi ciężko wiedząc, że go nie zobaczę już nigdy i nie będę miała możliwości przytulenia się. Od miesiąca piję tylko kawę i palę papierosy, nie mam ochoty na żadne spotkania towarzyskie, nie mogę spać, a jak już zasnę to się budzę, ciągle płaczę, a w przeciągu miesiąca schudłam 14kg. Może i nie powinnam, ale ciągle piszę do niego, bo nie umiem zapomnieć. Każdego dnia, budząc się rano, myślę, że to był zły sen, chcę żeby tak było. Modlę się o to, żeby mi się coś stało, bo nie chcę żyć bez niego, nie widzę sensu życia...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Może dać nam jeszcze jedną szansę? Może, gdy się zmienię jeszcze się nam ułoży?

Witam, niedawno prosiłam o pomoc w związku z zachowaniem mojego partnera. Chciałam podziękować pani psycholog M.P. za odpowiedź, która uświadomiła mi jaką decyzję powinnam podjąć. Zostawiłam mojego chłopaka, tak podpowiadał rozum, ale serce ciągle mówi mi co innego. Strasznie cierpię,...

Witam, niedawno prosiłam o pomoc w związku z zachowaniem mojego partnera. Chciałam podziękować pani psycholog M.P. za odpowiedź, która uświadomiła mi jaką decyzję powinnam podjąć.

Zostawiłam mojego chłopaka, tak podpowiadał rozum, ale serce ciągle mówi mi co innego. Strasznie cierpię, nie potrafię sobie z tym poradzić... mija tydzień od kiedy się rozstaliśmy a ja nadal się waham i zastanawiam czy dobrze zrobiłam. Ciągle mieszkamy razem, ponieważ mój chłopak wyprowadzi się dopiero ostatniego dnia miesiąca. Każdego dnia boję się wracać do domu, boję się co poczuję widząc go, boję się rozmowy... On ciągle chce wrócić. Nadal go kocham i walczę sama ze sobą żeby się nie złamać. Nie mogę powstrzymać się od płaczu, bez względu na to gdzie jestem - w sklepie, pracy, na ulicy czy domu. Ciągle prześladują mnie te myśli.

Nie potrafię sobie poradzić. Zastanawiam się na sobą, może ja coś robiłam nie tak, może to chodzi o moje postępowanie? Może gdy się zmienię jeszcze się nam ułoży? Może wtedy przestanie tak boleć? Ja już nie mam siły.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak poradzić sobie z depresją po rozstaniu?

Witam. Mam na imię Magda i mam 19 lat. Niedawno zerwał ze mną chłopak. Powodem zerwania było to, że nie mógł sobie poradzić z tym co czuje jeszcze do swojej byłej, z którą był 5 lat i z którą...

Witam. Mam na imię Magda i mam 19 lat. Niedawno zerwał ze mną chłopak. Powodem zerwania było to, że nie mógł sobie poradzić z tym co czuje jeszcze do swojej byłej, z którą był 5 lat i z którą rozstał się dlatego, że pokochał mnie.

Byliśmy ze sobą rok. Powodem rozstania była też moja wina, ponieważ nie przykładałam się zbytnio do nauki, ale moim zdaniem nie z lenistwa tylko dlatego, że nie potrafię się uczyć, nauka nie przynosi żadnych rezultatów i on się o to bardzo wściekał. Ciągle też dołowała mnie myśl, że ona gdzieś tam jest w jego sercu i głowie. Nie raz przez to płakałam. W końcu on zaczął spotykać się i ze mną i z nią. Mówił mi, że spotkali się jako kolega - koleżanka, ale trudno mi w to uwierzyć. Potem rozstaliśmy się, ale on z nią nie jest - z tego co mi wiadomo. Bardzo go kocham i ciągle się łudzę, że wrócimy do siebie. Utrzymujemy ze sobą kontakt, codziennie piszemy ze sobą, on mówi, że tęskni, ale kiedy pytam czy wrócimy do siebie on mówi, że "nie wie". Zawalił mi się cały świat i ciągle płaczę.

Wiem, że powinnam dać sobie z nim spokój, ale nie potrafię. W ogóle odechciało mi się już żyć. Z nim się rozstałam, w szkole mi nie idzie. Podjęłam ostatnio pracę, ale w niej też mi idzie kiepsko. Wszystko mnie dobija i ciągle tylko płaczę. Myślałam nawet o samobójstwie, bo naprawdę nie widzę sensu w moim życiu, już nie wiem co mam robić :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie wiem co mam robić. Jak rozmawiać z byłym chłopakiem?

Mam 21 lat, od ponad półtora roku byłam z chłopakiem. Zawsze mi sie wydawało, że ideałów nie ma, jednak na takiego trafiłam, jest po prostu świetny. Poznaliśmy sie w grudniu 2008 roku, od razu coś zaiskrzyło, tak spontanicznie, nieoczekiwanie. To...

Mam 21 lat, od ponad półtora roku byłam z chłopakiem. Zawsze mi sie wydawało, że ideałów nie ma, jednak na takiego trafiłam, jest po prostu świetny. Poznaliśmy sie w grudniu 2008 roku, od razu coś zaiskrzyło, tak spontanicznie, nieoczekiwanie. To było w tym wszystkim najpiękniejsze.

Do czasu, gdy nie dowiedziałam się, że za niecały miesiąc wyjeżdża za granicę, bo do Polski przyjechał tylko na urlop. To mnie zabolało. Powiedział, że chce żebym z nim była, bo do nikogo nie czuł tego co do mnie. Zgodziłam się, ale cały czas chodziło mi po głowie, czy związek na odległość 4 tys km przetrwa. Ale ten miesiąc z nim był najlepszym okresem w moim życiu.

Wyjechał…Zaczęła się tęsknota, telefony, ale nadal byliśmy razem. Po jakimś czasie kolega zaprosił mnie na swoje urodziny - poszłam, żeby się rozerwać, przez chwilę nie myśleć. I to był błąd, upiłam się i poszłam z tym kolegą do łóżka. Rano zadzwoniłam do chłopaka i mu o tym powiedziałam. Nie chciał mnie znać i w ogóle ze mną rozmawiać. Nie dziwiłam mu się -  zrobiłam źle i liczyłam się z tym, ale byłam wobec niego uczciwa.

Po kilku tygodniach zadzwonił do mnie i powiedział, że nadal chce być ze mną, ale tego co zrobiłam nie wybaczy mi nigdy. Pod koniec kwietnia pojechałam do niego, pracowałam tam razem z nim, mieszkaliśmy, żyliśmy razem. Bałam sie spotkania z nim po tej sytuacji, ale było OK. Upłynął ponad rok jak byliśmy razem za granicą.

Wróciliśmy razem do Polski. Mieszkamy od siebie jakieś 10 km. Przyjeżdżałam do niego na kilka dni, było dobrze do czasu, aż nie pojawiła się jego koleżanka, którą znał długo przede mną. Zaczęła dzwonić, przyjeżdzać na kawę. To mnie złościło, bo jeśli to koleżanka to dlaczego nie chciał mnie z nią poznać? Nie chciał, żebym z nimi siedziała. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Były o to kłótnie.

Pewnego dnia, jak byłam w domu, napisał mi smsa, że musimy poważnie pogadać, zapytałam się o co chodzi. Odpisał, że musi od tego wszystkiego odpocząć, że chce być sam. Dla mnie to było nienormalne: jednego dnia pisze, że kocha, drugiego - że nie chce być ze mną. Jako wyjaśnienie swojej decyzji podał, że ograniczam go, że o wszystko się obrażam, głównym przykładem była jego "koleżanka". I to mnie zabolało. Powiedział, że musi być sam. Dodał też, że jeśli mamy być razem to będziemy, tylko musimy dać sobie jakiś czas - uważam, że to nie wypali, bo w tym czasie może poznać inną, a ja pójdę w odstawkę.

On jest dla mnie wszystkim, kocham go nad życie. Nie chce się widywać, rozmawiać. Chce być z nim, a nie wiem jak. Co mam mu powiedzieć? Chociaż nie, bo nie chce rozmawiać, ale co mogłabym mu napisać, żeby przemyślał i do mnie wrócił? Co mam robić? Bardzo za nim tęsknie. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Odeszła ode mnie po pięciu latach. Czy jest jeszcze szansa, że wróci?

Witam Państwa bardzo serdecznie. Mam 27 lat. W dniu wczorajszym wyprowadziła się ode mnie narzeczona po 5 latach spędzonych razem. Może pokrótce opowiem moją historię - pewnie podobnych było tutaj wiele, ale każdy przypadek jest indywidualny. Poznaliśmy się 5 lat...

Witam Państwa bardzo serdecznie. Mam 27 lat. W dniu wczorajszym wyprowadziła się ode mnie narzeczona po 5 latach spędzonych razem. Może pokrótce opowiem moją historię - pewnie podobnych było tutaj wiele, ale każdy przypadek jest indywidualny.

Poznaliśmy się 5 lat temu, przez internet, jak byłem w wojsku. Po wyjściu zaczęliśmy się spotykać. Po 1,5 miesiąca okazało się, że moja przyszła narzeczona ma chłopaka, o czym nie wiedziałem - rzuciła go dla mnie, z czego cieszyłem się najbardziej na świecie oraz z tego, że powiedziała po raz pierwszy, że mnie kocha - świata poza nią nie widziałem!

Nasz związek poszedł do przodu, zamieszkaliśmy razem z moimi rodzicami, po roku czasu wyjechaliśmy razem do Anglii. Było cieżko - wzloty, upadki, ale razem dawaliśmy radę. Byliśmy tam rok po czym wróciliśmy. Ja znalazłem bardzo dobrze płatną pracę, moja narzeczona także znalazła pracę, było cudownie - wspólne wakacje, wyjazdy. Potem zmieniłem prace na stabilniejszą i troszkę mniej płatną. 1,5 roku temu wynajęliśmy razem wspólnie mieszkanie, mieliśmy plan kupić mieszkanie i razem wziąć kredyt :)

Jakiś miesiąc może 1,5 temu poszedłem do wróżki -  wywróżyła mi ten niby kredyt, że dobrze zarabiam, że wszystko między nami jest w porządku. Po tygodniu od wizyty straciłem pracę! Podcięło mi to skrzydła, ale nie poddawałem się. Potem odmówili nam kredytu, aż w końcu narzeczona powiedziała, że nie wytrzymuje i odchodzi, bo już mnie nie kocha - bardzo mnie lubi i tyle. Poprosiłem żebyśmy dali sobie szansę.  Po paru dniach ja zawaliłem, bo powiedziałem, że wyjeżdzam do kolegów do Anglii i nie ma odwrotu.

Od tego momentu powiedziała, że nie chce nic naprawiać, że nie chce już być ze mną, bo mnie nie kocha. Powód był taki, że nie dbałem o związek, nie zwracałem na nią uwagi od roku - tak powiedziała - ja po pracy siadałem przed komputerem i piłem piwo, taka monotonia. Ja ją bardzo kocham. Nie mogę spać, myślę o niej w nocy, jak nie śpię patrzę na nią i czekam aż się obudzi coś powie. Nie okazywałem swoich uczuć, chociaż są bardzo silne - nie wiem co mam zrobić, nie chcę, żeby odeszła, poznała kogoś innego, chcę, żeby była ze mną szczęśliwa.

Cały świat mi się zawalił. Cały czas myślę, że wróci, że może potrzebuje czasu,  ale skoro powiedziała, że nie chce być ze mną i mnie już nie kocha, pomimo tego, że ja ją bardzo... Wróciła do swoich rodziców do Skawiny, dzieli teraz pokój z bratem. Pragnę tego, żeby wróciła, żeby zmieniła zdanie i była ze mną, ale czy to jest możliwe?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak powinien wyglądać związek?

Jestem Kobietą. Mam 29 l. Przez 4 lata byłam w stałym związku. Od początku związek ten polegał głownie na spotkaniach weekendowych, imprezach i spotkaniach z jego kolegami. Było fajnie, ale z czasem zaczęło mi brakować więzi, intymności, chwil tylko...

Jestem Kobietą. Mam 29 l. Przez 4 lata byłam w stałym związku. Od początku związek ten polegał głownie na spotkaniach weekendowych, imprezach i spotkaniach z jego kolegami. Było fajnie, ale z czasem zaczęło mi brakować więzi, intymności, chwil tylko we dwoje, odpowiedzialności i troski ze strony chłopaka.

Myślałam, że to przyjdzie z czasem, ale dla mojego chłopaka jakakolwiek rozmowa była stratą czasu, siedzenie ze mną w domu również. Ciągle byli koledzy, alkohol i zabawa, nie poczuwał się do troski o mnie, jego duma nie pozwalała mu o mnie walczyć czy się starać, wygodnie było mu przyjechać do mnie na weekend, iść do łóżka, na imprezę i wrócić do swoich zajęć. Nie dążył do stałego bycia ze mną, uważał, że każdy z nas jest wolnym człowiekiem i jak kocham, to powinnam rozumieć jego potrzeby.

We mnie narastały pretensje i coraz bardziej czułam się olewana, jednak jego pewność siebie i tego co robi sprawiała, że ja, mówiąc o swoich potrzebach, czułam się małostkowa. Wychodziło na to, że to ja jestem kłótliwa i zaborcza. Bo mam pretensje, że się spóźnia, że nic nie robi dla nas, tylko myśli o sobie i zabawie, że widujemy się za mało (raz na tydzien i to ze znajomymi). 7 miesięcy temu się rozstaliśmy, bo on już nie mógł wytrzymać moich kłótni, a ja jego olewnia.

Z tego co wiem, to nadal mnie kocha, ale czeka aż ja się zmienię! A ja wciąż analizuję, nie mogę jeść, ciągle bym spała, wymiotuję - to zawieszenie dołuje mnie coraz bardziej. Dlatego pytam się czym jest miłość? Dawaniem wolności i swobody bez żadnych granic? Nie można niczego oczekiwać od drugiej osoby? A z drugiej strony życie bez niego wydaje mi się takie nudne i nic już nie ma dla mnie znaczenia, a z nim czuję się też źle. I ciągle analizuję, głowa już mi pęka, nie widzę dalszego sensu.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mąż mnie zdradził, zostawił z dnia na dzień i jeszcze jest agresywny. Dlaczego tak się zachowuje?

Witam. 7 miesięcy temu do innej kobiety odszedł ode mnie mąż. Faktyczny powód odejścia poznałam dzięki agencji detektywistycznej, mąż nigdy się do niczego nie przyznał. Przeżyłam wiele trudnych chwil, próbowałam skorzystać z pomocy psychologa i psychiatry, jednak nie wzbudzili...

Witam. 7 miesięcy temu do innej kobiety odszedł ode mnie mąż. Faktyczny powód odejścia poznałam dzięki agencji detektywistycznej, mąż nigdy się do niczego nie przyznał. Przeżyłam wiele trudnych chwil, próbowałam skorzystać z pomocy psychologa i psychiatry, jednak nie wzbudzili oni mojego zaufania.

Aktualnie, po nieco lepszym nastrojowo okresie wszystko wróciło. Jesteśmy przed rozwodem. Boję się, ponieważ trudno mi utrzymać samej dom, który i tak niedługo stracę w wyniku podziału majątku. Pracuję u teściów, dlatego też każdy dzień pracy jest dla mnie udręką. Bardzo tęsknię za mężem, mimo upływu tak długiego czasu. Nie rozumiem, dlaczego odchodząc poranił mnie słowami, a następnie zaczął robić rzeczy, których nie potrafię sobie wytłumaczyć, tak jak nie łożenie na dom, zabieranie rzeczy ze świadomością, iż na zakup mnie nie stać. Męża uważałam zawsze za dobrego człowieka, byłam pewna, że mnie kocha i byłam pełna ufności. Teraz boję się, gdy dzwoni, najczęściej celem informacji, że znowu coś zabiera, z drugiej jednak strony marzę o jakimkolwiek kontakcie. Szokuje mnie jego ton głosu. Jego agresywna postawa i słowa, jakich używa.

Dlaczego on tak się zachowuje? Byliśmy małżeństwem przez 12 lat. Zostawił mnie niespodziewanie z dnia na dzień, rano pisał smsa, że mnie kocha, wieczorem powiedział, że odchodzi, dodając, że jestem brzydka, nieatrakcyjna i wiele wiele przykrych słów. Byłam w szoku, nie wiedziałam, co się dzieje. Właśnie skończyliśmy remont sypialni. Zawsze bardzo go kochałam, on mnie zdradził i zostawił dla innej osoby, więc dlaczego tak mnie atakuje? Co kieruje jego zachowaniem? Dlaczego jest tak okrutny? Powoli czuję się całą sytuacją zmęczona. Bardzo mi go brakuje, od 7 miesięcy na jednej dłoni zliczę dni bez płaczu. Czuję coraz większą pustkę, ale też strach. W mieście, w którym mieszkam jestem sama, bez rodziny, przyszłam tu 12 lat temu za mężem. Nie mieliśmy dzieci. Nie narzucam się mężowi, nie wydzwaniam do niego.

Martwię się, dlaczego czas mimo wymyślania coraz to nowych zajęć nic nie koi mojego bólu i powoduje tylko, że coraz bardziej wszystkiego mi się odechciewa. Coraz częściej miewam myśli samobójcze. Niewiele sypiam. Sama już nie wiem, jak sobie z tym wszystkim poradzić. Proszę o radę i wyjaśnienie mi, co kieruje taką postawą mojego męża, bo przecież byliśmy zgodnym małżeństwem, dlaczego on rozstaje się w taki sposób?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak rozstać się z chłopakiem po 3 latach związku?

Mam 19 lat, jestem z chłopakiem prawie 3 lata, jednak od pewnego czasu coś się zmieniło. Nie układa nam się jak kiedyś - na początku było idealnie, myślałam, że tak już pozostanie, jednak z czasem poznawałam go coraz bardziej, w...

Mam 19 lat, jestem z chłopakiem prawie 3 lata, jednak od pewnego czasu coś się zmieniło. Nie układa nam się jak kiedyś - na początku było idealnie, myślałam, że tak już pozostanie, jednak z czasem poznawałam go coraz bardziej, w przeróżnych sytuacjach.

Gdy się kłócimy nie raz dochodzi do szarpaniny, staje się agresywny i po prostu się go boję. Jest o mnie bardzo zazdrosny, o każdego kolegę! W dodatku obraca się w bardzo nieciekawym towarzystwie (narkotyki itp.), a ja tego nie toleruję, nie raz się o to kłóciliśmy, aby tego nie robił. Wyjechałam na 2 tygodnie na wakacje bez niego, spędziłam ten czas z 2 przyjaciółkami - było cudownie, w ogóle nie chciałam wracać. Wiedziałam, że będę się z nim codziennie kłócić i miałam rację - zebrałam się w sobie i powiedziałam mu, że już nie chcę z nim być, on zaczął płakać, powiedział, że się zabije albo coś sobie zrobi.

Gdy zapytałam się go czy chce dalej być ze mną pomimo tego, że ja nie chcę być z nim odpowiedział, że taki układ mu pasuje - żebym tylko była. Ale ten związek wykańcza mnie psychicznie, nie dam już rady tak dalej żyć. Boję się że niedługo ja coś sobie zrobię.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak gdyby nigdy nic zostawił mnie po 4 latach. Co mam ze sobą zrobić?

Mam 22 lata. Od 4 lat miałam chłopaka, który był moim pierwszym chłopakiem i którego bardzo kocham. W związku z trudną sytuacją w domu postanowił wyjechać na 4 miesiące do Niemiec do pracy. Było mi ciężko, ale się trzymałam. Pisał...

Mam 22 lata. Od 4 lat miałam chłopaka, który był moim pierwszym chłopakiem i którego bardzo kocham. W związku z trudną sytuacją w domu postanowił wyjechać na 4 miesiące do Niemiec do pracy. Było mi ciężko, ale się trzymałam. Pisał i było OK. Po ponad 3 miesiącach napisał mi, że to koniec i że kogoś poznał.

Od tej pory (a minął już miesiąc) jak uda mi się zasnąć to śpię tylko 2 godziny, cały czas chce mi się wymiotować, moim posiłkiem jest pół kanapki dziennie i to jak się zmuszę. Od 3 tygodni leżę na łóżku i wpatruję się w sufit. Schudłam ponad 6 kilo. Mam chrześniaka 3-miesięcznego i on mi pomagał przetrwać jego wyjazd, ale teraz nie potrafię się nawet do takiego maluszka uśmiechąć. Najgorsze jest to, że wciąż mam nadzieję, że będzie dobrze, ale on traktuje mnie podle - chciał się spotkać, żebyśmy pogadali, bo w końcu to 4 lata, a teraz ma mnie gdzieś. Poza tym choruję. W mojej chorobie stres pogarsza mój stan i choć to wiem - nie mogę przestać wciąż płakać.

Nie jestem na tyle silna, żeby odebrać sobie życie, ale też nie mam już siły żyć. Nie chce mi się wstawać z łóżka, bo nie mam sensu życia - od 4 lat on nim był. Wszystko co robiłam to z myślą o nim. Nie umiem tak żyć.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam już wszystkiego serdecznie dość. Co robić?

Jestem facetem, mam 22 lata. Czuję się beznadziejnie, taki zobojętniały i nikomu niepotrzebny, jestem przemęczony, dużo spię, ciągle myślę o śmierci, często się złoszczę i nie panuję nad emocjami, wybucham często płaczem i agesją, krzykiem, rzucaniem przedmiotami itp. Nie mam...

Jestem facetem, mam 22 lata. Czuję się beznadziejnie, taki zobojętniały i nikomu niepotrzebny, jestem przemęczony, dużo spię, ciągle myślę o śmierci, często się złoszczę i nie panuję nad emocjami, wybucham często płaczem i agesją, krzykiem, rzucaniem przedmiotami itp. Nie mam żadnych zainteresowań. Najbardziej chce mi się spać.  Ledwo pracuję i każda czynność to dla mnie męczarnia. Mam często bóle głowy i biegunkę.

Pracuję resztkami sił, ale tylko dlatego, że muszę mieć kasę na fajki itp., ale to pewnie do czasu. Mieszkam z samą babcią, bo tata mieszka daleko i w ogóle go nie widziałem, a mama jest na rencie i już jakiś czas przebywa w szpitalu psychiatrycznym. W rodzinie boję się wujka (brata mamy), bo już od kiedy miałem okres buntu i uciekałem z domu, krzyczy na mnie, przedrzeźnia, mówi, że wszystko źle robie i mnie przeklina. Babcia swoim postępowaniem też dolewa oliwy do ognia. Ja zamknąłem się w sobie i mam wszystkiego serdecznie dość i nie wiem co mam robić. Jak tak dalej pójdzie to raczej popełnię samobójstwo.

A, i muszę dodać, że od ok. 16 roku leczę się psychiatrycznie na depresję, leki mi pomagały, ale od pół roku już one mi nie pomagają, bo, mimo że je zażywam, i tak coraz gorzej się czuję, a psychiatrze nie mówie wszystkiego, bo nie umiem się otworzyć i powiedzieć co i jak, a lekarka nie pyta za dużo. Chodzę sporadycznie do pani psycholog, ale dla niej jestem okazem zdrowia, a mnie to boli. A co do wyboru specjalistów z psychiatrii jest w moim mieście mało, bo jest tylko jedna przychodnia ;(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Przeżyłam, ale może byłoby lepiej, gdyby mnie nie było?

Mam 25 lat, jestem kobietą. Pierwszy raz poczułam ogromny ból, kiedy zostawił mnie narzeczony, to było 6 lat temu. Powiedział mi, że musi zakosztować życia z kimś innym, bo znał tylko mnie, a chciał wiedzieć jak to jest z...

Mam 25 lat, jestem kobietą. Pierwszy raz poczułam ogromny ból, kiedy zostawił mnie narzeczony, to było 6 lat temu. Powiedział mi, że musi zakosztować życia z kimś innym, bo znał tylko mnie, a chciał wiedzieć jak to jest z innymi kobietami. Byliśmy razem 4 lata i 3 miesiące…

Przez pierwsze dni nic nie czułam oprócz strachu, nie docierało do mnie, że mnie opuścił, lecz kiedy dotarło to dopadł mnie ten ból: najpierw poczułam ciepło, a potem jakby ktoś wbił mi sztylet w serce, ból przechodził do lewej ręki pulsatywnie. Płakałam przez 8 miesięcy prawie cały czas, jadłam niewiele, spałam raz całymi dniami a raz prawie wcale. Czasem, jak wychodziłam z domu na spacery, żeby popłakać w spokoju, będąc myślami daleko i gdy wracałam do rzeczywistości, nie wiedziałam gdzie jestem, choć po kilku minutach błądzenia w panice zaczęłam czuć, że znam to miejsce, gubiłam się na chwile jak bym się znalazła na innej planecie.

Potem, gdy zaczęłam już z powrotem spotykać się z ludźmi i choć na jakiś czas zapominałam, kiedy ból był już do zniesienia, zaczęłam widzieć dziwną postać odwiedzała mnie każdej nocy, patrzyła na mnie - ja bałam się na nią. Kiedyś spojrzałam, zapytałam czego chce, bo miałam dość strachu, którym mnie karmiła i zaczęła być coraz bliżej i bliżej i kiedy już była prawie przy mnie - stchórzyłam i schowałam się pod pościel. Nie wychodziłam z łóżka nocą, a w dzień kiedy o niej pomyślałam to przychodził ten dziwny strach, niby przed nią, a niby nie, nie umiem określić czego się bałam…

Dłużej nie chciałam tak żyć, z bólem i strachem. Poszłam do lasu, wzięłam alkohol, tabletki, żyletkę i muzykę przez którą tylko udało mi się przetrwać trochę ponad rok… Znalazłam najpiękniejsze miejsce w lesie, położyłam się i zaczęłam połykać jedną za drugą, aż się skończyły, popiłam wódką, zaczęło się ściemniać - normalnie zaczęłabym się bać, ale nie - poczułam spokój i zaczęłam ciąć ręce od łokci po nadgarstki i usnęłam… Obudziłam się w szpitalu dla psychicznie chorych. Lekarz zapytał tylko dlaczego, odpowiedziałam i na tym koniec, o nic więcej nie zapytał, dał leki, skierował mnie do psychiatry w moim mieście i wyszłam po 3 dniach do domu.

Poszłam do psychiatry, on też tylko zapytał dlaczego to zrobiłam i przepisał leki. Chciałam z kimś porozmawiać o tym co tu piszę, ale Wy z tego portalu jesteście pierwsi. Wszyscy, którym chciałam powiedzieć nie chcieli wiedzieć. Od tej próby skończenia ze sobą minęło 2 lata 4 miesiące i 10 dni, lecz ja wciąż cierpię, czuję ból choć nie taki wielki jak wtedy, o nim już nie myślę. Mam cudownego męża, który mnie kocha, ale uważa, że przesadzam kiedy boję się wyjść do toalety. "Przecież jestem tu, zaświeć sobie światło i będzie OK" - mówi, ale nie wie co się dzieje zanim dojdę do wyłącznika, czuję okrutny strach, nie wiadomo przed czym, choć wiem, że niema się czego bać. To bardzo męczące i odbiera chęć życia.

Niedawno urodziłam córeczkę, myślałam że to mi da siłę. Dało, lecz nie na tyle, by nie myśleć, że jestem niepotrzebna i że tylko przeszkadzam, że denerwuję wszystkich dookoła i że może lepiej jakby mnie nie było… Leki mi nie pomagały tylko powodowały senność i otumanienie. Jak mam żyć?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co zrobić, jeśli były chłopak nie daje mi spokoju?

Niedawno rozstałam się z chłopakiem. Do niego nie może to dotrzeć i wydzwania do mnie ciągle, pisze smsy - jest cwany, bo nie grozi mi, tylko pisze smsy w stylu: "i tak kiedyś będziesz musiała wyjść z domu". Parę razy...

Niedawno rozstałam się z chłopakiem. Do niego nie może to dotrzeć i wydzwania do mnie ciągle, pisze smsy - jest cwany, bo nie grozi mi, tylko pisze smsy w stylu: "i tak kiedyś będziesz musiała wyjść z domu". Parę razy był nawet pod moim blokiem w aucie i dzwonił, żebym zeszła - kompletnie nie wiem co robić.

Boję się, że jeszcze mi coś może zrobić z zawiści i złości - po prostu wjeżdża mi na psychikę i mnie wykańcza. Poradźcie mi proszę, czy z takim czymś mogę iść na policję, czy oni mi pomogą i czy on będzie miał zakaz zbliżania się? Bo na razie to sa smsy, telefony i stanie pod blokiem, ale co może być później? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty