Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Schizofrenia: Pytania do specjalistów

Schizofrenia brata zniszczyła moje życie

Witam! Mój brat zaczął chorować na schizofrenię, kiedy miałam 11-12 lat, rodziców choroba pochłonęła bez reszty, a nas było troje rodzeństwa. Okres dorastania był dla mnie okresem bez wsparcia rodziców, był problem, który na tamte czasy mnie przerastał. Podczas wakacji...

Witam! Mój brat zaczął chorować na schizofrenię, kiedy miałam 11-12 lat, rodziców choroba pochłonęła bez reszty, a nas było troje rodzeństwa. Okres dorastania był dla mnie okresem bez wsparcia rodziców, był problem, który na tamte czasy mnie przerastał. Podczas wakacji opiekowałam sie bratem chorym na schizofrenię 13 lat starszym ode mnie, obnażał się przede mną od tego czasu. To był dla mnie duży problem. Wstyd żeby się komuś przyznać, broniłam się sama, potwornie się go bałam, kiedy dostawał ataków lub wtedy kiedy się rozbierał, próbowałam uciekać z domu, bo nie było tu dla mnie miejsca. Rozmawiałam o tym z mamą, ale jakoś dziwnie się czułam, po jakimś czasie powiedziałam, mojemu ojcu, ale tak naprawdę wiedziałam, że problem jest tylko mój, że jak sama się nie obronię, to nie mam na kogo liczyć. Tak było do ok. 22 roku życia. Były momenty życia, że brzydziłam się swojego brata, ba nawet jedzenia, koniecznością był mój własny talerz i kubek. Żeby się uczyć potrzebowałam spokoju, czułam potrzebę powiedzenia rodzicom, żeby wytłumaczyli co dzieje się w domu, tyle że odsuwali mnie na bok, a ja nie miałam nikogo, komu mogłabym się zwierzyć z otaczających problemów. Wstydziłam się to komuś powiedzieć, jak nikt nie ma czasu lub mówi, że ma dość problemów. Kiedy nie poszło coś w szkole, a coraz częściej tak było, pojawił się problem, że po prostu nie utrzymałam moczu, potem było już coraz gorze,j z małego problemu był coraz większy. Pojawiła się nerwica, mimo że szłam do szkoły przygotowana, nie byłam w stanie odpowiadać. Miałam nieliczne grono koleżanek, a wyjść z domu nie pozwalał mi mój tato. Były różne sytuacje, wstydziłabym się przytoczyć tutaj szczegóły. Próbowałam być silna, jedno wiedziałam na pewno, mama nie miała zbyt wiele do powiedzenia w domu, jeśli chodziło o leczenie brata, któremu tato nie zawsze podał leki, ba nawet czasem nie pozwalał. Dziś mam 37 lat, nadal mieszkam w domu rodzinnym. Całe życie z tym jest mi źle, sama wpadłam w chorobę, stwierdzono schizofrenię z komponentą depresyjną. Pół roku trwałam w stanie zespołu anoreksyjnego, mimo wszystko walczyłam o siebie, miałam wtedy 7-, 8-letniego syna. Po dwóch leczeniach szpitalnych powoli świat nabrał barw i powoli zaczynałam czuć, że żyję. Teraz po tylu latach mogę sama przed sobą odpowiedzieć, że całą moją młodość rezygnowałam z własnego ja i z przyjemności. Mój mąż był alkoholikiem, terapia pozwoliła mi poczuć wartość. Poczułam że żyję, jednak kiedy porównuję stan swój sprzed kilku lat, byłam duchem niemalże nieobecna, za te wszystkie lata choroba brata zdominowała dom rodziców. Brat nigdy nie odbywał leczenia szpitalnego, a ja teraz czuję, że nie potrafię w tym domu już żyć. Nie czuję, że mam rodzinę, brata chociażby jednego. Sposób w jaki się do mnie zwracają nie świadczy o dobrych stosunkach w rodzinie, w ogóle straciłam poczucie, że mam rodzinę, rodziców. Tato określił, że chłopcy budowali dom a ja go robiłam. Mam zapisany dom w zamian za opiekę, ale czuję, że tym obowiązkom nie podołam. Nigdy nie miałam w domu nic do powiedzenia, w chorobie nie potrafiłam o siebie walczyć, szukałam pomocy nie wiedząc do kogo mam zwrócić się z problemem. W domu zdecydowanie rządził tato, mama nie miała wiele do powiedzenia. Kilka miesięcy temu wezwałam policję, pogotowie, mój chory na schizofrenię brat biegał z siekierą po okolicy, grożąc że zabije moją koleżankę, bały się dzieci. Jego choroba rządzi, zachowaniem, słowem, wszystkim. Był po tej interwencji w szpitalu, lecz mój tato i drugi brat obronili chorego na schizofrenię, że żadnej siekiery nie było... Przyznali się do tego przy następnym ataku, ja stałam obok, słuchałam z niedowierzaniem, nagrywając na dyktafon. Rozumiem, że brat w chorobie zdawać się może, nie wie co czyni. Ale dlaczego opiekunowie w tym momencie go bronią? Rodzina do mnie miała żal, że wezwałam policję i pogotowie, i kiedy wrócili do domu tato z trumfem ogłosił, że nie osiągnęłam swojego celu, ponieważ on przywiózł brata do domu.

Odnoszę wrażenie, że żyję w innym świecie - czy to schizofrenia?

Witam. Otóż mam problem. Ok. 4 lata temu coś się w mojej głowie zmieniło - znaczy się przestawiło. Sam nie umiem wytłumaczyć, co to może być, ale zauważyłem od razu, że zacząłem inaczej postrzegać świat. Czasami po prostu mam wrażenie,...

Witam. Otóż mam problem. Ok. 4 lata temu coś się w mojej głowie zmieniło - znaczy się przestawiło. Sam nie umiem wytłumaczyć, co to może być, ale zauważyłem od razu, że zacząłem inaczej postrzegać świat. Czasami po prostu mam wrażenie, że żyję w innym świecie, a moje życie jest za mgłą. Nie umiem do końca wytłumaczyć swoich objawów. Bardzo często mam schizy o jakieś głupie rzeczy. Jestem niby normalnym człowiekiem, mam kolegów, dziewczynę, normalną rodzinę. Chciałbym dodać, że jestem jeszcze niepełnoletni. Moim celem będzie pójście do psychiatry po 18. roku życia, lecz po prostu nurtuje mnie cały czas pytanie "co mi jest?". Byłbym bardzo wdzięczny za odpowiedź specjalisty. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zaprzestanie masturbacji - czy może powodować depresję?

Witam, nie chce mi się żyć, gdy zaprzestanę masturbacji. Chciałbym, abyście mi z tym pomogli. Po prostu chcę to przerwać - celibat masturbacyjny wytrzymuję najwyżej do 3 dni, dalej nie mogę i doprowadza mnie to do stanów lękowych....

Witam, nie chce mi się żyć, gdy zaprzestanę masturbacji. Chciałbym, abyście mi z tym pomogli. Po prostu chcę to przerwać - celibat masturbacyjny wytrzymuję najwyżej do 3 dni, dalej nie mogę i doprowadza mnie to do stanów lękowych. Jestem strasznie przygnębiony tym faktem. Jak przetrwać celibat i jak wyleczyć depresję z niego wynikającą? Aha, i nie proponujcie mi następujących rozwiązań (wypróbowane): 1. Żebym nie oglądał pornosów. 2. Żebym zajął się czymś innym. 3. Żebym ciężko pracował czy wyczerpywał się w inny sposób. Z góry dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Skąd diagnoza schizofrenii?

Jakiś czas temu byłam straszona śmiercią, nękana telefonicznie i na ulicy. To powtarzało się wielokrotnie, punktem kulminacyjnym było otwarcie mi gazu w domu. Zadzwoniłam po policję, ale gdy przyjechali, byłam już w szoku i prosiłam by mnie nie zabijali. Zostałam...

Jakiś czas temu byłam straszona śmiercią, nękana telefonicznie i na ulicy. To powtarzało się wielokrotnie, punktem kulminacyjnym było otwarcie mi gazu w domu. Zadzwoniłam po policję, ale gdy przyjechali, byłam już w szoku i prosiłam by mnie nie zabijali. Zostałam odwieziona do szpitala psychiatrycznego.Tam nikt mi nie wierzył, że mi grożono przez długi czas tak naprawdę, dostałam zastrzyk i byłam na obserwacji blisko miesiąca. Zdiagnozowano u mnie schizofrenię i wpisano jakieś bzdury w kartę wypisu ze szpitala. Jestem z wykształcenia terapeutą zajęciowym ze specjalizacją psychoterapia i gdy przed tym incydentem z własnej woli chciałam sie przebadać w szpitalu psychiatrycznym, bo zdiagnozowałam u siebie psychozę i stany lekowe, wyśmiano mnie. Nie mam objawów pasujących do schizofrenii, czyli urojenia, omamy, objawy katatoniczne, zaburzenia myślenia, zmniejszona aktywność, mniejsza reaktywność emocjonalna, objawy zaburzeń afektywnych. Dlaczego w takim razie mam taką diagnozę?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mrużenie oczu i grymasy wokół ust po stosowaniu leku na zespół paranoidalny

Witam! Mam pytanie do neurologa. Czy wieloletnie zażywanie fluanksolu depot (cierpię na zespół paranoidalny) mogło uszkodzić nerwy twarzowe na tyle, że po zmianie leku na rispolept po pewnym czasie pojawiło się mrużenie oczu i grymasy wokół ust? Objawy te...

Witam! Mam pytanie do neurologa. Czy wieloletnie zażywanie fluanksolu depot (cierpię na zespół paranoidalny) mogło uszkodzić nerwy twarzowe na tyle, że po zmianie leku na rispolept po pewnym czasie pojawiło się mrużenie oczu i grymasy wokół ust? Objawy te ustępują lub zmniejszają się w czasie relaksacji, interesującej pracy i wieczorną porą. Najbardziej widoczne są ok. 11-12-ej rano. Ja osobiście wiążę je z dużym napięciem emocjonalnym, jakie dotyka mnie w czasie wykonywania codziennych zajęć, ale może są to objawy uszkodzenia nerwów? Mam 50 lat i nie cierpię na żadne inne choroby. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Czy to jest zespół odstawienny czy po prostu jestem przewrażliwiony, że coś się może nie udać?

Witam serdecznie. Mam 23 lata i jestem mężczyzną. Kiedy miałem 21 lat trafiłem do szpitala psychiatrycznego. Wcześniej przez rok byłem w Anglii gdzie pracowałem, przez jakiś czas nadużywałem marihuany. Pod koniec pobytu byłem świadkiem morderstwa, podczas którego byłem pod wpływem... Witam serdecznie. Mam 23 lata i jestem mężczyzną. Kiedy miałem 21 lat trafiłem do szpitala psychiatrycznego. Wcześniej przez rok byłem w Anglii gdzie pracowałem, przez jakiś czas nadużywałem marihuany. Pod koniec pobytu byłem świadkiem morderstwa, podczas którego byłem pod wpływem alkoholu i marihuany. Przez miesiąc przed szpitalem nie piłem alkoholu i nie brałem narkotyków. Szpitalne rozpoznanie: ostre zaburzenia psychotyczne o obrazie schizofrenii (F23.1) oraz nadużywanie kanabinoli (F10.1). Po powrocie do Polski twierdziłem, że jestem śledzony, obserwowany przez Policję, że wszędzie są tajniacy, stałem się dziwaczny w zachowaniu. Podczas przyjęcia do szpitala byłem spowolniały psychoruchowo, w utrudnionym kontakcie, w obniżonym nastroju, urojeniowy. Po włączeniu leczenia po dwóch dniach kontakt ze mną uległ zmianie. Stałem się napięty, rozdrażniony, wypowiadałem liczne urojenia prześladowcze, byłem ambiwalentny w dążeniach, planach, myśleniu i okresowo nierealny. Po leczeniu szpitalnym zostałem wypisany w znacznej poprawie z niepełnym krytycyzmem. Mój pobyt w szpitalu trwał 39 dni. Po wypisie ze szpitala przez około 4 miesiące dochodziłem do siebie, było mi ciężko. Po tym czasie zacząłem realnie myśleć i normalnie funkcjonować. Przez cały okres brania tabletek czuje się inaczej niż przed chorobą, czuje tak jakby obecność lekarstw w swoim organizmie, tzn. mam uczucie że mam cięższa głowę. Pomimo że nie mam już żadnych objawów choroby. Czy to jest normalne? Obecnie razem z moim lekarzem podjęliśmy decyzje o stopniowym odstawianiu lekarstw. Początkowa dawka to było dwie tabletki, po zmniejszeniu dawki biorę 1,5 tabletki. Po upływie miesiąca mam przyjść na kolejną wizytę i jeśli będzie wszystko dobrze to dawka znów będzie zmniejszona. Już 5 dzień biorę zmniejszoną dawkę leku i czuje się trochę inaczej. Czy to jest zespół odstawienny czy po prostu jestem przewrażliwiony, że coś się może nie udać? Lekarz mi powiedział, że odstawianie lekarstw będzie rozciągnięte w czasie, czyli jakieś 3 miesiące, czy ten okres nie jest za długi? Czemu nikt w stanie nie jest mi powiedzieć? Z jakiego powodu się rozchorowałem, czy z powodu stresu jakim było morderstwo, czy z powodu nadużywania narkotyków? Jak dużym niebezpieczeństwem będzie jednorazowe zapalenie marihuany po zakończeniu leczenia? Jakie są szanse, że po zakończeniu leczenia będę tak samo się czuł jak przed chorobą? Czuję, że teraz jestem mniej inteligentny i straciłem swoje zainteresowania. Po jakim czasie będę mógł wypić choćby jedno piwo po przestaniu brania lekarstw? Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam    
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Schizofrenia i zaburzenia osobowości

Czy mozna chorowac na schizofrenie i jednoczesnie posiadac zaburzenia osobowosci? Czy jedno drugie wyklucza?
odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Izabela Ławnicka
Lek. Izabela Ławnicka
Lek. Izabela Ĺawnicka
Lek. Izabela Ĺawnicka

Czy uczucie pustki i omamy wzrokowe oznaczają schizofrenię?

Zastanawiam się nad schizofrenią. Mam omamy wzrokowe. Widzę pełzające cienie i światła po przedmiotach. Niektóre zamieniają się czasem nawet w postaci jakby wielkich oślizgłych macek. Zawsze uważałam, że to wynik zmęczenia, ale ostatnio przestało mi ono dokuczać, a cienie nie...

Zastanawiam się nad schizofrenią. Mam omamy wzrokowe. Widzę pełzające cienie i światła po przedmiotach. Niektóre zamieniają się czasem nawet w postaci jakby wielkich oślizgłych macek. Zawsze uważałam, że to wynik zmęczenia, ale ostatnio przestało mi ono dokuczać, a cienie nie znikają. Gdy z kimś staram się rozmawiać, to mam takie uczucie, że się wyłączam, mam pustkę w głowie. Natomiast w oddali wyłapuję wszystkie dźwięki i na nich koncentruje się moja uwaga. Nie jestem też pewna, czy niektóre wydarzenia się rzeczywiście wydarzyły, czy tylko mi się tak wydaje. Mogę także dodać, że mam też ogólne problemy z koncentracją, nie słucham, gdy ktoś coś do mnie mówi, czasami nie mogę zrozumieć, o co chodzi i trzeba mi kilka razy powtarzać tę samą rzecz, bo ciągle zapominam.

Mam też dużo wyobrażeń na temat przyszłości i przeszłości, natomiast rzeczywistość jest dla mnie obca, nie myślę o tym, co jest tu i teraz. Dźwięki też mnie denerwują. Hałas na przykład w szkolnym korytarzu zamienia się w okropne buczenie. Mam wrażenie jakby próbował mnie oblepić całą i udusić. Martwi mnie też fakt, że nie pamiętam co powiedziałam sekundę po zakończeniu mówienia. Do napisania skłonił mnie dzisiaj przypadek, po raz kolejny się powtarzający, kiedy dałabym sobie ręce i głowę uciąć, że zniosłam pościel do prania. Mogła bym opowiedzieć każdy szczegół tej czynności. A pościel wciąż leżała na moim łóżku. Dodam, że ojciec miał problemy psychiczne, ale nigdy nie poddał się żadnym testom, więc pewności nie ma. Na dodatek zaczęła mi się bardzo nasilać arytmia serca połączona z drażliwym bólem pod mostkiem, bardzo silnymi mdłościami oraz bezdechem. To wszystko bardzo mnie martwi. Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy będę musiała płacić alimenty na dziecko, jeśli partner wykorzysta wiedzę o mojej schizofrenii?

Dzień dobry, mam 27 lat mam 2 gr. inwalidzką na schizofrenię i rentę. Mam na 2 lata, mieszkam z mamą. Mama też ma schizofrenię i ma emeryturę. Mam chłopaka, który chce mi zrobić dziecko. Jestem przerażona, że jakby się między...

Dzień dobry, mam 27 lat mam 2 gr. inwalidzką na schizofrenię i rentę. Mam na 2 lata, mieszkam z mamą. Mama też ma schizofrenię i ma emeryturę. Mam chłopaka, który chce mi zrobić dziecko. Jestem przerażona, że jakby się między nami nie układało, to on może wykorzystać wiedzę o tym, że jestem chora i odebrać mi dziecko i że niby ja mam płacić alimenty. Może tak się stać?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Schizofrenia paranoidalna - jak pomóc bratu?

Witam! Od lat borykamy się z chorobą psychiczną w naszej rodzinie. Pierwszą chorą osobą była babcia, potem jej syn, mój ojciec, a 9 lat temu zaczął chorować mój młodszy brat. Miał wtedy 16 lat. Przez wiele miesięcy nie pozwalał sobie...

Witam! Od lat borykamy się z chorobą psychiczną w naszej rodzinie. Pierwszą chorą osobą była babcia, potem jej syn, mój ojciec, a 9 lat temu zaczął chorować mój młodszy brat. Miał wtedy 16 lat. Przez wiele miesięcy nie pozwalał sobie pomóc, był agresywny. Niejednokrotnie zmuszone byłyśmy dzwonić po policję lub karetkę, ale nikt nie widział problemu. W końcu przyszedł do mnie i sam o nią poprosił. Nareszcie mogłyśmy z mamą działać. Brat został umieszczony na oddziale psychiatrycznym. Stwierdzono u niego schizofrenię paranoidalną. Brat brał narkotyki i dlatego choroba ujawniła się w tak młodym wieku. Niestety pobyt w szpitalu nie pomógł zbytnio. Po miesiącu mama uległa błaganiom brata i poprosiła ordynatora o wypis. Przepisano mu leki i wysłano do domu. Teraz wiemy, że to był błąd. Przez kilka miesięcy brał leki. Po nich ciągle spał i jadł. Przytył. Następnie stwierdzi, że wcale nie jest chory i niepotrzebnie faszerujemy go lekami, bo przez nie nie ma na nic siły, a wcześniej był bardzo aktywny. Trenował kilka sportów na raz. Nikt nie chciał na niego naciskać, bo od razu sie denerwował, że robimy z niego wariata, którym nie jest i robił się bardzo agresywny. Przez jakiś czas było względnie spokojnie. Upłynęło może jakieś 8-9 miesięcy i nastąpił nawrót choroby, tym razem jeszcze silniejszy. Znów wylądował w szpitalu i znów nie na długo. Po miesiącu wyszedł do domu. Poza szpitalem oczywiście nie brał leków. Kolejne nawroty choroby były coraz gorsze. Minęły 2 lata od wystąpienia pierwszych objawów, a on stał się pełnoletni. Sam już o sobie decydował. Ja z mama byłyśmy jego wrogami. W jednym z najgorszych ataków paranoi podpalił drzwi pokoju, w którym się przed nim zamknęłam, po czym wybił okienko w drzwiach i rzucił we mnie nożem! Na szczęście nóż wbił się pół metra przede mną. Tak mijają kolejne lata, a my jesteśmy bezradne. Do szpitala siłą go nie możemy zaciągnąć (choć nie przeczę, że nie myślałyśmy o jakimś uśpieniu go tabletkami). W tym momencie brat ma 25 lat i waży około 50 kg. Jest tak wychudzony, że to jest aż straszne, bo wygląda prawie jak trup (a do tego ta twarz zmieniona przez chorobę, te oczy). Nadal zażywa narkotyki. Nie chce słyszeć o jakimkolwiek leczeniu. Ciągle popada w jakiś konflikt z prawem. Tydzień temu zniknął (nie pierwszy raz). Po 2 dniach mama zaczęła go szukać po szpitalach. Znalazła go na komisariacie. Oskarżony jest o pobicie. Nie znamy żadnych szczegółów, bo nikt nie chce nam ich powiedzieć, gdyż brat jest pełnoletni. Dziś dowiedziałyśmy się, że jest zatrzymany na 3 miesiące. Pierwszy raz jest zamieszany w tak poważną sprawę. Bardzo się o niego boimy. Mama dostarczyła do prokuratury jego dokumentację ze szpitala. Czy jest możliwość, żeby brat został przeniesiony do szpitala psychiatrycznego i dostał leki? Boimy się, że tam jego stan tak się pogorszy, że nie będziemy już mogły go z tego stanu wydobyć. Bardzo proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co oznacza poczucie bycia obserwowanym?

Dzień dobry! Mam 28 lat, mój problem zaczął się nagle, dokładnie kilka dni temu, co praktycznie mnie sparaliżowało i spowodowało, że nie jestem w stanie ani wyjść z domu, ani swobodnie myśleć i skupić się z zainteresowaniem na tym, co...

Dzień dobry! Mam 28 lat, mój problem zaczął się nagle, dokładnie kilka dni temu, co praktycznie mnie sparaliżowało i spowodowało, że nie jestem w stanie ani wyjść z domu, ani swobodnie myśleć i skupić się z zainteresowaniem na tym, co oglądam, np. w telewizji lub czytam w gazecie czy Internecie. Do tej pory wszystko było w porządku - jestem w trakcie poszukiwania pracy i w ostatnich miesiącach głównie skupiałam się na rozmowach kwalifikacyjnych, a wolny czas spędzam w Internecie, czytam książki, uczę się języka itd. Problem polega na tym, że od kilku dni cały czas jestem w jakimś rodzaju silnego stresu, zwłaszcza w obecności ludzi (domowników), mam wrażenie, że podświadomie mnie kontrolują, zwłaszcza w drobnych kwestiach, tzn. zwracają uwagę na moje zachowanie - sposób mówienia, chodzenia, sposób w jaki zmywam naczynia, kładę kubek na stół, jak reaguję na pewne rzeczy, co w danej chwili myślę itd. Na początku nie zwracałam na to uwagi, ale po jakichś dwóch dniach już byłam na tyle zdenerwowana i zmęczona psychicznie zastanawianiem się o co chodzi i kontrolowaniem siebie, żeby im jakiejś przykrości nie sprawić (zwłaszcza że pytając o co chodzi, dowiadywałam się, że nic się nie dzieje, że coś mi się wydaje), że w końcu stres wziął górę i przekształcił się w rodzaj paniki. To spowodowało, że przesadnie skupiam się na tym co robię i na domownikach, co zaczyna wyglądać nienaturalnie, raz mam spowolnione reakcje, raz zbyt nerwowe, paranoiczne wręcz.

Dodatkowo, a raczej to jest główny problem właśnie, doszło do tego silne wyobrażenie potęgowane stresem, że ludzie dookoła mnie słyszą (odbierają) moje obronne irracjonalne lęki i myśli, i ma to na nich wpływ. Normalnie nigdy wcześnie mi się to nie zdarzało, ale teraz to chyba stres powoduje, że te fale przepływają... Nie wydaje mi się, żeby w naturalnych warunkach telepatia istniała, ale przeczytałam gdzieś, że wysyłane myśli są kodowane w podświadomości odbiorcy i mogą zmieniać jego nastrój, zachowanie itd. I to właśnie zaobserwowałam u rodziców, w zależności od moich myśli, odczuć, jeżeli sobie wyobrażę, że oni je słyszą lub odczuwają (co się dzieje bardzo często, wręcz automatycznie, wytrąca mnie to wtedy z równowagi, nie pozwala skupić na niczym innym, tak jakby umysły łączyły się) stają się oni albo bardziej nienaturalni, jakby przestraszeni, albo pobudzeni, i jeszcze bardziej mi się przyglądają, przy tym normalnie funkcjonując - chodząc do pracy, na zakupy, rozmawiając ze mną itd. Co robić? Czy są jakieś lekarstwa zmniejszające poziom stresu i wydzielania negatywnych fal? Czy może problem leży gdzie indziej? Proszę o szybką odpowiedź. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc chorej na schizofrenię paranoidalną?

Moja mama ma zdiagnozowaną schizofrenię paranoidalną. Wszędzie widzi diabła, wszystko też się jej z nim kojarzy. Pali i wyrzuca różne przedmioty, w których jak twierdzi tkwi szatan. Oczywiście za całe zło, za obecność szatana w naszej rodzinie oskarża ojca, który...

Moja mama ma zdiagnozowaną schizofrenię paranoidalną. Wszędzie widzi diabła, wszystko też się jej z nim kojarzy. Pali i wyrzuca różne przedmioty, w których jak twierdzi tkwi szatan. Oczywiście za całe zło, za obecność szatana w naszej rodzinie oskarża ojca, który nie dość, że jest zły, to jeszcze ją zdradza. Została siłą zaciągnięta do lekarza psychiatry pod pretekstem tego, że to ojciec ma problem ze sobą, a nie ona, ale kiedy lekarz wydał diagnozę i powiedział, że ona musi się leczyć wybiegała z gabinetu wrzeszcząc, że ona nie będzie się leczyć. I słowa dotrzymała. Tabletki, które otrzymała od psychiatry brała przez niecały tydzień i to nieregularnie. Każda próba dania jej tabletki kończyła się kłótnią, wrzaskami, agresją i oskarżeniami w kierunku najbliższych, że ona jest zdrowa. O hospitalizacji oczywiście nie ma mowy.

Każdy członek rodziny ma już dosyć, inwigiluje każdy krok, sprawdza wszystko, wysuwając wnioski, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Poza tym zaczęła notorycznie wszystko sprzątać, porządkować i wyrzucać rzeczy, które w jej przekonaniu są już niepotrzebne albo stare. Oprócz tych objawów są jeszcze ciągłe modlitwy, polewanie wszystkiego woda święconą, brak snu. W chwili obecnej nie bierze żadnych lekarstw, nie robi nic, by wyzdrowieć, będąc przekonaną, że wszyscy powariowali, a tylko ona jest w tym wszystkim normalna, mało tego, jedyna nie zarażona złem. Co można zrobić w takiej sytuacji? Pragnę zaznaczyć, że ojciec nie chce jej oddać do szpitala, bo podczas wizyty widział oddział i ludzi na nim będących, i za żadne skarby nie chce tam umieścić mamy.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc bratu ze schizofrenią?

  Witam serdecznie, mój brat leczy się na schizofrenię (od 2000 roku, ale przypuszczalnie pierwsze objawy pojawiły się wcześniej) - nie jest już źle, ale czasami nie rozumiem jego toku myślenia. Przykład: Nie wierzy on, że moja żona jest moją...

  Witam serdecznie, mój brat leczy się na schizofrenię (od 2000 roku, ale przypuszczalnie pierwsze objawy pojawiły się wcześniej) - nie jest już źle, ale czasami nie rozumiem jego toku myślenia. Przykład: Nie wierzy on, że moja żona jest moją żoną. Nie wierzy w to, że rodzina od jej strony jest naszą rodziną. Jeśli daję mu jakąś pracę do robienia, aby sobie coś dorobił, bo taką mieliśmy umowę to zazwyczaj się wymiguje od tego twierdząc, że nie podoba mu się nazwa firmy albo, że nazwa strony www kojarzy mu się z jego uczelnią (obliczeniami) - brat ma zrobiony doktorat z fizyki - zrobił go będąc w gorszym stanie niż teraz. Zaproponowałem mu, że jeśli chce to możemy pójść razem do poradni i że mogę mu towarzyszyć, ale niestety nie zgodził się - próbowałem też kontaktować się ze szpitalem, w którym się leczył, ale niestety odmówili mi pomocy ze względu na to, że brat musiałby to potwierdzić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Krzyczę na żonę, robię różne rzeczy i tego nie pamiętam - czy to schizofrenia?

Witam, mam 27 lat i od pewnego czasu mam problemy ze sobą, z którymi nie potrafię sobie poradzić. Mam wspaniałą żonę, którą kocham i szanuję, przychodzi jednak czas że strasznie ją krzywdzę. Odbywa się to zarówno bez spożywania, jak i...

Witam, mam 27 lat i od pewnego czasu mam problemy ze sobą, z którymi nie potrafię sobie poradzić. Mam wspaniałą żonę, którą kocham i szanuję, przychodzi jednak czas że strasznie ją krzywdzę. Odbywa się to zarówno bez spożywania, jak i po spożywaniu nieznacznej dawki alkoholu. Podczas kłótni z nią, obrażam ją, mówię rzeczy których normalnie bym jej nie powiedział, nie użył w stosunku do niej. Przeradza się to w agresję (bez rękoczynów) na rzeczach martwych. Po wszystkim mało co pamiętam, w zasadzie nic. Żona wszystko mi opowiada i przeżywam dramat. Czym to może być spowodowane? Ostatnio już przeszedłem samego siebie, zacząłem na portalu społecznościowym klikać a właściwie flirtować z innymi kobietami, ale oczywiście na klikaniu się kończy. Nie wiem czy to jakieś rozdwojenie osobowości? Bo nie mam zamiaru jej zdradzać:( Potem tego żałuję wszystkiego i ciągle naprawiam swoje winy:(   Proszę o pomoc, jeśli to możliwe. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Koszmary senne - czy są jednym z objawów shizofrenii?

Witam, mam stwierdzoną schizofrenię. Od pewnego czasu męczą mnie koszmarne sny, śnią mi się diabły, czy to może być jeden z objawów schizofrenii?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Głosy w głowie, omamy, myśli samobójcze i tiki ruchowe

Dzień Dobry! Mój problem jest dość złożony, więc mogę pisać trochę chaotycznie, ponieważ sam nie wiem od czego zacząć. Mianowicie od roku słyszę głosy w głowie. Co prawda od końca lipca już ich nie słyszę, ale sporadycznie jeszcze mi dokuczają....

Dzień Dobry! Mój problem jest dość złożony, więc mogę pisać trochę chaotycznie, ponieważ sam nie wiem od czego zacząć. Mianowicie od roku słyszę głosy w głowie. Co prawda od końca lipca już ich nie słyszę, ale sporadycznie jeszcze mi dokuczają. Głosy słyszę głównie w nocy lub wieczorem. Jest to głos mojej zmarłej matki, która umarła 7 lat temu. Po prostu w głowie woła mnie po imieniu, tak jak robiła to za życia. Te głosy na pewno nie są wynikiem stresu po jej śmierci, bo minęło zbyt dużo czasu. Kolejnym problemem są myśli, które przychodzą do mojej głowy. Gdy jestem w hipermarkecie w mojej głowie pojawia się myśl, aby coś ukraść. Wtedy w mojej głowie pojawiają się myśli, że zostałem przyłapany na gorącym uczynku i wdaje się w bójkę z ekspedientką. Jak z kimś rozmawiam to w mojej głowie pojawiają się myśli, żeby komuś napluć w twarz albo żeby pokazać mu jakiś nieprzyzwoity gest lub żeby kogoś obrazić. Jak widzę mojego małego siostrzeńca to w mojej głowie pojawiają się myśli, że wbijam mu cyrkiel w oko. Samemu też mam takie myśli, że sam w sobie wbijam cyrkiel w oko.

Czasami intensywnie nad czymś myślę i wyobrażam sobie że np. stoję przed publicznością i nagle zaczynam bekać, smarkać, puszczać bąki i wiele innych rzeczy. Doprawdy sam nie wiem skąd w mojej głowie takie myśli się biorą. Bardzo często też fantazjuje o byciu kimś wielkim. Często miewam też stany depresyjne, lękowe i myśli samobójcze. Najgorsze jednak są tiki, które pojawiły się u mnie około pół roku temu. Cały czas pociągam nosem tak, że zwraca to uwagę otoczenia. Potrafię je jednak zatrzymać, ale po chwili czuję jakiś wewnętrzny przymus wciągania nosem. Oprócz tego notorycznie macham uszami, wzdrygam ramieniem, a także cały czas zaczesuje rękami włosy. Dodam, że w dzieciństwie miałem nerwicę natręctw, którą sam przezwyciężyłem.

Czytając dużo po internecie, doszedłem do wniosków, że zbyt wiele chorób pasuje do moich objawów. Ostatnio przeczytałem też o takiej chorobie pląsawica huntingtona. Niestety moje objawy właśnie tam pasują. Moje tiki też nasilają się w stresie lub podczas chodzenia no i mam te głosy. Nie wiem czy moje objawy wynikają z jakiejś choroby psychicznej czy z tej pląsawicy. Dodam, że w mojej rodzinie nigdy nie było przypadków żadnej pląsawicy, więc czy możliwe że jednak ktoś gdzieś po drodze przekazał mi taki zły gen? Dodam również, że nie mam padaczki ani żadnych nałogów. W mojej rodzinie nie było osób chorych psychicznie chodź problemy natury psychicznej miało wiele osób. Bardzo proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Czy ojciec potrzebuje leczenia psychiatrycznego?

Witam, szukam porady lekarskiej, psychologicznej lub psychiatrycznej w kwestii, którą samej jest mi trudno zrozumieć. Chodzi o mojego ojca. Ma on ok. 60 lat. 20 lat temu matka rozwiodła się z nim i od tamtej pory nasze kontakty nie były...

Witam, szukam porady lekarskiej, psychologicznej lub psychiatrycznej w kwestii, którą samej jest mi trudno zrozumieć. Chodzi o mojego ojca. Ma on ok. 60 lat. 20 lat temu matka rozwiodła się z nim i od tamtej pory nasze kontakty nie były nigdy zażyłe. Po rozwodzie miał on bardzo burzliwe życie - kilka razy był bezrobotny, czasem nawet nie miał gdzie mieszkać. Na własne życzenie zerwał kontakty rodzinne, nie miał też wielu przyjaciół. Teraz, kiedy trochę stanął na nogi staramy się odbudować nasze kontakty, ale tu pojawia się coś, czego nie rozumiem w jego zachowaniach. Ojciec opowiadając o faktach z czasów, gdy ja byłam małym dzieckiem, o małżeństwie z matką, przebiegu rozwodu przedstawia fakty zupełnie inaczej niż ona to pamięta. Ufam matce i jestem pewna, że to co opowiada jest prawdą i nie rozumiem zaistniałej sytuacji. Nie sądzę, żeby specjalnie przeinaczał lub wymyślał pewne zdarzenia - widać, że naprawdę wierzy w to co mówi. Jednak są to zupełnie różne historie, a niektóre elementy opowieści ojca wydają się bardzo mało prawdopodobne lub zwyczajnie dziwne. Wszystkie sytuacje, o których opowiada sprowadzają się do tego jak inni go źle traktowali, a on był niewinnie pokrzywdzony albo że był jedyną osobą, która miała rację.

Wydaje się też, że myli daty i osoby. Ma również tendencję do przypisywania niektórych zaistniałych swoim specjalnym mocom sprawczym, dobrej energii, a inne złym mocom, którymi inni ludzie mu szkodzili. Zaczynam się zastanawiać, czy mogą to być oznaki choroby psychicznej? Czy to zaburzenia pamięci czy bardziej poważna sprawa. Dodam jeszcze, że zanim przyszłam na świat, około 30 lat temu i więcej ojciec zażywał narkotyki (kompot z makowin), a później zamienił je na alkohol w dużych ilościach. Od 20 lat jest jednak abstynentem. (Rzucił bez przejścia przez terapię czy fachową pomoc, po prostu podjął taką decyzję.) Zastanawiam się, czy taka przeszłość mogła spowodować zmiany w jego mózgu i w pamięci. Czy zalecane byłoby żeby mój ojciec podjął leczenie? Ciężko mi być jednak obiektywną, gdyż sprawa dotyczy mnie osobiście. Proszę o Państwa opinię w tej sprawie. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Czy to może być schizofrenia?

Witam! Piszę do państwa, ponieważ obawiam się schizofrenii. Co prawda dużo osób mi mówi, że wszystko ok (znajoma psycholog, lekarz psychiatra jeden również, ale drugi no nie wiem). Chodzi o to, że pół roku temu zakończyłam dla mnie bolesną...

Witam! Piszę do państwa, ponieważ obawiam się schizofrenii. Co prawda dużo osób mi mówi, że wszystko ok (znajoma psycholog, lekarz psychiatra jeden również, ale drugi no nie wiem). Chodzi o to, że pół roku temu zakończyłam dla mnie bolesną psychoterapię. Dla mnie zakończenie było dramatyczne - tzn. miałam wrażenie powtórzenia traumy, nie czułam się gotowa na koniec, i jakby to wszystko było przerwane - to ostatnie spotkanie - powodzenia, do widzenia - tak skwitowały to terapeutki po dwóch latach. Terapia była prowadzona w nurcie analitycznym, była grupowa. Kilka dni po zakończeniu zaczęłam bardzo dziwnie reagować- tak jakbym się rozpadała na pół - umysł spokojny, a ciało szalało, tzn. - miałam bóle głowy, zawroty, było mi słabo - tak jakbym nie chciała dopuścić, że to koniec. Byłam wściekła na terapeutki, ale strasznie. Było we mnie masę emocji i wtedy jeszcze jakoś się kontaktowałam z emocjami. Potem było coraz gorzej, nie potrafiłam sobie pomoc.

Zaczęłam podupadać w nastroju, czułam ogromną obojętność nawet do osób mi bliskich. Nie czułam ani radości, ani smutku, ani nic. Przynajmniej nie przeżywałam tego jakoś tak szczerze. Owszem mogłam sobie w głowie coś tam nazwać, ale to było takie automatyczne. Zaczęłam bać się ludzi - tzn. byłam osobą towarzyską, a później jakoś głębszy kontakt jakoś mnie przerażał. Miałam wrażenie, jakby ktoś mnie podpalił - tzn. działałam chaotycznie bez zastanowienia. Zaczęłam mieć problemy ze snem - spałam płytko, miałam bardzo realistyczne sny. Czułam ciągłe napięcie oraz pojawiał się lęk. Jak emocje się pojawiały to miałam wrażenie, że zemdleję. Mam wrażenie bycia za jakąś dziwną barierą. Straciłam zainteresowania wszelakie, brak mi motywacji, nie czuję się sprawcza. Nie mogłam poradzić sobie z tym rozstaniem. Byłam u terapeutki, bo chciałam to po swojemu zakończyć, ale ona stwierdziła, że ja tak mam i tyle. Strasznie się bałam, że jeśli ja nie przeżyję tej złości, to popadnę w depresję. Poniekąd chyba tak się stało. Nie odczuwam nic. No dobra, z czasem trochę sobie popłakałam, ale to nie były jakieś szczere łzy. Miałam wrażenie ponownego zamrożenia emocji (kiedyś tak miałam, ale na terapii DDA zauważyłam, że je mam).

Nie pracuję, boję się. Nie chce się angażować. Siedzę w domu, brak mi jakiejkolwiek odpowiedzialności, nie potrafię na siebie spojrzeć krytycznie. Czuję się oziębła emocjonalnie, widzę jak moje myślenie się zmieniło, jest jakieś takie sztywne. Moje libido zmalało, czasem mam wrażenie, że nie mam żadnych granic. Spanie pozostawiało dalej wiele do życzenia, ale było coraz lepiej. Jednak wkurzało mnie to bycie za szybą, poszłam do psychiatry - przepisał mi cital. Strasznie się bałam psychotropów. Ale je wzięłam. Brałam je tydzień. Jakoś wg mnie strasznie je tolerowałam, choć podobno nawet nie miały prawa jeszcze zadziałać. Czułam się otępiała, lęki się wzmogły, nie mogłam już totalnie spać, miałam koszmary, nie mogłam jeść i wymiotowałam. Odstawiłam i jest trochę lepiej, ale teraz borykam sie z paskudną bezsennością. Nie spałam w sumie od tygodnia - krótkie drzemki z masą snów ok. 3 godzin. Teraz już jestem zobojętniała na to, nie czuję zmęczenia, owszem głowa ciężka, ale nie jestem zmęczona. Mam wrażenie, jakiegoś odrealnienia, nie potrafię się skupić na rzeczywistości. Mam objawy hipochondryczne, czuję się jak autystyk.

Byłam u psychiatry i sam nie wiedział co mi jest, że działam jak rozregulowane radio, bo przyszłam do niego nabuzowana, poddenerwowana, rozpłakałam się i w ciągu kilkunastu sekund się uspokoiłam. Mam poczucie oderwania od siebie. Stałam się drażliwa, nie wiem jaka jestem i kim jestem :( - to już zaczęłam zatracać na terapii. Jestem pogubiona, mam wrażenie, że masa emocji jest we mnie, ale jest jakaś bariera, która mi nie pozwala/boi się szczerze przezywać. Na koniec terapii terapeutka powiedziała mi, że boję się przeżywać emocje (fakt często był z tym kłopot - izolowałam się często od przeżywania, odcinałam się). Mam wrażenie przeterapeutyzowania. Ciągle wracam do przeszłości. Czy odcięcie się od emocji, brak kontaktu emocjonalnego nawet z bliskimi, hipochondria, objawy somatyczne - pieczenie, drętwienie to może być schizofrenia. Czuję się jakaś "ograniczona", wypalona emocjonalnie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Natrętne myśli u chorej na schizofrenię paranoidalną

Witam! Mam 27 lat i od 21 roku życia cierpię na schizofrenię paranoidalną. Obecnie mój stan jest zadowalający, nie mam halucynacji ani urojeń, często wychodzę z domu, można nawet powiedzieć, że jestem w częściowej remisji. Odczuwam jednak (teraz już rzadziej...

Witam! Mam 27 lat i od 21 roku życia cierpię na schizofrenię paranoidalną. Obecnie mój stan jest zadowalający, nie mam halucynacji ani urojeń, często wychodzę z domu, można nawet powiedzieć, że jestem w częściowej remisji. Odczuwam jednak (teraz już rzadziej niż kiedyś) natręctwa o treści agresywnej i seksualnej. Zazwyczaj gdy dochodzi do jakichś większych emocji, gdy coś mnie zdenerwuje bardzo lub bardzo ucieszy. Czuję wtedy również pustkę w głowie, nie umiem pozbierać myśli. To tak jakbym miała zaraz stracić rozum. Czasami, gdy nie powodzi mi się w życiu i gdy mam jakieś problemy, które przeciągają się w czasie ujawnia się lęk i panika, które mnie dopadają, gdy jestem w miejscach publicznych, czuję wtedy jakby świat przestawał być realny, wszystko wydaje się być obce, straszne, to mnie przeraża. Po takich atakach oczywiście pojawia się strach przed wychodzeniem z domu, ale staram się go pokonywać.

Oprócz opisanych dolegliwości czasem mam problemy z pamięcią, jestem leniwa i często zmęczona chociaż nic takiego nie robię. Należy wspomnieć, że się leczę, regularnie przyjmuję leki, chodzę na wizyty do psychiatry i do psychologa. Obecnie jestem na dawce 800mg solianu / dobę. Mój lekarz mało co mi mówi, a psycholog raczej słucha niż komentuje, a ja chciałabym się dowiedzieć, czy jest możliwe żebym całkowicie wyzdrowiała, no i co tak naprawdę mi dolega, jak wytłumaczyć to co się zemną dzieje, bo moim zdaniem, choć mogę się mylić, to nie są typowe objawy dla schizofrenii, a raczej chyba jakieś "powikłania". Z góry serdecznie dziękuję i liczę na wyczerpującą odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Zespół paranoidalny bez urojeń, omamów i słyszenia głosów

Witam, od dwóch lat choruję. Moje rozpoznanie to zespół paranoidalny f 20. Nie miałem żadnych urojeń, tylko miałem stresową sytuację i wziąłem hydroxyzynę. Dostałem po niej obrzęku twarzy, bolała mnie głowa, nie mogłem spać. Chodziłem od jednego psychiatry do...

Witam, od dwóch lat choruję. Moje rozpoznanie to zespół paranoidalny f 20. Nie miałem żadnych urojeń, tylko miałem stresową sytuację i wziąłem hydroxyzynę. Dostałem po niej obrzęku twarzy, bolała mnie głowa, nie mogłem spać. Chodziłem od jednego psychiatry do drugiego, leki takie jak Arketis, Fluanksol, Trittico, Zolsana mi nie pomagały. W końcu trafiłem do szpitala psychiatrycznego i tam dostałem Olzapin. Lek ten mi bardzo pomógł, wyprowadził na prostą. Mam takie pytanie, czy skoro nie miałem głosów, urojeń, omamów wyleczę się w zupełności tak, że nie będę musiał brać żadnych leków i będę funkcjonował jak normalny człowiek?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Patronaty