Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 2 9

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Uzależnienia: Pytania do specjalistów

Dziwne stany świadomości

Witam. Mam 33 lata i jestem mężczyzną. Od dłuższego czasu zaobserwowałem u siebie dziwne stany świadomości. Na początku dotykało mnie to po spożyciu większej ilości alkoholu i kiedy na drugi dzień się obudziłem, nie mogłem pozbyć się złych myśli i...

Witam. Mam 33 lata i jestem mężczyzną. Od dłuższego czasu zaobserwowałem u siebie dziwne stany świadomości. Na początku dotykało mnie to po spożyciu większej ilości alkoholu i kiedy na drugi dzień się obudziłem, nie mogłem pozbyć się złych myśli i uczucia lęku jaki mnie ogarniał.

Nie było wokół mnie żadnego zagrożenia, ale mimo to nie potrafiłem się pozbyć tych złych myśli. Ograniczyłem spożywanie alkoholu do minimum i nie zdarza mi się już to, ale przez ostatnie parę dni to uczucie znowu mnie ogarnia, natomiast jest ono troszkę lżejsze, lecz nadal pojawia się lęk i obawa o swoje życie, rodziny (jestem żonaty i mam małą córeczkę).

Powinienem dodać, że mieszkam już od dłuższego czasu w Wielkiej Brytanii, lecz przez ostatnie kilka miesięcy byłem sam, ponieważ żona z córką wyjechały do Polski, a ja byłem w tej samotności sam, tak naprawdę bez przyjaciół. Ciągle tylko praca i dom. Tutaj nie do końca czuję się dobrze. Jest tu inna kultura, inne obyczaje. Mam dość stresującą pracę i pracuję dość długo (11 godzin dziennie).

Nie mamy problemów finansowych, żyjemy na dość dobrym poziomie, ale ja nie jestem do końca zadowolony i teraz znów, kiedy żona z córeczka wyjechały (26 maja i wracają 10 czerwca), czuję się samotny i mimo odrzucenia alkoholu mam pewne obawy i lęki. Proszę o poradę i jeśli to możliwe diagnozę mojego przypadku. Dziękuję i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc pijącej osobie w depresji?

Problem dotyczy mojego narzeczonego. Po kolei: ma 40 lat, od trzech lat jesteśmy razem.Od jakiś dwóch miesięcy coś się z nim dzieje. Jest ciągle zmęczony (fakt, dużo pracuje), nie ma ochoty wyjść z domu, gdy wraca z pracy -  siada...

Problem dotyczy mojego narzeczonego. Po kolei: ma 40 lat, od trzech lat jesteśmy razem.Od jakiś dwóch miesięcy coś się z nim dzieje. Jest ciągle zmęczony (fakt, dużo pracuje), nie ma ochoty wyjść z domu, gdy wraca z pracy -  siada przed komputerem i może tak bezmyślnie spędzić parę godzin. Dużo je, szczególnie późnym wieczorem, nie może zasnąć, a rano się obudzić, ma bóle stawów.

No i najgorsze - zaczął pić (wcześniej był abstynentem). Nie ma na nic ochoty, na wszystko narzeka. On jest z natury samotnikiem, z raczej pesymistycznym nastawieniem do życia. To ja zawsze go "ciągnęłam za uszy". Ale teraz już nie daję rady. Myślę o rozstaniu (ten alkohol przeważył), ale chcę się upewnić czy to jego wina, czy choroba. Dziękuję za odpowiedź, Monia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Były mąż mówi, że się zabije. Co robić w tej sytuacji?

Witam, mój problem dotyczy mojego byłego męża. Jest alkoholikiem, nigdzie nie pracuje, ma 42 lata. W ubiegłym roku rozwiedliśmy się, jednak mieszkamy we wspólnym domu (kredyt hipoteczny). Po zakończeniu roku szkolnego zamierzam razem z dziećmi wyprowadzić się, i...

Witam, mój problem dotyczy mojego byłego męża. Jest alkoholikiem, nigdzie nie pracuje, ma 42 lata. W ubiegłym roku rozwiedliśmy się, jednak mieszkamy we wspólnym domu (kredyt hipoteczny).

Po zakończeniu roku szkolnego zamierzam razem z dziećmi wyprowadzić się, i tego tyczy mój problem. Otóż były twierdzi, że mnie kocha, ale pije dalej – podobno przeze mnie, bo chcę odejść. Nic nie je, dużo pali, przy wzroście 175 waży 50 kg (!). Mówi też, że się zabije. Co robić w tej sytuacji? Nie chcę mieć go na sumieniu, ale nie chcę dłużej z nim żyć, chcę odejść i zacząć wreszcie spokojne życie, czego dotychczas nie miałam.

Jak z nim rozmawiać, żeby zrozumiał? Dodam, że jest ktoś w moim życiu, z kim wiążę plany na przyszłość. On o tym wie. Proszę o pomoc, sprawa jest bardzo poważna.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Pijany mąż – co zrobić?

Mam 38 lat i jestem po ślubie 17 lat i jest coraz gorzej. Mamy dwójkę dzieci. Już nie wiem, co mam robić. Mąż jest kierowcą twierdzi, że w trasie nie pije, lecz gdy jest w domu to koszmar. Kłamie,...

Mam 38 lat i jestem po ślubie 17 lat i jest coraz gorzej. Mamy dwójkę dzieci. Już nie wiem, co mam robić. Mąż jest kierowcą twierdzi, że w trasie nie pije, lecz gdy jest w domu to koszmar. Kłamie, obiecuje, przeprasza i nic. Potrafi jeździć samochodem po pijanemu, nie liczy się nic i nikt. Awantury to już norma. Zawsze ma do mnie jakieś, ale potrafi mi zwymyślać od jak najgorszej. Jestem oddana mężowi i strasznie to boli, gdy słyszy się takie słowa. W domu brakuje pieniędzy, a on jest pijany, nie mam pojęcia skąd je ma. Wszyscy i wszystko jest przeciwko niemu, tak twierdzi. Nie mam pojęcia skąd on to bierze. Może wstać i za godzinę znów jest pijany. Mówi, że nas kocha, a za chwilę już znowu jest pijany. Jestem załamana tego wszystkiego nie da się opisać, mam momentami myśli samobójcze, bo nie mogę już tego znieść, a nie potrafię go zostawić. Błagam, doradźcie, co mam zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nadużywanie alkoholu i innych substancji psychoaktywnych

Co jakiś czas myśli samobójcze skłaniają mnie do szukania pomocy, ale gdy tylko mijają ignoruję całą sprawę. Boję się, że kiedyś pod wpływem emocji odbiorę sobie życie, kiedy tak naprawdę chcę chyba żyć. Nie wiem czy to depresja, i...

Co jakiś czas myśli samobójcze skłaniają mnie do szukania pomocy, ale gdy tylko mijają ignoruję całą sprawę. Boję się, że kiedyś pod wpływem emocji odbiorę sobie życie, kiedy tak naprawdę chcę chyba żyć. Nie wiem czy to depresja, i wydaje mi się, że nie, bo są to stany przeplatające się z okresami, kiedy właściwie żyje mi się całkiem dobrze.

Fakt faktem brakuje mi w życiu najważniejszych według mnie rzeczy - przyjaźni i miłości (straciłam i to i to, tracąc pewną osobę, mimo upływu długiego czasu, wiem, że coś takiego mi się już nie zdarzy, jeśli chodzi o miłość, a przyjaźń chyba w tych czasach nie ma już racji bytu), ale przy trzeźwej ocenie mojej sytuacji nie mam wcale aż źle. Zawsze w sumie miałam problemy z zaakceptowaniem rzeczywistości taką jaka jest, kiedy myślę o otaczających mnie ludziach, sytuacjach, to chciałabym żyć gdzieś z boku, z dala od tego wszystkiego, ale jednak żyć.

Ostatnio coraz częściej odczuwam jednak chęć przerwania tej całej farsy, a właściwie to chciałabym żeby mnie nie było zwyczajnie i jest to jakieś dziwne uczucie, strasznie intensywne, niepozwalające myśleć o niczym innym. Już wiem nawet jak chciałabym się zabić. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że jutro mi pewnie przejdzie, i zapomnę o tym do następnego razu, a każdy następny raz jest coraz intensywniejszy.

Coraz częściej piję, bo wtedy wszystko wydaje się być lepszym niż jest, i czyni mnie obojętną na różne przykrości. Miałam epizody z opioidami i lekami psychotropowymi, ale zwyczajnie mnie znudziły, zmieniłam je na łatwo dostępny i bardziej towarzyski alkohol. Dzisiaj nie piłam, ale przez to wszystko mnie drażniło i teraz nie mogę spać. Nie wiem czy to jest już jakiś problem alkoholowy, czy zwyczajnie wina spadku nastroju.

Zawsze miałam jakieś takie nihilistyczne podejście do życia, mimo tego często potrafiłam cieszyć się najdrobniejszymi rzeczami, zachowywać się jak wulkan energii i śmiać się z nie wiadomo czego, i mam tak do teraz, z tym, że zawsze to się mieszało z czasem, kiedy wręcz miałam ogromny problem chociażby ze wstaniem z łóżka. Ostatnio coraz częściej rzeczywistość miesza mi się z tym co np. mi się śniło, albo z tym, co wymyśliłam sobie.

Wszystko wydaje mi się jakieś dziwne, a wręcz absurdalne. Mam jakieś takie stany, że czuję że kłębią się we mnie jakieś niezidentyfikowane uczucia, czuję się jakoś dziwnie, nieswojo. Parę razy zdarzyło mi się obudzić w nocy z przerażającym krzykiem, raz mimo tego że mnie współlokatorka uspokajała, nie mogłam przestać krzyczeć przez jakieś 5 minut, a rano sama byłam zdziwiona tym co się stało.

Ogólnie często odczuwam paraliżujący strach przed czymś zupełnie nieokreślonym. Chyba bardzo chaotycznie wszystko opisałam, tak jakby wszystko na raz, ale chciałam przybliżyć trochę obraz własnej osoby, by na końcu spytać czy zwyczajnie nie jest to wszystko normalne i nie robię wideł z igły. Możliwe, że po prostu wyolbrzymiam pewne sprawy, zawsze chyba miałam skłonności do przesadzania.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Walka z nałogiem alkoholowym. Czy ma sens?

Witam, mam 22 lat, jesteśmy razem już prawie 6 lat, mój chłopak ma lat 25, od zawsze miał problem z alkoholem. Nie mam już siły walczyć z tym nałogiem. Kiedyś pił sporadycznie, a jak już zamieszkaliśmy razem, 3 lata...

Witam, mam 22 lat, jesteśmy razem już prawie 6 lat, mój chłopak ma lat 25, od zawsze miał problem z alkoholem. Nie mam już siły walczyć z tym nałogiem. Kiedyś pił sporadycznie, a jak już zamieszkaliśmy razem, 3 lata temu, to już się zaczęło coraz częściej i częściej. Dostał od rodziców firmę, nad którą jest nasze mieszkanie, do pracy ma tylko 6 schodków i jest w firmie. Prowadził ją od początku z bratem, ale tylko 2 lata i brat go zostawił, bo ciągle pił, zabierał firmowe pieniądze i ciągle były konflikty. Teraz jego tata założył nowa firmę i go zatrudnił, bo mieliśmy nadzieje, że zrozumiał, że może wszystko stracić i się poprawi... ale niestety. Już tyle razy go wyciągaliśmy z długów, a on dalej w nie wpada, jak jest w transie. Kiedyś zdarzało mu się upić raz na czas i bardzo żałował, przepraszał itp. Teraz jest już tak źle, że potrafi pić 2 miesiące, a jak wytrzeźwieje, mówi no i nic takiego się stało. Nie widzi, że ma problem i zaledwie 25 lat.

Ma naprawdę ciężki charakter, a jak już wypije, to nic mu się nie przetłumaczy. Jest awanturny, nie umie spokojnie z nami o tym porozmawiać, krzyczy, mówi żebyśmy żula z niego nie robili i mu choroby nie wmawiali. Nie wiem co mam już zrobić, może wyprowadzanie się, zostawienie go samemu sobie itp. nie pomogło... nic nie pomaga. W zeszłym tygodniu skończył swoje 8 dniowe picie i stwierdził, że nie chce pić i chce się leczyć, żebym mu pomogła i go nie zostawiała itp. Ale jak wczoraj zapytałam, czy poszukamy jakieś pomocy powiedział, że później, a dziś jak wróciłam z pracy widzę, że ma już wypite, już ze 3 piwka wypił i nie ma z nim gadki. Teraz się zastanawiam czy na tym się skończy, czy to początek nowego maratonu jego picia...:( Jeszcze boli mnie to, że naprzeciwko mojego domu jest taki salon gier i tam mieszka taki 60-letni pijak i przychodzą tam sami starzy pijacy, a on ich wszystkich uwielbia. On nie ma kolegów w swoim wieku, tylko takich żuli i z nimi pije. Kiedy chce, wychodzi sobie z pracy i tam idzie na piwko. Co ja mam zrobić, bo już nie mam siły to mnie już tak niszczy psychicznie. Byłam silna i ciągle myślałam, że sobie poradzę i on to zrozumie, ale teraz czuję się przegrana, nie mam już siły walczyć, ani ciągle się kłócić, tłumaczyć, że jemu nie wolno pić. Bardzo proszę o jakieś wskazówki, bo czuję się taka bezsilna.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc osobie uzależnionej od narkotyków?

Witam serdecznie. Bardzo proszę o wskazówki jak rozmawiać z moim chłopakiem, który jest uzależniony od marihuany. Nie pali od 5 miesięcy, ale ostatnio coraz częściej mówi, jak bardzo jest mu źle i jak bardzo za tym tęskni. Moje próby...

Witam serdecznie. Bardzo proszę o wskazówki jak rozmawiać z moim chłopakiem, który jest uzależniony od marihuany. Nie pali od 5 miesięcy, ale ostatnio coraz częściej mówi, jak bardzo jest mu źle i jak bardzo za tym tęskni. Moje próby wyjaśnienia czegokolwiek kończą się awanturą. Ostatnio stał się mało cierpliwy i agresywny. Co robić? Bardzo proszę o pomoc, z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Kowalska
Lek. Magdalena Kowalska

Jaki wpływ na leczenie depresji ma picie alkoholu?

Mój mąż ma 47 lat i od siedmiu lat leczy się na depresję dwubiegunową. W 2009 r. był po raz pierwszy chospitalizowany. Od tamtej pory bierze leki o nazwie D***, C***, i l***. Bardzo się boję, że będzie nawrot...

Mój mąż ma 47 lat i od siedmiu lat leczy się na depresję dwubiegunową. W 2009 r. był po raz pierwszy chospitalizowany. Od tamtej pory bierze leki o nazwie D***, C***, i l***.

Bardzo się boję, że będzie nawrot choroby, ponieważ coraz częściej pije kilka piw dziennie, pomimo że proszę i tłumaczę, że tak nie wolno. Nie wiem co mam zrobić, aby nie pił. Od wypicia po okolo 2-3 godzinach bierze tabletki.

Jak mam przetłumaczyć, żeby nie pił? Może nic nie mówić? Widzę, że zdrowy nie jest i wymaga przyjmowania leków. Choroba w ciągu tych kilku lat wracała już kilka razy i zawsze jest coraz gorzej. Proszę o radę, jak mam postąpić? A może mąż robi mi na złość?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Uzależnienia - gdzie szukać pomocy?

Mam problem: od 6 lat palę zioło (codziennie). Na początku ślepo wierzyłam kolegom, którzy twierdzili, że ziółko nie uzależnia. Twierdziłam, że palę dla odprężenia i w każdej chwili mogę odstawić palonko bez problemu (oczywiście nie dostrzegając, że kiedy nie ma...

Mam problem: od 6 lat palę zioło (codziennie). Na początku ślepo wierzyłam kolegom, którzy twierdzili, że ziółko nie uzależnia. Twierdziłam, że palę dla odprężenia i w każdej chwili mogę odstawić palonko bez problemu (oczywiście nie dostrzegając, że kiedy nie ma ziółka, a mam ciśnienie, moje zachowanie się zmienia). Po paru latach już wiem, że marihuana ma nade mną przewagę, przez co czuję się żałosna, w ogóle bezwartościowa. Nie pamiętam już, jak to jest być sobą, nie wiem dlaczego nie potrafię wyobrazić sobie życia bez palenia. Wiem, że wyrządzam sobie krzywdę i chcę z tym skończyć, ale odczuwam paraliżujący strach przed porażką. W dodatku jestem sama z tym problemem, bo moja mama i tak za przeze mnie wycierpiała (swoją drogą nie zasługuję na nią) i nie chcę jej już krzywdzić, a z kolei mój chłopak, mimo tego, że 4 m-ce temu wyszedł z odwyku alkoholowego i sam przechodził przez to piekło, nie potrafi lub po prostu nie chce dać mi wsparcia. Potrzebuję kogoś, kto mnie podniesie na duchu, kogo będę mogła poprosić o radę, ale nie wiem do kogo mam się zwrócić (mieszkam w K.). Bardzo proszę o jakąkolwiek odpowiedź czy radę, bo niedługo zwariuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Alkoholizm w rodzinie. Co robić?

Mam 17 lat i doskonale zdaję sobie sprawę z sytuacji, która już od dłuższego czasu istnieje w moim domu. Mam tatę alkoholika. Nie wiem, od kiedy dokładnie zaczęła się ta jego "przygoda" z nałogiem. Pewne jest to, że jest coraz...

Mam 17 lat i doskonale zdaję sobie sprawę z sytuacji, która już od dłuższego czasu istnieje w moim domu. Mam tatę alkoholika. Nie wiem, od kiedy dokładnie zaczęła się ta jego "przygoda" z nałogiem. Pewne jest to, że jest coraz gorzej. Tata początkowo pił z kolegami, dla towarzystwa. Potem zaczęło się coraz częstsze spożywanie alkoholu i w większych ilościach. W końcu doszło do tego, że kupował sobie ćwiartkę i pił po kątach sam. Teraz dochodzi do tego, że potrafi kupić sobie byle jakie wino, czy taniego jabola, aby tylko coś przełknąć. Zdarza się, że przed wypłatą nie ma zbyt wielu pieniędzy na zakupy, ale on na alkohol zawsze coś znajdzie. Potrafi też grzebać w naszych portfelach, kradnąc pieniądze i bacznie wypierając się tego co zrobił. Najgorsze jest to, że jak wraca do domu po pracy i jest normalny, to można go przyłożyć do rany, a jak zacznie swoją "ucztę" chowając się po piwnicach, grzebiąc w szafach etc., robi się agresywny, zaczyna wszystkich o wszystko obwiniać, krzyczeć itd.

Kilka razy zdarzyło się nawet, że uderzył mojego młodszego brata. Mnie na szczęście nie tknie. Oczywiście, kiedy jest pijany, ja strasznie źle się z tym czuję. Nie mogę na niego patrzeć, wykrzykuję mu w twarz różne rzeczy, nie mogę się pogodzić z tym, że to właśnie ja mam taki problem. Najgorsze jest to, że gdy jest trzeźwy nie potrafię z nim rozmawiać np. o tym, co robił dzień wcześniej gdy był pijany etc. Dostaję blokady i choćbym chciała, to nie dam rady. Tak bardzo wstydzę się tego co robi, że nie jestem w stanie wyżalić się nawet najlepszym przyjaciółkom. Kiedy mama rozmawia z nim na ten temat, udaje, że jest święty i że nic się nie stało. Nie chce przyznać się do tego, co robi, bo jest mu wstyd, ale wola wypicia alkoholu jest silniejsza. O leczeniu nie chce słyszeć. Bardzo chciałabym, aby on w końcu zmądrzał. Chciałabym mieć normalnego ojca, który mnie przytuli, gdy będę tego potrzebowała i z którym będę mogła swobodnie porozmawiać o wszystkim. Jestem na skraju wyczerpania nerwowego ;( Co mam zrobić, aby przetrwać te trudne chwile? Jak reagować, gdy ojciec jest pijany? Co powinnam, a czego nie powinnam?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jakie są skutki palenia marihuany?

Witam! Mam 15 lat, ostatnio zauważyłam u siebie niepokojące wahania nastroju, niezadowolenie z praktycznie niczego i przede wszystkim niechęć do czegokolwiek. Nie będę ukrywać, że przez długi okres ze znajomymi (rówieśnikami jak i starszymi) podpalałam marihuanę, lecz nie pale już... Witam! Mam 15 lat, ostatnio zauważyłam u siebie niepokojące wahania nastroju, niezadowolenie z praktycznie niczego i przede wszystkim niechęć do czegokolwiek. Nie będę ukrywać, że przez długi okres ze znajomymi (rówieśnikami jak i starszymi) podpalałam marihuanę, lecz nie pale już cały miesiąc. Być może jest to skutek mojego zachowania i przygnębienia. Przez jakiś czas bardzo opuściłam się w nauce i zaczęłam wagarować, z rodzicami też nie jest przyjemnie. Jeszcze kilka lat temu bardzo sobie ufaliśmy, a teraz kłócimy się praktycznie o wszystko. Wiem, że to m.in. przez moje zachowanie, ale i tak naprawdę to oni nigdy nie umieli ze mną porozmawiać i robili wszystko w nerwach... Czuję się beznadziejnie, choć czasem mam humor, ale ostatnio rzadko się to zdarza. Ogólnie to często czuję się słabo i tak jakbym w ogóle, wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale jak bym w ogóle nie wiedziała, co wokół mnie się dzieje i po chwili przypomniała sobie, gdzie jestem. Kiedyś byłam pewną siebie, wesołą i zawsze uśmiechniętą dziewczyną, lecz od pewnego czasu bardzo się to zmieniło, nie wiem jak sobie poradzić z nawet najmniejszymi problemami, kiedyś zawsze potrafiłam sama je rozwiązywać. Chciałam nawet porozmawiać o tym z mamą, ale nie potrafię. Czasem wydaje mi się, że wszyscy są przeciwko mnie. Jestem ciągle ospała i "bez życia". Najchętniej zamknęłabym się w domu i nie wychodziła. Ze stresu czasem bardzo boli mnie żołądek, byłam u lekarza i nawet moja lekarka powiedziała, czy aby to nie pod wpływem stresu, ale zaprzeczyłam. Bardzo chcę odzyskać mój dawny optymizm i cieszyć się z drobnych rzeczy oraz odzyskać spokój ducha. Pozdrawiam, Marta
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy to uzależnienie?

Witam, Chciałabym aby moje obawy okazały się bezpodstawne, ale to się okaże. Pochodzę z rodziny, gdzie tata pił, podjął leczenie i nie pije już od 15 lat. Życie mojej rodziny zmieniło się diametralnie i ja sama, mam prawie 30 lat,...

Witam, Chciałabym aby moje obawy okazały się bezpodstawne, ale to się okaże. Pochodzę z rodziny, gdzie tata pił, podjął leczenie i nie pije już od 15 lat. Życie mojej rodziny zmieniło się diametralnie i ja sama, mam prawie 30 lat, zapomniałam już jak to jest, gdy ktoś nadużywa alkoholu. Obecność alkoholu pojawiła się w moim życiu, odkąd zamieszkałam z chłopakiem. Otóż jest on barmanem, oboje pracujemy za granicą i od czasu do czasu wychodzi z kolegami na bilarda i przysłowiowe piwko, czasem piwko plus jakiś drink. Nie wraca pijany, zataczający się jak kiedyś mój ojciec. Czasem jak ma wolny dzień, kupuje sobie 2 piwka i wypija do obiadu. Ale to też nie zawsze. Widzę, że alkohol jest obecny w jego życiu, że lubi od czasu do czasu wypić coś fajnego, z klasą. Czy on jest osobą pijącą normalnie? Od kiedy można mówić o 'nienormalności'? Mam czasem wrażenie, że to ja panikuję i myślę sobie, że jest on na dobrej drodze do uzależnienia. Mówię mu o tym, ale on nie rozumnie do końca moich obaw i uważa, że niesłusznie panikuję. Osobiście nienawidzę alkoholu, bo wiem ile krzywdy potrafi wyrządzić, nie lubię obecności alkoholu w domu, w lodówce. Zauważyłam, że jestem bardzo wrażliwa na ten temat chyba przewrażliwiona. Ale przecież wszystko dla ludzi prawda? Przecież nie każdy lubiący wypić jest uzależniony. Kiedy się nim staje? Będę wdzięczna za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mój tata miał depresję, teraz zaczął pić - co robić?

Witam! Nazywam się Karolina, mam 14 lat. Mam poważny problem, ponieważ mój Tata (37 lat) miał depresję, był na leczeniu w szpitalu w Krakowie, na osiedlu Złotej Jesieni, brał leki, chodził do psychologa, psychiatry, terapeuty. Wyszedł ze szpitala po dwóch...

Witam! Nazywam się Karolina, mam 14 lat. Mam poważny problem, ponieważ mój Tata (37 lat) miał depresję, był na leczeniu w szpitalu w Krakowie, na osiedlu Złotej Jesieni, brał leki, chodził do psychologa, psychiatry, terapeuty. Wyszedł ze szpitala po dwóch miesiącach. Przyjeżdżał na przepustki na weekend. Po wyjściu ze szpitala lekarze mówili, że wszystko jest na dobrej drodze, bo faktycznie - Tata czuł się lepiej, śmiał się, żartował, chodziliśmy na grille, imprezy rodzinne, ale jednak pod wpływem leków przeciwdepresyjnych było fatalnie.

W domu po prostu panowało piekło. KOSZMAR. Tata był otępiały, nie mógł się skoncentrować, wzrok mu się pogarszał, mówił, że jest nikomu nie potrzebny, chciał aby Pan Bóg go zabrał... Wszystko mu nie pasowało, nikogo nie lubił. Nie był sobą. Krzyczał na mnie (jestem jedynaczką), na mamę. Kiedyś mama umyła podłogę płynem o zapachu mydła marsylskiego, to się rozpętało piekło. Zaczął się wydzierać, że mama chce go już wszystkim wykończyć, że jej na nim nie zależy i takie tam. Oprócz tego był też CHOROBLIWIE zazdrosny. O wszystko i o wszystkich.  O sms z erotycznymi reklamami które do Mamy przypadkowo ktoś wysłał, sprawdzał wszystkie bilingi z telefonów, mój telefon, GG, e-maile... KOSZMAR po prostu.

Aczkolwiek, kiedy przestał stosować leki przeciwdepresyjne, i wrócił do swoich leków (mówię tutaj o lekach na cukrzycę i nadciśnienie) nagle wszystko ustało. Nie ma żadnych kłótni, konfliktów, sporów... Nic! Jest tak jak dawniej!!! Nawet wrócił do pracy, i codziennie wraca ucieszony. Na początku myślałam, że on to wszystko, ukrywa, tuszuje. Ale ile by można tak było ukrywać to, że go coś gnębi? Jedak wszystko wróciło na właściwy tor.

Ale ostatnio pojawił się nowy kłopot. Tata coraz częściej zaczyna pić. Wprawdzie nie pije codziennie, ale co tydzień. Kiedy tylko przychodzi weekend to on pije, czasem nawet sam ze sobą. Obawiam się, że to choroba (depresja) się nawraca i on chce się jej pozbyć alkoholem. Chce jakby odbiec od tego. Uniknąć nawrotu. Boi się, że choroba powróci. Takie ja odniosłam wrażenie. Mama chciała mu postawić twarde warunki, czyli, że np. "albo przestajesz pić, a jak nie to żegnam" lub "pójdziesz sie leczyć, a jak nie, to składam pozew o rozwód", ale nie postawi Mu tych warunków, ponieważ Tata ma słabą psychikę i Mama nie zaryzykuje aż tak bardzo, bo Mama twierdzi że Tata mógłby coś sobie zrobić!

Nieraz podczas choroby mówił, że się idzie powiesić, albo chciałby, żeby już go zabrało z tego świata, a ja wiem jaki Tata jest wrażliwy, i miękki. On by sobie sam nie poradził. A w tej chwili naszym problemem jest zadłużenie. Oczywiście nie bije nas, ani nie wyzywa. Ale przez to picie może sobie coś zrobić i zniszczyć sobie zdrowie. Bo taki sposób, jak alkohol, to na odbieganie od problemów jest za słaby i trzeba mu to powiedzieć. A ja mam na niego NAJWIĘKSZY wpływ. Ale jak mu to powiedzieć żeby poszedł na odwyk? Czy to dobry pomysł? Co mam Mu powiedzieć, żeby go przekonać? Jakich argumentów użyć? Pozdrawiam, Karolina.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego piję więcej?

Witam! Od dłuższego czasu mam problem z alkoholem. Zgłosiłem się nawet w związku z tym do poradni, gdzie terapeuta powiedział mi, że jestem uzależniony od alkoholu. Nadal jednak nie jestem przekonany, że powinienem się leczyć, a na pewno nie traktuję...

Witam! Od dłuższego czasu mam problem z alkoholem. Zgłosiłem się nawet w związku z tym do poradni, gdzie terapeuta powiedział mi, że jestem uzależniony od alkoholu.

Nadal jednak nie jestem przekonany, że powinienem się leczyć, a na pewno nie traktuję siebie jako alkoholika. Nie urywa mi się film, ale mam inne problemy związane z moim piciem. Zauważyłem jednak, że odkąd zgłosiłem się do poradni w związku z moim piciem, ujawniłem się ze swoim problemem, piję jeszcze więcej, praktycznie codziennie.

Dlaczego tak się dzieje, dlaczego odkąd zacząłem oficjalnie mówić o swoim problemie terapeucie zacząłem pić więcej, pofolgowałem sobie?? Dlaczego myślę sobie, że skoro już mam problem i tak jestem alkoholikiem to mogę pić jeszcze więcej? Proszę o szczerą odpowiedź!

Czy to może być problem?

Postaram się przedstawić pokrótce mój problem, choć kilka lat trudno opisać w kilku tylko słowach. Mam 27 lat, a od 6 w szczęśliwym związku – tak myślałam. Od pewnego czasu zaczęłam się zastanawiać czy mój chłopak (30 l) nie ma...

Postaram się przedstawić pokrótce mój problem, choć kilka lat trudno opisać w kilku tylko słowach. Mam 27 lat, a od 6 w szczęśliwym związku – tak myślałam. Od pewnego czasu zaczęłam się zastanawiać czy mój chłopak (30 l) nie ma problemów z nadużywaniem alkoholu. Wszystko zaczęło się od wyjazdu za granicę, kiedy raz po raz zostawałam wieczorami w domu, a on w tym czasie dobrze się bawił popijając. Wracał często w takim stanie autem do domu (po powrocie do kraju nie zdarzyło mu się to już). Na początku myślałam, że z dala od domu i swojej rodziny oraz nawałem pracy tak to po prostu znosi nowe miejsce i klimat, ale po moich prośbach nic się nie zmieniło. Doszło nawet do tego, że nie zawsze przyniósł do domu zarobione pieniądze.

Po powrocie każde z nas zamieszkało w swoim rodzinnym mieście i wróciło do swoich obowiązków. Nadal widywaliśmy się weekendami, ale nie mieszkaliśmy razem. Mieliśmy plany zamieszkać razem. W końcu nadarzyła się taka możliwość, lecz mieszkanie trzeba było wyremontować – i znowu się zaczęło. Codzienny „browarek pomaga przy pracy, lepiej się pracuje i myśli” – tak mówił. Cały czas nurtowało mnie pytanie czy nie za dużo i za często sięga po piwo, ale po rozmowie doszliśmy do porozumienia i obiecał, że jak tylko skończy remont, ograniczy picie, a ja wierzyłam i ufałam w to co mówi. Jednak po tym wszystkim minęło już 8 miesięcy, a ja nadal czekam na zmianę zachowania, często dochodzi między mani do kłótni właśnie przez to piwo, gdyż doszło do tego, że nawet jak poproszę, aby nie pił chociaż przez 2 dni, kiedy się widzimy – wpada w złość i mówi, że jak mi nie pasuje to mnie nie trzyma na siłą i że on wie co robi. Kilka razy przyłapałam go na kłamstwie, lecz on nawet nie uważał, że źle robi.

Był taki okres, że wciągnął się w hazard na dobre – wiedziałam, że nie poradzę sobie sama, więc o wszystkim powiedziałam jego mamie i razem postawiłyśmy warunek zmusi z tym skończyć albo wszyscy się od niego odwrócą – od jakiegoś czasu nie chce słyszeć o grze na automatach, więc myślę, że mu przeszło. Był taki dzień, że naprawdę zaczynało być coraz gorzej i wynikło kilka sytuacji, których podejrzewam, że się wstydził i chyba sam doszedł do takiego wniosku, bo sam zgłosił się do psychologa. Wszystko było w porządku – nie pił przez 2 tygodnie, byłam szczęśliwa i mieliśmy niemal bezkonfliktowy związek do momentu spotkań grupowych, gdzie byli alkoholicy w naprawdę zaawansowanym stadium choroby. Po tych spotkaniach twierdził, że on nie pasuje tam, bo potrafi się kontrolować, wie ile może wypić i nie dopuści do tego co inni mówili na AA.

Ostatnio zdarzają mu się etapy „użalania nad sobą” lub „nerwówki o byle co” – uważa, że jest do niczego, że nic nie potrafi, że nie umie rozkręcić firmy, którą niedawno założył – choć przekonuję go, że jest dobry w tym co robi i jakie ma pomysły, ale to nic nie daje. Pomagam mu jak tylko mogę i wspieram, ale on uważa, że nie robię nic i jestem niewyrozumiała. Bywają dni, że muszę uważać na to co mówię, żeby go nie zdenerwować i nie zacząć kłótni – stał się bardzo nerwowy. Ostatnio powiedział, że dobrze, że ma piwo, bo sam nie potrafiłby się uspokoić w momencie, jak go coś wyprowadzi z równowagi. Wiem, że to dobry i zdolny człowiek, a alkohol zmienia go w zupełnie innego. Na początku tego nie dawał poznać po sobie, ale teraz zaczyna być coraz gorzej i czasami wydaje mi się, że nie potrafi zapanować nad nerwami. Gdyby nie ten alkohol to nie mielibyśmy w zasadzie żadnych poważnych problemów.

Myślę, że duży wpływ ma środowisko, w którym się obraca – ludzie bez związków i rodzin, którym zależy tylko, żeby mieć na piwo od rana lub jeszcze inne używki, a on nie potrafi nikomu odmówić, jeśli wchodzi w grę piwo i koledzy. Ostatnio postanowił się na jakiś czas nie spotykać, a ja nie narzucam się z nadzieją, że sobie wszystko przemyśli i zrozumie, że ma już tyle lat, że czas zacząć normalnie żyć i że doceni brak mojej obecności (bo uważam, że naprawdę jestem dla niego w stanie wiele zrobić i pomóc, jeśli tylko che). Proszę o pomoc, bo nie wiem jak mam się zachować i co dalej zrobić, czy odwrócić się od niego, bo chce mieć szczęśliwą rodzinę w przyszłości, nawet jeśli teraz będę musiała cierpieć przez rozstanie. Jak działa umysł takiego człowieka, czy naprawdę potrafiliby mnie zostawić dla wolności picia ? Czy to w ogóle można nazwać problemem z alkoholem? Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak zmienić swoje podejście?

Mam na imię Kinga. Mam 20 lat. Od kilku lat nie umiem sobie poradzić ze swoim samopoczuciem. Czuję się człowiekiem bez wartości, nic mi nie wychodzi, tak jakbym chciała, i mam ciągłe zmiany, w zasadzie wahania, nastrojów....

Mam na imię Kinga. Mam 20 lat. Od kilku lat nie umiem sobie poradzić ze swoim samopoczuciem. Czuję się człowiekiem bez wartości, nic mi nie wychodzi, tak jakbym chciała, i mam ciągłe zmiany, w zasadzie wahania, nastrojów. Ze stanu euforii przechodzę w smutek. Jestem też DDA.

Jako, że gdy byłam dzieckiem, nie doznałam zbyt wiele uczucia, teraz można powiedzieć, że żebrzę o miłość. Staram się, wybaczam rzeczy, które mnie bolą i smucą, bo boje się być sama. Przesadnie okazuje uczucia, np ciągłą chęcią przytulania. Oddaje siebie i bardzo przeżywam jak coś idzie "nie tak". Czuję się wtedy winna. Że to musi być moja wina, że coś jest ze mną nie tak, że albo za mało się staram albo za dużo.

Rozkładam każdą sytuację na czynniki pierwsze, zastanawiam się trzy razy zanim coś postanowię. W końcu jednak pomimo, że coś mi nie odpowiada, i tak się na to godzę, bo nie chce, aby mój chłopak mnie zostawił. Kiedyś samookaleczałam się. Miewam myśli samobójcze. Nie są one codzienne, ale jednak można powiedzieć "cykliczne". Chciałabym się w końcu cieszyć życiem, ale nie wiem, jak mam to zrobić. Mam wiele planów, ale szybko się zniechęcam.

Mam niskie poczucie własnej wartości, pomimo tego, że często ludzie mi mówią coś odwrotnego. Chciałabym to zmienić, tylko nie wiem, gdzie mam to zrobić, do kogo się udać, więc zamieszczam tą prośbę tutaj w nadziei na odzew. Z góry dziękuję. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Upija się w samotności... i co teraz?

Mój chłopak ma 27 lat i ma problem... tak mi się przynajmniej wydaje. On ma mocną głowę i lubi pić - niestety. Najgorsze jest to, że będąc sam w domu, potrafi wypić nawet 9 piw. To najbardziej mnie martwi. Czasem...

Mój chłopak ma 27 lat i ma problem... tak mi się przynajmniej wydaje. On ma mocną głowę i lubi pić - niestety. Najgorsze jest to, że będąc sam w domu, potrafi wypić nawet 9 piw. To najbardziej mnie martwi. Czasem zdarza się, że po tylu piwach do mnie dzwoni, a następnego dnia nic nie pamięta. Powiedziałam mu, że nie będę tolerować takiego zachowania, to wyznał mi, że robi to z nudów, dla zabicia czasu i dlatego, że miewa kłopoty ze snem, a tak tylko się wysypia. Ostatnio obiecał mi (ale sam z siebie) że nie będzie pił rok - nie wytrzymał nawet miesiąca. Znamy się od jakichś 9 miesięcy i bardzo mi na nim zależy, ale nie wiem czy poradzę sobie, jeśli ten problem się nasili, bo niestety wiem, z doświadczeń w moim otoczeniu, ile krzywdy potrafi wyrządzić alkohol. Proszę o pomoc. Czy to już jest problem? Jak mu pomóc? Czy może postawić mu warunek albo ja albo alkohol?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy to ja przesadzam?

Witam. Jestem z chłopakiem od roku. Bardzo go kocham. On od 10 lat pali marihuanę, a odkąd jesteśmy razem pali codziennie po 3-4 razy. Uważa, że to nic złego i traktuje to jak hobby. Ja niestety zauważam, że coraz...

Witam. Jestem z chłopakiem od roku. Bardzo go kocham. On od 10 lat pali marihuanę, a odkąd jesteśmy razem pali codziennie po 3-4 razy. Uważa, że to nic złego i traktuje to jak hobby. Ja niestety zauważam, że coraz częściej jest zły i agresywny. Wszystko wyprowadza go z równowagi. Nie mam już sił z tym walczyć. Zastanawiam się czy długoletnie palenie marihuany może tak wpłynąć na psychikę człowieka?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Łukasz Kowalski
Lek. Łukasz Kowalski

Marihuana. Czy to uzależnienie?

Witam. Jestem z chłopakiem 4 lata, w tym roku mamy się pobrać. Kiedys zapalił sobie raz na 2-3 miesiące, a teraz, od ponad 3 miesięcy, pali 3-4 dni pod rząd, dzień przerwy lub dwa, i znowu to samo. Nie wiem...

Witam. Jestem z chłopakiem 4 lata, w tym roku mamy się pobrać. Kiedys zapalił sobie raz na 2-3 miesiące, a teraz, od ponad 3 miesięcy, pali 3-4 dni pod rząd, dzień przerwy lub dwa, i znowu to samo. Nie wiem jak już z nim rozmawiać - prosiłam, błagałam, a on obiecuje, że w tym tygodniu nie zapali ani razu, ale i tak nie dotrzymuje slowa. Ja palę papierosy, wiem jaki wpływ mają na mój organizm, ale on twierdzi, że trawka jest zdrowsza, nie uzależnia, że może przestać palić kiedy chce. Wielokrotnie rozmawiałam z nim na ten temat i prawie zawsze kończyło się to kłótnią. Jego koledzy palą bez przerwy, nawet w pracy. Co mam robić? Błagam o radę i bardzo dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Kowalska
Lek. Magdalena Kowalska

Jak szkodliwa jest marihuana dla noworodka, jeśli matka karmiąca piersią pali?

Jestem 32-letnią mamą dwójki dzieci. Bardzo długo palę marihuanę. Wiem, że to niemądre. Nie mam jednak kłopotów z zajęciem się dziećmi czy domem, ale nie będę siebie tu tłumaczyć. Ostatnio dużo myślałam o moim zachowaniu i nie jestem z...

Jestem 32-letnią mamą dwójki dzieci. Bardzo długo palę marihuanę. Wiem, że to niemądre. Nie mam jednak kłopotów z zajęciem się dziećmi czy domem, ale nie będę siebie tu tłumaczyć. Ostatnio dużo myślałam o moim zachowaniu i nie jestem z siebie dumna. Paliłam w czasie drugiej ciąży i palę nadal. Dziecko urodziło się zdrowe i ładnie przybiera na wadze. Karmię piersią i martwię się, jakie skutki może to wywołać, jeśli palę. Postanowiłam przestać, gdyż bardzo kocham swoje dzieci i nie mogę się tak prowadzić. Czas przestać! Jest mi bardzo przykro:( Martwię się i chciałabym wiedzieć, co mogłam spowodować paleniem i karmieniem dzieciątka?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty