Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 9 0

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Zaburzenia odżywiania: Pytania do specjalistów

Problemy z odżywianiem u córki. Jak mam się zachować?

Witam! Jestem mamą dwunastoletniej dziewczynki, która wyjechała na dwa tygodnie na kolonię. Dzisiaj, sprzątając w jej pokoju, znalazłam nieoczekiwanie za łóżkiem luźne, zapisane kartki. Chciałam je wyrzucić, razem z innymi niepotrzebnymi rzeczami, ale zaczęłam je czytać. To, co przeczytałam, przeraziło...

Witam! Jestem mamą dwunastoletniej dziewczynki, która wyjechała na dwa tygodnie na kolonię. Dzisiaj, sprzątając w jej pokoju, znalazłam nieoczekiwanie za łóżkiem luźne, zapisane kartki. Chciałam je wyrzucić, razem z innymi niepotrzebnymi rzeczami, ale zaczęłam je czytać. To, co przeczytałam, przeraziło mnie. Córka pisze, iż ma problem z samoakceptacją, iż jest gruba. Faktycznie ostatnio przytyła, ale nie myślałam, że aż tak bardzo - jeszcze z pół roku temu ważyła około 56-58 kg, obecnie waży około 65 kg i ma 163-164 cm wzrostu. Stwierdziła w tych zapiskach, iż na początku planowała zostać anorektyczką, ale rodzice (czyli ja i mój mąż) by to zauważyli. Na jednej ze stron internetowych przeczytała, że chudnie się, wymiotując i robi to codziennie od około dwóch tygodni. Nie wiem, czy to prawda, ale myślę, że tak, skoro to słowa napisane przez nią samą. Planowała też kupić środki przeczyszczające, bo wyczytała, iż to pomaga schudnąć. Na tych dwóch stronach opisuje też, że ma napady niepohamowanego apetytu i że nie potrafi nad tym zapanować, nie wie, co by zrobiła, gdyby ktoś - rodzice - się o tym dowiedział.

Do dnia dzisiejszego byłam przekonana, że córka zawsze z nami o wszystkim będzie mogła i chciała porozmawiać, bo my zawsze jej pomożemy. Nie zdawałam sobie sprawy z faktu, iż jej nadwaga stanowi dla niej tak duży problem. Spędzamy z nią dużo czasu, rozmawiamy, śmiejemy się... W związku z powyższym mam dwa pytania: 1 - czy to już bulimia? 2 - co teraz mam z tą wiedzą zrobić, by jej nie przestraszyć, nie zawstydzić, by nie zamknęła się w sobie i by miała poczucie, że ją rozumiem i jej pomogę? Czy porozmawiać z nią od razu jak przyjedzie, delikatnie, ale bezpośrednio na temat tego, co znalazłam? Czy może raczej porozmawiać ogólnie na temat zaburzeń odżywiania i obserwować ją a za jakiś niedługi czas podjąć ten temat? Nie wiem, co robić. A może już udać się do psychologa? Przepraszam za tak długi wywód, ale córka jest dla mnie najważniejsza. Z góry dziękuję za szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Głodzenie się oraz napady obżarstwa

Piszę po raz kolejny, to już zaszło za daleko. Teraz ważę 48 kg i mam 170 cm wzrostu. Chociaż teraz to już pewnie ważę powyżej 49 kg po takim obżarstwie. Nie umiem nic innego robić, tylko mysleć o jedzeniu,...

Piszę po raz kolejny, to już zaszło za daleko. Teraz ważę 48 kg i mam 170 cm wzrostu. Chociaż teraz to już pewnie ważę powyżej 49 kg po takim obżarstwie. Nie umiem nic innego robić, tylko mysleć o jedzeniu, zawaliłam szkołę, ledwo zdałam. Budzę się po nocach z myślą co jutro zjem, a czego nie. Boję się przytyć. Wszyscy codziennie, po kilka razy, mówią mi, że strasznie źle wygladam, że jestem wychudzona. Ale ja tego nie widzę! Dalej mam wielki, odstający brzuch i grube uda (49 cm). Codziennie się głodzę, jem około 500 kcal dziennie, a potem co parę dni przychodzi dzień, że mam taki napad, kiedy jem ile wlezie, aż mnie mdli, ale nie mogę zwymiotować. Ciągle jadę na tabletkach przeczyszczajacych, nie mam siły, boję się zacząć jeść normalnie, bo boję się efektu jo-jo. Nie chcę więcej przytyć. I te wyrzuty sumienia, i ten tluszcz wszędzie go czuję, szczególnie na brzuchu.

Nie mam 3. miesiąc miesiączki, prawie wcale nie mam piersi, paznokcie i włosy też wyglądają źle. Mam na przemian wzdęcia i zaparcia. Nie mam siły, probowałam się zabić, ale nie wyszło. Jest już późno, jak sie zaraz lepiej nie poczuję, to nie wytrzymam. Napad miałam o 18.00, teraz jest 23.21, a ja dalej o tym myślę. Już tak nie mogę. Mama mnie nie rozumie.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie mogę jeść

Kiedyś jadłam normalnie, tak jak każdy, obiad itd. Śniadanie było dla mnie zawsze najważniejsze, nie wiem kiedy przestało, naprawdę nie wiem. Więc z czasem przestałam jeść śniadania, co było przecież plusem, bo miałam więcej czasu rano. Nadrabiałam zawsze w szkole,...

Kiedyś jadłam normalnie, tak jak każdy, obiad itd. Śniadanie było dla mnie zawsze najważniejsze, nie wiem kiedy przestało, naprawdę nie wiem. Więc z czasem przestałam jeść śniadania, co było przecież plusem, bo miałam więcej czasu rano. Nadrabiałam zawsze w szkole, więc przychodząc do domu nie miałam ochoty na obiad. Więc i o nim zapomniałam. No i to szło coraz dalej, ja nie widziałam w tym nic dziwnego. Każdy nieraz przez jakiś czas nie je, to normalne. Doszło jednak do tego, że przestałam czuć głód. Po prostu nie jadłam nic całymi dniami i nie czułam tego nawet. Dopóki nie robiło mi się słabo albo dopóki nie drżałam na całym ciele nie jadłam. Kiedy jednak zaczęło mi się tak robić zjadałam cokolwiek, ale co bym nie zjadła, robiło mi się niedobrze. I to tak strasznie. Bez względu na to, co to było - czy cukierek czy jedna kanapka. Nie mogłam nic jeść, a jakoś trzeba było. I to tak boli. To uczucie. To nie tylko fakt, że Ci niedobrze, czy coś. To taka porażka. I to jest coraz gorsze - nie mogę jeść. To nie to, że nie chcę. Ja nie mogę. Śpię całymi dniami, nie mam siły, bo skąd tę siłę brać? Nie chcę tak... Pomocy!

Czy mogę z tego wyjść o własnych siłach i zaakceptować siebie?

Witam. Coś ostatnio nie daje mi spokoju... Dodam, że mam 17 lat, 168 cm wzrostu i ważę 48 kg. To ciągnie się od dwóch lat. Nie potrafię normalnie funkcjonować. Od dwóch lat nieustannie walczę ze swoim ciałem. Były oczywiście przerwy....

Witam. Coś ostatnio nie daje mi spokoju... Dodam, że mam 17 lat, 168 cm wzrostu i ważę 48 kg. To ciągnie się od dwóch lat. Nie potrafię normalnie funkcjonować. Od dwóch lat nieustannie walczę ze swoim ciałem. Były oczywiście przerwy. Rok temu, w wakacje zaczęłam się odchudzać, to był impuls, jakaś głupia uwaga, nie pamiętam. Schudłam wtedy do 45 kg. Niestety rodzina zaczęła ingerować, przytyłam z powrotem do 56 (waga z którą zaczynałam). Dałam sobie spokój na pewien czas, zaczynałam wciąż od nowa i od nowa. Nic się nie udawało - dwa tygodnie ścisłej diety, obżarstwo - tak w kółko. Nie wymiotowałam nigdy. Po prostu, głodówka (chyba można tak nazwać około 300 kcal dziennie), obżarstwo itd. Tyłam, chudłam, kółko się zamyka.

Dziś znów mam motywację, schudłam już 7 kg w 33 dni. Moja dieta wygląda następująco: - śniadanie: miseczka truskawek + jedna wasa, - obiad: warzywa na parze. Do tego ćwiczę sporo, bo 1,5 godziny dziennie, przy czym mam jakąś obsesję - powtarzam co chwila ćwiczenia, bo wydaje mi się, że wykonuję coś źle lub karam siebie za określoną sytuację, która akurat mi się przypomni. Kończy się na tym, że np. zamiast 10 powtórzeń robię 16. Nie wiem jak wyglądam, rano czuję się lekka i widzę siebie normalnie - tzn. jestem szczupła. Po południu lub po posiłku to się zmienia i niekiedy nie mogę uwierzyć, że jestem po prostu dosyć 'okrągła'. W jednym momencie wydaje mi się, że jestem chuda, za godzinę mogę przyrzec, że wyglądam strasznie. Nie wiem już komu wierzyć - nie wierzę w nic, w żadne słowo. Nie wierzę sobie. Wierzę tylko w tą pustkę w moim brzuchu. Wtedy czuję się duchowo 'większa', pełna sił i motywacji.

Mam z góry ustalony cel: 44 kilogramy. Boję się jednak, powoli uświadamiam sobie, że nie jestem pewna czy wyjdę z tej 'diety', skoro nawet po warzywach czuję się otyła. Głód mnie niszczy. Czuję, jak uciekam od rodziny, od wszystkich, jestem odosobniona. Mam ochotę bić pięściami w ściany, krzyczeć. Jestem taka głodna. Boję się jedzenia. Nie potrafię zjeść czegoś ponad 'program' ustalany zazwyczaj rano. Nie wiem co mam robić, straciłam przyjaciół, boję się, że stracę też chłopaka, nie pozwolił mi się odchudzać. Proszę, czy mogę z tym coś zrobić 'sama'? Mogę z tego wyjść o własnych siłach, zaakceptować siebie? Zrobię wszystko, dłużej tak nie mogę. Do tego mam dziwne stany. Tzn. poprawiam w kółko jedną rzecz, nawet jeśli jest na swoim miejscu. Idę korytarzem i nagle cofam się kilka kroków bez celu, bo tak nakazuje mi ta myśl. Boję się, proszę o pomoc...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego wciąż tyję, choć jem normalnie?

Gdy miałam 13 lat wpadłam w anoreksję. Schudłam może z 25 kg. Zmuszano mnie do jedzenia, więc waga wróciła do normy, a nawet była jeszcze większa niż wcześniej. Teraz mam 14 lat i ważę 55 kg przy wzroście 158 cm....

Gdy miałam 13 lat wpadłam w anoreksję. Schudłam może z 25 kg. Zmuszano mnie do jedzenia, więc waga wróciła do normy, a nawet była jeszcze większa niż wcześniej. Teraz mam 14 lat i ważę 55 kg przy wzroście 158 cm. Cokolwiek zjem, od razu tyję! Nie jem naprawdę dużo, może jakieś 1000 kcal dziennie. Nie jem słodyczy ani żadnych fast foodów. Ciągle płaczę, nie wiem, po co przestałam wtedy jeść, mogłam jeść normalnie i ważyć te 47 kg (158 cm wzrostu), a teraz cokolwiek zjem, tyję! Ja tak nie chcę! Czy można zrobić coś, żeby tak nie tyć? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to może oznaczać anoreksję?

Mam 15 lat. Przy wzroście 163 cm ważę 54 kg. Od jakiegoś czasu zaczęłam się odchudzać. Na początku było łatwo, bo miałam dość silną wolę i umiałam się powstrzymać przed jedzeniem tego, czego nie wolno. Przez kilka dni miałam dietę...

Mam 15 lat. Przy wzroście 163 cm ważę 54 kg. Od jakiegoś czasu zaczęłam się odchudzać. Na początku było łatwo, bo miałam dość silną wolę i umiałam się powstrzymać przed jedzeniem tego, czego nie wolno. Przez kilka dni miałam dietę proteinową, ale postanowiłam, że raczej bardziej opłaca mi się głodówka. W pierwszym dniu udało mi się zjeść tylko 155 kcal. Na drugi 212 kcal, a na trzeci już nie warto wspominać, tyle zjadłam. W kolejnych dniach na przemian jadłam raz dużo, raz mało. Zaczęłam również wymiotować. Dzisiaj np. na śniadanie zjadłam chudy omlet i jogurt Activia, ale poczułam wyrzuty sumienia i gdy tylko ojciec wyszedł, zwymiotowałam wszystko. Przez cały dzień i tak zjadłam jeszcze dwie marchewki, trochę liści sałaty i 11 skibek chleba bez masła, ale z serem. Za karę przejechałam na rowerze 20 km, pobiegałam po lesie i zrobiłam 100 brzuszków, 50 skłonów i 50 skłonów od nogi do nogi. Kolega mówi, że jem strasznie mało, ale ja tego nie widzę. Jak łatwo zrzucić jeszcze trochę. Przynajmniej do 50 kilo?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zaburzenia odżywiania - jak sobie pomóc?

Jestem kobietą, mam 19 lat. Mam 170 cm wzrostu i obecnie ważę ok. 53 kg. Wszystko zaczęło się, gdy w październiku 2009 r. postanowiłam, że trochę schudnę. Chudłam. Szło mi naprawdę nieźle. Ograniczałam jedzenie, przestałam jeść słodycze i nie jadłam...

Jestem kobietą, mam 19 lat. Mam 170 cm wzrostu i obecnie ważę ok. 53 kg. Wszystko zaczęło się, gdy w październiku 2009 r. postanowiłam, że trochę schudnę. Chudłam. Szło mi naprawdę nieźle. Ograniczałam jedzenie, przestałam jeść słodycze i nie jadłam po godzinie 18. Wchodząc raz w tygodniu na wagę, zwykle byłam pozytywnie zaskoczona, chudłam ok. 1 kg tygodniowo. Podobało mi się to. I tak chudłam, chudłam, chudłam... Ludzie zaczęli to zauważać. Na początku ich reakcja była pozytywna, z czasem zaczęli mi mówić, że wyglądam na osobę chorą. Tak z wagi 70 kg zeszłam do około 50 kg. (50 kg - moja najniższa waga).

Przez początkowy okres diety zapisywałam to, co jem, ale nie liczyłam zawartych w posiłkach kalorii. Później zaczęłam liczyć. To było straszne. W kwietniu 2010 roku (Wielkanoc) skusiłam się na ciasto - pierwszy raz od października. Wtedy wpadłam w wir jedzenia. Jadłam ciasto, które zostało po świętach, na początku kulturalnie, po kawałeczku, bo byłam na diecie, potem upiekłam sobie jeszcze ciasto, jadłam, jadłam, jadłam... Potem postanowiłam wrócić do diety, pozwalając sobie jednak na ciasto od czasu do czasu, żeby uniknąć napadów obżarstwa. Będąc szczupłą myślałam, że czasami mogę pozwolić sobie na małe szaleństwo, zjeść czasami tyle, ile chcę. Czasem objadałam się tak, że strasznie bolał mnie brzuch, był bardzo wypukły, bolały mnie mięśnie pod żebrami. Obżerałam się w samotności. Wstydziłam się tego. Wszyscy uważali, że jestem taka chuda, że wyglądam jak anorektyczka, a tymczasem ja żarłam więcej niż wszyscy razem wzięci.

Odkąd pamiętam zawsze lubiłam jeść. Nigdy mnie to nie opuściło. Jednak mimo ogromnej chęci jedzenia teraz już nie chciałam tyć. Byłam zła, gdy waga zbliżała się do 53 kg. I tak zaczęło się moje obżeranie i ograniczanie jedzenia do minimum - na przemian. Próbowałam wymiotować, ale mi to nie wychodziło, więc zaczęłam zażywać środki przeczyszczające. Po dniu obżarstwa brałam tabletkę i następnego dnia rano budziłam się z płaskim brzuchem. Robiłam kupę, jedną, drugą, trzecią i było po sprawie. Czasami, gdy tak bardzo się objadłam i nie odczuwałam bólu fizycznego z przejedzenia, byłam na siebie wściekła. Zjadłam tyle, a moje ciało nawet mnie za to nie karze. Ale psychika karała. Wyrzucała mi każdą zjedzoną kalorię. Miałam nienawistne myśli w stosunku do samej siebie, myślałam o tym, by zadać sobie ból, chciałam umrzeć.

Teraz jak to piszę, ważę ok. 53 kg. Nie liczę już kalorii. Ciągle jednak myślę o jedzeniu. Jak nie jem to śpię, jak nie śpię to myślę o jedzeniu albo jem. Mam ochotę na sernik, to idę do sklepu kupić ser i robię ciasto. Potrafię zjeść pół blachy od razu, kto wie, może zmieściłabym i całą blachę. Czasem mam wrażenie, że nie odczuwam ani głodu, ani sytości. Moje życie jest jedzeniem. Nie liczy się nic innego. A gdy nawet na chwilę zajmę się czymś, to i tak myśli dotyczące jedzenia przedzierają się na pierwszy plan. Gdy zjem, myślę co mogłabym zjeść potem. Z drugiej strony towarzyszy mi lęk przed przytyciem, choć ostatnio 'pozwalam sobie ważyć więcej niż 50 kg'. Nie mam już na to wszystko siły. W miarę bezpiecznie czuję się w swoim łóżku. Jednak czasami potrafię wyrwać się z łóżka do sklepu np. po loda, bo akurat przeszedł mi przez myśl.

Nie wiem już jak mam żyć. Nie mam na to siły. Nie mam celu w życiu. Nie chce mi się spotykać z ludźmi, nie chce mi się wychodzić z domu. Nic mi się nie chce. Kiedyś, zanim zaczęłam dietę, jadłam co chciałam i kiedy chciałam. Nie miałam świadomości kalorii zawartych w jedzeniu. Jak przytyłam, kupowałam spodnie w większym rozmiarze i nie robiłam z tego problemu. Czy byłam szczęśliwsza? Wiem, że się rozpisałam, ale jeśli Pan/Pani dotarła tutaj i czyta właśnie to zdanie, to z rozpaczą i łzami w oczach wołam o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Osłabienie i częste bóle i zawroty głowy

Mam 17 lat, 175 cm wzrostu i ważę 50 kg, a mój wskaźnik BMI wynosi 16,3. Oprócz tego mam częste bóle i zawroty głowy, jest mi ciągle słabo, mam nerwobóle, mam bardzo suchą skórę i ciężko się dogaduję ostatnio ze znajomymi. Proszę mi powiedzieć, czy mam anoreksję?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak mam sobie pomóc w anoreksji?

Mam 20 lat, 153 cm i ważę 44 kg. Od 5 lat choruje na anoreksję. Boję się jedzenia, ale są etapy, gdzie bardzo chce zmienić swoje życie i zaczynam wtedy więcej jeść. Jest to tylko zdrowie jedzenie, nie biorę do...

Mam 20 lat, 153 cm i ważę 44 kg. Od 5 lat choruje na anoreksję. Boję się jedzenia, ale są etapy, gdzie bardzo chce zmienić swoje życie i zaczynam wtedy więcej jeść. Jest to tylko zdrowie jedzenie, nie biorę do ust nic słodkiego ani tłustego, no oprócz tłustych ryb i avocado, bo wierzę, że ten tłuszcz jest zdrowy, że jest dla mojego serca i mózgu. Wtedy kiedy zacznę już jeść, bardzo rośnie mi brzuch i w ogóle bardzo tyję, co powoduje u mnie kompletna panikę. Rezultat jest taki, że znowu zaczynam ograniczać wszystko do minimum. Tak jest w kółko.

Wszyscy mi mówią, że nie jestem grubaską i że mój organizm czuje, że musi sobie skumulować jedzenie na "biedniejsze" czasy, ale ja nie potrafię się przełamać, nie potrafię wytrwać z zdrowym normalnym jedzeniem. Wagę mam niby ok, ale nie mam okresu już od pięciu lat, boje się, że mój organizm nie wytrzyma, jem ok. 900 kcal dziennie, ale moje wewnętrzne organy są już u kresu. Płaczę, bo nie wiem, co mam robić, nie chcę już więcej przytyć, przecież nie jestem chuda, a jednocześnie wiem, że tak dalej być nie może, bo się totalnie już zrujnuję. Błagam, niech mi ktoś pomoże!!!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy moje BMI na pewno nie jest prawidłowe?

Zadałam już wcześniej pytanie i uzyskałam zadowalającą odpowiedź. Chciałam jednak drążyć temat dalej. Tutaj jest link do poprzedniego pytania: http://portal.abczdrowie.pl/pytania/dziwne-objawy-i-dziwne-zachowanie-czy-to-poczatek-ed Pani, która udzieliła mi odpowiedzi napisała: "Pani obecna masa ciała: 56 kg jest zbyt niska w stosunku do wzrostu, oznacza...

Zadałam już wcześniej pytanie i uzyskałam zadowalającą odpowiedź. Chciałam jednak drążyć temat dalej. Tutaj jest link do poprzedniego pytania: http://portal.abczdrowie.pl/pytania/dziwne-objawy-i-dziwne-zachowanie-czy-to-poczatek-ed Pani, która udzieliła mi odpowiedzi napisała: "Pani obecna masa ciała: 56 kg jest zbyt niska w stosunku do wzrostu, oznacza niedowagę". Dodam, że ta waga utrzymała się niestety tylko kilka dni, po czym ważę teraz 57,5 kg. Napisała pani, że waga jest za niska. Czy aby na pewno? W książce pt.: "Atlas. Kalorie i tłuszcze" jest napisane, że niedowaga zaczyna się, gdy BMI jest poniżej 19. W internecie miejscami napisane jest, że nawet od 18,5 zaczyna się niedowaga. Moje BMI przekracza jednak obie te granice, bo wynosi w tym momencie 19,89. Kalkulatory w Internecie mówią, że moja waga jest idealna.

Wiem, że jest Pani specjalistką i nie chcę podważać Pani autorytetu, chciałam tylko upewnić się, czy nie pomyliła się Pani, odpowiadając na moje pytanie. Trapi mnie to także, ponieważ bliskie mi osoby mają odmienne zdania na temat mojego wyglądu. Jedna z nich - babcia, mówi, że jestem gruba, tata zaś uważa mnie za kościotrupa, ciągle mówi, że jestem za chuda. Jest to dla mnie bardzo trudne, wytrzymać coś takiego, nie wiem co mam o sobie myśleć. Dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jakie są objawy anoreksji?

Dzień dobry, mam 21 lat, 165 cm wzrostu i ważę 40 kg. Mam bardzo małe łaknienie, często odczuwam zmęczenie. Czy to już anoreksja? A może inna choroba?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Renata Kazbieruk
Mgr Renata Kazbieruk

Czy jest możliwość odchudzania się i bycia szczęśliwym?

Mam 15 lat i ważę 55 do 56 kg. Bardzo chciałabym schudnąć i nie narażać się na to, że nie urosnę. Odchudzam się już od około 2 lat, jednak mimo że chudnę, zawsze sprawia mi to wiele trudności. Kiedy jestem...

Mam 15 lat i ważę 55 do 56 kg. Bardzo chciałabym schudnąć i nie narażać się na to, że nie urosnę. Odchudzam się już od około 2 lat, jednak mimo że chudnę, zawsze sprawia mi to wiele trudności. Kiedy jestem na diecie, nie mam ochoty na nic, nic mi się nie chce, na wszystkich się wściekam. Moja rodzina nienawidzi tego, dlatego jest mi to kategorycznie zabronione. Jednak mimo wszystko fatalnie czuję się w swoim ciele (a wlasciwie ze swoim brzuchem). Chciałabym móc jak każde dziecko jeść, co chcę (albo przynajmniej więcej niż 1600 kcal dziennie). Poza tym przez to, że odchudzałam się przez długi czas, to nie potrafię wyleczyć się psychicznie. Kiedy zjem więcej, niż postanowię w ciagu dnia, to czuję się fatalnie, mam ochotę ćwiczyć cały dzień.

Czy jest możliwość odchudzania się i bycia szczęśliwym? Bo ja do tego jeszcze nie doszłam. Albo chociaż czy jest możliwość nie odchudzania się i nie tycia? Wszystkie moje koleżanki nie mają tego problemu, jedzą dwa razy tyle co ja i nie tyją, są wręcz chudsze ode mnie :( Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy muszę iść do szpitala?

Witam, mam 17 lat, 174 cm wzrostu, ważę niecałe 48 kg. Zdiagnozowano u mnie anoreksję, w co nie bardzo wierzę, ale to pomińmy. W ciągu kilku ostatnich miesięcy (mniej więcej od września) schudłam ok. 17 kg, od tego czasu...

Witam, mam 17 lat, 174 cm wzrostu, ważę niecałe 48 kg. Zdiagnozowano u mnie anoreksję, w co nie bardzo wierzę, ale to pomińmy. W ciągu kilku ostatnich miesięcy (mniej więcej od września) schudłam ok. 17 kg, od tego czasu nie miesiączkuję. Niepokoi to moich rodziców, którzy chcą wysłać mnie do szpitala na przymusowe leczenie. Bardzo tego nie chcę - nie podoba mi się perspektywa spędzenia wakacji na oddziale. Podobno "pomoc", jaką oferują takie placówki, sprowadza się jedynie do tuczenia pacjentów na siłę, czy to prawda? Chciałabym o pobycie w szpitalu dowiedzieć się jak najwięcej, bo widzę, że moi rodzice naprawdę chcą mnie w nim umieścić. Czy przy mojej wadze hospitalizacja naprawdę jest konieczna? Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak mogę sobie poradzić z napadami obżarstwa?

Witam. Jestem 17-letnią dziewczyną i od pewnego czasu zmagam się z kompulsywnym objadaniem się. Staram się jeść pięć posiłków dziennie, ale i tak w końcu rzucam się na jedzenie. Chodzę także do psychologa, jednak nie wiem, w jaki sposób...

Witam. Jestem 17-letnią dziewczyną i od pewnego czasu zmagam się z kompulsywnym objadaniem się. Staram się jeść pięć posiłków dziennie, ale i tak w końcu rzucam się na jedzenie. Chodzę także do psychologa, jednak nie wiem, w jaki sposób miałby mi on pomóc. Leczę się także na depresję. Po prostu już nie daję sobie rady z tym jedzeniem. Nie lubię jeść, ale jednak czuję, że jakby muszę, taki niedosyt. A jak zacznę jeść, to do oporu. Popadam ze skrajności w skrajność. Albo nie jem prawie wcale albo za dużo, chociaż częściej jest to za dużo. Proszę o jakąś radę, jak mogłabym sobie poradzić z kompulsywnym objadaniem się.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy anoreksja prowadzi do bulimii czy na odwrót?

Słyszałam kiedyś, że te dwie choroby są od siebie zależne. Raz słyszałam, że anoreksja prowadzi do bulimii, i raz, iż jest odwrotnie. Dla mnie większy sens ma ta pierwsza wersja, ponieważ nikt przez całe życie nie jest w stanie...

Słyszałam kiedyś, że te dwie choroby są od siebie zależne. Raz słyszałam, że anoreksja prowadzi do bulimii, i raz, iż jest odwrotnie. Dla mnie większy sens ma ta pierwsza wersja, ponieważ nikt przez całe życie nie jest w stanie nie jeść, a jak już dostanie się raz napadu obżarstwa, to potem ciężko się go w 100% pozbyć. Jestem jednak ciekawa, jak to jest naprawdę? Czy te choroby w ogóle wynikają jedna z drugiej?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dziwne objawy i dziwne zachowanie. Czy to początek ED?

Chciałam tylko zapytać, czy moje zachowanie jest normalne, czy jestem bliska ED? Od trzech lat staram się wprowadzać do mojego jadłospisu zdrowe zamienniki, np. zamiast białego pieczywa jem tylko razowe, zamiast białego ryżu- ryż dziki. Rok temu kupiłam sobie wagę...

Chciałam tylko zapytać, czy moje zachowanie jest normalne, czy jestem bliska ED? Od trzech lat staram się wprowadzać do mojego jadłospisu zdrowe zamienniki, np. zamiast białego pieczywa jem tylko razowe, zamiast białego ryżu- ryż dziki. Rok temu kupiłam sobie wagę i ważę się codziennie. Nie pamiętam dnia, żebym nie skontrolowała wagi. Na początku tego roku ważyłam 55 kilogramów przy wzroście 170 cm. Niestety, w ciągu miesiąca waga wzrosła do 59, czasem pokazywała 60. Nie zmieniałam trybu życia, nie mam pojęcia skąd to się wzięło. Towarzyszyły temu też dziwne objawy: Palce u rąk puchły mi w środku dnia (np. w szkole). W nocy budziłam się z wielkim uczuciem pragnienia, mimo że tuż przed snem piłam szklankę herbaty czy innego napoju. Budziłam się też z gwałtownym kołataniem serca, przez 4 miesiące nie miałam okresu. Co się ze mną dzieje? W maju ważyłam 58, teraz nagle waga sama z siebie spadła (nie odchudzam się) 56,3. I znowu nie mam okresu.

Bardzo się martwię tym, co się dzieje, co się działo, a najbardziej przeraża mnie moja waga. Boję się, że ona wzrośnie znów w tak gwałtownym tempie. Proszę o odpowiedź, albo jakieś rady. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego boję się przytyć?

Witam! Mam na imię Renata. Mam 30 lat i uważam, że mam udane życie osobiste, a jednak jest coś, co mnie bardzo dręczy: otóż panicznie boję się, że utyję. Wszystko to zaczęło się gdy byłam w ciąży. Około 6...

Witam! Mam na imię Renata. Mam 30 lat i uważam, że mam udane życie osobiste, a jednak jest coś, co mnie bardzo dręczy: otóż panicznie boję się, że utyję.

Wszystko to zaczęło się gdy byłam w ciąży. Około 6 m-ca ciąży okazało się, że mam tzw. zatrucie ciążowe. Byłam wtedy bardzo spuchnięta i przy moim wzroście, 145 cm, ważyłam aż 65 kg. Nie mogłam zrozumieć dlaczego ludzie nie rozumieją tego, że nie jestem gruba tylko po prostu chora! Szwagierka wraz z teściową mówiły, że one będąc przy nadziei aż tak nie wyglądały i to jeszcze bardziej mnie dołowało, nie mówiąc już o stwierdzeniach znajomych: ale jesteś nalana, grubiutka, kiedy pękniesz piłeczko itp.

Po porodzie dosyć szybko chudłam co też nie podobało się ani mojej teściowej, ani szwagierce i codziennie dochodziło do tego, że teściowa porównywała mnie i swoją córunię i rzucała różnymi stwierdzeniami oraz tekstami typu, która z nas jest szersza itp. Teraz ważę 41 kg przy wzroście 145 cm i strasznie boję się, że przytyję. Boję się jeść, a jak już zjem troszkę więcej niż zwykle to zmuszam się do wymiotów, średnio 1 raz dziennie. Codziennie się ważę i mierzę!

Nie wiem co się ze mną stało - wcześniej nie przywiązywałam tak dużej wagi do swojej sylwetki, a teraz bycie szczuplejszą od innych stało się dla mnie priorytetem! Co się ze mną dzieje?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego znów się pogrążam?

Dzień dobry, mam 18 lat i czuje się nikim, bezwartościowym człowiekiem, chyba nie zasługującym już na kolejną szansę. Powinnam już z reguły sama decydować o własnym życiu i być poważną osobą, przecież jestem dorosłą kobietą, ale tak nie jest, nie...

Dzień dobry, mam 18 lat i czuje się nikim, bezwartościowym człowiekiem, chyba nie zasługującym już na kolejną szansę. Powinnam już z reguły sama decydować o własnym życiu i być poważną osobą, przecież jestem dorosłą kobietą, ale tak nie jest, nie potrafię, czuję się jak małolata zaplątana w sidła własnej głupoty i smutku, jestem gorsza od innych, dużo gorsza. Zdiagnozowano u mnie anoreksję, mam już za sobą pobyt w szpitalu psychiatrycznym (byłam tam ponad 3 miesiące, wypuszczono mnie dzień przed maturą) oraz pobyt na oddziale neurologii, gdzie wystawili na mnie wyrok.

Obecnie mam dość własnego życia, nie wiem czego chcę, co chciałabym robić. Jestem osobą nadwrażliwą, izolującą się, tłumię w sobie negatywne emocje, boję się wszystkiego, gdy ktoś chce zobaczyć, ile ważę, dostaję ataku furii, paniki. Nie wiem, po co to wszystko piszę, czego oczekuję, ale mam już dość. Teraz jestem za granicą u rodzeństwa, niby z kimś, z rodziną, ale wciąż sama. Od grudnia ubiegłego roku zażywałam antydepresanty i psychotropy, depresja i zaburzenia lękowe nie pozwały mi normalnie żyć, funkcjonować, bądź nie pozwalają nadal, nie wiem. Niestety ja byłam osobą dość upartą, chciałam do końca chodzić do szkoły, nawet gdy mój psychiatra powtarzał mi, że należy być egoistką i zacząć myśleć choć trochę o sobie, lecz ja nie dawałam za wygraną - niestety nie trwało to zbyt długo, karetka zabierała mnie ze szkoły co tydzień, na zmianę traciłam przytomność, mdlałam i przy każdym takim incydencie dostawałam ataku drgawek. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że jestem chora, że coś jest nie tak, nawet gdy wisiałam nad toaletą lub umywalką prowokując wymioty, czy ćwicząc.

W lustrze widzę grubą świnię, słonia, człowieka brzydkiego, wstrętnego, który wnet zatonie we własnym tłuszczu. Lekarze nie dawali za wygraną, ja również. Obecnie ważę zdecydowanie za dużo - 49 kg przy 161,5 cm wzrostu. Chcę schudnąć, w sumie to już zaczęłam, spadłam prawie 3 kg w tydzień, nie wiem, czy to dobrze czy nie, ja sama sobie z tym nie radzę, nienawidzę siebie. Nawet teraz wstyd, bezsilność i pustka w głowie, ciągle błędne koło. Chciałabym, aby inni nie zauważali mojej beznadziejności, czuję, że z każdym dniem jest ze mną gorzej - bardziej gruba, brzydka i beznadziejna. Teraz od nowa głodzę się, wymiotuję, ćwiczę i powoli opadam z sił. Wiem, że jestem głupia, ale nie potrafię na tym zapanować. Wszystko mnie boli, a ja kłamię, że wszystko ok, że siniaki na plecach to od twardego łóżka, a wymiotowałam, bo coś mi zaszkodziło i ciągłe bóle głowy.

Moje wyniki badań są dobre, ale nie zadowalające lekarzy, EKG też się jakoś ustabilizowało. Jedyne co nie daje mi spokoju i odbiera również chęć do życia to napady padaczkowe, miałam 2x wykonywane badanie EEG i oba zapisy były niepoprawne. To mnie wykańcza, boję się sama wychodzić z domu, przyjmuję lek przeciwpadaczkowy od 5 miesięcy i nic, napady zdarzają się nadal, nikt u mnie w rodzinie nie chorował, to dlaczego ja? Moje życie jest bez sensu, ale czego ja oczekuję, przecież to ja jestem wszystkiemu winna, ja chciałam umrzeć, zniknąć, zapaść się pod ziemię, schudłam 15 kg w dwa miesiące, oni wszyscy mi nie pozwolili, a ja teraz czuję się dla nich ciężarem, dla wszystkich lekarzy, rodziny. Wstydzę się prosić o pomoc, przecież ich zawiodłam. Jak mogę sobie pomóc, jakie jest wyjście z tego bagna, jakiekolwiek? Czy to tylko chwilowy kryzys? Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy można wyjść z kompulsywnego objadania się samemu, bez pomocy psychiatrycznej?

Mam 17 lat, 158 cm wzrostu i ważę 59 kg. Długo szukałam nazwy zaburzenia, na jakie cierpię, w końcu znalazłam forum i inne strony na temat kompulsywnego objadania się. Nie mam żadnych wątpliwości, że to jest to, spełniam wszystkie warunki...

Mam 17 lat, 158 cm wzrostu i ważę 59 kg. Długo szukałam nazwy zaburzenia, na jakie cierpię, w końcu znalazłam forum i inne strony na temat kompulsywnego objadania się. Nie mam żadnych wątpliwości, że to jest to, spełniam wszystkie warunki zaliczające mój problem do tego zaburzenia. Próbowałam wyjść z tego sama, wielokrotnie przechodziłam na diety, głównie 1000 kcal, ale udawało mi się zaledwie na parę dni, wystarczyło kilkanaście kalorii więcej niż przy założeniu i wszystko było stracone. Przywykłam do zwyczaju: jesz wszystko albo nic albo cały dzień jesz, jakbyś nie miała nic w ustach od tygodnia albo parę jabłek na dzień.

Nie wiem, czy to tylko kwestia wyćwiczenia silnej woli, dzięki której łatwo by mi było kontynuować dietę czy to większy problem, gdzieś wewnątrz. Przyda mi się każda informacja. Dodam jeszcze, że konsultowałam się w tej sprawie z moją mamą, ale ona nie widzi w tym problemu, dlatego nawet nie wchodzi w grę wizyta w jakiejś poradni.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam bulimię, gdzie szukać pomocy?

Witam, od około 10 lat mam napady. Nie wymiotuję codziennie, ale zdarzają się dni, że zmuszam się do wymiotów. Wiem, że choroba ta może wyniszczyć organizm. Nie wiem jednak, gdzie szukać pomocy. Pochodzę z Warszawy, bardzo proszę o udzielenie mi informacji o najlepszych specjalistach w tej dziedzinie.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty