Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Zaburzenia osobowości: Pytania do specjalistów

Czy jestem psychopatą?

Szczerze nie jestem pewny co tu napisać, ale czy jest miejsce gdzie można stwierdzić u mnie psychopatię nieodpłatnie? Z internatu ciężko jest mi wywnioskować czy mam ową przypadłość czy też takowej nie posiadam, ponieważ ciężko mi twierdzić iż jestem psychopatą...

Szczerze nie jestem pewny co tu napisać, ale czy jest miejsce gdzie można stwierdzić u mnie psychopatię nieodpłatnie?

Z internatu ciężko jest mi wywnioskować czy mam ową przypadłość czy też takowej nie posiadam, ponieważ ciężko mi twierdzić iż jestem psychopatą z prostej przyczyny: czytając w internecie jest zbyt wiele rożnych teorii i każdy owy psychiatra, który badał psychopatów, ukazuje rożne objawy.

Ja nie posiadam uczuć, nie posiadam sumienia - przykładów nie ma sensu podawać - ludzie są dla mnie istotami bezwartościowymi, a co się z tym wiąże, ich towarzystwo mnie nudzi i irytuje, manipuluje innymi głównie opierając się na ich słabościach no i głównie dlatego, że jest to dość ciekawe i lepiej dzięki temu pojmuję niektóre sprawy. Agresja - ciężko orzec czy mam z nią problemu przynajmniej w moim otoczeniu nie jest to zbytnią nowością lub rzadkością.

Jedynie niszcząc kogoś, sprawiając ból, głownie psychiczny, odczuwam przyjemność. Jedyny konflikt z prawem to kilka mandatów za picie z miejscu publicznym i innym mało znaczącymi rzeczami i bardzo powszechnymi.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

To depresja czy zaburzenia osobowości borderline?

Witam, od ponad pół roku mam stwierdzone zaburzenia osobowości typu borderline. Ostatnio od jakiś 2 tygodni nie mam na nic siły, leże cały dzień w łóżku i śpię i miewam myśli samobójcze. Wróciłam do cięcia się aby rozładować...

Witam, od ponad pół roku mam stwierdzone zaburzenia osobowości typu borderline. Ostatnio od jakiś 2 tygodni nie mam na nic siły, leże cały dzień w łóżku i śpię i miewam myśli samobójcze. Wróciłam do cięcia się aby rozładować emocje, lecz panuje nad tym, zdarzyło się to tylko dwa razy po półrocznej przerwie. Nie chcę się ciąć. A na uczelni robią się zaległości. Chciałabym bardzo żeby to się zmieniło. Czasami myślę, że to nigdy nie przejdzie, i że lepiej byłoby to wszystko skończyć. Byłam u lekarza 3 dni temu. Dostałam leki, takie same jak podczas pobytu w szpitalu, lecz po nich czuję się jeszcze bardziej ospała i zmęczona. Nie mam siły do życia. Czy to depresja, a lekarz nie zauważył czy to po prostu "nawrót" choroby. Podjęłam w tamtym tygodniu psychoterapię, lecz psychoterapeuta powiedział, że to będzie trwało latami abym wyszła na prostą. Boję się, że po raz kolejny zawalę studia. Pomóżcie.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Mam jakiekolwiek szanse na wyleczenie?

Witam. Jestem 24 letnią kobietą. Mam diagnozę: osobowość chwiejna emocjonalnie, typ impulsywny. Okaleczam się od 11 lat, miewam często stany depresyjne, lękowe i urojenia. Od 3 lat jestem pod opieką psychiatry. Przeszłam dwie trzymiesięczne psychoterapie grupowe na oddziale dziennym leczenia...

Witam. Jestem 24 letnią kobietą. Mam diagnozę: osobowość chwiejna emocjonalnie, typ impulsywny. Okaleczam się od 11 lat, miewam często stany depresyjne, lękowe i urojenia. Od 3 lat jestem pod opieką psychiatry. Przeszłam dwie trzymiesięczne psychoterapie grupowe na oddziale dziennym leczenia nerwic. Od prawie roku przyjmuję neuroleptyk w niskiej dawce i doraźnie leki uspokajające. Po okresie poprawy, który miał miejsce jakieś 2 lata temu, mój stan stale się pogarsza - właściwie obecnie jest gorzej niż przed podjęciem leczenia. W ostatnim kwartale zaczęłam mieć napady złości tak intensywne, że cała się trzęsę. Boję się, że w takim stanie mogę stanowić zagrożenie dla otoczenia. Do tego w stanach depresyjnych mam intensywne myśli samobójcze. Wszystkie moje objawy mają charakter napadowy i utrzymują się do kilku godzin. Czasem mam kilka takich napadów w ciągu dnia. Zaczynam tracić wiarę w sens leczenia. Nie wiem czy powinnam konsultować się z innym lekarzem czy uznać, że mój przypadek jest beznadziejny. Mam jakiekolwiek szanse na wyleczenie?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zaburzenia osobowości z nawarstwieniem lękowo-depresyjnym - co to oznacza?

Moja diagnoza przez lekarza psychiatrę (który zresztą stawiał sporo diagnoz, ale zaprzestał na tej) brzmi: zaburzenia osobowości z nawarstwieniem lękowo-depresyjnym. Powiedział mi, że z tego można wyjść, że nie jest to nic groźnego itd aczkolwiek leki raczej mi nie pomogą...

Moja diagnoza przez lekarza psychiatrę (który zresztą stawiał sporo diagnoz, ale zaprzestał na tej) brzmi: zaburzenia osobowości z nawarstwieniem lękowo-depresyjnym. Powiedział mi, że z tego można wyjść, że nie jest to nic groźnego itd aczkolwiek leki raczej mi nie pomogą a pomóc mi może psychoterapia. Podobno można dojść do normalnego stanu. Czy jest to choroba psychiczna? Czy to jest wyleczalne? I co to dokładnie jest za choroba? Z góry dziękuje i czekam na odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak odróżnić borderline od uzależnienia?

Witam, leczę się psychiatrycznie od 16. roku życia. Teraz mam 25 lat. Wtedy to była diagnoza depresji młodzieńczej. Brałam leki. Trochę pomogło. Jednak po 4 latach znowu trafiłam do psychiatry z uwagi na zaburzenia lękowe (ataki paniki, lęk uogólniony)...

Witam, leczę się psychiatrycznie od 16. roku życia. Teraz mam 25 lat. Wtedy to była diagnoza depresji młodzieńczej. Brałam leki. Trochę pomogło. Jednak po 4 latach znowu trafiłam do psychiatry z uwagi na zaburzenia lękowe (ataki paniki, lęk uogólniony) i zachowania autodestrukcyjne (cięcie się, przypalanie, objadanie, seks, ryzykanctwo i picie alkoholu, próby samobójcze). Dostałam diagnozę osobowości chwiejnej emocjonalnie typu borderline. Nowe leki, psychoterapia już prawie 5-letnia. Wiele rzeczy już pokonałam. Jednak wciąż mam duży problem z alkoholem. Psychiatra wysyła mnie na terapię uzależnień (oddział dzienny- to duży problem, bo pracuję), ale terapeuta (obecny i taki, do którego poszłam raz w związku z alkoholem) mówi, że jak pokonam borderline to alkohol też przestanie być problemem. Zupełnie nie wiem co robić? Leczyć uzależnienie czy zaburzoną osobowość? Kiedyś piłam mniej, teraz pije dużo i często (prawie codziennie butelkę wina). Kiedyś piłam z lęku, złości, smutku, teraz każdy powód jest dobry. Ale za to wcześniej się cięłam i robiłam inne złe rzeczy, teraz ich nie robię już wcale, zostało tylko picie i jedzenie (odchudzanie - tycie, nie mam anoreksji ani bulimii). Wyjdę z tego w miarę leczenia borderline czy odwyk mnie nie ominie? A jak pójdę na odwyk i zacznę znowu się ciąć? Boję się. Proszę o poradę. Chce wyzdrowieć, ale nie wiem jak dalej iść. M.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to przejdzie? Jak sobie pomóc?

Witam serdecznie, jestem 26 letnią kobietą. Skończyłam studia, pracuję, mam kochającą rodzinę i dobrego narzeczonego. Nie wiem, czego mi brak... Czuję się nieszczęśliwa, ale nie potrafię określić dlaczego. Bardzo szybko się męczę, najchętniej leżałabym w łóżku i patrzyła w sufit.... Witam serdecznie, jestem 26 letnią kobietą. Skończyłam studia, pracuję, mam kochającą rodzinę i dobrego narzeczonego. Nie wiem, czego mi brak... Czuję się nieszczęśliwa, ale nie potrafię określić dlaczego. Bardzo szybko się męczę, najchętniej leżałabym w łóżku i patrzyła w sufit. Nic mi się nie chce, nawet rzeczy, które normalnie sprawiłyby mi przyjemność, jak choćby wyjście do kina, teatru, spotkanie z narzeczonym, stają się ciężarem. Niby cieszę się, ale przez chwilę, potem myślę już o tym, że ta przyjemność się skończy i zaraz znów nieprzyjemne rzeczy - teraz praca, kiedyś nauka. Ruszenie się dokądkolwiek męczy mnie i fizycznie i psychicznie, ledwo zacznę coś robić w domu, pracy, a już nie mam sił. Zawsze sądziłam, że to przez moje lenistwo, rodzice okropnie mnie rozpuścili, ale dlaczego brak mi ochoty i zapału również do rzeczy miłych? Na nic nie czekam w życiu, nie mam celu, jakoś nic mnie nie uszczęśliwia. Zaczęłam od jakiegoś czasu myśleć o śmierci jako o uwolnieniu od trudów życia, a przecież wiem, że mam dobre życie i teoretycznie cieszę się z tego, jestem za to wdzięczna. Jednak pojmuję śmierć, jako przejście do szczęścia bezwzględnego, zaczęłam na nią czekać i trochę mnie to przeraża. Często kiedy mijam samochody na ulicy, przychodzą mi obrazy wypadków, które za chwilę będą miały miejsce, wyobrażam sobie jakieś straszne rzeczy. Tak samo jeśli w rodzinie ktoś cierpi, nie wiem czemu wyobrażam sobie od razu, że ta osoba umiera, widzę jak umiera, pogrzeb, siebie w żałobie. Ale nie wywołują te wizje smutku u mnie. Czy jestem aż taką egoistką? Często mam myśli straszne, przychodzą mi do głowy drastyczne obrazy, a nie karmie umysłu filmami grozy, tego typu powieściami czy obrazami, grami itp. Raczej unikam tego rodzaju rzeczy. Skąd to się rodzi w mojej głowie? Czemu widząc przypadkowa osobę na ulicy, tworzę w umyśle obrazy tej osoby napadniętej, zmasakrowanej, umierającej. Przecież nie chcę mieć takich myśli. Sama też jadąc tramwajem, mam czasem wrażenie, że zaraz ktoś, kto stoi obok mnie, np. poderznie mi gardło. Wyobrażam to sobie, jakiś głos mówi mi, że muszę wysiąść, że jak nie posłucham wewnętrznego głosu, to coś się zaraz stanie. Ignoruję to, ale czuję niepokój, na szczęście szybko o tym zapominam, nie jest to raczej źródłem mego złego samopoczucia. Mam wrażenie, że nie mam w sobie energii życiowej. Jak ją zdobyć. Czytam, słucham muzyki relaksacyjnej, dużo śpię i nic. Tłumacze sobie, że mam wiele powodów do radości, porównuję się do tych nieszczęśliwszych, biednych, chorych. Musze przyznać, to prawda, jestem szczęściarą w życiu z wielu powodów. Ale co z tego...W domu często powtarzano, że jestem ciągle ponura, ciągle niezadowolona, często tak było albo po prostu miałam taką minę. Mam ''niezadowolona twarz''. Moim problemem są też ludzie. Na zewnątrz jestem bardzo miła i uprzejma, pomocna, serdeczna, dobra. Jestem lubiana. Niestety ludzie potwornie mnie denerwują. To, że ktoś za wolno idzie, że jest źle ubrany, że lepiej ubrany ode mnie, że za głośno mówi lub za cicho. Czasem przez jakąś głupotę gotuje się we mnie. Nie lubię jak ktoś jest za blisko, jak ociera się o mnie w autobusie lub przypadkiem dotknie mojej reki, jak usiądzie koło mnie. Aż mnie wszystko swędzi. Chyba nikomu nie przyszłoby do głowy, że tak odczuwam, przecież jestem taka miła i wrażliwa... Ha, no właśnie. Mam wrażenie, że coś niedobrego we mnie siedzi. Jakieś okrucieństwo, czy co... te drastyczne myśli i wewnętrzna agresja w stosunku do ludzi. Co robić? Kiedyś jak miałam zły dzień, coś mi nie poszło, to robiłam sobie mała sznytkę agrafką. Nie robiłam sobie krzywdy, ale ta mała ranka dawała mi jakąś satysfakcję. Czasem mam ochotę to zrobić, ale wiem, że jeśli ktoś bliski to zobaczy, będę miała awanturę. Jestem dorosła kobieta, a czuję i zachowuje się jak dziecko. Wymagam poświęceń dla mnie, a jeśli ich nie ma jestem niezadowolona, wyżywam się psychicznie na narzeczonym. Mówię mu rzeczy, które go zasmucą lub zranią. Żałuję czasem, że on nie chce zadać mi bólu w ten sposób, obrazić się, nakrzyczeć, zganić mnie. Miałam kiedyś taki związek, w którym też wiecznie się obrażałam, choć nie wiedziałam nawet o co, a jednak cierpiąc przez tamta osobę, czekając na telefon, SMS-a, czułam się wyjątkowo. Wiedziałam, że moje emocje osiągają jakiś niesamowity pułap, czułam, że to jest miłość, uczucie, które rozrywa. Teraz mam tak cudownego mężczyznę, że nie cierpię wcale przez niego, jestem otoczona miłością i troskliwością, a czuję, że wolałabym pocierpieć, pomartwić się. Mam wrażenie, że napisałam do Państwa same głupoty. Bardzo przepraszam. Chciałam tylko podpytać o to moje przygnębienie i brak radości życia, zmęczenie i apatie, a rozpisałam się na zupełnie inne tematy. Pozdrawiam i z góry dziękuję za jakąkolwiek radę.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak dojść do równowagi między dwiema naturami mojego chłopaka?

Chciałabym się dowiedzieć jak można sobie radzić z problemem rozdwojenia jaźni. Mój chłopak ma 20 lat i mówi, że ma taki problem. Ja także zauważyłam, że ma jakby dwie natury - jedna spokojna, miła, nieśmiała, taka "codzienna" i...

Chciałabym się dowiedzieć jak można sobie radzić z problemem rozdwojenia jaźni. Mój chłopak ma 20 lat i mówi, że ma taki problem. Ja także zauważyłam, że ma jakby dwie natury - jedna spokojna, miła, nieśmiała, taka "codzienna" i druga - "diabelska", objawiająca się w przypadku poczucia zagrożenia lub kaprysu, w wyniku przeżyć z dzieciństwa, stosowana jako obrona.

Druga natura dotyczy głównie sfery seksualnej, jednak w takim stopniu, że wpływa to na nasze życie. Mój chłopak czuje nieodpartą ochotę na różne partnerki seksualne, na "zaliczanie", na "bycie panem", na kontrolowanie sytuacji tak, jak tylko on chce, jednak sam nie wie jak ostatecznie będzie się potem czuł, nie potrafi określić czy to zdrada i przede wszystkim nie chce mnie ranić, ale widzę, że nie umie tych dwóch osobowości jakoś pogodzić.

To jest taki dziwny instynkt, ciągle walczy, bo inaczej oszaleje - jak mówi. Chcę mu pomóc, ale jak? Jak dojść do tego czy jest jednym czy drugim, jak dojść do równowagi między tymi naturami?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Diagnoza: osobowość histrioniczna - jak zadbać o swój rozwój?

Witam, właśnie ukończyłam trzymiesięczną terapię na dziennym oddziale dla osób z zaburzeniami nerwicowymi z rozpoznaniem cech osobowości histrionicznej. Zastanawiam się w jaki sposób w dalszym ciągu, już w normalnym życiu, zadbać o swój rozwój osobisty, gdyż terapię zakończyłam ze... Witam, właśnie ukończyłam trzymiesięczną terapię na dziennym oddziale dla osób z zaburzeniami nerwicowymi z rozpoznaniem cech osobowości histrionicznej. Zastanawiam się w jaki sposób w dalszym ciągu, już w normalnym życiu, zadbać o swój rozwój osobisty, gdyż terapię zakończyłam ze sporym niedosytem... i również terapeuci w moim podsumowaniu zasugerowali rozważenie kontynuacji terapii za jakiś czas. Mam obawy, że cały mój wgląd w siebie zostanie zagłuszony powrotem do rzeczywistości i wrócę do punktu wyjścia, znów traktując ludzi powierzchownie i tym samym skażę się na dalszą samotność wśród ludzi. Chciałabym uzyskać jakieś wskazówki dla samorozwoju, zalecaną literaturę, czy cokolwiek. Dla ułatwienia podam treść karty informacyjnej o przebiegu choroby podczas terapii: "Pacjentka przyjęta celem psychoterapii z powodu powtarzających się okresu spadku napędu, anhedonii, utraty kontaktu z rówieśnikami, uczucia pustki w głowie. Przy przyjęciu bez objawów psychozy i zaburzeń afektywnych. W grupie początkowo sprawiała wrażenie niezaangażowanej, prowokowała do stawiania granic, w ten sposób koncentrując na sobie uwagę. Po postawieniu kategorycznych granic dostosowała się do nich. W grupie aktywna, początkowo jej aktywność służyła głównie uzyskaniu uwagi, później więcej uwagi potrafiła poświęcić innym uczestnikom i konstruktywnej pracy nad własną problematyką. Podstawowymi mechanizmami obronnymi przez nią używanymi były regresja, zaprzeczenie, acting-out, idealizacja i dewaluacja. W trakcie terapii uzyskała znaczący wgląd, istotna modyfikację funkcjonowania i poprawę objawową." Pozdrawiam, Magda
odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Co to znaczy, że mam zaburzenia osobowości?

Mam 31 lat i leczę się na nerwicę depresyjno-lękową, a ponadto psychiatra twierdzi, że mam zaburzenia osobowości, że to leczy się tylko terapią, nie farmakologicznie. A ja nie potrafię znaleźć psychologa, którego obdarzyłabym autorytetem. Chcę wiedzieć co mi jest, czym...

Mam 31 lat i leczę się na nerwicę depresyjno-lękową, a ponadto psychiatra twierdzi, że mam zaburzenia osobowości, że to leczy się tylko terapią, nie farmakologicznie. A ja nie potrafię znaleźć psychologa, którego obdarzyłabym autorytetem. Chcę wiedzieć co mi jest, czym się objawiają te zaburzenia osobowości, bo za wiele tego już. Ponadto żyję ze schizofrenikiem, który mnie utrzymuje - aktualnie przebywa w szpitalu psychiatrycznym (6 nawrot psychozy), on ma 35 lat ja 31 i już nie mam siły na nic. Chcę umrzeć, tylko bezboleśnie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Moja partnerka ma borderline. Jak stworzyć z nią szczęśliwy związek?

Od początku zaistniało między nami coś niezwykłego. Miał być związek do końca życia (jesteśmy w wieku ok. 40 lat). Jednak wszystko zaczęło się sypać. Nie jestem psychologiem, ale po długich poszukiwaniach wyjaśnienia, dochodzę do wniosku, że moja partnerka może mieć...

Od początku zaistniało między nami coś niezwykłego. Miał być związek do końca życia (jesteśmy w wieku ok. 40 lat). Jednak wszystko zaczęło się sypać. Nie jestem psychologiem, ale po długich poszukiwaniach wyjaśnienia, dochodzę do wniosku, że moja partnerka może mieć zaburzenie borderline. Bardzo ją kocham, ale jej zachowanie, ucieczki, agresja to bardzo trudne wyzwanie. Jak postępować z taką osobą będąc z nią w związku? Dziękuję za odpowiedź. Sat

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zaburzenia adaptacyjne czy coś poważniejszego?

Witam! Wiem, że nie dokonuje się diagnozy na odległość, przez telefon czy Internet, ale chciałabym dowiedzieć się, czym były poniższe zaburzenia i co z nimi powinno się robić. Zawsze byłam osobą normalną, towarzyską, otwartą, lubiącą życie i niemającą wielu problemów....

Witam! Wiem, że nie dokonuje się diagnozy na odległość, przez telefon czy Internet, ale chciałabym dowiedzieć się, czym były poniższe zaburzenia i co z nimi powinno się robić. Zawsze byłam osobą normalną, towarzyską, otwartą, lubiącą życie i niemającą wielu problemów. Żadnych depresji czy zaburzeń lękowych u członków rodziny też nie ma. Kilka lat temu, na studiach, zdecydowałam się pojechać z moim chłopakiem do Anglii. Chciałam spędzić tam wakacje, zobaczyć jak jest, poznać kulturę, ludzi. Te 4 miesiące, które tam spędziłam, były czasem bardzo trudnym. Mieliśmy problemy ze znalezieniem pokoju czy mieszkania (czasem musiałam się ukrywać w wynajmowanych domach, bo właściciele sądzili, że mieszka tam tylko mój chłopak, podczas gdy było nas dwoje - powody finansowe). Z pieniedzmi też nie było ciekawie (trzeba było znaleźć pracę, przepracować kilka tygodni i dopiero wtedy pensja). Szukałam pracy parę tygodni, potem znalazłam. Była to moja pierwsza praca, dość stresująca (w wielkim angielskim centrum handlowym). Nie miałam tam nikogo bliskiego, nawet żadnej koleżanki. Obca kultura, język.Byłam z chłopakiem, z którym niezbyt dobrze mi się ukladało. Właściwie wiadomo było, że po powrocie zerwiemy. Ani razu nie widziałam tam słońca, jedzenie kupowaliśmy najtańsze, byle co. Chłopak pracowal dokładnie w innych porach niż ja, więc prawie w ogóle się nie widywaliśmy. Za to ja siedziałam zamknięta w małym pokoiku i godzinami patrzyłam w ścianę (ani telewizora, ani żadnych zajęć, ludzi) odliczając dni do powrotu. A co najgorsze, byłam tam chora. Miałam straszne infekcje intymne (ciągle mnie coś piekło swędziało, bolał mnie brzuch) i przewlekłe infekcje bakteryjne gardła. Nie leczyłam się tam, kombinowałam coś na własną rękę, raz rodzice wysłali mi leki pocztą. Momentami myślałam, że umrę. W końcu nadszedł dzień powrotu. Byłam szczęśliwa. Mogłam wrócić wcześniej, nie stresować się. Pojechałam tam, bo chciałam, a nie bo musiałam. Chciałam mieć fajne wakacje, doświadczenia. Nie sądziłam, że tak to będzie wyglądało. Po powrocie rozstałam się z chłopakiem, zaczęłam leczyć infekcje (część skutecznie, część wyleczyłam dopiero po pół roku). Starsznie źle się czułam. Miałam przewlekłe zapalenie migdałków (jedną, wielką, ciagnącą się infekcję), ale jakoś nikt do tego nie doszedł. Zaczęłam się denerwować, że właściwie co chwila jestem chora, przeziębiona. Zaczęły mnie boleć mięśnie. Chciałam chodzić na imprezy, ale ciągle bolało mnie gardło i głowa. Pewnego dnia w tv leciał program o HIV, mówili o objawach, infekcjach, bólach mięśni. A ja tak cierpiałm, więc padło na podatny grunt. I się zaczęło, zaczęłam szukać i czytać w Internecie, a tam było pełno takich niestworzonych historii, o zarażenianiu się "normalnych ludzi". Zaczęłam się bać, stresować. Pomyślałam, że może zrobię ten test, bo skąda mam wiedzieć, co mój chłopak, którego nie akceptowałam, robił wcześniej? Tydzień, przez który czekałam na wyniki, wykończył mnie psychicznie. Nie mogłam o niczym innym myśleć. Starasznie się bałam, co bym powiedziała rodzicom? Nie mogłam spać. Wynik był oczywiście negatywny, ale ja byłam bardzo roztrzęsiona. Dalej nie mogłam zasnąć, tak byłam napięta. I ciągle byłam przeziębiona. Ze straszną bezsennością i wielkim napięciem trafiłam do lekarza psychiatry. I tu bym chciała skończyć. Dodam, że po operacji wycięcia migdałków, po pół roku, przeszły mi objawy choroby, przeziębienia i ból gardła). Chciałabym się dowiedzieć czym było to, co mnie spotkało? Co doprowadziło do wizyty u psychiatry? Czy były to zaburzenia adaptacyjne (są reakcją na duży stres, taki jak choroba), czy cos gorszego? Co się robi z takimi zaburzeniami? Czy ta reakcja miała prawo mieć miejsce? Dziękuję za odpowiedz, pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Małgorzata Wierzbicka
Mgr Małgorzata Wierzbicka

Czy ja przeżywam manię?

Witam. Nie wiem czy to dobra strona do pisania akurat o chorobie dwubiegunowej, ale wchodzi raczej to w kategorię depresji. Mam 26 lat. Od kilku lat leczę się psychiatrycznie, miałam nawet kilka pobytów w szpitalu podczas których diagnozowano depresję i...

Witam. Nie wiem czy to dobra strona do pisania akurat o chorobie dwubiegunowej, ale wchodzi raczej to w kategorię depresji. Mam 26 lat. Od kilku lat leczę się psychiatrycznie, miałam nawet kilka pobytów w szpitalu podczas których diagnozowano depresję i zaburzenia osobowośći - dokładnie osobowość chwiejną emocjonalnie.

Obecny lekarz obserwuje mnie pod kątem właśnie choroby dwubiegunowej, a nawet napomkął coś o schizoafektywnośći. Ja sama z resztą, z biegiem czasu, zaobserwowałam dwojakość swojego zaburzenia, a mianowicie, że depresja przychodzi zawsze po okresach mniejszego lub większego pobudzenia, bo takie okresy miewam i wyglądają one różne - jest nadmierna aktywność fizyczna czasami, ale bardzo często przeżywam okresy "twórczośći", kiedy to bez reszty poświęcam czas pisaniu jakiś powieśći, wierszy czy też pamiętników (mam poczucie misji, że jestem artystką i muszę tworzyć) i jest to na tyle absorbujące zajęcie, że spędza mi sen z powiek. Kiedy okres pobudzenia mija dostrzegam absurdalność swoich poczynań.

W okresach takiego pobudzenia mam zaburzenia snu, czasami wystarczy kilka godzin snu, czasami nie śpię w ogóle. Jestem wtedy drażliwa, szukam zaczepki, powoduję kłótnie. Przeżywam uczucia błogości i miłości do ludzi aż do momentu kiedy węsze spiski wszystkich ludzi w stosunku do mojej osoby, przez co niejednokrotnie traciłam pracę. Zdarzało mi się być na tyle agresywną, że np. w szpitalu stosowano unieruchomienie poprzez pasy. Kilkakrotnie zdażyło mi się słyszeć głosy i mieć omamy różnego rodzaju. Natomiast teorie spisków toważyszą mi bardzo często przez co nie mogę być regularnie aktywna zawodowo. Wspomnę też, że takie okresy utrzymują się u mnie obecnie niedługo, około 2 tygodni, ale nieleczone mogą trwać długo - najdłuższy okres jaki odnotowałam trwał rok czasu. Po okresie pobudzenia następuje klasyczna depresja, nie ominęły mnie też próby samobójcze. Obecnie jestem na stabilizatorze nastroju i widzę efekt.

Wiem, że do słusznej diagnozy potrzeba cierpliwości, dziwi mnie jednak, że po 4 pobytach w szpitalu (w tym jednym trawjącym 8 tygodni) lekarze nie bali pod uwagę możliwości takiego zaburzenia. Choroba dwubiegunowa występuje w mojej rodzinie, chorowała już nie żyjąca mama i choruje rodzona siostra (ma ChAD i borderline). Mam pełne zaufanie do swojego lekarza, ale jestem ciekawa opinii innych specjalistów. Będe wdzięczna za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy osoba z bordeline może wychowywać dziecko ?

Proszę pani, jestem w trakcie rozwodu, żona za panny była leczona w szpitalu psychiatrycznym, tam stwierdzono bordeline. Żona mnie biła, syna biła po głowie butem. Proszę o pilną odpowiedź! Tu chodzi o 4-letniego syna, syn jest na razie ze mną.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego mam tak zmienne diagnozy?

Jestem 36-letnim mężczyzną i leczenie psychiatryczne zacząłem w okresie ostatniej klasie technikum w 1993. Na początku lekarze i psycholodzy stwierdzali zaburzenia osobowości. Brałem trójpierscieniowe leki przeciwdepresyjne, lek z grupy SSRI oraz benzodiazepiny. Te dwa ostatnie w 1996 roku po...

Jestem 36-letnim mężczyzną i leczenie psychiatryczne zacząłem w okresie ostatniej klasie technikum w 1993. Na początku lekarze i psycholodzy stwierdzali zaburzenia osobowości. Brałem trójpierscieniowe leki przeciwdepresyjne, lek z grupy SSRI oraz benzodiazepiny. Te dwa ostatnie w 1996 roku po tym jak nieskutecznie wg mnie byłem leczony przez psychiatrę kobietę w przychodni. Nie chciała przepisywać mi benzodiazepin tylko neuroleptyki, leki uspokajające i przeciwdepresyjne.

A ja dalej byłem w dołku i próbowałem w 1994 podciąć żyły z powodów, które teraz wydają mi się błahe. Wtedy byłem bierny i wycofany . No i w 1996 zbawienie dał mi lek uspokajający z grupy benzodiazepin u prywatnego psychiatry. Miałem straszny nastrój, a po zażyciu tego leku po południu, bo chciałem, żeby działał do końca dnia, dostawałem istnego błogostanu i wszystkie złe, dobijające nastroje mijały. Niestety, problemy w domu z tatą i pracą nie lubianą w ogrodnictwie, a także wcześniejsze próby samobójcze spowodowały, iż nawet leki przeciwdepresyjne i benzodiazepiny w końcu poległy i zażyłem 100 tabletek rzeczonego leku.

Byłem pod respiratorem i wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym i tak od 1996 roku po tej próbie wraz z następnymi oraz łóżkiem i wycofaniem przewegetowałem do 2007 roku. Były szpitale, psycholodzy, psychiatrzy i chyba wszystkie psychotropy testowane na mnie. Nic nie rokowało poprawy, a lata 2001-2007 to istne dno. Zatrucia lekami, reanimacje, degradacja. W 2006 lęk napadowy spowodowany być może właśnie nadużywaniem substancji psychoaktywnych spowodował największy koszmar, jaki miałem podczas tych lat.

Ataki były codziennie i w końcu ani leki z grupy SSRI ani benzodiazepiny przestały być skuteczne i po roku byłem tak zdesperowany, iż jako człowiek wściekły na Boga i ateista pojechałem do klasztoru w Gidlach i popiłem winka w ampułce, o dziwo nawet się modląc. Po prostu byłem już tak zdesperowany, iż powiedziałem, że spróbuję wszystkiego, byle ataki ustały. Do dziś mówię, że tam chyba cud jakiś nastąpił, przemiana, bo ataki ustępowały i były słabsze, aż w październiku 2007 roku zupełnie odeszły. Skończyły się zatrucia lekami, skończyły się pobyty w łóżku i zwrot o 180 stopni. Życie w odwrotną stronę. Mój lekarz długoletni, psychiatra, mówił, iż nie rokował mi poprawy po tylu latach i nie miał jeszcze takiego pacjenta!

Idylla trwała do lutego 2010 roku, czyli całkiem niedawno, kiedy być może zawiedziony brakiem owocnych poszukiwań w Internecie intymnych przyjaźni doprowadziłem do kolejnej próby - skok z wysokości. Leżałem z połamanym kręgosłupem, z przewierconą czaszką trzy tygodnie na Śląsku w Piekarach . Teraz chodzę w gorsecie. Jednak po tej zaskakująco niespodziewanej próbie, po której byłem w strasznym dołku i różnych psychicznych kryzysach, nie poddałem się! Nie wróciło łóżko, ale lekka fobia społeczna, po której teraz nie ma śladu, i tylko gorset hamuje mnie przed wyjazdem do klubu dla osób z podobnymi kłopotami, brakuje kina, towarzystwa, ale na dzień dzisiejszy jest całkiem nieźle.

Trochę odszedłem od wiary po tej próbie, ale nie trwało to długo i teraz wierzę, że znowu góra pomoże. Po tym wypadku - próbie leczył mnie psychiatra z Bytomia i zmieniał diagnozy i leki jak rękawiczki. Była mania rozpoznana, potem schizofrenia prosta, hipomania, różne neuroleptyki itd... Przygodę z nowym psychiatrą zakończyłem, bo powiedział mamie, że on nie wie, co mi jest, do niczego mu nie pasuje, no i wróciłem do starego psychiatry, który zaakceptował moją prośbę o lek przeciwdepresyjny, o którym nie chciał słyszeć ten z Bytomia. Teraz jest rewelacja!

Jest lek, lęki i przygnębienie mijają, poza tym na sen benzodiazepiny, lek stabilizujacy nastrój, neuroleptyk i doraźnie beta-bloker i benzodiazepina krótko działająca, ale po leku przeciwdepresyjnym spożycie benzodiazepin i beta-blokera znacznie spadło. Rozpoznawano więc u mnie różne typy schizofrenii - nigdy nie miałem głosów ani omamów, CHAD, hipomanię, depresję. Pewna psycholog od lat idzie pod prąd i twierdzi, że nigdy nie miałem i nie mam schizofrenii, a raczej stany zaburzenia osobowości oraz napięcie i stany lękowe .

Moje IQ wynosi około 115 - badanie z 1993 roku wg testu Binneta na kwadratach. Na pewno nie jestem zdrowy w pełni psychicznie, ale logika i przytomność umysłu nawet jednego psychiatrę skłoniły do stwierdzenia, że on nie czuje i nie widzi u mnie choroby psychicznej. Były to kwalifikacje na tzw. centrum aktywności w klubie dla osób po lub w trakcie zaburzeń psych. lub remisji. Dokładnie był to wrzesień 2009. Lekarz jednak się chyba pomylił, bo owszem było bezobjawowo, ale lutowa próba? I teraz znowu prawie całkiem nieźle.

Czy są to rzuty? Czy w przyszłości dalej będzie tak zmiennie? Mam I grupę inwalidzką i 800 zł co miesiąc. W zeszłym roku mój psychiatra wątpił czy otrzymam ponownie rentę na komisji, gdyż nawet podjąłem studia zaoczne w 2008 roku na farmacji, ale zlikwidowano naszą grupę, bo za mało chętnych, a były to studia płatne. W grudniu mam komisję rentową po pięciu latach i chyba po przejściach z lutego otrzymam dalsze uprawnienia. Marne pocieszenie, ale pracować nie dam rady więc i dobre te 800 zł, i pomoc rodziców, z którymi mieszkam na wsi. Mam wygodne życie i dobrą opiekę, tylko niszczę nerwy mamie przez te wszystkie lata, choć ostatnie lata napawają optymizmem, ale co dalej?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Borderline i problem z podejmowaniem decyzji. Co robić?

Witam, mam problem. Całe moje życie mam problem z podejmowaniem decyzji, często wpadam w depresję i mam zmienne nastroje, wybuchy złości i wręcz uzależnienie od martwienia się, lęki przed zmianą i brak asertywności. Teraz to mi przeszkadza w karierze....

Witam, mam problem. Całe moje życie mam problem z podejmowaniem decyzji, często wpadam w depresję i mam zmienne nastroje, wybuchy złości i wręcz uzależnienie od martwienia się, lęki przed zmianą i brak asertywności. Teraz to mi przeszkadza w karierze.

Pracuję w firmie, która zmienia mi warunki i nie wypłaca prowizji. Dostałam propozycje przejścia do innej firmy i nic - nie przeszłam, bo się bałam, że tam będzie tak samo i że sobie nie poradzę. Teraz kolejna propozycja, ciężkie wyzwanie, wszyscy to podkreślają, ale szansa na zarobienie większych pieniędzy i znowu wolę zostać w tym co mam, żeby tylko być bezpieczną. Narzekam na firmę w której pracuje, a nie potrafię jej zostawić. Tak było też z moim byłym facetem, strasznie toksyczny związek, a ja nie umiałam go zostawić, aż on mnie tak skrzywdził, że dochodziłam do siebie latami.

Nie wiem, co to jest - jak pojawia się jakaś zmiana wpadam w panikę, pytam wszystkich, chcę żeby ktoś za mnie podjął decyzję. Proszę o pomoc, bo nie potrafię tego zrozumieć. Pozdrawiam, Lena Ps. Dodatkowo mam przeniesienia z przeszłości. Obarczam mojego obecnego chłopaka brakiem zaufania i panicznie boje się być skrzywdzona.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Problemy z kontrolowaniem emocji, głosy komentujące zachowanie - czy mam chorobę psychiczną lub coś innego?

Czuje że mam poważny problem ze sobą. Kiedyś leczyłam się u psychologa, ale przerwałam terapie. Teraz mam częste zmiany nastrojów. Jak się zdenerwuję, to cała się trzęsę. Wpadam czasem w szał. Ciągle kłamię i oszukuję. Robię naprawdę złe rzeczy, aż...

Czuje że mam poważny problem ze sobą. Kiedyś leczyłam się u psychologa, ale przerwałam terapie. Teraz mam częste zmiany nastrojów. Jak się zdenerwuję, to cała się trzęsę. Wpadam czasem w szał. Ciągle kłamię i oszukuję. Robię naprawdę złe rzeczy, aż sama siebie nie poznaję, jakbym miała dwie osobowości. Potrafię robić coś niedobrego i nie gryzie mnie sumienie, tylko jest odwrotnie - powtarzam to po raz kolejny. Umiem się dobrze maskować, mogę rozmawiać z osobą, a ona nie wie, że jestem zła i coś ukrywam, że mam brudne sumienie i jakby się dowiedziała - byłoby całkiem inaczej. Słysze glosy, wiele ich jest. Nie raz są dobre, a raz złe. Podpowiada mi ktoś, że mam tak robić i w ogóle, a innym razem podpowiadają mi, że tak mam nie robić, bo to złe, ale i tak wybieram to gorsze. Chyba jestem uzależniona od seksu, muszę kochać się codziennie, żeby normalnie funkcjonować. Nie meczy mnie to wcale. Pokocham się i chce zaraz znowu i tak na okrągło. Cały czas myślę o seksie, gdzie nie pójdę. To jak obsesja. Masturbuję się od 13. roku życia do teraz. Czasem prowokuję sama kłótnie o byle powód, a czasem słusznie. Kilka razy dopuściłam się kradzieży. Nie chodzę do kościoła, tylko w święta Bożego Narodzenia i w Wigilię, ale tylko jak mam ochotę i taką potrzebę. Jak jestem w kościele to zaraz robi mi się słabo jak stoję, a jak siedzę chce mi się wtedy spać. Jak się spowiadam, to z przymusu rodziny, ale i tak nie mówię wszystkich grzechów. Nie modlę się w nocy. Do niedawna miałam same koszmary, ale potem już sny erotyczne i normalne. Często zmieniam pracę, nie umiem w jednej robocie usiedzieć, a jak już idę to się stresuję i mam strach iść, i wolę wziąć L4. Cały czas myślę o innej pracy, o takiej w clubach jako tancerka gogo, lub agencji towarzyskiej. W sumie pasowałaby mi taka praca bo mam problemy finansowe, długi. Jest czasami taki dzień, że płaczę, a zaraz się śmieję.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Choroba dwubiegunowa czy osobowość dyssocjalna?

Witam. Mam duży problem, a mianowicie ok. 4 lat temu zaczęłam mieć wahania nastrojów - raz popadałam w depresję, raz w euforię, ale najgorsze zaczęło się po urodzeniu dziecka. Zaczęłam mieć schizy, że ktos mnie prześladuje, że chce porwać dziecko....

Witam. Mam duży problem, a mianowicie ok. 4 lat temu zaczęłam mieć wahania nastrojów - raz popadałam w depresję, raz w euforię, ale najgorsze zaczęło się po urodzeniu dziecka. Zaczęłam mieć schizy, że ktos mnie prześladuje, że chce porwać dziecko. Zaczęłam pozyczać pieniądze, brac kredyty... Wydawało mi się, że syn też jest chory, że grozi mu niebezpieczeństwo. Zaczęłam okłamywać rodzinę, że syn i ja jestesmy chorzy, że czekają nas operacje. Potem doszło podrabianie pism, że to, co mówię rodzinie jest prawdą. W większości nie pamiętam tego, co robiłam, ale będąc w szpitalu przyznałam się do zarzutów, by jak najszybciej stamtąd wyjść. Postawiono mi diagnozę: osobowość dyssocjalna - nie zgadzam się z nią. Od małego byłam cicha, niesmiała, miałam problemy w kontaktach z ludźmi, nadal mam lęk przed ludźmi - wydaje mi się, że wszyscy w autobusie czy tramwaju patrzą na mnie i się śmieją. Mam poczucie winy i wstydu. Przez tę diagnozę straciłam męża i syna. Teraz Trafiłam do innego lekarza, który stwierdził ChAD - dostałam leki i czuję sie lepiej. Co mogę zrobić z diagnozą ze szpitala, która spowodowała utratę rodziny? Czy to może być faktycznei ChAD? Czy mogę odzyskac synka?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Borderline - kiedy leczenie zacznie przynosić efekty?

Witam. Od jakiegoś czasu biorę leki antydepresyjne. Lekarka stwierdziła borderline, lecz szczerze powiem, że leki w sumie wydaje mi się, że nie bardzo pomagają... Chciałabym znowu chodzić na terapię do psychologa, ale mam zamiar zacząć teraz pracować i nie wiem...

Witam. Od jakiegoś czasu biorę leki antydepresyjne. Lekarka stwierdziła borderline, lecz szczerze powiem, że leki w sumie wydaje mi się, że nie bardzo pomagają... Chciałabym znowu chodzić na terapię do psychologa, ale mam zamiar zacząć teraz pracować i nie wiem czy uda mi się to pogodzić. Czy są możliwe spotkania z psychologiem np. w godzinach wieczornych? Oczywiście w tych poradniach, gdzie się nie płaci. Mam jeszcze pytanie, czy kiedyś te objawy ustąpią? Mam na myśli autoagresję, nagłe napady wściekłości i wszystko co związane z tymi zaburzeniami, bo bardzo ciężko się z tym żyje na codzień:(. Jeśli jest tu ktoś, kto ma taki sam problem to chętnie porozmawiam. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy epizod powróci?

Witam. Chłopak rok temu, we wrześniu, dziwnie się zachowywal. Trwało to kilka godzin, był w szpitalu 4 dni. Stwierdzono F23.O - ostre i wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne bez objawów schizofrenii. Bierze atypowy neuroleptyk, cały czas czuje się dobrze, od wyjścia...

Witam. Chłopak rok temu, we wrześniu, dziwnie się zachowywal. Trwało to kilka godzin, był w szpitalu 4 dni. Stwierdzono F23.O - ostre i wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne bez objawów schizofrenii. Bierze atypowy neuroleptyk, cały czas czuje się dobrze, od wyjścia ze szpitala epizodu nie było. Jest pod opieką lekarską. Ma 27 lat. Czy jest szansa, że się to nie powtórzy? Co jest przyczyną tego epizodu? I co oznacza to F23.O? Czy ma tę chorobę dalej, czy to było ropoznanie, które miał na wypisie ze szpitala? Czy trzeba się martwic? I czy leki na stałe się bierze?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Na jaki oddział powinno trafić moje dziecko - neurologiczny czy psychiatryczny?

Zapis EEG 14-letniego dziecka: Badanie wykonano w czuwaniu, przerywanym sennością. Zapis symetryczny, zróżnicowany przestrzennie. Czynność podstawową tworzą dość regularne fale alfa 8,5-9,5 Hz o amplitudzie do 50uV oraz nieliczne, pojedyncze i w grupach fale theta 6-7Hz. Rz obecna, symetryczna....

Zapis EEG 14-letniego dziecka: Badanie wykonano w czuwaniu, przerywanym sennością. Zapis symetryczny, zróżnicowany przestrzennie. Czynność podstawową tworzą dość regularne fale alfa 8,5-9,5 Hz o amplitudzie do 50uV oraz nieliczne, pojedyncze i w grupach fale theta 6-7Hz. Rz obecna, symetryczna. FS przerywana i ciągła poza wzrostem artefaktów oraz prowokacją senności bez wpływu na zapis. W senności zwolnienie i rozpad czynności podstawowej oraz hipersynchronia zasypiania. W czasie 3 minutowej HW niewielki wzrost ilości fal wolnych, które ustępują po zakończonej aktywacji, Zapis bez zmian napadowych. TK głowy u dziecka: gęstość tkankowa struktur mózgowia w granicach normy. Układ komorowy bz. Komora 4 prawidłowa. Szeroki zbiornik wielki 41x19x28mm. Struktury móżdżku dostosowane do poszerzonego zbiornika wielkiego. Przestrzenie płynowe przymózgowe o szerokości w granicach normy. Dziecko jest leczone w PZP z powodu zaburzeń zachowania i emocji. Dziecko od grudnia ciągle ucieka, nie wiadomo kiedy i nie wiadomo gdzie. Ma skierowanie na oddział neurologiczny wieku rozwojowego pod koniec października. Moje pytanie brzmi: na jaki oddział dziecko się klasyfikuje? Na psychiatrię czy neurologię? Dodam, że stan cały czas się pogarsza.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Patronaty