Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

czy kontakt z prostytutką może spowodować depresję?

Nazywam się Krzysiek. Mam 27 lat. W wieku 27 lat miałem pierwszy kontakt seksualny z kobietą, ale z prostytutką. Przed tym pierwszym kontaktem wszystko było w porządku, miałem pracę, myślałem pozytywnie. Po pierwszym kontakcie z prostytutką wszystko zaczęło tracić sens,...

Nazywam się Krzysiek. Mam 27 lat. W wieku 27 lat miałem pierwszy kontakt seksualny z kobietą, ale z prostytutką. Przed tym pierwszym kontaktem wszystko było w porządku, miałem pracę, myślałem pozytywnie. Po pierwszym kontakcie z prostytutką wszystko zaczęło tracić sens, ale z taką mocą, że czym prędzej trafiłem do psychiatry i musiałem wziąć silne leki przeciwdepresyjne. Tak jak pisałem przed pierwszym seksem wszystko było super, niczym się nie przejmowałem, inny świat o 180 stopni. Gdy się spotkałem z prostytutką świat nabrał czarnych barw. Nie mam pracy, siedzę w domu i bezskutecznie szukam pracy, mam myśli samobójcze - chyba zacząłem prawdziwe życie. Ale co prostytutki miały takiego w sobie, że doprowadziły mnie jednego dnia właśnie na dno, tak jak pisałem - jakby z nieba do piekła i wcale nie przesadzam? Czy to możliwe, żeby prostytutka spowodowała depresję, była jak "czarny demon"? Jeszcze kilka dni po wizycie u niej czułem jakiś swąd. To był błąd, że poszedłem do niej, ale to już było. Proszę o kilka słów.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Presja otoczenia, depresja, smutek - jak sobie z tym poradzić?

Witam! Bardzo fajnie, że powstał ów portal, który pomaga, albo bardziej podnosi na duchu, prowadzi w dobrą stronę ludzi, którzy właśnie tego potrzebują. Bardzo proszę o pomoc i wsparcie. Ponad rok temu zaczęły u mnie pojawiać się symptomy depresyjne. Ciągły...

Witam! Bardzo fajnie, że powstał ów portal, który pomaga, albo bardziej podnosi na duchu, prowadzi w dobrą stronę ludzi, którzy właśnie tego potrzebują. Bardzo proszę o pomoc i wsparcie. Ponad rok temu zaczęły u mnie pojawiać się symptomy depresyjne. Ciągły stres przed jakimkolwiek spotkaniem, brak radości z życia, czuję się nikim, choć mam cel w życiu. Mam przyjaciół, nie jestem samotna, ale ciągle czegoś mi brakuje. Przyjaźnię się, ale pragnę jeszcze więcej tych kolegów. Nie mogę się cieszyć tym co mam. Chcę więcej i więcej. Mimo że dobrze, wręcz bardzo, dogaduje się z koleżankami, kolegami to i tak często wmawiam sobie, że jestem nielubiana, nie potrzeba i samotna, co kompletnie wyklucza moją sytuację życiową. Wprawia mnie to w żal i najczęściej po prostu płacz ;(. Nie potrafię nad tym panować. Nic nie sprowadziło mnie na tę depresyjną drogę, jeżeli chodzi o wychowanie, dzieciństwo. Mam wspaniałą, kochającą się, troskliwą rodzinę, z którą mam świetny kontakt. Jednak i tak czuję się źle, smutno... Chodzę na zajęcia dodatkowe z języka francuskiego. Mam tam bardzo (baaardzo) ambitną grupę, która non stop zabiera głos na lekcji. A ja? Hmm, nie idzie mi tak dobrze jak im. Nie przeszkadzałoby mi to, gdyby nie fakt, że, kurcze, bo jak czegoś nie umiem, nie zrobię, nie powiem to mówią: - no odezwij się wreszcie! - co się jąkasz? - pomyśl trochę, masz mózg... masz, tak...? - ona nie umie! (śmiech) - czy ty myślisz? to jest proste, ach przepraszam... tak trudne, ojejku... I inne. Naprawdę czasami aż mam ochotę się rozpłakać. Mam też jedną lekcję z native'm speakerem i choć rozumiem co do mnie mówi, często nie mogę się wysłowić. Wszyscy się potem na mnie patrzą, chichoczą i z dumą odpowiadają na jego pytania. To jest okropne, czuję się pod presją! Przed każdą lekcją dodatkową francuskiego ogarnia mnie rozpacz, smutek i wielki strach. Co powiedzą? Co pomyślą? Nauczycielka nie reaguje, chyba uważa, że jest to śmieszne. Nie mogę się z tego śmiać, nic to nie daje. Proszę o pomoc, jakieś artykuły, które mogłabym poczytać, porady… Nie daję sobie rady, kolejna lekcja niedługo. Ps. Wiem, że ludzie bardzo wiele do was piszą, ale proszę o możliwie jak najszybszą poradę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Związek z osobą chorą na depresję - czy to wróci? Czy dam radę?

Witam, Moja dziewczyna właśnie zachorowała na cięższy stan depresji. 2 lata temu chorowała też na depresję, brała leki, przestała brać leki i przestała chodzić do psychologa - bo czuła się już lepiej. To tak pokrótce odnośnie przeszłości. Niestety teraz...

Witam, Moja dziewczyna właśnie zachorowała na cięższy stan depresji. 2 lata temu chorowała też na depresję, brała leki, przestała brać leki i przestała chodzić do psychologa - bo czuła się już lepiej. To tak pokrótce odnośnie przeszłości. Niestety teraz nastąpił nawrót depresji, ciężkiej, od tygodnia miała bardzo silne objawy: poczucie beznadziejności, brak aktywności, zaburzenia snu, myśli (i nawet tendencje) samobójcze. Dlatego została hospitalizowana parę dni temu. Mogę dodać, że moja dziewczyna jest DDA. I ciągle cierpi z tego powodu. Czemu do Was piszę? Bo potrzebuję jakiejś pomocy, słów wsparcia, wyjaśnienia. Kocham Ją bardzo (mimo że znamy się tylko parę miesięcy), Ona mnie kocha bardzo. Jednak nie jest to dla mnie łatwa sytuacja :(. Myśli samobójcze - gdy mi powiedziała, że myślała o łyknięciu tabletek, to jak to usłyszałem to się przeraziłem, a także bardzo zabolało mnie serce. Powiedziała, że nie zrobiła tego tylko dlatego, że mnie kocha... Skoro ja Ją kocham (i Ona mnie też, jak twierdzi) - to bardzo cierpię (boli mnie) na myśl, że sama z siebie by zniknęła z mojego życia :(. Jak mam poradzić sobie z tym? Jak traktować jej myśli samobójcze w stosunku do mnie? Kolejne pytanie: bardzo Ją kocham i nie wyobrażam sobie życia bez Niej. Ale z drugiej strony nie wiem czy poradzę sobie z tym - z perspektywą życia z osobą chorą na depresję. Boję się, że później może nastąpić nawrót choroby. Boję się, że mimo że będzie się leczyć, to może popełnić samobójstwo (mimo że będę z Nią i będę zapewniał Ją o mojej Miłości) - a to mnie trochę przeraża... Czy jest taka możliwość? Czy przy stałym leczeniu u psychiatry i psychoterapeuty jest możliwość, że ta choroba powróci u Niej? Przy pierwszej depresji też miała myśli samobójcze, ale nie miała żadnych prób. Daję z siebie dużo, daję jej dużo Miłości, zapewniam, że Jej nie zostawię, że czytam dużo o tej chorobie, że damy radę, że jej pomogę w sytuacji życiowej (praca, mieszkanie, psychoterapia), ale boję się, że to może nie wystarczyć, że choroba wygra. I tego się boję, czy ja dam radę... :(. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia bez Niej, Ona beze mnie też.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Bardzo pogubiłam się w swoim życiu. Jak mam sobie poradzić?

Witam, mam 31 lat. Nie wiem co jest przyczyną mojego złego samopoczucia. Bardzo pogubiłam się w swoim życiu. Jestem przygnębiona, opryskliwa, niezdolna do okazywania uczuć, nerwowa, nie mogę spać po nocach. Mam natarczywe myśli powracające w najmniej oczekiwaniem...

Witam, mam 31 lat. Nie wiem co jest przyczyną mojego złego samopoczucia. Bardzo pogubiłam się w swoim życiu. Jestem przygnębiona, opryskliwa, niezdolna do okazywania uczuć, nerwowa, nie mogę spać po nocach. Mam natarczywe myśli powracające w najmniej oczekiwaniem momencie. W sierpniu się rozwiodłam, weszłam w nowy związek, który zakończyłam. Odnoszę wrażenie, że nie jestem w stanie nic z siebie dać. Bezsenne noce, zmęczenie, oziębłość, samotność… Gdzie szukać pomocy? Mam myśli samobójcze. Pomocy!

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak skłonić osobę w depresji do rozmowy z specjalistą?

Chciałbym nakłonić przyjaciela aby zweryfikował u psychologa lub psychiatry, czy nie poddaje się nawracającej depresji. Regularnie wracają u niego okresy obniżonego nastroju, deklaruje brak motywacji do jakiegokolwiek działania, czasem wspomina o samobójstwie, negatywnie widzi swoją obecną, przeszła i przyszłą sytuacje...

Chciałbym nakłonić przyjaciela aby zweryfikował u psychologa lub psychiatry, czy nie poddaje się nawracającej depresji. Regularnie wracają u niego okresy obniżonego nastroju, deklaruje brak motywacji do jakiegokolwiek działania, czasem wspomina o samobójstwie, negatywnie widzi swoją obecną, przeszła i przyszłą sytuacje - w większości nieracjonalnie (ma pracę, przyzwoicie zarabia, jest lubiany w towarzystwie). W okresach obniżenia nastroju często mówi o uczuciu wyczerpania, braku poczucia sensu czegokolwiek. Kiedyś namówiłem go by przeprowadził rozbudowany test online na depresję umieszczony w internecie przez jakąś instytucję psychoterapeutyczną. Trudno mi ocenić jakoś tego testu, ale wynik jednoznacznie wskazywał na problem z depresją. Podobnie było z kolejnym testem, który napotkałem w wydawnictwie poświęconym depresji (Zdaję się, że "Męska depresja"). Jestem jego przyjacielem i trudno mi pozostawać bezczynnym, szczególnie, że mój przyjaciel jest de facto samotny (w trudnym związku na odległość) . Zdaję sobie też sprawę, że nie powinienem za bardzo się angażować, bo nie mam ani kompetencji, a ni pewności, że moje podejrzenia są słuszne. Nie chcę sytuacji pogorszyć swoim wtrącaniem się. Czy jesteście Państwo w stanie przekazać jakieś wskazówki jak można pomóc takiej osobie aby jej nie zaszkodzić?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Czy przy depresji może występować też fobia szkolna?

Serdecznie witam. Syn ma dwie wady wrodzone widoczne i w chwili obecnej ma 17 lat. Ma stwierdzoną depresję i jest pod stałą opieka psychiatry, leczony farmakologicznie. Gimnazjum kończył tokiem indywidualnego nauczania w domu, ponieważ były też problemy z wyjściem do... Serdecznie witam. Syn ma dwie wady wrodzone widoczne i w chwili obecnej ma 17 lat. Ma stwierdzoną depresję i jest pod stałą opieka psychiatry, leczony farmakologicznie. Gimnazjum kończył tokiem indywidualnego nauczania w domu, ponieważ były też problemy z wyjściem do szkoły, wcale nie wychodził z domu prawie przez 3 lata. Obecnie jest uczniem technikum, ale prawie nie uczęszcza do szkoły, dodam, że nigdy nie miał problemu z nauką, to co usłyszał na lekcji to zapamiętywał, miał dobre oceny i nie musiał uczyć się w domu po szkole. Najpierw tłumaczył, że boli go głowa, innym razem, że boli brzuch, a jeszcze innym razem, że ma rozwolnienie, co faktycznie było prawdą, a w chwili obecnej odmawia całkowicie chodzenia do szkoły i tłumaczy to tym, że nie da rady, że nie może iść, nie potrafi. Dzień wcześniej obiecuje sobie, że już następnego dnia idzie na 100%, ale sytuacja jest taka sama jak dzień wcześniej. Niedługo ma termin dość poważnej operacji. Jest zamknięty w sobie, nie potrafi mi wytłumaczyć, dlaczego nie chce chodzić do szkoły. Jest to bardzo stresująca sytuacja dla nas wszystkich i nie wiem jak mam pomóc własnemu dziecku.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Depresja

Jak mam z powrotem znaleźć się w społeczeństwie?

Byłem towarzyskim, popularnym chłopakiem, grałem w wielu zespołach, wielu uważało mnie za najlepszego wokalistę w mieście, miałem wielu znajomych, z którymi często się spotykałem oraz przyjaciół, z którymi mogłem podzielić się wszystkim. Wtedy nagle coś się stało, nagle zapadłem...

Byłem towarzyskim, popularnym chłopakiem, grałem w wielu zespołach, wielu uważało mnie za najlepszego wokalistę w mieście, miałem wielu znajomych, z którymi często się spotykałem oraz przyjaciół, z którymi mogłem podzielić się wszystkim. Wtedy nagle coś się stało, nagle zapadłem w depresję, przestałem wychodzić z domu, całe dnie siedziałem i sam komponowałem piosenki o śmierci, śnie, fekaliach, narkotykach, samotności i miłości. Powoli traciłem kontakt z każdym, nie licząc najlepszych przyjaciół, dziewczyna mnie rzuciła, postanowiłem wyjechać, skończyło się to wyrzuceniem z dwóch szkół w innym mieście, następnie wróciłem z powrotem do rodzinnego miasta, gdzie wyrzucono mnie z kolejnych (w ciągu jednego roku dostałem wypis z pięciu szkół) i w końcu postanowiłem uciec od tego wszystkiego. Wyjechałem do Holandii z zamiarem postawienia się na nogi, jednak czuję, że czołgam się coraz wolniej. Nie potrafię już rozmawiać z ludźmi, nie umiem poznać kogoś nowego - jak mam z powrotem znaleźć się w społeczeństwie? Wiem, że gdybym np. znalazł tutaj jakiś zespół, podejrzewam, że udało by mi się, ale nie jestem w stanie poznać nikogo, sprawiam wrażenie osoby lekceważącej wszystko i wszystkich, a po prostu przez ten rok tułaczki zapomniałem jak to jest mieć relację z drugim człowiekiem. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Błagam o pomoc. Ile jeszcze mogę znieść?

Mam 33 lata i brakuje mi powodów, żeby przeżyć kolejny dzień. To trwa od około 1,5 miesiąca (popadłam w potężne długi i nie mogę znaleźć kupca na swoją firmę, żeby je pokryć). Mieszkam u mamy i jestem samotną matką 2...

Mam 33 lata i brakuje mi powodów, żeby przeżyć kolejny dzień. To trwa od około 1,5 miesiąca (popadłam w potężne długi i nie mogę znaleźć kupca na swoją firmę, żeby je pokryć). Mieszkam u mamy i jestem samotną matką 2 dzieci, jestem w luźnym związku z mężczyzną. Byłam bardzo towarzyską osobą, raczej realistką, lubiłam pomagać innym, znajomi uważali mnie za konkretną i silną osobę. Teraz chcę umrzeć i boję się swoich myśli. Próbowałam prosić o pomoc, ale wszędzie słyszałam dasz sobie radę. Mam takie uczucie jakbym rozpadła się na dwa kawałki: jeden jeszcze ma przebłyski i walczy o życie drugi się poddał i szuka sposobu na przywołanie śmierci. Nie stać mnie nawet żeby iść do lekarza, bo z braku pieniędzy nie płacę ZUS. Błagam, pomóżcie mi, bo nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Boję się już wychodzić z domu, do niedawna jeszcze próbowałam. Ula

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak pozbyć się zmartwień dnia codziennego? Jak mniej się przejmować?

Witam serdecznie. Moje pytanie może jest banalne, ale jak pozbyć się "ciężkości dnia codziennego"? Rok 2010r. nie był dla mnie rokiem dobrym, zdecydowanie należy do tych, o których chce się jak najszybciej zapomnieć. Po krotce opowiem o co tak naprawdę...

Witam serdecznie. Moje pytanie może jest banalne, ale jak pozbyć się "ciężkości dnia codziennego"? Rok 2010r. nie był dla mnie rokiem dobrym, zdecydowanie należy do tych, o których chce się jak najszybciej zapomnieć. Po krotce opowiem o co tak naprawdę chodzi. Od stycznia zaczęłam nowa pracę za nawet całkiem niezłe pieniądze, ale za to z szefem chamem i traktującym ludzi jak przedmioty. Nie dogadaliśmy się i mnie zwolnił z moja korzyścią, ponieważ jeżeli to ja bym się zwolniła nie mogłabym kontynuować zasiłku, na którym byłam od października 2009 r. Przesiedziałam w domu do 15.03 po czym chciałam podjąć naukę na studiach podyplomowych, ale okazało się, że Pani zadzwoniła do mnie i zaproponowała mi w tej szkole pracę administracyjno-biurową, ale za najniższą krajową (1317 brutto) i tak pracuje już 7 miesiąc - w tym czasie nie przeszły żadne projekty UE i szkoła nie ma pieniędzy, ważą się moje losy, a umowę mam do 15.12. Zostały mi postawione większe wymagania, min. większe zaangażowanie dla szkoły, moja inicjatywa w pomysłach czyli w zarabianiu większej kasy itp. Mam poczucie wykorzystania - koleżanka, z która dzielę prace chodzi na dni wolne kiedy chce, a ja pracuje od 9-17. Mam ogromne poczucie niesprawiedliwości, pracuje 7 miesięcy za 980 zł na rękę i mam jeszcze stawiane wymagania. Czy ja mam być wdzięczna za to, że mogę pracować? To jakaś paranoja, uważam, że wykonuję prace adekwatną do zarobków. W między czasie z mężem zalaliśmy laptopa, a dzieciom powtarzaliśmy, że przy kompie nie pijemy - no cóż za głupotę się płaci, ale ja stratę musiałam bardzo przeżyć - płaczem. Wczoraj na domiar złego dostałam 300 zł mandatu za nieusunięcie się w porę ze skrzyżowania. Jak mam się nie zamartwiać dniem jutrzejszym, jak mam normalnie funkcjonować, jak wszystko nie idzie tak jak potrzeba? Codziennie mam wielki ciężar, gdzieś tam w środku, wiem że powinnam coś ze swoim życiem zrobić, ale co? Gdzie mam szukać odpowiedzi?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Chciałabym dostać od kogoś receptę na szczęście. Jak odzyskać sens życia?

W zasadzie nie wiem od czego mam tutaj zacząć. Mam 17 lat, miałam dobry kontakt ze wszystkimi dopóki nie poszłam do gimnazjum. Tam się stałam skryta, zamknięta w sobie. Nigdy nie mówiłam nikomu o swoich problemach. Poznałam świat internetu i...

W zasadzie nie wiem od czego mam tutaj zacząć. Mam 17 lat, miałam dobry kontakt ze wszystkimi dopóki nie poszłam do gimnazjum. Tam się stałam skryta, zamknięta w sobie. Nigdy nie mówiłam nikomu o swoich problemach. Poznałam świat internetu i było mi dobrze. Siedzenie całe dni i noce przed ekranem, nie wychodzenie z domu. Nie chciałam, aby ktokolwiek na mnie patrzał, bo byłam odrażająca (trądzik, włosy, waga, wzrost, zęby), więc internet był najlepszym rozwiązaniem dla mnie, ucieczką od problemów na 4 lata. Teraz w liceum nie potrafię się odnaleźć. Często płacze bez powodu. Nie mam ochoty nigdzie wychodzić, z nikim się spotykać, chociaż mam dużo przyjaciół. U mnie dalej w środku się kryje ta dziewczyna z gimnazjum, która była poniżana, wyśmiewana przez innych. Nie potrafię z tym sobie poradzić. Boję się ludzi, nie ufam im. Mój wiek jest takim, że każdy kogoś ma, ktoś się z kimś spotyka, pierwsze miłości itp. Ja nie chcę mieć nikogo, nie chcę miłości, bo nie potrafię jej okazywać. Widzę dalej w sobie tą brzydule. Często myślę o śmierci. Porównuję wady i zalety jej. Straciłam sens życia. Nic mnie już nie cieszy. Chciałabym dostać od kogoś receptę na szczęście. Chociaż takiej nie ma.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mam wsparcia u nikogo, mam fatalną depresję - co ja mam zrobić?

Nie mam wsparcia u nikogo, w ciężkich sytuacjach szukam rozwiązania w alkoholu, brak pracy, nawet prawka nie potrafię zdać,moja najbliższa rodzina nie żyje, pozostał jedynie ojciec, mam fatalną depresję, zawsze trafiam na nieodpowiednią dziewczynę, a mam zaledwie 18 lat – poradźcie, co mam robić?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem taka zmęczona, czy to depresja?

Witam. Mam 30 lat, męża i troje dzieci. Mój problem polega na tym, że czuję się bardzo zmęczona, codzienne sprawy takie jak sprzątanie w domu, odrabianie lekcji z dziećmi, czy przygotowanie posiłków sprawiają mi ogromny problem. Ciągle mam wrażenie,...

Witam. Mam 30 lat, męża i troje dzieci. Mój problem polega na tym, że czuję się bardzo zmęczona, codzienne sprawy takie jak sprzątanie w domu, odrabianie lekcji z dziećmi, czy przygotowanie posiłków sprawiają mi ogromny problem. Ciągle mam wrażenie, że i tak wszystko co zrobię będzie źle. Nawet w pracy kierownik mówi, że jest zadowolony z mojej pracy, ale ja i tak idę zawsze w stresie przekonana, że na pewno będzie coś nie tak. Cały czas czuję się zmęczona, mogłabym spać 24h na dobę i do tego od dłuższego czasu nie mam ochoty na seks. Kiedyś uwielbiałam spacery, a teraz siedzę przed telewizorem albo komputerem, bo nie mam po prostu ochoty. Bardzo proszę o poradę. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak nie obwiniać się za depresję i szpital psychiatryczny?

Wstydzę się, że byłam w szpitalu psychiatrycznym i że ktoś mógł się z rodziny dowiedzieć. Oni takich ludzi nie rozumieją i by mogli mnie krytykować, co ja z siebie robię itp. Akurat w ten dzień, co przyjechała do mnie karetka...

Wstydzę się, że byłam w szpitalu psychiatrycznym i że ktoś mógł się z rodziny dowiedzieć. Oni takich ludzi nie rozumieją i by mogli mnie krytykować, co ja z siebie robię itp. Akurat w ten dzień, co przyjechała do mnie karetka miała przyjść rodzina, przyszli jak już byłam w szpitalu, ale mogli przyjść wcześniej i wszystko wiedzieć. Jak nie zadręczać się pytaniami i myślami co by było, gdyby wiedzieli o szpitalu itd.?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Już nie daję sobie rady sama ze sobą. Gdzie szukać pomocy?

Witam, właśnie znalazłam test na depresję i wyszło mi 33 pkt. Czuję się okropnie od 6 lat, jest coraz gorzej, właściwie to zaczęło się, gdy będąc na studiach zaszłam w pierwsza ciążę. Cieszyłam się bardzo, ale jednocześnie czułam się...

Witam, właśnie znalazłam test na depresję i wyszło mi 33 pkt. Czuję się okropnie od 6 lat, jest coraz gorzej, właściwie to zaczęło się, gdy będąc na studiach zaszłam w pierwsza ciążę. Cieszyłam się bardzo, ale jednocześnie czułam się coraz bardziej ograniczona, zarówno psychicznie i fizycznie. Wcześniej pracowałam i studiowałam, potem z racji zagrożonej ciąży byłam na zwolnieniu i właściwie cale moje życie i energia zwolniła do zera, skopiłam się całkowicie na dziecku. Teraz mam 31 lat, 2 dzieci już w przedszkolu i nie umiem znaleźć normalnej pracy, wszystko mnie męczy, ciągle jestem śpiąca, nic mnie nie cieszy, mam problemy z koncentracją i z komunikacją z innymi ludźmi, boję się kontaktów z ludźmi i podejmowania jakichkolwiek decyzji oraz odpowiedzialności. Ostatnio nawet mam problemy z prawidłowym wysławianiem się oraz argumentowaniem swojego zdania, mam wrażenie, że moje myśli galopują, a ja nie potrafię ich wyrazić, gdyż zapominam co przed chwilą myślałam i chciałam powiedzieć. Żyję tylko dla moich dzieci i mojego męża, choć on mnie nie rozumie, każe mi się wziąć w garść, ale ja nie potrafię. Jest coraz gorzej. Poradźcie gdzie i jak mam szukać pomocy, bo już nie daje rady żyć sama ze sobą.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Elżbieta Grabarczyk Pracownia Pomocy Psychologicznej SALAMANDRA
Mgr Elżbieta Grabarczyk Pracownia Pomocy Psychologicznej SALAMANDRA
Mgr Marta Dziekanowska
Mgr Marta Dziekanowska

Wydaje mi się, że nie mam powodu do życia. Czy to początki depresji?

Witam. Mam 16 lat i w tym roku zacząłem chodzić do technikum. Moje problemy zaczęły się parę miesięcy temu. Moje samopoczucie uległo dużemu pogorszeniu. Coraz częściej zastanawiam się nad swoim sensem życia, lecz przemyślenia są fatalne, wydaje mi się, że...

Witam. Mam 16 lat i w tym roku zacząłem chodzić do technikum. Moje problemy zaczęły się parę miesięcy temu. Moje samopoczucie uległo dużemu pogorszeniu. Coraz częściej zastanawiam się nad swoim sensem życia, lecz przemyślenia są fatalne, wydaje mi się, że nie mam powodu do życia. Nie mam żadnych zainteresowań. Ogrania mnie samotność, cały czas jestem przygnębiony, smutny. Gdyby tego było mało, jestem bardzo często zestresowany, przez to nie mogę zawrzeć nowych znajomości, nie umiem zacząć żadnej rozmowy. Nawet się cieszę, gdy mam iść do szkoły, ponieważ jestem wtedy w towarzystwie. Po szkole jestem cały czas sam, z nikim się nie spotykam. W domu jest tylko młodszy brat (7lat), którym się muszę opiekować, gdyż rodzice pracują cały czas. Proszę o jakąś poradę. Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak rozmawiać z osobą w depresji, będącą jednocześnie bulimiczką?

Moja koleżanka (ma 17 lat ) parę dni temu przedawkowała leki antydepresyjne, które zażywała od jakiegoś czasu. Ostatnio dowiedziałam się również, że od 6 lat choruje na bulimię. Dziewczyna wylądowała w szpitalu, jeszcze dziecięcym, na oddziale psychiatrycznym....

Moja koleżanka (ma 17 lat ) parę dni temu przedawkowała leki antydepresyjne, które zażywała od jakiegoś czasu. Ostatnio dowiedziałam się również, że od 6 lat choruje na bulimię. Dziewczyna wylądowała w szpitalu, jeszcze dziecięcym, na oddziale psychiatrycznym. Odwiedziłam ją, jednak w moim odczuciu jest jeszcze gorzej niż przed tym jak się tam znalazła. Psycholog był u niej tylko raz wciągu tygodniowego pobytu w szpitalu.W formie kary jej łózko znajduje się na korytarzu i nie wolno jej poza obręb korytarza oddziału wychodzić. Dziewczyna będą już w szpitalu okaleczyła się. Wiem, że potrzebuje pomocy, rozmów, osoby, która ją wesprze. Ale ja nie mam pojęcia jak i o czym z nią rozmawiać. Jej depresja spowodowana jest problemami w domu jednak nie wiem dokładnie jakimi. Czy powinnam się najpierw dowiedzieć co się stało (jeśli tak to w jaki sposób) czy czekać aż sama się otworzy i opowie mi wszystko? Czuję, że muszę ją jakoś wesprzeć. Proszę mi pomóc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Chyba mam depresję. Co mam zrobić, żeby zacząć myśleć pozytywnie?

Mam 20 lat wydaje mi się, że mam depresję i bardzo niską samoocenę - mam nadwagę już od kilku lat, chcę schudnąć, ale nie mam tak silnej woli żeby to zrobić od początku do końca, moja mama czasami mi...

Mam 20 lat wydaje mi się, że mam depresję i bardzo niską samoocenę - mam nadwagę już od kilku lat, chcę schudnąć, ale nie mam tak silnej woli żeby to zrobić od początku do końca, moja mama czasami mi dokucza, że jestem taka gruba jest mi na prawdę przykro z tego powodu. Mam tylko kilka koleżanek, które przychodzą do mnie, bo ja naprawdę rzadko wychodzę z domu, bo się po prosu wstydzę i boje, że ktoś będzie się ze mnie śmiał. Jak już muszę wyjść do sklepu to staram się jak jest już ciemno to nie będzie mnie tak widać. Nie dbam o siebie tak jak powinnam - nie chce mi się malować, czesać włosów, bo wydaje mi się, że i tak to nic nie pomoże, wiec nakładam spodnie i jakąś starą bluzę... Nie miałam jeszcze nigdy takiego prawdziwego chłopaka (kilku dyskotekowych kolesi miałam, ale nic poważniejszego nie było). Często płaczę jak jestem sama w domu wydaje mi się, że nic nie potrafię, nie chce mi się nawet pozmywać naczyń... Bardzo długo śpię, czasami nawet do 15, bo wydaje mi się, że nie ma sensu wstawać z łóżka - bardzo was proszę, co mam zrobić żeby zacząć myśleć pozytywnie? Bardzo chcę się zmienić.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam szansę na normalne życie?

Witam, sama nie wiem od czego zacząć. Mam 20 lat i powoli tracę chęci do życia. Zacznę od początku. W podstawówce nie miałam dobrych kontaktów z rówieśnikami, byłam szykanowana, poniżana, traktowana jak czarna owca, po części ze względu na...

Witam, sama nie wiem od czego zacząć. Mam 20 lat i powoli tracę chęci do życia. Zacznę od początku. W podstawówce nie miałam dobrych kontaktów z rówieśnikami, byłam szykanowana, poniżana, traktowana jak czarna owca, po części ze względu na odmienną wiarę jednego z rodziców, po części również z powodu dość specyficznego charakteru, jaki już w tak młodym wieku sprawiał mi trudności. Jestem uparta, nie lubię, gdy ktoś próbuje mną rządzić, potrafię czasem być bezczelna gdy bronie swoich racji. Pod koniec podstawówki jedna z moich "koleżanek" usiłowała mnie utopić na publicznym basenie, skończyło się to wyciszoną sprawą w sądzie (ach, te znajomości…). W gimnazjum było tak samo, choć w wieku 14 lat zaczęłam dostrzegać pozytywy w swoim wyglądzie i je wykorzystywać, nabrałam trochę pewności siebie, a raczej ubrałam taką maskę, bo każde słowo krytyki wciąż sprawiało mi wielką przykrość. Liceum przebolałam na masce pewnej siebie i przebojowej dziewczyny. Związałam się z moim obecnym partnerem, wcześniej miałam jeden nieudany, dość poważny związek, który bardzo naruszył moją pewność siebie (ponownie). Obecnie staram się jakoś funkcjonować, ale każda sytuacja stresowa doprowadza mnie do ostrego załamania, zwykła kłótnia sprawia, że wątpię w każde swoje słowo, mój związek wydaje mi się bardzo nieudany, choć mój partner nie widzi w nim żadnych problemów. Obecnie nie uczę się ani nie pracuję. Choć szukam pracy jednak znalezienie jej jest ciężkie. Zajmuje się domem i staram się wywiązywać z tego obowiązku jak najlepiej, ale mój partner uważa, że zajmowanie się domem ( powierzchnia ok. 120 m) to żadna praca i nie uważa jej za męczącą, przez co nie rozumie dlaczego wieczorem chcę iść spać w tych godzinach co on. Wszystkim bardzo się przejmuję, każde złe słowo biorę bardzo do siebie, nie umiem zdystansować się w sytuacjach, w których powinnam machnąć ręką. Chciałabym pójść do pracy, każdy pieniądz się liczy, ale świadomość tego, że po po pracy czeka mnie pełen zestaw obowiązków domowych (partner uważa, że 8 h pracy nie jest męczące, więc mogę sama zajmować się domem i psem, sam pracuje na budowie) skutecznie mnie zniechęca. Pojawia się poczucie winy, ja nie pracuję, nie zarabiam i narzekam, że mi ciężko w domu, a mój partner pracuje ciężko. Nie wiem, czy to ja wyolbrzymiam swoje problemy, czy też mój partner nie jest wyrozumiały. Odsunęłam się od przyjaciół, nie potrafię znaleźć wspólnego języka z rówieśnikami, poza tym po prostu nie mam ochoty na spotkania, najchętniej zakopałabym się pod kołdrę i nie wychodziła dopóki wszystkie problemy nie minął. Cały czas chce mi się spać, jestem apatyczna... Wszystko to składa się na bardzo podłe samopoczucie, multum chorób fizycznych, osłabienie, obniżenie odporności... nie potrafię sobie z tym poradzić, a ze strony partnera nie mam żadnego wsparcia, on nie rozumie, że nie ze wszystkim można sobie poradzić ot tak. Proszę o pomoc, o jakąś wskazówkę co zrobić, gdzie się udać, cokolwiek, bo naprawdę tracę wiarę w to, że mam jakiekolwiek szanse na normalne funkcjonowanie…

odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Na depresję choruję od 3 lat. Jak długo to jeszcze?

Witam, mam 43 lata. Na depresję choruję od 3 lat. Jak długo to jeszcze? Obecnie biorę już 5 rodzaj leków. Biorę przez jakiś czas, parę miesięcy i tak jakbym się uzależniała. Czy tak trudno jest dobrać leki? Moje objawy to:...

Witam, mam 43 lata. Na depresję choruję od 3 lat. Jak długo to jeszcze? Obecnie biorę już 5 rodzaj leków. Biorę przez jakiś czas, parę miesięcy i tak jakbym się uzależniała. Czy tak trudno jest dobrać leki? Moje objawy to: smutek, lęk, brak chęci do robienia czegokolwiek, senność, czarne myśli, brak poczucia własnej wartości. Wiele spraw wydaje mi się bez sensu. W pracy coraz częściej jestem znużona wykonywanymi obowiązkami i boję się, że w końcu ją utracę. Jestem niespokojna. Czy nie ma szans na wyleczenie? Proszę o wyczerpującą odpowiedź. Kasia

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Moi rodzice się rozwodzą, mam myśli samobójcze - czy to depresja?

Witam. Mam na imię Ada chodzę do 3 kl. gimnazjum. Niepokoi mnie mój stan psychiczny, a może jednak wszystko jest ok? Zacznę od opisania tego wszystkiego. Zaczęło się to dość dawno - smutek, przygnębienie, myśli samobójcze jakieś takie poczucie...

Witam. Mam na imię Ada chodzę do 3 kl. gimnazjum. Niepokoi mnie mój stan psychiczny, a może jednak wszystko jest ok? Zacznę od opisania tego wszystkiego. Zaczęło się to dość dawno - smutek, przygnębienie, myśli samobójcze jakieś takie poczucie pustki, samotności, gniew, lęki podczas zasypiania, autoagresja - łagodna. Po paru tygodniach to przeszło, by znowu powrócić. Tym razem się niepokoję, ponieważ te "stany" trwają jeszcze dłużej niż poprzednio i są silniejsze, na pewno ten smutek jest silniejszy, znowu nawiedzają mnie myśli samobójcze. To pewnie ważne, więc to też napiszę - moi rodzice się niedługo rozwodzą, mam duże problemy w szkole - szczególnie z nauką, nie mam chłopaka, ludzie dookoła mnie słabo interesują. Jak kiedyś lubiłam wszelkiego rodzaju imprezy rodzinne to teraz nie mam na nie zupełnie ochoty. Proszę o jakąś radę. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty