Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Mam myśli samobójcze, ale nie chcę, żeby mama o tym wiedziała - co robić?

Mam pewien problem, a polega on na tym, że od dłuższego czasu mam myśli samobójcze. Mam 16 lat i życie mnie przeraża. I również to, jak żyję. A jeśli chodzi o te myśli, to chciałabym jakoś przestać tak myśleć, ale...

Mam pewien problem, a polega on na tym, że od dłuższego czasu mam myśli samobójcze. Mam 16 lat i życie mnie przeraża. I również to, jak żyję. A jeśli chodzi o te myśli, to chciałabym jakoś przestać tak myśleć, ale nie mam pojęcia jak to zrobić, bo atmosfera w domu jest dołująca i to do tego doprowadza. Brak pieniędzy, ciągłe kłótnie z matką - wydaję mi się, że nie ma po co żyć w takim domu gdzie czasem jest ta kasa, ale dłużej jej nie ma niż jest. To jest moim zdaniem przytłaczające.   Właściwie to u mnie było tak od kilku lat, od śmierci mojego taty, ale wtedy jakoś tak na to nie patrzyłam, żeby się zabić. Po kłótni z moją mamą często się samookaleczam, tnąc się. I to mi jakoś pomaga. Chciałabym dostać naprawdę jakąś radę w jaki sposób sobie poradzić z takimi myślami samobójczymi. Nie chcę rad w stylu "idź do specjalisty", bo nie chcę, żeby moja mama o tym wiedziała... Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Skończyć ze sobą? Wtedy nikomu byśmy nie przeszkadzali…

Jestem w 3 miesiącu ciąży, nie wiem co mam robić, nie wspiera mnie mój chłopak, mam myśli samobójcze. Boję jednak się tego zrobić, zabić własne dziecko... ;/ Od nikogo nie otrzymuję wsparcia, nawet od mamy, nie będę miała gdzie...

Jestem w 3 miesiącu ciąży, nie wiem co mam robić, nie wspiera mnie mój chłopak, mam myśli samobójcze. Boję jednak się tego zrobić, zabić własne dziecko... ;/ Od nikogo nie otrzymuję wsparcia, nawet od mamy, nie będę miała gdzie mieszkać - po urodzeniu powiedzieli mi w domu, że mam się wynieść. Za pensję chłopaka nie przeżyjemy w trojkę w Warszawie - zarabia 2000 tys., a mieszkać też nie ma gdzie ;/. Czasami myślę, że byłoby lepiej skończyć ze sobą - wtedy nikomu już byśmy nie przeszkadzali…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem przekonana, że na tamtym świecie będzie mi o wiele lepiej niż tutaj. Czy mogę to jeszcze zmienić?

Cześć, mam 15 lat, chodzę do ostatniej klasy gimnazjum, jakieś pół roku temu zauważyłam u siebie znaczne pogorszenie nastroju. Od jakiś 3 lat jestem dość melancholijna i apatyczna, zaś przed 3 laty byłam pełna życia i energii. Nie wiem czemu...

Cześć, mam 15 lat, chodzę do ostatniej klasy gimnazjum, jakieś pół roku temu zauważyłam u siebie znaczne pogorszenie nastroju. Od jakiś 3 lat jestem dość melancholijna i apatyczna, zaś przed 3 laty byłam pełna życia i energii. Nie wiem czemu to się tak nagle zmieniło.

Jakieś 3 lata temu pierwszy raz planowałam samobójstwo. Napisałam sobie na kartce wszystkie znane mi metody popełniania samobójstwa, podzieliłam je na bolesne i mniej bolesne, a spośród wszystkich wybrałam najbardziej mi odpowiadającą. Jak gdyby nigdy nic poszłam do szkoły. Pech chciał, że podczas mojego pobytu w szkole mama znalazła ową kartkę i miałam nie lada ochrzan po powrocie ze szkoły. Mama się strasznie o mnie zamartwiała. Była strasznie zapłakana nie chciałam jej dawać kolejnych powodów do zmartwień, więc odłożyłam swoje plany w strefę marzeń. Mniej więcej od tamtego czasu miałam często ponury nastrój.

Pół roku temu coś się zmieniło. Mój nastrój i stan psychiczny bardzo się pogorszył. Mam nastrój depresyjny przez większość dnia. Zdarza się, że również są to całe dnie, aczkolwiek czasami, lecz to bardzo rzadko zdarzają mi się chwile euforii, ale to tylko chwile. Jestem całkowicie niezdolna by podjąć jakąkolwiek decyzję. Strasznie zaniedbuję szkołę, nie odrabiam prac domowych, nie uczę się itd., bo kompletnie nie jestem w stanie się skupić na przeczytanym zdaniu. Nie mogę się skoncentrować nawet gdy wokół mnie jest cisza i spokój. Jestem zagrożona z 2 przedmiotów i nie mam za grosz woli walki ani chęci, by wszystko pozaliczać i wybronić się chociażby na 2, bo myślę sobie, że i tak niedługo popełnię samobójstwo, więc po co mi to? I tak bym nic w życiu nie osiągnęła.

Nic mnie już nie cieszy, nawet to, co kiedyś sprawiało mi ogromną satysfakcję. Stale jestem senna i najchętniej wym w ogóle nie wstawała z łóżka - po co mam psuć innym dzień? Ciągle się objadam, a zawsze dużo jem, gdy się denerwuję. 2 miesiące temu próbowałam popełnić samobójstwo. wzięłam 15 Ibupromów Maxów i 1 Panadol Extra. Myślałam, że to wystarczy. Okazało się, że Ibupromem nie da się zabić, tylko zepsuje się sobie żołądek. Tak było i ze mną. 4 miesiące temu kupiłam tabletki Deprim Forte. Nie czułam poprawy. Stwierdziłam, że kolejne opakowanie będzie mi zbędne, rozważałam pójście do psychiatry albo kogoś takiego, żeby mógł albo potwierdzić albo wykluczyć depresję, lecz niestety te wizyty nie są tanie, a kieszonkowe też nie jest spore.

Mama pewnie nie dostrzega, że dzieje się ze mną coś niedobrego. Przy niej staram się zachowywać normalnie. Nie wiem czy to ma jakiś związek z ewentualną depresją, ale zauważyłam, że średnio co 3 dni mam bóle brzucha i praktycznie codziennie boli mnie głowa. Mam też takie różne lęki i fobie, że np. ktoś mnie chwyci od tył za gardło i zacznie mnie dusić itd., albo coraz częściej mam różne omamy, że kątem oka widzę, jak ktoś przebiega przez pokój, w którym właśnie się znajduję. Dużo czytam o śmierci i o tym co jest dalej - jestem przekonana, że tam mi będzie o wiele lepiej niż tutaj. Ciągle mam myśli samobójcze. Następną „akcję” planuję na połowę grudnia. Mam nadzieję, że tym razem coś z tego wyjdzie ;(.

Moje dwie najlepsze „przyjaciółki” (na które i tak nie mogę liczyć w każdym momencie) wiedzą o mojej próbie samobójczej, ale uważają, że ja przesadzam, że jestem głupia, że takie coś zrobiłam, ale pewnie i tak mi nie wierzą - uważają, że nie jestem do tego zdolna. Przepraszam za chaotyczną wypowiedź, ale nie mogę pozbierać myśli, z góry dziękuję za odpowiedź. ;-*

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy ja mam depresję? To we mnie siedzi i jest mi z tym ciężko, nie wiem co mam robić

Mam 18 lat, od jakiegoś czasu, ok 7-8 miesięcy jestem wiecznie pesymistycznie nastawiona do życia. Moi rodzice się rozwiedli jak miałam 7 lat, ponieważ moja mama zachorowała na depresje i przez to popadła w alkoholizm. Od tamtej pory nie...

Mam 18 lat, od jakiegoś czasu, ok 7-8 miesięcy jestem wiecznie pesymistycznie nastawiona do życia. Moi rodzice się rozwiedli jak miałam 7 lat, ponieważ moja mama zachorowała na depresje i przez to popadła w alkoholizm. Od tamtej pory nie radzi sobie z tą chorobą, a ja nie mam z nią kontaktu. Przechodząc do mojego problemu... Mam podejrzenia co do tego, czy ja też na nią nie zachorowałam. Wszystko zaczęło się kiedy w kwietniu tego roku zostawił mnie mój chłopak. Bardzo to przeżyłam, zamknęłam się w sobie, wychodziłam tylko do szkoły, nie było ze mną kontaktu, ciągle płakałam, świat mi się zawalił, ponieważ bardzo go kochałam. Nie mogłam jeść, wszystko mi go przypominało. Po miesiącu moich starań o jakikolwiek kontakt z nim udało mi się dojść z nim do porozumienia (przez miesiąc nie miałam z nim kontaktu). Od tamtej pory, chociaż na początku, moje szczęście, że go odzyskałam było ogromne, wszystko było w porządku. Ale potem zaczęły się moje problemy. Ciągle się zastanawiam czy on mnie nie zostawi, czy nie zostanę sama - nie mogę mu zaufać, jest mi z tym ciężko, ponieważ bardzo go kocham. Przez to ciągle się kłócimy. Ja płacze po nocach, ponieważ obwiniam o to siebie. W dodatku podejrzewają u mnie raka macicy - to też mi nie pomaga z dnia na dzień boję się jakie będą wyniki, czy nie zostanę z tym wszystkim sama. Boję się samotności, odrzucenia. Sama jestem bardzo nerwowa, szybko się denerwuję, jestem nieufna. Wszystkim się przejmuję, nie mogę sobie dać rady. Mieszkam tylko z tatą i boję się że i jego mi zabraknie, ponieważ ma problemy ze zdrowiem i jest już starszym człowiekiem. Bardzo wszystko przeżywam, płaczę, nie cieszę się życiem. Martwi mnie to dlatego, że zamiast przynosić szczęście ludziom - przynoszę im przygnębienie swoim narzekaniem i zmartwieniami. Boje się, że wszystkich stracę. Nie mam żadnych problemów z kompleksami czy czymś w tym rodzaju, to we mnie siedzi i jest mi z tym ciężko nie wiem co mam robić.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Depresja a układ immunologiczny - jakie badania wykonać?

Witam!   Oto moja historia chorobowa. Jednocześnie z depresją wystąpiła u mnie choroba skóry - zapalenie łojotokowe skóry, którego przyczyną jest nadmierne namnażanie grzybów na skórze głowy i twarzy, co powoduje czerwone wykwity. Co więcej grzyby te ma każdy...

Witam!   Oto moja historia chorobowa. Jednocześnie z depresją wystąpiła u mnie choroba skóry - zapalenie łojotokowe skóry, którego przyczyną jest nadmierne namnażanie grzybów na skórze głowy i twarzy, co powoduje czerwone wykwity. Co więcej grzyby te ma każdy z nas, tylko u osób, u których jest "coś'' nie w porządku z układem immunologicznym grzyby te namnażają się o wiele szybciej i w sposób niekontrolowany niż u osób zdrowych powodując ww. chorobę. I tu dochodzę do sedna sprawy. Z dostępnych źródeł wyczytałem, że bardzo często zdarza się, że jednocześnie występuje proces zapalny układu immunologicznego (nadmierne ilości interferon, limfocty th1, czynnik martwicy nowotworu, cytokiny), zaburzenia lękowe, depresyjne bądź depresyjno-lekowe, a nawet psychozy oraz choroby skóry, tj. łuszczyca, infekcje grzybicze itp. W tym procesie istotny udział ma również oś stresu, która poprzez nadmierną ilość cytokin pracuje na zwiększonych obrotach, tym samym powodując depresję, lęk i choroby skóry jako całościowy obraz chorobowy. Z najnowszych badań wyczytałem również, że efekt terapeutyczny leków antydepresyjnych polega na działaniu immunosupresyjnym niż monoaminanergicznym. Co więcej badania dowiodły, że supresja cytokin (np. wyrównanie poziomu cytokin th1 i th2; ich nierównowaga jest uważana za problemy depresyjne oraz skórne) powodowała znaczne polepszenie nastroju lub całkowitą remisją oraz ustępowanie objawów dermatologicznych. U mnie dodatkowo występują problemy ze wzrokiem - nieostre widzenie, jakby przez mgłę, mroczki, zwężone pole widzenia. Ten objaw spowodowany jest ponoć hiperkortyzolmeią (kortyzol uszkadza nerwy wzrokowe). Wszędzie jest napisane, że oś stresu jest bardzo ważnym elementem patogenezy depresji, ale w bardzo niewielu źródłach jest odnotowane, że to właśnie układ immunologiczny, poprzez cytokiny, moduluje prace osi, wpływając na wydzielanie CRH. Czy przez powyższe objawy mam prawo sadzić, że mam problem nie tyle z depresją, a poważnym procesem patologicznym zachodzącym w moim ciele, gdzie depresja jest tylko jednym z objawów? Co to jest enzym IDO, który ponoć odgrywa bardzo ważną rolę w depresji i jego działanie jest związane również z układem immunologicznym? Gdzie się najpierw udać: psychiatra, endokrynolog, dermatolog, lekarz zajmujący się układem immunologicznym? Jakie badania wykonać? Może mam jakieś zakażenie? Czy w ogóle można zrobić badania ukierunkowane na układ immunologiczny?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Chciałbym zasnąć i się nie obudzić, myślami jestem Bóg wie gdzie - czy to depresja?

Witam, nazywam się Krzysztof, mam piękną córeczkę i chyba tylko dla niej żyję. Nic mi się nie chce, czuję ciągłe zmęczenie, o śmierci to nie ma dnia, żebym nie myślał - chciałbym zasnąć i się nie obudzić, myślami jestem Bóg wie gdzie, moje życie to katorga. Co robić? Doradźcie. Pozdrawiam
odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak sobie pomóc, żeby moje życie nabrało barw? Czy mam depresję?

Witam, jestem kobietą, mam 23 lata. Mam problem, więc proszę o pomoc. Moim problemem jest mój stan psychiczny. Bardzo źle się czuję, nic mi się w ogóle nie chce. Czuję, że moje życie straciło barwy. Najgorsze jest to, że mam...

Witam, jestem kobietą, mam 23 lata. Mam problem, więc proszę o pomoc. Moim problemem jest mój stan psychiczny. Bardzo źle się czuję, nic mi się w ogóle nie chce. Czuję, że moje życie straciło barwy. Najgorsze jest to, że mam córkę 4-letnią, a rano nie mam siły nawet wstać żeby jej śniadanie zrobić, nie chce mi się z nią wyjść na spacer, a kiedyś byłam najszczęśliwszą mamą na świecie. Ciągle chce mi się spać, gdy budzę się czuję się strasznie zmęczona. Wszystko jest mi obojętne. Teraz nie pracuję a nawet pracy mi się szukać nie chce. Nawet nie mam ochoty się przytulać ze swoim partnerem, chociaż kocham go. Nie wiem co mam z sobą zrobić, ciągle płakać mi się chce. Nic mnie nie cieszy jak dawniej. Wiem, że moim zachowaniem krzywdzę moich najbliższych, ale jakoś nie przejmuje się tym, dlatego nie wiem co mam robić. Jak sobie pomóc, żeby znów wszystkiego mi się chciało, żeby moje życie nabrało barw? Chce znów się cieszyć wszystkim dlatego proszę o poradę - co mam zrobić? Pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Co zrobić, żeby moje życie nabrało sensu?

Witam! Mam na imię Magdalena. Mam 14 lat. Od pewnego czasu (ok.1 rok) nie chce mi się żyć. Kiedyś często chciało mi się płakać, a teraz wszystko stało się obojętne. Ciągle mam wrażenie, że jestem strasznie gruba, że koleżanki z...

Witam! Mam na imię Magdalena. Mam 14 lat. Od pewnego czasu (ok.1 rok) nie chce mi się żyć. Kiedyś często chciało mi się płakać, a teraz wszystko stało się obojętne. Ciągle mam wrażenie, że jestem strasznie gruba, że koleżanki z klasy ciągle mnie obgadują, śmieją się ze mnie, bo nie mam markowych ciuchów, nie wygłupiam się tak jak one, nie przeklinam. Przez to nienawidzę chodzić do szkoły, a w domu też nie jest łatwo. Wszyscy w domu są ostatnio smutni, a ja mam tego dość. Mamy małe mieszkanie (1 pokój na 4 osoby). Nie mam chłopaka przez co myślę, że jestem głupia, gruba i nigdy nikomu się nie spodobam. A tak bardzo chciałabym z kimś być... Mam 165 cm i ok 65 kg. Moja mama i jedna koleżanka, której mogę zaufać mówią, że ja wcale nie jestem gruba, ale mam wrażenie, że tylko tak mówią. Nieraz myślałam żeby skończyć z takim życiem bo to nie ma sensu, ale wiem, że wtedy rodzina się załamie. Czasami myślę żeby kupić opakowanie tabletek nasennych i pomóc sobie. Czasami się tnę (szczególnie po nogach) co sprawia mi wielką ulgę. Bardzo proszę o pomoc, bo nie warto tak żyć...

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Czy katatymia może być następstwem depresji?

Co to jest katatymia, jakie są charakterystyczne objawy i czy może ona być następstwem depresji? Czy może mieć również związek z agresją?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to depresja i potrzebuję rady specjalisty?

Witam, wydaje mi się tzn. jestem pewna w 90%, że mam depresję i sobie sama z tym nie radzę. Jestem w Anglii od 2 miesięcy i mam już dość. Zacznę od tego, że jestem mamą małego dziecka i całymi dniami...

Witam, wydaje mi się tzn. jestem pewna w 90%, że mam depresję i sobie sama z tym nie radzę. Jestem w Anglii od 2 miesięcy i mam już dość. Zacznę od tego, że jestem mamą małego dziecka i całymi dniami siedzimy w bardzo małym mieszkanku, nie mamy do kogo wyjść, zero znajomych, jedyne co robimy to wychodzimy na spacery do parku. Codziennie to samo - sprzątanie, gotowanie itp., itd. - nie mam w ogóle chwili dla siebie, żeby po prostu się wyciszyć, czuję się strasznie i okropnie samotna. Mój mąż pracuje i wraca późno do domu, złości mnie i jestem bardzo zazdrosna o to, że on ma jakieś życie, że ma w pracy znajomych, ma z kim pogadać, złości mnie nawet, że rozmawia z dziewczynami w pracy - czasami już nie potrafię się kontrolować w mojej złości, stałam się bardzo zazdrosna, jestem zazdrosna dosłownie o wszystko, a w szczególności o inne kobiety, czuję się nic nie warta, nieatrakcyjna po prostu do niczego nie zdolna, często szukam czegoś miedzy wierszami tylko po to, żeby wybuchnąć, cały czas podejrzewam męża może nie o zdradę, ale o to, że podobają mu się inne kobiety, wydaje mi się też, że to wszystko zaczęło się od filmów porno, które mój mąż oglądał. Często mi obiecywał, że nie będzie, że to nie jest mu potrzebne, ale niestety nie dotrzymywał obietnic, a ja zaczęłam patrzeć na siebie jak na kogoś bardzo brzydkiego, nieatrakcyjnego po prostu czuję się najbrzydszą kobietą, jak patrze w lustro to mi się chce płakać, czuje się po prostu przez to zdradzona dosłownie zdradzona i nie potrafię o tym zapomnieć. Przeraża mnie to i boję się, że mogę wszystko zniszczyć, zniszczyć nasze małżeństwo itp. Dawno się nie uśmiechałam, gdy mąż wraca do domu praktycznie nie rozmawiamy, nie ma takiej chwili żebyśmy sobie usiedli przy herbatce i porozmawiali, pośmiali się... Jestem przygnębiona i wydaje mi się, że jedyny sposób żeby sobie pomóc to jakieś tabletki antydepresyjne. Chciałabym się zmienić, czuć się dobrze w swoim ciele, być szczęśliwa kobietą i cieszyć się ze wszystkiego co mamy, ale ja nie potrafię, to wszystko mnie przytłacza, przerasta, nie mam w ogóle energii, jestem zmęczona, a każdy dzień jest w szarych kolorach, codzienne myślenie co on robi w pracy, czy ma koleżanki itp.… Mam dość, wiem że to wszystko nienormalne, ale nie potrafię inaczej, potrzebuję pomocy.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Jak sobie poradzić z "nowym" życiem?

Mam 19 lat i zaczęłam pierwszy rok studiów. Wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam ze swoim chłopakiem, który jest moim pierwszym i jesteśmy razem od 2 lat. Na początku wszystko było w porządku, ale ostatnio zaczęłam mieć problemy z nerwami...

Mam 19 lat i zaczęłam pierwszy rok studiów. Wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam ze swoim chłopakiem, który jest moim pierwszym i jesteśmy razem od 2 lat. Na początku wszystko było w porządku, ale ostatnio zaczęłam mieć problemy z nerwami. Źle się czuję w nowym mieście, jestem cały czas poddenerwowana i zestresowana. Byle co jest w stanie wyprowadzić mnie z równowago i płaczę dużo częściej niż wcześniej. Na początku bardzo denerwowałam się nową uczelnią, nie odpowiadali mi tamtejsi ludzie - teraz zaczynam się przyzwyczajać. Jednak nawet mimo to, "nowe" życie zaczyna przysparzać mi coraz więcej kłopotu. Cierpi na tym mój związek, straciłam ochotę na jakiekolwiek zbliżenia, nie potrafię z nich czerpać przyjemności. Jestem zmęczona i drażni mnie nawet zwykły pocałunek. Mój chłopak jest cudowny, czuły i stara się jakoś znosić te moje wieczne zmiany nastroju ale widzę, że bardzo go to męczy. Czuję się oziębła i smutna, straciłam chęć do życia. Nie wiem czy popadłam w paranoję, czy wmawiam sobie to wszystko. Często powtarzam jak nienawidzę tego "nowego" miasta, uczelni... Nie wiem co zrobić żeby to zmienić. Staram się myśleć pozytywnie, ale to nic nie daje, bardzo łatwo znowu staję się smutna. Boję się, że to początek depresji. Co mogę zrobić aby moje życie nabrało sensu i żebym znowu poczuła się szczęśliwa? Chciałabym się jakoś zaaklimatyzować w nowym mieście i chciałabym aby mój związek wrócił na dawny tor. Bardzo proszę o jakąś radę, bo sama nie wiem jak długo to jeszcze wytrzymam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Czy to może być depresja? Co mogę zrobić? Jak sobie z tym radzić?

Witam, Mam 16 lat, nazywam się Agata, mam problem i nie wiem jak na to zaradzić - liczę na Państwa pomoc. Od około 3 tygodni temu straciłam chęć życia i wszystko przestało mnie cieszyć, mam sporo nauki i chciałabym z...

Witam, Mam 16 lat, nazywam się Agata, mam problem i nie wiem jak na to zaradzić - liczę na Państwa pomoc. Od około 3 tygodni temu straciłam chęć życia i wszystko przestało mnie cieszyć, mam sporo nauki i chciałabym z tym ruszyć, ale nie potrafię. Ostatnio nie byłam w szkole, bo nie mogłam zwlec się z łóżka - najchętniej nic bym nie robiła i leżała całymi dniami… Nie potrafię się skopić na nauce, nie widzę nawet sensu sięgania po książki. Chcę to zmienić i zmienić siebie, ale nie wiem jak. Proszę o pomoc i poradę, czekam na wiadomość. PS. Czy to może być depresja?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Chcę zasnąć i już się nie obudzić. Depresja?

Jestem studentką, ale to nie ważne. Chodzi o to, że już mi się nie chce. To dość dziwny stan i trwa już bardzo długo. Chciałabym żeby moje życie się już skończyło, ale sama nic nie zrobię w tym kierunku. Nie...

Jestem studentką, ale to nie ważne. Chodzi o to, że już mi się nie chce. To dość dziwny stan i trwa już bardzo długo. Chciałabym żeby moje życie się już skończyło, ale sama nic nie zrobię w tym kierunku. Nie rozmawiam z ludźmi jeśli nie jest to absolutnie konieczne, nie wychodzę z domu poza chodzeniem na zajęcia. Nienawidzę ludzi, są obrzydliwi. Wszystko na co patrzę napawa mnie wstrętem i obrzydzeniem. Nie mam chłopaka, przyjaciół, jeśli tylko mogę to nie odzywam się do nikogo od poniedziałku do piątku. W weekendy czasem rozmawiam z mamą, opowiadam jej o wykładach i takich uczelnianych sprawach w większości zasłyszanych na auli lub korytarzu. Mam swój własny świat i nie są to nic nie znaczące słowa, bo ja naprawdę wymyślam własny świat. Nie ma w nim mnie, są różni inni ludzie wymyśleni przeze mnie. Oni są dobrzy, nie są obrzydliwi. Gdy zasypiam to oni układają się do snu, a kiedy się budzę, oni wstają. Już nie pamiętam dnia bez nich. Są już ze mną prawie pięć lat. Nie chcę niczego zmieniać. Chcę zasnąć i już się nie obudzić. Proszę nie raczyć mnie regułkami w stylu: warto żyć, możesz coś zmienić. Nie jestem osobą, którą załamało jakieś niepowodzenie - tak po prostu wygląda moje życie. Nigdy nie spotkałam nikogo, komu bym o tym powiedziała, ani nikogo kto mógłby to zrozumieć i chyba dlatego piszę. Spytam przy okazji z ciekawości: czy jest to depresja?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Straciłam chęć do życia z niewiadomych powodów. Czy jestem chora?

Witam, Jestem kobietą, mam 20 lat. Nie jestem w stanie stwierdzić dokładnie, kiedy zaczął się mój problem, podejrzewam, że trwa już 3 miesiące. Nie byłoby to tak niepokojące, gdyby objawy nie stawały się z dnia na dzień coraz silniejsze. Jestem...

Witam, Jestem kobietą, mam 20 lat. Nie jestem w stanie stwierdzić dokładnie, kiedy zaczął się mój problem, podejrzewam, że trwa już 3 miesiące. Nie byłoby to tak niepokojące, gdyby objawy nie stawały się z dnia na dzień coraz silniejsze. Jestem totalnie rozkojarzona, brak motywacji do czegokolwiek. Im bardziej martwię się, próbuję się "zebrać", pozbierać, wziąć w garść - tym bardziej czuję wewnętrzny opór połączony z bólem psychicznym. Przestałam chodzić na zajęcia (właściwie to od początku bardzo dużo opuszczałam; studiuję dziennie, II rok), straciłam kontakt z większością moich znajomych, mam wrażenie, że odsunęli się ode mnie... Kiedyś uważali mnie za uśmiechniętą, pełną życia, bardzo kontaktową osobę. Straciłam tą chęć do życia z niewiadomych powodów. Chodzę osowiała, przygnębiona, nie zależy mi zupełnie na wyglądzie zewnętrznym. Siedzę codziennie sama zamknięta w pokoju, można powiedzieć, że to ja odizolowałam się od ludzi. Nikt nie podejrzewa, co czuję. A czuję się beznadziejnie, czasem myślę, że lepiej by było, gdyby mnie nie było tu. Stałam się obojętna, zarówno jeśli chodzi o studia, naukę, jak i kontakty międzyludzkie. Nie widzę sensu w moim istnieniu, czuję bezsens egzystencji. Każdy myśli, że mam "wielkiego lenia". Ja po prostu nie mogę się skupić, skoncentrować! Potrafię siedzieć nad rysunkiem z zamiarem zrobienia go całą noc, przyglądając się jedynie ścianie. Mam trudności z wysłowieniem się. Śpię albo za dużo, albo wcale. Czasem mam wrażenie, że nie potrzebuję snu, ani jedzenia. Fakt, że ostatnio byłam na diecie, bardzo trudno znosiłam ograniczenie jedzenia, teraz mogę nie jeść nic. Jednak miewam stany "nadmiernego śmiechu". Potrafi nagle powrócić dobry humor, wtedy myślę, że to było tylko tymczasowe załamanie i za nic w świecie nie poszłabym do specjalisty. Jednak niedługo wraca stan depresyjny. Zapisałam się na wizytę do psychiatry, nie jestem jednak pewna, czy jest naprawdę powód, mimo że czuję się strasznie psychicznie, mam wrażenie, że nie ma na to leku, że sama powinnam się pozbierać. Jednak nie mogę. To jest tak, jakby w mózgu usadowił się zły duch, który ogranicza moje wszelkie chęci do robienia czegokolwiek, a nawet uniemożliwia. Czuję się bezsilna, najmniejszy praca sprawia mi ogromny wysiłek. Boję się, że stracę studia. Co może mi dolegać? I czy możliwe, że tak bez powodu? Bo żadnych przykrych wydarzeń ostatnio nie miałam… Pozdrawiam, Magda

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy moje złe samopoczucie jest skutkiem depresji? Jak mam z tym walczyć?

Dzień dobry, mam problem z samą sobą - nie wiem co mi jest ciągle, jestem śpiąca, nic mi się nie chce nieraz mam takie uczucie, jakby mi się świat walił, w ogóle nie kontroluję tego już. Jestem ciągle poddenerwowana...

Dzień dobry, mam problem z samą sobą - nie wiem co mi jest ciągle, jestem śpiąca, nic mi się nie chce nieraz mam takie uczucie, jakby mi się świat walił, w ogóle nie kontroluję tego już. Jestem ciągle poddenerwowana, o byle co krzyczę i jest to nieraz silniejsze ode mnie - chciałabym wrócić do mojego życia, ale nie daję rady z tym. Brałam tabletki, ale one nie pomagały - co mogę jeszcze zrobić? Proszę o odpowiedź: czy to są skutki depresji? Jak mam z tym walczyć? Dziękuję, proszę o szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Depresja i problemy z koleżankami - co mam z tym zrobić?

Mam 18 lat. Od 10 lat koleguję się z 4 dziewczynami, bo przyjaźnią to tego nie można nazwać. Ostatnio zaczęło mi przeszkadzać, że są przy mnie jak jestem wesoła, szalona, ciągle żartuje. To nie jest tak, że przez 10 lat...

Mam 18 lat. Od 10 lat koleguję się z 4 dziewczynami, bo przyjaźnią to tego nie można nazwać. Ostatnio zaczęło mi przeszkadzać, że są przy mnie jak jestem wesoła, szalona, ciągle żartuje. To nie jest tak, że przez 10 lat byłam wesoła, a teraz jestem smutna, to nie nie wiedzą jak reagować, tylko czasem jestem taka, a czasem taka - jak normalny człowiek. Ale kiedyś mi to nie przeszkadzało. Czy dostawałam 1 czy po prostu byłam smutna czy miałam zły humor one siedziały w 3 albo się ukradkiem śmiały. Teraz wiem, że mi to nie pasuje - od początku roku byłam wesoła i nic takiego się nie działo. Ale ostatnio jak mam gorsze dni, bo grozi mi to, że nie przejdę, to ich to nic nie obchodzi. Przeszkadza mi jeszcze to, że zawsze tak było, zawsze byłam druga - jak miałam 2 koleżanki to jedna z nich wybierała tę drugą. Czuję, że nie jestem dla nikogo ważna ja, ani moje problemy. W szkole jest ciężko, bo są grupki. Zastanawiam się czy tkwić dalej w tym, spotykać się na przerwach, żartować, spotykać się iść z nimi na Sylwestra, czy po prostu się odciąć, bo wiem, że to się nie zmieni. A gdy będę dalej w tym tkwiła to nigdy nie znajdę prawdziwej przyjaźni. Boję się to trochę zrobić, bo nie chcę zostać sama. Mam jeszcze koleżankę, która chodzi do innej szkoły i ciągle do niej piszę, żebyśmy się spotkały - ona odpisze mi raz na 3 miesiące, widzę, że mnie olewa, nie wiem co robić. Płaczę nocami i jestem rozkojarzona, nie mogę się skopić, ciągle jestem smutna i o tym myślę. Czuję, że dopada mnie depresja, miałam to już kiedyś. Nie potrafię się skopić, nawet jak umiem i mam zrobić zad. przy tablicy to wystarczy, że pani upomni mnie chociaż delikatnie, to już mam łzy w oczach. Nie potrafię się pozbierać. Trwa to już 2 lata, ale teraz jest już naprawdę źle. Nic mi się nie chce, najchętniej nie wychodziłabym z łózka. Nie chcę chodzić do szkoły. Gdy kładę się spać mam nadzieję, że gdy się obudzę będę miała siłę i zacznę wszystko od początku. Chciałabym odpocząć, jestem zmęczona swoim życiem, sobą. Chciałabym uciec jak najdalej stąd. Nie wiem już co mam robić. Poradźcie co mam zrobić, najpierw z tymi koleżankami. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co mam zrobić, by być szczęśliwą i nie zamartwiać się głupstwami?

Witam, Mam 18 lat. Jestem jeszcze młoda, a mimo to czasami brakuje mi sensu w życiu. Mam wspaniałą rodzinę, na którą wiem, że mogę liczyć. Wielu znajomych, o których wiem, że mnie cenią i szanują. Więc teoretycznie powinnam być szczęśliwa....

Witam, Mam 18 lat. Jestem jeszcze młoda, a mimo to czasami brakuje mi sensu w życiu. Mam wspaniałą rodzinę, na którą wiem, że mogę liczyć. Wielu znajomych, o których wiem, że mnie cenią i szanują. Więc teoretycznie powinnam być szczęśliwa. I to prawda, zdarzają się dni, w których kocham życie, kocham wszystko co mam, widzę jaki piękny jest świat i jakie to szczęście móc na nim być. A jednak po tych okresach radości przychodzi ogromny dół. I tak jest na zmianę. A jego przyczyny są różne. Kiedyś było to, że jestem brzydka. Innym razem, że jestem głupia. Ostatnio nawet to, że jestem wredna, że nie potrafię pomóc innym, że jestem złym człowiekiem. Nie wiem jednak dlaczego tak jest. Nie jestem jakąś pięknością, ale na ogół ludzie mnie chwalą, twierdzą, że jestem ładna, zgrabna itp. Moi rodzice i znajomi uważają, że jestem mądrą, inteligentną dziewczyną - chodzi tu zarówno o wiedzę zdobywaną w szkole jak i tą "życiową mądrość". Moi znajomi mogą zawsze na mnie liczyć, staram się ich słuchać, zapytać czy coś się stało gdy są smutni. Dlaczego więc, mimo tego iż gdzieś w środku wiem, że inni mają rację, dostrzegam nawet konkretne przykłady, które by to potwierdzały, zachowuję się jak bym miała niską samoocenę? Dlaczego wystarczy jedna impreza, na której zobaczę ładniejsze dziewczyny od siebie i już uważam, że wyglądam okropnie w porównaniu do nich? Dlaczego czuję, że coś jest ze mną nie tak, gdy widzę jak dziewczyny w moim wieku lub młodsze zachowują się poważnie i dorośle, podczas gdy ja żartuję i wygłupiam się w najlepsze? Owszem, wiem ze moi znajomi lubią mnie za to poczucie humoru, ale wystarczy jedno spojrzenie takiej obcej osoby, a ja już zaczynam się zastanawiać nad sobą, nawet nieświadomie. A najzabawniejsze jest to, że moje koleżanki uważają mnie za osobę pewną siebie, odważną, bezpośrednią. Prawda jest trochę inna. W podstawówce i gimnazjum byłam nieśmiałą dziewczyną. Miałam koleżanki i kolegów, ale można powiedzieć, że trochę izolowałam się od reszty. Dopiero gdy poszłam do liceum stałam się odważniejsza. Zaczęłam mniej się przejmować innymi, wiedziałam, że czasem muszę pokonać swoja nieśmiałość, by coś osiągnąć. Stałam się otwarta i szczera, dzięki czemu, według mnie, szybko zjednuję sobie ludzi. Jednak nie nie do końca pozbyłam się nieśmiałości. Ona dalej jest, tyle że troszkę mniejsza. I to jest cała sprzeczność. Ludzie widzą we mnie cechy, których ja nie dostrzegam lub może po prostu nie chcę dostrzec. Już nie wiem jak mam sobie tłumaczyć moje zachowanie. Najpierw stwierdziłam, że może jakaś monotonia w moim życiu powoduje, iż raz na jakiś czas dopada mnie depresja. Jednak uznałam, że wmawiam sobie chorobę i próbuję się usprawiedliwić. Myślałam, że może chcę być perfekcyjna. Ale ta teoria nie miała by sensu, bo niby skąd by się wzięła? Rodzice nigdy dużo ode mnie nie wymagali, byli zadowoleni z moich ocen. Nigdy nie mówili np., że "nic nie osiągnę", " że sobie nie poradzę". Mimo częstych kłótni z nimi, zrobili by wszystko bym była szczęśliwa. Potem to już uznałam, że ja jestem wszystkiemu winna, że jestem okropną egoistką, która nie widzi problemów innych ludzi i jest zazdrosna o to co oni mają,że musi być tą "naj". Obecnie, gdy pokłócę się z moja mamą to wmawiam sobie, że rzeczywiście widocznie zasłużyłam, na to ze jest na mnie zła, że oskarżyła mnie o kłamstwo, że w złości np. powiedziała, że jestem głupia. Wiem, że mówi takie rzeczy, bo jest zdenerwowana, ale ja to wszystko biorę do siebie. Wiem też, że nie jestem święta, ale wiem też to, że mama nie zawsze ma rację. Bo czy mam się pogodzić z tym, że gdy ja mówię prawdę, to ktoś oskarża mnie o kłamstwo? Albo gdy ja czuję, że jestem wrażliwą osobą, to ktoś mnie w czasie kłótni nazywa egoistką? Zdaję sobie sprawę z tego, że może czasami mama odbiera moje zachowanie jako brak szacunku do niej, ale to nie prawda. Kocham ją i szanuję, choć może nie potrafię tego okazać. Sądzę że przyczyną tego może być zmiana naszego zachowania. Mama mogła przecież w końcu stracić cierpliwość, a ja... Myślę, że kiedyś chciałam być taka jak mama, to co mówiła mama było dla mnie racją itp. A gdy poszłam do liceum zaczęłam zauważać, że mama też ma wady i to często takie które ja zauważam u siebie. I to chyba trochę wpłynęło na to, że nie zawsze się z nią zgadzam. Z tego co napisałam mogło wyniknąć, że mam jakieś złe relacje z rodzicami. Ale to nie prawda. Tak jest w trakcie kłótni i po niej. Gdy wszystko jest dobrze rodzice, a w szczególności mama są dla mnie wsparciem, mogę się do niech zwrócić z każdą sprawą. I za to jestem im ogromnie wdzięczna, choć chyba moje zachowanie na to nie wskazuje. A może mi się tylko wydaje, że ich doceniam i snuję? Sama już nie wiem jak to jest ze mną, z moimi relacjami z ludźmi. Nie wiem jak mam postępować, co robić by nie wywoływać sporów, by być z siebie zadowoloną. By przede wszystkim cały czas być szczęśliwą i nie zamartwiać się głupstwami. Czasem mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie i dodatkowo uważa, że sama tworzę sobie problemy. Czasem jest tak, że czuję się samotna w tłumie, że jestem smutna mimo uśmiechu na twarzy. Więc co powinnam zrobić by tak nie było? Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Jak pomóc przyjaciółce w ciężkiej depresji?

Witam, być może niekonwencjonalnie z mojej strony, ale piszę, aby się raczej poradzić i nakierunkować. Otóż w tym przypadku nie chodzi o mnie, a o moją bliską przyjaciółkę, której nie wiem już jak mam pomóc... Od 3 lat jest rozwódką...

Witam, być może niekonwencjonalnie z mojej strony, ale piszę, aby się raczej poradzić i nakierunkować. Otóż w tym przypadku nie chodzi o mnie, a o moją bliską przyjaciółkę, której nie wiem już jak mam pomóc...

Od 3 lat jest rozwódką utrzymująca samotnie dom i wychowującą córkę, która stawia przed nią wysokie oczekiwania. Kocha ją ponad miarę, a ta zamiast ją wspierać wciąż stawia je poprzeczki w postaci potrzeb materialnych (to nie jej wina, dziewczyna jeszcze wyrośnie), a także potrafi wciąż ją krytykować i obwiniać za rozpad jej małżeństwa z jej ojcem. To bardzo ją przygnębia i wbija jej tzw. przysłowiowy nóż w plecy...

Mąż zdradził moją przyjaciółkę, bardzo długo nie mogła sobie poradzić. Pojawił się też alkohol. Opanowała się jednak sama myśląc logicznie, że ma córkę i nie może tak żyć dalej. Obecnie ucieka od rzeczywistości, podkreślam, jest samotna, ma trudny antypatyczny charakter - ostatnio obwinia wszystkich i wszystko (takie stany), ale tez potrafi się cieszyć życiem, lgnie do ludzi, szuka ciepła i przyjaciół, tzw. bliskości, choć i tych potrafi ranić. Pojawia się też egoizm.

Martwią mnie też jej stany kiedy wpada w płacz, a czasami nie wiadomo kiedy zacznie płakać, to jest stan totalnej rozpaczy i wręcz histerii ciężkiej do wytłumaczenia i nawet dla mnie do opanowania stojąc z boku, pojawia się i lęk przed samotnością... Najlepiej, mimo 40 lat, czuje się aby wyjść na dyskotekę, pobawić się z ludźmi, napić się alkoholu i uciec od rzeczywistości. Boi się samotności i tego, że już do końca życia będzie sama i będzie musiała sobie sama radzić w życiu...

Najchętniej pragnęłaby, aby córka wyprowadziła się z domu... Boję się, że takie myśli są tylko dlatego iż chciałaby naprawdę mieć święty i spokój i sama sobie coś zrobić. W tle, co ważne, jej matka popełniła samobójstwo. Sama miewa myśli o śmierci i o tym, że umrze... Obwinia się też że nie było jej przy matce (alkoholiczce). Mimo ciężej traumy i życia, moja przyjaciółka jest b. wartościową osobą, szczerą (do bólu) z dużym poczuciem humoru, potrafiąca mówić kocham Cię 50 razy dziennie otaczającym jej ludziom - nie umiem jej jednak pomóc, nie wiem jak...

Była u psychiatry (po walce, żeby poszła) i lekarz psychiatra stwierdził u niej ciężką depresję... Nie chce się leczyć. Martwię się, bo te stany się dziwne, dla mnie niezrozumiałe, ciężkie do ogarnięcia, wiem, że nie mogę iść za nią do psychiatry jednakże nie wiem już jak mam ją „ustawić” aby jej pomóc wpoić, że jest wartościową osobą, że nie jest sama... Kiedy proszę aby się odezwała, gdy jest jej źle milczy, nie chce mówić do końca o swoich problemach.

Bywa że kłamie, ucieka od rzeczywistości, o problemach mówi zdawkowo, nie wywnętrzniając się, że czasami trudno pomóc gdy do końca nie wiadomo co się stało... Po alkoholu bywa, że coś powie, ale wycofuje się. To tak jak np. gdy chcemy kogoś przytulić gdy płacze, raz uda nam się, a drugim razem jesteśmy odpychani... Martwią mnie te ataki smutku i histerii, z jednej strony potrzeba bliskości, z drugiej zaś jasny komunikat: idź już sobie!

Jeśli udałoby się chociaż mi doradzić co mam robić i jak się zachowywać w kontakcie z taką osobą będę wdzięczna, boję się, że w końcu może sobie coś zrobić... Proszę o radę w postępowaniu z taką osobą, ewentualnie jak mogę jej pomóc, bo mój bagaż doświadczeń chyba już się wyczerpał... Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Depresja

Moja dziewczyna ma depresję, co robić?

Witam! Moja dziewczyna ma 20 lat i cierpi na depresję. Z rozmowy z nią wynika, że jest ona spowodowana jej ostatnim dwuletnim związkiem, w którym była narażona na częste nerwy i cierpienia. Warto chyba też dodać, że była też w...

Witam! Moja dziewczyna ma 20 lat i cierpi na depresję. Z rozmowy z nią wynika, że jest ona spowodowana jej ostatnim dwuletnim związkiem, w którym była narażona na częste nerwy i cierpienia. Warto chyba też dodać, że była też w przeszłości bita przez swojego ojczyma. Czasem, gdy z nią rozmawiam po prostu wybucha i nie da się z nią dojść do porozumienia. Z tego co wiem ma też nadciśnienie i bierze na to podobno, bardzo mocne leki, przepisane przez lekarza. Gdy jest na coś bardzo zdenerwowana towarzyszą jej krwotoki z nosa. Była już u 4 lekarzy, ale każdy z nich przepisał jej leki psychotropowe, bez których, jak twierdzi, nie mogła po jakimś czasie żyć. Nie bierze już tych leków, ponieważ uważa, że będą one po prostu nieodłącznym elementem jej życia. Często również miała myśli samobójcze. Bardzo ją wspieram w każdej sytuacji, ale czasem naprawdę nie wiem co mam robić. Czy są jakieś alternatywne sposoby leczenia tej choroby, bez użycia leków psychotropowych? Mam zamiar iść z nią do lekarza, ale ona nie chce, bo ma studia i uważa, że one są ważniejsze niż jej zdrowie. Co mam zrobić w tej sytuacji, jak ją przekonać na wizytę u lekarza? Odmawia tych wizyt głównie z tego powodu, że każdy lekarz przepisuje jej leki psychotropowe. Bardzo chcę jej pomóc, ale czasem naprawdę nie wiem jak. Proszę o szybką odpowiedź i z góry dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Nienawidzę siebie, bo wszystko psuję, wyglądam strasznie. Czy to rzeczywiście depresja, czy coś innego?

Witam, W teście na depresję wyszło mi, że mam głęboką depresję. To nie jest tak, że przypadkowo zrobiłam sobie test i teraz jestem przerażona, że mi tak wyszło. Szukałam czegoś takiego, ponieważ od ok. 3 miesięcy jest ze mną...

Witam, W teście na depresję wyszło mi, że mam głęboką depresję. To nie jest tak, że przypadkowo zrobiłam sobie test i teraz jestem przerażona, że mi tak wyszło. Szukałam czegoś takiego, ponieważ od ok. 3 miesięcy jest ze mną bardzo źle :( W ostatnich dniach leżę w łóżku i myślę sama nie wiem o czym, nie chce mi się nawet zrobić sobie jeść czy wstać żeby zgasić światło, ciągle jestem zmęczona, cały czas jestem smutna, płaczę z byle powodu, moje życie jest szare i bezbarwne, nikogo nie obchodzę i każdy ma mnie gdzieś, nie wytrzymuję sama ze sobą, nie wiem co się ze mną dzieje, mam napady złości, a po kilku godzinach siedzę i płaczę, bo żałuję tego co powiedziałam lub zrobiłam. W ostatnich dniach stałam się nawet agresywna, chociaż zazwyczaj boję się kogoś uderzyć czy zdenerwować - mój brat i siostra odwrócili się ode mnie, mój chłopak po roku ze mną zerwał i kazał się leczyć, nie wytrzymał, nie radzę sobie, mam myśli samobójcze, a nawet już kilka razy próbowałam, brałam ogromne ilości tabletek nasennych po czym biegłam do toalety żeby to wszystko zwrócić, bo docierało do mnie, że sprawię innym ból, ale po jakimś czasie robiłam tak znowu, bo chciałam żeby inni też poczuli taki ból jaki ja czuję teraz. 2 dni temu poprosiłam mamę żeby mnie zapisała na wizytę do psychiatry - powiedziała, że to zrobi, ale chyba zapomniała, nie mogę wieczorem zasnąć, budzę się w nocy śnią mi się jakieś okropne rzeczy, a rano nie mogę się obudzić, śpię nawet 12 h, nie jestem w stanie wstać rano i iść do szkoły, wszystko robię źle, nienawidzę siebie, bo wszystko psuję, wyglądam strasznie. Co mi jest? Czy to rzeczywiście depresja, czy coś innego?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty