Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Czy można samemu leczyć depresję?

Wydaje mi się, że mam depresję - nie chce mi się wychodzić z domu, a wcześniej prawie nigdy nie było mnie w domu, płacze codziennie, nawet parę razy dziennie czasami. Nie wiem co mam robić ! :(
odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Może śmierć rozwiąże wszystkie moje problemy?

Codziennie myślę o samobójstwie, raz prawie się powiesiłam, ale nie udało się, ręce mam pocięte, ale to daje ulgę chwilowo, a śmierć możne dać ulgę na wieczność?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

To depresja czy lenistwo?

Witam. Jestem 17-nastoletnią dziewczyną i coraz bardziej zastanawiam się czy to normalne, że osoba w moim wieku czasami nie ma chęci do życia, jest ciągle zmęczona (bóle głowy, ogólne złe samopoczucie). Codziennie jak wracam po szkolę...

Witam. Jestem 17-nastoletnią dziewczyną i coraz bardziej zastanawiam się czy to normalne, że osoba w moim wieku czasami nie ma chęci do życia, jest ciągle zmęczona (bóle głowy, ogólne złe samopoczucie). Codziennie jak wracam po szkolę śpię po 3-4 godziny nawet jak chcę zamiast spać np. pouczyć się to nie mogę się skupić, moja nauka odbywa się dopiero w godzinach nocnych tzn. 20-24. Ogólnie w szkole jestem osobą przebojową uznawaną za wulkan energii i poczucia humoru, jednak tak naprawdę nie jest. Czuję, że czasami poprzez moje „głośne” zachowanie ukrywam jakąś cześć swojego charakteru przed innymi, tą część która pojawia się dopiero kiedy nie jestem otoczona kręgiem osób. Do tego jestem niesamowicie nerwowa, potrafię się tak zdenerwować na sprawdzianie, że wywołuje to u mnie potliwość dłoni (czego się bardzo wstydzę), nie jestem wstanie zebrać myśli, czasami umiem coś zrobić na spokojnie w domu, a w szkolę to samo zadanie sprawia mi dużą trudność. Mam kłopoty z uczuciami - bardzo przejmuje się zdaniem innych i tym jakimi uczuciami jestem obdarzana, choć na co dzień raczej pokazuję to, że nie obchodzi mnie to zupełnie i najważniejsze to co ja myślę o swojej osobie, a raczej jestem uznawana za osobę pewną siebie. Mam grono przyjaciół, z którymi spotykam się przeważnie w weekendy - wtedy jakoś jest lepiej w towarzystwie jestem otwarta, śmieje się jednak kiedy wracam do domu wszystko raptownie mija, wahania nastrojów to u mnie codzienność pobadam w skrajności z czystej radości do czystego smutku. Kiedy ludzie pytają mnie się dlaczego jestem smutna lub zdenerwowana nie umiem odpowiedzieć, zawsze wymiguje się tym, że ktoś mnie zdenerwował i kończę temat. Robiłam wszelkie testy pozwalające samodzielnie zdiagnozować depresję i we wszystkich wyszło mi, że ją posiadam, lecz podchodziłam do tej pory do tego z przymrużeniem oka. Czasami zastanawiam się czy to nie jest po prostu zwykłe lenistwo, ale kiedy wezmę się już w garść to znowu na czymś polegnę, a wtedy jest jeszcze gorzej - mam wyrzuty sumienia, że inni umieją jakoś sobie poradzić, a ja nie i wtedy marzę tylko, żeby położyć się w łóżku i zasnąć, być z dala od tych, którym się udaje i być z dala od problemu, który będę i tak musiała rozwiązać, jednak wolę zostawić go na kiedy indziej. Dziękuję z góry za odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Depresja? Nerwica? Co się ze mną dzieje?

Mam siedemnaście lat (za pół roku osiemnaście). Z natury jestem osobą bardzo emocjonalną i odkąd pamiętam wszystko bardzo przeżywałam i brałam do siebie, jednak od września tego roku moja psychika jest zniszczona do granic wytrzymałości: jestem zmęczona (mogłabym spać całymi...

Mam siedemnaście lat (za pół roku osiemnaście). Z natury jestem osobą bardzo emocjonalną i odkąd pamiętam wszystko bardzo przeżywałam i brałam do siebie, jednak od września tego roku moja psychika jest zniszczona do granic wytrzymałości: jestem zmęczona (mogłabym spać całymi dniami), bez przerwy chce mi się płakać, nie potrafię się skoncentrować, coraz częściej bywa, że jestem zła i wszystko jest na „nie”, nie odczuwam radości życia. Wewnątrz mnie panuje pustka emocjonalna. Od niedawna miewam lęki, np. że ktoś przebywa w moim pokoju. Całymi dniami mogłabym leżeć w łóżku i gapić się w sufit. Nie mam ochoty na kontakty z innymi ludźmi. Ból głowy, pleców i brzucha - stał się moją codziennością. Stale nad wszystkim rozmyślam, wszystko kalkuluję i analizuję. Miewam myśli samobójcze, bo po co żyć jeśli to życie nie niesie za sobą nic treściwego. Jest również wiele innych sytuacji/objawów, których nie sposób wymienić. Zastanawiam się czy to depresja? Rozmyślałam nawet nad wizytą u specjalisty, lecz boję się, że lekarz powiadomi rodziców, a tego nie chcę, a chyba tylko to mnie zatrzymuję. Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Niepokój, problemy z koncentracją - czy to mogą być objawy dystymii?

Witam, wykryto u mnie dystymię - to najgorsze ponoć co może być. Mam pytanko do Ekspertów odnośnie tego, bo biorę leki przeciwdepresyjne, ale nie za bardzo mi one pomagają i chodzi o to, że mam straszne wzmożenie emocjonalne - ciężko...

Witam, wykryto u mnie dystymię - to najgorsze ponoć co może być. Mam pytanko do Ekspertów odnośnie tego, bo biorę leki przeciwdepresyjne, ale nie za bardzo mi one pomagają i chodzi o to, że mam straszne wzmożenie emocjonalne - ciężko mi się jest skupić na czymś, mam same pustki w głowie, zaburzenia koncentracji - czy to mogą być neuroprzekaźniki? Aha i to jeszcze, że mam straszne pobudzenie psychoruchowe, że nie umiem w miejscu odpocząć. Czy to może być wszystko w dystymii? Bo właśnie słyszałem tak, że dystymicy nie potrafią wypoczywać. Może mi pan coś doradzi, jakieś leki albo coś? Pozdrawiam;)

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Problemy w domu, szkole - jak sobie z tym poradzić?

Witam! Mam 13 lat, od pewnego czasu nie radzę sobie z problemami w szkole i w domu, w harcerstwie. Mój rodzice średnio się dogadują. Ciągle się o coś kłócą, o jakieś głupie rzeczy np. że mój tata się na...

Witam! Mam 13 lat, od pewnego czasu nie radzę sobie z problemami w szkole i w domu, w harcerstwie. Mój rodzice średnio się dogadują. Ciągle się o coś kłócą, o jakieś głupie rzeczy np. że mój tata się na kogoś spojrzał w windzie. W szkole nie radzę sobie z ilością materiału, mam złe oceny a rodzice są bardzo źli na to i non stop robią awantury. Klasa jest niesympatyczna, ciągle się doczepiają do mnie i do koleżanek, na lekcji nie da rady się skupić, bo ciągle krzyczą. Nie ma nawet jak na tych lekcjach się zastanowić, pomyśleć, np. jak rozwiązać to zadanie. Czasem mam ochotę wyjść, trzepnąć drzwiami i opuścić teren szkoły. Od pewnego czasu ciągle jestem przygnębiona, źle się czuję jak ja to nie ja - ciągle jestem senna, a jak przychodzi co do czego nie mogę zasnąć. Chodzę wkurzona, mam dosyć wszystkich i wszystkiego, mam czasem myśli samobójcze, przy pierwszej okazji zrobiłabym to, ale się trochę boję. Często płaczę. Wracam wieczorem do domu kładę się i zaczynam płakać czasem zdarza mi się ciąć, czym popadnie, to żyletka to cyrklem - zależy od nastroju. Cały czas myślę, że świat jest beznadziejny nie mogę się na niczym skupić. Kiedyś lubiłam dużo jeść, teraz prawie w ogóle nie mam apetytu, wręcz zmuszam się do jedzenia, w ciągu ostatnich 2-3 miesięcy schudłam ponad 2 kilo. Czy powinnam się leczyć? Boję się, że w końcu nie wytrzymam i sobie zrobię krzywdę! Nie wiem co mam zrobić! Pójść do rodziców? Jak zacząć rozmowę?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Dotyczy: Neurologia Depresja

Czy możliwe, że to depresja?

Mam 25 lat, jestem wykształconą młodą kobietą, skończyłam studia wyższe, pracuję w zawodzie, dobrze zarabiam. Niedawno kupiliśmy z narzeczonym mieszkanie, w centrum dużego miasta. Wszystko powinno być w porządku, żyć nie umierać, jednak ostatnio czuje się bardzo źle. Bez powodu...

Mam 25 lat, jestem wykształconą młodą kobietą, skończyłam studia wyższe, pracuję w zawodzie, dobrze zarabiam. Niedawno kupiliśmy z narzeczonym mieszkanie, w centrum dużego miasta. Wszystko powinno być w porządku, żyć nie umierać, jednak ostatnio czuje się bardzo źle. Bez powodu płaczę, ciągle jestem zdenerwowana. Kładę się spać z niepokojem, budzę się nad ranem. Boję się o wszystko, o swoje zdrowie, o pracę, o najdrobniejsze sprawy. Nie mam na nic siły, nic mi się nie chce. Bez przerwy czuje się winna. Zaniedbuję siebie i narzeczonego. Całkowicie straciłam ochotę na seks. Narzeczony ma pretensje, mówi nie wytrzyma tego dłużej i będziemy musieli się rozstać co powoduje coraz większe poczucie winy. Denerwuje się, że nie sprostam oczekiwaniom innych ludzi. Często czuję potrzebę bycia samej. Bywają weekendy (gdy narzeczony wyjeżdża) że nie wychodzę z domu, całe dnie leże w łóżku, nawet się nie ubieram, bo mi się nie chce. I znowu czuję się winna. Co się ze mną dzieje? Dodam, że zawsze byłam pogodną osobą, wierzyłam w siebie, cieszyłam się nawet najdrobniejszymi rzeczami. Teraz nic mnie już nie cieszy. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to, co mi jest to mogą być objawy depresji?

Ja mam problem trwający już prawie rok. W zeszłym roku w listopadzie miałam próbę samobójczą przez chłopaka a dokładniej przez jego zdradę. Nie wyobrażałam sobie wtedy życia bez niego, wiedziałam, że będzie trudno pookładać sobie życie na nowo i wolałam...

Ja mam problem trwający już prawie rok. W zeszłym roku w listopadzie miałam próbę samobójczą przez chłopaka a dokładniej przez jego zdradę. Nie wyobrażałam sobie wtedy życia bez niego, wiedziałam, że będzie trudno pookładać sobie życie na nowo i wolałam tego uniknąć - czułam się nikomu niepotrzebna, samotna, czułam, że nikt mnie nie rozumie. Potem miałam wizyty u psychologów różnych, którzy nie potrafili mi pomoc, bo ja nie umiałam się przed nimi otworzyć, nie mogłam im powiedzieć tego jak się naprawdę czuję. Przez ten cały rok codziennie płakałam, byłam załamana i żałowałam, że ta próba mi się nie udała, bo teraz wiem czego chciałam uniknąć. Po pewnym czasie miałam kolejną próbę, pobyt w szpitalu psychiatrycznym, z którego zostałam wypisana ze stwierdzeniem, że nie jestem chora psychicznie z czym ja się nie zgadzam. Najgorsze jest to, że ja tego byłego chłopaka codziennie widzę w szkole i za każdym razem jak go widzę mam ochotę płakać lub ciąć się. Nie wiem, czy mimo moich myśli samobójczych bym była w stanie znów to zrobić. Proszę mi powiedzieć czy brak apetytu, budzenie się w nocy, uczucie beznadziejności, smutek, który jest przy mnie cały dzień, to, że na nic nie mam siły, że ciągle jestem zła, rozdrażniona i że na niczym się nie mogę skupić - czy to mogą być objawy depresji? Proszę o w miarę możliwości szybką odp. Dodam jeszcze, że mam 14 lat.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Czy są to objawy deperesji?

Witam. Mam 18 lat, płeć męska. Mam problem ze sobą od roku. Szukałem informacji na temat depresji w internecie i nie jestem pewien odnośnie mojej hipotetycznej choroby, ponieważ nie wszystkie objawy pokrywają się w 100%.Mianowicie od wyżej określonego czasu mam...

Witam. Mam 18 lat, płeć męska. Mam problem ze sobą od roku. Szukałem informacji na temat depresji w internecie i nie jestem pewien odnośnie mojej hipotetycznej choroby, ponieważ nie wszystkie objawy pokrywają się w 100%.Mianowicie od wyżej określonego czasu mam zdecydowanie obniżony nastrój. Jednakże nie przez cały czas, w towarzystwie śmieję się i wygłupiam, jednakże poza nim jest gorzej.

Dużo czasu spędzam ze swoją dziewczyną, jednakże widzę jej niezadowolenie z mojego stanu. Najgorzej jest podczas samotności. Szczerze nic mi się nie chce. Nie sprzątam prawie w ogóle, przez co mój pokój jest bardzo zaniedbany. W sumie o ubrania też niezbyt dbam. Porzuciłem hobby w postaci modelarstwa. Kiedy jestem sam dużo myślę na temat własnej sytuacji, najczęściej dochodzę do wniosku na temat swojej beznadziejności.

Mam problemy ze snem: w ciągu dnia jestem bardzo zmęczony, obojętnie ile spałem. Mogłem spać nawet przez 12 godzin, ale i tak będę ospały. Czasami w ciągu dnia mam chwilowy zastrzyk energii, ale jak mówię: chwilowy. Zmieniłem dietę na mniej kaloryczną, mimo to przytyłem kilka kilogramów. Momentami wpadam w tzw. "zawias" - wyłączam się na chwilę.

Stronię od towarzystwa. Mam wrażenie, że jestem osobą nielubianą, otoczoną przez fałszywych ludzi. Nie jestem w stanie zmusić się do nauki, ciągle mam problemy z ocenami. Chwilami wpadnie mi lepsza ocena z historii, ale jest to jedno z moich zainteresowań, z którego na razie nie zrezygnowałem. Nie miewam ochoty na rozrywki: gry komputerowe, książki, kino, itp.

Są lepsze dni, kiedy mam dobry humor i jakoś mi wszystko się składa, ale rzadko. Przez miażdżącą większość czasu mam wrażenie, że miniony dzień był stracony, zmarnowałem go na głupoty i bzdurne siedzenie w miejscu. W gorsze dni, te naprawdę gorsze, mam problemy z chociażby wyjściem do szkoły. Nie daję rady dojechać na miejsce: idę na przystanek, zawracam i rzucam się w pełnym ubraniu na łóżko twarzą do poduszek i tak mogę leżeć przez długi czas nie myśląc o niczym.

Myślę, że ważna będzie jeszcze jedna rzecz. Otóż, że tak powiem, nie mam swojego miejsca. Często wałęsam się po mieście bez celu. Irytuje mnie to, bo jestem zmęczony i chcę się położyć, odpocząć, jednakże nie chcę wracać do domu z powodu rodziców. Irytuje mnie ich sposób życia. Nie mieszkam w slamsach, ale też nie w wilii. Mam nudności, kiedy wracam do domu i znowuż czuję aromat alkoholu w powietrzu, widzę śpiącą pijaną matkę albo ojca. Tak z kolei było od zawsze. Albo jedno albo drugie jest pijane, czasami razem. Jest też opcja, że jedno jest pijane, a drugie go za to krytykuje, a na następny dzień jest dokładnie na odwrót.

Mam dość ciągłych sporów między ojcem a matką, sięgania przez nich do wulgarnego słownictwa. A dzieję się tak, jak powiedziałem, odkąd pamiętam. Nie są alkoholikami (tak myślę), nie sprzedają jakichś kosztowności, żeby mieć na wódę ale lubią sobie zaglądnąć do kieliszka. Czasami myślę, że to ich jedyne wspólne zainteresowanie. Ogólnie rzecz biorąc mam nudności, kiedy myślę o jakichkolwiek kontaktach towarzyskich. Ale samotnie czuję się jeszcze gorzej.

Myślałem na temat pójścia do lekarza, ale sam nie bardzo wiem do jakiego. Wstydzę się swojego problemu i boję się wyśmiania. Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czuję się już niepotrzebna na tym świecie. Czy to da się zmienić?

Witam, mam na imię Monika, mam 32 lat.Od jakiegoś czasu nie chce mi się żyć, czuję się samotna, przygnębiona, zła, brak chęci do życia. Często myślę o samobójstwie, nawet kiedyś chciałam się zabić. Coraz częściej płaczę, mało...

Witam, mam na imię Monika, mam 32 lat.Od jakiegoś czasu nie chce mi się żyć, czuję się samotna, przygnębiona, zła, brak chęci do życia. Często myślę o samobójstwie, nawet kiedyś chciałam się zabić. Coraz częściej płaczę, mało snu i mało co mi się chce jeść. Czuję się już niepotrzebna na tym świecie. Kiedyś lubiłam chodzić do pracy, byłam zadowolona z moich postępów jakie robiłam, byłam chwalona przez moją kierowniczkę i dyrektora. Ale od jakiegoś czasu mam brak chęci do pracy - praca mnie teraz wykańcza psychicznie i nerwowo, nie mogę się skupić kiedy wykonuję swoje obowiązki, czuję się wtedy zdenerwowana i zła na wszystkich, che mi się wtedy płakać. Kiedyś byłam uśmiechnięta i radosną dziewczyną, a teraz stałam się niedobra i niekochana oraz niedostępna dla nikogo, zero reakcji na wszystko. Nie mam do kogo się zwrócić o pomoc. Rodzice moi nie żyją, a moja rodzina (bracia i siostry) przestali dla mnie istnieć po prostu straciłam do nich szacunek mam do nich żal o wszystko. Są mi oni obojętni. Przy duchu pomaga mi tylko moja przyjaciółka starsza o 9 lat, ale nie mówię jej o wszystkim - niektóre problemy wolę zachować dla siebie, bo nie chcę żeby ona cierpiała razem ze mną, ona ma swoją rodzinę i swoje problemy. Tylko ona mnie przytrzymuje na duchu to dzięki niej ja jeszcze żyję. Nie wiem co mam robić. Proszę, pomóżcie mi.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Jestem strasznie zmęczony, nie mam siły na żadne działanie - co zrobić ze sobą?

  Witam. Nie chciałbym pisać o swoim życiu nie lubię tego, ale przejdę do sedna sprawy: mam za sobą próbę odebrania sobie życia, nieudaną. Teraz, po dwóch latach nie mam siły walki, właściwie to już chyba będzie koniec wszystkiego. Jestem...

  Witam. Nie chciałbym pisać o swoim życiu nie lubię tego, ale przejdę do sedna sprawy: mam za sobą próbę odebrania sobie życia, nieudaną. Teraz, po dwóch latach nie mam siły walki, właściwie to już chyba będzie koniec wszystkiego. Jestem strasznie zmęczony , nie mam siły na żadne działanie. Najgorsze, że się poddałem. Co zrobić ze sobą?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie widzę sensu życia. Czy to depresja? Jak ją zwalczyć samemu?

Witam. Mam 15 lat, jestem dziewczyną. Prowadzę życie typowe jak dla nastolatki - wypady ze znajomymi, szkoła, małe imprezy, oczywiście pomagam też rodzicom w domu. Niby jest wszystko okej, mam dużo przyjaciół, widzę, że jestem potrzebna, ale, jest ale....

Witam. Mam 15 lat, jestem dziewczyną. Prowadzę życie typowe jak dla nastolatki - wypady ze znajomymi, szkoła, małe imprezy, oczywiście pomagam też rodzicom w domu. Niby jest wszystko okej, mam dużo przyjaciół, widzę, że jestem potrzebna, ale, jest ale. Od jakiegoś miesiąca często płaczę, ogólnie czuję, że to, że w ogóle żyję nie ma najmniejszego sensu, błahe sprawy mnie wykańczają, czuję, że nie mam siły już żyć, nikomu tego nie powiedziałam. Ostatnio bardzo dużo rozmyślam o życiu i wychodzi na to, że nie ma sensu, naprawdę. Na pewno nie pójdę do lekarza z tym, bo jak mówiłam - mamie to powiedziałam, że nic mi nie jest, a nie będę robiła wstydu przed lekarzami, że jestem chora psychicznie, a więc, jak mogę inaczej sobie z tym poradzić? Proszę o pomoc, codziennie boję się wstać z łóżka, bo boję się sama siebie, czy w chwilach zwątpienia nie targnę na własne życie. Z góry dziękuję i pozdrawiam. ;((

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak mam poradzić sobie z depresją?

Witam. Nie wiem od czego zacząć, ale od kwietnia byłem juz w szpitalu 3 razy za każdym razem miałem postawioną inną diagnozę. Teraz, za trzecim razem, postawiono mi diagnozę: depresja. Ja już nie daję sobie rady sam ze sobą. Cały...

Witam. Nie wiem od czego zacząć, ale od kwietnia byłem juz w szpitalu 3 razy za każdym razem miałem postawioną inną diagnozę. Teraz, za trzecim razem, postawiono mi diagnozę: depresja.

Ja już nie daję sobie rady sam ze sobą. Cały czas czuję się tak samo jak przed szpitalem. Biorę ***, po prostu nie mam chęci do życia, ciągle bym tylko spał, nie mam pracy, nie mam planów na przyszłość, chodzę otumaniony i z niczym nie mogę sobie poradzić, czuję się spowolniony. Żona naokrągło mnie wyzywa, weź sie w garść, ale ja jakoś nie potrafię, nie daję rady sobie w ogóle z niczym. Przed pójściem pierwszy raz do szpitala miałem już straszne myśli samobójcze, na szczęście to mi przeszło. Prosze doradzić co mam zrobić, bo chodzę regularnie do lekarza i mówię mu co mi jest, a on nie zmienia mi leków tylko cały czas jestem na tych samych. Czy to czas zrobi swoje i wszystko będzie dobrze, czy jak mam to rozumieć?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mam depresję? Czy faktycznie powinnam się przełamać i zgłosić po pomoc?

Mam 21 lat, w tym roku rozpoczęłam studia, od kilku tygodni nie mieszkam z rodzicami, i kontakt z dawnymi znajomymi trochę uległ zmianie… Nie widzę żebym miała jakieś większe problemy z adaptacją w nowym otoczeniu, zawarłam nowe znajomości i jeśli...

Mam 21 lat, w tym roku rozpoczęłam studia, od kilku tygodni nie mieszkam z rodzicami, i kontakt z dawnymi znajomymi trochę uległ zmianie… Nie widzę żebym miała jakieś większe problemy z adaptacją w nowym otoczeniu, zawarłam nowe znajomości i jeśli chodzi o "nowe życie studenckie" można powiedzieć, że jest dobrze, ale jednak od jakiegoś czasu zauważyłam u siebie pewne zmiany. 

Najmniejsze drobiazgi potrafią mnie "zdołować" na tyle, że potrafię zamknąć się w swoim pokoju i nie wychodzić z niego całymi dniami, no ale obowiązki wzywają, np. iść na wykłady, wtedy mam tak, że w środku czuję zupełnie coś innego niż pokazuję na zewnątrz, uśmiecham się i jestem pogodna mimo iż w środku czuję smutek i przygnębienie. Ostatnią taką sytuacją, która mnie dobiła było rozczarowanie, gdzie miałam się spotkać z przyjacielem, z którym już dawno się nie widziałam - cała w skowronkach wstałam rano, szczęśliwa, że po wielu nieudanych próbach spotkania się w końcu będę mogła z nim porozmawiać, na 2 godziny przed spotkaniem dostałam wiadomość, że nie da rady przyjechać. Rozumiem, że ma swoje życie i swoje sprawy jak i problemy, jednak nie umiałam się powstrzymać od płaczu, czułam po prostu jeden wielki ból.

W dużym stopniu również przywiązuję wagę do tego, co bliskie mi osoby powiedzą albo mi zarzucą. Często zdarza się też, że jeśli wyniknie jakieś nieporozumienie miedzy mną, a np. jakimś znajomym, na którym mi zależy, zaczynam panikować i obwiniać się, że znowu zrobiłam coś nie tak, mimo iż np. do końca nie wiem o co poszło. Zawsze widzę winę po swojej stronie. Już wiele razy od znajomych słyszałam, że mam się wziąć w garść, że niepotrzebnie się przejmuje. Nie wiem czy jestem za bardzo przewrażliwiona, czy za bardzo uczuciowa - w takich sytuacjach cała się trzęsę, czuje ucisk w klatce piersiowej i mam nudności, które ciągną się przez kilka następnych dni. Jeśli sytuacja się uspokaja, a mianowicie problem dochodzi do pewnego rozwiązania i tak mi to nie daje spokoju, ciągle myślę o tym jak było, co się tak właściwie stało, jak mogło być, czy jest dobrze.

Kompletnie straciłam apetyt, jak i wraz z tym na wadze, mimo iż zawsze chciałam stracić zbędne kilogramy, ale nie w taki sposób. Mój stan psychiczny, i niepokój o siebie pokierował mnie na kilka stron w internecie, zaczęłam szukać i czytać różne artykuły o depresji, stanach lękowych, nerwicy - podane objawy depresyjne zgadzają się z tym jakie ja mam, a przynajmniej tak przypuszczam. Bo faktycznie czuję, że jest źle i kilka osób w moim towarzystwie również to zauważyło choćby przez to, że widzą to, że nie jestem sobą, że się zachowuje inaczej, że "brakuje mi tego błysku w oczach który miałam kiedyś".

Od dwóch tygodni rozpatruje wizytę u psychologa, jednak mam jakieś opory co do tego - nie wiem jak powiedzieć mamie, że mam problem i muszę się zgłosić po pomoc. I czy tak właściwie ta pomoc faktycznie jest mi potrzebna? Wizyta u specjalisty to wydatek, a nadal jestem na utrzymaniu rodziców, więc uświadomienie ich na co potrzebuję pieniędzy jest konieczne.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to depresja? Mogę leczyć ją sama?

Witam. Jestem dziewczyną, mam15 lat. Jakieś pół roku temu zachorowałam na cukrzycę i od tamtej pory totalnie sobie nie radzę. Przygnębienie i smutek miałam już ok. 2 miesiące przed zachorowaniem, ale teraz jest jeszcze gorzej. Jestem zestresowana, zła, nic mi...

Witam. Jestem dziewczyną, mam15 lat. Jakieś pół roku temu zachorowałam na cukrzycę i od tamtej pory totalnie sobie nie radzę. Przygnębienie i smutek miałam już ok. 2 miesiące przed zachorowaniem, ale teraz jest jeszcze gorzej. Jestem zestresowana, zła, nic mi się nie chce, nie mogę się skoncentrować, ciągle myślę o czymś smutnym, płaczę. Nie mam ochoty spotykać się z przyjaciółmi, drażnią mnie. Mam wrażenie, że ich problemy w porównaniu z moimi to głupoty. Czuję, że jestem beznadziejna, do niczego, nic w życiu nie osiągnę, nie mam motywacji ani celu. Czasami się "rozkręcam" i śmieje się razem z nimi, ale nie umiem się tak całkiem otworzyć i śmiać szczerze. Zawsze jest "coś". Lekarz rodzinny przepisał mi leki, ale nie wiem czy same coś pomogą. Czy mogłabym leczyć depresję sama? Robić jakieś ćwiczenia psychologiczne? Wiem, że to głupio brzmi, ale niektórzy ludzie żeby np. stać się bardziej śmiali udzielają się towarzysko. Tylko, że ja nie mam ochoty spotykać się z ludźmi. I nie robię tego jak nie muszę. Przyjaciele zauważyli to, ale nie rozumieją, czemu tak się zachowuję. Już nie wiem, co mam robić. Nie chcę rozmawiać o tym z mamą, bo ona uważa, że każdy może sobie sam radzić z problemami. A za każdym razem jak chcę iść do psychologa nie wiem co mam powiedzieć. Boję się, że mnie wyśmieje. Bardzo proszę o pomoc. słodziak

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak mam sobie poradzić z tym problemem?

Jestem 16-letnią dziewczyną. Od zawsze byłam świetną uczennicą, która wygrywała wszelakie konkursy zarówno wiedzy, jak i artystyczne oraz zawody sportowe. Uważano mnie za pewien ideał, osobę której chyba niczego do szczęścia nie może brakować. W I klasie gimnazjum zaczęłam się...

Jestem 16-letnią dziewczyną. Od zawsze byłam świetną uczennicą, która wygrywała wszelakie konkursy zarówno wiedzy, jak i artystyczne oraz zawody sportowe. Uważano mnie za pewien ideał, osobę której chyba niczego do szczęścia nie może brakować. W I klasie gimnazjum zaczęłam się odchudzać. Z 52kg/163cm zeszłam do 46kg. W końcu zaczęła się bulimia. Wyszłam z niej, przytyłam do blisko 59kg. Znów zaczęło się zbijanie wagi. Później doszły kompulsy.

Cała III klasa gimnazjum upłynęła mi na wiecznym myśleniu o jedzeniu, ćwiczeniach. Uczyłam się już zdecydowanie mniej, mimo to ze świetnymi ocenami ukończyłam szkołę i dostałam się do najlepszego liceum oraz najlepszej klasy w mieście. Miał to być nowy etap w moim życiu. Nie był. Nowe otoczenie z każdym dniem zaczęło utwierdzać mnie w przekonaniu, że w gruncie rzeczy jestem beznadziejna. Porażki zaczęły dołować, a nie jak dotychczas umacniać. Uznałam, że to nie to, dokonałam obrotu o 180 stopni, zmieniłam szkołę. Problem pozostał. Nie mam jakiejkolwiek motywacji do działania. Wielkie plany i aspiracje pozostają tylko w sferze marzeń, gdyż nie potrafię "zmusić się" do ich realizacji. Nauka, która zawsze mnie cieszyła zaczęła sprawiać ogromną trudność. Każda gorsza ocena jeszcze bardziej utwierdza mnie w poczuciu beznadziejności. Moje pasje cieszą tylko przez chwilę.

Pozornie jestem wesołą, rozgadaną dziewczyną. Tak naprawdę skrywam się pod maską cynika grającego erudytę. Każdego ranka nie chcę wstać z łóżka, by stawiać czoła światu. Zdarzają się dni, kiedy dostaję wzrostu motywacji. Kończy się jednak to szybko, zwykle wiecznie zmęczony organizm zabija chęć działania. Problemy z odżywianiem, które ciągną się już tak długo zapewne mają jakieś odbicie w stanie mojego zdrowia. Mam liczne bruzdy w paznokciach, które na dodatek nie chcą rosnąć, wypadają mi włosy, mam problemy związane z wypróżnianiem się, liczne bóle żołądka, jakieś przelewanie się, wzdęcia, bóle głowy, również bóle kręgosłupa, które jak lekarz orzekł związane są ze stresem. Wizja mojej przyszłości przygnębia mnie coraz bardziej. Już dziś boję się, że nie zdam matury.

Wszyscy w koło wydają mi się lepsi, a ja jestem bezwartościową, niekształtną masą, której brak jakiejkolwiek pewności siebie. W duchu często modlę się o jakąś chorobę. W wakacje trafiłam do szpitala po przedawkowaniu tabletek nasennych, które wzięłam po ostrej kłótni z bliską mi osobą. Były to silne leki, ponieważ w II klasie gimnazjum miałam poważne kłopoty ze snem, które trwały ponad 8 miesięcy i po kolejnych sześciu wróciły. Aktualnie jestem przeziębiona i chociaż z jednej strony cieszy mnie fakt, że nigdzie nie muszę iść, to z drugiej już rwę sobie włosy z głowy, myśląc o nadrabianiu materiału w liceum. Dodatkowo czeka mnie wizyta u laryngologa ze względu na licznie powracające chrypki i boję się tego, co mogę usłyszeć tam, gdyż głos jest ważnym "instrumentem", który w jakimś stopniu pozwala mi się realizować. Jak widać jestem pełna sprzeczności, które ciężko mi ze sobą godzić. Nie wiem już, jak mam żyć...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Czy to depresja młodzieńcza? Czy sytuacja może powtórzyć się w przyszłości?

Mam 15 lat i nie umiem się z niczego cieszyć. Mam świetnych rodziców, którzy kupują mi fajne ubrania (często to oni bardziej się z tego cieszą niż ja), opłacają mi prywatne lekcje jeśli tylko czegoś w szkole nie rozumiem i...

Mam 15 lat i nie umiem się z niczego cieszyć. Mam świetnych rodziców, którzy kupują mi fajne ubrania (często to oni bardziej się z tego cieszą niż ja), opłacają mi prywatne lekcje jeśli tylko czegoś w szkole nie rozumiem i chcą mnie wysyłać na różne obozy itp., ale ja wolę siedzieć w domu. Mam poczucie, że marnuję czas, ale nie chce mi się robić nic żeby to zmienić, z byle powodu chce mi się płakać, nie mogę się skoncentrować na nauce, wszystko czego nie chce mi się robić odkładam na ostatnią chwilę. Mam poczucie winy, bo nie wszystkim trafiają się tacy rodzice, a mimo to potrafią się cieszyć życiem. Nie lubię chodzić na imprezy i jestem mniej wrażliwa emocjonalnie, szczególnie jeśli chodzi o odczucia pozytywne (denerwuje mnie widok szczęśliwych ludzi, kiedyś tak nie było). Jeśli to jest depresja młodzieńcza to oznacza to ogólną skłonność do depresji, czy ona minie i niekoniecznie musi się to powtarzać w przyszłości?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Boję się podejmować decyzje, jestem rozdrażniona, nic mi się nie chce - czy to może być depresja?

Mam 27 lat. Moje zachowanie od pewnego czasu zmieniło się diametralnie - z pełnej życia dziewczyny, odważnej, dążącej zawsze do celu i twardo stąpającej po ziemi stałam się "kłębkiem beznadziejności". Czuję, że nie jestem sobą, jestem zestresowana, boję się...

Mam 27 lat. Moje zachowanie od pewnego czasu zmieniło się diametralnie - z pełnej życia dziewczyny, odważnej, dążącej zawsze do celu i twardo stąpającej po ziemi stałam się "kłębkiem beznadziejności".

Czuję, że nie jestem sobą, jestem zestresowana, boję się podjąć jakąkolwiek decyzję, bo wydaje mi się, że zrobię to źle, nic mi się nie chce. Jestem strasznie drażliwa i o wszystko się czepiam. Nie mogę się na niczym skupić i zdarza się, że mam problem z wypowiadaniem własnych myśli. Mam również problemy ze snem, chociaż zganiałam to wszystko na zmęczenie, bo mam małe dziecko, które dopiero od niedawna przesypia całe noce.

Nie wiem co się dzieje - czyżby dopadła mnie depresja czy jakkolwiek inaczej to nazwać? Co mam robić? Trudno opisać ten stan, ale na pewno nie jestem sobą i żal mi moich bliskich, bo to najbardziej odbija się na nich. Proszę o pomoc :(

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Skąd te objawy i co mi dolega? Jestem chora?

Ostatnio czuję się ciągle zmęczona, senna, śnią mi się różne rzeczy, nie potrafię się skupić. Często boli mnie głowa, jestem jakby nieobecna, kręci mi się w głowie. Nic mi się nie chce robić, po prostu nie mam ochoty. Nie mam też apetytu. Co mi jest?
odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy mój chłopak ma depresję?

Byliśmy z moim chłopakiem w związku przez 1,5 roku. Niestety ostatnio, trzy dni temu, on ze mną zerwał mówiąc, że potrzebuję samotności. Zrozumiałam to, oczywiście nie pogodziłam się z tym, ale cóż. Jednak on zachowuje się jak gdyby nic...

Byliśmy z moim chłopakiem w związku przez 1,5 roku. Niestety ostatnio, trzy dni temu, on ze mną zerwał mówiąc, że potrzebuję samotności. Zrozumiałam to, oczywiście nie pogodziłam się z tym, ale cóż.

Jednak on zachowuje się jak gdyby nic - całuje mnie i przytula, ale ciągle powtarza, że dobrze mu gdy jesteśmy przyjaciółmi. Gdy pytam Go dlaczego tak się zachowuje odpowiada, że nie wie. Ostatnio na większość moich pytań odpowiada „nie wiem”. Ostatnio powiedział mi, że potrzebuje znajomych, ale chce samotności. Nie wychodzi z domu, jest apatyczny, obojętny niemal na wszystko, nie uczy się i mówi, że chciałby umrzeć. Bardzo się o niego martwię, nadal bardzo Go kocham!

Czy on może mieć depresję sezonową związaną z jesienią? Proszę o odpowiedź. Powiem jeszcze, że mój chłopak ma 17 lat. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Patronaty