Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Dlaczego znowu mam wakacyjną depresję?

Witam. Jestem obecnie po 1 klasie liceum i trwają wakacje. Mój problem zaczął się już rok temu. W szkole gimnazjalnej przeżyłam swoją wielką miłość. Wydawała się nie być jednostronna, ale to było tylko na etapie "podchodów". Jednak zakochałam się, a...

Witam. Jestem obecnie po 1 klasie liceum i trwają wakacje. Mój problem zaczął się już rok temu. W szkole gimnazjalnej przeżyłam swoją wielką miłość. Wydawała się nie być jednostronna, ale to było tylko na etapie "podchodów". Jednak zakochałam się, a pod koniec trzeciej (ostatniej) klasy nie spełnił moich oczekiwań. Nie ośmielił się podejść, zagadać, podjąć jakiś poważniejszy krok. Wybrał jakąś inną, choć miałam wrażenie, że coś nas łączy i warto coś z tym zrobić.

Nadeszły wakacje, najgorsze w moim życiu. Snułam się jak cień po domu, płakałam nagle i nie wiedziałam jaki jest dzień. Prawie nigdzie nie wyjeżdżałam. Nie miałam ochoty się z nikim widzieć. Miałam bardzo złe myśli dotyczące mojego życia. Zwierzałam się mamie z tego wszystkiego, ale ona nie do końca mnie rozumiała, nie potrafiła mi pomóc i tylko ją to denerwowało. Uważała, że sama sobie wytwarzam jakieś fobie i potrafiła na mnie z tego powodu krzyczeć. Brałam leki antydepresyjne i "starałam" się z tym wszystkim walczyć.

Gdy nadszedł początek roku szkolnego wszystko zdawało się przechodzić. Nie czułam już tego bólu i cierpienia, odczuwałam stres, lecz on był niczym w porównianiu do tego, co przeżyłam w wakacje. W ciągu roku szkolnego pozbyłam się depresji. Teraz znów nadeszły wakacje. Początek spędzam w domu i gdy tylko skończyła się szkoła, znów zaczęłam stopniowo tracić chęci na spotkania ze znajomymi. Potem doszedł lęk przed kontaktem z ludźmi. Znowu jestem w dołku. Nie umiem od siebie tego odpędzić i znów cieszyć się życiem. Chwile, które normalnie sprawiałyby mi wielką radość, teraz są tylko dla mnie czymś zbędnym, co może tylko dodać mi więcej stresu. Czasem nie mogę spać przez lęki.

Boję się tego, że ktoś, np. chciałby się do mnie zbliżyć. Normalnie mnie takie sytuacje cieszą, że ktoś się mną interesuje, a teraz jest odwrotnie. Wiem, że potrafie się cieszyć jak szalona z nadchodzącej miłości i że teraz też powinnam - są wakacje, ale mam ochotę tylko oddalić wszystkich od siebie. Jedynie wiem, że tak nie powinno być i dlatego z tym walczę. Zmuszam się do wyjść, do kontaktu z ludźmi, choć jest mi bardzo trudno. Wszyscy cieszą się wakacjami a ja już drugi raz cierpię w ten czas... Niedługo wyjeżdżam, ale boję się, że to i tak nic nie zmieni.

Żeby pójść do psychologa, musiałabym znów powiedzieć o tym mamie. Ona ma już dość problemów, nie chcę jej martwić. Zdenerwowałaby się i zaczęła krzyczeć. Jestem pomimo wszystko nastawiona do walki z tym problemem, więc proszę o radę, dzięki której mogę polepszyć swoje samopoczucie, nie uczęszczając do psychologa. Pozdrawiam, Monika.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie radzę sobie i jestem załamana. Jak sobie poradzić z tym wszystkim?

Witam. Mam na imię Ula, mam 17 lat. Od prawie 3 lat marzę o śmierci. Nie wiem jak dokładnie to wytłumaczyć. Nie boję się tego, że moi bliscy będą cierpieć, nie boję się nawet tego, że umieranie może być bolesne....

Witam. Mam na imię Ula, mam 17 lat. Od prawie 3 lat marzę o śmierci. Nie wiem jak dokładnie to wytłumaczyć. Nie boję się tego, że moi bliscy będą cierpieć, nie boję się nawet tego, że umieranie może być bolesne. Po prostu mam dość życia.

Mój brat, chociaż młodszy, to czasami potrafi wytrącić mnie z równowagi. Bardzo często płaczę przez niego, kilka razy łykałam jakieś tabletki prosząc o śmierć. Chciałam i nadal chcę przestać czuć ten ból, gdy on dokucza mi, dręczy mnie, wyzywa. Gdy coś jest zepsute zwala całą winę na mnie, właściwie w każdej sytuacji którą nie może się pochwalić mówi, że to ja zawiniłam. Moi rodzice mi nie wierzą. Potrafi tak nimi manipulować, że choćby wcześniej stali przy mnie murem, to chwilę potem stają przeciwko mnie.

Gdy trafiłam do liceum trudno było mi nawiązać nowe znajomości właśnie dlatego, że jestem osobą nieśmiałą. Nawet gdy zaprzyjaźniłam się z jedną dziewczyną, czułam, że reszta klasy uważa mnie za jakąś gorszą. Nie umiałam nawiązać z innymi kontaktu, gdy rozmawiałam z kimś zawsze myślałam, że jestem gorsza. Dalej tak uważam. Gdy doszły problemy w nauce, nie mogłam się skupić, zapominałam to co się nauczyłam byłam załamana.

2 razy podjęłam próbę samobójczą. Nikt nawet nie zauważył, że coś mi jest. Później żałowałam, że tabletki, które wzięłam nie wystarczyły. Po prostu bolała mnie głowa, nie mogłam ustać na nogach. Nie powiedziałam im o tabletkach i nigdy nie powiem. Uznali, że jestem chora i zostawili mnie w domu. Teraz wiem, że ja się kiedyś zabiję. Śmierć traktuję jak swój priorytet. Już wiele razy wyobrażałam sobie, w jaki sposób umieram, to jak mnie odnajdują...

Nie wiem co mi jest, mam lepsze i gorsze dni, właściwie od około trzech lat nigdy nie poczułam, że jestem naprawdę szczęśliwa. Sama nie wiem po co tutaj piszę... Chyba dlatego, że chciałabym poczuć się pewna siebie i co ważniejsze - szczęśliwa.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Depresja psychogenna czy endogenna? Jaka może być diagnoza?

Witam! Mam kilka krótkich pytań, bardziej do lekarza niż psychologa. Jestem osoba bezrobotną - czy muszę mieć zaświadczenie z urzędu pracy (tak jest np. u dentysty), że jestem bezroboty (mam płaconą składkę)? Ile kosztuje mięsieczna kuracja antydepresntami? Badzo obawiam się...

Witam! Mam kilka krótkich pytań, bardziej do lekarza niż psychologa. Jestem osoba bezrobotną - czy muszę mieć zaświadczenie z urzędu pracy (tak jest np. u dentysty), że jestem bezroboty (mam płaconą składkę)? Ile kosztuje mięsieczna kuracja antydepresntami? Badzo obawiam się kosztów, czy w ogóle jest refundowane leczenie depresji? Czy mam obowiązek iść do Poradni Zdrowia Psychicznego względem miesjca zamieszkania?

Mam poważne powody, aby iśc od poradni w ościennmym powiecie, a nie w tym, co mieszkam. Mam depresję nieleczoną (wstydzę się przyznać przed rodziną), tzn. na przestrzeni kilku ładnych lat mam ok. 3-6 tygodniowe lub dłuższe epizody, raz mocniejsze, raz lżejsze, które samostnie znikają, ale niestety po pewnym czasie powracają (ostanio był prawie 3 letni okres remisji bez żadnego leczenia). Jak państwo myślicie, jest szansa, że depresja pewnego dnia zniknie sama?

I ostatnia moja wątpliwość: jeżeli nie chcę, aby moja rodzina wiedziła o leczeniu, to mam do tego prawo? Czesto w internecie czytałem, że leczenie depresji musi przebiegać z rodziną. Podejrzewam również u siebie agorafobię: mam lęk przed omdleniem w miejscu publicznym oraz ostatnio mam lęk przed uduszniem się.

Czy te objawy bardziej wskazują na depresję lękową (psychogenną), czy raczej endogenną? Wiem, że podałem bardzo mało obajwów, ale może Państwo chciaż w przybliżeniu zdiagnozujecie. Mam 25 lat. Pozdrawaim!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mój mąż boi się sam zostać w nocy. Co robić?

Witam, mój mąż cierpi na depresję od 2003 r. Leczy się. Jednak odczuwa lęk przed nocowaniem samemu w domu. Moi rodzice są w podeszłym wieku, niedołężni, tata po wylewie, mama choruje na serce. Jestem ich jedynym dzieckiem. Mieszkamy 100...

Witam, mój mąż cierpi na depresję od 2003 r. Leczy się. Jednak odczuwa lęk przed nocowaniem samemu w domu. Moi rodzice są w podeszłym wieku, niedołężni, tata po wylewie, mama choruje na serce. Jestem ich jedynym dzieckiem.

Mieszkamy 100 km od siebie. Staram się ich odwiedzać raz w miesiącu. Jedziemy wtedy całą rodziną do nich. W tym roku w czasie urlopu jeden tydzień spędzimy u nich, potem jedziemy w góry. Następnie mój mąż idzie do pracy, a ja mam jeszcze tydzień urlopu, który zamierzałam spędzić wraz z synkiem u moich rodziców. Mąż jednak panicznie boi się zostać sam w domu (zwłaszcza w nocy), nalega, bym wróciła z nim do domu.

Ja jednak chciałabym pobyć trochę u rodziców, pomóc im, tym bardziej, że mam urlop. Przekonuję męża, że zostałby właściwie tylko 5 dni sam. Rok temu też tak było, choć mąż mówi, że było mu bardzo ciężko. Sama nie wiem, co zrobić... Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie chce mi się żyć

Dlaczego nie chce mi się żyć? Ciągle jestem smutna, nie chce mi się nic, nie chcę z nikim się spotykać, a do pracy chodzę, bo muszę. Nie wierzę facetom i nie mam, tak naprawdę, ani jednej osoby, której mogłabym opowiedzieć... Dlaczego nie chce mi się żyć? Ciągle jestem smutna, nie chce mi się nic, nie chcę z nikim się spotykać, a do pracy chodzę, bo muszę. Nie wierzę facetom i nie mam, tak naprawdę, ani jednej osoby, której mogłabym opowiedzieć o swoich problemach. Nie mam kogo poprosić o pomoc, z resztą nie wiem czy chcę jakiejkolwiek pomocy. Nie chce mi się żyć, przez większość czasu jestem smutna albo sfrustrowana. Nie mam motywacji do niczego, nie chce mi się nawet podjąć jakichkolwiek kroków, żeby to zmienić. Co robić? Doradźcie, wydaje mi się, że mam depresję, ale boję się iść z tym do lekarza. Ten strach paraliżuje mnie do tego stopnia, że nie chce mi się zrobić nic z moim problemem. Nie chce mi się żyć, już dwa razy próbowałam skończyć z życiem. Męczą mnie myśli samobójcze. Nie wiem, czy ktokolwiek będzie w stanie mi pomóc.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Gorzej się czuję, izoluję się od ludzi - co mi pomoże?

Witam. Od jakiegoś czasu gorzej się czuję. Zaczęłam izolować się od ludzi, samej jest mi lepiej. Ciężko mi się żyje, mało się uśmiecham, choć wcześniej byłam pogodną dziewczyną. Zaczynam miewać konflikty z najbliższymi z byle powodu. Nie mam większych kłopotów:...

Witam. Od jakiegoś czasu gorzej się czuję. Zaczęłam izolować się od ludzi, samej jest mi lepiej.

Ciężko mi się żyje, mało się uśmiecham, choć wcześniej byłam pogodną dziewczyną. Zaczynam miewać konflikty z najbliższymi z byle powodu. Nie mam większych kłopotów: pracuję, mam narzeczonego planujemy się pobrać, ale jakoś mało mnie to wszystko cieszy. Nie wiem co mi jest i jak mogę sobie pomóc.

Czy to już depresja? I jeszcze jedno: bardzo chcę zrobić prawo jazdy, ale przeraża mnie to tempo życia, te samochody, hałas. Nie wiem czy to pomoże w diagnozie, ale chciałam to również dopisać. Dziękuję bardzo

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam 14 lat, a nie ma we mnie życia. Dlaczego?

Od pewnego czasu mam wszystkiego dosyć. Nic mi się nie chce, ciągle jestem jakaś zmęczona. Nie mam ochoty w ogóle żyć, wszystko mnie nudzi, denerwuje. Mam chłopaka, z którym jestem pół roku, z nim też wydaje mi się,...

Od pewnego czasu mam wszystkiego dosyć. Nic mi się nie chce, ciągle jestem jakaś zmęczona. Nie mam ochoty w ogóle żyć, wszystko mnie nudzi, denerwuje.

Mam chłopaka, z którym jestem pół roku, z nim też wydaje mi się, że sytuacja się pogarsza. Czuję, że się od siebie oddalamy...

Ciągle mnie boli brzuch, kręci mi się w głowie, kłuje mnie serce, nie mam chęci po prostu na nic. Co się ze mną dzieje!? Ja mam dopiero 14 lat, a we mnie nie ma już życia!

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Co mam zrobić? Mam myśli samobójcze

Mam 14 lat i mam myśli samobójcze, czasami po prostu nie mam siły żyć. Nie wiem czym to jest spowodowane - z rodzicami nie mam jakiś problemów, ale boję się im powiedzieć, bo mogą mnie nie zrozumieć, w szkole...

Mam 14 lat i mam myśli samobójcze, czasami po prostu nie mam siły żyć. Nie wiem czym to jest spowodowane - z rodzicami nie mam jakiś problemów, ale boję się im powiedzieć, bo mogą mnie nie zrozumieć, w szkole nie mam jakiś problemów, jestem akceptowana przez moich rówieśników.

Lecz często gdy tylko coś źle pójdzie nie mam siły żyć, wtedy życie jest dla mnie bez sensu, a wtedy już wyobrażam sobie jak będzie moja śmierć wyglądać, co napiszę w listach pożegnalnych. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje. Co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to depresja czy po prostu trudny charakter?

Witam, mam 18 lat i od pewnego czasu czuję się wypalona. Nie mam przyjaciół, bo każdy, z którym poznałam się bliżej ukazał się fałszywym człowiekiem, nie mam hobby, dla którego mogłabym poświecić czas. Do tej pory kochałam jeździć motorem,...

Witam, mam 18 lat i od pewnego czasu czuję się wypalona. Nie mam przyjaciół, bo każdy, z którym poznałam się bliżej ukazał się fałszywym człowiekiem, nie mam hobby, dla którego mogłabym poświecić czas.

Do tej pory kochałam jeździć motorem, ale wypadek sprawił, że boję się na niego już wsiadać. Są wakacje, a ja leżę i oglądam tv i płaczę. Dodatkowo pogrąża mnie myśl, że chodzę do liceum o profilu humanistycznym, a wszędzie krąży opinia, że humaniści nie znajdą pracy, na studia nie wiem gdzie iść. Codziennie wstaję, patrzę w lustro i widzę kręcącą się w oku łzę bezradności, nie wiem co zrobić ze swoim życiem.

Ze strony rodziców nie mam wsparcia, wręcz mnie dołują, uważają, że jestem słabym człowiekiem i lepiej żebym poszła czytać, a im nie przeszkadzała. Nie mieli ze mną żadnych problemów nigdy i wierzą pewnie, że to wszystko to moje wymysły. Jestem człowiekiem bardzo delikatnym, boję się uwag, krytyki, głupich żartów, a zarazem bardzo wybuchowym. Szybko się denerwuję. Muszę przyznać również, że jeśli gdzieś wyjadę, chcę od razu wracać, tęsknię za domem, a jak jestem u siebie to tęsknię za wyjazdami, nie chce się nudzić.

Myślałam o tym, aby iść do psychologa, jednak chciałabym jakoś sama z tym sobie poradzić. Może jakieś tabletki bez recepty? Jak pomóc sobie bez psychologa? Jakieś rady? Co mam zrobić? Jak pookładać sobie życie? Jak stać się "twardą" osobą i wrócić do tego, co kocham? Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak postępować z dorosłą córką?

Od kilku lat zauważam zmianę w zachowaniu mojej 22-letniej córki. Zawsze była najlepszą uczennicą, skończyła najlepsze liceum w mieście, oczywiście z paskiem, dostała się na ekonomię na SGH, perfekcyjnie zna angielski itd., ale co roku jest gorzej - traci wiarę...

Od kilku lat zauważam zmianę w zachowaniu mojej 22-letniej córki. Zawsze była najlepszą uczennicą, skończyła najlepsze liceum w mieście, oczywiście z paskiem, dostała się na ekonomię na SGH, perfekcyjnie zna angielski itd., ale co roku jest gorzej - traci wiarę we wszystko, nie zależy jej na niczym, ma zmienne nastroje, dużo śpi, nie sprząta w pokoju, nie chce dalej się uczyć, życie nie ma sensu, bo i tak wszyscy umrą...

Mimio moich starań, zachęceń do pracy, do wypoczynku gdziekolwiek - nie interesuje ją nic, oprócz siedzenia w domu tv i komputera. Każdą znajomość z kolegą lub koleżanką rozmienia na drobne, rozyśla i dochodzi do wniosku, że nie warto się z nim/nią zadawać. Nie bardzo chce się uczyć dalej, nie bardzo chce podjąć jakąkolwiek pracę dla zajęcia czasu. Nie wiem czy grzecznie prosić, czy krzyczeć, czy nakazywać. Nadmieniam, że jest fajną dziewczyną, szczupłą i wg opinii ludzi z zewnątrz miłą i poukładaną. Co mam robić? zmartwiona mama

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie potrafię się tak cieszyć życiem jak kiedyś. Czy to depresja?

Mam 25 lat. Od jakiegoś czasu nic mnie nie cieszy, mam problemy ze snem, tzn. długo nie mogę zasnąć, a rano, jak się obudzę, to już nie usnę, a kiedyś byłam ogromnym śpiochem. Martwię się, bo boję się jeździć...

Mam 25 lat. Od jakiegoś czasu nic mnie nie cieszy, mam problemy ze snem, tzn. długo nie mogę zasnąć, a rano, jak się obudzę, to już nie usnę, a kiedyś byłam ogromnym śpiochem.

Martwię się, bo boję się jeździć sama autem. Ściska mnie w klatce piersiowej i czuję niepokój, pocą mi się ręce i nachodzi mnie to czasem tak po prostu. Mogę płakać na zawołanie. Wystarczy, że ktoś na mnie krzyknie i już mam płacz na końcu nosa. Bardzo mnie to martwi, bo nie potrafię się tak cieszyć życiem jak kiedyś. W moim życiu było kilka takich przykrych sytuacji, tzn. rozpadł się mój 5 letni związek, miałam problemy finansowe i wszystko mnie chyba przerosło.

Tylko dziwi mnie to, że to wszystko było ok. roku temu i po tym wszystkim nic się działo, a teraz, kiedy mam nowego, wspaniałego chłopaka i moje życie się poukładało - występuje to wszystko. Nie rozumiem... Bardzo proszę o pomoc i z góry dziękuję. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Wódka pomoże na depresję?

Mam na imie Kaśka i mam 17 lat. We wrześniu zacznę 2 klasę liceum. Mam za sobą jedną nieudaną próbę samobójczą, pół roku terapii, która kompletnie mi nie pomogła, ale nie o to chodzi. Problemy u mnie pojawiły się,...

Mam na imie Kaśka i mam 17 lat. We wrześniu zacznę 2 klasę liceum. Mam za sobą jedną nieudaną próbę samobójczą, pół roku terapii, która kompletnie mi nie pomogła, ale nie o to chodzi. Problemy u mnie pojawiły się, gdy zaczęłam zastanawiać się nad sobą, kim jestem, co jest dla mnie ważne, na czym mi zależy - bylo to jak miałam 12 lat, próba samobójcza - 14 lat.

W podstawówce zawsze zmieniałam "paczki", doklejałam się co chwilę do innych, długo szukałam swojego towarzystwa, w którym czułabym się dobrze. Byłam maskotką klasową na wycieczkach, w klasie, lubiłam być w centrum zainteresowania. Wszystkim się podobało - mieli małpę w cyrku. Problem polegał na tym, że gdy zaczynały się ferie czy wakacje nagle zamykali się wszyscy w swoich paczkach, a ja zostawałam sama. Wtedy zaczęły się doły.

Miałam 5 koleżanek bliskich już "na stałe", ale one chciały i chcą mnie kiedy jestem wesoła. Jak mam problem zachowują się tak, jakby nie chciały o tym słyszeć. Nie mogę na nie liczyć. Przestałam ufać ludziom, zaczęłam się zamykać, nie chciałam udawać, że wszystko jest OK, więc się oddaliłam od nich. Nie miałam innych koleżanek, więc siedziałam w domu przez wszystkie wakacje. Bałam się, że jak komuś zaufam, to zrani mnie, każdy myśli tylko o sobie, że nie mogę być taka naiwna.

W tym roku na wakacjach postanowiłam, że trudno, nie mam nic do stracenia - spotykam się z innymi ludźmi, innymi koleżankami. Gdy zaczynam się rozkręcać, ufać, gadam dużo rzeczy, śmieję się itd., to przychodzi zawsze taki czas, że dostaję znowu od tych ludzi "w twarz", znow to samo: "jesteś fajna jak jesteś wesoła, ale gdy masz problem, to już cię nie chcemy". Nie wiem co z tym robić. Zamknąć gębę na kłódkę i nikomu nie ufać? Taka tarcza obronna - nie douszczać ich do siebie i mieć gwarancję, że nigdy mnie nie skrzywdza? Czy iść do ludzi, ufać im, a potem każdym się rozczarowywać?

Mam jeszcze jeden problem związany z półmetkiem. Nigdy nie miałam chłopaka, sama nie wiem czemu - boję się panicznie, że wszyscy przyjdą z kimś, a mnie nikt nie zaprosi, że przyjdę sama, że będę czuła się upokorzona, żadna, nie warta nikogo. Mój ból i panika są tak wielkie, że jestem gotowa się zabić, żeby nie iść na ten półmetek. Nie mogę wymyślić, że jestem chora itd., bo wiadomo będzie, dlaczego nie chcę iść. Rodzice mi nie pomogą.

Kiedyś powiedziałam tak o, że nic mi się nie chce i zachowywałam się, jakbym miała doła, to odrazu do mnie matka, że znowu zaczynam i trzeba będzie latać po psychologach i żebym nie wydziwiała, bo ludzie mają większe problemy od moich. Chcę dodać na koniec, że mam 17 i pół roku - właściwie za pół roku będę pełnoletnia.

3 tygodnie temu wypiłam po raz pierwszy wódkę, a potem jeszcze na imprezie. Jeżeli dalej będę się tak czuć to myślę, że jak dostanę dowód, to mogę pić co 2 dzień. Czuję się wtedy wesoła, nie ma problemów, a ja nie wytrzymam już tego psychicznego bólu. Już mnie ciągnie, ale z kim pić i kto mi to kupi? To chyba mój jeden z aktualniejszych problemów. Jeżeli ma ktoś z was czas, to czekam na odp. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie uśmiecham się od 8 miesięcy, codziennie płaczę z byle powodu - jak sobie z tym radzić?

Ja zadawałam już tu pytania - rozmowa o depresji z moimi rodzicami nie pomogła, tylko zapisali mnie do pedagoga, chodziłam tam co dwa tygodnie, ale nic nie pomogło. Z każdy kolejnym dniem jest coraz gorzej, a zaczęło się od tego,...

Ja zadawałam już tu pytania - rozmowa o depresji z moimi rodzicami nie pomogła, tylko zapisali mnie do pedagoga, chodziłam tam co dwa tygodnie, ale nic nie pomogło.

Z każdy kolejnym dniem jest coraz gorzej, a zaczęło się od tego, że moi koledzy zaczęli się ze mnie nabijać, szczególnie chłopcy i niektóre koleżanki. Z każdym kolejnym dniem czuję, że tracę nadzieję na dalsze życie, nikt mnie nie rozumie, nikomu nie mogę się wyżalić, już do nikogo nie mam zaufania. Boję się kożdego następnego dnia. Boję się sama iść do lekarza, a nie chcę iść tam z rodzicami.

Nie uśmiecham się od 8 miesięcy, codziennie płaczę z byle powodu, nie wiem jak sobie z tym radzić, mam myśli samobójcze. Po prostu codziennie zapycham się tabletkami - nie wiem co mam zrobić, każy dzień jest coraz gorszy! Pomocy, błagam, jest coraz gorzej!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Naprawdę muszę udać się do lekarza?

Jestem epileptyczką od 3. roku życia. Parę miesięcy temu zostawił mnie narzeczony. Po rozstaniu nic mi się nie chce, nie mam na nic ochoty, koleżanka namówiła mnie na ten test Becka. Czy ta liczba punktów (28) jest naprawdę taka niedobra?...

Jestem epileptyczką od 3. roku życia. Parę miesięcy temu zostawił mnie narzeczony. Po rozstaniu nic mi się nie chce, nie mam na nic ochoty, koleżanka namówiła mnie na ten test Becka. Czy ta liczba punktów (28) jest naprawdę taka niedobra? Co mam robić dalej, aby mój stan zdrowia się nie pogorszył?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam objawy depresji, ale czy to faktycznie może być depresja?

Mam 17 lat, a od kilku lat (około 3) mam objawy zgodne z depresją. Tyle, że kiedyś mogłam to ukryć. Żeby znajomi nic nie przeczuwali, zachowywałam się w miarę normalnie: śmiałam się, rozmawiałam żartowałam. W domu zamykałam się w...

Mam 17 lat, a od kilku lat (około 3) mam objawy zgodne z depresją. Tyle, że kiedyś mogłam to ukryć. Żeby znajomi nic nie przeczuwali, zachowywałam się w miarę normalnie: śmiałam się, rozmawiałam żartowałam. W domu zamykałam się w pokoju, płakałam albo spałam tak, że trudno było mnie wybudzić.

Nie mogłam porozmawiać z moimi rodzicami, bo co bym nie powiedziała, powiedzą coś w stylu "ty faktycznie jesteś głupia". Nie mogłam powiedzieć znajomym, bo bałam się, że odwrócą się ode mnie, a nie chciałam zostać sama. Nie mogłam nikomu powiedzieć jak się czuję, co czuję, czułam się zablokowana.

Z biegiem czasu udawanie pogodnej dziewczyny stało się trudne. Tak trudne, że przestałam to ukrywać. Poszłam do nowej szkoły i nie zależy mi na nowych znajomych. Teraz ciągle jestem senna, śpię po 13-14 godzin bez żadnych leków, odczuwam ciągłe lęki, wmawiam sobie negatywne rzeczy, nic mnie nie cieszy, a każde działanie jest dla mnie bezcelowe, uczucie to nasiliło się po drugiej próbie popełnienia samobójstwa.

Czy to faktycznie depresja? Czy 17 letnia dziewczyna, a właściwie i inni młodzi ludzie, nawet 15-16 latkowie mogą ją mieć? Może to zabrzmi głupio, ale sądziłam, że depresję mogą mieć ludzie, którzy z nagromadzenia stresu już nie mogą odnaleźć radości życia...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam się z czego cieszyć, a mimo to jestem nieszczęśliwa - czy to już depresja?

Mam wspaniałego męża i cudowną córkę, a mimo wszystko jestem bardzo nieszczęśliwa. Problemy z teściami, włamanie do domu, choroba matki, która nie chciała się leczyć, utrata pracy po 10 latach w jednej firmie, z dnia na dzień, z powodu...

Mam wspaniałego męża i cudowną córkę, a mimo wszystko jestem bardzo nieszczęśliwa.

Problemy z teściami, włamanie do domu, choroba matki, która nie chciała się leczyć, utrata pracy po 10 latach w jednej firmie, z dnia na dzień, z powodu upadłości firmy - to doprowadziło do tego, że czuję się wykończona, jestem załamana i mam poczucie, że do niczego się nie nadaję.

Pisząc to mam łzy w oczach z powodu bezradności. Mamy problemy finansowe i nie potrafię sobie z tym poradzić, wiem, że pieniądze nie są najważniejsze, ale bez nich nie da się żyć .

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

W teście na depresję wyszło mi 44 punkty. Jak sobie z tym radzić?

Mam 16 lat. Od pewnego czasu, 2 miesięcy, może trochę mniej, czuję przygnębienie, bóle głowy, bezradność, poczucie winy, smutek - wszystko, po prostu nie mam ochoty żyć. Od jakiegoś tygodnia, może dwóch, objawy nasilają się. Byłem aktywny, wychodziłem...

Mam 16 lat. Od pewnego czasu, 2 miesięcy, może trochę mniej, czuję przygnębienie, bóle głowy, bezradność, poczucie winy, smutek - wszystko, po prostu nie mam ochoty żyć.

Od jakiegoś tygodnia, może dwóch, objawy nasilają się. Byłem aktywny, wychodziłem z kolegami na dwór, lecz teraz nie mam na to ochoty - po prostu siedzę całymi dniami w domu lub leżę. Zastanawiam się nad moim istnieniem i nie widzę żadnego sensu, abym dalej żył. Boję się powiedzieć o tym matce, bo nie dość, że kobieta ma na głowie problemy przez ojca, to jeszcze ja bym doszedł.

Nie mam pojęcia co robić, może się zabić? Wypełniłem ten depresyjny test Becka - wyszło mi 44 punkty.  Naprawdę nie wiem co mam ze sobą zrobić...

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Wszyscy na mnie liczą, a ja nie daję już rady. Czy to depresja?

Witam. Od jakichś 2 lat coraz mniej jest mnie we mnie. Już nie śmieję się tak jak kiedyś, nie jestem optymistą, którym zawsze byłem wspierając przy okazji innych. Za każdym razem kiedy jestem szczęśliwy martwię się, że za moment wydarzy...

Witam. Od jakichś 2 lat coraz mniej jest mnie we mnie. Już nie śmieję się tak jak kiedyś, nie jestem optymistą, którym zawsze byłem wspierając przy okazji innych. Za każdym razem kiedy jestem szczęśliwy martwię się, że za moment wydarzy się coś złego, co zabierze mi szczęście.

Wszystkim się stresuję - dosłownie wszystkim - remontem, zdrowiem żony, syna, moich rodziców. Kredytem, pracą, tym co ktoś o mnie pomyśli, etc. Nie wiem co się ze mną dzieje, nie mogę nad tym zapanować popadam w jakieś straszne czarnowidztwo.

Zaczęło się w momencie, kiedy kupowaliśmy z żoną mieszkanie i pojawiły się problemy z kredytem, ale wybrnęliśmy z tego. Później urodził się syn, zacząłem się denerwować, że nie mogę zamieszkać w moim mieszkaniu, ponieważ nie mogę znaleźć pracy w mieście, w którym kupiliśmy mieszkanie.

Od tego momentu minęło około 2 lat, mam już nową pracę, ale nie mieszkamy w naszym mieszkanku ponieważ przez strach przed ewentualnym nieprzedłużeniem umowy bałem się wymówić najem osobom wynajmującym. Mieszkamy więc u teściów. Codzienne dojazdy do pracy z miejscowości teściów jest dla mnie koszmarem, wydaje mi się, że życie ucieka mi przez palce. Mało widuję się z synem, boli mnie to, ponieważ on coraz mniej zwraca na mnie uwagę.

Już niedługo mamy zamieszkać u siebie, ale czeka nas remont, z którym również wiążą się moje obawy, ponieważ chcę go przeprowadzić bardzo gruntownie i chcę załatwić wszystkie zgody, ponieważ boję się, że sąsiedzi doniosą - tyle tylko, że uzyskiwanie tych zgód również mnie stresuje, ponieważ obawiam się odmowy np. ze strony spółdzielni.

Czuję się jakbym popadał w paranoję, jestem w matni lęku i nie wiem jak z niego wyjść. Najgorsze jest to, że wszyscy wokół oczekują ode mnie siły i wsparcia, a ja sam juz sobie nie radzę, czuję się debilem nie rozumiejącym przepisów podatkowych (ostatnio problem z US), budowlanych, bankowych, etc. Czuję się jak życiowy nieudacznik, a muszę udawać, że jest ok.

Ze względu na duże wydatki nie stac mnie na prywatną terapię, a na NFZ są zajęte miejsca na 6 miesięcy do przodu. A ja już dłużej nie potrafię ze sobą wytrzymać i przez oczekiwania innych nie mam się komu wyżalić, przez co się zmieniłem - jestem zamknięty w sobie, nie uśmiecham się, gnuśnieję sam w sobie, burczę na innych.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Niebawem stoczę się w otchłań szaleństwa... Czy mogę sobie jakoś pomóc?

Witam bardzo serdecznie :) Mam na imię Agnieszka i mam 18 lat. Zacznę od tego, że mniej więcej pół roku temu wykryto u mnie zaburzenia depresyjne i maniakalne, brałam oczywiście leki, ale kilka miesięcy temu je odstawiłam, gdyż znacznie...

Witam bardzo serdecznie :) Mam na imię Agnieszka i mam 18 lat. Zacznę od tego, że mniej więcej pół roku temu wykryto u mnie zaburzenia depresyjne i maniakalne, brałam oczywiście leki, ale kilka miesięcy temu je odstawiłam, gdyż znacznie mi się poprawiło.

A teraz...Niby wszystko jest w porządku. Są wakacje... Właśnie, są wakacje. Normalne nastolatki spędzają czas ze znajomymi, chodzą do kina, na dyskoteki, po prostu - cieszą się życiem i młodością. A ja, mimo że nie boję się już tak ludzi, jak to było wtedy, kiedy miałam depresję, nadal nie potrafię nawiązywać kontaktów. Nie mam przyjaciół, całymi dniami siedzę w domu, oglądam telewizję i śpię. Taki tryb życia mnie psychicznie wykańcza, boję się, że przez to znów wróci mi depresja. To potęguje jeszcze bardziej moje kompleksy i sprawia, że czuję się stara. Naprawdę, mam 18 lat i czuję się stara. A to z kolei sprawia, że znów krążą mi po głowie myśli samobójcze.

Chciałabym bardzo odmienić swój los, ale nie mam pojęcia jak to zrobić. Nie mam nawet żadnych zainteresowań... Żyć mi się odechciewa. Mogłabym prosić o jakąś poradę w tej sprawie? Pozdrawiam cieplutko.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czy mam objawy depresji lub nerwicy?

Chciałbym się dowiedzieć czy mam objawy nerwicy lub depresji. Mam 31 lat, od kiedy pamiętam byłem zawsze uczuciowy, wrażliwy na zło. W wieku 23 lat wpadłem w nałóg alokoholizmu potem też w narkotyki. Obecnie, od 5 lat, jestem...

Chciałbym się dowiedzieć czy mam objawy nerwicy lub depresji. Mam 31 lat, od kiedy pamiętam byłem zawsze uczuciowy, wrażliwy na zło. W wieku 23 lat wpadłem w nałóg alokoholizmu potem też w narkotyki. Obecnie, od 5 lat, jestem trzeźwy.

Od kilku miesięcy mam problemy z zasypianiem, stałem się albo bardzo drażliwy, albo zamykam się w sobie. Nic mnie nie cieszy, mój związek też nie jest w najlepszej kondycji, z resztą finansowo też nie jest najlepiej. Mimo tego, że zdaję sobie sprawę, że inni ludzie maja gorzej ode mnie nie jestem szczęśliwy. Mam syna w wieku 13 lat, żonę, ale coraz bardziej odsuwam się od nich. Praktycznie nie mam kolegów, znajomych. Dobry kontakt ma jedynie ze starszym bratem i czasami z synem.

Kiedy zacząłem trzeźwieć czułem, że żyję, zaczęło się wszystko ukladać - dostałem nowe mieszkanie, zrobiłem remont, kupiłem nowy sprzęt, ale obecnie finansowo jest bardzo słabo - straciłem pracę, redukcja etatów. Nic mi się nie chce, czasami tylko płakać. Proszę o poradę. Co się ze mną dzieje?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty