Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Czy to na pewno depresja?

Leczę się na depresję od 10 lat, nie daje to jednak efektu, a ostatnio oprócz przygnębienia doszła agresja. Agresja skierowana nie przeciw mnie, tylko innym, szczególnie bliskim. Co mam robić? Biorę lek przeciwdepresyjny i uspokajający.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Coś ze mną jest nie tak - nie mam chęci na nic...

Jestem 40-letnią kobietą, mam dwoje dzieci. W zeszłym roku straciliśmy z mężem pracę, ja miałam operację. Trudno jest mi o tym pisać, ale sama sobie chyba nie poradzę. Mam stany lękowe, nie mam chęci do życia, wszystko...

Jestem 40-letnią kobietą, mam dwoje dzieci. W zeszłym roku straciliśmy z mężem pracę, ja miałam operację. Trudno jest mi o tym pisać, ale sama sobie chyba nie poradzę.

Mam stany lękowe, nie mam chęci do życia, wszystko jest bez sensu, nie chce mi się nawet wstawać rano, ale muszę, bo ktoś musi zająć się dziećmi. A nie chcę, żeby widziały mnie w takim stanie.

Mój mąż pracuje dorywczo i stara się jak może, a mnie jest ciężko, nie widzę sensu dalszego życia, a przecież życie jest piękne i chciałabym brać w tym czynny udział. Nie wiem, może to kryzys wieku średniego? Pomóżcie.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Od miesiąca bardzo źle się czuję - nie wiem, co się dzieje...

Mam 23 lata, studiuję i nie wiem, co się ze mną dzieje. Od tamtego roku od sierpnia jest źle, raz dobrze, a raz gorzej, a od miesiąca bardzo źle. Kłócę się z rodzicami, nie wiem o co, często chce mi...

Mam 23 lata, studiuję i nie wiem, co się ze mną dzieje. Od tamtego roku od sierpnia jest źle, raz dobrze, a raz gorzej, a od miesiąca bardzo źle. Kłócę się z rodzicami, nie wiem o co, często chce mi się płakać, albo płaczę cały czas, nie wiem kiedy, sama, z jakiego powodu.

Nie mogę spać, a jak już zasypiam, budzę się, bo mam koszmary, śnią mi się jakieś starsze rzeczy, po których się boję zasnąć od nowa. Nie chce mi się z nikim rozmawiać, robie to, co mam robić, i nie przeszkadza mi to, tylko, że nie mam ochoty spędzać czasu z ludźmi. Nie wiem, co mam robić i do kogo się z tym zgłosić.

Moja mama mi nie pomaga, uważa, że jestem nie wdzięczna i jej nie szanuję, ponieważ nie da się ze mną rozmawiać, jestem coraz gorsza i takie tam. Bardzo proszę o pomoc, do kogo mogę się zgłosić z tymi objawami i z moim ciężarem...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak pomóc mężowi - podejrzewam ciężką depresję?

Mąż ma 52 lata. Zawsze był niezwykle energiczny, miał mnóstwo znajomych i przyjaciół, jest niekwestionowanym autorytetem w rodzinie. Od kilku lat miewa okresy, kiedy "nie chce mu się żyć", "wszystko jest takie samo, dzień za dniem" itp. Wyłącza się...

Mąż ma 52 lata. Zawsze był niezwykle energiczny, miał mnóstwo znajomych i przyjaciół, jest niekwestionowanym autorytetem w rodzinie. Od kilku lat miewa okresy, kiedy "nie chce mu się żyć", "wszystko jest takie samo, dzień za dniem" itp. Wyłącza się wtedy z życia, kładzie do łóżka i śpi albo całymi godzinami ogląda telewizję.

Miewa ataki nieuzasadnionej wściekłości, krzyczy na wszystkich domowników, np. o to, że zamiast na parterze są na piętrze. Ostatnio przez cały dzień do nikogo się nie odzywał, nazajutrz warczał na wszystkich, wieczorem zabrał dokumenty i wyjechał samochodem, nic nie mówiąc. Wyjechał do zaprzyjaźnionego małżeństwa kilkadziesiąt kilometrów od domu. Był tam 4 dni.

Mąż leczy się od kilku lat na nadciśnienie, cukrzycę, trudności w oddychaniu i mnóstwo schorzeń współistniejących z nerwicą włącznie. Jest otyły, ale wszelkie podejmowane przez nas próby ograniczenia czegokolwiek, kończą się awanturą. Aktywność fizyczna jest niemal zerowa, bo zbyt szybko się męczy, nawet wchodząc na piętro. Jest arcymistrzem w wywoływaniu w nas poczucia winy za "wszystko".

Jest coraz gorzej. Dbamy o podawanie lekarstw, o konsultacje medyczne, o wszystko, co łączy się z jego zdrowiem. Leki antydepresyjne przepisywane przez lekarzy nie skutkują ,wprost przeciwnie, mąż twierdzi, że czuje się po nich gorzej. Jak mu pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego ciągle żałuję, że żyję po nieudanej próbie samobójczej?

Cztery lata temu chciałam się powiesić i doszłoby do tego, gdyby syn nie odciął sznura. Mam do niego o to żal. Całe moje życie to jedna wielka porażka.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak poradzić sobie z narastającym poczuciem beznadziei?

Mam 24 lata mam, dwójkę dzieci. Po urodzeniu syna zdiagnozowano u mnie depresję poporodową. Zaczęłam ją leczyć, lecz zaszłam w ciążę i przerwałam leczenie. Jakoś sobie dawałam radę, jednak kiedy rok temu zmarł mój tata, depresja się pogłębiła....

Mam 24 lata mam, dwójkę dzieci. Po urodzeniu syna zdiagnozowano u mnie depresję poporodową. Zaczęłam ją leczyć, lecz zaszłam w ciążę i przerwałam leczenie. Jakoś sobie dawałam radę, jednak kiedy rok temu zmarł mój tata, depresja się pogłębiła.

Teraz już nie mogę sobie poradzić – ciągle płaczę, nie mogę liczyć na pomoc rodziny, bo mnie nie rozumieją, nie mam na nic siły, nic mnie nie cieszy, są dni, kiedy jest trochę lepiej i jakoś dzień mija, ale są takie, że nerwy i uczucie beznadziei się tak nasila, że mam ochotę się zabić. Co robić? Pomocy.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak mam nakłonić męża z depresją do powrotu z pracy za granicą?

Mój mąż od dwóch miesięcy bardzo się zmienił. Pracuje za granicą kilka lat i zawsze się kochaliśmy. Zdrada została wykluczona poprzez liczne rozmowy i sytuacje, które mnie utwierdziły w tym przekonaniu. W ostatnim czasie zmarł jego ojciec, pracuje w klimacie,...

Mój mąż od dwóch miesięcy bardzo się zmienił. Pracuje za granicą kilka lat i zawsze się kochaliśmy. Zdrada została wykluczona poprzez liczne rozmowy i sytuacje, które mnie utwierdziły w tym przekonaniu. W ostatnim czasie zmarł jego ojciec, pracuje w klimacie, który wzmaga wpadanie w zły nastrój, w szpitalu umiera jego młodszy kolega.

Prosiłam, żeby wrócił do domu, ale do uzyskania emerytury z za granicy brakuje mu jeszcze 2 lata. Nie chce wrócić, bo jak twierdzi, nie jest dobrym człowiekiem, nic nigdy nie zrobił dla rodziny i nie doprowadził nic do końca, chce żeby dzieci go dobrze wspominały, mówił też, że powinniśmy się rozstać, bo jest tylko gościem w domu i ciężarem dla nas, a będzie cały czas obok nas i będzie nam pomagał, że może i tak nie zdąży się nacieszyć tym wszystkim, co mamy.

Zauważyłam też agresję, gdy chcę, żeby wrócił odpowiada, że całe życie kierowałam nim i żebym mu pozwoliła decydować o sobie, bo czuję się ubezwłasnowolniony. Wiem, że bardzo tęskni i chyba najbardziej cierpi z tego powodu, denerwują go moje sukcesy i zaradność, stała i dobra praca, a sam uważa się za nieudacznika. Chcę wyjaśnić szczerze, że nigdy nie okazywałam mu takich złych odczuć, a zawsze wolał, żebym to ja załatwiała różne sprawy, bo lepiej sobie z tym poradzę.

Zgodził się na branie D***, ale to nie pomaga. Unika kontaktu telefonicznego ze mną, bo łamie mu się głos. Wiele razy się rozpłakał i mówił, jak mu jest tam bez nas ciężko, i najważniejsze jest dla niego, żeby nie stracić pracy, bo znów nie zrealizuje swoich planów, chociaż ostatnio ich nie ma i nic nie planuje.

Byłam w tej sprawie u psychiatry i psychologa. Są jednego zdania, że to może być depresja. Zgodził się na przyjmowanie leków, ale nie chce, żebym była przy nim. Myślę, że boi się, że znów jestem silniejsza od niego. Jak mam z nim rozmawiać, jak postępować, czy jechać do niego, mimo tego, że nie chce, że chce sam sobie z tym wszystkim poradzić. Zamyka się przed wszelkimi informacjami nawet tę, co się dzieje u matki.

Jeszcze niedawno prosił mnie o pomoc, bo czuł, że dzieje się z nim coś niedobrego, chciał, żeby walczyć o niego, a teraz zamyka się w swojej skorupie. Przesłałam mu leki i informacje dokładnie o tym, co mówili lekarze. Wiem, że je przeczytał, ale nie odpisał. Poradźcie, co mam robi, czy czekać aż zaczną działać leki i znów spróbować jechać do niego, czy zostawić go w spokoju, bo gdy się ze mną nie kontaktuje, to jest mu łatwiej, bo mniej tęskni.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Depresja czy coś innego? Jak mam sobie poradzić?

Witam. Jestem mężczyzna, mam 24 lata. Od roku  mój stan uważam, że się pogarsza. Nie pracuję. Wstaję rano, czasem coś zjem, czasem nie, po czym spędzam całe dnie oglądając TV bądź siedząc przy komputerze. Nie ukrywam, że czuję zmęczenie i...

Witam. Jestem mężczyzna, mam 24 lata. Od roku  mój stan uważam, że się pogarsza. Nie pracuję. Wstaję rano, czasem coś zjem, czasem nie, po czym spędzam całe dnie oglądając TV bądź siedząc przy komputerze. Nie ukrywam, że czuję zmęczenie i nie odczuwam przyjemności z rzeczy, które robię. Mam 2-3 znajomych, z którymi rozmawiam przez internet, pozbawiłem się kontaktów z znajomymi w realu. Nie wiem, co mam zrobić. Czy mogę sobie poradzić z tym sam, czy może potrzebuję pomocy? Nie wiem, czy napisałem wszystko, proszę pytać, jeżeli nie podałem wszystkich rzeczy. Pozdrawiam Grzegorz

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy lek hormonalny może doprowadzić do depresji, czy powoduje ten stan sama menopauza?

Witam. Jestem 43-letnią kobietą, której 15 lat temu usunięto jajnik prawy oraz 3/4 jajnika lewego wraz z przydatkiem. Było to wynikiem niefortunnego leczenia bezpłodności. Po drodze pojawiło się szereg życiowych zakrętów, chwile zwątpienia i depresji, ale zawsze byłam silną...

Witam. Jestem 43-letnią kobietą, której 15 lat temu usunięto jajnik prawy oraz 3/4 jajnika lewego wraz z przydatkiem. Było to wynikiem niefortunnego leczenia bezpłodności. Po drodze pojawiło się szereg życiowych zakrętów, chwile zwątpienia i depresji, ale zawsze byłam silną psychicznie osobą, która potrafiła się szybko pozbierać i optymistycznie patrzeć na to co przynosi życie. Dwa lata temu minęła miesiączka i lekarz ginekolog stwierdził, że to początek menopauzy. Pojawiały się zmienne nastroje, często płakałam. Lekarz zalecił plastry hormonalne po których ogólnie czułam się dobrze. Pojawiła się ponownie regularna miesiączka. Ginekologicznie jestem zdrowa, pod kontrolą lekarza ginekologa, ale psychicznie jestem zupełnie inną osobą. W pracy wydaje mi się, że nie dam rady zrobić cokolwiek dobrze i na czas. Mam wieczne lęki i obawy, że wszystko co robię, robię źle. W domu atmosfera jest straszna, a kocham swojego męża i przysposobionego synka. W pracy ciągły stres, a w domu wyładowuję się na bliskich. Nie mogę znieść myśli o seksie z mężem, ta sfera życia przestała mnie interesować. W tej chwili jestem totalną pesymistką. Nie potrafię znaleźć sobie miejsca. A głupie myśli dręczą mnie coraz częściej. Już prawie wcale się nie uśmiecham, a kiedyś innych zarażałam radością. Nie wiem czy to wina ww. leku ,czy to sama menopauza, ale dłużej tak nie potrafię żyć, dręczyć siebie i innych. Bardzo proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak mogę pomóc mojej żonie w ciężkich chwilach?

Jestem mężczyzną w wieku 40-tu lat. Moja żona potrzebuje ode mnie wsparcia w chwilach ciężkich tzn. w momentach zachwiania emocjonalnego. Ja nie wiem co mam mówić w danych chwilach? Proszę o pomoc albo o lekturę gdzie mógłbym na ten temat poczytać? Dziękuję !
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Anna Ręklewska
Mgr Anna Ręklewska

Oziębłość w stosunkach z dziewczyną, brak sensu w życiu a depresja

Witam, nazywam się Maciek, mam 27 lat i od 9 lat leczę się na silne stany depresyjne i nerwicę lękową. Prawie cały czas brałem leki przeciwdepresyjne i przeciw lękowe - głównie preparat paroksetyny. Cała sytuacja zaczęła się od nerwicy lękowej,...

Witam, nazywam się Maciek, mam 27 lat i od 9 lat leczę się na silne stany depresyjne i nerwicę lękową. Prawie cały czas brałem leki przeciwdepresyjne i przeciw lękowe - głównie preparat paroksetyny. Cała sytuacja zaczęła się od nerwicy lękowej, która właściwie wyłączyła mnie całkowicie z życia - nie mogłem nigdzie normalnie wyjść, zawroty głowy, lęk, sprawy z sercem, zdawało mi się, że zemdleje itd.

Zaszyłem się w domu, straciłem znajomych, potem przez to wszystko przyszły straszne stany depresyjne, które mnie do końca rozłożyły. Z lękami sobie jakoś poradziłem i na tę chwilę jest w miarę w porządku, lecz depresja nie zniknęła i cały czas się pogarsza. Od miesiąca nie biorę już leku, bo i tak to nie wiele dawało.

Przez te stany depresyjne, stałem się cieniem człowieka, nic mnie w tej chwili nie cieszy i już nie widzę sensu życia, ciągłe myśli samobójcze, a najgorsze jest to, że stałem się osobą bez uczuć - jestem w związku z dziewczyną - myślałem, że jak sobie kogoś znajdę, to mi się poprawi, lecz wcale się tak nie stało. Nie umiem jej pokochać, ani nikogo innego nie mogłem, stałem się obojętny na wszystko i wszystkich, a kiedyś byłem człowiekiem pełnym życia. Moja sytuacja życiowa jest bardzo zawiła.

Moi rodzice są alkoholikami, ja swego czasu też miałem problem z alkoholem, ale teraz jestem osobą właściwie nie pijącą - jakieś piwko raz na 2 tygodnie. Wziąłem się też za sport. Chcę zlikwidować tę depresję - lecz to i tak nie pomaga. Seks też nie daje mi żadnej radości. Przez tę chorobę nie umiem również odnaleźć się w życiu zawodowym - ciągle tracę pracę.

Nie mam już planów i marzeń, wszystkie zostały zdeptane i zweryfikowane, bardzo brutalnie przez życie. Teraz moim jedynym celem jest jakoś przeżyć dzień. Stałem się zmierzły i zły na wszystkich i wszystko, nie umiem stworzyć normalnego związku, ludzie idą mi na nerwy i jak byłem osoba towarzyską, tak zamknąłem się na ludzi i stałem się samotnikiem, mimo że jestem młody to czuję się jak starzec.

Moje pytanie brzmi, czy jest jakaś szansa wyjścia z tej matni? Bo mam już dość takiego życia. Leki nie pomogły - i nie chce już brać, żadnych innych przymulaczy, związek z kobietą nie pomógł, sport nie pomógł. Czy może jakaś terapia grupowa jest rozwiązaniem? Byłbym bardzo wdzięczny za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Boję się żyć

Mam piękną i kochana córeczkę, mimo to przestała ona być moja radością jak dawniej. Przytyłam 25kg przez 1 rok. Nie lubię siebie, na wszystkich krzyczę. Powinnam iść do szkoły lub pracy, a strach, który we mnie jest, mnie...

Mam piękną i kochana córeczkę, mimo to przestała ona być moja radością jak dawniej. Przytyłam 25kg przez 1 rok. Nie lubię siebie, na wszystkich krzyczę. Powinnam iść do szkoły lub pracy, a strach, który we mnie jest, mnie zabija. Boję się poznawać nowych ludzi, wydaje mi się, że wszyscy się ze mnie śmieją. Do tego mam 34 lata, a do tej pory nie spełniłam moich marzeń...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy są spotkania grupowe dla ludzi po próbach "s"?

Witam. Jestem osobą leczącą się na depresję z próbami samobójczymi w tle. Zastanawia mnie, czy są spotkania grupowe dla ludzi po próbach samobójczych, które odbywają się w Warszawie nieodpłatnie. Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy potrzebuję pomocy specjalisty?

Witam, postanowiłam napisać tutaj, ponieważ zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy powinnam skorzystać z pomocy specjalisty. Mój problem dotyczy tego, że nie radzę sobie ze studiami, mimo że zawsze byłam dobrym uczniem, i mimo tego, że poświęcam im naprawdę wiele czasu....

Witam, postanowiłam napisać tutaj, ponieważ zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy powinnam skorzystać z pomocy specjalisty. Mój problem dotyczy tego, że nie radzę sobie ze studiami, mimo że zawsze byłam dobrym uczniem, i mimo tego, że poświęcam im naprawdę wiele czasu. Nie mniej jednak od jakiegoś czasu napotykam same porażki, albo nie mogę zdać egzaminu, mimo że ślęczę ponad miesiąc nad nim, potem przełożona obrona, bo nie wyrabiam, mimo że ciężko pracuję. Myślę, że moim problemem jest ogromny brak koncentracji, i naprawdę nie wiem, z czego to wynika. Najgorsze, że powoli tracę motywację. Wiem, że może ktoś, kto na to patrzy z boku, to błahostka, ale ja już nie daje sobie rady, i gdyby nie to, że mam silną osobowość byłoby bardzo żle.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Rozdrażnienie, problemy z koncentracją i samutek

Mam pytanie, bo już sama jestem przerażona... chodzę do lekarza psychiatry od kwietnia. Dwa razy zmienił mi leki, bez skutku... na zwolnieniu do pracy miałam symbol F43, za tydzień mam kolejną wizytę. W tym tygodniu byłam u psychiatry, u lekarza,...

Mam pytanie, bo już sama jestem przerażona... chodzę do lekarza psychiatry od kwietnia. Dwa razy zmienił mi leki, bez skutku... na zwolnieniu do pracy miałam symbol F43, za tydzień mam kolejną wizytę. W tym tygodniu byłam u psychiatry, u lekarza, wspomnę, że po wcześniejszym spotkaniu z psychologiem. Byłam bardzo krótko, psychiatra przeczytał opinię psychologa, pokiwał głową i dał mi receptę... Za tydzień kontrola, a ja nie wiem, co mam myśleć? Jestem przerażona. Przeczytałam ulotkę, i wiem, że nie mam psychozy. Lek ten działa przeciwpsychotycznie i uspokajająco, znosi omamy i urojenia... w różnych postaciach schizofrenii się ją stosuje oraz w ostrych zaburzeniach psychotycznych... Teraz po tym leku jestem bardziej nerwowa, nawet mąż powiedział, że taka nie byłam... Wspomnę, że zgłosiłam się do lekarza, bo nie mogłam się skoncentrować, miałam doły, które długo trwały... byłam rozkojarzona, nie miałam siły i energii... Kilka lat temu wyleczyłam się z depresji i anoreksji, z którymi to schorzeniami zaczęłam walczyć ponad 11 lat temu. 6 lat leczenia i co? Zastanawiam się, czy można wrócić do pracy przyjmując lek o takim działaniu? I czy taki lek stosujemy też w depresji?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak namówić do leczenia?

Witam. Moja mama od pół roku ma depresję. Ostatnio nawet wmawiała wszystkim, że w naszym domu jest podsłuch, że idzie do więzienia. W nocy nie śpi, cały czas tylko chce jeździć do kościoła i się modlić. Najgorsze jest w...

Witam. Moja mama od pół roku ma depresję. Ostatnio nawet wmawiała wszystkim, że w naszym domu jest podsłuch, że idzie do więzienia. W nocy nie śpi, cały czas tylko chce jeździć do kościoła i się modlić. Najgorsze jest w tym, że nie chce się leczyć. Wczoraj mój tata prawie siłą zaciągnął ją do lekarza, zapisał jej tabletki. Ale tu się pojawił następny problem, nie chce brać leków. Twierdzi, że jest zdrowa, nic jej nie jest i wszyscy chcą jej wmówić, że jest chora. U nas w domu też nie jest za ciekawie, mój tata też już powoli nie ma sił, aby cały czas znosić jej napady lękowe i wszystkie te wymysły, a ja już też nie mam sił. Jest jakiś sposób, aby moja mama poddała się leczeniu, co mamy zrobić, mówić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy poczucie bezradności i niechęć do posiadania potomstwa to objawy depresji?

Mam już 28 lat, myślałam, że tak zwany bunt młodzieńczy przechodzi się w wieku dojrzewania, ale im jestem starsza, tym bardziej moje poglądy i spojrzenie na świat mnie przerażają. Jestem mężatką ponad trzy lata, nie mamy dzieci. Mieszkamy za...

Mam już 28 lat, myślałam, że tak zwany bunt młodzieńczy przechodzi się w wieku dojrzewania, ale im jestem starsza, tym bardziej moje poglądy i spojrzenie na świat mnie przerażają. Jestem mężatką ponad trzy lata, nie mamy dzieci. Mieszkamy za granicą, oboje pracujemy i nie mamy problemów finansowych, żyjemy na średnim poziomie.  

Kiedy wyszłam z domu rodzinnego zobaczyłam, że świat to jakaś pułapka. Jak jesteśmy jeszcze młodymi ludźmi, nie możemy się doczekać, kiedy będziemy mieć swój własny dom, szczęśliwą rodzinę, dzieci...  Obserwuję to wszystko, co wokół się dzieje, po czym dopada mnie uczucie bezradności. Żyjemy w jakimś systemie, gdzie uczucia są na ostatnim planie, liczy się tylko interes, nienawiść, nieufność, złośliwość dla drugiego człowieka nie znają granic. Jestem tym zmęczona. Dopiero niedawno zrozumiałam słowa, że życie to gra i nie zdawałam sobie sprawy, że dosłownie tak jest.

Okazuje się że to nie rodzina, a praca jest najważniejsza, to nie ma znaczenia, na jakim się jest stanowisku, bo tak czy siak, stres i myśl że można ją stracić dopadnie każdego. Bez pracy przecież nie można funkcjonować, bo trzeba coś jeść, płacić rachunki i na starość trzeba zapewnić sobie emeryturę. Tak do 60 roku życia, jeśli dożyję. Będę już zmęczona, żeby cieszyć się życiem, a zostanie już go tak niewiele. Kiedy mieszkamy z rodzicami, chodzimy do szkoły, mówi się, że to najlepsze lata, beztroskie, bo potem trzeba myśleć o tym jak przetrwać.

Uważam, że to niesprawiedliwe, że życie wcale nie jest przyjemnością tylko jakąś pułapką, więc postanowiłam się nie rozmnażać ze względu na to, aby zakończyć to wszystko. Praca kojarzy mi się z zawodami.  Jak to jest, że ludzie, którzy się starają nie są doceniani, a wręcz przeciwnie. Dlaczego liczy się przebojowość - im większy cwaniak, tym większe stanowisko, większa władza. Może by mi to nie przeszkadzało, ale widzę, że jeśli ktoś ma ochotę się doczepić, to bez żadnych skrupułów do osoby cichej, która dobrze wykonuje swoje obowiązki.

Ja jestem osobą otwartą, ufną, przyjazną i pozwalam sobie na wykonywanie drobnych przysług, ale zauważyłam, że ludzie to wykorzystują i nie znają umiaru, wręcz wymagają coraz więcej, a sami nie są dobrym przykładem. Być może jestem zbyt delikatna, ale drażni mnie to wszystko. Dlaczego ja potrafię komuś powiedzieć przepraszam a sama nie usłyszalam tego słowa od nikogo? Staram się nie ranić nikogo słowami, czy gestami, a inni robią to bez skrupułów. Celowe wprowadzenie w błąd, czepianie się bez powodu, ignorowanie przy osobach trzecich, poniżanie, bo przecież zawsze trzeba znaleźć kozła ofiarnego. Dlaczego człowiek gardzi drugim człowiekiem?

Mam wrażenie, że moja granica wytrzymałości jest dość duża, dlatego ludzie to wykorzystują i nie szanują mnie, a kiedy będę odmawiać i się buntować, będą szeptać, że jestem konfliktowa i nerwowa. Wszystko dlatego, że nie szukam przyjaźni w pracy, przychodzę tam z obowiązku, a nie w celach zapoznawczych. Trzeba grać osobę silną, pewną siebie, ale ja mam ochotę być sobą. Nie lubię łączyć się w grupy, ale jak się jest poza grupą, to czuje się ataki reszty pracowników. Albo będę grała z nimi albo się będą znęcać. Zauważyłam, że ludzie czują siłę, kiedy jest ich więcej. Ja natomiast nie czuję takiej potrzeby i dlatego jestem ofiarą.

Mam wrażenie, że wszyscy szukają problemów, nie potrafią bez nich żyć, a co najgorsze, sprawia im to przyjemność. Dlatego czuję, że mam dość tego. Zmęczyłam się tym, jak każdy próbuje za wszelką cenę być tym kimś i mieć to poczucie, że się jest kimś lepszym. Niektóre zachowania mnie irytują do tego stopnia, że tracę siłę psychiczną i fizyczną. To dla mnie męczące. Czuję się wartościowym człowiekiem, być może jestem samotnikiem, ale mi to nie przeszkadza i nie chcę tego zmieniać.   Chciałam napisać, że to wszystko jest nic niewarte. Ta praca, ten stres, ta walka, świat się nie zmieni, będzie coraz gorzej, dlatego ja nie chcę, aby moje nienarodzone dzieci miały takie problemy.

Życie powinno być radością, nie lękiem o przetrwanie. Myślę, że jest zbyt dużo nienawiści i niesprawiedliwości, aby rodzić dzieci. Kobiety o tym decydują i mają na to wpływ. Ile jest takich, które zostały porzucone i muszą sobie radzić same z dziećmi albo żyją z partnerem, bo są dzieci albo są, bo trzeba dzieciom zapewnić przyszłość i dać wsparcie. Robimy to, bo chcemy kogoś kochać i być kochanym. Dzieci to dalej powielają i tak w nieskończoność.  

Każdy mnie pyta, kiedy ja będę mieć dzieci, ale ja nie chcę, bo się rozczarowałam.  Życie jest takie krótkie. Każdy z nas przecież umrze, nikt nie będzie trwać wiecznie, więc po co tyle nienawiści? Boję się, że mogę przez moje poglądy wpaść w depresję. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak rozpoznać nawrót depresji?

Mam dylemat, bo nie wiem, co mam o tym myśleć... ale do rzeczy... Około 5 lat temu miałam stan depresyjny, brałam ok. 7 mies. leki. Najbardziej męcząca dla mnie była bezsenność, tzn .po 3 godzinach snu ja byłam wyspana i...

Mam dylemat, bo nie wiem, co mam o tym myśleć... ale do rzeczy... Około 5 lat temu miałam stan depresyjny, brałam ok. 7 mies. leki. Najbardziej męcząca dla mnie była bezsenność, tzn .po 3 godzinach snu ja byłam wyspana i nie mogłam zasnąć... Po terapi wszystko wróciło do normy... Ostatnio ze snem było wszystko okej, chociaż nastrój miałam dość kiepski (depresyjny). Trwało to ok. 1 mies., ale spałam super... W maju 2010 za namową mamy poszłam z ciekawości na mszę, gdzie były odprawiane egzorcyzmy... Byłam obserwatorem. To, co tam zobaczyłam i usłyszałam przeszło moje oczekiwania... pojawił się strach i lęk... Od tej nocy znowu nie śpię, mam pobudki o 1 i jestem wyspana... Czy to znowu depresja, czy reakcja na sytuację (trwa to 2 tyg.)? Co mam zrobić, iść do lekarza ...? Jestem już tym zmęczona.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Moje objawy - czy to depresja?

Od dłuższego czasu mam objawy, które tłumaczyłem sobie jako zmęczenie i reakcję na rozłąkę z rodziną z uwagi na wyjazd do pracy za granicą, ale teraz mam pewne wątpliwości. W 2006 r. straciłem pracę, która była dla mnie więcej niż...

Od dłuższego czasu mam objawy, które tłumaczyłem sobie jako zmęczenie i reakcję na rozłąkę z rodziną z uwagi na wyjazd do pracy za granicą, ale teraz mam pewne wątpliwości. W 2006 r. straciłem pracę, która była dla mnie więcej niż przyjemnością .Od tej pory zacząłem mieć myśli, że już nic w życiu raczej mi się nie uda. Gdy wyjechałem za granicę i podjąłem pracę, nie potrafiłem się z tego cieszyć i cały czas miałem myśli najpierw, że nie dostanę kontraktu, a gdy go dostałem, że i tak pewnie zaraz mnie zwolnią. Przez mojego szwagra nazywany byłem czarnym pesymistą. Po powrocie do Polski wyjechałem po jakimś czasie do Holandii i pomimo że dostałem pracę, nadal twierdziłem, że nie uda się i zaraz czar pryśnie i będzie po pracy. Teraz dostałem się do pracy w Polsce, ale w ogóle mnie to nie cieszy pomimo, iż praca ta związana jest z tym, co lubię. W dalszym ciągu myślę, że zaraz rozwiążą mój wydział i znowu będę bez pracy, że się nie uda na dłuższą metę pracować. Każdego dnia przychodzę wypalony, zmęczony, nie chce mi się nic robić, często jest tak, że wychodzę do ogrodu, w którym bardzo lubiłem przebywać, i ciągle coś robić i potrafię chodzić bez celu nawet i godzinę i nic nie robić, bo ciągle wydaje mi się, że nie ma to sensu, po co robić coś jak i tak nie wiadomo, co będzie dalej. Złapałem się kilka razy, że moja żona czy córki coś do mnie mówią, ja je słucham, ale i tak myślę o czymś innym i nie wiem w efekcie, co oni do mnie mówili. Nie pamiętam, co mam zrobić i ciągle martwię się, co będzie jutro, jak utrzymać rodzinę, spłacić kredyty. Czasami nie chce mi się żyć. W teście na waszej stronie miałem nie 5, a 6 odpowiedzi c, d, więc chyba nie jest najlepiej. Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie chcę tak dłużej żyć. Co zrobić?

Witam! Nie wiem od czego zacząć, więc może zacznę od początku. Mam 20 lat. 2 lata temu urodziłam synka. Po ukończeniu szkoły siedziałam cały czas w domu. Nigdzie nie pracowałam. I stwierdziłam, że mój stan się pogorszył :( Chodzi mi...

Witam! Nie wiem od czego zacząć, więc może zacznę od początku. Mam 20 lat. 2 lata temu urodziłam synka. Po ukończeniu szkoły siedziałam cały czas w domu. Nigdzie nie pracowałam. I stwierdziłam, że mój stan się pogorszył :( Chodzi mi o to, że nie mam już tyle siły i energii w sobie co kiedyś. Wiem, że oczywiście przy tak małym dziecku też można być bardzo zmęczonym, ale mi nie o to chodzi.

Zauważyłam, że jest ze mną coraz gorzej, nic mnie już tak nie cieszy, nie mam ochoty nigdzie wychodzić z domu, najlepiej to bym cały dzień spała. Jestem ciągle zmęczona, senna. Czasami gdy mam chęć do jakiejkolwiek pracy, to ten zapał mija w ciągu 5 min. Poszłam do pracy miesiąc temu, myślałam, że będzie lepiej, że troszeczkę sobie odpocznę od tych codziennych domowych obowiązków, wyjdę do ludzi i się wszystko zmieni. O z początku tak było, tylko ze teraz jest już to samo.

Dodam jeszcze, że mam coraz mniejsze zainteresowanie współżyciem seksualnym z moim partnerem. Jestem ciągle nerwowa, rozdrażniona, staję się coraz bardziej zamknięta w sobie. Bardzo przejmuję się opinią innych, gdy usłyszę od kogoś coś niemiłego, potrafię o tym myśleć cały czas, zastanawiając się, dlaczego jestem taka beznadziejna.

Mam coraz większe kompleksy, nie mogę już na siebie patrzeć, gdy stanę przed lustrem, to nie widzę w sobie atrakcyjnej dziewczyny :( jeszcze do tego ten strach, że zostanę sama, że mój partner mnie zostawi :( Okazuje mi dużo czułości, mówi, że mnie kocha, ale ja to traktuję z takim dystansem. Nie tak jak kiedyś :(

Dodam jeszcze, że miałam robione wyniki badań na cukier, hormon tarczycy, morfologię, żelazo, mocz i wszystkie wyniki mam dobre. Robiłam badania ze względu na to ciągłe zmęczenie. Myślałam, że to może być choroba nie o podłożu psychicznym. Czy to może być depresja? Nie wiem już, co mam zrobić :( chciałabym jakoś sobie sama pomoc, ale nie wiem jak. Nie chcę już tak dłużej żyć, chcę znowu cieszyć się życiem tak jak kiedyś!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty