Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 0 8

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Depresja: Pytania do specjalistów

Nie mam ochoty dbać o siebie, nie mam apetytu

Od jakiś dwóch miesięcy czuje się kompletnie bezradna, jest mi ciężko się skupić, nie potrafię niczego poprawnie zaplanować. Nawet najmniejsza życiowa przeszkoda powoduje, że wpadam w histerię i nie potrafię przestać płakać. Nie mam chęci wstawać z łóżka, mam też...

Od jakiś dwóch miesięcy czuje się kompletnie bezradna, jest mi ciężko się skupić, nie potrafię niczego poprawnie zaplanować. Nawet najmniejsza życiowa przeszkoda powoduje, że wpadam w histerię i nie potrafię przestać płakać.

Nie mam chęci wstawać z łóżka, mam też ogromne problemy ze spaniem, zaśnięcie graniczy z cudem, więc biorę leki nasenne z grupy benzodiazepin, żeby jakoś przespać noc. Nie mam apetytu, a wcześniej przywiązywałam do jedzenia ogromną rolę. Teraz jest mi obojętne co jem i czy w ogóle. Przestałam przywiązywać wagę do wyglądu i nie mam ochoty dbać o siebie, jest mi wszystko jedno czy wyjdę z domu w makijażu, czy bez niego i czy wyglądam ładnie, czy niekoniecznie.

Przyszłość widzę w czarnych kolorach, mimo, że wszyscy powtarzają mi, że na niektóre rzeczy nie mam wpływu zupełnie nie poprawiam to mojego samopoczucia. Proszę powiedzieć czy to depresja i co powinnam robić, żeby wyjść z tej czarnej dziury?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Chłopaka mam w więzieniu, w domu nie wytrzymuję. Co robić?

Witam. Mam 21 lat i od roku mam chłopaka, którego bardzo kocham. 2 miesiące temu poszedł do więzienia na 10 miesięcy. Jest mi bardzo ciężko, nie daję sobie rady psychicznie. Do tego w domu nikt mnie nie wspiera, każdy tylko...

Witam. Mam 21 lat i od roku mam chłopaka, którego bardzo kocham. 2 miesiące temu poszedł do więzienia na 10 miesięcy. Jest mi bardzo ciężko, nie daję sobie rady psychicznie. Do tego w domu nikt mnie nie wspiera, każdy tylko dołuje. Co robić? Nie wytrzymuję już tego wszystkiego. Proszę o pomoc.

Dotyczy: Neurologia Depresja

Jak sobie poradzić z przygnębieniem i poczuciem odrzucenia?

Witam. W tym roku skończyłam 21 lat. Mam na imię Joanna. Ten rok jest dla mnie przełomowy, zaczęłam studiować, dostałam pierwszą pracę. Jestem związana z mężczyzną o 7 lat ode mnie starszym, było dla mnie wyzwaniem "zdobycie go". Od...

Witam. W tym roku skończyłam 21 lat. Mam na imię Joanna. Ten rok jest dla mnie przełomowy, zaczęłam studiować, dostałam pierwszą pracę. Jestem związana z mężczyzną o 7 lat ode mnie starszym, było dla mnie wyzwaniem "zdobycie go".

Od stycznia 2010 r. moim zdaniem jestem w ciężkiej depresji, dopiero teraz odważyłam się zrobić „test depresji”, tak zwany Test PHQ-9. Na każdą z odpowiedzi zaznaczyłam odpowiedz "d", więc zdecydowałam się napisać, gdyż mnie to przeraziło. Ogólny mój stan to chęć popełnienia samobójstwa,  gdyż czuję się niepotrzebna, czuję się bezwartościowa, nie potrafię odnaleźć się w społeczeństwie. Nie wiem co mam dalej robić. Proszę o pomoc i o radę. Zawsze byłam w centrum zainteresowania, teraz to się zmieniło i stąd wynika moja bezradność. Czuję się "nijaka".

Proszę o pomoc, radę, co mam ze  sobą zrobić, gdyż zależy mi, aby żyć dalej w szczęściu i móc cieszyć się każdą chwilą. Dodam jeszcze, że coraz częściej zaczynam sięgać po alkohol.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Depresja czy przeczucie?

Witam. Postaram się opisać moją przypadłość najkrócej jak tylko mogę. W przeszłości bylem strachliwy. Nie lubiłem konfliktów i zawsze od nich uciekałem. Często się bałem, ale nie było to męczące. Całą podstawówkę przeszedłem jako worek treningowy "kolegów" z klasy. Podobnie...

Witam. Postaram się opisać moją przypadłość najkrócej jak tylko mogę. W przeszłości bylem strachliwy. Nie lubiłem konfliktów i zawsze od nich uciekałem. Często się bałem, ale nie było to męczące. Całą podstawówkę przeszedłem jako worek treningowy "kolegów" z klasy. Podobnie szkołę średnią. Pewnego jednak dnia powiedziałem sobie, że nie mogę żyć w ciągłym strachu. Powiedziałem sobie coś, co powtarzam sobie cały czas od kilku lat: "cokolwiek się stanie, przecież mnie nie zabiją; muszę walczyć". I tak przyszły świetne lata.

Stawałem się coraz bardziej silny, ale nie cwaniak. Stawałem czoła takim wyzwaniom, że jak teraz patrzę, to bym nie był w stanie:)  Ciągle jednak zestresowany "a co ludzie powiedzą". Ciągle z tym walczę. Jestem zbyt miły, mam problem z asertywnością, ale nie to jest problemem. Kilka lat temu pracowałem w pizzerii, gdzie szef był bardzo nerwowy i padłem psychicznie. Efektem był atak częstoskurczu serca. Znowu zacząłem się sam leczyć, wmawiając sobie powyższą regułkę, co pomogło.

Jednak od czasu pierwszego ataku męczy mnie dziwna przypadłość. Za każdym razem jak pomyślę o jakimś problemie, n.p. niezapłaconym rachunku, to mam uczucie, jakby po mnie miała za chwile policja przyjechać. Jest to poprzedzone silną dawka adrenaliny - a przynajmniej mi się tak wydaje. I nie sam fakt, że mam problemy finansowe mnie dobija, a właśnie ta substancja, która trafia do organizmu. Nie wiem jak z tym walczyć.

Czasami jest tak, że czuję to cały czas, a najciekawsze jest to, że dziwnym zbiegiem okoliczności zawsze, bez wyjątku, kiedy to czuję, to nadciągają kłopoty. Tak, jakby mój organizm informował mnie o nadchodzących problemach. To tak, jakby wrodzony dar przepowiadania problemów, tyle że ja go nie chcę. To tak jak mawiają Anglicy: "widzisz, że nadchodzi teściowa, ale nie możesz nic zrobić" :) Już się zastanawiałem nad depresją, ale jak poczytałem problemy innych, to nie wydaje mi się, aby to była depresja, a stany lękowe powstają tylko wtedy, kiedy nagle nadnercze wypuszcza adrenalinę. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Ciężka sprawa, a sam nie wiem jak to dobrze wytłumaczyć. Przeszkadza mi to normalnie funkcjonować, bo jakkolwiek radzę sobie z emocjami, to ta przypadłość przeszkadza w funkcjonowaniu. Oczywiście kiedy moje kłopoty finansowe czasem znikają, to w zasadzie wszystko wraca do ładu. Dziwne. Bardzo dziwne. Może to nie depresja czy stany lękowe, a nadprodukcja adrenaliny w organizmie? Pozdrawiam, Marcin

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ustępowanie objawów depresji

Dzień dobry. Cierpię z powodu depresji, która zaczęła się gdy byłam w ciąży. Objawy (okropna bezsenność, niechęć do życia, poczucie beznadziei) trwały przeszło pół roku zanim przepisano mi leki przeciwdepresyjne. W tej chwili biorę leki (kombinacja dwóch...

Dzień dobry. Cierpię z powodu depresji, która zaczęła się gdy byłam w ciąży. Objawy (okropna bezsenność, niechęć do życia, poczucie beznadziei) trwały przeszło pół roku zanim przepisano mi leki przeciwdepresyjne. W tej chwili biorę leki (kombinacja dwóch leków przeciwdepresyjnych) regularnie, w ustalonej przez lekarza dawce, od trzech miesięcy.

Wszędzie napisane jest, że na poprawę trzeba czekać 4-6 tygodni. U mnie pewna poprawa już nastąpiła (coraz więcej nocy przesypiam i mam dzięki temu energię do działania). Jednakże mój stan - choć trochę lepszy - nie jest jeszcze taki jak przed chorobą. Stąd też moje pytanie: jak długo trwa zazwyczaj leczenie zanim stan unormuje się zupełnie? Jak wygląda i jak rozkłada się w czasie ustępowanie objawów? Pytam, gdyż nie wiem, czego mam spodziewać się po leczeniu.

Za każdym razem, gdy pojawia się znów bezsenna noc, ja się denerwuję, bo nie wiem, czy 3 miesiące brania leków to już czas, gdy objawy choroby powinny ustąpić całkowicie. Chciałabym nabrać realistycznych oczekiwań dotyczących leczenia, to być może pomogłoby mi się nie denerwować. Dziękuję za informacje.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Bardzo częste napady płaczu, bez powodu. Czy mam depresje?

Witam, nazywam się Daria i mam 16 lat. Od jakiego czasu mam bardzo częste napady płaczu, bez powodu, pomimo tego, że wszystko dobrze mi się układa. Często nie chce mi się żyć, jestem wiecznie zmęczona. Przyjaciele, z którymi spędzam...

Witam, nazywam się Daria i mam 16 lat. Od jakiego czasu mam bardzo częste napady płaczu, bez powodu, pomimo tego, że wszystko dobrze mi się układa. Często nie chce mi się żyć, jestem wiecznie zmęczona.

Przyjaciele, z którymi spędzam czas, uważają mnie za osobę zawsze uśmiechniętą, ponieważ staram się nie pokazywać, jaka jestem "w środku". Dotąd powiedziałam o tym tylko mojemu chłopakowi i mamie. Bardzo wiele mnie to kosztowało, ponieważ nie chciałam nikomu mówić o swoich problemach. Obaj powiedzieli, że mam się udać do lekarza. Czy to konieczne? Czy to naprawdę możliwe, żebym miała depresję?

Dodam, że mieszkam od prawie trzech lat w Niemczech i na początku strasznie mnie to "zdołowało". Później było lepiej, ale napady płaczu i brak chęci do życia oraz negatywne myślenie, jeśli chodzi o przyszłość, mam do dziś. Nie codziennie, ale często. Co mam robić? Już nie daję sobie rady. Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Problemy z matką i odrzucenie

Mam 19 lat i jestem dziewczyną. Od dłuższego czasu czuję się bardzo źle. Zrobiłam test na depresję i wyszło mi, że ją mam, ale ja wiem, że tak nie jest. Owszem czuje się czasem okropnie i mam napady, gdy myślę...

Mam 19 lat i jestem dziewczyną. Od dłuższego czasu czuję się bardzo źle. Zrobiłam test na depresję i wyszło mi, że ją mam, ale ja wiem, że tak nie jest. Owszem czuje się czasem okropnie i mam napady, gdy myślę o śmierci, ale wiem, że nie odważyłabym się nigdy tego zrobić, nawet jak bardzo bym chciała.

Od kilku lat czuję się niekochana przez rodzinę, mam wrażenie, że za wszystko mnie obwiniają. Czuję się okropnie kiedy ktoś na mnie krzyczy i płaczę w ukryciu. Myślę wtedy o śmierci i o tym, że chciałabym umrzeć. Wiem, że rodzice mnie kochają, ale może nie potrafią tego okazać? Kiedy byłam młodsza mama biła mnie nawet za to, że nie umiałam odrobić lekcji, a modlitwa była karą, czasem nawet musiałam klęczeć kilka godzin w kącie.

Było mi tak bardzo źle.. I wcale nie jest lepiej. Chce mi sie płakać, nie mam przyjaciół, nikogo z kim moglabym porozmawiać. I to jest najgorsze, bo jestem całkiem sama, a rodzina cały czas mi o tym przypomina, że nie wychodze z domu, że nie mam sie z kim spotykać, a kiedyś, jak przyłapali mnie gdy płakałam, straszyli, że zaprowadzą do psychiatry, jeżeli nie powiem dlaczego płaczę.

Ale ja nie ufam mojej mamie, choć bardzo bym chciała. Jest mi źle, że nigdy nie mogłam na nią liczyć i z nią porozmawiać. Tata się jej słucha i wiem, że gdybym mu coś powiedziała, to by jej powiedział, a ona by na mnie krzyczała. Zresztą bardzo się wstydzę tego, co się ze mną dzieje. Może to dziedziczne?

Moja mama też miała depresję i nadal się na to leczy, bo bierze leki. I cały czas wpędza nas w poczucie winy, że to przez nas chorowała. Czasem z byle powodu płacze i mówi, że nas nie kocha i pójdzie się zabić. Czuję się wtedy okropnie, mam ochotę uciec gdzieś daleko. Dlaczego ona to robi? Bardzo się boję. Już od kilku lat ukrywam to co czuję, bo wiem, że nie mogę zaufać mojej rodzinie.

Chciałabym umrzeć, ale wiem, że boję się tego, i że Bóg byłby na mnie zły. Co dzień modlę się, ale mam wrażenie, że On o mnie zapomniał, zostawił całkiem samą :( Ostatnio boję się, bo zauważyłam dziwne rzeczy, które się ze mną dzieją. Mam wrażenie, że ktoś chodzi po domu gdy jestem sama, czasem budzę się, bo mam wrażenie, że chodzą po mnie pająki. Mam same koszmary. Dłużej tego nie zniosę.

Mama cały czas robi mi na złość. Ostatnio zaczęła mnie przytulać na siłę i dotykać, czułam się wtedy obrzydliwie, miałam ochotę ją zabić. Czy ona nie rozumie, że ja jej nie ufam, że nie chcę, żeby się do mnie zbliżała? Że nienawidzę, kiedy robi mi na złość i mimo tego, że widzi, że ja się denerwuję, to robi to dalej? Starałam się być dla nie miła. Chciałam, żeby coś się miedzy nami zmieniło, było lepiej, ale już nie daję rady...

Czuję obrzydzenie do samej siebie. Co mam robić? Bardzo proszę o pomoc. Mieszkam w małym mieście i jeżeli tu pójdę do psychologa, to wszyscy się dowiedzą, a tego nie chcę. Nie chcę umrzeć, ale jest tylko gorzej...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czemu zmieniłam się nie do poznania?

Szanowni Państwo! Mam 30 lat i od ponad 2 lat bardzo się zmieniłam. Denerwuję się często z byle powodu, nie mam ochoty praktycznie na nic, a wszystko robię to tylko i wyłącznie z obowiązku, gdyż nikt mnie w tym nie...

Szanowni Państwo! Mam 30 lat i od ponad 2 lat bardzo się zmieniłam. Denerwuję się często z byle powodu, nie mam ochoty praktycznie na nic, a wszystko robię to tylko i wyłącznie z obowiązku, gdyż nikt mnie w tym nie wyręczy.

Jestem mężatką zaledwie od kilku lat i nawet życie małżeńskie nie wychodzi mi już za dobrze. Zajmuję się domem. Nie potrafię zrozumieć męża, który wraca po całym dniu ciężkiej pracy do domu, a ja każe mu jeszcze wykonywać wiele błahych czynności, które w zupełności mogłabym zrobić sama, lub które tak naprawdę są nieistotne w danym momencie. Straciłam nawet prawie całkowicie ochotę na seks. Coraz mniej zależy mi na swoim małżeństwie. Nie radzę sobie czasami z samą sobą. Kiedyś gdy pracowałam, było inaczej.

Teraz boję się, że pomimo wyższego wykształcenia nie znajdę pracy i że nie mamy własnego mieszkania - często tym się zadręczam. Nawet odbija się to ma moim kilkuletnim dziecku, bo, jak już wspomniałam, denerwuję się bardzo szybko z byle powodu.Tracę wiarę w siebie i swoje możliwości.Czy to jest depresja? Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Do czego mogą doprowadzić myśli samobójcze?

Witam. Jestem młodym chłopakiem, świeżo po maturze, mam 19 lat. Chciałbym zadać konkretne pytanie. Dodam, że od 1,5 miesiąca co jakiś czas robię sobie testy na depresję w tzw. skali Becka. Nie będę wchodził w żadne szczegóły. Mój depresyjny stan...

Witam. Jestem młodym chłopakiem, świeżo po maturze, mam 19 lat. Chciałbym zadać konkretne pytanie. Dodam, że od 1,5 miesiąca co jakiś czas robię sobie testy na depresję w tzw. skali Becka. Nie będę wchodził w żadne szczegóły.

Mój depresyjny stan trwa już od kilku lat, a w ciągu ostatniego pół roku znacznie się nasilił. Moje wyniki w tzw. skali Becka jeszcze 1,5 miesiąca temu wynosiły w granicach od 26 do 30 punktów. Ostatnio bardzo się nasiliły, czasem jest to 30, czasem 35, czasem ponad 40...

Moje pytanie brzmi: do czego może doprowadzić nieleczona depresja? Jak może się skończyć ten stan? Czy myśli samobójcze, nawet w momencie kiedy nie ma się odwagi na ich realizację mogą doprowadzić do tragedii? Do czego mogą doprowadzić myśli o samobójstwie? Dziękuję i liczę na szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Depresja po usunięciu martwej ciąży

Dzień dobry. Proszę o pomoc, w 12 tygodniu ciąży dowiedziałam się, że serduszko dziecka nie bije i że trzeba ciąże usunąć. Od zabiegu minęło tydzień, bardzo się załamałam, czuję smutek, ból, pustkę i mam dziwne myśli, ale wychodzę do...

Dzień dobry. Proszę o pomoc, w 12 tygodniu ciąży dowiedziałam się, że serduszko dziecka nie bije i że trzeba ciąże usunąć. Od zabiegu minęło tydzień, bardzo się załamałam, czuję smutek, ból, pustkę i mam dziwne myśli, ale wychodzę do ludzi i rozmawiam o tym, co się stało, ale w duszy coś mnie męczy.

Boję się, że popadnę w depresję, ponieważ 2 lata temu miałam stwierdzoną przez panią psycholog. Czułam bezradność, nie odczuwałam radości, miałam myśli tego typu: po co żyjemy jak i tak trzeba umrzeć. Miałam myśli, że mogę sobie coś zrobić, ale tego nie chciałam. Natrętne myśli, że mogę komuś coś zrobić np. zabić, choć wcale tego nie chciałam zrobić i czym bardziej o tym myślałam, to tym bardziej się nasilało i inne, ale wykonywałam zajęcia domowe i do pracy też chodziłam. Ciężko było, ale się nie podałam, ale pani psycholog mi pomogła, ale nie powiem, że od czasu miałam jeszcze takie myśli czy doła, ale raz na jakiś czas.

Czy ja mam depresje? Bardzo mnie lękają te myśli, ze mogę mieć depresję. Boję się, proszę o pomoc. W ciąży byłam bardzo szczęśliwa, wiedziałam po co żyję, ale wiem, że jak maiło być maleństwo chore, to lepiej tak jak się stało, bo musiało by się męczyć, a ja razem z nim, bo nie mogłabym patrzeć jak ono cierpi!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak długo mam się tak jeszcze męczyć?

Mam 16 lat, jestem dziewczyną. Moje samopoczucie jest do kitu praktycznie od roku. I to wcale nie jest jakiś bunt, burza hormonów, po prostu całe moje życie jest do niczego i bez sensu. Codzienna monotonia, dzień jak co dzień, bez...

Mam 16 lat, jestem dziewczyną. Moje samopoczucie jest do kitu praktycznie od roku. I to wcale nie jest jakiś bunt, burza hormonów, po prostu całe moje życie jest do niczego i bez sensu. Codzienna monotonia, dzień jak co dzień, bez żadnego celu. Cały czas zadaję sobie pytanie: po co ludzie istnieją? Po co ja istnieję?

Jestem beznadziejna, wiem. Nic mi się w sobie nie podoba, nie lubię swojego charakteru, sposobu bycia. Daję po sobie "jeździć" ile wlezie, nie potrafię się nikomu odciąć. Zawsze wśród znajomych będę tym "drugim sortem", tą gorszą, i nic tego nie zmieni. Nie jestem przebojowa, nie klnę, nie jestem taka jak wszyscy, więc jestem do dupy. Wszyscy postrzegają mnie jako zakompleksioną, cichą, spokojną, uczącą się wiecznie istotkę, która cały czas tylko siedzi w domu. A ja przecież wcale taka nie jestem! Nie potrafię tego pokazać. Przy tych, którzy mnie w ten sposób postrzegają, połykam przysłowiowy kij, i nie jestem sobą. Nienawidzę się za to.

Poza tym zawsze jestem sama. Nikomu się nie podobam. Nikt mnie nie lubi. Nikt nie ma o czym ze mną rozmawiać. Zawsze sama. Wszędzie. Bez przyjaciół. Bez nikogo. Nie mam nawet z kim porozmawiać. Zresztą nawet wcale się temu nie dziwię. Nie mam już siły. Czuję jak coś powoli umiera we mnie od środka. Nie widzę dla siebie żadnej przyszłości. Nie umiem tego zmienić. Nic już mnie tu w tym życiu nie czeka. Przeraża mnie ten świat. Słyszę czyjeś śmiechy i jestem pewna, że to chodzi o mnie.

Zresztą oprócz tego, że tak gniję w domu, to jeszcze stałam się zgorzkniała. Nie umiem patrzeć na szczęśliwych ludzi. Nie rozumiem ich. Nigdy nie będę taka jak oni. Umieram w czterech ścianach, nie mogąc odejść. Nie widzę sensu w budzeniu się na kolejnego dnia. Będzie taki jak poprzednio. Dla mnie po prostu na świecie nie ma już miejsca. Nawet nie mam siły go już szukać. Już nie chcę. Po co?

Wszystko jest bez sensu. Chciałabym to już zakończyć. Często myślę o śmierci. Wciąż jednak jestem za wielkim tchórzem, aby zakończyć to i odejść... Nie jestem w stanie nawet odejść. Nie jestem w stanie już udawać przed wszystkimi, że wszystko jest w porządku, bo nie jest... Co mam robić? Jestem bezsilna... Chcę już tylko w spokoju odejść, czy to tak wiele?

Chyba znowu się zaczyna :-(

Witam, mam 26 lat, jestem mężczyzną. Ponad pół roku temu "oficjalnie" wykryto u mnie depresję. Męczyłem się z tą chorobą od wielu lat, nie mając świadomości, co mi jest. Po rozpoczęciu leczenia farmakologicznego zacząłem czuć się lepiej, życie towarzyskie kwitło,...

Witam, mam 26 lat, jestem mężczyzną. Ponad pół roku temu "oficjalnie" wykryto u mnie depresję. Męczyłem się z tą chorobą od wielu lat, nie mając świadomości, co mi jest. Po rozpoczęciu leczenia farmakologicznego zacząłem czuć się lepiej, życie towarzyskie kwitło, nie miałem powodów do radości, ale też nic mnie nie martwiło (nawet sprawy, którymi powinienem się zająć), żyłem z dnia na dzień.

Z tego właśnie powodu odstawiłem leki. Uznałem, że tłumią one moją świadomość, był to pewien rodzaj odurzenia. Po kilku tygodniach odzyskałem równowagę emocjonalną, ale po kolejnych kilku znów wszystko zaczęło się psuć. Objawy nie są tak silne jak kiedyś, ale kiepskie samopoczucie, brak energii do życia, spotkań ze znajomymi, umierające poczucie własnej wartości znowu wracają.

Łykam z powrotem S***, co za jakiś czas pewnie trochę pomoże, ale obawiam się, że po lekach jeśli będzie lżej, to mimo wszystko mój stan świadomości nie będzie zrównoważony. Jestem przekonany, że przyczyną depresji jest brak umiejętności budowania stosunków międzyludzkich (w szczególności z kobietami) i to mnie boli od lat. Więcej w sferze inteligencji, wyglądu zewnętrznego nie mam sobie wiele do zarzucenia. Psychoterapia nie wiele zdziałała, proszki sprawiają, że czuję się tak wesoło jakbym był "naćpany".

Czy istnieje jakiś sposób na stanie się "normalnym", szczęśliwym człowiekiem dążącym do swoich celów, marzeń, pragnień i realizującym je? Wolałbym osiągnąć te efekty bez pomocy leków. Czy to w ogóle jest możliwe? Słyszałem, że pomoc seksuologa w moim przypadku mogłaby dać pożądany efekt, tylko nie wiem, czy taki specjalista jest dostępny w ramach NFZ (psychiatrę będę miał okazję spytać dopiero za miesiąc) i czy byłby w stanie posprzątać śmietnik w mojej głowie?

Z tyłu głowy czuję, że jeszcze mogę być panem świata, tylko od ponad dziesięciu lat jakoś się do tego nie przybliżyłem, prawdę mówiąc, prawie już w to nie wierzę. Co powinienem zrobić? Jak, u kogo, ile to potrwa i jakie są szanse na zwycięstwo? Sił mi zaczyna brakować. Ile można walczyć z wiatrakami? Pozdrawiam, Łukasz

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to może wskazywać na depresję? Kto i jak może mi pomóc?

Witam. Mam na imię Ola, mam 27 lat. Jestem młodą mamą i młodą mężatką. Od dłuższego czasu (jakieś 2-3 lata) odczuwam spadek zainteresowania wszystkim, co się dzieje dookoła. Jestem wciąż zmęczona, mogłabym spać 24 h na dobę, a potem...

Witam. Mam na imię Ola, mam 27 lat. Jestem młodą mamą i młodą mężatką. Od dłuższego czasu (jakieś 2-3 lata) odczuwam spadek zainteresowania wszystkim, co się dzieje dookoła. Jestem wciąż zmęczona, mogłabym spać 24 h na dobę, a potem i tak wstaję zmęczona. Czasem wydaje mi się, że jestem zmęczona życiem. Zastanawiam się wtedy, jak by to było, gdyby mnie nie było.

Nie czuję się szczęśliwa, choć wydaje mi się, że powinnam. Mam przecież cudownego męża i fantastycznego syna. Nawet mój mąż zauważył moje nastroje. Wciąż jestem rozdrażniona, marudzę, ale nie robię nic, by coś zmienić w swoim życiu, bo nadzwyczajnej mi się nie chce. Nawet kiedy jestem głodna, nie chce mi się nic zrobić do jedzenia. Czuję się nie lubiana i najchętniej schowałabym się przed innymi. Nawet nie chciałam wesela, by nie być w centrum uwagi innych.

Jestem mężatką, a mąż musi mnie prosić o seks, bo moje libido w skali od 0 do 10 wynosi - 0. Nie potrafię się skoncentrować na pracy. Wiem, że mam obniżone poczucie swojej wartości. Moje myśli krążą często wokół śmierci, ale chyba nie jestem jeszcze na tyle odważna, żeby to zrobić. Czasem jadąc samochodem, mam ochotę szarpnąć kierownicę by uderzyć w drzewo... Często mam też obsesyjne myśli na temat śmierci moich bliskich, bardzo się tego boję.

Te objawy nie pojawiły się nie dawno, to trwa cały czas. Cały czas myślałam, że jak już znajdę fajną pracę, to przejdzie - nie udało się. Potem może jak kupimy mieszkanie - nic się nie zmieniło. Cały czas szukam czegoś, co da mi szczęście, ale tak naprawdę nie potrafię się niczym cieszyć. Proszę o pomoc. Czy to może wskazywać na depresję? Kto i jak może mi pomóc? Pozdrawiam Ola

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie mam na nic siły

Od jakiegoś czasu jestem zła, odstresowuję się na bracie... Dwa razy próbowałam sobie odebrać życie... Byłam u psychiatry, ale ta pani mnie denerwowała, nie lubiłam z nią rozmawiać i była dla mnie niemiła. Wszyscy mnie pytają o powód, czemu...

Od jakiegoś czasu jestem zła, odstresowuję się na bracie... Dwa razy próbowałam sobie odebrać życie... Byłam u psychiatry, ale ta pani mnie denerwowała, nie lubiłam z nią rozmawiać i była dla mnie niemiła. Wszyscy mnie pytają o powód, czemu to zrobiłam, a prawda jest taka, że sama nie wiem... Możliwe, że czułam się odosobniona.

Niby w szkole się śmieję, a idąc do domu, myślę jakie mam beznadziejne życie. Nie mam po co żyć. Wszystkim byłoby lepiej, jakby mnie nie było. Kiedy myślę o mojej przyszłości, chce mi się płakać. Opuściłam się w nauce. Zawsze byłam dobrą uczennicą. Jestem w 2 gimnazjum i mam 15 lat, a moja średnia będzie wynosiła około 4,14! Wszyscy na mnie naciskają, żebym się uczyła, ale w ogóle nie mam chęci...

Chce mi się płakać z byle powodu. Raz podcięłam sobie żyły, a jak mama to zobaczyła, to płakała, później zatrułam się lekami i wylądowałam w szpitalu. Mama znów płakała i wtedy już naprawdę chciałam odejść, bo wszyscy się o wszystko pytali, a ja nie wiedziałam, co odpowiedzieć.

Pytali, czemu to zrobiłam, a ja po prostu miałam dość życia, nic mi nie wychodziło. A gdy powiedziałam psychiatrze, że nie wiem, to ona odpowiedziała z wysokim tonem, że ona nie jest jasnowidzem! Poczułam się jak na przesłuchaniu i później mówiłam jej tylko to, co by chciała usłyszeć. Zmyśliłam, że to przez chłopaka... Wiem, że nie powinnam, ale ona była niemiła...

Do szkoły nie chce mi się wstawać i ogóle nawet nie mam ochoty. A gdy przychodzę ze szkoły, to siadam albo przed telewizor, albo na laptop, albo śpię. Ostatnio bardzo dużo śpię. Nie odrabiam lekcji ani nie obchodzą mnie lekcje.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak poradzić sobie z derealizacją?

Witam! 3 tygodnie temu byłam u psychiatry, zdiagnozowano u mnie depresję i stany lękowe. Biorę leki i czuję, że mam więcej energii i już się tak wszystkim nie zamartwiam - więc leki zaczęły działać. D Derealizacja jednak nie ustępuje,...

Witam! 3 tygodnie temu byłam u psychiatry, zdiagnozowano u mnie depresję i stany lękowe. Biorę leki i czuję, że mam więcej energii i już się tak wszystkim nie zamartwiam - więc leki zaczęły działać. D

Derealizacja jednak nie ustępuje, a ponadto mam wrażenie, jakbym nie pamiętała, kim byłam wcześniej - a w zasadzie jaka byłam, o czym myślałam, co czułam. Mam poczucie, że wszystko co robię, jest fałszywe. Nie myślę jasno, wszystko jest obce i co najgorsze zniknęły gdzieś wszystkie moje uczucia do bliskich, do chłopaka. Czuję się otępiała.

Czasami myślę, że to nasiliło się od leków. Jak radzić sobie z derealizacją, depersonalizacją? Czy może trzeba zmienić leki?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Depresja i bezsenność

Od wielu lat choruję na depresję. Towarzyszy jej bezsenność. Często nie pomagają mi nawet silne leki. Czy to prawda, że ludzie cierpiący na bezsenność żyją krócej? Wiem, że szybciej się starzeją, bo mam 26 lat i mnóstwo zmarszczek...

Od wielu lat choruję na depresję. Towarzyszy jej bezsenność. Często nie pomagają mi nawet silne leki. Czy to prawda, że ludzie cierpiący na bezsenność żyją krócej? Wiem, że szybciej się starzeją, bo mam 26 lat i mnóstwo zmarszczek wokół oczu, zresztą oczy mam wiecznie podkrążone. Biorę wbrew zaleceniom lekarza całe garście tabletek, byle tylko zasnąć, ale zdaję sobie sprawę, że to błędne koło. A rano czuję się jakbym w ogóle nie spała.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mój dzień to ciągła rozpacz i lęk przed jutrzejszym dniem

Witam serdecznie. Mam 16 lat. Nie wiem czy to depresja, nie podejmuję się samodiagnozowania, a po fachową pomoc póki co nie zasięgnęłam. Wiem tylko, że od paru miesięcy dokucza mi coś, co przesłania mi normalną i racjonalną wizję świata,...

Witam serdecznie. Mam 16 lat. Nie wiem czy to depresja, nie podejmuję się samodiagnozowania, a po fachową pomoc póki co nie zasięgnęłam. Wiem tylko, że od paru miesięcy dokucza mi coś, co przesłania mi normalną i racjonalną wizję świata, oraz uniemożliwia wykonywanie nawet najprostszych czynności.

Mam częste problemy z zaśnięciem, ale najchętniej nie wychodziłabym z łóżka. Napady płaczu, poczucie beznadziejności. Unikam ludzi. Wychodzę tylko z konieczności, w szkole czuje się osaczona, źle się czuje z ludźmi. Nie odbieram telefonów, bo chcę, żeby wszyscy zostawili mnie w spokoju samą. Z jednej strony chciałabym być normalną dziewczyną, która chodzi na imprezy ze znajomymi, jest szczęśliwa, z życia czerpie to, co najlepsze, zwłaszcza, że mam dopiero 16 lat, ale teraz mimowolnie jestem daleko od takiego życia, nie mam koleżanek i kolegów, mój dzień to ciągła rozpacz i lęk przed jutrzejszym dniem. Przyszłość mnie przeraża, a widzę ją w czarnych barwach..

Myślałam o wizycie u jakiegoś terapeuty, ale się boje. Boje się powiedzieć co czuje nawet najbliższym. Ciągle udaje, że jest ok, chociaż moje zachowanie z góry mówi co innego. A gdy ktoś pyta co mi jest, to tylko wszczynam kłótnie, mówiąc, że nic. Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Depresja a obniżenie nastroju

Witam, mam 15 lat. Od pewnego czasu dziwnie się czuję. Wiecznie jestem smutna, nic mnie nie cieszy. Nawet jeżeli się śmieję, to czuję, że tak naprawde w głębi duszy jestem smutna. Czuję się nikomu nie potrzebna, wszystko mnie martwi....

Witam, mam 15 lat. Od pewnego czasu dziwnie się czuję. Wiecznie jestem smutna, nic mnie nie cieszy. Nawet jeżeli się śmieję, to czuję, że tak naprawde w głębi duszy jestem smutna. Czuję się nikomu nie potrzebna, wszystko mnie martwi. Mam wrażenie, że wszystko to, co było dobre już się skończyło. Czuję, że mam same problemy.

Często płaczę, bo nie wiem, jak mam sobie pomóc. Czuję, że tej dziewczyny, jaką byłam kiedyś, już dziś nie ma. Codziennie myślę nad tym, co tak naprawdę mnie gryzie. Dlaczego czuję się taka nieszczęśliwa. Czuję się osamotniona, mam wrażenie, że nikt nie rozumie tego, jak ja się czuję.

Jestem dobrą uczennicą, zawsze uczę się na każdy sprawdzian, szkoła odgrywa w moim życiu bardzo ważną rolę. Bardzo przeżywam, gdy coś mi w niej nie pójdzie tak, jak ja bym tego chciała. Czy to normalne, że tak bardzo przejmuję się szkołą? Czy występują u mnie objawy depresji?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Brak chęci do życia i problemy ze zdrowiem

Witam, Mój problem powstał rok temu. Zaczęło się od bólu głowy, marnego samopoczucia, gorszego widzenia i trwa do dziś. Ukończyłem studia, 1 praca wspaniale - do czasu aż te stare wredne babsztyle nie kopały pode mną dołków, przez 6 m-ce...

Witam, Mój problem powstał rok temu. Zaczęło się od bólu głowy, marnego samopoczucia, gorszego widzenia i trwa do dziś. Ukończyłem studia, 1 praca wspaniale - do czasu aż te stare wredne babsztyle nie kopały pode mną dołków, przez 6 m-ce lądowałem codziennie na dywanie prezesa, w zasadzie nie wiem po co i na co.

A ten stary wredny dziad problem robił z tego, że ja za dużo napojów chłodzących wypijam w 40 upały (a kodeks pracy nam to zapewnia), że nie mówię dzień dobry, że zażartowałem z kogoś, że to tamto i jeszcze to. Aż pewnego dnia obudziłem się jak zawsze o poranku i wszystko było inne. Nic mnie nie cieszyło wszystko mnie, zaczęło boleć, a na dodatek czułem się jak paranoik, a kiedyś byłem pełny życia, chęci wrażliwy młody człowiek.

Teraz śpię po 12 godzin nic mi się nie chce, głowa mnie boli, kręgosłup, mam jakieś problemy z oczami, serducho wariuje, na dodatek wydaje mi się, że mam raka i umrę na dniach. Co mam zrobić? Pomocy

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Zaczyna mi brakować sił

Witam, mam 26 lat, jestem mężczyzną. Ponad pół roku temu "oficjalnie" wykryto u mnie depresję. Męczyłem się z tą chorobą od wielu lat, nie mając świadomości, co mi jest. Po rozpoczęciu leczenia farmakologicznego zacząłem czuć się lepiej, życie towarzyskie kwitło,...

Witam, mam 26 lat, jestem mężczyzną. Ponad pół roku temu "oficjalnie" wykryto u mnie depresję. Męczyłem się z tą chorobą od wielu lat, nie mając świadomości, co mi jest. Po rozpoczęciu leczenia farmakologicznego zacząłem czuć się lepiej, życie towarzyskie kwitło, nie miałem powodów do radości, ale też nic mnie nie martwiło (nawet sprawy, którymi powinienem się zająć), żyłem z dnia na dzień.

Z tego właśnie powodu odstawiłem leki. Uznałem, że tłumią one moją świadomość, był to pewien rodzaj odurzenia. Po kilku tygodniach odzyskałem równowagę emocjonalną, ale po kolejnych kilku znów wszystko zaczęło się psuć. Objawy nie są tak silne jak kiedyś, ale kiepskie samopoczucie, brak energii do życia, spotkań ze znajomymi, umierające poczucie własnej wartości znowu wracają.

Łykam z powrotem lek przeciwdepresyjny, co za jakiś czas pewnie trochę pomoże, ale obawiam się, że po lekach jeśli będzie lżej, to mimo wszystko mój stan świadomości nie będzie zrównoważony. Jestem przekonany, że przyczyną depresji jest brak umiejętności budowania stosunków międzyludzkich ( w szczególności z kobietami) i to mnie boli od lat. Więcej w sferze inteligencji, wyglądu zewnętrznego nie mam sobie wiele do zarzucenia. Psychoterapia nie wiele zdziałała, proszki sprawiają, że czuję się tak wesoło jakbym był "naćpany".

Czy istnieje jakiś sposób na stanie się "normalnym", szczęśliwym człowiekiem dążącym do swoich celów, marzeń, pragnień i realizującym je? Wolałbym osiągnąć te efekty bez pomocy leków. Czy to w ogóle jest możliwe? Słyszałem, że pomoc seksuologa w moim przypadku mogłaby dać pożądany efekt, tylko nie wiem, czy taki specjalista jest dostępny w ramach NFZ (psychiatrę będę miał okazję spytać dopiero za miesiąc) i czy byłby w stanie posprzątać śmietnik w mojej głowie?

Z tyłu głowy czuję, że jeszcze mogę być panem świata, tylko od ponad dziesięciu lat jakoś się do tego nie przybliżyłem, prawdę mówiąc, prawie już w to nie wierzę. Co powinienem zrobić? Jak, u kogo, ile to potrwa i jakie są szanse na zwycięstwo? Sił mi zaczyna brakować. Ile można walczyć z wiatrakami? Pozdrawiam Łukasz

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty