Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 7 , 0 6 2

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Objawy nerwicy

Witam, od dwóch miesięcy robię badania, odwiedzam wszystkich specjalistów, a wciąż nie znam przyczyny mojego samopoczucia. Wszystko zaczęło się od bólu żołądka, który trwał około 5 dni. Gdy skończył się problem z żołądkiem, zaczęły boleć mnie mięśnie pleców...

Witam, od dwóch miesięcy robię badania, odwiedzam wszystkich specjalistów, a wciąż nie znam przyczyny mojego samopoczucia. Wszystko zaczęło się od bólu żołądka, który trwał około 5 dni. Gdy skończył się problem z żołądkiem, zaczęły boleć mnie mięśnie pleców - myślałam, że się przeziębiłam, więc zrobiłam RTG płuc, które było prawidłowe, jednak ból mięśni został aż do dzisiaj. Na dodatek ból wszystkich mięśni, codziennie rano, gdy wstaję, czuje się jak pobita, bolą mnie mięśnie nóg, rąk. Miałam robione badania podstawowe, mocz, morfologię, OB, cukier, cholesterol, próby wątrobowe, mocznik, kreatynina, TSH tarczycy, helicobakter (z powodu moich nudności), kał na pasożyty, aso, lateks, potas, CRP. Żadne badanie nic nie wnosi, ponieważ wszystko jest w normie.

Lekarz na rejonie dał mi skierowanie do okulisty, neurologa. Okulistycznie jest wszystko w porządku, a mimo to mam zaburzenia widzenia, czasem widzę przez mgłę, czasem rozmazuje mi się obraz, mam duże problemy z równowagą, a co niepokoi mnie najbardziej, mam problem ze zmysłem dotyku - gdy dotykam sobie np. twarzy lub rąk, to czuję, jakbym się nie dotykała. Gdy powiedziałam o tym lekarzowi, wysłał mnie do psychiatry, bo stwierdził, że mam nerwicę. Pani doktor psychiatra zaś stwierdziła, że to będzie problem neurologiczny, więc skierowała mnie na MR głowy i przysadki mózgowej. Pierwszy raz miałam robiony rezonans bez kontrastu, gdzie wyszło podejrzenie mikrogruczolaka w przysadce, jednak po powtórnym badaniu tym razem już z kontrastem nie wyszło kompletnie nic. Wspomnę jeszcze o tym, że bardzo często oddaję mocz.

Przez ten czas przez moje myśli przeszły już wszelakie choroby, bałam się, że to może być stwardnienie rozsiane albo jakiś guz w głowie, nawet opis rezonansu mnie nie uspokoił, bo wciąż myślę, że może lekarze coś pominęli, że może to jakiś pierwszy sygnał poważnej choroby, która dopiero zaczęła się rozwijać, boję się, że to może jakieś nerwy w kręgosłupie mi się uszkodziły i staąd ten „inny dotyk” . Wspomnę jeszcze o tym, że miałam takie objawy jak uczucie zimna, gdzieś w środku w głowie, jakby mi tam mrówki chodziły albo jakiś prąd, czasem czuję takie dziwne pieczenie twarzy, jakby mnie słońce poparzyło albo jakbym miała taką ściągniętą skórę na twarzy lub rękach, często mi ręce drętwieją i nogi, tych objawów jest bardzo dużo. Czy to może być nerwica? Mam już dosyć tych wszelkich dolegliwości, ciągłego bólu, tych wszystkich dziwnych objawów i tak naprawdę nie wiem, czy to te wszystkie dolegliwości wpędzają mnie w nerwy i lęki, czy też jest odwrotnie. Czy to może nerwica powoduje takie objawy? Bardzo proszę o odpowiedź. Mam roczną córeczkę, chciałabym cieszyć się każdym dniem i czuć się dobrze, a tak nie jest.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Nerwica lękowa a zmęczenie

Witam! Jestem kobietą i mam 42 lata. Od 10 lat borykam się z nerwicą lękową. Są okresy lepsze i gorsze, najgorzej jest rano. Przyjmuję P*** 20 mg. Od paru miesięcy borykam się z ciągłym zmęczeniem, wstaję zmęczona i właściwie każdy...

Witam! Jestem kobietą i mam 42 lata. Od 10 lat borykam się z nerwicą lękową. Są okresy lepsze i gorsze, najgorzej jest rano. Przyjmuję P*** 20 mg. Od paru miesięcy borykam się z ciągłym zmęczeniem, wstaję zmęczona i właściwie każdy dzień przeciągam na siłę, do tego dochodzi uczucie, jakbym na głowie nosiła coś ciężkiego - taki ucisk promieniujący aż do karku, do tego dochodzi taki jakiś lęk, że zaraz mi się zrobi słabo. Uniemożliwia mi to normalne funkcjonowanie, morfologia i badanie w kierunku tarczycy są w normie. Nie wiem jak sobie pomóc, zauważyłam też, że jak wezmę C***, to w/w objawy znikają. Czy to oznacza, że to na tle nerwowym? Proszę o radę, co mam robić, jakie badania i do jakiego lekarza się udać?! Dziękuję!

odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy schizofrenia może się ujawniać w wieku 40 lat?

Witam. Mam 14 lat. Zastanawiam się, czy coś dzieje się z moim tatą. Od kilku miesięcy chce się rozwieść, ale zachowuje się jak zupełnie ktoś inny i tak jakby ma dwie osobowości: jedną osobowość osoby skruszonej, jakby chcącej wrócić -... Witam. Mam 14 lat. Zastanawiam się, czy coś dzieje się z moim tatą. Od kilku miesięcy chce się rozwieść, ale zachowuje się jak zupełnie ktoś inny i tak jakby ma dwie osobowości: jedną osobowość osoby skruszonej, jakby chcącej wrócić - prawie takiej, jak kiedyś. I drugą: osoba antypatyczna, nieuprzejma, która rani wszystkich dookoła, uderza w czuły punkt mojej mamy, lubi wychodzić z kolegami na piwo, udawać kogoś młodego, zachowywać się jak singiel. Wyprowadził się od nas. Rozważałam kilka chorób: - kryzys wieku średniego, - Alzheimer (ma częste zaniki pamięci), - dystymia, - schizofrenia, - wypalenie zawodowe, - uzależnienie od komputera, - guz mózgu . Po prostu nie mogę uwierzyć, że jest zdrowy. Miał dużo czynników stresowych, np. urodzenie się dziecka, budowa domu, przeprowadzka, masowe zwalnianie pracowników (korporacja). Kiedyś był wzorowym mężem, a moja mama nic złego mu nie zrobiła. On nie ma żadnej narzeczonej, z nikim się nie spotyka (przynajmniej na razie nic takiego nie zaobserwowałam). Wydawało mi się, że po prostu stara się zwracać na siebie uwagę. W jego rodzinie były różne choroby, począwszy od Alzheimera do różnych "dys" (sama mam dysgrafię i klaustrofobię). Tato ma 40 lat. Kupuje sobie drogie rzeczy, np. telefony komórkowe, ubrania, czyści samochód, ale ma mniejszą higienę osobistą niż dawniej. Specjaliści mówili różnie. Zastanawiałam się nad hipotezą opętania, ale wątpliwe. Pomijając fakt, że unika kościoła i jakoś dobrze zna niemiecki i angielski, nie mam podstaw by w to uwierzyć. W jego rodzinie wzorzec wyglądał tak: ojciec izoluje się, bierze nadgodziny, unika żony, matka zajmuje się wszystkim, wychowuje dwójkę dzieci, ucząc je skrywania emocji i zamknięcia w sobie. Mój ojciec w dzieciństwie był bardzo samotny. Co mu może być?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Jak mógłbym pomóc mojej dziewczynie, która jest nerwowa?

Witam! Mam 23 lata i jestem w związku z cudowną kobietą 1,5 roku. Cierpi ona na nerwicę. Dzisiaj udała się do psychoterapeuty na wizytę. Od początku lipca nie widujemy się systematycznie, ponieważ są wakacje i spędzamy je u swoim...

Witam! Mam 23 lata i jestem w związku z cudowną kobietą 1,5 roku. Cierpi ona na nerwicę. Dzisiaj udała się do psychoterapeuty na wizytę. Od początku lipca nie widujemy się systematycznie, ponieważ są wakacje i spędzamy je u swoim rodziców z racji tego, że jeszcze studiujemy. Oczywiście spotykamy się, lecz są to zazwyczaj jakieś weekendy gdyż ona pomaga rodzicom w sklepie i nie ma zbytnio czasu. Jest osobą nerwowa i ostatnimi czasy skarży się na to, że nie jest z siebie zadowolona. Mówi, że jest gruba, mimo że codziennie biega i wygląda bardzo ładnie i o nadwadze nie ma nawet co myśleć. Mówi, że źle się czuje w swoim ciele i źle jej z tym. Źle jej z tą jej nerwicą. W roku akademickim mieszkamy razem i faktycznie jest czasem nerwowa, objawia się to w tym, że od razu mówi to co myśli a czasem sama mówi i przeprasza, że w ten a nie inny sposób zareagowała. Pytanie jest moje takie, wiem że nie jestem lekarzem i nie pomogę jej jako lekarz jakimiś świetnymi radami, ale co mogę zrobić, by czuła się lepiej i żeby nie denerwowała się. Staram się jak mogę, ale czasem moje żarty są brane w taki sposób, że czuję jak się denerwuje albo szykuje się spięcie. Chciałbym coś się dowiedzieć na ten temat, może jakąś książkę mi poradzicie albo coś. Strasznie ją kocham i chciałbym, żeby czuła się dobrze i nie denerwowała się, a sam chciałbym pomóc jak najwięcej tylko nie zawsze umiem jak. Nie chcę jej się narzucać i nie chcę mówić, że Ty jesteś chora, więc ja Ci pomogę. Jak mam robić i przede wszystkim jak? Pozdrawiam i z góry dziękuję za rady i odpowiedź.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Jak walczyć z nerwicą?

Mam nerwicę. Zaobserwowałam, że po wejściu do domu choroba się nasila, pojawia się lęk, bóle w klatce piersiowej. Co można zrobić, by ten niepokój się zmniejszył, żeby dało się żyć? Zaczęłam brać Chlorprothixen i Mozarin. W domu mam spokój, praca stresująca. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.
odpowiada 2 ekspertów:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Ucisk w gardle, zaburzenia wzrokowe - co mi jest?

Witam, dwa tygodnie temu miałam jechać z Holandii do Polski na weekend, ale w czasie podróży miałam pewien atak, który przypominał zawał. Pojechaliśmy do szpitala w Niemczech, ale tam powiedzieli, że za mało jem i piję, ale to nieprawda. Wróciliśmy...

Witam, dwa tygodnie temu miałam jechać z Holandii do Polski na weekend, ale w czasie podróży miałam pewien atak, który przypominał zawał. Pojechaliśmy do szpitala w Niemczech, ale tam powiedzieli, że za mało jem i piję, ale to nieprawda. Wróciliśmy się do Holandii i prosto do szpitala. Zostałam tam na parę dni. Stwierdzili u mnie hiperwentylację i przepisali tabletki B*** 2,5 mg, ale to nic nie pomaga i czasami jest nawet gorzej. Mam ciągły ucisk na gardle, zaburzenia wzrokowe, osłabienie, częsty ucisk na klatce piersiowej, tak jakby ktoś mi na niej coś ciężkiego zawiesił oraz uczucie bardzo szybkiego, mało wyczuwalnego drgania w okolicy głowy, serca i płuc. Gdy mam atak, to do tego dochodzą: silny ból głowy, pieczenie i bulgotanie w brzuchu, suchość w gardle, bóle w okolicy serca, zatkanie uszu, drgania mięśni nóg (bardzo widoczne), uczucie omdlenia i wszystko to, co opisane powyżej, tyle że mocniejsze. Najgorsze to jest to, że jestem teraz w Holandii, a oni nic mi nie mogą więcej pomóc. Do Polski nie mogę zjechać, ponieważ nie mogę nawet przejechać 5 km, bo od razu mam silny ucisk na głowie i całej szyi. Jestem tym już wykończona psychicznie i fizycznie. Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Jak pozbyć sie lęków przy zaburzeniach depresyjno-lękowych?

Witam. Mam 28 lat. Od 5 lat jestem za granicą kraju. Na początku był to trudny okres - brak znajomości języka, samotność itd. Powoli jednak dałam sobie radę. Nie dawno wyszłam za mąż, zmieniłam pracę. Znów stałam się nerwowa i...

Witam. Mam 28 lat. Od 5 lat jestem za granicą kraju. Na początku był to trudny okres - brak znajomości języka, samotność itd. Powoli jednak dałam sobie radę. Nie dawno wyszłam za mąż, zmieniłam pracę. Znów stałam się nerwowa i zaczęłam się wszystkim martwić. Zanim wyjechałam do Anglii, cierpiałam na zaburzenia depresyjno-lękowe z somatyzacją objawów. To był rok piekła. Byłam miesiąc na psychoterapii, ale w domu nikt mnie nie rozumiał. Myśleli, że udaję itd. Uporałam się z tym jakoś. Nie wiem, chyba stłumiłam te leki albo się do nich przyzwyczaiłam. Potem na te 5 lat zniknęły. Teraz znów czuję się dziwnie. Jak już pisałam, zmieniłam pracę i stan cywilny. To był duży stres, ponieważ rodzice nie bardzo lubią mojego męża, więc nie zjawili się na ślubie. Strasznie płakałam w tym najszczęśliwszym dniu. Dostałam pracę, o której marzyłam - w szpitalu. To duża odpowiedzialność. Tak się tą pracą stresuję, że wmawiam sobie do głowy, że zrobię jakieś głupstwo i ją stracę. Ostatnio poczułam się źle, zrobiło mi się słabo, serce waliło, oblała mnie fala ciepła. Wtedy zaczęłam myśleć, że umieram i w głowie było tylko to, żeby pożegnać się z mężem i być jak najszybciej blisko niego. Oglądając jakiś program o ludziach chorych, umierających zaczęłam się nakręcać, że ja też niedługo umrę, że jestem na coś chora, ponieważ mam ból głowy albo ból ręki. Mam wrażenie, że coraz bardziej się nakręcam. Czasem ciągle towarzyszy mi lęk przed śmiercią albo tym, że jestem na coś chora. Czasem mam koszmary o tym. Widzę swój pogrzeb itd. Mam teraz tydzień wolnego. Siedzę sama w domu, mąż w pracy, a ja nie mam się do kogo odezwać i tak się nakręcam. Zmieniłam też pracę, ponieważ wcześniej pracowałam w domu starców i ciągle oglądałam cierpiących i umierających. Pamiętam też, jak kiedyś na moich oczach umarł mężczyzna i tak mi to nie dawało spokoju, że przez 3 miesiące miałam problemy z jedzeniem, ponieważ bałam się, że się zadławię i umrę. Co zrobić, by raz na zawsze pozbyć się leków? Proszę o radę. Chcę być szczęśliwa, tak jak kilka dni wcześniej.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Ucisk w gardle oraz zaburzenia wzrokowe

Witam, dwa tygodnie temu miałam jechać z Holandii do Polski na weekend, ale w czasie podróży miałam pewien atak, który przypominał zawał. Pojechaliśmy do szpitala w Niemczech, ale tam powiedzieli, że za mało jem i piję, ale to nieprawda. Wróciliśmy...

Witam, dwa tygodnie temu miałam jechać z Holandii do Polski na weekend, ale w czasie podróży miałam pewien atak, który przypominał zawał. Pojechaliśmy do szpitala w Niemczech, ale tam powiedzieli, że za mało jem i piję, ale to nieprawda. Wróciliśmy się do Holandii i prosto do szpitala. Zostałam tam na parę dni. Stwierdzili u mnie hiperwentylację i przepisali tabletki B*** 2,5 mg, ale to nic nie pomaga i czasami jest nawet gorzej. Mam ciągły ucisk na gardle, zaburzenia wzrokowe, osłabienie, częsty ucisk na klatce piersiowej, tak jakby ktoś mi na niej coś ciężkiego zawiesił oraz uczucie bardzo szybkiego, mało wyczuwalnego drgania w okolicy głowy, serca i płuc. Gdy mam atak, to do tego dochodzą: silny ból głowy, pieczenie i bulgotanie w brzuchu, suchość w gardle, bóle w okolicy serca, zatkanie uszu, drgania mięśni nóg (bardzo widoczne), uczucie omdlenia i wszystko to, co opisane powyżej, tyle że mocniejsze. Najgorsze to jest to, że jestem teraz w Holandii, a oni nic mi nie mogą więcej pomóc. Do Polski nie mogę zjechać, ponieważ nie mogę nawet przejechać 5 km, bo od razu mam silny ucisk na głowie i całej szyi. Jestem tym już wykończona psychicznie i fizycznie. Do niedawna pracowałam przy obszywaniu chodników samochodowych (praca siedząca). Pierwsza niepokojąca sytuacja była 14.08.11 w nocy, przy zasypianiu przestawałam oddychać na kilkanaście sekund, po chwili się budziłam z szokiem i tak do 4 rano przez parę dni (z czasem to ustawało lecz czasem jeszcze się tak zdarzy, ale nie w takim stopniu jak na początku). Poszłam do lekarza ogólnego, a on mnie skierował na szereg badań EKG, prześwietlenie płuc (wyszły dobrze), inne nie dokończyłam ponieważ następna wizyta była dzień później jak wyszłam ze szpitala i kazano mi je przerwać bo lekarz powiedział, że nie ma potrzeby ich kontynuować. Jestem alergikiem na pyłki, zażywam A*** ale tylko w lato więc aktualnie ich nie biorę. 10 dni temu rzuciłam palenie papierosów, zażywałam tabletki antykoncepcyjne C*** ostatnią tabletkę wzięłam 19.08.11, a miałam zacząć kolejną serię 27.08.11, lecz przerwałam. Pierwszy taki silny atak miałam 30.08.11 pojechałam wtedy do lekarza ogólnego przepisał mi O*** a*** 40mg i C*** mr 200mg i mogę je brać do teraz, gdy mam bóle brzucha, pieczenie lub tzw. męczące bulgotanie. Jedyną moją dolegliwością o jakiej wiem jest arytmia, ale to jest chyba u mnie rodzinne. Moje ciśnienie przed braniem B*** 2,5 mg było 105/60 puls od 85 do 110, po tabletkach czyli teraźniejsze 105/55 puls 55, a przy ataku (miałam tyle jak trafiłam do szpitala w Niemczech) 140/110 puls 125. Napisała pani na jakiej podstawie w Niemczech stwierdzili taką diagnozę, a więc zmierzyli ciśnienie, posłuchali serca, zapytali co dokładnie odczuwam i podali kroplówkę (powiedzieli, że to jest coś w formie płynnego jedzenia i będę po tym senna). Nie napisałam jeszcze, że po wypisaniu ze szpitala w Holandii zostałam skierowanie na fizjoterapię i psychoterapię, ale jest to dla mnie niemożliwe ponieważ nie umiem mówić w języku, którym są prowadzone te terapie, a tłumacza nie mogę mieć. Postanowiłam, że w ten weekend pojadę do Polski i może tam mi pomogą. Prosiłabym bardzo o podanie jakiegoś środka który pomógłby mi przejechać tą trasę, a jeśli nie może pani/pan mi podać konkretną nazwę to chociaż jaki skład powinien mieć, jaką ilość użyć i ile czasu przed podróżą, może coś nasennego? Tak jak już pisałam gdy tylko trochę przejadę samochodem zaczynam się czuć o wiele gorzej czyli: silny ucisk na szyi, głowie, kolo tzw. migdałków i klatce piersiowej, zatykanie i ból uszu, problem z oddychaniem, od czasu do czasu dziwnie odczuwalny puls, mocno uderzający bardzo wolny puls. Czasem dostaje drgawek, ale to może być ze strachu mimo, że staram się nie panikować. Kazali mi oddychać przez woreczek, lecz nie umiem się określić czy mi to pomaga czy nie. Bardzo proszę panią/pana o pomoc, bo dzienne takie męczarnie (prawie ciągły ucisk na szyi, migdałkach, głowie i klatce piersiowej oraz osłabienie, chwilowe utraty koncentracji i nie przespane noce) są nie do zniesienia.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Ciąglę myślę o śmierci

Proszę mi pomoc zrozumieć skąd się bierze lęk przed śmiercią. Odkąd pamiętam od młodszych lat przygnębiało mnie to, że ludzie umierają, zwłaszcza myśl, że stracę rodziców i najukochańsze osoby. Teraz nie mogę słuchać ani oglądać żadnych tego typu programów. Ostatnio...

Proszę mi pomoc zrozumieć skąd się bierze lęk przed śmiercią. Odkąd pamiętam od młodszych lat przygnębiało mnie to, że ludzie umierają, zwłaszcza myśl, że stracę rodziców i najukochańsze osoby. Teraz nie mogę słuchać ani oglądać żadnych tego typu programów. Ostatnio przeczytałam, że moja koleżanka zmarła jako młoda dziewczyna teraz odczuwam straszny lęk, który mnie wręcz paraliżuje, czasem trwa cały dzień nie jest tak silny gdy mąż jest obok. Mam w głowie myśli, że ja pewnie też niedługo umrę, albo że jestem na coś chora np. na jakiegoś raka. To jest straszne uczucie często chce mi się płakać bo budząc się z tymi myślami jak tu się cieszyć a przecież mam kochanego męża, dobrą pracę i nie chcę umierać kocham życie. Dlaczego 3 dni temu było wszystko ok, a teraz mam ciągle te myśli, że umrę, w dodatku bolą mnie plecy i myślę, że to pewnie jakiś rak albo choroba. Jestem zła trochę na siebie, że nie potrafiłam sobie z tym stresem wcześniej poradzić i daje się nakręcać tak łatwo tymi koszmarami, a nie cieszyć się tym co mam i że mam miłość o której zawsze marzyłam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy to nerwica lękowa?

Witam, mój problem jest taki: od 7 lat kłuł mnie bok po prawej stronie. Koleżanki mówiły, że wyrostek, to ja już bałam się, że będzie operacja. Zrobiłam badania wszystkie - USG, mocz i krew - wszystko w normie, tylko na...

Witam, mój problem jest taki: od 7 lat kłuł mnie bok po prawej stronie. Koleżanki mówiły, że wyrostek, to ja już bałam się, że będzie operacja. Zrobiłam badania wszystkie - USG, mocz i krew - wszystko w normie, tylko na USG wyszło: polipy na woreczku żółciowym. Okazało się, kiedy za 3 miesiące poszłam do kontroli, że to nie był polip, tylko grudki jakieś. Tam nic nie ma, ale jeszcze wyszło, że na śledzionie uwidoczniono w górnym obszarze hyperechogeny śr. 6 mm, wszystko reszta prawidłowe. Teraz niedawno mój kolega zmarł na kręgosłup (rak kości), to już od 2 tygodni boli mnie kręgosłup i w klatce piersiowej, a robiłam prywatnie EKG to wyszło dobrze. Już mnie tylu lekarzy badało i mówią, że to nerwica lękowa, a nadal mnie kłuje na żebrze lewym. Proszę o poradę, co z tym robić, bo nie umiem sobie poradzić. Dodam, że boję się operacji.

odpowiada 1 ekspert:
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski
Dr n. med. Karol Kaziród-Wolski

Objawy zaburzeń lękowych

Witam serdecznie! Mam 27 lat. Odkąd pamiętam jestem osobą ciągle zamartwiającą się. Mam cudowną rodzinę, wszyscy bardzo się o siebie troszczymy i boimy o siebie wzajemnie. Miesiąc temu odczuwałam bardzo silne uczucie duszenia w klatce piersiowej i gardle. Nie...

Witam serdecznie! Mam 27 lat. Odkąd pamiętam jestem osobą ciągle zamartwiającą się. Mam cudowną rodzinę, wszyscy bardzo się o siebie troszczymy i boimy o siebie wzajemnie. Miesiąc temu odczuwałam bardzo silne uczucie duszenia w klatce piersiowej i gardle. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, miałam wrażenie, że zaraz zwariuję, że coś niedobrego się ze mną dzieje. Po dwóch dniach udałam się do psychiatry, który wysłuchał wszystkich moich niepokojów, po czym stwierdził nerwicę lekową i przepisał Xanax. Bardzo źle się po tym czułam. Miałam wrażenie, że stoję obok siebie, a wszystko mnie bolało. Przestałam to brać po 2 tygodniach. Zaczęłam brać sporadycznie Hydroksyzinum, ale też mam wrażenie, że nie działa na mnie najlepiej. Zgłosiłam się do neurologa, ponieważ odkąd dostałam tego napadu paniki prawie w ogóle nie mogę spać. Zapisał Trittico w dawce 1/3 na noc. Budziłam się po nim też co chwilę i miałam jakieś okropne sny, których nie mogłam cały dzień wyrzucić z głowy. Neurolog zalecił badanie EEG i wyszło, że jest już na granicy normy i trzeba je powtórzyć za kilka miesięcy.

Aktualne moje objawy są takie, że bardzo się boję choroby psychicznej. Czytam coś na forach i myślę, że dużo objawów do mnie pasuje. Nie mogę zasnąć, bo ciągle o tym myślę, nawet gdy robię herbatę czy sprzątam. Zastanawiam się dlaczego nie mogę ani na chwilę się od tego oderwać, boję się, że od tego myślenia w mojej głowie naprawdę zajdą jakieś nieodwracalne zmiany. Wolałam to życie miesiąc temu, które przepełnione było zmartwieniami niż to teraz - ciągłe myślenie, czy mam jakieś zaburzenia psychiczne lub czy będę je miała. Nie potrafię wyzwolić się od tych myśli. Nie mam omamów ani halucynacji, ale odkąd naczytałam się w Internecie o takich przypadłościach wstaję w nocy, bo budzi mnie myśl, że może ten pan, który mi się śnił, rzeczywiście siedzi w mojej głowie, chociaż teoretycznie wiem, że tak nie jest. Proszę o pomoc. Nie panuję już nad tymi myślami i zadręczaniem siebie. Neurolog przepisał mi na szybkiego Fluanxol 0,5, bo stwierdził, że jestem jakaś bardzo smutna, a ja po prostu jestem przerażona swoim stanem. Ciągle o tym myślę i odbiera mi to chęć do działania. Te myśli już mnie wykańczają. Podejmuję trud codzienności, ale już nie wiem jak mam wyzwolić się od tego. Nie pomagają nawet tłumaczenia, że życie jest piękne i mam po co żyć, że mam wsparcie i tyle rzeczy do zrealizowania. Myśli o czekającej mnie chorobie psychicznej wciąż mnie nie opuszczają. Zaczynam robić się agresywna. Chodzę już kilka dni na terapię, ale mam wrażenie, że w ogóle nie dociera do mnie to co do mnie mówią. Jak ma to wszystko zrozumieć? Czy to na pewno nerwica lękowa, czy jest podejrzenie, że może to być inne zaburzenie? Dziękuję i pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co oznaczą silne bóle i zawroty głowy oraz ataki paniki?

Witam! Na imię mam Marcin lat 30. Mój problem zaczął się ok 5 lat temu. Na samym początku historii nie będę ukrywał, że bawiłem się zbyt mocno, gdzie w towarzystwie używano marihuany amfetaminy oraz alkoholu, bawiłem się tak dosyć...

Witam! Na imię mam Marcin lat 30. Mój problem zaczął się ok 5 lat temu. Na samym początku historii nie będę ukrywał, że bawiłem się zbyt mocno, gdzie w towarzystwie używano marihuany amfetaminy oraz alkoholu, bawiłem się tak dosyć długo dokiedy nie zaczęły się problemy ze zdrowiem. Pracowałem za granicą i spotkała mnie przykrość, ponieważ zostałem napadnięty i rozbito mi głowę kijem bejzbolowym. Miałem dwie rany jedną za prawym uchem drugą na górnej części głowy (rany szyte)... Minęły ok dwa miesiące od tego wydarzenia, kiedy nagle w nocy w pracy dostałem bardzo silnych bóli głowy z tyłu i w górnej części głowy, piszczenie nieustanne w uszach oraz pulsowanie w tylnej części głowy, silne zawroty oraz nie wyraźne widzenie, zatykają się i strzela w uszach, silne bicia serca, zimne ręce jak lód, pocenie się. Myślałem, że to przejdzie, ale nic z tego. Po jakimś czasie udałem się do prywatnych lekarzy specjalistów. Pierwszy lekarz laryngolog stwierdził, że to objawy błędnika lecz po lekach, które mi przepisał nie pomogło, więc chorobę wykluczył skierował do neurologa lekarz ten wykluczył najgorsze, czyli krwiak. Przeprowadzone były badania EEG oraz tomografia komputerowa. Badania wykazały, że wszytko jest ok. kolejny lekarz kardiolog wykluczył nadciśnienie oraz choroby serca (przeprowadzone podstawowe badania). Po ostatniej diagnozie neurolog stwierdził, że to na tle psychicznym od czasu kiedy zaczęły się dziwne rzeczy dziać odstawiłem wszystkie używki. Wydawało mi się to dziwne, ponieważ nie czuję się, że jestem jakiś nie normalny? Wyszła dziwna sprawa, ponieważ neurolog przepisał mi na sen A*** 0,25 i to zaczęło pomagać w sytuacjach jakich mnie na początku przerażały. Dziwne ataki (interwencja pogotowia - oraz diagnoza chirurga ze nie widzi nic groźnego) lek ten jakby hamował to w jakiś sposób do dnia dzisiejszego biorę ten lek, tj. ok poł tabletki dziennie, ale to już nie pomaga jak na początku. Dodatkowo biorę lek przeciwbolowy, który w jakiś sposób hamuje bóle głowy. Próbowałem kontaktu z psychiatrą, ale otrzymałem leki po których wymiotowałem, czułem się bardzo źle (P*** czy jakaś taka nazwa) i polpranazol na uregulowanie bicia serca. Biorąc te leki nie mogłem pracować normalnie prowadzić auta itp. Napotkałem się z czasem ze boję sie przebywać wśród ludzi, tj. markety kościoły autobusy, bo zaraz robi mi się słabo i wpadam w szał. Z dnia na dzień jest coraz gorzej nie wiem co robić. Lekarz psychiatra stwierdził, że to silne stany lękowe i potrzeba psychoterapii ale kazał mi jej szukać ok. 100 km od mojej miejscowości. Boję się ponieważ jestem w związku małżeńskim mam malutką córeczkę i tylko ja utrzymuję rodzinę. Nie wiem co dalej czynić, więc piszę do Was o pomoc...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy zawroty głowy może powodować nerwica?

Witam, mam 27 lat. Chciałbym się zapytać, czy zawroty głowy i zaburzenia równowagi, uczucie zapadania niestabilności, bujania, drętwienia całego ciała, problemy z pamięcią i mową, pisaniem, mogą mieć związek z nerwicą? Od kilku dni w lewym oku, przy każdym...

Witam, mam 27 lat. Chciałbym się zapytać, czy zawroty głowy i zaburzenia równowagi, uczucie zapadania niestabilności, bujania, drętwienia całego ciała, problemy z pamięcią i mową, pisaniem, mogą mieć związek z nerwicą? Od kilku dni w lewym oku, przy każdym poruszeniem gałki ocznej z prawej na lewo, czy odwrotnie, widzę różne dziwne błyski, iskierki uciekające, migotanie obrazu, wijące się po oczach. W prawym oku nie odczuwam tego tak mocno, jak w lewym. Dodam jeszcze, że noszę okulary od 8 lat i wykryto u mnie astygmatyzm. Od roku pracuję po 6 godzin dziennie przy komputerze. Od 3 lat męczę się z tymi dolegliwościami, rożne choroby sobie wkręcam. 6lat temu zginął mój brat w wypadku samochodowym, 2 lata później drugi bat został pobity ze skutkiem śmiertelnym, bardzo to przeżywałem. 3 lata temu ja zostałem pobity na dyskotece i od tego wszystko się zaczęło. Badanie robione po pobiciu nic nie wykazały – TK, MR, Holter, badanie błędnika - wszystko w normie. Odwiedziłem już chyba wszystkich możliwych lekarzy, wszystkie wyniki są bardzo dobre, jedynie w kręgosłupie szyjnym chyba jest coś nie tak. Badanie MR odcinka szyjnego kręgosłupa wykazało wyprostowanie fizjologiczne lordozy kręgosłupa szyjnego. Krążki międzykręgowe i trzony kręgów o prawidłowym sygnale i zachowanej wysokości, na poziomie C6-C7 stwierdzono obecność małej wypukliny tylnej centralnej, która pośrodkowo nieznacznie uciska ścianę worka oponowego, na pozostałych poziomach zmian nie stwierdza się, rdzeń kręgowy w badanym zakresie bez zmian ogniskowych. Neurolog, który odczytał wynik MR kręgosłupa twierdzi, że te dolegliwości nie są związane z kręgosłupem szyjnym na 99% bardziej pasują mu pod nerwicę. Lekarze twierdzą, że mam mocną nerwice. Za wszelkie rady z góry serdecznie dziękuję i pozdrawiam

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Justyna Ligorowska-Mateńczuk
Lek. Justyna Ligorowska-Mateńczuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak mam poradzić sobie ze swoim życiem?

Mam 19 lat. W lutym tego roku przed maturą na studniówce pomyślałam, że to koniec już tych pięknych lat. Dręczyły mnie myśli, że już nie zobaczę swoich kolegów, koleżanek i fajnych nauczycieli, że będę musiała się z nimi rozstać. Na...

Mam 19 lat. W lutym tego roku przed maturą na studniówce pomyślałam, że to koniec już tych pięknych lat. Dręczyły mnie myśli, że już nie zobaczę swoich kolegów, koleżanek i fajnych nauczycieli, że będę musiała się z nimi rozstać. Na maturę poszłam pod presją rodziców i nauczycieli, choć bardzo nie chciałam. Zaczęłam mieć lęki przed dalszym życiem, bałam się, jak ułożę sobie życie, czy będę zakochana, czy będę mieć rodzinę. Zaczęłam się bać, że rodzice kiedyś umrą i zostanę sama na świecie. To mnie jeszcze bardziej pogrążyło w smutku. Każdego dnia tęskniłam za ludźmi, z którymi spędziłam 3 wspaniale lata. Chciałam zostać nauczycielką, ale nie wiedziałam czy na pewno dałabym sobie radę. Nie poszłam na studia, wystraszyłam się nowej szkoły, nowego sposobu uczenia i wszystkiego, nowego środowiska. Do pracy też nie chcę iść. Rodzice się martwią, co dalej będzie. Ja złoszczę się i nie chce o tym słuchać, ale w głębi też sobie myślę, co dalej mam zrobić. Jak dalej żyć. Czy dobrze robię, czy jest ze mną coś nie tak. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Czy są to zaburzenia snu?

Witam. Mam 21 lat. Czasem w czasie snu miewam dziwne lęki, trudno jest to opisać słowami, ale spróbuję jak najlepiej to zrobić. Kładę się spać i w pewnym momencie napada mnie lęk, boję się czegoś, serce szybciej mi bije, robi...

Witam. Mam 21 lat. Czasem w czasie snu miewam dziwne lęki, trudno jest to opisać słowami, ale spróbuję jak najlepiej to zrobić. Kładę się spać i w pewnym momencie napada mnie lęk, boję się czegoś, serce szybciej mi bije, robi mi się gorąco i po ciele przechodzi jakby mrowienie, ale bardzo silne. Czasem dochodzi nawet do wrażenia, jakby coś mnie przygniatało, nie mogę się ruszyć, krzyczeć, otworzyć oczu, kompletnie nic. Jestem przerażona, po czasie to ustępuje, ale coraz częściej to miewam. Jest to bardzo realne, mam wrażenie jakby to nie był wcale sen. Po tym wszystkim normalnie się budzę i dochodzę do siebie, o ile to był w ogóle sen, jest to naprawdę bardzo realne. Czy jest to zaburzenie snu czy może coś innego? Proszę o pomoc. Nikt nie potrafił mi jeszcze odpowiedzieć na to pytanie, może chociaż tu znajdę odpowiedź. Bardzo proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Agnieszka Barchnicka
Lek. Agnieszka Barchnicka

Przyczyna złego samopoczucia fizycznego i psychicznego

Witam, mam 23 lata, od pewnego czasu ponownie czuję się źle fizycznie i psychicznie. Piszę ponownie, ponieważ odkąd pamiętam zawsze coś mi jest. Kiedy miałam ok. 12 lat zaczęłam miewać silne bóle głowy - praktycznie codziennie. Po kilku wizytach u ... Witam, mam 23 lata, od pewnego czasu ponownie czuję się źle fizycznie i psychicznie. Piszę ponownie, ponieważ odkąd pamiętam zawsze coś mi jest. Kiedy miałam ok. 12 lat zaczęłam miewać silne bóle głowy - praktycznie codziennie. Po kilku wizytach u neurologa, po badaniu EEG, prowadzeniu kalendarza z bólami głowy, lekarz zalecił mi picie kawy. Następnie pamiętam okres, kiedy miałam jakieś napady lękowe, szczególnie kiedy z młodszą siostrą zostawałyśmy same w domu (rodzice pracowali), przy tym pojawiały się duszności, silne bicie serca. Później przyszedł czas na omdlenia. Następnie miałam złe relacje z ojcem, bałam się zostawać z nim sama (to był okres dojrzewania), kiedy miało do tego dojść, miałam silne ściskanie w gardle i znowu kołatanie serca, lekarz stwierdził, że jestem za młoda, aby mieć takie objawy. Później pojawiły się problemy (na ten czas wydaje mi się po prostu z dojrzewaniem), częste wybuchy płaczu, kłótnie, próby ucieczki z domu, czasami myśli samobójcze. W liceum pogorszyła mi się pamięć i koncentracja, czasami zapominałam jak się nazywają podstawowe rzeczy, odkładałam cukier do lodówki, książki do łazienki itp. Znacznie też schudłam. Bardzo często wtedy chciało mi się spać. Kiedy przychodziłam ze szkoły, musiałam się przespać, wręcz padałam mimowolnie na łóżko i zasypiałam, to samo było po jedzeniu, szczególnie obfitym posiłku.Podczas jakichś tam okresowych badań wyszło, że mam za dużą wartość cukru na czczo we krwi, badania powtarzane były takie same, zrobiona krzywa cukrowa, po której wyszło, że po obciążeniu glukozą cukier spada. Trafiłam do diabetologa, który zaproponował hospitalizację, jednak byłam po 1 roku studiów przed sesją i odmówiłam. Miałam zgłosić się w czasie wakacji, jednak do tej pory (5 rok studiów) tego nie zrobiłam. W trakcie studiów natomiast pojawiały się jeszcze sytuacje bezsilności, płaczu, uczucie beznadziejności itp. Cały czas studiuję i pracuję, ponieważ muszę sama się utrzymać i nie mogę liczyć na żadną pomoc materialną z niczyjej strony. 1,5 roku temu miałam zapalenie wyrostka, po którym schudłam 7 kg w ciągu miesiąca. Udało mi się odrobić z 4 kg, ale niestety ostatnio cały czas chudnę. Mimo tego iż mam apetyt i jem normalnie. Ważę 49 kg przy wzroście 173. Lekarz medycyny pracy przy okazji badania zwrócił mi uwagę, że jego zdaniem jestem klasycznym przykładem tarczycy (nie pamiętam jakiej) i wysłał po skierowanie na badania do lekarza POZ. Lekarz POZ odmówił, twierdząc, że żadnej tarczycy nie widzi. Rok temu dowiedziałam się, że mam torbiel III komory mózgu (6 mm). Jak na razie czekam na powtórzenie rezonansu.A teraz to co dzieje się ówcześnie: mam często napady płaczu, czasami pojawiają się znikąd, czasami po jakichś negatywnych emocjach, zazwyczaj trwają długo i ciężko mi się uspokoić. Pojawiły się też lęki bycia samej w nocy. Jak już wspomniałam, ciągle chudnę. Ostatnio od ok. 5 miesięcy znowu pojawia się ucisk za mostkiem, bicie serca, ściskanie w szyi. Dokładnie wczoraj w pracy nagle dostałam silnego i szybkiego bicia serca, później poczułam jak robi się gorąco w mózgu i zrobiłam się strasznie czerwona na twarzy. Prawie tego nie pamiętając, poszłam usiąść, wtedy zdrętwiały mi palce u lewej reki i poczułam mrowienie na ustach. (Jakiś czas temu zdarzało mi się drętwienie ud, od tak po prostu, np. idąc). Dodatkowo ciągle jest mi zimno, mam takie okresy, że np. oddaję mocz średnio co 2 godziny, a codziennie mam 2-3 luźne stolce, czasami, ale rzadko zaparcia. Bardzo wypadają mi włosy i łamią się paznokcie. Nie wiem, czy jest mi po prostu psychicznie i fizycznie źle, czy może to jakaś konkretna dolegliwość? Będę wdzięczna za jakąkolwiek wskazówkę, czy coś mogę dla siebie zrobić? Czy ktoś może mi pomóc?  
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
 Magdalena Mroczek
Magdalena Mroczek

Kłucie w gardle, zgaga i męczący kaszel a nerwica

Witam, moim problemem jest od paru lat ciągłe przechodzenie z jednej choroby w drugą. Zaczęło się od tego, że miałam objawy podobne do refluksu i obecności czegoś w gardle, co zostało wykluczone. Jak objawy minęły, zaczęły się problemy z...

Witam, moim problemem jest od paru lat ciągłe przechodzenie z jednej choroby w drugą. Zaczęło się od tego, że miałam objawy podobne do refluksu i obecności czegoś w gardle, co zostało wykluczone. Jak objawy minęły, zaczęły się problemy z tarczycą - niby jest guzek 4mm, ale stwierdzono po badaniach i poziomie hormonów, że jest ok. Po prostu odczuwałam jakieś dziwne kłucie w gardle. Po tym za jakiś czas objawy minęły, pojawiły się objawy podobne do wrzodów, zgaga i mocne kłucie w nadbrzuszu. Objawy minęły po pół roku, pojawiły się silne bóle głowy, wykluczone po tomografii i innych badaniach. Po paru miesiącach, w listopadzie pojawiły się objawy zatok i zatkany nos, który po przemarznięciu i oddychaniu zimnym powietrzem w lutym br przeszedł w przewlekły kaszel, męczący do dziś. Astma została wykluczona badaniem spirometrycznym, poza tym nie miałam nigdy duszności, tylko kaszel i łaskotanie w gardle. Nie chciałabym ciągle chodzić do lekarzy i być wyśmiewana, że sobie coś wymyślam. Byłam raz u psychiatry - dostałam lek S*** i to wszystko. Żyję w stresie i napięciu psychicznym, czy wyżej wymienione objawy wskazują na nerwicę, czy może na jakiś innym problem?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Stany lękowe przed snem, złe samopoczucie, zły nastrój

Witam serdecznie. Od razu uprzedzam, że będzie to długi list, za co przepraszam! Mam 25 lat. Wczoraj w nocy, pierwszy raz od dawna, odczuwałam straszny niepokój, który uniemożliwił mi zaśnięcie (bywało już tak wiele razy w przeszłości). Wyglądało to następująco:...

Witam serdecznie. Od razu uprzedzam, że będzie to długi list, za co przepraszam! Mam 25 lat. Wczoraj w nocy, pierwszy raz od dawna, odczuwałam straszny niepokój, który uniemożliwił mi zaśnięcie (bywało już tak wiele razy w przeszłości). Wyglądało to następująco: zmęczona po całym tygodniu pracy, ok. 1:00 w nocy postanowiłam położyć się spać sądząc, że jak tylko przyłożę głowę do poduszki, to zasnę w mgnieniu oka. Dałam buziaka narzeczonemu, który został pooglądać coś w TV i się położyłam. Na chwilę faktycznie przysnęłam, lecz dosłownie na parę minut. Gdy otworzyłam oczy poczułam jak okropnie szybko bije mi serce, co pozbawiło mnie niemalże tchu. Zaczęły pojawiać mi się w głowie same niemiłe dla mnie myśli. Starałam się więc położyć na plecach i spokojnie oddychać, wciągając powietrze nosem i wypuszczając ustami. Niestety to nie pomogło. Zaczęło mi się przewracać w brzuchu, więc musiałam położyć się na bok, gdyż na wznak sprawiało mi to ból. Wstałam w końcu do ubikacji oddać mocz, gdyż poczułam nagłą potrzebę. Zajrzałam co robi narzeczony i ponownie się położyłam. Gehenny ciąg dalszy: zaczęła narastać we mnie już złość i frustracja, ponad to pociłam się, a gdy przysnęłam na sekundkę, to od razu śniły mi się niemiłe rzeczy i budziłam się "obśliniona" (może nie jak wściekły pies, ale tak, że miałam mokre usta i poduszka była wilgotna) i spocona. Palpitacja serca wciąż nie ustawała. Wydawało mi się, że to wszystko trwa wieki, a okazało się, że minęło dopiero niecałe półtorej godziny odkąd się położyłam. W końcu narzeczony położył się obok mnie, chwilę mnie pogłaskał i zasnęłam. Spałam do rana bardzo złym i męczącym snem. Ostatecznie wstałam bardzo późno, bo ok. 11.30. Włosy miałam całe "tłuste" od tego pocenia się, klatka piersiowa też była wilgotna. Jak spojrzałam w lustro, to się przestraszyłam. Miałam całą opuchniętą twarz i oczy - jakbym całą noc nie spała i płakała. Mam dziś w rezultacie okropny nastrój, niemalże depresyjny. Jestem niemiła, nieszczęśliwa i opryskliwa. Dodam coś więcej o sobie, żeby łatwiej było cokolwiek poradzić. Jestem młodą osobą, w miarę aktywną fizycznie, chodzącą do pracy, będącą w długoletnim związku. Mam stwierdzoną od roku niedoczynność tarczycy i biorę E*** 50, przyjmuję też antykoncepcję doustną już od jakichś 6 lat. Jestem wegetarianką. Od dziecka lubiłam się "kołysać" do snu, łatwiej przy tym zasypiałam. Kiedyś robiła to przedszkolanka i siostra, potem robiłam to sama bujając się lekko na prawym boku. Zdarza mi się robić to nadal, dlatego nie sprawia mi kłopotu fakt, że narzeczony położy się później, bo przynajmniej jak mam kłopot z zaśnięciem, to mogę się pobujać. Wstydzę się tego, ale czasem to robię, bo ważniejsze jest dla mnie wyspanie się niż poczucie wstydu. Jestem osobą nieco neurotyczną i dość wrażliwą - często długo rozmyślam nad swoimi poczynaniami i tym co np. powiedziałam. Bardzo przejmuję się przykrymi rzeczami, które dzieją się na świecie - szczególnie, gdy dotyczy to zwierząt. Potrafię długo o tym myśleć, płakać z tego powodu, czuję się wtedy bardzo bezsilna i nieszczęśliwa. Mam za sobą 2 ciężkie lata. Dosyć niedawno, bo 2 lata temu musiałam uśpić mojego ukochanego psa, który był śmiertelnie chory. Przeszedł on bardzo wiele, był leczony 6 lat, codziennie patrzyłam na jego zmagania z chorobami, codziennie dawałam leki, robiłam zastrzyki itd. W końcu nadszedł ten najgorszy dzień. Na wszystko patrzyłam, wpadłam w histerię, nie potrafiłam opanować płaczu, rozpaczy itd. Do dziś widzę w myślach jak pies umiera, jak oczy robią się mgliste. Nie potrafię o tym nawet mówić, zawsze wtedy płaczę. Psa pochowałam na podwórku u narzeczonego, ale to nie przyniosło żadnej ulgi. Nawet nie chodzę tam go odwiedzać, bo kojarzy mi się to tylko ze śmiercią i trupem. Rok później zmarła moja babcia, miesiąc po wylewie. Patrzyłam na jej bezwładność, płakałam. O tym też nie umiem mówić. Tak więc ciężki okres mam za sobą. Praktycznie przez cały rok po śmierci psa byłam do niczego, ciągle płakałam, miałam ciągle te same koszmary dotyczącego mojego zmarłego psa, nie mogłam spać, nic mnie nie cieszyło, miałam straszny problem, aby w ogóle funkcjonować jak człowiek, czułam się jak zombie. Byłam nawet u psychiatry i psychologa, ale byli kompletnie do niczego (nie ubliżając nikomu - sama jestem psychologiem). Psychiatra powiedział: "proszę zadbać o higienę snu, a na pewno się poprawi". Nawet nie zapytał o chorą tarczycę, a psycholog: "proszę skupić się na pozytywnych aspektach życia, na związku z narzeczonym i waszym wspólnym życiu". Tyle to ja sama sobie mogę powiedzieć. Poddałam się więc. Zrobiłam sama badania krwi, okazało się że mam chorą tarczycę, więc ucieszyłam się (o, ironio) bo myślałam, że będą mogła ją obwinić za wszystko, ale niestety. Leczę się i jest nieco lepiej, ale tylko nieco. No i potem babcia zmarła i powróciło wszystko jak bumerang. Znowu zaczęłam panicznie bać się śmierci. Uznałam, że życie jest bezsensowne itd. Jednak jakoś powoli wracałam do siebie. Miewam różne okresy - raz jestem do niczego, a innym razem tryskam humorem. W sierpniu na wakacjach czułam się słabo, zero humoru i chęci do czegokolwiek - mimo że byłam w pięknym miejscu itd. Natomiast 2 tygodnie temu, przez tydzień miałam świetny humor, czułam się wspaniale, byłam wesoła, nic mnie nie martwiło, było super. Dziś jak wstałam po tej okropnej nocy, to już się nie pozbierałam. Bywało już wiele razy tak, że miałam nocne palpitacje serca i źle przez to spałam (od wielu lat co jakiś czas się to pojawia). Pojawiały się też natrętne myśli. W tym tygodniu bardzo pociłam się w nocy, mimo otwartego okna. Ściekały wręcz strużki potu po klatce piersiowej. Często zdarza mi się "ślinić". Często też mam kłopoty ze snem, tzn. ciężko zasypiam i gdy wstaję, nie czuję się wypoczęta. Często (tzn. nie kilka razy w nocy, tylko raz na noc, ale np. kilka razy w tygodniu) wstaję oddawać mocz w nocy, mimo że nie piję dużo przed snem. Jest lepiej, gdy mam w miarę stały tryb dnia, czyli kładę się między 00:00-1:00 i wstaję o 9 do pracy. Bywa, że śpię świetnie, ale to rzadkość. Żeby móc funkcjonować w pracy na drugi dzień i móc też podejmować inne aktywności (chodzę 3 razy w tygodniu na zajęcia fitness), muszę czasem brać przed snem 2 tabletki P*** 50mg - nawet to czasem nie pomaga, ale z reguły śpię po tym bez kłopotu. Bardzo proszę o jakąś poradę, co mi dolega w ogóle, czy to depresja? Może jest jakiś specjalista, do którego mogłabym się udać? Ostatnimi czasy czułam się naprawdę całkiem nieźle, ale dziś to jest katastrofa. Z góry ogromnie dziękuję!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zaburzenia lękowe czy hipochondria?

Witam! Mam 18 lat. Od pewnego czasu mam takie głupie uczucie, tzn. wiem, że coś robię, ale jakbym nie do końca była pewna tego i sprawna psychicznie. Zaczęło się od dosyć głupiego zajścia, ponieważ kiedy zasypiałam, próbowałam się przewrócić na...

Witam! Mam 18 lat. Od pewnego czasu mam takie głupie uczucie, tzn. wiem, że coś robię, ale jakbym nie do końca była pewna tego i sprawna psychicznie. Zaczęło się od dosyć głupiego zajścia, ponieważ kiedy zasypiałam, próbowałam się przewrócić na drugi bok, zrobiłam to tak nieumiejętnie, że poczułam w ciele taką jakby lekkość i ostry zawrót głowy, a wtedy przez myśl przeszło mi, że rano mogę się już nie obudzić. Usnęłam, rano wstałam i czułam się jakbym była w jakimś śnie, wszystko się wydawało strasznie dziwne - jakby nierealne. Pogorszyło się na kursie na prawo jazdy, gdy instruktor włączyła film na temat pierwszej pomocy. Gdy zobaczyłam w filmie rozbite samochody i osoby, które były nieprzytomne, przypomniał mi się bardzo poważny wypadek samochodowy sprzed roku, który przytrafił się mi i mojej rodzinie. Od tamtego czasu w ogóle byłam jakby taka, że mnie wszystko denerwowało. I właśnie po obejrzeniu tego filmu, gdy mi się to wszystko przypomniało, zaczęło mi się robić sucho w ustach i gardle, duszności mnie dopadły i czułam dziwne uczucie w całym ciele, przeszło takie mrowienie. To było uczucie, jakby coś weszło we mnie. Potem zaczęły mi się robić mroczki przed oczami i poczułam się bardzo słaba. Pojechałam do domu i zmierzono mi ciśnienie, które było wysokie, bo 160/100. I od tamtej pory zaczęłam wchodzić właśnie na fora dotyczące nerwicy.

Zaczęłam wmawiać sobie choroby, teraz już to rzadziej robię, bo porozmawiałam ze znajomymi i dowiedziałam się, że oni też mają pewnego rodzaju schorzenia i żyją dalej, a ja po prostu czuję się tak jakby zmęczona życiem. To jest chyba najlepsze opisanie tego. Od jakiegoś miesiąca chodzę non stop zmęczona, padnięta, taka nie do życia. Często boli mnie głowa, a jak idę do szkoły to jest mi słabo, a poza tym czuję się jakbym nie była w swoim ciele, jakby coś mną kierowało. Czasami patrzę w lustro i w ogóle nie mogę siebie poznać. Błagam o pomoc, naprawdę nie wiem co mi jest, czuję jakby już moje życie nie miało sensu. Cały czas sobie mówię, że przecież jestem młoda, całe życie przede mną. Boję się, że po prostu kiedyś mnie złapie taka histeria, że zrobię coś głupiego. Za miesiąc mam tomograf głowy, niestety podczas mojego pobytu w szpitalu nie zrobiono mi tomografu, a podczas wypadku dosyć mocno uderzyłam się w głowę. Z góry dziękuję za pomoc! Pozdrawiam!

Dodam jeszcze, że gdy idę gdzieś na świeże powietrze, to mam uczucie jakbym miała zaraz zemdleć. Codziennie idę tą samą drogą do szkoły i czasem mam wrażenie, że jestem tam pierwszy raz albo nie poznaję tego miejsca. A jestem fanką żużlu i najlepiej czuję się na meczach. Mam też tak, że patrzę na znajomych i im zazdroszczę, że nie mają tego problemu co ja, że nie mają takiego zmartwienia ze zdrowiem psychicznym. A gdy mówię o tym rodzicom lub dziadkom, którzy ze mną mieszkają to śmieją się ze mnie i mówią, że jestem hipochondryk. Boli mnie też to, że oni nie są ze mną, tylko biorą to jako moje wymysły. Zawsze byłam taka, że nie chciało mi się chodzić do szkoły, mogę powiedzieć otwarcie, że jestem leń. I chyba właśnie przez to cały czas mają wrażenie, że ja udaję. A ja chcę się z tego wydostać. Mam maturę w tym roku i chcę ją jak najlepiej napisać, by dostać się na wymarzone studia i osiągnąć coś w życiu. Marzę o miłości i wspaniałej rodzinie, ale przez to uczucie cały czas jakby coś odpychało te moje marzenia i pokazywało, że to nie ma sensu. Wcześniej żyłam samymi marzeniami, byłam pogodna i wesoła. Teraz jestem spokojna i w ogóle nigdzie nie chce mi się wychodzić, najchętniej bym siedziała w domu i spała.

Brałam magnez, po którym byłam jeszcze bardziej śpiąca, potem przyszedł czas na żeń-szeń, to mi powiedzieli rodzice, że żołądek sobie zniszczę. Wszystko jest takie nierealne. I kazałam zrobić sobie ekg serca i wszystkie wychodziły idealnie, badanie krwi też. Zdziwiło mnie jedno, po zrobieniu tego badania krwi wyniki wyszły wspaniale, natomiast mojej siostrze i tacie niedobrze wyszedł cholesterol. Jesteśmy osobami tzw. przy kości. Ja mimo tego wyniki badań miałam idealne, oni natomiast nie za bardzo i nie przejęli się zbytnio tym. Mam jeszcze czasem tak, że chwilkę się dobrze poczuję, a za chwilę przyjdzie mi myśl do głowy. Czy to się dzieje naprawdę? No i powtórka z rozrywki. Proszę o poradę i z góry dziękuję za poświęcenie mi swojego czasu. Pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Uciążliwy ból - dyskopatia, przebyty udar czy nerwica?

Mam 30 lat. Dwa miesiące temu trafiłam do szpitala: zaburzenia elektrolitowe, tachykardia, skoki ciśnienia i drgawki drżenia nóg, wieczorem pobudzenie i bezsenność, a potem tylko tachykardia drżenia nóg, potworny ból głowy z tyłu głowy po prawej stronie oraz klatki...

Mam 30 lat. Dwa miesiące temu trafiłam do szpitala: zaburzenia elektrolitowe, tachykardia, skoki ciśnienia i drgawki drżenia nóg, wieczorem pobudzenie i bezsenność, a potem tylko tachykardia drżenia nóg, potworny ból głowy z tyłu głowy po prawej stronie oraz klatki piersiowej. Temu wszystkiemu towarzyszyła ogromna duszność. Potem leki przeciwpadaczkowe i antydepresanty. Zanim trafiłam do szpitala, upadłam na prawy bok. Dziś już nie jestem na lekach, a jedyne co pozostało to zdrętwiała prawa półkula z tyłu głowy i cała prawa strona twarzy ból w okolicy oka, zdrętwiały cały prawy bark i prawa ręka. Drętwienie ustępuje w 50% jak pływam codziennie kraulem, ale twarz jest zdrętwiała cały czas. Gorzej się czuję przez te dolegliwości. Mam dyskopatię L-S (wykazał to rezonans), która doskwiera, ale jakoś sobie radzę z nią - rehabilitacja DBC i basen. Jednak, kiedy nie ćwiczę, to rezultat jest taki, że cała prawa strona mego ciała jest zdrętwiała. Czy to rzeczywiście nerwica lękowa? Jedyna sprzeczność we mnie to fakt, że od lutego bieżącego roku, kiedy to dostałam dyskopatii w odcinku L-S przestałam uprawiać sporty - ukochane sporty zimowe i jeździć na rowerze, ukochanych rolkach - załamał się mój świat. Sport dawał mi ogromne szczęście, to była pasja. Pozostał mi ból krzyża. Dziś jest lepiej, ale tęsknię za tą swobodą życia bez ciągłego bólu.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Patronaty