Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 8 3

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Natrętne myśli - jak się ich pozbyć?

Witam, mam 20 lat i odkąd pamiętam borykam się z natrętnymi myślami. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, że mogę mieć tę przypadłość, ale od początku. Pochodzę z katolickiej rodziny i pierwsze natręctwa zaczęły się od plugawienia wizerunku Boga, Jezusa, świętych...

Witam, mam 20 lat i odkąd pamiętam borykam się z natrętnymi myślami. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, że mogę mieć tę przypadłość, ale od początku. Pochodzę z katolickiej rodziny i pierwsze natręctwa zaczęły się od plugawienia wizerunku Boga, Jezusa, świętych - oczywiście wszystko na miarę ośmioletniego chłopca, czyli powtarzanie w myślach: "głupi Bóg, Jezus, etc." Potem, w trakcie dorastania, te myśli były inne. Bałem się chodzić do kościoła, żeby się nie pojawiały. Wszystko to powodowało u mnie wielkie poczucie winy, wyrzuty sumienia. Nic mi się nie chciało, wpadałem w depresje, ciężko było się skoncentrować, uczyć. Najgorsze jednak było to, że natręctwa powodowały u mnie wątpliwości: „a co powiedziała by moja mama, gdybym jej się o tym zwierzył? czy przestała by mnie kochać?” Prędzej czy później „pękałem” i zwierzałem się ze swoich natręctw. Matka potrafiła mnie zawsze pocieszyć i od razu się poprawiało. Co ciekawe, kiedy zwierzałem się z natręctw określonego rodzaju swojej mamie, one już nigdy nie wracał; nie działały tak silnie - potrafiłem się do nich zdystansować. Jak trochę podrosłem, zacząłem mieć natręctwa seksualne. Mechanizm był podobny: coraz bardziej pokręcone myśli, poczucie winy, zwierzanie się mamie, która uspokajała, pocieszała. Najgorszą depresje przeżyłem w gimnazjum, kiedy zaczęło mi się wydawać, że mogę zrobić krzywdę dziecku; że jestem pedofilem etc. Oczywiście tak nie jest, brzydzę się ludźmi, którzy dokonują takich czynów, ale myśli były i wszystko odbywało się na zasadzie mechanizmu: natręctwa-poczucie winy- „spowiedź” u matki. Potem, w liceum, była dłuższa przerwa, jeśli chodzi o myśli krążące wokół seksu, dewiacji etc. Myślałem, że z tego wyrosłem i wszystko będzie dobrze, ale tak się nie stało. Jak każdemu młodemu chłopakowi, zdarzało mi się oglądać filmy pornograficzne (zawsze na legalnych stronach, „normalnie” - nie obrzydliwe) i kiedyś, przez przypadek trafiłem na scenę przedstawiającą gwałt. Momentalnie ją wyłączyłem, ale znowu pojawiły się te myśli: „a może to Cię podnieca, a może chcesz takie coś oglądać, a może ta kobieta była naprawdę gwałcona i Tobie się to podoba?” Bałem się, że mogę zrobić jakiejś dziewczynie krzywdę, bałem się na nie spoglądać. Wpadłem w depresję trwającą prawie rok. Co ciekawe, miała ona różne fazy: jak wychodziłem do szkoły wszystko było względnie normalne. Dużo ludzi, lekcje, umysł potrafił zająć się czymś innym, potem wracałem do domu i wpadałem w apatię, poczucie winy z tego powodu. Dopiero ok. godziny 21-22 wszystko jakoś się we mnie „normalizowało” i mogłem w miarę normalnie funkcjonować. Moja matka, świadoma moich kłopotów, wyczuła mój nastrój i po raz kolejny „pękłem”. Poprawiło się. Potem jednak pojawiły się kolejne myśli, w których przypominałem sobie, jakie filmy widziałem i na powrót zadawałem sobie pytania: czy te kobiety tego chciały, czy nie były zmuszane itp., itd. To trwa do dziś, funkcjonuję, powiedzmy, mniej więcej normalnie, ale na dniach będę miał ważną rozmowę kwalifikacyjną i boję się, że w jej trakcie pojawią się natręctwa, które będą mocno przeszkadzać. Dodam jeszcze, że miałem myśli związane z robieniem krzywdy bliskim, które pojawiły się tuż przed ważnym dla mnie egzaminem. To było straszne, nie wiedziałem co robić. Byłem przerażony tego rodzaju myśleniem, a jednocześnie zdawałem sobie sprawę, że mój umysł niejako automatycznie tworzy takie wizje przed owym egzaminem. Czułem się tak, jakby ktoś mi to odgórnie wtłaczał do głowy. Musiałem o tym opowiedzieć, bo odczuwałem to fizycznie - mdłości, szybkie bicie serca, nawet myśli samobójcze. Żeby opowiedzieć zupełnie wszystko, napiszę jeszcze o alkoholu. Całe życie rodzice niejako mnie przestrzegali, żebym nie pił przed 18. Ja, chodząc na imprezy, oczywiście tego nie robiłem. Bałem(sic!) się zmoczyć nawet język, żeby nie zawieść rodziców. Po powrocie do domu zastanawiałem się, czy na pewno nie piłem, czy nawet łyczka? Wiedziałem, że tak nie było, ale miałem wątpliwości, dręczyłem się. Kilka miesięcy temu, wracając samochodem, wydawało mi się, że kogoś rozjechałem - to był absurd, nic takiego nie było, ale musiałem wrócić, żeby zobaczyć. Mógłbym wymienić jeszcze kilka różnych sytuacji tego rodzaju, ale i tak wystarczająco się rozpisałem. Oczywiście nerwica w postaci powtarzania sobie różnych zdań po kilka razy, sprawdzania, czy wszystko jest zamknięte też u mnie występuje. Przez te wszystkie lata wytworzył się dziwny mechanizm – traktowałem matkę jak swego rodzaju konfesjonał – jedyną instancje, która mogła mi przebaczyć, odsunąć natręctwa. Nie wiem, co mam robić. Widzę moich rówieśników, którzy cieszą się życiem, a ja czuje, że to wszystko, co przechodziłem przez tę psychozę wyssało mi chęć do wszystkiego. Co mam robić, czy to na pewno to? Da się to leczyć? Proszę o pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Duszności i zawroty głowy w nerwowych chwilach: jak sobie pomóc?

Witam. Mój problem zaczął się od zakrztuszenia wódką. Około miesiąca po tym zdarzeniu zaczęły się u mnie dziwne objawy. Początkowo w gardle czułem jakbym miał jakąś kulkę, potem okazało się, że w górnej części gardła, w okolicach przełyku, odkładała mi...

Witam. Mój problem zaczął się od zakrztuszenia wódką. Około miesiąca po tym zdarzeniu zaczęły się u mnie dziwne objawy. Początkowo w gardle czułem jakbym miał jakąś kulkę, potem okazało się, że w górnej części gardła, w okolicach przełyku, odkładała mi się dodatkowo długi czas wydzielina, którą po lekach odkrztuśnych wykrztusiłem. Jednak uczucie czegoś w gardle utrzymywało się jeszcze.  Po jakimś czasie zachorowałem na grypę i kiedy wyzdrowiałem to "coś" po prostu zniknęło, ale niestety zaczęło się coś innego. W pewnych momentach znienacka nachodziły mnie duszności i zawroty głowy. Teraz znowu czasami mam uczucie czegoś w gardle, a ponad to duszności i robi mi się słabo, ale tylko czasami, nie zawsze. Zauważyłem, że objawy pojawiają się szczególnie w nerwowych momentach i gdy piję kawę. Jeżeli napiłbym się energetycznego napoju to czuję się okropnie. Raz dostałem silnych duszności, a po nich prawie momentalnie pojawiły się dziwne białe plamki w oczach i słaniałem się na nogach, prawie upadłem. Proszę, pomóżcie mi. Czuję, że długo tak nie wytrzymam. Nadmienię jeszcze, że do czasu zakrztuszenia nigdy nie miałem takich problemów. Jestem silnym, młodym 23-letnim facetem, ale to mnie przeraża.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Bo ję się wychodzić z domu i rozmawiać z ludźmi - czy jestem wariatką?

Witam, mam 21 lat od 16 roku życia boję się dosłownie wszystkiego, nie potrafię załatwić żadnych spraw, ponieważ się wstydzę i boję, że mnie ktoś skrzyczy, krzywo się na mnie popatrzy, wstydzę się iść sama do sklepu itp. Gdy jestem...

Witam, mam 21 lat od 16 roku życia boję się dosłownie wszystkiego, nie potrafię załatwić żadnych spraw, ponieważ się wstydzę i boję, że mnie ktoś skrzyczy, krzywo się na mnie popatrzy, wstydzę się iść sama do sklepu itp. Gdy jestem zmuszona kogoś o coś zapytać to mam ochotę płakać i uciec. Prawdopodobnie obleję drugi rok studiów, bo nie wyobrażam sobie iść do wykładowców po brakujące wpisy (bo się boję, że przychodzę po terminie), gdy trzeba gdzieś zadzwonić proszę siostrę, żeby się za mnie podszyła i zadzwoniła, bo ja się wstydzę i boję. Rzadko wychodzę z domu, bo tam czuję się bezpiecznie, nie cierpię miejsc, gdzie są tłumy, nigdy nie poszłabym sama do restauracji czy kina. Rodzina zmusza mnie, żebym sama coś załatwiła a ja wtedy czuję panikę i strach. Gdy ktoś powie mi coś nieprzyjemnego, mam ochotę umrzeć i myślę o tym zdarzeniu całymi tygodniami, wtedy czuję się nikim. Ciągle tylko analizuje, co ktoś sobie pomyśli o mnie, co ktoś miał na myśli, itp. Ponadto odczuwam nieustanne zmęczenie, senność, apatię. Nie mam na nic ochoty (bo i tak wszystkiego się boję), nie mam pasji, chęci,woli. Czuję strach i wielki niepokój ale nie wiem przed czym, nie mam myśli samobójczych, chcę żyć, ale nic mi się nie chce. Wydaje mi się, że nikt mnie nie rozumie, świat w moich oczach jest okrutny i czuję się bezsilna. Jeżeli chodzi o fizyczne dolegliwości to często się czerwienie, oblewa mnie zimny pot, drży mi prawa dłoń, gdy jestem zdenerwowana na klatce piersiowej, twarzy i ramionach, czasami na udach pojawiają mi się wielkie czerwone plamy, choć nawet, gdy się nie denerwuje też mi wyskakują i czuję się wtedy bardzo spięta. W nerwowych sytuacjach zawsze cała się trzesę. Chce mi się płakać ale nie mam powodu, jednak mam pragnienie płakać i krzyczeć, czy mam jakąś fobię?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Boję się rozmawiać - jak sobie pomóc?

Witam, od roku mam spory problem ze sobą, mianowicie nie mam pojęcia co się ze mną dzieje. Rok temu przed maturą zaczęłam się okropnie denerwować a fakt, że będę osoba pełnoletnią te nerwy pogłębił. Czułam się wtedy okropnie, wydawało mi...

Witam, od roku mam spory problem ze sobą, mianowicie nie mam pojęcia co się ze mną dzieje. Rok temu przed maturą zaczęłam się okropnie denerwować a fakt, że będę osoba pełnoletnią te nerwy pogłębił. Czułam się wtedy okropnie, wydawało mi się, że wszyscy się ze mnie śmieją a ja sama jestem dziwna. Później objawy te częściowo zniknęły, niestety nadeszły inne, zaczęłam czytać dużo o zaburzeniach psychicznych i strasznie się przestraszyłam, bo wiele zaburzeń wskazywało moją osobowość. Najbardziej zmartwiło mnie to, że mogę mieć osobowość typu Borderline albo też narcystyczną i przez to też do tej pory analizuje swoje zachowanie, często muszę skomentować co jest dziwne a co nie. Czytałam też dużo o fobii społecznej i uważam, że też mogę na to cierpieć, ponieważ mam teraz problemy z podtrzymaniem rozmowy, podczas której tez się kontroluję i w zamian skupiać się na rozmowie to okropnie się denerwuje, jestem rozkojarzona. Podobnie też jest z wyjściem do miasta, sama okropnie się bojż, że ktoś mi coś powie a ja nie będę mogla odpowiedzieć, bo tak będę się wstydziła. Wszystko to mnie przytłacza, boję się, że przeze mnie, swoją marną komunikację sobie nie dam w życiu rady, czuję się gorsza od innych. Chciałabym być taka jak byłam młodsza, gdy wszystko miałam gdzieś i nie przejmowałam się życiem. Teraz jestem smutna, często myślę o śmierci, chociaż zdarzają się dni, gdy jest dobrze. Proszę o pomoc bo czuje się okropnie . Nie chce mi się nic robić, wychodzić do znajomych. A muszę się przygotować na poprawkę Matury;( Chcę też powiedzieć, że korzystałam z usług pani psycholog. Ale pewnego razu, gdy przyszłam na omówiona wizytę ta zapomniała o mnie. Chcę się zapisać też do psychiatry, niestety jest teraz na urlopie. Moje miasto jest małe, przez co nie mam dużego wyboru lekarzy. Wątpię, żeby byli w moim mieście psychoterapeuci;( Proszę o pomoc!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy dolega mi nerwica wegetatywna?

Witam, mam 28 lat, 2 lata temu przydarzyła mi się bardzo nieprzyjemna sytuacja, a mianowicie zdrętwiało mi całe ciało, nogi, ręce, twarz i brzuch, zanim to nastąpiło, czułam silne lęki, pieczenie takie chwilowe w stopie i na ciele w różnych...

Witam, mam 28 lat, 2 lata temu przydarzyła mi się bardzo nieprzyjemna sytuacja, a mianowicie zdrętwiało mi całe ciało, nogi, ręce, twarz i brzuch, zanim to nastąpiło, czułam silne lęki, pieczenie takie chwilowe w stopie i na ciele w różnych miejscach, po tym wszystkim zachodziły takie krótkie epizody, np. drętwiały mi ręce, robiło mi się słabo, miałam uczucie duszności i do tego mrowienie od kolan w dół. Zazwyczaj w jakiejś stresującej sytuacji. Poszłam do neurologa, przepisał mi L*** i coś jeszcze, powiedział, że jak nie przejdzie, to będziemy dalej robić badania - w karcie zapisał „sm” ze znakiem zapytania. Po miesiącu brania leków poszłam na wizytę, oczywiście przeszły mrowienia itd., więc już nie zlecił mi innych badań. Do tej pory czułam się bardzo dobrze i nic mi się nie działo. Taka sytuacja z drętwieniem powtórzyła się teraz, ale tak, jakby ze zdwojoną siłą, nie mogłam przez to w ogóle funkcjonować, bo jak się zdenerwowałam, to od razu drętwiały i pociły mi ręce, robiło mi się słabo, duszno, miałam wrażenie, że umieram i do tego te głupie myśli, że zaraz w nogi coś mi się stanie, kto mnie uratuje, itd. Znowu udałam się do neurologa, ale tym razem zmieniłam lekarza - stwierdził dystonię wegetatywną, biorę C*** , A*** na noc, drętwienia ustąpiły, już się nie boję, lekarz mi bardzo solidnie wyjaśnił, na czym to polega - tylko martwią mnie te pojawiające się od czasu do czasu lekkie pieczenia i częściej w lewej nodze oraz na ciele również. Czy one będą się tak cały czas utrzymywać? Może nie przeszły, bo przerwałam 2 lata temu kurację. Czy wskazane by było badanie rezonansem? Bardzo proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Jak poradzić sobie ze strachem przed galeriami i dużymi sklepami?

Witam, mam pytanie dotyczące moich lęków. Mam 22 lata, od jakiegoś półtora roku mam problem robienia zakupów w większych przestrzeniach a zwłaszcza mam problem jak mijam ludzi na korytarzu pomiędzy sklepami. Czuję jakbym miała zaraz zemdleć, kręci mi się w...

Witam, mam pytanie dotyczące moich lęków. Mam 22 lata, od jakiegoś półtora roku mam problem robienia zakupów w większych przestrzeniach a zwłaszcza mam problem jak mijam ludzi na korytarzu pomiędzy sklepami. Czuję jakbym miała zaraz zemdleć, kręci mi się w głowie, mam mgłę przed oczami. Nie wiem czym to jest spowodowane. Czytałam że może utratą kogoś bliskiego. Ale to było dawno kiedy mój brat zginął w wypadku (7 lat temu). Dzisiaj znowu wyszłam z moim chłopakiem na zakupy i mimo tego, że on był przy mnie odczuwałam pewien lęk/panikę. Proszę o pomoc, mieszkam obecnie za granicą od pół roku.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy ciągłe zmęczenie to jedynie objawy nerwicy?

Diagnozuję u siebie nerwicę natręctw oraz nerwicę lękową. Dopiero zaczęłam psychoterapię i nadal nie jestem w stanie - ze względu na moje fizyczne "objawy" - normalnie funkcjonować. Prawie nie wychodzę z domu, nigdzie nie wyjeżdżam, ponieważ jestem ciągle zmęczona, bolą...

Diagnozuję u siebie nerwicę natręctw oraz nerwicę lękową. Dopiero zaczęłam psychoterapię i nadal nie jestem w stanie - ze względu na moje fizyczne "objawy" - normalnie funkcjonować. Prawie nie wychodzę z domu, nigdzie nie wyjeżdżam, ponieważ jestem ciągle zmęczona, bolą mnie łydki, czasem nie jestem w stanie chodzić, wieczorem (nawet gdy w ciągu dnia nie byłam zbytnio aktywna) jestem bardzo słaba. "Rozmazuje" mi się obraz przed oczami, często jest mi słabo, odczuwam mdłości, miewam nerwobóle (np. pod lewą łopatką, międzyżebrowe). Biorę Propanolol od prawie roku, więc nie miewam już tachykardii, mam niskie ciśnienie. Moje badanie krwi nie wykryły nic niepokojącego oprócz hiperprolaktynemii, z którą zmagam się już od dawna. Mam 23 lata i chciałabym żyć "normalnie" - bez objawów, bez lęku, że trafię do szpitala, że umrę. Czy dla pewności powinnam zrobić rezonans magnetyczny głowy, inne badania? Czy to aby na pewno tylko "objawy" nerwicy? Z góry dziękuję za pomoc.

odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Boję się, że mogę być chory, ale odczuwam lęk przed szukaniem pomocy - co robić?

Witam, bardzo proszę o pomoc. Ta wiadomość to jedynie na co mnie stać. Panicznie boję się szukać pomocy, nie chcę mieć tej świadomości, że może coś być ze mną nie tak. Przedstawię państwu moją historię od początku. Gdy byłem małym...

Witam, bardzo proszę o pomoc. Ta wiadomość to jedynie na co mnie stać. Panicznie boję się szukać pomocy, nie chcę mieć tej świadomości, że może coś być ze mną nie tak. Przedstawię państwu moją historię od początku. Gdy byłem małym dzieckiem bardzo bałem się chodzić do zerówki, później do szkoły podstawowej, gimnazjum i technikum. Odkąd pamiętam zawsze byłem jakiś zgaszony i zamknięty w sobie, nie rozumiałem sensu chodzenia do szkoły, bolał mnie brzuch, straszny stres, duszności. W wieku ok. 16 lat zacząłem trenować na siłowni. Bardzo dobrze się w tym odlazłem, był to mój mały świat poukładany, tłumaczyłem sobie wszystko sam. Jeżeli nie skończę, nie zdam, czy cokolwiek będę mógł wrócić do swojego świata, podnoszenia ciężarów i budowania kulturystycznej sylwetki. Nigdy jakoś nie byłem specjalnie szczęśliwy jak ćwiczyłem, zawsze byłem smutny, nic mnie nie cieszyło, trening, jedzenie, sen i codzienna walka by być coraz większy. Paliłem czasami marihuanę i właśnie nigdy nie mogłem dojść do siebie, gdy zapaliłem nagle zdawałem sobie sprawę, że może się sam okłamuję, że powinienem być kimś innym w życiu niż próbuję być. Dostrzegałem jakieś dziwne rzeczy w ludziach, jak bym miał w głowie aparat i robił zdjęcia wyostrzające wadę każdego. Najgorsze jednak zaczęło się niedawno, gdy dowiedziałem się o swojej chorobie kręgosłupa - musiałem przestać ćwiczyć. Nie ćwiczę już dwa lata i czuję się strasznie zniszczony, niedożywiony, przemęczony, bezsilny, brak mi pewności siebie ciągle płacze, gdy jestem sam, zdaje mi się, że ktoś jest ze mną jak jestem sam i mnie obserwuje. Mam to coś w głowie, jakby ktoś tam mieszkał jest do dla mnie straszne. Nie wiem czy nerwica lękowa, depresja dwubiegunowa, a najbardziej się boję, że to schizofrenia. Bardzo proszę o pomoc, wskazówkę do kogo się udać o pomoc. Boję się o siebie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nerwica lękowa a tachykardie zatokowe - jak to leczeć?

Witam serdecznie! Jestem dwudziestodwuletnim mężczyzną z niemałym problemem. Mianowice od roku miewam problemu z napadami lęku. Pierwszy taki atak wystąpił nawet wcześniej koło 3-4 lat temu. W moim życiu miały miejsce ciężkie i bardzo trudne chwile dla mnie, często powodujące...

Witam serdecznie! Jestem dwudziestodwuletnim mężczyzną z niemałym problemem. Mianowice od roku miewam problemu z napadami lęku. Pierwszy taki atak wystąpił nawet wcześniej koło 3-4 lat temu. W moim życiu miały miejsce ciężkie i bardzo trudne chwile dla mnie, często powodujące łzy, brak chęci do życia. Jednak wszystko udało się "poukładać" należycie. Wydawałoby się, iż to koniec kłopotów, ale nic bardziej mylnego. Pierwszy poważny atak nastąpił w kolejce, bodajże za świeżym chlebem, nagle poczułem falę gorąca, serce skakało jak zwariowane, uciekłem. Dodam, że odkąd pamiętam miałem mocne rumieńce na twarzy, takie czerwone wypieki, bardzo się wstydziłem. Od roku latam po różnych lekarzach, była już morfologia x4, kał, mocz, rtg klatki piersiowej, kilkakrotne ekg, usg jamy brzusznej i ostatnio holter, którego wyniki właśnie odebrałem. Diagnoza: Tachykardie zatokowe, przyjmuję M*** 50mg. Stany lekowe nabierają na sile, nie wychodzę już prawie z domu, nawet tutaj odczuwam lęki, owszem jak się uprę to potrafię chodzić w bliskiej okolicy do późnych godzin nocnych, ale przekraczając "niewidzialną barierę" nagle czuję się nerwowy, słaby, serce wali, płytki oddech i całą resztę. Ostatnimi czasy zdarzyło mi się nie spać całą noc, na drugi dzień myślałem, że już po mnie, moje policzka były tak gorące, czerwone, serce biło jak oszalałem, zwolniło dopiero po pół tabletki M***, miałem nawet mdłości (pierwszy raz ). Sam już nie wiem czy jestem chory na coś poważnego, a nerwice sobie tylko wmawiam, czy też to właśnie nerwica płata mi takie figle. Dodam, że podczas wstawania z krzesełka odczuwam szybkie bicie serca, przy pochylaniu się uderzenia gorąca do głowy. Tych uderzeń do głowy boję się najbardziej, że dostanę wylewu bądź zawału. Proszę o radę, jakie badania jeszcze wykonać, na jaką terapię się zapisać ? Czy te uderzenia krwi do głowy są groźne i czego przyczyną mogą być? Dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam załogę abcZdrowie.pl Zdrówka wszystkim!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Boję się swoich uczniów - czy to normalne?

Uczę w szkole prawie 10 lat. Od zawsze chciałam pracować w szkole i udało się. Zawsze lubiłam swoją pracę, kochałam dzieci, żyłam tym, co robię. Potrafiłam całe dnie przygotowywać się do zajęć. Od jakiegoś czasu dziwnie czuję się w pracy....

Uczę w szkole prawie 10 lat. Od zawsze chciałam pracować w szkole i udało się. Zawsze lubiłam swoją pracę, kochałam dzieci, żyłam tym, co robię. Potrafiłam całe dnie przygotowywać się do zajęć. Od jakiegoś czasu dziwnie czuję się w pracy. Wcześniej pracowałam na wsi, znałam całą szkołę, rodziców. Teraz jestem w dużym mieście - przeogromna szkoła, a ja nie lubię tam być. Dziwne jest to, że przejmuję się tym, jak odbierają mnie dzieci. Zawsze byłam lubiana. Teraz znowu boję się, że mogę być wyśmiana przez dzieci. Sama nie rozumiem tego wszystkiego. Czuję, że nie mam władzy nad nimi, że będą się ze mnie śmiać jak, np. dziwnie się ubiorę, będę miała wg nich dziwną fryzurę. To jest śmieszne co piszę, ale tak jakoś się czuję. Jak wmówić sobie, że to ja jestem nauczycielem, jak nie przejmować się gadkami dzieci? Jak mam to zrobić sama? Nie chcę psychoterapii.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy moje objawy wskazują na fobię?

Witam serdecznie! Od kilku lat mam lekką agorafobię, której jedynym objawem jest lęk przed otwartą przestrzenią, jak np. supermarket, pole, duża hala sportowa. Nie przeszkadzały ani nie przeszkadzają mi one w normalnym życiu. Nigdy nie miałem innych objawów tej choroby,...

Witam serdecznie! Od kilku lat mam lekką agorafobię, której jedynym objawem jest lęk przed otwartą przestrzenią, jak np. supermarket, pole, duża hala sportowa. Nie przeszkadzały ani nie przeszkadzają mi one w normalnym życiu. Nigdy nie miałem innych objawów tej choroby, jak np. lęk przed tłumem, jazdą pociągiem, podróżowaniem itd. Zawsze moim największym marzeniem było pojechać do Ameryki Północnej, chciałem zacząć czynić kroki, aby to zrealizować, jednak około roku temu nagle wpadła mi do głowy myśl, że skoro mam agorafobię, to możliwe, że nie będę mógł tam pojechać, bo lęk przed podróżowaniem jest jednym z objawów i może się pojawić, gdy będę tak daleko, a wtedy nie miałbym co zrobić itp., itd. Wtedy zacząłem się nakręcać, czytałem w Internecie różne historie na temat lęku przed dalekimi wyjazdami, szukałem wiadomości. Im więcej o tym myślałem, tym gorzej się czułem, aż teraz czuję, że nie dałbym chyba rady pojechać samemu tak daleko. Chociaż oczywiście pewności mieć nie mogę, a nie wiem, jak to sprawdzić (oczywiście inaczej niż pojechać gdzieś). Nie wiem, skąd tak nagle pojawiła się u mnie ta myśl, bo nigdy wcześniej nie miałem problemów z wyjazdami. Fakt, że nie tak daleko i nie sam, ale byłem 3 razy kilka tysięcy kilometrów od domu i przez myśl mi nie przeszło, że mógłbym czuć przed tym strach. Ironią losu jest trochę to, że ostatnio pojawiła się możliwość wyjazdu na wymianę ze studiów i teraz nie wiem, co zrobić. Z jednej strony jest szansa, że tej fobii w ogóle nie mam i ten strach to tylko efekt nakręcania oraz tego, że bardzo chciałem tego wyjazdu i sam zacząłem szukać problemów (w niektórych przypadkach tak mam). Z drugiej jednak strony możliwe jest, że faktycznie pojawił się u mnie objaw agorafobii i teraz mogę mieć problemy z wyjazdem tak daleko, a wtedy nie będę miał niestety drogi odwrotu. Wiadomo, nawet jeśli nie byłby to wyjazd na studia i nie musiałbym tam spędzić kilku miesięcy, to nie tak łatwo byłoby wrócić z innego kontynentu. A fakt, że będę tam musiał spędzić kilka miesięcy, bo inaczej nie zaliczę roku, jest trochę dobijający. Z jednej strony taka szansa się nie powtórzy, z drugiej jednak może pojawić się lęk, i co wtedy? Czy prawdopodobne jest, że nabyłem fobię przed podróżowaniem, będąc w domu, bez kontaktu z tym czynnikiem, który ma wywołać fobię, czyli dalekim wyjazdem? Czy prawdopodobne jest, że nagle po kilku latach tylko z jednym objawem agorafobii nagle zaczął się u mnie rozwijać inny, mimo iż wcześniej nie występował? Co uważa Pan/Pani za najbardziej prawdopodobne, no i co zalecił/a by Pan/Pani mi zrobić? Zaryzykować wyjazd czy nie? Jeśli tak, to co może mi pomóc w tym wyjeździe? Jakieś tabletki od psychiatry na wszelki wypadek? Czytałem trochę o różnych rodzajach terapii, np. poznawczo-behawioralnej i że jest dosyć szybka, ale jednak mam za mało czasu. Z drugiej strony jednak, nie wiem, czy mam co leczyć, nie wiem, jakie będą/mogłyby być objawy, bo nigdy jeszcze tego nie doświadczyłem. Nie mam obecnie kontaktu z psychiatrą, dlatego piszę tutaj. Sytuacja z boku może się wydawać trochę dziwna, nie wiem, czy czytelnie to opisuję, ale dla mnie to naprawdę poważny dylemat. Prosiłbym o poradę. Zależy mi, aby korzystając z Pani/Pana doświadczenia, podał/a Pan/Pani najbardziej prawdopodobny scenariusz tego, co będzie się ze mną działo podczas wyjazdu i czy Pani/Pana zdaniem możliwe jest, że ten lęk, skoro obawiam się tego w domu, pojawi się, czy raczej to tylko myśli, które nie będą miały przełożenia w rzeczywistości. Dodam tylko tak na marginesie, bo zapomniałem napisać, nie wiem, czy to istotne, ale niektórzy znajomi mówią, że to może mieć znaczenie, iż mam także lęk wysokości i trochę boję się latać samolotem (leciałem 2 razy w życiu, wtedy tylko lekki niepokój na początku, ale nic szczególnego się nie działo, jednak nadal czuję przed tym obawę). Gdy myślę o dalekim wyjeździe, akurat przelot wydaje się najmniejszym problem, zawsze można wziąć jakąś tabletkę, w końcu to tylko kilka godzin. Przepraszam za mało fachowy język, ale nie jestem specjalistą w tej dziedzinie. Liczę na pomoc. Pozdrawiam!

Szybkie bicie serca i uczucie ciężkości na szyi a nerwica

Mam 38 lat, od półtora roku dzieje się ze mną coś dziwnego, mam jakieś dziwne stany, chyba lękowe. Jest mi niedobrze, szybciej bije serce, takie uczucie ciężkości na szyi, uczucie, jakbym miał zaraz stracić przytomność. Częste ataki mam, jak przychodzi...

Mam 38 lat, od półtora roku dzieje się ze mną coś dziwnego, mam jakieś dziwne stany, chyba lękowe. Jest mi niedobrze, szybciej bije serce, takie uczucie ciężkości na szyi, uczucie, jakbym miał zaraz stracić przytomność. Częste ataki mam, jak przychodzi pora do zasypiania i leżę już w łóżku, a najgorsze objawy są, kiedy już zasnę i po godzinie przebudzę się. Wtedy serce wali mi jak oszalałe, jest mi słabo, biorę coś na uspokojenie. Muszę wstać, pójść do toalety, oddać mocz, obmyję się zimną wodą i po jakimś czasie przechodzi. Od jakiegoś czasu mierzę ciśnienie krwi i przeważnie jest dobrze, między 120-130/75-88, a czasem jak mnie to dopada, to 145/92. Choruję na dnę moczanową i zażywam M***, robiłem badania pod tym kątem, czyli kwasu moczowego, moczu, morfologii - wszystko w porządku, EKG wyszło także dobrze, cholesterol w normie.

Mój lekarz rodzinny twierdzi, że mam nadciśnienie, przepisał mi tabletki N*** i kazał zażywać po pół tabletki wieczorem. Nie wiem, czy tabletki mi pomagają, dalej mam te napady, ostatnio coraz częściej mi się zdarza przebudzić w nocy z dziwnym odczuciem głowy, jakby zaraz miało w niej coś pęknąć. Sam do siebie coś mówię, z tego co pamiętam, mówię, co mam robić, żeby to coś mi nie pękło, wstaję, idę do kuchni, chwilę się pokręcę i przechodzi... Jestem osobą, która nie pali, raz na tydzień coś tam się wypije, nie mam problemu ze sportem, z wysiłkiem, mogę pobiegać, pograć w piłkę, nic wtedy mi nie dolega, mam 182 cm wzrostu, 92 kg. Moi rodzice leczą się na nadciśnienie, ojciec jest po przebytym udarze mózgu, boję się, że mnie to także czeka. Pozdrawiam i proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Strach przed poważnym związkiem, fobia zdrady - co robić?

Witam! Na wstępie chciałem zaznaczyć, że byłem u psychologa, ale jestem średnio zadowolony. Pomyślałem, żeby napisać również tutaj, może odpowiedź przyda się innym, ponieważ mam wrażenie, że obecnie dużo osób boryka się z podobnymi problemami. Jestem 25-letnim mężczyzną, heteroseksualnym...

Witam! Na wstępie chciałem zaznaczyć, że byłem u psychologa, ale jestem średnio zadowolony. Pomyślałem, żeby napisać również tutaj, może odpowiedź przyda się innym, ponieważ mam wrażenie, że obecnie dużo osób boryka się z podobnymi problemami. Jestem 25-letnim mężczyzną, heteroseksualnym (takie czasy, że pasuje napisać), pracuje w branży IT, jestem freelancerem, wychowanym przez matkę, ojca nigdy nie widziałem. Dzieciństwo miałem trudne, ale tego nie będę tu pisać. Nie potrafię wytrzymać presji, jaka wiąże się z byciem w związku, również presji społecznej wywieranej mocno na faceta. Obawiam się, że nie będę potrafił utrzymać rodziny, opiekować się żoną, dziećmi, nie sprawdzę się w łóżku, w efekcie zostanę zdradzony. Koło się zamyka. Przerywam wszystkie swoje dotychczasowe związki bardzo szybko. Ostatni zakończyłem, gdy usłyszałem: "Mam nadzieję, że jesteś dobry w łóżku". Na początku to zignorowałem, ale po miesiącu zakończyłem znajomość. Presja mnie pogrążyła. Tak samo pewnie bym zareagował, gdybym usłyszał, coś na temat kupienia drogiego mieszkania, auta czy szybkiej budowy domu. Zadawałem sobie pytanie w stylu: Co jeśli nie jestem dobry? Nici ze związku? A jeśli jednak jestem dobry? Czy kiedyś się nie znudzę? Czy bycie dobrym w łóżku zagwarantuje mi, że nie będę zdradzony w przyszłości? Jak zdefiniować bycie dobrym w łóżku? Ilość danych orgazmów? Czemu seks jest aż tak istotny? Czy seks jest fundamentem współczesnych związków? Czy porno aż tak nam wyprało mózgi, że wszystko sprowadza się do seksu? Mainstreamowe media epatują seksem, popularne portale nie byłyby sobą, gdyby nie było prawie nagich kobiet na pierwszej stronie itp. Wszędzie kult ciała, pieniądza. Efektem jest przedmiotowe traktowanie człowieka. Obserwuję otoczenie. W dużej części znanych mi przypadków związków, to na facecie spoczywa odpowiedzialność dostarczania pieniądza, ogólnie dóbr materialnych, załatwianie wszelkich spraw itd. Kobieta ma tylko dobrze wyglądać i spełniać swoje obowiązki względem mężczyzny. Dominuje kult piękna, seks. Jej odpowiedzialność się zamyka i kończą zainteresowania, chyba, że pojawi się dziecko. Nazywam to prywatną prostytucją, może zdziwaczałem, że tak myślę, ale nie dbam o to. Czasem podrywają mnie mężatki i wszystko sprowadza się w końcu (pomimo nieudolnych prób maskowania swoich rzeczywistych zamiarów) do potrzeby seksu, bo "z mężem w sypialni jest źle. Mam wrażenie, że większość zdrad powoduje właśnie seks. Kobiety mają takiego samego bzika na tym punkcie jak faceci, ale po co się w ogóle wiązać, skoro potem zdradza się lub próbuje z takiego powodu? Z góry odrzucam takie relacje, ponieważ sam obawiam się, żeby nie stać się kiedyś ofiarą zdrady, taki strach przed zemstą losu. Czasem myślę, żeby odłożyć trochę kasy, wybudować domek w górach, schować się z dala od tego społeczeństwa. Co jest ze mną nie tak? Wiem też, że samotnie jest ciężko w życiu, myślałem o samobójstwie, ale nie chcę tego zrobić dopóki żyje mama, później będzie mi wszystko jedno. Jeśli będę sam, to również dostanę odpowiednią etykietę/ki od społeczeństwa i nikt mnie nie będzie traktował poważnie. Żąda się tolerancji dla osób homoseksualnych, a co z tolerancją dla ludzi takich, jak ja? Pozdrawiam!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Przewlekły ból głowy - czy to nerwica?

Dzień dobry, od dwóch miesięcy odczuwam praktycznie nieustanne bóle głowy, zawroty głowy często kiedy chodzę czuję jakbym miała zaraz się przewrócić. Od paru dni bolą mnie łydki. Robiłam badania ogólne, wszystko jest niby w porządku. Byłam u neurologa,...

Dzień dobry, od dwóch miesięcy odczuwam praktycznie nieustanne bóle głowy, zawroty głowy często kiedy chodzę czuję jakbym miała zaraz się przewrócić. Od paru dni bolą mnie łydki. Robiłam badania ogólne, wszystko jest niby w porządku. Byłam u neurologa, dostałam tabletki uspokajające, bo niby mam nerwicę, nie zażywam ich, ponieważ karmię mojego syna piersią. Muszę zaprzestać, bo dziecko ma już 14 miesięcy. 3 lata temu urodziłam pierwszą córkę, później karmiłam ją piersią i zaszłam w drugą ciążę i po urodzeniu syna do dzisiaj karmię piersią. Zastanawiam się czy te bóle głowy, zawroty i złe samopoczucie może być spowodowane tym, że mój organizm jest wyczerpany po dwóch ciążach. Ogólnie mam stresujący tryb życia, sama zajmuję się domem, dziećmi i wszystkim co jest z tym związane. Byłam aż u ginekologa, odstawiłam parę dni temu tabletki antykoncepcyjne, ale głowa nadal boli. Niech mi ktoś poradzi co mam zrobić, bo już naprawdę bardzo się martwię. A mój lekarz ogólny zapewnia mnie, że nic mi nie jest, że to tylko nerwica. Ale czemu aż tak źle się czuję?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Mam poszarpane nerwy - jak się uspokoić i nie brać wszystkiego do siebie?

Mam rozszarpane nerwy, jak nie uda się coś, chodzi o pracę. W domu jak coś wyjdzie nie tak potrafię dać sobie rozgrzeszenie, ale jak coś w pracy pójdzie źle - nie śpię, nie jem, chodzę w kółko po domu. Przykład:...

Mam rozszarpane nerwy, jak nie uda się coś, chodzi o pracę. W domu jak coś wyjdzie nie tak potrafię dać sobie rozgrzeszenie, ale jak coś w pracy pójdzie źle - nie śpię, nie jem, chodzę w kółko po domu. Przykład: przyjmuję maila i wyraźnie jest napisane - złożyć wydruki do teczki, a ja machnęłam z marginesem, nie zrozumiałam polecenia i potem nerwy. Jaka jest na to rada? Czytać tekst, ale jak poradzić sobie po? Kilka setek w kosz, ale jak ja to przezywam, jakby ktoś mi umarł. Można to porównać, a jak ktoś bliski umrze to nie wiem jak zareaguję, może sfiksuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Duszności u 7-latki - jakie badania wykonać?

Proszę o poradę. Dziewczynka 7-letnia, od 2 miesięcy ma ataki duszności wieczorem. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Od ok. pół roku mówi, że jest jej niedobrze (wieczorami). Teraz ma nagłe ataki duszności (mówi, że nie może oddychać -...

Proszę o poradę. Dziewczynka 7-letnia, od 2 miesięcy ma ataki duszności wieczorem. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Od ok. pół roku mówi, że jest jej niedobrze (wieczorami). Teraz ma nagłe ataki duszności (mówi, że nie może oddychać - pokazuje na szyję, nieraz okolice serca lub brzuch), że jest jej niedobrze, robi jej się zimno, trzęsie się, mówi, że kręci się jej w głowie, wpada w panikę, boi się, że umiera, płacze, wszystko to jeszcze przed położeniem się do łóżka (w domu panuje atmosfera spokoju i wyciszenia - jesteśmy szczęśliwą rodziną). Lekarz wstępnie zdiagnozował glistę (bez badań) i przepisał lek P***, który mała zażyła (tydzień temu), ale objawy nie ustąpiły. W ciągu dnia jest bardzo żywa, dużo przebywa na dworze, ma dużo siły. Jest bardzo wrażliwa - od urodzenia, obraża się często, myśli, że inni się z niej śmieją, boi się chorób i śmierci. Panicznie bała się przedszkola, ostatnie 2 miesiące nie chodziła. W nocy zgrzyta zębami. Dodam jeszcze, że jest chuda, 128 cm i 20 kg. W ciągu dnia okaz zdrowia, a wieczorami... Boję się już każdego wieczora. Jakie badania wykonać, co to może być?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz

Czy to normalne, że przy nerwicy lękowej odczuwam paniczny lęk i źle czuję się we własnym ciele?

  Witam! Mam 21 lat. Jestem kobietą. Od wczesnego dzieciństwa zmagam się z różnymi symptomami nerwicy. Mniej więcej 2 lata temu przybrała ona formę lęku napadowego. Przyjmowałam leki, które pomogły mi wrócić do normalności. Obecnie znów zmagam się nasileniem...

  Witam! Mam 21 lat. Jestem kobietą. Od wczesnego dzieciństwa zmagam się z różnymi symptomami nerwicy. Mniej więcej 2 lata temu przybrała ona formę lęku napadowego. Przyjmowałam leki, które pomogły mi wrócić do normalności. Obecnie znów zmagam się nasileniem objawów mej przypadłości. Od ponad tygodnia przyjmuję A*** i doraźnie L***. Jednakże tym, co najbardziej spędza mi sen z powiek, jest pewne uczucie, które towarzyszy mi podczas ataków. A zatem: bywa, że czuję się po prostu tak, jakby było mi bardzo "źle" we własnym ciele. Jakbym miała za chwilę nie wytrzymać, zwariować, sama nie wiem... Jest to pewien szczególny rodzaj "dyskomfortu", za którym natychmiastowo podąża panika, chęć "ucieczki", jak i objawy somatyczne. Chwila obecna zdaje mi się przesłaniać cały świat. Czuję się beznadziejnie, strasznie; boję się, a na myśl o kimś bliskim, o dniu jutrzejszym dostaję tylko kolejnego uczucia "katastrofy". Jednak najgorsze, a zarazem "napędzające" lęk, jest wrażenie/obawa przed tym, aby ten stan nie pozostał już na zawsze, że nawet śmierć nie mogłaby przynieść mi ulgi (choć nie myślę o samobójstwie, wręcz przeciwnie). Myśl o nieprzemijalności tego doznania jest chyba najgorsza. Zastanawiam się czy to co czuję to tylko jeden z wielu odcieni lęku, czy może coś więcej... Dodatkowym problemem jest moja wyjątkowo zaawansowana hipochondria, która (jak przypuszczam) podsuwa mi myśli o "beznadziejności" i "wyjątkowości" mego przypadku: nikt tak naprawdę nie wie, co mi jest. Mało tego, nigdy jeszcze nauka nie miała do czynienia z podobnymi objawami. Czyli w skrócie: Nie ma dla mnie ratunku. Znalazłam się w pułapce. Starałam się opowiedzieć o moich doznaniach lekarzowi psychiatrze, który mnie prowadzi, ale nie wydał się nimi zaniepokojony, mnie jednak dalej prześladują różne myśli. Dlatego też chciałam uzyskać odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście powinnam czuć się zaniepokojona. Z góry dziękuję za odpowiedź.

Dziwne zachowania - czy to może być nerwica?

Witam! Od jakiegoś czasu męczy mnie przymus zadawania bezsensownych, wyrwanych z kontekstu pytań, niekiedy po kilka razy pod rząd, np. do męża: „jak się masz?", „co mi powiesz?”, „jak się czujesz”, „czy kupisz mi pierścionek z brylantem”. Robię to niejako...

Witam! Od jakiegoś czasu męczy mnie przymus zadawania bezsensownych, wyrwanych z kontekstu pytań, niekiedy po kilka razy pod rząd, np. do męża: „jak się masz?", „co mi powiesz?”, „jak się czujesz”, „czy kupisz mi pierścionek z brylantem”. Robię to niejako automatycznie, bez oczekiwania na odpowiedź. Mój mąż irytuje się coraz bardziej. Przestałam oglądać wiadomości, bo wszystkie możliwe katastrofy (samochodowe, lotnicze itp.), zwłaszcza z udziałem dzieci, przeżywam potem po kilka dni lub tygodni, przy czym ze szczegółami sobie odtwarzam czarny scenariusz i wyobrażam, jak czułabym się jako rodzic, który traci dziecko. Na przykład pamiętam, że w jakiejś katastrofie lotniczej zginęło jedno niemowlę i tworzę sobie z tego całą historię. Często atakują mnie jakieś dziwne wyobrażenia, że jestem w sytuacji, w której muszę wybrać jedno z moich dzieci do uratowania i nie wiem, które wybrać i panikuję. Nie chcę o tym myśleć, ale i tak te myśli mnie atakują. Mieszkam na 9. piętrze, więc często pojawia się motyw pożaru i rozmyślania - co ja bym wtedy zrobiła. Do tego doszła obsesja na punkcie sprawdzania w nocy, czy dzieci oddychają, wyłączania wszystkiego z prądu, zakręcania kurków z gazem. Wieczorem chodzę po kilka razy do kuchni i sprawdzam, czy wszystko wyłączone i mimo że widzę, że wyłączone, nie mogę odejść i muszę sobie kilka, kilkanaście razy powtórzyć sama do siebie, że wyłączone. A i tak za chwilę wrócę i jeszcze raz sprawdzę. Ostatnio doszło do tego wyłączanie listwy od komputera i jakieś głupie wyobrażenia, że jak nie wyłączę, będzie spięcie i pożar. Denerwuje mnie ta moja dziwna skłonność i niepokoi, bo boję się, że takie rozmyślania w końcu jakąś tragedię sprowadzą. Kiedyś tak z niepokojem wyobrażałam sobie, że nagle odchodzi moja Mama, z którą miałam bardzo bliski i dobry kontakt, i rzeczywiście nagle niespodziewanie tak się stało. Czy to może być jakaś nerwica, depresja? Da się coś z tym zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Lęki i ogólne osłabienie organizmu: czy to nerwica?

Dzień dobry, piszę do państwa, ponieważ jak wszyscy tu zaglądający, potrzebuję pomocy! Przez ostatnie trzy tygodnie towarzyszą mi i utrudniają normalne funkcjonowanie silne objawy, takie jak: ból i ucisk w klatce piersiowej (okolice serca, przenoszące się na mostek, okolice obojczyka),... Dzień dobry, piszę do państwa, ponieważ jak wszyscy tu zaglądający, potrzebuję pomocy! Przez ostatnie trzy tygodnie towarzyszą mi i utrudniają normalne funkcjonowanie silne objawy, takie jak: ból i ucisk w klatce piersiowej (okolice serca, przenoszące się na mostek, okolice obojczyka), biegunka, częste oddawanie moczu, uczucie spięcia całego ciała (szczególnie kark, barki, kończyny dolne), bezsenność, nadpobudliwość i jednocześnie ogólne osłabienie organizmu, drganie powieki, większe pocenie się (ogólnie, nie podczas "napadów"), spadek libido. Tym wszystkim objawom towarzyszy silne uczucie lęku, paniki niepokoju. Objawy nasilają się. Na początku pojawiały się późnym wieczorem - tuż przed snem, już po położeniu się do łóżka. Później zaczynały się pod wieczór. Teraz pojawiają się również w trakcie dnia, z najsilniejszą mocą wieczorem. Dyskomfort i ucisk/ból w klatce (lewa strona) utrzymuje się właściwie cały czas! Niczym hipochondryk wędruję od specjalisty do specjalisty, zgłaszam się na ostry dyżur i nic. Wyniki wykazują, że prawdziwy okaz zdrowia za mnie. Morfologia w normie (magnez, witamina D3, cholesterol), hormony tarczycy ok, EKG, Holter w porządku. W ubiegłym roku robione były tomografia oraz rezonans magnetyczny głowy i kręgosłupa - wszystko ok (badania wykonane w związku z bardzo silnymi zawrotami głowy, które po dwóch miesiącach ustąpiły). Ciśnienie mam w normie. Poza niezbyt istotnym skrzywieniem kręgosłupa w odcinku szyjnym wszystko jest w porządku. Czekam jeszcze na gastroskopię, na którą zostałam skierowana w związku z pojawiającymi się objawami gastrycznymi. Od ponad dwóch tygodni przyjmuję magnez, witaminę B6 i B12. Zaczęłam brak K*** i X***. Miały być stosowane jedynie doraźnie, a skończyło się na codziennym przyjmowaniu. Bez nich nie mogę zasnąć (przyjmowana dawka to 0,5 mg). Piję nieskończoną ilość wody mineralnej, ograniczyłam kawę i słodycze. Mam 30 lat, nie palę (nigdy nie paliłam), nie piję alkoholu, prowadzę aktywny tryb życia, jestem szczupła. Zawsze byłam osobą bardzo nerwową, emocjonalną, łatwo popadającą w skrajne emocje (od złości po radość). Często towarzyszyły mi duże wahania nastroju, czasem agresja. Uprzejmie proszę o opinię. Czy to może być nerwica? Jakie badania powinnam jeszcze wykonać? Wyżej wymienione objawy uniemożliwiają mi już normalne funkcjonowanie. Potrzebuję porady. Bardzo dziękuję. Pozdrawiam  
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
 Magdalena Mroczek
Magdalena Mroczek

Urojony ból, a nerwica natręctw

Dzień dobry, od roku męczy mnie nerwica natręctw. Miałem chyba wszystkie jej objawy: sprawdzanie czy np. woda jest zakręcona, gaz wyłączony, drzwi zamknięte, dotykanie przedmiotów odpowiednią ilość razy (nie miałem tzw. mycia rąk). Biorę 20 mg C*** rano. Wiem,...

Dzień dobry, od roku męczy mnie nerwica natręctw. Miałem chyba wszystkie jej objawy: sprawdzanie czy np. woda jest zakręcona, gaz wyłączony, drzwi zamknięte, dotykanie przedmiotów odpowiednią ilość razy (nie miałem tzw. mycia rąk). Biorę 20 mg C*** rano. Wiem, że bardzo dobra jest psychoterapia, ale jestem za granicą, a mój język obcy nie jest wystarczający, aby ją podjąć. Ale jest OK. Wszystko to pokonałem. Dużo czytam i staram się każde natręctwo zrozumieć i dojść do wniosku, że jest ono bezsensowne. I mogę powiedzieć, że te powyższe natręctwa pokonałem. Ale jednej rzeczy nie mogę pokonać. Mianowicie potrafię wywołać jakiś "urojony ból". Np. dotknę czegoś palcem i zaraz wydaje mi się, że ten palec mnie boli. Cały czas myślę o tym palcu i odczuwam dziwny ból. Ból ten np. nie przeszkadza mi w spaniu, zasypiam OK i śpię dobrze. Rano budzę się i jest w porządku, ale przypominam sobie o tym palcu i znów myślę o nim i odczuwam ten ból. Po prostu gdy myślę o czymś innym czy rozmawiam z kimś nie czuję tego bólu, ból odczuwam tylko wtedy kiedy myślę o tym palcu (nie zawsze jest to palec, może być np. ręka czy noga). I mogę np. kilka dni odczuwać ból palca i nic nie ustępuje. Ale wmówiłem sobie, że jak dotknę go to przestanie boleć. I dotykam raz i w sekundę ból ustępuje. Magia? Co to może być? Wydaje mi się, że jak tylko to zrozumiem to nerwica natręctw będzie pokonana. Ale co to jest? Jak to pokonać, jak przetłumaczyć sobie? Jak o tym nie myśleć?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty