Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Czy możliwe, że psycholog mnie okłamuje?

Witam, mam 21 lat nazywam się Andrzej. Jakiś czas temu wybrałem się do psychologa, pani stwierdziła u mnie dystymie, dda i jakąś nerwicę. Niedługo zacznę psychoterapię, jednak wciąż nie wiem czy nie lepsza byłaby hipnoza albo... Witam, mam 21 lat nazywam się Andrzej. Jakiś czas temu wybrałem się do psychologa, pani stwierdziła u mnie dystymie, dda i jakąś nerwicę. Niedługo zacznę psychoterapię, jednak wciąż nie wiem czy nie lepsza byłaby hipnoza albo regresing. Ostatnio dowiedziałem się - a raczej uświadomiłem sobie - że mój ojciec mnie molestował gdy bylem małym chłopcem. Nie mówie tu o dosłownej penetracji seksualnej, lecz kto wie? Właśnie dlatego chcę się wybrać na seans hipnotyczny. Chciałem dowiedzieć się czy hipnoza możne być niebezpieczna? Czy istnieją jakieś przeciwwskazania do odbycia seansu dla osób z problemami emocjonalnymi? Czy można już przy pierwszej wizycie wprowadzić pacjenta w najgłębszą fazę hipnozy, umożliwiającą wyłowienie informacji z podświadomości? Czy może potrzeba na to 2012 wizyt kontrolno-przygotowujących, każda po 100 zł? A możne właśnie regresing byłby lepszy? Drugie moje pytanie dotyczy kłamstw i kłamstewek. Odkąd pamiętam uważałem się za głąba i mam ku temu solidne podstawy. Codziennie zdarza mi się walnąć kilka, kilkanaście gaf. W rozmowie, podczas logiki pracy, logiki codziennego działania, czekanie na autobus po złej stronie ulicy „o kurcze, 30 minut w plecy - debil”. Weźmy mycie podłogi. Każdy myłby od okna do drzwi, ja zabrałbym się za to zapewne na odwrót. Każdą pracę wykonuje 2-3 razy wolniej od innych, ekstremalnie wolno myślę. Widzę jak ludzie traktują mnie jak kretyna, niby zgrabnie potrafią to zatuszować, ale ja to naprawdę widzę, więc nie wierzę, że jest to "błędna interpretacja" czy jakoś tak (chodzi mi o jeden z objawów fobii społecznej). Moja psycholożka zrobiła mi ostatnio test na inteligencję - "panie Andrzeju 54/60, 125 iq, tylko 20% ludzi na świecie możne się pochwalić takim wynikiem". Problem w tym, że ten test był po prostu banalny. Czułem się jak przedszkolak mający przed sobą mela klocki o rożnym kształcie oraz jeden większy klocek z wyciętymi otworami. Kiedy powiedziałem to pani doktor, odpowiedziała ze ten test mierzy inteligencję wrodzoną, a nie nabytą. Brzmi to niedorzecznie. Łatwy test mierzy iq wrodzone, ten trudniejszy iq nabyte? Robiłem wiele testów, nie różniły się od tego sposobem rozumowania. Czy jest możliwe, że ona kłamie dla mojego dobra? Żebym uwierzył w siebie? Zabawne, że pytam o to psychologa, ale proszę o szczerą odpowiedź. Ja i tak będę wierzył w siebie, że coś osiągnę w życiu, nawet jeśli mam iq 80. 2 miesiące temu wznowiłem treningi, chcę w sporcie coś osiągnąć, mam szanse:) W lutym natomiast chcę zacząć w końcu studiować, psychologię ogólna lub kliniczną, jeszcze nie wiem co wybiorę. I kurcze, boli mnie to, jak na mnie patrzą na treningach, czuję się tam strasznie, ale marzenia są ważniejsze, a moje kompetencje społeczne jeszcze wzrosną. I wtedy zobaczymy.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Mrowienia, szumy w uszach a nerwica

Od kilku lat mam mrowienia kończyn, twarzy, języka a w ogóle to zaczęło się od głowy. Półtora roku temu zgłosiłam się do neurologa, w pierwszym badaniu EEG wyszły drobne zmiany. Po 8 miesiącach brania leku badanie powtórne wyszło dobrze....

Od kilku lat mam mrowienia kończyn, twarzy, języka a w ogóle to zaczęło się od głowy. Półtora roku temu zgłosiłam się do neurologa, w pierwszym badaniu EEG wyszły drobne zmiany. Po 8 miesiącach brania leku badanie powtórne wyszło dobrze. Rezonans i tomografia też były dobre. A mrowienia jak były tak są. Zaczęły się szumy w uszach. Poszłam do laryngologa, badania wszystkie wyszły dobrze. W tej chwili biorę lek na rozrzedzenie krwi. Od miesiąca odczuwam drętwienie lewej ręki, drobne bóle w lewym boku i okolicach serca. Oprócz tego bolą mnie mięśnie. Między czasie powtarzałam kilka razy badania morfologiczne. Zawsze wszystko jest w idealnym porządku. Lekarze przychylają się, że to obawy nerwicowe, ale ja nie jestem co do tego przekonana.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Czy to może być nerwica, czy też inne zaburzenia?

Witam, Mój 3-letni synek rozwijał się bardzo dobrze, tak przynajmniej nam się wydawało. Był bardzo pogodnym dzieckiem, chętnie nawiązującym kontakty z innymi. Uważaliśmy, że rozumie sporo, co się do niego mówi i co się dzieje, choć nie lubił słuchać się,...

Witam, Mój 3-letni synek rozwijał się bardzo dobrze, tak przynajmniej nam się wydawało. Był bardzo pogodnym dzieckiem, chętnie nawiązującym kontakty z innymi. Uważaliśmy, że rozumie sporo, co się do niego mówi i co się dzieje, choć nie lubił słuchać się, kiedy mówiliśmy: nie. Od roku chodzi do przedszkola obcojęzycznego (mieszkamy za granicą) - czasami chętnie (bardzo pragnie towarzystwa dzieci), czasami nie. Nasz młodszy syn dużo choruje, więc często bywamy w szpitalu. Rozumiem, że sytuacja jest bardzo skomplikowana, ale niepokoi mnie fakt, że odkąd zaczął się jego kontakt z językiem obcym, nastąpiło również zahamowanie jego mowy w języku ojczystym, ale co gorsza wydaje się, że ze zrozumieniem też jest dużo gorzej. Synek ma problemy z odpowiedzią na pytania typu: dlaczego?, co robiłeś dzisiaj w przedszkolu? Czasem mam wrażenie, że nie rozumie sytuacji: "ponieważ..., stało się tak i tak". Bardzo nas to martwi, bo wcześniej synek wydawał się być bardzo bystrym, pewnym siebie i pogodnym dzieckiem. Synek interesuje się wieloma rzeczami, dużo wie i jest ciekawy świata. Umie też skoncentrować się na czynności, czy słuchać np. półgodzinnego czytania. Mimo to łatwo jest rozproszyć jego uwagę. Potrafi bawić się w zabawy na niby i nie lubi zabaw grupowych, ponadto lepiej czuje się w małych grupach - w dużych izoluje się i bawi gdzieś na uboczu. Wiemy od wychowawczyń, ze synek wydaje się być często "we własnym świecie", wiemy, że teraz rozumie już polecenia w języku obcym, aczkolwiek wykonuje je wtedy, kiedy ma na to ochotę, często bywa oporny w wykonywaniu poleceń i mówi: "nie", "nie chcę". Dodam, że zauważyliśmy, iż syn zrobił się nerwowy. Jak wraca do domu, to czasem jest wszystko ok, ale jeśli coś przykrego wydarzy się w przedszkolu, to jest bardzo pobudzony ruchowo i emocjonalnie, no i czasami agresywny(w przedszkolu też). Już jako niemowlę bardzo mało płakał i nie przejmował się wieloma niedogodnościami. Teraz jest bardzo wrażliwy, płaczliwy, bez poczucia pewności siebie. Czasami budzi się w nocy, leży i rozmyśla. Zauważyłam też, że czasami nie może powstrzymać się od zdrapywania strupków (kiedyś miał wypryski alergiczne i ich nie drapał, dziś wystarczy drobna ranka), czy wiercenia w nosie. Wiemy, że w przedszkolu nie jest mu łatwo, różnice kulturowe też są spore, ale mimo to miałam nadzieję, ze synek będzie sobie lepiej radził. Tymczasem widzę, często, że kontakty społeczne nie idą mu zbytnio, choć wiem i widzę, że bardzo ich pragnie. Nie wiem, czy to tylko bariera językowa, czy też synek ma jakiś problem. Często reaguje niewłaściwie, ponieważ nie rozumie sytuacji lub nie odczytuje właściwie intencji. Dodam, że synek wiele razy był odrzucany z zabawy przez dzieci i mocno to przeżywał oraz, że potrafi przestrzegać granic, o ile są one jasno wytłumaczone. Nie potrafi walczyć o swoje, tylko szybko się wycofuje. Język obcy też mu jeszcze nie wychodzi, jak tylko chce coś powiedzieć, to jest tak mocno spięty, że wszystko co mówi traci sens. Podobnie jest z językiem polskim, choć mimo wszystko znacznie lepiej. Czasem buduje pełne pięciowyrazowe zdania, opowiada historie, a czasem mówi chaotycznie i niewyraźnie. Rozumie wiele rzeczy bardzo dosłownie. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tym co się dzieje. Wydaje nam się, że to nerwica lub jakieś tendencja autystyczne, ale oczywiście nie jesteśmy pewni i nie rozumiemy dlaczego te dziwne zachowania czy problemy komunikacyjne są okresowe - raz jest lepiej, raz gorzej. Nie wiemy jak pomóc synowi, staramy się, aby w domu była dobra, spokojna atmosfera. Chcemy poświęcać mu dużo czasu i - na ile to możliwe - być konsekwentni, ale nie wydaje się, że to za mało. Dodam tylko, że jak byliśmy wspólnie na wakacjach, to synek był bardzo pogodny, spokojny, pięknie rozmawiał z nami, nie wybuchał i nie był chętny wracać do przedszkola. Po kilku tygodniach pobytu w przedszkolu jego zachowanie znowu się pogorszyło. Chciałabym zapytać co Państwo sądzą o tych zachowaniach i czy jest szansa, by to się polepszyło? Czy opisane zachowania - szczególnie trudności komunikacyjne - mogą mieścić się w normalnym rozwoju 3-latka?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie z nerwicą?

Witam jestem w związku z osobą, na której mi bardzo zależy, lecz pojawił się problem z jej zaburzeniem osobowości. Na początku niczego nie zauważałem, dziwiły mnie niekiedy jej dziwne zachowania - potrafiła w ciągu 5 min z stanu wielkiej miłości...

Witam jestem w związku z osobą, na której mi bardzo zależy, lecz pojawił się problem z jej zaburzeniem osobowości. Na początku niczego nie zauważałem, dziwiły mnie niekiedy jej dziwne zachowania - potrafiła w ciągu 5 min z stanu wielkiej miłości przejść w stan wręcz nienawiści i izolowała się, nie odbierała telefonu, wymyślała milion powodów, dlaczego nie pasujemy do siebie, powodów, którymi zawsze były jakieś drobiazgi, typu, że jej zwróciłem uwagę na to, żeby psa zapięła na smycz itp. Musiał minąć czas, bo jak jej ten dziwny stan przechodził to wracała z powrotem do siebie - znowu była kochająca, wierząca, mająca siłę, mówiła mi wtedy, że mnie kocha i żebym nie zwracał uwagi na to, co mówi do mnie jak wpada w taki stan, a ja wedle jej skazówek zawsze starałem się jej pomóc i być najbardziej wyrozumiały. Tłumaczyła to swoim poprzednim związkiem mówiąc, że ją partner zdradzał, oszukiwał itp., a teraz gdy czuje, że coraz bardziej kocha to się wycofuje i dlatego tak jest. Zaczęły jej się rodzic nowe problemy - dom, szkoła, rówieśnicy - przestała odczuwać potrzebę spotykania się. Gdy się tylko widzieliśmy opowiadała mi o swoich problemach z przeszłości jak i bieżących typu, że miała nadwagę przez zaniedbanie mamy, ponieważ nie miała wielkich debiutów kulinarnych i wszystko lubiła na tłusto, że jej ubliżano z tego powodu w domu tak i w szkole, przez co popadła w bulimię, która traw do dziś, o czym się dowiedziałem też niedawno. Zadzwoniła pewnego dnia i powiedziała, że musimy porozmawiać i oznajmiła mi to, mówiła mi też o swoich nerwach, że ma tak, że podczas rozmowy jak ja coś zdenerwuje to nie jest w stanie jej dokończyć wszystko jest wtedy na „nie” - widziałem, że ten stan się nie zmienia. W domu ciągle miała problem, bo rodzice próbują za wszelka cenę ustawić jej życie, nakładające nowe obowiązki. Nawet w młodszych latach zrzucili na nią obowiązek wychowania siostry, nie mogła mieć swojego życia, ponieważ zawsze musiała mieć siostrę obok siebie, a gdy tylko ona coś źle zrobiła - jej się za to obrywało, bo to ona była starsza. Pewnego dnia, ni stad ni zowąd sytuacja znowu się pojawia - nie mogłem się spotkać, bo miałem więcej pracy, a po 10 min. nie odbierała tel, napisała później, że nie pasujemy do siebie, że nie chce być ze mną itp. i że ona wyjeżdża do pracy. Po czasie udało mi się z nią nawiązać rozmowę, a potem spotkać - zaczęła mi płakać w ramionach, mówić, że mnie kocha i nie chce mnie stracić, ale w domu ja wszystko drażni i ona musi wyjechać, odreagować. Ja oczywiście się zgodziłem i pojechała 2 miesiące - kontakt super itp., następne 2 znowu to samo. Po powrocie nawiązaliśmy znowu rozmowę i tak do dziś dnia raz w tą, raz w tą - co ja mogę na to poradzić? Wiem, że Ola nie jest złą osobą, tylko że ma problem i nie potrafi sobie z nim poradzić. Niedawno nawet mi sama wspominała, że musi iść do psychiatry, mówiła mi też, że niekiedy ma tak, że coś z nerwów rozwali w domu. Wie, że ma zaburzenie, ale nie wie co ma robić, boi się o tym mówić, tym bardziej robić coś co ktoś powie. Już wielki miałem problem namówić ja na lek uspakajający. Chcę jej pomóc. Jak z nią rozmawiać, postępować? Pomóżcie mi, proszę.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Obawiam się, że mam schizofrenię. Czy to możliwe?

Mam 16 lat i obawiam się, że mam schizofrenię. Cały czas boję się różnych postaci z filmów (najbardziej z horrorów i to 2 postaci najbardziej), że jak wychodzę z łazienki to ona się czai z boku, za mną albo gdziekolwiek....

Mam 16 lat i obawiam się, że mam schizofrenię. Cały czas boję się różnych postaci z filmów (najbardziej z horrorów i to 2 postaci najbardziej), że jak wychodzę z łazienki to ona się czai z boku, za mną albo gdziekolwiek. Często obracam się i sprawdzam czy kogoś nie ma za mną. 2 sprawa to, że cały czas ma wrażenie, że ludzie dziwnie się na mnie patrzą, naśmiewają się ze mnie, obgadują. Mam takie coś, że myślę, że wszystko robię źle, mimo tego że ktoś mnie pochwali to mam wrażenie, że i tak źle to zrobiłem i mogłem zrobić lepiej a nie zrobiłem tego. Mam średni kontakt z rodzicami, biedni nie jesteśmy, bogaci też nie, żyje się nam dobrze. Kolejna sprawa, to mój tata - strasznie się go boje, nie wiem dlaczego. Często jest tak, że tata krzyczy na mnie na mamę. Jest on strasznie nerwowy i wydaje mi się, że ma problem z alkoholem, tzn. rodzice są właścicielami baru i tata nie jest codziennie pijany tylko gdy jest powód, żeby napić się wódki i wydaje mi się, że nie ma umiaru. Ja też jestem strasznie nerwowy i łatwo wpadam w złość gdy coś mi nie wychodzi. Z ludźmi mam dobry kontakt w starej klasie dość dużo osób mnie lubiło, a teraz nie wiem, bo jestem w nowej klasie 1 w liceum. Lepszy kontakt ma z dziewczynami. Kolejny problem to, że wydaje mi się, że rodzice jak byłem mały bardziej woleli bar niż mnie (jak to mama mówiła "wtedy musieliśmy pracować żeby tobie się lepiej żyło") - mam o to żal, bo wcale nie potrzebuję aż tak dobrze żyć. Chciałbym sam do wszystkiego dojść. Inna sprawa to, ze kiedy miałem 8 lat wypiłem świadomie alkohol. Bardzo często się masturbuje i czasami sobie podpalam marihuanę (palenie bardzo kontroluje, bo papierosów nie palę), żeby trochę uciec od tej rzeczywistości. Boję i wstydzę się iść do psychologa/psychiatry. Z mamą kiedyś na ten temat rozmawiałem, ale to bardzo rzadko. Ostatnio czuje się cały czas zdołowany i niedoceniany. Proszę o dyskrecję i pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pozbyć się natretnych myśli?

Mój problem polega na nawracających natręctwach. Opisze pokrótce moją historię. W dzieciństwie przeżyłam bardzo wiele, począwszy od choroby alkoholowej ojca, skończywszy na jego samobójstwie. Jednak mam naturę bardzo przyjaznej, ciepłej i optymistycznej osoby pełnej wiary, że wszystko się uda...

Mój problem polega na nawracających natręctwach. Opisze pokrótce moją historię. W dzieciństwie przeżyłam bardzo wiele, począwszy od choroby alkoholowej ojca, skończywszy na jego samobójstwie. Jednak mam naturę bardzo przyjaznej, ciepłej i optymistycznej osoby pełnej wiary, że wszystko się uda i bez problemu dałam sobie z tym traumatycznym przeżyciem radę. Poradziłam sobie przy wsparciu człowieka, chłopaka, z którym byłam od wielu lat i czułam się przy nim bezpiecznie. Jednak po 8 latach bycia z tym człowiekiem on odszedł ode mnie do innej. Przeżyłam szok, tym bardziej, że byliśmy naprawdę cudowną parą. Wtedy przeżyłam ogromne załamanie nerwowe, trwające 9 m-cy, ale obyło się bez pomocy psychiatry czy psychologa. Pomogło wsparcie licznych, cudownych ludzi. Po 9 m-cach poznałam mojego obecnego męża i odkryłam życie na nowo. Byłam szczęśliwa i pełna wiary, że wszystko się uda. Jedynym dyskomfortem, który odczuwałam były tzw. tiki nerwowe polegające na zaciskaniu powiek, by rozładować napięcie nerwowe. Powoli i ten problem ustąpił, choć powraca bardziej lub mniej nasilony. Wszystko układało się cudnie, wyszłam za mąż, zaszłam w ciążę (choć podczas ciąży prześladował mnie dziwny lęk o zdrowie dziecka, że będzie chore, że mąż nas wtedy zostawi itp). Potem urodziłam piękne, zdrowe dziecko. Co się okazało, wtedy jak byłam w 9 tym m-cu ciąży mój mąż miał internetowy romans. Dowiedziałam się o tym jak moja córka miała 4 m-ce. Wtedy przeżyłam wstrząs. Poszliśmy wspólnie do psychologa, wybaczyłam mężowi, ale zaczęły pojawiać się natręctwa, które dotyczyły mojego dziecka, że jej zrobię krzywdę. Udałam się do psychiatry i jestem pod jej opieka 3 lata. Brałam leki, których z czasem dawka została mi zmniejszona do połówek dwóch leków. Nawet przez jakiś czas wychodziłam już z brania tych leków, ale po 2 m-cach (z powodu bardzo stresującej sytuacji w pracy ) psychiatra mówiła, żeby jednak wrócić do połówek. Ogólnie czuję się cudownie, pracuję, natręctwa ustępują, ale co mnie martwi - czasem wracają. Bardzo się wtedy boję być sama z córką, a bezpiecznie i szczęśliwie się czuję, gdy jest z nami mąż. Bardzo bym chciała, aby ten problem znikną z mojego życia, bo jak mam natręctwa to jak np. widzę nóż, czy nożyczki to od razu wyobrażam sobie, że mogłabym zrobić krzywdę mojemu najukochańszemu dziecku. Potem to mija i nóż i nożyczki mi nie przeszkadzają. W sytuacjach kulminacji natręctw, lęku boję się wziąć nóż, by obrać ziemniaki przy córce itp. Z racjonalnego punktu widzenia i wiedzy jaką posiadam wiem, że nie mogłabym zrobić krzywdy nikomu, ale nie wiem jak sobie poradzić. Pomóżcie, błagam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co mi jest? Co powinnam z tym zrobić? Mam nerwicę?

Witam! Mam 15 lat i miewam dziwne napady. Na początku kwietnia tego roku wszystko się zaczęło. Poszłam do szkoły i nagle zaczęłam się trząść, byłam osłabiona, suchość w gardle, kołatanie serca, nadciśnienie. Poszłam z tym do lekarza przepisał...

Witam! Mam 15 lat i miewam dziwne napady. Na początku kwietnia tego roku wszystko się zaczęło. Poszłam do szkoły i nagle zaczęłam się trząść, byłam osłabiona, suchość w gardle, kołatanie serca, nadciśnienie. Poszłam z tym do lekarza przepisał mi leki, zażywałam je, aż do ich skończenia. Przestałam je brać i teraz ataki pojawiły się na nowo, lecz doszły nowe objawy takie jak: duszności, paraliż rąk, jeszcze większe zmęczenie i do tego problemy z zasypianiem. Znów zaczęłam brać leki, ale one już mi nie pomagają. Pewnej nocy zaczęłam się trząść, dostałam biegunki, idąc do łazienki myślałam, że zemdleje, więc się położyłam i miałam wrażenie, że się już nie obudzę. W szkole, w kościele gdziekolwiek jestem to mnie to dopada. Co mi jest? Co powinnam z tym zrobić? Z każdym dniem jest myśl czy dzisiaj też będę źle się czuła.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy z nerwicą można wygrać?

Witam serdecznie. Jestem 25-letnią kobietą. Czy z nerwicą można wygrać? Chodzę od roku do psychologa, moim zdaniem bardzo dobrego, pracującego w nurcie psychodynamicznym i czegoś mi tu brakuje. Dzięki terapii zdobyłam dużą wiedzę na swój temat, dotarłam do źródeł wielu...

Witam serdecznie. Jestem 25-letnią kobietą. Czy z nerwicą można wygrać? Chodzę od roku do psychologa, moim zdaniem bardzo dobrego, pracującego w nurcie psychodynamicznym i czegoś mi tu brakuje. Dzięki terapii zdobyłam dużą wiedzę na swój temat, dotarłam do źródeł wielu lęków, jednak nie wiem, co dalej? Czy ten nurt w terapii polega wyłącznie na analizowaniu nieświadomości? Panicznie boję się wymiotów a w momencie gdy czuję lęk, pojawiają się mdłości i na odwrót, i koło się zapętla. Mam problemy z jedzeniem, boję się, iż jakiś posiłek może jakoś mi zaszkodzić. Na ten moment wiem, że moja nerwica ma w swoje źródło m.in. w braku zaufania do ludzi. Wszyscy wydają mi się podejrzani i dwulicowi, boję się, że każdy chce mi na różne sposoby zaszkodzić, od rodziców, po lekarzy, znajomych. Zgaduję cudze myśli, zawsze są one negatywne i oceniające. Z tego rodzą się we mnie napięcia, przebywając wśród ludzi tak bardzo boję się odrzucenia, że kontroluję każde słowo, działanie, boję się też kogoś urazić a z tego lęku bierze się też niestety nienawiść do tych, których się boję... I tak balansuję pomiędzy tą nadmierną kontrolą siebie a nienawiścią, złością na innych i na siebie też. W jaki sposób mogłabym sobie pomóc, tak na poziomie dnia powszedniego? Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam problem z nerwicą serca, czy z hormonami?

Witam, mam 19 lat, od paru lat dolega mi nerwica lękowa - fatalnie się wtedy czuję, jest mi słabo, panikuję w dużym skupisku ludzi itd. Miałam robiony holter - mam szmery, ale też przyśpieszoną akcję serca, lekarz twierdzi, że to...

Witam, mam 19 lat, od paru lat dolega mi nerwica lękowa - fatalnie się wtedy czuję, jest mi słabo, panikuję w dużym skupisku ludzi itd. Miałam robiony holter - mam szmery, ale też przyśpieszoną akcję serca, lekarz twierdzi, że to przez nerwicę. Od paru lat dolegają mi krwawienia po okresie, ginekolog poza stanem zapalnym nic więcej nie stwierdził. Od 2 dni znowu mam to krwawienie i ból brzucha, do tego nasiliły się objawy nerwicowe - idąc do znajomej waliło mi serce i dziwnie się czułam, w pewnym momencie upadłam, tak jakbym zasłabła, pozbierałam się i ledwo doszłam do znajomej, myślałam, że umrę, wzięłam coś uspakajającego, po paru godz. czuję się już lepiej, ale mam pytanie: czy oprócz nerwicy mogę mieć problem z hormonami? Jak to sprawdzić, do jakiego lekarza się udać? Pozdrawiam, Kasia

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Lęk przed snem - jak z nim walczyć?

Witam. Moja siostra ma problemy ze snem. Ma 14 lat i w wieku 3 lat straciła tatę. Mieszkała do teraz wraz z dwiema starszymi siostrami i mamą. W ostatnich miesiącach siostry się wyprowadziły i została sama z mamą. Ma...

Witam. Moja siostra ma problemy ze snem. Ma 14 lat i w wieku 3 lat straciła tatę. Mieszkała do teraz wraz z dwiema starszymi siostrami i mamą. W ostatnich miesiącach siostry się wyprowadziły i została sama z mamą. Ma problemy z rozłąką. Z najstarszą siostrą była bardzo związana i pomimo mieszkania w jednym mieście każde spotkanie z siostrą kończy się płaczem. Ale najważniejszy problem jest ze snem, zawsze spała ze starszą siostrą.

Teraz mama stara się z nią zasypiać, lecz nawet to nie pomaga. Chodzi spać późno, czyli około 12-1 w nocy, oczywiście z włączonym telewizorem całą noc, ale i to nie pomaga i budzi się w nocy. W nocy słyszy szelesty, szumy, stukania i boi się ponownie zasypiać. Boi się również sama zostawać w domu, niestety teraz bywają takie sytuacje i jest zawsze z tym problem, bo ona wtedy nadsłuchuje i zawsze jakieś trzaski usłyszy. Proszę o pomoc, co mamy zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ciągle czuję niepokój. Czy to jest nerwica?

Witam, mam na imię Ola, mam 27 lat. Jestem mamą 5 letniego Adrianka, mam męża. Dobrze mi się układa w małżeństwie, choć czasami są zgrzyty, bo mężowi zdarza się od czasu do czasu popijać. Z wykształcenia jestem pedagogiem. Powinnam umieć...

Witam, mam na imię Ola, mam 27 lat. Jestem mamą 5 letniego Adrianka, mam męża. Dobrze mi się układa w małżeństwie, choć czasami są zgrzyty, bo mężowi zdarza się od czasu do czasu popijać. Z wykształcenia jestem pedagogiem. Powinnam umieć radzić sobie z problemami, ale zupełnie nie wiem co się ze mną dzieję. Wszystko zaczęło się w lipcu, kiedy zachorował mój syn. Zwykła angina, ale antybiotyki od razu nie zadziałały i leczenie trwało ponad miesiąc. Wtedy bardzo się bałam, nachodziły mnie czarne myśli, że dziecko ma jakąś poważną chorobę, a lekarze jej nie rozpoznali. Bardzo wyczerpał mnie wtedy ten czas leczenia dziecka. Później dziecko wyzdrowiało i wszystko wróciło do normy w domu. Jednak od tamtego czasu ja ciągle czuje niepokój. Cały czas czuje obawy, lęk. Boję się, że coś złego się wydarzy. Stałam się bardzo wrażliwa na wszystkie doniesienia w prasie na temat wojen, kataklizmów. Cały czas się czegoś boję. Szczególnie niespokojna jestem wieczorem i rano. Bardzo często boje się zostawiać dziecko w przedszkolu, bo może się coś złego wydarzy - rano nachodzą mnie takie myśli. W ciągu dnia w pracy jest ok. Mam prace która lubię, nie stresującą, jednak czuje cały czas jakieś obawy. Nie unikam ludzi, wręcz przeciwnie, jeżeli czuję lęk od razu czuję potrzebę przebywania z kimś, nie lubię być sama. Staram się wyciszyć, wyluzować, chodzę na fitness, wieczorem bardzo czeto wychodzimy wspólnie na spacery przed snem, ale to nie pomaga Nie wiem co się dzieje. Może to jakaś nerwica?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Czy lęk przed ludźmi może być źródłem nerwicy?

Czy źródłem nerwicy może być lęk przed ludźmi? Jeśli mam 28 lat, jak długo będę się uczyła budowania relacji?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Depresja, nerwica, opetanie?

Witam serdecznie. Pewnie takich jak ja jest setki, tysiące. I pewnie tak jak ja te osoby nie wiedzą co zrobić. Najważniejsze i najtrudniejsze jest przyznanie się, że jest problem, że mamy problem. Ja bynajmniej mam, bo to co robię, to...

Witam serdecznie. Pewnie takich jak ja jest setki, tysiące. I pewnie tak jak ja te osoby nie wiedzą co zrobić. Najważniejsze i najtrudniejsze jest przyznanie się, że jest problem, że mamy problem. Ja bynajmniej mam, bo to co robię, to nie jest normalne. Budzę się rano, nie mam ochoty na nic, nawet do życia. Od kilku tygodni nawet ciężko jest mi uśmiechać się. Przychodzi mi to z wielkim trudem. Nawet jeśli uśmiechnę się, bo muszę, przecież trzeba pokazać, że wszystko jest ok, to i tak ten uśmiech znika szybciej niż pojawił się. Nie chcę rozmawiać z nikim. Denerwują mnie wszyscy! A jak ktoś pyta o coś, to już w ogóle… A później mam wyrzuty sumienia - przecież oni nic nie zrobili. Jestem taka samotna… Czuje się samotna. Albo to tylko tak się mi wydaje, bo nie dopuszczam nikogo do siebie. Ale to jest nic. Nic w porównaniu do tego jak dochodzi do kłótni z moim partnerem. I to właśnie tutaj tkwi problem. Czasami nienawidzę go za to, że tak wyprowadza mnie z równowagi. A może powinnam obwiniać siebie? Może to moja wina, a nie jego? Ale ja potrafię przestać, mimo tego, że wybucham, potrafię zamknąć się, kazać mu wyjść - wyjdź stąd!, wynos się!, nie mam ochoty z Tobą rozmawiać! - ale On nie, zostaje. I te słowa przykre, te wszystkie słowa, prosto w serce! A to tak boli! Ja już nie mogę, a w środku narasta gniew, agresja. Nie, to nie jest gniew. Ja nie denerwuję się. Ja wpadam w szał. W furię. Tak, tak można to określić. A wtedy jest koniec. To co dzieje się, że mną podczas tego stanu – Boże… I to wystarczy tylko jedna sekunda, jedno słowo i pękam. Mam ochotę rzucić w niego czymś ciężkim, najcięższym, czymkolwiek. Mam ochotę go uderzyć, bo już nie mogę słuchać tych słów, a może wykorzystuję to, że On już nie może mnie uderzyć? Miał zakaz zbliżania się do mnie za pobicia, a ja głupia zostałam, wróciłam. A On bił mnie jak faceta, kopał jak w worek treningowy, wepchnął pod samochód… Policja, sąd, sprawa, zakaz, a ja głupia nadal jestem, zadaję sobie pytanie: po co? dlaczego? - nie potrafię uwolnić się. Te słowa, te wszystkie słowa… Nie kłócimy się często, ale jak dochodzi do kłótni - koszmar. Tyle rzeczy zniszczonych, ciuchów podartych, nocy nieprzespanych… Serce zranione od słowa, od krzyku do krzyku - on zaczyna swoje wyzwiska, ja krzyczę, ale tak, że głos zmienia się mi zupełnie. Chcę nadal krzyczeć, ale nie mogę wydusić słowa z siebie. Głos uwiązł mi w gardle. Zaczynam ciężko oddychać, nie potrafię złapać oddechu, źrenice rozszerzają się, cala trzęsę się, cała – ręce, nogi, głowa. Powiedział, że widział, że nie jestem sobą. Obłęd w oczach. Cala trzęsę się. Jest mi niedobrze, mam nudności. Momentalnie zbiera mnie na wymioty, ale za chwilę przechodzi. Bolą mnie mięśnie. Udało mi się opanować kilka razy, ale większość - nie. Jestem zła na siebie. Wpadam w furię, ale za chwilkę przechodzi. Jak denerwuję się, zaczynam chodzi w kółko. Nie mogę przestać chodzić, nie mogę ustać w miejscu. Czuje jakbym była nieobliczalna. Mam problem, nie chce już tak. Nie wiem co mam zrobić. Jak się od tego uwolnić? Nie mam na tyle siły. Serce mi pęka, boli. Sama nie dałabym rady. Proszę o pomoc, błagam!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Reakcja somatyczna na przeciążenie emocjonalene, zawał, czy nerwica?

Witam, mam 32 lata, jestem samotną matką, mam super córkę, która w tym roku skończyła 6 lat. Rok temu - mniej więcej o tej samej porze - przydarzyło mi się coś bardzo dziwnego. Byłam w pracy, kończyłam właśnie trzecia kawę...

Witam, mam 32 lata, jestem samotną matką, mam super córkę, która w tym roku skończyła 6 lat. Rok temu - mniej więcej o tej samej porze - przydarzyło mi się coś bardzo dziwnego. Byłam w pracy, kończyłam właśnie trzecia kawę, gdy nagle odczułam ból w klatce piersiowej, niemożność złapania oddechu, kręciło mi się w głowie, czułam się bardzo dziwnie i słabo. Najdziwniejsze jest to, że zaczęłam bardzo silnie odczuwać lęk przed śmiercią. Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie doświadczyłam. Pracuję w olbrzymim biurowcu, wstałam i wiedziałam, że muszę gdzieś wyjść, bo zemdleję. Wieczorem - będąc przekonana, że jest to początek przeziębienia, a był to okres pandemii świńskiej grypy - udałam się do internisty. Lekarz, po zbadaniu mnie i przeprowadzeniu wywiadu skierował mnie na EKG. Wynik był przerażający: zawał ściany dolnej - prawdopodobnie przebyty. Lekarz powiedział, że jeśli i czuje się dobrze, wypuści mnie do domu, ale jeśli nie… Oczywiście udałam się do domu ze skierowaniem do kardiologa w ręce. Kardiolog zlecił badania krwi, echo serca, itp. - wyniki wyszły bardzo dobrze. Nic nie wskazywało na przebyty zawał. Kardiolog stwierdził, że to reakcja somatyczna na przeciążenie emocjonalne i zapisał magnez B6. Do dnia dzisiejszego taka sytuacja nigdy się nie powtórzyła. Moje dzieciństwo nie było usłane różami. Ojciec alkoholik - często po nocach awanturował się z mamą. Ojciec mojego dziecka siedzi w więzieniu, a ja zaczęłam spotykać się z żonatym mężczyzną. Jest we mnie wiele sprzeczności, ale takie życie - raczej nie mam z tym problemu. Czy powinnam udać się do lekarza – specjalisty jeśli taki stan się powtórzy?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Lęki nocne - czy faktycznie powinnam zwrócić się do lekarza?

Witam serdecznie, mam na imię Agnieszka i mam 25 lat. Od kilku lat borykam się z pewnymi problemami natury psychicznej (tak mi się w każdym razie wydaje). Poniżej przedstawię pewne objawy i sytuacje, które mnie niepokoją (troszkę dużo tego będzie)....

Witam serdecznie, mam na imię Agnieszka i mam 25 lat. Od kilku lat borykam się z pewnymi problemami natury psychicznej (tak mi się w każdym razie wydaje). Poniżej przedstawię pewne objawy i sytuacje, które mnie niepokoją (troszkę dużo tego będzie). Wszystko zaczęło się od mojego wyjazdu z rodzinnego miasta na studia. Po paru miesiącach (2-3) okazało się, że nie jestem w stanie przebywać sama w mieszkaniu (wynajmowałam mieszkanie ze współlokatorką). Za każdym razem kiedy zostawałam sama miałam jakby napady lękowe, chodziłam w kółko po mieszkaniu, chciało mi się płakać, miałam wrażenie jakby zaraz coś miało się stać strasznego. Nie byłam w stanie nad tym zapanować. Wychodziłam wtedy z domu na długie spacery, żeby chociaż przez jakiś czas przebywać wśród ludzi. Od razu zaznaczam, że nie jestem osobą bardzo towarzyską. Wszyscy moi przyjaciele mieszkają w innych miastach, a ja sama mam problem w nawiązywaniu nowych znajomości. Niestety po powrocie ze spacerów wszystko zaczynało się od nowa. Muszę też nadmienić, że te sytuacje powtarzają się do dnia dzisiejszego. Co gorsze, mój maż bardzo często jeździ w delegacje (nawet co tydzień) i zostaję sama w domu. Często mam wrażenie, że popadam w depresję. Dziwne jest dla mnie to, że wystarczy, ze ktoś przebywa w mieszkaniu (i nawet nie muszę go widzieć - mój mąż ma swoją pracownię w mieszkaniu, w której spędza większość czasu) i od razu inaczej się czuję. Sama świadomość przebywania tej drugiej osoby wpływa na mnie pozytywnie. Mój ojciec od dawna cierpi na depresję i zaczęłam się zastanawiać czy jest tu jakieś powiązanie. Już jako małe dziecko cierpiałam na bóle głowy, ale podczas studiów zaczęły się migreny. Poszłam do neurologa, po kilku badaniach wykryto torbiel pod czaszką. Lekarz stwierdził, że mam zrobić badania za rok, aby sprawdzić czy torbiel się powiększa. A migreny nie są jej skutkiem, lecz skutkiem stresów (bardzo łatwo się stresuję). Niestety jedyną wtedy radą lekarza było unikanie stresów i joga :/ no więc męczyłam się z migrenami przez 2 lata (dochodziło do takich okresów, ze miałam nawet 2-3 razy w tygodniu migrenę). Rok temu trafiłam do innego neurologa. Powtórzyliśmy badania i się okazało, że torbiel się powiększyła, chociaż wg lekarza to może być różnica w badaniach, bo najpierw miałam tomografię a potem rezonans magnetyczny. Zaczęłam brać jakieś tabletki, które miały poszerzać naczynka krwionośne w mózgu. Brałam je pół roku. Nie odczułam większej różnicy, co więcej - bardzo źle się po nich czułam. Do tej pory cierpię na migreny. Kolejna rzecz, którą chcę opisać to zaburzenia snu. Ponad rok temu przeprowadziłam się do mojego obecnego męża, który mieszkał na przedmieściach w domku jednorodzinnym. Pewnego dnia do domu dostały się 2 pająki (przyznam, że nigdy w życiu nie bałam się pająków, wręcz zawsze straszyłam nimi moją bliźniaczkę). Jednak nigdy też nie widziałam tak wielkich pająków, bo zawsze mieszkałam w blokowisku. Dostałam potwornej histerii. Mój mąż musiał mnie przez godzinę uspokajać i stwierdził, że o mały włos byłby zmuszony uderzyć mnie w twarz, żebym się jakoś ocknęła z tego. Od tamtej pory regularnie dostawałam histerii na widok pająka. Co gorsza zaczęłam mieć koszmary senne z pająkami w roli głównej kilka razy w tygodniu. Przeraża mnie myśl, że pająk mógłby chodzić po moim łóżku albo dotknąć mnie. Mój mąż zaczął się bardzo niepokoić, bo moje koszmary zaczęły być coraz gorsze. tzn. budziłam się z krzykiem w nocy i nie mogłam się uspokoić. Co gorsza zaczęłam mieć poważne problemy z bezsennością. Potem zaczęły się problemy innego typu ze snem... zaczęłam się budzić z krzykiem przy każdym najmniejszym dźwięku, mój mąż musiał mnie uspokajać parę minut, potem zasypiałam i nic nie pamiętałam. Zdarza się to nawet po kilka razy w nocy do dzisiaj. Mój mąż zaczął się bardzo niepokoić o mnie. Najgorzej było kiedy on zachorował i ciągle kaszlał i kichał. Myślałam, że wpadnę w obłęd, bo za każdym razem jak kaszlnął albo kichnął w nocy to się budziłam z krzykiem. Najciekawsze jest to, że ja nie słyszę samego kaszlnięcia, tylko słyszę np. krzyk, albo jakby ktoś klasnął mi przy uchu, albo jakby coś niesamowicie ciężkiego spadło mi przy głowie. Na studiach też miałam takie sytuacje ale o wiele rzadziej. Z reguły wtedy leżąc na granicy snu miałam wrażenie, że ktoś mi krzyczy do ucha i zrywałam się przerażona z łózka. Ale teraz to już zaczyna być nienormalne, mój mąż boi się chodzić po pokoju, żebym czasem nie zaczęła krzyczeć. Dziwni mnie to, ze te stany, nazwijmy je "lękowe" (choć nie znam się na terminologii medycznej) pojawiają się nawet kiedy nie miałam stresującego dnia. Mój mąż ciągle mnie namawia, żebym poszła do psychologa/psychiatry, ale ja, jak większość ludzi, się przed tym wzbraniam :). Ostatnio zdecydowaliśmy się na psa, żebym miała towarzystwo kiedy mojego męża nie ma. Myślę, że to dobry pomysł, bo kocham psy i sama ich obecność poprawia mi nastrój. Bardzo proszę o wypowiedzenie się na powyższy temat. Czy mam się czym martwic? Czy faktycznie powinnam zwrócić się do lekarza? I czy powinien być to psycholog czy psychiatra (nie znam się na tym)? Mam nadzieję, że da się to jakoś rozwiązać nie używając środków farmakologicznych, ponieważ planujemy z mężem dziecko. Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź :) i przepraszam za chaotyczną wypowiedź (starałam się zawrzeć wszystko co mi się kojarzy z tą sprawą).

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie wiem co to jest, może jakaś nerwica?

Mam 20 lat, wyniki mam wszystkie dobre, ale cały czas mi jest słabo, już od 3 tygodni nie wiem co się dzieje ze mną, nie mam siły na nic, nie wiem jak sobie z tym radzić. Lekarze rozkładają ręce, a...

Mam 20 lat, wyniki mam wszystkie dobre, ale cały czas mi jest słabo, już od 3 tygodni nie wiem co się dzieje ze mną, nie mam siły na nic, nie wiem jak sobie z tym radzić. Lekarze rozkładają ręce, a ja się martwię. Co mi jest? Pomocy, może jakieś leki na nerwicę brać? Już nie wiem od czego to jest.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mama mi nie wierzy i myśli, że mam szkolną fobię. Jak ją przekonać, że to nieprawda?

Nie wiem co mam robić! Często boli mnie brzuch i wymiotuję rano. Codziennie płaczę, sama nie wiem z czego. Mówiłam o tym mamie i uważa, że mam szkolną fobię. Byłam z nią kilka razy u psychologa i ciągle się upierała,...

Nie wiem co mam robić! Często boli mnie brzuch i wymiotuję rano. Codziennie płaczę, sama nie wiem z czego. Mówiłam o tym mamie i uważa, że mam szkolną fobię. Byłam z nią kilka razy u psychologa i ciągle się upierała, że mam szkolną fobię. Tak naprawdę to cieszę się, że chodzę do mojego gimnazjum. Mówiłam to jej, ale i tak mi nie wierzy. Po rozwodzie z moim tatą znalazła sobie innego partnera. Dobrze mnie traktuje i jesteśmy kolegami. Jestem dobrą uczennicą. Gdy byłam z mamą na badaniach lekarz przepisał mi tabletki, które mam brać 2 miesiące. Biorę je już miesiąc i nie pomagają. Nie wiem co mam zrobić! Cokolwiek powiem lub zwierzam się mamie, ona mi nie wierzy... Jak mogę przekonać mamę by mi wierzyła? Przecież nigdy jej nie okłamałam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Wmawiam sobie, że umieram, że zaraz dostanę zawału i umrę - to nerwica czy depresja?

Witam, chciałam zapytać o to, czy komuś również dolega to, co mi. Otóż od kilku tygodni dostaje napadu lęku o życie, mam zimne ręce i stopy, serce bije strasznie szybko i mam podwyższone ciśnienie, trzęsę się i napada mnie...

Witam, chciałam zapytać o to, czy komuś również dolega to, co mi. Otóż od kilku tygodni dostaje napadu lęku o życie, mam zimne ręce i stopy, serce bije strasznie szybko i mam podwyższone ciśnienie, trzęsę się i napada mnie "fala strachu" przez co doprowadza mnie to do obłędu. Wmawiam sobie, że umieram, że zaraz dostanę zawału i umrę i nikt mi nie pomoże, że czeka mnie nieuchronna śmierć (nawet pisząc to teraz zaczynam czuć się niepewnie), nie wiem co mam robić. Kilka miesięcy temu straciłam kogoś bardzo ważnego w swoim życiu, zaczęłam brać tabletki na imprezach, po jakimś czasie postanowiłam wziąć całą paczkę i dostałam ataku paniki, myślałam, że serce mi stanie, dostałam w szpitalu kroplówkę i było w porządku. Od tamtego incydentu nie brałam niczego, tylko trochę popijałam alkoholu w weekendy. Teraz boje się nawet dotknąć piwa, bo boje się, że to mnie zabije. Nie jestem już taka jak kiedyś, mam dziwne myśli, ciągle czuję się jakbym "nie była w sobie", boję się panicznie śmierci, że będzie bolało, że będę świadoma wszystkiego i nie dopuszczam myśli, choć wiem o tym, że od tak nie ma się zawału. To straszne uczucie, nie wiem co mam robić. Boję się, że dostane tego ataku przy ludziach, że coś sobie ubzduram, że coś mi się naprawdę stanie. Panikuję na myśl o tym, że niedługo oszaleję, że w końcu moje zmęczone serce stanie i umrę. Naprawdę nie wiem co mi jest ;(

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak pokonać nadmierny i bezpodstawny lęk o zdrowie i życie bliskich?

Witam, Mam 17 lat i od dłuższego czasu doświadczam bardzo silnego lęku o zdrowie i życie moich bliskich. Zamartwiam się gdy Rodzice jadą do pracy, bo po drodze może im się przydarzyć wypadek. Boję się, że ktoś może ich napaść...

Witam, Mam 17 lat i od dłuższego czasu doświadczam bardzo silnego lęku o zdrowie i życie moich bliskich. Zamartwiam się gdy Rodzice jadą do pracy, bo po drodze może im się przydarzyć wypadek. Boję się, że ktoś może ich napaść itd. Kiedy przez kilka dni nie odwiedzam Babci i Dziadka mam okropne wyrzuty sumienia, że jeśli im coś się stanie mnie przy nich nie będzie. Kiedy pokłócę się z kimś bliskim natychmiast muszę się pogodzić, bo co by było gdyby coś im się stało, a między nami byłyby „ciche dni”? Dzwonie do moich bliskich kilka razy, sprawdzam czy wszystko jest w porządku. Jeśli tylko mam okazję to jadę lub wychodzę z nimi, bo mam przeświadczenie, że mojej obecności nic im się nie stanie. Jeśli nie odbierają telefonu wpadam w panikę, jestem cała nerwowa. Zdarza się, że wykonuje wtedy szereg czynności np. odwracam głowę w ustalonej kolejności, „uśmiecham się” do świętych obrazków czy powtarzam w myślach tą samą formułkę. Bardzo mnie ta sytuacja frustruje. Może wpływ na to ma fakt, że jestem jedynaczką? Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy te duszności na pewno spowodowały nerwy?

Witam. Mam pytanie. Od jakiegoś miesiąca mam duszności. Jak wezmę taki głębszy oddech to mam wrażenie, że powietrze mi dochodzi tylko tak w połowie i strasznie mnie to meczy. Byłam u lekarza i stwierdził, że to z nerwów. Myślicie, że...

Witam. Mam pytanie. Od jakiegoś miesiąca mam duszności. Jak wezmę taki głębszy oddech to mam wrażenie, że powietrze mi dochodzi tylko tak w połowie i strasznie mnie to meczy. Byłam u lekarza i stwierdził, że to z nerwów. Myślicie, że to możliwe? Fakt, miałam bardzo stresujący czas, ale boję się, że to coś innego. Nie wiem jak sobie pomóc. Chciałabym wiedzieć, czy na pewno to przez nerwy. Pomóżcie proszę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty