Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 6 9 0

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Jak odróżnić natrętne myśli od samobójczych?

JAK ODRÓŻNIĆ NATRĘTNE MYŚLI OD SAMOBÓJCZYCH?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Choroba psychiczna czy inny problem zdrowotny?

Witam! Mam 21 lat i za sobą leczenie w szpitalu psychiatrycznym – 2 lata temu – i rok temu zakończyłam definitywnie leczenie depresji nerwicowej. Pół roku temu zaczęłam być strasznie drażliwa, wszyscy dokoła mówili, że szukam dziury w całym i...

Witam! Mam 21 lat i za sobą leczenie w szpitalu psychiatrycznym – 2 lata temu – i rok temu zakończyłam definitywnie leczenie depresji nerwicowej. Pół roku temu zaczęłam być strasznie drażliwa, wszyscy dokoła mówili, że szukam dziury w całym i że czepiam się, a z mojej strony wyglądało to jakby robili mi na złość. Miesiąc temu (dodam, że zaczęło się to od chwili, gdy pierwszy i ostatni raz zażyłam marihuanę) zaczęłam się bać najbardziej tego, że umrę na zawał albo wylew, serducho momentami wali, jakby miało wyskoczyć, puls mam od 90-120. EKG w miarę okej, z lekko przyspieszoną pracą serca. Najlepiej się czuję, leżąc w łóżku sama, a z drugiej strony boję się być sama, bo w razie jak by mi się coś stało, nikt nie zadzwoni na pogotowie. Boję się, że umrę albo że mnie ktoś zabije. Jak wychodzę z domu, mam wrażenie, że zaraz zemdleję, robi mi się gorąco i muszę zatrzymać się z wrażeniem, że za sekundę zemdleję. Prawie ciągle mam uczucie, jakby wszystko, co się dzieje, było nierealne, jakby we śnie. Najgorsze jest jak z kimś rozmawiam, jak ktoś coś mówi do mnie, wtedy mam uczucie jak przy déja vu, tylko bez uczucia, że to słyszałam, natomiast jakby te słowa za głęboko trafiały mi do mózgu, z lekkimi zawrotami głowy. Odczuwam to jakby ktoś do mnie mówił, gdy tracę przytomność (oczywiście nie tracę przytomności i nie mdleję, kilka lat temu zemdlałam, stad znam to uczucie). Podejrzewam, że może to być nerwica lub inna choroba psychiczna, natomiast boję się, że marihuana "popsuła" mi coś w mózgu i że to uczucie będę miała już zawsze. Bardzo proszę o jakąś odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Nerwica a DDA

Witam, mam zaburzenia lękowe z napadami lęku, jestem dzieckiem alkoholika. Czy nerwica może być związana z tym DDA?
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Nerwica a schizofrenia

Czy zaburzenia lękowe z napadami lęku mogą się zmienić w schizofrenię? Choruję na nerwicę od 2008 roku, leczyłam się antydepresantami, miałam przerwę1,5 miesiąca i objawy wróciły, i znów jestem na tym samym leku. Jestem po psychoterapii grupowej, boję się, że...

Czy zaburzenia lękowe z napadami lęku mogą się zmienić w schizofrenię? Choruję na nerwicę od 2008 roku, leczyłam się antydepresantami, miałam przerwę1,5 miesiąca i objawy wróciły, i znów jestem na tym samym leku. Jestem po psychoterapii grupowej, boję się, że to zmieni się w schizofrenię. Czy lekarze mogą się mylić z diagnozą?

Nerwica natręctw. Leczenie.

Witam serdecznie, ostatnio pytałam odnośnie leczenia nerwicy natręctw w pracy. Posłuchałam Pana i poszłam do psychiatry. Przepisal mi *** (przyp. - nazwa handlowa usunięta) (przez pierwsze 4 dni pół tabletki, później po 1 tabletce. W aptece dostałam zamiennik ***. Proszę... Witam serdecznie, ostatnio pytałam odnośnie leczenia nerwicy natręctw w pracy. Posłuchałam Pana i poszłam do psychiatry. Przepisal mi *** (przyp. - nazwa handlowa usunięta) (przez pierwsze 4 dni pół tabletki, później po 1 tabletce. W aptece dostałam zamiennik ***. Proszę mi powiedzieć, czy to skuteczny lek na nerwicę natręctw? Zaczęłam kuracje od soboty 29.01.2010. Czuję się na razie nieąle, nie mam żadnych skutków ubocznych, choć wiem, że lek zaczyna działać po długim czasie stosowania. Pozdrawiam serdecznie. kaja123
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Nie potrafię żyć bez lęku

Ciągle wynajduję sobie nowe powody do BANIA SIĘ. Najróżniejsze - to może być nieuzasadniona ciąża, lęk przed napadem, wypadkiem drogowym, każdy ból jest dla mnie symptomem raka lub innej ciężkiej choroby, czasem boję się, że po prostu zrobię coś...

Ciągle wynajduję sobie nowe powody do BANIA SIĘ. Najróżniejsze - to może być nieuzasadniona ciąża, lęk przed napadem, wypadkiem drogowym, każdy ból jest dla mnie symptomem raka lub innej ciężkiej choroby, czasem boję się, że po prostu zrobię coś głupiego. Jeżeli coś już sobie wytłumaczę, to natychmiast znajduję sobie nowe zagrożenie.... Takie lęki pojawiły się u mnie około 3-4 lat temu. Miewam od tego czasu "kłucia serca", co zdiagnozowano u mnie jako objaw stresu. Nie potrafię radzić sobie ze stresem, dużo palę, drapię się po całym ciele, nerwowo przeczesuję włosy, stale muszę coś robić z rękoma. Nie potrafię podejść do niczego na luzie, są dni, kiedy te lęki uniemożliwiają mi normalne funkcjonowanie. Ostatnio miewam jakby ataki paniki, "ściska" mnie wtedy całą w środku, mam ochotę płakać, nie wiem co robić... Kiedyś taka nie byłam, byłam przebojowa i nie zważałam na nic. Nie wiem, jak się tego pozbyć. Męczy mnie to zarówno psychicznie, jak i fizycznie...

Lęk przed obrona pracy magisterskiej

Niedługo czeka mnie egzamin obrony pracy magisterskiej i strasznie się boję. Z tego, co pamiętam, każdy egzamin bardzo przeżywałam. Nie obeszło się bez dodatkowych leków wspomagających, jak np. Persen czy Kalms. Oprócz nich biorę już leki psychotropowe, antydepresyjne i...

Niedługo czeka mnie egzamin obrony pracy magisterskiej i strasznie się boję. Z tego, co pamiętam, każdy egzamin bardzo przeżywałam. Nie obeszło się bez dodatkowych leków wspomagających, jak np. Persen czy Kalms. Oprócz nich biorę już leki psychotropowe, antydepresyjne i uspokajające. Ale przed egzaminem to za mało. Stres jest tak ogromny, że biegam co chwile do toalety. Serce wali mi jak zwariowane. Słabo mi! A w trakcie egzaminu ciężko mi myśleć i wydobyć z siebie zdobytą wiedzę! Jestem jakby bardzo "ograniczona" przez stres! Pozdrawiam!

Fobia szkolna i indywidualne nauczanie

Witam, jestem Kamila i mam prawie 19 lat... wiem w 100%, że mam fobię szkolną... mam wszystkie możliwe objawy, jakie człowiek może mieć. Moje pytanie polega na tym, że... chodzę do 3 klasy technikum, czyli zostało mi 1,5 roku...

Witam, jestem Kamila i mam prawie 19 lat... wiem w 100%, że mam fobię szkolną... mam wszystkie możliwe objawy, jakie człowiek może mieć. Moje pytanie polega na tym, że... chodzę do 3 klasy technikum, czyli zostało mi 1,5 roku szkoły, więc walczę o nauczanie indywidualne... nie mam pojęcia, jakie papiery są w tym celu potrzebne... byłam u jednej pani (psychiatra), która zamiast mi pomóc, to mnie bardziej zdołowała. Zaczęła mi mówić, że albo zacznę chodzić do szkoły, albo żebym ją rzuciła :( Wychowawczyni ze swojej strony wypisała papiery, a ten psychiatra, u którego się leczyłam, odeszła na macierzyński, powiedziano mi, że indywidualne można mieć tylko na 3 miesiące w moim przypadku (?) i że w przyszłości, jak będę szukać pracy, mogą mnie wziąć za chorą psychicznie (?). Pomocy!!!

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

W jaki sposób odnaleźć siebie?

Witam! Mam 32 lata i od 2005 roku korzystam z pomocy lekarzy psychiatrów i terapeutów. Moje pierwsze objawy choroby pojawiły się jednak dużo wcześniej. Czułam się coraz słabsza, miałam różne dolegliwości bólowe, częste bóle brzucha, głowy, później dołączyły się zawroty,...

Witam! Mam 32 lata i od 2005 roku korzystam z pomocy lekarzy psychiatrów i terapeutów. Moje pierwsze objawy choroby pojawiły się jednak dużo wcześniej. Czułam się coraz słabsza, miałam różne dolegliwości bólowe, częste bóle brzucha, głowy, później dołączyły się zawroty, kołatania serca, spadek apetytu, problemy ze snem, poczucie beznadziejności. Szukałam pomocy u różnych specjalistów, zrobiłam sporo badań. Po kilku omdleniach trafiłam na oddział neurologiczny, potem wewnętrzy i kardiologiczny. Po wykluczeniu chorób, które mogłyby dawać takie objawy, skierowano mnie do psychiatry. Po pierwszej rozmowie z lekarzem, do którego poszłam w strachu, wróciłam do domu i zastanawiałam się jak to możliwe, że moje samopoczucie może mieć inne podłoże. Nie dopuszczałam tej myśli do siebie!!! Pan doktor powiedział mi, że jeśli objawy się nasilą, to mam do niego przyjść, ja jednak nie dopuszczałam tej myśli do siebie i za wszelką cenę starałam się sobie radzić sama. Trwało to jeszcze pół roku. Wszystkie objawy się nasiliły oraz doszły nowe, niepokój, lęki, koszmary, rozdrażnienie, smutek, totalna bezsilność. To był jakiś totalny chaos, koszmar... strach, złe samopoczucie... leżałam na kanapie z nogami do góry przy włączonym wentylatorze, myślałam, że zaraz umrę. Popijałam herbatki z melisy i wpadałam w płacz! Bałam się, okropnie się bałam! Miałam chęć dzwonić po pogotowie, ale wiedziałam, że skończy się zastrzykiem usokajającym i to wszystko. No i myśli, że to straszny wstyd taka nerwica! Czułam się bezsilna, nie umiałam już sobie z tym radzić, mąż też był bezsilny i do tego już tym faktem zmęczony, a do tego małe dziecko, które miało dopiero cztery latka. Horror!!! Poszłam więc po raz kolejny do lekarza i dostałam skierowanie na oddział dzienny. Zaczęłam terapię! To było bardzo trudne, musiałam wziąć zwolnienie z pracy na tak długo i to z pieczątką z zakładu psychiatrycznego. Na terapii strasznie się męczyłam, byłam momentami nieobecna, nie miałam siły i energii, żeby współpracować. Zamknęłam się w sobie i chyba nie chciałam z nikim rozmawiać. Ciągle towarzyszyły mi moje objawy i nie pozwalały mi normalnie myśleć. Miałam już wszystkiego dosyć!!! I tej terapii i tego samopoczucia! Przez ponad tydzień nic już nie jadłam, miałam wstrę do jedzenia i nie mogłam spać. Skierowano mnie na oddział zamknięty. Pamietam, że leżałam, z nikim nie chciało mi się gadać, czułam straszliwy lęk, chciałam zasnąć i już nigdy się nie obudzić. Przed moimi oczami ciągle przewalało się moje życie, dzieciństwo, różne przykre wydarzenia, te myśli mnie zabijały, a ból psychiczny rozrywał od środka!!! No i jeszcze ogromne poczucie winy, że nie dałam rady!!! Minął jakiś czas, podleczyłam się i wyszłam ze szpitala. Rozp. zaburzenia depresyjno - lękowe. Po pierwszym wypise brałam leki oraz dodatkowo coś na sen. Jednak to już nie było to samo co kiedyś, moje samopoczucie oczywiście się poprawiło, ale nie tak do końca, jak oczekiwałam. OK, pomyślałam, trzeba mi czasu! No i trochę czasu minęło, ok. roku, gdy nastąpił nawrót objawów. Oczywiście trochę w tym było mojej winy - odstawiłam samowolnie leki. Znowu dół, zwolnienie, leki. Tym razem brałam rano jakiś lek przeciwdepresyjny, a na wieczór inny. Lepiej sypiałam, wyciszyłam się, wrócił apetyt, poprawił się nastrój. Minął jakiś czas, nawet nie rok i znów czułam się podle. Po leku przytyłam i postanowiłam sobie poleprzyć przemiane materii, zmniejszając dawkę. Na początku było OK, ale później wrócił niepokój, bezsenność po raz kolejny się rozkleiłam. Tylko że tym razem to już miałam konkretnie dość!!! Myślałam o sobie jako o niewolniku leków. Miałam siebie dość, znowu dałam "ciała". Nie wytrzymałam tempa! Chciałam umrzeć!!! Itd... I tak to się toczy już te kilka lat. Nie umiem sobie pomóc, mimo wielu starań, czytanie publikacji, rozmowy z psychologami, próby autosugestii, świetne książki itp. Straciłam już wiarę w to, że kiedyś będę wolna, bez zaburzeń, że sobię poradzę i uwolnię się od lęków i niepokoju. Czy są jeszcze jakieś sposoby na walkę z tym piekłem za życia? Czy można odnaleźć siebie? Obecnie - zab. F34. Proszę o kilka słów, które wróciłyby mi jeszcze nadzieję, że coś może się zmienić, że coś pominęłam lub czegoś nie spróbowałam! Pozdrawiam i z góry dziękuję!

Zatrucie kofeiną, a następnie lęk przed wychodzeniem z domu

Mam nerwicę od maja 2009. Zaczęło się tak, że ćwiczyłem i piłem napoje energetyzujące, i w końcu wypiłem i miałem tętno bardzo wysokie. Mama zadzwoniła na pogotowie, wyszło zatrucie kofeiną, ale po szpitalu bałem się wsiąść do autobusu, bałem się...

Mam nerwicę od maja 2009. Zaczęło się tak, że ćwiczyłem i piłem napoje energetyzujące, i w końcu wypiłem i miałem tętno bardzo wysokie. Mama zadzwoniła na pogotowie, wyszło zatrucie kofeiną, ale po szpitalu bałem się wsiąść do autobusu, bałem się ludzi sklepów, sam zostać w domu, hałasu i itp. Poszedłem z mamą do psychiatry. Przepisała mi ta pani lek uspokajający i lek przeciwdepresyjny, ale po tym strasznie się źle czuję: zawroty głowy i byłem otumaniony. Teraz tej lekarki już nie ma, bo wyjechała do Tych i nie ma mnie kto przyjąć w Jaworznie, bo jestem niepełnoletni i każdy się boi, a to mi się coraz bardziej pogarsza. Boję się, że umrę. A teraz jeszcze szkoła się czepia, bo już 3 miesiące nie chodzę, ale jak mam chodzić, jak ja się z domu ruszyć boję. Proszę o pomoc, dziękuję...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zaburzenia lękowe z nagłymi napadami lęku

Czy takie myśli mogą doprowadzić do realizacji i samobójstw? Boję się tych myśli.

Molestowanie seksualne a nerwica

Czy JEDNORAZOWA(!) forma molestowania seksualnego - obcy mężczyzna pokazuje 6-letniej dziewczynce genitalia - może mieć jakiś traumatyczny wpływ na jej psychikę?

Strach przed straceniem kontroli nad sobą

A czy strach, że mogę stracić nad sobą kontrolę i zrobić sobie krzywdę, jest objawem nerwicy? Mam zaburzenia lękowe z napadami lęku.

Męczy mnie zazdrość, denerwuję się, płaczę. To depresja czy nerwica?

Witam. Chciałabym się dowiedzieć pewnych rzeczy na temat depresji i nerwicy, ponieważ wydaje mi się, że moje zachowanie nie jest takie, jakie powinno być. Bardzo często się denerwuję, krzyczę... z reguły wtedy, gdy jestem ze swoim chłopakiem... niby rozmawiamy, a...

Witam. Chciałabym się dowiedzieć pewnych rzeczy na temat depresji i nerwicy, ponieważ wydaje mi się, że moje zachowanie nie jest takie, jakie powinno być. Bardzo często się denerwuję, krzyczę... z reguły wtedy, gdy jestem ze swoim chłopakiem... niby rozmawiamy, a za chwilę ja mam jakieś pretensje. Czepiam się go o wszystko, dosłownie o wszystko, jestem strasznie zazdrosna o jego znajomych, przyjaciół, byłą dziewczynę... Bardzo dużo płaczę, czuję się tak, jakby on mnie strasznie skrzywdził, np. jakimś jednym słowem, które skierował do mnie... myślę wtedy ' jak on mógł tak do mnie powiedzieć, przecież tak strasznie mnie kocha...'. Myślę, że mam ze sobą problem, ale wydaje mi się, że mogłabym spróbować jakoś sama sobie z tym poradzić, bez pomocy psychologów, psychiatrów, tylko potrzebuję jakiejś porady, dlatego właśnie tu piszę... Czekam na odpowiedź, pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy jestem chora? Czy mam nerwicę? Muszę się leczyć, czy odseparować od "przyczyny"?

Witam. W sumie nie wiem od czego zacząć... Mam 18 lat, od roku jestem z 29-letnim meżczyzną, który miał w swoim życiu do czynienia z narkotykami. Sporo zmieniłam w jego życiu. Stanął na nogi: pracuje, ma mieszkanie, wyszedł z długów,...

Witam. W sumie nie wiem od czego zacząć... Mam 18 lat, od roku jestem z 29-letnim meżczyzną, który miał w swoim życiu do czynienia z narkotykami. Sporo zmieniłam w jego życiu. Stanął na nogi: pracuje, ma mieszkanie, wyszedł z długów, nie nadużywa alkoholu, nie ćpa. Ale nadal jest problem. Jest zazdrosny, nie tak bardzo jak wcześniej, ale nadal ma "ataki" zadrości. Nieuzasadnione, bo nigdy nie dałam nu powodów. Kiedyś z nim rozmawiałam, dawałam się sprawdzać, bo nie miałam nic do ukrycia, ale teraz drażni mnie to. Wpadam w szał, dochodzi do rękoczynów. Szarpiemy sie, wyzywamy. W taki sposób złamałam dwa palce. W takich sytuacjach krzyczę, płaczę, nie panuję nad sobą, trzęsę się. Kocham go, ale jednocześnie nienawidzę ze to wszystko. Zerwałam z nim wczoraj, ale liczę na to, że on zrozumie i się zmieni... Czy to jest toksyczna miłość? Chorobliwa zazdrość? Czy przez to wszystko mam nerwicę? Bardzo proszę o pomoc, ponieważ po ostatniej "akcji" zupełnienie mogę się odnaleźć...:( Marta.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Jak pokonać natręctwa w pracy zawodowej?

Witam, mam 28 lat, pracuję w biurze podroży. Od pół roku mam natręctwa myślowe dotyczące mojej pracy. Każdego dnia sprzedając bilety zastanawiam się, czy aby na pewno je dobrze wystawiłam. Co prawda to klient podaje mi datę, trasę, dane kontaktowe,...

Witam, mam 28 lat, pracuję w biurze podroży. Od pół roku mam natręctwa myślowe dotyczące mojej pracy. Każdego dnia sprzedając bilety zastanawiam się, czy aby na pewno je dobrze wystawiłam. Co prawda to klient podaje mi datę, trasę, dane kontaktowe, ale ja ciągle czuję niepewność, że jednak może być coś źle. Mam wrażenie, że może się z klientem nie zrozumiałam albo źle usłyszałam. I tak przy odbiorze z klientem sprawdzam te bilety, jednak ciągle nie mam 100% pewności czy wszystko dobrze. Są sytuacje, że mogę sprawdzić pewne rzeczy i jakoś te myśli znikają, ale są takie dni, kiedy nie potrafię tych myśli od siebie odsunąć i dręczą mnie przez tydzień, dwa. Dziś jest niedziela, wczoraj byłam w pracy i znowu mam te wstrętne myśli, które psują mi weekend. Zamiast odpocząć i się zrelaksować, to znowu jutro pójdę do pracy zmęczona. Pomimo tego, że przez te pół roku nie zdarzyła mi się pomyłka, ja ciągle się denerwuję. Nie wspomnę już o tym, że zamykając drzwi sprawdzam 5 razy, czy aby na pewno są zamknięte (drzwi, gaz, okna to już dla mnie błahostka). Najgorsze są te myśli związane z pracą. Nie potrafię sobie wytłumaczyć tego, że jeśli klient przy odbiorze sprawdził wszystko ze mną, to musi być dobrze. To tylko ja mam te myśli dotyczące sprawdzania. Mój mąż wie o moich natręctwach (stara się mnie wspierać), mam wspaniałą córcię i mam tę ohydną chorobę. Nie byłam u żadnego specjalisty. Staram się pomagać sobie melisą albo ziołowymi tabletkami uspokajającymi. Może dobrze by mi zrobił jakiś urlop, chociaż tydzień, spędziłabym go w domu. Bardzo proszę pomoc

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Co robić z rozpoznaną nerwicą?

Witam, mam 27 lat i jestem kobietą. Chciałam zapytać, co powinnam zrobić, ponieważ mam stwierdzoną nerwicę przez lekarza rodzinnego, ale biorę tylko syrop, niestety nie działa już na mnie. Przed egzaminem tak mi się trzęsą ręcę i nogi, że nie...

Witam, mam 27 lat i jestem kobietą. Chciałam zapytać, co powinnam zrobić, ponieważ mam stwierdzoną nerwicę przez lekarza rodzinnego, ale biorę tylko syrop, niestety nie działa już na mnie. Przed egzaminem tak mi się trzęsą ręcę i nogi, że nie mogę się opanować. Ostanio weszłam tylko na egzamin i koniec, nie mogłam sobie poradzić. Nie wiem, czy kupić sobie jakieś tabletki, czy skonsultować się z lekarzem psychiatrą. Proszę o pomoc. Mam pytanie - czy po jakichś proszkach od lęków można prowadzić samochód?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy lęk się kiedyś skończy?

Rok i 2 miesiące temu straciłam matkę, miesiąc później ojca. Zmarli tak szybko, oboje byli alkoholikami, ale kochałam ich całym sercem. Dopiero kilka miesięcy przed śmiercią mamy nie poznawałam jej. Kiedyś przyjaciółki, potem się tylko kłóciłyśmy. Od tego czasu...

Rok i 2 miesiące temu straciłam matkę, miesiąc później ojca. Zmarli tak szybko, oboje byli alkoholikami, ale kochałam ich całym sercem. Dopiero kilka miesięcy przed śmiercią mamy nie poznawałam jej. Kiedyś przyjaciółki, potem się tylko kłóciłyśmy. Od tego czasu zaczęłam mieć lęki, że też umrę, wszystko mnie nagle bolało, ciągle mi się wydawało, że zaraz zemdleję, aż po miesiącu takiego stanu trafiłam do psychiatry. Zaczęłam brać lek, trochę ulżyło, przynajmniej później mogłam zacząć zajmować się córką, mężem i domem, zaczęłam szukać pracy, by uciec z tego dołka. Biorę lek już rok i czasem dokucza mi znajomy lęk. Chcę wiedzieć, czy kiedykolwiek mi przejdzie? Chciałabym również skorzystać z pomocy psychoterapeuty, porozmiawać z kimś, kto mnie zrozumie. Proszę o pomoc i odpowiedź, czy i kiedy wyjdę z tego stanu?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Dlaczego nie umiem żyć?

Mam 21 lat i aktualnie robięe nic. Bo tylko tyle potrafię. Czynnikiem mojego zachowania jest praktyczny brak pracy już od 3 lat. Te moje nic objawia się tym, że kładę się spać o 10 wieczorem i budzę się o pierwszej...

Mam 21 lat i aktualnie robięe nic. Bo tylko tyle potrafię. Czynnikiem mojego zachowania jest praktyczny brak pracy już od 3 lat. Te moje nic objawia się tym, że kładę się spać o 10 wieczorem i budzę się o pierwszej rano. Z początku ją szukałam przez urząd pracy i inne, ale nic to nie dawało, dopiero w ostatnim roku się „na chwilę obudziłam”, bo dano mi staż na 5 miesięcy, ale staż się skończył i znowu nie mam co robić (staż miałam w archiwum pewnej instytucji). Znowu budzę się bez celu. To cud, że w ogóle to piszę, bo i tak wydaje się mi to bezcelowe. Ale jeśli już zaczęłam, to wypadałoby skończyć… Skoro wszyscy myślą, że jestem nikim, niech tak będzie. I tak nienawidzę ludzi, którzy pytają, dlaczego nic nie robię…Co za ironia, ja nic nie robię? To kto szuka pracy? Oprócz tego byłam w wielu miejscach, a jedyne co usłyszałam: „Przykro mi, jest pani za wolna...” lub „Przepraszamy, ale do tej pracy potrzebujemy osoby innego pokroju "... I tak pozostałam z niczym. Po co mam się starać, skoro z góry wszyscy mnie skreślają? Nienawidzę ludzi, bo wszyscy chcą mnie skrzywdzić. I mimo że mam nadzieję że tacy nie są, zawsze na to samo wychodzi. Tak, nie mam znajomych. Nie miałam nigdy przez całe życie. Zawsze siedziałam sama w szkole i dobrze, przynajmniej miałam szanse śnić, bo tylko tam mogę być szczęśliwa. Kiedyś na praktykach ktoś mnie spytał, dlaczego jestem taka cicha? Dlatego, że nie mam nic do powiedzenia i tak by mnie nikt nie zrozumiał. Pozatym nienawidzę i boję się ludzi…Boje się, że wyrządzą mi jak zwykle krzywdę, a ja nie będę umiała zareagować. I po co mam wstawać skoro i tak umrę, im szybciej, tym lepiej. Oni tylko czegoś chcą, coś konkretnego, a ja nic konkretnego nie potrafię. Istnieję bez celu, bo wszystko za co się wezmę, obraca się w pustkę i bezcelowość. Właśnie w tej chwili chciałabym się znów położyć, śnić o rzeczach, ludziach, miejscach, które sprawią, że będę przez chwilę szczęśliwa, nim szara codzienność zmiażdży mnie na proch. Pisze, budzę się na chwilę. Chodzę do darmowej policealnej szkoły, by przeżyć, bo mam tylko rentę po ojcu, tylko póki się uczę, dzięki temu mogę starać się opłacić sprawunki. Wiem, że to się skończy, pracy nigdy nie znajdę. Jedyne co słyszę w urzędzie, to, cytuję, "a może chce pani założyć działalność gospodarczą?” Z czego? To ledwo starcza mi na życie, kredytu nie otrzymam, bo nie mam zdolności, a i pomysłu też nie mam. I tak wracam powrotem do snu... by obudzić się na zajęcia w sobotę i niedziele, co tydzień, by znów tam mnie nikt nie rozumiał. Z tego, co wiem, to zostały 3 bądź 4 lata i zostanie mi zabrane, i tak to niewiele, co mam. Potem pozostaje mi się powiesić, ale wiem, że tego nie zrobię, bo jestem strasznym tchórzem. Do tego czasu szukam, czekam i mam nadzieję, że coś się zmieni. Lecz się nie zmieni. Moja przeszłość, to czarna dziura. Moja przyszłość, a na razie to stoję na środku i nie wiem, gdzie iść. Wszyscy tylko patrzą i idą dalej. Może się boją jak ja?

Patronaty