Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Nerwica: Pytania do specjalistów

Gdy nastąpił spokój, zaczął się lęk, strach, negatywne myślenie

Witam, mam 24 lata i mam poważny problem. Od jakiegoś czasu nie mogę normalnie funkcjonować. Zaczęło się jakiś miesiąc temu, gdy szłam do pracy. Nagle zasłabłam, ręce zaczęły mi się trząść, czułam nagły strach i zdenerwowanie w sumie bez powodu....

Witam, mam 24 lata i mam poważny problem. Od jakiegoś czasu nie mogę normalnie funkcjonować. Zaczęło się jakiś miesiąc temu, gdy szłam do pracy. Nagle zasłabłam, ręce zaczęły mi się trząść, czułam nagły strach i zdenerwowanie w sumie bez powodu. Pracuję fizycznie, ale nigdy nie miałam problemów w pracy. Jednak kilka miesięcy temu miałam poważny problem i przeszłam dużo stresów związanych z życiem osobistym i zawarciem związku małżeńskiego. Kiedy przyszła jesień, wszystko się uciszyło i zaczęło układać. Było tak cicho i spokojnie, aż do czasu tego ataku. Nie wiem, czy dawniejszy stres tak zaczął się na mnie odbijać, czy po prostu coś mi jest. Najpierw musiałam przestać pić kawę, bo ręce trzęsły mi się jak oszalałe, potem wystąpiły problemy z żołądkiem, związane z helicobakter (podobno może mieć to związek ze stresem). Zaczęłam chodzić do lekarza, robić po kolei wszystkie badania, wciąż myślą, że coś mi się stanie, że może jestem chora i umrę, że to, co przeszłam pójdzie na marne. Moje życie dopiero zaczęło się układać. Zaczęłam wyczytywać różne rzeczy na temat raka żołądka i innych poważnych chorób. Byłam marudna, płaczliwa i wciąż mówiłam sobie, a co, jeśli mnie to spodka, boję się śmierci, nie chcę zostawiać ukochanej osoby. Coraz częściej boli mnie głowa i znów boję się, że może mam guza albo co. Ból jest średnio silny, miewam zawroty głowy, nie chodzę do pracy od miesiąca, bo jak tylko pomyślę o tym, dostaję dreszczy, nie mogę się opanować. Czy to, co przeszłam parę miesięcy temu, może aż tak odbić się na moim zdrowiu teraz? Nie chcę pisać o tym, co się stało, ale była to kłótnia, nagła przeprowadzka do miejsca jeszcze bardziej stresującego, a potem ciągły stres, czy wszystko się ułoży. Gdy nastąpił spokój, zaczęło się to: lęki, strach, negatywne myśli.

Choroba psychiczna czy inny problem zdrowotny?

Witam! Mam 21 lat i za sobą leczenie w szpitalu psychiatrycznym – 2 lata temu – i rok temu zakończyłam definitywnie leczenie depresji nerwicowej. Pół roku temu zaczęłam być strasznie drażliwa, wszyscy dokoła mówili, że szukam dziury w całym i...

Witam! Mam 21 lat i za sobą leczenie w szpitalu psychiatrycznym – 2 lata temu – i rok temu zakończyłam definitywnie leczenie depresji nerwicowej. Pół roku temu zaczęłam być strasznie drażliwa, wszyscy dokoła mówili, że szukam dziury w całym i że czepiam się, a z mojej strony wyglądało to jakby robili mi na złość. Miesiąc temu (dodam, że zaczęło się to od chwili, gdy pierwszy i ostatni raz zażyłam marihuanę) zaczęłam się bać najbardziej tego, że umrę na zawał albo wylew, serducho momentami wali, jakby miało wyskoczyć, puls mam od 90-120. EKG w miarę okej, z lekko przyspieszoną pracą serca. Najlepiej się czuję, leżąc w łóżku sama, a z drugiej strony boję się być sama, bo w razie jak by mi się coś stało, nikt nie zadzwoni na pogotowie. Boję się, że umrę albo że mnie ktoś zabije. Jak wychodzę z domu, mam wrażenie, że zaraz zemdleję, robi mi się gorąco i muszę zatrzymać się z wrażeniem, że za sekundę zemdleję. Prawie ciągle mam uczucie, jakby wszystko, co się dzieje, było nierealne, jakby we śnie. Najgorsze jest jak z kimś rozmawiam, jak ktoś coś mówi do mnie, wtedy mam uczucie jak przy déja vu, tylko bez uczucia, że to słyszałam, natomiast jakby te słowa za głęboko trafiały mi do mózgu, z lekkimi zawrotami głowy. Odczuwam to jakby ktoś do mnie mówił, gdy tracę przytomność (oczywiście nie tracę przytomności i nie mdleję, kilka lat temu zemdlałam, stad znam to uczucie). Podejrzewam, że może to być nerwica lub inna choroba psychiczna, natomiast boję się, że marihuana "popsuła" mi coś w mózgu i że to uczucie będę miała już zawsze. Bardzo proszę o jakąś odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Nerwica a DDA

Witam, mam zaburzenia lękowe z napadami lęku, jestem dzieckiem alkoholika. Czy nerwica może być związana z tym DDA?
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Nerwica a schizofrenia

Czy zaburzenia lękowe z napadami lęku mogą się zmienić w schizofrenię? Choruję na nerwicę od 2008 roku, leczyłam się antydepresantami, miałam przerwę1,5 miesiąca i objawy wróciły, i znów jestem na tym samym leku. Jestem po psychoterapii grupowej, boję się, że...

Czy zaburzenia lękowe z napadami lęku mogą się zmienić w schizofrenię? Choruję na nerwicę od 2008 roku, leczyłam się antydepresantami, miałam przerwę1,5 miesiąca i objawy wróciły, i znów jestem na tym samym leku. Jestem po psychoterapii grupowej, boję się, że to zmieni się w schizofrenię. Czy lekarze mogą się mylić z diagnozą?

W jaki sposób odnaleźć siebie?

Witam! Mam 32 lata i od 2005 roku korzystam z pomocy lekarzy psychiatrów i terapeutów. Moje pierwsze objawy choroby pojawiły się jednak dużo wcześniej. Czułam się coraz słabsza, miałam różne dolegliwości bólowe, częste bóle brzucha, głowy, później dołączyły się zawroty,...

Witam! Mam 32 lata i od 2005 roku korzystam z pomocy lekarzy psychiatrów i terapeutów. Moje pierwsze objawy choroby pojawiły się jednak dużo wcześniej. Czułam się coraz słabsza, miałam różne dolegliwości bólowe, częste bóle brzucha, głowy, później dołączyły się zawroty, kołatania serca, spadek apetytu, problemy ze snem, poczucie beznadziejności. Szukałam pomocy u różnych specjalistów, zrobiłam sporo badań. Po kilku omdleniach trafiłam na oddział neurologiczny, potem wewnętrzy i kardiologiczny. Po wykluczeniu chorób, które mogłyby dawać takie objawy, skierowano mnie do psychiatry. Po pierwszej rozmowie z lekarzem, do którego poszłam w strachu, wróciłam do domu i zastanawiałam się jak to możliwe, że moje samopoczucie może mieć inne podłoże. Nie dopuszczałam tej myśli do siebie!!! Pan doktor powiedział mi, że jeśli objawy się nasilą, to mam do niego przyjść, ja jednak nie dopuszczałam tej myśli do siebie i za wszelką cenę starałam się sobie radzić sama. Trwało to jeszcze pół roku. Wszystkie objawy się nasiliły oraz doszły nowe, niepokój, lęki, koszmary, rozdrażnienie, smutek, totalna bezsilność. To był jakiś totalny chaos, koszmar... strach, złe samopoczucie... leżałam na kanapie z nogami do góry przy włączonym wentylatorze, myślałam, że zaraz umrę. Popijałam herbatki z melisy i wpadałam w płacz! Bałam się, okropnie się bałam! Miałam chęć dzwonić po pogotowie, ale wiedziałam, że skończy się zastrzykiem usokajającym i to wszystko. No i myśli, że to straszny wstyd taka nerwica! Czułam się bezsilna, nie umiałam już sobie z tym radzić, mąż też był bezsilny i do tego już tym faktem zmęczony, a do tego małe dziecko, które miało dopiero cztery latka. Horror!!! Poszłam więc po raz kolejny do lekarza i dostałam skierowanie na oddział dzienny. Zaczęłam terapię! To było bardzo trudne, musiałam wziąć zwolnienie z pracy na tak długo i to z pieczątką z zakładu psychiatrycznego. Na terapii strasznie się męczyłam, byłam momentami nieobecna, nie miałam siły i energii, żeby współpracować. Zamknęłam się w sobie i chyba nie chciałam z nikim rozmawiać. Ciągle towarzyszyły mi moje objawy i nie pozwalały mi normalnie myśleć. Miałam już wszystkiego dosyć!!! I tej terapii i tego samopoczucia! Przez ponad tydzień nic już nie jadłam, miałam wstrę do jedzenia i nie mogłam spać. Skierowano mnie na oddział zamknięty. Pamietam, że leżałam, z nikim nie chciało mi się gadać, czułam straszliwy lęk, chciałam zasnąć i już nigdy się nie obudzić. Przed moimi oczami ciągle przewalało się moje życie, dzieciństwo, różne przykre wydarzenia, te myśli mnie zabijały, a ból psychiczny rozrywał od środka!!! No i jeszcze ogromne poczucie winy, że nie dałam rady!!! Minął jakiś czas, podleczyłam się i wyszłam ze szpitala. Rozp. zaburzenia depresyjno - lękowe. Po pierwszym wypise brałam leki oraz dodatkowo coś na sen. Jednak to już nie było to samo co kiedyś, moje samopoczucie oczywiście się poprawiło, ale nie tak do końca, jak oczekiwałam. OK, pomyślałam, trzeba mi czasu! No i trochę czasu minęło, ok. roku, gdy nastąpił nawrót objawów. Oczywiście trochę w tym było mojej winy - odstawiłam samowolnie leki. Znowu dół, zwolnienie, leki. Tym razem brałam rano jakiś lek przeciwdepresyjny, a na wieczór inny. Lepiej sypiałam, wyciszyłam się, wrócił apetyt, poprawił się nastrój. Minął jakiś czas, nawet nie rok i znów czułam się podle. Po leku przytyłam i postanowiłam sobie poleprzyć przemiane materii, zmniejszając dawkę. Na początku było OK, ale później wrócił niepokój, bezsenność po raz kolejny się rozkleiłam. Tylko że tym razem to już miałam konkretnie dość!!! Myślałam o sobie jako o niewolniku leków. Miałam siebie dość, znowu dałam "ciała". Nie wytrzymałam tempa! Chciałam umrzeć!!! Itd... I tak to się toczy już te kilka lat. Nie umiem sobie pomóc, mimo wielu starań, czytanie publikacji, rozmowy z psychologami, próby autosugestii, świetne książki itp. Straciłam już wiarę w to, że kiedyś będę wolna, bez zaburzeń, że sobię poradzę i uwolnię się od lęków i niepokoju. Czy są jeszcze jakieś sposoby na walkę z tym piekłem za życia? Czy można odnaleźć siebie? Obecnie - zab. F34. Proszę o kilka słów, które wróciłyby mi jeszcze nadzieję, że coś może się zmienić, że coś pominęłam lub czegoś nie spróbowałam! Pozdrawiam i z góry dziękuję!

Czy stany odrealnienia są normalne przy nerwicy lękowej i natręctw?

Mam 20 lat, nerwicę mam od dwóch lat, natręctwa myślowe od ok. pół roku. Czasami moje natrętne myśli polegają na tym, ze w myślach powtarzam wypowiedziane przez kogoś słowo, czasem dźwięk powtarzam i powtarzam w kółko. Raz miałam tak, że...

Mam 20 lat, nerwicę mam od dwóch lat, natręctwa myślowe od ok. pół roku. Czasami moje natrętne myśli polegają na tym, ze w myślach powtarzam wypowiedziane przez kogoś słowo, czasem dźwięk powtarzam i powtarzam w kółko. Raz miałam tak, że moją natrętną myślą było pytanie: Po co żyję ? Czy żyję ? I wystraszyłam się tych myśli, gdyż poczułam chwilowe odrealnienie. Boję się ponieważ słyszałam, że jest to objaw schizofrenii, której się strasznie boję. Na ogół miałam tak tylko jeden raz i to było takie chwilowe, ale do teraz prześladuje mnie myśl czy to schizofrenia.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Nie potrafię żyć bez lęku

Ciągle wynajduję sobie nowe powody do BANIA SIĘ. Najróżniejsze - to może być nieuzasadniona ciąża, lęk przed napadem, wypadkiem drogowym, każdy ból jest dla mnie symptomem raka lub innej ciężkiej choroby, czasem boję się, że po prostu zrobię coś...

Ciągle wynajduję sobie nowe powody do BANIA SIĘ. Najróżniejsze - to może być nieuzasadniona ciąża, lęk przed napadem, wypadkiem drogowym, każdy ból jest dla mnie symptomem raka lub innej ciężkiej choroby, czasem boję się, że po prostu zrobię coś głupiego. Jeżeli coś już sobie wytłumaczę, to natychmiast znajduję sobie nowe zagrożenie.... Takie lęki pojawiły się u mnie około 3-4 lat temu. Miewam od tego czasu "kłucia serca", co zdiagnozowano u mnie jako objaw stresu. Nie potrafię radzić sobie ze stresem, dużo palę, drapię się po całym ciele, nerwowo przeczesuję włosy, stale muszę coś robić z rękoma. Nie potrafię podejść do niczego na luzie, są dni, kiedy te lęki uniemożliwiają mi normalne funkcjonowanie. Ostatnio miewam jakby ataki paniki, "ściska" mnie wtedy całą w środku, mam ochotę płakać, nie wiem co robić... Kiedyś taka nie byłam, byłam przebojowa i nie zważałam na nic. Nie wiem, jak się tego pozbyć. Męczy mnie to zarówno psychicznie, jak i fizycznie...

Lęk przed obrona pracy magisterskiej

Niedługo czeka mnie egzamin obrony pracy magisterskiej i strasznie się boję. Z tego, co pamiętam, każdy egzamin bardzo przeżywałam. Nie obeszło się bez dodatkowych leków wspomagających, jak np. Persen czy Kalms. Oprócz nich biorę już leki psychotropowe, antydepresyjne i...

Niedługo czeka mnie egzamin obrony pracy magisterskiej i strasznie się boję. Z tego, co pamiętam, każdy egzamin bardzo przeżywałam. Nie obeszło się bez dodatkowych leków wspomagających, jak np. Persen czy Kalms. Oprócz nich biorę już leki psychotropowe, antydepresyjne i uspokajające. Ale przed egzaminem to za mało. Stres jest tak ogromny, że biegam co chwile do toalety. Serce wali mi jak zwariowane. Słabo mi! A w trakcie egzaminu ciężko mi myśleć i wydobyć z siebie zdobytą wiedzę! Jestem jakby bardzo "ograniczona" przez stres! Pozdrawiam!

Zaburzenia lękowe z nagłymi napadami lęku

Czy takie myśli mogą doprowadzić do realizacji i samobójstw? Boję się tych myśli.

Strach przed straceniem kontroli nad sobą

A czy strach, że mogę stracić nad sobą kontrolę i zrobić sobie krzywdę, jest objawem nerwicy? Mam zaburzenia lękowe z napadami lęku.

Problem z koncentracją

Jestem 21-letnią studentką. Mój problem polega na tym, że kiedy słyszę jakąś melodię, prześladuje mnie ona cały dzień, ciągle "odtwarza się" w głowie. Nie mogę się wtedy skoncentrować, szczególnie podczas wykładu lub nauki. Po drugie - mam trudności z zapamiętywaniem...

Jestem 21-letnią studentką. Mój problem polega na tym, że kiedy słyszę jakąś melodię, prześladuje mnie ona cały dzień, ciągle "odtwarza się" w głowie. Nie mogę się wtedy skoncentrować, szczególnie podczas wykładu lub nauki. Po drugie - mam trudności z zapamiętywaniem i robieniem notatek, czego w poprzednich latach nie zauważyłam w takim stopniu. Czy można coś zrobić w takiej sytuacji?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Silne lęki mimo brania leków - co robić?

Witam, choruję na nerwicę lękową już ponad 6 lat z przerwami (poród). Leczę się lekiem przeciwlękowym i lekiem z grupy benzodiazepin doraźnie na dzień i na noc. Mam jednak problem, bo lęki wciąż ze mną są, codziennie, raz...

Witam, choruję na nerwicę lękową już ponad 6 lat z przerwami (poród). Leczę się lekiem przeciwlękowym i lekiem z grupy benzodiazepin doraźnie na dzień i na noc. Mam jednak problem, bo lęki wciąż ze mną są, codziennie, raz mniejsze, raz bardziej nasilone, z objawami somatycznymi. Nie da się w ten sposób żyć!!! Mimo brania tylu leków, nadal nie czuję się dobrze. Dlaczego tak jest? Dodam, iż lek biorę już prawie drugi rok i jestem pewnie uzależniona. Jak mam go odstawić? Męczarnia straszna...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Zaburzenia lękowe z napadami lęku- mimo leczenia nawrócą?

Witam, przez 15 miesięcy brałam lek przeciwlękowy i czułam się po niej normalnie jak przed chorobą. Od października chodziłam na terapię grupową, a od polowy listopada byłam bez leków, Niestety objawy zaczęły wracać i znowu musiałam zacząć go brać....

Witam, przez 15 miesięcy brałam lek przeciwlękowy i czułam się po niej normalnie jak przed chorobą. Od października chodziłam na terapię grupową, a od polowy listopada byłam bez leków, Niestety objawy zaczęły wracać i znowu musiałam zacząć go brać. Czy zażywając ten lek i czując się dobrze objawy mogą zacząć wracać w czasie stosowania leku?  

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Duszności, szybsze bicie serca, lęk o zdrowie. Czy to nerwica?

Od pewnego czasu, konkretnie od świąt Bożego Narodzenia, zdarzają mi się napady duszności, szybsze bicie serca - szczególnie wieczorami, kiedy kładę się spać, wprawdzie w nocy (jak już uda mi się zasnąć) śpię spokojnie i się nie budzę, ale ostatnio...

Od pewnego czasu, konkretnie od świąt Bożego Narodzenia, zdarzają mi się napady duszności, szybsze bicie serca - szczególnie wieczorami, kiedy kładę się spać, wprawdzie w nocy (jak już uda mi się zasnąć) śpię spokojnie i się nie budzę, ale ostatnio jeszcze doszły do tego lęki, że umrę, że jestem ciężko chora itp. Czy to może być nerwica? Od kilku dni piję melisę i magnez. Duszności jakby chwilowo ustały, ale reszta objawów nie. Czy coś jeszcze mogę zrobić we własnym zakresie? Czy niezbędna jest wizyta u lekarza?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy lęk się kiedyś skończy?

Rok i 2 miesiące temu straciłam matkę, miesiąc później ojca. Zmarli tak szybko, oboje byli alkoholikami, ale kochałam ich całym sercem. Dopiero kilka miesięcy przed śmiercią mamy nie poznawałam jej. Kiedyś przyjaciółki, potem się tylko kłóciłyśmy. Od tego czasu...

Rok i 2 miesiące temu straciłam matkę, miesiąc później ojca. Zmarli tak szybko, oboje byli alkoholikami, ale kochałam ich całym sercem. Dopiero kilka miesięcy przed śmiercią mamy nie poznawałam jej. Kiedyś przyjaciółki, potem się tylko kłóciłyśmy. Od tego czasu zaczęłam mieć lęki, że też umrę, wszystko mnie nagle bolało, ciągle mi się wydawało, że zaraz zemdleję, aż po miesiącu takiego stanu trafiłam do psychiatry. Zaczęłam brać lek, trochę ulżyło, przynajmniej później mogłam zacząć zajmować się córką, mężem i domem, zaczęłam szukać pracy, by uciec z tego dołka. Biorę lek już rok i czasem dokucza mi znajomy lęk. Chcę wiedzieć, czy kiedykolwiek mi przejdzie? Chciałabym również skorzystać z pomocy psychoterapeuty, porozmiawać z kimś, kto mnie zrozumie. Proszę o pomoc i odpowiedź, czy i kiedy wyjdę z tego stanu?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Jak odnaleźć samą siebie?

Mam 24 lata, jestem kobietą... Wydawać by się mogło, że powinnam być szczęśliwa – mąż, 2 wspaniałych dzieci, nienajgorszy standard życia, samochód, ale czuję, że gdzieś zniknęłam, że już mnie nie ma, że mój mąż mieszka z kimś, kim ja...

Mam 24 lata, jestem kobietą... Wydawać by się mogło, że powinnam być szczęśliwa – mąż, 2 wspaniałych dzieci, nienajgorszy standard życia, samochód, ale czuję, że gdzieś zniknęłam, że już mnie nie ma, że mój mąż mieszka z kimś, kim ja nie chcę być. Często się kłócimy, ja jestem bardzo zazdrosna o niego, nawet telewizja potrafi wzbudzić we mnie taki wybuch agresji. Dość często popycham go, biję, czasami zdarzyło się, że wstrząsnęłam też moją córeczką, miałam do siebie o to ogromny żal. Często krzyczę, drobiazgi takie jak niewyniesione śmieci wyprowadzają mnie z równowagi. Mam bardzo niską samoocenę od zawsze, a po urodzeniu dwójki dzieci to się jeszcze pogłębiło. Mój mąż tego nie rozumie i nie pamięta też, że kiedyś wyglądałam lepiej. Gdy miałam 8 lat byłam molestowana przez ojczyma. Matka mi nie pomogła, mimo tego, że jej o tym powiedziałam, zbagatelizowała problem. Czasami myślę sobie, że nienawidzę mężczyzn, a mąż był mi potrzebny tylko jako materiał genetyczny… Żeby uciec z domu, zaczęłam pozować do zdjęć erotycznych, a po roku zostałam prostytutką, robiłam to przez prawie dwa lata. Później poznałam mojego męża i zaszłam w ciążę. Po 8 tygodniach od urodzenia dziecka wróciłam do tego, a po 1,5 roku znowu zaszłam w ciążę, minęło 10 tygodni, a ja byłam znowu w pracy. Nie potrafię już tak dłużej żyć, jestem nie do zniesienia, do tego mieszkamy w UK od 2 lat. Ja jestem z dziećmi w domu, a mąż pracuje po 12 godzin, czasami mniej. Widujemy się wieczorami i nie czuję więzi z nim, nie mam też często ochoty na seks, a mój mąż chciałby go uprawiać najchętniej kilka razy dziennie. Nie potrafię dłużej tak żyć, bardzo chciałabym wrócić do Polski, ale nie mamy żadnych perspektyw, nie dalibyśmy rady finansowo, nie skończyłam żadnej szkoły, zaczęłam liceum, ale po 1,5 roku zrezygnowałam, bo wyprowadziliśmy się z kraju, no i dziecko. Postanowiliśmy, że będę pracować jeszcze przez rok, bo ja bardzo chcę zapewnić moim dziewczynkom lepszy start w życiu od tego, który ja miałam, więc chcę odłożyć na mieszkanie i wtedy wrócić do kraju. Bardzo też się boję o dziewczynki, o męża, że coś może im się stać. Mam jakieś fobie, wydaje mi się, że mój mąż może skrzywdzić dzieci, choć nie mam żadnych podstaw, żeby tak sądzić, jestem przewrażliwiona. Myślę, że za wszystko staram się obwinić mojego dręczyciela-ojczyma, ale czy tamto zdarzenia mogło mieć na mnie aż taki wpływ? Boję się też powrotu do kraju, boję się, że on może chcieć mnie zniszczyć. Gdy miałam 16 lat, wykrzyczałam przed rodzeństwem, co mi zrobił, przerabiał też moje zdjęcia i umieszczał w Internecie, doklejał moją głowę do nagiej sylwetki jakiejś kobiety. Gdy miałam kilkanaście lat, przez to wszyscy w szkole się ze mnie śmiali, więc unikałam szkoły i kontaktu z rówieśnikami. Zawsze ktoś chciał mnie zmieniać, to kolor włosów, to styl ubierania, zatrąciłam moją tożsamość, i tak jak kiedyś wydawało mi się, że wszystko mogę, to teraz nie jestem w stanie nic zrobić. Proszę o pomoc, co mam robić? Jak odnaleźć siebie?

Dotyczy: Neurologia Nerwica

Paniczny strach przed ciążą, który nie pozwala funkcjonować

Witam! Mam 29 lat i paniczny strach przed ciążą. Wszystko zaczęło się już w liceum, kiedy to na jednej z imprez koleżanka wmówiła mi, że przespałam się z jakimś chłopakiem. Początkowo nie chciałam w to wierzyć, ale powiedziała, że...

Witam! Mam 29 lat i paniczny strach przed ciążą. Wszystko zaczęło się już w liceum, kiedy to na jednej z imprez koleżanka wmówiła mi, że przespałam się z jakimś chłopakiem. Początkowo nie chciałam w to wierzyć, ale powiedziała, że strasznie się upiłam i pewnie nic nie pamiętam. Wtedy wmówiłam sobie, że z pewnością tak się stało i że jestem z nim w ciąży, że zmarnuję sobie życie... Do pierwszego razu czekałam do 25 roku życia. Zanim jednak to nastąpiło, "uzbroiłam" się przed ciążą (tabletki, globulki i prezerwatywa). Ale właściwie po każdym stosunku myślę, że wszystko zawiodło, że jestem w ciąży. Dziś jestem zaręczona, od października nie uprawiamy seksu... ze względu na moje lęki (ciągle płaczę, histeria). Doszło do tego, że boję się, że przez petting zajdę w ciążę... W tym miesiącu spóźnia mi się okres... już tydzień... w tym czasie zdążyłam zrobić dwa badania na obecność hcg i pójść do lekarza na usg... Najgorsze jest to, że ja już sobie wmówiłam, że jestem w ciąży i nawet ujemny wynik hcg i zapewnienia lekarza, że to na bank nie ciąża mi nie wystarczają.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jak pokonać natręctwa w pracy zawodowej?

Witam, mam 28 lat, pracuję w biurze podroży. Od pół roku mam natręctwa myślowe dotyczące mojej pracy. Każdego dnia sprzedając bilety zastanawiam się, czy aby na pewno je dobrze wystawiłam. Co prawda to klient podaje mi datę, trasę, dane kontaktowe,...

Witam, mam 28 lat, pracuję w biurze podroży. Od pół roku mam natręctwa myślowe dotyczące mojej pracy. Każdego dnia sprzedając bilety zastanawiam się, czy aby na pewno je dobrze wystawiłam. Co prawda to klient podaje mi datę, trasę, dane kontaktowe, ale ja ciągle czuję niepewność, że jednak może być coś źle. Mam wrażenie, że może się z klientem nie zrozumiałam albo źle usłyszałam. I tak przy odbiorze z klientem sprawdzam te bilety, jednak ciągle nie mam 100% pewności czy wszystko dobrze. Są sytuacje, że mogę sprawdzić pewne rzeczy i jakoś te myśli znikają, ale są takie dni, kiedy nie potrafię tych myśli od siebie odsunąć i dręczą mnie przez tydzień, dwa. Dziś jest niedziela, wczoraj byłam w pracy i znowu mam te wstrętne myśli, które psują mi weekend. Zamiast odpocząć i się zrelaksować, to znowu jutro pójdę do pracy zmęczona. Pomimo tego, że przez te pół roku nie zdarzyła mi się pomyłka, ja ciągle się denerwuję. Nie wspomnę już o tym, że zamykając drzwi sprawdzam 5 razy, czy aby na pewno są zamknięte (drzwi, gaz, okna to już dla mnie błahostka). Najgorsze są te myśli związane z pracą. Nie potrafię sobie wytłumaczyć tego, że jeśli klient przy odbiorze sprawdził wszystko ze mną, to musi być dobrze. To tylko ja mam te myśli dotyczące sprawdzania. Mój mąż wie o moich natręctwach (stara się mnie wspierać), mam wspaniałą córcię i mam tę ohydną chorobę. Nie byłam u żadnego specjalisty. Staram się pomagać sobie melisą albo ziołowymi tabletkami uspokajającymi. Może dobrze by mi zrobił jakiś urlop, chociaż tydzień, spędziłabym go w domu. Bardzo proszę pomoc

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki
Patronaty