Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 3 6

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Jak dobie pomóc w poczuciu beznadziejności?

Jestem kobietą, mam 28 lat. Od roku poszukuję pracy. Chciałam znaleźć jakąś pracę, która da mi satysfakcję, niestety nawet nie wiem jaka praca to miałaby być. Teraz to już się boję iść do jakiejkolwiek pracy, boję się, że nie dam...

Jestem kobietą, mam 28 lat. Od roku poszukuję pracy. Chciałam znaleźć jakąś pracę, która da mi satysfakcję, niestety nawet nie wiem jaka praca to miałaby być. Teraz to już się boję iść do jakiejkolwiek pracy, boję się, że nie dam sobie rady, że jestem za głupia i mało kreatywna. Nic na dłuższą metę nie sprawia mi przyjemności, nie mam żadnej pasji. Bardzo chciałabym mieć, niestety również nie wiem co by mnie uszczęśliwiło. Ostatnio mój świat ogranicza się do mojego chłopaka. Bardzo go kocham i mamy szczęśliwy związek, niestety stałam się bardziej zazdrosna (o kobiety, o zainteresowanie innymi osobami - gdzie logicznie rzecz biorąc nie mam w ogóle powodów, wszystko to tylko jakieś moje wymysły, myśląc trzeźwo wiem, że jestem dla niego jedyna i najważniejsza, spędza ze mną każdy wolny wieczór) i zaborcza. Nie lubię gdy spotyka się z kolegami i jak ma swoje zajęcia. Generalnie to chyba zazdroszczę mu chyba pasji i tego, że jest osobą towarzyską i pomocną. Ja bym chciała mieć go tylko dla siebie. Nawet nie sprawiają mi radości spotkania z koleżankami, a bardzo mało ich mam. Szybko się nudzę. Często mam bóle głowy, poczucie beznadziei, wychodzę z założenia, że nic się nie opłaca robić. Chciałabym być dla chłopaka bardzo dobrą partnerką i nie chciałbym go ograniczać, bo na to zasługuje, ale męczę się sama ze sobą i to odbija się na wszystkich bliskich. Mam fajną rodzinę i chłopaka, ale i tak czuję się beznadziejnie.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Objawy nerwicy - czy jestem chory?

Witam! Proszę o poradę bo już nie wiem jak sobie pomóc ;/ Może po prostu wkleję kolejno posty, które napisałem na innym forum pomijając odpowiedzi ekspertów. Otóż jestem mężczyzną, prawie 19 lat, mój problem jak myślę zaczął się 2 lata...

Witam! Proszę o poradę bo już nie wiem jak sobie pomóc ;/ Może po prostu wkleję kolejno posty, które napisałem na innym forum pomijając odpowiedzi ekspertów. Otóż jestem mężczyzną, prawie 19 lat, mój problem jak myślę zaczął się 2 lata temu (sierpień 2008), wtedy jak sądzę przeżyłem załamanie nerwowe z pewnego powodu (jak się okazało niepotrzebnie, bo była to chwilowa sytuacja). W zasadzie w trakcie tego domniemanego załamania przychodziły mi do głowy dziwne myśli jak to, że jest to spowodowane moim postępowaniem i jest to zemsta "osoby wyższej", mimo, że jestem ateistą to do takich rozważań doprowadziła mnie owa dziwna, bo trudna do wyjaśnienia sytuacja. Wmawiałem sobie, że to sen, waliłem głową o ścianę i popadłem w histerię. Moja wizyta u dziadków dobiegała końca, więc nad ranem po nieprzespanej nocy wróciłem do domu. Po kilku dniach wszystko wróciło do normy, jednak niesmak, zły nastrój i nowe natręctwa wpłynęły na dalsze życie. Stałem się nieco narcystyczny, bezkrytyczny jednocześnie śmiały i zdobyłem wiele kontaktów, jednak poza środowiskiem szkolnym (listopad/grudzień 2008). Już wcześniej miewałem bóle głowy spowodowane długim przesiadywaniem przed komputerem i złymi nawykami żywieniowymi (brak śniadania, kolacje w kfc), jednak od nowego roku znacznie się nasiliły i potrafiłem przespać 16 godzin. Nudę zabijałem szukając okazji na allegro i lekkomyślnie wydając pieniądze na ubrania, których w dużej części nawet nie założyłem. Stałem się bardziej nerwowy, wolny internet, zapominalstwo czy listonosz w nieodpowiednim momencie (każdym) potrafiły wytrącić mnie z równowagi. W maju 2009 zdechł mój trzeci york, pamiętam że po dwutygodniowej nieobecności w domu ojciec wrócił zapłakany i w pierwszej chwili pomyślałem o mamie. Kiedy powiedział, że pies biegł szczęśliwy wzdłuż plaży i nagle padł z wycieńczenia najpierw mi ulżyło, chwilę potem się załamałem i byłem nieco rozdarty, zauważyłem że nie mogę nawet po ludzku płaczem zareagować i uświadomiłem sobie, że mam jakieś problemy emocjonalne. Jakiś czas potem doznałem uszkodzenia nosa i uszczerbku na ogólnej estetyce, co tylko pogłębiło nerwicę. W między czasie dowiedziałem się, że siostra jest w ciąży i że w listopadzie jest termin porodu, dodatkowo stres spowodowany separacją rodziców pewnie odbiły się na mojej i tak naruszonej psychice. Chociaż postanowiłem sobie, że nigdy nie będę palił, wymyśliłem sobie, że papieros poprawi mi nastrój, a przynajmniej ułatwi mi kontakt z palącymi kolegami. Tu wspomnę, że zawsze byłem osobą lubianą, błyskotliwą i świetnie znałem się na ludziach. Rozmowa, wyrażanie swoich myśli to było dla mnie coś naturalnego, łatwego szczególnie z tak dużą wyobraźnią. Czymś musiałem usprawiedliwić swoją zmianę, więc zasłoniłem się depresją i paraliżującymi bólami głowy. Zbliżała się moja 18- stka i pamiętam, że byłem przygnębiony, że przypadnie mi w tak nie fajnym okresie, poza tym nie chciałem wchodzić w wiek dorosły z takimi problemami. (luty 2010) Na pewnym forum dziewczyna z podobnymi objawami do moich założyła temat z zapytaniem czy to schizofrenia. Poprosiłem o rozmowę z zaprzyjaźnionym z moim ojcem psychologiem. Wtedy skupiłem się na samych objawach wymieniając: uczucie ciągłej pustki, derealizację, problemy z utrzymanie rozmowy. Niestety nie usłyszałem konstruktywnej diagnozy, ani porady i jak od całego otoczenia dowiedziałem się, że wmawiam sobie i żeby zmienić swoje nawyki. W marcu na wezwaniu wojskowym ponownie poprosiłem o konsultację z psychiatrą, tu podobnie skupiłem się na objawach i dr z pomocą jakichś psychotestów stwierdziła, że to zaburzenia osobowości oraz przepisała mi tabletki omega 3 1000(???). Sam nie wierzę w skuteczność takich testów, tym bardziej, że były dosyć długie, a mnie aktualnie bolała głowa, więc poszedłem na skróty. Jednak dopiero później zaczęły się niepokojące zmiany. Miałem ogromny problem z koncentracją, właściwie to "teraz" nie było realistyczne. Bałem się nie odwracalnych zmian w mózgu jak zanikanie kory mózgowej, szybka demencja czy choroby psychicznej. Rozmawiałem z rodzicami o moich problemach, mama najwyraźniej nie chciała przyjąć do wiadomości, że mogę być chory i to całkowicie bagatelizowała, ojciec natomiast do dziś zapisuje mnie prywatnie do psychiatry i jakoś nie może. Zaobserwowałem też, że mam problemy z chronologią pewnych wydarzeń i percepcją (inaczej odbieram rzeczywistość). Chociaż wcześniej czułem ciągły niepokój i miałem inne objawy, dołączyło do tego otępienie (zapominanie słów, trudności w ich dobieraniu i gubienie wątku). Odniosłem wrażenie, że mój organizm poprzez otępienie poradził sobie z lękami a bałem się utraty kontaktu z rzeczywistością, zmian w mózgu wywołanych przez np. atak niedokrwienny. Chcąc dotlenić mózg robiłem sobie długie spacery najczęściej do sklepu i sam co zaczęło wydawać mi się dziwne. Ostatnio robienie prostych czynności sprawia mi problem i samo życie stało się trudne, za każdym razem próbuję sobie przypomnieć jak odbierałem pewne rzeczy zanim to mnie dopadło. Obecnie nie czuję nic: lęku, radości, ciekawości, smutku - zero ludzkich emocji. Do tego postępujące trudności z myśleniem. Od kilku miesięcy przesypiam większą część dnia z przerwami na papierosa i bezsensowne wyjścia ze znajomymi. Najgorsze, że dochodzi rok odkąd się izoluję, tracąc przy tym najfajniejszy okres w życiu. Obawiam się, że nerwica odpada, albo jest zwyczajnie chorobą towarzyszącą. Niestety z czasem mam coraz mniej do powiedzenia, bo coraz mniej wiem/pamiętam i dostrzegam. Moje objawy pasują raczej do zespołu psychoorganicznego z deficytem intelektualnym i innymi zaburzeniami, a nieustające bóle głowy, drętwienia mogły wskazywać na organiczne uszkadzanie struktur mózgu. To by również wyjaśniało wynik testu wskazujący zaburzenia osobowości oraz chłód emocjonalny o którym wspominałem. Chciałbym się mylić, bo ten stan jest w zasadzie nie odwracalny i ma charakter raczej postępujący, a mam ogromne roszczenia co do poprawy swojego stanu zdrowia i chyba jedyne co mnie trzyma przy życiu do nadzieja powrotu do stanu sprzed 2 lat, bo na rozsądek już liczyć nie mogę. Tydzień temu po konsultacji w publicznej poradni zdrowia psychicznego stwierdzono u mnie neurastenię. Chciałbym się jeszcze dowiedzieć czy neurastenia wyklucza obecność innych nerwic? Pytam bo mimo diagnozy nie mam raczej żadnych objawów wegetatywnych, za to lęki, niektóre objawy DD oraz emocjonalne jak: - Odczucie utraty uczuć do rodziny i przyjaciół - Całkowity brak koncentracji - Luki w pamięci - Otępiałość - Stany depresji - Apatia, smutek - Nie możność odczuwania radości, wszystko staje się obojętne, każde wydarzenie - Poczucie, że nasza sprawność intelektualna pogorszyła się, poczucie kalectwa, ułomności Postanowiłem kontynuować wątek, żeby nie zaśmiecać forum. Chciałbym jeszcze raz opisać mój problem. Jak już pisałem moje dolegliwości somatyczne zaczęły się 3 lata temu (1 klasa lo) , ale teraz cofnę się do gimnazjum żeby opisać sprawę z bardziej psychologicznego punktu widzenia. W drugiej połowie 2 klasy doszedł do nas nowy kolega. Jako ten najbardziej komunikatywny i sympatyczny zostałem przez wychowawczynię zobligowany do pomocy mu w przystosowaniu. Wizualnie totalny przychlast - anorektyczna sylwetka, niezadbane długie włosy i przyćpane oczy- okazał się ciekawym partnerem do rozmowy i szybko się zaprzyjaźniliśmy. Rozumieliśmy się bez słów i zauważyłem, że podobnie jak ja ma pewne "zdolności", mianowicie widzi więcej szczegółów niż przeciętny człowiek i świetnie zna się na ludziach. Ja zawsze kładłem nacisk na dobrą opinię o sobie. Byłem osobą błyskotliwą, lubianą, jednak nieśmiałą wśród nowego otoczenia. Może warto też tu wspomnieć, że odkąd tylko pamiętam "cierpiałem" na nerwice natręctw różnego rodzaju, dlatego rozpisywać się chyba nie ma sensu, natomiast zdominowały one moje życie i praktycznie kiedy przestały być formą lęku przed konsekwencjami ich nie wykonania a tylko nawykiem, przestałem traktować je jako coś nienormalnego i były czymś automatycznym*. Wracając do kolegi... Był on osobą niewątpliwie inteligentną, po dłuższym poznaniu wykazywał cechy wybuchowe był też cyniczny i arogancki. Kiedy spóźniał się na lekcje, w ogóle nie przychodził czy spokojnie przyjmował do wiadomości, że grozi mu lacz, do tego ten groteskowy wygląd, wywoływał śmiech w sali i przyznam (teraz tego żałuję), że nawet mi to imponowało, z czasem nawet go nieznacznie naśladowałem. Zawsze zależało mi na dobrej opinii rodziców, szczególnie po ekscesach mojej siostry, obiecałem sobie mi. in. że nie będę nigdy palił czy pił. Pod koniec gimnazjum w sylwester który spędzałem z przyjaciółmi także z tym nowym, po raz pierwszy upoiłem się (w ogóle spożyłem) alkoholem, nie mówię, że to źle, po prostu wspominam o tym, bo godziło to w moje wcześniejsze postanowienia i mogło poniekąd zaburzyć mój charakter. Na zakończenie szkoły w wakacje stałem się bardziej pewny siebie, poczułem się dojrzalszy i uznałem że w kocu było by dobrze skorzystać z atrakcyjnego wyglądu (przepraszam za narcyzm to opinia wielu znajomych). W każdym razie każdy z nas dostał się do innego liceum i nasze drogi trochę się rozeszły. Pamiętam że początek szkoły był dla mnie trudny… Praktycznie każda osoba znała inną i utworzyły się „grupki” znajomych. Po ukończeniu gimnazjum stałem się bardziej introwertyczny i alternatywna osobowość (ta na wzór kolegi) którą próbowałem w sobie wylansować ze względu na „gejowatość” tylko utrudniała adaptację. Z drugiej jednak strony skupiony na każdym geście, wypowiedzi czy na tym jak jestem postrzegany, niwelowało to stres. Na przerwach nie czułem się pewnie i nie wiedziałem co ze sobą zrobić, szybko zmieniłem szkołę i tu w wyborze priorytetem okazał się kolega mimo profilu klasy który kolidował z moimi zainteresowaniami. Niech to będzie wstęp do pierwszego postu w temacie. *Stosunkowo niedawno przeczytałem o tym zaburzeniu i że jest ono właśnie na tle nerwicowym. Podobno w dalszym stadium ten rodzaj nerwicy może zdegradować osobowość i chciałbym się dowiedzieć czy nie leczony może doprowadzić do tak zaawansowanego stanu że nie ma szans na korzystne rokowania i czy brak u mnie krytycyzmu właśnie w nerwicy anankastycznej, może na niego wskazywać? Przepraszam że znów kontynuuję temat bez próby dociekania zdania specjalisty, ale dręczy mnie pewna myśl. Mianowicie od kilku lat kiedy zaczęły się bóle głowy, byłem rozdrażniony, senny co trwa do dziś, spędzałem popołudnie łóżku. Od roku kiedy po raz pierwszy rozmawiałem z psychologiem dochodziły objawy, które wyglądały na te nerwicowe, piszę wyglądały, bo sądzę że to podejrzane gdy kolejne pojawiały się, nasilały i zostawały akurat gdy spadała mi odporność organizmu i byłem rozpalony, następnie lądując w łóżku. Zresztą w kwietniu/maju zeszłego roku, w nocy nie mogłem spać ponieważ dokuczały mi lęki, może omamy (uczucie spadania, ruchu ścian i inne których nie potrafię wytłumaczyć) i to te same, które towarzyszyły mi w wieku 7lat kiedy miałem stan gorączkowy. Po kilkunastu latach powróciły i właśnie w momencie kiedy jestem osłabiony, rozpalony i co dziwne "teraz" nie mam podwyższonej temperatury. Dziś nawet kiedy pozornie fizycznie czuję się dobrze, nadal mam poczucie bełkotu podczas rozmowy, tak jak w stanie gorączki. Dlatego zastanawiam się czy to nie czasem jakaś infekcja bakteryjna, zapalenie wirusowe nie spowodowała, że mam takie objawy, pseudo-nerwicowe, które mogą być zapowiedzią choroby. Proszę o zdanie i podpowiedź jakim badaniem mogę to sprawdzić. Neurolog twierdzi, że z głową fizycznie wszystko jest ok, jednak awaryjnie skierowała mnie na tomograf w kwietniu, ponadto do psychiatry. Trudno mi się przełamać i pójść na takie spotkanie w sytuacji kiedy z powodu poczucia byciem idiotą (to tylko moje subiektywne odczucie) chorobliwie unikam ludzi, a jeśli już do takiego kontaktu dojdzie, błądzę w "swoim świecie".

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy moje zawroty głowy są związane z nerwicą?

Dzień dobry, Mam 20 lat, jestem kobietą. Od ponad miesiąca mam ciągłe, dość silne zawroty głowy. Badania, które wykonałam są prawidłowe. Przed wystąpieniem zawrotów miałam inne objawy, m.in. somatyczne - drżenie mięśni, kołatanie serca, bóle głowy,...

Dzień dobry, Mam 20 lat, jestem kobietą. Od ponad miesiąca mam ciągłe, dość silne zawroty głowy. Badania, które wykonałam są prawidłowe. Przed wystąpieniem zawrotów miałam inne objawy, m.in. somatyczne - drżenie mięśni, kołatanie serca, bóle głowy, szumy uszne, problemy z układem pokarmowym - zaparcia, biegunki, wzdęcia. Miałam również natrętne myśli, które po pojawieniu się zawrotów ustąpiły. Mam także nocne ataki paniki - drżą mi wtedy mięśnie, pocę się, mam dreszcze i czuję lęk. Najgorsze są zawroty. Czy to może być nerwica? Jak sobie z tym radzić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Od 16 lat mam problemy z zasypianiem: gdzie szukać przyczyn?

Witam, mam 33 lata. Od ponad 16 lat mam problemy z zasypianiem. Leczę się u lekarza psychiatry, bo już nie dawałam rady i teraz zaczęłam psychoterapię psychodynamiczną. Miałam wiele diagnoz, od nerwicy depresyjnej, po depresję. Teraz jest w zasadzie dobrze,...

Witam, mam 33 lata. Od ponad 16 lat mam problemy z zasypianiem. Leczę się u lekarza psychiatry, bo już nie dawałam rady i teraz zaczęłam psychoterapię psychodynamiczną. Miałam wiele diagnoz, od nerwicy depresyjnej, po depresję. Teraz jest w zasadzie dobrze, jeżeli chodzi o moje samopoczucie i życie, jednak w dalszym ciągu nie mogę spać. Jeżeli nie wezmę leku uspokajającego, to nie zasnę. Czy możliwe jest, abym miała jakieś fizjologiczne upośledzenie i nie mogła spać? Nie wiem, może uszkodzenie w mózgu? Jestem już zmęczona tym wszystkim, nie funkcjonuję bez tabletek, a nie mam przecież 90 lat. Co może być przyczyną mojej bezsenności?

Dlaczego mam ataki duszności podczas zasypiania?

Witam! Mam na imię Tomek i mam 23 lata. Od półtora roku zmagam się z dziwną przypadłością. Gdy kładę się spać i zamykam oczy to po 2-3 minutach zaczyna się koszmar. Na początku bardzo lekkie drgania głowy. Następnie stopniowe uczucie...

Witam! Mam na imię Tomek i mam 23 lata. Od półtora roku zmagam się z dziwną przypadłością. Gdy kładę się spać i zamykam oczy to po 2-3 minutach zaczyna się koszmar. Na początku bardzo lekkie drgania głowy. Następnie stopniowe uczucie niedotlenienia, aż nagle samoistnie zrywam się z uczuciem duszenia, panicznie próbując szybko nabrać powietrza, a co ciekawe drugim odruchem jest przełkniecie śliny co też jest utrudnione i wywołuje dodatkową panikę. Jeszcze kilka miesięcy temu te napady były lekkie czyli: 1) ni z stąd ni zowąd nagłe nabranie powietrza, 2) próba przełknięcia śliny, 3) wydech i po paru, parunastu takich atakach w końcu zasypiałem. Obecnie to przyjęło ostrzejszą formę. Co najdziwniejsze to fakt, że gdy już zasnę to śpię do rana, gdy się obudzę to mogę odwrócić na drugi bok i bez problemów zasnąć(o ile jestem dalej śpiący). Jednak zawsze gdy kładę się spać dzień w dzień od półtora roku mam te napady, oczywiście z pewnymi wyjątkami. Bo gdy przed spaniem wypiję piwo to te ataki są słabe 2 piwa - zero ataków. Ostatnio niestety częściej sięgam po alkohol przed snem, przez nasilone ataki, a są naprawdę straszne. Jako inną ciekawostkę mogę tez dodać, że obecnie jestem singlem, jednak gdy dzieliłem łoże ze swoją dziewczyną to jedyny atak jaki miałem to jedno góra dwa spokojne głębokie nabranie oddechu podczas zasypiania (podobno drży mi głowa jak śpię, tak mówiła). Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Im bardziej jestem senny, tym większe mam problemy z tym oddechem, więc boje się brać jakichkolwiek tabletek na sen. Boję się, że się w końcu uduszę, bo podczas takiego ostrego ataku nie oddycham czasem przez nie wiem, 1-5 sek., aż mi się uda nabrać powietrza i uspokoić. Nie kontroluje tego czasem gdy już odpływam (przysypiam) zaczynają mi się projekcje senne te jeszcze w połowie świadome :) i nagle bach i atak. Robiłem ekg i jest ok ciśnienie 135/140 na 85/90 alergii nie mam astmy też, wiec czy to możliwe aby nerwica noc w noc takie coś powodowała? Mam stwierdzoną lekką nerwicę, ale jej objawy są sporadyczne jak się denerwuje. Nie chce brać prochów, które otumaniają, bo jak wspomniałem im bardziej jestem "nie kontaktujący" tym większe problemy. Dziękuję

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Ciągły ból głowy

Witam!!! Od jakiegoś miesiąca, przeważnie od południa do nocy boli mnie głowa. Inne objawy to arytmia serca, nadciśnienie (140/90), sztywnienie karku, bóle mięśni, lekkie zawroty głowy, uczucie "waty w uszach", zaczerwieniona skóra, czasami jeszcze bolą...

Witam!!! Od jakiegoś miesiąca, przeważnie od południa do nocy boli mnie głowa. Inne objawy to arytmia serca, nadciśnienie (140/90), sztywnienie karku, bóle mięśni, lekkie zawroty głowy, uczucie "waty w uszach", zaczerwieniona skóra, czasami jeszcze bolą mnie nerki. Dodam jeszcze, że bóle i pozostałe objawy ustąpiły gdy brałem antybiotyki na zapalenie oskrzeli (które wyleczyłem). Moja lekarka zapisała mi p*** i K***l Żel na bóle mięśni, ale to mi w ogóle nie pomaga. pozdrawiam i proszę o pomoc

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jestem niezadowolony z życia - jak sobie z tym poradzić?

Wszystko się zaczęło, gdy miałem 16 lat. Poznałem dziewczynę, niby się zakochałem, ona mnie olała i była pierwsza próba samobójcza. Później była nowa szkoła. Cieszyłem się... Na początku nowej szkoły poznałem dziewczynę, która mi się bardzo podobała, ale olała mnie....

Wszystko się zaczęło, gdy miałem 16 lat. Poznałem dziewczynę, niby się zakochałem, ona mnie olała i była pierwsza próba samobójcza. Później była nowa szkoła. Cieszyłem się... Na początku nowej szkoły poznałem dziewczynę, która mi się bardzo podobała, ale olała mnie. Później była następna, ale po pierwszym spotkaniu stwierdziła, że... nie wiem do dzisiaj... nie odezwała się... tzn. odezwała się, ale powiedziała, że lepiej, jak się znać nie będziemy. Następna dziewczyna mi się spodobała rok temu. Powiedziałem jej na przerwie, że mi się podoba i chciałbym ją poznać. Zwodziła mnie 2 tygodnie, po czym powiadomiła, że kogoś poznała. (Po 3 miesiącach wylądowałem w szpitalu po kolejnej próbie). Teraz na studniówce - na próbach poloneza - poznałem dziewczynę, która nie odpisuje (pisałem do niej na portalu społecznościowym). Tyle, jeśli chodzi o kobiety. Znajomych nie mam za dużo. Są, jak czegoś potrzeba albo czegoś nie wiedzą. Ogólnie ludzie za mną nie przepadają. Dzisiaj napisałem do człowieka z tego forum, czy by ze mną nie popisał, ale chyba się mnie wystraszył. Szkoła mnie nie bawi. Jestem ostatni rok, ale wszystko mnie dołuje i nic mi się nie chce robić do szkoły. Rodzina zmusza mnie do nauki. Kiedyś mi się chciało uczyć, jak byłem w gimnazjum, bo myślałem, że pójdę do dobrej szkoły itd., a teraz... może zdam maturę... Lubię rowery, jeździć rowerem. Czasem czytam książki. Często nie mogę usnąć i przeglądam byle co w Internecie. Leczę się psychiatrycznie, ale to nic nie pomaga. Mam leki za 100 zł, ale... Teraz mam zmieniane i nie mogę spać, a dodatkowo kręci mi się w głowie... Chciałbym, żeby ktoś kiedyś chciał mnie poznać (a nie odwrotnie).

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Drżenie mięśni - jaka jest przyczyna?

Witam, mam 22 lata, od ponad 10 lat występuje u mnie drżenie mięśni całego ciała (zwłaszcza kończyn górnych i dolnych). Badania neurologiczne nie wykazały żadnej choroby (badania MRI, EEG), wykluczono także boreliozę. Moje objawy są bardzo uciążliwe, np. drżenie rąk przy jedzeniu zupy. Proszę o zdiagnozowanie mojego przypadku, pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Odczuwam chęć popełnienia zbrodni - jak można rozwiązać mój problem?

Mam 19 lat, a od dłuższego czasu prześladują mnie myśli i chęć popełnienia zbrodni. Wystarczy mały impuls, a ja już nie mogę przestać o tym myśleć... Nie czuję wyrzutów sumienia czy tym podobnych. Ale boję się, że kiedyś nie wytrzymam,...

Mam 19 lat, a od dłuższego czasu prześladują mnie myśli i chęć popełnienia zbrodni. Wystarczy mały impuls, a ja już nie mogę przestać o tym myśleć... Nie czuję wyrzutów sumienia czy tym podobnych. Ale boję się, że kiedyś nie wytrzymam, zwłaszcza że gdy trochę się denerwuję, robię straszne rzeczy. Lekarza mam umówionego na 7 marca, ale boję się, że może mnie wysłać na jakiś oddział... Co byłoby najlepszym rozwiązaniem?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nerwica jak sobie z nia radzić? Co z osobowością?

Witam Przedstawię swoja sytuacje. W wieku o 18 lat pojawiła się u mnie nerwica natręctw nagle! Wszystko było w porządku aż pewnego dnia nie wiedziałam co się ze mną dzieje koszmar, doszło do tego, że miałam przez to próbę samobójczą....

Witam Przedstawię swoja sytuacje. W wieku o 18 lat pojawiła się u mnie nerwica natręctw nagle! Wszystko było w porządku aż pewnego dnia nie wiedziałam co się ze mną dzieje koszmar, doszło do tego, że miałam przez to próbę samobójczą. Leczenia trwało jakieś 10 miesięcy, ale ja nie zapomniałam. Co roku nawrót, który trwał jakieś 5 miesięcy. Leki i jakoś wychodziłam w miarę zapominałam choć zrobiłam się bardziej wrażliwą, analizującą i przejmującą osobą. Przez te kilka lat nie wiedziałam dokładnie co to jest i jak się fachowo nazywa. Dopiero rok 2010 luty kolejny napad było ciężko i jest ciężko. Nie mogę dojść do siebie, pogodzić się z tym. Pojawił się przy tym ostatnio duży epizod depresyjny. Depresja wtórna, zmieniłam lekarza, zmienił mi lekarstwa. Biorę je 3 dzień, czuje się trochę lepiej choć nie będę ukrywać, że chwile zwątpienia są. Jestem osobą z jednej strony która nie pozwoli sobie żeby ktoś nią rządził, ma swoje zdanie choć ta choroba trochę mnie niszczy tzn. mam na myśli to, że jestem ostrożniejsza z tym co mówię. Częste wyrzuty sumienia, że może nie powinnam. Chodzę na terapie od 4 miesięcy dopiero zaczynam zdawać sobie sprawę z niektórych rzeczy, które są tak głęboko zakorzenione z dzieciństwa, ale ciężko jest je zmienić. Zmienić swoją osobowość nagle i stać się bardziej egoistyczną osobą, myśleć o sobie a nie ciągle o innych żeby komuś było dobrze, a psychicznie i tak mi jest źle. Mam rodzinę pełną, właściwie problemy takie jak i w każdej - kłótnie i złe dogadywanie się z rodzicami, wiecznie obwinianie kogoś za coś. Ojciec zaczął sięgać coraz częściej po alkohol, choć od kilku miesięcy widzę poprawę, bardzo się z tym pilnuje. Potrafi wytrzeźwieć, że tak powiem. Mam wspaniałego narzeczonego jesteśmy ze sobą 5 lat. Jest rożnie, ale raczej się szanujemy choć nie ukrywam, że często jest tyle złości we mnie wyniesionej z domu, że próbuję się też tak wobec niego zachowywać, ale rzadko się kłócimy. Staram się to poszanować na ile mogę, bo wiem, że na to nie zasługuje i często ma racje. Bardzo żyłam i dalej siedzi we mnie życie moich rodziców, co bardzo bolało, że w domu nie jest tak jak powinno być itp. Skończyłam studia choć nie pracuje w zawodzie. Mam 23 lata, jestem stylistka paznokci od 2,5 roku działam na swojej działalności nic mi właściwie nie brakuje, ale nie mogę sobie tego wbić do głowy. Boje się czasem, że to jakaś schizofrenia albo coś innego, a chce pożyć godnie. Wiem że praca nad sobą wymaga wiele czasu, ale czy będę w stanie zmienić swoje przyzwyczajenia i wyzdrowieć całkiem kiedyś co jest moim największym marzeniem? Wiem ze głowa to coś bardzo ważnego. Nieraz mówię że wolałabym nie mieć piersi albo czegoś ale psychicznie być inna. Tak bardzo mnie boli moja osobowość nie mogę się z nią pogodzić i ta choroba natręctwa myślowe. Nieraz mam wrażenie, że sama nie wiem czego chce choć tak naprawdę wiem, ale mimo wszystko i tak się borykam. Myślę jakby było gdyby, albo co będzie. Zawsze biorę wszystko przeciw a później za. W pozytywnych rzeczach znajdę coś negatywnego. Chce to zmienić ale nie jest to takie proste. Nie mam z kim porozmawiać o tym, jedynie na terapii co często jest skutkiem pogorszenia mojego stanu. Potrafię się nakręcić i tyle. Wiem, że to złe i mi nie potrzebne ale jest to silne. Na drugi rok mamy z narzeczonym zamieszkać razem, wesele, ale czasem się boje choć to chyba normalne? Może jak urwę się z tzn toksycznego domu mój stan się trochę poprawi. Zacznę myśleć o sobie, że to ja i on jesteśmy ważni. Zacznę żyć swoim życiem. Czy mój stan może się też poprawić? Bardzo proszę o jakąś podpowiedź co mam zrobić. Pozdrawiam Ciepło.    

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem bulimiczką, czuję się odrzucona, mam myśli samobójcze - może to coś więcej niż depresja?

Jestem dojrzałą kobietą, matką 3 dzieci i po prostu mam dość życia. Jeśli dalej ma tak wyglądać, to ja już nie dam rady. Zastanawiałam się, czy ja jestem nienormalna czy ten świat taki jest. Moi rodzice rozwiedli się, gdy byłam...

Jestem dojrzałą kobietą, matką 3 dzieci i po prostu mam dość życia. Jeśli dalej ma tak wyglądać, to ja już nie dam rady. Zastanawiałam się, czy ja jestem nienormalna czy ten świat taki jest. Moi rodzice rozwiedli się, gdy byłam mała. Zawsze miałam poczucie winy, że przeze mnie, bo nie byłam wymarzonym chłopcem. Jednak byłam dzieckiem, które wzbudzało w ludziach dużo sympatii. Bardzo dobrze się uczyłam, w szkole zaliczałam wszystkie kółka zainteresowań. Starałam się być dobra, nie stanowiło to dla mnie wysiłku. Jednak moja mama, która mnie wychowywała, stosowała system autorytarny. Czyli: dostałam 4 z klasówki, to dlaczego nie 5? Miałam dużo zakazów i nakazów. Byłam też przez nią bita, np. za spóźnienie. Robiła przedstawienia przy wszystkich, aby pokazać swoją władzę, a moją uległość. Jednak wcale nie byłam taka uległa. Nie miałam problemów z przyjaźnią ludzi, wręcz na odwrót, bardzo ich przyciągałam i przyciągam do dziś. Pomimo nie najszczęśliwszego dzieciństwa jakoś dawałam sobie w życiu radę. Aż do momentu poznania mojego męża. Byłam zawsze adorowana przez mężczyzn. Może to subiektywne, ale zawsze miałam duże powodzenie. Brak miłości ze strony ojca spowodował, że z jednej strony uciekałam od miłości, bojąc się odrzucenia, a z drugiej - za bardzo jej pragnęłam. Nie będę pisać wszystkiego, ale zaufałam człowiekowi po raz pierwszy w życiu i oszukał mnie parę razy, a ja, uległa, wracałam jak zbity pies. Na zewnątrz zawsze piękna, silna kobieta, mająca władzę, w środku - mała dziewczynka, coraz częściej myśląca o samobójstwie. Nie mogłam się zwierzać rodzinie ze swoich problemów, bo zawsze słyszałam krytykę. Żadnej empatii, współczucia, tylko kij. Nie będę opisywać sytuacji, w jakich byłam. Mój związek się rozpadł po 8 latach i zostałam sama z dziećmi. NIKT mi nie pomagał przy nich. Mogłam zdychać z bólu w nocy, a nikt nie przyszedł, bo ja też nie pozwalałam na pomoc, bo ta pomoc później była wypominana. Nabawiłam się nerwicy, dzień po dniu. Zaczęłam pić i krzyczeć na dzieci. Do tego doszła fobia tuszy i w prezencie dostałam bulimię. Powiedziałam: stop i poszłam na terapię. Tam byłam najsilniejszą osobowością i każdy się dziwił, co ja tutaj robię. Reakcja rodziny była taka, że jestem wariatką, bo chodzę na terapię i biorę ***. Wróciłam do byłego męża i byliśmy 2 lata razem. Niestety, to znów się rozpadło, z tą różnicą, że zostałam sama z dziećmi w innych okolicznościach. Rozpadło się, po raz pierwszy poczułam, że nie mogę w życiu tylko dawać, powinnam też brać. Teraz zbieram się do kupy i nie mogę, bo nie mam siły już ciągle walczyć. Mój problem polega na tym, że jeden dzień, tydzień funkcjonuję jako superpogodna osoba, a są dni, że wieczorami płaczę parę godzin i szukam, co by zrobić, aby w końcu się zabić. Rozumiem ludzi, którzy chcą to zrobić, bo czasami nie da się wstawać jak feniks z popiołów. Nie mogę powiedzieć nikomu, że rozpada mi się związek, bo usłyszę: twoja wina. Nie mogę powiedzieć, że mam myśli samobójcze, że jest mi ciężko, bo usłyszę, że jestem wariatką. Nadal jestem bulimiczką. Co prawda nie objadam się, ale wymiotuję, kiedy tylko zjem więcej, aby nie tyć. Nie czuję się kobieco, chociaż mogłabym codziennie iść na randkę. Czuję się odrzucona przez cały świat. Może być tak, że za chwilę zacznę się śmiać i powiem, że życie jest piękne. Denerwują mnie te labilne stany, bo przy nich tracę dużo energii i opadam z sił. Może to coś więcej niż depresja?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Problemy z bezsennością - nie mogę zasnąć całą noc

Jestem kobietą i mam 27 lat. 3 lata temu zaczął się mój problem z bezsennością. Leczyłam się u lekarza specjalisty, łykałam lek przeciwdepresyjny, trafiłam także do szpitala (rumień guzowaty). Jest to dla mnie strasznie drażliwy i łatwo wywołujący płacz temat....

Jestem kobietą i mam 27 lat. 3 lata temu zaczął się mój problem z bezsennością. Leczyłam się u lekarza specjalisty, łykałam lek przeciwdepresyjny, trafiłam także do szpitala (rumień guzowaty). Jest to dla mnie strasznie drażliwy i łatwo wywołujący płacz temat. Od jakiegoś czasu jednak objawy są lżejsze - sypiam lepiej - staram się nie brać leku przeciwdepresyjnego. Czasem zastępuję go doraźnie ziołowymi tabletkami. Niestety, aby zadziałały, muszę brać 3-4 sztuki. Wolę jednak tak, bo wtedy działają one po pół godziny, a nie jak w przypadku antydepresantu po dwóch godzinach. No i zawsze jest szansa, że zasnę bez niczego.

Problem mam jednak taki, że często zdarzają się noce, w których nie zasypiam w ogóle albo np. o 4 lub 5 nad ranem. Czyli problem częstych kłopotów ze snem, który przychodził np. 2-3 godziny po położeniu się, ale przychodził, przekształcił się w problem rzadszej bezsenności, na którą nie działa już ani antydepresant, ani (jak wczoraj) 5 tabletek ziołowych. Próbuję czytać, wstawać, pić herbatki. Walcząc z tym tyle czasu, poznałam wiele sposobów i rad na bezsenność i próbuję je stosować, ale jak przyjedzie taka noc, nie działa nic. Moje myśli wtedy kłębią się jak czarny kołtun. Zaznaczę, że nie przeżywam stresującej sytuacji życiowej. Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co jest powodem tylu trudności i dziwnego zachowania mojego dziecka?

Witam! Mieszkam we Francji od trzech lat wraz z moim narzeczonym i jego dziećmi z poprzedniego małżeństwa. Dzieci tydzień mieszkają z nami, tydzień z matką i tak na przemian (w 70% rozbitych rodzin taki został przyjęty "system" w tym kraju)....

Witam! Mieszkam we Francji od trzech lat wraz z moim narzeczonym i jego dziećmi z poprzedniego małżeństwa. Dzieci tydzień mieszkają z nami, tydzień z matką i tak na przemian (w 70% rozbitych rodzin taki został przyjęty "system" w tym kraju). Martwię się zachowaniem syna, ma 9 lat, w listopadzie skończy 10 lat. Syn ma ciągle huśtawkę nastrojów, z rozjuszonego wesołego chłopaka w ciągu kilku minut staje się osowiały, smutny albo bardzo agresywny. Nie potrafi się skupić na jednej czynności czy zabawie przez dłuższy czas. Jest niechlujny, nie dba o higienę, kiedy się go prosi o cokolwiek robi to z wielką niechęcią - zazwyczaj jest potem obrażony. Ma wielkie problemy z nauką, trzeba mu poświęcać bardzo wiele czasu przy odrabianiu lekcji, co przynosi mizerne efekty, bo zazwyczaj na drugi dzień zapomina czego się nauczył.

Jego pismo jest praktycznie nieczytelne. Nie potrafi prawidłowo trzymać długopisu czy posługiwać się nożyczkami. Wszelkie zabawy manualne omija szerokim łukiem. Jest bardzo niezdarny, często przewraca się na prostej drodze, potyka o krzesła itd. Nie cierpi uprawiać żadnego sportu, chociaż powinien, bo ma problemy z nadwagą, ciągle jest głodny, potrafi zjeść tyle samo co narzeczony, a nieraz i więcej, warzywa są jego największym wrogiem pod każdą postacią. Strasznie dziwnie biega, tułów i głowa jest pochylona do przodu, a ręce pozostają w bezruchu, szybko się męczy. Oddychając, charczy - tu akurat lekarz stwierdził, że to nic takiego i niczego nie zalecił. Jego zachowanie często przypomina zachowanie 5-latka, a nie 9-latka, nie zna się na zegarku, nie potrafi zawiązywać butów, nie kojarzy dni tygodnia, często histeryzuje z byle błahostki (płacze, krzyczy jakby go ze skóry obdzierali). Bardzo proszę o poradę, kocham te dzieci jak własne, one mnie również. Dziękuję z góry za odpowiedź.   

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Co to może być nerwica?

Witam, Mam 24 lata, jestem mężczyzną, odczuwam bóle w mostku od 2 miesięcy takie jak by kto uciskał mi go, częste kołatanie serca, mam jakieś dziwne lęki, obawy o przyszłość, ciągle myślę negatywnie o sobie, jestem ciągle zmęczony, nie...

Witam, Mam 24 lata, jestem mężczyzną, odczuwam bóle w mostku od 2 miesięcy takie jak by kto uciskał mi go, częste kołatanie serca, mam jakieś dziwne lęki, obawy o przyszłość, ciągle myślę negatywnie o sobie, jestem ciągle zmęczony, nie mam ochoty wychodzić z domu, bo mam obawy, że coś mi się stanie, bóle w nadbrzuszu. W styczniu trafiłem do szpitala, bo dopadł mnie straszny ból w klatce, duszności, oblewał mnie pot... Zostawiono mnie w szpitalu na parę dni, zrobiono badania EGK, UKG, prześwietlenie klatki piersiowej, badania wysiłkowe, krew, mocz, ciśnienie (nie pamiętam co tam jeszcze) wszystko wyszło dobrze. Przy wypisie ze szpitala lekarz przepisał mi lek na refluks żołądkowo-przełykowy, bo przypuszczał, że to od żołądka bóle, a ten ból w mostku to zgaga, teraz leczę się u lekarz rodzinnego, który uważa, że ten lek na refluks jest dobry i mam go brać dalej (biorę go już 7 tygodni i bez efektu), dodatkowo biorę magnez i potas jako witaminy, miałem robione ostatnio USG nadbrzusza, nerek, wątroby itp. - też wyszło wszystko dobrze, teraz lekarz skierował mnie na gastroskopię kierując się tym, że to na pewno refluks, a ja przesadzam - mówiłem mu, że to może nerwica i czy może mam gdzieś z tym się udać, ale lekarz stwierdził, że on też jest lekarzem i nic nie zasugerował:(. Teraz czekam na to badanie gastroskopowe, które będę miał za jakiś tydzień w zasadzie obawiam się, że znów dostanę kolejne opakowanie tego leku na refluks, który mi za bardzo nie pomaga na te bóle... Moje pytanie jest takie, czy to może być nerwica? Czy mam się udać do psychologa czy psychiatry? Czy to wszystko jedno gdzie? Jak sobie pomagać w takich ciągłych bólach? Może jakieś zioła, bo ten ból w mostku jest nie do zniesienia;/. Dziękuje za odpowiedz i pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy to zaburzenia lękowe?

Witam, Mam 25 lat. Kilka lat temu wystąpiła u mnie przewlekła biegunka. Po raz pierwszy pojawiła się ona na wyjeździe sylwestrowym. Po powrocie biegunki nawracały. Uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie. Pojawiły się lęki przed wyjściem z domu. Lęki dotyczyły tego,...

Witam, Mam 25 lat. Kilka lat temu wystąpiła u mnie przewlekła biegunka. Po raz pierwszy pojawiła się ona na wyjeździe sylwestrowym. Po powrocie biegunki nawracały. Uniemożliwiały mi normalne funkcjonowanie. Pojawiły się lęki przed wyjściem z domu. Lęki dotyczyły tego, że mogę dostać biegunki i nigdzie w pobliżu nie będzie toalety. Doszło do tego, że ograniczyłam wyjścia do minimum. W domu czułam się bezpiecznie. Dwa lata temu wybrałam się na psychoterapię i brałam lek. Lęki i biegunki ucichły i znowu mogłam normalnie funkcjonować. Do czasu - w tamtym roku nastąpił nawrót. Znowu pojawiły się biegunki a z nimi lęk. Wizyta u lekarza czy daleka podróż wywoływały u mnie na samą myśl ogromy stres, co w następstwie wywoływało biegunki. Gdy odważyłam się pójść np. do lekarza lęk przed wizytą był okropny, ale po wizycie wszystkie objawy znikały. Obecnie leczę się u gastrologa. Miałam robioną gastroskopię, która wykryła zakażenie Helicobacter. Dostałam kurację antybiotykami, ale biegunki nadal się pojawiają, najbardziej w stresujących sytuacjach. Doktor powiedziała, że są to biegunki na tle stresowym. Czy biegunką może być objawem zaburzeń lękowych? Czy powinnam leczyć się u gastrologa gdy badania nic nie wykazują? Proszę o pomoc, co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dotyczy: Neurologia Nerwica

Niepokojące objawy: czy występują one na tle nerwowym?

Witam. Mam 26 lat i jestem pewna, że mam nerwicę, natomiast od czasu do czasu miewam dziwne objawy, które za każdym razem mnie niepokoją i napędzają mój stres czasem do granic wytrzymałści. Od okolo 8 lat od czasu do...

Witam. Mam 26 lat i jestem pewna, że mam nerwicę, natomiast od czasu do czasu miewam dziwne objawy, które za każdym razem mnie niepokoją i napędzają mój stres czasem do granic wytrzymałści. Od okolo 8 lat od czasu do czasu mam skurcze mięśnii, dziwne mrowienia. Miałam też ataki paniki objawiające się dziwnymi jakby tapnięciami w głowie, obręczą na głowie, szybkimi myślami, suchością w ustach i śmiertelnym przerażeniem oraz chęcią ucieczki. Wszystkie te objawy skłoniły mnie do wizyt u specjalistów i do wykonania badań. W przeszłości (plus minus 3 lata temu) wykonałam badanie potencjałów wywołanych wzrokowych i motorycznych (nie jestem teraz pewna nazwy tych drugich). Wyniki w normie. Ponadto badali mnie neurolodzy - diagnoza to nerwica. Prywatnie wykonałam TK mózgu. Wynik w normie. Dodatkowo mam szumy w uszach. Jak się okazało wywołane zwężeniem przestrzeni kręgowej C5/C6. RTG kręgosłupa wykazał także osteofity i kifozę szyjną. Rezonans magnetyczny rdzenia kręgowego wykazał brak zmian. To znaczy, wynik w normie. Tylko jedna pani neurolog patrząc na rezonans powiedziała, że mam spore tętnice, chyba rdzenia, (nie wiem, nie pamiętam), ale, że taka moja uroda i że się tym nie mam przejmować. Oczywiście ja się przejmuje. Jestem teraz za granicą i znowu mam takie dziwne mrowienia. To w jednym opuszku palca, to w drugim. Czasem też na plecach w różnych miejscach, jakby mnie ciarki przechodziły, np. koło łopatki. Myślałam, że to od kręgów szyjnych, bo je zaniedbałam. Dawno nie byłam na fizykoterapii. Dopiero teraz zaczęłam chodzić znowu na basen. Pojawiły się jednak mrowienia na kawałeczku stopy, ale to już chyba nie ma związku z szyja. Poza tym, miałam lekkie skurcze różnych mięśni (ten objaw mam od dawna, tzn. mam i mi przechodzi i znowu mam). Drży mi warga czasem. Czuję też gulę w gardle od kilku dni. Doda, że mrowienia są leciutkie, ale czuję je. Może gdybym o nich nie myślała nie przeszkadzałyby mi, ale je mam, choć, jak zaznaczam, leciutkie i szczególnie, gdy np. ćwiczę i naciągam dłonie, łączę łopatki, itd. Bardzo się boję, co to może być. Czy może to być na tle nerwowym? Jak mogę sobie pomóc? Ciągle się obawiam SM i innych chorób, co nie daje mi spokoju. Proszę o pomoc. W tej chwili nie mam możliwości iść do lekarza, z resztą wolę iść w Polsce. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Początki depresji - czy jestem już chora?

Przez ostatnie kilka dni jestem w strasznym stanie. Czuję się jakby była to depresja. Wróciłam do domu po feriach i nie czuję się dobrze wśród rodziców i domu. W domu czuję się jakbym była w obcym miejscu i przy...

Przez ostatnie kilka dni jestem w strasznym stanie. Czuję się jakby była to depresja. Wróciłam do domu po feriach i nie czuję się dobrze wśród rodziców i domu. W domu czuję się jakbym była w obcym miejscu i przy obcych ludziach. Bardzo przyzwyczaiłam się do babci. Ludzie tutaj są strasznie niesympatyczni dla mnie w szkole. Nie mam znajomych, bo praktycznie nikt mnie nie cierpi. Nie wiem dlaczego czuje się fatalnie, co chwilę płaczę, mam jakieś zaburzenia lękowe oraz nerwowe. Nie mogę opanować złości, jestem nie raz bardzo agresywna. Naprawdę nie wiem co robić :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam 21 lat i myśli samobójcze - gdzie mam szukać pomocy?

Witam, mam na imię Marcin i mam 21 lat. Od pewnego czasu nękają mnie myśli samobójcze, gdyż uważam, że moja sytuacja życiowa jest beznadziejna. Skończyłem technikum, pracowałem 3 miesiące, po czym mnie zwolniono. Siedzę w domu, szukając pracy już 5....

Witam, mam na imię Marcin i mam 21 lat. Od pewnego czasu nękają mnie myśli samobójcze, gdyż uważam, że moja sytuacja życiowa jest beznadziejna. Skończyłem technikum, pracowałem 3 miesiące, po czym mnie zwolniono. Siedzę w domu, szukając pracy już 5. miesiąc, na garnuszku rodziców, bez perspektyw na przyszłość. Ojciec na każdym kroku mnie krytykuję, że to moja wina i że nie będzie na mnie pracował, w wyniku czego w domu sytuacja jest dość napięta i niekorzystna. Nigdy nie miałem dziewczyny, sam nie wiem dlaczego, gdyż raczej byłem lubiany, ale większość kontaktów ze znajomymi po prostu zerwałem. Czytałem już trochę o różnych depresjach i zauważyłem, że pasują do mnie wszystkie objawy tego: "osobowość chwiejna emocjonalnie typu borderline". Nie wiem, co mam robić, nie mam prawdziwych przyjaciół, tylko kolegów, z którymi piję lub ćpam (tak, uciekam się do ćpania i alkoholu, żeby zapomnieć o problemach). Z rodzicami nie chcę o tym rozmawiać, bo po prostu powiedzą, że jestem głupi, że wymyślam sobie jakieś urojone problemy. Jedyne, co mnie powstrzymuje od popełnienia samobójstwa, to fakt, że moja Mama bardzo by to przeżyła, a nie chcę jej ranić. Raz powiedziałem jej, że chcę się zabić, gdyż mam problemy - po prostu stwierdziła, że robię sobie głupie żarty. Jak nie jestem "na haju", to wybucham gniewem, którego nie jestem w stanie opanować, raniąc niestety bliskich. Gdy chciałem z tymi kolegami porozmawiać, też mnie wyśmiali i nawet zaczęli doradzać sposoby, by ze sobą skończyć. Nie wiem, jak długo jeszcze zniosę coś takiego. Co powinienem zrobić? Pomoże mi ktoś? Z góry dziękuję za telefony zaufania, które nic mi nie dadzą - jak przez telefon ma mi ktoś niby pomóc? Również z góry dziękuję za poradę, by iść do psychologa/psychiatry. Dlaczego? Może i chciałbym pójść na taką wizytę, lecz niestety mnie na to nie stać, a tanie to zapewne nie jest. Liczę więc na jakąś alternatywną poradę. Pozdrawiam Marcin

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mam schizofrenię paranoidalną - czy mogę mieć zespół Aspergera?

Witam. Mam 24 lata i choruję na schizofrenię paranoidalną. Od dziecka byłem inny niż reszta społeczeństwa, tzn. miałem swój świat i kilka swoich zainteresowań, które całkowicie mnie pochłaniały, m.in. dinozaury, pociągi, teraz jest to muzyka elektroniczna, która prawie całkowicie wypełnia...

Witam.

Mam 24 lata i choruję na schizofrenię paranoidalną. Od dziecka byłem inny niż reszta społeczeństwa, tzn. miałem swój świat i kilka swoich zainteresowań, które całkowicie mnie pochłaniały, m.in. dinozaury, pociągi, teraz jest to muzyka elektroniczna, która prawie całkowicie wypełnia mój wolny czas. Czytałem w internecie o zespole Aspergera i to, co przeczytałem w 100% pasuje do mojego przypadku. Trudności w utrzymywaniu kontaktów z innymi ludźmi, ograniczone wąskie pasmo zainteresowań to są chyba objawy ZA, które u mnie występują od wczesnego dzieciństwa. Do tego w okresie gimnazjum/liceum doszły dziwaczne zachowania i poglądy, urojenia, potem omamy słuchowe i wyobcowanie, co lekarz psychiatra określił najpierw jako zaburzenia schizotypowe, a później jako schizofrenię paranoidalną. O ZA z nim nie rozmawiałem, bo nie chcę, żeby pomyślał, że jestem jakimś hipochondrykiem, a pozatym diagnoza ZA nic w moim życiu nie zmieni. Pytam z czystej ciekawości czy objawy, które opisałem można podciągnąć pod zespół Aspergera i czy ZA i schizofrenia się nie wykluczają.

Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Przygnębienie - jak sobie pomóc?

Mam depresję. Od dwóch lat biorę leki i mi nie pomagają, jeszcze gorzej jest. Jestem przygnębiona jak widzę pary jak się przytulają, całują, wtedy chce mi się płakać, bo ja nie mam chłopaka. Nigdy nie będę mieć. Boję się...

Mam depresję. Od dwóch lat biorę leki i mi nie pomagają, jeszcze gorzej jest. Jestem przygnębiona jak widzę pary jak się przytulają, całują, wtedy chce mi się płakać, bo ja nie mam chłopaka. Nigdy nie będę mieć. Boję się samotności. Mam 22 lat, nawet siostra ma chłopaka, a ja nie, a jest młodsza. Jest mi smutno jak widzę jak się przytulają. Chcę normalnie z nimi rozmawiać, cieszę się, że są szczęśliwi, ale mnie strasznie to przygnębia. Już straciłam nadzieję, że wyjdę z depresji. Ciągle przygnębiona jestem, dołuje się nawet jak jakis chłopak napisze do koleżanki, że jest ładna, że się oglądają za nią. To mnie dołuje, jestem wtedy cały dzień przygnębiona, wszystko mnie denerwuje, jak ktoś je czy pije głośno. Nie wiem dlaczego tak mam. Nie mam przyjaciół i wszystko mnie nudzi . Chcę umrzeć, nie mam chłopaka, dzieci, nikogo, pracy. Nie umiem nic załatwić, żadnych spraw. Zastanawiam co powiedzieć. Mam pustkę w głowie, nie poradzę sobie w życiu.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty