Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 9

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Depresja w związku z problemami z mężem

Witam, mam 35 lat i od 2 miesięcy problem w domu. Nie układa mi się z mężem, od tego czasu schudłam 5 kg. Mam myśli samobójcze, częste napady płaczu oraz niechęć do rozmowy i spotykania się z ludźmi. Nic...

Witam, mam 35 lat i od 2 miesięcy problem w domu. Nie układa mi się z mężem, od tego czasu schudłam 5 kg. Mam myśli samobójcze, częste napady płaczu oraz niechęć do rozmowy i spotykania się z ludźmi. Nic mnie nie cieszy, nie potrafię nawet rozmawiać z naszą 6-letnią córką. Chodzę do pracy, bo muszę, ale jest mi źle, ponieważ mąż przestał się do mnie odzywać i to jest przyczyną mojego stanu. Gdy próbuję z nim o tym rozmawiać, on uważa, że powinnam odczekać jakiś czas, lecz dla mni czas pogarsza sytuację. Jak mam sobie z tym poradzić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Nieskuteczne leczenie i pogarszający się nastrój

Jestem kobietą i mam 18 lat. Od jakiegoś czasu leczę się u psychiatry na depresję. Dostawałam leki przeciwdepresyjne - jeden, a następnie drugi preparat. Nie pomagają. Lekarz stwierdził, że nie wie, jak ma mi pomóc. Obniżony nastrój zaczął się u...

Jestem kobietą i mam 18 lat. Od jakiegoś czasu leczę się u psychiatry na depresję. Dostawałam leki przeciwdepresyjne - jeden, a następnie drugi preparat. Nie pomagają. Lekarz stwierdził, że nie wie, jak ma mi pomóc. Obniżony nastrój zaczął się u mnie pojawiać niecałe 3 lata temu, najpierw były to częste tzw. dołki, jakieś 1,5 roku temu zaczęło się pogarszać. Zaczęłam się ciąć po rękach, a od września 2009 roku mam niemal codziennie myśli samobójcze, a ciąć zaczęłam się nie tylko po rękach, ale i po udach, łydkach, brzuchu i ramionach. Boję się wychodzić z domu. Wydaje mi się, że wszyscy na mnie patrzą i oceniają. Przez to mam częste nieobecności w szkole i tracę znajomych. Każde wyjście z domu wiąże się z potwornym bólem brzucha, nawet wyjście do psychiatry czy psychologa (10 min autobusem) jest dla mnie ogromnym wyzwaniem, by wyjść z domu. Praktycznie nie wychodzę ze swojego pokoju. Często czuję zmęczenie i mam bezsenność na przemian ze wzmożoną sennością. Nie wiem już, co mam robić, nic mnie nie cieszy i chyba zaczęłam się poddawać. Nawet mój lekarz nie wie, jakie może przepisać mi leki, aby wreszcie mi pomogły, co jeszcze bardziej mnie dołuje. Miałam wizytę umówioną 6.01, ale nie poszłam, bo nie widziałam sensu, skoro nie wiedzą, jak mnie leczyć. Proszę o jakąś radę. Dodam, że jestem DDA, co prawda nie do końca ze względu na to leczę się u psychiatry, ale to też na mnie w jakiś sposób oddziałuje, może to też pomoże wam w diagnozie.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jakie wyróżniamy rodzaje depresji?

Czy są różne rodzaje depresji, czy ta choroba najczęściej wygląda podobnie?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Jak mam sobie poradzić sama ze sobą?

Witam. Mam 25 lat, mieszkam poza granicami kraju, wyjechałam parę lat temu z Polski, jedynie na parę miesięcy - poznałam mojego obecnego męża, postanowiłam zostawić studia, zaszłam w ciążę... Do Polski nie wróciłam, czasami jedynie przyjeżdzam w odwiedziny. Mam...

Witam. Mam 25 lat, mieszkam poza granicami kraju, wyjechałam parę lat temu z Polski, jedynie na parę miesięcy - poznałam mojego obecnego męża, postanowiłam zostawić studia, zaszłam w ciążę... Do Polski nie wróciłam, czasami jedynie przyjeżdzam w odwiedziny. Mam 2,5-letnią córeczkę, mieszkamy z mężem w małej, ładnej miejscowości, mamy ładny domek, ogródek, samochód, etc., i wszystko to, czego młode małżeństwo może chcieć. Problem w tym, że ja nie jestem szczęśliwa. Mąż pracuje 6 dni w tygodniu, wychodzi o 5 rano, wraca koło 21. Cały dzień jestem sama z córeczką. Z początku bardzo mi się to podobało. Byłam tym, kim pragnie być każda kobieta - panią domu - piekłam, sprzątałam, bawiłam się z Oleńką, byłam kochającą żoną. A teraz? Wstaję dzień w dzień i każdy jeden dzień jest gorszy od poprzedniego. Nie potrafię się do niczego zmusić, nie bawię się z córeczką, nie wychodzę z nią na świerze powietrze jak kiedyś, sadzam ją przed telewizorem, a sama śpię albo leżę na kanapie ze łzami w oczach, bez powodu, nie gotuję dla niej nawet jak niegdyś, kupuję coś na wynos albo robię jej szybko kanapkę. W domu panuje nieustanny bałagan, nie potrafię się zmusić do posprzatania, czuję się jakby cała energia mnie opuściła. Nie mam znajomych, całe dnie jesteśmy z Oleńką same, powinnyśmy być dla siebie wszystkim - mam wyrzuty sumienia, że nie opiekuję się nią jak należy, nienawidzę siebie za to, płaczę, obiecuję, że od jutra się zmienię... ale kolejny dzień nie przynosi nic nowego. Jestem z dala od rodziny, przyjaciół, czuję, że jestem nikim. Znajomi pokończyli studia, pracują, zwiedzają świat, a moim światem jest dom i telewizor... Przy rodzinie udaję, że jestem szczęśliwa, uśmiecham się, nie chcę ich martwić. Zresztą nasze relacje są bardzo skomplikowane. Rozmawiałam z mężem o tym, jak się czuję, ale on jedynie odpowiedział, że przecież nie mam od czego mieć depresji. Więc co mi jest? Odwiedziłam lekarza rodzinnego, zrobiłam sobie wszystkie badania. Nie mam anemii ani hipoglikemii, ani żadnych innych chorób, które mogłyby powodować takie stany zmęczenia, w które ja wpadam. Nie potrafię już sobie z tym radzić, nienawidzę siebie za to, kim się stałam. Dodam jeszce tylko, że mój mąż nie jest Polakiem, a Niemcem. Niejednokrotnie czułam się niezaakceptowana przez jego rodzinę, czuję się obca, samotna. Nie chcę za bardzo obarczać męża tym wszystkim - nie chciałabym się rozwodzić tu nad innymi problemami, ale mąż sam jest w bardzo ciężkiej sytuacji życiowej. Wiele oddał, by być ze mną, jego życie kompletnie się zmieniło po naszym spotkaniu - ponownie mówię, nie chcę wchodzić w szczegóły, ale z nas obydwojga to on ma powód do depresji, nie ja. Co więc może mi być? Czy możliwe, że mam depresję? Bardzo proszę o pomoc i z góry serdecznie dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Mój prawie 10-letni syn wciąż ma problemy z zapamiętaniem tabliczki mnożenia

Tabliczki mnożenia uczymy się od 2 klasy szkoły podstawowej. Niestety, mimo ciągłego powtarzania, syn nie potrafi jej zapamiętać. Uczymy się, powtarzając (dziecko powtarza po mnie - z wierszami uczonymi w ten sposób nie ma najmniejszych problemów), przepisując przykłady, jednocześnie głośno...

Tabliczki mnożenia uczymy się od 2 klasy szkoły podstawowej. Niestety, mimo ciągłego powtarzania, syn nie potrafi jej zapamiętać. Uczymy się, powtarzając (dziecko powtarza po mnie - z wierszami uczonymi w ten sposób nie ma najmniejszych problemów), przepisując przykłady, jednocześnie głośno je czytając, rozwiązując masę przykładów, powtarzając w różnych możliwych sytuacjach... Gdy syn wieczorem już prawie pamięta - następnego dnia znów czarna dziura :( Z mnożeniem przez 9 nie mamy najmniejszych problemów (dzięki sposobowi na palcach) oraz przez 2 i 5, zaś problem mu sprawia cała reszta. Jesteśmy już tm bardzo zmęczeni - zwłaszcza syn, nie mam już pomysłów, jak mamy sobie poradzić z tym problemem. (Syn ma zdiagnozowane ADHD i od 9 miesięcy bierze lek). Jak pomóc dziecku w zapamiętaniu? Czy są jakieś sposoby mnożenia?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Operacja na depresję?

Witam! Kontaktuję się w sprawie operacyjnego leczenia depresji. Wiem, że fundusz ich w tym momencie nie finansuje, ale jeśli ktoś sam zdobyłby środki, to na jakich warunkach dostanie skierowanie na taką operację? Bardzo proszę o jak najszersze informacje. Pozdrawiam, Edyta
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Nie jestem zadowolony z treningów. Czy ja mam depresję?

Jestem 23-letnim chłopakiem. Nie przyjmuję żadnych leków. Jestem sportowcem, a tak konkretnie ćwiczę na siłowni (wykonuję ćwiczenia na masę, budowę sylwetki, raczej trenuje klatę, biceps, plecy). Ćwiczę już od ok. 6 lat. Wcześniej miewałem objawy depresji takie jak: depresyjny...

Jestem 23-letnim chłopakiem. Nie przyjmuję żadnych leków. Jestem sportowcem, a tak konkretnie ćwiczę na siłowni (wykonuję ćwiczenia na masę, budowę sylwetki, raczej trenuje klatę, biceps, plecy). Ćwiczę już od ok. 6 lat. Wcześniej miewałem objawy depresji takie jak: depresyjny nastrój przez większą część dnia, zmniejszenie zainteresowań i zdolności do przeżywania przyjemności, wyraźny wzrost lub spadek wagi, nadmierna senność, pogorszenie panowania nad ruchami ciała, wrażenie zmęczenia, poczucie własnej bezwartościowości i winy, spadek sprawności myślenia i koncentracji. Trwały one może przez miesiąc, półtora. Natomiast teraz trwają już trzeci miesiąc i dochodzą to tego powracające myśli o śmierci i samobójstwie. Odsunąłem się od dziewczyny. Raczej siedzę w domu albo w pracy. Obecnie mieszkam sam. Na siłownię chodzę, ale nie jestem zadowolony ze swoich treningów. Są dni, kiedy mam dobry humor, ale jest ich dużo mniej. Obwiniam swoją dziewczynę, że nie umie mi pomóc, że się mną nie interesuje. Jak ona może mi pomóc? CO mogłaby zrobić? Jak określa Pan/Pani stopień mojej depresji? Kiedy ona przejdzie? Proszę o parę rad, wskazówek. Dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy zmienne nastroje i myśli samobójcze to depresja?

Mam bardzo zmienne nastroje, często się denerwuję, czepiam bez powodu bliskich, a jeśli już nie mogę znależć niczego, co dałoby powody do awantury, to mówię, że coś mnie boli. Czasem myślę, że byłoby lepiej, gdyby mnie nie było na tym świecie.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Co zrobić, by życie było szczęśliwe?

Mam 20 lat i nie widzę sensu w niczym. Odkąd pamiętam, było tak zawsze. Wiadomo, bywały lepsze chwile, ale to były tylko chwile. Zdałam maturę i zapisałam się na zaoczne studia, wierząc, że wreszcie będzie dobrze, że będę szczęśliwa, że...

Mam 20 lat i nie widzę sensu w niczym. Odkąd pamiętam, było tak zawsze. Wiadomo, bywały lepsze chwile, ale to były tylko chwile. Zdałam maturę i zapisałam się na zaoczne studia, wierząc, że wreszcie będzie dobrze, że będę szczęśliwa, że poznam wartościowych, fajnych ludzi. Nie dostałam się na studia dzienne, ale będę próbowała w tym roku. Od skończenia liceum jest coraz gorzej. Przecież wierzyłam, że już będzie dobrze, pójdę do pracy, skończę ten rok studiów i dostanę się na dzienne do innego miasta. Nie pracuję, szkołę mam tylko co dwa tygodnie. Moje życie wygląda tak, że kładę się spać w nocy, śpię do późna, gdy się obudzę, nie chce mi się wstać, nie chce mi się ubierać, nie chce mi się nic, wszyscy znajomi studiują dziennie, więc spędzam dnie w domu, w mieszkaniu, z niepracującą mamą, z którą wiecznie się kłócę. Pół dnia przesiedzę przy komputerze, pół przy telewizorze, płacząc nad sobą. Nic mnie nie cieszy, nie mam do niczego motywacji, momentami nie chce mi się żyć, ale wierzę, że kiedyś będę szczęśliwa. Jednak gdy sobie mówię, że kiedyś będzie dobrze, że będzie jak chcę, że zaznam szczęścia, przypominam sobie, że mówiłam już tak i rok temu, i dwa lata temu, i ciągle jest tak samo. Teraz, gdy nie uczę się codziennie, jest gorzej. W liceum chociaż nie było na to czasu, była jednak szkoła, jakieś zajęcie, a teraz jest już coraz gorzej. Moja rodzina... to chyba największa masakra, nikt mnie nie rozumie, wszyscy uważają tylko, że przewraca mi się w głowie, bo mam za dobrze... Dają mi pieniądze na wszystko, czego potrzebuję, i uważają, że to wspaniałe, że nic wiecej nie potrzeba. Ciągle tylko są awantury. Gdy jest mi smutno, płaczę albo do nikogo się nie odzywam, jest awantura, że jestem głupia, bo mam za dobrze, ale naprawdę nie widzę nawet cienia szczęścia. Nie pamiętam, czy w życiu byłam kiedyś szczęśliwa, może jak miałam 10-14 lat było okej, później już coraz gorzej i to trwa latami. Siedzę i płyną mi łzy bez konkretnego powodu, poza tym, że nie widzę sensu w niczym. Nie mam w nikim wsparcia, wszystkie moje decyzje i zachowania są krytykowane przez rodziców, o tym się nie rozmawia, ale tak jest. Wiem, że uważają mnie za nic tak naprawdę. Nie wierzą, że skończę studia, że spełnią się moje marzenia. Gdy chodziłam do liceum, twierdzili, że go nie skończę, przed maturą mama śmiała mi się ironicznie w twarz, że ją zdam. Wiem, że jestem zdolna, że chcę być kimś. Wierzę, że jestem kimś, lecz dookoła wszyscy uświadamiają mi, że jestem zerem. Nie wierzy we mnie nikt, naprawdę nikt. Własna matka ciągle podcina mi skrzydła. Odkąd byłam mała, do tej pory, gdy coś mi się udało, nigdy nie usłyszałam dobrego słowa. Zawsze było tak, że to przypadek albo szczęście, a gdy coś się nie udało, zawsze te kilka słów za dużo i obwinianie. Wiem, że przez to straciłam wiarę w siebie. Gdy chcę coś zrobić, już nawet nie próbuję, bo z góry słyszę, że to na pewno się nie uda. Nie wiem, czy to matka tak na mnie wpływa, czy już taka jestem. Na drugi rok planuję się wyprowadzić do innego miasta na studia. Dalej wierzę, że znajdę szczęście, że będę mogła cieszyć się każdym dniem i z niego korzystać. Wierzę, że ta zmiana mi pomoże, odcięcie od rodziców, nauka, ludzie. Piszę, ponieważ nie jestem pewna, co mi jest? Czy to przez rodziców całe życie nic mi się nie udaje, czy to przez takie stany depresyjne, które trwają od dawna, nie mam chęci na nic, nic mnie już nie cieszy, nic mi się nie chce, wszystko mnie demotywuje. Jak znaleźć na to lekarstwo, by cieszyć się życiem i spełniać swoje marzenia o szczęśliwej przyszłości, gdy teraz jest tak źle? Proszę o odpowiedź i pozdrawiam serdecznie.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Co zrobić, gdy zapis EEG wyszedł nieprawidłowy?

Od kilku lat miewam bóle głowy - migrenowe, napadowe, nie wiem jak je nazwać... Po namowie mamy poszłam do neurologa, zrobiłam badnie EEG i oto opis: Czynność podstawowa EEG zachowana. W odprowdzeniach cemieniowo-potylicznych rejestruje się rytm alfa 9-10 Hz o...

Od kilku lat miewam bóle głowy - migrenowe, napadowe, nie wiem jak je nazwać... Po namowie mamy poszłam do neurologa, zrobiłam badnie EEG i oto opis: Czynność podstawowa EEG zachowana. W odprowdzeniach cemieniowo-potylicznych rejestruje się rytm alfa 9-10 Hz o amplitudzie do 20 V i serie niskonapięciowych fal beta. Rz obecna. Na tym tle w czasie Hw odprowadzieniach skroniowych po stronie lewej, zapisano wyładowanie serii fal 2,5-4,0 Hz o amplitudzie wyższej od czynności podstawowej, trwające około 10 sekund. Fs nie aktywuje EEG. Orzeczenie: Zapis podejrzany o zmianę zlokalizowaną w lewej okolicy skroniowej, aktywowane Hw. Proszę o odpowiedź, jestem w stresie i o niczym innym nie myślę, a wizyta za 3 tygodnie. Mam 23 lata. Z góry dziękuję:)

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy na nerwicę chorują tylko nerwowi ludzie?

Dzień dobry! Otóż moje pytanie jest takie: czy nerwica atakuje tylko dlatego, ze człowiek jest nerwowy? U mnie dzieje się tak. Jestem nerwowa, ale nie do przesady, mam męża, trójkę dzieciaków i to cyba normalne, że w życiu codziennym, a... Dzień dobry! Otóż moje pytanie jest takie: czy nerwica atakuje tylko dlatego, ze człowiek jest nerwowy? U mnie dzieje się tak. Jestem nerwowa, ale nie do przesady, mam męża, trójkę dzieciaków i to cyba normalne, że w życiu codziennym, a zwłaszcza kobiety, są nerwy. Mnie to chyba dopadło. Pewnego dnia zaczęłam ciężko oddychacć, spowolnił mi się głos, czyli mówiłam, jakby w zwolnionym tempie, coś nie do opisania. Czy to jest naprawdę nerwica? Byłam u doktora ogólnego, zrobiłam badania i też stwierdził nerwicę, dał mi tabletki. Trochę pomogło, ale chciałambym wiedzieć jedną rzecz: czy to kiedyś minie, czy nerwica dopada na całe życie??? Proszę o odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy moje złe samopoczucie minie? Czy to tylko wynik dorastania?

Witam. Mam dopiero 18 lat. Ponad dwa lata temu spotykałam się z pewnym chłopakiem ok. roku - fakt, wydaje się błahe, jednak od momentu kiedy coś się popsuło, jak zresztą usłyszałam z mojej winy, wszystko po kolei zaczęło być nie...

Witam. Mam dopiero 18 lat. Ponad dwa lata temu spotykałam się z pewnym chłopakiem ok. roku - fakt, wydaje się błahe, jednak od momentu kiedy coś się popsuło, jak zresztą usłyszałam z mojej winy, wszystko po kolei zaczęło być nie tak, jak powinno. W liceum w pierwszej klasie nie zdałam. Miałam poprawkę, której nie zaliczyłam, przeniosłam się do innej szkoły (wcześniej chodziłam do tego samego liceum, co mój były chłopak), schudłam, mało wychodziłam z domu, zerwałam większość kontaktów ze znajomymi - przez co czułam się totalnie sama, ale uważałam, że nie umiem tego naprawić. Później zaczęło się powoli układać. Jednak znów od dłuższego czasu męczy mnie problem z zasypianiem, znów schudłam, boli mnie głowa, nerwowo mrugam oczami, miałam operację, po której zrobiły mi się olbrzymie zaległości w szkole. Mam wrażenie, że do niczego się nie nadaję, bezsilności, zmęczenia. Mam dziwną obsesję na punkcie tego, że osoba, z którą spotykam się w tej chwili, też mnie skrzywdzi, zostawi i to przeze mnie... Często podejrzewam ją o niestworzone rzeczy lub sprawdzam. Czuję się z tym źle i w pewnym stopniu wiem, że robię źle. Do tego częste konflikty z rodzicami. Ponadto często płaczę, najchętniej siedziałabym w dresie pod kołdrą i zalewała się łzami. Jest to męczące i równie przytłaczające, jeżeli inne osoby przez to mnie krytykują, bo to, co czuję, jeszcze bardziej boli i mnie dołuje. Pod koniec gimnazjum, gdy schudlam, mama zaciągnęła mnie do szpitala, żeby zrobić konkretne badania. Lekarz stwierdził, że badania są dobre, a zmiana wagi może być spowodowana nerwami lub jakąś sytuacją, stresem. Dostałam skierowanie do jakiejś poradni psychologicznej, czy czegoś w tym stylu, oraz dostałam lekkie proszki na uspokojenie, ale uparłam się, że nie pójdę. Nie wiem, czy wszystko jest okej i mi przejdzie, czy jednak powinnam posłuchać rodziców i coś z tym zrobić?

Wyniki badań. Nerwica?

Witam. Jestem 17-letnią dziewczyną, która do niedawna naprawdę cieszyła się życiem. Od zawsze byłam ambitna i często przez to, że chciałam wszystkiego spróbować, niektórych spraw nie doprowadzałam do końca. Uśmiechałam się częściej niż płakałam, a kiedy płakałam, to najczęściej z...

Witam. Jestem 17-letnią dziewczyną, która do niedawna naprawdę cieszyła się życiem. Od zawsze byłam ambitna i często przez to, że chciałam wszystkiego spróbować, niektórych spraw nie doprowadzałam do końca. Uśmiechałam się częściej niż płakałam, a kiedy płakałam, to najczęściej z radości! Nie miałam na co narzekać - wspaniali rodzice, bardzo dobre oceny, wspaniali przyjaciele i chłopak. Od miesiąca jest źle...

Mam dość nowej szkoły. Mimo starań, nic mi nie wychodzi, doprowadza mnie to do szału. Miesiąc temu zemdlałam pierwszy raz. Zrobiłam badania i wszystko było bez zarzutu. Przed świętami straciłam świadomość podczas przerwy. Trafiłam do szpitala. Tam zrobili mi chyba wszystkie możliwe badania. Klirens kreatyniny: 73,22 ml/min. Hormony tarczycy: wolna trójjodotyronina (FT3): 3,10 pmol/l (poniżej normy), wolna tyroksyna (FT4): 12,50 pmol/l, TSH (test III generacji): 2,13 ulU/ml. EKG (22.12.2009): Sinistrogyria, poza tym kardiogram w normie. EEG (22.12.2009): Czynność podstawowa alfa i beta nieregularna, modyfikowana czynnością szybką, z niezbyt licznymi, nisko i średnionapięciowymi falami theta 6-7/sek w okolicach ciemieniowo-skroniowych. Reakcja OZ obecna. W czasie i po ukończeniu HW, zarejestrowano w okolicach ciemieniowo-skroniowych serie nisko i średnionapięciowych fal theta 5-7/sek oraz typowych i nietypowych fal ostrych. FS bez znaczacego wpływu na zapis. Zapis może budzić podejrzenie zmian w okolicach ciemieniowo-skroniowych. Konieczne badanie kontrolne. Leczenie: lek w tabl. 10 mg - 2 x dziennie po 1 tabletce. Zalecenia: EEG - 5.01.2010. Kontrola Klirensa kreatyniny. Lek tabl., 10 mg- 2 x dziennie po 1 tabletce. Od zawsze cierpiałam na nadciśnienie, jednakże ostatnio naprawdę zaczęło mi ono dokuczać - ciśnienia miewałam rożne - od 140/90 do 160/120.

W szkole potrafiłam dostać takiego bólu głowy, że nie byłam w stanie się ruszyć, od razu występowały bóle w klatce piersiowej i skoki ciśnienia. Zauważyłam, że złe samopoczucie występowało wtedy, kiedy miałam najwięcej nauki i najbardziej się stresowałam. Od jakiegoś czasu nie mam na nic ochoty, mam myśli samobojcze i jedną próbę samobójczą za sobą - niestety, a może i stety, nieudaną. Szybko się denerwuję i byle co wyprowadza mnie z równowagi, potrafię płakać bez powodu. Mimo dobrego ciśnienia, mam wrażenie, że serce mi zaraz wyskoczy. Od kilku dni mam wrażenie, że wychodzę z ciała. Potrafię obudzić się z silnym bólem w klatce piersiowej, nie mogę się ruszyć, ani wydusić z siebie słowa, dzwoni mi w uszach i szumi w głowie, i czuję się tak, jakbym nie była we własnym ciele... dopiero z mocnym uderzeniem serca wszystko wraca do normy. Nie wiem, co tak naprawdę się ze mną dzieje... Denerwują mnie wahania nastroju, brak ochoty na cokolwiek, lęk przed szkołą jest tak paniczny, że zaciska mi się żołądek, robi mi się gorąco i mam wrażenie, że zaraz się przewróce, obgryzam paznokcie, ulgę odnajduje albo w płaczu albo w krzyku. Nie cierpię na bezsenność, ale często budzę się niewyspana, bo np. miałam koszmary...

Tak jak zalecił lekarz, byłam na powtórnym badaniu EEG. Zamieszczam opis wyniku: Czynność podstawowa alfa i beta dosyć regularna, modyfikowana czynnością szybką, z miernie licznymi niskonapięciowymi falami theta 5-7/sek. Reakcja OZ obecna. Pod koniec HW zarejestrowano we wszystkich odprowadzeniach z przewagą w okolicach czołowo-ciemieniowo-skroniowych okresowo większą po stronie prawej, napadowe serie średnio i wysokonapięciowych fal theta 4-7/sek, nietypowych fal ostrych oraz zespołów nietypowej fali ostrej z falą wolną. FS bez znaczącego wpływu na zapis. Zapis o charakterze napadowym, przemawia za uogólnionymi zmianami z przewagą w okolicach czołowo-ciemieniowo-skroniowych, okresowo większą po prawje stronie.

Dodam też, że w ostatni piątek znowu zemdlałam. Nie czułam się źle, nie odczuwałam też większego stresu. W jednym momencie po prostu starciłam kontolę nad ciałem, początkowo miałam kontakt z rzeczywistościa przez dłuższy czas, ale całe ciało odmawiało posłuszeńswa, dopiero później straciłam świadomość i pojawił się kłujący ból w klatce piersiowej, i w części skroniowej po prawej stronie. Byłam podejrzana o spożycie alkoholu, bo miałam "obłęd w oczach" i wszystko do mnie wolniej docierało - tak jakbym była zamknięta w kloszu, gdzie wszystko dociera z opóźnieniem... Miałam wysokie ciśnienie 160/120 mimo zażytego rano leku. Nie wiem, co się dzieje. Przytłacza mnie to, bo tak naprawdę nie wiem, kiedy może się to powtorzyć. Z wynikami badań jadę do lekarza, ale wolałabym wcześniej wiedzieć, co i jak, aby móc samej sobie pomóc. Dziękuje i pozdrawiam, Karina

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy te objawy mogą świadczyć o depresji?

Mam 15 lat, jestem dziewczyną. Od około miesiąca jestem smutna i często płaczę, pociełam się, straciłam zainteresowania (porzuciłam dawne zainteresowania), mam poczucie winy, niską samoocenę, nadmierną senność, brak apetytu (spadek wagi - w ciągu zaledwie 3 dni schudłam 5 kg),...

Mam 15 lat, jestem dziewczyną. Od około miesiąca jestem smutna i często płaczę, pociełam się, straciłam zainteresowania (porzuciłam dawne zainteresowania), mam poczucie winy, niską samoocenę, nadmierną senność, brak apetytu (spadek wagi - w ciągu zaledwie 3 dni schudłam 5 kg), i co najważniejsze, MYŚLI SAMOBÓJCZE! Co mam robić? Czy to może być depresja? Czytałam trochę, jakie mogą być objawy i bardzo dużo mi się zgadza. Zgłosiłam się do psychologa w szkole, ale on chyba nie zauważył, że mogę mieć depresję, gdyż zatrzymaliśmy się na temacie o moim bracie i pani psycholog widzi u mnie problem związany z bratem, a ja czuję, że to nie to, ale też sama nie wiem, dlaczego płaczę itp.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy powinnam skorzystać z pomocy psychologa?

Na nerwicę leczę się od ponad 15 lat. Początkowo miałam lęki, pieczenie oczu. Brałam na to różne leki. Ostatni odstawiłam 15 miesięcy temu, kiedy dowiedziałam się, że ten lek uzależnia. Obecnie popadłam w depresję, unikam ludzi, nie mam przyjacół,... Na nerwicę leczę się od ponad 15 lat. Początkowo miałam lęki, pieczenie oczu. Brałam na to różne leki. Ostatni odstawiłam 15 miesięcy temu, kiedy dowiedziałam się, że ten lek uzależnia. Obecnie popadłam w depresję, unikam ludzi, nie mam przyjacół, mam spięte plecy i głowę, oczy pieką. Początkowo myślałam że to objawy odstawienne, ale za długo trwają. W domu często dochodzi do kłótni, o byle co się obrażam. W pracy mało rozmawiam, zaszywam się w papierkach. Czuję się przyblokowana. Nie wiem, co mam robić - czy iść na terapię, czy same leki mi wystarczą. Nie mogę chodzić do kościoła, czuję spięcie, kiedy przebywam obok innych w kościele.

Badania na wodogłowie

Córeczka obecnie ma 6 miesięcy. Obwód główki 44,5 cm. Przy urodzeniu 34 cm, waga 2700. Urodzila się trzy tygodnie przed terminem. Wyniki badań: Rozszerzenie struktur mózgu prawidłowe. Zmiany ogniskowe niewidoczne. Powiększone przestrzenie przymózgowe, przestrzenie płynowe wewnatrzmózgowe nieznacznie poszerzone. Rozogi czołowe...

Córeczka obecnie ma 6 miesięcy. Obwód główki 44,5 cm. Przy urodzeniu 34 cm, waga 2700. Urodzila się trzy tygodnie przed terminem. Wyniki badań: Rozszerzenie struktur mózgu prawidłowe. Zmiany ogniskowe niewidoczne. Powiększone przestrzenie przymózgowe, przestrzenie płynowe wewnatrzmózgowe nieznacznie poszerzone. Rozogi czołowe wypełnione, komory boczne nieco szersze. Indeks komorowo-mózgowy 38%. Rozogi potyliczne prawidłowe. Rozogi skroniowe wypełnione. Sploty naczyniówkowe bez zmian. Komora w granicach normy. Przestrzenie przymózgowe: Szerokość przestrzeni podtwardókowej na wys. Monroe obustronnie 8-9 mm, a nad płatami czołowymi do 14 mm. Bruzda pośrodkowa szer. 6,5 mm. Dodam, że wyniki w 2 miesiącu życia były prawidłowe, zaś poród odbył się przez ciecie cesarskie, w ciąży miałam lekką cukrzycę. Z naszych obserwacji dziecko rozwija się prawidłowo, gaworzy, wkłada nóżki do buźki, siada podtrzymywane, podczas leżenia na brzuszku wyciąga rączki, nie ma drgawek Jakie mogą być przyczyny takich zmian i na co powinniśmy zwrócić uwagę podczas wizyty u neurologa, o co go pytać? Jaki jest tok leczenia? I jakie mogą być konsekwencje takich zmian.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Jak mogę pomóc sobie sama?

Witam. Mam 19 lat. Już ponad rok temu coś się we mnie zmieniło. Przestałam mieć ochotę na... życie. Choć wśród innych zachowuję się normalnie, to wewnątrz jest mi źle. Izoluję się, nie chce mi się z nikim widywać, z nikim...

Witam. Mam 19 lat. Już ponad rok temu coś się we mnie zmieniło. Przestałam mieć ochotę na... życie. Choć wśród innych zachowuję się normalnie, to wewnątrz jest mi źle. Izoluję się, nie chce mi się z nikim widywać, z nikim rozmawiać. Nie mam na nic siły, jestem ciągle zmęczona (choć to jest naturalne, bo nie mogę spać). Nie widzę sensu, aby o cokolwiek się starać, nawet nie potrafię już wyobrazić sobie przyszłości. Od trzech miesięcy jest coraz gorzej. Cały czas myślę o samobójstwie i staje się to coraz bardziej wyraźne, realne. Czy już próbowałam? Leki są mi bardzo bliskie. Łykam je z pewnego rodzaju nadzieją, że może w końcu to się skończy. Stopniowo niszczę się od środka, one prawdopodobnie powoli mnie zabijają, a ja dzięki temu nie czuję się winna... Nie potrafię już kontrolować tych myśli, one są silniejsze. Codziennie rano zastanawiam się, czy to się nie stanie właśnie dziś, czy dziś to wszystko zakończę. W domu raczej niczego się nie domyślają i nie chcę, aby się dowiedzieli. Czy jest jakiś sposób, aby było jak dawniej, aby było normalnie, abym mogła żyć...? Czy mogę to pokonać sama?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Jak sobie poradzić z niechęcią do życia?

Witam. Wpadłem na ten serwis, przeglądając inne stronki na temat depresji, jej objawów. Mam nieco ponad 20 lat i mam problem... Od dawna (nawet nie jestem w stanie powiedzieć od kiedy) mam poczucie, że coś jest nie tak... Czytając...

Witam. Wpadłem na ten serwis, przeglądając inne stronki na temat depresji, jej objawów. Mam nieco ponad 20 lat i mam problem... Od dawna (nawet nie jestem w stanie powiedzieć od kiedy) mam poczucie, że coś jest nie tak... Czytając Wasz artykuł "Czy to już depresja?", przeraziłem się. WSZYSTKIE objawy pasują do mnie, do mojego stanu. Jestem zawsze "przywieszony", ostatnimi czasy coraz większe problemy sprawia mi koncentracja, myślenie. Moje życie upływa monotonnie, dzień za dniem, miesiąc za miesiącem. Nie dostrzegam żadnych jego pozytywnych aspektów. W domu zawsze jestem z boku. Nic mi się nie chce... ciężko mi wstawać rano... zawsze jestem ospały, zmęczony. Jedyne, co mi sprawia przyjemność, to sen. Najchętniej to nie wychodziłbym z łóżka... Ale mimo tego, że śpię dużo (może za dużo), to zawsze budzę się niewyspany. Można powiedzieć, że żyję w ciągłym stresie. W domu wszystko mnie drażni. Nie chce mi się nic zrobić, nie mam żadnych zainteresowań, hobby, pasji... Coraz więcej czasu spędzam przed tv/komputerem, marnując czas i cenne chwile z mojego życia. W pracy czuję się podobnie jak w domu - z boku. Często mam wrażenie, że jestem jakby nieobecny... Popadam w konflikty z innymi pracownikami... nie wiem, co się dzieje... nie chcę tak! Nie mam dobrego kontaktu z nikim w pracy, w domu. Wszystko, co robię, co mówię, uważam, że robię źle... Siedzę zawsze sam... mam dziewczynę, ale... nie czuję, aby mnie to uszczęśliwiało. Kocham ją (?), ale każde wyjście do niej traktuję, jakby to było moim obowiązkiem... nie czerpię z tego radości. W sumie to nic mnie nie uszczęśliwia. Myślałem kiedyś, że jak skończę szkołę, zacznę pracować i mieć pieniądze, to będę szczęśliwszy. Ale tak nie jest! Powiem nawet, że jest gorzej... Boję się przyszłości... Nie wiem też, czy nie stracę pracy. W firmie, w której pracuję, pracodawca nie chce wszystkim przedłużać umów, a niedługo i mi się kończy. I to mnie niepokoi... Chodzę spięty... Nie wiem, czy nadejdzie lepszy czas. Dlatego właśnie zwracam się tutaj, do Was, o pomoc, o radę... Co robić? Bardzo zależy mi na anonimowości i to mnie wstrzymuje od wizyty u jakiegokolwiek lekarza...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy to są objawy nerwicy, czy jakiejś innej dolegliwości?

Od około 20 lat zmagam się z nerwicą, wędruje po mnie jak jakiś kornik. Co jakiś okres mam inne objawy - spadek ciśnienia albo skoki - 110/160. Z tego powodu zmieniałem pracę 2 razy, bo wstyd mi było, że chłop...

Od około 20 lat zmagam się z nerwicą, wędruje po mnie jak jakiś kornik. Co jakiś okres mam inne objawy - spadek ciśnienia albo skoki - 110/160. Z tego powodu zmieniałem pracę 2 razy, bo wstyd mi było, że chłop 183 wzrostu i wadze około100 kg nie daje rady przepracować całej zmiany. Był okres, że po jakichś 10 latach walki z tą dolegliwością, czułem się świetnie. Mogłem pracować, nie męczyłem się a wysiłek nie wpływał na moje samopoczucie. Obecnie jestem od ponad miesiąca na zwolnieniu lekarskim, czuję się fatalnie, cierpną mi ręce, a czasami nogi. Nawet wyjście z pieskiem na spacer sprawia mi problem i mam obawy, że nie dam rady dojść do domu. Jestem osobą wesołą, robię wesołe kawały w domu i pracy, kocham przyrodę. I ja, i moi bliscy, nie mogą pojąć, że ktoś uczynny, wesoły czuje się tak, jakby, za przeproszeniem, miał zaraz zdechnąć. Nie wiem sam, czy to jakaś choroba serca czy objawy zwyrodnienia i dyskopatii kręgosłupa, czy nadal objawy nerwicy. Proszę mi coś doradzić, co mam robić. Z góry serdecznie dziękuję....

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Depresja, histeria czy brak umiejętności w radzeniu sobie z problemami?

Większość odpowiedzi d. Tylko przy ostatnim się rozbeczałam. Nie chcę zaznaczyć żadnej odpowiedzi. Wstyd... Nie mam już siły walczyć. Mam cholernie skomplikowaną sytuację życiową. Muszę żyć z człowiekiem, który mnie oszukuje. Muszę, bo łączą nas interesy i podpisane weksle na...

Większość odpowiedzi d. Tylko przy ostatnim się rozbeczałam. Nie chcę zaznaczyć żadnej odpowiedzi. Wstyd... Nie mam już siły walczyć. Mam cholernie skomplikowaną sytuację życiową. Muszę żyć z człowiekiem, który mnie oszukuje. Muszę, bo łączą nas interesy i podpisane weksle na setki tysięcy złotych. Firma na skraju załamania, życie prywatne w gruzach. Nie widzę rozwiązania. Czekanie na to, co wydaje się nieuchronne, mnie zabija. Nie ma dnia, żebym nie płakała, to taki płacz porównywalny z wymiotami, po prostu czuję, jak narasta strach, bezsilność, żałość i nagle muszę to z siebie wyrzucić. To często nie płacz, tylko głośnie łkanie... Nie lubię siebie, jestem wstrętnym tchórzem. Wiem, że mam problem i że powinnam pójść do lekarza, ale kiedy pomyślę, że to nie jednorazowa wizyta, tylko dłuższy maraton, to pusty śmiech mnie ogarnia, kiedy uświadomię sobie, że na jedną wizytę nie mam pieniędzy, bo nawet kolację jem na kredyt. Nie widzę wyjścia. Byłam nawet na forum dla zdradzanych, ale to też nie pomogło, kilka odpowiedzi podtrzymujących na duchu i tyle. Nie mam przyjaciół, bo przez ostatnie kilka lat poświęciłam się wyłącznie firmie. Tylko pies mnie jeszcze trzyma przy zdrowych (?) zmysłach. Nie wiem, czy to depresja, ale cały czas myślę o moich problemach, często nie potrafię powstrzymać łez nawet w miejscach publicznych, nie mam perspektyw, czuję się nieszczęśliwa, mam kłopoty ze snem (bladym świtem budzą mnie wizje mojej sytuacji, dopadają mnie problemy). W ciągu dnia czuję się zmęczona, przygnębiona, nic mnie nie cieszy, zaczęłam się jąkać, mam kłopoty z pamięcią, popsuła mi się cera (w wieku 32 lat trądzik?!), kiedy się zdenerwuję, to chodzę, nie mogę usiedzieć na miejscu. Czy ktoś może mi jeszcze pomóc, obiecać, że będzie lepiej, a nie gorzej? Czy jest tam ktoś? Może są jakieś tabletki, na lepsze samopoczucie? Ile kosztują? Czy to histeria tchórza, czy depresja? Przepraszam za długi tekst, ale nie mam komu o tym powiedzieć, na co dzień muszę udawać normalną... Chciałabym uciec od siebie, ale to niemożliwe, gdziekolwiek bym się nie udała, moje problemy i strachy podążają za mną, bezpiecznie ukryte w najpewniejszym schowku na świecie - w głowie...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty