Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 9

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

TK jest dobre, ale coś mi dolega

Witam, zostałam skierowana na tomografię komputerową z powodu zawrotów i bóli głowy. Dziś otrzymałam opis. W związku z tym, iż wydaje mi się, że wszystko jest okej, a do lekarza strasznie ciężko się dostać, bardzo proszę o potwierdzenie. Opis...

Witam, zostałam skierowana na tomografię komputerową z powodu zawrotów i bóli głowy. Dziś otrzymałam opis. W związku z tym, iż wydaje mi się, że wszystko jest okej, a do lekarza strasznie ciężko się dostać, bardzo proszę o potwierdzenie. Opis badania: Badanie TK wykonane przed i po podaniu środka kontrastowego. Zmian ogniskowych ani patologicznego wzmocnienia kontrastowego w mózgowiu nie stwierdza się. Struktury środkowe mózgu nieprzemieszczone. Układ komorowy bez przemieszczeń, nieposzerzony. Kości podstawy i sklepienia czaszki bez widocznych zmian patologicznych. Czy powyższe badanie oznacza, iż wszystko jest w porządku i nie ma konieczności dalszych badań w tym kierunku? Robiłam też badania krwi, w normie laboratoryjnej. Do tej pory nie wiem, co mi dolega. Odczuwam też duszności, szybko się męczę. Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Mój mąż ma depresję. Co ja mam robić?

Witam. Proszę o pomoc. Mój mąż prawdopodobnie ma depresję. Rozwiązałam test w jego imieniu i myślę, że to na pewno jest depresja, ponieważ tylko za jedno pytanie dostał 0 punktów, a za resztę 3 punkty. Nie wiem, jak mam mu...

Witam. Proszę o pomoc. Mój mąż prawdopodobnie ma depresję. Rozwiązałam test w jego imieniu i myślę, że to na pewno jest depresja, ponieważ tylko za jedno pytanie dostał 0 punktów, a za resztę 3 punkty. Nie wiem, jak mam mu pomóc. Jesteśmy małżeństwem 3,5 roku, mamy dwoje małych dzieci, nasza sytuacja finansowa nie jest w najlepszej formie, ale jak na razie dajemy radę. On nie ma żadnej motywacji, jak to powiedział: Nie ma żadnej iskierki, która by go zmotywowała do czegokolwiek. Dzisiaj z nim rozmawiałam, zapytałam, czy zależy mu na dzieciach, na mnie, na rodzinie - tylko wzruszył ramionami. Nie wiem, czy ja mam się winić za taki stan rzeczy? Staram się być cierpliwa, ale ja też mam swoją wytrzymałość, ponieważ to co jakiś czas powraca i długo trwa. Jest ciągle zmęczony po pracy (8-godzinnej), więc cały dom, wychowywanie dzieci i inne sprawy są na mojej głowie, o wszystkim muszę myśleć sama, a jak go o coś poproszę, to często kończy się nerwami. Zaproponowałam mu, żeby wybrał się do psychologa, ale on twierdzi, że to głupki. Jak mam go przekonać, że to może mu pomóc? Proszę o jakąś poradę, bo jestem bezradna.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak pomóc dorosłemu dziecku, cierpiącemu na anoreksję i depresję?

Mam pięćdziesiąt lat, jestem kobietą, matką.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Mam w sobie paniczny lęk, który łagodzę alkoholem. Co robić?

Mam 18 lat. Jako dziecko byłam odważna, lubiłam brać udział w przedstawieniach szkolnych, występować itp. W moim życiu nie było lęku. Problem pojawił się u mnie ok. 2 lat temu. Zaczęłam odczuwać nieuzasadniony ogromny lęk, gdy tylko miałam wyjść...

Mam 18 lat. Jako dziecko byłam odważna, lubiłam brać udział w przedstawieniach szkolnych, występować itp. W moim życiu nie było lęku. Problem pojawił się u mnie ok. 2 lat temu. Zaczęłam odczuwać nieuzasadniony ogromny lęk, gdy tylko miałam wyjść z domu: do szkoły, coś załatwić. Zaczęłam bać się ludzi, bać się wypowiadać na forum klasowym. Czasami lęk nie dawał mi zasnąć i budził mnie nad ranem. Wtedy odkryłam to zgubne działanie alkoholu. Lęk przed szkołą jest tak silny, że przed stresującą lekcją muszę wypić trochę alkoholu, wtedy lęk mija. Próbowałam z tym walczyć, ale boje się, że złapie mnie paniczny lęk. Nie radzę sobie z niczym, czasami chciałabym umrzeć.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy to jest uleczalne?

Witam, mam 26 lat, nie mam dzieci, jestem mężatką od prawie 7 lat. Tata jest alkoholikiem, mąż też często pije i się awanturuje. Po ostaniej awanturze na wakacjach użądlił mnie szerszeń. Następnego dnia zaczęła się cała jazda z objawami nerwicowymi....

Witam, mam 26 lat, nie mam dzieci, jestem mężatką od prawie 7 lat. Tata jest alkoholikiem, mąż też często pije i się awanturuje. Po ostaniej awanturze na wakacjach użądlił mnie szerszeń. Następnego dnia zaczęła się cała jazda z objawami nerwicowymi. Nie wiedziałam, co to jest. Wylądowałam u paru lekarzy, którzy twierdzili, że to wstrząs po użądleniu, a później, że to może być borelioza lub zatrucie pokarmowe. W sierpniu 2008 roku sama zapisałam się na wizytę do psychiatry, dostałam leki, brałam je do końca listopada 2009 r. Od 12 października chodziłam na terapię grupową, skończyłam teraz, 4 stycznia 2010 (12 tygodni). Na następną terapię mogę się zapisać dopiero za około 6 miesięcy, a terapia indywidualna jest tylko prywatnie. Odczuwam zmęczenie, czasem nie wiem, co się ze mną dzieje, napięcie i lęki - nie cały czas, ale parę razy w ciągu dnia, najbardziej rano po przebudzeniu, miałam nawet 1 atak paniki, mam parę tabletek w razie ataku paniki. W poradni stwierdzili, że wystawiają nas na próbę, czy sami sobie poradzimy. W Internecie cały czas spotykam się z tą opinią, że to nie jest uleczalne. Czy ja to będę miała do końca życia? Proszę o odpowiedź, dziękuję za pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy zaburzenia depresyjne mogą być spowodowane zaburzeniami hormonalnymi?

Cały zeszły rok to ciągłe próby samobójcze, alkohol, psychotropy, zupełny brak chęci i sensu życia. Nawet psycholodzy odmówili mi pomocy, bojąc się konsekwencji. Zaszłam w ciążę, koniec alkoholu, powoli życie zaczęło nabierać sensu. Urodziłam córeczkę, kocham ją bardzo,...

Cały zeszły rok to ciągłe próby samobójcze, alkohol, psychotropy, zupełny brak chęci i sensu życia. Nawet psycholodzy odmówili mi pomocy, bojąc się konsekwencji. Zaszłam w ciążę, koniec alkoholu, powoli życie zaczęło nabierać sensu. Urodziłam córeczkę, kocham ją bardzo, karmię ją piersią. Ostatnio zauważyłam, że ponieważ zaczęłam jej wprowadzać też inne pokarmy i mniej ją karmię, zaczynają wracać stany depresyjne. Boję się, co będzie, jak już przestanę ją karmić. Co będzie, jak znowu targnę się na życie? Nie chcę tego, ale nie mam wpływu na to, co się ze mną dzieje. Co robić, nie mogę przez resztę życia być w ciąży. Poprzednio leczyłam się na depresję, dostawałam coraz więcej leków antydepresyjnych i coraz gorzej się czułam, a przeważnie jak zbliżał się okres, następowało załamanie i próba samobójcza. Nie chcę brać psychotropów. Z mego doświadczenia wynika, że nie pomagają. Brałam ich coraz więcej i coraz gorzej się czułam. Już nie wiem, co robić. Córeczka rozpoczęła już 5 miesiąc, dłużej niż do roku karmić jej nie dam rady. Jestem przerażona.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Depresja, nerwica czy może coś innego?

Od około 2 miesięcy czuję się bardzo słabo, chociaż nic mnie nie boli. Mam złe samopoczucie, rano nie mam siły wstać. Jak już to zrobię, to na nic nie mam siły i chętnie wróciłabym do łóżka. Od 3 miesięcy nie...

Od około 2 miesięcy czuję się bardzo słabo, chociaż nic mnie nie boli. Mam złe samopoczucie, rano nie mam siły wstać. Jak już to zrobię, to na nic nie mam siły i chętnie wróciłabym do łóżka. Od 3 miesięcy nie mam miesiączki, mimo to przy rannym wstawaniu miewam mdłości. Boję się gdziekolwiek iść, boję się, że nie ugotuję obiadu, nie wiem, co mam gotować itd. Ciągle jestem zmęczona. Byłam u lekarza pierwszego kontaktu, miałam badanie krwi - nic nie wykazało. Ginekolog też niczego się nie dopatrzył, hormony w porządku. Nie ma podstaw do leczenia, a ja czuję się źle i już to dostrzegają inni. Co mam robić? Mam 48 lat, nie pracuję, zawsze zajmowałam się domem.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Zasypianie jest dla mnie torturą

Odkąd pamiętam, zasypianie było dla mnie torturą. Nie piję kawy, coca-coli, nie palę, ostatnią herbatę (słabą) staram się pić też nie później niż o 18. Koło godziny 22 zaczynam czuć senność, zmęczenie, ziewam, oczy same mi się zamykają itp....

Odkąd pamiętam, zasypianie było dla mnie torturą. Nie piję kawy, coca-coli, nie palę, ostatnią herbatę (słabą) staram się pić też nie później niż o 18. Koło godziny 22 zaczynam czuć senność, zmęczenie, ziewam, oczy same mi się zamykają itp. Więc kładę się spać (przed snem zawsze czytam ok. 20 min, bo zauważyłam, że to też przyspiesza u mnie zaśnięcie) i jeśli zasnę w ciągu 30-40 minut, mogę to uważać za sukces. W nocy budzę się kilka razy (bez żadnej przyczyny typu za potrzebą). Ale jako tako udawało mi się do tej 5.20 rano przespać, kiedy to wstaję do pracy, i nie czuć zmęczenia. Ale ostatnio, od ok. 2 tygodni, zasypianie to istna tortura. Zaczyna się tak samo: senność, oczy się kleją itp. Kładę się i na tym koniec. Mimo zmęczenia nie mogę zasnąć. Przewracam się z boku na bok, po godzinnej męczarni wstaję, pochodzę po mieszkaniu i znów próbuję zasnąć, bo cały czas czuję senność. I dalej nic. Przez ostatnie noce zasypiam ok. 1:30-2:00 nad ranem, a tu trzeba za 3,5 godziny wstać do pracy.

Ziołowe wspomagacze, które pomagały mi zasnąć podczas pełni księżyca, nie działają. I tylko czuję takie wewnętrzne rozdygotanie (ciśnienie w normie). A potem do 11 rano chodzę półprzytomna. I kolejna noc, i znów to samo. Już naprawdę nie wiem, co może być tego przyczyną. Nie mam ani stresów w pracy, ani w domu, próbuję się zrelaksować, myśleć o czymś przyjemnym i na nic... Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to objaw nerwicy?

Czy obawa przed zwariowaniem i zrobieniem sobie krzywdy to też objaw nerwicy?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Proszę o interpretację wyniku eeg mojej 6-letniej córki

W orzeczeniu eeg jest napisane: Zapis z obecnością młodzieżowych fal wolnych i ze zwiększoną wrażliwością na HW, poza tym bez uchwytnych cech nieprawidłowych. Córka od dwóch miesięcy ma tiki. Pociąga nosem, pokasłuje, porusza palcami u nóg oraz ma ruchy mimowolne...

W orzeczeniu eeg jest napisane: Zapis z obecnością młodzieżowych fal wolnych i ze zwiększoną wrażliwością na HW, poza tym bez uchwytnych cech nieprawidłowych. Córka od dwóch miesięcy ma tiki. Pociąga nosem, pokasłuje, porusza palcami u nóg oraz ma ruchy mimowolne prawej nogi. W ogólnym badaniu neurologicznym lekarz nie wykryła nieprawidłowości. Morfologia oraz badanie moczu zlecone przez neurolaga także w normie. Nie wiem, co robić. Dziecko męczą te tiki. Poczytałam trochę na temat tików i jestem przerażona. Wygląda to na Syndrom Toureta, ale lekarz nawet o nim nie wspomniała w trakcie badania. Bardzo proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Nie umiem poradzić sobie z życiem. Jak żyć, kiedy to jest bez sensu?!

Mam 20 lat, jestem mężczyzną. Z dnia na dzień moje myśli są coraz gorsze.... Myślę wręcz, żeby zakończyć swój krótki żywot, gdyż nie układa mi się ani trochę... Uczę się zaocznie, bo postanowiłem pracować, lecz strasznie ciężko znaleźć pracę......

Mam 20 lat, jestem mężczyzną. Z dnia na dzień moje myśli są coraz gorsze.... Myślę wręcz, żeby zakończyć swój krótki żywot, gdyż nie układa mi się ani trochę... Uczę się zaocznie, bo postanowiłem pracować, lecz strasznie ciężko znaleźć pracę... Raz mam pracę, raz nie i głupio mi prosić rodziców o pomoc, gdyż już wyrządziłem im tyle złego, jak mało kto... Chciałbym skończyć z sobą, lecz w taki sposób, żeby bliskim nie sprawić przykrości... Jestem osobą nadpobudliwą i niedużo brakuje, żebym był bardzo wściekły... coraz gorzej wszystko na mnie wpływa, nie wiem już, co mam robić i jak radzić sobie z życiem, bo jest mi naprawdę ciężko... i nie mam pojęcia, jak długo to zniosę...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy mój stan jest normalny?

Zastanawiam się, czy moje złe samopoczucie psychiczne to normalny objaw w tym wieku, czy może kryje się za tym coś więcej. Od dłuższego czasu, a konkretnie około pół roku, ciągle nękają mnie złe stany psychiczne, ciągle czuję się nic nie...

Zastanawiam się, czy moje złe samopoczucie psychiczne to normalny objaw w tym wieku, czy może kryje się za tym coś więcej. Od dłuższego czasu, a konkretnie około pół roku, ciągle nękają mnie złe stany psychiczne, ciągle czuję się nic nie warta, niepotrzebna, bardzo często zdarza mi się płakać z niewyjaśnionego powodu, moją głowę rozsadzają myśli, których nie potrafię opanować, mam kłopoty z zasypianiem. Kiedyś byłam wesołą dziewczyną, mającą zainteresowania, a teraz tak naprawdę na niczym mi nie zależy, bo i tak wiem, że tego nie osiągnę. Cokolwiek robię, wydaje mi się bez sensu, bo wiem, że nie robię tego na tyle dobrze, żeby zasługiwało na uwagę. Miałam tyle marzeń, celów, a teraz ich po prostu nie ma. Straciłam kontakt z przyjaciółmi, w ogóle mi na nich nie zależy, nie mam ochoty nigdzie wychodzić, z nikim się spotykać. Obserwując innych ludzi, zazdroszczę im siły, determinacji, odwagi, sukcesów. Mam ogromne kłopoty z koncentracją, z podejmowaniem decyzji, w ogóle nie potrafię się uczyć, kiedyś nie sprawiało mi to takich problemów. Czuję jakbym straciła wszelkie siły życiowe. To poczucie bezradności strasznie mnie denerwuje, myślę, że inni mają większe problemy, a radzą sobie. Czuję, że to zwykłe użalanie się nad sobą i powinnam wziąć się w garść, ale nie potrafię i to jest jeszcze gorsze, bo nie chcę się nad sobą użalać, w swojej głowie słyszę "Zrób coś z tym, weź się za siebie", ale nie potrafię z tym walczyć. Nie wiem czy to normalne?

Palenie papierosów a nerwica

Mam 20 lat, od niespełna 3 lat mam nerwicę lękową. Chodzę na terapię, biorę doraźnie lek. Palę papierosy od 6 lat, nałogowo. Palę około paczki dziennie. Na ogół czuję się dobrze, prócz niektórych sytuacji, gdy mam lęk, jednak lęk już...

Mam 20 lat, od niespełna 3 lat mam nerwicę lękową. Chodzę na terapię, biorę doraźnie lek. Palę papierosy od 6 lat, nałogowo. Palę około paczki dziennie. Na ogół czuję się dobrze, prócz niektórych sytuacji, gdy mam lęk, jednak lęk już słabnie. Największym moim problemem jest to, że gdy kłądę się spać, to czuję swój puls, który nie daje zasnąć, i szum w uszach. Czy rzucenie palenia przyspieszyłoby moje leczenie?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego nie mogę się cieszyć z tego, co mam? Co robić?

Mam 18 lat, nie dogaduję się z mamą, ojca nie widziałam już trochę czasu. Jestem wiecznie senna, przygnębiona, nic mi się nie chce, wszystko jest mi obojętne, często się denerwuję. W szkole nie jest tak, jak bym chciała. Nie jestem...

Mam 18 lat, nie dogaduję się z mamą, ojca nie widziałam już trochę czasu. Jestem wiecznie senna, przygnębiona, nic mi się nie chce, wszystko jest mi obojętne, często się denerwuję. W szkole nie jest tak, jak bym chciała. Nie jestem do końca zadowolona ze swojej figury. Nie lubię okazywać swoich uczuć, wszystko duszę w sobie. Mam cele, za które nie mogę się zabrać, nie mogę się przełamać. Problemy ze snem, potrafię nie spać całą noc. Od czasu do czasu, kiedy jest naprawdę ciężko, mam myśli samobójcze, lecz to tylko myśli. Ciągnie się to od mniej więcej 3-4 lat. Jeden dzień w miesiącu jestem wesołą, towarzyską osobą, taką jak kiedyś, pozostałe dni jestem ponura, bez emocji, bez życia. Chcę osiągnąć szczęście, mniej więcej wiem, co bym chciała osiągnąć, żeby je mieć, ale jak się do tego zabrać, skoro brak jakiejkolwiek motywacji, sił, chęci... Mam przyjaciół, wsparcie ze strony rodziny, czuję się kochana, stać mnie na zachcianki, przyjemności, jestem lubiana - dlaczego nie mogę się z tego cieszyć i dziękować Bogu, że mam tak dobre życie...? Co robić?

Czy on ma depresję?

Przez 3 lata byłam z mężczyzną, który jest po rozwodzie i jest 8 lat starszy. Było cudownie. Chciał razem zamieszkać, poznał mnie ze swoimi dziećmi. Od kilku miesięcy raz ze mną się spotkał, później milczał, raz dzwonił i mówił, że...

Przez 3 lata byłam z mężczyzną, który jest po rozwodzie i jest 8 lat starszy. Było cudownie. Chciał razem zamieszkać, poznał mnie ze swoimi dziećmi. Od kilku miesięcy raz ze mną się spotkał, później milczał, raz dzwonił i mówił, że się spotkamy, a później do spotkania nie dochodziło. Kiedy pytałam, co jest przyczyną jego zachowania, to podawał powód, że powinnam znaleźć sobie kogoś innego, bo on się wypalił... Wiem, że ma problemy w pracy i podejrzewa, że ją utraci. Praca była całym jego życiem. Moim zdaniem to pracoholik. Po miesiącu nieodzywania się zaproponował wspólny wyjazd, cieszył się, było cudownie. Mówił, że mnie kocha, a na parę dni przed świętami zerwał całkowicie kontakt. Przysłał tylko życzenia i nie odbierał telefonu. Kiedy w sylwestra odwiedziłam go w domu, wpadł w szał. Powiedział, że niepotrzebnie przyjechałam itd. Kiedy chciałam wyjść, zaczął mówić, że jestem świetną dziewczyną i że mnie bardzo lubi i żebym nie wychodziła. Ostatecznie wieczór spędziliśmy razem, złożyliśmy sobie życzenia, po północy odwiózł mnie do domu. Na drugi dzień pisał SMS-y i doszło do spotkania, w trakcie którego zaczął mówić mi, że jestem piękną, ciepłą i oddaną dziewczyną i że w jego sytuacji ciężko znaleźć taką dziewczynę jak ja, ale na razie nie możemy być razem, że on czuje się wypalony. Kiedy chcę, żeby oddał mi moje rzeczy, które zostały u niego, a ja oddam mu jego, on nie chce. Powiedział, że mam na niego dobry wpływ i że nie mówi, że za miesiąc mu to przejdzie. Powiedział, że wiele mi zawdzięcza i że to pamięta. Jeszcze miesiąc temu planował kolejny wspólny urlop. Teraz nawet o nim nie wspomniał. W trakcie rozmowy raz jest optymistą i uśmiecha się, a za chwilę jest zły i podnosi na mnie głos. Czy ja mogę mu jakoś pomóc? Nie potrafię zinterpretować jego zachowania. Jak zadzwoni i ma dobry humor, potrafi śmiać się i rozmawiać parę minut. A za dwa dni pyta, co u mnie i kiedy zadam mu pytanie i oczekuję odpowiedzi, to podnosi głos, kończy rozmowę i nie odzywa się przez parę dni, ignoruje moje SMS-y i telefony. Mijają kolejne dni, a on w środku nocy pisze SMS, czy rano zadzwonię do niego, żeby obudzić go do pracy i bardzo mi dziękuje za to. Raz pisze, żebym poszła gdzieś na dyskotekę, pobawiła się i że może znajdę kogoś, a za chwilę, że mi gratuluje i że pewnie już sobie znalazłam kogoś młodszego. W ostatniej rozmowie powiedział, że nasz ostatni wspólny wyjazd nie powinien się zdarzyć, a SMS o treści "kocham cię" pisał w nocy i to też pomyłka, że może jak kogoś sobie znajdę, to on stanie się zazdrosny i wtedy zrozumie, co stracił. Czytałam sporo atykułów o depresji i zaczęłam podejrzewać, że może ta choroba go dotknęła. Wiem, że jego praca jest stresująca, że oddał jej całe swoje życie i przez nią zakończyło się jego małżeństwo, a myśl, że ją teraz może stracić dokucza mu i odbija się to na mnie. Czuję, że nie może być teraz za mnie odpowiedzialny, bo ma jeszcze dzieci, które go potrzebują, na które musi płacić alimenty, a ja jestem ostatnią, która mu teraz jest potrzebna do szczęścia. Nie potrafi ze mną skończyć, bo pisze czasem SMS-y, ale już niezobowiązujące. Raz chce wiedzieć, jakie mam problemy, a za chwilę pisze, że to moja sprawa itd. Czy może mi Pani pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Czy machanie rączkami jest niebezpieczne?

Witam. Mam 2 letnią córkę Majkę. Strasznie mnie martwi jest machanie rączkami jak się cieszy albo jak się wystraszy to podskakuje i macha obiema rączkami w tym samym tempie czyt. szybko. Ogólnie to bardzo szybka dziewczynka. Mało mówi podstawowe słowna:...

Witam.

Mam 2 letnią córkę Majkę. Strasznie mnie martwi jest machanie rączkami jak się cieszy albo jak się wystraszy to podskakuje i macha obiema rączkami w tym samym tempie czyt. szybko. Ogólnie to bardzo szybka dziewczynka. Mało mówi podstawowe słowna: mama, tata, baba, pani, pan, koko, tutaj, myj myj, papa, kaka - karolina, aga, ania, iwo, jaja. Jest komunikatywna, bardzo lubi czytać książeczki i malować. I uwielbia tańczyć, ale na rączkach u mamusi. Sama decyduje jaka piosenka jej się podoba. Nie za dobrze śpi w nocy. Strasznie mnie to martwi, jestem bliska załamania. Cały czas czytam w internecie na temat autyzmu.

Proszę o odpowiedź i informacje.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Bezsenność i palenie marihuany

Jestem 17-latkiem i nie mogę po prostu zasnąć wcześnie w nocy :) Chodzi o to, że oczywiście moja mama mówi, że problem związany jest z długim przesiadywaniem przed komputerem, co u mnie zdarza się bardzo często, ale myślę, że to...

Jestem 17-latkiem i nie mogę po prostu zasnąć wcześnie w nocy :) Chodzi o to, że oczywiście moja mama mówi, że problem związany jest z długim przesiadywaniem przed komputerem, co u mnie zdarza się bardzo często, ale myślę, że to nie chodzi o to, bo zawsze siedziałem długo przed komputerem i nigdy nie miałem takiego problemu ze snem:) Zasypiałem góra o 2-3 w nocy i nie miałem żadnego problemu ze snem, a teraz... Od kiedy zerwałem ze swoją dziewczyną (4 miesiące temu), miewam często ten problem. Często czuję się przygnębiony, jakoś czasem nie chce mi się po prostu żyć. Oprócz tego po zerwaniu ze swoją dziewczyną zacząłem palić marihuanę. Czy ona też może się wiązać z kłopotami ze snem? Bo ja od jakiegoś czasu już podejrzewam, że mam chyba depresję. Im bardziej się dołuję, tym większą mam ochotę zapalić. Gdy już zapalę, nie ma problemu z zaśnięciem, ale to chyba każdy wie, że marihuana pomaga we śnie...

Tyle, że częściej od ochoty zapalenia, po prostu chyba tęsknię za swoją ex-dziewczyną i marzę, by móc po prostu zasnąć z jakąś dziewczyną u boku... Czy to depresja? Czy może marihuana namieszała mi tak w głowie? Proszę o odpowiedź :)!

P.S. Co do zaśnięcia, zasypiam o 6-7 rano dopiero, ale o dziwo śpię 8 godzin. Zawsze budzę się około 14-15, czasem wcześniej. I często po kilku godzinach, mniej więcej o 18-19, znowu mam ochotę zasnąć, staję się senny... Czasem zasypiam i budzę się po 2-3 godzinach, i znowu mam problem z zaśnięciem w nocy;| Pomocy:(:(

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to coś poważnego? Depresja? Zgłosić się do lekarza? Czy może to normalne w tym wieku?

Mam 15 lat i jestem kobietą. Piszę ten list tylko ze względu na moją znajomą, która mnie zmusiła... Ja boję się nie tylko iść do psychologa i wyznać mu prawdę… to mi się wydaje straszne, najbardziej boję się siebie! Czuję,...

Mam 15 lat i jestem kobietą. Piszę ten list tylko ze względu na moją znajomą, która mnie zmusiła... Ja boję się nie tylko iść do psychologa i wyznać mu prawdę… to mi się wydaje straszne, najbardziej boję się siebie! Czuję, że wariuję…:( Nie potrafię nie płakać... oglądam zdjęcia moje i przyjaciół sprzed roku… nie potrafię bez nich funkcjonować. Jestem wściekła, mam ochotę pobić się po całym ciele, wydłubać oczy… tak siebie nienawidzę! To mnie przeraża… bo nie mogę liczyć na nikogo. Wiem, że mogę zrobić coś, czego będę żałować… W komórce ustawiłam sobie powitanie “Musisz to zakończyć…”. Czuję się taka pusta… bo nie mam chęci życia, żadnych perspektyw, a jednocześnie przepełniona tyloma negatywnymi emocjami…To uczucie jest OKROPNE, nie poznaję siebie, patrzę w lustro i widzę zapuchnięte od płaczu oczy, szare, bez wyrazu, w myślach powtarzam sobie: “I co widzisz, jesteś brzydka, głupia, nie potrafisz zatrzymać przy sobie przyjaciół, nienawidzisz siebie, ty egoistko, jedyne na co zasługujesz to śmierć!”. Ja czuję się jak totalna wariatka! Mam 2 osobowości…, boję się tej drugiej, z kolei nigdy nie zbiorę się na odwagę, aby wyznać to wszystko pedagogowi szkolnemu w cztery oczy… zresztą ona z pewnością poinformowałaby moich rodziców… Jeśli tak się stanie, wiem, że ja to zakończę… Nikomu nie życzę, aby widział swoją siną twarz w lustrze, ponieważ organizmowi brakuje tlenu… ja tego nie zapomnę… Jestem katoliczką, podobno Bóg wybacza samobójcom… Kiedyś nawet ktoś powiedział mi, że muszę iść do PSYCHIATRY… to mnie też przeraża… Ja? Ale znajomi twierdzą, że zbyt często się załamuję, że te moje wahania nastrojów nie są normalne i mój smutny pusty wzrok też świadczy nie najlepiej o mojej psychice. Moi byli przyjaciele bali się, że kolejna próba samobójcza okaże się nie tylko próbą… że już nikt nie będzie mógł tego odwołać. Już tyle razy miałam szczęście/pecha… zawsze ktoś mi przeszkodził…:/ Ale teraz już nikt tego nie zrobi, bo nikomu nie zależy… więc jestem wolna… Ten stan trwa już od ponad roku. Często podcinam sobie żyły, ostatnio cięłam się na ramieniu tak, żeby nikt nie wiedział, kiedyś nie przyjmowałam napojów, wiele razy próbowałam się już udusić oraz przedawkować tabletki. Mogę dodać, że koleżanka przeprowadziła mi test Becka i uzyskałam 53 pkt.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Ogólnie obniżony nastrój...

Już od około trzech lat mieszkam w Wielkiej Brytanii, przeprowadziłam się tutaj wraz z moimi rodzicami, mając 17 lat. Wspominając ostatnie dwa lata — pierwsze pół roku pobytu tutaj przepłakałam, tęskniąc za przyjaciółmi. Przyszła wiosna, zaaklimatyzowałam się. W drugim roku...

Już od około trzech lat mieszkam w Wielkiej Brytanii, przeprowadziłam się tutaj wraz z moimi rodzicami, mając 17 lat. Wspominając ostatnie dwa lata — pierwsze pół roku pobytu tutaj przepłakałam, tęskniąc za przyjaciółmi. Przyszła wiosna, zaaklimatyzowałam się. W drugim roku mojej emigracji zmieniłam szkołę i przepłakałam kolejne pół roku z powodu stresu, związanego z nową szkołą, ale znowu zaaklimatyzowałam się. Nie mam jakiejś wielkiej grupy przyjaciół, ale też nie narzekam. Wyrobiłam sobie bardzo dobrą opinię u nauczycieli i podostawałam dobre stopnie. Teraz jestem już drugi rok w college’u i w tym roku aplikuję na studia. Wiązało się to też z dużym stresem, ponieważ zaczęłam mieć wątpliwości co do wyboru kierunku. Narobiłam sobie trochę zaległości z pracą w college’u, ale co było najgorsze, to spadek własnej oceny i jeszcze to "dokopywanie" sobie, chociaż starałam się patrzeć na rzeczy pozytywnie, nie wychodziło mi to. Do tego dochodziły jakieś myśli o śmierci, płacz i też trudności z organizacją i ciągła kontrola siebie, która chyba była też wynikiem spadku wartości. Wszystkimi moimi "dołami" obarczałam moją mamę i koleżankę z Polski, z którą utrzymuję kontakt telefoniczny. Moja mama sama chorowała na depresję, widząc jak się meczę, w ten poniedziałek dała mi tabletkę, której nazwy niestety nie mogę tutaj napisać. W ten sam dzień po dwóch godzinach snu obudziłam się, ale od razu wzięłam tabletkę na sen. We wtorek czułam się naprawdę dobrze, nie było tej kontroli i niepewności, poszłam na siłownię, żeby się zmęczyć i możliwie normalnie spać w nocy, ale znowu po dwóch godzinach snu się obudziłam i zdecydowałam się nie brać tabletki na sen, myśląc, że skoro cały dzień się zmęczę, to spokojnie zasnę... Dopiero wtedy mama powiedziała mi, że te tabletki mogą wywoływać bezsenność, więc zdecydowałam się ich nie brać. W środę, bardziej psychicznie zmęczona tą całą sytuacją, wzięłam tabletkę na sen, aby jakoś funkcjonować kolejnego dnia, ale wczoraj (czwartek) nie brałam tabletki nasennej i znowu po dwóch godzinach snu się obudziłam. Mam dobry nastrój, antydepresant dawno pewnie się już wypłukał, a ja nadal mam problemy ze snem. Boję się, że zły nastrój powróci i nie rozumiem, dlaczego nadal nie mogę spać. Zapisałam się do psychologa w college’u, ale zdecydowanie potrzebuję zewnętrznej opinii... kogoś, kto mnie nie zna. Boję się, że powróci to irracjonalne myślenie i brak pewności siebie... Na razie jest dobrze, ale potrzebuję jakiejś opinii z boku.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Skąd ten pesymizm i zmiany nastroju?

Jestem dziewczyną i mam prawie 17 lat. Niezależnie od dnia cyklu miesięcznego przeżywam straszne zmiany nastroju. Jednego dnia potrafię przeżyć całą gamę wszelkiego rodzaju uczuć: godzinę mam stan najgłębszej depresji i myśli samobójcze, kolejną godzinę tryskam optymizmem. Jestem osobą wrażliwą...

Jestem dziewczyną i mam prawie 17 lat. Niezależnie od dnia cyklu miesięcznego przeżywam straszne zmiany nastroju. Jednego dnia potrafię przeżyć całą gamę wszelkiego rodzaju uczuć: godzinę mam stan najgłębszej depresji i myśli samobójcze, kolejną godzinę tryskam optymizmem. Jestem osobą wrażliwą i bardzo mocno odczuwam to wszystko, co dzieje się wokół mnie. W przeciągu kilku lat bardzo zmieniła się moja osobowość. Dawniej byłam optymistką. Stałam się straszną pesymistką, wszystko widzę w czarnych barwach, nie potrafię się cieszyć życiem. Często czuję się wyprana z emocji; nic mi się nie chce (nie mam motywacji do działania), odczuwam pustkę, wracam myślami do przeszłości i dokładnie w umyśle analizuję słowa, które ktoś do mnie powiedział, zastanawiam się, dlaczego w pewnej chwili postąpiłam tak, a nie inaczej. Od 11 roku życia byłam bardzo zakochana w 3 chłopakach, jednak z żadnym nie byłam szczęśliwa. Wciąż czułam, że czegoś mi brakuje. Gdy dowiadywałam się, że mój chłopak mnie zdradził, popadałam w stan ciężkiej depresji, miałam myśli samobójcze, autentycznie próbowałam się zabić. Nie widziałam sensu życia. Od roku przyjaźnię się z pewnym chłopakiem. Kocham go całym sercem, jednak on nie odwzajemnia mego uczucia. Między nami jest tylko przyjaźń. Kilka razy dogłębnie mnie zranił, jednak bardzo go kocham i on jest jedyną mą motywacją. Chcę go nadal kochać. 2 lata temu dowiedziałam się, że jestem chora na wrzody żołądka. Każde me święta były smutne, czułam się wyłączona z rodziny, obojętna, niepotrzebna. Rok temu skończyłam szkołę, musiałam się rozstać z przyjaciółmi i ludźmi, z którymi byłam związana bardzo mocno. Bardzo to przeżyłam. Do dziś nie potrafię odciąć się od przeszłości. Boję się, że zaszły jakieś zmiany w mojej psychice.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Patronaty