Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 9 4

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Czy autyzm można pomylić z padaczką?

U mojego 3-letniego dziecka stwierdzono cechy autyzmu. W październiku dostał ataku padaczki po podaniu lekarstwa, zachowanie synka zmieniło się. Mniej się wyłącza i ma lepszy kontakt z otoczeniem.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mi jest? Czy to nerwica?

Witam. Jestem 17-letnią dziewczyną, która do niedawna naprawdę cieszyła się życiem. Od zawsze byłam ambitna i często przez to, że chciałam wszystkiego spróbować, niektórych spraw nie doprowadzałam do końca. Uśmiechałam się częściej niż płakałam, a kiedy płakałam, to najczęściej z...

Witam. Jestem 17-letnią dziewczyną, która do niedawna naprawdę cieszyła się życiem. Od zawsze byłam ambitna i często przez to, że chciałam wszystkiego spróbować, niektórych spraw nie doprowadzałam do końca. Uśmiechałam się częściej niż płakałam, a kiedy płakałam, to najczęściej z radości! Nie miałam na co narzekać - wspaniali rodzice, bardzo dobre oceny, wspaniali przyjaciele i chłopak.

Od miesiąca jest źle... mam dość nowej szkoły. Mimo starań, nic mi nie wychodzi, doprowadza mnie to do szału. Miesiąc temu zemdlałam pierwszy raz. Zrobiłam badania i wszystko było bez zarzutów. Przed świętami straciłam świadomość podczas przerwy. Trafiłam do szpitala - tam okazało się, że mam niski poziom TSH (bodajże) i w EEG głowy wyszły mi zmiany w części ciemieniowo-skroniowej (nie wiem dokładnie, co to znaczy). Od zawsze cierpiałam na nadciśnienie, jednakże ostatnio naprawdę zaczęło mi ono dokuczać - ciśnienia miewałam rożne - od 140/90 do 160/120. W szkole potrafiłam dostać takiego bólu głowy, że nie byłam w stanie się ruszyć, od razu występowały bóle w klatce piersiowej i skoki ciśnienia. Zauważyłam, że złe samopoczucie występowało wtedy, kiedy miałam najwiecej nauki i najbardziej się stresowałam.

Od jakiegoś czasu nie mam na nic ochoty, mam myśli samobojcze i jedną próbę samobójczą za sobą - niestety, a może i stety, nieudaną. Szybko się denerwuję i byle co wyprowadza mnie z równowagi, potrafię płakać bez powodu. Mimo dobrego ciśnienia, mam wrażenie, że serce mi zaraz wyskoczy. Nie wiem, co tak naprawdę się ze mną dzieje... Denerwują mnie wahania nastroju, brak ochoty na cokolwiek, lęk przed szkołą tak paniczny, że zaciska mi się żołądek, robi mi się gorąco i mam wrażenie, że zaraz się przewróce, obgryzam paznokcie, ulgę odnajduje albo w płaczu albo w krzyku. Nie cierpię na bezsenność, ale często budzę się niewyspana, bo np. miałam koszmary... Proszę o pomoc.

PS Od kilku dni biorę leki uspokajające.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Decyzja o porzuceniu studiów i cała reszta

Im dłużej siedzę w domu po rzuceniu studiów, tym więcej rzeczy mi się przypomina, które doprowadziły do tej decyzji, i dochodzę do wniosku, że to nie było chyba normalne. Bałam się pójść na egzamin, bo bałam się, co pomyśli o...

Im dłużej siedzę w domu po rzuceniu studiów, tym więcej rzeczy mi się przypomina, które doprowadziły do tej decyzji, i dochodzę do wniosku, że to nie było chyba normalne. Bałam się pójść na egzamin, bo bałam się, co pomyśli o mnie profesor. Bałam się wejść na zajęcia, bo wstydziłam się koleżanki, która też się na nie zarejestrowała. Bałam się przejść korytarzem, bo czułam, że wszyscy na mnie patrzą i myślą sobie, co za kretynka albo coś innego, negatywnego. Myślałam, że wszyscy oglądają ciągle mój profil na portalach społecznościowych, że interesują się moim życiem i śledzą je, i dlatego muszę się jak najlepiej zaprezentować. Ciągle się śmiałam i próbowałam udawać pewną siebie. Właściwie to nigdy nie jestem sobą, zawsze kogoś udaję, nie wiem, jaka jestem jako ja. Teraz siedzę od roku w domu. Boję się iść na studia albo do pracy, bo co będzie jak spotkam kogoś ze studiów? Mogę spojrzeć na to w ten sposób: a jeżeli oni wszyscy mają cię gdzieś, to dla kogo i po co się ukrywasz w domu? Ale jeżeliby tak było, jeżeli nikt się mną nie interesuje i nie przeżywa każdego mojego ruchu, to po co mam robić cokolwiek? Wszystko robiłam zawsze dla kogoś albo żeby się upodobnić, albo żeby coś komuś udowodnić, dla siebie samej to bym tylko leżała w łóżku lub siedziała przed komputerem. Już nic nie rozumiem z tego wszystkiego. Jeżeli ludzie się mną nie interesują, to po co mam żyć? Ale żyję, bo szczerze mówiąc, dalej myślę, że jednak się mną interesują i muszę im udowodnić, na co mnie stać. Ciągle myślę o tych wszystkich osobach. Czuję, że powinnam coś robić, że mam jakieś zadanie na świecie i denerwuje mnie, że nie robię tego, ale z drugiej strony, co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Bezsenność i drażliwość

Witam! Mam problem z zasypianiem. Pracowałam wcześniej na nocki i możliwe, iż przyzwyczaiłam się do tego trybu życia. Od 3 miesięcy, a może i nawet dłużej, już nie pracuję na nocki. Próbuję usnąć na siłę. Kładę się o 22.00,...

Witam! Mam problem z zasypianiem. Pracowałam wcześniej na nocki i możliwe, iż przyzwyczaiłam się do tego trybu życia. Od 3 miesięcy, a może i nawet dłużej, już nie pracuję na nocki. Próbuję usnąć na siłę. Kładę się o 22.00, a czasami potrafię się obudzić około 24.00 i do 3.00 męczarnia... Zazwyczaj kładę się spać o 2-3 nad ranem. Jest to bardzo uciążliwe dla mnie. Naprawdę nie wiem, co robić. Byłam u lekarki, ale stwierdziła, że jeśli przesypiam 6-8 godzin, to jest w porządku... ach... żadne to dla mnie pocieszenie, bo chcę chodzić spać o normalnych godzinach, a nie nad ranem... Jeśli chodzi o depresję... nie czuję się zdesperowana aż tak bardzo, ale nie ukrywam, iż mam problemy na podłożu psychicznym. Chodzę codziennie zestresowana, zła, denerwuję się z byle powodu... Powiedziałam też o tym lekarce. Ona zapytała mnie w skali 1-100, jak oceniam swoje problemy z tym związane, oceniłam na 60, ponieważ tak naprawdę jest!!! Na co lekarka oznajmiła mi, że wszystko jest w porządku... nie ukrywam, że wyszłam bardzo rozczarowana i zawiedziona. Co powinnam zrobić? Jak sobie radzić z bezsennością? Stosować tabletki czy może jakieś ziółka...? Wolałabym zioła, herbatki niż tabletki... Proszę o rady!!! Ann

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko

Jak pomóc bliskiej osobie z depresją?

Mój tata jest po 40. Ostatnio praca bardzo go stresuje i choć nie ma większych problemów, popadł w depresję. Żeby to potwierdzić, udał się do psychologa, następnie do psychiatry. Uważam osobiście, że im bardziej lekarz mówi mu, że...

Mój tata jest po 40. Ostatnio praca bardzo go stresuje i choć nie ma większych problemów, popadł w depresję. Żeby to potwierdzić, udał się do psychologa, następnie do psychiatry. Uważam osobiście, że im bardziej lekarz mówi mu, że to depresja, stan taki i taki, to on (dość charakterystycznie dla jego zachowań wyolbrzymiających - "mam kaszel - pewnie to zapalenie płuc; boli mnie ręka - pewnie dostanę zawału") jeszcze bardziej się w to pogrąża. Psychiatra zapisał mu leki antydepresyjne i już jest przerażony (skoro musi brać leki, to musi być to poważna choroba). Całymi dniami snuje się po domu, płacze, opowiada o bezsenności, pije alkohol, przychodzi do mnie i przeprasza, opowiada, jakie to ma złe życie (choć w rzeczywistości ma wszystko, czego zapragnie i stać go na to). Nie wiem, czy ma zamiar nadal uczęszczać do psychiatry, ale nie wierzę za bardzo w to, że pomoże mu uświadamianie go wciąż, że to depresja i rozmowy o niczym. Jak JA - 17-letnia córka bez żadnej wiedzy o skutkach reagowania na jego zachowanie - mogę mu pomóc? Co zrobić, gdy przychodzi wypłakiwać wyimaginowane problemy? Co zrobić, żeby przestał w końcu myśleć o tym? Próbuję zaprzątać jego myśli czymś ciekawym, zabawnym, radosnym, opowiadam o tym, co u mnie nowego, proponuję wspólne spędzanie czasu, ale tata nie docenia tych starań, i zamiast odpuścić mi choć na chwilę, wciąż o tym mówi. Nie biorę pod uwagę prób samobójczych, bo jest zbyt świadomy życia i wie, że jest fundamentem, utrzymującym rodzinę fizycznie i finansowo. Więc to od razu wykluczam. Chcę tylko, żeby przestał płakać, przychodzić w nocy i mówić, że depresja, depresja i depresja... Jak reagować w codziennych sytuacjach, by go uspokoić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dziwne myśli od jakiegoś czasu...

Witam! Mam na imię Patryk, mam 17 lat. Od jakiegoś czasu męczą mnie różne myśli, takie dosyć dziwne, które wcześniej mi by nawet nie przyszły do głowy. Moje "dziwne myśli" są zawsze podważone logicznymi dowodami, że to jest niemożliwe, a...

Witam! Mam na imię Patryk, mam 17 lat. Od jakiegoś czasu męczą mnie różne myśli, takie dosyć dziwne, które wcześniej mi by nawet nie przyszły do głowy. Moje "dziwne myśli" są zawsze podważone logicznymi dowodami, że to jest niemożliwe, a i tak nie dają mi spokoju. Nie wiem, dlaczego tak mnie męczą. Jak jestem w towarzystwie, to o nich nie myślę, ale jak jestem sam, to zaraz wracają i nie dają mi spokoju. Pozdrawiam i proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Depresja czy problemy ze sobą?

Hmm... mam 16 lat i jestem głupią dziewczyną. Wszystko zaczęło się w drugiej gimnazjum. Ciągle chodziłam smutna, całymi nocami płakałam. Zadawałam sobie pytanie, po co żyję. Przestałam wierzyć w Kościół, ale w Boga nadal gdzieś w głębi wierzyłam. Zawsze...

Hmm... mam 16 lat i jestem głupią dziewczyną. Wszystko zaczęło się w drugiej gimnazjum. Ciągle chodziłam smutna, całymi nocami płakałam. Zadawałam sobie pytanie, po co żyję. Przestałam wierzyć w Kościół, ale w Boga nadal gdzieś w głębi wierzyłam. Zawsze lubiłam czarny kolor, więc zaczęłam się tak ubierać, zaczęłam słuchać rocka, mam z 12 kolczyków. Parę razy się cięłam, ale jak mama zauważyła, to przestałam i zaczęłam przebijać co się tylko da. Wiele razy miałam myśli samobójcze, ale jakoś nigdy nie starczyło mi odwagi, zawsze myślałam, że wezmę jakieś leki i będzie po wszystkim. Oczywiście w szkole się uśmiecham i w ogóle wszyscy myślą, że jestem szczęśliwa. Ale ja najchętniej bym tylko spała i słuchała mojej kochanej muzyki, która mnie uspokaja. Lubię być sama, nie lubię ludzi, oni mnie nie rozumieją. Lubię być sama. Ostatnio moje myśli samobójcze przestały mnie nękać. Ale w sylwewstra zrobiłam coś tak głupiego, że już nawet wzięłam parę tabletek. Po szkole łażą ploty, ja nie lubię być w centrum uwagi. Mam tego wszystkiego dość, nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymam. Nie wiem, czy to depresja, czy ja jestem jakaś nienormalna. Przy życiu trzyma mnie jeszcze tylko moja nadzieja, moje marzenia, które pragnę spełnić. Nie mam wsparcia w rodzicach, oni mówią, że jestem głupia i tyle. Przyjaciół niby mam, ale oni nie mogą mi pomóc. Więc w desperacji błagam o jakąś radę... You know the happiest day of my life, I swear the happiest day of my life, Is the day that I DIE!!!

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Praca przyczyną bezsenności?

Witam, mam 19 lat i jestem mężczyzną. Od pół roku pracuję jako barman w klubie, pracuję 3 dni pod rząd w tygodniu od godziny 18.00 do 6.00 rano. Gdy mój okres pracy kończy się (tj. w poniedziałek), nie mogę przez...

Witam, mam 19 lat i jestem mężczyzną. Od pół roku pracuję jako barman w klubie, pracuję 3 dni pod rząd w tygodniu od godziny 18.00 do 6.00 rano. Gdy mój okres pracy kończy się (tj. w poniedziałek), nie mogę przez resztę tygodnia spać po nocach. Przychodzę o 7.00 rano do domu, kładę się spać i wstaję około 15.00, i tak codziennie. Próbowałem walczyć ze snem i położyć się spać o 22.00, udało mi się zasnąć, lecz obudziłem się o 1.00 w nocy, po czym znowu nie mogłem zasnąć aż do 6.00 rano, i tak jest codziennie. Co powinienem zrobić, aby móc spać w nocy, w dni, w które nie pracuję?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy potrzebna jest interwencja specjalisty od autyzmu?

Witam, mam w rodzinie 14-miesięcznego chłopca. Może jestem przewrażliwiona, ale od jakiegoś czasu wydają mi się dziwne jego zachowania. Kiedy miał 7-8 miesięcy ładnie skupiał się na obrazkach w książeczce, gaworzył, śmiał się, interesowały go zabawki. W 9-10 miesięcy coś...

Witam,

mam w rodzinie 14-miesięcznego chłopca. Może jestem przewrażliwiona, ale od jakiegoś czasu wydają mi się dziwne jego zachowania. Kiedy miał 7-8 miesięcy ładnie skupiał się na obrazkach w książeczce, gaworzył, śmiał się, interesowały go zabawki. W 9-10 miesięcy coś tam gadał, typu ba-ba, ma-ma. Chodzić zaczął w wieku 11 miesięcy. Od jakiegoś czasu dziecko zamilkło, nie mówi, nie powtarza, nie skupia się na zabawkach, wręcz hipnotycznie zachowuje się na reklamach, nie ma siły, żeby go odciągnąć. Nie reaguje na wołanie po imieniu i kiedy mu się coś pokazuje, jest jakby głuchy. Nie zwraca uwagi na osoby w pomieszczeniu, najwyżej na mamę. Cały czas chodzi po mieszkaniu, otwiera szafki, wywala, nie bawi się zabawkami tylko przypadkowymi przedmiotami (np, garnek, pilot, komórka, sztućce). Lubi wykładać jakieś rzeczy i wkładać je z powrotem. Jedyne zabawki, na których skupia się przez chwilę to takie, które po przyciśnięciu święcą albo grają. Nie pokazuje oka, ucha, czy zwierząt w książce, jakby nie słuchał. Nie prosi o picie czy jedzenie. Najczęściej głośno krzyczy i mama domyśla się, że mały chce pić, albo jeść.

Inne osoby z rodziny też zauważyły, że chłopiec jest jakby oderwany od rzeczywistości. Bardzo mało śpi, 1,5 godz w ciągu dnia, a wieczór kończy się często po północy (jest niezmordowany). Często wstaje w nocy i chodzi po domu. Nie wiem czy warto zwrócić uwagę rodzicom (bo powiedzą, że się wtrącam, to młode małżeństwo i ich 1 dziecko), ale czytam, że wczesna diagnoza i terapia są niezbędne. Ale z drugiej strony on ma dopiero 14 miesięcy, więc może za wcześnie na obawy. Jestem dalszą krewną, ale z częstym kontaktem i od 1,5 miesiąca jakoś to mnie męczy. Czy powinnam dać sobie spokój?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Ciągłe przebudzenia w trakcie snu

Witam! Jestem dziewczyną, mam 15 lat i mam ogromny problem ze snem. Kiedy kładę się do łóżka, zasypiam po 1,5 godzinie, a budzę się co 15 minut. Później znów nie mogę zasnąć. Zliczając czas mojego snu, to śpię w...

Witam! Jestem dziewczyną, mam 15 lat i mam ogromny problem ze snem. Kiedy kładę się do łóżka, zasypiam po 1,5 godzinie, a budzę się co 15 minut. Później znów nie mogę zasnąć. Zliczając czas mojego snu, to śpię w nocy maks. 3 godziny. To bardzo mało. A godzinę przed regularnym wstaniem z łóżka nagle zaczynam być senna. Niestety, i tak muszę wstać, więc cały dzień jestem senna. Wypiłam 3 kawy, a to pomogło na jedynie godzinę. Nie biorę i nie brałam żadnych leków, bo uważam, że jestem jeszcze na to zbyt młoda, jednak mnie to bardzo niepokoi, ponieważ nie mogę normalnie funkcjonować. Nie wiem, czy ma to związek z faktem, iż nie miałam jeszcze pierwszej miesiączki.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to kiedyś przejdzie? Czy będę umiała żyć? Czy będę potrafiła cieszyć się życiem?

Mam 18 lat. Byłam pełną życia dziewczyną. Miałam przyjaciół, chłopaka, radziłam sobie w szkole. Od dłuższego czasu wszystko się zmieniło. Rzucił mnie chłopak, mam wrażenie, że wszyscy przyjaciele odwrócili się ode mnie. W szkole mam słabe oceny, nie radzę sobie,...

Mam 18 lat. Byłam pełną życia dziewczyną. Miałam przyjaciół, chłopaka, radziłam sobie w szkole. Od dłuższego czasu wszystko się zmieniło. Rzucił mnie chłopak, mam wrażenie, że wszyscy przyjaciele odwrócili się ode mnie. W szkole mam słabe oceny, nie radzę sobie, nienawidzę na siebie patrzeć. O sobie mam zdanie, że jestem gruba i brzydka. Każdego ranka budzę się ze łzami w oczach i nie mam sił wstać z łóżka. Pewnego razu nie wytrzymałam i próbowałam podciąć sobie żyły. Zobaczyła to moja mama. Zaprowadziła mnie na rozmowę do psychologa. Jakieś 2 miesiące temu stwierdzono u mnie depresję. Od tamtego czasu jestem w kontakcie z psychologiem, ale mam wrażenie, że te rozmowy wcale mi nie pomagają, jest tak samo jak było. Boję się chodzić do szkoły, mam wrażenie, że tam mnie wszyscy obgadują, czasami zdarza się, że na lekcjach łzy same lecą mi po policzkach. Moje koleżanki uważają, że użalam się nad sobą, zawsze mówią: A przestań, jakoś to będzie, ale dla mnie to nie jest takie proste. Ja w to nie wierzę. Denerwuje mnie ich gadanie. Z nauką jest tak, że siedzę nawet i po kilka godzin nad książkami, i mam wrażenie, że i tak nic nie umiem. Boję się, że jeśli się okaże, że będę miała jakieś jedynki na półrocze, to znowu będę próbowała sobie coś zrobić. Czy to kiedyś się zmieni? Czy uda mi się normalnie żyć, tak jak dziewczynom w moim wieku?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Układ współczulny a nerwica

Witam. 6 lat temu moje sielankowe i beztroskie życie przerwał agonalny wręcz atak, polegający na skurczu i rozkurczu mięśni gdzieś przy sercu, wraz z hiperwentylacją. Wylądowałem w szpitalu. Zaczął się długi proces diagnozy - usg serca, rtg klatki, eeg,... Witam. 6 lat temu moje sielankowe i beztroskie życie przerwał agonalny wręcz atak, polegający na skurczu i rozkurczu mięśni gdzieś przy sercu, wraz z hiperwentylacją. Wylądowałem w szpitalu. Zaczął się długi proces diagnozy - usg serca, rtg klatki, eeg, ekg, litry krwi itp., itd... Nie znaleziono nieprawidłowości w funkcjonowaniu mojego ciała i wydano werdykt... nerwica. Mija już 6 rok i gdy wspomnę tamte ataki i kłucia serca, to tęsknię za nimi, bo teraz moje ataki są jeszcze gorsze, i o dziwo, natury gastrologicznej. Ostatnio znowu wylądowałem w szpitalu konający. Okropne pieczenie, wręcz palenie pod żołądkiem, a najgorszy ból w okolicy trzustki. Zanim dotarłem do szpitala, całą noc cierpiałem w domu, myśląc, że samo przejdzie. Dawne, choć inne ataki, nauczyły mnie, że po krótkim czasie wszystko wraca do normy. A tu nie. Więc w szpitalu znowu dużo krwi do badania ekg i znowu nic nie stwierdzono, a ja ledwo z lekarzami rozmawiałem, tak cierpiałem. To dobra nazwa - cierpienie, bo ból to może być zęba, nawet ten najgorszy, a ja odczuwam cierpienie. Czy warto znowu na siłę wsadzać sobie rurę do żołądka itd., mając już takie badania robione 6 lat temu? Czy nadal walczyć tylko, a może aż, z nerwicą? Pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Depresja czy zwykły dołek?

Mam 15 lat. Oglądałem film o egzorcyzmach i bardzo się bałem. Przez 2 tygodnie później czułem taki niesmak życiem, gdy myślałem o jutrze. To mnie smutek brał, a teraz już się prawie nie boję, ale czuję taki straszny smutek, nie...

Mam 15 lat. Oglądałem film o egzorcyzmach i bardzo się bałem. Przez 2 tygodnie później czułem taki niesmak życiem, gdy myślałem o jutrze. To mnie smutek brał, a teraz już się prawie nie boję, ale czuję taki straszny smutek, nie do wytrzymania, przez cały dzień od dwóch dni, i nie wiem jaka może być tego przyczyna? Kiedy jestem w szkole, na treningu czy rozmawiam z kolegami, to na szczęście nie czuję tego smutku, ale gorzej jak wrócę do domu i np. oglądam telewizję albo czytam książkę. Bałem się, że to może być depresja, ale mam tylko jeden objaw, czyli straszny smutek, ale mam apetyt, chce mi się wychodzić z kolegami, bo to pomaga właśnie.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mi jest? Mam obniżony nastrój, bóle stawów, nic mi się nie chce

Ostatnio coraz gorzej się czuję (dokładnie podczas świąt, jestem w młodym wieku, ledwo 16 lat). Na początku brak większego humoru, niechęć do wychodzenia z domu, a ostatnio to w ogóle nic mi się nie chce, nie potrafię się nawet skupić,...

Ostatnio coraz gorzej się czuję (dokładnie podczas świąt, jestem w młodym wieku, ledwo 16 lat). Na początku brak większego humoru, niechęć do wychodzenia z domu, a ostatnio to w ogóle nic mi się nie chce, nie potrafię się nawet skupić, jak już coś robię. Mimo to pojawił się ból stawów (barki, ręce, nadgarstki, łokcie). Często zdarza mi się płakać z byle powodu, oczy mam zaczerwienione, choć rzadko, ogólnie jestem zaspany, przydołowany. Nic mi się nie chce. Teraz jest czas na ostatnie poprawianie ocen, a ja się skupić na niczym nie mogę. Teraz nie wiem, co robić, chodzę przydołowany, rodzice mówią, że to od siedzenia w domu. Co do tego przebywania w domu, to się zaczęło jakoś w ostatnim czasie. Wcześniej spotykałem się z rówieśnikami, chodziłem często na siłownię, co bardzo lubiłem, a teraz to tylko siedzę w domu, przemieszczam się z kąta w kąt, nie mogąc sobie miejsca znaleźć. Nie jestem zapaleńcem komputerowym, grałem ostatnio więcej, by zabić czas. Dodam jeszcze, że urodziny, które miałem wczoraj, przeszły mi koło nosa, nic nie pamiętam, choć nic nie piłem. Ogólnie, jak ktoś się mnie o coś spyta, nie wiem, jak odpowiedzieć, dłużej się zastanawiam, bez sensu. Czy to może mieć coś wspólnego z depresją? Rodzice sobie nie zdają sprawy z mojego stanu, tylko ciągle czegoś oczekują. Wnerwiają się, że chodzę po domu bez większego celu. Jak powiedziałem, że łzy mi ostatnio same z oczu lecą, to powiedzieli, że to od niewychodzenia z domu. Piszę to z nadzieją na odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

To depresja, stres czy bezsenność?

Co kilka tygodni jeżdżę do Warszawy, trasa ok. 200 km. W noc przed wyjazdem nie mogę zasnąć całą. Nie muszę dodawać, że po nieprzespanej nocy czuję się fatalnie. Pierwsza noc w Warszawie też jest bezsenna. Co mogę zrobić? Czy to stres? Może depresja?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak reagować na przemoc psychiczną starszego członka rodziny?

Witam. Jestem młodą kobietą (20 lat), mieszkam z mamą (45) i babcią (73). 11 lat temu straciłyśmy bliską osobę, co poskutkowało zmianą charakteru seniorki rodu. Spowodowało to, że niedawno mama rozpoczęła leczenie pod opieką psychiatry (diagnoza: depresja, nerwica) i psychologa....

Witam. Jestem młodą kobietą (20 lat), mieszkam z mamą (45) i babcią (73). 11 lat temu straciłyśmy bliską osobę, co poskutkowało zmianą charakteru seniorki rodu. Spowodowało to, że niedawno mama rozpoczęła leczenie pod opieką psychiatry (diagnoza: depresja, nerwica) i psychologa. Niestety, specjalista nie doradził jej, jak zachowywać się wobec babci. Sama mam umówione wizyty z psychiatrą i psychologiem, ale odbędą się one dopiero za kilka tygodni.

Problemem jest agresywne zachowanie babci. Jak reagować na wyzwiska, wulgaryzmy, odgrażanie się i grożenie (np. że zrzuci mnie ze schodów, powie o czymś znajomym, "a oni na pewno mnie wtedy znienawidzą" etc.), ubliżanie, wytykanie najmniejszych błędów, opowiadanie sąsiadom niestworzonych historii oczerniających najbliższych? Spokojne rozmowy nigdy nie dawały adekwatnych rezultatów. Zaczęły się szantaże. Jeśli nie chcemy ustąpić w czymś z mamą, a jej agresja nie zmienia naszego zdania, to zaczyna się płacz i lament, że nikt się z nią nie liczy, a "ona przecież jeszcze żyje". Jeśli i to nic jej nie daje, momentalnie wraca do agresji. Kilka razy stwierdziła, że boi się odezwać, bo wie, że chcemy jej wbić nóż w plecy (dosłownie), mimo że awantura trwała od ponad godziny, a rzekome poczucie zagrożenia z naszej strony miało być jedynie kartą przetargową. Wszyscy domownicy, krewni i sąsiedzi są źli, a ona jest poszkodowana i nieszczęśliwa.

Kiedy naprawdę potrzebuje pomocy, potrafi być bardzo przymilna, by za chwilę wieszać na pomagającym psy. Wszystkie problemy i kłótnie w domu mają zawsze początek w każdej osobie, tylko nie w niej. Pozwala sobie na takie zachowanie, bo wie, że wszystkie problemy w domu rozwiązywane są nie jej rękami i gdy ma problem, to mimo wszystko, zawsze moja mama jej pomoże, doradzi, coś załatwi. To trwa latami, a nasze siły się kończą, nie skutkują prośby, argumentowanie (ona wie wszystko najlepiej) ani krzyki. Musi zabierać głos zawsze, zwłaszcza jeśli sprawy jej nie dotyczą. Inaczej mówi, że to nie ona będzie decydować, za to po pewnym czasie zawsze z ustaleń jest niezadowolona i ma dobry pretekst do krytycyzmu i kłótni. Potrafi mówić od rzeczy, zaprzeczając samej sobie, byle zakrzyczeć innych. Nie ma osoby, wobec której czułaby respekt i okazywałaby szacunek.

Wszystkie jesteśmy w złej kondycji psychicznej, na którą wpływa wiele czynników - jestem tego świadoma. Jednak ogniskiem zapalnym jest właśnie owa starsza pani. Co robić? Awantury są praktycznie po kilka razy dziennie, czasem w nocy, mogą trwać nawet kilka godzin. W domu nie można normalnie funkcjonować, atmosfera jest zła i nie wygląda na to, by miała się szybko poprawić. Robiąc testy sugerowanymi odpowiedziami dla mnie jest możliwość ciężkiej depresji. Wszystkie te problemy poruszę podczas mojej wizyty u specjalisty i psychologa, jednak do tej pory potrzebuję choć ogólnej rady, jak się zachowywać wobec takiego człowieka? Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.

Lęk i niepokój. Czy to już depresja?

Mam 19 lat, jestem kobietą. Na początku wspomnę, że mam chłopaka, z którym mieszkam, mam cudownych rodziców, przyjaciół. Od października zaczęłam studia i zamieszkałam z moim chłopakiem. Nie wiem dlaczego, ale cały czas czuję w środku jakiś lęk,...

Mam 19 lat, jestem kobietą. Na początku wspomnę, że mam chłopaka, z którym mieszkam, mam cudownych rodziców, przyjaciół. Od października zaczęłam studia i zamieszkałam z moim chłopakiem. Nie wiem dlaczego, ale cały czas czuję w środku jakiś lęk, niepokój, nie widzę sensu życia, w ogóle nie chce mi się żyć... mam wrażenie, że nie poradzę sobie w życiu, że nie pozaliczam sesji egzaminacyjnej, a nie chcę zawieść rodziców, bo oni bardzo we mnie wierzą i płacą mi za mieszkanie. Ogólnie nie mam nastroju, energii do życia, czasami nie chce mi się wstawać z łóżka, całe dnie nic nie robię. Płaczę czasami bez powodu. Krótko mówiąc (pisząc), nie cieszy mnie moje życie, choć powinno. Nie wiem, co mam z tym zrobić. Pomocy!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy ze mną jest źle?

Mam 21 lat. Jakieś 2 miesiące temu rozstałem się z dziewczyną albo ona ze mną... Od tamtej pory nie zrobiłem nic pożytecznego. Później straciłem pracę... nie mogę jeść, schudłem przez ten czas już 8 kilo, zawsze ważyłem 70 i...

Mam 21 lat. Jakieś 2 miesiące temu rozstałem się z dziewczyną albo ona ze mną... Od tamtej pory nie zrobiłem nic pożytecznego. Później straciłem pracę... nie mogę jeść, schudłem przez ten czas już 8 kilo, zawsze ważyłem 70 i chciałem przytyć... a teraz już nie ma mowy, bo nie mogę jeść... na początku chciało mi się nawet wymiotować, jak patrzyłem na jedzenie... Nie mogę prawie w ogóle spać, kładę się ok. 20:00, 21:00, bo mi się chce, a później budzę się 4:00, 5:00, i już w ogóle nie śpię do następnego wieczora... O myślach "głupich", tak powiem, żeby coś sobie zrobić, nawet jakieś głupie daty mi się wymyślają, kiedy skonczyć to wszystko, bo nie mogę... mam taki bałagan w głowie, że nie wiem czemu nawet... Nie wychodzę z domu od momentu, gdy straciłem pracę, a jak wyjdę, to prawie z nikim nie rozmawiam, nawet ze znajomymi... cały czas mi się wydaje, że nie mam o czym z nimi rozmawiać... połażę chwilę i idę do domu... nawet papierosów nie paliłem, teraz to palę ze 2 paczki na dzień... nie wspomnę o alkoholu. Nigdy wcześniej nie wypiłem nic, ani łyczka samemu, tylko w towarzystwie, a teraz tylko sam... ale jak się napiję, to nie myślę tyle... Mama próbuje jakoś pocieszać, ale ja nawet nie słucham, co ona mówi. W ogóle nikogo nie słucham. Czasem mi się wydaje, że nie rozumiem, co ktoś mówi, jakby nie po polsku... Chyba nie jest dobrze ze mną... :/

Czy moja córka jest chora? Skąd te krzyki i histeria?

Witam serdecznie. Nie wiem co robić? Jestem przerażona. Mam 2-letnią córkę (2l, 3-m-ce). Córka nie mówi nawet najprostszych słów, nawet mama, mówi tylko po swojemu. Co gorsze, nie rozumie co się do niej mówi, często nawet nie spojrzy na osobę,...

Witam serdecznie.

Nie wiem co robić? Jestem przerażona. Mam 2-letnią córkę (2l, 3-m-ce). Córka nie mówi nawet najprostszych słów, nawet mama, mówi tylko po swojemu. Co gorsze, nie rozumie co się do niej mówi, często nawet nie spojrzy na osobę, która do niej mówi. Rozumie tylko daj, masz, nie wolno, chodź, ale rzadko się do tego stosuje. Jesteśmy po badaniach audiologicznych, z których wynika, że córka słyszy dobrze. Wyjście z nią gdziekolwiek to ogromne wyzwanie. Idzie tylko tam gdzie chce, ciągle krzyczy, płacze. Nie ma mowy, żeby wejść do cudzego domu, kiedyś nawet do sklepu nie dało się z nią wejść, czy skręcić w inną niż zwykle ulicę. To wszystko jest jak koszmar, te ciągłe krzyki, jęki. Córka nie lubi innych dzieci, nigdy się z nimi nie bawi. Nie daje czesać włosów, jak widzi odkurzacz to wpada w histerię, kiedyś dotyczyło to również pralki. Nie mam już nawet ochoty nigdzie z nią wychodzić. Spacer to zawsze wielki stres dla mnie. Byłyśmy u neurologa, ale pani doktor mnie zwyczajnie zbyła, mówiąc że to wszystko jeszcze nic nie znaczy. Nie ma nawet potrzeby żadnych specjalistycznych badań. Nie wiem co robić?

Chcę pomóc córce i sama nie oszaleć, bardzo proszę o radę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Anna Gocek-Jarpulkiewicz
Mgr Anna Gocek-Jarpulkiewicz
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Co robić, gdy leki nie działają?

Od 1998 do 2002 r. cierpiałem z powodu depresji. Udało się ją zaleczyć, jednak w 2005 r. wróciła. Korzystałem z psychoterapii w klinice, jednak bez efektu. Chorobę, mam wrażenie, wyzwala długotrwający stres, np. ponad miesiąc, którego nie miałem możliwości...

Od 1998 do 2002 r. cierpiałem z powodu depresji. Udało się ją zaleczyć, jednak w 2005 r. wróciła. Korzystałem z psychoterapii w klinice, jednak bez efektu. Chorobę, mam wrażenie, wyzwala długotrwający stres, np. ponad miesiąc, którego nie miałem możliwości rozwiązać ani uniknąć, podobnie w 2005 r. Leczenie nie skutkuje, czasem jakiś lek pomaga jednak. Skutki uboczne są zbyt dokuczliwe, a czasem niebezpieczne, pomimo wypróbowania 17 rodzajów leków w dawkach terapeutycznych. Nie udało się choroby wyleczyć. Wyniki badań TK oraz angioTK są prawidłowe, jedynie eeg wykazało: Zapis z cechami nieprawidłowymi w okol. czołowo-skroniowych - obustronnie, w postaci grup fal 10-15 Hz i ampl. do 80 u/Vz, zaznaczona tendencja do napadowości. Czynność podstawowa zachowana w postaci fal 9-10 Hz i ampl. do 50 u/V, pojawiają się okresy senności. Następne badanie wykazało: W okol. potylicznych rytm podst. alfa o ampl do 20 mV i częstotliwości 10-11 Hz. Rz obecna, na tym tle rejestruje się napadową czynność fal wolnych 5-6 Hz, falę ostrą o ampl. do 120 mV w obu okol. skroniowych, Hw i Fs nasilają zmiany. Jedynie w okresie remisji, badanie wykazało rytm podstawowy alfa 9-10 HZ o ampl. do 40 mV, w okol. przednich mózgu rytm beta 20-22 Hz o ampl. do 10 mV. RZ obecna, Hw i Fs bez wpływu na zapis, pomimo leczenia w tym kierunku razem z leczeniem przeciwdepresyjnym. Nie czuję wyraźnej poprawy, zasypiam tylko dzięki lekom. Lekarz bezradnie rozkłada ręce. Proszę o poradę, co robić.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki
Patronaty