Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 9

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Depresja - jak temu zaradzić?

Witam! Jestem aktualnie uczniem 3 klasy liceum ogólnokształcącego. Niestety, od dłuższego czasu towarzyszy mi okropne samopoczucie. Wszystko zaczęło się w ostatnim roku chodzenia do gimnazjum. Przestałem się widywać z kolegami i koleżankami, zacząłem być nieufny i się "alienować". Wkrótce zauważyłem...

Witam! Jestem aktualnie uczniem 3 klasy liceum ogólnokształcącego. Niestety, od dłuższego czasu towarzyszy mi okropne samopoczucie. Wszystko zaczęło się w ostatnim roku chodzenia do gimnazjum. Przestałem się widywać z kolegami i koleżankami, zacząłem być nieufny i się "alienować". Wkrótce zauważyłem u siebie dziwną przypadłość - podczas kontaktu z większą grupą osób zaczyna mnie ściskać w gardle, jest mi gorąco, serce mocniej bije, a także nie mogę z siebie wykrztusić ani jednego słowa. Praktycznie przestałem się z kimkolwiek spotykać, nikt nie zapraszał mnie już na imprezy, przestałem wychodzić na dwór, rozmawiać z ludźmi, etc. Samotność zaczęła mi dosyć porządnie doskwierać i ciągle sobie zadawałem pytanie, jak to możliwe, że z duszy towarzystwa i osoby bardzo rozrywkowej przeistoczyłem się w takiego odludka. Straciłem także swoje zainteresowania, bez przerwy odczuwałem wielki smutek, podczas nauki nie potrafię się już skupić, wszystko mnie denerwuje, w domu ciągle panuje krzyk, powodowany przeważnie przeze mnie - jakby nie patrzeć, to książkowe przykłady symptomów depresji. Świat odbieram w absolutnie szarych kolorach. Bardzo łatwo się teraz denerwuję. Wystarczy kilka słów, a ja już wewnątrz czuję rosnący poziom agresji, której jednak nie uzewnętrzniam. Wieczorami, gdy jestem całkowicie sam, zdarza mi się płakać i nie zdarza się to wcale rzadko. Moja samoocena jest już praktycznie bliska zeru i nie potrafię znaleźć w sobie żadnych plusów. Do pięknych nie należę, inteligencją także nie błyskam. Rok temu zaczęły mnie nachodzić myśli samobójcze. Co rusz rozmyślam o swojej śmierci, mimo że uważam samobójstwo za totalną głupotę. Czasem nawet obmyślam dokładny plan - sposób, czas, miejsce, i nie są to wcale bardzo proste schematy. Bardzo mnie to przeraża, bo w głębi czuję, że jakiś element mnie chce dalej egzystować i cieszyć się dalej życiem jak wcześniej; powrócić do rzeczywistości. Miewam także sny, w których notorycznie spotyka mnie autodestrukcja, od których odechciewa mi się kłaść spać. Myśli te miewam aktualnie nawet kilka razy dziennie. W chwili aktualnej utrzymuję sztuczny kontakt z 2 przyjaciółkami. Rozmawiamy przez Internet i okazyjnie w w cztery oczy na temat szkoły, sytuacji na świecie, etc. - nigdy o sobie. Dla nich jestem całkowicie normalną osobą. Na co dzień chowam się przed maską, starając się ukrywać swoje prawdziwe uczucia. W szkole wyglądam na człowieka zabawnego, czasem rzucam dowcipami i z kimś porozmawiam chwilę (nie utrzymuję jednak jakichkolwiek kontaktów z ludźmi ze szkoły), lecz gdy ktoś spędzi ze mną więcej czasu, odkryje, że za tą całą fasadą znajduje się ogromna pustka. Sztukę aktorstwa także już mam dosyć nieźle opanowaną. Jednej przyjaciółce wyznałem ostatnio część prawdy, ponieważ wiem, że ona też ma pewne problemy osobiste podobnego typu, a przynajmniej tak twierdzi, lecz nie zauważyłem większego odzewu z jej strony na ten temat. Nie powiedziałem nic na temat myśli samobójczych, ponieważ boję się utraty ostatnich osób, z którymi mogę jakoś porozmawiać. Naprawdę nie potrafię sobie radzić ze swoimi problemami. Proszę o szybki odzew.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Czy dziecko autystyczne w przedszkolu publicznym powinno mieć nuczyciela wspierającego?

Przedszkole, w którym pracuję jest przedszkolem publicznym, 9 godz. nie ma w nim grupy integracyjnej, grupa liczy 25 dzieci. We wrześniu 2009r. do grupy 5-latków zostało przyjęte dziecko autystyczne. Od pierwszych dni pobytu w przedszkolu dziecko było bardzo niespokojne. Nie...

Przedszkole, w którym pracuję jest przedszkolem publicznym, 9 godz. nie ma w nim grupy integracyjnej, grupa liczy 25 dzieci. We wrześniu 2009r. do grupy 5-latków zostało przyjęte dziecko autystyczne. Od pierwszych dni pobytu w przedszkolu dziecko było bardzo niespokojne. Nie potrafi spokojnie siedzieć na krześle, kręci się, bardzo często odchodzi od stolika i zaczyna bić dzieci. Bardzo krótko skupia uwagę na zadaniu oraz zabawie, którą często również przerywa, podbiega do innego dziecka i zaczyna kopać, bić albo dusić. Zachowania agresywne (kopanie, duszenie, bicie) trwa do dziś dnia. Nie ma poprawy w zachowaniu dziecka. W grupie, której pracuję, jest dwóch nauczycieli zmieniających się. Podczas zajęć w sali jest 1 nauczyciel i woźna oddziałowa, która często musi wyjść z sali, ponieważ ma jeszcze inne przydzielone zadania (mycie naczyń, sprzątanie korytarzy). W związku z powyższym mam pytanie: Czy w przedszkolu, w którym nie ma grupy integracyjnej może być zatrudniony nauczyciel wspierający, jakie musi mieć on kwalifikacje? Jeśli dyrektor przedszkola nie wyraża zgody na zatrudnienie dodatkowej osoby do pomocy nad opieką do dziecka autystycznego, tłumacząc się tym, że to nie grupa integracyjna. Czy jest przepis prawny, który gwarantuje zatrudnienie dodatkowej osoby do opieki nad dzieckiem autystycznym?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Czy powinnam iść z córką do psychologa?

Córka siostry, którą wychowuję, ma 18 lat, często płacze, ma zmienne nastroje. Nie umie skupić się na nauce, jest bardzo ładna i inteligentna, ale nie wierzy w siebie, ma niskie poczucie własnej wartości. Wszystkiego się boi, analizuje każdą...

Córka siostry, którą wychowuję, ma 18 lat, często płacze, ma zmienne nastroje. Nie umie skupić się na nauce, jest bardzo ładna i inteligentna, ale nie wierzy w siebie, ma niskie poczucie własnej wartości. Wszystkiego się boi, analizuje każdą sytuację czy słowo wypowiedziane do drugiej osoby, koleżanki czy kolegi, i zamartwia się, że coś zrobiła czy powiedziała źle. Załamuje ją nawet to, że nie umie zrobić jakiegoś zadania. Na każde moje pytanie odpowiada - nie wiem, np. czy załatwić jej korepetycje z matematyki. Czy to depresja???

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper
Dotyczy: Neurologia Depresja

Czy myśli samobójcze i przygnębienie to depresja?

Otóż od pewnego czasu jakoś dziwnie się czuję. Mam myśli samobójcze, ostatnio się pocięłam. Z nikim nie chcę utrzymywać bliższego kontaktu. Często płaczę. Chwilami chciałabym zamknąć się w pokoju i nigdy z niego nie wychodzić:( Czy to może być depresja?
odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Czy obniżony nastrój i poczucie winy to objawy depresji?

Witam. Chciałam się dowiedzieć, czy moje objawy mogą być związane z depresją. Od długiego czasu nie mam chęci do życia, nie chce mi się w ogóle wstawać z łóżka, często nie śpię po nocach, mogę zasnąć dopiero rano...

Witam. Chciałam się dowiedzieć, czy moje objawy mogą być związane z depresją. Od długiego czasu nie mam chęci do życia, nie chce mi się w ogóle wstawać z łóżka, często nie śpię po nocach, mogę zasnąć dopiero rano koło 6 i śpię do godz. 15, bo nie mam ochoty w ogóle się podnosić. Jestem bardzo nerwowa - gdy ktoś chociaż zwróci mi uwagę, ja od razu się unoszę, krzyczę, trzaskam drzwiami itd. Denerwuję się również przez to, że wcześniej się jąkałam, a z 2 lata temu zmieniło się to w zacinanie. Bardzo często się zacinam, od szkoły podstawowej mam ten problem, i gdy już się zatnę, to nie mogę wydusić żadnego słowa... Bardzo często chodziłam na wagary przez lęk przed odpytywaniem, gdy nauczyciele mnie pytali, również nie mogłam nic powiedzieć i dostawałam jedynki. Przez to nie ukończyłam szkoły.

Gdy byłam młodsza, to miałam bardzo trudną sytuację w domu. Ojciec często robił awantury, bił mamę, czasami mnie i rodzeństwo... Wtedy zamknęłam się w sobie, nawet z mamą o niczym nie rozmawiałam. Teraz mam męża, byłam z nim w ciąży, ale podczas ciąży on mnie zdradził, jakiś czas później poroniłam, to wszystko mnie dobiło... Boję się pracować, mama dawała mi taką możliwość u siebie w zakładzie, zjawiałam się tylko kilka razy w miesiącu, potem całkowicie przestałam przychodzić. Czasem trzesą mi się ręce w nerwach. Na moim ślubie zdenerwowałam się jak nigdy, nie mogłam wypowiedzieć ani słowa, zaczęłam się cała trząść, goście musieli wyjść. Gdy w sklepie trzeba kupić coś, co znajduje się za ladą, w życiu tego nie kupię, boję się odezwać, bo wiem, że się zatnę, nie mogę nic załatwić. Ciągle mam takie myślenie, że nie mam po co próbować, bo i tak mi się nie uda i tylko zrobię z siebie pośmiewisko, kiedyś z tym walczyłam, ale nie udało mi się tego pokonać.

Często myślę, że do niczego się nie nadaję. Mama z moim mężem też nieraz mnie dołują, że ja nic nie potrafię, że nie mam szkoły i nawet za pracę się nie wezmę. Chciałabym pracować, ale się boję, nieraz jednak nie mam ochoty iść do żadnej pracy... Ojciec kiedyś za spóźnienie do domu nawet 2 minuty dawał mi karę na wychodzenie z domu, wtedy również się w sobie zamknęłam, prawie cały czas siedziałam w domu, bo ciągle za wszystko miałam kary. Często mam myśli samobójcze, gdy mąż mi mówi, że niczego nie potrafię, że tamta dziewczyna, co mnie z nią zdradził, była lepsza, że to on mnie utrzymuje, że jem za jego pieniądze itd... W podstawówce i gimnazjum często cięłam sobie ręce, gdy w domu znów była awantura. Często łykałam garście tabletek, gdy wszyscy mi mówili, że do niczego się nie nadaję, że współczują mojemu przyszłemu mężowi, że będzie miał taką żonę. To wszystko przez te lata mnie przybijało. Czy to może być depresja?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak to zwalczyć?

Mam 39 lat, jestem kobietą. Nie jestem nieśmiała, lecz brak mi pewności siebie. Nie wydaje mi się, abym nie miała nic do powiedzenia, ale w chwilach, kiedy zadają mi pytania w pracy, mam pustkę w głowie i bredzę, odbierając nagrodę,...

Mam 39 lat, jestem kobietą. Nie jestem nieśmiała, lecz brak mi pewności siebie. Nie wydaje mi się, abym nie miała nic do powiedzenia, ale w chwilach, kiedy zadają mi pytania w pracy, mam pustkę w głowie i bredzę, odbierając nagrodę, czerwienię się jak piwonia, emocje wychodzą ze mnie i wstydzę się tego. Jestem znerwicowana, miałam nielekkie życie - męża alkoholika, robiącego w nocy awantury, dwoje małych dzieci, które musiałam bronić... Psycholog otworzył mi oczy, zerwałam ze swoją przeszłością. Od 3 lat jestem w związku z mężczyzną, z którym jest cudownie, kocha mnie, szanuje, dzieci akceptuje i kocha, one także. I choć wszystko jest wspaniale, jak w dobrych bajkach... we mnie coś złego tkwi. Jestem podejrzliwa, niepewna, poza tym bardzo nerwowa. Czasem dziwię się sama swojemu zachowaniu - mam spokój, poczucie bezpieczeństwa, dobrą pracę... a jednak nie umiem sobie z tym poradzić. Mam straszne huśtawki nastrojów, chociaż próbuję coś z tym zrobić, to jednak potrzebuję porady, jak sobie z tym radzić. Zaznaczę, że nie jest to częste, napada mnie raz na jakiś czas. Jeżeli natomiast chodzi o pracę, to boję się przełożonych, boję się odezwać, choć mam wiele do powiedzenia. Jak sobie radzić z tym stresem?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy brak wiary we własne siły trzeba leczyć?

Witam! Piszę do was, bo od dłuższego czasu zastanawiam się, czy nie potrzebuję przypadkiem konkretnej terapii. Myślę, że potrzebuję, by ktoś ocenił z dystansu to, co czuję, że się ze mną dzieje. Przez większą część mojego życia byłam chorobliwie...

Witam! Piszę do was, bo od dłuższego czasu zastanawiam się, czy nie potrzebuję przypadkiem konkretnej terapii. Myślę, że potrzebuję, by ktoś ocenił z dystansu to, co czuję, że się ze mną dzieje. Przez większą część mojego życia byłam chorobliwie nieśmiała. To zaczęło się po urodzeniu się mojej młodszej siostry, miałam wtedy 5 lat i zamknęłam się w sobie. Przez całą podstawówkę czułam potworny stres w kontaktach z ludźmi, miałam kilka koleżanek, przy których czułam się sobą, ale ogólnie szkoła była torturą. Stresowałam się ogromnie w rozmowach z przypadkowymi ludźmi, wstydziłam się nawet kupować w sklepie. Od tamtego czasu staram się to w sobie przełamać, i małymi krokami nawet mi się to udaje. Mam za sobą i większe sukcesy, kiedy w okresach szczególnego wyluzowania bywam uznawana za osobę pewną siebie. Niestety, wewnętrznie nie jest to prawdą, mam silne tendencje do zamykania się w sobie oraz lęku przed otwarciem się na znajomych spoza mojego ścisłego kręgu. Nie potrafię stworzyć żadnego związku, bo przez mój brak pewności siebie boję się być sobą. Boję się, że nie zostanę zaakceptowana, gdy ten ktoś odkryje, że za maską pewności siebie i lekkiego lekceważenia kryje się cała masa kompleksów. Dodatkowo, powraca ciągle moja fobia społeczna, mam okresy, kiedy w rozmowach z nawet super sympatycznymi ludźmi nachodzi mnie ogromny lęk... Nie potrafię sobie z nim poradzić, mimo że czuję, że jest nieadekwatny do sytuacji. Zamiast rozkoszować się przyjemną konwersacją, ja chcę ją jak najszybciej zakończyć i uciec. Albo tłumię na siłę strach, próbując kontynuować; jednak pozostaję bardzo "drewniana", bo jak tu można mieć polot, jak jest się przerażonym. Mam też wahania nastroju, jednego dnia silna ekstaza, innego depresja. Szczególnie źle się ze mną dzieje tuż przed okresem, kiedy potrafię spędzić 2 dni, zamykając się w mieszkaniu i płacząc. Proste rzeczy urastają do rangi problemów, a ja czuję się bezradna. Tłumaczę sobie, że nie jestem do niczego, bo mam wiele sukcesów, jestem zdolna i inteligentna, świetnie rysuję, jestem na dobrych studiach, potrafię być atrakcyjna, ale to nie pomaga mi wyjść poza moją szarą strefę postrzegania siebie i świata. Dramatyzuję, w wielu sytuacjach dziwnie reaguję, co sprawia, że ludzie odsuwają się ode mnie. To potęguje mój strach przed brakiem akceptacji. Często popadam w świat marzeń, myśląc, co mogłabym dokonać albo co mogłabym zmienić, co mogłoby się stać gdyby... a nie potrafię po prostu zacząć robić tego, na co mam ochotę. Marzenia zastępują mi życie. Meczę się ze sobą, meczę również rodzinę i znajomych moim narzekaniem. Ogólnie wszyscy radzą wziąć się w garść i działać. Łatwo powiedziane, kiedy ja nie wierzę w swoje siły. Tymczasem czytam kolejne opisy chorób i dolegliwości psychicznych, zastanawiam się, co mi dolega. I czy z tym da się radę poradzić samemu, w jakiś sposób, czy trzeba wybrać pomoc specjalisty...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Czy mogę całkowicie zmienić swoje życie na lepsze - na normalne?!

Mam 26 lat i nie wiem, co dalej.W 2002 skończyłam szkołę średnią, potem rozpoczęłam jedne studia, przerwałam po 1,5 roku, następnie kolejne - przerwałam po paru miesiącach, i jeszcze kolejne - przerwałam po paru miesiącach. Za każdym razem ogarniał mnie...

Mam 26 lat i nie wiem, co dalej.W 2002 skończyłam szkołę średnią, potem rozpoczęłam jedne studia, przerwałam po 1,5 roku, następnie kolejne - przerwałam po paru miesiącach, i jeszcze kolejne - przerwałam po paru miesiącach. Za każdym razem ogarniał mnie lęk i pewność, że nie dam sobie rady. Kładłam się do łóżka i już nie szłam na uczelnię, w ogóle nie byłam w stanie nic robić, nie myłam się, nie chciałam jeść. Rodziców nigdy nie miałam. Z matką rozstałam się, mając 12 lat - przeniosłam się do babci, potem do ojca alkoholika (babcia miała raka), a potem mieszkałam w internacie prowadzonym przez siostry zakonne. Jak miałam 17 lat, babcia zmarła, a ja bardzo chciałam odejść wraz z nią - przez około rok chodziłam do niej do hospicjum. W końcu tuż przed maturą próbną się odważyłam i zażyłam leki - nic mi się nie stało - niestety. Zdałam maturę i po niej poszłam na pierwsze studia - jeszcze po drodze sprawa w sądzie o alimenty na studia od ojca i matki. Komornik - co jakiś czas, bo tatuś płacić nie chciał, nauka, stres, doły i brak stałego zameldowania. I w ogóle dużo bym napisać musiała. Mieszkam tam, gdzie po maturze - wynajmuję z moim chłopakiem, mam od listopada 2009 r. stały meldunek - nie jestem już osobą bezdomną i mogę szukać pracy - tyle, że ja się wszystkiego boję - ludzi, stresujących sytuacji, rzadko wychodzę z domu, nic mi się nie chce, nie potrafię nawet ogarnąć bajzlu we własnym pokoju, nie chce mi się żyć i w ogóle jest do d****. Czuję się tak, jakby mnie w życiu już nic nie czekało. I ta myśl, ciągła i niezmienna, że nic nie umiem, nic nie potrafię, z niczym sobie nie dam rady. Mój chłopak mnie wspiera - tak myślę - choć nigdzie mnie nie zabiera - w sensie do ludzi. Jemu się układa - ma pracę, w której się rozwija - często jest w delegacji - a ja czuję się samotna i SAMOTNA. I te ciągłe lęki, obawy co dalej. Najgorzej jest rano - bo kolejny dzień muszę tu przeżyć - a raczej przemęczyć - takie życie jest bez sensu, ale boję się co po tamtej stronie, co kiedy nas już nie ma??? Leczyłam się już na depresję u psychiatry, potem przestałam i znów, i znów, ale u psychoterapeuty nie byłam. Mam iść w poniedziałek. Zobaczymy. POZDRAWIAM WSZYSTKICH, KTÓRZY MAJĄ TU CIĘŻKO I ŻYCZĘ OPTYMIZMU, SOBIE RÓWNIEŻ.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

2,5-latek ciągle macha rączkami

Mój synek 2.5 roku, bardzo często macha rączkami odkąd pamiętam. Poza tym dużo mówi praktycznie wszystko, nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych, mimo iż ok. 4 miesiące chodzi bez pampersa. Czasami zdarzają się dni, że woła siku np. jak chce nagrodę, to...

Mój synek 2.5 roku, bardzo często macha rączkami odkąd pamiętam. Poza tym dużo mówi praktycznie wszystko, nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych, mimo iż ok. 4 miesiące chodzi bez pampersa. Czasami zdarzają się dni, że woła siku np. jak chce nagrodę, to zawoła. Często mówi lubi się przytulać, ale tylko do mnie i męża, nie lubi do obcych, często chce, aby go brać na ręce. Jest też nerwowy, jak coś mu nie wychodzi np. jakieś zwierzątko nie chce stać na samochodzie, to płacze, rzuca zabawką. Często bawi się np. wożąc zwierzątka na samochodzie, daje im jeść, wymyśla, że gotuje obiad, ale są to zabawy raczej w miejscu, często też skacze, machając przy tym rekami. Czasami jak ma nową zabawkę jakąś kręcącą się, to już patrzy tylko w nią np. ok 15 min i przy tym energicznie macha rączkami, później mu się znudzi i już go tak nie absorbuje (był też taki czas, że kręcił kolami od wózka i samochodzików i też go to bardzo absorbowało, ale po ok. miesiącu przeszło).

Mam z nim dobry kontakt, prawie zawsze wykonuje polecenia, ale czasami wołam go kilka razy, a on nie słyszy, ale jak powiem, że mam czekoladkę, to od razu reaguje. Jeżeli chodzi o zabawę z dziećmi, to zabiera im zabawki i mówi, potrafi też bić dzieci i nawet ugryź, aby odzyskać zabawkę, jeżeli nie jest u siebie, na początku jest nieśmiały, ale później znowu zabiera zabawki. W domu ciągle woła mnie bawić się, ale raczej, żeby bawić się jak on chce. Ze mną się dzieli, jedzeniem też częstuje wszystkich, jest tylko samolubny jeżeli chodzi o zabawki. Potrafi zrobić histerię, jeżeli on sobie jakoś tam poustawiał, a ktoś mu to popsuje, ale nie jest to ten sam schemat ustawiania za każdym razem, jakoś inaczej. Lubi się bawić żołnierzykami, udaje, że jedzie pociągiem, na poduszce udaje, że kąpie się w basenie. Zdarzyło mu się też wymyślić kolegę pod łóżkiem, z którym rozmawiał.

Ostatnio często ma napady płaczu np, nie da się ubrać na spacer, bo mówi, że chce się bawić w domu. Na spacerze chce, abym jechała wózkiem tam, gdzie on chce, a jak nie, to też histeria. Ostatnio musiałam iść z nim do lekarza, też była histeria, bo on nie chce, w ogóle jest bardzo uparty, czasami moje nerwy są u kresu wytrzymałości. Aha jak się bawi to ciągle coś mówi, ale raczej z sensem po prostu udaje, że np. samochodzik to pociąg i jedzie po torach, itp. Najbardziej martwi mnie to machanie rączkami, bo nie widziałam jeszcze dziecka, aby tak robiło. Latem potrafił noga kopać w piasek i jak się kurzyło, to strasznie machał aż unosił się na palcach.

Dodam, że w wieku 19 miesięcy byłam z nim u psychologa i na 100% psycholog wykluczyła u niego autyzm, bo powiedziała, że mówi i to już dwuwyrazowymi zdaniami i bawi się z wyobraźnią, a z tego machania ma wyrosnąć, ale mnie to ciągle niepokoi, tym bardziej, że ostatnio te napady histerii i niechęć do obcych, ale nie wszystkich, no i ta niemożność nauczenia go sygnalizowania siku i kupy. Ostatnio ciągle zadaje pytania typu, mamusiu co robisz? a dlaczego? Wszystko rozumie, czasami aż mnie zaskakuje, zna zwierzęta, prawie wszystkie litery, postacie z bajek, rozmawia przez telefon z babcią, ale jak ktoś obcy go zapyta o coś, to nie chce nic mówić, chowa się za mną i woła mnie, abym też z nikim nie rozmawiała, tylko nim się zajmowała. Dodam, że nie pracuję i mały jest cały czas ze mną. Proszę o odpowiedź, bo martwi mnie zachowanie synka. Obawiam się, że to może być autyzm.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Dlaczego nie daję sobie rady?

Jestem 20-letnią dziewczyną, która nie może poradzić sobie ze swoim życiem. Codziennie myślę o samobójstwie, raz mi się prawie udało, ale jakoś nie mam odwagi, żeby to naprawdę zrobić. Mimo że niczego mi nie brakowało i nie brakuje, czuję...

Jestem 20-letnią dziewczyną, która nie może poradzić sobie ze swoim życiem. Codziennie myślę o samobójstwie, raz mi się prawie udało, ale jakoś nie mam odwagi, żeby to naprawdę zrobić. Mimo że niczego mi nie brakowało i nie brakuje, czuję się nieszczęśliwa. Wiele razy zostałam zraniona przez chłopaków i bardzo mi z tym źle. Jestem osobą za bardzo wybuchową i szybko się denerwuję, każdy mówi, że jestem pesymistycznie nastawiona do życia, i taka jest prawda, mam niską samoocenę, nic mi się nie udaje w życiu, nikt mnie nie rozumie. Jest mi bardzo ciężko żyć. Czy to depresja? Nie mogę sobie inaczej poradzić z tym.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Depresja u ojca, który nie chce się leczyć - co robić?

Jak pomóc ojcu? Leczył się już na depresję, bardzo źle znosił pobyt w szpitalu. Na pewno się nie wyleczył, nie chce podejmować prób dalszego leczenia. Ma 73 lata, bardzo schudł, nie chce jeść, ciągle jest smutny, unika kontaktów...

Jak pomóc ojcu? Leczył się już na depresję, bardzo źle znosił pobyt w szpitalu. Na pewno się nie wyleczył, nie chce podejmować prób dalszego leczenia. Ma 73 lata, bardzo schudł, nie chce jeść, ciągle jest smutny, unika kontaktów z najbliższymi (mieszka z żoną, która sama ma już tego wszystkiego dość i podupada na zdrowiu). Nie wiem, jak zmusić go do leczenia, tabletki chowa albo wyrzuca, udaje, że połyka, nie umie podjąć żadnej decyzji. Ogólne wyniki ma dobre od kilku lat (pod pretekstem, że bolą go nogi, nie wychodzi na dwór). Czy na siłę zawieźć go do lekarza? Proszę o pomoc, jak temu zaradzić. Wioletta

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dziwne wahania nastroju u żony

Witam serdecznie. Z moją żoną zaczęło dziać się coś dziwnego. Jesteśmy ze sobą od 10 lat, ona ma 35 lat. Jesteśmy zgodnym małżeństwem i zawsze dobrze się rozumieliśmy. Od jakiegoś czasu zauważyłem u żony przygnębienie, zwłaszcza po tym, gdy niedawno...

Witam serdecznie. Z moją żoną zaczęło dziać się coś dziwnego. Jesteśmy ze sobą od 10 lat, ona ma 35 lat. Jesteśmy zgodnym małżeństwem i zawsze dobrze się rozumieliśmy. Od jakiegoś czasu zauważyłem u żony przygnębienie, zwłaszcza po tym, gdy niedawno miała trudny i wymagający okres w pracy. Niedługo potem doszło do niespodziewanego wybuchu emocji, powiedziała mi, że czuje się wypalona emocjonalnie i zawodowo, i chce pobyć sama ze sobą. Zgodziłem się, bo ją bardzo kocham. Gdy ją zapytałem, czy wina leży we mnie, odpowiedziała że nie, że to ona jest winna i musi przedefiniować swoje życie. Gdy ją odwiedziłem na drugi dzień, dostrzegłem, że jest niezwykle przygnębiona, odpowiadała urywkami zdań lub nie odpowiadała na moje pytania, była chłodna i pozbawiona emocji. Podczas rozmowy telefonicznej czy przez komunikator internetowy podobnie. Miała kilka lepszych dni, w czasie których była bardziej skora do zachowań empatycznych. Potem to się jednak zmieniało i znowu się odsuwała. Wydaje mi się, że większość czasu spędza w domu, rzadko bywa w swojej firmie, nie podtrzymuje kontaktu ze mną (to ja ją zwykle zagaduję). Wiem, że ma kłopoty ze snem. To trwa drugi tydzień. Wcześniej nigdy się tak nie zachowywała, była osobą pełną energii i aktywną, byliśmy ze sobą blisko. Nigdy nie było między nami takiej bariery. Niestety, trudno mi ją namówić na wizytę u lekarza, będę jeszcze próbował.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Gdy życie staje się walką - gdzie szukać pomocy?

Teoretycznie (i według wielu znajomych osób) powinnam czuć się spełniona w swoim życiu. Bo przecież mam wszystko: jestem zdrowa, mam normalną rodzinę, "fajną" pracę, kończę studia i spotykam się z fajnym facetem. Tylko dlaczego ja wciąż czuję się nieszczęśliwa, nie...

Teoretycznie (i według wielu znajomych osób) powinnam czuć się spełniona w swoim życiu. Bo przecież mam wszystko: jestem zdrowa, mam normalną rodzinę, "fajną" pracę, kończę studia i spotykam się z fajnym facetem. Tylko dlaczego ja wciąż czuję się nieszczęśliwa, nie potrafię się niczym cieszyć, najchętniej bym spała, a każdy kolejny dzień to walka z samą sobą, aby wstać i coś robić? Na szczęście wygrywa obowiązek i wciąż funkcjonuję. Moje życie w moich oczach wygląda zupełnie inaczej. Niby mam pracę, która wydaje się ciekawa. Szczerze jednak, nienawidzę jej. Nie mam siły spędzać tam każdego dnia po 10 godzin. Gdy wracam do domu, pozostaje mi tylko położyć się spać, tak jestem zmęczona. Nie znoszę swoich współpracowników i tak naprawdę nie mam z kim porozmawiać przez cały ten czas. Bardzo wiele razy, rano przed wyjściem, płakałam, że boję się tam iść, wiele nocy nie przespałam ze stresu. Czuję, że nie pasuję do swojej pracy z charakteru, że męczę się w niej każdego dnia. Wolałabym robić coś bardziej twórczego i pozytywnego. Brakuje mi też siły, aby szukać czegoś nowego, nie wierzę, abym mogła dostać inną ofertę. Dołują mnie też studia, które kończę. Już wiem, że wybór kierunku był pomyłką, kompletnie nie chcę pracować w zawodzie, a, o ironio, pracuję w zawodzie. Ja nie wiem co mam robić, dla mnie to życiowa klęska. Po co były te lata nauki? Jak mam teraz powiedzieć innym, że nie czuję satysfakcji ze swoich studiów i pracy? Chciałabym zacząć nowy kierunek, ale chyba nie będzie na to już czasu, energii i pieniędzy. Pozostaje mi całe życie czuć niespełnienie. Z rodziną niby wszystko w porządku. Ale tak naprawdę nie ma między nami żadnej więzi. Wracam wieczorami do domu i w ogóle z bliskimi nie rozmawiam. Cały czas wymieniamy tylko zdawkowe zdania, potrafimy nawet kilka dni nic do siebie nie powiedzieć. Czuję, że mnie nie rozumieją, nigdy nie rozumieli. Taka relacja jest między nami już od kilkunastu lat. Smutne to trochę, że mieszkam z tą trójką, a czuję się wciąż sama. Moje życie uczuciowe to też pomyłka. Po wielu latach rozstałam się z chłopakiem, między nami nie było miłości, a jedynie przywiązanie. Spotykam się z kimś innym, ale nie potrafię się zaangażować, zakochać. Jestem w jakimś zawieszeniu i jest mi bardzo źle. Nie potrafię jednak zdecydować, czego chcę. Wydaje mi się, że może ja nie potrafię kochać nikogo, a szukam tylko oparcia. Marzę o wspólnym mieszkaniu, w niedalekiej przyszłości rodzinie, ale żaden nie potrafi mi tego dać, a ja tak bardzo nie chcę już być sama. Nie wiem, czy trwające od kilku lat moje poczucie totalnej klęski, brak widoku na lepszą przyszłość, ciągłe uczucie beznadziei i przymus walki o każdy dzień, to depresja. Bo może sobie to wszystko wymyśliłam? Może to moje fanaberie? Jednak gdy będzie to postępować i nic się nie zmieni, to odechce mi się być. Już teraz mam czasem dziwne myśli. Czy ja powinnam szukać pomocy czy próbować radzić sobie samej? Jeśli opisane przeze mnie odczucia mogą chociaż w najmniejszym stopniu sugerować depresję, gdzie powinnam szukać pomocy? Pójść prywatnie do psychologa? A może do psychiatry? Czy jednak aby się tam udać, trzeba skierowania od internisty? I co ja mam mu powiedzieć? Że mam złe samopoczucie? Ja tak bardzo chciałabym się cieszyć życiem, wiem, że mam tylko jedno. Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

Jakie są najczęstsze objawy nerwicy?

Mam 29 lat, jestem osobą niepełnosprawną. W zeszłym roku dostałam silnego lęku, potem takie uciski w głowie, na czubku głowy, coś jakby mi siedziało w głowie. Wykonałam wszystkie badania, łącznie z tomografią komputerową i wyszły okej. Lekarz neurolog stwierdził nerwicę...

Mam 29 lat, jestem osobą niepełnosprawną. W zeszłym roku dostałam silnego lęku, potem takie uciski w głowie, na czubku głowy, coś jakby mi siedziało w głowie. Wykonałam wszystkie badania, łącznie z tomografią komputerową i wyszły okej. Lekarz neurolog stwierdził nerwicę, potwierdził to psychiatra, a ja dalej nie wierzę. Wyszukiwałam różne choroby związane z głową. Teraz chodzę na psychoterapię, niby jest lepiej, leków nie brałam, bo jak przeczytałam ulotkę, to zaraz miałam działania uboczne. Obecnie piję herbatki ziołowe. Czy nerwica może mieć takie objawy i takie oblicza? Dziwnie się czuję, jakbym nie była sobą. Miałam trochę przejść w życiu: trudny poród, potem konflikty z teściową i może stąd wzięła się nerwica. Choruję po raz pierwszy na nerwicę i czy nerwica jest wyleczalna? I czy można powrócić do swojego dawnego stanu psychicznego? Obecnie pracuję z psychoterapeutką i wiem, że to długi proces, i praca nad sobą, bo ja tak bardzo jestem skupiona na sobie i na swoich psychosomatycznych objawach, że czasem nie wierzę, że nerwica może mieć takie objawy. Bardzo proszę o odpowiedź, bedę wdzięczna. Pozdrawiam, Magda

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ciągłe myślenie

Mój problem polega na tym, iż cały czas, czy tego chcę, czy nie, o czymś myślę. Nie mogę tego kontrolować. Trudno jest mi to opisać. Czy to, że nie mogę przestać panować nad moimi myślami jest chorobą? Często w ciągu...

Mój problem polega na tym, iż cały czas, czy tego chcę, czy nie, o czymś myślę. Nie mogę tego kontrolować. Trudno jest mi to opisać. Czy to, że nie mogę przestać panować nad moimi myślami jest chorobą? Często w ciągu dnia przychodzą mi do głowy złe, negatywne wspomnienia z dawnych lat, miesięcy czy dni, i nie potrafię tego tak wymazać. Po paru chwilach zdarza się, że dostaję nerwówki, nie potrafię nad tym panować, żeby się uspokoić, potrzebuję spokoju ciszy, to bardzo tudne. Proszę mi doradzić, czy jest jakiś sposób, żeby się tego pozbyć, skończyć z negatywnymi myślami?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Jak poradzić sobie z depresją?

Mam 55 lat, od 3 lat jestem na emeryturze. Mieszkam w małym domku pod Warszawą, bardzo ładnym. Mam męża, którego chyba kocham, ale jest to miłość raczej z rozsądku. Za jego dobroć i spokój. Moja córka ma 27 lat, pracuje...

Mam 55 lat, od 3 lat jestem na emeryturze. Mieszkam w małym domku pod Warszawą, bardzo ładnym. Mam męża, którego chyba kocham, ale jest to miłość raczej z rozsądku. Za jego dobroć i spokój. Moja córka ma 27 lat, pracuje i i pisze pracę magisterską. Powinnam być szczęśliwa. A jednak tak nie jest. Jestem bardzo nerwowa. Od dziecka obgryzam paznokcie. Wstydzę się tego, ale nie potrafię przestać. Zachowuję się jak małe dziecko, ciągle płaczę, nie dopuszczam do siebie jakichkolwiek uwag. Zaraz się denerwuję. Męczę siebie i wszystkich wokół siebie. Odrzuciłam pomoc mojej Mamy. Wiem, że ją krzywdzę, ale nie potrafię już znaleźć z nią wspólnego języka. Przepaść jest coraz większa i większa. A wszystko przez tę miłość. Zakochałam się w moim kuzynie, mając 16 lat, i całe życie dostosowałam do niego, i tak jest do dzisiaj. Codzienne czekanie na telefon. Rozmowy, a czasami spotkania. Od roku mieszkają niedaleko mnie. Spędzałam ostatnio u nich dużo czasu, a nawet czasami chyba zbyt dużo. Ale to jest jak magnes. Możliwość przebywania w towarzystwie kuzyna i rozmawiania z nim, to jest dla mnie najważniejsze. Nie potrafię bez niego żyć. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że zaczęłam z nim pić wódkę i moja Ciocia postawiła mi ultimatum, że jeżeli napiję się z nim kieliszek, to przestanie ze mną rozmawiać. I tak się stało. A moja reakcja na to była okropna. Przedwczoraj próbowałam sięgnąć po jakiekolwiek leki, ale tego nie zrobiłam, trochę się bałam. Ale zrobiłam coś głupszego. Zadzwoniłam do kuzyna i powiedziałam, że łyknęłam proszki na sen i bardzo źle się czuję. O czym oczywiście dowiedziała się moja Ciocia. Przyleciała moja Mama, z którą oczywiście nie chciałam rozmawiać. Przyleciał mój kuzyn. Chciałam rozmawiać z moją Ciocią, ale ona mnie nie chce znać. Życie straciło dla mnie jakikolwiek sens. Prosiłam, błagałam o pomoc, ale moja Ciocia była bezwzględna, nie chciała podejść do telefonu. Wczoraj spakowałam kilka rzeczy, wyszłam z domu i postanowiłam do niego nie wracać. Chciałam, żeby mnie wszyscy szukali. Szukałam pomocy, ale jej nigdzie nie znalazłam. Zrozumiałam, że tak naprawdę to człowiek jest sam ze swoimi kłopotami. Dlatego też weszłam na Waszą stronę, może Wy mi pomożecie. Ewunia

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Żur-Teper
Mgr Joanna Żur-Teper

Myśli o samobójstwie

Mam 13 lat. No, może to trochę dziwne, ale... nie chce mi się żyć :( I to nie że mam tak raz na tydzień, a potem jest dobrze... O samobójstwie to ja myślę codziennie... wiem, że to chore... Ostatnio się...

Mam 13 lat. No, może to trochę dziwne, ale... nie chce mi się żyć :( I to nie że mam tak raz na tydzień, a potem jest dobrze... O samobójstwie to ja myślę codziennie... wiem, że to chore... Ostatnio się pocięłam... Teraz sobie pomyślisz, że jestem wariatką... nie! Po prostu, gdy się wypłaczę... ulży mi... Za 4 dni moja mama przyleci... jak to zobaczy, to po mnie :( Nie chcę latać po żadnych psychologach! :( No, ale może coś mi to da... :( Ostatnio do szkoły w ogóle nie chce mi się chodzić... wszystko mi jest obojętne... ;( Gdy wchodzę do szkoły... od razu mnie jakieś dziewczyny wyzywają... podobno są zazdrosne... :( ciągle płaczę... mam chęć się napić i gdzieś iść, bo już nie widzę w niczym sensu ///

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Joanna Kwiatkowska
Mgr Joanna Kwiatkowska

EEG półtorarocznego dziecka. Czy do CZD wystarczy zabrać sam opis badania, czy potrzebny bedzie też wydruk fal?

EEG robiliśmy pierwszy raz na zlecenie CZD z podejrzeniem epilepsji. Opis badania: Zapis czynności podstawowej zróżnicowany przestrzennie. Występują fale 2-3 Hz o amp 60 uV i fale 6 Hz o amp 8 uV okolicach tylnych. Wrzeciona snu obecne -...

EEG robiliśmy pierwszy raz na zlecenie CZD z podejrzeniem epilepsji. Opis badania: Zapis czynności podstawowej zróżnicowany przestrzennie. Występują fale 2-3 Hz o amp 60 uV i fale 6 Hz o amp 8 uV okolicach tylnych. Wrzeciona snu obecne - 14 Hz o amp 60 uV, synchroniczne i symetryczne. Na tym tle ujwniła się fala ostra, fala wolna o amp do 150 uV i fale ostre o amp 350 uV w sposób uogólniony ze zmienną przewagą stron i napadowy. Orzeczenie: Zapis nieprawidłowy.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Lęk, ból w klatce, ból serca. Nerwica?

Witam, moje wątpliwości są co najmniej dziwne, ale mam problem, potrzebuję porady. Spotykałam się z chłopakiem, wszystko było OK, dopóki nie dowiedziałam się, że nie jestem jedyną kobietą w jego życiu (spotykał się i pisał również z kim innym). Dziwne...

Witam, moje wątpliwości są co najmniej dziwne, ale mam problem, potrzebuję porady. Spotykałam się z chłopakiem, wszystko było OK, dopóki nie dowiedziałam się, że nie jestem jedyną kobietą w jego życiu (spotykał się i pisał również z kim innym). Dziwne jest to, że nie jestem na niego zła, na początku byłam i to nawet bardzo, lecz mi przeszło. W sumie, to on mi nic nie obiecywał (wszystko było w fazie "może"). Jakiś czas temu napisał do mnie esemesa z pytaniem, co u mnie, nic nie napisałam. Teraz myślę, że może warto napisać? I nie kończyć tak tego kontaktu (nie palić mostów). Nie wiem, jak to może być odebrane przez niego i jakie mogłyby być powody tego, że się do mnie odezwał? Po wizycie u Pani Psycholog doszłam do tego wniosku, że może warto utrzymać ten kontakt. To jest jedna z moich wątpliwości. Druga jest ważniejsza i poważniejsza - nie wiem, co się ze mną dzieje. Nie mogę spać, boję się zasypiać, jakby w łóżku miało mnie spotkać coś złego, czuję taki dziwny ból w klatce piersiowej, coś jakby mnie uciskało, i czasami jest tak, że nie mogę oddychać... Szybko się denerwuję, nawet błahymi sprawami, a w stresujących sytuacjach nie umiem sobie poradzić (dla mnie są stresujące, a tak naprawdę codzienne problemy każdego człowieka). Rano budzę się z ogromnym lękiem i serce mnie też boli. Czuję, jakbym na sercu miała jakąś piłkę, którą staram się "wypchnąć" z siebie, ale nie da się i cały czas wraca, jakbym się jej pozbyła, to mogłabym wreszcie odetchnąć. Co to może być? Nerwica? Jak sobie z tym poradzić?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Dotyczy: Neurologia Depresja

Czy moje dziecko ma SPD?

Mój 2,7 miesięczny synek zachowuje się dość nietypowo. Przede wszystkim ma problem z mową. Mówi pojedyncze słowa, w zasadzie wszystko potrafi nazwać, jednak nie łączy je w żadne wyrażenia. Kiedy wypowiadam do niego jakieś zdanie, on zawsze powtórzy po mnie...

Mój 2,7 miesięczny synek zachowuje się dość nietypowo. Przede wszystkim ma problem z mową. Mówi pojedyncze słowa, w zasadzie wszystko potrafi nazwać, jednak nie łączy je w żadne wyrażenia. Kiedy wypowiadam do niego jakieś zdanie, on zawsze powtórzy po mnie ostatnie słowo z wypowiadanego zdania. W kontaktach z innymi dziećmi jest miły, potrafi się dzielić, lubi wszelkie gry i zabawy i chce w nich uczestniczyć, jednak bariera językowa sprawia, że dzieci go odrzucają, albo ona sam się poddaje i często od zabawy odchodzi.

Syn chodzi do przedszkola i jak się okazuje też lubi zabawy grupowe i chętnie bierze w nich udział. Jednak mimo wszystko jest troszeczkę wyobcowany. Po za tym układa puzzle, buduje klocki, bawi się autkami. Nie potrafi rysować, ani malować, nie lubi też tego robić. W przedszkolu po zrobieniu jakiejś pracy, zawsze ją niszczy, chyba, że panie wcześniej zabiorą mu prace. Je ładnie i samodzielnie. Nadal sika w majtki. Jak się go nie kontroluje to się zawsze zsika, gdy się go prosi idź zrób siku, pójdzie i sam ściągnie spodnie, odsika się, spłucze wodę i się ubierze. Miał pewien okres, że przez miesiąc wołał kupę, ale tylko w domu i już mu się odwidziało. Jeżeli umyśli sobie, że chce coś wykonać lub zrobić, nie ma z nim dyskusji musi to zrobić, albo będzie krzyk. Gdy ubieramy się do przedszkola, a on wtedy miał coś innego do zrobienia koniec, robi się straszna awantura.

Widzę, duże postępy u mojego dziecka w zachowaniu, odkąd poszedł do przedszkola, bo jeszcze 4 miesiące temu trudno było nawiązać z nim jakikolwiek kontakt, nie powtarzał żadnych słów, nie bawił się z dziećmi, chyba że biegały i się przewracały, bił i popychał malutkie dzieci. Mimo wszystko jestem bardzo zaniepokojona jego zachowaniem. Ostatnio trafiłam na artykuły o zaburzeniach SPD, czy mój syn może mieć coś takiego?

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Patronaty