Twój przewodnik po zdrowiu

  1. Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
  2. Nie ma informacji, których szukasz? Wyślij pytanie do specjalisty.
Rozpocznij
7 6 6 , 7 8 9

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Neurologia: Pytania do specjalistów

Gdy nastąpił spokój, zaczął się lęk, strach, negatywne myślenie

Witam, mam 24 lata i mam poważny problem. Od jakiegoś czasu nie mogę normalnie funkcjonować. Zaczęło się jakiś miesiąc temu, gdy szłam do pracy. Nagle zasłabłam, ręce zaczęły mi się trząść, czułam nagły strach i zdenerwowanie w sumie bez powodu....

Witam, mam 24 lata i mam poważny problem. Od jakiegoś czasu nie mogę normalnie funkcjonować. Zaczęło się jakiś miesiąc temu, gdy szłam do pracy. Nagle zasłabłam, ręce zaczęły mi się trząść, czułam nagły strach i zdenerwowanie w sumie bez powodu. Pracuję fizycznie, ale nigdy nie miałam problemów w pracy. Jednak kilka miesięcy temu miałam poważny problem i przeszłam dużo stresów związanych z życiem osobistym i zawarciem związku małżeńskiego. Kiedy przyszła jesień, wszystko się uciszyło i zaczęło układać. Było tak cicho i spokojnie, aż do czasu tego ataku. Nie wiem, czy dawniejszy stres tak zaczął się na mnie odbijać, czy po prostu coś mi jest. Najpierw musiałam przestać pić kawę, bo ręce trzęsły mi się jak oszalałe, potem wystąpiły problemy z żołądkiem, związane z helicobakter (podobno może mieć to związek ze stresem). Zaczęłam chodzić do lekarza, robić po kolei wszystkie badania, wciąż myślą, że coś mi się stanie, że może jestem chora i umrę, że to, co przeszłam pójdzie na marne. Moje życie dopiero zaczęło się układać. Zaczęłam wyczytywać różne rzeczy na temat raka żołądka i innych poważnych chorób. Byłam marudna, płaczliwa i wciąż mówiłam sobie, a co, jeśli mnie to spodka, boję się śmierci, nie chcę zostawiać ukochanej osoby. Coraz częściej boli mnie głowa i znów boję się, że może mam guza albo co. Ból jest średnio silny, miewam zawroty głowy, nie chodzę do pracy od miesiąca, bo jak tylko pomyślę o tym, dostaję dreszczy, nie mogę się opanować. Czy to, co przeszłam parę miesięcy temu, może aż tak odbić się na moim zdrowiu teraz? Nie chcę pisać o tym, co się stało, ale była to kłótnia, nagła przeprowadzka do miejsca jeszcze bardziej stresującego, a potem ciągły stres, czy wszystko się ułoży. Gdy nastąpił spokój, zaczęło się to: lęki, strach, negatywne myśli.

Nie umiem się cieszyć tym, co mam

Witam. Mam 25 lat. Od prawie 3 lat, kiedy zostałam mamą, zaczęło się ze mną dziać coś dziwnego. Gdy moja córka miała pół roku, dostałam po kąpieli jakiegoś dziwnego kołatania serca, napadów duszności, miałam wrażenie, że zaraz sie przewrócę. Robiłam...

Witam. Mam 25 lat. Od prawie 3 lat, kiedy zostałam mamą, zaczęło się ze mną dziać coś dziwnego. Gdy moja córka miała pół roku, dostałam po kąpieli jakiegoś dziwnego kołatania serca, napadów duszności, miałam wrażenie, że zaraz sie przewrócę. Robiłam ekg i usg serca, ale wszystko okej, tylko że od tamtej pory zaczęłam bardzo bać się o swoje zdrowie. Nie robię nic innego, tylko ciągle martwię się, co będzie za godzinę, czy czasami nie jestem chora. Bałam się nawet zasnąć, bo miałam wrażenie, że mdleję. Miałam wrażenie, jakby na głowę ktoś mi kask założył. Robiłam tomografię, wyszła okej. Jak brałam jakieś leki, to pierwsze co, to czytałam ulotkę o skutkach ubocznych, nawet lekarzowi przestawałam ufać, a jak już wzięłam jakieś leki, na anginę itp., to zaraz mi było gorąco i miałam wrażenie, że nie mogę oddychać. Obecnie, 2,5 miesiąca temu urodziłam drugie dziecko. W ciąży nic mi nie dokuczało, nie brałam żadnych antybiotyków, nie wymyślałam sobie chorób, wszystko było dobrze. Teraz natomiast to powraca, znowu mam wrażenie, że coś się ze mną dzieje. Czuję się niedoceniana, znowu mam te dziwne, napinające na czole bóle głowy, jakby ktoś mi kask założył. W moim życiu wszystko jest dobrze - mam zdrowe dzieci, męża, a jednak bardzo boję się o siebie, co będzie jutro. Boję się nawet autem jeździć. Jak jakaś ciężarówka za mną jedzie, to zjeżdzam na bok i czekam aż przejedzie. Wiem, że to jest dziwne, ale ja nie umiem się cieszyć tym, co mam, bo boję się, że coś mi się stanie, że zachoruję itp. Czy to może być depresja? Bardzo proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Depresja czy gorsze dni?

Witam. Nazywam się Dagmara i mam 21 lat. Niedawno zauważyłam w swoim samopoczuciu brak jakiegokolwiek optymizmu i radości z życia. Studiuję drugi rok i w przeciwieństwie do roku poprzedniego, przybrałam pasywną postawę wobec wszystkiego, co mnie otacza. Jestem osobą społeczną,...

Witam. Nazywam się Dagmara i mam 21 lat. Niedawno zauważyłam w swoim samopoczuciu brak jakiegokolwiek optymizmu i radości z życia. Studiuję drugi rok i w przeciwieństwie do roku poprzedniego, przybrałam pasywną postawę wobec wszystkiego, co mnie otacza. Jestem osobą społeczną, która lubi działać, organizować i nadzorować różne wydarzenia - a przynajmniej tak było do niedawna. Rok temu zostałam wybrana na starostę roku, jednak w tym roku zrezygnowałam z tej funkcji, ponieważ zwyczajnie nie chciało mi się mieć wszystkiego na głowie (wcześniej to uwielbiałam). Najchętniej nie wychodziłabym z pokoju, jestem rozdrażniona i łatwo doprowadzić mnie do łez, co wcześniej było nie do pomyślenia. Miewam chwile "normalności, kiedy nic nie ciąży mi na piersiach, ale trwają one tylko jeden oddech. Od pół roku mam chłopaka, o którego musiałam zabiegać 4 lata i który poświęcił dla mnie naprawdę dużo - jednak nawet ta myśl nie jest w stanie mnie pocieszyć i nawet w jego obecności staję się małomówna, i nieraz, bez powodu, rozdrażniona. Ostatnio zauważyłam, że zaczęłam sobie wymyślać, że on nie jest w stosunku do mnie szczery i że ciągle kłamie (trywialny powód, ale wcześniej tak nie miałam). Zastanawiam się, czy przyczyną mojej totalnej bierności i poczucia beznadziejności są tabletki antykoncepcyjne, które biorę. Wiem, że mogą one powodować m.in. takie efekty uboczne, jak depresja. Nie jestem przekonana do tego typu zadawania pytań i nie wiem, czy to, co przeżywam od 2 miesięcy to depresja, czy po prostu gorsze dni, ale zawsze lepiej poradzić się specjalisty. Dziękuję więc za odpowiedź i pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Choroba psychiczna czy inny problem zdrowotny?

Witam! Mam 21 lat i za sobą leczenie w szpitalu psychiatrycznym – 2 lata temu – i rok temu zakończyłam definitywnie leczenie depresji nerwicowej. Pół roku temu zaczęłam być strasznie drażliwa, wszyscy dokoła mówili, że szukam dziury w całym i...

Witam! Mam 21 lat i za sobą leczenie w szpitalu psychiatrycznym – 2 lata temu – i rok temu zakończyłam definitywnie leczenie depresji nerwicowej. Pół roku temu zaczęłam być strasznie drażliwa, wszyscy dokoła mówili, że szukam dziury w całym i że czepiam się, a z mojej strony wyglądało to jakby robili mi na złość. Miesiąc temu (dodam, że zaczęło się to od chwili, gdy pierwszy i ostatni raz zażyłam marihuanę) zaczęłam się bać najbardziej tego, że umrę na zawał albo wylew, serducho momentami wali, jakby miało wyskoczyć, puls mam od 90-120. EKG w miarę okej, z lekko przyspieszoną pracą serca. Najlepiej się czuję, leżąc w łóżku sama, a z drugiej strony boję się być sama, bo w razie jak by mi się coś stało, nikt nie zadzwoni na pogotowie. Boję się, że umrę albo że mnie ktoś zabije. Jak wychodzę z domu, mam wrażenie, że zaraz zemdleję, robi mi się gorąco i muszę zatrzymać się z wrażeniem, że za sekundę zemdleję. Prawie ciągle mam uczucie, jakby wszystko, co się dzieje, było nierealne, jakby we śnie. Najgorsze jest jak z kimś rozmawiam, jak ktoś coś mówi do mnie, wtedy mam uczucie jak przy déja vu, tylko bez uczucia, że to słyszałam, natomiast jakby te słowa za głęboko trafiały mi do mózgu, z lekkimi zawrotami głowy. Odczuwam to jakby ktoś do mnie mówił, gdy tracę przytomność (oczywiście nie tracę przytomności i nie mdleję, kilka lat temu zemdlałam, stad znam to uczucie). Podejrzewam, że może to być nerwica lub inna choroba psychiczna, natomiast boję się, że marihuana "popsuła" mi coś w mózgu i że to uczucie będę miała już zawsze. Bardzo proszę o jakąś odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy stany odrealnienia są normalne przy nerwicy lękowej i natręctw?

Mam 20 lat, nerwicę mam od dwóch lat, natręctwa myślowe od ok. pół roku. Czasami moje natrętne myśli polegają na tym, ze w myślach powtarzam wypowiedziane przez kogoś słowo, czasem dźwięk powtarzam i powtarzam w kółko. Raz miałam tak, że...

Mam 20 lat, nerwicę mam od dwóch lat, natręctwa myślowe od ok. pół roku. Czasami moje natrętne myśli polegają na tym, ze w myślach powtarzam wypowiedziane przez kogoś słowo, czasem dźwięk powtarzam i powtarzam w kółko. Raz miałam tak, że moją natrętną myślą było pytanie: Po co żyję ? Czy żyję ? I wystraszyłam się tych myśli, gdyż poczułam chwilowe odrealnienie. Boję się ponieważ słyszałam, że jest to objaw schizofrenii, której się strasznie boję. Na ogół miałam tak tylko jeden raz i to było takie chwilowe, ale do teraz prześladuje mnie myśl czy to schizofrenia.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Strach przed ludźmi

Witam, mam pewien problem, który, niestety, bardzo utrudnia mi życie i nie wiem, co zrobić. Mam 21 lat i boję się ludzi. Bałem się ich od zawsze. Jakoś udało mi się skończyć gimnazjum, ale potem żadnej innej szkoły już nie...

Witam, mam pewien problem, który, niestety, bardzo utrudnia mi życie i nie wiem, co zrobić. Mam 21 lat i boję się ludzi. Bałem się ich od zawsze. Jakoś udało mi się skończyć gimnazjum, ale potem żadnej innej szkoły już nie mogłem skończyć - po prostu bałem się do niej chodzić, bo bałem się ludzi. Od kilku lat nic nie robię. Ponieważ nie chodzę do szkoły ani pracy, nie mam ubezpieczenia zdrowotnego, co dodatkowo mnie stresuje, i każda moja wizyta u lekarza musi być prywatna, a mnie na to nie stać. Chciałbym iść do pracy, ale boję się ludzi. Nie wiem, jak sobie poradzić z moim strachem przed ludźmi. Może pójść do psychoterapeuty lub psychiatry, ale na to mnie nie stać, a z braku ubezpieczenia nie mogę korzystać z lekarza na NFZ. Próbowałem nawet w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie, ale żadna zapomoga mi się nie należy. Lekarza (psychiatrę) bym miał, jakbym pracował, ale przecież gdybym był w stanie pracować, nie potrzebny byłby mi lekarz. Jestem bezradny, nie wiem, co zrobić.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Gdzie mogę się zgłosić?

Podejrzewam, że mam depresję. Od wielu dni nic mnie nie cieszy, jestem ospała, zmęczona, czasami całymi tygodniami nie wstaję z łóżka. Moja przypadłość bardzo przeszkadza mi w codziennym wykonywaniu obowiązków, w nauce i w normalnym funkcjonowaniu w społeczeństwie. Gdzie...

Podejrzewam, że mam depresję. Od wielu dni nic mnie nie cieszy, jestem ospała, zmęczona, czasami całymi tygodniami nie wstaję z łóżka. Moja przypadłość bardzo przeszkadza mi w codziennym wykonywaniu obowiązków, w nauce i w normalnym funkcjonowaniu w społeczeństwie. Gdzie mogę się zgłosić? Ile kosztuje taka wizyta u specjalisty? Czy będę musiała zrezygnować ze studiów?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Problem z koncentracją

Jestem 21-letnią studentką. Mój problem polega na tym, że kiedy słyszę jakąś melodię, prześladuje mnie ona cały dzień, ciągle "odtwarza się" w głowie. Nie mogę się wtedy skoncentrować, szczególnie podczas wykładu lub nauki. Po drugie - mam trudności z zapamiętywaniem...

Jestem 21-letnią studentką. Mój problem polega na tym, że kiedy słyszę jakąś melodię, prześladuje mnie ona cały dzień, ciągle "odtwarza się" w głowie. Nie mogę się wtedy skoncentrować, szczególnie podczas wykładu lub nauki. Po drugie - mam trudności z zapamiętywaniem i robieniem notatek, czego w poprzednich latach nie zauważyłam w takim stopniu. Czy można coś zrobić w takiej sytuacji?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Czy depresja jest całkowicie uleczalna?

Witam! Zastanawiałam się ostatnio nad odpowiedzią na to pytanie, bo ktoś mi powiedział, że tę, jakby nie było, chorobę można wyleczyć. Nie wiem, czy robić sobie nadzieję, czy to jest realne? Choruję już od 3 lat, choć uważam, że wcześniej...

Witam! Zastanawiałam się ostatnio nad odpowiedzią na to pytanie, bo ktoś mi powiedział, że tę, jakby nie było, chorobę można wyleczyć. Nie wiem, czy robić sobie nadzieję, czy to jest realne? Choruję już od 3 lat, choć uważam, że wcześniej już coś było ze mną nie tak... Stosuję różne metody, żeby sobie pomóc, wszystko, co tylko umiem wymyślić. Jednak mimo to, mam czasami wątpliwości, czy moje wysiłki mają sens? Czy kiedy pewnego dnia życie mnie przerośnie, to czy się nie poddam ostatecznie? Czy pewnego dnia nie załamię się i znów nie spróbuję się zabić? Przecież już próbowałam... Myślę, że w jakiś sposób to wydarzenie wyryło na mnie piętno, z którym będę musiała już żyć do końca... Czy gwarancją mojego życia będą już tylko leki? Czy kiedy przestanę je łykać, to wszystko się skończy? Nie umiem sobie poradzić w tym momencie ze strachem, że ja po prostu nie mogę sobie samej zaufać, bo jeśli zaistnieją sprzyjające okoliczności, po prostu zniknę na zawsze... Czy ja mam jakąś siłę do pokonania tego? Czy cokolwiek ode mnie zależy, pomimo tego, że jestem chora? Wiem, że to nie jest jedno pytanie. Mimo to proszę o opinię. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak poradzić sobie z depresją i problemami rodzinnymi?

MAM PROBLEM, KTÓRY JUŻ MNIE WIELE LAT NĘKA I NIE RADZĘ SOBIE JUŻ Z NIM... NIKT MI CHYBA NIE CHCE POMÓC, BO MÓWIĄ, ŻE TO NIE JEST NIC TAKIEGO POWAŻNEGO, ALE JEST... ODKĄD PRZEPROWADZIŁAM SIĘ DO DOMU, GDZIE TERAZ MIESZKAM...... MAM PROBLEM, KTÓRY JUŻ MNIE WIELE LAT NĘKA I NIE RADZĘ SOBIE JUŻ Z NIM... NIKT MI CHYBA NIE CHCE POMÓC, BO MÓWIĄ, ŻE TO NIE JEST NIC TAKIEGO POWAŻNEGO, ALE JEST... ODKĄD PRZEPROWADZIŁAM SIĘ DO DOMU, GDZIE TERAZ MIESZKAM... ZACZĘŁO SIĘ WALIĆ MI ŻYCIE... URODZIAŁM SIĘ Z MIKROUSZKODZENIEM UKŁADU NERWOWEGO I MIAŁAM ADHD... A TERAZ MAM DEPRESJĘ JUŻ PONAD 3 LATA... Z KTÓREJ SAMA NIE WYJDĘ JUŻ, A NAPRAWDĘ WYKORZYSTAŁAM WSZYSTKIE SWE MOŻLIWOŚCI, BY SOBIE POMOC... W DOMU JESTEM POPYCHADŁEM, DUŻO JESTEM WYZYWANA, TATA JEST DLA MNIE NIEMIŁY OD DAWNA, CZASEM DOSTAŁO MI SIĘ OD NIEGO, OPUŚCIŁO MNIE PARĘ WAŻNYCH DLA MNIE OSÓB. W DOMU RODZICE TRAKUTJĄ MNIE JAK OSOBĘ, KTÓRA NIE JEST NORMALNA... NAZYWAJĄ MNIE KOŁOWROTEM. WE MNIE OBUDZIŁA SIĘ NIENAWIŚĆ DO ŚWIATA I LUDZI. W UBIEGŁYM ROKU, JAK ZROBIONO MI KRZYWDĘ, KTÓRA ODBIŁA SIĘ NA MOJEJ PSYCHICE, NIKT SIĘ NIE PRZEJĄŁ, CO CZUJĘ... NIE KŁAMIĘ, TAK JEST PRZYNAJMNIEJ ZE STRONY ROCICÓW... TATA WIDZI WE MNIE ŚMIECIA, TRAKTUJE JAK NAJGORSZĄ NA ŚWIECIE OSOBĘ I NIENAWIDZI MNIE. MOJE ŻYCIE JEST NIEUDANE... ZAWSZE OBRYWAM OD LOSU I OD LUDZI... PROSZĘ MI POMÓC :(
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Czy można mieć depresję, nie znając powodu do takich zmartwień?

Witam, mam 28 lat i jestem kobietą. Teoretycznie powinnam być szczęśliwą kobietą. Mam wspaniałego 1,5-rocznego synka i kochanego męża. Ale dzieje się ze mną coś niedobrego. Czytałam o tych wszystkich rodzajach depresji i zastanawiam się, czy może nie mam depresji...

Witam, mam 28 lat i jestem kobietą. Teoretycznie powinnam być szczęśliwą kobietą. Mam wspaniałego 1,5-rocznego synka i kochanego męża. Ale dzieje się ze mną coś niedobrego. Czytałam o tych wszystkich rodzajach depresji i zastanawiam się, czy może nie mam depresji sezonowej. W tym roku zima nas nie rozpieszcza. Słońca prawie nie ma. A ja od miesiąca, może dłużej, jestem strasznie nerwowa. Przestaję panować nad sobą. Nie radzę sobie z dzieckiem, płaczę w momentach bezsilności, nie mam ochoty na seks, choć bardzo mi brakuje takiej bliskości z mężem. Mieszkam z teściami, i choć dobrze z nimi żyję, zaczynam być wobec nich niegrzeczna, sama siebie nie poznaję. Wiem, że jest problem, który mnie męczy, tylko nie wiem, czemu miałoby to akurat teraz dać o sobie znać. Mam ojca alkoholika. I choć już z nim nie mieszkam, wiem, że problem się pogłębia, a moja mama i siostra, które z nim mieszkają, cierpią przez to, a ja razem z nimi. Nie chcę brać żadnych leków antydepresyjnych, chciałabym tylko znaleźć przyczynę mojej "depresji" i ją wyleczyć. Wiem, że psuję relację między mną a dzieckiem, mężem i teściami. A oni nie są niczemu winni. Czy powinnam się udać do psychologa? I jak trafić na takiego, który zamiast zapisać leki, faktycznie postara się mi pomóc? No i nie kosztuje zbyt wiele, bo nie stać mnie na cotygodniowe wizyty u psychologa, które będą kosztować 100 zł za wizytę. Proszę o obiektywną ocenę, czy potrzebuję pomocy psychologa. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy powodem bezsenności może być depresja?

Witam, problem nie dotyczy mnie, lecz mojego przyjaciela. Ma 19 lat, jest mężczyzną, choruje na arytmię serca. Od momentu kiedy rozstał się z dziewczyną, gorzej radzi sobie z rzeczywistością, otaczającym go światem. Najgorszym jednak problemem stała się jego bezsenność. Trwa...

Witam, problem nie dotyczy mnie, lecz mojego przyjaciela. Ma 19 lat, jest mężczyzną, choruje na arytmię serca. Od momentu kiedy rozstał się z dziewczyną, gorzej radzi sobie z rzeczywistością, otaczającym go światem. Najgorszym jednak problemem stała się jego bezsenność. Trwa ona już 2 miesiące. Nie przesypiał całych nocy, zasypiał nad ranem, jego sen zwykle trwa 1-2 godziny. Taki stan jeszcze gorzej wpływa na jego serce. Ostatnio był u lekarza, który przepisał mu tabletki uspokajające, wspomagające zasypianie - ziołowe, a także typowy lek nasenny. Jednak i one nie pomagają. Możliwe, że źle postępuje. Wczoraj przyjął dwie tabletki leku, ale nie zasnął, może z powodu reakcji obronnej organizmu. Poza rozstaniem z dziewczyną innym problemem była szkoła, w której nie zawsze dobrze sobie radził z powodu częstych chorób i opuszczania zajęć, problemów rodzinnych - wypadek ojca, choroba mamy. Uważam, że wszystkie te problemy skumulowały się i możliwe, że wywołały ten stan. Nie twierdzę, że może być to depresją, bo mimo wszystko spotyka się czasami z kolegami, z byłą dziewczyną również i to właśnie te spotkania najbardziej mu pomagają, naprawdę wtedy się cieszy. Znalazł także pracę, którą zaczyna jutro, jednak z powodu wyczerpania organizmu może sobie nie poradzić. Dodam jeszcze, że stracił też apetyt. Teraz skarży się na ból serca, głowy, oczu... To z powodu niespania, nie ma siły, więc nie wstaje z łóżka, to także potęguje podły nastrój, który się nie kończy przez tę bezsenność. Nie wiem, jak mogę mu pomóc, jak ktokolwiek może mu pomóc. Myślę, że powinien porozmawiać z kimś, psychologiem czy psychoterapeutą, jednak, jak wiadomo, takie wizyty są kosztowne, a znając mojego kolegę, nie otworzyłby się przed specjalistą, nie wspomniałby o tych problemach, które rzeczywiście istnieją. Boję się, że jeżeli ten stan dłużej potrwa, to jego serce nie wytrzyma. Dodam też, że nie mówił nic o myślach samobójczych, miał plany na przyszłość, jednak obecny stan nie pozwala mu na to, by o czymś myśleć, bo jest wycieńczony. Bardzo proszę o pomoc, o jakąś radę. Wiem, że nie napisałam zbyt dokładnie o jego przypadku, ale podejrzewam, że może być to depresja. Myślałam także o tej dwubiegunowej, z racji tego, że będąc z byłą dziewczyną, ma dużo entuzjazmu, radości, a później znowu powraca smutek. Możliwe, że to normalne zachowania w takiej sytuacji, jednak mimo wszystko jest to niepokojące... No i ta straszna bezsenność...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Jak leczyć uporczywą bezsenność?

Witam! Mam 23 lata i problemy z bezsennością zaczęły się u mnie 4 lata temu. Wcześniej zawsze spałam bardzo dobrze, nie miewałam problemów z zasypianiem i budzeniem się w nocy. Spałam jak przysłowiowy suseł.:) Nawet podczas matury sypiałam dobrze....

Witam! Mam 23 lata i problemy z bezsennością zaczęły się u mnie 4 lata temu. Wcześniej zawsze spałam bardzo dobrze, nie miewałam problemów z zasypianiem i budzeniem się w nocy. Spałam jak przysłowiowy suseł.:) Nawet podczas matury sypiałam dobrze. Mój problem zaczął się w połowie 1 roku studiów. Nagle przestałam sypiać, ledwo potrafiłam przespać godzinę lub dwie, co doprowadziło mnie do wycieńczenia organizmu (totalne wyczerpanie, puls 140, bóle w klatce piersiowej problemy z oddychaniem). Skończyło się to wizytą na pogotowiu, gdzie dostałam lek nasenny farmakologiczny, niestety, po nim również nie zasnęłam. Potem badania w przychodni krew, tsh, badanie nerek - w normie. Do tego zaczęły mi wypadać włosy garściami, straszne problemy z cerą, bardzo schudłam.

Po pół roku mój sen zaczął się normować (czyli już tylko 3 nieprzespane noce w tygodniu). Potem wszystko się unormowało i myślałam, że ten koszmar jest już za mną. Niestety, rok temu koszmar powrócił. Nie mogę spać w nocy, nawet jeśli uda mi się zasnąć, to od razu się budzę. Nawet podczas wyczerpania organizmu i tak nie padam;/ Myślałam, że to może na tle psychicznym, więc byłam u psychiatry, tak jak mi to zalecił lekarz (niestety, leki uspokajające jedynie mnie wyciszają, a sen nie przychodzi. Przez jakiś okres brałam leki przeciwdepresyjne — poprawiły humor, ale nie sen).  Staram się stosować techniki relaksacyjne, ćwiczenia, spacery, ale to i tak nie daje rezultatu. Myślę, że jeśli by było to na tle nerwowym, to po lekach uspokajających powinnam zasnąć?

Ta bezsenność niszczy mi życie, niedługo skończę studia i pójdę do pracy, ale jak mam żyć, jeśli jestem wyczerpana fizycznie i psychicznie. Nikt nie umie mi pomóc i określić przyczyny tego stanu rzeczy. Ostatnio pani neurolog przepisała mi leki nasenne, staram się brać je co kilka dni, niestety, ostatnio nawet one nie działają. Dodam, że nie palę, nie piję, nie biorę żadnych leków, jedynie witaminy. Dodam, że nie mogę spać ani w dzień, ani w nocy. Nawet gdy czuje silną senność, kładę się, a sen nie przychodzi, dopiero o 6-7 rano uda mi się chwilę zasnąć. Najgorsze jest to, że żadne leki na mnie nie działają! Bardzo proszę o jakąś wskazówkę. Z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Lek. Jerzy Bajko
Lek. Jerzy Bajko

Zaburzenia lękowe z napadami lęku- mimo leczenia nawrócą?

Witam, przez 15 miesięcy brałam lek przeciwlękowy i czułam się po niej normalnie jak przed chorobą. Od października chodziłam na terapię grupową, a od polowy listopada byłam bez leków, Niestety objawy zaczęły wracać i znowu musiałam zacząć go brać....

Witam, przez 15 miesięcy brałam lek przeciwlękowy i czułam się po niej normalnie jak przed chorobą. Od października chodziłam na terapię grupową, a od polowy listopada byłam bez leków, Niestety objawy zaczęły wracać i znowu musiałam zacząć go brać. Czy zażywając ten lek i czując się dobrze objawy mogą zacząć wracać w czasie stosowania leku?  

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Brak reakcji dziecka na imię. Autyzm?

Witam! Jestem b. zaniepokojoną mamą 16-miesięcznego synka. Mój niepokój chyba bardzo się na nim odbija, dlatego proszę o pomoc. Na temat autyzmu od czasu do czasu dowiadywałam się coś przypadkowo z mediów. I w zasadzie nigdy specjalnie o nim nie...

Witam!

Jestem b. zaniepokojoną mamą 16-miesięcznego synka. Mój niepokój chyba bardzo się na nim odbija, dlatego proszę o pomoc. Na temat autyzmu od czasu do czasu dowiadywałam się coś przypadkowo z mediów. I w zasadzie nigdy specjalnie o nim nie myślałam, do momentu, kiedy mój synek przestał reagować na swoje imię. Od miesiąca po prostu, kiedy jest zajęty sam zabawą, nie dociera do niego nic, żadne wołanie, ani moje, ani męża, ani babci. Na pewno nie jest głuchy, bo wystarczy że z telefonu puszczę mu jego ulubiony dźwięk, a od razu patrzy skąd on dociera. Kiedy bawimy się razem, patrzy na mnie, jak do niego mówię, lub mu coś pokazuje, ale nigdy jak jest sam. Poza tym jest strasznie niecierpliwy, po chwili zabawy zabawka np. jego ulubionym odkurzaczem denerwuje, synek rzuca się na podłogę i uderza o nią głową do momentu, kiedy go mocno nie zaboli, bo wtedy płacze bardzo żałośnie i czeka, kiedy go przytulimy. Synek macha też rączkami jak ptaszek, ale tylko w sytuacji radosnego podniecenia.

Zauważyłam u niego jakiś regres, jeszcze dwa tygodnie temu podchodził do mnie i przytulał się do moich nóg. Wcześniej sygnalizował, że robi kupkę mówiąc ”ee”. Teraz już nie. Trudno mi nauczyć go jakiegoś gestu. Jak już nauczę np. klepania się po brzuszku po obiedzie, to kiedy nie powtarzam z nim tego długo, zapomina sam o tych gestach. Np. zapomina też o dawaniu całusków, dopiero z mężem musimy przy nim dać sobie buziaka, to wtedy on nam go da. Generalnie nie lubi się przytulać, ale nie bardzo oponuje, kiedy to ja robię. Czasami reaguje na proste polecenia „daj mamie Misia”, „przytul Misia” „podaj mamie kremik” ”posmaruj mamę kremem” na polecenie „podnieś z podłogi jakąś rzecz” albo po długim namyśle podnosi, albo kopie ją, albo ignoruje polecenie. Generalnie lubi bawić się sam, jak i towarzyszyć mi w kuchni wyciągając wszystko z szafek. Jeśli proszę go, żeby pokazał mi okno, telewizor etc. to rozpoznaje niewiele rzeczy i nie pokazuje mi ich rączką, tylko się na nie patrzy. Choć jak chce bardzo ciastko, to idzie do kuchni, wskazuje całą rączką na kredens i mówi „Am”. I jak chce zabawkę z szafy też zdarza mu się wyciągnąć rączkę w jej kierunku.

Mówi tylko „baba” (na telefon), „ Dada” „mama” bardzo rzadko i jego ulubione „bam”, które dobrze rozumie. Dużo gada po swojemu. Jest bardzo sprawny ruchowo - chodzi od 10 m-ca, a teraz potrafi przysunąć sobie krzesło, żeby wejść na stół po długopis - które uwielbia nosić. Nie wiem co mam o tym myśleć, czy mój synek może mieć autyzm, czy w Katowicach jest jakiś specjalista, który mógłby mi pomóc?

odpowiada 2 ekspertów:
Prof. dr hab. Małgorzata Marszałek
Prof. dr hab. Małgorzata Marszałek
Mgr Agata Majda
Mgr Agata Majda
Dotyczy: Neurologia Autyzm

Jak pokonać natręctwa w pracy zawodowej?

Witam, mam 28 lat, pracuję w biurze podroży. Od pół roku mam natręctwa myślowe dotyczące mojej pracy. Każdego dnia sprzedając bilety zastanawiam się, czy aby na pewno je dobrze wystawiłam. Co prawda to klient podaje mi datę, trasę, dane kontaktowe,...

Witam, mam 28 lat, pracuję w biurze podroży. Od pół roku mam natręctwa myślowe dotyczące mojej pracy. Każdego dnia sprzedając bilety zastanawiam się, czy aby na pewno je dobrze wystawiłam. Co prawda to klient podaje mi datę, trasę, dane kontaktowe, ale ja ciągle czuję niepewność, że jednak może być coś źle. Mam wrażenie, że może się z klientem nie zrozumiałam albo źle usłyszałam. I tak przy odbiorze z klientem sprawdzam te bilety, jednak ciągle nie mam 100% pewności czy wszystko dobrze. Są sytuacje, że mogę sprawdzić pewne rzeczy i jakoś te myśli znikają, ale są takie dni, kiedy nie potrafię tych myśli od siebie odsunąć i dręczą mnie przez tydzień, dwa. Dziś jest niedziela, wczoraj byłam w pracy i znowu mam te wstrętne myśli, które psują mi weekend. Zamiast odpocząć i się zrelaksować, to znowu jutro pójdę do pracy zmęczona. Pomimo tego, że przez te pół roku nie zdarzyła mi się pomyłka, ja ciągle się denerwuję. Nie wspomnę już o tym, że zamykając drzwi sprawdzam 5 razy, czy aby na pewno są zamknięte (drzwi, gaz, okna to już dla mnie błahostka). Najgorsze są te myśli związane z pracą. Nie potrafię sobie wytłumaczyć tego, że jeśli klient przy odbiorze sprawdził wszystko ze mną, to musi być dobrze. To tylko ja mam te myśli dotyczące sprawdzania. Mój mąż wie o moich natręctwach (stara się mnie wspierać), mam wspaniałą córcię i mam tę ohydną chorobę. Nie byłam u żadnego specjalisty. Staram się pomagać sobie melisą albo ziołowymi tabletkami uspokajającymi. Może dobrze by mi zrobił jakiś urlop, chociaż tydzień, spędziłabym go w domu. Bardzo proszę pomoc

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy powinnam coś z tym zrobić?

Mój stan jest chyba bardzo podobny do opisywanych tutaj. Od dłuższego czasu nie mam ochoty do działania, niemal wszystko, co robię, zmuszam się do tego. Rzadko mi się zdarza, żebym zrobiła coś z ochotą. Sądziłam, że to może zmęczenie, ale...

Mój stan jest chyba bardzo podobny do opisywanych tutaj. Od dłuższego czasu nie mam ochoty do działania, niemal wszystko, co robię, zmuszam się do tego. Rzadko mi się zdarza, żebym zrobiła coś z ochotą. Sądziłam, że to może zmęczenie, ale nawet dłuższy odpoczynek nie zmienił sytuacji. Nie mam celu i motywacji do działania, przeszkadza mi to i coraz częściej z tego powodu płaczę. W zasadzie dochodzę do wniosku, że najlepiej byłoby, gdyby mnie nie było. Dodatkowo coraz częściej sądzę, że sobie nie poradzę w pracy i samodzielnym życiu. Mam problemy z koncentracją uwagi, często "wyłączam się". Nie cieszę się z tego, co mam, a może po prostu nie umiem. Iskierką nadziei jest fakt, że jak zbierze się dużo rzeczy do zrobienia, to planuję, co i kiedy robić, żeby wszystko zostało zrobione. Mam 42 lata. Czy mogę sobie sama jakoś z tym wszystkim poradzić?

Czy czekolada pomaga w depresji?

Witam!!! W czekoladzie są endorfiny odpowiedzialne za szczęście, a w depresji to chyba jest pomocne w odczuwaniu radości z życia. Moja siostra ma depresję związaną z porą roku. Nie chce przyjmować antydepresantów, ponieważ nie chce już żyć, poza tym ma...

Witam!!! W czekoladzie są endorfiny odpowiedzialne za szczęście, a w depresji to chyba jest pomocne w odczuwaniu radości z życia. Moja siostra ma depresję związaną z porą roku. Nie chce przyjmować antydepresantów, ponieważ nie chce już żyć, poza tym ma chorobę serca i nie może go obciążać lekami, bo te, które przyjmuje, mogą powodować interakcje z antydepresantami. Jest teraz lepiej, bo jest pogodnie i wychodzi na słońce już od kilku dni. Martwi mnie to, że jak będzie pochmurno, to znowu będzie przygnębiona i pozbawiona radości życia. Proponować jej chcę chociaż jedną tabliczkę czekolady na dwa dni czy jakieś musli czekoladowe. Najpierw chcę się poradzić, czy to pomoże, a nie zaszkodzi. Ona ją lubi i na pewno nie przybędzie na wadze - ma dość szybki metabolizm, potrafi 3 czekolady zjeść w ciągu jednego dnia i nie przytyje. Czy czekolada pomoże 17-letniej siostrze? Jest może jakiś inny sposób na tę rozpoznaną przez lekarza (jednak nic nie zrobił, by jej pomóc) depresję? Pozdrawiam i czekam na możliwie szybką odpowiedź.

Jak odnaleźć samą siebie?

Mam 24 lata, jestem kobietą... Wydawać by się mogło, że powinnam być szczęśliwa – mąż, 2 wspaniałych dzieci, nienajgorszy standard życia, samochód, ale czuję, że gdzieś zniknęłam, że już mnie nie ma, że mój mąż mieszka z kimś, kim ja...

Mam 24 lata, jestem kobietą... Wydawać by się mogło, że powinnam być szczęśliwa – mąż, 2 wspaniałych dzieci, nienajgorszy standard życia, samochód, ale czuję, że gdzieś zniknęłam, że już mnie nie ma, że mój mąż mieszka z kimś, kim ja nie chcę być. Często się kłócimy, ja jestem bardzo zazdrosna o niego, nawet telewizja potrafi wzbudzić we mnie taki wybuch agresji. Dość często popycham go, biję, czasami zdarzyło się, że wstrząsnęłam też moją córeczką, miałam do siebie o to ogromny żal. Często krzyczę, drobiazgi takie jak niewyniesione śmieci wyprowadzają mnie z równowagi. Mam bardzo niską samoocenę od zawsze, a po urodzeniu dwójki dzieci to się jeszcze pogłębiło. Mój mąż tego nie rozumie i nie pamięta też, że kiedyś wyglądałam lepiej. Gdy miałam 8 lat byłam molestowana przez ojczyma. Matka mi nie pomogła, mimo tego, że jej o tym powiedziałam, zbagatelizowała problem. Czasami myślę sobie, że nienawidzę mężczyzn, a mąż był mi potrzebny tylko jako materiał genetyczny… Żeby uciec z domu, zaczęłam pozować do zdjęć erotycznych, a po roku zostałam prostytutką, robiłam to przez prawie dwa lata. Później poznałam mojego męża i zaszłam w ciążę. Po 8 tygodniach od urodzenia dziecka wróciłam do tego, a po 1,5 roku znowu zaszłam w ciążę, minęło 10 tygodni, a ja byłam znowu w pracy. Nie potrafię już tak dłużej żyć, jestem nie do zniesienia, do tego mieszkamy w UK od 2 lat. Ja jestem z dziećmi w domu, a mąż pracuje po 12 godzin, czasami mniej. Widujemy się wieczorami i nie czuję więzi z nim, nie mam też często ochoty na seks, a mój mąż chciałby go uprawiać najchętniej kilka razy dziennie. Nie potrafię dłużej tak żyć, bardzo chciałabym wrócić do Polski, ale nie mamy żadnych perspektyw, nie dalibyśmy rady finansowo, nie skończyłam żadnej szkoły, zaczęłam liceum, ale po 1,5 roku zrezygnowałam, bo wyprowadziliśmy się z kraju, no i dziecko. Postanowiliśmy, że będę pracować jeszcze przez rok, bo ja bardzo chcę zapewnić moim dziewczynkom lepszy start w życiu od tego, który ja miałam, więc chcę odłożyć na mieszkanie i wtedy wrócić do kraju. Bardzo też się boję o dziewczynki, o męża, że coś może im się stać. Mam jakieś fobie, wydaje mi się, że mój mąż może skrzywdzić dzieci, choć nie mam żadnych podstaw, żeby tak sądzić, jestem przewrażliwiona. Myślę, że za wszystko staram się obwinić mojego dręczyciela-ojczyma, ale czy tamto zdarzenia mogło mieć na mnie aż taki wpływ? Boję się też powrotu do kraju, boję się, że on może chcieć mnie zniszczyć. Gdy miałam 16 lat, wykrzyczałam przed rodzeństwem, co mi zrobił, przerabiał też moje zdjęcia i umieszczał w Internecie, doklejał moją głowę do nagiej sylwetki jakiejś kobiety. Gdy miałam kilkanaście lat, przez to wszyscy w szkole się ze mnie śmiali, więc unikałam szkoły i kontaktu z rówieśnikami. Zawsze ktoś chciał mnie zmieniać, to kolor włosów, to styl ubierania, zatrąciłam moją tożsamość, i tak jak kiedyś wydawało mi się, że wszystko mogę, to teraz nie jestem w stanie nic zrobić. Proszę o pomoc, co mam robić? Jak odnaleźć siebie?

Dotyczy: Neurologia Nerwica
Patronaty