Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Lęk, śmiech bez powodu i napady złych wspomnień - co to może być?

Dzień dobry, od pewnego czasu (2 mies.) wszystko mnie drażni. Dosłownie wszystko i strasznie się denerwuję. Przejmuję się szkołą i rodziną. Choćbym chciała puścić na luz, to nie mogę. Czasami nie mogę spać albo długo zasypiam. Prawie wcale nie czuję...

Dzień dobry, od pewnego czasu (2 mies.) wszystko mnie drażni. Dosłownie wszystko i strasznie się denerwuję. Przejmuję się szkołą i rodziną. Choćbym chciała puścić na luz, to nie mogę. Czasami nie mogę spać albo długo zasypiam. Prawie wcale nie czuję głodu. A jeśli jestem głodna, to mnie boli przy tym głowa (w ten sposób mój żołądek upomina się o jedzenie). Często płaczę, nawet z nijakiego powodu. Przypomina mi się, co najgorsze. I wszystkiego się boję. Wyzwań, czy nawet piłki (od razu wyobrażam sobie, że nią dostanę). Mam 13 lat. Idę niedługo po wyniki, być może brakuje mi czegoś i dlatego tak jest. Poza tym często się śmieję. Bez powodu. Od razu bierze mnie na śmianie ;) Co to może być? Bezradna

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Mam 14 lat i jestem nieszczęśliwa - jak długo jeszcze to potrwa?

Mam 14 lat, wszystkiego mam dosyć. W domu są ciągle kłótnie. Cała rodzina mnie denerwuje. Dobrze, że mam brata i przyjaciółkę, którzy mi zawsze pomogą, wysłuchają. Cały czas płaczę, chodzę smutna. Oczywiście przed wszystkimi ukrywam mój smutek, staram się...

Mam 14 lat, wszystkiego mam dosyć. W domu są ciągle kłótnie. Cała rodzina mnie denerwuje. Dobrze, że mam brata i przyjaciółkę, którzy mi zawsze pomogą, wysłuchają. Cały czas płaczę, chodzę smutna. Oczywiście przed wszystkimi ukrywam mój smutek, staram się uśmiechać, ale jest ciężko. Proszę o odpowiedź na pytanie: Żebym mogła być szczęśliwa, ile będę musiała znosić to wszystko?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Nowe życie w nowym miejscu

Witam, Jestem 28 letnim mężczyzną, który 2 lata temu przeprowadził się do innego miasta w związku z nową pracą. Przeprowadzka zbiegła się z zakończeniem 5 letniego związku i w miarę ułożonego życia. Zaczynałem więc wszystko od nowa w mieście gdzie...

Witam, Jestem 28 letnim mężczyzną, który 2 lata temu przeprowadził się do innego miasta w związku z nową pracą. Przeprowadzka zbiegła się z zakończeniem 5 letniego związku i w miarę ułożonego życia. Zaczynałem więc wszystko od nowa w mieście gdzie nie znałem nikogo. Dziś, mimo czasu jaki minął, nie mogę powiedzieć bym ułożył sobie tutaj życie. Właściwie mam tu na myśli brak bliskiej mi osoby. Reszta gra - jestem ambitnym, konkretnym facetem, który ma dobrą prace, jest przedsiębiorczy, dba o swój wygląd, jest towarzyski, zabawny i wygadany, ale... no właśnie ale jestem również facetem, który nie może zbudować trwałej relacji z kobietą. Pracuje z ludźmi, którzy mają już swoje rodziny, bądź zamknięte towarzystwa.. w związku z tym nie mam możliwości prowadzenia bardzo towarzyskiego życia.. przychodzi piątek, każdy mówi cześć, do zobaczenia w poniedziałek, a ja wracam do mieszkania, w którym mieszkam i muszę liczyć tylko na siebie... a nie specjalnie mam pomysł, jak tą sytuację odmienić.  Z jednej strony wiem, że siedząc w domu, nie mam szans kogoś ciekawego poznać, ale z drugiej, to mimo tego, że jestem raczej otwartą i towarzyską osobą, to jakoś sobie nie wyobrażam, że wychodzę sam na miasto i zagaduję do przypadkowo napotkanych ludzi. Relacje jakie buduje z kobietami są bardzo dziwne.. bo albo przyciągam kobiety zajęte w kilkuletnich związkach, albo próbuję przez internet nawiązać jakieś kontakty, które do tej pory nie wiele były warte. Jestem dość wymagającym facetem, który szuka prawdziwego zaangażowania. Zauważyłem, że zbyt oczywiste sytuacje (np. poznanie kogoś na portalu randkowym, kto też szuka) bardzo szybko mnie nudzą. Jest to jednak jedyna możliwość poznania kogokolwiek, przynajmniej takie mam aktualnie wyobrażenie. Tkwię trochę w martwym punkcie, bo z jednej strony nie wierzę w powodzenie internetowych randek, a z drugiej nie mam pomysłu jak stworzyć sobie sytuację do poznania wartościowej kobiety, która byłaby mnie w stanie sobą zainteresować i nie byłaby przy okazji uwikłana w kilkuletni związek, w którym nie jest do końca szczęśliwa. Taka patowa sytuacja coraz bardziej mnie przygnębia.. czasem mi się wydaję, że za bardzo chce odmienić swój los i za dużo tracę na to energii. W związku z tą sytuacją nie potrafię się cieszyć z innych rzeczy, jak np. sukcesy zawodowe. Dodatkowo nie do końca zamknięte relacje z kobietami, które nie potrafią się zdecydować co do tego kim chcą bym dla nich był, dolewają oliwy do ognia. Mój poziom zadowolenia z życia bardzo spada, choć tak naprawdę poza brakiem bliskiej osoby, nie mogę narzekać. Wprowadza to zniechęcenie i boję się, że może to doprowadzić do problemów w innych dziedzinach życia. Co robić? Jakie jest wyjście? Już myślałem o przeprowadzce, w miejsce gdzie mam więcej znajomych, ale nie chce się tułać w poszukiwaniu szczęścia.

Łatwo wpadam w złość - dlaczego tak się dzieje?

Witam. Jestem na ogół osobą spokojną, ale jeśli jakiś czynnik przekroczy pewien poziom, wpadam w złość. Zazwyczaj staram się panować nad swoimi emocjami (z większym lub mniejszym skutkiem), ale w tych sytuacjach nie potrafię: są one dla mnie nieprzewidywalne. Złość...

Witam. Jestem na ogół osobą spokojną, ale jeśli jakiś czynnik przekroczy pewien poziom, wpadam w złość. Zazwyczaj staram się panować nad swoimi emocjami (z większym lub mniejszym skutkiem), ale w tych sytuacjach nie potrafię: są one dla mnie nieprzewidywalne. Złość z kolei pobudza mnie ku agresji fizycznej - nad czym dotąd zawsze udawało mi się zapanować. Jestem mężczyzną w wieku ~30 lat. Chciałbym się dowiedzieć, czy istnieją sposoby panowania nad takimi atakami złości. Jaka może być przyczyna (lub jak mogę taką zidentyfikować) oraz cokolwiek będzie tutaj stosowne? Z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Brakuje mi pewności siebie - jak mogłabym to zmienić?

Jestem 20-letnią studentką. Brakuje mi pewności siebie. Często mam wrażenie, że nie spełniam oczekiwań i wymagań innych ludzi, i mam z tego powodu poczucie winy. Jestem osobą, która lubi czasem pobyć sama, ale nie za długo. Mam tylko kilku przyjaciół....

Jestem 20-letnią studentką. Brakuje mi pewności siebie. Często mam wrażenie, że nie spełniam oczekiwań i wymagań innych ludzi, i mam z tego powodu poczucie winy. Jestem osobą, która lubi czasem pobyć sama, ale nie za długo. Mam tylko kilku przyjaciół. Rzadko wychodzę na imprezy, bo raczej za nimi nie przepadam. A może po prostu się boję. Bardzo często zamykam się w swoim świecie marzeń, uciekam od rzeczywistości. Raczej trudno mi się skoncentrować na teraźniejszości. Nie mam problemów z nauką, wręcz przeciwnie - jestem ambitna i uważam swój intelekt oraz wiedzę za mój jedyny atut i kapitał. Mam też swoje pasje, które są dla mnie bardzo ważne, gdyż dzięki temu realizuję się artystycznie. Często towarzyszy mi jednak uczucie wyobcowania. Mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie albo że ludzie źle tłumaczą sobie moje zachowanie. Jestem osobą wrażliwą i emocjonalną, szybko zmieniają mi się nastroje. Jeśli kogoś lubię, to jawnie to okazuję. Boleśnie odczuwam odtrącenie. Bardzo potrzebuję bliskości drugiego człowieka, bratniej duszy. Nie lubię czuć się pozostawiona sama sobie. Często szukam wsparcia u osób silniejszych ode mnie, zwykle u moich nauczycieli. Najbardziej motywują mnie sukcesy, bo wtedy wiem, że stać mnie na jeszcze więcej. Motywacją jest także dla mnie poparcie innych osób. Czasem towarzyszy mi jakieś poczucie lęku i ktoś musi mnie popchnąć do działania. Mimo swoich 20 lat nie byłam jeszcze w stałym związku. Czy to powód do niepokoju? Czy to świadczy o emocjonalnej niedojrzałości? Co mogę zrobić, żeby zyskać pewność siebie? Jak mogę nad tym pracować? Czy powinnam zgłosić się do psychologa? Bardzo chciałabym to zmienić, ale nie wiem jak...

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mam bardzo niską samoocenę - gdzie mogę szukać pomocy?

Witam, mam 18 lat. Mieszkam w dość dużej miejscowości pod Warszawą, od dziecka moje życie było spartolone: ojciec alkoholik, który bardzo często nadużywał alkoholu do stanu nieprzytomności, ciągłe problemy z nim, mama zarabiała za granicą, ja z siostrami zostawałem w...

Witam, mam 18 lat. Mieszkam w dość dużej miejscowości pod Warszawą, od dziecka moje życie było spartolone: ojciec alkoholik, który bardzo często nadużywał alkoholu do stanu nieprzytomności, ciągłe problemy z nim, mama zarabiała za granicą, ja z siostrami zostawałem w domu i często zmagałem się z moim ojcem alkoholikiem i ogólnie z własnymi problemami. Od dziecka miałem wielu znajomych, tzn. bardzo chciałem ich mieć. Niedaleko mnie mieszka taki chłopak, z którym niestety zakolegowaliśmy się, ale on wobec mnie nigdy nie był OK - od dziecka dostawałem od niego lanie, byłem ciągle zastraszany i poniżany przy innych, mimo to on ciągle przepraszał i ciągle chciał kontynuować ze mną znajomość. Mimo że go nienawidzę, to ciągle dzwoni i pisze, i namawia mnie na spotkania i różne imprezy, ale w towarzystwie poniża mnie i śmieje się za moimi plecami, a później przeprasza i tak w kółko. Chłopak ten jest bardzo agresywny wobec mnie i nie cieszy się dobrą opinią, jest raczej uważany za złego typa i nie ma wielu prawdziwych kolegów, w ogóle ich nie ma, a ja się go panicznie boję. Ze strachu przed nim ulegam mu i nigdy się jeszcze mu nie postawiłem. Zakochałem się kiedyś w dziewczynie, lecz nigdy jej tego nie powiedziałem. Wstydziłem się, a on ciągle działał na moją niekorzyść i robił mi złą opinię u innych. Miłość minęła, a ja całkowicie zmieniłem poglądy, zacząłem się interesować chłopcami. Na początku nie zdawałem sobie z tego sprawy, myślałem, że to takie szukanie kumpla, ale później było gorzej i to już jest pierwsza rzecz, której nienawidzę w sobie! Zacząłem szukać tzw. "przyjaciela" i robiłem to w swojej miejscowości przez Internet, komunikatory. Przychodził okres, kiedy wpadałem w kompletną depresję (co ja robię, co to w ogóle znaczy, dlaczego ja?). Zacząłem palić marihuanę, paliłem od 15. do 18. roku życia, praktycznie można powiedzieć - nachalnie i nałogowo. Było mi z tym dobrze, zapominałem wtedy o swoich kompleksach i swoich ułomnościach, miałem uznanie i wielu kumpli. Ciągle dobrze spędzaliśmy ze sobą czas, a mi się to podobało, ale jak ze wszystkim - można przesadzić i tak stało się ze mną. Z powodu mojej orientacji podczas palenia marihuany popadałem w taki stan, że po prostu słyszałem, jak moi koledzy mówią do mnie "ty, to jest pedał, on jest gejem”. Nie wiedziałem, czy to jakieś omamy, czy naprawdę tak się dzieje. Nie potrafiłem się ogarnąć, nie wiedziałem w ogóle, jak zareagować. Później przez kilka dni dochodziłem do siebie i rozmawiałem z nimi o tym problemie. Twierdzili, że nic takiego nie było i że sobie wkręcam. Ucieszyłem się i później jak zwykle paliłem dalej, miałem nadzieję, że to już się nie powtórzy, ale powtarzało się coraz częściej. Przestałem palić, stwierdziłem, iż to przez to są te wszystkie moje problemy, ale wiele się nie zmieniło. Zacząłem się bać ludzi, mam wrażenie, że ciągle ktoś mnie obgaduje za plecami, że wszyscy wiedzą, że mam pociąg do chłopaków. Nie potrafię sobie z tym poradzić, ciągle słyszę jakieś niewyraźne słowa typu „pedał” albo „gej”. Mam wrażenie, że to do mnie, nie potrafię już rozmawiać z ludźmi, nie wiem o czym. Ciągle mam wrażenie, że wszyscy coś przede mną ukrywają, nie podobam się sam sobie. Patrzę w lusterko i myślę, że wyglądam jak pedał, od kilku lat nie zmieniam garderoby. Poszedłem ostatnio do sklepu, by kupić jakiś ubiór i nic nie kupiłem. Ciągle mam jakieś lęki, ciągle mam wizję siebie, że zostanę dnem, że nie poradzę sobie, że zostanę sam. Poszedłem kiedyś z kolegami do baru, koleś powiedział, że słyszał, że jestem gejem i że to mówił ten koleś, który mnie tak źle traktuje. Zaczęli się śmiać, a ja nie wiedziałem, jak mam się zachować, co odpowiedzieć. Nie potrafię już w ogóle się bronić ;/ Często też moi dobrzy kumple zabierają mnie ze sobą do baru i tam nie czuję się dobrze. Mam też złe relacje z dziewczynami, boję się po prostu ludzi, do tego ten gość, mój kolega, który od dziecka mnie tak źle traktuje, chodzi i mówi, że jestem jego najlepszym przyjacielem. Ciągle pisze i chce, bym się z nim spotkał itd., a ja nie potrafię mu odmówić. Nie wiem jak, nie wiem też, jak sprawić, by w końcu zejść na ziemię. Proszę, pomóżcie mi. Krystian  

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego ciągle jestem zmęczona, ociężała i na nic nie mam ochoty?

Witam. Mam 17 lat. Kiedy przychodzę ze szkoły, nie mam siły już się uczyć. Nic mi się nie chce, czuję się śpiąca, zmęczona, ociężała. Dopiero po mocnej kawie jestem w stanie funkcjonować. Poza tym od około 3 tygodni mam wzmożony...

Witam. Mam 17 lat. Kiedy przychodzę ze szkoły, nie mam siły już się uczyć. Nic mi się nie chce, czuję się śpiąca, zmęczona, ociężała. Dopiero po mocnej kawie jestem w stanie funkcjonować. Poza tym od około 3 tygodni mam wzmożony apetyt, jem dużo więcej niż wcześniej. Od jakiegoś czasu nie miesiączkuję regularnie. Jakie mogą być tego przyczyny? Czy brakuje mi jakichś witamin? Co mam z tym zrobić?    

odpowiada 2 ekspertów:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Problemy okresu dojrzewania - jak sobie z nimi radzić?

Witam! Mam 16 lat, przechodzę okres dojrzewania i kompletnie sobie nie radzę. Jestem w fatalnym stanie emocjonalnym. Bardzo często płaczę; jestem nieszczęśliwa - wręcz załamana. Wszystko mnie drażni, irytuje. Ciągle na kogoś krzyczę, bo wszyscy i wszystko mnie denerwuje....

Witam! Mam 16 lat, przechodzę okres dojrzewania i kompletnie sobie nie radzę. Jestem w fatalnym stanie emocjonalnym. Bardzo często płaczę; jestem nieszczęśliwa - wręcz załamana. Wszystko mnie drażni, irytuje. Ciągle na kogoś krzyczę, bo wszyscy i wszystko mnie denerwuje. Do tego nic mi się nie chce i wszystko wydaje się być bez sensu. Do tego nie dogaduję się z rodziną. Za kilka miesięcy zostanę uczennicą szkoły średniej. Czekam na to jak na zbawienie. Na zmianę otoczenia. Liczę również na to, że będę mogła zamieszkać w internacie i odpocząć trochę od mojej rodziny. Do ilu lat będę jeszcze przeżywać coś takiego?

Niskie poczucie własnej wartości - czy jest na to sposób?

Witam, mam 25 lat, już od dłuższego czasu mam problemy ze swoimi emocjami. Zawsze byłam skłonna do apatii i złego samopoczucia, ale teraz jest najgorzej. Jestem bardzo nerwowa (zdarzało mi się już zażywać tabletki uspokajające), a błahe sprawy potrafią...

Witam, mam 25 lat, już od dłuższego czasu mam problemy ze swoimi emocjami. Zawsze byłam skłonna do apatii i złego samopoczucia, ale teraz jest najgorzej. Jestem bardzo nerwowa (zdarzało mi się już zażywać tabletki uspokajające), a błahe sprawy potrafią doprowadzić mnie do furii i wtedy wyżywam się na najbliższych. Czuję się też bardzo przygnębiona i mam trudności z podejmowaniem decyzji (przebywam teraz za granicą i muszę się zdecydować, czy wrócić do Polski, czy zostać tu). Ta sytuacja kompletnie mnie wyczerpuje i problem ten urósł w moich oczach do gigantycznych rozmiarów. Na nic nie mam ochoty, ciągle czuję zmęczenie i najchętniej nie wychodziłabym z łóżka. Do tego wszystkiego czuję, że zaniedbuję swoje dziecko, bo nie poświęcam mu tyle uwagi, ile powinnam. Mam też wrażenie, że jedzenie poprawia mi humor (mam niesamowity apetyt), ale zdarza się też tak, że mogę wcale nie jeść. Czuję się bezużyteczna, brzydka i czasem, jak patrzę w lustro, to denerwuje mnie moje odbicie, a gdy jestem w towarzystwie ładnych kobiet, to już jest koniec, czuję zazdrość, złość i odechciewa mi się wszystkiego. Gdy jestem z mężem np. w sklepie i minie nas ładna kobieta, to jestem obrażona na męża (nawet jeśli na nią nie spojrzał), bo mam wrażenie, że wolałby ją niż mnie i że uważa, że jestem od niej brzydsza (najgorsze jest to, że nie wiem, czemu tak czuję, bo nigdy nie dał mi do zrozumienia, że mu się nie podobam, wręcz przeciwnie - bardzo często powtarza mi, że jestem bardzo ładna i wartościowa), czasem bywa, że mówię sama sobie na głos, że jestem beznadziejna i głupia, zwłaszcza kiedy coś mi nie wychodzi. Bywa, że się śmieję i mam lepsze dni, ale to za chwilę mija. Mam straszną huśtawkę nastrojów, raz się śmieję, a za chwilę płaczę albo roznoszą mnie nerwy, a gdy już się denerwuję, to do tego stopnia, że mnie głowa zaczyna boleć i mam ochotę coś rozwalić. Często myślę o chorobach, że coś mi jest albo coś stanie się mojemu mężowi i zostanę sama. Boje się, że spotka mnie coś złego, bo nie wierzę w to, że może mi się dobrze układać (ludziom przytrafiają się takie okropne rzeczy, więc dlaczego nie mnie). Ostatnio stwierdziłam, że zachowuję się jak chora psychicznie, i zastanawiam się, czy nie potrzebuję pomocy. Dziękuję i pozdrawiam.  

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jestem nieśmiały i skryty - jak mogę z tym walczyć?

Jestem Mateusz i mam 17 lat. Chciałbym na początek napisać, że jestem człowiekiem o niskiej samoocenie (nieśmiałość, skrytość, stres, depresja). Gdy mam coś zrobić, to się tego boję, np. rozmowy z kimś w cztery oczy czy w towarzystwie....

Jestem Mateusz i mam 17 lat. Chciałbym na początek napisać, że jestem człowiekiem o niskiej samoocenie (nieśmiałość, skrytość, stres, depresja). Gdy mam coś zrobić, to się tego boję, np. rozmowy z kimś w cztery oczy czy w towarzystwie. Włącza mi się jakaś blokada myśli, nie wiem, co mam powiedzieć, a jak już coś powiem, to o swoich problemach, i wtedy uważa mnie ten ktoś za gorszego i mnie olewa i zaczyna nie lubić. Albo jak ktoś każe mi coś zrobić, np. w szkole, to mi nie wychodzi. Wtedy zaczynam myśleć o sobie, przychodzą mi też dziwne myśli do głowy, np. że mi się nie uda i będą się ze mnie wszyscy śmiali. I jeszcze jedno: gdy mam jakieś śmieszne tematy w głowie, to one są zamknięte i nie chcą się otworzyć. Bardzo żałuję, dlatego przychodząc ze szkoły, jestem strasznie zdenerwowany. Zastanawiam się czasami, dlaczego tego nie zrobiłem, ale ja jestem głupi. Prosiłbym jak najbardziej o pomoc, nie chcę żadnych rad o psychologach, bo to nie warto, tylko skuteczne porady.

Nie wiem, kim jestem - co mam robić?

Ja, mająca 20 lat, nie mam pytań, które można podsumować jednym "co dalej z moim życiem?". Mam rodzinę, gdzie pojawiają się normalne rodzinne problemy. W skutek pewnych zbiegów okoliczności studiuję to, co chcę i chciałam studiować. Uczę się z grupą...

Ja, mająca 20 lat, nie mam pytań, które można podsumować jednym "co dalej z moim życiem?". Mam rodzinę, gdzie pojawiają się normalne rodzinne problemy. W skutek pewnych zbiegów okoliczności studiuję to, co chcę i chciałam studiować. Uczę się z grupą naprawdę świetnych osób. Jako studentka I roku znalazłam naprawdę dobrą pracę. Mam przyjaciół, a doskonale znam powagę tego słowa, nie używam go pochopnie. W tej chwili żyję w normalnym mieszkaniu, trochę lepszym niż typowo studenckim, z normalnymi ludźmi. Nie jestem uważana za osobę brzydką. Nie mam problemów z wagą. Mam zainteresowania, którymi się zajmuję. Lubię sport. Owszem, trzeba uważać na wydatki. Czasami na coś nie wystarczy, czasami się nie przelewa. Ale radzę sobie i akceptuję to, co mam. Przyjemnie to wszystko wygląda. Co tu więc nie gra? Czuję się pusta. To, że akceptuję to, co mam, nie oznacza, że jestem szczęśliwa, a przecież każdy do szczęścia dąży. Zżera mnie obojętność. Po sytuacjach trudnych, gdzie miałam myśli samobójcze, które to myśli czasami jednak wracają (Nie, nie zrobiłabym tego. Nie warto. Muszę żyć dla mamy i może dla paru innych osób), stałam się zupełnie obojętna. Nie smucą mnie problemy, mało co mnie cieszy. Co jest nie tak? To brak miłości chyba. Tak, mam czas. Ale kiedy moje rówieśniczki miały za sobą swoje miłości, ja co najwyżej dwa razy się zauroczyłam. Bez wzajemności oczywiście. Nigdy nikogo nie miałam do tej pory, a w dzisiejszych czasach nie jest to normalne. Sama, chyba nawet trochę na siłę, staram się być samodzielna, samowystarczalna. Nie chcę być postrzegana jako mała bezbronna dziewczynka. Już jako mała dziewczynka wolałam trenować sztuki walki niż taniec, co robiłam zresztą w czasach licealnych. Jednak moje zamiłowanie do bicia się, nie wyklucza faktu, że chcę być kobieca. Nie jestem "babochłopem". Wracając do miłości. Może raz, może dwa ktoś we mnie. Może nawet teraz ktoś daje mi jakieś oznaki. A może tak mi się tylko wydaje. Może nawet to moje obecne zauroczenie. Oczywiście czasami wydaje mi się, że ja mu się podobam, ale to pewnie z powodu zauroczenia. To nie jest możliwe, bo widziałam, jak zachowuje się w stosunku do innej, którą sam co prawda określił "kumpelą". Nie, tak nie traktuje się nawet tych lepszych koleżanek. Dlatego sama muszę miażdżyć swoje nadzieje i czekać, aż mi przejdzie. Nie chcę go widzieć, czuć jego zapachu, słyszeć jego głosu, z jednoczesnym codziennym oczekiwaniem spotkania. Nie wiem, jak to jest z poczuciem mojej własnej wartości. Chyba jest niskie. Boję się usłyszeć, że jestem głupia. I to mój jedyny lęk. Nawet nie wiem, kim jestem. Nie wiem też, jaki mam temperament. Przy wypełnianiu specjalnie stworzonego testu dowiedziałam się, że jestem sangwiniko-melancholiko-flegmatyko-cholerykiem. Z delikatnym naciskiem na to ostatnie. Jakie jest moje pytanie? Kim jestem? Kiedy jestem sobą? Wiem, jak ma potoczyć się moje życie, ale nie wiem, do czego mam dążyć, kiedy mowa tu o uczuciach. Ktoś starszy i o wiele mądrzejszy stwierdził, że mam dwie twarze. Ta na co dzień, delikatna i niemalże dziecięca, jest maską dziewczyny, o której mówi się "ona jest twarda". Podobno widać to na zdjęciach. Nie wiem sama. Tak właściwie stwierdzono dwa razy. Nie potrafię zrobić tak, żeby zakochać się ze wzajemnością, dlatego rezygnuję i zostaję sama. Choć to nie jest pozytywne w żaden sposób. I nie potrafię tego w żaden sposób wypowiedzieć komukolwiek. Nie wiem tak naprawdę, jakie jest moje pytanie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam 16 lat i niską samoocenę - jak mogłabym to zmienić?

Mam 16 lat, od pewnego czasu mam trudności w szkole z rówieśnikami i nauką. Nie jestem osobą pewną siebie i mam niskie poczucie własnej wartości, przez co jestem zamknięta w sobie. Piszę to, ponieważ to nienormalne, żeby w moim wieku...

Mam 16 lat, od pewnego czasu mam trudności w szkole z rówieśnikami i nauką. Nie jestem osobą pewną siebie i mam niskie poczucie własnej wartości, przez co jestem zamknięta w sobie. Piszę to, ponieważ to nienormalne, żeby w moim wieku czuć się niepotrzebnym. Za każdym razem boję się mojego życia, jestem nieapetyczna, ciągle mam jakieś doły, chodzę z opuszczoną głową i smutna. Nie mam chęci do życia. Uważam, że nie jestem atrakcyjna. Każda moja koleżanka ma chłopaka, a ja nie mam. Strasznie chciałabym przynajmniej być komuś potrzebna.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co robić: 4-latek płacze przez sen

Mój synek ma skończone 4 latka, od zawsze miał tendencje do wybudzania się w nocy, jednak wystarczyło pojawienie się któregoś z rodziców w jego pokoju i zasypiał znów bez problemów, nawet gdy nie kładliśmy się obok niego. Od kilku nocy...

Mój synek ma skończone 4 latka, od zawsze miał tendencje do wybudzania się w nocy, jednak wystarczyło pojawienie się któregoś z rodziców w jego pokoju i zasypiał znów bez problemów, nawet gdy nie kładliśmy się obok niego. Od kilku nocy popłakuje i jęczy we śnie, staram się go obudzić sądząc, że coś złego mu się śni, ale nie zawsze mogę się z nim porozumieć, bo jest w takim półśnie nadal popłakując i jęcząc. Po krótkim czasie się uspokaja po to, aby po godzinie wszystko się powtórzyło i tak kilka razy w nocy. Nie wiem co robić. Jako dwulatek miał lamblie i wtedy też z tego co pamiętam gorzej spał, ale to co jest teraz to jakaś masakra. Do tego dużo gorzej je i jest ogólnie markotny również w dzień. Proszę o podpowiedź co robić i w jakim kierunku szukać rozwiązania - psycholog? pasożyty? Czy może jeszcze coś innego?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska
Mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Moje dziecko mówi "kocham Cię" po 40 razy dziennie - czy to jest normalne?

Witam. Obecnie jestem po rozwodzie, mam dziecko w wieku 7 lat, mieszka ono razem z mamą, ja natomiast mam je w każdy weekend, od piątku do niedzieli wieczorem. Jesteśmy już po rozwodzie 3 lata, zauważyłem, że Kasperek - tak...

Witam. Obecnie jestem po rozwodzie, mam dziecko w wieku 7 lat, mieszka ono razem z mamą, ja natomiast mam je w każdy weekend, od piątku do niedzieli wieczorem. Jesteśmy już po rozwodzie 3 lata, zauważyłem, że Kasperek - tak ma na imię mój synuś - mówi mi każdego dnia słowa "kocham Cię, tata" lub "kocham Cię bardzo". Potrafi, bawiąc się i ot, tak nagle, powiedzieć te słowa oraz w każdej innej sytuacji, nawet będąc w sklepie czy na placu zabaw lub grając w piłkę. Około 30-40 razy dziennie. Myślę, że czegoś mu brakuje, bo niepokoją mnie tak nagłe słowa "kocham Cię". Czy to jest normalne? Robert

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Cierpię z powodu niskiego poczucia własnej wartości - jak mogę sobie pomóc?

Witam. Jestem 17-letnią dziewczyną. Odkąd pamiętam, cierpię przez moją niską samoocenę. Wydaję się sobie gorsza od innych, przez co trudno mi nawiązywać kontakty. Nie potrafię podejść do jakiejś osoby i sama z siebie zacząć rozmowy. Nie mam pojęcia, jak...

Witam. Jestem 17-letnią dziewczyną. Odkąd pamiętam, cierpię przez moją niską samoocenę. Wydaję się sobie gorsza od innych, przez co trudno mi nawiązywać kontakty. Nie potrafię podejść do jakiejś osoby i sama z siebie zacząć rozmowy. Nie mam pojęcia, jak mam z nią rozmawiać. Boję się, że mnie wyśmieje. W tamtym roku poszłam do liceum, przez co zmieniłam zupełnie otoczenie. W nowej szkole nie miałam nikogo znajomego, byłam tam zupełnie obca, przez co było mi jeszcze ciężej. Na dzień dzisiejszy mam tam jedną dobrą znajomą, z którą rozmawiam normalnie i się nie krępuję. Ale ona nie ma tylko mnie. Jest bardzo otwarta i rozgadana. Chyba tylko dlatego ją poznałam, bo zagadała do mnie. Po za tym wydaje mi się, że gdy idę sama korytarzem, to wszyscy na mnie patrzą i się ze mnie śmieją. Niedawno rzucił mnie chłopak. Okropnie się z tym czuję. On był dla mnie całym światem. Jedyną osobą, której tak naprawdę na mnie zależało. Jedyną, której mogłam się wyżalić, z którą mogłam szczerze porozmawiać. Gdy był, wiedziałam, że mam do kogo wracać. Teraz moje życie to błędne koło. Nie mam już z kim rozmawiać. Mam jednego przyjaciela, ale on nie pomaga mi w moich problemach. Chyba nie umie... Mówi mi, że niektóre osoby nie mają zupełnie nikogo. A ja mam kogoś? Na rodziców nie mogę liczyć, moja mama sama parę lat temu miała dużą depresję. Teraz jeździ za granicę do pracy, więc nie ma jej cały czas. Czuję się naprawę bardzo samotnie. Straciłam ukochaną osobę. Nie mam przyjaciół. Nie mam gdzie wychodzić. Ostatnio miałam ferie, które całe przesiedziałam w domu. Nie wiem, co mam robić. Jest mi cały czas źle, to już trwa od 2 miesięcy. Gdy miałam chłopaka, też oczywiście doskwierała mi samotność, ale tylko w szkole. Teraz już nie mam nikogo. Myślałam nieraz o samobójstwie. Czuję się naprawdę bardzo okropnie. Wątpię, żebym kiedykolwiek jeszcze znalazła ukochaną osobę. To, że poznałam jakoś akurat jego, było dla mnie ogromnym szczęściem. Teraz już go nie ma. A ja nie wiem, co mam z tym wszystkim zrobić. Popadam w depresję. Najchętniej bym przespała całe dnie i obudziła się dopiero, jak będzie dobrze.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Mam kompleksy z powodu sylwetki - jak z nimi walczyć?

Mam dość nietypowy problem. Już od szkoły zawodowej spotykałem się z brakiem akceptacji ludzi w szkole. Wszyscy w kółko pogrążali mnie, wyśmiewając się z mojej postury. Nie przechodziło to przeze mnie jak przez sito, tylko zawsze wszystko brałem do siebie,...

Mam dość nietypowy problem. Już od szkoły zawodowej spotykałem się z brakiem akceptacji ludzi w szkole. Wszyscy w kółko pogrążali mnie, wyśmiewając się z mojej postury. Nie przechodziło to przeze mnie jak przez sito, tylko zawsze wszystko brałem do siebie, przez co kompletnie się wyciszyłem, dziś już nawet nie potrafię zagadać do dziewczyny, mam lęki oraz czuję, że gdy przyjdzie czas zacząć pracę, to nie zostanę zaakceptowany przez pracodawcę. Mam 188 cm wzrostu i 60 kg wagi. Próbowałem wielokrotnie przybrać na wadze, ćwiczyć, aby coś w sobie zmienić, ale gdy ćwiczyłem, to słyszałem głosy od strony rodziny, że jeszcze bardziej wyglądam jak szkapa. Czuję się bardzo źle, gdy wyjdę na miasto czy do szkoły. Czuję, jakby ludzie na mnie patrzyli i się śmiali, że jestem chudy. Z początku wszystko puszczałem w niepamięć, dziś, gdy już staję się powoli dorosłą osobą, nie potrafię sobie z tym poradzić, czuję się zdołowany, czuję, że najlepsze wyjście to nie wychodzić z domu, bo znów będą się ze mnie śmiać. Choć ze strony rodziny na co dzień nie słyszę "ale jesteś chudy", to czuję też pewien dyskomfort. Nie chcę ich zawieść, nie chcę być zawsze sam, bez znajomości, mam już tego po całości dość i nie wiem, co zrobić, skoro wszystkie moje kroki nie pomagają. Próbowałem zagadywać do ludzi, ale po czasie znów spotkałem się z ich agresją, bo jestem inny, bo jestem chudy, często dochodziło do niezręcznych sytuacji. Myślę sobie: no cóż, w szkole tak zawsze jest, że ktoś musi być ofiarą, mimo że trzymam się z grupą osób, która ma ten sam problem, to czuję się, jakbym był sam. Są też momenty, kiedy wszystko jest w porządku, ale zawsze musi wrócić ten zły czas.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mój mąż wykańcza mnie psychicznie - jak rozwiązać ten problem?

Witam. Mam 23 lata, jestem w związku z mężem od 6 lat, po ślubie 4 lata. Nasze problemy, spięcia, kłótnie zaczęły się od zaciętego zainteresowania pornografią przez męża. Nieustannie znajdowałam w komputerze przerażająco wielkie ilości obrzydliwych filmów porno. Potem maskował...

Witam. Mam 23 lata, jestem w związku z mężem od 6 lat, po ślubie 4 lata. Nasze problemy, spięcia, kłótnie zaczęły się od zaciętego zainteresowania pornografią przez męża. Nieustannie znajdowałam w komputerze przerażająco wielkie ilości obrzydliwych filmów porno. Potem maskował się, kłamał, oszukiwał, przyznawał się do błędu, chciał podjąć nawet terapię, ale to tylko były puste słowa. Potem pojawiły się dziwne HUMORY. Był wesoły jednego dnia, wszystko grało, następnego płakał, wszystko się mu zawalało, z niczym nie umiał sobie poradzić. Gdy pytałam, co się stało, mówił, że nic, zamykał się w sobie. Ja się oczywiście starałam pomóc, ale na darmo. Przez kilka dni nie odzywał się do mnie, był obrażony. Ja płakałam, bo nie umiałam mu pomóc, a on nie chciał dać sobie pomóc. Nagle mu przechodziło i jak gdyby nic wszystko wraca do normy, jest ok, za kilka dni to samo. Ja mam już dosyć tego, ciągle płaczę i chowam się po kątach, boję się zawsze, kiedy wraca, jaki będzie miał humor, czy się będzie czepiał o byle paproch, czy będzie zadowolony... Najgorsze jest to, że mamy synka i on na to patrzy, jak jego tata jest nieustabilizowany, ma ewidentne problemy emocjonalne. Kłócimy się często, a raczej on krzyczy na mnie i obraża się o błahostki. Rwę sobie włosy z głowy, żeby było dobrze, ale on się wcale nie stara, czuje się najważniejszy i wcale mnie nie docenia, nie widzi, jaka jestem nieszczęśliwa, a on popaprany - przepraszam, ale taki jest, a ja już sobie z tym nie radzę, czasem chcę się zabić, żeby już było lżej, ale mam dla kogo żyć (dla synka 4-latka). Chciałabym go zostawić, ale się boję, że się zabije. Że syn się źle wychowa bez ojca... Zawsze to ja przepraszam i pierwsza wyciągam rękę, choć nie z mojej winy doszło do kłótni, dla świętego spokoju, żeby było w miarę normalniej, ale jak tak długo można żyć, to bezustanna męka. Od 3 lat tak jest, nawet coraz gorzej. Kiedyś krzyczał, teraz wszystko ma gdzieś, gdy przyjdzie nagle ten jego "stan", to nic się nie liczy, że np. dziecko ma jechać do lekarza czy ma przyjść elektryk. Jak proszę o pomoc czy radę, słyszę tylko: "rób, co chcesz", a ja muszę na łeb na szyję załatwiać dojazd do lekarza... Nie wiem, co robić. To jakby dwie osobowości. Zakochałam się w kimś zupełnie innym, nie radzę sobie...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Córka źle się czuje w szkole - o czym mogą świadczyć jej objawy?

Moja córka chodzi do szkoły, a tam są takie dzieci i jej dogadują itp. Od 6 miesięcy jak poszła do tej szkoły ma takie objawy, jak: lęki, bezsenność, przygnębienie, częste bóle głowy, krew z nosa; trzęsą jej się...

Moja córka chodzi do szkoły, a tam są takie dzieci i jej dogadują itp. Od 6 miesięcy jak poszła do tej szkoły ma takie objawy, jak: lęki, bezsenność, przygnębienie, częste bóle głowy, krew z nosa; trzęsą jej się ręce, prawie nic nie je, ciągle płacze. Czego to mogą być objawy? Co mam z tym zrobić? Boję się, żeby moje dziecko nie wpadło w jakąś chorobę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Brak kontroli nad sobą - jak z tym walczyć?

Dzień dobry. Jestem bardzo nerwową osobą. Bardzo łatwo wyprowadzić mnie z równowagi i sprowokować. I nie mam żadnych zahamowań, co sprawia, że ludzie zaczynają się mnie bać. Ostatnio w szkole coś mi się nie spodobało, naskoczyłam na koleżankę, zaczęłam krzyczeć,...

Dzień dobry. Jestem bardzo nerwową osobą. Bardzo łatwo wyprowadzić mnie z równowagi i sprowokować. I nie mam żadnych zahamowań, co sprawia, że ludzie zaczynają się mnie bać. Ostatnio w szkole coś mi się nie spodobało, naskoczyłam na koleżankę, zaczęłam krzyczeć, aż się przesiadła ode mnie i dobrze, że to zrobiła, bo nie wiem, co by było, gdyby tego nie zrobiła. Nauczyciel się oburzył, że jak ja tak mogę, więc kazał wyjść i przyprowadzić wychowawczynię. Jeszcze na koniec, wychodząc z sali, mój wróg klasowy nr 1 zaśmiał się i chwytając, co było przy ręku, rzuciłam w jego stronę (tym razem był to zeszyt). Potem na następnej lekcji byłam jeszcze podenerwowana i na ciśnienie wpływał mi jeszcze ten mój wróg. Siedział, gadał. Że jest po stronie tej mojej koleżanki, z którą pokłóciłam się na początku, że oby tak dalej - coś tam do niego powiedziałam, już tego nie pamiętam. I w końcu wybuchłam, wstałam podczas lekcji, podeszłam, uderzyłam go i zaczęłam szarpać za włosy. Nauczyciel podbiegł i mnie zabrał od niego. Szarpałam się, ale usiadłam. Krzyczałam, że go zabiję, że go zniszczę. Nie myślałam, co gadam, co robię. W środku czułam nienawiść, ból, złość. Po prostu mną telepało. Z dnia na dzień jestem coraz bardziej nerwowa. Zawsze byłam nerwowa, ale ostatnimi czasy zrobiłam się jak chodząca tykająca bomba, która nie wiadomo kiedy wybuchnie. Wychowawczyni kazała mi olewać tego mego wroga, bo po nim wszystko spływa, nieważne, co do niego powiem, to ma to gdzieś. A moim słabym punktem jest to, że łatwo mnie zdenerwować. A że on o tym świetnie wie, to to wykorzystuje. Myślę, że mam nerwicę. Rozważam wizytę u psychologa. Choć i tak na pewno do niego pójdę, bo jak sama nie pójdę, to nauczyciele mnie wyślą za moją agresywność... Najgorsze, że nauczyciele wszyscy wiedzą o tym incydencie. Ech. Przerasta mnie to. Uważam, że teraz będę wszystko olewała, nie będę się martwiła czymś, co jest mało istotne. Muszę zacząć panować nad swoimi nerwami i być silna psychicznie. Nie wiem, jak to zrobię, ale muszę zacząć robić coś w tym kierunku, bo będzie tylko gorzej. Jeszcze z nerwów kogoś kiedyś zabiję. Czasami mam takie myśli. Nie wiem już sama, co mam robić.  

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Ciągle czuję się senna i zmęczona - jakie mogą być tego przyczyny?

Witam. Nie mam żadnego problemu z zasypianiem. Zajmuje mi to średnio od 2 do 5 min. Śpię 8-9 godz. Niestety po zjedzeniu śniadania znów robię się bardzo senna. Następnie ok. godz 16-17 dostaję takiego ataku senności, że nie jestem...

Witam. Nie mam żadnego problemu z zasypianiem. Zajmuje mi to średnio od 2 do 5 min. Śpię 8-9 godz. Niestety po zjedzeniu śniadania znów robię się bardzo senna. Następnie ok. godz 16-17 dostaję takiego ataku senności, że nie jestem w stanie tego opanować. Śpię kolejne 1-2 h jak zabita i mogłabym spokojnie tak spać do rana. W trakcie studiowania zdarzały mi się takie napady podczas zajęć, na których po prostu zasypiałam. Nie jestem przepracowana. Czuję ciągłe zmęczenie i bez przerwy chce mi się spać. Co może być tego przyczyną?

odpowiada 2 ekspertów:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
Patronaty