Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Poronienie - czemu partner tego nie rozumie?

Witam. Mam zaledwie 19 lat. Kilka dni temu poroniłam.Byłam w 3 tygodniu ciąży. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Co gorsza mój partner mnie nie rozumie, nie rozumie mojego smutku i żalu, twierdzi, że to nic takiego. Jak...

Witam. Mam zaledwie 19 lat. Kilka dni temu poroniłam.Byłam w 3 tygodniu ciąży. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Co gorsza mój partner mnie nie rozumie, nie rozumie mojego smutku i żalu, twierdzi, że to nic takiego. Jak mu pokazać mój ból? Pokazać to, co ja czuje?? Pragnę, aby mnie zrozumiał, nie żeby cierpiał razem ze mną, po prostu żeby mnie zrozumiał. Rozmawialiśmy wiele razy na ten temat. Mówiłam mu wszystko, jak mi jest źle, co czuję, ale on nadal tego nie rozumie. Co mogę więcej zrobić??

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Czuję się niezrozumiana

Mam dość dziwne problemy. Ciągle chcę być w centrum uwagi. Np. na studiach cały czas staram się  zwracać na siebie uwagę dziwnym zachowaniem, makijażem, ubiorem, opowieściami o charakterze mitomanii aby tylko wzbudzić zainteresowanie i by ktoś się ze mnie pośmiał....

Mam dość dziwne problemy. Ciągle chcę być w centrum uwagi. Np. na studiach cały czas staram się  zwracać na siebie uwagę dziwnym zachowaniem, makijażem, ubiorem, opowieściami o charakterze mitomanii aby tylko wzbudzić zainteresowanie i by ktoś się ze mnie pośmiał. Np. dziś jedna koleżanka opowiadała jak pali cygara to ja zaraz zaczęłam mówić, że palę trawę i haszysz choć tak nigdy nie było... A byłam zła, że nie jestem już zauważalna tylko zainteresowanie wzbudził ktoś inny ja nie byłam już taka zabawna... Często zmyślam coś aby tylko zwrócić czyjąś uwagę, by ktoś się mną zainteresował, porozmawiał, są to od pewnego czasu ludzie ze studiów i będzie mi strasznie smutno gdy studia się skończą i się rozstaniemy gdyż nie będę miała komu opowiadać o sobie... Jestem ciągle nadpobudliwa, mam gonitwę myśli, cały czas muszę rozmawiać z kimś przeważnie na swój temat, nie potrafię skupić się na bieżącej wykonywanej czynności...Ciężko mi znaleźć zrozumienie u ludzi. Być może dlatego, że w rodzinie nie bardzo mam wspólne tematy. Szukam także zapomnienia wśród towarzystwa młodszych dzieci, przy nich czuję się lepiej, jestem akceptowana, mogę swobodnie rozmawiać, beztrosko się bawić, wygłupiać, choć im się nie zwierzam oczywiście z osobistych spraw. Czuję często smutek i przygnębienie, czasem z jakiegoś powodu a niekiedy i bezpodstawnie, jestem nerwowa i gdy jestem bardzo zdenerwowana albo bardzo smutna to tnę się żyletką. Szukam również oparcia u mojej lekarki- psychiatry, ale jakoś ona bardziej skupia się na lekach niż na moich osobistych przeżyciach, chociaż zawsze jest mi przynajmniej troszkę weselej po wizycie u niej i lubię tam chodzić. A jeżeli chodzi o sprawy sercowe to nie chcę mieć nikogo- bynajmniej na razie gdyż byłabym za bardzo ograniczana i ogólnie uważam to za bezsens. Dlatego sama już nie wiem co ze sobą zrobić...

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Problem z samotnością: proszę o radę

Witajcie! Mam problem - otóż czuję się samotny. Mam 20 lat, studiuję informatykę, jestem w miarę przystojny - tak kilka razy usłyszałem. Moją pasją jest taniec, tańczę zawsze kiedy mam tylko okazję i ochotę, którą zresztą zawsze mam, dziewczyny...

Witajcie! Mam problem - otóż czuję się samotny. Mam 20 lat, studiuję informatykę, jestem w miarę przystojny - tak kilka razy usłyszałem. Moją pasją jest taniec, tańczę zawsze kiedy mam tylko okazję i ochotę, którą zresztą zawsze mam, dziewczyny uwielbiają ze mną tańczyć (jestem skromny, ale to przyznam, bo mi tak mówiły). Jestem duszą towarzystwa, ludzie lubią ze mną się bawić, imprezować, lecz mimo to czuję się samotny. Miałem w swoim życiu dziewczyny, lecz nie za dużo, ogólnie miałem 4, lecz nie były to długie związki - najdłuższy miał bowiem pół roku, zawsze starałem się wiązać na dłużej, nie kręciły mnie "jednodniówki" czy jak to tam nazywają. Nie mam jeszcze za sobą pierwszego razu, ponieważ czekam na tę jedyną. Kiedy zdaje mi się, że spotkałem tę jedyną i próbuję coś zdziałać, wszystko idzie na marne:( okazuje się, że jest zajęta albo jest po związku i póki co nie chce mieć nikogo, albo jeszcze coś innego. Teraz aktualnie jestem sam, trzymam kontakt z jedną dziewczyną, z którą mam się niebawem spotkać, ale boję się, że i to mogę zepsuć:( Macie jakieś rady? Mieliście coś podobnego? Pozdrawiam wszystkich

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Koleżanki z klasy poniżają mnie - gdzie szukać pomocy?

Mam 14 lat i jestem w pierwszej klasie gimnazjum. Dziewczyny z mojej klasy traktują mnie jak szmatę, poniżają mnie, wyśmiewają, a ja już dłużej tak nie mogę. Często myślę o samobójstwie, często mam już żyletkę przy żyle, ale nie...

Mam 14 lat i jestem w pierwszej klasie gimnazjum. Dziewczyny z mojej klasy traktują mnie jak szmatę, poniżają mnie, wyśmiewają, a ja już dłużej tak nie mogę. Często myślę o samobójstwie, często mam już żyletkę przy żyle, ale nie mogę, bo nie mogę znieść myśli, jak sobie poradzi z tym moja rodzina. Wiem, że mogę ich zranić, ale ja mam dość, ciągle się boję, bo dziewczyny mi grożą. Chociaż dorośli wiedzą, co się dzieje w mojej klasie, nie mogą nic zrobić, a ja ciągle płaczę i się kaleczę. Co z tym zrobić, jaki jest inny sposób na pozbywanie się wewnętrznego bólu? Pomóżcie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Drżenie rąk i nóg

Mam 17 lat, od kilku miesięcy trzęsą mi się nogi, gdy się denerwuję. Nie mogę wtedy ustać w miejscu. Natomiast po dużym wysiłku trzęsą mi się również ręce. Dodam też, że ponad rok temu wykryto u mnie padaczkę. Lecz... Mam 17 lat, od kilku miesięcy trzęsą mi się nogi, gdy się denerwuję. Nie mogę wtedy ustać w miejscu. Natomiast po dużym wysiłku trzęsą mi się również ręce. Dodam też, że ponad rok temu wykryto u mnie padaczkę. Lecz niedawno zaczęto zmniejszać mi dawki leków. Czy to jest z tym związane?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Paraliż senny: gdzie szukać przyczyn?

Witam. Mam 22 lata i mam pewien problem, który staje się coraz bardziej uciążliwy. Po raz trzeci dostałam w nocy paraliżu sennego, w momencie kiedy zasypiałam - nie mogłam się ruszać, próbowałam krzyczeć, ale nikt by raczej tego nie usłyszał,...

Witam. Mam 22 lata i mam pewien problem, który staje się coraz bardziej uciążliwy. Po raz trzeci dostałam w nocy paraliżu sennego, w momencie kiedy zasypiałam - nie mogłam się ruszać, próbowałam krzyczeć, ale nikt by raczej tego nie usłyszał, do tego jeszcze widziałam cienie postaci, tak jakby się poruszały po pokoju. Za trzecim razem było tylko gorzej. Byłam bardziej świadoma, że ponownie mnie to dopada - przyspieszone bicie serca, bezwład ciała. Tym razem próbowałam kontrolować sytuację, chowałam głowę, żeby nie widzieć co się dzieje dookoła. Jednak gdy się podniosłam, oczywiście dalej wydawało mi się, że trwam we śnie, zobaczyłam postać (była bardzo wyraźna) siedzącą na łóżku, tuż obok mnie, którą wyganiałam. Potem jeszcze przez chwilę nie mogłam się ruszać i wybudziłam się.

Te sytuacje stają sie coraz bardziej uciążliwe i nie dają mi spokoju. Wydarzyło się to w ciągu 4 miesięcy 3 razy. Pracuję raczej w godzinach nocnych, od 22 do 7 rano, więc rzadko sypiam w nocy. Zdarzają się też sytuacje, że nie kontroluję ataku snu. Potafię przysnąć w autobusie, tramwaju. Jakbym mogła, to bym spała i spała. Bardzo cieżko jest mi wybudzić się ze snu, potrafię wstawać nawet do 2 godzin. Nie wiem czy jest to spowodowane moim trybem życia, czy gdzieś indziej leżą przyczyny? Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego cała się trzęsę?

Mam 16 lat. Mam problemy z trzęsieniem się rąk oraz całe ciało mi drży, np: przy odpowiedziach , przy tablicy. Dzisiaj były robione zdjęcia klasowe, każdy musiał osobno je zrobić. Gdy usiadłam na krześle, fotograf oddalił się i nagle całe... Mam 16 lat. Mam problemy z trzęsieniem się rąk oraz całe ciało mi drży, np: przy odpowiedziach , przy tablicy. Dzisiaj były robione zdjęcia klasowe, każdy musiał osobno je zrobić. Gdy usiadłam na krześle, fotograf oddalił się i nagle całe moje ciało zaczęło drżeć. Nie mogłam siedzieć, musiałam się oprzeć, ale nie mogłam bo do zdjęcia. Ciężko było zrobić to zdjęcie... Albo w tamtym roku na muzyce trzeba było śpiewać, więc poszłam na środek klasy gdy zaczęłam śpiewać też cała drżałam, nie mogłam ustać... Ręce najbardziej rano mi się trzęsą same z siebie..
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co mi dolega? Co to za objawy?

Witam. Jestem dziewczyną i mam 19 lat. Od pewnego czasu mam uczucie beznadziejności. Jestem straszliwie zmęczona i znudzona wszystkim. Bardzo mi trudno o tym pisać ponieważ zazwyczaj skutecznie ukrywam to jak się czuję i co myślę. Moim bliskim zazwyczaj mówię...

Witam. Jestem dziewczyną i mam 19 lat. Od pewnego czasu mam uczucie beznadziejności. Jestem straszliwie zmęczona i znudzona wszystkim. Bardzo mi trudno o tym pisać ponieważ zazwyczaj skutecznie ukrywam to jak się czuję i co myślę. Moim bliskim zazwyczaj mówię to co chcą usłyszeć, że jest wszystko dobrze. Nie mam ochoty chodzić do szkoły, spowodowane jest to moimi kłopotami z nauką (uczę się i bardzo się staram, ale przeważnie nie wychodzi mi to i dostaję niesatysfakcjonujące mnie oceny). Często się wyłączam i tracę świadomość tego co się ze mną dzieje, ale tylko na moment po chwili wracam do rzeczywistości i zastanawiam się co się stało i czy zrobiłam to co miałam zamiar zrobić. Mam kłopoty z pamięcią. Po prostu zapominam o ważnych i mniej ważnych sprawach, zapominam o wszystkim. Bardzo często choruję. Ułatwia mi to sprawę unikania ludzi bo siedzę cały czas w domu. Kiedy przebywam w gronie znajomych męczę się bo muszę się uśmiechać i udawać, że jest wszystko dobrze. Nawet czasem udaje mi się o tym wszystkim zapomnieć, ale po chwili wszystko wraca. Mój chłopak ma do mnie pretensje że nie potrafię okazywać uczuć, że mi zależy. Jestem oparciem dla wszystkich. Pomagam swoim starszym siostrą rozwiązywać ich problemy, a sama nie umiem sobie poradzić ze sobą, to żałosne. Mam straszne bóle głowy i skurcze brzucha. Często płacze i śmieję się bez powodu. Mam wrażenie że wszyscy mają do mnie pretensje i żal o coś, a ja staram się przeprosić i wynagrodzić im cokolwiek zrobiłam źle. Mam wrażenie że ciągle coś robię źle. Boję się nadchodzącego jutra. Czasami mam ochotę zniknąć, zapaść się pod ziemie.... Proszę o pomoc

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Niska samoocena - jak z nią walczyć?

Witam. Mój problem polega na tym, że mam bardzo niską samoocenę. Jestem osobą wstydliwą, walczę z tym, jak tylko mogę, tym bardziej że przeszkadza mi to w życiu, choćby w znalezieniu i odnajdywaniu się w pracy. Czuję się wielokrotnie niedoceniana,...

Witam. Mój problem polega na tym, że mam bardzo niską samoocenę. Jestem osobą wstydliwą, walczę z tym, jak tylko mogę, tym bardziej że przeszkadza mi to w życiu, choćby w znalezieniu i odnajdywaniu się w pracy. Czuję się wielokrotnie niedoceniana, głupia i wyśmiewana. Boje się z kimś o tym rozmawiać, dlatego piszę tu, na forum. Moja siostra często mnie krytykuje, obgaduje. Ojca nie mam, zmarł. Jednak z tego, co zostało w mojej pamięci, to moja siostra była jego oczkiem w głowie. Jak krytykuję postępowanie mojej siostry wobec mnie, to matka mówi, że przesadzam. A ja tak bardzo chciałabym znaleźć w niej choć trochę zrozumienia. Jak coś mówię, ważę każde słowo, nawet w swoim gronie znajomych. Kiedyś tak nie było, nie kontrolowałam się tak. Mam w stosunku do siebie duże wymagania. Jestem wykształcona, dlatego zależy mi, abym miała odpowiednią pracę i płacę. Czuję presję ze strony matki, że jak nie będę miała dobrze w życiu, jak będę biedna, to ona nie będzie mnie ceniła jako człowieka, że ja będę się czuła byle przybłędą. Wydaje mi się, że przez tę sytuację całe życie będę niespełniona i nieszczęśliwa. Mam dobrego chłopaka, może nie jest nie wiadomo jak zaradny, ale wiem, że mnie docenia i jako jedyny daje mi wsparcie. Moja mam i tak zawsze mimo to szuka dziury w całym, że on jest taki, mógłby to i tamto. Nie chcę patrzeć przez pryzmat tego na jego osobę, ale coraz bardziej tak się dzieje. Nie chcę niszczyć swojego szczęścia. Leczę się na nerwicę, mam częste bóle w klatce piersiowej, ściska mnie tak bardzo, że mam wrażenie, że niedługo umrę. A chciałabym być jeszcze szczęśliwa, bo tak naprawdę to nie czułam się szczęśliwa już od bardzo długiego czasu. POMOCY!  

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Nie radzę sobie z niczym - gdzie szukać pomocy?

Witam. Wydaje się, że jestem wesołą, żywą kobietą, która poradziła sobie z życiowymi problemami. Niestety tak nie jest, 8 lat temu zmarła moja mama. Chorowała ponad rok na raka - ja nie wiedziałam, że umiera, do samego końca wierzyłam, że...

Witam. Wydaje się, że jestem wesołą, żywą kobietą, która poradziła sobie z życiowymi problemami. Niestety tak nie jest, 8 lat temu zmarła moja mama. Chorowała ponad rok na raka - ja nie wiedziałam, że umiera, do samego końca wierzyłam, że będzie żyć! Stało się inaczej - umarła... Zostałam ja i mój 7-letni braciszek - gdyby nie on, chyba odeszłabym z tego świata. Szczerze, przez kilka lat radziłam sobie nieźle, nie płakałam, nie rozczulałam się nad sobą, dawałam radę. Niestety dopadły mnie problemy i świat mi się zawalił, zostałam zdradzona. Coś wtedy we mnie pękło... Płakałam praktycznie codziennie, spałam po 3-4 godziny, byłam nie do wytrzymania. Cały czas rozdrażniona, na zmianę płacząca, złoszcząca się, krzycząca, wręcz agresywna!!! Podjęłam się terapii, która trwała rok, pomogła mi bardzo, przez prawie rok było wszystko ok. Niestety od jakiegoś czasu znów jestem zła, wiecznie mi smutno, od smutku do złości przechodzę w kilka sekund, w nic nie wierzę. Bardzo tęsknię za mamą, nawet nie jestem w stanie o niej mówić, bo od razu mam kluchę w gardle :( Co mam zrobić? Jak sobie poradzić ze wszystkim? Najgorsze jest to, że żyję z dnia na dzień, nie wierzę, iż moje życie kiedyś będzie kolorowe, pełne radości - po prostu boję się. Boję się żyć!!!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jestem zmęczona, przygnębiona i chcę być sama - co mi dolega?

Mam 15 lat i mam problem. Od roku miewam silne bóle mięśni, czasem jest to serce, ręka czy noga, niekiedy ściskanie, czasem uczucie, jakby ktoś mi wbijał igłę, a czasem jakby krew mi nie dopływała do kończyny. Nie mogę często...

Mam 15 lat i mam problem. Od roku miewam silne bóle mięśni, czasem jest to serce, ręka czy noga, niekiedy ściskanie, czasem uczucie, jakby ktoś mi wbijał igłę, a czasem jakby krew mi nie dopływała do kończyny. Nie mogę często spędzać czasu w otoczeniu ludzi, potrzebuję samotności. Mam potrzebę bycia odizolowaną od wszystkich. Mam częste zawroty głowy i mroczki przed oczami, jestem ciągle rozdrażniona, a kiedy silnie się zdenerwuję, cała się trzęsę, trudno ustać mi na nogach, bo całe się trzęsą i nie mogę nad nimi zapanować w lekkim stopniu. Potrzebuję ogromnej ilości godzin snu. Czasem nawet po 11-12 godzinach jestem niewyspana. Nie dość, że kładę się wcześnie spać, to muszę odsypiać w dzień. Czasem zasypiam od razu, a niekiedy muszę przeleżeć godzinami w zmęczeniu, jednak nie mogąc usnąć. Ciągle płaczę, szczególnie przed okresem, a wtedy miewam silne bóle serca. Mam silne huśtawki nastroju, potrafię się śmiać w jednej chwili, a za chwilę płakać. Kiedy jestem sama (a często jestem, bo uwielbiam siedzieć sama), ciągle jestem przygnębiona. Trwa to już dość długo. Nie wiem, co mi jest, znajomi i przyjaciele nie widzą tego, bo próbuję tego nie pokazywać po sobie, ale mama zaczęła już coś zauważać. Nie chcę jednak, żeby się martwiła. Wie ktoś może, czy to coś poważnego? Naprawdę zaczynam się martwić ;(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Brak znajomych w zagranicznej szkole - jak zmienić swoje podejście?

Mam 14 lat. Od 1,5 roku mieszkam w Norwegii. Tutaj nie mam przyjaciół, na przerwach praktycznie cały czas siedzę sama, ponieważ żaden Polak nie chodzi ze mną do szkoły. Mam parę koleżanek Polek, ale spotykamy się bardzo rzadko - raz...

Mam 14 lat. Od 1,5 roku mieszkam w Norwegii. Tutaj nie mam przyjaciół, na przerwach praktycznie cały czas siedzę sama, ponieważ żaden Polak nie chodzi ze mną do szkoły. Mam parę koleżanek Polek, ale spotykamy się bardzo rzadko - raz na tydzień albo nawet raz na miesiąc. W szkole można powiedzieć, że nikt mnie tu nie lubi. Do Polski jeżdżę tylko na wakacje. Już mam wszystkiego dość, mówię sobie "byle do wakacji", ale nie wytrzymuję. Przez to bardzo często wagaruję, bardzo często płaczę, bo strasznie chcę do Polski. Niestety nie możemy jeździć częściej niż na wakacje, ponieważ bilety są bardzo drogie i bardzo daleko od nas jest lotnisko, więc to jest główny problem. Mam bardzo często wahania nastroju. Gdy widzę na ulicy jakieś małe dziewczynki, które bawią się z przyjaciółmi, to od razu chce mi się płakać, bo mi się przypomina Polska i to, że byłam mała i miałam tylu przyjaciół. Już sama nie wiem, co mam zrobić. Mam taką zrytą depresję, że szok. Oczywiście rodzice o niczym nie wiedzą, bo i po co. Jak mogę jakoś pozytywnie nastawić się do Norwegii? Proszę, pomóżcie mi, bo już nie wytrzymuję. Coraz częściej myślę o samobójstwie.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co mi jest? Nie mogę sobie dać rady

Witam wszystkich. Mam na imię Magda, mam 17 lat. Założyłam konto na tym portalu, ponieważ zauważyłam u siebie pewne niepokojące objawy, na początek chciałam opisać moje zmiany, zobaczyć co myślą o tym inni ludzie, czy na prawdę mam się o...

Witam wszystkich. Mam na imię Magda, mam 17 lat. Założyłam konto na tym portalu, ponieważ zauważyłam u siebie pewne niepokojące objawy, na początek chciałam opisać moje zmiany, zobaczyć co myślą o tym inni ludzie, czy na prawdę mam się o co martwić, zanim udam się do specjalisty, a poza tym jestem dosyć wstydliwą osobą i wolałam napisać na forum, niż spotkać się z kimś twarzą w twarz i mówić o moich problemach. A więc rok temu zmarł mój dziadziu, z którym byłam bardzo związana, rozumiał mnie bardzo dobrze. Dopiero teraz jakoś dociera to do mnie co się stało. Nie mogę się z tym pogodzić. Bywają dni, kiedy miewam napady okropnego płaczu. Czuję, że jest we mnie ogromny żal, smutek, przygnębienie. Wydawałoby się to normalne po stracie kogoś bliskiego, ale ja nie umiem sobie z tym kompletnie poradzić. Mam dość życia, nie chcę mi się nic, do szkoły też nie lubię chodzić, pomimo tego, że dobrze się uczę. Jest we mnie bardzo dużo złych emocji oraz towarzyszą temu objawy somatyczne. Takie jak częste bóle głowy, brzucha, jestem bardzo nerwowa, byle błahostka potrafi mnie wyprowadzić z równowagi. Ogólnie czuję się bardzo zmęczona, nie mam zapału do życia. Gdybym mogła w ogóle nie wstawałabym z łóżka, to właśnie tylko szkoła zmusza mnie do jakiejkolwiek pracy. Kiedy miewam te złe dni nie mogę się opanować. Kiedyś nawet pocięłam sobie rękę, z tej niemocy, może też z tego, żeby ktoś zauważył, że nie poradzę sobie sama. zamknęłam się też w sobie, już nie wychodzę tak często z przyjaciółmi. Z mamą ciężko mi się dogadać. Chłopaka też zaczęłam unikać. Wiem, że to normalne, że życie się kiedyś kończy, ale ja za bardzo tęsknię za dziadziem. Nie wiem jak sobie radzić z takimi napadami. Zresztą mamie też jest ciężko z tym, powiedziała kiedyś, że ma tego dosyć, że chciałaby być "tam" z nim. Z tego wszystkiego zaczęłam się jeszcze obawiać o nią. Nie zrobiłaby mi tego, ona po prostu też nie daje sobie z tym rady. Nie wiem jak jej pomóc skoro sama z własnymi emocjami mam problem. Niby wszystko jest dobrze, gdyby tylko nie to zmęczenie, bóle i smutek... Nie wiem, może mam nerwicę... Co zrobilibyście na moim miejscu? Jak sobie pomóc? Może samo mi jakoś przejdzie...? Dziękuję za jakąkolwiek odpowiedź. Pozdrawiam. Magda.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie kontroluję swojej agresji - jak sobie z tym poradzić?

Witam. Piszę, bo już siebie nienawidzę i nie mogę patrzeć, jak nienawidzi mnie mój mąż. Mam fatalne zachowania agresywne, byle jaka sytuacja wyprowadza mnie z równowagi, wręcz doprowadza mnie do szału - np. jeżeli coś nie jest po mojej myśli,...

Witam. Piszę, bo już siebie nienawidzę i nie mogę patrzeć, jak nienawidzi mnie mój mąż. Mam fatalne zachowania agresywne, byle jaka sytuacja wyprowadza mnie z równowagi, wręcz doprowadza mnie do szału - np. jeżeli coś nie jest po mojej myśli, czyli mówię do męża, by położył synka (5 lat) o 20 (zawsze tak robimy), po czym wychodzę, np. do sklepu czy na angielski, wracam, a synek się grzecznie bawi - fakt, wykąpany, umyty i w ogóle - wtedy wpadam w szał, krzyczę, bluzgam na męża, masakra jest. Jak sobie to przypominam po chwili, to dziwię się, że mój mąż ze mną jeszcze jest. Każda najmniejsza taka sytuacja powoduje we mnie tyle agresji… Wczoraj wróciliśmy od znajomych z 6-miesięczną córeczką około 21. Wyjęłam małą z fotelika i przełożyłam do łóżeczka. Po chwili obudziła się, więc ja natychmiast zrobiłam mężowi awanturę, że za późno przyjechaliśmy itd. Jestem naprawdę nienormalna - kłócę się o wszystko i nie wiem dlaczego. Bardzo kocham moją rodzinę, ale sobie nie radzę i boję się, że mój mąż mnie znienawidzi, bo już ma mnie dość. Wiem, że mnie kocha, ale to wisi już na włosku. Gdy pojawia się taka sytuacja, to ja po prostu nie wiem, co robię, nie mogę nad tymi moimi krzykami zapanować. Mówię rzeczy, których potem żałuję. Co robić, jak z tym sobie poradzić? Błagam o pomoc. Mam nadzieję, że nie jest jeszcze za późno.  

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Stres a trudności z mówieniem?

Od dłuższego czasu cierpię na dosyć wyniszczającą dla mnie przypadłość. Obecnie chodzę do IIkl LO, a mój problem zaczął się rozwijać dokładnie 3 lata temu, jeszcze w gimnazjum. Zaczęło się od niemożliwości powiedzenia słowa "jestem" przy sprawdzaniu obecności w szkole.... Od dłuższego czasu cierpię na dosyć wyniszczającą dla mnie przypadłość. Obecnie chodzę do IIkl LO, a mój problem zaczął się rozwijać dokładnie 3 lata temu, jeszcze w gimnazjum. Zaczęło się od niemożliwości powiedzenia słowa "jestem" przy sprawdzaniu obecności w szkole. Po prostu od tak... nauczycielka dochodzi do mojego nazwiska, a ja muszę po prostu odczekać parę sekund żebym mógł wydusić z siebie jakieś słowo... mam to samo przy podawaniu ocen ze sprawdzianu - tragedia po prostu. Od niedawna horrorem dla mnie są lekcje angielskiego. Modlę się, żeby nauczycielka nie wzięła mnie czasem do czytania jakiegoś tekstu, a jak mnie już weźmie to udaję, że nie wiem przy którym zadaniu jesteśmy. Ale jak już wyduszę z siebie pierwsze słowa, to potem jakoś te zdania idą. Nie mam problemów z odpowiedziami w których mogę użyć własnych słów, z kolegami, z moją dziewczyną rozmawiam normalnie. Ten sam problem dotyczy mnie nie tylko w szkole - czasami jak podchodzę do głupiego okienka bankowego to nie mogę wydusić z siebie słowa. Proszę o pomoc.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czują się dziwna, inna i niepotrzebna

Ciągle jestem smutna i przygnębiona, mam 16 lat a moje życie towarzyskie nie istnieje, nie wiem już czy to przeze mnie czy przez przewrażliwionych rodziców , którzy ciągle się boją o mnie ze mnie zamordują i napadną. Nie mogę ich...

Ciągle jestem smutna i przygnębiona, mam 16 lat a moje życie towarzyskie nie istnieje, nie wiem już czy to przeze mnie czy przez przewrażliwionych rodziców , którzy ciągle się boją o mnie ze mnie zamordują i napadną. Nie mogę ich przekonać na nic zawsze znajdą argument, przez to nie mam znajomych, ciągle siedzę w domu, no bo gdzież tu ze mną wyjść, nie mam z nimi o czym rozmawiać, czuję się dziwna inna... nie pasująca, bardzo przygnębia mnie to, w domu jest wszystko ok, gdyby nie ta samotność, jestem jedynaczką i w domu moim jedynym, zajęciem jest komputer, mam już tego wszystkiego dość, nie wiem juz po co żyć, nic juz chyba nie potrafię... nic mi juz chyba nie wychodzi, oprócz nauki. Czuję się potwornie osamotniona, niepotrzebna i nie potrafiąca nic juz z tym zrobić... Martwi mnie tez to, że z nowo poznanymi osobami się  w trakcie rozmowy wyłączam nie zależnie ode mnie i nie słucham potem nagle ktoś się  mnie o cos zapyta ja się  nawet wysłowić nie potrafię, albo jak się zestresuję to tak samo... boję się że przez to tez mnie mogą mieć za dziwną... Nie mam z ludźmi o czym rozmawiać. Boję się wyjść na idiotę, kretynkę, dziwadło. To wszystkie mnie juz przytłacza....

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Katarzyna Dąbrowska
Mgr Katarzyna Dąbrowska

W szkole znęcano się nade mną, a teraz mam niepokojące objawy - co mi dolega?

Witam, mam 23 lata i parę pytań. Otóż przez długi czas znęcano się nade mną psychicznie (ok 95%) i fizycznie (5%) w szkole jakieś 5 lat z przerwami. W tym czasie, całe gimnazjum (3 lata), liceum (1 rok) i zawodówka...

Witam, mam 23 lata i parę pytań. Otóż przez długi czas znęcano się nade mną psychicznie (ok 95%) i fizycznie (5%) w szkole jakieś 5 lat z przerwami. W tym czasie, całe gimnazjum (3 lata), liceum (1 rok) i zawodówka (1 rok), gdzie nie poszedłem, zawsze stawałem się tą przysłowiową czarną owcą. W domu też nie brakowało rodzinnych patologii itp. Teraz mieszkam sam i moje życie to jeden wielki koszmar. Otóż mam wiele nieciekawych zaburzeń, które są skutkiem 99% tego nieciekawego i trudnego okresu w moim życiu. Oto one: 1. Praktycznie całkowity brak emocji, pojawiają się czasami (może 2, 3 razy w tygodniu coś poczuję, ale one są bardzo słabe i mało realistyczne). 2. Praktycznie nie odczuwam przyjemności z życia, z jedzenia, z tego, co robię, i z tego, co mnie spotyka w życiu. 3. Mam bardzo przytłumione bodźce z otoczenia - słuch, wzrok, dotyk, zapach - są one takie jakieś nierzeczywiste, mało realistyczne, martwe, bez życia, tak, jakby nic do mnie z otoczenia nie docierało, a jednak coś dociera, tylko jest to niskiej jakości. Do tego bardzo słabo widzę przestrzenie i do tego śnieg optyczny na obrazie z oczów, po prostu widzę na całym polu widzenia setki tysięcy małych białych kropeczek, które tłumią mi obraz - najgorzej jest w nocy, kiedy stają się one bardzo widoczne. 4. Czasami mocno boli mnie głowa i mam odczucie nieprzyjemnego gorąca w głowie, które mocno mnie zamula, pojawia się to często po jakichś stresujących sytuacjach. 5. Bardzo słabo odczuwam swoje ciało, np. zamiast ręki czuję bezkształtny ciężar. 6. Mam bardzo spowolnione ruchy i reakcje na bodźce, bardzo mało energii, nic mi się nie chce, czasami bardzo dużo śpię i ciągle jestem niewyspany i zmęczony. 7. Słabo wyczuwam otaczający mnie świat, tak jakbym był zamknięty w słoiku czy coś takiego, praktycznie nie czuję, że żyję - jak zombie; przejawiam brak zaufania do ludzi, niechęć do nich, lubię być sam. 8. Ogólnie moje życie wygląda jak mało realistyczny sen, z którego nie mogę się obudzić. Pozdrawiam i liczę na szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Pragnienie, a zarazem niechęć posiadania dziecka - co jest powodem takich myśli?

W tym roku skończyłam 30 lat. Od 7 lat staramy się o dziecko, w grudniu przeszłam zabieg in vitro. Mamy 14 zamrożonych zarodków, teraz czekamy na transfer - ale czym bliżej tego transferu, zastanawiam się czy w ogóle chcę mieć...

W tym roku skończyłam 30 lat. Od 7 lat staramy się o dziecko, w grudniu przeszłam zabieg in vitro. Mamy 14 zamrożonych zarodków, teraz czekamy na transfer - ale czym bliżej tego transferu, zastanawiam się czy w ogóle chcę mieć dzieci. Wydaje mi się, że mój mąż i jego rodzina chcą go bardziej. Ja przywykłam do tego, że jesteśmy bezdzietni - nawet znalazłam tego plusy. Nie umiem o tym porozmawiać z mężem, bo on zaraz się denerwuje i mowi, że sobie coś tam wymyślam. Nasze problemy zaczęły się zaraz po ślubie, jak się do niego wprowadziłam. Mieszkaliśmy z jego rodzicami (mąż jest jedynakiem). Dopiero wtedy zobaczyłam jaki z niego mamisynek - zaczęło mnie to tak denerwować, że zaczęłam być wrogo nastawiona do jego rodziców, a nawet rodziny. Po 8 miesiącach zaczęliśmy myśleć o rozstaniu, ale na szczęście wyjechaliśmy za granicę - i zaczęło być lepiej między nami. Ale za każdym razem jak mieliśmy jechać do Polski - we mnie włączała sie złość i agresja (jak tylko pomyślałam, że mam sie z nimi spotkać). Naprawdę nie mam pojęcia, co mnie tak u nich denerwuje. Jak pomyślę tylko, że mam tam jechać na święta... Nie lubię kiedy jego mama traktuje go jak królewicza - ja wiem, że jest jedynakiem, ale bez przesady. Teraz mamy zamiar postawić dom i to niestety 2 km od jego rodziców. Cieszę się, bo będziemy mieli własny dom, ale z drugiej strony - jak pomyślę, że będę ich widziała tak często, to mnie... Czuję się podzielona: jedna część mnie chce być z nim, mieć dziecko, a druga chce z tym skończyć. W ogóle nie umiem i nie chcę z mężem rozmawiać. Raz próbowałam i powiedziałam mu, że nie lubię jego rodziny i nie mam ochoty spotykać się z nimi, to potem był na mnie zły przez 3 dni. Jak częściej o tym myślę to robię się zła, złośliwa, przeklinam na niego. Czasem w ogóle się nie odzywam przez cały dzien. Zawsze miałam problemy z wyrażaniem siebie, w ogóle zawsze myslałam, że byłoby lepiej jakbym w ogóle nie istniala, ale to byłoby zbyt łatwe. Czy mogę mieć depresję spowodowaną tym, że nie mam dzieci? Czy w ogóle powinnam iść z tym do psychologa czy to po prostu normalna rzecz?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Czy to jest depresja czy jakieś inne zaburzenie?

Mam26 lat. Kilka dni temu miałam napad płaczu który trwał cały dzień. Był to płacz bez powodu, nie potrafiłam uspokoić się. Rano w południe i wieczorem wzięłam po 2 tabletki ***. Wieczorem uspokoiłam się. Ten ogromny smutek i płacz minął....

Mam26 lat. Kilka dni temu miałam napad płaczu który trwał cały dzień. Był to płacz bez powodu, nie potrafiłam uspokoić się. Rano w południe i wieczorem wzięłam po 2 tabletki ***. Wieczorem uspokoiłam się. Ten ogromny smutek i płacz minął. Kolejnego dnia było spokojnie a na wieczór znowu płacz (płakałam 3godziny bez żadnego powodu). Wcześniej taka sytuacja wydarzyła się około 10 miesięcy temu. A sięgając pamięcią jeszcze dalej to około4 lata temu. Wtedy koleżanka obraziła mnie słowem przy ludziach i wtedy tez cały dzień płakałam. Te ostatnie płacze były bez żadnego powodu. Ogólnie jestem radosna osobą, cieszę się życiem. Mam pracę, chłopaka jestem szczęśliwa. Rozmawiałam z panią psycholog. Ona doradziła mi żeby iść do ginekologa i endokrynologa i zbadać hormony. Od strony somatycznej to oprócz bolesnego okresu (dwa dni silnie boli mnie brzuch, muszę brać leki przeciwbólowe) nic mi nie dolega. Mama miała zabieg na tarczycę. Moje ciotki też mają problemy z tarczycą. Czy mam iść w tym kierunku czy szukać innej przyczyny płaczu? Bardzo proszę o pomoc. Ten płacz to coś strasznego. Nie potrafię wtedy skupić się na niczym, nic mnie nie cieczy, wszystko traci sens. Proszę pomóżcie!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Obwiniam się o wszystko - jak mogę sobie pomóc?

Witam, jestem osiemnastolatką, która zawsze była nadwrażliwa. Mam ciągłe wahania nastroju. Ostatnio znów powróciło wszystko, co działo się w ubiegłym roku. Mam kiepskie układy z ojcem, który jest cholerykiem, ciągle wrzeszczy i niekiedy jest agresywny (potrafił przed samymi świętami uderzyć...

Witam, jestem osiemnastolatką, która zawsze była nadwrażliwa. Mam ciągłe wahania nastroju. Ostatnio znów powróciło wszystko, co działo się w ubiegłym roku. Mam kiepskie układy z ojcem, który jest cholerykiem, ciągle wrzeszczy i niekiedy jest agresywny (potrafił przed samymi świętami uderzyć mamę, co mu się wcześniej nie zdarzało). Oczywiście ja za każdym razem się „stawiam”, nie płaczę przy nim, nie okazuję słabości. Cierpię, gdy jestem sama. Czuję się wtedy taka winna, taka zła. Ostatnio sama zadaję sobie ból, nabijam siniaki etc. Byłam nawet w stanie bić się po twarzy tak długo, aż podbiłam sobie oko. Zdaję sobie sprawę, że jestem żałosna. Ale ból fizyczny choć przez chwilę koi moje nerwy. Do tego dochodzą problemy zdrowotne i trudy dnia codziennego. To wszystko mnie przytłacza. Nie radzę sobie z emocjami i z życiem. Nadal myślę, że gdyby mnie tu nie było, świat byłby lepszy. Chodzę na psychoterapię już drugi rok, jednak nic z tego nie wynika. Byłam nawet u psychiatry w lutym tamtego roku, przez miesiąc brałam antydepresanty, ale odstawiłam je. Więcej już nie byłam u lekarza. Chciałabym coś zmienić, bo jestem na skraju wytrzymałości. Boję się samej siebie. Nie poznaję już samej siebie. Co mam zrobić?  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty