Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Jak być spokojniejszą?

Jestem potwornie nerwowa. Od zawsze. Mnóstwo rzeczy mnie irytuje. Kilka dni temu niesamowicie zdenerwowało mnie to, że nie zdążyłam zrobić zakupów przed zamknięciem sklepu... Spotykam się z kimś. Nie chcę znów tego popsuć. Denerwuję się często bez powodu, potem tego... Jestem potwornie nerwowa. Od zawsze. Mnóstwo rzeczy mnie irytuje. Kilka dni temu niesamowicie zdenerwowało mnie to, że nie zdążyłam zrobić zakupów przed zamknięciem sklepu... Spotykam się z kimś. Nie chcę znów tego popsuć. Denerwuję się często bez powodu, potem tego żałuję. Płakać mi się chce, wstyd mi za siebie. Dopiero to zaczęłam zauważać, jak często złoszczą mnie głupoty. Bo koleżanka po raz 10 pyta mnie o coś. Bo chłopak nie ma czasu się spotkać. Bo mówi, że musi jeszcze popracować. Szczególnie dla niego jestem ostra... Bardzo tego nie chcę, nie wiem co robić. Przeraża mnie to, jak się zachowuję, a przede wszystkim to, że nie widzę to dopiero po fakcie. Co mam zrobić, żeby w porę się powstrzymać, ugryźć się w język, nie krzyczeć, nie wyolbrzymiać?
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Moja bardzo niska samoocena

Witam! Mam duży problem z akceptacja siebie widzę to ja i moj obecny partner. Mam dziecko 5 letnie rozeszłam się z poprzednim partnerem i sama wychowywałam córeczkę po 8 miesiącach poznałam swojego obecnego partnera. Na początku było wszystko dobrze widziałam...

Witam! Mam duży problem z akceptacja siebie widzę to ja i moj obecny partner. Mam dziecko 5 letnie rozeszłam się z poprzednim partnerem i sama wychowywałam córeczkę po 8 miesiącach poznałam swojego obecnego partnera. Na początku było wszystko dobrze widziałam że się  jemu podobam ale po paru miesiącach sama zaczęłam się  sobie nie podobać. Jestem niska osoba 150cm i szczupła nigdy nie chciałam taka być jak widzę inne dziewczyny na ulicy które sa bardziej kobiece to im bardzo zazdroszczę i myślę że też bym chciała taka być. Partner zauważył ze dziwnie się  zachowuje i powiedziałam jemu ze jestem brzydka że się  sobie w ogóle nie podobam. On powiedział że ja jemu bardzo się  podobam że mnie kocha i ze chce dalej ze mną wychowywać moja córkę. Mam mu za złe że np czasami ogląda film pornograficzny jestem zła bo czuje ze on to ogłada bo go nie podniecam. On mówi ze każdy facet raz na jakiś czas ogląda i ze to jest normalne ale ja się  czuje podle pokasowałam jemu te filmy z nerwów by nie oglądał. Co mam zrobić proszę o pomoc błagam ja wiem ze moj partner mnie kocha zapewnia mnie ciągle ze mu się  podobam że jestem atrakcyjna. Nie chcę go stracić ja wiem ze on juz długo tego nie wytrzyma mojego płaczu bez powodu i obwiniania go ze taka jestem. Jeszcze do tego po ciąży mam trochę rozstępów i tez nie mogę na to patrzeć. Partnerowi w ogóle one nie przeszkadzają. Mi za to bardzo. Proszę mi pomoc. Dziękuję bardzo Magda 24

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Od śmierci ojca moja siostra ma depresję. Jak mogę jej pomóc uporać się z chorobą?

Witam! Ponad miesiąc temu straciłam tatę. Niespodziewanie zmarł na zawał serca. To był ogromny szok. Moja najstarsza siostra znalazła ojca nieżywego (mieszkał sam - ja mieszkam w Stanach, a moja siostra ma swój dom i rodzinę). Obie jesteśmy zżyte ze...

Witam! Ponad miesiąc temu straciłam tatę. Niespodziewanie zmarł na zawał serca. To był ogromny szok. Moja najstarsza siostra znalazła ojca nieżywego (mieszkał sam - ja mieszkam w Stanach, a moja siostra ma swój dom i rodzinę). Obie jesteśmy zżyte ze sobą i również byłyśmy w bardzo dobrych relacjach z tatą. Teraz jest bardzo ciężko! Ja - najmłodsza z sióstr, byłam córeczką tatusia. Bardzo ciężko mi jest, tęsknię za tatą, ale wydaje mi się, że jakoś znośnie przechodzę tę żałobę. Wiem, że śmierć jest naturalna (nawet zawał), jesteśmy tylko ludźmi, każdego z nas to czeka i każdy kiedyś będzie musiał stracić kogoś bliskiego. Wiem, że żaden z nas nie ma kontroli nad tym. Wierzę również w życie po śmierci. Po prostu wiem, że to nie koniec. Tata często mi się śni i są to sny piękne i takie zwyczajne. Ale bardzo martwię się o moją siostrę. Od dnia śmierci taty prawie nic nie je, tyle co kromka chleba albo paczka śmiejżelkow przez caly dzien i tyle! Poza tym obwinia się o jego śmierć, ciągle myśli, że mogła coś zrobić, coś zmienić. Mówi również, że nie chce jej sie żyć i chciałaby najchętniej umrzeć, żeby tata ją zabrał! Nawet moje tłumaczenia, że ma 17-letniego syna, dla którego powinna chcieć żyć - nie pomagają. Nie widzi perspektyw na dalsze życie, rozpamiętuje wszystko i kompletnie nic ją nie cieszy. Boję się o nią, bo tymi głodówkami niszczy swój organizm, a pięć lat temu pokonała raka, jej organizm jest więc podwójnie narażony. Zupełnie nie wiem, jak z nią rozmawiać. Zaproponowałam jej, żeby spotkała się z terapeutą. Zmusiłam ją nawet do obietnicy, że chociaż spróbuje. To na razie jednak jeszcze nie doszło do skutku. Ja jestem na drugim kontynencie i bardzo sie martwię. Wiem, że to dopiero 1,5 miesiąca, a żałoba trwa około roku, ale jej stan się pogarsza i nie widze kompletnie żadnych znakow, że mogłoby się polepszyć. Proszę, pomóżcie! Doradźcie, jak mogłabym jej pomóc!

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mama nie akceptuje mojego chłopaka - co powinnam zrobić?

Mam 22 lata, jestem studentką 2. roku, wysoką i zadbaną. Mój problem polega na tym, że po prostu nie widzę swojej przyszłości. Zacznijmy od tego, że kierunek, jaki "ja" wybrałam, w ogóle mnie nie interesuje. Kolejna rzecz to to, że...

Mam 22 lata, jestem studentką 2. roku, wysoką i zadbaną. Mój problem polega na tym, że po prostu nie widzę swojej przyszłości. Zacznijmy od tego, że kierunek, jaki "ja" wybrałam, w ogóle mnie nie interesuje. Kolejna rzecz to to, że jako studentka zaoczna szukam pracy już od 2 lat i po prostu nikt mnie nie chce zatrudnić - jedyna praca, jaką mi oferowano, to przedstawiciel handlowy. Największym problemem jest dla mnie stosunek mojej mamy do mojego chłopaka. Jest on o wiele biedniejszy ode mnie, ale pracuje i porobił sobie uprawnienia na koparki oraz kompletne prawo jazdy. Chociaż jesteśmy razem już ponad 5 lat, moja mama ciągle nie potrafi się z tym pogodzić. Kiedy mówię, że jadę do niego na weekend, zadaje głupie pytania typu "a po co?" i wyzywa mnie. Sama oświadczyła mi, że nigdy się z tym nie pogodzi i że nigdy nam nie pomoże. Biorąc pod uwagę jej słowa, uważam, że moje życie po prostu nie ma sensu, bo nie możemy być razem, bo sami na mieszkanie nigdy nie zarobimy, a najgorsze jest to, że jeżeli chcemy miło spędzić weekend, to muszę wybrać: albo spędzić z nim czas i wysłuchiwać darcia i wyzywania mnie, albo zostać w domu i nie mieć ani jego, ani krzyków swojej matki. Ja już nie wiem, co mam robić, nie widzę już sensu życia. Rozmawiałam z nią już setki razy na ten temat, ale ona tego nie rozumie.

odpowiada 3 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś
mgr Magdalena Rachubińska
mgr Magdalena Rachubińska

Samokaleczenie dziecka - skąd się bierze?

Witam i proszę o pomoc. Mam 10 letnią córkę. Dzisiaj zobaczyłam u niej na przedramieniu zadrapania (pionowe linie, jakby zadrapania od kota). Po rozmowie z nią dowiedziałam się, że wykonała te linie nożyczkami w szkole. Zapytałam ją dlaczego to zrobiła,...

Witam i proszę o pomoc. Mam 10 letnią córkę. Dzisiaj zobaczyłam u niej na przedramieniu zadrapania (pionowe linie, jakby zadrapania od kota). Po rozmowie z nią dowiedziałam się, że wykonała te linie nożyczkami w szkole. Zapytałam ją dlaczego to zrobiła, odpowiedziała, że koledzy z klasy nie wierzyli jej, że to zrobi. Po rozmowie córka powiedziała, że zrobiła to pierwszy raz i już tego nie zrobi. Nie wiem co mam robić. Bardzo się wystraszyłam. Proszę o radę :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Dziwne zachowanie - proszę o pomoc

Witam! Mam 19 lat i nie wiem co się ze mną dzieje. Nie rozumiem tego. Teraz opiszę swoją niezwykle wzruszającą historię (tak, tak - to jest sarkazm) i będę miał nadzieję, że ktoś coś zrozumie z tego. Jak już napisałem...

Witam! Mam 19 lat i nie wiem co się ze mną dzieje. Nie rozumiem tego. Teraz opiszę swoją niezwykle wzruszającą historię (tak, tak - to jest sarkazm) i będę miał nadzieję, że ktoś coś zrozumie z tego. Jak już napisałem mam 19 lat, przeprowadzałem się ponad 30 razy (od 2006 mieszkam w jednym miejscu). Już po kilku przeprowadzkach zdałem sobie sprawę, że nowe znajomości nie mają sensu, bo się i tak wyprowadzę. W wieku 12 lat mieszkałem z siostrą (3 lata starszą) - matka wyjechała do Stanów Zjednoczonych pracować, a ojciec mieszkał ze swoją dziewczyną. Po 3 latach wyjechałem z siostrą do UK do matki i od tego czasu mieszkam z nią (moją matką). Z siostrą mam i miałem zawsze dobry kontakt, nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz się pokłóciliśmy. Z matką...hmm...od czasu do czasu krzyczała na mnie, a ja milczałem. Szybciej kończyła, jeśli nic nie odpowiadałem i miałem "kamienną minę", czasem tylko się odezwałem, ale nigdy nie podnosiłem głosu na kobietę. Moja matka jest po...hmm...przejściach. Chodziła na terapię i ją ukończyła, więc mniej więcej (raczej mniej) wiem jak wygląda terapia. Zostałem wychowany przez kobiety. Staram się być miły dla kobiet, rozumiem sporą część ich problemów (tzn. tak mi się wydaje), zawsze znajdę czas, żeby wysłuchać co mają do powiedzenia, a nie mogę sobie żadnej znaleźć. Znajomych właściwie nie mam. Mam jedną znajomą, z która się spotykam może raz na miesiąc, cały czas sms-ujemy. Zawsze ona więcej mówi/pisze. W większym towarzystwie prawie milczę. Nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Parę razy starałem się otworzyć na ludzi, ale zawsze kończyło się to dla mnie kopniakiem psychicznym. Jeśli wychodzę z domu, potrzebuję muzyki, która wzbudzi we mnie agresję. Styl, w jaki się ubieram, nie jest modny. Dobrze się w nim czuję, a dodatkowym atutem jest - pozwolę sobie zacytować - "agresywny wygląd". Wydaje mi się, że ubieram się tak, bo boję się ludzi. Boję się zadzwonić w sprawie pracy, mimo że płynnie rozmawiam po angielsku. Boję się iść do pracy. Panicznie boję się pracy. Wydaje mi się, że boję się ludzi, a agresja pomaga mi w... właściwie nie wiem w czym. Chyba w życiu. Kiedy widzę ludzi - mam ochotę ich zabić. Widzę jak ubierają się w to, co jest modne, tylko po to, żeby ludzie ich lubili albo z najgłupszego powodu jaki może być - bo te ciuchy są modne. Raz zapytałem - jaka jest opinia o mnie wśród Polaków, którzy mieli kontakt ze mną albo o mnie słyszeli. "Gbur, który wygląda jakby miał problemy z utrzymaniem kontroli nad złością albo jakby chciał się zaraz rzucić i zabić kogoś". Zapytałem tylko - czemu gbur? Odpowiedź naprawdę mnie zdziwiła. "Bo jestem zbyt szczery". Przyznaję - nie widzę powodu, dla którego mam kłamać kiedy tak otwarcie mówią, że oczekują zawsze prawdy. Aha - i mam wahania nastroju. Czasem mam: "Wow, jestem szczęśliwy, mimo że niewiele mam. Życie jest cudowne!", a potem zjazd: "Życie jest do dupy. Co ja jeszcze robię na tym świecie? A gdyby tak się zabić?". Nie zabiję się tylko z jednego powodu. Uważam to za ucieczkę, za poddanie się, za brak woli do walki - duma mi na to nie pozwala. Większą część ludzi postrzegam jako worki mięsa, nawet nie mogę ich nazwać stadem zwierząt, bo w stadzie każdy zna swoje miejsce i rolę. Jeśli ktoś to zrozumiał i potrafi mi wytłumaczyć co się ze mną dzieje, dlaczego jestem "ten dziwny" to będę bardzo wdzięczny.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy skoro myślę już o śmierci znaczy, że potrzebuję pomocy?

Wstaję rano, patrzę w lustro i kiwam głową, jestem załamana. Chwile się szykuję, wyjdę z psem, w międzyczasie zdążę pokłócić się z mamą… Może zacznę od tego, że mam 17 lat, za parę miesięcy będę pełnoletnia. Idę do szkoły, wciąż...

Wstaję rano, patrzę w lustro i kiwam głową, jestem załamana. Chwile się szykuję, wyjdę z psem, w międzyczasie zdążę pokłócić się z mamą… Może zacznę od tego, że mam 17 lat, za parę miesięcy będę pełnoletnia. Idę do szkoły, wciąż myśląc nad swoimi wadami, a to, że mam grube nogi i powinnam się odchodząc, to że nieładne włosy. Już wywnioskowałam, że mam fiola na swoim punkcie. Porównuję się do innych i wtedy żałuję, że założyłam tę bluzkę, a nie inną, te spodnie, te buty. Kiedyś byłam pewną siebie dziewczyną, mogłam sobie owinąć każdego wokół palca... Gdy miałam 14 lat zakochałam się w pewnym chłopaku, który niestety się tylko mną bawił tylko, że ja tego nie widziałam. Do tej pory śni mi się on po nocach, strasznie mi go brak. Moja babcia ma schizofrenię, ciągle tylko muszę wysłuchiwać jak to jej wchodzą do mieszkania i podtruwają jej organizm. Mama ciągle pracuje, nie mam z nią większego kontaktu, nie mogę z nią porozmawiać na każdy temat. Niby to kobieta współczesna, ale w głowie się jej nie mieści, żebym wróciła nad ranem z imprezy - ok wiem, rozumiem, jestem jedynaczką, ma tylko mnie, nie mamy dobrego kontaktu z resztą rodziny (tata wybił mamie zęby, jest alkoholikiem, nikt nie wie gdzie jest, brakuje mi ojca choć tak naprawdę go nie znam). Nie mam ochoty na nic, siedzę tylko w domu, obżeram się ciągle jakimś jedzeniem, choć postanowienie ciągle jest, że się powinnam odchodząc, oglądam filmy i myślę o samobójstwie. Wiecie, jakby to było jakbym się zabiła? Czy ktoś by płakał? Czy ktoś byłby smutny? Czy ktoś by tęsknił, a może ktoś by się cieszył? Ta myśl prześladuje mnie od rana do wieczora, odkąd wstanę, aż dotąd, aż kładę się spać. Nie mam chęci do nauki, czuję się nieatrakcyjna. Mama ciągle krytykuje moją osobę, bo "chce dla mnie dobrze". W tym źle wyglądam, tego mam nie kupować, etc, etc. Mam czasami ochotę wsiąść w pierwszy lepszy pociąg i jechać gdzieś... Ja nawet nie chcę mieć chłopaka, bo gdy wychodzę mama potrafi dzwonić 5 razy gdzie jestem itp., chociaż zawsze jej mówię gdzie wychodzę i z kim. Nie mam ochoty chodzić do szkoły, myślałam o tym żeby iść zaocznie, skończyć liceum i w międzyczasie iść do pracy. Gdy ktoś mnie obrazi udaję twardą i pyskują, ale gdy przychodzę do domu wybucham płaczem. Nie widzę siebie w przyszłości, wiem, że nie zdam matury z jednego przedmiotu, co dalej? Nie wiem już co mam robić... Chcę się zabić, ale mam zbyt mało odwagi.  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Przed zaśnięciem widzę sen z poprzedniej nocy - jaka może być przyczyna?

Witam! Mam 21 lat i od dłuższego już czasu (około roku) każdego wieczoru przed zaśnięciem pojawiają mi się przed oczami obrazki ze snu, który śnił mi się wcześniejszej nocy. Np. w poniedziałek przed snem - widzę sen z niedzieli, w...

Witam! Mam 21 lat i od dłuższego już czasu (około roku) każdego wieczoru przed zaśnięciem pojawiają mi się przed oczami obrazki ze snu, który śnił mi się wcześniejszej nocy. Np. w poniedziałek przed snem - widzę sen z niedzieli, w czwartek ze środy itd... I to mi się zdarza bardzo często! Potrafię bez problemu opowiedzieć, co mi się śniło, kto brał udział w śnie i co ja tam robiłam. Strasznie dziwne uczucie, a z kimkolwiek bym nie rozmawiała, nikt nie potrafi mi tego wytłumaczyć. Dzieje się tak w momencie, kiedy kładę się do łóżka, a nawet nie jestem jeszcze w tej 'fazie' zasypiania. To tak, jakbym codziennie miała 'deja vu'.

Ogólnie nie mam koszmarów sennych ani nic z tych rzeczy, zdarzały mi się tylko przez jakiś czas, kiedy moja rodzina miała problemy. Ale to chyba i tak nie ma związku z tym, że coś takiego zdarza mi się przed zaśnięciem. Czy umiecie to jakoś wytłumaczyć? Jaka jest tego przyczyna? Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Przemoc w rodzinie - jak zwalczyć jej wpływ w dorosłym wieku?

Witam. Mam 22 lata i mam problem. Jestem agresywna w kłótni i wyzywam partnera. Dochodzi z mojej strony do rękoczynów, później tego żałuję. Uważam, że jestem samolubna i egoistyczna. Sama nie wiem dlaczego tak jest. Kocham jego, jesteśmy 4 lata...

Witam. Mam 22 lata i mam problem. Jestem agresywna w kłótni i wyzywam partnera. Dochodzi z mojej strony do rękoczynów, później tego żałuję. Uważam, że jestem samolubna i egoistyczna. Sama nie wiem dlaczego tak jest. Kocham jego, jesteśmy 4 lata razem. Kocham siostrę, na którą często podnoszę głos. Łapię się na tym, że powinnam ją przytulić i to robię i widzę, że na nią za bardzo krzyczę. Podchodzę i mówię, że ją kocham. Miałam dość specyficzny dom, w którym się nie rozmawia, tylko jak jest problem od razu są wyzwiska i przekrzykiwanie się. Tata od roku nie pije. Od dziecka pamiętam jak bił mamę i jak uciekałyśmy z domu i chowałyśmy się po piwnicy. Raz był naćpany i poszedł na nas z siekierą, ale to tylko dwa przykłady ze wszystkich. Czuję, że mam problem. Kocham mojego narzeczonego, po prostu czuję, że go niszczę tymi słowami. Co robić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Niska samoocena - jak sobie pomóc?

Mam 20 lat, jestem studentką i cierpię na silny lęk przed wyśmianiem, który ogranicza moje funkcjonowanie na uczelni podczas zajęć i zubaża kontakty towarzyskie z rówieśnikami. Mam problemy w byciu sobą i wyrażaniu siebie, nieswojo czuję się idąc ulicą lub...

Mam 20 lat, jestem studentką i cierpię na silny lęk przed wyśmianiem, który ogranicza moje funkcjonowanie na uczelni podczas zajęć i zubaża kontakty towarzyskie z rówieśnikami. Mam problemy w byciu sobą i wyrażaniu siebie, nieswojo czuję się idąc ulicą lub jadąc metrem. Mam wrażenie, że jestem w centrum uwagi, co mi strasznie przeszkadza. Ciągle żyję w stresie i nie mam już siły, ani środków finansowych do walki z tym. Mój organizm reaguje w specyficzny sposób, jest zmęczony psychicznie, ból głowy, napięcie mięśni, nerwowość, brak dobrej organizacji, wysypka na dekolcie, przetłuszczająca się skóra głowy, słaba kondycja włosów. Jak sobie z tym radzić? Martwię się, że nabawię się jakiejś choroby Proszę o radę.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jestem brzydki i nikt mnie nie chce - czy tak już zostanie?

Mam 20 lat, coraz częściej nachodzą mnie myśli samobójcze z przyśpieszonym biciem serca, czasami zastanawiam się, czy aby to nie to, co jest dla mnie zbawieniem. Nie mam tak naprawdę czego szukać na tym świecie, tutaj już nic nie pomoże....

Mam 20 lat, coraz częściej nachodzą mnie myśli samobójcze z przyśpieszonym biciem serca, czasami zastanawiam się, czy aby to nie to, co jest dla mnie zbawieniem. Nie mam tak naprawdę czego szukać na tym świecie, tutaj już nic nie pomoże. Marzenia, aspiracje, wartości - to wszystko umarło, nie ma tego. Próbowałem poznawać ludzi, ale nic z tego: oni mnie nie akceptują takim, jakim jestem. Nie dziwię się. Każdy pełni jakąś funkcję na tym świecie, najwidoczniej moja jest inna. Nie daję już rady: emocjonalna pustka i nic więcej, cztery ściany domu, zero znajomych. Dla mnie własna egzystencja nie ma sensu - żadnego. Dodam, że niestety nie mam przyjaciół, jestem samotny, brzydki i strasznie sfrustrowany życiem. Żeby cokolwiek zrobić, muszę się zmusić do tego, wszystko przychodzi mi z trudnością. Od dziecka każdemu z nas powtarzano: "musisz być przystojny". Wpajano nam, że brzydcy faceci nie mają szans na dobre życie. Stara prawda, że ładniejszym, piękniejszym jest łatwiej w życiu. Ale nie jest to jedyny czynnik decydujący o "szczęściu". Gdybym był wysokim i dobrze zbudowanym przystojniakiem, to na pewno nie miałbym takiej postawy, jaką mam. Większość z tych, co mówią, że wygląd nie jest najważniejszy, tylko piękno duszy, po prostu kłamią. A teksty w stylu, że nieważne, czy jest się brzydkim, ważne, żeby zadbać o siebie, podkreślić coś, śmieszą mnie. Niekiedy widząc piękną osobę, marzymy o tym, by być z nią. Zachwycają nas jej rysy twarzy, oczy, to, w jaki sposób się porusza. Ja tak mam przez całe życie. Byłem, jestem i będę brzydki, przez co nie mam znajomych i czuję się z tym strasznie. To jest właśnie tragedia tych czasów. Nieważne, czy jesteś mądry, sympatyczny, w skrócie - wartościowy. Jak się jest brzydkim, to nie ma szans na normalne życie. Ale życie jest brutalne i nie ma na to siły. Mówią: liczy się piękno wnętrza, ja przez te lata samotności marzyłem o takim życiu, jakie mają inni, pisałem wiersze, nauczyłem się bardzo szanować kobiety, jednak to wszystko nie jest nic warte. Do tej pory nie mam znajomych, nie mam z kim wyjść, a samym sobą ludzi odstraszam. Nie znacie nas, nie rozumiecie i nigdy nie zrozumiecie. Tak jak bogaty nigdy nie zrozumie biednego, a zdrowy kalekiego.  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd

Koszmary senne - czemu powracają?

Od jakiegoś czasu raz na tydzień, dwa, miesiąc, bardzo różnie, nie ma reguły, nęka mnie ten sam, bardzo męczący sen. Gdy się przebudzę i ponownie usnę, on powraca. I tak z 8 razy w ciągu nocy. Zawsze dotyczy tego...

Od jakiegoś czasu raz na tydzień, dwa, miesiąc, bardzo różnie, nie ma reguły, nęka mnie ten sam, bardzo męczący sen. Gdy się przebudzę i ponownie usnę, on powraca. I tak z 8 razy w ciągu nocy. Zawsze dotyczy tego samego, dostaję szczękościsku, ale tak mocnego, że towarzyszy temu ból. Podczas snu, jestem świadoma, że to sen, a nie rzeczywistość i próbuję się z niego wybudzić, próbuję np. poruszyć ręką, nogą, głową, czymkolwiek, aby się obudzić i udaje mi się to, ale dopiero po chwili. Jednak co z tego, skoro za chwilę znowu jest to samo. Czytałam, że takie męczące sny dotyczą osób, które prowadzą stresujący tryb życia, są zabiegane, mają sporo spraw na głowie, wiele powodów do zmartwień itp. Mnie nie dotyczy żadna z tych rzeczy. Prowadzę spokojny tryb życia, nie mam powodów do martwienia się, dużo wypoczywam, ostatnio byłam na bardzo relaksacyjnym wyjeździe w górach, wypoczęłam i na prawdę, nie mam czym się stresować. Najbardziej mnie dziwi, że tym snom towarzyszy ból. Słyszałam, że to jest raczej niemożliwe, żeby go odczuwać, a ja jednak tego doświadczam. Nawet jak się budzę, to jeszcze go lekko odczuwam. Nie wiem co mam robić.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego występują takie kłopoty z 4-latkiem po urodzeniu się rodzeństwa?

Od czasu urodzenia się siostry mój synek często budzi się w nocy i żąda obecności najlepiej mamy. Kłopot w tym, że mama karmi w nocy 3-miesięczne niemowlę. Mały ma czasem przerwę w śnie do 2 godzin, bo nie zadowala się...

Od czasu urodzenia się siostry mój synek często budzi się w nocy i żąda obecności najlepiej mamy. Kłopot w tym, że mama karmi w nocy 3-miesięczne niemowlę. Mały ma czasem przerwę w śnie do 2 godzin, bo nie zadowala się obecnością taty. Potem w dzień jest rozdrażniony, nerwowy i nawet histeryczny. Przed urodzeniem się siostry spał z rodzicami, ale zgodził się na sen w wymarzonym łóżeczku. Czy można pomóc maluchowi się wysypiać?    

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Ciągle chce mi się spać - co mi jest?

Witam, mam 18 lat, moim problemem jest nadmierna senność. Przychodzę ze szkoły i potrafię od razu iść spać i śpię, dopóki sama się nie obudzę albo mnie ktoś nie obudzi. Mogłabym spać całymi dniami i tak dzień w dzień....

Witam, mam 18 lat, moim problemem jest nadmierna senność. Przychodzę ze szkoły i potrafię od razu iść spać i śpię, dopóki sama się nie obudzę albo mnie ktoś nie obudzi. Mogłabym spać całymi dniami i tak dzień w dzień. Potem nie mogę zasnąć. A jeśli nie zasnę w dzień, to jak idę spać (22-23), przewracam się z boku na bok i nie mogę zasnąć przeważnie do 2 albo później. Jakiś miesiąc temu miałam tak, że położyłam się spać o 23 i nie spałam do 6 rano. Nie mogłam przez ten czas nawet oka zmrużyć :( Co mi jest?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jak mogę odnaleźć sens mojego życia?

Mam 17 lat. Nie potrafię zaakceptować siebie, czuję się gorsza od innych. Gdy idę gdzieś sama, do kościoła, szkoły, sklepu odczuwam lęk przed ludźmi, przed tym, że mogę się skompromitować. Mam problemy z nauką, nie mogę się skoncentrować, w szkole... Mam 17 lat. Nie potrafię zaakceptować siebie, czuję się gorsza od innych. Gdy idę gdzieś sama, do kościoła, szkoły, sklepu odczuwam lęk przed ludźmi, przed tym, że mogę się skompromitować. Mam problemy z nauką, nie mogę się skoncentrować, w szkole często boli mnie brzuch. Wiele sytuacji, nawet banalnych, potwornie mnie stresuje. Często myślę o śmierci, płaczę, sama w swojej głowie stwarzam sobie obrazy, które powodują łzy. Jestem wrażliwa na krytykę, gdy ktoś powie mi coś co mnie zaboli nie umiem tego zapomnieć tej osobie. Gdy siedzę przed komputerem ciągle się odwracam, boję się, że ktoś za mną stoi. O sobie myślę, że jestem nikomu niepotrzebna, nikomu nie zależy na moim życiu, mam dni w których chciałabym ze sobą skończyć, nie mam żadnych pasji, zainteresowań, przestało mi na wszystkim zależeć. Jestem do niczego - ciągle prześladuje mnie w myślach wypomnienie z dzieciństwa, w 4 klasie podstawówki miałam taki okres w życiu, że zostałam odrzucona przez rówieśników z mojej klasy (wyzwiska, wyśmiewanie się z moich ciuchów - to bolało), a wszystko dlatego, że pokłóciłam się z moją ówczesną przyjaciółką. To wydaje się takie bezsensowne, byłam dzieckiem, nie powinnam tego rozpamiętywać, bo to bezsensu, ale ja ciągle boją się ponownego odrzucenia. Nie rozmawiam z nikim na ten temat, wiem, że nikt mnie nie zrozumie - jak mam sobie z tym poradzić? Przed rodziną, znajomymi z klasy udają, że wszystko jest w porządku, udaję kogoś innego niż jestem w rzeczywistości - jak odnaleźć sens życia i radość?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Niska samoocena - co mam robić?

Witam. Moje problemy zaczęły się wraz z początkiem roku szkolnego (aktualnie I klasa technikum ), a mianowicie zaczynałem rok szkołę średnią w LO, gdzie dwie nauczycielki nie wiadomo z jakiej przyczyny mocno się na mnie uwzięły, pytały mnie, obrażały przy...

Witam. Moje problemy zaczęły się wraz z początkiem roku szkolnego (aktualnie I klasa technikum ), a mianowicie zaczynałem rok szkołę średnią w LO, gdzie dwie nauczycielki nie wiadomo z jakiej przyczyny mocno się na mnie uwzięły, pytały mnie, obrażały przy całej klasie, klasa się tylko śmiała to mnie dobijało.. :( Przeniosłem się do technikum z nadzieją, że będzie dobrze, ale jednak nie jest.. Nie potrafię wczuć się do nowej klasy. Jest tak jak było w liceum, naśmiewanie się ze mnie, poniżanie mnie przez co straciłem chęć chodzenia do szkoły :( Opuściłem bardzo dużo lekcji, rodzice dostali wezwanie do szkoły na "Szkolną komisję Opiekuńczo-Wychowawczą", czyli teraz nie tylko problemy w szkole, ale także kłótnie z rodzicami w domu, moja samoocena jest teraz równa 0 :( Nie wiem co mam robić, nigdy nie miałem problemów z nauką, wiem, że jestem w stanie być dobrym uczniem, ale coś mnie blokuje :( Co to jest Szkolna komisja opiekuńczo-wychowawcza i czy grozi mi wydalenie ze szkoły? :( Wtedy to już będzie na prawdę koniec wszystkiego.. czasami mam myśli samobójcze :( proszę o pomoc :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Poczucie winy z powodu kłamstwa - czy powinnam pójść do psychologa?

Hej. Od jakiegoś czasu dziwnie się czuję. Mam mętlik w głowie... Jestem w gimnazjum i - jak to w moim wieku - zaczęłam interesować się chłopakami, ale oni nie zwracają na mnie uwagi. Ostatnio moja przyjaciółka napisała do mnie i...

Hej. Od jakiegoś czasu dziwnie się czuję. Mam mętlik w głowie... Jestem w gimnazjum i - jak to w moim wieku - zaczęłam interesować się chłopakami, ale oni nie zwracają na mnie uwagi. Ostatnio moja przyjaciółka napisała do mnie i udawała chłopaka. Bardzo się cieszyłam, że wreszcie ktoś zwrócił na mnie uwagę. Ale potem powiedziała mi prawdę i wszystko znowu runęło. Zaczęłam się okaleczać i czasami nie mogłam spać. Po pewnym czasie zaczęłam się stroić i koleżanki to zauważyły. Okłamałam je wtedy i teraz nie mogę przestać - udaję, że mam chłopaka. Ja wiem, że nie powinnam, ale nie mogę przestać. Teraz już tak namieszałam sobie w głowie, że wszystkie te wymyślone emocje przeżywam naprawdę. Ostatnio dziewczyny chciały go poznać i udałam, że z nim zerwałam. Zorientowały się, że coś jest nie tak. Nie pokazałam im zdjęcia, nawet żadnego esemesa. Nie mogę powiedzieć im prawdy. Znienawidzą mnie, dobrze o tym wiem, bo same wiedzą, jak nienawidzę kłamstwa. Jeszcze niedługo moja przyjaciółka będzie miała operację i będę sama w nowej klasie. Spędzałam z nią tyle czasu, że nie zaprzyjaźniłam się z resztą. Mam wrażenie, że dla nich nie istnieję. Nie wiem, co robić. Mam w swoim otoczeniu tyle osób, które mają problemy, że zawsze swoje odkładałam na bok. Moja koleżanka chciała się zabić, a 2 inne też zaczęły się ciąć. Teraz namieszałam tak, że nie wiem, co robić, i mam ochotę się zabić. Powinnam iść do psychologa?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Czy terapia pomoże mi w dojściu do równowagi po śmierci przyjaciela?

Mam 15 lat. Jakiś czas temu zginął mój przyjaciel, wciąż po nim płaczę, myślę o nim i o tym, że to przeze mnie, nawet śni mi się jego śmierć. Mam myśli samobójcze, jest mi ciężko wyjść z domu do szkoły,...

Mam 15 lat. Jakiś czas temu zginął mój przyjaciel, wciąż po nim płaczę, myślę o nim i o tym, że to przeze mnie, nawet śni mi się jego śmierć. Mam myśli samobójcze, jest mi ciężko wyjść z domu do szkoły, czy do sklepu. Nie chcę widywać się ze znajomymi, wszystko mnie przerasta i nawet jak już wyjdę z łóżka i pójdę do sklepu, to potrafię się popłakać stojąc w kolejce. Był okres samookaleczania, ale stwierdziłam, że to żadna metoda. Poprosiłam mamę o wizytę u psychiatry, pani pytała tylko o szkołę, a kiedy ja wspomniałam o przyjacielu, zmieniła temat znów na szkołę, więc całkowicie zamilkłam. Nie chcę mówić mamie o wszystkim, ponieważ i jej jest ciężko i tylko byłoby więcej kłopotów na jej barkach. Ale mi naprawdę nie chce się już męczyć z tym wszystkim. Nie wiem czy prosić o zmianę psychiatry? Boję się że nowy psychiatra skieruje mnie np. do szpitala psychiatrycznego.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Trudności z mówieniem - co robić, by pokonać ten problem?

Witam. Chciałabym prosić o radę. Mam 24 lata, jestem studentką. Od wielu lat mam problemy z depresją. Problem zaczął się w liceum, gdy zaczęłam intensywnie się odchudzać, raz nawet okaleczyłam się... jednak po maturze udało mi się wyjść z tego...

Witam. Chciałabym prosić o radę. Mam 24 lata, jestem studentką. Od wielu lat mam problemy z depresją. Problem zaczął się w liceum, gdy zaczęłam intensywnie się odchudzać, raz nawet okaleczyłam się... jednak po maturze udało mi się wyjść z tego dołka. Później, już na studiach, miałam kolejne spadki nastroju, po zawodzie miłosnym wpadłam w najgorszy stan, straciłam kontakt z otoczeniem, przestałam wstawać z łóżka, nie miałam na nic siły - miałam wrażenie, że emocjonalnie umarłam. Przez całe dnie nie mówiłam.. po pewnym czasie uzyskałam pomoc psychologa i psychiatry. Po 2 latach leczenia udało mi się odstawić leki. Teraz mija 5 miesiąc bez tabletek. Niestety nagle problemy powróciły w zmienionej formie... nie mogę powiedzieć, że mam zły nastrój, bo w porównaniu do tego co było kiedyś jest o wiele lepiej, ciągle zachowuję pewną pogodę ducha. Moje objawy są bardziej somatyczne. Mam problemy ze snem (od 2 miesięcy) i problemy z mówieniem, tzn. najlepiej nie mówiłabym nic. Wszystko co mówię...jakby słyszę i nie mogę tego znieść. Ciągle mam wrażenie, że mam zaciśnięte gardło, a gdybym powiedziała za dużo - udusiłabym się albo rozpłakała. Zawsze miałam zahamowania odnośnie krzyczenia, kłótni, mówienia przykrych rzeczy... ale teraz ten stan sie pogłębił. Bardzo mnie to męczy. Nie wiem co zrobić, chciałabym odbić się w końcu od dna, nie korzystać z pomocy medycznej. Nie wiem gdzie szukać rozwiązania mojego problemu pomimo tego, że znam już przyczynę (trudne dzieciństwo) i pogodziłam się już z przeszłością. Dodam jeszcze, że nie jestem osobą zamknietą w sobie. Jestem towarzyska, dość otwarta, lubię rozmawiać z ludźmi... problem odczuwam tak, że jakby umysł chciał mówić, a ciało odmawiało mu posłuszńestwa. Proszę o pomoc, co mogę zrobić? Gdzie mogę się zgłosić? Może powinnam uczestniczyć w lekcjach oddechu lub śpiewania?... sama nie wiem jak mam pokonać tę trudność. Będę bardzo wdzięczna za wszelkie rady, pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Potrzebuje pomocy w związku z emocjami

Witam. Mam na imię Marcin i mam 21 lat. Wydaje mi się że cierpię na przewlekłą depresje czy coś podobnego do niej. Trudno mi poradzić sobie z moimi emocjami, które kotłują się w mojej głowie, często chodzę przygnębiony i...

Witam. Mam na imię Marcin i mam 21 lat. Wydaje mi się że cierpię na przewlekłą depresje czy coś podobnego do niej. Trudno mi poradzić sobie z moimi emocjami, które kotłują się w mojej głowie, często chodzę przygnębiony i czuje się jakbym był na samym dnie, mimo to jednak udaje zawsze, że wszystko jest w porządku - uchodzę za optymistę i "wesołka" pośród moich znajomych. 3 razy próbowałem popełnić samobójstwo, ale zawsze w ostatniej chwili rezygnowałem, ale czuje że coraz trudniej mi sobie radzić z myślami samobójczymi. Wszystko zaczęło się kiedy 4 lata temu poznałem pewną dziewczynę którą pokochałem szczerze i jak mi się wtedy wydawało, z wzajemnością. Jednak pewnego dnia po dłuższym okresie naszego związku rzuciła mnie, właściwie bez żadnej rozmowy, tak jakby dostała nową zabawkę a starą wyrzuciła w kąt, co jest prawdą po dzień później widziałem ją z nowym chłopakiem. Wywołało to u mnie spory szok, bo takie sytuacje widziałem w zasadzie tylko w filmach i nie podejrzewałem że ktoś kto mi wyznaje codziennie miłość może tak po prostu rzucić drugą osobę jak szmacianą lalkę. Potem zaczęło być tylko gorzej, mój "przyjaciel" odbijał mi dziewczyny jedna po drugiej, nie zdałem do następnej klasy, rodzice chcieli wziąć rozwód, mój zespół, który był dla mnie bardzo ważny, rozpadł się. Wszystko zmierzało w coraz to większe dno. Wtedy odkryłem w sobie że właściwie przejmuje się kobietami i fałszywymi przyjaciółmi, zacząłem się bawić, dobrze spędzać czas, poznawać nowych ludzi, nowe przyjaźnie. Wszystko zmierzało ku dobremu, mimo że dalej miałem myśli samobójcze i bywałem przygnębiony. Ponad rok temu poznałem pewną dziewczynę, którą traktowałem jak przyjaciółkę. Wcześniej była z moim dobrym kumplem, kiedy zerwali ze sobą myślałem że chciała po prostu wzbudzić jego zazdrość więc pozwalałem jej się do siebie przytulać, siadać na kolanach etc. mając nadzieje że wrócą do siebie. Kiedy jednak dowiedziałem się od osób trzecich że próbuje podjudzić mnie do tego żebym pobił się z jej byłym a moim kumplem, wściekłem się i zwyzywałem ją i powiedziałem że nie chce jej więcej widzieć. Trzy miesiące potem dowiedziałem się zupełnie przypadkiem że bierze narkotyki i nie wychodzi z domu. Postanowiłem się z nią spotkać. Okazało się że ona tak naprawdę próbowała zwrócić na siebie moją uwagę i kiedy odrzuciłem ją od siebie zaczęła brać. Wtedy załamałem się zupełnie w sobie i próbowałem jej pomóc i sobie przy okazji, ale nie wychodziło nam, postanowiliśmy zerwać kontakt. Po pewnym czasie zaczęliśmy znowu ze sobą rozmawiać zostając na etapie przyjaciół ale i tak te kontakty są trudne... 4 miesiące temu poznałem najwspanialszą kobietę na Ziemi. Było po prostu idealnie. Wszystko było idealne, łóżko, życie, rozmowy, gusta. Pierwszy raz od dawna albo i nawet w życiu byłem naprawdę szczęśliwy. Był tylko jeden mały szkopuł. Od dwóch lat była z pewnym chłopakiem. Nie kochała go już dawno, ale nie potrafiła z nim zerwać. Zainwestowałem w nią wiele swojego poświęcenia, czasu i serca. W końcu po 4 miesiącach postanowiłem, że to nie może się tak dalej ciągnąć. Zerwałem z nią kontakt, pożegnaliśmy się, było naprawdę miło... Dzisiaj dowiedziałem się że nie zaliczyłem sesji i zostałem wyrzucony ze studiów. Nie mam nikogo już komu mógłbym to powiedzieć, nie chce wylewać swoich smutków na znajomych i obarczać ich swoimi problemami. Rodzice również nie wchodzą w rachubę, nigdy w niczym mnie nie wsparli i zawsze wyśmiewali więc tym bardziej nie mam zamiaru im płakać w rękaw bo po prostu mnie zignorują. Internet i bycie anonimowym to chyba jedyne wybawienie w sumie. Prosiłbym o jakąś rade co mam ze sobą zrobić, bo chyba nie muszę mówić że teraz stoję na cienkiej krawędzi. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty