Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Czy częste zrywy przysenne są normalne?

Od pewnego czasu (ok. miesiąca) mam problem, który polega na uciążliwym zasypianiu. Wszystko zaczęło się od stresującej sytuacji, kiedy zauważyłam u siebie rumień po ugryzieniu kleszcza. Pewnego dnia, gdy zasypiałam, nagle mną "rzuciło" i wybudziłam się. Sytuacja powtórzyła się...

Od pewnego czasu (ok. miesiąca) mam problem, który polega na uciążliwym zasypianiu. Wszystko zaczęło się od stresującej sytuacji, kiedy zauważyłam u siebie rumień po ugryzieniu kleszcza. Pewnego dnia, gdy zasypiałam, nagle mną "rzuciło" i wybudziłam się. Sytuacja powtórzyła się kilka razy przez kolejne dni. Na początku bardzo się tym denerwowałam i nie spałam nawet do 5 rano. Teraz, mimo że jest trochę lepiej i tak się martwię. Bywają noce lepsze, ale zazwyczaj męczę się do godziny 1. Pocieszam się, że ten strach przed kolejnymi zrywami też nie pozostaje bez znaczenia, jednak coraz bardziej martwię się. Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czuję się bez wyrazu - jak mogę to zmienić?

Mam 16 lat i zaczęłam chodzić do pierwszej liceum - nowe koleżanki, szkoła, miasto itp. Zawsze marzyłam, że jak pójdę do liceum, to będę miała prawdziwą przyjaciółkę, której nigdy jeszcze nie spotkałam, ale moja rzeczywistość jest zupełnie inna -...

Mam 16 lat i zaczęłam chodzić do pierwszej liceum - nowe koleżanki, szkoła, miasto itp. Zawsze marzyłam, że jak pójdę do liceum, to będę miała prawdziwą przyjaciółkę, której nigdy jeszcze nie spotkałam, ale moja rzeczywistość jest zupełnie inna - czuję, że jestem bardzo nudną i aż za spokojną osobą, po prostu taką bez wyrazu. W szkole mam kilka kol., ale wydaje mi się, że coraz bardziej je nudzę i oddalają się od mnie - chciałabym się zmienić, stać się bardziej energiczną i lepszą osobą, bardziej lubianą, często zdarza się, że już nie wiem, co wymyślić, jakoś ciekawie porozmawiać z kol.. Jeszcze na początku roku otaczało mnie duże grono dziewczyn, ale z czasem tak jakby odchodziły. Czytałam już wiele poradników w internecie (jak być bardziej lubiana, pełna życia itp.), ale jak na razie wydaje mi się, że jest coraz gorzej - nie wiem jak mogę się zmienić. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co mam zrobić z lunatykowaniem chłopaka?

Gdyby lunatykowanie u chłopaka kończyło się na chodzeniu po domu, nie zainteresowałabym się tym. Przeraziła mnie natomiast ostatnia sytuacja. Byliśmy na imprezie, kiedy wróciliśmy, on wyszedł jeszcze z psem. Zdążyłam już usnąć. Przed łóżkiem stał regał (ok. 1 m wys.),...

Gdyby lunatykowanie u chłopaka kończyło się na chodzeniu po domu, nie zainteresowałabym się tym. Przeraziła mnie natomiast ostatnia sytuacja. Byliśmy na imprezie, kiedy wróciliśmy, on wyszedł jeszcze z psem. Zdążyłam już usnąć. Przed łóżkiem stał regał (ok. 1 m wys.), na nim ogromny stary telewizor (40 cali) i kwiatek. Obudziła mnie jakaś spadająca figurka z szafki, potem widziałam ten spadający kwiatek i jeszcze zdążyłam zawołać, żeby go złapał... Odwrócił się, ale po chwili zrzucił jeszcze ten telewizor! Strach pomyśleć, jakby wyglądał nasz pies chihuahua, gdyby, tak jak ten kwiatek, wylądował pod telewizorem.

Bardzo się przestraszyłam. Ale on, jak gdyby nic, poszedł do innego pokoju i położył się. Tak na dobrą sprawę nie wiem nawet, czy zdążył położyć się po powrocie. Nie był pijany. Nie wiem, jak to się stało, ale nic nie pamiętał. Powiedział mi tylko, że to mu się czasami przydarza. Do tej pory jednak zdarzało mu się tylko przewrócić jakiś regał. Proszę o pomoc, naprawdę niepokoi mnie ta sytuacja...

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego od 15 lat dręczą mnie koszmary senne?

Jestem kobietą, mam 28 lat. Od ok. 15 lat, może dłużej, dręczą mnie koszmary. Praktycznie co noc przed kimś uciekam, zabijam, piję krew, tonę, spadam, gubię się, błądzę w ciemnościach i wszystko, co tylko możliwe. Budzę się wystraszona, z...

Jestem kobietą, mam 28 lat. Od ok. 15 lat, może dłużej, dręczą mnie koszmary. Praktycznie co noc przed kimś uciekam, zabijam, piję krew, tonę, spadam, gubię się, błądzę w ciemnościach i wszystko, co tylko możliwe. Budzę się wystraszona, z bardzo szybko bijącym sercem. W życiu nie mam problemów ani większych stresów. Mam udane małżeństwo, kochającą rodzinę, zdrowe dziecko. Unikam oglądania horrorów. Miałam etapy, że szukałam pomocy u psychologa i psychiatry - niestety, bez rezultatu. TK głowy nic nie wykazało, a łagodne leki nie pomogły. Modlitwa i spowiedź też nie pomagają. Próbowałam zlekceważyć sprawę, tj. nie myślałam o tym i nie wspominałam, co mi się śniło - myślałam, że może przejdzie - niestety, nie przeszło. Niby się przyzwyczaiłam, lecz jest to bardzo uciążliwe, boję się, że mogą z tego wyniknąć jakieś problemy psychiczne. Czy to może być objaw jakiejś choroby? Niekoniecznie psychicznej, np. bezdechu? Jak to sprawdzić, gdzie mogę udać się po pomoc, bo widzę, że sama nie jestem w stanie sobie z tym poradzić.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to tylko burzliwy okres dojrzewania czy może jest coś ze mną nie tak?

Witam, mam na imię Agata i mam 14 lat. Ponad rok temu zaczęłam się okaleczać, miałam złe samopoczucie itd. Wtedy poszłam do pani pedagog, bardzo mi pomogła, myślałam, że wszystko jest już OK. Ale jakoś miesiąc temu zaczęłam się...

Witam, mam na imię Agata i mam 14 lat. Ponad rok temu zaczęłam się okaleczać, miałam złe samopoczucie itd. Wtedy poszłam do pani pedagog, bardzo mi pomogła, myślałam, że wszystko jest już OK. Ale jakoś miesiąc temu zaczęłam się czuć źle tzn. chodzę przygnębiona, często płaczę, zamiast wychodzić ze  znajomymi, wolę siedzieć w pokoju gapiąc się w sufit, a ostatnio nachodzą mnie myśli samobójcze, one pojawiały się stopniowo, coraz częściej, teraz to już myślę o tym na okrągło. Czy to tylko burzliwy okres dojrzewania czy może jest coś ze mną nie tak? Proszę pomóżcie mi, bo już nie mam siły...  

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc koleżance w żałobie?

Witam, moja koleżanka straciła ostatnio siostrę w wypadku. Chciałabym Jej jakoś pomóc, ale nie wiem jak. Nie wiem również jak z Nią o tym rozmawiać. Dzięki Bogu, jeszcze nigdy nie doświadczyłam straty tak bliskiej mi osoby i nie wiem jak...

Witam, moja koleżanka straciła ostatnio siostrę w wypadku. Chciałabym Jej jakoś pomóc, ale nie wiem jak. Nie wiem również jak z Nią o tym rozmawiać. Dzięki Bogu, jeszcze nigdy nie doświadczyłam straty tak bliskiej mi osoby i nie wiem jak się zachować. Co mam mówić? Czy w ogóle mam coś mówić? Jak się zachować, gdy będzie płakać? Bardzo proszę o jakąś pomoc.

odpowiada 4 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dr n. med. Dariusz Pysz-Waberski
Dr n. med. Dariusz Pysz-Waberski
Dr Małgorzata Mazurek
Dr Małgorzata Mazurek
Mgr Katarzyna Bilnik-Barańska
Mgr Katarzyna Bilnik-Barańska

Czy konieczna jest kolejna terapia?

Mam 20 lat i jestem po 2 terapiach (zaburzenia rozwoju osobowości, trudności w kontrolowaniu emocji). Cały czas prowadził mnie ten sam psychoterapeuta, bardzo się do tej osoby przywiązałam. Poza moimi dawnymi problemami (próby samobójcze) ostatnio zdarzały mi się samookaleczenia (w...

Mam 20 lat i jestem po 2 terapiach (zaburzenia rozwoju osobowości, trudności w kontrolowaniu emocji). Cały czas prowadził mnie ten sam psychoterapeuta, bardzo się do tej osoby przywiązałam. Poza moimi dawnymi problemami (próby samobójcze) ostatnio zdarzały mi się samookaleczenia (w czasie terapii jeszcze), ale odkąd pamiętam mam "swój świat". Trudno to streścić, ale polega to na tym, że nigdy nie jestem sama, mam konkretne osoby z którymi rozmawiam, są one prawie zawsze ze mną. Nie widzę ich tak jak normalnie ludzi, ale wyczuwam coś w rodzaju obecności. Ich głos rozbrzmiewa w mojej głowie (nie namawiają mnie do złych rzeczy). Byłam w tej sprawie u psychiatry, nie zostałam zdiagnozowana. Mimo to od kilku długich lat to nie znika. Około 7-8 miesięcy temu byłam poddana leczeniu farmakologicznemu, ze względu na trudności w opanowaniu agresji. Po zaprzestaniu brania leków, emocje były już bardziej wyrównane. Teraz niestety znów zaczynam odczuwać niepohamowaną chęć zniszczenia czegoś, bardzo łatwo wpadam w złość. Do tego niedawno się przeprowadziłam i przez tydzień czasu ten "mój świat" zniknął (nie czułam się bezpiecznie w nowym miejscu). W tym czasie nie dawałam sobie rady sama. Czy mimo przebytych 2 terapii powinnam udać się do specjalisty? Czy to, co się dzieje to sygnał, że to nie zostało zwyciężone?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Męczę się sam ze sobą. Czy jestem chory?

Mam 20 lat. Uczę się obecnie w seminarium. Mam ogromny problem. Od ponad pół roku mam jakby depresję. Polega ona na tym, że ciężko mi rozmawiać z ludźmi, unikam z nimi kontaktu, uciekam wzrokiem, jakbym się ich bał, czasami w... Mam 20 lat. Uczę się obecnie w seminarium. Mam ogromny problem. Od ponad pół roku mam jakby depresję. Polega ona na tym, że ciężko mi rozmawiać z ludźmi, unikam z nimi kontaktu, uciekam wzrokiem, jakbym się ich bał, czasami w ogóle się nie odzywam prawie przez cały dzień. Mam jakąś blokadę, boję się jakby ludzi, nic mnie nie cieszy, zatraciłem gdzieś cele i sens życia. Męczę się sam ze sobą. Lubię siedzieć samemu w pokoju i albo spać, albo siedzieć przy komputerze. Mam wiele zainteresowań, jestem zdolnym człowiekiem, ale coś jest nie tak. Nie mam problemów w rodzinie, mam dwójkę braci, których bardzo kocham. Rodzice zawsze mieli problemy finansowe, ale też zawsze sobie radzą. Czasami wydaje mi się że poszedłem do seminarium żeby rodzice nie mieli problemów finansowych. Teraz przejdę do moich problemów. Oo czasu 6 podstawówki nie było ze mną żadnych problemów. Gdy poszedłem do gimnazjum byłem bity i poniżany przez jednego z kolegów, co także wykorzystywali inni - ja nikomu tego nie powiedziałem. Męczyłem się przez 3 lata, miałem wiele psychicznych problemów, np. ciągle widziałem tego chłopaka, stałem się małomówny, dużo się uczyłem byłem typem raczej kujona, niby wszystko było ok, jednak to nie prawda. Okres liceum był jakby odreagowywaniem tych 3 lat - miałem dobrych kolegów, jednak już wtedy miałem zaniżoną samoocenę, ciężko mi było się dogadać. Już wtedy unikałem ludzi, raczej siedziałem sam w domu i mało co się spotykałem z niektórymi. Tak przeszły trzy lata i gdy miałem wybrać jakieś studia to chyba podświadomie wybrałem seminarium, chociaż wcześniej o nim nie myślałem. Jest to dla mnie jakby azyl, bo to raczej zamknięta strefa. Na początku było nawet ok, znalazłem kolegów, do czasu gdy się odwrócili ode mnie i zostawili dla innego kolegi - wtedy zacząłem tracić niejako grunt pod nogami. Mam oprócz nich jednego kolegę, który do tej pory mnie nie opuścił, jednak on chce się ze mną przyjaźnić trochę na siłę. Problem jest taki, że nie mam chęci do życia, celów, modlitwa mi już nie wychodzi, unikam ludzi, mam przypływy radości, ale bardzo krótkie, trwające jakieś kilka dni, a resztę czasu mam zły humor. Ktoś mi powiedział, że nie mam wypracowanej osobowości, bo rozmawiając z kimś dostosowuje się do niego. I to jest prawda - od zawsze tak robiłem, a teraz, gdy chcę to zmienić, to sam już nie wiem jaki jestem, przez co też tak cierpię. Bardo proszę o pomoc, bo nie wiem co mam robić. Raz już miałem myśli samobójcze, ale tylko dzięki modlitwie i temu, że mam rodzinę tego nie zrobiłem.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nerwica czy przemęczenie?

  Witam. Mam 18 lat i ostatnio zauważyłam u siebie trochę niepokojące mnie objawy. Bardzo często drga mi powieka, czasami jest to kilkanaście minut bez żadnej przerwy, drgają mi także inne mięśnie, np w nodze. Jestem cały czas zmęczona,...

  Witam. Mam 18 lat i ostatnio zauważyłam u siebie trochę niepokojące mnie objawy. Bardzo często drga mi powieka, czasami jest to kilkanaście minut bez żadnej przerwy, drgają mi także inne mięśnie, np w nodze. Jestem cały czas zmęczona, i bardzo trzęsą mi się ręce - nie aż tak, bym nie mogła wykonywać jakiś czynności, ale jednak jest to kłopotliwe. Nie jest to wynikiem stresu (tak mi się wydaje), pojawia się na co dzień, praktycznie bez przerwy, np. gdy opieram rękę o biurko. Koleżanki wspominały coś o objawach nerwicy. Być może to wszystko jest wynikiem złego trybu życia- krótka ilość snu (ok. 4 godzin, czasem mniej), dużo kawy i "dopalaczy" typu Red Bull, ogólnie brak czasu na odpoczynek. Czy to może być coś poważnego, czy raczej brak jakiś witamin, pierwiastków?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy możliwe jest, że syn ma problemy, czy to zwykłe lenistwo?

Syn ma 16 lat, problemy zaczęły się w raz z pójściem do gimnazjum, zaczął po prostu wagarować, przestało mu zależeć na stopniach i przez to raz nie zdał, chociaż wcześniej bardzo dobrze się uczył i nigdy nie dochodziły do mnie... Syn ma 16 lat, problemy zaczęły się w raz z pójściem do gimnazjum, zaczął po prostu wagarować, przestało mu zależeć na stopniach i przez to raz nie zdał, chociaż wcześniej bardzo dobrze się uczył i nigdy nie dochodziły do mnie informacje, żeby źle się zachowywał. Ja nie wiem co z nim się stało przez ten czas, przecież tak dobrze się uczył w podstawówce, miał te swoje cele, a teraz co? Ani do szkoły, pracy, ani żeby gdzieś wyjść po południu. Ciągle by tylko siedział w domu, nawet nie wiem czy ma jakiś kolegów. Jak pytam co zamierza robić w przyszłości tylko wzrusza ramionami, zupełnie nie myśli o swojej przyszłości.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pozbyć się stresu?

Mam 18 lat i przystępuje do egzaminu na prawo jazdy. Moim problemem jest to, że kiedy wsiadam do samochodu na placu WORD-u i zaczynam jazdę zaczynają drgać mi ręce i nogi, nie wiem co się dzieje i to powoduje, że...

Mam 18 lat i przystępuje do egzaminu na prawo jazdy. Moim problemem jest to, że kiedy wsiadam do samochodu na placu WORD-u i zaczynam jazdę zaczynają drgać mi ręce i nogi, nie wiem co się dzieje i to powoduje, że oblewam. Stosowałam już wiele metod, różne środki uspokajające, ale one albo nie działają, albo powodują, że chce mi się spać. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

O czym może świadczyć duszność i zawroty głowy?

Mam 20 lat. Od kilku dni męczą mnie dusznosci, jakbym miała za mało miejsca w płucach i czuję nacisk ze środka na zewnątrz. Do tego czasami mam zawroty głowy. Ciągle jestem roztrzęsiona. Czuję, jakby mi coś w środku zalegało,... Mam 20 lat. Od kilku dni męczą mnie dusznosci, jakbym miała za mało miejsca w płucach i czuję nacisk ze środka na zewnątrz. Do tego czasami mam zawroty głowy. Ciągle jestem roztrzęsiona. Czuję, jakby mi coś w środku zalegało, czasem pojawia się katar i flegma. Duszność się pogarsza jak zapalę, więc praktycznie odstawiłam papierosy. Zastanawiam sią czy to wynik bardzo stresującej sytuacji w jakiej jestem, czy coś poważniejszego. Wiem, że bez względu na wszystko powinnam się udać do lekarza, ale chcę wiedzieć, czego się mogę spodziewać.
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Mam depresję czy jestem po prostu nerwowa?

  Od ponad roku przestałam się uśmiechać, rzadko kiedy, jestem wiecznie zła, wyżywam się na moich znajomych, często płaczę, nie mogę z siebie wydusić ani jednego słowa. Denerwują mnie wszyscy, znajomi, rodzina, jakby robili mi na złość. Nie umiem...

  Od ponad roku przestałam się uśmiechać, rzadko kiedy, jestem wiecznie zła, wyżywam się na moich znajomych, często płaczę, nie mogę z siebie wydusić ani jednego słowa. Denerwują mnie wszyscy, znajomi, rodzina, jakby robili mi na złość. Nie umiem się już uśmiechać jak kiedyś. Moi znajomi mówią, że często szukam problemów i marudzę nad wszystkim. Nie wiem co mam zrobić, żeby być spokojniejszą i inaczej patrzeć na to wszystko co mnie otacza i przygnębia.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Problemy ze snem. Regularne wstawanie o 2-3 w nocy. Proszę o pomoc!

Witam. Mam bardzo duży problem i nie wiem już, gdzie szukać pomocy. Jestem 18-letnią dziewczyną w klasie maturalnej i od dwóch miesięcy nie spałam dłużej niż 6 godzin, a od dobrych dwóch tygodni śpię około 3-4 godziny max. Nie wiem...

Witam. Mam bardzo duży problem i nie wiem już, gdzie szukać pomocy. Jestem 18-letnią dziewczyną w klasie maturalnej i od dwóch miesięcy nie spałam dłużej niż 6 godzin, a od dobrych dwóch tygodni śpię około 3-4 godziny max. Nie wiem co się dzieje, obojętnie o której położę się spać, czy to będzie 20 czy 23 - wstaję koło 2-3 w nocy. Od razu muszę wtedy zjeść śniadanie, dlatego też wydaje mi się, że ma na to wpływ mój żołądek, który domaga się jedzenia. Byłoby to może dziwne, gdybym przed snem nie jadła, ale kolację zawsze jem około 20, wiec jest to normalna pora, czasami troszkę wcześniej.

Co jest jeszcze dziwne - w ogóle w dzień, w szkole nie jestem zmęczona. Nie piję kawy, jedynie dużo czerwonej herbaty (przed snem jedną i rano, po przebudzeniu). Odżywiam się dobrze, a ostatnio miałam problemy z układem hormonalnym - może to mieć jakiś wpływ? Sama nie wiem już, co mam robić. Jestem nastolatką, która przecież potrzebuje minimum 8 godzin, żeby jako tako sprawnie funkcjonować. To jest normalne, że od kilku miesięcy budzę się o 4? Jak mówię o tym znajomym, to mają mnie za wariatkę, chwilami sama się tak czuję.

Rano, jak już mój organizm się obudzi, to nawet jak próbuję zasnąć - nie ma takich możliwości. Muszę wtedy zjeść śniadanie, a jak już zjem - to nie mam ochoty wracać do łóżka i nawet nie czuję takiej potrzeby. Dlatego z reguły włączam komputer i jakoś zajmuję sobie czas do godzin, kiedy normalni ludzie zaczynają dzień... Oczywiście powodem nie są żadne lęki - niczego takiego nie odczuwam.

Błagam, proszę o pomoc! Niby teraz zmęczona nie jestem, ale na dłuższą metę to nie jest przecież wskazane! Ile można pociągnąć, śpiąc 4 godziny!? Aha, i dodam, iż w ciągu dnia nie śpię, nie urządzam sobie żadnych drzemek, bo po prostu nie czuję takiej potrzeby. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź. Dziękuję!

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Nie potrafię nad sobą panować. Jak to mogę zmienić?

Mam 18 lat i aktualnie jestem w klasie maturalnej. Jestem dziewczyną, która uważam, potrzebuje pomocy. Bardzo często wpadam w dziwne stany, nie są to stany psychozy, tak mi się wydaje przynajmniej. W momencie kiedy ktoś mnie do czegoś zmusza/namawia,...

Mam 18 lat i aktualnie jestem w klasie maturalnej. Jestem dziewczyną, która uważam, potrzebuje pomocy. Bardzo często wpadam w dziwne stany, nie są to stany psychozy, tak mi się wydaje przynajmniej. W momencie kiedy ktoś mnie do czegoś zmusza/namawia, a ja tego nie zrobię, mam ogromne wyrzuty sumienia, że osoba ta miała rację. Mam świadomość, że zrobiłam dobrze, ale potrafię zrobić wiele głupich rzeczy. Zdarza mi się płakać przez 2 godziny leżąc na podłodze, mieć myśli o skrajnych głupstwach, jak np. śmierć, ciągłe wydzwanianie do danej osoby i przepraszanie. Można mną łatwo manipulować. Nie jestem asertywna, nie akceptuję siebie, mam problem z otoczeniem i pogodą. Nie mogę pójść do lekarza, bo moi rodzice stwierdzą, że wymyślam i wyolbrzymiam problem, albo chcę udowodnić ich błędy wychowawcze. Nie mam pieniędzy na to, abym mogła finansować swoją chorobę. Czuję, że jest coraz gorzej, im bliżej matury tym większy stres i napięcie. Częściej się denerwuję, kłócę, boje się, że z niczym nie zdążę, mam za mało czasu i rzucam przedmiotami. Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

W szkole się ze mnie naśmiewają. Co mam zrobić?

Mam problem. Kiedyś byłam w „elicie” szkolnej. Teraz jedna dziewczyna zbuntowała wszystkich przeciwko mnie. Wszyscy się ze mnie śmieją. Opowiadała wszystkim, że jestem prostytutką, że łapię chłopaków na seks (miałam wielu chłopaków, a ona przyglądała się z boku temu). Wiem,...

Mam problem. Kiedyś byłam w „elicie” szkolnej. Teraz jedna dziewczyna zbuntowała wszystkich przeciwko mnie. Wszyscy się ze mnie śmieją. Opowiadała wszystkim, że jestem prostytutką, że łapię chłopaków na seks (miałam wielu chłopaków, a ona przyglądała się z boku temu). Wiem, że jest zazdrosna o wyniki w szkole. Zgłaszałam już to do wychowawcy klasy (podpisała kontrakt, jest zawieszona), ale nadal słyszę jej śmiechy. Ostatnio napisała na tablicy, że jestem ciotą i każdy się śmiał. Ona się źle zachowuje, uczy też. Kiedyś byłyśmy przyjaciółkami, ale teraz wszystko się zmieniło i nie należę już do tej „elity”. Jest mi bardzo przykro, czekam na jakieś rady. Co mam robić? Proszę !

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Nie widzę dla siebie przyszłości. Jak nauczyć się żyć?

Mam beznadziejną pamięć, a więc za wiele nie opowiem. Przez całą podstawówkę moje życie było koszmarem. Tyle pamiętam. Zawsze siedziałam sama, byłam zadręczana przez niektórych rówieśników i kilka osób od mnie starszych. Czułam się strasznie samotna. W ostatnich latach, gdy...

Mam beznadziejną pamięć, a więc za wiele nie opowiem. Przez całą podstawówkę moje życie było koszmarem. Tyle pamiętam. Zawsze siedziałam sama, byłam zadręczana przez niektórych rówieśników i kilka osób od mnie starszych. Czułam się strasznie samotna. W ostatnich latach, gdy urosłam, zdarzało się, że nie radziłam sobie nawet z dogryzaniem od osób młodszych. Byłam bez energii, nic mi się nie chciało, poważna, rodzina mówiła o mnie "stara maleńka", co mi aż tak bardzo nie przeszkadzało, w porównaniu z innymi sprawami. Tak postrzegam tamte lata, pamiętam, że w 4/5 klasie płakałam i rozmyślałam o samobójstwie, że mi kiedyś splunięto w twarz, że siedziałam sama w kącie, że dni mijały niezauważone. Gdy to piszę, płaczę. Podstawówkę skończyłam, mam 13 lat i wszystkie objawy poważnej depresji. Byłam dwa razy u dwóch psychologów, jedna pani przekierowała mnie do drugiej, a tamta nic u mnie nie stwierdziła, bo miałam troszkę lepszy dzień, uleciało mi z głowy wszystko, co zamierzałam jej powiedzieć. Ja nie wytrzymuję, pokładałam gasnącą nadzieję w psychologu, który nic mi nie pomógł. Nie usłyszałam nic, czego nie wiedziałabym i ja. Pisząc to zanoszę się łzami. Wiem, że mam zalety, i te zalety znam, ale to i tak niczego nie zmienia. Nie potrafię się pozbyć tego bólu i rozsadzającej rozpaczy. Nie wiem, co robić. Teraz, w gimnazjum jest lepiej, są ludzie, którzy mnie lubią i których lubię. Tyle, że czuję się tak obco. Nikt nie lubi tego, co lubię ja, co chwilę słyszę za plecami sympatyczne "ona jest dziwna". Zdarza mi się przestać tak czuć, być sobą i na krótko szczęśliwą, ale nie mogę wziąć się w garść. Nie wiem, czym to jest spowodowane, tamto wcześniejsze to tylko moje przypuszczenia. Nie wiem nic. Samej siebie nie rozumiem. Postrzegam się za jedną, wielką hipokryzję. Nie wiem, co robić. Boję się. Nie widzę dla siebie przyszłości.

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Przez stres zaczynam popadać w paranoję. Co robić?

Witam. Mam na imię Gosia i mam 23 lata. Wydaje mi się, że zaczynam popadać w depresję i przestaję sobie już z tym radzić. Zawsze dążyłam do celu, który chciałam osiągnąć i często mi się to udawało. Jestem na terenie...

Witam. Mam na imię Gosia i mam 23 lata. Wydaje mi się, że zaczynam popadać w depresję i przestaję sobie już z tym radzić. Zawsze dążyłam do celu, który chciałam osiągnąć i często mi się to udawało. Jestem na terenie UK już prawie 4 lata i to tylko właśnie dzięki swojej wytrwałości tu przyjechałam, co uważam za jeden ze swoich sukcesów. Nie mogłam liczyć na rodzinę i nie miałam też żadnych znajomych tutaj, a jednak tego dokonałam, ale długo by o tym pisać. Chciałam tak o tym tylko wspomnieć, bo wiem, że kiedyś byłam zupełnie inna, miałam plany, a teraz żyje z dnia na dzień. Pol roku temu miałam poważny wypadek, po którym nie mogłam wrócić do pracy przez ok. 6 miesięcy. Ostatnio jedna z moich znajomych nawet mi to powiedziała, że mnie naprawdę podziwia, że gdyby nie jej mąż to ona nigdy by tu nie przyjechała, a ja sama musiałam zarobić na ten wyjazd, zaczynać wszystko od zera, bez znajomości języka i że teraz, po tak poważnym wypadku, gdzie przez prawie pól roku siedziałam w gorsecie od szyi do pasa tak po prostu go zdjęłam, poszłam na interview w sprawie pracy i tak zaczęłam pracować. Dlatego sama siebie nie rozumiem. Schody zaczęły się jak zaczęłam tę nową pracę ok. miesiąc temu. Zaczęłam się bardzo stresować tym, że mogę stracić tę pracę i to w dodatku bez powodu. Już po pierwszych kilku dniach nowej pracy nawet mój szef mi powiedział, że bardzo ciężko pracuje, że, jak to on określił, używam swojego mózgu i nie musi mi za każdym razem mówić co mam robić, ale mimo to stres pozostał. Teraz to nawet w pracy zauważyli, że się bardzo stresuję i przestaję być pewna siebie i zaczynam robić pomyłki. Próbuję z tym walczyć i nawet codziennie, jak wstaję, to sobie mówię, że dzisiaj będzie inaczej i czasem mi się to udaje, ale nie zawsze. Drażni mnie to bardzo, bo nie lubię siebie takiej, czasem nawet zaczynam zwracać uwagę na to co do nich mówię, żeby nikogo nie urazić. Oni nawet zaczęli mnie traktować jak dziecko - nie krzyczą na mnie w pracy za żadną pomyłkę, bo wiedzą, że jeszcze bardziej by mnie to zestresowało, ale ja nie chce taka być, chce być taka jak przedtem. Nie chce się zastanawiać zanim coś zrobię, chcę to robić spontanicznie, jak kiedyś, a widzę, że bardzo przejmuję się opinią innych na mój temat. Czasem wydaje mi się nawet, że zaczynam popadać w paranoję przez ten stres. Proszę o jakaś poradę, staram się, nawet się na siebie często złoszczę za swoje zachowanie, ale nie umiem tego zahamować i nie wiem czemu. W końcu stracę pracę przez takie zachowanie i będzie mi jeszcze ciężej zaczynać od nowa.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie z zaburzeniami snu?

Witam serdecznie. Właściwie nie wiem jak zacząć, może po prostu napiszę tak, jak to pamiętam. Pewnej nocy obudziłam się, siedząc na podłodze, było kompletnie ciemno. Próbując się podnieść, wyciągałam ręce (żeby się wesprzeć na czymś), ale wokół mnie niczego nie...

Witam serdecznie. Właściwie nie wiem jak zacząć, może po prostu napiszę tak, jak to pamiętam. Pewnej nocy obudziłam się, siedząc na podłodze, było kompletnie ciemno. Próbując się podnieść, wyciągałam ręce (żeby się wesprzeć na czymś), ale wokół mnie niczego nie było, nie mogłam trafić do łóżka. W tym momencie, jakbym odzyskała świadomość. Zdałam sobie sprawę, że partner śpi w łóżku, zawołałam go. Włączył światło i zaprowadził mnie do łóżka. Byłam tak wystraszona, że do tej pory mam to w pamięci i jakoś to analizuję.

Kiedy siedziałam na podłodze, pomimo faktu, że za mną stał stolik i moja walizka, niczego nie mogłam sięgnąć. Może ma jakieś znaczenie, że spałam w pewnym rodzaju nowym miejscu (co prawda w domu rodziców, ale nigdy nie spałam w tym pomieszczeniu). Wcześniej przydarzały mi się dziwne sytuacje, jak np. spadłam z łóżka w domu rodziców mojego partnera, innym razem po prostu się przewróciłam w pustym korytarzu, idąc w nocy do toalety. Nie wiem jak to wyjaśnić. Może nie ma się czego doszukiwać. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Wybuchy gniewu, niekontrolowana złość przy zaburzeniach emocjonalnych

Dzień dobry, Mam 23 lata, jestem dziewczyną. Leczyłam się psychiatrycznie przez dwa lata na zespół depresyjny, pod koniec leczenia stwierdzono, ze to zaburzenia emocjonalne i zakończono leczenie. Jednak ja czuję, że ciągle jest coś nie tak. Pokrótce opowiem jak...

Dzień dobry, Mam 23 lata, jestem dziewczyną. Leczyłam się psychiatrycznie przez dwa lata na zespół depresyjny, pod koniec leczenia stwierdzono, ze to zaburzenia emocjonalne i zakończono leczenie. Jednak ja czuję, że ciągle jest coś nie tak. Pokrótce opowiem jak to się zaczęło. Kiedy skończyłam szkołę dostałam pracę, która mnie przerosła nie dałam sobie rady z obowiązkami i podłamałam się. W tym czasie zaczęłam spotykać sie z moim przyszłym mężem, w którym zakochałam się 8 lat wstecz, lecz on przez te 8 lat stale mnie odrzucał, więc kiedy byliśmy już razem poczułam się jakbym złapała Pana Boga za nogi. Wyjechaliśmy za granicę, byliśmy tylko dla siebie jak prawdziwa rodzina. Po półtorej roku wzięliśmy ślub, ale jeszcze przed ślubem okazało się, że mojej przyszłej szwagierce odebrano prawa rodzicielskie i wymuszono na nas presję, żeby zaadoptować trójkę dzieci w wieku szkolnym, załamałam się i nie zgodziłam się na to. W międzyczasie mąż miał wypadek i prawie stracił możliwość posiadania dzieci. Pobraliśmy sie zostaliśmy zmuszeni, zostać w Polsce ponieważ moja teściowa jest alkoholiczką i lekomanką - mąż ma czwórkę rodzeństwa, ale na nas wywierana jest presja aby się wszystkim zająć- bo jesteśmy młodzi i nie mamy większych zobowiązań. Tak więc zamieszkaliśmy z teściową, po pewnym czasie teściowa w przeciągu 2 tygodni całkowicie zaniemogła, zanikły wszystkie funkcje tj. chodzenie, fizjologia, mowa, kontakt z rzeczywistością. Większość obowiązków spadła na mnie, ponieważ mąż miał złamaną rękę (miał kolejny wypadek), ale zawsze pomagał jak tylko mógł. Przez dwa tygodnie jedynie mój brat i siostra z bratem męża nie odwrócili sie od nas ale nie mogli nam pomóc, bo byli za granicą, a reszta niestety nie wykazała zainteresowania. Prawie zmarła w ostatniej chwili, uratowano ją- ma uszkodzony mózg, ale prawie może sama funkcjonować. Otworzyliśmy sklep, mamy duże długi, ale staramy się i coraz lepiej nam idzie. Nie stać nas praktycznie na nic. Pracuję razem z mężem,  ponieważ nie potrafię utrzymać się w pracy dłużej niż pół roku, gdy tylko zaczynają się schody - uciekam. Z mężem oddalamy się od siebie, chodzi o to, że jak zwróci mi uwagę, zwymyślam go od najgorszych i nawet tego nie zauważam, a za chwilę chcę, żeby wszystko było dobrze. Kiedy kłócimy się dłużej, czuję jakby ta złość rosła we mnie i mam ochotę go uderzyć kilka razy zdarzyło się, że go popchnęłam- bo nie wytrzymałam raz stłukłam szybę w drzwiach mąż mówi mi, ze za bardzo się nakręcam i z mało istotnego szczegółu rozpętuje istne piekło. Najbardziej go boli, że traktuję go jak śmiecia a ja czasem nie mogę się opamiętać i jak zacznę nie mogę przestać albo czasami nie pamiętam, co mówiłam. Przestaliśmy współżyć ja cały czas sądzę, że to moja wina ponieważ przez ten czas przytyłam ponad 30 kg i nie lubię jak mnie dotyka. Często czuję się jakby to już było wszystko, a mąż powtarza, że będzie lepiej, ze to kiedyś nam będzie lepiej, ale ja już nie wierzę bo zawsze jest gorzej. Jestem jeszcze młoda, a czuję się jakbym się wypaliła. To wszystko przez 3 lata. Już nie wiem, co mam robić, jak tylko coś zrobię jest źle, nie wiem ... proszę co mam zrobić ?? Co mam zrobić ze sobą??

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Kamila Drozd
Mgr Kamila Drozd
Patronaty