Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Lunatykowanie u 16-latki

Dzień dobry. Mam 16 lat. Od kilku lat lunatykuję. Często nie pamiętam co się działo, a np. jestem na kanapie, a nie w swoim łóżku. A czasami pamiętam np. taką historię, że śniło mi się, że koło mnie leżą źli...

Dzień dobry. Mam 16 lat. Od kilku lat lunatykuję. Często nie pamiętam co się działo, a np. jestem na kanapie, a nie w swoim łóżku. A czasami pamiętam np. taką historię, że śniło mi się, że koło mnie leżą źli ludzie, musiałam uciec, to uciekłam do innego pokoju i poszłam dalej spać. Nie wiem, gdzie mam się dalej udać. Może z tego wyrosnę?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

kołatanie serca, duszności - czy ktoś wie co mi dolega?

Witam, mam 24 lata i od pewnego czasu, może ok. 4-6 miesięcy, dolega mi częste kołatanie serca - bylem na ekg i lekarz powiedział, że wszystko w porządku. Ostatnio dokucza mi to praktycznie codziennie, do tego doszły duszności i czasem ból lewej łopatki. Dzięki i pozdrawiam.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak mam poradzić sobie z własnym życiem?

Cześć, mam 34 lata i od kiedy pamiętam, miałem problemy z komunikacją. Na rożnego rodzaju sytuacje reaguje nerwowo. Mogą to być nawet błahe sprawy. Zazwyczaj obwiniam się za rożne niepowodzenia i przejmuję się wszystkim, choć nie powinienem. Często...

Cześć, mam 34 lata i od kiedy pamiętam, miałem problemy z komunikacją. Na rożnego rodzaju sytuacje reaguje nerwowo. Mogą to być nawet błahe sprawy. Zazwyczaj obwiniam się za rożne niepowodzenia i przejmuję się wszystkim, choć nie powinienem. Często porównuje się do innych ludzi i w tej konfrontacji nie wychodzę pozytywnie. Często mam huśtawki nastrojów, gdzie w jednym momencie jestem duszą towarzystwa, następnie przez, np. porównanie się do innych osób przebywających ze mną zamykam się w sobie i jestem przeświadczony o swojej bezwartościowości. Jestem bardzo podatny na sugestie z zewnątrz. Wiem, że jest to spowodowane miedzy innymi niską samooceną i niskim poczuciem własnej wartości. Wiem, ze przez wszystkie te negatywne emocje bardzo obniża się jakość mojego życia. Próbowałem sobie pomoc w rożny sposób, min. akupunktura, hipnoza, terapie, leki antydepresyjne, stosuję afirmację i ćwiczę tai- chi. Ale to wszystko nie zawsze pomaga. Chciałbym funkcjonować jak normalny człowiek i cieszyć się życiem, mieć szczęśliwa rodzinę i móc dla kogoś żyć. Proszę o pomoc. Pozdrawiam. Jacek.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Śmierć bliskiej mi osoby - jak sobie poradzić?

Gdy miałam 6 lat umarł mi tata. Te słowa, ten dzień kiedy mi to mówili pamiętam jakby było to wczoraj. Pamiętam każde słowo moje i mamy gdy mi to próbowała powiedzieć ;((. Nie mogłam się pogodzić, że go już tu...

Gdy miałam 6 lat umarł mi tata. Te słowa, ten dzień kiedy mi to mówili pamiętam jakby było to wczoraj. Pamiętam każde słowo moje i mamy gdy mi to próbowała powiedzieć ;((. Nie mogłam się pogodzić, że go już tu nie ma. I choć minęło już 9 lat ja w to wszystko nadal nie wierzę ;(, nadal myślę, że to nie on tam leży. Boję się chodzić na cmentarz, bo boję się na to spojrzeć ;(. Często będąc gdzieś w sklepie albo na mieście rozglądam się, bo wydaje mi się, że gdzieś tam w tłumie go słyszę, a gdy się rozglądam i go szukam to go tam nie ma. Mam coś takiego w głowie, że wiem, że nie żyje, ale jednak z drugiej strony mówię sobie, że to nieprawda ;((. Często śni mi się, że on odchodzi w druga stronę, a ja tak bezradnie stoję i go wołam, a on po prostu idzie jakby nie słyszał ;(. Budzę się, rozglądam, a tu znowu pusty pokój. Ostatnio przez krótki czas nie myślałam o tym. Nie chodziłam w ogóle na cmentarz. Było dobrze do chwili gdy zmarł mi wujek - musiałam wtedy iść na pogrzeb, a tam znów ten sam kościół, te same słowa ;(( - wszystko mi powróciło. Widziałam tam nas i jego jak tamtego dnia ;((. Nie mogłam powstrzymać płaczu ;((. Po pogrzebie dowiedziałam się od swojej przyjaciółki, że mój ojciec popełnił samobójstwo ;((. Nie wiedziałam co mam robić, jak spytać mamę, dlaczego ciągle mnie okłamywała ; (, ale z drugiej strony myślę, że to nie niemożliwe. W końcu zebrałam się na odwagę i spytałam. Okazało się, że to wszystko jest prawda ; (. Wpadłam w płacz, nie dało się mnie uspokoić. Od tamtego momentu nie wiem co się dzieje. Ciągle mam w głowie to pytanie: dlaczego? Przecież nas kochał. Wiedział, że będziemy tęsknić, wiedział, że będzie nam trudno Wiec dlaczego nas tak po prostu zostawił?! Teraz jak tylko gdzieś o nim usłyszę lub ktoś coś opowiada o swoim ojcu, ja automatycznie płaczę. Ciągle mam przed oczami jego obraz, gdy mówił, że nigdy mnie nie zostawi, że mnie kocha ;(. Wiec dlaczego tak strasznie mnie okłamał? ;( Czasem mam po prostu ochotę usnąć i już się nigdy nie obudzić ;(.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Sytuacja w domu i w szkole - co robić?

Witam, mam 11lat, mam dwóch starszych braci, jestem najmłodszy i czuję się opuszczony. Prawie całymi dniami siedzę sam w domu, nigdzie mnie nikt nie chce zabierać i za każdym razem jak o coś pytam mamę mówi „nie” - moje potrzeby...

Witam, mam 11lat, mam dwóch starszych braci, jestem najmłodszy i czuję się opuszczony. Prawie całymi dniami siedzę sam w domu, nigdzie mnie nikt nie chce zabierać i za każdym razem jak o coś pytam mamę mówi „nie” - moje potrzeby są spełniane na końcu. Mam w pokoju akwarium, o którym cały czas słyszę, że nie umiem się tym zajmować i że rybki się męczą, mam też dwa chomiki, ale to co innego - o tym słyszę, że śmierdzi, chociaż wymieniam im trociny dwa razy w tygodniu. W domu wszystkie winy idą na mnie. Coraz częściej miewam takie myśli, że nie mam po co żyć i że nikt mnie nie kocha, dwa dni temu nawet myślałem o samobójstwie - w marcu powiesił się mój kuzyn i od tego czasu wydaje mi się, że ktoś mnie śledzi. W szkole nikt mnie nie toleruje z wyjątkiem moich najlepszych dwóch kolegów. Wczoraj pobiłem się chłopcem z mojej klasy,  ponieważ mnie kopał. Jestem bardzo nerwowy, na uspokojenie muszę wypić Tigera, jeszcze rok temu piłem go 7 razy w dniu, teraz nie piłem przez dwa miesiące, ale czuję się trochę lepiej, chodź nadal jestem ignorowany przez wszystkich i poniżany. Bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Boję się, że się wszyscy ode mnie odwrócą. Czy potrzebuję pomocy?

Proszę o pomoc! Nie wiem co się stało ze mną, mam 23 lata, dobrą pracę, cudownego narzeczonego, pełną rodzinę ze zwykłymi problemami. Studiuję zaocznie ekonomię, wszystko się pięknie układa, z pozoru zwyczajne życie, którego sielanki i zwyczajności aż pozazdrościć....

Proszę o pomoc! Nie wiem co się stało ze mną, mam 23 lata, dobrą pracę, cudownego narzeczonego, pełną rodzinę ze zwykłymi problemami. Studiuję zaocznie ekonomię, wszystko się pięknie układa, z pozoru zwyczajne życie, którego sielanki i zwyczajności aż pozazdrościć. Jednak mój problem zaczął się parę miesięcy temu od mojej przełożonej, która ewidentnie "zrzuca" na mnie odpowiedzialność za wszystkie błędy jakie popełnia ona i próbuje wmówić, że wszystko co "wyjdzie z pod mojej ręki" jest źle. Próbowałam rozmawiać - nie poskutkowało, usłyszałam tylko, że nie potrafię przyjąć do siebie, że się nie wywiązuje ze swoich obowiązków. Jednak wiem, że jest inaczej i początkowo próbowałam jakoś to wyjaśnić, jednak z czasem przestałam wierzyć w samą siebie, w swoje umiejętności. Boję się przychodzić do pracy, że usłyszę kolejne obelgi na mój temat. Jestem zrozpaczona, bo nie mogę się na niczym skupić, skoncentrować, trzęsą mi się ręce, boli mnie cały czas głowa i brzuch. Jak wracam do domu z pracy nie potrafię przestać myśleć co się tam dzieje, czy zaraz mnie nie wyrzucą itp. Wraz ze mną współpracuje inna dziewczyna, której często pomagam w wykonywaniu jej obowiązków - w jej kierunku nigdy nie usłyszałam nic niemiłego. Raz spróbowałam wykonać mały test, o co przełożonej może chodzić, przekazałam zrealizowany projekt pod swoim nazwiskiem - został zwrócony z uwagami, że jest beznadziejny itp., po czym po drobnych korektach wizualnych przekazałam ponownie już pod nazwiskiem koleżanki (oczywiście za zgodą) - projekt był wręcz idealny. Nie mogę potrafić zrozumieć o co chodzi? Mam dość, myślę codziennie, że zwolnię się, ale co mi to da?! A od jakiegoś czasu mam problem z przyjaciółką, nie wiem czemu, ale przestałam ją lubić, jeśli można to tak określić. Drażni mnie jej zachowanie, wypowiedź - zawsze lubiła się wychwalać, jest pewną siebie osobą, zaakceptowała swoje wady i zalety itp., ale od pewnego momentu nie potrafię, mam problem ze zniesieniem jej obecności. Boję się tego, że nie długo wszystkich znajomych będę odstraszać. Ze wszystkich tak będę postrzegać. Bo zaczęłam z tego zdenerwowania być strasznie niemiła, chamska. Nie umiem usiedzieć w miejscu, bo mnie wszystko nudzi, co gorsza męczą mnie rzeczy, które sprawiały mi przyjemność. Jestem rozdrażniona, bojąca. Często rozmyślam co się mogło zemną stać, ale nie oprócz tego, że moje życie jest beznadziejne nie mogę sobie nic wytłumaczyć. Nie chcę tak żyć! Boje się, że się wszyscy ode mnie odwrócą, bo pomyślą że zwariowałam. Płakać mi się chce tylko! Pomocy!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak stać się kontaktową i nauczyć się okazywać emocje?

Witam, mam 17 lat. Jestem osobą z natury mało kontaktową z innymi ludźmi i nieśmiałą. Zacznę od początku. Będąc w gimnazjum miałam tylko jedną koleżankę, z którą rozmawiałam, nie wychodziłam nigdzie po lekcjach, bo moi rodzice mi nie pozwalali...

Witam, mam 17 lat. Jestem osobą z natury mało kontaktową z innymi ludźmi i nieśmiałą. Zacznę od początku. Będąc w gimnazjum miałam tylko jedną koleżankę, z którą rozmawiałam, nie wychodziłam nigdzie po lekcjach, bo moi rodzice mi nie pozwalali wychodzić. Twierdzili, że w domu mi jest najlepiej. Choć wcale nie było - ja wolałam unikać domu, bo czułam się w nim źle. A awantury z ojcem o głupi talerz pod wpływem alkoholu kończyły się źle. Talerz potem wylądował na podłodze i dostawałam wtedy lanie. Po czymś takim nie odzywaliśmy się do siebie w ogóle przez nawet dwa miesiące. W domu nie jadam z rodzicami w ogóle z wyjątkiem Wielkanocy czy Wigilii. O przytuleniu czy czymś innym nie ma mowy. Tak już jest odkąd pamiętam. Nie tworzymy normalnej rodziny. Gdy poszłam do liceum wybrałam specjalnie, z dala od moich dawnych znajomych z dzielnicy. Chciałam zacząć od nowa, być lubiana, mieć dużo przyjaciół i wieść szczęśliwsze życie. Jednak nie wyszło. Miałam trudności z zawiązaniem kontaktu, siedziałam kilka miesięcy sama. Teraz jest lepiej, mam dwie koleżanki, z którymi rozmawiam w szkole. Ale niestety nic poza tym. W domu któregoś dnia nie wytrzymałam wyzwisk ze strony ojca i tych problemów ze szkołą i chciałam podciąć sobie żyły. Jednak nie wyszło. To było prawie rok temu. W wakacje złapałam bliższy kontakt z takim chłopakiem. Nie wiedziałam wtedy czy coś do niego czuje. Ale przy nim się otworzyłam i mój stan psychiczny się poprawił. Czułam, że komuś na mnie zależy. Oczywiście skończyło się tylko na przytuleniu (tylko przytulałam się do niego). Nie potrafiłam mu nawet dać buzi w policzek. Do tej poty nawet z nikim się nie witam „na cmoka”, tylko na „cześć” - chociaż to powinno być normalne, a ja nie umiem. Teraz, gdy prawie 4 miesiące temu zostawił mnie Damian, wiem, że go pokochałam. Płaczę często z tego powodu. Nie potrafię o nim zapomnieć. Znalazłam ukojenie w cięciu się. To jednak pomaga tylko na chwilę. Nigdy nie sądziłam, że coś takiego mi się przydarzy, nigdy nie pomyślałam, że to tak przeżyję a jednak stało się, a ja nie widzę poprawy. To jest i była jedyna osoba, na której tak bardzo mi zależy. Pisze z nim czasami, ale wydaje mi się, że jestem od niego uzależniona. Gdy nie napisze mi „dobranoc” jestem załamana i mam ochotę płakać. Gdy pójdzie na studia to na pewno nie będzie ze mną tyle pisać co teraz. Gdy nie pisał do mnie i mnie olewał złapałam cyrkiel, a ja nie chcę skończyć na cmentarzu, a taka długa rozłąka teraz by się tak pewnie skończyła. Jak nie piszę z nim to nie piszę z nikim, taka jest smutna prawda. Zwierzałam się ostatnio chłopakowi mojej siostry, on chce mi pomóc, ale moja siostra mu to utrudnia, a ja nie chcę robić nikomu problemu. Myślę, że jest zazdrosna tak jak ja byłam o Damiana i nadal jestem. Ale chociaż dzięki temu czuję, że żyje. Wiem, że jak będę starsza to - jeśli nic się nie zmieni - będę miała duże problemy z relacjami z innymi ludźmi. Dlatego nie wiem co robić. Chciałabym pójść do pedagoga, tylko nie chce by moi rodzice się dowiedzieli o tym skoro jestem osoba niepełnoletnia, bo to ich by strasznie wkurzyło. Ja chce by było normalnie. Czy pedagog musi kontaktować się z nimi? Jak stać się kontaktową i nauczyć się okazywać emocje?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mogę się pogodzić ze śmiercią babci i się samookaleczam - co robić?

Witam Serdecznie! Mój problem polega na tym, że nie dawno umarła moja babcia, z którą dogadywałam się najlepiej nawet lepiej niż z rodzicami. Pewnego dnia byłam z kolegami na przystanku tak sobie gadaliśmy o różnych sprawach i gdy szłam z...

Witam Serdecznie! Mój problem polega na tym, że nie dawno umarła moja babcia, z którą dogadywałam się najlepiej nawet lepiej niż z rodzicami. Pewnego dnia byłam z kolegami na przystanku tak sobie gadaliśmy o różnych sprawach i gdy szłam z nimi do domu pomyślałam o babci i wyciągnęłam szpilkę z tablicy informacyjnej zaczęłam się ciąć koledzy powiedzieli, że jestem głupia. Ja im na to nic nie odpowiadałam, powiedziałam tylko nie wasza sprawa. Zanim doszłam do domu już miałam doła. Zdałam sobie sprawę, że bardzo mi jej brakuje teraz nie mam w nikim oparcia z mamą cały czas się kłócę - nie wiem co mam z tym zrobić. Mam nadzieje, że Pani mi poradzi co mam z tym zrobić, bo ja już nie mam pomysłów. Z góry dziękuję, Angelika ;)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Śpię po 20 godzin na dobę - co zrobić?

Mam 34 lata. Odkąd pamiętam zawsze lubiłam spać. Nie jestem zmęczona i jestem zdrową osobą. Mam wszystkie wyniki w normie, troszkę cukier powyżej 100. Ciągle śpię. Śpię po 20 godzin na dobę, nie cierpię też na depresję. Co jeszcze mam zrobić? Mam dzieci, więc nie mogę aż tyle spać.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jestem zamknięta w sobie, nikomu nie mówię, że w środku bardzo cierpię - jak to zmienić?

Już niedługo skończę 20 lat i wydaje mi się, że nie potrafię okazywać uczuć... Nie lubię jak ktoś wie, że mi na nim zależy. Zmagam się z tym problemem już 2 lata - zaczęło się chyba jak poznałam pewnego chłopaka,...

Już niedługo skończę 20 lat i wydaje mi się, że nie potrafię okazywać uczuć... Nie lubię jak ktoś wie, że mi na nim zależy. Zmagam się z tym problemem już 2 lata - zaczęło się chyba jak poznałam pewnego chłopaka, który tak mi się spodobał, że zerwałam z moim wówczas obecnym chłopakiem, coś się między nami wydarzyło, nawet spaliśmy ze sobą, ale zaraz po przebudzeniu ja odtrącałam go. Teraz mija już rok - ten chłopak mieszka w innym mieście daleko od mojego, nie mam z nim w ogóle kontaktu, pożegnaliśmy się w gniewie, a ja wciąż coś do niego czuję, chociaż nie miałam odwagi mu tego nigdy powiedzieć. Teraz żałuję tego, cały czas chodzę przygnębiona, od dwóch lat nie potrafię znaleźć sobie chłopaka, bo ciągle myślę o nim. Także nie potrafię znaleźć sobie zajęcia, które by mnie uszczęśliwiało, jestem bardzo zamknięta w sobie, nikomu nie mówię, że w środku bardzo cierpię. Czuję się samotna, choć mam wielu przyjaciół - nie umiem sobie z tym poradzić. Często mam ochotę zniknąć ze świata...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Brak poczucia sensu życia i utrata zainteresowania czymkolwiek - jak mam sobie pomóc?

Jestem w klasie maturalnej. Niedługo mam zdawać maturę, pójść na studia i podjąć jedne z najważniejszych decyzji w moim życiu, ale problem tkwi w tym, że nie widzę w tym sensu. Ani w tym, ani w innych rzeczach, nawet tych...

Jestem w klasie maturalnej. Niedługo mam zdawać maturę, pójść na studia i podjąć jedne z najważniejszych decyzji w moim życiu, ale problem tkwi w tym, że nie widzę w tym sensu. Ani w tym, ani w innych rzeczach, nawet tych całkiem przyziemnych, z którymi mam do czynienia każdego dnia. Muszę jednak zaznaczyć, że są okresy, w których udaje mi się normalnie funkcjonować. Cieszę się na myśl, że wrócę ze szkoły do domu, usiądę wygodnie w fotelu, wypiję herbatę, porozmawiam z mamą (mam z nią bardzo dobry kontakt). Niestety takie okresy trwają o wiele krócej niż te, w których przyszłość widzę... a właściwie w ogóle jej nie widzę, a przynajmniej nie dostrzegam w niej sensu. Ogromnie mnie to męczy, bo tracę zainteresowanie czymkolwiek, to, co sprawiałoby mi normalnie przyjemność staje się uporczywe i pozbawione jakiegokolwiek uroku a nawet sensu. Nie wiem, skąd mi się to bierze. Chciałabym jednak wspomnieć o tym, że pod koniec 2 gim. zostałam całkowicie odizolowana od klasy. Mało tego, wiedziałam dokładnie co się o mnie wtedy mówiło i przeżywałam to bardzo. Były nawet chwile, w których nie miałam ochoty wstawać z łózka. Wielkie nadzieje pokładałam w klasie licealnej, wierzyłam ze będzie lepiej. I owszem, jest. Trafiłam jednak na bardzo podzieloną wewnętrznie klasę. "Trzymam się" z osobami bardzo władnymi i zaborczymi. Nie muszę oczywiście tego robić, ale wiem, że jeśli przestanę, sytuacja z gimnazjum się powtórzy, a tego panicznie się boję. Ostatnio każdego dnia myśl o tym, ze mam się spotkać ze swoją klasą i dwoić się i troić aby zadowolić wszystkich (bo oprócz ludzi zaborczych w klasie są ludzie, którzy bardzo mnie lubią, ale z "przywódcami" się nie trzymają) sprawia, że mam mokre ręce, jest mi zimno i w środku cała drżę. Nie jestem jednak pewna czy to ma bezpośredni wpływ na mój bark dostrzegania sensu życia. Trudno mi to określić. Jest jeszcze jeden problem. Wiadomo jak to jest w tym wieku... miłości, uczucia. Nie mam nikogo. Nie jestem nieatrakcyjna, przynajmniej ja się za taką nie uważam. Co więcej słyszę dość często od ludzi, że jestem ładna, zadbana itd. Mimo to, gdy już wybiorę się na dyskotekę czy jakieś spotkanie przy muzyce, chłopcy nie są chyba zainteresowani tańcem ze mną. Nie powiem, że się tym nie przejmuję. Nie wiem co ze mną nie tak. Bo kolegów mam wielu, jestem komunikatywna, rozmawiamy często i wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku. No i muszę wspomnieć także o zawiedzionej miłości - to też mnie dotknęło. Bardzo mocno naruszyło moje emocje. Chyba przestaję wierzyć, że mogę spodobać się komuś, kto podoba się mnie. Czy to wszystko może być ze sobą połączone, czy może być też tak, że brak poczucia sensu i utrata zainteresowań jest zupełnie niezależna od tego co działo się i dzieje w życiu? To naprawdę mnie przytłacza i to porządnie. Co mam robić, jak mam sobie pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nie mogę zasnąć, a gdy zasypiam - budzę się w nocy, ponieważ mam koszmary. Co robić?

Mam na imię Ola, od pewnego czasu miewam problemy ze snem - nie mogę zasnąć, a gdy zasypiam, budzę się w nocy, ponieważ mam koszmary. Gdy wstaję rano, jestem zmęczona jak bym w ogóle nie spała, zaczęłam się ciąć,...

Mam na imię Ola, od pewnego czasu miewam problemy ze snem - nie mogę zasnąć, a gdy zasypiam, budzę się w nocy, ponieważ mam koszmary. Gdy wstaję rano, jestem zmęczona jak bym w ogóle nie spała, zaczęłam się ciąć, nie mam z kim pogadać, lecz ostatnio nauczycielka zapytała mnie co się ze mną dzieje, ale czułam, że nie mogę nic siebie wydusić - szukam pomocy, bo czasem boję się zasnąć. Nie wiem nawet co powiedzieć mamie, bo uznałaby mnie za wariatkę.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Tak się boję, co się dzieje ze mną?

Proszę o pomoc, nie wiem co się dzieje ze mną - odkąd pamiętam zawsze byłam dość silna psychicznie, chociaż życie dało mi porządnie w kość. Ostatnio, jakieś 7dni temu, zaczęłam się czuć gorzej, jakby mi nieco w głowie się kręciło,...

Proszę o pomoc, nie wiem co się dzieje ze mną - odkąd pamiętam zawsze byłam dość silna psychicznie, chociaż życie dało mi porządnie w kość. Ostatnio, jakieś 7dni temu, zaczęłam się czuć gorzej, jakby mi nieco w głowie się kręciło, jakiś niezrozumiały lęk, napięcie straszne, w głowie mózg jakby ściśnięty czymś i ten jakiś dziwny lęk. Sama wychowuję 5 dzieci, mąż w więzieniu, boję się, że zaczynam wariować - gdzie szukać pomocy by dokładnie zdiagnozować co się ze mną dzieje? Czy to może być wina tego, że sama zostałam ze wszystkim i nie mam na kogo liczyć? Nie mogę zwariować, staram się być silna, ale boje się, że mi przez to dzieci mogą zabrać, a wtedy sens życia całkiem zniknie. Od dłuższego czasu mam problemy ze snem nawet jak kawy nie piję. Tak się boję, co się dzieje ze mną?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jestem przewrażliwiona czy to może nerwica?

Witam. Mam na imię Agnieszka i mam prawie 21 lat. Jestem w związku z chłopakiem w moim wieku. Planujemy wspólna przyszłość, jednakże mamy pewien problem. Jest nim moja nadpobudliwość. Często obrażam się, krzyczę, czasem nawet dochodzi do teatralnych demonstracji z...

Witam. Mam na imię Agnieszka i mam prawie 21 lat. Jestem w związku z chłopakiem w moim wieku. Planujemy wspólna przyszłość, jednakże mamy pewien problem. Jest nim moja nadpobudliwość. Często obrażam się, krzyczę, czasem nawet dochodzi do teatralnych demonstracji z mojej strony, tj. wrzaski, tupanie nogami,rzucanie przedmiotami, głośny płacz, potrafię go nawet uderzyć. Powód jest zazwyczaj taki sam: On zażartuje ze mnie, skrytykuje lub nie zgodzi się ze mną w pewnej kwestii, oznajmiając to bardzo zdecydowanie. To przecież nie powinno mnie skłaniać do takich działań. Mój chłopak twierdzi, że mam nerwice. Czy to możliwe? Przecież nie zawsze wpadam w histerię, czasem po prostu jest mi bardzo przykro i nie umiem tego nie okazać smutną miną czy jakimś chłodnym słowem. W mniemaniu mojego partnera jestem dziwna ("nie wiadomo o co ci chodzi" lub "obrażasz się o byle co" no i "ty masz nerwice"). W jego rodzinie pojęcie "nie wolno ranić niczyich uczuć" nie istnieje,"dogadywanie" jest tam na porządku dziennym, on wyśmiewa się z brata, ich ojciec lubi dokuczać obu synom, często krytykuje. Oni nic sobie z tego nie robią. Mój chłopak nie koncentruje się na swoim wnętrzu - dom, pieniądze, jedzenie, to dla niego kluczowe sprawy. U mnie w domu, mama zawsze ze mną dużo rozmawiała, była delikatna w stosunku do mnie, nigdy nie krzyczała, gdy coś robiłam źle, tylko starała się tłumaczyć jakie popełniłam błędy. Poza tym zawsze wpajano mi, że lepiej "być" niż "mieć". Dlatego materialne podejście mojego chłopaka mnie denerwuje. Poza tym, czuję się trochę zaniedbana w związku. Chciałabym, żeby mnie częściej przytulał, pytał o mój nastrój, bardziej o mnie dbał, okazywał uczucia. Czasem nie wytrzymuje i proszę, żeby mi coś miłego powiedział, on wtedy odpowiada, że jak będzie miał ochotę na czułości, to powie. Tylko, że nie widzi jak bardzo ja tego potrzebuje. Często zamiast pociechy słyszę słowa krytyki "myślisz o bzdurach, nic nie robiłaś cały dzień a ja musiałem zasuwać, żebyśmy kiedyś coś mieli" - ja wiem, że takie rzeczy są ważne, ale czy nie da się ich połączyć z tą duchową stroną życia? To wszystko mnie bardzo dołuje, czuję się kompletnie niezrozumiana przez mojego partnera. Mimo wszystko bardzo go kocham i wiem, że on również mnie kocha. Chciałabym pomóc sobie i jemu, a tymczasem ja potrafię tygodniami być smutna albo zła, często wybucham, mam bóle głowy, serca, mdłości. Cały czas czuję osłabienie. W nocy mam problem z zasypianiem, a budzę się tak zmęczona, jakbym wcale nie spała. Tak ogólnie to jestem osobą raczej cichą. Nie lubię imprez, gwaru, nie mam przyjaciół, źle się czuję w miejscach publicznych. Mam niską samoocenę. Jestem nieco osamotniona. A takie histerie zupełnie do mnie nie pasują. I sama nie wiem, w czym tkwi problem - czy to wina jego, czy moja, czy może niczyja, bo to faktycznie nerwica?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy stres może działać na mnie aż tak negatywnie?

Ostatnio zaobserwowałam u siebie niepokojące zmiany i nie wiem czy to zwykłe smutki, reakcja na pogodę, czy coś poważniejszego. Mam częste zmiany nastroju, wczoraj byłam radosna, rozgadana, dziś mam doła, jestem smutna. Na urodzinach chrześnicy się popłakałam. Coraz...

Ostatnio zaobserwowałam u siebie niepokojące zmiany i nie wiem czy to zwykłe smutki, reakcja na pogodę, czy coś poważniejszego. Mam częste zmiany nastroju, wczoraj byłam radosna, rozgadana, dziś mam doła, jestem smutna. Na urodzinach chrześnicy się popłakałam. Coraz częściej widzę, że jestem agresywna, staram się to kontrolować, ale nie zawsze wychodzi. Z równowagi mogą mnie wyprowadzić błahostki. Jestem zdenerwowana, za chwile płaczę. Nie mam ochoty na nic, nic mi się nie chce, wszystko mnie męczy. Zaczęłam ostatnio 2 kierunki studiów magisterskich, być może to powoduje stres, który działa na mnie negatywnie?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy znęcanie się fizyczne i psychiczne jest karalne? Czy można jakoś pomóc?

Witam. Mam pytanie: od 34 - 35 lat dziadek znęca się fizycznie i psychicznie nad rodziną. Pije, leci do bicia, szarpie wyzywa - babcia niejednokrotnie chodziła z siniakami. Oskarżał ja o zdradę co właśnie było nieprawdą, zawsze o to...

Witam. Mam pytanie: od 34 - 35 lat dziadek znęca się fizycznie i psychicznie nad rodziną. Pije, leci do bicia, szarpie wyzywa - babcia niejednokrotnie chodziła z siniakami. Oskarżał ja o zdradę co właśnie było nieprawdą, zawsze o to były i nadal są awantury. Była już sprawa w sądzie, ale nic z niej nie wniknęło - wracając dziadek śmiał się z babci z tego, że się ośmieszyła. Rok temu babcia miała wylew, sytuacja chwilowo się uspokoiła, gdyż się wystraszył. Wszystko jednak wraca, ale uważam, że z nim jest coś nie tak, gdyż zauważyłam, że słyszy jakieś głosy. Ja mam 16 lat, mieszkam z dziadkami i ciocią. Babcia mówi, żeby schodzić mu z drogi i nic się nie odzywać, jednak mam tego dosyć, gdyż babcia się denerwuje i czuję się coraz gorzej, a on przychodzi do mnie gdy nikt nie słyszy i oskarża mnie o jej stan zdrowia i wyżywa się na mnie. Nawet nie chodzi o mnie, tylko co mam zrobić, żeby babcia w końcu miała spokój? Gdzie się zgłosić i czy to co robi jest karalne? Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Marek Lisowski
Mgr Marek Lisowski

Bardzo duży problem z zasypianiem, co to może być?

Mam 15 lat i jestem mężczyzną. Od około 4 miesięcy mam problem z bezsennością, choć mniejsze kłopoty z zasypianiem miałem już w dzieciństwie; do około 7 roku życia, potem ustąpiły (poza epizodami trwającymi do 2 tygodni). Kłopoty zaczęły się...

Mam 15 lat i jestem mężczyzną. Od około 4 miesięcy mam problem z bezsennością, choć mniejsze kłopoty z zasypianiem miałem już w dzieciństwie; do około 7 roku życia, potem ustąpiły (poza epizodami trwającymi do 2 tygodni). Kłopoty zaczęły się nagle, bez żadnej przyczyny (przynajmniej nie wiem co mogło by nią być). Problem polega na tym, że kiedy kładę się spać (staram się to robić zawsze około 22, może 10 minut wcześniej lub 20 później), leżę na łóżku i nie śpię do 3, 4, 5 nad ranem. Rano muszę wstawać o 7.

Często zdarza się tak, że bezwiednie myślę o czymś, to znaczy powtarzam w myślach tekst piosenki, słowa, których uczyłem się na języku obcym lub jakieś ruchome obrazy, np: mapy. Z opisu trochę przypomina mi to hipnagogi, ale nie jestem pewien. Zdaję sobie z tego sprawę dopiero po jakimś czasie, np po dwóch lub trzech godzinach. Nie do końca pamiętam wtedy co robiłem, ale mam mgliste wspomnienia wykonywanych w myślach czynności, tego powtarzania. Potem, czyli od około 1 do 4 już jestem pewien, że nie spałem, bo pamiętam praktycznie wszystko. Próbowałem myśleć, że tak mi się tylko wydaje, że tak naprawdę spałem, ale to uczucie, że nie spałem jest bardzo silne, nie mogę się go pozbyć. Rzadziej bywa też tak, że uda mi się zasnąć w ciągu 0,5-1 godziny, ale budzę się o 2 i nie mogę spać do 4-5.

Ogólnie bardzo duży problem sprawia mi to zdanie sobie sprawy z tego, że nie śpię, stresuję się, tętno mi wzrasta. Nie mogę pozbyć się myśli o bezsenności, choć czasem gdy mi się uda myśleć o czymś innym przez nawet pół godziny, i tak nie zasnę. W dzień jestem zmęczony (choć bywa i tak, że poza porankiem i trudnym wybudzeniem zmęczenie jakoś przechodzi). Jest to dla mnie bardzo uciążliwe, proszę o jakąś poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego odczuwam samotność?

Mam 16 lat. Czuję się naprawdę bardzo samotna. Jestem praktykującą chrześcijanką. Ufam Bogu, wiem, że jest. Ja jednak nadal jestem bardzo samotna. Nie mam żadnych znajomych, z którymi mogłabym pogadać. W klasie niby odzywają się do mnie, ale każdy...

Mam 16 lat. Czuję się naprawdę bardzo samotna. Jestem praktykującą chrześcijanką. Ufam Bogu, wiem, że jest. Ja jednak nadal jestem bardzo samotna. Nie mam żadnych znajomych, z którymi mogłabym pogadać. W klasie niby odzywają się do mnie, ale każdy ma własną grupkę i mają gdzieś takiego jednego odrzutka. Nie mam z kim wyjść na spacer, pogadać. Nie mam komu wyżalić się, komu zaufać. Miałam kiedyś chłopaka. Nawet dwóch, ale nie byli w wobec mnie szczerzy. Smutno mi samej cały czas w domu. Kiedy w szkole chcę zagadać to odrzucają mnie... Tęsknię do przyjaźni. Nie ufam ludziom, bo kiedyś wielu z nich mnie zawiodło.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zawsze byłam wyśmiewana, czuję się odrzucona, nie radzę sobie - co robić?

Witam! Mam 13 lat, chodzę do dobrego gimnazjum i do dobrej klasy. Tu oczywiście jest problem, nie radzę sobie. Dostaję słabe oceny, a rodzice wymagają ode mnie więcej. Do tego od nowego roku szkolnego moja przyjaciółka strasznie się zmieniła, na...

Witam! Mam 13 lat, chodzę do dobrego gimnazjum i do dobrej klasy. Tu oczywiście jest problem, nie radzę sobie. Dostaję słabe oceny, a rodzice wymagają ode mnie więcej. Do tego od nowego roku szkolnego moja przyjaciółka strasznie się zmieniła, na niesympatyczną dla słabszych, przeklina, zachowuje się jak taka pusta lala, jest znana w szkole. Teraz to już w ogóle ze mną nie gada, czasem mną się zainteresuje, ale to rzadkość. Są też i sprawy sercowe, otóż podoba mi się chłopak, który wydawał mi się miły, jednak gdy próbowałam do niego zagadać, on, nie wiem, wydawał mi się nie miły... Ale nie ważne, głównym moim problemem jest myśl o samobójstwie. Wymieniłam parę sytuacji, które tyczą się tego co chcę zrobić. Dokładnie mówiąc, ja zawsze byłam wyśmiewana, od początku podstawówki, choć miałam i przyjaciółki i kolegów/koleżanki. Mimo to, zawsze ode mnie wymagano wiele, nie radzę sobie głównie z w-f-em i matematyką. Pamiętam, jak zawsze, głównie w podstawówce, dziewczyny które wybierały do drużyny "szeptały": "nie jej nie bierz" - zawsze na końcu zostawałam. Tak samo z matematyką, nauczycielka, kiedy przyszły wyniki takiego testu na komputerach wykonywane, pani od matmy, taka zdziwiona (pytała się osób dlaczego tyle pkt. itd.) mnie się zapytała, publicznie, dlaczego tak mało pkt., a miałam naprawdę mało, no bo nie zdążyłam wszystkich wykonać i cała klasa spojrzała się na mnie. I od zawsze byłam w jakiś sposób poniżana. Jedynie, uwielbiam śpiewać. Uwielbiam słuchać muzyki i oglądać filmy. Muzyką interesuję się tak naprawdę, słucham starych i naprawdę dobrych zespołów i piosenkarzy. Biorę udział w konkursach, i nie chcę się przechwalać, ale nawet umiem to robić, bo pani wybrała mnie, żebym reprezentowała szkolę na pewnym konkursie, właśnie ze śpiewania. Lubię też grać, chodzi o teatr. Lubię udawać różne postaci itd. Część artystyczna idzie mi najlepiej. Ale rodzice, no oprócz taty (chce, żebym brała udziały w konkursach i uczyła się gry na gitarze), nie popierają tak tego aż z zadowoleniem, kiedy im opowiadam o osiągnięciach "artystycznych" albo mnie nie słuchają albo wyśmiewają, ale właśnie, gdy chcę się zapisać, na koszykówkę, np. to wyśmiewają mój, jakże szalony pomysł. Uważają, że się nie nadaję. Nie lubię patrzeć w lustro, bo uważam, że mam za krótkie nogi, nie jestem aż taka zgrabna (mama mi mówi, że jestem już co raz bardziej chuda i że mam jeść, jednak ja uważam inaczej - jestem coraz grubsza!), mam pryszcze, jestem niska (i to nawet nauczyciele mi mówili). Drugi takim powodem jest moja nieśmiałość, nie umiem podejść do chłopaka i do niego zagadać, zawsze proszę koleżanki o radę. Płaczę często! Moja przyjaciółka próbuje mi pomóc, mówi mi, żeby tego nie robiła itd., dzięki jej jakoś mi lepiej, ale jednak dalej mam myśli samobójcze. Może moje problemy są banalne, ale ja się czuję źle i zadaję sobie pytania: po co ja jestem na tym świecie? Myślę, że nikt mnie nie potrzebuje, że jestem beznadziejna, nie umiem sobie pomoc - proszę, pomóżcie :)

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czuję się wiecznie zmęczony, ze stresu rwę włosy z głowy - co robić?

Jestem studentem I roku na PG. Czuję się wiecznie zmęczony, chodzę na wykłady i nie interesuje mnie to co mają do powiedzenia wykładowcy i chociaż siedzę z przodu mam problemy z zapamiętywaniem i rozumieniem omawianego przez nich tematu. Rano...

Jestem studentem I roku na PG. Czuję się wiecznie zmęczony, chodzę na wykłady i nie interesuje mnie to co mają do powiedzenia wykładowcy i chociaż siedzę z przodu mam problemy z zapamiętywaniem i rozumieniem omawianego przez nich tematu.

Rano mam lęki, boję się chodzić na zajęcia, mam problemy z przystosowaniem się oraz kłopoty z relacjami z innymi. Kiedyś byłem człowiekiem-ekstrawertykiem, miałem mnóstwo przyjaciół, teraz mam ich nie wielu. Chodziłem do bardzo dobrego liceum, a wychowywała mnie, że tak powiem "ulica".

Kompletny brak pamięci wywołuje u mnie napady kompleksów. Na ćwiczeniach rozwiązujemy zadania, które jeszcze rok temu umiałbym rozwiązywać bezproblemowo, teraz patrzę na nie jak sroka w gnat i jestem tak rozkojarzony, że zanim zrobię zadania, które można zrobić w 5 min, robię je 2 godziny. Jestem strasznie zestresowany, ze stresu wyrywam sobie włosy. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty