Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Czuję się niezrozumiana i samotna. Czy moje objawy mogą świadczyć o jakichś zaburzeniach?

Witam, jestem siedemnastolatką i odkąd pamiętam zawsze miałam problemy z własnym samopoczuciem. Jestem z natury nieśmiałą osobą, choć potrafię też czasem się przełamać i być towarzyska. Często zachowuję się bardzo sprzecznie, mam wahania nastrojów. Poza tym odczuwam wyobcowanie...

Witam, jestem siedemnastolatką i odkąd pamiętam zawsze miałam problemy z własnym samopoczuciem. Jestem z natury nieśmiałą osobą, choć potrafię też czasem się przełamać i być towarzyska.

Często zachowuję się bardzo sprzecznie, mam wahania nastrojów. Poza tym odczuwam wyobcowanie od ludzi, senność, chandrę, zmęczenie, mam niezwykle niską samoocenę. Spotykam się z całkiem sporą ilością znajomych, ale zawsze mam wrażenie, że podczas rozmowy jestem gdzieś indziej. Często myślę nad tym, co właśnie mówię, jak się zachowuję i krytycznie porównuję się do innych osób z towarzystwa. Nie potrafię się przełamać i zachowywać naturalnie. Po prostu uważam się za niezbyt ciekawą osobą, a kiedy zrobię coś głupiego, potrafię to rozpamiętywać miesiącami.

Mam też trudności z nawiązywaniem kontaktów - ludzie początkowo nie lubią mnie. Poza tym uważam moje życia za bezcelowe, nie potrafię się cieszyć dłużej niż dzień lub dwa, zamartwiam się najmniejszą rzeczą i rozpamiętuję przeszłość. Nie mam się do kogo zwrócić z problemem, choć często zwierzam się mamie. Ona jednak uważa, że powinnam sama poradzić sobie ze swoim charakterem, a nie szukać porad u psychologów.

Czuję się niezrozumiana i samotna, choć pośród całkiem sporej liczby ludzi, a o swoich odczuciach mogłabym pisać jeszcze długo. Czy moje objawy mogą świadczyć o jakiś zaburzeniach? Bardzo proszę o poradę. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam dziwne wahania nastrojów. Co się dzieje?

Witam, nazywam się Magda. Mam 16 lat. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że mam dziwne wahania nastrojów. W sierpniu byłam na wakacjach, na samym początku gdy gdzieś szłam czułam się tak jakbym miała wybuchnąć płaczem. Nie miałam do niczego chęci,...

Witam, nazywam się Magda. Mam 16 lat. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że mam dziwne wahania nastrojów. W sierpniu byłam na wakacjach, na samym początku gdy gdzieś szłam czułam się tak jakbym miała wybuchnąć płaczem. Nie miałam do niczego chęci, chciałam stamtąd wyjechać jak najszybciej. Następnego dnia na śniadaniu wszystko było już dobrze, ale powtarzało się to w kolejnych dniach. Teraz też tak mam, gdy zrobię coś z czego jestem zadowolona, potem myślę, że nikt tego nie docenia. Albo gdy kupuję bluzkę najpierw się cieszę, a potem mi to wisi. Czy coś jest ze mną nie tak?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Mam strasznie niską samoocenę. Jak to zmienić?

Od porodu minął rok. Mam cudowne dziecko, rodzice pomagają mi je wychowywać - dziecko śpi u nich, u nas spędza dnie. Tak zadecydowaliśmy z mężem, bo dużo pracujemy. Jednak moje pytanie dotyczy mojego zachowania. Odkąd urodziłam stałam się bardzo wrażliwa....

Od porodu minął rok. Mam cudowne dziecko, rodzice pomagają mi je wychowywać - dziecko śpi u nich, u nas spędza dnie. Tak zadecydowaliśmy z mężem, bo dużo pracujemy. Jednak moje pytanie dotyczy mojego zachowania.

Odkąd urodziłam stałam się bardzo wrażliwa. Na każde niepowodzenie reaguję płaczem, strasznie przeżywam każdą sprawę w pracy. Mam wahania nastroju, w ciągu kilku godzin cieszę się z tego co mam, z dobrej pracy a za chwilę, gdy coś w pracy się wydarzy potrafię histeryzować płakać, ze ja tam więcej nie wrócę.... Odnoszę sukcesy w pracy, a ciągle wydaje mi się, że nikt mnie nie lubi, zwłaszcza w pracy, bo mam dobre kontakty z szefem. Ogólnie wydaje mi się, że jestem "głupsza" od pozostałych, mimo że jestem dobrze wykształconą osobą.

Mam strasznie niską samoocenę. Jak to zmienić? Nie poznaję siebie - czy to wina hormonów? Co mogę zrobić? Zapisałam się na wizytę do psychologa.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Mam koszmar, który mnie dręczy - co on oznacza?

Mam 27 lat, jestem kobietą. Miałam dziwny sen - wychodzę z domu, jest ciemno, idę i nie mogę złapać tchu, brakuje mi powietrza, jestem wystraszona, próbuję iść dalej i nagle czuję, jak ktoś trzyma mnie za rękę mocno, ta ręka...

Mam 27 lat, jestem kobietą. Miałam dziwny sen - wychodzę z domu, jest ciemno, idę i nie mogę złapać tchu, brakuje mi powietrza, jestem wystraszona, próbuję iść dalej i nagle czuję, jak ktoś trzyma mnie za rękę mocno, ta ręka jest zimna! Przerażona budzę się, ale nadal nie mogę oddychać, więc biorę głęboki wdech, patrzę na swoją rękę i jest zimna, tylko ta, za którą mnie ktoś trzymał! To był taki realny sen, że teraz boję się zasnąć, by znów to nie powróciło. A może to jakiś bezdech, który może zdarzyć się w nocy? Moje samopoczucie jest takie sobie, bo myślę o tym, w ogóle chodzę jakaś przygaszona :( Nie mam ochoty na nic, a przecież mam męża i synka 21-miesięcznego. Proszę o jakąś poradę. Może powinnam iść do psychologa?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dziwny sen - co może być przyczyną?

Witam. Mam pytanie odnośnie do dziwnego snu, czy też dziwnego stanu, sama nie wiem jak mogę to nazwać, ponieważ nikt nie wie, co to może być. Otóż od czasu do czasu, gdy jestem senna, mam wrażenie, że śpię, mimo...

Witam. Mam pytanie odnośnie do dziwnego snu, czy też dziwnego stanu, sama nie wiem jak mogę to nazwać, ponieważ nikt nie wie, co to może być. Otóż od czasu do czasu, gdy jestem senna, mam wrażenie, że śpię, mimo otwartych oczu i świadomości tego, co mam przed oczyma. Odłączam się od rzeczywistości, o czymś myślę lub po prostu o niczym lub zwyczajnie patrzę w jedno miejsce. Czym to jest spowodowane? Czy może to być jakaś choroba psychiczna czy coś w tym rodzaju? Serdecznie pozdrawiam i proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego mam takie dziwne sny?

Witam Was serdecznie! Od pewnego czasu pracuję w ochronie, spać chodzimy na zmiany, kiedy chcemy: po południu, w nocy, rano, a śpimy w naszej kanciapie, która znajduje sie w piwnicy. Idę spać na 5 min, na jawie śpię już po...

Witam Was serdecznie! Od pewnego czasu pracuję w ochronie, spać chodzimy na zmiany, kiedy chcemy: po południu, w nocy, rano, a śpimy w naszej kanciapie, która znajduje sie w piwnicy. Idę spać na 5 min, na jawie śpię już po 15 min, śpię głęboko i zaczynają się sny!::) Tylko to nie są zwykłe sny, śnią mi się głupoty, nic związanego z moim życiem czy też przeżyciem. Często śni mi się II wojna światowa. Co jest najdziwniejsze? Otóż to, że na początku nie zwracałem na to uwagi, ale już drugi raz (już mija 6 miesięcy) jak się śnią tam głupoty (jest tam nas 6, pracujemy 12 lub po 24 godziny).

Współpracownicy mówią, żebym się nie przejmował, bo to tu normalne, każdemu sie śnią takie sny. KAŻDY tu narzekał, że śnią mu się głupoty i w ogóle. Raz mi sie zdarzyło, że słyszałem szept zza głowy "Kamil", ale byłem sam;/ A tu za 2 dni mówi mi mój zmiennik, że ostatnio słyszy jak go ktoś woła, więc podchodzi do okienka i je otwiera, a tam nikogo nie ma... Może mi ktoś wyjaśnić, o co tu chodzi?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Zmiany nastroju - czy moje zachowanie jest objawem jakiejś choroby?

Bardzo proszę o pomoc. Jestem od 1,5 roku w związku, w którym nie czuję aby partner się starał i walczył o nasze wspólne dobro. Na dodatek mam bardzo stresującą pracę i kredyt... wszystko czasem mnie przerasta, jest dobrze dopóki nie...

Bardzo proszę o pomoc. Jestem od 1,5 roku w związku, w którym nie czuję aby partner się starał i walczył o nasze wspólne dobro. Na dodatek mam bardzo stresującą pracę i kredyt... wszystko czasem mnie przerasta, jest dobrze dopóki nie zaczynam się kłócić o liberalne podejście partnera do naszego związku... Nie chcę go stracić. Gdy ostatnio, podczas mocnej wymiany zdań, zarzucił mi, że "nie wie czy moje wahania nastrojów są normalne" rozpłakałam się na co usłyszałam: "i czy to jest normalne, że płaczesz, a za chwilę się możesz śmiać?" po jego ironicznym śmiechu i docinkach doszło do tego, że zaczął wychodzić z samochodu to wyglądało tak jakby chciał mnie jednak zostawić (i to z taką łatwością)... - wpadłam w złość i strach, uderzyłam go, a raczej okładałam ze złości, że odchodzi - czy to można w jakiś sposób wytłumaczyć? Nigdy nikogo nie uderzyłam i nie miałam takiego zamiaru, nie wiem co we mnie wstąpiło - chyba poczułam, że tracę wszystko. Zastanawiam się czy to był szał, czy może ja jestem na coś chora. Ponadto mam pytanie, bo zostałam zlekceważona przez lekarza rodzinnego - mam ogromne bóle żołądka rano (śpię dobrze, bo wracam tak umęczona z pracy, że zasypiam natychmiast, ale śpię ok. 6 godz, a to mało dla mnie). Rano budzę się i mam ochotę zwymiotować, często myjąc zęby zwymiotuję żółcią i już wtedy nie trzęsie mnie tak i nie czuję takiego niepokoju. Najgorsze, że rano czuję głód, ale nie potrafię nic zjeść - jak coś wezmę do ust to tylko nasilam odruchy wymiotne - czy to jest nerwica? Można to wyleczyć czy tylko zaleczyć?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak uwolnić się od smutku i być szczęśliwym człowiekiem?

Cześć, mam na imię Daria, mam 16 lat. Pisałam ostatnio o tym jak nie mogę sobie poradzić z tym wszystkim. Jest coraz gorzej - nie wiem co robić, tnę się cały czas, piję... Nie wiem już, nic mi nie wychodzi,...

Cześć, mam na imię Daria, mam 16 lat. Pisałam ostatnio o tym jak nie mogę sobie poradzić z tym wszystkim. Jest coraz gorzej - nie wiem co robić, tnę się cały czas, piję... Nie wiem już, nic mi nie wychodzi, mam ochotę uciec z domu.W ogóle nie dogaduję się z rodzicami, zero, a z siostrą - masakra. Widzą mnie tylko wtedy, jak im coś potrzeba: jedź do sklepu, idź z psem, sprzątaj, jedź po siostrę - mam dość! Nie mam z kim porozmawiać, mam milion myśli na sekundę, sięgam nawet po mocniejsze rzeczy. Zaczęłam palić, nie umiem już sobie radzić, płaczę i się tnę, pijąc przy tym.

Z dnia na dzień jest coraz gorzej, a nawet nie mogę się skupić na nauce;/ Chodzę zdenerwowana. Chcę z kimś porozmawiać tak szczerze, chciałabym otrzymać choć płomyk miłości od rodziców! Uciec czy nie? Zadaję sobie to pytanie, nawet najadłam się tabletek, ale jedynie wymiotowałam ;/. Proszę o pomoc :(, brakuje mi sił na to wszystko :(, nie wiem co mam zrobić :(, nie mam z kim porozmawiać :(, czuję się odrzucona. Nienawidzę samej siebie! Chcę się uśmiechać, ale nie potrafię. Niektórzy mówią: „będzie dobrze” - nie, nie będzie... Te słowa są dla mnie przereklamowane, nie mam pojęcia co dalej począć ze swoim życiem:(. Pomocy :(

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam problemy z zaśnięciem i budzeniem się w nocy - jak się z nimi uporać?

Witam, mam 16 lat, chodzę do technikum, w szkole sobie jakoś radzę i nie odczuwam większych stresów. Jestem aktywna sportowo i dobrze się odżywiam. Mój problem polega na tym, że często nie mogę zasnąć, ponieważ odczuwam lęki. Jeden...

Witam, mam 16 lat, chodzę do technikum, w szkole sobie jakoś radzę i nie odczuwam większych stresów. Jestem aktywna sportowo i dobrze się odżywiam. Mój problem polega na tym, że często nie mogę zasnąć, ponieważ odczuwam lęki. Jeden z nich to idealna cisza, która przeszkadza mi w zaśnięciu. Nie wiem, dlaczego tak mi to przeszkadza, mniejszym problemem jest ciemność, ale to w mniejszym stopniu mi przeszkadza. Najczęściej, gdy nie mogę zasnąć, wiercę się w łóżku i przekręcam z boku na bok, aż zaczyna mi się robić gorąco i tracę poczucie bezpieczeństwa, zaczynam panikować. Ta cisza również powoduje to, że na siłę staram się wymyślać sobie historie albo liczyć barany, ale to tylko powoduje panikę.

Moim drugim problemem jest to, że jak już zasnę, to potrafię często się przebudzać w nocy i tu znów nie mogę zasnąć, mimo że odczuwam zmęczenie i znów pojawia się problem, jak tu zasnąć? No i powtarza się to, co na górze, jak już się przebudzę - cisza. Tak potrafię obudzić się o 4 nad ranem i zasnąć dopiero o 6-7, wtedy, kiedy jest już jasno. Proszę o radę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Jestem potwornie wykończony. Czy mam jeszcze szansę na normalne życie?

Witam. Mam 31 lat, a moje życie odkąd pamiętam jest pasmem cierpień. Trudne dzieciństwo, wychowywany praktycznie przez babcię. Żyłem w ciągłym poczuciu  braku akceptacji ojca, za wszelką cenę chcąc zdobyć jego szacunek i usłyszeć dobre słowo. Rozstał się z matką...

Witam. Mam 31 lat, a moje życie odkąd pamiętam jest pasmem cierpień. Trudne dzieciństwo, wychowywany praktycznie przez babcię. Żyłem w ciągłym poczuciu  braku akceptacji ojca, za wszelką cenę chcąc zdobyć jego szacunek i usłyszeć dobre słowo. Rozstał się z matką gdy miałem rok. Jednak kontakt jakiś z nim po został.

Odkąd pamiętam towarzyszyła mi blokada przed ludźmi i jakiś głęboko skrywany lęk, strach przed ojcem, poczucie inności. Barierę, która pękała po piekielnie długim okresie obcowania z nowo poznaną osobą. Brak poczucia własnej wartości, mimo wielu osiągnięć jakie zyskałem. Zawsze miałem lęki przed wyjazdem w nowe miejsca. Przed opuszczaniem domu na dłużej. Przełamywałem wiele. Cały czas jednak czułem się jak w klatce. Wciąż jako gorszy. Napięcie jakie narastało w kontaktach z ludźmi robiło się nie do wytrzymania.

Przeszedłem kilka terapii, które uzmysłowiły nieco genezę moich problemów. Trafia mnie, ze mimo wiedzy jaką posiadam, wykształcenia, dobrego zawodu, nie potrafię przełamać tego co najistotniejsze, czyli bariery i blokady jaka mi towarzyszy w obcowaniu z innymi. Najgorszym jest to, że każda pojawiająca się chwila optymizmu, gaśnie w chwili poczucia zagrożenia i kontaktu z nową sytuacją, ludźmi. Zanurzam się znów głęboko w depresyjną otchłań. Poddaję. Dostaję wręcz pomieszania zmysłów. Za chwilę podnoszę się by znów upaść. Dowiedziałem się, że krwawi we mnie głęboka, narcystyczna rana. Czuję się tak bezradnie. Dorosły facet, który w obliczu lęku przyjmuje postawę zagubionego dziecka. Niedojrzałe mechanizmy obronne biorą górę i nie potrafię wydusić z siebie tego, o czym myślę.

Rozsypał mi się po 11 latach związek, odchorowałem to strasznie, ale bycie z osobą, która zdradzała... Może nie do końca był to udany związek, aczkolwiek wiem, że bycie z kimś, kogo dopada depresja nie jest życiem usłanym różami. Poznałem po jakimś czasie samotną matkę. Spędziliśmy wiele miłych chwil. Będąc jednak nieodpornym na gderanie mojej rodziny, a szczególnie ojca, nieakceptujących znajomości, chciałem zrezygnować. Depresja się pogłębiała, bo czułem się w rozsypce czując, że pokochałem kobietę, a walcząc wciąż z sobą jest mi tak ciężko dać jej wsparcie. Rozmawialiśmy o tym, jednak słyszałem, że powinienem wziąć się w garść itp., że jakbym tylko chciał to bym z tego wyszedł. Wręcz kłamię. Bolało to wszystko okrutnie, ale brałem to na siebie. Walczyłem i walczyłem.

Problemy ze skupieniem, frustracją, bo mój zawód wymaga nie lada koncentracji, niechęć do życia, ludzi narastała z dnia na dzień. Znalazłem się w końcu na oddziale nerwic gdzie odzyskałem odrobinę równowagi. Na chwilę. Dopadają mnie wciąż paniczne lęki. Staram się sprostać rzeczywistości, jednak wciąż mam poczucie, że nie jestem traktowany serio, bo jak traktować inaczej zlęknionego faceta która pojawia się i znika, bo znów nie ma sił i traci motywację? Jestem potwornie wykończony i marzę by pojawiały się częściej chwile pogody ducha, które na szczęście sporadycznie odwiedzają moje wnętrze, w chwilach gdy coś mnie ożywi. Wtedy potrafię docenić, że ten świat bywa też piękny, ale godzinka w tygodniu "normalności" i trzeźwego spojrzenia na świat to trochę mało. Pozdrawiam i proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak wygrać ze stresem?

Witam. Mam 16 lat i chłopaka starszego o 5 lat. Jestem bardzo wrażliwa, stresuję się strasznie na każdą kłótnię. Stres mnie tak ogarnia, że biorę tabletki na uspokojenie, które nie pomagają. Nie daję sobie rady. Kiedy się kłócimy,...

Witam. Mam 16 lat i chłopaka starszego o 5 lat. Jestem bardzo wrażliwa, stresuję się strasznie na każdą kłótnię. Stres mnie tak ogarnia, że biorę tabletki na uspokojenie, które nie pomagają. Nie daję sobie rady. Kiedy się kłócimy, jest mi bardzo źle. Wszystko widzę w szarych kolorach. Po prostu nie radzę sobie ze stresem.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak odzyskać wiarę w siebie?

Mam 24 lata, jestem kobieta. Bieżący rok był dla mnie bardzo trudny, każde jedno wydarzenie ciągnęło za sobą następne, a ja miałam problemy żeby się z nich podnieść. I tak z każdym miesiącem było coraz gorzej. Rok temu zdecydowałam się...

Mam 24 lata, jestem kobieta. Bieżący rok był dla mnie bardzo trudny, każde jedno wydarzenie ciągnęło za sobą następne, a ja miałam problemy żeby się z nich podnieść. I tak z każdym miesiącem było coraz gorzej. Rok temu zdecydowałam się w końcu zakończyć związek z moim obecnym wówczas chłopakiem. Nie było to proste i zanim tak na dobre od niego odeszłam zostałam przez niego kilkakrotnie wykorzystana seksualnie, wbrew mojej woli. Wiem, że jest w tym też trochę mojej winy, mogłam być zdecydowanie bardziej stanowcza i nie przyjmować jego zaproszeń, gdy nalegał na rozmowę, itd.

Później pojawiły się problemy na uczelni, gdy jedna z pań profesor anulowała moją ocenę z egzaminu. Wynikły z tego ogromne problemy i w rezultacie musiałam powtarzać semestr. Całą winą obarczono mnie, zostałam bardzo źle potraktowana przez władze uczelni, a wszystkie pieniądze, które zapłaciłam za semestr przepadły. Szukałam pomocy w różnych instytucjach pozauczelnianych, ale ze względu na brak dowodów nikt nie mógł mi pomóc. Od tamtej pory każda wizyta na uczelni to dla mnie ogromy stres, który na wiosnę tego roku doprowadził mnie do wizyty u lekarza.

Miałam problemy ze snem (bywały noce, kiedy zasypiałam dopiero o 4am) budziłam się z kołatającym sercem i z przeczuciem, że zaraz wydarzy się coś złego. Do tego doszedł brak apetytu i nieustępujące bóle głowy. Miewałam również zawroty głowy oraz częste wrażenie, że w przełyku mam jakiś przedmiot, który uniemożliwiał mi przełykanie. Dwa czy trzy razy miałam również coś w rodzaju ataku paniki/lęku - ogarniał mnie strach, czułam, że świat wiruje wokół mnie, serce biło mi jak szalone, cała się trzęsłam. Obecnie w okresie wakacji większość tych objawów ustąpiła, boję się jednak, że one powrócą wraz z początkiem roku akademickiego.

Myślę, że warto również wspomnieć o innym związku w przeciągu tego roku, który rozpadł się w czerwcu. Był to związek na odległość - co przyczyniło się do jego rozpadu, ponieważ nie widywaliśmy się z moim chłopakiem wystarczająco często. Chociaż wszystko rozwijało się zadziwiająco dobrze, pewnego dnia mój chłopak oznajmił, że spotkał inna dziewczynę. Słuchając rad moich znajomych całkowicie zerwałam z nim kontakt i robiłam wszystko, żeby o nim zapomnieć. W chwili obecnej znowu jesteśmy w kontakcie (on nie jest już z tamtą dziewczyną, a przynajmniej tak twierdzi), ale nie wiem czy jest to rozsądny krok z mojej strony, skoro ciągle coś do niego czuję.

W chwili obecnej znowu muszę stawić czoło problemom na uczelni. W wyniku tych wszystkich zdarzeń, które wydarzyły się w przeciągu tego roku, moja ocena własnej wartości bardzo spadła. Podobnie stało się z wiarą w moje możliwości i w to, że mogę odnieść sukces i być szczęśliwą. Czuję się bardzo zagubiona, samotna i bardzo niezrozumiana a na uczelni całkowicie wyobcowana. Nie rozmawiam z nikim o moich problemach, wiele z nich ukrywam przed własną rodziną (nie chcę ich rozczarować), co staje się coraz trudniejsze. Nie chcę być uważana ze osobę, która nie radzi sobie z własnym życiem, dlatego każdego dnia motywuję się do dalszego działania, ale coraz częściej brakuje mi na to ochoty. Czasami mam wrażenie, że na nikim i na niczym już mi nie zależy. I vice versa.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Już sama nie wiem - co to za huśtawki nastrojów?

Witam. Otóż mam pytanie. Obecnie mam 15 lat, chodzę do 3 gimnazjum. Od 5 klasy podstawówki mam myśli samobójcze oraz obniżony nastrój, który polega na codziennej płaczliwości, bardzo niskiej samoocenie. Zaczęłam się źle uczyć. Moja średnia z poprzedniego roku to...

Witam. Otóż mam pytanie. Obecnie mam 15 lat, chodzę do 3 gimnazjum. Od 5 klasy podstawówki mam myśli samobójcze oraz obniżony nastrój, który polega na codziennej płaczliwości, bardzo niskiej samoocenie.

Zaczęłam się źle uczyć. Moja średnia z poprzedniego roku to ledwo 3. Nie lubię nigdzie wychodzić. Nie uczestniczę w dyskotekach szkolnych, unikam takich imprez. Pod koniec 6 klasy zaczęłam się strasznie izolować itp. W 1 gimnazjum znalazłam znów nowe koleżanki i trzymam z nimi aż do dziś. W domu nie jest zbyt wesoło, piszczy biedą, są przekleństwa i wyzwiska. Moja matka też wydaje mi się, że ma nerwicę, często mówi, że idzie się zabić. Jestem bardzo nerwowa wyzywam od ku... . W szkole nawet miałam problemy, bo z koleżanką ubliżałyśmy jednym dziewczynom. Gdy byłam mała chodziłam do psychologa na nerwicę gdzieś od zerówki do 1 klasy podstawowej, później przerwałam leczenie. Bardzo nie lubię wf-u, też miałam z tym problemy, unikam go pewnie przez wstyd, bo uważam, że jestem gruba chociaż BMI mam 19.

Codziennie np. przez 2h robię się płaczliwa itp., a resztę dnia jestem wesoła. Już sama nie wiem co to za huśtawki nastrojów. Proszę o odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Niechęć do nauki. Czy mam rzucić szkołę?

Zacznę od tego, że mam straszną niechęć do nauki. Mam 17 lat i chodzę do drugiej klasy liceum. Przede mną matura, wybór studiów itp. Niestety wcale się do tego nie przygotowuję. Ciągle mam myśli, żeby rzucić szkołę po uzyskaniu...

Zacznę od tego, że mam straszną niechęć do nauki. Mam 17 lat i chodzę do drugiej klasy liceum. Przede mną matura, wybór studiów itp. Niestety wcale się do tego nie przygotowuję. Ciągle mam myśli, żeby rzucić szkołę po uzyskaniu pełnoletności, że wcale nie jest mi potrzebna. Mam straszną niechęć do nauki.

Gdy mówię sobie, że się pouczę to z każdą minutą coraz bardziej mi się tego nie chce. Cały czas odkładam wszystko na później. Nie odrabiam lekcji, nie jestem zorientowana co przerabiamy, nie otwieram nawet żadnej książki pomimo tego, że wiem iż na następny dzień mam ważny sprawdzian. Nie nadążam nad tempem nauki. Czasami byle przeziębienie przeistaczam w poważną chorobę, żeby tylko zostać w domu i nie iść do szkoły. Trzeba dodać, że dostałam się do najlepszej szkoły w moim mieście, która cieszy się dobrą opinią i wysokim poziomem. Jednak nie robi to na mnie wrażenia. Jedyną motywacją dostania się do niej był obiecany tysiąc złotych od taty (z którym nie mieszkam i który nie wierzył, że mnie tam przyjmą).

Od pół roku mam chłopaka i tylko na nim skupiam wszystkie swoje myśli. Zamiast się uczyć wolę spotkać się z nim. Po przyjściu ze szkoły (w której strasznie się nudzę, zasypiam na każdych lekcjach, nie koncentruję się na tym co mówią nauczyciele, patrzę tylko na telefon i czekam na smsa od chłopaka nie mogąc się doczekać kiedy go zobaczę). Ok. 18 spotykam się z chłopakiem (bo wtedy kończy pracę), z którym przebywam do ok. 24 i o 1 idę spać. Wstaję o 7 i z wielką niechęcią idę do szkoły i tak w kółko. Mam wrażenie że tylko on się dla mnie liczy.

Od jakiegoś czasu kłócę się również z mamą, z którą kiedyś miałam rewelacyjny kontakt. Mogłam powiedzieć jej wszystko, natomiast teraz nie czuję w ogóle takiej potrzeby. Z byle czego robię wielki hałas. Nie uważam, żeby to była wina chłopaka, bo on wcale tego nie pochwala i uspokaja mnie za każdym razem kiedy kłócę się z mamą i stara się wytłumaczyć mi, że czasem nie mam racji. Zawsze kiedy mu mówię o niechęci do szkoły i pomyśle jej rzucenia daje mi wykłady, że ona jest mi bardzo potrzebna i bez niej w przyszłości nie będę mogła normalnie funkcjonować. Stara się mnie przekonać, że w ten sposób zawalę sobie całe życie. Jednak i to nie robi na mnie wrażenia. Ciągle mu przytakuję, a myślę swoje.

Zastanawiam się co jest przyczyną tego wszystkiego? Przecież to najważniejszy etap w moim życiu. Powinnam być chętna do nauki, zdobywać dobre stopnie i starać się o jak najlepszy wynik maturalny. Czy to normalne, że w tym wieku nie widzę świata poza chłopakiem, że nawet szkoła stała się dla mnie czymś co tylko przeszkadza mi w spędzaniu z nim czasu?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Ból brzucha - czy to może mieć związek z depresją?

Witam, jestem dziewczyną, mam 17 lat i nie wiem co robić. Od jakiegoś czasu (około pół roku) czuję dziwny ucisk w żołądku. Na początku czułam to tylko w stanie stresu, ale później zaczęłam czuć to również w sytuacjach, które...

Witam, jestem dziewczyną, mam 17 lat i nie wiem co robić. Od jakiegoś czasu (około pół roku) czuję dziwny ucisk w żołądku. Na początku czułam to tylko w stanie stresu, ale później zaczęłam czuć to również w sytuacjach, które nie powinny mnie stresować. Przez jakiś czas były to tylko jakby „motylki” w brzuchu i nudności, potem jednak doszły jeszcze takie rzeczy jak potrzeba skorzystania natychmiast z toalety. Kilka dni temu zamiast tego dziwnego uczucia zaczęłam czuć niesamowity ból, jakby kłucie, skurczenie się żołądka. Czasami jest tak silne, że nie mogę się ruszać przez kilka minut. Czy to może być nerwica? Chce podkreślić, że żyję w ciężkiej atmosferze. W jednym pokoju z mamą i bratem. W drugim pokoju mieszka babcia, która sama ma zaburzenia psychiczne i ciągle oskarża mnie o wszystkie swoje błędy, powtarza, że do niczego się nie nadaję i nie jestem jej wnuczką. Resztę mieszkania zajmują sąsiedzi, którzy też nie są zbyt pokojowo nastawieni. Jest mi ciężko, bo ciągle żyję z perspektywą rzucenia szkoły i zaczęcia pracy. Wiem, że niedługo będę do tego zmuszona, przez naszą sytuację... Ogólnie jestem dość pozytywnie nastawiona do świata i nigdy nie marudziłam, ale czasem wpadam w melancholijne nastroje i nie wiem co robić... 2 lata temu cierpiałam na depresję o czym moja rodzina nic nie wiedziała, pomogli mi przyjaciele, niemal siłą zaciągając mnie do psychologa. I teraz nie wiem czy mam się martwić moimi objawami, czy iść do zwykłego lekarza, który mnie zbada pod względem fizjologicznym czy do specjalisty, który spojrzy na mnie pod kątem psychicznym. Proszę o pomoc. Dominika

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Co mam zrobić żeby w końcu się pokochać taką, jaka jestem i przestać się bać żyć?

Od 6 lat mieszkam w Londynie. Przyjechałam tu niby tylko na wakacje i jakoś tak się przedłożyło. Początkowo było ciekawie - nowi ludzie, nowa kultura, nowe obyczaje, nowa praca, wyzwania... W ciągu tych kilku lat zmieniłam pracę trzy razy, zakochałam...

Od 6 lat mieszkam w Londynie. Przyjechałam tu niby tylko na wakacje i jakoś tak się przedłożyło. Początkowo było ciekawie - nowi ludzie, nowa kultura, nowe obyczaje, nowa praca, wyzwania... W ciągu tych kilku lat zmieniłam pracę trzy razy, zakochałam się, niestety nieszczęśliwie, a po dramatycznym rozstaniu nie potrafiłam poradzić sobie z szarą rzeczywistością przez ponad dwa lata - myślę, że do teraz to we mnie siedzi. Całe życie szukamy swojej ścieżki, pomysłu na życie, swojego miejsca i ja się chyba zgubiłam. Mam 30 lat i jestem sama daleko od domu i coraz częściej uciekam od ludzi, zamykam się przed światem, bo lęk, który w sobie mam jest nie do przeskoczenia. Czuję się zawieszona w powietrzu, nie wiem w która stronę iść, nie wiem już kim jestem. Zaczęłam szukać sposobu w jaki mogla bym pomoc samej sobie - medytacja, pomyślałam - i od tego czasu wszystkie lęki z dzieciństwa do mnie wróciły. Zrozumiałam jak bardzo siebie nienawidzę, jak bardzo nie mogę znieść tego kim jestem, jak bardzo nie mogę sobie wybaczyć tego, że nie skończyłam studiów, że nie zostałam w Polsce, że nie wykorzystałam możliwości tu w Londynie, że zmarnowałam 6 lat na związek, który okazał się jednym wielkim oszustwem. Nie potrafię sobie poradzić z faktem choroby mojego taty, nie umiem pomóc mamie, problemy rodzinne wywołują u mnie skurcz żołądka i potworny stres. Boję się czasem o tym wszystkim myśleć, bo czuję, że oszaleję, głowa mi pęka od natłoku myśli. Nie radze sobie, że stresem w nowej pracy, popełniam śmieszne błędy i każdy poranek jest dla mnie męczarnia. Totalnie jestem zblokowana, trzęsą mi się ręce, cały dzień nic nie jem, tylko kawy dużo piję, czuję się tak, jakbym była w jakieś mydlanej bańce. Przestałam sprzątać w mieszkaniu, przestałam o siebie dbać, przestałam szukać partnera, czuję się odrętwiała i potwornie samotna, ale jednocześnie nie potrafię wyjść z tej skorupy, która się odgrodziłam od życia. Coraz częściej myślę o powrocie do kraju, ale to kolejny stres - musiałabym spłacić długi, z którymi sobie nie radze, pozamykać wszystkie sprawy i zacząć od nowa, tylko jak znaleźć prace w Polsce? Cóż mogłabym tam robić? Jak się w tym wszystkim odnaleźć, od czego zacząć? Strach mnie paraliżuje i brak wiary w siebie jest jak trucizna. Chcę tylko wiedzieć jak sobie pomóc, jak zacząć wierzyć w siebie, co mam zrobić żeby w końcu się pokochać taką, jaka jestem i przestać się bać żyć?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy napady złości to jakaś choroba?

Mam wielki problem. Od jakiegoś czasu mam napady złości. Zastanawiam się co to jest. Złoszczę się bez powodu. Najpierw jestem wesoła, śmieję się, a 5 minut później mój nastrój ulega zmianie i się złoszczę. Co to jest? Czy muszę z tym iść do jakiegoś lekarza?
odpowiada 5 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Dr n. med. Anna Błażucka
Dr n. med. Anna Błażucka
Mgr Kamila Dziwota
Mgr Kamila Dziwota
Mgr Elwira Chruściel
Mgr Elwira Chruściel
Dr Daniel Melerowicz
Dr Daniel Melerowicz

Jak zapanować nad swoimi emocjami?

Mam 20 lat. Mój problem polega na tym, że zbyt szybko się stresuję - stresują mnie beznadziejne rzeczy, np. gdy zobaczę kogoś za kim nie przepadam, kiedy mam spotkać się z koleżankami, a wiem, że one mogą wyglądać ode mnie... Mam 20 lat. Mój problem polega na tym, że zbyt szybko się stresuję - stresują mnie beznadziejne rzeczy, np. gdy zobaczę kogoś za kim nie przepadam, kiedy mam spotkać się z koleżankami, a wiem, że one mogą wyglądać ode mnie lepiej - ogólnie stresuję się przy osobach, które uważam za atrakcyjniejsze ode mnie, chociaż nie jestem najgorsza, nie narzekam na brak zainteresowania swoją osobą. Czasami jadąc w metrze stresuję się, że ktoś się do mnie odezwie, a ja zaraz zrobię się czerwona, nie potrafię panować nad nerwami. Z drugiej strony czasami jest całkiem inaczej: chodzę rozśpiewana, wesoła, niczego się nie obawiam, nic nie jest w stanie zepsuć mi humoru, jest po prostu bosko, sama siebie nie poznaję po prostu wszystkie problemy znikają i jestem wesołą, rozgadaną, odważną dziewczyną. I tak siebie podziwiam, bo od kilku tygodni nie palę, a kiedyś przed stresującą sytuacją musiałam namiętnie spalić jednego papierosa, ale doszłam do wosku, że i bez tego jakoś sobie radzę. Czasami po prostu brak mi chęci na cokolwiek, brak mi motywacji, żeby iść kopic sobie super ciuch, a potem narzekam, że nie mam się w co ubrać. Wstydzę się czasami wielu rzeczy. Dziwi mnie to, że te nastroje nie są zawsze negatywne - co to możne być? Pragnę umieć zapanować nad swoimi emocjami.
odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak radzić sobie z nadmierną nieśmiałością? A może to już fobia?

Witam. Mam problem. Ze sobą. Boję się i odczuwam lęk w codziennych sytuacjach, które powinny być czymś normalnym. Ze stresem wiąże się dla mnie nawet zwykła rozmowa przez telefon czy załatwienie jakiejś sprawy. Ponadto mam problem z wyrażaniem własnych myśli,...

Witam. Mam problem. Ze sobą. Boję się i odczuwam lęk w codziennych sytuacjach, które powinny być czymś normalnym. Ze stresem wiąże się dla mnie nawet zwykła rozmowa przez telefon czy załatwienie jakiejś sprawy. Ponadto mam problem z wyrażaniem własnych myśli, odczuć - jestem zamknięta w sobie i z trudem przychodzi mi normalna rozmowa i kontakt z ludźmi. Wiąże się to pewnie z moją niską samooceną i kompleksami, a trwa praktycznie od zawsze. W związku z tym jestem przybita - bo samotna, ze świadomością, że przegrywam swoje życie. Co robić? Ostatnio myślałam nawet nad wizytą u psychologa, ale nie wiem czy odważę się zrobić ten pierwszy krok i po prostu umówić się na wizytę...

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Patronaty