Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Problemy psychologiczne: Pytania do specjalistów

Dlaczego wszyscy okazują się fałszywymi przyjaciółmi?

Mam już wszystkiego i wszystkich dość. Wszyscy okazują się fałszywymi przyjaciółmi. Najpierw mój były chłopak - po rozstaniu z nim zdecydowaliśmy się, że będziemy się przyjaźnić i przyjaźniliśmy się przez miesiąc. :/ Magda, moja "najlepsza" przyjaciółka - zawsze sobie...

Mam już wszystkiego i wszystkich dość. Wszyscy okazują się fałszywymi przyjaciółmi. Najpierw mój były chłopak - po rozstaniu z nim zdecydowaliśmy się, że będziemy się przyjaźnić i przyjaźniliśmy się przez miesiąc. :/

Magda, moja "najlepsza" przyjaciółka - zawsze sobie wszystko mówiłyśmy, a od jakiegoś czasu jest inaczej, dokładniej odtąd od kiedy moja siostra wtrąciła się między nas, to znaczy znowu zaczęła zabierać mi przyjaciół, czuję, że robi to złośliwie i celowo. Moja siostra jakiś czas temu zaczęła wychodzić ze mną i z Magdą wszędzie. Magda odsunęła mnie na drugi plan i teraz liczy się tylko moja siostra, a mnie ma po prostu za przeproszeniem w dup*e. Mówi jej wszystkie sekrety, obgaduje mnie do niej. Teraz jest inaczej - gdy nie ma mojej siostry to wtedy jestem ja, a gdy jest to liczy się tylko ona a mnie ma w dup*e.

I jeszcze do tego moja druga przyjaciółka rozpowiedziała każdemu to, że kiedyś się cięłam : /. Teraz zostałam sama i nie mam komu zaufać. Co mam zrobić ? Mam już wszystkiego dosyć i nie mam chęci do życia:/

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam problem z kontaktami z rówieśnikami. Co się ze mną dzieje?

Witam. Mam 14 lat. Ciągle płaczę, wydaje mi się, że jestem brzydka, nieszczęśliwa okropnie, boję się krytyki innych i słów, którymi mogą mnie zranić, nie potrafię nawiązać rozmowy, a zatem i nowych kontaktów, w ogóle brakuje mi pewności siebie....

Witam. Mam 14 lat. Ciągle płaczę, wydaje mi się, że jestem brzydka, nieszczęśliwa okropnie, boję się krytyki innych i słów, którymi mogą mnie zranić, nie potrafię nawiązać rozmowy, a zatem i nowych kontaktów, w ogóle brakuje mi pewności siebie.

Nie czuję się dobrze przy ludziach, których za dobrze nie znam nie potrafię wymyślić tematu do rozmowy ani w ogóle wydobyć z siebie słowa, wydaje mi się, że to co powiem jest bez sensu i że wszyscy mnie ignorują. Mam przyjaciółkę, która wywyższa się - chciałabym zerwać z nią znajomość, ale nie mogę, ponieważ boje się, że jeżeli zerwę z nią konak to inni przestaną już w ogóle ze mną rozmawiać, chodzę z nią do jednej klasy więc to istotne…Nie wiem czy to wszystko minie, bo jestem w trudnym wieku czy po prostu dzieje się ze mną coś niedobrego, po prostu jak pomyślę, że muszę wstać z łóżka, wstać do szkoły to odechciewa mi się żyć.

Już wiele trudnych chwil i sytuacji przeżyłam i z tego też na pewno wyjdę, ale nie wiem czy muszę coś z tym robić czy to po prostu minie. Proszę o szybką odpowiedź. Justyna.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie z koszmarami sennymi?

Witam. Mam na imię Iza i mam 15 lat. Nie wiem jak poradzić sobie z moim problemem. Mianowicie od kilku tygodni mam koszmary. Śni mi się mężczyzna. Przychodzi do mnie i robi mi krzywdę... Chcę żeby to się skończyło....

Witam. Mam na imię Iza i mam 15 lat. Nie wiem jak poradzić sobie z moim problemem. Mianowicie od kilku tygodni mam koszmary. Śni mi się mężczyzna. Przychodzi do mnie i robi mi krzywdę... Chcę żeby to się skończyło.

Kilka miesięcy temu przechodziłam trudną rozmowę z nauczycielką. Cięłam się i ona to zauważyła. Pytała dlaczego. Ona była super i jej ufałam, ale czułam, że nie mogę jej tego powiedzieć chociaż bardzo chciałam z siebie wszystko wydusić. Tu też nie chcę wspominać o przyczynach.

Chcę się tylko dowiedzieć jak mam sobie poradzić z moimi problemami. Głównie z koszmarami. To jest okropne nie chcę żeby mi się znowu śniło to samo. Proszę o pomoc, jak sobie z tym poradzić?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Uważam się za nic, a moje życie nie ma sensu. Czy da się to jakoś przezwyciężyć?

To co chce napisać może wydawać się śmieszne, jak realnie na to spojrzę to i dla mnie nie ma sensu to co robię. Wszystko zaczęło się od momentu kiedy w bardzo krótkim czasie zrzuciłam 15-18 kg - stałam się atrakcyjna...

To co chce napisać może wydawać się śmieszne, jak realnie na to spojrzę to i dla mnie nie ma sensu to co robię. Wszystko zaczęło się od momentu kiedy w bardzo krótkim czasie zrzuciłam 15-18 kg - stałam się atrakcyjna i piękna dla wszystkich, ale przede wszystkim też dla siebie. Przypłaciłam zdrowiem - zanik miesiączki. Teraz waga wróciła, a z wagą inne dolegliwości.

Wstydzę się wychodzić z domu, wstydzę się swojego ciała i tego jak wyglądam. Problemy rodzinne spowodowały u mnie napady złości - przychodzą chwilę, gdy się zdenerwuję, nie mogę opanować nerwów, przeklinam, płaczę, nie wiem co ze sobą zrobić - najchętniej bym coś zniszczyła albo zrobiła samej sobie. Miewam problemy ze snem, nie zawsze, ale potrafię przespać tylko godzinę, dwie w nocy. Chciałabym zachorować na anoreksję żeby nie czuć na sobie warstw tłuszczu, potrafię głodzić się kilka dni, lecz gdy przychodzi napad nerwów jem alby się uspokoić.

Mam wrażenie, że jestem niezauważalna w swojej rodzinie przez to, że rodzeństwo jest dużo starsze i ma własne ułożone życie, ja jestem sama. Moje życie uczuciowe to jedna wielka tragedia, za każdym razem kończy się porażką, jak bardzo bym się starała. Ogólnie rzecz biorąc mam 21 lat i żadnych pozytywnych wizji na przyszłość. To że żyje dla mnie nie ma sensu, bo nic sobą nie wnoszę. Zarówno w rodzinie jakby mnie nie było nikt by nie zauważył jak i wśród znajomych. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Zaczynam miewać myśli samobójcze...

Chciałam wybrać się do psychologa, ale boje się, że mnie wyśmieje i powie, że jestem rozpieszczonym dzieckiem, za które zawsze byłam uważana. Możliwe jest też, że nie będę umiała powiedzieć co mi jest, bo będę się wstydziła. Pisać jest łatwiej niż mówić szczególnie osobie, która ma tak niskie mniemanie o sobie jak ja. Sama o sobie myślę, że jestem bezwartościowym zerem.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam skoki ciśnienia - jaka jest tego przyczyna?

Witam. Mam ze sobą chyba poważny problem :(. Mam 22 lata i wszystko co się dzieje widzę w czarnych barwach. Pół roku temu zmarł nagle mój tata. Przeżyłem to bardzo. Zasięgnąłem rad psychologa oraz psychiatry. Było w porządku. Byłem u...

Witam. Mam ze sobą chyba poważny problem :(. Mam 22 lata i wszystko co się dzieje widzę w czarnych barwach. Pół roku temu zmarł nagle mój tata. Przeżyłem to bardzo. Zasięgnąłem rad psychologa oraz psychiatry. Było w porządku.

Byłem u innych lekarzy szukając w sobie punktu mojego złego samopoczucia. Głowa boli, to tętniak - tak myślałem. Po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że to moje wymysły i zaprzestało. Nagle od jakiegoś czasu skacze mi ciśnienie od tak (sam naprawdę nie wiem od czego) 185-125 miałem największe, a teraz jak wyższe to 150 na 110. Obawiam się ze dostanę jakiegoś udaru a nie chce tego, bo wiem, że mama sobie sama nie poradzi. Obawiam się strasznie i jak mam ciśnienie to pierwsza myśl zaraz mi się coś stanie.

Nie miałem nigdy problemów z ciśnieniem. Nie mam tego regularnie, moja norma to 130/140 na 80/90, to chyba dobre. Jak tu sobie radzić mam? Pomóżcie mi, nie chce brać leków tylko dać sobie z tym radę. Nie chcę się bać o siebie. Przed śmiercią taty byłem naprawdę wesołym chłopakiem i nigdy o takich sprawach nie myślałem. Czekam na odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Z czego może wynikać to, że nie mam uczuć?

 Od kilku miesięcy stopniowo zanikały u mnie emocje. Chodzi głównie o szczęście, euforię, ale też tęsknotę, żal, smutek, zdenerwowanie, rozczarowanie. Mam 17 lat, paczkę przyjaciół, kochającą rodzinę, w moim życiu brakuje tylko płci przeciwnej, przed...

 Od kilku miesięcy stopniowo zanikały u mnie emocje. Chodzi głównie o szczęście, euforię, ale też tęsknotę, żal, smutek, zdenerwowanie, rozczarowanie. Mam 17 lat, paczkę przyjaciół, kochającą rodzinę, w moim życiu brakuje tylko płci przeciwnej, przed którą uciekam za każdym razem. Nie miałam żadnych traumatycznych przeżyć ani wypadków.

Czuję się jakby wyprana, wszystkie zdarzenia się powtarzają i nie potrafię kompletnie pomagać moim przyjaciołom. Wiem, że na mnie liczą, ale nawet nie potrafię im współczuć w ich problemach, tak jakbym nie miała już empatii. Chcę teraz dawać im jak najwięcej mogę, bo wiem że z biegiem czasu mogą mnie znienawidzić, bo nie potrafię racjonalnie ocenić tego co mówię, a przez tą dosadność sprawiam im ból.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Czuję niechęć do ludzi - co mam robić?

Mam 17 lat. Od dłuższego czasu odczuwam zniechęcenie do ludzi, do samego życia, a przede wszystkim do siebie. Nie potrafię się niczym cieszyć. Wszystkie czynności jakie sprawiały mi przyjemność teraz napawają mnie lękiem i pewnego rodzaju obrzydzeniem. Odczuwam nieustającą presję...

Mam 17 lat. Od dłuższego czasu odczuwam zniechęcenie do ludzi, do samego życia, a przede wszystkim do siebie. Nie potrafię się niczym cieszyć. Wszystkie czynności jakie sprawiały mi przyjemność teraz napawają mnie lękiem i pewnego rodzaju obrzydzeniem.

Odczuwam nieustającą presję otoczenia. Cały czas wydaję mi się, że oczy wszystkich zwrócone są na mnie. Moje także - bezustannie wyrzucam sobie własne błędy i staram się je analizować, co jeszcze bardziej mnie dołuje. Jestem brzydka, beznadziejna, nic nie umiem zrobić dobrze. Ostatnio próbowałam coś z tym zrobić, niestety skończyło się na tym, że byłam u lekarza, podejrzana o anoreksję. Teraz jestem jeszcze bardziej nieszczęśliwa, bo nastąpiła reakcja łańcuchowa w postaci niekontrolowanego objadania się.Nawet nie chce mi się stukać w tą beznadziejną klawiaturę, ponieważ i tak mi nic nie pomoże. Sama nie wiem dlaczego w ogóle to piszę...

Wypełniałam też testy na depresję i wyszły mi 43 punkty. Nie wzięłam tego za bardzo do siebie. Wepchnęłam się tylko w te ramki, żeby usprawiedliwić swoją obecną sytuację. Chce mi się płakać, nawet nie mam komu się wyżalić. Tak bardzo odsunęłam się od innych ludzi, ze nie zauważają mojego istnienia. W domu czuję się jak intruz. W szkole nie mam znajomych. Siedzę samotnie na przerwach i udaje szczęśliwą. Boję się rozmawiać z innymi z kilku powodów: a) jestem beznadziejna b) nie mam nic ciekawego do powiedzenia c) zostanę wyśmiana, jeżeli zdobędę się na jakieś wynurzenia.

Może to normalne problemy u nastolatków i nie powinnam się tym przejmować? Albo jestem anormalna i trzeba z tym skończyć. Zawsze byłam uznawana za dziwaczkę, a teraz się to nasiliło. Jak mam poradzić sobie z przyszłością, jeśli nie radzę sobie już teraz? Sądzę, że skończyłam. Drogi ekspercie, jeżeli dotarłeś aż tutaj musisz być naprawdę odporny na moją głupotę. Sama jestem nią zaskoczona.

Mile widziana będzie odpowiedź i wytłumaczenie mi tego zjawiska. Będę czekała wśród spaczonych i gnijących resztek mojej marnej egzystencji. Pozdrawiam. PS. Widzę u siebie jeszcze więcej wad, ale opisanie ich tu dobitnie jest raczej bezcelowe, wykrystalizowałam już istotę mojej beznadziejności.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Mam poczucie winy wobec chłopaka - co robić?

Witam, mam 20 lat i jestem kobietą. Od dłuższego czasu jestem w związku z moim chłopakiem. Oficjalnie zdecydowaliśmy się na to w kwietniu, ale już od dłuższego czasu się spotykaliśmy i widać było, że będzie z tego coś więcej. Mam...

Witam, mam 20 lat i jestem kobietą. Od dłuższego czasu jestem w związku z moim chłopakiem. Oficjalnie zdecydowaliśmy się na to w kwietniu, ale już od dłuższego czasu się spotykaliśmy i widać było, że będzie z tego coś więcej. Mam problem, który polega na nadmiernym poczuciu winy i obwinianiu się.

Zanim zdecydowaliśmy się na związek, mieliśmy trudne chwile. Około miesiąca wcześniej przespałam się z moim kolegą. Do niczego szczególnego nie doszło, ponieważ w odpowiedniej chwili powstrzymałam się, ale mimo wszystko obwiniam się strasznie za to, że dopuściłam się takiej sytuacji. Byłam przekonana, że nie dojdzie do związku między mną a moim obecnym chłopakiem, bo mieliśmy trudne chwile. Nie odzywał się do mnie przez dłuższy czas, a kiedy to zrobił to był strasznie opryskliwy i pyskował. Sam nawet przyznał się niedawno, że był to czas, w którym chciał skończyć to co było między nami.

Niemniej jednak, powiedziałam mu o tym po dłuższym czasie (skłamałam niestety mówiąc, że nawet nie dałam się nawet dotknąć) oraz o tym, że z owym kolegą miałam podobne sytuacje wcześniej, zanim eis umawialiśmy z obecnym.. Powiedziałam tylko o jednej mimo, że było ich więcej, ale zrobiłam to dla naszego dobra. Nic mnie z nim nie łączyło, jedynie pociąg seksualny po odpowiedniej ilości alkoholu. Mój obecny chłopak narobił mi strasznych wrzutów sumienia i poczucia winy z tego powodu, że go okłamałam wcześniej, mówiąc, że nic nie czułam do kolegi, mimo że nie kłamałam pod tym względem.

Czuje się z tym okropnie, mam wrażenie, że przez to poczucie winy nie jestem szczęśliwa w obecnym związku, mam ciągłe obawy. Kiedyś zdarzyło mi się przez przypadek odezwać do chłopaka imieniem innego. Nie sądzę, żeby miało to jakiekolwiek znaczenie, bo szybko o tym zapomniałam. Teraz za każdym razem boję się wypowiadając imię mojego ukochanego, że znowu się pomylę i nie mogę przestać o tym myśleć. Mimo, że wyspowiadałam mu się ze wszystkiego (w lekko okrojonej wersji) a on mi wybaczył, nawet mówiąc, że wybacza mi to czego nie wie, nadal czuje się strasznie podle w stosunku do niego, tak jakbym go okłamywała i zdradzała mimo, że tego nie zrobiłam.

Chciałam zaznaczyć też, że kiedy się zaczęliśmy spotykać on też miał dziewczynę, o której istnieniu zwyczajnie mi kłamał. Też podle się z tym czułam, ale postanowiłam mu wybaczyć i odbudować utracone zaufanie. Boję się, że moje poczucie winy doprowadzi w końcu do autodestrukcji i do tego, że nie będę w stanie cieszyć się miłością do mojego chłopaka. Jak temu zaradzić?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak radzić sobie z napadami agresji?

Witam, mam 23 lata, pracuję, właśnie zaczynam szkołę, utrzymuję się sama, mieszkam z chłopakiem. Wobec niego mam straszne napady – coś nie pójdzie po mojej myśli to atakuję, biję, gryzę, wyzywam, aż on mi oddaje i mówi, że psychiczna jestem......

Witam, mam 23 lata, pracuję, właśnie zaczynam szkołę, utrzymuję się sama, mieszkam z chłopakiem. Wobec niego mam straszne napady – coś nie pójdzie po mojej myśli to atakuję, biję, gryzę, wyzywam, aż on mi oddaje i mówi, że psychiczna jestem...

Nie mam pojęcia czy to praca mnie wykańcza... W pracy śmieję się, nie okazuję swoich problemów, emocji. Wszyscy raczej uważają, że nie mam problemów. Każdy ma ciężko i swoje problemy i uważam, że jest wyjście z każdej sytuacji... Tylko nie wiem czemu jest wszystko dobrze, a tu trach – napad, jest mi wstyd, ale nie mam odwagi nikomu o tym powiedzieć, przyznać się, tylko walę głową w ścianę i mówię, że się poprawie.

Gdzie mam się zgłosić, z kim o tym porozmawiać? Myślę, że chłopak już mnie nie kocha i rozstaniemy się zaraz po wygaśnięciu umowy o mieszkanie.W sumie mu się nie dziwię, bo co będzie z wariatką mieszkać. Proszę o kontakt. Pozdrawiam, Agnieszka.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to nerwica, czy też może coś innego?

Jestem bardzo przywiązana do rodziców i chowana pod tzw. "kloszem". Zawsze bardzo mi zależało na nauce, ale bałam się często nauczycieli i ogólnie byłam nadwrażliwa. Kiedy poszłam na studia do innego miasta, na mojej drodze spotkałam fatalnego wykładowcę. Wracałam do... Jestem bardzo przywiązana do rodziców i chowana pod tzw. "kloszem". Zawsze bardzo mi zależało na nauce, ale bałam się często nauczycieli i ogólnie byłam nadwrażliwa. Kiedy poszłam na studia do innego miasta, na mojej drodze spotkałam fatalnego wykładowcę. Wracałam do domu na weekendy i ciągle płakałam. Wszystko było dla mnie przygnębiające i byłam strzępkiem nerwów. W końcu pozbawiona już sił wróciłam do domu i zrezygnowałam ze studiów, mimo że nie byłam z niczego zagrożona. Dostałam się na staż dla osób ze średnim wykształceniem i poszłam do pracy. Pracowałam też sama nad pozytywnym myśleniem i wiarą w siebie i własne możliwości. Poradziłam sobie w pracy, ale chcąc skończyć studia i rozwijać się, zalogowałam się podczas rekrutacji na nowe studia w innym mieście. Dostałam się, załatwiliśmy z rodzicami stancję i od października zaczynam studia. Tylko problemem jest to, że świadomość, że znowu będę gdzieś bez wsparcia rodziców przyprawia mnie o łzy, boję się, że sobie nie poradzę, zaraz boli mnie brzuch i dławi w gardle. Nie chcę się poddać, chcę radzić sobie w życiu, wiem że nie mogę się całe życie trzymać maminej spódnicy, jednak znów zaczynam się bać i mam napady paniki, duszności oraz zimne dłonie i stopy. Teraz już nie zrezygnuję ze studiów, bo nie chcę zmarnować kolejnego roku, ale boję się że to nerwica, która wraca w pewnych okolicznościach i która może mnie znów wyprowadzić totalnie z równowagi. Bardzo proszę o poradę.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy to globus histericus?

Na samym wstępie muszę przyznać, że jestem dość nerwową osobą, a wpływ ma na to w dużym stopniu ciężkie dzieciństwo, ale tez przerost ambicji i czarnowidztwo. Na tle nerwowym miałam już wiele dolegliwości, ale po jakimś czasie ustępowały, a poza... Na samym wstępie muszę przyznać, że jestem dość nerwową osobą, a wpływ ma na to w dużym stopniu ciężkie dzieciństwo, ale tez przerost ambicji i czarnowidztwo. Na tle nerwowym miałam już wiele dolegliwości, ale po jakimś czasie ustępowały, a poza tym nie były aż tak uciążliwe. Około pół roku temu w trakcie sesji zaczęłam odczuwać ucisk w gardle, wszystko wskazywało, że to globus kulka - minęło po kilkunastu dniach, ale wróciła po jakimś miesiącu i sama kulka nie byłaby najgorsza, tylko że w jej miejsce pojawiły się problemy z oddychaniem - nie mogę wziąć pełnego oddechu, bardzo często prowokuję ziewanie, bo na chwilkę czuję ulgę, sądzę, że i tym razem jest to spowodowane nerwami. Nie stresuję się cały czas, wręcz odwrotnie - teraz jest po raz pierwszy od kilu lat spokojny okres w moim życiu, ale te dolegliwości wracają jak bumerang! Jak się czymś zajmę to wtedy ustępują i wiem, że to siedzi w mojej głowie i czasem ustępuje, ale później znowu wraca i wtedy już opadam z sił chce, mi się płakać czytałam rożne fora i wiem, że ludzie tak się męczą kilka, a nawet kilkanaście lat i powiem szczerze, że tracę chęci do życia, bo jak mam się tak męczyć całe życie to nie wiem czy to ma sens… Proszę o jakaś pomoc, o ile w ogóle można mi pomoc…
odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Jak sobie samemu poradzić z myślami samobójczymi?

Witam, mam 17 lat, jestem kobietą. Czuję się fatalnie. Nie mogę się na niczym skupić. Mam wszystkiego dość. Jestem młodą osobą, a już mi się nie chce żyć. Po pierwsze problemy w rodzinie - rozwód rodziców, kłótnie - nie mam...

Witam, mam 17 lat, jestem kobietą. Czuję się fatalnie. Nie mogę się na niczym skupić. Mam wszystkiego dość. Jestem młodą osobą, a już mi się nie chce żyć. Po pierwsze problemy w rodzinie - rozwód rodziców, kłótnie - nie mam w ogóle spokoju, nie mogę sobie z tym dać rady.

Po drugie - szkoła. Chciałam zmienić szkołę ( problemy z nauczycielami) i mam wiele egzaminów i wiele nauki, egzaminy co 3 dni, a materiału na cały semestr, boję się, że nie dam rady tego zdać, a wtedy osób zawiodę: mamę, tatę, przyjaciół, chłopaka. Z moim facetem nie mogę się ostatnio dogadać, a strasznie mi na nim zależy. Wiem, że też ma dużo swoich problemów i nie chcę go obarczać moimi.

Mam taki problem, że idę ulicą i zamiast myśleć o sensie życia, o fajnych chwilach, to ja myślę o tym, kto by przyszedł na mój pogrzeb, komu zależy żebym żyła, czy jestem obojętną osobą. Niekiedy myślę, w którym mogłabym to miejscu zrobić, żeby mnie nikt nie znalazł, by mi pozwolił odejść. Wiem, że to nie jest normalne myślenie w moim wieku. Najbardziej się tego boję.Mam już dość życia.

Wiem, że dla was to zwykłe błahostki, ale dla mnie coś więcej. Boję się, że kiedyś może się coś stać złego. A przecież tak naprawdę jeszcze nie weszłam w prawdziwe życie. Boję się. POMOCY.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co zrobić ze zbyt dużą wrażliwością?

Mój brat ma 10 lat i należy do bardzo wrażliwych dzieci. Wszelka krytyka, zwrócenie mu uwagi doprowadza go do płaczu, nawet mało istotne, wręcz banalne sprawy. Jeśli nie odrobi lekcji, czegoś się nie nauczy - płacze. Łzy są u niego...

Mój brat ma 10 lat i należy do bardzo wrażliwych dzieci. Wszelka krytyka, zwrócenie mu uwagi doprowadza go do płaczu, nawet mało istotne, wręcz banalne sprawy.

Jeśli nie odrobi lekcji, czegoś się nie nauczy - płacze. Łzy są u niego na porządku dziennym. Wszystkim się przejmuje i bierze to do siebie. Nie potrafi tak jak jego rówieśnicy głośno się bawić, szaleć czy być niegrzecznym. Zawsze w takich sytuacjach wyłącza się z grupy i oddala, niekiedy nawet zaczyna się źle czuć (np. zaczyna boleć go brzuch...).

Zastanawiam się czy objawy te wiążą się z jakąś chorobą psychiczną? Czy wymagają leczenie u psychologa bądź psychiatry? Jak mu pomóc, bo ta wrażliwość przeszkadza mu w wielu sytuacjach i przynosi wstyd.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co mam robić żeby już nie ranić wszystkich dookoła?

Witam, mam 35 lat i mam problem z samą sobą. Ciągle roztrząsam problemy, rozkładam je na czynniki pierwsze, myślę, że może to się stało dlatego, albo dlatego, szukam wyjaśnień, dążę do wyjaśnienia sprawy do końca, żądam wyjaśnień do końca od... Witam, mam 35 lat i mam problem z samą sobą. Ciągle roztrząsam problemy, rozkładam je na czynniki pierwsze, myślę, że może to się stało dlatego, albo dlatego, szukam wyjaśnień, dążę do wyjaśnienia sprawy do końca, żądam wyjaśnień do końca od innych, zazwyczaj chcę mieć rację, frustruję się jak ktoś mnie pozbywa, nie wyjaśnia, nie podejmuje rozmowy, albo mi przytakuje na odczepne jak wiem, że na przykład tak nie jest. Mój nastrój szybko się zmienia, potrafię być miła, mówić spokojnie, wyjaśniać, pouczać, podawać przykłady, ale potrafię też z byle powodu krzyczeć na innych, obrażać - zaraz tego żałuję i w myślach rozmawiam ze sobą dlaczego tak zrobiłam, przecież nie chciałam, i tłumaczę sobie na wszystkie sposoby dlaczego, a mogłam inaczej itd. Wszystko mi przeszkadza, wszystko jest nie tak, nie po mojej myśli, widzę to, ale nie umiem sobie poradzić. Czy to może być dziedziczne? Co mam robić żeby już nie ranić wszystkich dookoła? Kiedyś wszystko trzymałam w sobie, płakałam i też było źle, a nawet jeszcze gorzej. Gdzie się mam udać z tym moim problemem? Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mój przyjaciel twierdzi, że nie posiada żadnych uczuć. Jak mu pomóc?

Witam. Mam 17 lat. Problem nie dotyczy mnie a mojego przyjaciela. Otóż mój kolega sądzi, że nie posiada żadnych uczuć. Ja jako osoba całkowicie inna niż on - trudno mi się czasami przed sobą przyznać, ale jestem bardzo wrażliwym,...

Witam. Mam 17 lat. Problem nie dotyczy mnie a mojego przyjaciela. Otóż mój kolega sądzi, że nie posiada żadnych uczuć. Ja jako osoba całkowicie inna niż on - trudno mi się czasami przed sobą przyznać, ale jestem bardzo wrażliwym, refleksyjnym i uczuciowym facetem i znam głębie uczuć jakie człowiek odczuwa. Czuję, że moim zadaniem jest pokazanie mu uczuć, ale mam z tym bardzo duży problem - otóż uczucia to bardzo abstrakcyjny temat. To tak jakbym miał pokazać istocie bez oczu kolory. Wiem, że mój kolega nie pójdzie z tym do psychologa, więc dyskretnie chciałbym mu pomóc. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Natłok nowości i zbyt wielkie okazywanie czułości. Jak sobie z tym poradzić?

Witam, pomimo tego, że mam tylko 16 lat nie radzę sobie z życiem. Nowa szkoła, w nowym miejscu, nowa klasa, z którą nie umiem się zżyć, tęsknota za starą klasą, nowe zasady, natłok nauki, niezrozumienie ze strony chłopaka, to...

Witam, pomimo tego, że mam tylko 16 lat nie radzę sobie z życiem. Nowa szkoła, w nowym miejscu, nowa klasa, z którą nie umiem się zżyć, tęsknota za starą klasą, nowe zasady, natłok nauki, niezrozumienie ze strony chłopaka, to wszystko tak nagle przyszło.Efektem tego jest moje zamknięcie się w sobie i natłok uczuć do chłopaka.

Teraz potrzebuję dużo miłości, czułości, opieki. Jestem dla Niego miła, okazuję uczucia i chcę być cały czas przy Nim. Wcześniej byłam całkiem inna. Okazywałam uczucia, lecz z umiarem. A teraz nie potrafię nabrać dystansu do własnego chłopaka. On twierdzi, że co za dużo to nie zdrowo, że nie można cały czas się do siebie tulić, bo to w końcu się znudzi. Mówi, że kocha, ale jakoś nie wierzę… Cały czas mi go mało, ale On tego nie odczuwa, żyje tak jak wcześniej. Po prostu na wszystko reaguję płaczem i nie radzę sobie z tym. Jest mi źle. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Brak sensu życia i problemy z odżywianiem - co robić?

Mam 17 lat i chodzę do drugiej klasy liceum o bardzo wysokim poziomie. Praktycznie od zawsze miałam złe kontakty z ludźmi, szczególnie z rówieśnikami, dlatego też nigdy nie miałam prawdziwych przyjaciół. Od zawsze najważniejsza była dla mnie nauka....

Mam 17 lat i chodzę do drugiej klasy liceum o bardzo wysokim poziomie. Praktycznie od zawsze miałam złe kontakty z ludźmi, szczególnie z rówieśnikami, dlatego też nigdy nie miałam prawdziwych przyjaciół. Od zawsze najważniejsza była dla mnie nauka. Wygrywałam w wielu konkursach, chodziłam do najlepszych szkół i miałam wysoką średnią.

Jednak odkąd skończyłam 13 lat coraz częściej miewałam długie miesiące z obniżonym nastrojem, po czym nastawał krótki, "bezproblemowy" okres, podczas którego myślałam, że kryzys mam za sobą. Jednak zawsze przychodził kolejny, jeszcze gorszy, podczas którego było ze mną coraz gorzej. Ostatnio zachowuję się bardzo dziwnie. Miewam, że przez pół godziny siedzę nieruchomo i patrzę w nicość. Wpadam w histerię zupełnie z błahych powodów. Mam myśli samobójcze, budzę się w nocy i zastanawiam się czy coś sobie nie zrobić. Nie widzę sensu życia. Czuję do siebie gniew i nienawiść. Uważam, że życie jest złe i czemu w ogóle musiałam się rodzić. Po czym po paru godzinach znów zachowuję się normalnie, by za kilka godzin ponownie zachowywać się tak jak wcześniej. Czasem mam wrażenie, jakby we mnie były dwie osoby, jakby ktoś mną kierował i wydawał mi złe polecenia, które posłusznie spełniam.

Najgorsze jest to, że z dnia na dzień jest ze mną coraz gorzej. Byłam u psychologa, ale kolejny termin (tym razem do innego - od zaburzeń odżywiania, gdyż od pół roku albo mam obsesję na punkcie zdrowego jedzenia, albo zjadam 10 tysięcy kcal dziennie) za kawałek czasu. Boję się że w końcu nie wytrzymam i zrobię sobie albo komuś coś złego. Rodzice o tym wiedzą i próbują coś robić lecz niezbyt im wychodzi. Czy jest ze mną coś nie tak? Co mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Babcia podcina mi skrzydła - co robić?

Witam, mój problem jest dość skomplikowany. W tym roku zdałam maturę, dostałam się na studia dzienne oraz chciałam zaocznie w tym samym czasie skończyć studium aktorskie, ponieważ jest to moja pasja i bardzo mnie to interesuje. Wiadoma rzecz, iż jest...

Witam, mój problem jest dość skomplikowany. W tym roku zdałam maturę, dostałam się na studia dzienne oraz chciałam zaocznie w tym samym czasie skończyć studium aktorskie, ponieważ jest to moja pasja i bardzo mnie to interesuje. Wiadoma rzecz, iż jest to płatne, dość sporo, ale przekonałam babcię aby mi to zapłaciła i w końcu się zgodziła (dlatego babcię, bo rodzice już nie żyją), byłam już na pierwszym zjeździe całą sobotę i niedzielę i bardzo mi się w tej szkole podoba. Gdy wróciłam zaczęłam przegotowywać się na następny zjazd i choć było tego dużo - dałam radę, po czym moja babcia mi oznajmiła, że więcej tam nie pójdę, bo i tak nie ma perspektyw po takim kierunku. Stąd u niej taka zmiana decyzji iż rozmawiała z jakąś swoją znajomą i tamta tak jej powiedziała, choć z aktorstwem nie ma nic wspólnego...

Od tego momentu gdy mi to babcia powiedziała strasznie się załamałam. Ciągle płaczę, nie mogę jeść, nie mogę spać, nie mogę sobie poradzić po prostu ze sobą :(. Dziś miałam kolejny zjazd, a ja jestem w domu :(. Jest mi bardzo przykro, a nie jestem w stanie jej przekonać, bo ona nawet nie chce ze mną rozmawiać ani słuchać tego, co ja mówię, tylko reaguje złością :(, więc rozmowy nic nie dają. A ja bardzo się zaangażowałam i potraktowałam tę szkolę równie serio jak dzienną, poznałam tam fantastycznych ludzi i choć był jeden zjazd, to już nawiązałam z nimi dobry kontakt, choć jesteśmy z rożnych stron Polski. Bardzo źle się czuję. Już nie mam siły płakać i czuję, że nie radzę sobie z tym faktem, że już tam nie pójdę:(. Myślałam o kredycie studenckim, ale mam duże obawy co do niego, z resztą gdy jej o tym powiedziałam to mnie wyśmiała :(. Co mam zrobić w takiej sytuacji? Skoro rozmowa nic nie daje, czy da się w jakiś inny sposób z tak upartymi osobami rozmawiać? W ogóle jak powinnam postąpić? Bardzo proszę o pomoc. Czekam na odpowiedź :(

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Koledzy mnie nie akceptują - dlaczego?

Witam, mam 17 lat i chodzę do 2 liceum. Zawsze lubiłem chodzić do szkoły i dobrze się w niej czułem, ale problem zaczął się od zakończenia roku szkolnego. Mianowicie chodzi o to, że kolega z którym się przyjaźniłem przestał mnie...

Witam, mam 17 lat i chodzę do 2 liceum. Zawsze lubiłem chodzić do szkoły i dobrze się w niej czułem, ale problem zaczął się od zakończenia roku szkolnego. Mianowicie chodzi o to, że kolega z którym się przyjaźniłem przestał mnie lubić z nie wiem jakiego powodu.

Zaczęła się 2 klasa, od tej pory siedziałem z nowym kolegą. Po jakimś czasie klasa podzieliła się na dwie "grupy kolegów", którzy się trzymali razem zawsze, opowiadali sobie o różnych rzeczach, śmiali się umawiali się po szkole na dwór. Ja jednak byłem w drugiej "grupie". Relacje między grupami były takie, że nie rozmawiały ze sobą prawie w ogóle. Po jakimś miesiącu koledzy z klasy zaczęli mnie wyzywać od pedała , geja. Robili sobie różne żarty (liściki, rysunki, nawet słowa na przerwie typu: „Cześć Seba, jak tam twój partner? Było wczoraj jakieś ruchanie?”. Na tego typu zdania próbowałem mówić coś w stylu: „weź się ogarnij, nie jestem pedałem”, ale niestety nie skutkowały. Po 3 dniach takiego dogadywania mi zaczęło mi się robić przykro i rosła we mnie agresja, ale nie potrafiłem uderzyć kolegi (jeżeli można tak go nazwać) z klasy.

Po jakimś miesiącu kolejne uwagi o mnie, że mam chłopaka, a w klasie każdy wie, że nie jestem gejem. Nie wiem co mam dalej robić, np., jak kolega strzeli bramkę na WF to większość krzyczy mu „dobrze!” i podnoszą go na duchu, zaś jak ja strzelę to nie słychać komentarzy do mnie. Wtedy robi mi się przykro, bo strzelę bramkę może raz na 3 WF. Kolejną sprawą jest to, że gdy wchodzę do szkoły i stanę sobie na korytarzu tak, że widać mnie, że tu jestem, to na samym początku lekcji większość z klasy nie ma zamiaru się ze mną przywitać (tak to wygląda: stoję kolega przechodzi i nawet się nie przywita, chyba że ja rękę podam, bo np. udaje, że mnie nie widzi). Nie wiem dlaczego tak jest. Tak samo jak jest ostatnia lekcja to nikt się nie pożegna (może 2-3 osoby), a jak inny kolega stoi to każdy mu poda rękę i mówi „na razie Arek”. Wtedy aż mi się chce płakać (mam takie wrażenie).

Proszę o jakieś porady, bo nie wiem co mam robić. Podsumowując: koledzy przezywają mnie od pedałów, gejów (a nie ubieram się tak, żebym wyglądał na geja). Koledzy nie okazują mi emocji, np. gdy zrobiłem więcej podciągnięć na drabince jak było to na ocenę. Koledzy nie mają chęci ze mną rozmawiać. Koledzy udają, że mnie nie znają, nie podają mi ręki na przywitanie i pożegnanie. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Czemu ciągle płaczę z bezsilności?

Mam wszystko o czym marzyłam - cudownego męża, dziecko, dom w budowie, skończone wymarzone studia, dobrą pracę… Czuję się jednak niedojrzała emocjonalnie. Jak dziecko. Kiedy coś dzieje się złego w pracy nie potrafię nic zrobić, w domu płaczę. Nie umiem...

Mam wszystko o czym marzyłam - cudownego męża, dziecko, dom w budowie, skończone wymarzone studia, dobrą pracę… Czuję się jednak niedojrzała emocjonalnie. Jak dziecko. Kiedy coś dzieje się złego w pracy nie potrafię nic zrobić, w domu płaczę. Nie umiem wziąć się w garść, poradzić sobie z problemem, tylko płaczę. Jestem gotowa rzucić pracę, żeby tylko nie stanąć twarzą w twarz z problemem.

Zachowuję się jak małe dziecko. Miałam ciężki poród i przeżycia po porodzie. Do dziś moje dziecko spędza większość czasu z dziadkami. Nie dlatego, że nie kocham własnego dziecka, ale czuję, że jest ono tam bezpieczne. Ja oczywiście każdą chwilę po pracy spędzam z dzieckiem, ale u dziadków... Jeśli mąż jest w domu, zabieram dziecko do nas. Jeśli go nie ma nie chcę być sama. Chcę towarzystwa rodziców i dziecka. Ktoś pomyśli, że wykorzystuję dziadków, żeby mieć wolne chwile - nie. Nie ma chwili, abym nie spędziła jej bez dziecka, ale w obecności kogoś z rodziny. Czuję się wtedy bezpieczna.

Po porodzie stwierdzono, że chyba mam depresję poporodową. Trafiłam do psychiatry, który nafaszerował mnie lekami. Dziecko chcąc nie chcąc musiało trafić na noc do dziadków, bo ja po lekach spałam jak zabita, lub, co gorsza, nie spałam, tylko czuwałam czy dziecko śpi, czy oddycha… Przechodziłam koszmar, bezsenne noce. Dlatego dziadkowie zaoferowali pomoc. Ja wracam do pracy, oni biorą dziecko na noc żebym była wyspana i szczęśliwa.

Leki przestałam brać, bo płakałam po nich całe dnie i rozpaczałam. Mimo takiej pomocy ze strony dziadków jestem ciągle nieszczęśliwa... Jestem w dobrej komitywie z szefem - docenia moją pracę, ale reszta współpracowników w firmie zazdrości mi, obgadują mnie. Co ja na to? Płaczę w domu, że ja nic złego nie robię, a oni źle o mnie mówią. Czym jest to spowodowane, ten płacz z bezsilności? Jak wziąć się w garść. Jutro dzwonię do psychologa - może jakaś terapia?

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska
Patronaty