Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Moja dziewczyna boi się swojej matki - skąd się bierze jej strach?

Mam 21 lat, z moją dziewczyną jesteśmy parą od mniej więcej 2 lat. Z początku było cudownie, później jej matka zaczęła się wtrącać. To ona mówiła, kiedy jej córka może się ze mną spotkać, na jak długo itp. Problem wydaje...

Mam 21 lat, z moją dziewczyną jesteśmy parą od mniej więcej 2 lat. Z początku było cudownie, później jej matka zaczęła się wtrącać. To ona mówiła, kiedy jej córka może się ze mną spotkać, na jak długo itp. Problem wydaje się błahy, ale na chwilę obecną z dziewczyną widuję się raz, może dwa razy w miesiącu na kilka godzin. Wszelkie rozmowy z moją dziewczyną na ten temat kończyły się jej płaczem i twierdzeniem, że ona się boi swojej matki. Zależy mi na niej, ale już kończą mi się pomysły, co mogę jeszcze zrobić, nie potrafię być w takim związku, to my powinniśmy o wszystkim decydować, a nie jej matka. Jakiś czas temu doszedł do tych ograniczeń także remont strychu u mojej dziewczyny, na którym to według jej matki mamy zamieszkać. Szczera rozmowa nie pomaga, kłótnie nie pomagają... Jak mogę pomóc swojej dziewczynie przestać się bać własnej matki? Skąd w ogóle bierze się taki strach przed rodzicami? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Objawy nerwicy - czy jestem chory?

Witam! Proszę o poradę bo już nie wiem jak sobie pomóc ;/ Może po prostu wkleję kolejno posty, które napisałem na innym forum pomijając odpowiedzi ekspertów. Otóż jestem mężczyzną, prawie 19 lat, mój problem jak myślę zaczął się 2 lata...

Witam! Proszę o poradę bo już nie wiem jak sobie pomóc ;/ Może po prostu wkleję kolejno posty, które napisałem na innym forum pomijając odpowiedzi ekspertów. Otóż jestem mężczyzną, prawie 19 lat, mój problem jak myślę zaczął się 2 lata temu (sierpień 2008), wtedy jak sądzę przeżyłem załamanie nerwowe z pewnego powodu (jak się okazało niepotrzebnie, bo była to chwilowa sytuacja). W zasadzie w trakcie tego domniemanego załamania przychodziły mi do głowy dziwne myśli jak to, że jest to spowodowane moim postępowaniem i jest to zemsta "osoby wyższej", mimo, że jestem ateistą to do takich rozważań doprowadziła mnie owa dziwna, bo trudna do wyjaśnienia sytuacja. Wmawiałem sobie, że to sen, waliłem głową o ścianę i popadłem w histerię. Moja wizyta u dziadków dobiegała końca, więc nad ranem po nieprzespanej nocy wróciłem do domu. Po kilku dniach wszystko wróciło do normy, jednak niesmak, zły nastrój i nowe natręctwa wpłynęły na dalsze życie. Stałem się nieco narcystyczny, bezkrytyczny jednocześnie śmiały i zdobyłem wiele kontaktów, jednak poza środowiskiem szkolnym (listopad/grudzień 2008). Już wcześniej miewałem bóle głowy spowodowane długim przesiadywaniem przed komputerem i złymi nawykami żywieniowymi (brak śniadania, kolacje w kfc), jednak od nowego roku znacznie się nasiliły i potrafiłem przespać 16 godzin. Nudę zabijałem szukając okazji na allegro i lekkomyślnie wydając pieniądze na ubrania, których w dużej części nawet nie założyłem. Stałem się bardziej nerwowy, wolny internet, zapominalstwo czy listonosz w nieodpowiednim momencie (każdym) potrafiły wytrącić mnie z równowagi. W maju 2009 zdechł mój trzeci york, pamiętam że po dwutygodniowej nieobecności w domu ojciec wrócił zapłakany i w pierwszej chwili pomyślałem o mamie. Kiedy powiedział, że pies biegł szczęśliwy wzdłuż plaży i nagle padł z wycieńczenia najpierw mi ulżyło, chwilę potem się załamałem i byłem nieco rozdarty, zauważyłem że nie mogę nawet po ludzku płaczem zareagować i uświadomiłem sobie, że mam jakieś problemy emocjonalne. Jakiś czas potem doznałem uszkodzenia nosa i uszczerbku na ogólnej estetyce, co tylko pogłębiło nerwicę. W między czasie dowiedziałem się, że siostra jest w ciąży i że w listopadzie jest termin porodu, dodatkowo stres spowodowany separacją rodziców pewnie odbiły się na mojej i tak naruszonej psychice. Chociaż postanowiłem sobie, że nigdy nie będę palił, wymyśliłem sobie, że papieros poprawi mi nastrój, a przynajmniej ułatwi mi kontakt z palącymi kolegami. Tu wspomnę, że zawsze byłem osobą lubianą, błyskotliwą i świetnie znałem się na ludziach. Rozmowa, wyrażanie swoich myśli to było dla mnie coś naturalnego, łatwego szczególnie z tak dużą wyobraźnią. Czymś musiałem usprawiedliwić swoją zmianę, więc zasłoniłem się depresją i paraliżującymi bólami głowy. Zbliżała się moja 18- stka i pamiętam, że byłem przygnębiony, że przypadnie mi w tak nie fajnym okresie, poza tym nie chciałem wchodzić w wiek dorosły z takimi problemami. (luty 2010) Na pewnym forum dziewczyna z podobnymi objawami do moich założyła temat z zapytaniem czy to schizofrenia. Poprosiłem o rozmowę z zaprzyjaźnionym z moim ojcem psychologiem. Wtedy skupiłem się na samych objawach wymieniając: uczucie ciągłej pustki, derealizację, problemy z utrzymanie rozmowy. Niestety nie usłyszałem konstruktywnej diagnozy, ani porady i jak od całego otoczenia dowiedziałem się, że wmawiam sobie i żeby zmienić swoje nawyki. W marcu na wezwaniu wojskowym ponownie poprosiłem o konsultację z psychiatrą, tu podobnie skupiłem się na objawach i dr z pomocą jakichś psychotestów stwierdziła, że to zaburzenia osobowości oraz przepisała mi tabletki omega 3 1000(???). Sam nie wierzę w skuteczność takich testów, tym bardziej, że były dosyć długie, a mnie aktualnie bolała głowa, więc poszedłem na skróty. Jednak dopiero później zaczęły się niepokojące zmiany. Miałem ogromny problem z koncentracją, właściwie to "teraz" nie było realistyczne. Bałem się nie odwracalnych zmian w mózgu jak zanikanie kory mózgowej, szybka demencja czy choroby psychicznej. Rozmawiałem z rodzicami o moich problemach, mama najwyraźniej nie chciała przyjąć do wiadomości, że mogę być chory i to całkowicie bagatelizowała, ojciec natomiast do dziś zapisuje mnie prywatnie do psychiatry i jakoś nie może. Zaobserwowałem też, że mam problemy z chronologią pewnych wydarzeń i percepcją (inaczej odbieram rzeczywistość). Chociaż wcześniej czułem ciągły niepokój i miałem inne objawy, dołączyło do tego otępienie (zapominanie słów, trudności w ich dobieraniu i gubienie wątku). Odniosłem wrażenie, że mój organizm poprzez otępienie poradził sobie z lękami a bałem się utraty kontaktu z rzeczywistością, zmian w mózgu wywołanych przez np. atak niedokrwienny. Chcąc dotlenić mózg robiłem sobie długie spacery najczęściej do sklepu i sam co zaczęło wydawać mi się dziwne. Ostatnio robienie prostych czynności sprawia mi problem i samo życie stało się trudne, za każdym razem próbuję sobie przypomnieć jak odbierałem pewne rzeczy zanim to mnie dopadło. Obecnie nie czuję nic: lęku, radości, ciekawości, smutku - zero ludzkich emocji. Do tego postępujące trudności z myśleniem. Od kilku miesięcy przesypiam większą część dnia z przerwami na papierosa i bezsensowne wyjścia ze znajomymi. Najgorsze, że dochodzi rok odkąd się izoluję, tracąc przy tym najfajniejszy okres w życiu. Obawiam się, że nerwica odpada, albo jest zwyczajnie chorobą towarzyszącą. Niestety z czasem mam coraz mniej do powiedzenia, bo coraz mniej wiem/pamiętam i dostrzegam. Moje objawy pasują raczej do zespołu psychoorganicznego z deficytem intelektualnym i innymi zaburzeniami, a nieustające bóle głowy, drętwienia mogły wskazywać na organiczne uszkadzanie struktur mózgu. To by również wyjaśniało wynik testu wskazujący zaburzenia osobowości oraz chłód emocjonalny o którym wspominałem. Chciałbym się mylić, bo ten stan jest w zasadzie nie odwracalny i ma charakter raczej postępujący, a mam ogromne roszczenia co do poprawy swojego stanu zdrowia i chyba jedyne co mnie trzyma przy życiu do nadzieja powrotu do stanu sprzed 2 lat, bo na rozsądek już liczyć nie mogę. Tydzień temu po konsultacji w publicznej poradni zdrowia psychicznego stwierdzono u mnie neurastenię. Chciałbym się jeszcze dowiedzieć czy neurastenia wyklucza obecność innych nerwic? Pytam bo mimo diagnozy nie mam raczej żadnych objawów wegetatywnych, za to lęki, niektóre objawy DD oraz emocjonalne jak: - Odczucie utraty uczuć do rodziny i przyjaciół - Całkowity brak koncentracji - Luki w pamięci - Otępiałość - Stany depresji - Apatia, smutek - Nie możność odczuwania radości, wszystko staje się obojętne, każde wydarzenie - Poczucie, że nasza sprawność intelektualna pogorszyła się, poczucie kalectwa, ułomności Postanowiłem kontynuować wątek, żeby nie zaśmiecać forum. Chciałbym jeszcze raz opisać mój problem. Jak już pisałem moje dolegliwości somatyczne zaczęły się 3 lata temu (1 klasa lo) , ale teraz cofnę się do gimnazjum żeby opisać sprawę z bardziej psychologicznego punktu widzenia. W drugiej połowie 2 klasy doszedł do nas nowy kolega. Jako ten najbardziej komunikatywny i sympatyczny zostałem przez wychowawczynię zobligowany do pomocy mu w przystosowaniu. Wizualnie totalny przychlast - anorektyczna sylwetka, niezadbane długie włosy i przyćpane oczy- okazał się ciekawym partnerem do rozmowy i szybko się zaprzyjaźniliśmy. Rozumieliśmy się bez słów i zauważyłem, że podobnie jak ja ma pewne "zdolności", mianowicie widzi więcej szczegółów niż przeciętny człowiek i świetnie zna się na ludziach. Ja zawsze kładłem nacisk na dobrą opinię o sobie. Byłem osobą błyskotliwą, lubianą, jednak nieśmiałą wśród nowego otoczenia. Może warto też tu wspomnieć, że odkąd tylko pamiętam "cierpiałem" na nerwice natręctw różnego rodzaju, dlatego rozpisywać się chyba nie ma sensu, natomiast zdominowały one moje życie i praktycznie kiedy przestały być formą lęku przed konsekwencjami ich nie wykonania a tylko nawykiem, przestałem traktować je jako coś nienormalnego i były czymś automatycznym*. Wracając do kolegi... Był on osobą niewątpliwie inteligentną, po dłuższym poznaniu wykazywał cechy wybuchowe był też cyniczny i arogancki. Kiedy spóźniał się na lekcje, w ogóle nie przychodził czy spokojnie przyjmował do wiadomości, że grozi mu lacz, do tego ten groteskowy wygląd, wywoływał śmiech w sali i przyznam (teraz tego żałuję), że nawet mi to imponowało, z czasem nawet go nieznacznie naśladowałem. Zawsze zależało mi na dobrej opinii rodziców, szczególnie po ekscesach mojej siostry, obiecałem sobie mi. in. że nie będę nigdy palił czy pił. Pod koniec gimnazjum w sylwester który spędzałem z przyjaciółmi także z tym nowym, po raz pierwszy upoiłem się (w ogóle spożyłem) alkoholem, nie mówię, że to źle, po prostu wspominam o tym, bo godziło to w moje wcześniejsze postanowienia i mogło poniekąd zaburzyć mój charakter. Na zakończenie szkoły w wakacje stałem się bardziej pewny siebie, poczułem się dojrzalszy i uznałem że w kocu było by dobrze skorzystać z atrakcyjnego wyglądu (przepraszam za narcyzm to opinia wielu znajomych). W każdym razie każdy z nas dostał się do innego liceum i nasze drogi trochę się rozeszły. Pamiętam że początek szkoły był dla mnie trudny… Praktycznie każda osoba znała inną i utworzyły się „grupki” znajomych. Po ukończeniu gimnazjum stałem się bardziej introwertyczny i alternatywna osobowość (ta na wzór kolegi) którą próbowałem w sobie wylansować ze względu na „gejowatość” tylko utrudniała adaptację. Z drugiej jednak strony skupiony na każdym geście, wypowiedzi czy na tym jak jestem postrzegany, niwelowało to stres. Na przerwach nie czułem się pewnie i nie wiedziałem co ze sobą zrobić, szybko zmieniłem szkołę i tu w wyborze priorytetem okazał się kolega mimo profilu klasy który kolidował z moimi zainteresowaniami. Niech to będzie wstęp do pierwszego postu w temacie. *Stosunkowo niedawno przeczytałem o tym zaburzeniu i że jest ono właśnie na tle nerwicowym. Podobno w dalszym stadium ten rodzaj nerwicy może zdegradować osobowość i chciałbym się dowiedzieć czy nie leczony może doprowadzić do tak zaawansowanego stanu że nie ma szans na korzystne rokowania i czy brak u mnie krytycyzmu właśnie w nerwicy anankastycznej, może na niego wskazywać? Przepraszam że znów kontynuuję temat bez próby dociekania zdania specjalisty, ale dręczy mnie pewna myśl. Mianowicie od kilku lat kiedy zaczęły się bóle głowy, byłem rozdrażniony, senny co trwa do dziś, spędzałem popołudnie łóżku. Od roku kiedy po raz pierwszy rozmawiałem z psychologiem dochodziły objawy, które wyglądały na te nerwicowe, piszę wyglądały, bo sądzę że to podejrzane gdy kolejne pojawiały się, nasilały i zostawały akurat gdy spadała mi odporność organizmu i byłem rozpalony, następnie lądując w łóżku. Zresztą w kwietniu/maju zeszłego roku, w nocy nie mogłem spać ponieważ dokuczały mi lęki, może omamy (uczucie spadania, ruchu ścian i inne których nie potrafię wytłumaczyć) i to te same, które towarzyszyły mi w wieku 7lat kiedy miałem stan gorączkowy. Po kilkunastu latach powróciły i właśnie w momencie kiedy jestem osłabiony, rozpalony i co dziwne "teraz" nie mam podwyższonej temperatury. Dziś nawet kiedy pozornie fizycznie czuję się dobrze, nadal mam poczucie bełkotu podczas rozmowy, tak jak w stanie gorączki. Dlatego zastanawiam się czy to nie czasem jakaś infekcja bakteryjna, zapalenie wirusowe nie spowodowała, że mam takie objawy, pseudo-nerwicowe, które mogą być zapowiedzią choroby. Proszę o zdanie i podpowiedź jakim badaniem mogę to sprawdzić. Neurolog twierdzi, że z głową fizycznie wszystko jest ok, jednak awaryjnie skierowała mnie na tomograf w kwietniu, ponadto do psychiatry. Trudno mi się przełamać i pójść na takie spotkanie w sytuacji kiedy z powodu poczucia byciem idiotą (to tylko moje subiektywne odczucie) chorobliwie unikam ludzi, a jeśli już do takiego kontaktu dojdzie, błądzę w "swoim świecie".

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy moje zawroty głowy są związane z nerwicą?

Dzień dobry, Mam 20 lat, jestem kobietą. Od ponad miesiąca mam ciągłe, dość silne zawroty głowy. Badania, które wykonałam są prawidłowe. Przed wystąpieniem zawrotów miałam inne objawy, m.in. somatyczne - drżenie mięśni, kołatanie serca, bóle głowy,...

Dzień dobry, Mam 20 lat, jestem kobietą. Od ponad miesiąca mam ciągłe, dość silne zawroty głowy. Badania, które wykonałam są prawidłowe. Przed wystąpieniem zawrotów miałam inne objawy, m.in. somatyczne - drżenie mięśni, kołatanie serca, bóle głowy, szumy uszne, problemy z układem pokarmowym - zaparcia, biegunki, wzdęcia. Miałam również natrętne myśli, które po pojawieniu się zawrotów ustąpiły. Mam także nocne ataki paniki - drżą mi wtedy mięśnie, pocę się, mam dreszcze i czuję lęk. Najgorsze są zawroty. Czy to może być nerwica? Jak sobie z tym radzić?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mam częste wahania nastroju - czy powinnam iść do psychiatry?

Witam! Mam 18 lat i jestem bardzo zagubiona w swojej obecnej sytuacji. Podejrzewałam, że mam depresję, i to od dłuższego czasu, ale teraz jestem tego prawie pewna. Mój nastrój zmienia się z sekundy na sekundę i nawet jak jestem w...

Witam! Mam 18 lat i jestem bardzo zagubiona w swojej obecnej sytuacji. Podejrzewałam, że mam depresję, i to od dłuższego czasu, ale teraz jestem tego prawie pewna. Mój nastrój zmienia się z sekundy na sekundę i nawet jak jestem w miarę radosna w ciągu dnia (trwa to może z 30 minut, jak zobaczę, że świeci słońce), to nachodzi mnie zły nastrój, jestem smutna, nie akceptuję siebie w każdym calu. W przeszłości też tak było, że miałam wiele kompleksów na tle urody (trądzik, rozstępy, duży nos, niski wzrost, tęgość), ale umiałam sobie z tym poradzić, bo miałam grono przyjaciół, chłopaka, w szkole odnosiłam duże sukcesy. Od 2 lat, kiedy przeprowadziłam się do innego kraju, nie mam chłopaka i mam znikomy kontakt z dawnymi przyjaciółmi, nie umiem sobie poradzić. Cały zeszły rok przepłakałam, bo jestem tutaj bardzo samotna i nawet jak kogoś poznam, to nikomu nie ufam, z nikim się nie zżywam, bo ludzie tu są zupełnie inni. Cały swój wolny czas spędzam na myśleniu o samobójstwie, ale nie mam odwagi, żeby to zrobić, bo się po prostu boję bólu. Rodzice, jak widzą, że jestem smutna, to nawet nie umieją ze mną porozmawiać, tylko wmawiają mi jakieś głupoty, że powinnam się uczyć. Jestem teraz w klasie maturalnej i to wpędza mnie w większy dół, bo wiem, że powinnam się uczyć, a ja nie mogę się na niczym skupić za wszelką cenę... Nie wiem, co mam ze sobą zrobić, już nie mogę tego znieść. W życiu nie miałam jakichś traumatycznych przeżyć. Całe dnie spędzałabym na spaniu, siedzeniu w domu, najchętniej nic nie robiąc, tylko płacząc. Nie wiem, czy powinnam z tym się udać do psychiatry, czy może to skutek uboczny leku ******, który zażywałam przez pół roku. Kompletnie sobie nie radzę, jestem totalnie rozbita i rozdrażniona... Nie umiem sobie nawet robić postanowień. W przeszłości nie mogłam uwierzyć, że ludzie mogą być tak nieporadni jak ja w tej chwili... Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Brudzyńska
Mgr Magdalena Brudzyńska

Mam problem z moją mamą

Od jakiś dwóch lat moja mama dziwnie się zachowuje. W ciągu dnia jest pełna energii, wesoła, wszędzie jest jej pełno. Wieczorem zaś jest zupełnie inna cicha tak jakby nieobecna, trzeba do niej powtarzać kilka razy coś, bo nie dochodzi do...

Od jakiś dwóch lat moja mama dziwnie się zachowuje. W ciągu dnia jest pełna energii, wesoła, wszędzie jest jej pełno. Wieczorem zaś jest zupełnie inna cicha tak jakby nieobecna, trzeba do niej powtarzać kilka razy coś, bo nie dochodzi do niej co się mówi. Zachowuje się tak jakby nie panowała nad swoimi ruchami, np. ciągle się wierci i rusza palcami u stóp (nie robi tak w dzień). Nie potrafi nawet odpowiadać na najprostsze pytania, tak jakby nie rozumiała co się do niej mówi, plącze się jej język i ma tak jakby rozbiegane oczy i ciągle je mruży, chodzi bardzo ciężko i tak jakby była pijana. Bardzo się martwiej z tatą, że bierze jakieś leki ale ona mówi, że to jest przez leki na nadciśnienie. Czy to jest naprawdę wina tych leków czy może jakaś choroba psychiczna?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mój mąż jedzie na misję do Afganistanu - jak poradzić sobie z lękiem o niego?

Witam. Od zawsze byłam osobą nerwową i mającą czarne myśli! Mój mąż jedzie w marcu na misję do Afganistanu jako kierowca :( Przeraża mnie ta myśl, że może mu się coś stać!!! Jedzie, bo dostał rozkaz i inaczej nie będzie...

Witam. Od zawsze byłam osobą nerwową i mającą czarne myśli! Mój mąż jedzie w marcu na misję do Afganistanu jako kierowca :( Przeraża mnie ta myśl, że może mu się coś stać!!! Jedzie, bo dostał rozkaz i inaczej nie będzie miał pracy, a wiadomo jak teraz z robotą! Jak mam powstrzymać czarne myśli? Wiem, że muszę go wspierać, tylko jak?

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Dlaczego mam ataki duszności podczas zasypiania?

Witam! Mam na imię Tomek i mam 23 lata. Od półtora roku zmagam się z dziwną przypadłością. Gdy kładę się spać i zamykam oczy to po 2-3 minutach zaczyna się koszmar. Na początku bardzo lekkie drgania głowy. Następnie stopniowe uczucie...

Witam! Mam na imię Tomek i mam 23 lata. Od półtora roku zmagam się z dziwną przypadłością. Gdy kładę się spać i zamykam oczy to po 2-3 minutach zaczyna się koszmar. Na początku bardzo lekkie drgania głowy. Następnie stopniowe uczucie niedotlenienia, aż nagle samoistnie zrywam się z uczuciem duszenia, panicznie próbując szybko nabrać powietrza, a co ciekawe drugim odruchem jest przełkniecie śliny co też jest utrudnione i wywołuje dodatkową panikę. Jeszcze kilka miesięcy temu te napady były lekkie czyli: 1) ni z stąd ni zowąd nagłe nabranie powietrza, 2) próba przełknięcia śliny, 3) wydech i po paru, parunastu takich atakach w końcu zasypiałem. Obecnie to przyjęło ostrzejszą formę. Co najdziwniejsze to fakt, że gdy już zasnę to śpię do rana, gdy się obudzę to mogę odwrócić na drugi bok i bez problemów zasnąć(o ile jestem dalej śpiący). Jednak zawsze gdy kładę się spać dzień w dzień od półtora roku mam te napady, oczywiście z pewnymi wyjątkami. Bo gdy przed spaniem wypiję piwo to te ataki są słabe 2 piwa - zero ataków. Ostatnio niestety częściej sięgam po alkohol przed snem, przez nasilone ataki, a są naprawdę straszne. Jako inną ciekawostkę mogę tez dodać, że obecnie jestem singlem, jednak gdy dzieliłem łoże ze swoją dziewczyną to jedyny atak jaki miałem to jedno góra dwa spokojne głębokie nabranie oddechu podczas zasypiania (podobno drży mi głowa jak śpię, tak mówiła). Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Im bardziej jestem senny, tym większe mam problemy z tym oddechem, więc boje się brać jakichkolwiek tabletek na sen. Boję się, że się w końcu uduszę, bo podczas takiego ostrego ataku nie oddycham czasem przez nie wiem, 1-5 sek., aż mi się uda nabrać powietrza i uspokoić. Nie kontroluje tego czasem gdy już odpływam (przysypiam) zaczynają mi się projekcje senne te jeszcze w połowie świadome :) i nagle bach i atak. Robiłem ekg i jest ok ciśnienie 135/140 na 85/90 alergii nie mam astmy też, wiec czy to możliwe aby nerwica noc w noc takie coś powodowała? Mam stwierdzoną lekką nerwicę, ale jej objawy są sporadyczne jak się denerwuje. Nie chce brać prochów, które otumaniają, bo jak wspomniałem im bardziej jestem "nie kontaktujący" tym większe problemy. Dziękuję

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Lęki - jak z nimi walczyć?

Witam, ostatnio mam problemy, ciągle dopadają mnie lęki. Boję się zostać sama w domu, że coś mi się stanie. Dziwne kołatanie serca, uczucie jakby coś mi się robiło, jakby mi było słabo. Robiłam badania: morfologię, elektrolity TSH. Wszystko w...

Witam, ostatnio mam problemy, ciągle dopadają mnie lęki. Boję się zostać sama w domu, że coś mi się stanie. Dziwne kołatanie serca, uczucie jakby coś mi się robiło, jakby mi było słabo. Robiłam badania: morfologię, elektrolity TSH. Wszystko w normie. Holter ekg wykazał tylko, że szwankuje tętno. Dostałam tabletki, tętno się uspokaja, ale lęki i myśl, że coś jest nie tak pozostała. Proszę o pomoc. Nie mogę normalnie funkcjonować. Jazda samochodem zawsze mnie uspokajała, lubiłam to bardzo, a teraz budzi lęk.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mojego synka boli brzuch - jak mogę mu pomóc?

Witam serdecznie! Chciałabym się dowiedzieć, co się dzieje z moim synem. Mój syn w kwietniu skończy 6 lat, od jakiegoś czasu co wieczór skarży się na ból brzuszka, zaczyna płakać, strasznie się denerwuje, często chodzi do łazienki, boi się. Kiedy...

Witam serdecznie! Chciałabym się dowiedzieć, co się dzieje z moim synem. Mój syn w kwietniu skończy 6 lat, od jakiegoś czasu co wieczór skarży się na ból brzuszka, zaczyna płakać, strasznie się denerwuje, często chodzi do łazienki, boi się. Kiedy pytam, dlaczego boli go brzuszek, odpowiada, że boi się wymiotowania. Nie wiem, czy to jakiś uraz mu został, kiedy kiedyś tam wymiotował, czy to jakaś jego wymówka, ale widzę, że bardzo się męczy z tym... Nic w sumie innego nie mówi, w szkole wszystko jest dobrze, pani nie widzi nic dziwnego. Jeszcze zaczął tak ciężko oddychać. Dodam jeszcze, że w dzień jest w sumie wszystko w porządku. Bawi się z dziećmi itp., a gdy przychodzi wieczór, to tak się dzieje... Bardzo proszę o odpowiedź, bo martwię się strasznie, co to może być. Nie wiem, jak pomóc własnemu synkowi. On jest jeszcze taki mały... :( Z góry serdecznie dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Boję się wykładowcy - skąd się bierze mój lęk?

Jestem na pierwszym roku studiów i bez powodu boję się mojego wykładowcy. Podczas wykładów z nim nie mogę się w ogóle odezwać, chociaż bardzo bym chciała, czuję, że jest mi sucho w ustach i cała drżę. Nie wiem, jaki jest tego powód, dlatego zwracam się do państwa o pomoc.
odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mam okresowe wahania nastroju - czy powinnam zgłosić się do psychiatry?

Dzień dobry. W tym roku kończę 20 lat, jestem na I roku studiów. Od jakiegoś czasu - gdzieś od trzech lat - moje nastroje i emocje są chyba w niezbyt dobrym stanie. W styczniu-marcu 2010 miałam bardzo głębokiego doła,...

Dzień dobry. W tym roku kończę 20 lat, jestem na I roku studiów. Od jakiegoś czasu - gdzieś od trzech lat - moje nastroje i emocje są chyba w niezbyt dobrym stanie. W styczniu-marcu 2010 miałam bardzo głębokiego doła, mój przyjaciel powiedział mi, że muszę iść do psychiatry, więc poszłam, nie postawiono mi diagnozy, kazano przyjść na jakąś terapię, lecz dopiero w czerwcu, ale ja się tego nie podjęłam, bo wtedy miałam już dobry nastrój i pełno zapału - jak się potem okazało - słomianego. Zapał był gdzieś od maja do sierpnia, a od sierpnia mam strasznie mieszane nastroje - zmiany w ciągu miesiąca, tygodnia, dnia. W ciągu dnia od radosnego poranka do bardzo dołującego popołudnia i wieczoru. I tak cały czas. Teraz znów od stycznia widzę zdecydowaną przewagę smutku i bezradności. Do tego stopnia niemal co rok temu - nie umiem pobudzić się do działania, cały czas bym spała, albo wręcz odwrotnie. Do tego trochę mi się przytyło. Smutne to wszystko, bo i dla innych jestem niemożliwa - drażliwa, wrzeszcząca, niemiła, ale to wszystko się dzieje jakby poza mną. Miewam też dziwne okresy, gdy siedzę i np. oglądam kaloryfer, on wydaje mi się nierealny, potem wszystko obok mnie, cały świat jakby nieżywy, nierealny, albo ja sama - nie wiem, takie dziwne uczucie nieistnienia albo istnienia. Czy naprawdę powinnam iść do lekarza, żeby to jakoś ustabilizować? Nie mam praktycznie żadnych przyjaciół, znajomych, nie wychodzę z domu, poza wyjściami na uczelnię - do tego coraz gorzej z moją nauką. Mój brat cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową od 10 lat - a ma teraz 29. Czy to może mieć jakieś powiązania? Nie wiem, nie dowiadywałam się zbyt, żeby sobie nie wmawiać niczego. Proszę o jakąś sugestię. Hania

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Lęk przed samotnością - jak sobie z tym radzić?

Mam 22 lata. Boję się samotności. Nie mam chłopaka. Przez to ciągle jestem przygnębiona, smutna, nie chcę tak żyć. Nie mam przyjaciół, nic mnie przy życiu nie trzyma . Nie wierzę, że wyjdę z depresji. Leki mi nie pomagają. Biorę je już 8 miesięcy i nic. Ciągle smutna jestem.
odpowiada 2 ekspertów:
Lek. Anna Syrkiewicz
Lek. Anna Syrkiewicz
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Jak poradzić sobie z lękiem przed braniem leków i jedzeniem niektórych potraw?

Dzień dobry, Nazywam się Marta i mam 21 lat. Przeszłam depresję i lęki nocne, wszystko co z tym związane. Napady duszności lęk przed śmiercią, lęki nocne. Wiem, że moja osobowość się zmieniła, jestem bardziej nerwowa i wszystko mnie drażni, ale...

Dzień dobry, Nazywam się Marta i mam 21 lat. Przeszłam depresję i lęki nocne, wszystko co z tym związane. Napady duszności lęk przed śmiercią, lęki nocne. Wiem, że moja osobowość się zmieniła, jestem bardziej nerwowa i wszystko mnie drażni, ale chociaż lęki występują rzadziej. Powiedziałabym wręcz, że uodporniłam się na reakcję wywołujące stres. Boję się w dalszym ciągu zostawać sama w nocy w domu, ale wiele osób tak ma, a więc nazwałabym to strachem a nie lękiem. W ramach tych ustępstw nie wiadomo skąd zaczęłam panicznie bać się brania leków - antybiotyków. Z 2 godziny przed snem siostra musiała namawiać mnie do spożycia połowy z całej dawki tabletki, w dzień to w ogóle boje się brać. Nawet zwykła tabletka na ból głowy jest dla mnie przerażająca, bo boję się, że wystąpią u mnie skutki uboczne. To samo tyczy się jedzenia niektórych zagranicznych owoców lub normalnych potraw - strasznie boję się reakcji alergicznej, a przecież to były moje ulubione niegdyś owoce lub potrawy. Jak sobie z tym poradzić? Myślałam, że to piekło z depresją się skończyło. Czy to oznacza, że jest jeszcze gorzej? Dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co to może być nerwica?

Witam, Mam 24 lata, jestem mężczyzną, odczuwam bóle w mostku od 2 miesięcy takie jak by kto uciskał mi go, częste kołatanie serca, mam jakieś dziwne lęki, obawy o przyszłość, ciągle myślę negatywnie o sobie, jestem ciągle zmęczony, nie...

Witam, Mam 24 lata, jestem mężczyzną, odczuwam bóle w mostku od 2 miesięcy takie jak by kto uciskał mi go, częste kołatanie serca, mam jakieś dziwne lęki, obawy o przyszłość, ciągle myślę negatywnie o sobie, jestem ciągle zmęczony, nie mam ochoty wychodzić z domu, bo mam obawy, że coś mi się stanie, bóle w nadbrzuszu. W styczniu trafiłem do szpitala, bo dopadł mnie straszny ból w klatce, duszności, oblewał mnie pot... Zostawiono mnie w szpitalu na parę dni, zrobiono badania EGK, UKG, prześwietlenie klatki piersiowej, badania wysiłkowe, krew, mocz, ciśnienie (nie pamiętam co tam jeszcze) wszystko wyszło dobrze. Przy wypisie ze szpitala lekarz przepisał mi lek na refluks żołądkowo-przełykowy, bo przypuszczał, że to od żołądka bóle, a ten ból w mostku to zgaga, teraz leczę się u lekarz rodzinnego, który uważa, że ten lek na refluks jest dobry i mam go brać dalej (biorę go już 7 tygodni i bez efektu), dodatkowo biorę magnez i potas jako witaminy, miałem robione ostatnio USG nadbrzusza, nerek, wątroby itp. - też wyszło wszystko dobrze, teraz lekarz skierował mnie na gastroskopię kierując się tym, że to na pewno refluks, a ja przesadzam - mówiłem mu, że to może nerwica i czy może mam gdzieś z tym się udać, ale lekarz stwierdził, że on też jest lekarzem i nic nie zasugerował:(. Teraz czekam na to badanie gastroskopowe, które będę miał za jakiś tydzień w zasadzie obawiam się, że znów dostanę kolejne opakowanie tego leku na refluks, który mi za bardzo nie pomaga na te bóle... Moje pytanie jest takie, czy to może być nerwica? Czy mam się udać do psychologa czy psychiatry? Czy to wszystko jedno gdzie? Jak sobie pomagać w takich ciągłych bólach? Może jakieś zioła, bo ten ból w mostku jest nie do zniesienia;/. Dziękuje za odpowiedz i pozdrawiam.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Mam na jawie zwidy przed oczami - co je powoduje?

Witam! Od jakiego miesiąca mam podobne problemy polegające na tym, iż przed moimi oczami pojawiają się przeróżne zjawiska, w tym i postacie :( Wiem, że nie ja jedna mam z tym problem, natomiast większość styka się z tym podczas snu...

Witam! Od jakiego miesiąca mam podobne problemy polegające na tym, iż przed moimi oczami pojawiają się przeróżne zjawiska, w tym i postacie :( Wiem, że nie ja jedna mam z tym problem, natomiast większość styka się z tym podczas snu bądź przed nim czy też zaraz po przebudzeniu się, a mnie to spotyka w ciągu dnia i to w różnych miejscach. Na przykład, całkiem niedawno, siedząc w pomieszczeniu, po swojej prawej stronie ujrzałam dużą czarną postać, była dosyć rozmazana, więc nie jestem w stanie szczegółowo jej opisać. Innym razem, będąc na ulicy, w oczach mignął mi jakiś robak, który (jak mi się zdawało) wleciał mi pod kołnierz za kurtkę. Zdawało mi się, że nawet go poczułam, więc spanikowana zaczęłam się biegiem rozbierać na ulicy. Mijający mnie przechodnie gapili się na mnie jak na osobę obłąkaną. Oczywiście okazało się, że nic tam nie było.

Niekiedy, rozmawiając z kimś, na suficie bądź na ścianie widzę jakieś latające punkty. Zamykam wtedy oczy i gdy je otwieram, tego już nie ma. Coraz częściej też, patrząc w jakikolwiek tekst, czy to w książce czy na komputerze, zaczynam widzieć w trójwymiarze. Często też widuje pająki wychodzące spod mebli i pełzające po podłodze bądź ścianach (być może dlatego, że naprawdę bardzo się ich boję). Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłam, nie noszę okularów, mam dobry wzrok, więc zaczynam się bać. Boję się również moich reakcji na to i tego, że w końcu może się coś stać. Nie wiem jak sobie z tym radzić i z czego może to wynikać, więc bardzo proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Myślenie o śmierci - czy mam depresję?

Witam. Jakiś czas temu popadłam w depresję. Straszliwe lęki wywołuje u mnie rozmowa na temat śmierci. Nikt nic nie może mówić na ten temat, bo zaraz wariuję, bo się boję, że zaraz ja umrę. Lecz nie mam jakiś myśli...

Witam. Jakiś czas temu popadłam w depresję. Straszliwe lęki wywołuje u mnie rozmowa na temat śmierci. Nikt nic nie może mówić na ten temat, bo zaraz wariuję, bo się boję, że zaraz ja umrę. Lecz nie mam jakiś myśli samobójczych. A jak coś robię to wydaje mi się, że ostatni raz. W sumie bywają dni, że wszystko jest w porządku, tylko czasem jak mi się to przypomni, to wszystko wraca od początku. Nie wiem co robić. Chciałabym wrócić do normalności, ale boję się, że coś się wtedy stanie. Jak mogę sobie z tym poradzić. Czekam na odpowiedż. Z góry dziękuję.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Bożena Waluś
Mgr Bożena Waluś

Czy mam rozdwojenie jaźni?

Od jakiegoś czasu mam "dwie osobowości". Czuję je normalnie, wiedzą o sobie, itd. Co to za zaburzenie? To nie jest moja wyobraźnia. Miałam ponad pół roku przerwy, a dziś obudziłam się ze świadomością, że ON JEST. Z miejsca poszłam robić... Od jakiegoś czasu mam "dwie osobowości". Czuję je normalnie, wiedzą o sobie, itd. Co to za zaburzenie? To nie jest moja wyobraźnia. Miałam ponad pół roku przerwy, a dziś obudziłam się ze świadomością, że ON JEST. Z miejsca poszłam robić to, co ON chciał - posłuchać muzyki, którą on lubi, a ja nie, wypić kawę jaką on lubi, a ja nie przepadam. Czuję się przytłoczona. Czytałam, że przy rozdwojeniu jaźni osobowości nie wiedzą o sobie... więc co to jest, nie rozumiem? Druga "osobowość" u mnie ma swoje wspomnienia, marzenia, itp. aktualnie marzy się jej pozytywka, przy czym ja nie lubię takich rzeczy. Jak to wyjaśnić? Nie czuję się komfortowo. Proszę o pomoc.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Niepokojące objawy: czy występują one na tle nerwowym?

Witam. Mam 26 lat i jestem pewna, że mam nerwicę, natomiast od czasu do czasu miewam dziwne objawy, które za każdym razem mnie niepokoją i napędzają mój stres czasem do granic wytrzymałści. Od okolo 8 lat od czasu do...

Witam. Mam 26 lat i jestem pewna, że mam nerwicę, natomiast od czasu do czasu miewam dziwne objawy, które za każdym razem mnie niepokoją i napędzają mój stres czasem do granic wytrzymałści. Od okolo 8 lat od czasu do czasu mam skurcze mięśnii, dziwne mrowienia. Miałam też ataki paniki objawiające się dziwnymi jakby tapnięciami w głowie, obręczą na głowie, szybkimi myślami, suchością w ustach i śmiertelnym przerażeniem oraz chęcią ucieczki. Wszystkie te objawy skłoniły mnie do wizyt u specjalistów i do wykonania badań. W przeszłości (plus minus 3 lata temu) wykonałam badanie potencjałów wywołanych wzrokowych i motorycznych (nie jestem teraz pewna nazwy tych drugich). Wyniki w normie. Ponadto badali mnie neurolodzy - diagnoza to nerwica. Prywatnie wykonałam TK mózgu. Wynik w normie. Dodatkowo mam szumy w uszach. Jak się okazało wywołane zwężeniem przestrzeni kręgowej C5/C6. RTG kręgosłupa wykazał także osteofity i kifozę szyjną. Rezonans magnetyczny rdzenia kręgowego wykazał brak zmian. To znaczy, wynik w normie. Tylko jedna pani neurolog patrząc na rezonans powiedziała, że mam spore tętnice, chyba rdzenia, (nie wiem, nie pamiętam), ale, że taka moja uroda i że się tym nie mam przejmować. Oczywiście ja się przejmuje. Jestem teraz za granicą i znowu mam takie dziwne mrowienia. To w jednym opuszku palca, to w drugim. Czasem też na plecach w różnych miejscach, jakby mnie ciarki przechodziły, np. koło łopatki. Myślałam, że to od kręgów szyjnych, bo je zaniedbałam. Dawno nie byłam na fizykoterapii. Dopiero teraz zaczęłam chodzić znowu na basen. Pojawiły się jednak mrowienia na kawałeczku stopy, ale to już chyba nie ma związku z szyja. Poza tym, miałam lekkie skurcze różnych mięśni (ten objaw mam od dawna, tzn. mam i mi przechodzi i znowu mam). Drży mi warga czasem. Czuję też gulę w gardle od kilku dni. Doda, że mrowienia są leciutkie, ale czuję je. Może gdybym o nich nie myślała nie przeszkadzałyby mi, ale je mam, choć, jak zaznaczam, leciutkie i szczególnie, gdy np. ćwiczę i naciągam dłonie, łączę łopatki, itd. Bardzo się boję, co to może być. Czy może to być na tle nerwowym? Jak mogę sobie pomóc? Ciągle się obawiam SM i innych chorób, co nie daje mi spokoju. Proszę o pomoc. W tej chwili nie mam możliwości iść do lekarza, z resztą wolę iść w Polsce. Pozdrawiam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Brak sensu życia - moja psychika jest wyniszczona...

Witam, mam 18 lat. Trafiłam tu, ponieważ podejrzewam u siebie stany depresyjne, chciałabym prosić o pomoc. Żeby jednak zrozumieć moją sytuację, muszę najpierw ją przedstawić. Za praprzyczynę uznaję moją matkę. Wszystko zaczęło się, gdy miałam 9-10 lat; dowiedziałam się, że...

Witam, mam 18 lat. Trafiłam tu, ponieważ podejrzewam u siebie stany depresyjne, chciałabym prosić o pomoc. Żeby jednak zrozumieć moją sytuację, muszę najpierw ją przedstawić. Za praprzyczynę uznaję moją matkę. Wszystko zaczęło się, gdy miałam 9-10 lat; dowiedziałam się, że matka choruje. Jej choroba jest nieuleczalna, ale może być 'zatrzymana' w rozwoju, przez kilkanaście lat trwać w uśpieniu. Od tamtej pory zaczęła się gehenna, której jako mała dziewczynka nie rozumiałam. Rodzina ze strony matki mieszka daleko, na wsi, ponad 300 km od mojej miejscowości. Zaczęli oni uznawać, że chorobę spowodowaliśmy my - ja, mój brat, ojciec, z babcią na czele. Mam świadomość, że akurat babcia ma trudny charakter, chce aby wszyscy się jej słuchali, wszystko ma być po jej myśli. Dopiero mając 15-16 lat zrozumiałam w pełni, jaką winą obarcza rodzina ze strony matki moją małą rodzinę. Matka całkowicie się ich słucha, ślepo wierzy im, że to choroba na tle nerwowym, mimo że lekarz mówił, że to choroba genetyczna. Jest to kobieta strasznie słaba, podatna na wpływy, jej rodzina ze wsi jest dla niej absolutem, nawet jeśli gadają najgorsze rzeczy. Przez to nasze stosunki się załamały - mam dość słuchania ciotek mówiących, że nie kocham matki, że ojciec przekupuje mnie i brata, że gdyby matka miała pieniądze to bym ją bardziej kochała itp. Najlepsze jest to, że ciotki potrafią marudzić na to, jak zajmujemy się matką, ale same nic w tym kierunku nie zrobią. Gdy matka pojechała do nich na dwa miesiące, cieszyły się, że odjeżdża. Gorszej hipokryzji nie widziałam. Denerwuje mnie to, że te wszystkie ciotki są tak dwulicowe, a matka dalej im wierzy... Mam wrażenie, że matka podupadła na zdrowiu psychicznym, potrafi mówić i robić rzeczy tak niewyobrażalne, że chce mi się płakać. Gadanie typu, że pieniądze na studia powinnam zarabiać na ulicy są na porządku dziennym. Skończyło się na tym, że zdegradowałam swoją wrażliwość na cokolwiek - gdy matka się przewróciła, potrafiłam patrzeć na nią i tylko patrzeć, nigdy jej nie pomogłam, gdy widzę jej łzy zwyczajnie się śmieję. Gdy nadchodzi noc myślę o tym wszystkim, ostatnio zaczęłam się bać, bo biorę pod uwagę możliwość, że to ja spowodowałam chorobę matki, ale mój rozum wie, że to nieprawda! To jest straszne... Teraz widzę, że sama mam zniszczoną psychikę, przez ciotki, przez matkę... Zawsze byłam trzymana na smyczy, ale gdy widzę jakąś formę ucieczki od razu z niej korzystam. Miałam grupę naprawdę świetnych przyjaciół, jednak oni mnie nie rozumieli - wystarczyło, że przy każdym z nich pokazałam maskę wesołości i myśleli, że wszystko jest w porządku. Każdego jednak stopniowo odtrącałam, teraz nie mam nikogo. Niedawno, 3 miesiące temu, poznałam pewne towarzystwo, które ma podobne problemy jak ja. Zaczęliśmy razem pić, palić, wszystko na raz... Najgorsze są tabletki, bierzemy je w naprawdę dużych ilościach. Czuję, że tak naprawdę nie mam osoby, której mogłabym to wszystko powiedzieć i zostać w 100% zaakceptowaną. Zaczęłam tak się bawić różnymi maskami, że sama nie wiem jak wygląda moje prawdziwe "ja". Nie mogę znaleźć sensu w życiu, wszystko sprowadza się do choroby matki. Tkwię w postanowieniu, że nigdy nie założę rodziny, nie chcę być taka jak ona. Sama wyniszczam się od środka.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Dlaczego 7-latka ma lęki nocne?

Witam, mam taki oto problem. Moja 7-letnia córka skarży się od około miesiąca na ból z tyłu głowy, przechodzący na szyję. Dodatkowo od 3 miesięcy moczy się w nocy, miała też z tym problem w wieku 5 lat - stwierdzono...

Witam, mam taki oto problem. Moja 7-letnia córka skarży się od około miesiąca na ból z tyłu głowy, przechodzący na szyję. Dodatkowo od 3 miesięcy moczy się w nocy, miała też z tym problem w wieku 5 lat - stwierdzono małą pojemność pęcherza i po jakimś czasie przy zastosowaniu terapii problem znikł. Dodatkowo od jakiegoś roku zgrzyta zębami w nocy. Teraz doszły jeszcze stany lękowe, po około 2 godzinach snu wybudza się, cała się trzęsie, ma otwarte oczy i nie reaguje na nasze przytulania. Po jakimś czasie zasypia i rano nic nie pamięta. W ciągu dnia jest bardzo żywym dzieckiem, bawi się, uczy w szkole, bardzo dużo mówi. Proszę o poradę, do jakiego lekarza się udać?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty