Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Jak zapanować nad swoim życiem?

Witam, mam 17 lat. Wiem, że ten wiek jest okresem dojrzewania, etapem zmiany osobowości człowieka, ale myślę, że akurat to mam za sobą. Mój problem polega na tym, że od jakiegoś czasu dużo przebywałam w szpitalu. Omdlenia, bóle głowy. Kilkukrotnie...

Witam, mam 17 lat. Wiem, że ten wiek jest okresem dojrzewania, etapem zmiany osobowości człowieka, ale myślę, że akurat to mam za sobą. Mój problem polega na tym, że od jakiegoś czasu dużo przebywałam w szpitalu. Omdlenia, bóle głowy. Kilkukrotnie pogotowie zabierało mnie do szpitala i nie stwierdzono choroby. Ostatnio zaczęłam zastanawiać się z mamą, co jest przyczyną. Otworzyłam się przed nią i opowiedziałam o swoich problemach. Mianowicie chodzi o to, że boję się chodzić do szkoły, a to z tego powodu, że zostałam usadzona z matematyki. Zostałam w tej szkole i uczy mnie ta sama nauczycielka. Przed każdą lekcją mam dziwne uczucie strachu, odczuwam wewnętrzną panikę. Wtedy odechciewa mi się żyć... Kolejnym problemem jest to, że ciągle wmawiam sobie, jaka jestem zła. Niegdyś mówiłam ciągle o tym, że chcę mieć w przyszłości dzieci, szczęśliwą rodzinę - tak nagle zmieniłam zdanie. Nie chcę mieć dzieci, nie chcę mieć rodziny. Straciłam chęć wykonywania swoich wielkich pasji, które jeszcze całkiem niedawno robiłam z największym zaangażowaniem. Nocami budzę się, miewam dziwne sny, niczym koszmary. Godzinami nie śpię. Straciłam też 4 kg na wadze w ciągu bardzo krótkiego czasu. Często płaczę, jestem monotonna, zawsze na wszystko mam czas. Co powinnam zrobić? Jak zapanować nad swoim życiem?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mrowienia, szumy w uszach a nerwica

Od kilku lat mam mrowienia kończyn, twarzy, języka a w ogóle to zaczęło się od głowy. Półtora roku temu zgłosiłam się do neurologa, w pierwszym badaniu EEG wyszły drobne zmiany. Po 8 miesiącach brania leku badanie powtórne wyszło dobrze....

Od kilku lat mam mrowienia kończyn, twarzy, języka a w ogóle to zaczęło się od głowy. Półtora roku temu zgłosiłam się do neurologa, w pierwszym badaniu EEG wyszły drobne zmiany. Po 8 miesiącach brania leku badanie powtórne wyszło dobrze. Rezonans i tomografia też były dobre. A mrowienia jak były tak są. Zaczęły się szumy w uszach. Poszłam do laryngologa, badania wszystkie wyszły dobrze. W tej chwili biorę lek na rozrzedzenie krwi. Od miesiąca odczuwam drętwienie lewej ręki, drobne bóle w lewym boku i okolicach serca. Oprócz tego bolą mnie mięśnie. Między czasie powtarzałam kilka razy badania morfologiczne. Zawsze wszystko jest w idealnym porządku. Lekarze przychylają się, że to obawy nerwicowe, ale ja nie jestem co do tego przekonana.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Obawiam się, że mam schizofrenię. Czy to możliwe?

Mam 16 lat i obawiam się, że mam schizofrenię. Cały czas boję się różnych postaci z filmów (najbardziej z horrorów i to 2 postaci najbardziej), że jak wychodzę z łazienki to ona się czai z boku, za mną albo gdziekolwiek....

Mam 16 lat i obawiam się, że mam schizofrenię. Cały czas boję się różnych postaci z filmów (najbardziej z horrorów i to 2 postaci najbardziej), że jak wychodzę z łazienki to ona się czai z boku, za mną albo gdziekolwiek. Często obracam się i sprawdzam czy kogoś nie ma za mną. 2 sprawa to, że cały czas ma wrażenie, że ludzie dziwnie się na mnie patrzą, naśmiewają się ze mnie, obgadują. Mam takie coś, że myślę, że wszystko robię źle, mimo tego że ktoś mnie pochwali to mam wrażenie, że i tak źle to zrobiłem i mogłem zrobić lepiej a nie zrobiłem tego. Mam średni kontakt z rodzicami, biedni nie jesteśmy, bogaci też nie, żyje się nam dobrze. Kolejna sprawa, to mój tata - strasznie się go boje, nie wiem dlaczego. Często jest tak, że tata krzyczy na mnie na mamę. Jest on strasznie nerwowy i wydaje mi się, że ma problem z alkoholem, tzn. rodzice są właścicielami baru i tata nie jest codziennie pijany tylko gdy jest powód, żeby napić się wódki i wydaje mi się, że nie ma umiaru. Ja też jestem strasznie nerwowy i łatwo wpadam w złość gdy coś mi nie wychodzi. Z ludźmi mam dobry kontakt w starej klasie dość dużo osób mnie lubiło, a teraz nie wiem, bo jestem w nowej klasie 1 w liceum. Lepszy kontakt ma z dziewczynami. Kolejny problem to, że wydaje mi się, że rodzice jak byłem mały bardziej woleli bar niż mnie (jak to mama mówiła "wtedy musieliśmy pracować żeby tobie się lepiej żyło") - mam o to żal, bo wcale nie potrzebuję aż tak dobrze żyć. Chciałbym sam do wszystkiego dojść. Inna sprawa to, ze kiedy miałem 8 lat wypiłem świadomie alkohol. Bardzo często się masturbuje i czasami sobie podpalam marihuanę (palenie bardzo kontroluje, bo papierosów nie palę), żeby trochę uciec od tej rzeczywistości. Boję i wstydzę się iść do psychologa/psychiatry. Z mamą kiedyś na ten temat rozmawiałem, ale to bardzo rzadko. Ostatnio czuje się cały czas zdołowany i niedoceniany. Proszę o dyskrecję i pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Co mi jest? Co powinnam z tym zrobić? Mam nerwicę?

Witam! Mam 15 lat i miewam dziwne napady. Na początku kwietnia tego roku wszystko się zaczęło. Poszłam do szkoły i nagle zaczęłam się trząść, byłam osłabiona, suchość w gardle, kołatanie serca, nadciśnienie. Poszłam z tym do lekarza przepisał...

Witam! Mam 15 lat i miewam dziwne napady. Na początku kwietnia tego roku wszystko się zaczęło. Poszłam do szkoły i nagle zaczęłam się trząść, byłam osłabiona, suchość w gardle, kołatanie serca, nadciśnienie. Poszłam z tym do lekarza przepisał mi leki, zażywałam je, aż do ich skończenia. Przestałam je brać i teraz ataki pojawiły się na nowo, lecz doszły nowe objawy takie jak: duszności, paraliż rąk, jeszcze większe zmęczenie i do tego problemy z zasypianiem. Znów zaczęłam brać leki, ale one już mi nie pomagają. Pewnej nocy zaczęłam się trząść, dostałam biegunki, idąc do łazienki myślałam, że zemdleje, więc się położyłam i miałam wrażenie, że się już nie obudzę. W szkole, w kościele gdziekolwiek jestem to mnie to dopada. Co mi jest? Co powinnam z tym zrobić? Z każdym dniem jest myśl czy dzisiaj też będę źle się czuła.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Ciągle czuję niepokój. Czy to jest nerwica?

Witam, mam na imię Ola, mam 27 lat. Jestem mamą 5 letniego Adrianka, mam męża. Dobrze mi się układa w małżeństwie, choć czasami są zgrzyty, bo mężowi zdarza się od czasu do czasu popijać. Z wykształcenia jestem pedagogiem. Powinnam umieć...

Witam, mam na imię Ola, mam 27 lat. Jestem mamą 5 letniego Adrianka, mam męża. Dobrze mi się układa w małżeństwie, choć czasami są zgrzyty, bo mężowi zdarza się od czasu do czasu popijać. Z wykształcenia jestem pedagogiem. Powinnam umieć radzić sobie z problemami, ale zupełnie nie wiem co się ze mną dzieję. Wszystko zaczęło się w lipcu, kiedy zachorował mój syn. Zwykła angina, ale antybiotyki od razu nie zadziałały i leczenie trwało ponad miesiąc. Wtedy bardzo się bałam, nachodziły mnie czarne myśli, że dziecko ma jakąś poważną chorobę, a lekarze jej nie rozpoznali. Bardzo wyczerpał mnie wtedy ten czas leczenia dziecka. Później dziecko wyzdrowiało i wszystko wróciło do normy w domu. Jednak od tamtego czasu ja ciągle czuje niepokój. Cały czas czuje obawy, lęk. Boję się, że coś złego się wydarzy. Stałam się bardzo wrażliwa na wszystkie doniesienia w prasie na temat wojen, kataklizmów. Cały czas się czegoś boję. Szczególnie niespokojna jestem wieczorem i rano. Bardzo często boje się zostawiać dziecko w przedszkolu, bo może się coś złego wydarzy - rano nachodzą mnie takie myśli. W ciągu dnia w pracy jest ok. Mam prace która lubię, nie stresującą, jednak czuje cały czas jakieś obawy. Nie unikam ludzi, wręcz przeciwnie, jeżeli czuję lęk od razu czuję potrzebę przebywania z kimś, nie lubię być sama. Staram się wyciszyć, wyluzować, chodzę na fitness, wieczorem bardzo czeto wychodzimy wspólnie na spacery przed snem, ale to nie pomaga Nie wiem co się dzieje. Może to jakaś nerwica?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Mam problem z nerwicą serca, czy z hormonami?

Witam, mam 19 lat, od paru lat dolega mi nerwica lękowa - fatalnie się wtedy czuję, jest mi słabo, panikuję w dużym skupisku ludzi itd. Miałam robiony holter - mam szmery, ale też przyśpieszoną akcję serca, lekarz twierdzi, że to...

Witam, mam 19 lat, od paru lat dolega mi nerwica lękowa - fatalnie się wtedy czuję, jest mi słabo, panikuję w dużym skupisku ludzi itd. Miałam robiony holter - mam szmery, ale też przyśpieszoną akcję serca, lekarz twierdzi, że to przez nerwicę. Od paru lat dolegają mi krwawienia po okresie, ginekolog poza stanem zapalnym nic więcej nie stwierdził. Od 2 dni znowu mam to krwawienie i ból brzucha, do tego nasiliły się objawy nerwicowe - idąc do znajomej waliło mi serce i dziwnie się czułam, w pewnym momencie upadłam, tak jakbym zasłabła, pozbierałam się i ledwo doszłam do znajomej, myślałam, że umrę, wzięłam coś uspakajającego, po paru godz. czuję się już lepiej, ale mam pytanie: czy oprócz nerwicy mogę mieć problem z hormonami? Jak to sprawdzić, do jakiego lekarza się udać? Pozdrawiam, Kasia

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Lęk przed snem - jak z nim walczyć?

Witam. Moja siostra ma problemy ze snem. Ma 14 lat i w wieku 3 lat straciła tatę. Mieszkała do teraz wraz z dwiema starszymi siostrami i mamą. W ostatnich miesiącach siostry się wyprowadziły i została sama z mamą. Ma...

Witam. Moja siostra ma problemy ze snem. Ma 14 lat i w wieku 3 lat straciła tatę. Mieszkała do teraz wraz z dwiema starszymi siostrami i mamą. W ostatnich miesiącach siostry się wyprowadziły i została sama z mamą. Ma problemy z rozłąką. Z najstarszą siostrą była bardzo związana i pomimo mieszkania w jednym mieście każde spotkanie z siostrą kończy się płaczem. Ale najważniejszy problem jest ze snem, zawsze spała ze starszą siostrą.

Teraz mama stara się z nią zasypiać, lecz nawet to nie pomaga. Chodzi spać późno, czyli około 12-1 w nocy, oczywiście z włączonym telewizorem całą noc, ale i to nie pomaga i budzi się w nocy. W nocy słyszy szelesty, szumy, stukania i boi się ponownie zasypiać. Boi się również sama zostawać w domu, niestety teraz bywają takie sytuacje i jest zawsze z tym problem, bo ona wtedy nadsłuchuje i zawsze jakieś trzaski usłyszy. Proszę o pomoc, co mamy zrobić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy lęk przed ludźmi może być źródłem nerwicy?

Czy źródłem nerwicy może być lęk przed ludźmi? Jeśli mam 28 lat, jak długo będę się uczyła budowania relacji?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy z nerwicą można wygrać?

Witam serdecznie. Jestem 25-letnią kobietą. Czy z nerwicą można wygrać? Chodzę od roku do psychologa, moim zdaniem bardzo dobrego, pracującego w nurcie psychodynamicznym i czegoś mi tu brakuje. Dzięki terapii zdobyłam dużą wiedzę na swój temat, dotarłam do źródeł wielu...

Witam serdecznie. Jestem 25-letnią kobietą. Czy z nerwicą można wygrać? Chodzę od roku do psychologa, moim zdaniem bardzo dobrego, pracującego w nurcie psychodynamicznym i czegoś mi tu brakuje. Dzięki terapii zdobyłam dużą wiedzę na swój temat, dotarłam do źródeł wielu lęków, jednak nie wiem, co dalej? Czy ten nurt w terapii polega wyłącznie na analizowaniu nieświadomości? Panicznie boję się wymiotów a w momencie gdy czuję lęk, pojawiają się mdłości i na odwrót, i koło się zapętla. Mam problemy z jedzeniem, boję się, iż jakiś posiłek może jakoś mi zaszkodzić. Na ten moment wiem, że moja nerwica ma w swoje źródło m.in. w braku zaufania do ludzi. Wszyscy wydają mi się podejrzani i dwulicowi, boję się, że każdy chce mi na różne sposoby zaszkodzić, od rodziców, po lekarzy, znajomych. Zgaduję cudze myśli, zawsze są one negatywne i oceniające. Z tego rodzą się we mnie napięcia, przebywając wśród ludzi tak bardzo boję się odrzucenia, że kontroluję każde słowo, działanie, boję się też kogoś urazić a z tego lęku bierze się też niestety nienawiść do tych, których się boję... I tak balansuję pomiędzy tą nadmierną kontrolą siebie a nienawiścią, złością na innych i na siebie też. W jaki sposób mogłabym sobie pomóc, tak na poziomie dnia powszedniego? Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zachowuję się irracjonalnie, mam problemy z koncentracją i snem - co mi dolega?

Witam. Nazywam się Sebastian i mam 25 lata. Problem jaki mi dolega jest bardzo złożony. Od półtorej roku coś bardzo złego się ze mną stało. Mam problemy ze snem (śpię przez cały dzień albo zaledwie dwie trzy godziny na dobę),...

Witam. Nazywam się Sebastian i mam 25 lata. Problem jaki mi dolega jest bardzo złożony. Od półtorej roku coś bardzo złego się ze mną stało. Mam problemy ze snem (śpię przez cały dzień albo zaledwie dwie trzy godziny na dobę), koncentracją i pamięcią, rzeczy, które kiedyś sprawiały mi przyjemność teraz wydają się puste i nieciekawe. Każdy napotkany przeze mnie problem wydaje się nie do pokonania. Bywają chwilę gdy dosłownie "wyłączam się z życia" i leżę w łóżku nie wychodząc z niego przez kilka dni. Od pół roku już nie pracuje (praktycznie już w ogóle nie wychodzę z domu) nawet jak dostaje jakieś oferty pracy. Zdarzają się chwilę gdy zachowuję się irracjonalnie (boję się wyjść z pokoju, unikam ludzi). Momentami jest tak jakbym się budził i jestem taki jak dawniej (uśmiechnięty, towarzyski, robię jakieś plany na przyszłość), ale potem znów popadam w ten stan apatii i odrętwienia. Kiedyś ten "przełamanie" trwało przynajmniej parę tygodni, teraz zaledwie dzień lub dwa. Spisałem już list samobójczy dla rodziny i choć jeszcze daleki jestem od tego czynu to kupiłem sobie tabletki nasenne (parę opakowań) i teraz tylko czekam jakby na właściwy moment. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że czuję się jakby wyjałowiony od środka. W niczym nie przypominam osoby którą byłem wcześniej. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Reakcja somatyczna na przeciążenie emocjonalene, zawał, czy nerwica?

Witam, mam 32 lata, jestem samotną matką, mam super córkę, która w tym roku skończyła 6 lat. Rok temu - mniej więcej o tej samej porze - przydarzyło mi się coś bardzo dziwnego. Byłam w pracy, kończyłam właśnie trzecia kawę...

Witam, mam 32 lata, jestem samotną matką, mam super córkę, która w tym roku skończyła 6 lat. Rok temu - mniej więcej o tej samej porze - przydarzyło mi się coś bardzo dziwnego. Byłam w pracy, kończyłam właśnie trzecia kawę, gdy nagle odczułam ból w klatce piersiowej, niemożność złapania oddechu, kręciło mi się w głowie, czułam się bardzo dziwnie i słabo. Najdziwniejsze jest to, że zaczęłam bardzo silnie odczuwać lęk przed śmiercią. Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie doświadczyłam. Pracuję w olbrzymim biurowcu, wstałam i wiedziałam, że muszę gdzieś wyjść, bo zemdleję. Wieczorem - będąc przekonana, że jest to początek przeziębienia, a był to okres pandemii świńskiej grypy - udałam się do internisty. Lekarz, po zbadaniu mnie i przeprowadzeniu wywiadu skierował mnie na EKG. Wynik był przerażający: zawał ściany dolnej - prawdopodobnie przebyty. Lekarz powiedział, że jeśli i czuje się dobrze, wypuści mnie do domu, ale jeśli nie… Oczywiście udałam się do domu ze skierowaniem do kardiologa w ręce. Kardiolog zlecił badania krwi, echo serca, itp. - wyniki wyszły bardzo dobrze. Nic nie wskazywało na przebyty zawał. Kardiolog stwierdził, że to reakcja somatyczna na przeciążenie emocjonalne i zapisał magnez B6. Do dnia dzisiejszego taka sytuacja nigdy się nie powtórzyła. Moje dzieciństwo nie było usłane różami. Ojciec alkoholik - często po nocach awanturował się z mamą. Ojciec mojego dziecka siedzi w więzieniu, a ja zaczęłam spotykać się z żonatym mężczyzną. Jest we mnie wiele sprzeczności, ale takie życie - raczej nie mam z tym problemu. Czy powinnam udać się do lekarza – specjalisty jeśli taki stan się powtórzy?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pomóc osobie, która udaje, że nie jest świadoma swojego problemu?

Witam, mam pytanie dotyczące siostry mojego męża, która wydaje się mieć częściowo objawy depresji z mojej obserwacji i z tego co mówi reszta rodziny objawy są podobne, tzn. stała się apatyczna, nie ma chęci wstawać do pracy i widać, że...

Witam, mam pytanie dotyczące siostry mojego męża, która wydaje się mieć częściowo objawy depresji z mojej obserwacji i z tego co mówi reszta rodziny objawy są podobne, tzn. stała się apatyczna, nie ma chęci wstawać do pracy i widać, że nie przejmują ją jakiekolwiek spóźnienia, jest jakby całkiem nieobecna dla otoczenia, z czasem przestała się odzywać, na zadawane pytania nagle wyrywa się jakby z innego świata. Straszliwie schudła, choć ma apetyt i to dłuży. Ale najbardziej przerażające jest to, że ma jakieś wizje, jakby ktoś przy niej cały czas był i chciał skrzywdzić kogoś z nas, płacze na przemian ze śmiechem, mówi do ściany. Sama jest przekonana, że wizje, jakie ma są prawdą, zdarzyło się kilka razy, że wołała o pomoc w liście czy sms choć ich nie wysłała. Nieobecność i apatyczność jest ciągła, ale te ataki wizji są przejściowe i zdarzają się co jakiś czas i coraz częściej. Nie mam już dłużej siły czekać aż jej najbliżsi jej pomogą, bo przekonuję się coraz bardziej, że tego w ogóle nie zrobią, a ona ginie w oczach. Proszę poradzić jak zmotywować osobę żeby się leczyła, bo nadmienię, że raz już była u lekarza i nie mówiła tam całej prawdy, a on dał jej skierowanie do szpitala tłumacząc, że poleży w nim ze 6 tygodni aby stwierdzić co jej dolega - tak myślę, że to ją wystraszyło i się wycofała. Proszę o poradę, za co z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Depresja, nerwica, opetanie?

Witam serdecznie. Pewnie takich jak ja jest setki, tysiące. I pewnie tak jak ja te osoby nie wiedzą co zrobić. Najważniejsze i najtrudniejsze jest przyznanie się, że jest problem, że mamy problem. Ja bynajmniej mam, bo to co robię, to...

Witam serdecznie. Pewnie takich jak ja jest setki, tysiące. I pewnie tak jak ja te osoby nie wiedzą co zrobić. Najważniejsze i najtrudniejsze jest przyznanie się, że jest problem, że mamy problem. Ja bynajmniej mam, bo to co robię, to nie jest normalne. Budzę się rano, nie mam ochoty na nic, nawet do życia. Od kilku tygodni nawet ciężko jest mi uśmiechać się. Przychodzi mi to z wielkim trudem. Nawet jeśli uśmiechnę się, bo muszę, przecież trzeba pokazać, że wszystko jest ok, to i tak ten uśmiech znika szybciej niż pojawił się. Nie chcę rozmawiać z nikim. Denerwują mnie wszyscy! A jak ktoś pyta o coś, to już w ogóle… A później mam wyrzuty sumienia - przecież oni nic nie zrobili. Jestem taka samotna… Czuje się samotna. Albo to tylko tak się mi wydaje, bo nie dopuszczam nikogo do siebie. Ale to jest nic. Nic w porównaniu do tego jak dochodzi do kłótni z moim partnerem. I to właśnie tutaj tkwi problem. Czasami nienawidzę go za to, że tak wyprowadza mnie z równowagi. A może powinnam obwiniać siebie? Może to moja wina, a nie jego? Ale ja potrafię przestać, mimo tego, że wybucham, potrafię zamknąć się, kazać mu wyjść - wyjdź stąd!, wynos się!, nie mam ochoty z Tobą rozmawiać! - ale On nie, zostaje. I te słowa przykre, te wszystkie słowa, prosto w serce! A to tak boli! Ja już nie mogę, a w środku narasta gniew, agresja. Nie, to nie jest gniew. Ja nie denerwuję się. Ja wpadam w szał. W furię. Tak, tak można to określić. A wtedy jest koniec. To co dzieje się, że mną podczas tego stanu – Boże… I to wystarczy tylko jedna sekunda, jedno słowo i pękam. Mam ochotę rzucić w niego czymś ciężkim, najcięższym, czymkolwiek. Mam ochotę go uderzyć, bo już nie mogę słuchać tych słów, a może wykorzystuję to, że On już nie może mnie uderzyć? Miał zakaz zbliżania się do mnie za pobicia, a ja głupia zostałam, wróciłam. A On bił mnie jak faceta, kopał jak w worek treningowy, wepchnął pod samochód… Policja, sąd, sprawa, zakaz, a ja głupia nadal jestem, zadaję sobie pytanie: po co? dlaczego? - nie potrafię uwolnić się. Te słowa, te wszystkie słowa… Nie kłócimy się często, ale jak dochodzi do kłótni - koszmar. Tyle rzeczy zniszczonych, ciuchów podartych, nocy nieprzespanych… Serce zranione od słowa, od krzyku do krzyku - on zaczyna swoje wyzwiska, ja krzyczę, ale tak, że głos zmienia się mi zupełnie. Chcę nadal krzyczeć, ale nie mogę wydusić słowa z siebie. Głos uwiązł mi w gardle. Zaczynam ciężko oddychać, nie potrafię złapać oddechu, źrenice rozszerzają się, cala trzęsę się, cała – ręce, nogi, głowa. Powiedział, że widział, że nie jestem sobą. Obłęd w oczach. Cala trzęsę się. Jest mi niedobrze, mam nudności. Momentalnie zbiera mnie na wymioty, ale za chwilę przechodzi. Bolą mnie mięśnie. Udało mi się opanować kilka razy, ale większość - nie. Jestem zła na siebie. Wpadam w furię, ale za chwilkę przechodzi. Jak denerwuję się, zaczynam chodzi w kółko. Nie mogę przestać chodzić, nie mogę ustać w miejscu. Czuje jakbym była nieobliczalna. Mam problem, nie chce już tak. Nie wiem co mam zrobić. Jak się od tego uwolnić? Nie mam na tyle siły. Serce mi pęka, boli. Sama nie dałabym rady. Proszę o pomoc, błagam!

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Lęki nocne - czy faktycznie powinnam zwrócić się do lekarza?

Witam serdecznie, mam na imię Agnieszka i mam 25 lat. Od kilku lat borykam się z pewnymi problemami natury psychicznej (tak mi się w każdym razie wydaje). Poniżej przedstawię pewne objawy i sytuacje, które mnie niepokoją (troszkę dużo tego będzie)....

Witam serdecznie, mam na imię Agnieszka i mam 25 lat. Od kilku lat borykam się z pewnymi problemami natury psychicznej (tak mi się w każdym razie wydaje). Poniżej przedstawię pewne objawy i sytuacje, które mnie niepokoją (troszkę dużo tego będzie). Wszystko zaczęło się od mojego wyjazdu z rodzinnego miasta na studia. Po paru miesiącach (2-3) okazało się, że nie jestem w stanie przebywać sama w mieszkaniu (wynajmowałam mieszkanie ze współlokatorką). Za każdym razem kiedy zostawałam sama miałam jakby napady lękowe, chodziłam w kółko po mieszkaniu, chciało mi się płakać, miałam wrażenie jakby zaraz coś miało się stać strasznego. Nie byłam w stanie nad tym zapanować. Wychodziłam wtedy z domu na długie spacery, żeby chociaż przez jakiś czas przebywać wśród ludzi. Od razu zaznaczam, że nie jestem osobą bardzo towarzyską. Wszyscy moi przyjaciele mieszkają w innych miastach, a ja sama mam problem w nawiązywaniu nowych znajomości. Niestety po powrocie ze spacerów wszystko zaczynało się od nowa. Muszę też nadmienić, że te sytuacje powtarzają się do dnia dzisiejszego. Co gorsze, mój maż bardzo często jeździ w delegacje (nawet co tydzień) i zostaję sama w domu. Często mam wrażenie, że popadam w depresję. Dziwne jest dla mnie to, że wystarczy, ze ktoś przebywa w mieszkaniu (i nawet nie muszę go widzieć - mój mąż ma swoją pracownię w mieszkaniu, w której spędza większość czasu) i od razu inaczej się czuję. Sama świadomość przebywania tej drugiej osoby wpływa na mnie pozytywnie. Mój ojciec od dawna cierpi na depresję i zaczęłam się zastanawiać czy jest tu jakieś powiązanie. Już jako małe dziecko cierpiałam na bóle głowy, ale podczas studiów zaczęły się migreny. Poszłam do neurologa, po kilku badaniach wykryto torbiel pod czaszką. Lekarz stwierdził, że mam zrobić badania za rok, aby sprawdzić czy torbiel się powiększa. A migreny nie są jej skutkiem, lecz skutkiem stresów (bardzo łatwo się stresuję). Niestety jedyną wtedy radą lekarza było unikanie stresów i joga :/ no więc męczyłam się z migrenami przez 2 lata (dochodziło do takich okresów, ze miałam nawet 2-3 razy w tygodniu migrenę). Rok temu trafiłam do innego neurologa. Powtórzyliśmy badania i się okazało, że torbiel się powiększyła, chociaż wg lekarza to może być różnica w badaniach, bo najpierw miałam tomografię a potem rezonans magnetyczny. Zaczęłam brać jakieś tabletki, które miały poszerzać naczynka krwionośne w mózgu. Brałam je pół roku. Nie odczułam większej różnicy, co więcej - bardzo źle się po nich czułam. Do tej pory cierpię na migreny. Kolejna rzecz, którą chcę opisać to zaburzenia snu. Ponad rok temu przeprowadziłam się do mojego obecnego męża, który mieszkał na przedmieściach w domku jednorodzinnym. Pewnego dnia do domu dostały się 2 pająki (przyznam, że nigdy w życiu nie bałam się pająków, wręcz zawsze straszyłam nimi moją bliźniaczkę). Jednak nigdy też nie widziałam tak wielkich pająków, bo zawsze mieszkałam w blokowisku. Dostałam potwornej histerii. Mój mąż musiał mnie przez godzinę uspokajać i stwierdził, że o mały włos byłby zmuszony uderzyć mnie w twarz, żebym się jakoś ocknęła z tego. Od tamtej pory regularnie dostawałam histerii na widok pająka. Co gorsza zaczęłam mieć koszmary senne z pająkami w roli głównej kilka razy w tygodniu. Przeraża mnie myśl, że pająk mógłby chodzić po moim łóżku albo dotknąć mnie. Mój mąż zaczął się bardzo niepokoić, bo moje koszmary zaczęły być coraz gorsze. tzn. budziłam się z krzykiem w nocy i nie mogłam się uspokoić. Co gorsza zaczęłam mieć poważne problemy z bezsennością. Potem zaczęły się problemy innego typu ze snem... zaczęłam się budzić z krzykiem przy każdym najmniejszym dźwięku, mój mąż musiał mnie uspokajać parę minut, potem zasypiałam i nic nie pamiętałam. Zdarza się to nawet po kilka razy w nocy do dzisiaj. Mój mąż zaczął się bardzo niepokoić o mnie. Najgorzej było kiedy on zachorował i ciągle kaszlał i kichał. Myślałam, że wpadnę w obłęd, bo za każdym razem jak kaszlnął albo kichnął w nocy to się budziłam z krzykiem. Najciekawsze jest to, że ja nie słyszę samego kaszlnięcia, tylko słyszę np. krzyk, albo jakby ktoś klasnął mi przy uchu, albo jakby coś niesamowicie ciężkiego spadło mi przy głowie. Na studiach też miałam takie sytuacje ale o wiele rzadziej. Z reguły wtedy leżąc na granicy snu miałam wrażenie, że ktoś mi krzyczy do ucha i zrywałam się przerażona z łózka. Ale teraz to już zaczyna być nienormalne, mój mąż boi się chodzić po pokoju, żebym czasem nie zaczęła krzyczeć. Dziwni mnie to, ze te stany, nazwijmy je "lękowe" (choć nie znam się na terminologii medycznej) pojawiają się nawet kiedy nie miałam stresującego dnia. Mój mąż ciągle mnie namawia, żebym poszła do psychologa/psychiatry, ale ja, jak większość ludzi, się przed tym wzbraniam :). Ostatnio zdecydowaliśmy się na psa, żebym miała towarzystwo kiedy mojego męża nie ma. Myślę, że to dobry pomysł, bo kocham psy i sama ich obecność poprawia mi nastrój. Bardzo proszę o wypowiedzenie się na powyższy temat. Czy mam się czym martwic? Czy faktycznie powinnam zwrócić się do lekarza? I czy powinien być to psycholog czy psychiatra (nie znam się na tym)? Mam nadzieję, że da się to jakoś rozwiązać nie używając środków farmakologicznych, ponieważ planujemy z mężem dziecko. Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź :) i przepraszam za chaotyczną wypowiedź (starałam się zawrzeć wszystko co mi się kojarzy z tą sprawą).

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Natręctwa myśli i stany lękowe po epizodzie depresyjnym - czy muszę się dalej leczyć u psychiatry?

  Dzień dobry. 3 lata temu przeżyłem tzw. epizod depresyjny związany z nieprzyjemnym zdarzeniem w moim życiu osobistym. Stosowano leki przeciwdepresyjne, przy których nastąpiła widoczna poprawa. Z czasem udało się leki odstawić. Przy tym nawet w okresie brania leków występowało...

  Dzień dobry. 3 lata temu przeżyłem tzw. epizod depresyjny związany z nieprzyjemnym zdarzeniem w moim życiu osobistym. Stosowano leki przeciwdepresyjne, przy których nastąpiła widoczna poprawa. Z czasem udało się leki odstawić. Przy tym nawet w okresie brania leków występowało natręctwo myśli - często powodujące brak zdolności do koncentracji czy też chęci do wykonywania bardziej aktywnych czynności. Jednak w niewielkim stopniu. To natręctwo po odstawieniu leków trochę się nasiliło. Zasadniczo jestem osobą, która źle reaguje na stres - bardzo nerwowy charakter pracy powoduje częste analizowanie zdarzeń, które już się odbyły. Nie jest to może stan, który nie pozwala mi egzystować, ale znacząco pogarsza jakość życia. Miewam też stany lękowe związane z trudnościami w kontaktach z ludźmi - dotyczy to zwłaszcza kontaktów w pracy, w szczególności z kobietami i nie ukrywam, że jest to źle postrzegane (epizod depresyjny był związany z rozpadem związku). Być może wskazane są dalsze wizyty u prowadzącego lekarza psychiatry - przyznam, że od kilku miesięcy nie byłem u swojego lekarza. Dodatkowym problemem jest to, że po długim okresie stosowania leków antydepresyjnych ujawniło się stłuszczenie wątroby z podejrzeniem, że ma to charakter polekowy - wykazały to próby wątrobowe. Teraz wyniki prób wątrobowych są zdecydowanie lepsze. Chociaż specjalista hepatolog uznał, że lepiej stosować stale mniejsze dawki leku niż po okresie krótkiej przerwy znowu duże jego ilości. O ile oczywiście zajdzie taka potrzeba. Czy moje dolegliwości są niepokojące i czy mój obecny stan zdrowia wskazuje na konieczność dalszego leczenia u lekarza psychiatry?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mama mi nie wierzy i myśli, że mam szkolną fobię. Jak ją przekonać, że to nieprawda?

Nie wiem co mam robić! Często boli mnie brzuch i wymiotuję rano. Codziennie płaczę, sama nie wiem z czego. Mówiłam o tym mamie i uważa, że mam szkolną fobię. Byłam z nią kilka razy u psychologa i ciągle się upierała,...

Nie wiem co mam robić! Często boli mnie brzuch i wymiotuję rano. Codziennie płaczę, sama nie wiem z czego. Mówiłam o tym mamie i uważa, że mam szkolną fobię. Byłam z nią kilka razy u psychologa i ciągle się upierała, że mam szkolną fobię. Tak naprawdę to cieszę się, że chodzę do mojego gimnazjum. Mówiłam to jej, ale i tak mi nie wierzy. Po rozwodzie z moim tatą znalazła sobie innego partnera. Dobrze mnie traktuje i jesteśmy kolegami. Jestem dobrą uczennicą. Gdy byłam z mamą na badaniach lekarz przepisał mi tabletki, które mam brać 2 miesiące. Biorę je już miesiąc i nie pomagają. Nie wiem co mam zrobić! Cokolwiek powiem lub zwierzam się mamie, ona mi nie wierzy... Jak mogę przekonać mamę by mi wierzyła? Przecież nigdy jej nie okłamałam.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Zaburzenia nerwicowe, a zaburzenia osobowości - czy one się wykluczają?

Psycholog stwierdził u mnie pierwsze, psychiatra dziś drugie - czy one się wykluczają? Czy któreś są trudniejsze do wyleczenia?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Boję się przyszłości i widzę ją w najczarniejszych barwach, sama nie wiem co mam ze sobą zrobić. Czy to depresja?

Witam, mam 18 lat i jestem kobietą. Od dwóch tygodni odczuwam ogromny smutek i przygnębienie. Najmniejsza czynność kosztuje mnie bardzo dużo wysiłku. Straciłam apetyt prawie całkowicie. Jedyne ciągle bym spała. Wszystko jest mi obojętne - to jak wyglądam,jak mi idzie...

Witam, mam 18 lat i jestem kobietą. Od dwóch tygodni odczuwam ogromny smutek i przygnębienie. Najmniejsza czynność kosztuje mnie bardzo dużo wysiłku. Straciłam apetyt prawie całkowicie. Jedyne ciągle bym spała. Wszystko jest mi obojętne - to jak wyglądam,jak mi idzie w szkole i inni ludzie. Codziennie myślę o samobójstwie, chciałabym podciąć sobie żyły. Ukojenie przynosi mi alkohol, pity codziennie, po którym następują ataki histerii bądź leki przeciwbólowe czy uspokajające brane w dużych ilościach. Przyjemność sprawia mi rozcinanie własnego ciała żyletką i widok własnej krwi oraz przypalanie się papierosem. Coraz gorzej sypiam. Boję się przyszłości i widzę ją w najczarniejszych barwach, sama nie wiem co mam ze sobą zrobić…

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak pokonać nadmierny i bezpodstawny lęk o zdrowie i życie bliskich?

Witam, Mam 17 lat i od dłuższego czasu doświadczam bardzo silnego lęku o zdrowie i życie moich bliskich. Zamartwiam się gdy Rodzice jadą do pracy, bo po drodze może im się przydarzyć wypadek. Boję się, że ktoś może ich napaść...

Witam, Mam 17 lat i od dłuższego czasu doświadczam bardzo silnego lęku o zdrowie i życie moich bliskich. Zamartwiam się gdy Rodzice jadą do pracy, bo po drodze może im się przydarzyć wypadek. Boję się, że ktoś może ich napaść itd. Kiedy przez kilka dni nie odwiedzam Babci i Dziadka mam okropne wyrzuty sumienia, że jeśli im coś się stanie mnie przy nich nie będzie. Kiedy pokłócę się z kimś bliskim natychmiast muszę się pogodzić, bo co by było gdyby coś im się stało, a między nami byłyby „ciche dni”? Dzwonie do moich bliskich kilka razy, sprawdzam czy wszystko jest w porządku. Jeśli tylko mam okazję to jadę lub wychodzę z nimi, bo mam przeświadczenie, że mojej obecności nic im się nie stanie. Jeśli nie odbierają telefonu wpadam w panikę, jestem cała nerwowa. Zdarza się, że wykonuje wtedy szereg czynności np. odwracam głowę w ustalonej kolejności, „uśmiecham się” do świętych obrazków czy powtarzam w myślach tą samą formułkę. Bardzo mnie ta sytuacja frustruje. Może wpływ na to ma fakt, że jestem jedynaczką? Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Schizofrenia - czy znajduję się wśród 13% osób obciążonych genetycznie tą chorobą?

Witam. Mam pewien problem i zasadniczo nie wiem jak z nim postąpić. Dodam, iż mam 19 lat, mój ojciec oraz jego matka cierpią na schizofrenię. Jeszcze nie tak dawno, bo w czasie gimnazjalnym okaleczałam się, nie dlatego, że nie radziłam...

Witam. Mam pewien problem i zasadniczo nie wiem jak z nim postąpić. Dodam, iż mam 19 lat, mój ojciec oraz jego matka cierpią na schizofrenię. Jeszcze nie tak dawno, bo w czasie gimnazjalnym okaleczałam się, nie dlatego, że nie radziłam sobie z problemami, lecz by zwrócić na siebie uwagę, później dopiero był to dla mnie sposób na zaistniałe kłopoty, bo innego nie znałam. Zauważyłam także, że próbuję się izolować od społeczeństwa i najbliższych, najlepiej czuję się we własnym towarzystwie. Mojego chłopka potrafię obdarzyć jedynie chłodem, nie wiem czy to dlatego, że nie miałam w domu wzorca, jak należy traktować ukochanego (rodzice się rozwiedli, dlatego też pewnie gustuję w mężczyznach o 20 lat starszych) czy po prostu jest to "kolejny" objaw choroby. Na byle przykrość, drobnostkę reaguję płaczem. W wieku 11 lat chodziłam do psychologa (by zdecydować z którym z rodziców mam pozostać), w gimnazjum zaś do psychiatry - jeden po kilku prostych pytaniach, typu kiedy zaczyna się wiosna, czy mam koleżanki stwierdził, iż jestem zdrowa. Po tej diagnozie szkoła skierowała mnie prywatnie do kolejnego psychiatry, który w zasadzie badania nie przeprowadził, a skierował do szpitala (niestety, brak czasu uniemożliwił mi pobyt, co w tamtym okresie było mi na rękę) w liceum zaś miałam diagnozowaną dysleksję, wtedy to psycholog zauważyła, że jestem zbyt impulsywnie reagującą osobą jak na mój wiek czy nieadekwatne reagowanie w przeróżnych sytuacjach. Owszem, jestem niestety impulsywną, przesadnie wrażliwą osobą. Bardzo bym chciała wiedzieć, czy znajduję się wśród 13% osób obciążonych genetycznie tą chorobą? Chciałabym mieć pewność, że gdy udam się do psychiatry to on postawi trafną diagnozę, najlepiej gdyby istniały jakieś metody, którymi można by potwierdzić czy odziedziczyłam schizofrenię czy nie. Jednak z tego co się orientuję zwykła rozmowa z psychiatrą musi wystarczyć. Tego też się boję, że po części od humoru lekarza też dużo zależy. Czy na podstawie powyższych objawów można stwierdzić, iż jestem psychicznie chorą osobą? Pozdrawiam, Patrycja

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska
Patronaty