Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Nerwowość, niechęć do życia, apatia - czy powinnam zgłosić się do specjalisty?

Witam! Jestem 18-letnią kobietą i ostatnimi czasy kompletnie nie mogę sobie ze sobą samą poradzić. Serdecznie proszę o pomoc! A teraz przedstawię swoje objawy. Zacznę może od początku. Otóż, jakiekolwiek niepokojące objawy związane ze mną zaczęły objawiać się kilka lat...

Witam! Jestem 18-letnią kobietą i ostatnimi czasy kompletnie nie mogę sobie ze sobą samą poradzić. Serdecznie proszę o pomoc! A teraz przedstawię swoje objawy. Zacznę może od początku. Otóż, jakiekolwiek niepokojące objawy związane ze mną zaczęły objawiać się kilka lat temu. Zaczęłam miewać ataki paraliży sennych. Towarzyszyły mi praktycznie każdej nocy, niekiedy nawet kilka razy w ciągu jednej nocy. Początkowo myślałam, że nawiedza mnie duch, dopiero niedawno zaczęłam czytać o tym w internecie. Teraz mam je zdecydowanie rzadziej, może raz na miesiąc, no i przyzwyczaiłam się już do nich. Nie wiem czy jest to związane z tym co dzieje się ze mną teraz, ale na wszelki wypadek postanowiłam o tym wspomnieć. Wychowuję się z mamą, z tatą obecnie nie mam kontaktu, czuję do niego nienawiść, jak zresztą do połowy mojej rodziny. Moja mama jest dla mnie najważniejsza, jednak też jest strasznie nerwowa. Chyba od zawsze, choć teraz zdecydowanie bardziej, częściej... Uczę się zaocznie w liceum (nie poszło tak jak pójść miało), dlatego też nic nie robię. Powinnam znaleźć pracę, ale wiadomo, że jest to trudne z posiadanym wykształceniem. Zawsze byłam senna, czasami naprawdę na nic nie mam sił, nic mi się nie chce. Bywa, że mam myśli samobójcze, twierdzę, że urodziłam się w złej rodzinie, że to pomyłka... Większość czasu chodzę smutna, szczególnie kiedy jestem w domu. Myślałam, że ostatnio już trochę się ogarnęłam i przeszło mi. Niestety okazuje się, że nie. Ponadto mam ataki złości. Nie radzę sobie z nerwami. Wszystko mnie denerwuje, z wszystkimi się kłócę... Bezradnie płaczę, wściekam się, albo szukam zaczepki u domowników. Nie wiem co się dzieje. Nie wiem co ze sobą zrobić. Najchętniej chciałabym wyjechać gdzieś daleko (gdybym tylko miała możliwość), zostawić wszystkich i zacząć wszystko od nowa. Znaleźć pracę, zarabiać pieniądze, robić to co lubię, poznawać nowych ludzi... Mam dość. Czy powinnam zgłosić się do specjalisty?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Magdalena Parys
Lek. Magdalena Parys

Czy zmiany hormonalne podczas ciąży mogą wywoływać stany lękowe?

Od 7 miesiąca ciąży pojawiły się u mnie napady lęku, w momencie "ataku" mam uderzenie gorąca na ciele, drżą mi ręce i zaczynam się bać - nie wiem co mam wtedy robić. Najchętniej wybiegła bym z domu i krzyczałabym, nie...

Od 7 miesiąca ciąży pojawiły się u mnie napady lęku, w momencie "ataku" mam uderzenie gorąca na ciele, drżą mi ręce i zaczynam się bać - nie wiem co mam wtedy robić. Najchętniej wybiegła bym z domu i krzyczałabym, nie mam wtedy też apetytu i biję się dosłownie o wszystko - o przyszłość i że mnie mąż zostawi, i że zwariuję, a bardzo tego nie chcę. Nie wiem co więcej napisać. Jak jestem na zakupach czy u teściów to jakoś nad tym panuję, najbardziej łapie mnie to nad ranem kiedy wstaję, bo boję się, że zostanę sama w domu, a tego panicznie się boję - żeby tylko nie zostać sama i że jak mi się to zrobi to kto mi pomoże? Dodam, że na początku ciąży byłam nerwowa bardzo, ale nie bałam się zostawać sama w domu i nie było tematu. Odkąd raz się to przytrafiło to co jakiś czas się powtarza. Dodam też, że tydzień np. mam spokój i jest ok, a później przez parę dni mnie męczy ten stan, że aż chodzę i płaczę, bo to gorsze niż ból fizyczny i oczekuję tylko na poród, bo traktuję to tak, że jeśli pojawiło się to w ciąży to i przejdzie po porodzie i wszystko wróci do normy. Proszę o odpowiedź na moje pytanie i ewentualne wskazówki co mam robić. Z góry dziękuję.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy ja mogę być medium, czy to rozdwojenie jaźni, a może coś innego?

Mam 12 lat. Czasem wpadam w otępienie. Nawet w sumie częściej, niż czasem. I wtedy widzę ją. Na czarnym tle zeschłych drzew, idzie biała postać dziewczyny. Jest ona przerażona i zagubiona. W ręku trzyma latarnię, która daje słabe, żółtawe światło,... Mam 12 lat. Czasem wpadam w otępienie. Nawet w sumie częściej, niż czasem. I wtedy widzę ją. Na czarnym tle zeschłych drzew, idzie biała postać dziewczyny. Jest ona przerażona i zagubiona. W ręku trzyma latarnię, która daje słabe, żółtawe światło, jednak ta latarnia jest jej nie potrzebna, sama dziewczyna jaśnieje swoim własnym, bladym, białym światłem. Wiem też, że to ciemne i nieprzyjemne miejsce jest we mnie, w najgłębszych zakamarkach mojej (pod) świadomości. To uczucie jest o tyle dziwne, że ta dziewczynka, jak tylko zauważa, że się jej przeglądam, zaczyna biec przed siebie i krzyczeć. Albo też kuli się i chowa pod jakimś drzewem - wtedy ja się nad nią nachylam, żeby ją uspokoić a ona jest jeszcze bardziej przerażona. Czasem też obserwuję ją jakby z ukrycia i wtedy ona tylko chodzi w kółko zdezorientowana, przestraszona i zagubiona. Nie wie jak ma się ze mnie wydostać, a bardzo by chciała... A jest to jeszcze dziwniejsze, ponieważ ja ją obserwuję i jednocześnie czuję, że to jestem ja. Tak... A to głupie bo widzę, że jestem przerażona, boję się samej siebie i sama siebie jednocześnie uspokajam. Myślę, że to ma niejaki związek z OOBE. Bo czasami leżę i kiedy nie mam tej wizji o niej, czuję silne wibracje, taką energię, przechodzą mnie dreszcze. Wiem, że dzięki temu mogę wyjść z ciała. Wtedy też ta dziewczynka staje i z zaciekawieniem obserwuje. Na jej twarzy powoli pojawia się nikły uśmiech. Ja się boję wyjścia z ciała. Krzyczę wtedy tak bardzo głośno "NIE! Nie chcę wychodzić!". Jednocześnie próbuje to jakoś przerwać. A ta dziewczynka w tym samym czasie, co ja krzyczę, zaczyna przestraszona i trochę wściekła biec przed siebie krzycząc "Przestań to robić (przestań mi wreszcie przeszkadzać)!" i piszcząc przeraźliwie, jak małe dziecko. I znowu się jakby rozdwajam. Jestem jednocześnie tą dziewczynką, która ucieka, czuję jej wściekłość i rozżalenie, a jednak wciąż obserwuję ją sobą jakby z boku. Boję się trochę tego, ale też mnie to intryguje. Z natury jestem ciekawska, nawet powiedziałabym, że czasem przesadzam z ciekawością. Jestem połączona z tą dziewczynką jakąś więzią, tworzymy jakiś duet, a jednocześnie się nienawidzimy. To dziwna sprawa... Pojawiło się to dwa, albo trzy dni temu. I nie chce przejść... Wszystko jest niby dobrze, mam przyjaciół, kochającą rodzinę, dobre oceny... A jednak kiedy jestem sama to czuję się, jakbym miała depresję, jakby wszystko było źle... I nie umiem powiedzieć, dlaczego tak jest, nie umiem także tego przerwać. W tym samym czasie pojawia się ta zagadkowa dziewczynka wędrująca, po czarnym świecie, wewnątrz mnie, zagubiona i samotna... Do tego pojawiła się jeszcze druga dziewczyna, taka biała, jakby ze światła, dobra. Rozmawiam z nimi, ale mi niewiele chcą o sobie powiedzieć. Na razie wiem tylko, że ta zła to całkowite przeciwieństwo mnie i chce ze mnie wyjść, mną zawładnąć. A ta dobra może mi pomóc, ale na razie jest... uśpiona i nie mogę jej obudzić. Ja sobie tego nie wyobrażam wcale to się samo dzieje, nie mam na to wpływu! Co to może być?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Myśl, że coś się stanie moim bliskim nie daje mi spokoju. Czy ze mną wszystko w porządku?

Mam 34 lata. Często przed snem wyobrażam sobie różne rzeczy. Niestety z przemiłej wycieczki po lesie czy mieście, czy wyjściu na basen rodzi się w mojej głowie jakiś chory scenariusz i albo mnie dzieje się krzywda, albo żonie, albo córce...

Mam 34 lata. Często przed snem wyobrażam sobie różne rzeczy. Niestety z przemiłej wycieczki po lesie czy mieście, czy wyjściu na basen rodzi się w mojej głowie jakiś chory scenariusz i albo mnie dzieje się krzywda, albo żonie, albo córce i to w taki sposób, że nie jestem im w stanie pomóc. Meczą mnie te horrory straszni i nie mogę sobie z tym poradzić. Nie układa mi się ostatnio z żoną (od czasu kiedy urodziła się córeczka, tj. 4 lata), w pracy tez nie jest słodko, ale nie wydaje mi się aby to miało jakiś związek a tym. Bardzo kocham swoja córkę i myśl ze cokolwiek może się jej stać nie daje mi spokoju.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to nerwica przełyku?

Kobieta lat 52. Trwa to od miesiąca, początkowe objawy to rozbicie, duszność, kołatanie serca. Po przeprowadzeniu badań krwi i zrobieniu ekg wyniki wyszły dobrze, ale po kilku dniach poczułam jakbym miała coś w gardle, ścisk i nie mogłam...

Kobieta lat 52. Trwa to od miesiąca, początkowe objawy to rozbicie, duszność, kołatanie serca. Po przeprowadzeniu badań krwi i zrobieniu ekg wyniki wyszły dobrze, ale po kilku dniach poczułam jakbym miała coś w gardle, ścisk i nie mogłam przełknąć śliny, picia i jedzenia - postanowiłam przebadać się laryngologiczne, tu też wyszło wszystko dobrze, rtg klatki piersiowej też jest wynikiem dobrym, więc dlatego zastanawiam się czy moje obawy nie są związane z zaburzeniami psychicznymi? Mimo dobrych wyników, dalej mam problemy z przełykaniem, boje się jeść i pić, mam wrażenie, że się uduszę - chciałam się poradzić czy powinnam skorzystać z wizyty u psychiatry? Pozdrawiam i czekam na szybką odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Groźby samobójcze mamy - co robić?

Witam! Dzisiaj dzwoniła do mnie mama, że się powiesi (mama mieszka sama) - bardzo się tego przestraszyłam więc zawiadomiłam policję. Wzięto ją teraz do szpitala psychiatrycznego. Moje pytanie jest takie: czy jeżeli np. mama nie będzie chciała poddać się...

Witam! Dzisiaj dzwoniła do mnie mama, że się powiesi (mama mieszka sama) - bardzo się tego przestraszyłam więc zawiadomiłam policję. Wzięto ją teraz do szpitala psychiatrycznego. Moje pytanie jest takie: czy jeżeli np. mama nie będzie chciała poddać się leczeniu to czy można to zrobić przymusowo? Jaka jest procedura? Czy lekarz może stwierdzić, że to tylko pogróżki nietrzeźwej osoby (mama lubi sobie wypić)? Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź, Liza.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Nagłe ataki lęku i niepokoju - czy to nerwica i depresja?

Mam poważny problem, który za mną idzie całe życie. W młodości byłem bardzo niesamodzielnym i przywiązanym do matki dzieckiem. Teraz (lat 18) odczuwam nagłe uczcie lęku, niepokoju, stresu, niepewności siebie, najczęściej jak idę do sklepu i mam coś sobie kupić...

Mam poważny problem, który za mną idzie całe życie. W młodości byłem bardzo niesamodzielnym i przywiązanym do matki dzieckiem. Teraz (lat 18) odczuwam nagłe uczcie lęku, niepokoju, stresu, niepewności siebie, najczęściej jak idę do sklepu i mam coś sobie kupić zaczynam się bać albo jak siedzę w domu nagle odczuwam niepokój. Mam także silne huśtawki nastroju - czasem, przy lepszym nastroju, przestaję odczuwać te kijowe uczucia wyżej, a czuję się zupełnie inaczej, czuję się pewny siebie, odważny, zabawny pełen entuzjazmu, a to wszystko w krótkim przebiegu czasu. Ten lęk, stres utrudnia mi życie. Tak mam od 3 lat i często trzęsą mi się ręce. Czy to nerwica i depresja lękowo-maniakalna? Z góry dziękuje za Pomoc :)

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Mój partner ma nerwicę - czy konieczna jest ponowna wizyta u specjalisty?

Witam serdecznie, chciałam poprosić o poradę. Otóż, mój partner (25 lat) ma stwierdzoną przez lekarza nerwicę, spowodowaną trudnym dzieciństwem (przemoc w rodzinie, rozwód rodziców). Opowiedział mi o dręczących go objawach, głównie pocenie stóp i rąk, jednak pewnego dnia poważnie...

Witam serdecznie, chciałam poprosić o poradę. Otóż, mój partner (25 lat) ma stwierdzoną przez lekarza nerwicę, spowodowaną trudnym dzieciństwem (przemoc w rodzinie, rozwód rodziców). Opowiedział mi o dręczących go objawach, głównie pocenie stóp i rąk, jednak pewnego dnia poważnie zmartwiło mnie jego zachowanie.   Otóż, po naszej dość poważnej kłótni, dostał ataku paniki, miał trudności ze złapaniem oddechu, cały drżał. Próbowałam go uspokoić i stopniowo zaczął reagować na moje słowa, po około 10 minutach mogliśmy rozmawiać, choć był jeszcze trochę nieobecny. Przyznał, że jak dotąd zdarzyło mu się to zaledwie kilka razy w przeszłości, w wyniku dużego stresu i czasem kończyło się omdleniem. Bardzo mnie to zaniepokoiło. Ogólnie, jest osobą opanowaną, jednak zdarza mu się bardzo emocjonalnie podchodzić do niektórych spraw. Jak mówi - jego głowa jest pełna myśli, ciągle coś analizuje, czasem także zrywa się w nocy ze snu. Lekarz przepisał mu kiedyś łagodne środki uspokajające, które przyjmuje, gdy stres się nasila. I tutaj pojawia się moje pytanie: czy powinnam martwić o jego zdrowie? Czy wskazana jest wizyta u psychologa/ psychiatry? Dodam tylko, że rozmawiałam już o tym z partnerem i absolutnie nie chciał się zgodzić na wizytę u psychologa, twierdząc, że to nic nie da. Z góry bardzo dziękuję za wszelką pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Kolega ma urojenia. Co mu może być?

Mój kolega od kilku miesięcy dziwnie się zachowuje, ma urojenia psychiczne, gdyż sądzi, że go ktoś śledzi oraz że ma podsłuchy w domu. On bardzo wierzy w to, miał nawet myśli samobójcze. Nikomu nie ufa, uważa że jego rodzina również... Mój kolega od kilku miesięcy dziwnie się zachowuje, ma urojenia psychiczne, gdyż sądzi, że go ktoś śledzi oraz że ma podsłuchy w domu. On bardzo wierzy w to, miał nawet myśli samobójcze. Nikomu nie ufa, uważa że jego rodzina również chce jak najgorzej dla niego. Być może to efekt dopalaczy albo narkotyków, bo brał je. Nie zażywał niczego od miesiąca, ale jednak mu dalej to pozostało - jest agresywny i nadpobudliwy, ma koszmary, boi się spać. Co mu może być?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy moje dolegliwości to objaw nerwicy?

Witam. Od trzech miesięcy cierpię na różne dziwne dolegliwości, które wydają mi się wręcz absurdalne. Są to m.in.: kurcze mięśni, drżenie rąk, mrowienie (w szczególności lewej), kłopoty trawienne, kłopoty ze snem, z koncentracją, uczucie wyobcowania oraz "pustki" w...

Witam. Od trzech miesięcy cierpię na różne dziwne dolegliwości, które wydają mi się wręcz absurdalne. Są to m.in.: kurcze mięśni, drżenie rąk, mrowienie (w szczególności lewej), kłopoty trawienne, kłopoty ze snem, z koncentracją, uczucie wyobcowania oraz "pustki" w głowie. Emocjonalnie nie mam żadnych lęków. Jedynie jestem w podłym nastroju i chce mi się częściej płakać niż zwykle (doprowadzają mnie do tego objawy somatyczne). Poprzednio miałem dosyć silne ataki depresji lękowej z przerwami i to na krótko przed wspomnianym objawami. Moje pytania: 1. Czy to objawy nerwicy? Ja skłaniam się, że są to objawy nerwicy wegetatywnej, ale nie potrafię jej powiązać z przyczyną ich powstawania. 2. Moi rodzice uważają, że biorą się one z hipochondrii, albo że są one objawem stresu długotrwałego, z którym nie potrafię sobie poradzić i że jak nie przestanę to dopiero doprowadzą one do nerwicy. Proszę o odpowiedź co to jest i jak można to leczyć, bo moim zdaniem nie można! :( Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy te myśli, które wywołują obrzydzenie, lęk są prawdziwe?

Witam. Piszę ponieważ mam duży problem. Jestem wrażliwym człowiekiem. W dzieciństwie doświadczyłem częstej przemocy fizycznej i psychicznej. Od dawna zatraciłem swoją osobowość, wpadłem w stan depersonalizacji. Przez lata szkolne byłem nieśmiały w kontaktach z rówieśnikami. Starałem się to maskować i... Witam. Piszę ponieważ mam duży problem. Jestem wrażliwym człowiekiem. W dzieciństwie doświadczyłem częstej przemocy fizycznej i psychicznej. Od dawna zatraciłem swoją osobowość, wpadłem w stan depersonalizacji. Przez lata szkolne byłem nieśmiały w kontaktach z rówieśnikami. Starałem się to maskować i udawać zawsze uśmiechniętego. Bardzo bałem się kontaktów z dziewczynami. Panikowałem często. Mój stan z roku na rok się pogarszał. Żyłem w świecie marzeń, fantazji, myśli. Przez lata wiedziałem, że jest ze mną coś nie tak. Byłem jakby oddzielony od swojej świadomości. W lustrze widziałem inną osobę, inny wydawał mi się mój głos. Tak jakbym nie żył a był jedynie biernym uczestnikiem tego co się wokół mnie działo. Na nic nie miałem świadomego wpływu, działałem jak maszyna, bez uczuć bez własnej osoby itp. Bardzo lubię muzykę i przez lata skakałem jak żaba po gatunkach i zastanawiałem się dlaczego w żadnym nie czuję się dobrze, dlaczego ja to nie ja. Pytań było miliony. Ze szkołą miałem tak, że musiałem duuużo poświęcić czasu żeby dostawać te 3, 4, nie mogłem się w ogóle skupić, bo cały czas zamiast robić to co trzeba było to ja fantazjowałem. Lata młodości głównie przesiedziałem w swoim pokoju, leżąc na łóżku i układając sobie życie w głowie lub przy komputerze słuchając muzyki i czytając proste felietony. Nigdy nie wiedziałem dlaczego tak robię, tak jakbym musiał, a nie chciał. Przez lata nawet nieświadomy miałem objawy nerwicy lękowej, która przerodziła się w depresję. Uważałem się za śmiecia. Ostatnie 2 lata to stanie na głowie tylko po to żebym poczuł się sobą, zmieniłem uczesanie, styl ubierania i cały czas powtarzałem sobie co muszę jeszcze zrobić by poczuć się sobą, dlaczego nie mam własnego zdania, dlaczego umawiając się na randkę siedziałem cały dzień i zastanawiałem się co powiedzieć dziewczynie, jakie filmy lubię, jaką muzykę. Nie wiedziałem. Prześladowały mnie koszmarne lęki gdy trzeba było pójść gdzieś do towarzystwa. Ale udawałem, udawałem że wszystko gra gadałem o pierdołach z ludźmi. Dzięki pewnemu zbiegu wydarzeń odzyskałem świadomość na krótki czas. Zdziwiłem się, że coś mi się może podobać, że mogę mieć swoje zdanie, że nie boję się spojrzeć prosto w oczy rozmówcy. Trwało to krótko do ataku na imprezie, gdzie następnego dnia wszystko jak po równi pochyłej wracało do stanu poprzedniego. Kilka dni przeleżenia w łóżku, następne dni to załamanie, że to wszystko jakby mi się śniło, że jak mogłem czuć itd. Teraz minęło 3 tygodnie od tej imprezy i jest jak przed latami tylko gorzej. Bo mam świadomość jakby były we mnie dwie osoby, jedna nieprawdziwa (szorstka, bez uczuć, kontrowersyjna), która jakoś przystosowała się do życia w zakłamaniu druga (wrażliwa na słowa, czująca, myśląca), którą poznałem tylko przez chwilę. Mój świat się zawalił. Kompletnie nie wiem kim jestem teraz. Czy jest możliwość wyjścia na prostą? Do tej osoby prawdziwej? W ogóle to mam teraz tyle niepotrzebnych natrętnych myśli, że świruję już. Czy te myśli, które wywołują obrzydzenie, lęk są prawdziwe? Czy to zwykłe, niegroźne urojenia?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy możliwe, że mam schizofrenię?

Witam, mam 15 lat. Od pewnego czasu nękają mnie poważne wątpliwości co do mojego stanu psychicznego. Ale od początku, opowiem moją historie. Kiedy miałam 12 lat zaczęły się moje problemy z koszmarami nocnymi - na początku okropne obrazy, ostre kolory,...

Witam, mam 15 lat. Od pewnego czasu nękają mnie poważne wątpliwości co do mojego stanu psychicznego. Ale od początku, opowiem moją historie. Kiedy miałam 12 lat zaczęły się moje problemy z koszmarami nocnymi - na początku okropne obrazy, ostre kolory, dziwne śmiechy - ale to tylko we snach. Od 13 roku życia zaczęły się poważniejsze problemy, w nocy koszmary przychodziły na jawie, owady, cienie ludzi (widziałam je, bo w nocy musiałam mieć zaświeconą lampkę ). 2 może 3 razy zdarzyło mi się zobaczyć duże zwierze w moim pokoju. Przełamałam się i powiedziałam o tym mamie, a ona zabrała mnie do psychologa - on zlecił badania (porady neurologów, eeg itp.). Badania wyszły czyste, tzn. prawie bez skaz, a te, które się pokazały to ''normalne w tym wieku''. Psycholog stwierdził ''tylko nerwicę'', jak to podsumowała moja mama. Czułam się sama przed sobą jak oszust (chociaż nie miałam do tego powodów), nie udawałam, ale nikt mi nie wierzy - ''cóż, trudno'' - pomyślałam. Nauczyłam się żyć z tym, nie bałam się tego w takim stopniu jak przedtem, nie mówiłam już nikomu co czułam. Gdy znowu ''to'' do mnie przychodziło mówiłam sobie ''to tylko wyobraźnia, moja chora wyobraźnia''. Zaczęłam (tak mi się wydaje) nad tym panować. ''Coś nie tak, za spokojnie'' - myślałam - ''może pora przyznać się przed sobą, że nic ci nie jest'' - dyskutowałam z myślami. I miałam racje, nie miałam koszmarów, ale przed ponad pół roku lunatykowałam w nocy jakieś 3 razy w tygodniu, ale dowiedziałam się o tym dopiero jak skończyłam nocne wędrówki, bo mama ''nie chciała mnie niepokoić''. To już przeszłość koszmary ustały (te nocne) narodziły się w dzień. To uczucie nierealności, nie wiem czy teraz to fragment snu, czy będę to pamiętać - nie wiem. Czuję jakby nieobecność we własnym ciele, puste gesty, których nie chcę, a robię mnie przerażają. Czytałam o schizofrenii i właśnie o niej jest moje pytanie. Czy w takim wieku jest możliwa? Boję się o siebie. Ostatnim niepokojącym syndromem jest to (sama nie uwierzyłabym sobie), że nie czuję bólu w pewnych miejscach ciała. Czuję ucisk, czuje ''ból'', ale nie jako doznanie negatywne. Proszę o pomoc w rozwiązaniu pytania. Co robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy można mieć parę odmian nerwicy i depresję na raz? Jak z tym walczyć?

Od kilku lat żyję w ogromnym stresie. Strasznie chudłam, nie chciało mi się wychodzić z domu, nie miałam siły na nic. Czułam się odtrącona przez męża.   Zdarzyło mi się, że wylądowałam w szpitalu, bo miałam wszystkie objawy zawalu, a...

Od kilku lat żyję w ogromnym stresie. Strasznie chudłam, nie chciało mi się wychodzić z domu, nie miałam siły na nic. Czułam się odtrącona przez męża.   Zdarzyło mi się, że wylądowałam w szpitalu, bo miałam wszystkie objawy zawalu, a mam dopiero 30 lat. Miałam kłucia, że ciężko mi było oddychać. To trwało przez jakiś czas. Miałam pieczenie w klatce piersiowej, nie mogłam podnieść rak do góry, umyć się oczesać. Wyniki ekg wyszły oki, ale serce bardzo szybko bilo, zawsze ponad 100. Ostatnio mam znów kłucia i ścisk serca, są to takie częste skurcze, jakby ktoś zaciskał pieść i ja poszczał, zaciskał i poszczał. Potrafiłam tydzień nie spać w ogóle, teraz już jest lepiej ze spaniem, ale nie wiem czy to nie zasługa tabletek w większej mierze. Ponadto, jestem strasznie nerwowa, rozdrażniona, nie mam chęci i ochoty na nic, brak motywacji do czegokolwiek. Wszytko robię tak jakby z musu. Zawsze byłam niskociśnieniowcem, a ogromny ból głowy okazał się być przez nadciśnienie 180 na 120 lub 150 na 110. Jestem bardzo szczupła, nawet chuda bym powiedziała. Mój rodzinny mi powiedział, że to nerwica wegetatywna na podłożu stresu. Zdarzyło mi się nie jeść 3 dni i wymiotować lub opychać się jak głupia. Mam dobre wyniki, tzn. morfologia itd., jednak włosy wylatują mi garściami. Mam nawet uczucie na ciele (brzuch, plecy) jakby mnie ktoś papierem ściernym powycierał, ale nie ma żadnych zadrapań. To nie jest bardzo bolące, ale nieprzyjemne, denerwujące. Mija i wraca. Jestem w trakcie rozwodu, walczę z mężem, gdyż sprawa nie jest polubowna - to pewnie jest główna przyczyna, a także lata z nim spędzone. Biorę silne tabletki na uspokojenie i na nadciśnienie. Chcę z tego wyjść, mam dziecko, muszę być silna, a najchętniej nic bym nie robiła. Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to już choroba psychiczna czy jeszcze depresja?

Witam. Na pozór mogłoby się wydawać, że jestem zwykłą studentką, jednak od początku liceum dzieją się ze mną niepokojące rzeczy. Od tamtego momentu przestałam cieszyć się życiem i zaczął się mój wewnętrzny koszmar. Wszystko zaczęło się od momentu kiedy zorientowałam...

Witam. Na pozór mogłoby się wydawać, że jestem zwykłą studentką, jednak od początku liceum dzieją się ze mną niepokojące rzeczy. Od tamtego momentu przestałam cieszyć się życiem i zaczął się mój wewnętrzny koszmar. Wszystko zaczęło się od momentu kiedy zorientowałam się, że wokół mnie nie ma nawet jednej osoby, z która mogłabym szczerze porozmawiać o tym co mnie boli. Każde nawet najmniejsze potknięcie co raz bardziej utwierdzało mnie w przekonaniu, że jestem osobą, która nigdy nie osiągnie żadnego sukcesu. Mimowolnie włączało się we mnie działanie autodestrukcyjne. Co raz bardziej lubiłam przebywać w ciemnych, mrocznych miejscach jednocześnie bardzo bojąc się samotności. Teraz jest jeszcze gorzej. Wszystko co robię nie sprawia mi nawet najmniejszej przyjemności. Stronie od kontaktów towarzyskich, a relacje z ludźmi ograniczam tylko do tych koniecznych. W mojej głowie jest dziwna pustka. Nie mam siły żeby wstać z łóżka i podjąć jakiekolwiek działanie. Potrafię godzinami leżeć i wpatrywać się w sufit. Wtedy całe moje ciało drży i odczuwam chłód mimo że tak naprawdę jest gorąco. Wieczorami wychodzę i idę przed siebie bez celu. Znikam na kilka godzin. Idąc ulicą odczuwam ogromny strach przed ludźmi, których mijam. Co raz częściej myślę o śmierci, ale nie mam realnych myśli samobójczych. Mam za sobą trzy nieudane związki za każdym razem było dokładnie tak samo. Zamykałam się i odpychałam od siebie te osoby. To działo się automatycznie wbrew mojej woli. Wszystko, co dzieje się w moim życiu utwierdza mnie w przekonaniu, że nie osiągnę niczego. Nie widzę mojej przyszłości. Najgorsze jest to, że wbrew sobie na forum publicznym nie wzbudzam żadnych podejrzeń. Wydawać by się mogło, że jestem taka twarda i normalna. Moja cała rodzina taka jest i jest mi bardzo źle z tym, że do nich nie pasuję. Czy to już choroba psychiczna czy jeszcze depresja? Jak mogę sobie pomóc?

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy to napewno nerwica?

Witam, mam na imię Gosia i mam 26 lat, chciałabym się dowiedzieć czy moje objawy to aby na pewno nerwica. Od dłuższego czasu mam dziwne objawy, które nie zawsze się pojawiają, przeważnie łapie mnie "to coś"co jakieś dwa tygodnie,...

Witam, mam na imię Gosia i mam 26 lat, chciałabym się dowiedzieć czy moje objawy to aby na pewno nerwica. Od dłuższego czasu mam dziwne objawy, które nie zawsze się pojawiają, przeważnie łapie mnie "to coś"co jakieś dwa tygodnie, podam przykład: siedzę w domu albo coś robię, np. sprzątam i nagle tracę siłę, zaczynają mi się trząść ręce, oblewa mnie pot robi mi się słabo i wtedy dochodzą bóle głowy, duszności, lekkie bóle nóg no i standardowo klucie w klatce piersiowej:(. Dodam, że często pojawiaj się bóle żołądka i mdłości. Nie wiem czy to może być nerwica, ale ja dodatkowo wmawiam sobie, że to początek jakiejś choroby - wtedy zaczynam brać tabletki, np. przeciwbólowe i wydaje mi się, że to wszystko zaraz minie. Jestem osobą, która bardzo boi się chorób (przeziębienia, grypy itd.). Ja nie potrafię z tym walczyć, boję się już sama wychodzić z domu, bo mam wrażenie, że zaraz zemdleję albo zacznę wymiotować. Do tego wszystkiego mam też bardzo silne pieczenie twarzy - wtedy czuję się jakbym miała ze 40 stopni gorączki. Gdy zaczynam się źle czuć to wtedy albo się kładę na chwilkę, ale przeważnie jest tak, że włączam komputer i szukam czegoś na temat moich objawów i wtedy jest już całkiem źle, bo wydaje mi się, że ja mam te wszystkie objawy i choroby, o których jet napisane w internecie:(, to jest naprawdę meczące. Mam małe dziecko, którym czasami nie jestem w stanie się zająć, bo nagle opadam z sił. Nigdy nie byłam u psychologa ani psychiatry, bo wydawało mi się, że to wszystko kiedyś minie, a to niestety wraca:(. Proszę o odpowiedź, może to mnie uspokoi:) GOSIA

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam wrażenie, jakby ciagle brakowało mi powierza - co się ze mną dzieje?

Witam, mam 24 lata, w 2009 roku urodziłam synka i od tego momentu wszystko się zmieniło - zaczęłam być smutna, nic mi się nie chciało, czułam ogólne przybicie. Nie byłam z tym u lekarza, myślę, że wtedy była to depresja...

Witam, mam 24 lata, w 2009 roku urodziłam synka i od tego momentu wszystko się zmieniło - zaczęłam być smutna, nic mi się nie chciało, czułam ogólne przybicie. Nie byłam z tym u lekarza, myślę, że wtedy była to depresja poporodowa. Po 3miesiącach wszystko jakby powróciło do normy, ale teraz (minęło 15 miesięcy) znowu dzieje się ze mną coś dziwnego - mam wrażenie jakby ciągle brakowało mi powietrza:(. Kiedy uda mi się nabrać głęboki oddech czuję wtedy ulgę, im więcej o tym myślę, tym gorzej się czuję. Co mam robić? Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy można się całkowicie wyleczyć z nerwicy obsesyjno-kopulsyjnej?

Od 5 roku choruję na nerwicę obsesyjno-kopulsyjną i silną depresję. Brałem lek przez 3 miesiące, odstawiłem ze względu na to, że nastąpiła znaczna poprawa, także przez psychoterapię indywidualną, teraz także chodzę na terapię grupową i biorę lek ze względu...

Od 5 roku choruję na nerwicę obsesyjno-kopulsyjną i silną depresję. Brałem lek przez 3 miesiące, odstawiłem ze względu na to, że nastąpiła znaczna poprawa, także przez psychoterapię indywidualną, teraz także chodzę na terapię grupową i biorę lek ze względu na początki schizofrenii, które też miały miejsce ok. 3 miescy temu, przez dopalacze i medytację. Bardzo silne lęki, obawy itp. ustąpiły, lecz jest sprawa, która troszkę nie daje mi funkcjonować: codziennie od 2 miesięcy się bardzo pocę w nocy oraz nie mogę sobie dać rady z dużą ilością snów, przez które się pocę. Nie wiem czy to powody do obaw, czy muszę sobie dać jeszcze czas?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mam zespół nerwicowo-depresyjny

Witam, mam 25 lat , w sierpniu tego roku zaczęła się moja przygoda z tym czymś. Najpierw było ogólnie złe samopoczucie i straszne lęk przed jakąś poważną chorobą, ale badania wykluczyły wszystkie opcje. Jednym słowem jestem zdrowa jak ryba. Zanim...

Witam, mam 25 lat , w sierpniu tego roku zaczęła się moja przygoda z tym czymś. Najpierw było ogólnie złe samopoczucie i straszne lęk przed jakąś poważną chorobą, ale badania wykluczyły wszystkie opcje. Jednym słowem jestem zdrowa jak ryba. Zanim zrobiłam wszystkie wyniki dostałam ze strachu przed chorobą drgawek nerwowych, wtedy w domu byłam sama, tak się wystraszyłam, że teraz to już pewnie umieram, że od razu pojechałam do mamy. Tam się uspokoiłam, a wieczorem z chłopakiem wróciłam do domu. Później te ataki jeszcze kilka razy się powtórzyły w moim domu, może ze 2 razy, i od tamtej pory odczuwam lęk przed domem. Nie chcę do niego wracać. Później zaczęłam bać się swojego ślubu, który już tuż tuż, zaczęłam mieć wątpliwości czy mój narzeczony to ten właściwy, ciągle się bardzo źle czułam psychicznie, miałam wrażenie, że jestem za szkłem, nic mnie nie cieszyło, patrzyłam na swój dom i ciągle źle się czułam. Później jak się trochę poprawiło to ciągle miałam przed oczami te obrazki, które widziałam " tamtymi" oczami, czyli złe skojarzenia z domem. Byłam u specjalisty, który zdiagnozował u mnie zespół nerwicowo-depresyjny. Biorę teraz leki, ale na razie niewiele pomagają, biorę je od 2 tygodni. Ciągle boję się, że jak wrócę do domu to znowu będę się w nim źle czuć. W domu przebywam z narzeczonym i on też kojarzy mi się z tym domem i tym wszystkim. Nie wiem jak mam z tym walczyć. Bardzo go kocham i wiem, że jest dla mnie najważniejszy, ale te wszystkie uczucia są tak silne, że nie wiem co mam robić. Czasami mam przebłyski normalności i wtedy wierzę, że to minie, ale niestety nie długie są te pozytywne przebłyski. To jest jak jakiś krąg. Poza tym ciągle, nawet jak jest już fajnie, to patrzę na narzeczonego i myślę sobie, że teraz jest fajnie, ale zaraz mogę czuć inaczej i ten taki strach przed lękiem powoduje, że ciągle się czuję niepewnie. Nawet jak jest dobrze to myślę zaraz, że możne już go nie kocham, ale nic innego też nie przynosi mi radości, a strata ukochanego byłaby dla mnie czymś okropnym. Chcę po prostu żeby było tak jak dawniej. Czasami on się do mnie przytula, a ja czuję ucisk w żołądku, jakbym miała zaraz pisać jakiś najważniejszy egzamin w życiu, ale to jest bardziej nieprzyjemne uczucie, bo rani przy okazji moje serce. Boję się gdzieś wyjechać, bo jak czułam się najgorzej to pojechaliśmy na wycieczkę i z wyjazdem kojarzy mi się ten okropny stan i nie chcę nigdzie wyjeżdżać. To bez sensu, bo nie mogę normalnie funkcjonować. Proszę o poradę.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Bardzo się boję o bliskie osoby, choć wiem, że to moje wyobrażenia. Jak to zmienić?

Witam. Mam od roku jakieś dziwne lęki, początkowo nie przyjmowałam się tym, ale ostatnio to już masakra, przeszkadza mi to w pracy, w domu. Pracuję w małym sklepie odzieżowym - czasem po prostu muszę wyjść, bo czuję, że nie ma...

Witam. Mam od roku jakieś dziwne lęki, początkowo nie przyjmowałam się tym, ale ostatnio to już masakra, przeszkadza mi to w pracy, w domu. Pracuję w małym sklepie odzieżowym - czasem po prostu muszę wyjść, bo czuję, że nie ma tam powietrza, że nie mogę oddychać itd., wracam do domu, leże w łóżku a tam mam wrażenie, że zaraz jakiś samolot spadanie na mój dom, albo że przez ścianę zaraz przeleci jakaś kula. Będąc u chłopaka myślę, że zaraz sufit się zapadnie. Jak coś ma się stać, ktoś ma gdzieś jechać - też dopisuję sobie scenariusz, bardzo się boję o bliskie osoby, choć wiem, że to moje wyobrażenia. Bardzo mi to przeszkadza, jak przychodzą te myśli próbuję się uspokoić, ale boję się tego. Co ja mam robić?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Fobia, nerwica szkolna - czy powinnam szukać pomocy u lekarza?

Witam, nazywam się Ania i mam 16 lat. Od małego miałam trudności z nauką prostych rzeczy, typu wiązanie sznurówek, pisanie. Potem gdy poszłam do szkoły podstawowej I-III wszystko było w porządku. Nie miałam czerwonych pasków, ale oceny były zadowalające. Jednak...

Witam, nazywam się Ania i mam 16 lat. Od małego miałam trudności z nauką prostych rzeczy, typu wiązanie sznurówek, pisanie. Potem gdy poszłam do szkoły podstawowej I-III wszystko było w porządku. Nie miałam czerwonych pasków, ale oceny były zadowalające. Jednak gdy przeszłam do klas IV-VI zaczęły się moje problemy z matematyką. Miałam coraz gorsze oceny, ale mimo to przechodziłam z klasy do klasy. Od 5 klasy do dnia dzisiejszego mam korepetytora z matematyki. Potem zaczęło się gimnazjum. Doszły jeszcze 2 przedmioty ścisłe, czyli fizyka i chemia. Nie dawałam sobie rady, ale ostatecznie udało mi się wyciągnąć na pozytywne, na koniec każdego roku szkolnego. Podejrzewam że moje problemy ze sobą, zaczęły się właśnie tam. Ogrom nauki zaczął mnie przytłaczać, nie wspominając o matematyce. Miałam takie szczęście, że wychowawczyni, która uczyła mnie tego przedmiotu wiedziała, że się staram. W wakacje z klasy 3 gimn. na 1 liceum zrobiłam badania na dysleksję, by przedłużyć orzeczenie. Wyszło, że mam dyskalkulię, problemy z nauką przedmiotów ścisłych. Ja już wiedziałam o tym nieco wcześniej, ale cieszyłam się, że mam to na papierze. Ogólnie jestem osobą bardzo wrażliwą, z niską samooceną. Mój psycholog, z którym jestem w bardzo dobrym kontakcie powiedział mi, że to mogła by być nerwica szkolna. Wymienił mi wszystkie jej objawy i prawie wszystkie zgadzały się z moimi. Czuję, że nie daję już rady. Dziwię się czemu przyjęli mnie do liceum z takimi ocenami. Boję się, że nie zdam do drugiej klasy, a tego bym już nie zniosła. Staram się jak mogę, szukam pomocy u rówieśników, nauczycieli, ale zawsze na kartkówkach czy pracach klasowych dostaję złe oceny. Myślę przyszłościowo i obawiam się, że nie napiszę matury z matematyki i później będę miała problemy ze znalezieniem pracy. Czy powinnam szukać pomocy u jakiegoś lekarza, czy udać się po prostu do psychologa? Proszę o radę, to dla mnie bardzo ważne.

odpowiada 2 ekspertów:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek
mgr Katarzyna Wozinska
mgr Katarzyna Wozinska
Patronaty