Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Jak duży wpływ na funkcje seksualne i umiejętność zakochiwania się mózgu mają leki z grupy SSRI?

  Mam 27 lat, jestem kobietą. Mam takie pytanie: Jak duży wpływ na funkcje seksualne i umiejętność zakochiwania się mózgu mają leki z grupy SSRI przyjmowane w najmniejszej dawce od ponad roku? Dziękuję za odpowiedź.
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Mój chłopak ma chorobę urojeniową. Jak mam się zachować?

Mój chłopak ma 25 lat od około 5 lat czuje się źle psychicznie, gdyż uważa, że jest śledzony i że ma podsłuchy w telefonie, że cały czas za nim jeżdżą. Leczy się psychicznie, gdyż stwierdzono u niego chorobę urojeniową, jednakże... Mój chłopak ma 25 lat od około 5 lat czuje się źle psychicznie, gdyż uważa, że jest śledzony i że ma podsłuchy w telefonie, że cały czas za nim jeżdżą. Leczy się psychicznie, gdyż stwierdzono u niego chorobę urojeniową, jednakże nie jest to schizofrenia. Niekiedy uważa, że jest chory, ale ogólnie twierdzi, że nic mu się nie wydaje, że naprawdę za nim jeżdżą, tylko nikt mu w to nie wierzy. Nie jest w stanie pójść do stałej pracy, ostatnio wytrzymał 2 m-ce. Jak ja, jako jego dziewczyna, mam się zachować w tej sytuacji? Czy jest możliwa jakaś inna diagnoza i leczenie?
odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy to może być nerwica, czy też inne zaburzenia?

Witam, Mój 3-letni synek rozwijał się bardzo dobrze, tak przynajmniej nam się wydawało. Był bardzo pogodnym dzieckiem, chętnie nawiązującym kontakty z innymi. Uważaliśmy, że rozumie sporo, co się do niego mówi i co się dzieje, choć nie lubił słuchać się,...

Witam, Mój 3-letni synek rozwijał się bardzo dobrze, tak przynajmniej nam się wydawało. Był bardzo pogodnym dzieckiem, chętnie nawiązującym kontakty z innymi. Uważaliśmy, że rozumie sporo, co się do niego mówi i co się dzieje, choć nie lubił słuchać się, kiedy mówiliśmy: nie. Od roku chodzi do przedszkola obcojęzycznego (mieszkamy za granicą) - czasami chętnie (bardzo pragnie towarzystwa dzieci), czasami nie. Nasz młodszy syn dużo choruje, więc często bywamy w szpitalu. Rozumiem, że sytuacja jest bardzo skomplikowana, ale niepokoi mnie fakt, że odkąd zaczął się jego kontakt z językiem obcym, nastąpiło również zahamowanie jego mowy w języku ojczystym, ale co gorsza wydaje się, że ze zrozumieniem też jest dużo gorzej. Synek ma problemy z odpowiedzią na pytania typu: dlaczego?, co robiłeś dzisiaj w przedszkolu? Czasem mam wrażenie, że nie rozumie sytuacji: "ponieważ..., stało się tak i tak". Bardzo nas to martwi, bo wcześniej synek wydawał się być bardzo bystrym, pewnym siebie i pogodnym dzieckiem. Synek interesuje się wieloma rzeczami, dużo wie i jest ciekawy świata. Umie też skoncentrować się na czynności, czy słuchać np. półgodzinnego czytania. Mimo to łatwo jest rozproszyć jego uwagę. Potrafi bawić się w zabawy na niby i nie lubi zabaw grupowych, ponadto lepiej czuje się w małych grupach - w dużych izoluje się i bawi gdzieś na uboczu. Wiemy od wychowawczyń, ze synek wydaje się być często "we własnym świecie", wiemy, że teraz rozumie już polecenia w języku obcym, aczkolwiek wykonuje je wtedy, kiedy ma na to ochotę, często bywa oporny w wykonywaniu poleceń i mówi: "nie", "nie chcę". Dodam, że zauważyliśmy, iż syn zrobił się nerwowy. Jak wraca do domu, to czasem jest wszystko ok, ale jeśli coś przykrego wydarzy się w przedszkolu, to jest bardzo pobudzony ruchowo i emocjonalnie, no i czasami agresywny(w przedszkolu też). Już jako niemowlę bardzo mało płakał i nie przejmował się wieloma niedogodnościami. Teraz jest bardzo wrażliwy, płaczliwy, bez poczucia pewności siebie. Czasami budzi się w nocy, leży i rozmyśla. Zauważyłam też, że czasami nie może powstrzymać się od zdrapywania strupków (kiedyś miał wypryski alergiczne i ich nie drapał, dziś wystarczy drobna ranka), czy wiercenia w nosie. Wiemy, że w przedszkolu nie jest mu łatwo, różnice kulturowe też są spore, ale mimo to miałam nadzieję, ze synek będzie sobie lepiej radził. Tymczasem widzę, często, że kontakty społeczne nie idą mu zbytnio, choć wiem i widzę, że bardzo ich pragnie. Nie wiem, czy to tylko bariera językowa, czy też synek ma jakiś problem. Często reaguje niewłaściwie, ponieważ nie rozumie sytuacji lub nie odczytuje właściwie intencji. Dodam, że synek wiele razy był odrzucany z zabawy przez dzieci i mocno to przeżywał oraz, że potrafi przestrzegać granic, o ile są one jasno wytłumaczone. Nie potrafi walczyć o swoje, tylko szybko się wycofuje. Język obcy też mu jeszcze nie wychodzi, jak tylko chce coś powiedzieć, to jest tak mocno spięty, że wszystko co mówi traci sens. Podobnie jest z językiem polskim, choć mimo wszystko znacznie lepiej. Czasem buduje pełne pięciowyrazowe zdania, opowiada historie, a czasem mówi chaotycznie i niewyraźnie. Rozumie wiele rzeczy bardzo dosłownie. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tym co się dzieje. Wydaje nam się, że to nerwica lub jakieś tendencja autystyczne, ale oczywiście nie jesteśmy pewni i nie rozumiemy dlaczego te dziwne zachowania czy problemy komunikacyjne są okresowe - raz jest lepiej, raz gorzej. Nie wiemy jak pomóc synowi, staramy się, aby w domu była dobra, spokojna atmosfera. Chcemy poświęcać mu dużo czasu i - na ile to możliwe - być konsekwentni, ale nie wydaje się, że to za mało. Dodam tylko, że jak byliśmy wspólnie na wakacjach, to synek był bardzo pogodny, spokojny, pięknie rozmawiał z nami, nie wybuchał i nie był chętny wracać do przedszkola. Po kilku tygodniach pobytu w przedszkolu jego zachowanie znowu się pogorszyło. Chciałabym zapytać co Państwo sądzą o tych zachowaniach i czy jest szansa, by to się polepszyło? Czy opisane zachowania - szczególnie trudności komunikacyjne - mogą mieścić się w normalnym rozwoju 3-latka?

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Jak poradzić sobie z nerwicą?

Witam jestem w związku z osobą, na której mi bardzo zależy, lecz pojawił się problem z jej zaburzeniem osobowości. Na początku niczego nie zauważałem, dziwiły mnie niekiedy jej dziwne zachowania - potrafiła w ciągu 5 min z stanu wielkiej miłości...

Witam jestem w związku z osobą, na której mi bardzo zależy, lecz pojawił się problem z jej zaburzeniem osobowości. Na początku niczego nie zauważałem, dziwiły mnie niekiedy jej dziwne zachowania - potrafiła w ciągu 5 min z stanu wielkiej miłości przejść w stan wręcz nienawiści i izolowała się, nie odbierała telefonu, wymyślała milion powodów, dlaczego nie pasujemy do siebie, powodów, którymi zawsze były jakieś drobiazgi, typu, że jej zwróciłem uwagę na to, żeby psa zapięła na smycz itp. Musiał minąć czas, bo jak jej ten dziwny stan przechodził to wracała z powrotem do siebie - znowu była kochająca, wierząca, mająca siłę, mówiła mi wtedy, że mnie kocha i żebym nie zwracał uwagi na to, co mówi do mnie jak wpada w taki stan, a ja wedle jej skazówek zawsze starałem się jej pomóc i być najbardziej wyrozumiały. Tłumaczyła to swoim poprzednim związkiem mówiąc, że ją partner zdradzał, oszukiwał itp., a teraz gdy czuje, że coraz bardziej kocha to się wycofuje i dlatego tak jest. Zaczęły jej się rodzic nowe problemy - dom, szkoła, rówieśnicy - przestała odczuwać potrzebę spotykania się. Gdy się tylko widzieliśmy opowiadała mi o swoich problemach z przeszłości jak i bieżących typu, że miała nadwagę przez zaniedbanie mamy, ponieważ nie miała wielkich debiutów kulinarnych i wszystko lubiła na tłusto, że jej ubliżano z tego powodu w domu tak i w szkole, przez co popadła w bulimię, która traw do dziś, o czym się dowiedziałem też niedawno. Zadzwoniła pewnego dnia i powiedziała, że musimy porozmawiać i oznajmiła mi to, mówiła mi też o swoich nerwach, że ma tak, że podczas rozmowy jak ja coś zdenerwuje to nie jest w stanie jej dokończyć wszystko jest wtedy na „nie” - widziałem, że ten stan się nie zmienia. W domu ciągle miała problem, bo rodzice próbują za wszelka cenę ustawić jej życie, nakładające nowe obowiązki. Nawet w młodszych latach zrzucili na nią obowiązek wychowania siostry, nie mogła mieć swojego życia, ponieważ zawsze musiała mieć siostrę obok siebie, a gdy tylko ona coś źle zrobiła - jej się za to obrywało, bo to ona była starsza. Pewnego dnia, ni stad ni zowąd sytuacja znowu się pojawia - nie mogłem się spotkać, bo miałem więcej pracy, a po 10 min. nie odbierała tel, napisała później, że nie pasujemy do siebie, że nie chce być ze mną itp. i że ona wyjeżdża do pracy. Po czasie udało mi się z nią nawiązać rozmowę, a potem spotkać - zaczęła mi płakać w ramionach, mówić, że mnie kocha i nie chce mnie stracić, ale w domu ja wszystko drażni i ona musi wyjechać, odreagować. Ja oczywiście się zgodziłem i pojechała 2 miesiące - kontakt super itp., następne 2 znowu to samo. Po powrocie nawiązaliśmy znowu rozmowę i tak do dziś dnia raz w tą, raz w tą - co ja mogę na to poradzić? Wiem, że Ola nie jest złą osobą, tylko że ma problem i nie potrafi sobie z nim poradzić. Niedawno nawet mi sama wspominała, że musi iść do psychiatry, mówiła mi też, że niekiedy ma tak, że coś z nerwów rozwali w domu. Wie, że ma zaburzenie, ale nie wie co ma robić, boi się o tym mówić, tym bardziej robić coś co ktoś powie. Już wielki miałem problem namówić ja na lek uspakajający. Chcę jej pomóc. Jak z nią rozmawiać, postępować? Pomóżcie mi, proszę.

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Przewlekły ból mięśni, pleców i szyi - co to jest i dlaczego tak boli?

Od trzech lat cierpię na przewlekły ból pleców, zaczęło się od zwykłego lumbago w szyi, miałam robione rtg i nic nie wykazało, potem ból rozlał się na resztę pleców, bardziej po lewej stronie - miałam masaże, środki antydepresyjne... Od trzech lat cierpię na przewlekły ból pleców, zaczęło się od zwykłego lumbago w szyi, miałam robione rtg i nic nie wykazało, potem ból rozlał się na resztę pleców, bardziej po lewej stronie - miałam masaże, środki antydepresyjne nie pomagają, a ja codziennie budzę się z bólem i uczuciem sztywności, ten ból nie pojawia się nagle tylko trwa nieprzerwanie, a w szyi dodatkowo uczucie ciężaru napiętej skóry, okropne uczucie, strzelają mi wszystkie kości w kręgosłupie. Mam 39 lat, a czuję się na 100 lat. Miałam 2 psychoterapie grupowe i rok indywidualną i zero poprawy - moja psychiatra nie widzi u mnie depresji, choć miewam epizody depresyjne, a ostatnio coraz częściej. Neurolog po popukaniu mnie młoteczkiem stwierdził, że to nerwica, ale czy to normalne żeby tyle lat bolało? Nie potrafię podjąć pracy, bo nie podołam, zawsze lubiłam pracować, a ten ból mi nie pozwala. Teraz doszedł lęk, że nie ma dla mnie nadziei, i że każdy kolejny dzień to męka. Proszę o pomoc
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Mam znowu nawrót depresji i fobii szkolnej. Co mogłabym zrobić, żeby poprawić swoją sytuację?

Witam. Mam 16 lat i od 3 lat leczę się na fobię szkolną, społeczną i depresję. Co roku zdawanie klasy to dla mnie mordęga, a teraz jeszcze chodzę do liceum i już zupełnie nie mogę sobie poradzić. Mam znowu...

Witam. Mam 16 lat i od 3 lat leczę się na fobię szkolną, społeczną i depresję. Co roku zdawanie klasy to dla mnie mordęga, a teraz jeszcze chodzę do liceum i już zupełnie nie mogę sobie poradzić. Mam znowu nawrót depresji i fobii, dostałam papiery od psychiatry o nauczanie indywidualne, lecz moja mama twierdzi, że w moim przypadku mogą mi tego nie przyznać, a w dodatku nie wiem co to będzie, bo chodzę do prywatnej szkoły i mogą się nie zgodzić... Nie bardzo wiem co z tym fantem zrobić, bo w szkole i tak już mają mnie dość, więc mogą powiedzieć NIE. A ja już mam dość, jestem tym wszystkim zmęczona. Jak Pani myśli, co mogłabym zrobić? Pozdrawiam

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Czy to może być nerwica? Czy objawy są niebezpieczne, a badania wystarczające?

Witam, mam 22 lata i od pewnego czasu ogromne problemy z samym sobą. Trzy tygodnie temu zdarzyło mi się zażyć kokainę (pierwszy raz). Następnego dnia po zażyciu miałem wysokie ciśnienie, czułem ciarki na całym ciele, pojechałem do...

Witam, mam 22 lata i od pewnego czasu ogromne problemy z samym sobą. Trzy tygodnie temu zdarzyło mi się zażyć kokainę (pierwszy raz). Następnego dnia po zażyciu miałem wysokie ciśnienie, czułem ciarki na całym ciele, pojechałem do szpitala. W szpitalu dali mi dwie tabletki na uspokojenie i wysłali do domu. Przetrzymałem kilka dni, aż zdarzyły mi się zawroty głowy. Pojechałem na ostry dyżur, powiedziałem lekarzowi całą prawdę, zrobił badania krwi, dał dwie kroplówki i wypuścił mnie do domu. Następnego dnia byłem u lekarza pierwszego kontaktu, miałem nadal wysokie ciśnienie, zlecił badani krwi i moczu. Do badań wszystko było dobrze, miałem wysokie ciśnienie, ale mogłem normalnie funkcjonować. W dniu odbioru badań dostałem ataku, ból i zawroty głowy, ciśnienie 170/90 i straszne samopoczucie. Lekarz powiedział, że badania wyszły wzorcowo, zalecił mi mierzenie ciśnienia przez tydzień i powrót z wynikami. Przez kolejne dni ciśnienie nie dawało mi żyć. Rano w normie 130/80, następnie koło południa 150/85, a wieczorem 170/90, puls od 47 do 85, zmienny, z reguły dobry. W nocy zasypianie trwa koło 2-3 godzin, czasem budzę się zdrętwiały, wszystkiemu towarzyszy senność w ciągu dnia, i ciągła suchość w ustach. Dodam, że jestem zapisany na wizytę do terapeuty i psychiatry. Czy to może być nerwica - jeśli nie, to co to może być? Czy objawy są niebezpieczne? Czy badania, które przebyłem są wystarczające?

odpowiada 1 ekspert:
 Joanna Moczulska-Rogowska
Joanna Moczulska-Rogowska

Nie wiem co to jest, może jakaś nerwica?

Mam 20 lat, wyniki mam wszystkie dobre, ale cały czas mi jest słabo, już od 3 tygodni nie wiem co się dzieje ze mną, nie mam siły na nic, nie wiem jak sobie z tym radzić. Lekarze rozkładają ręce, a...

Mam 20 lat, wyniki mam wszystkie dobre, ale cały czas mi jest słabo, już od 3 tygodni nie wiem co się dzieje ze mną, nie mam siły na nic, nie wiem jak sobie z tym radzić. Lekarze rozkładają ręce, a ja się martwię. Co mi jest? Pomocy, może jakieś leki na nerwicę brać? Już nie wiem od czego to jest.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Potrzebuję pomocy specjalisty, bo jak mam sama walczyć z całym światem?

Witam, dziękuję bardzo za odpowiedź, ale mam jeszcze jedno pytanie: czy to, że cały czas mi się wydaje, że gdzieś wychodzę w nocy mimo tego, że kładę się spać to może być realne, czy to tylko moje urojenia? Bardzo...

Witam, dziękuję bardzo za odpowiedź, ale mam jeszcze jedno pytanie: czy to, że cały czas mi się wydaje, że gdzieś wychodzę w nocy mimo tego, że kładę się spać to może być realne, czy to tylko moje urojenia? Bardzo proszę o pomoc specjalisty, z góry dziękuję - nie daje sobie już rady ze swoim życiem.Bardzo bym chciała zacząć na nowo, ale tak ciężko jest się podnieść gdy człowiek upada… Nie mam już siły, chciałabym ze sobą skończyć - tak chyba byłoby najlepiej, bo nie mam siły walczyć, jeżeli cały świat jest przeciwko mnie… Proszę o pomoc

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Nie widzę sensu życia, jestem ciągle spięty, nie znam się na żartach, boję się jutra - co mi jest?

Mam 35 lat. Żonaty, dwoje dzieci. Mam ciągle problemy z ludźmi, bo jestem inny jak większość. Nienawidzę siebie z tego powodu. Odczuwam ciągle jakiś ból, niepokój, zrażam ludzi do siebie, w grupie jestem zawsze na boku. Nie potrafię z tego...

Mam 35 lat. Żonaty, dwoje dzieci. Mam ciągle problemy z ludźmi, bo jestem inny jak większość. Nienawidzę siebie z tego powodu. Odczuwam ciągle jakiś ból, niepokój, zrażam ludzi do siebie, w grupie jestem zawsze na boku. Nie potrafię z tego powodu zagrzać miejsca w żadnej pracy. Piję aby to znieczulić, ale wtedy jest jeszcze gorzej, bo zdarza mi się komuś naubliżać. A potem jest mi głupio i wstyd i mam strasznego doła przez ładnych parę dni. Dużo myślę, ale po prostu nie mogę inaczej, tak mam. Żona twierdzi, że jestem obciążony genetycznie po matce, która ma prawdopodobnie schizofrenię. Żona nie lubi ze mną rozmawiać i chętnie odeszłaby ode mnie, powtarza to ciągle. Siedzi we mnie jakaś nienawiść, coś złego, męczy mnie każdy dzień. Nie mam przyjaciół, rodzina mojej żony trzyma do mnie dystans, ciągle mam wyrzuty sumienia z jakiegoś powodu. Nieraz mam wrażenie, że wszyscy mi chcą na złe. Nie interesuje mnie telewizja, nic… Nie widzę sensu życia, jestem ciągle spięty. Nie znam się na żartach, boję się jutra. Tak mam już z kilkanaście lat.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Arleta Balcerek
Mgr Arleta Balcerek

Czy mam szansę na normalne życie?

Witam, sama nie wiem od czego zacząć. Mam 20 lat i powoli tracę chęci do życia. Zacznę od początku. W podstawówce nie miałam dobrych kontaktów z rówieśnikami, byłam szykanowana, poniżana, traktowana jak czarna owca, po części ze względu na...

Witam, sama nie wiem od czego zacząć. Mam 20 lat i powoli tracę chęci do życia. Zacznę od początku. W podstawówce nie miałam dobrych kontaktów z rówieśnikami, byłam szykanowana, poniżana, traktowana jak czarna owca, po części ze względu na odmienną wiarę jednego z rodziców, po części również z powodu dość specyficznego charakteru, jaki już w tak młodym wieku sprawiał mi trudności. Jestem uparta, nie lubię, gdy ktoś próbuje mną rządzić, potrafię czasem być bezczelna gdy bronie swoich racji. Pod koniec podstawówki jedna z moich "koleżanek" usiłowała mnie utopić na publicznym basenie, skończyło się to wyciszoną sprawą w sądzie (ach, te znajomości…). W gimnazjum było tak samo, choć w wieku 14 lat zaczęłam dostrzegać pozytywy w swoim wyglądzie i je wykorzystywać, nabrałam trochę pewności siebie, a raczej ubrałam taką maskę, bo każde słowo krytyki wciąż sprawiało mi wielką przykrość. Liceum przebolałam na masce pewnej siebie i przebojowej dziewczyny. Związałam się z moim obecnym partnerem, wcześniej miałam jeden nieudany, dość poważny związek, który bardzo naruszył moją pewność siebie (ponownie). Obecnie staram się jakoś funkcjonować, ale każda sytuacja stresowa doprowadza mnie do ostrego załamania, zwykła kłótnia sprawia, że wątpię w każde swoje słowo, mój związek wydaje mi się bardzo nieudany, choć mój partner nie widzi w nim żadnych problemów. Obecnie nie uczę się ani nie pracuję. Choć szukam pracy jednak znalezienie jej jest ciężkie. Zajmuje się domem i staram się wywiązywać z tego obowiązku jak najlepiej, ale mój partner uważa, że zajmowanie się domem ( powierzchnia ok. 120 m) to żadna praca i nie uważa jej za męczącą, przez co nie rozumie dlaczego wieczorem chcę iść spać w tych godzinach co on. Wszystkim bardzo się przejmuję, każde złe słowo biorę bardzo do siebie, nie umiem zdystansować się w sytuacjach, w których powinnam machnąć ręką. Chciałabym pójść do pracy, każdy pieniądz się liczy, ale świadomość tego, że po po pracy czeka mnie pełen zestaw obowiązków domowych (partner uważa, że 8 h pracy nie jest męczące, więc mogę sama zajmować się domem i psem, sam pracuje na budowie) skutecznie mnie zniechęca. Pojawia się poczucie winy, ja nie pracuję, nie zarabiam i narzekam, że mi ciężko w domu, a mój partner pracuje ciężko. Nie wiem, czy to ja wyolbrzymiam swoje problemy, czy też mój partner nie jest wyrozumiały. Odsunęłam się od przyjaciół, nie potrafię znaleźć wspólnego języka z rówieśnikami, poza tym po prostu nie mam ochoty na spotkania, najchętniej zakopałabym się pod kołdrę i nie wychodziła dopóki wszystkie problemy nie minął. Cały czas chce mi się spać, jestem apatyczna... Wszystko to składa się na bardzo podłe samopoczucie, multum chorób fizycznych, osłabienie, obniżenie odporności... nie potrafię sobie z tym poradzić, a ze strony partnera nie mam żadnego wsparcia, on nie rozumie, że nie ze wszystkim można sobie poradzić ot tak. Proszę o pomoc, o jakąś wskazówkę co zrobić, gdzie się udać, cokolwiek, bo naprawdę tracę wiarę w to, że mam jakiekolwiek szanse na normalne funkcjonowanie…

odpowiada 2 ekspertów:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka
Mgr Magdalena Hanna Nagrodzka

Chyba mam depresję. Co mam zrobić, żeby zacząć myśleć pozytywnie?

Mam 20 lat wydaje mi się, że mam depresję i bardzo niską samoocenę - mam nadwagę już od kilku lat, chcę schudnąć, ale nie mam tak silnej woli żeby to zrobić od początku do końca, moja mama czasami mi...

Mam 20 lat wydaje mi się, że mam depresję i bardzo niską samoocenę - mam nadwagę już od kilku lat, chcę schudnąć, ale nie mam tak silnej woli żeby to zrobić od początku do końca, moja mama czasami mi dokucza, że jestem taka gruba jest mi na prawdę przykro z tego powodu. Mam tylko kilka koleżanek, które przychodzą do mnie, bo ja naprawdę rzadko wychodzę z domu, bo się po prosu wstydzę i boje, że ktoś będzie się ze mnie śmiał. Jak już muszę wyjść do sklepu to staram się jak jest już ciemno to nie będzie mnie tak widać. Nie dbam o siebie tak jak powinnam - nie chce mi się malować, czesać włosów, bo wydaje mi się, że i tak to nic nie pomoże, wiec nakładam spodnie i jakąś starą bluzę... Nie miałam jeszcze nigdy takiego prawdziwego chłopaka (kilku dyskotekowych kolesi miałam, ale nic poważniejszego nie było). Często płaczę jak jestem sama w domu wydaje mi się, że nic nie potrafię, nie chce mi się nawet pozmywać naczyń... Bardzo długo śpię, czasami nawet do 15, bo wydaje mi się, że nie ma sensu wstawać z łóżka - bardzo was proszę, co mam zrobić żeby zacząć myśleć pozytywnie? Bardzo chcę się zmienić.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Dlaczego ciągle atakuje mnie paniczny lęk? Co mi jest?

Witam. Mam 21 lat. Jestem po dwóch próbach podjęcia studiów, które kończyły się niepowodzeniem z powodu dziwnych objawów. Za pierwszym razem trafiłam do szpitala i stwierdzono u mnie zaburzenia osobowości typu Borderline. Od jakiegoś miesiąca mam dziwne objawy. Pojawiły...

Witam. Mam 21 lat. Jestem po dwóch próbach podjęcia studiów, które kończyły się niepowodzeniem z powodu dziwnych objawów. Za pierwszym razem trafiłam do szpitala i stwierdzono u mnie zaburzenia osobowości typu Borderline. Od jakiegoś miesiąca mam dziwne objawy. Pojawiły się one z dnia na dzień, co skutkowało przerwaniem studiów. Strasznie denerwuje się każdym wyjściem z domu. Jedynie w domu czuję się bezpiecznie, oraz dziwne, np. u lekarza też nie czuję się najgorzej, ale objawy są lecz mniej nasilone. Objawia się to tak: gdy mam zamiar wyjść z domu zaczynam się bardzo pocić, szybko bije mi serce. Gdy już wyjdę mam objawy typowe dla osoby która miałaby zaraz zemdleć. Nawet wizyta u babci mnie tak nastraja. Gdy już siedzę w jakimś miejscu gdzie jest dużo ludzi czuję się bardzo źle. Tętno zbliża się do 150, normalnie mam około 120 przez ostatni miesiąc (nawet w domu). Strasznie się wtedy denerwuję, staję się agresywna. Ratuje mnie wtedy tylko bardzo szybki powrót do domu, i wtedy objawy po około godzinie mijają. Już dzień przed jakimś planowanym wyjściem pojawiają się te objawy, i z każdą godziną narastają. Nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Każde nawet głupie wyjście do sklepu po bułki tak się kończy. Więc od jakiegoś tygodnia zaprzestałam wychodzenia z domu, gdyż boję się, że w mieście może mi się coś stać. Zażywam leki uspakajające, ale nie czuję zbytniej różnicy nawet jeśli go biorę. Co to może być? Kiedyś w przeszłości zdarzało mi się podobnie, lecz dużo mniej nasilone były te objawy (wtedy stwierdził psychiatra fobię szkolną, gdyż te objawy pojawiały się przed wejściem i podczas pobytu w szkole). Pomóżcie. Bo zaczyna mnie do coraz bardziej dobijać. Mam za sobą 2 nieudane próby samobójcze, lecz z innych powodów. A teraz po prostu z dnia na dzień czuję się coraz gorzej, chciałabym uczestniczyć w normalnym życiu społecznym, a życie mi to uniemożliwia.

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Wmawiam sobie, że umieram, że zaraz dostanę zawału i umrę - to nerwica czy depresja?

Witam, chciałam zapytać o to, czy komuś również dolega to, co mi. Otóż od kilku tygodni dostaje napadu lęku o życie, mam zimne ręce i stopy, serce bije strasznie szybko i mam podwyższone ciśnienie, trzęsę się i napada mnie...

Witam, chciałam zapytać o to, czy komuś również dolega to, co mi. Otóż od kilku tygodni dostaje napadu lęku o życie, mam zimne ręce i stopy, serce bije strasznie szybko i mam podwyższone ciśnienie, trzęsę się i napada mnie "fala strachu" przez co doprowadza mnie to do obłędu. Wmawiam sobie, że umieram, że zaraz dostanę zawału i umrę i nikt mi nie pomoże, że czeka mnie nieuchronna śmierć (nawet pisząc to teraz zaczynam czuć się niepewnie), nie wiem co mam robić. Kilka miesięcy temu straciłam kogoś bardzo ważnego w swoim życiu, zaczęłam brać tabletki na imprezach, po jakimś czasie postanowiłam wziąć całą paczkę i dostałam ataku paniki, myślałam, że serce mi stanie, dostałam w szpitalu kroplówkę i było w porządku. Od tamtego incydentu nie brałam niczego, tylko trochę popijałam alkoholu w weekendy. Teraz boje się nawet dotknąć piwa, bo boje się, że to mnie zabije. Nie jestem już taka jak kiedyś, mam dziwne myśli, ciągle czuję się jakbym "nie była w sobie", boję się panicznie śmierci, że będzie bolało, że będę świadoma wszystkiego i nie dopuszczam myśli, choć wiem o tym, że od tak nie ma się zawału. To straszne uczucie, nie wiem co mam robić. Boję się, że dostane tego ataku przy ludziach, że coś sobie ubzduram, że coś mi się naprawdę stanie. Panikuję na myśl o tym, że niedługo oszaleję, że w końcu moje zmęczone serce stanie i umrę. Naprawdę nie wiem co mi jest ;(

odpowiada 1 ekspert:
 Magdalena Pikulska
Magdalena Pikulska

Ból w klatce piersiowej i plecach - co to może być i gdzie się z tym zgłosić?

Jestem mężczyzną. Mam 18 lat. Kiedy biorę głęboki wdech pojawia się ból w klatce piersiowej i plecach? Czym jest to spowodowane? Czy powinienem odwiedzić lekarza? Jeżeli tak to jakiego?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mama ma jakieś urojenia przesladowcze? Jak jej pomóc?

Drodzy Państwo, Od pewnego czasu wraz z rodzeństwem obserwujemy naszą mamę, u której dostrzegamy dosyć dziwne objawy, które nas bardzo niepokoi. Mam nadzieje ze będziecie w stanie mi pomoc w rozpoznaniu i przeanalizowaniu tego przypadku. Mama od jakiegoś czasu czuje...

Drodzy Państwo, Od pewnego czasu wraz z rodzeństwem obserwujemy naszą mamę, u której dostrzegamy dosyć dziwne objawy, które nas bardzo niepokoi. Mam nadzieje ze będziecie w stanie mi pomoc w rozpoznaniu i przeanalizowaniu tego przypadku. Mama od jakiegoś czasu czuje się prześladowana. Mieszka za granica i pracuje tymczasowo jako pomoc domowa u różnych rodzin. Około 2 lata temu, kiedy jej podejrzenia się zaczęły, twierdzi że widziała mężczyznę, który uciekał i patrzył się na nią patrzącą przez okno mieszkania, w którym wtedy pracowała. Twierdzi, ze to był złodziej, o od tamtej pory jest prześladowana. Jej pracodawcy są niby też "w to wszystko zamieszani". Chociaż nie mieszkamy z nią, trudno nam uwierzyć w jej "urojenia", że tu podsłuchy, tu kamery, a nawet i chipy w jej torebce itp. Obce rzeczy w jej mieszkaniu (pety papierosów, których ona nie pali) itp. Gasi światło gdy się kąpie albo korzysta z toalety. Mama ma dosyć ograniczone kontakty towarzyskie. Dużo pracuje, prowadzi skromne życie, bez telewizora, a nawet i radia. Dzwonimy często do niej, chociaż są to dosyć krótkie rozmowy a i na poważne dyskusje trudno sobie pozwolić też przez "podsłuchy". Ostatnio, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, pokazała, mi karteczki włożone do jej torebki, na których było napisane "Nie oszukuj swojej rodziny" (a w tym jedno słowo w obcym języku, którego ona twierdzi, że w ogóle nie znała). Bardzo mnie to wystraszyło, a i sama bardzo się zdziwiłam skąd mogły się one tam znaleźć. Jestem bardzo niespokojna o nią. A co więcej, miewam sny z moim zmarłym parę miesięcy temu tata, który namacalnie daje mi znaki żeby się tą sprawa zająć... Przed jego śmiercią objawy były już nasilone, czym sama dzieliła się z nim... Dodam, że zawsze towarzyszył jej stres, w związku z utrzymaniem rodziny itp. Jest to mądra i trzeźwo myśląca kobieta, u której normalnie obcy takich rzeczy nie są w stanie zaobserwować. Czy wiecie co to możne być, jak poddać ją leczeniu i przede wszystkim skąd te karteczki? Bardzo proszę o Wasze opinie. Pozdrawiam, Lilly

odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Czy te duszności na pewno spowodowały nerwy?

Witam. Mam pytanie. Od jakiegoś miesiąca mam duszności. Jak wezmę taki głębszy oddech to mam wrażenie, że powietrze mi dochodzi tylko tak w połowie i strasznie mnie to meczy. Byłam u lekarza i stwierdził, że to z nerwów. Myślicie, że...

Witam. Mam pytanie. Od jakiegoś miesiąca mam duszności. Jak wezmę taki głębszy oddech to mam wrażenie, że powietrze mi dochodzi tylko tak w połowie i strasznie mnie to meczy. Byłam u lekarza i stwierdził, że to z nerwów. Myślicie, że to możliwe? Fakt, miałam bardzo stresujący czas, ale boję się, że to coś innego. Nie wiem jak sobie pomóc. Chciałabym wiedzieć, czy na pewno to przez nerwy. Pomóżcie proszę.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Lęk przed śmiercią, moje dwa różne światy - z czego to może wynikać?

Szczerze nie wiem jak powinnam zacząć. Ale najpierw zacznę od pierwszej części pytania. Wcześniej nigdy nie bałam się śmierci, nie obchodziło mnie to. Jestem ateistką, teraz… nie wiem jak będzie w przeszłości. Pojęcie śmierci dotarło jakby do mnie dopiero od...

Szczerze nie wiem jak powinnam zacząć. Ale najpierw zacznę od pierwszej części pytania. Wcześniej nigdy nie bałam się śmierci, nie obchodziło mnie to. Jestem ateistką, teraz… nie wiem jak będzie w przeszłości. Pojęcie śmierci dotarło jakby do mnie dopiero od śmierci mamy mojego przyjaciela. Miało to miejsce kilka dni po katastrofie pod Smoleńskiem. Źle się z tą świadomością czułam, bo znałam tą panią. Jednak niedawno zaczęłam się tego tak panicznie bać. Bać się śmierci. Ten tydzień był dla mnie udręką. Nic nie mogłam, na niczym, nie umiałam się skupić. W szkole nic mnie nie cieszyło, a do domu wracałam jak najszybciej, byle po 18 być z rodzicami. Nie robiłam lekcji, by tylko być z nimi. Tak bardzo nie chcę żeby ten czas upływał. Gdy widzę, że jakaś czynność zajęła mi np. 20 min, to już od razu mam myśli, że to coraz bliżej do mojej, a przede wszystkimi do śmierci moich rodziców i wtedy zaczynam płakać. Każdą chwilę chcę spędzać z nimi, bo bez nich ja nie chcę żyć. Nie jestem rozpieszczoną jedynaczką, mam brata, na którego jak spojrzę to tylko myślę, że bardzo go kocham a i on tak umrze kiedyś. Najchętniej zatrzymałabym czas, nie chciałabym mieć swojego domu, iść na studia, mieć dzieci… Chciałabym mieć cały czas te swoje 16 lat i żyć, żeby moi bliscy żyli zawsze. Panicznie boję się przyszłości. Gdy kładę się już do łóżka, wysiadam psychicznie. Wtedy już nie umiem powstrzymać łez, te wszystkie odczucia lecą na mnie jak grom z jasnego nieba. Drugą rzeczą jest fakt, że od kilku dobrych lat mam jakby swój kraj fantazji. Tam nie mam żadnych problemów. Gdy jestem sama wyobrażam sobie, że koło mnie siedzi np. jakiś chłopak, który mnie kocha, przytula całuje. Wiem, jest to chore, ale to mi pomaga. Fakt, faktem, rozmawiam sama ze sobą - idiotyzm. Tylko że wtedy nie czuję się samotna. Nie chodzi mi o to, że nikt mnie nie chce. Może tak jest. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja często uśmiecham się, spojrzę się gdzieś sama do siebie, jednak wyobrażam sobie, że ktoś koło mnie jest. Niestety kiedyś zaczęłam się uśmiechać tak jakby do tej drugiej osoby, a mój tata to zauważył - speszyłam się. Była jedna sytuacja, że ja sama się siebie przestraszyłam. Byłam sama w domu i "odgrywałam" scenkę, gdy jestem z chłopakiem w kuchni i "on chciał" wody. I ja, jakby w amoku, wyjęłam dwie szklanki, dla siebie i dla niego i obróciłam się, ale tam nikogo nie było. Chciałabym wiedzieć, co o tym Pan/Pani sądzi. Z góry dziękuję za odpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Magdalena Boniuk
Mgr Magdalena Boniuk

Czy lekarz rodzinny ma prawo skierować na przymusowe leczenie do szpitala psychiatrycznego?

Mam pytanie: w jakich okolicznościach lekarz rodzinny ma prawo, czy w ogóle je ma, skierować na leczenie do szpitala psychiatrycznego?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Czy mogę mieć schizofrenię?

Mam 32 lata i jestem kobietą. Zaczęło się w ubiegłe lato. Około miesiąca bądź ponad miesiąc dzień w dzień płakałam bijąc szmatą mówiąc przy tym: „co ja takiego zrobiłam?!” itp. Dość długo nie jadłam, nie piłam przy tym bardzo schudłam...

Mam 32 lata i jestem kobietą. Zaczęło się w ubiegłe lato. Około miesiąca bądź ponad miesiąc dzień w dzień płakałam bijąc szmatą mówiąc przy tym: „co ja takiego zrobiłam?!” itp. Dość długo nie jadłam, nie piłam przy tym bardzo schudłam (skóra i kości). Doszedł problem ze snem - targnęłam się na własne życie. Jeżeli chodzi o funkcjonowanie typu obowiązki w domu to nie było z tym problemu, były momenty gdzie nie miałam sił wyjść z domu. Do tego jak by było mało doszły omamy słuchowe i wzrokowe (widziałam osoby, których nie było, na telefonie zmieniały się tapety itp.). Pewnego dnia mąż zabrał mnie do specjalisty (psychiatra) przepisała mi leki przeciwpsychotyczne. Brałam te leki, ale po jakimś czasie, może po 6 miesiącach, je odrzuciłam. Bardzo przytyłam, bo aż około 15 kilo w ciągu 6 miesięcy. Na dzień dzisiejszy nie mam omamów sł. ani wzrokowych. Bardzo się zmieniłam, ponieważ przed chorobą byłam nerwowa, a na dzień dzisiejszy jestem spokojniejsza. Po części to co się działo ze mną było związane z religią (dobrem i złem) - czasami odnoszę wrażenie, że byłam w kręgu zła. Na dzień dzisiejszy nic mi nie jest, ale mam obawy, że może się to nawrócić. Zaznaczam, że pani doktor nie stwierdziła że to schizofrenia. Z poważaniem, Joanna. Proszę o szybką odpowiedz i z góry dziękuje.

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty