Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Obawiam się, że to depresja

Mam 20 lat. Jestem mężczyzną. Od kilku miesięcy odczuwam ciągły smutek i brak sensu w tym co robię. Czasami stan ten mija,ale po krótkim czasie wraca.Do tego dochodzi chęć bycia w samotności. Nie chodzę na żadne dyskoteki, praktycznie nie...

Mam 20 lat. Jestem mężczyzną. Od kilku miesięcy odczuwam ciągły smutek i brak sensu w tym co robię. Czasami stan ten mija,ale po krótkim czasie wraca.Do tego dochodzi chęć bycia w samotności. Nie chodzę na żadne dyskoteki, praktycznie nie mam przyjaciół, czuję się mało atrakcyjny. Ostatnio zaczęły nachodzić mnie myśli samobójcze. Obawiam się, że to depresja, ale wstydzę się iść do psychiatry. Proszę o pomoc.

odpowiada 1 ekspert:
Mgr Urszula Bieniek
Mgr Urszula Bieniek

Problemy z adaptacją w nowej szkole

Witam! Mam 16 lat i chodzę do pierwszej liceum. Mam problem z odnalezieniem się w nowej szkole. Przeniosłam się do innej, ale po 2 dniach wróciłam z powrotem do starej, ponieważ w tamtej było gorzej. Z klasą znam się od...

Witam! Mam 16 lat i chodzę do pierwszej liceum. Mam problem z odnalezieniem się w nowej szkole. Przeniosłam się do innej, ale po 2 dniach wróciłam z powrotem do starej, ponieważ w tamtej było gorzej. Z klasą znam się od dawna, więc z tym nie mam problemu. Ale na lekcjach są takie momenty, że chce mi się płakać. Bardzo żałuję, że poszłam do tej szkoły, że nie wybrałam lepszej szkoły. Do tej szkoły chodzi mało osób. 1 klasy są tylko 2 i nie są liczne.Wszyscy się dziwią, dlaczego tam poszłam, a ja to zrobiłam, bo tam było najbliżej. Przychodzę do domu i płaczę, bo nie chcę iść, w nocy nie mogę spać, boli mnie brzuch. Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Nie pomaga mi fakt, że moja przyjaciółka też się przeniosła z tej szkoły i teraz żałuję, że nie przeniosłam się do tej szkoły, w której ona jest. Większość z mojej klasy już by tam 2 raz nie poszła. Boją się, że to mi nie przejdzie, że nie wytrzymam 3 lata w tej szkole. Co mam zrobić???

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy to nerwica? Objawy.

Jestem kobietą i mam 19 lat. Mam kłopoty z zasypianiem, potrafię próbować zasnąć nawet do 4 godzin. Gdy już zasnę, ciężko mi się potem obudzić. Mimo, że wiem, że zamknęłam drzwi na noc, sprawdzam kilkakrotnie, czy są zamknięte. Tak samo...

Jestem kobietą i mam 19 lat. Mam kłopoty z zasypianiem, potrafię próbować zasnąć nawet do 4 godzin. Gdy już zasnę, ciężko mi się potem obudzić. Mimo, że wiem, że zamknęłam drzwi na noc, sprawdzam kilkakrotnie, czy są zamknięte. Tak samo z oknami, na noc zamykam wszystkie. Często budzę się w nocy z biciem serca i nie mogę zasnąć z powrotem. Jestem zmęczona, nie mogę zmobilizować się do działania. Często ogarnia mnie smutek, czuję się samotna.

Różnica pomiędzy nerwicą a depresją

Witam. Piszę tutaj, ponieważ interesuje mnie przypadek mojej cioci. Otóż ona zawsze była osobą impulsywną, nerwową (problemy z układem nerwowym są w naszej rodzinie dziedziczne), ale ostatnio zaczęła mieć takie objawy, że ręka jej drętwieje, w nocy ma takie ataki,...

Witam. Piszę tutaj, ponieważ interesuje mnie przypadek mojej cioci. Otóż ona zawsze była osobą impulsywną, nerwową (problemy z układem nerwowym są w naszej rodzinie dziedziczne), ale ostatnio zaczęła mieć takie objawy, że ręka jej drętwieje, w nocy ma takie ataki, że serce jej niesamowicie bije i budzi się zlana potem. Myślała, że ma nerwicę, ale gdy poszła do psychiatry, pani doktor oznajmiła, że to bardzo głęboka depresja. Nie jestem oczywiście ekspertem, ale ta diagnoza wydała mi się dziwna. Przecież głównymi objawami depresji są przygnębienie, smutek, myśli samobójcze, prawda? A u cioci takich objawów nie widać... Możliwe, że to błędna diagnoza?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Informacje o lekach SSRI - czy to prawda?

Z WIKIPEDII: Wśród leków z grupy SSRI transporter serotoniny najsilniej hamuje paroksetyna, następnie citalopram (2,5 raza słabiej w tej samej dawce), fluwoksamina i sertralina (ok. 6 razy słabiej) oraz fluoksetyna (ponad 20 razy słabiej). Natomiast największą selektywność hamowania transportera serotoniny...

Z WIKIPEDII: Wśród leków z grupy SSRI transporter serotoniny najsilniej hamuje paroksetyna, następnie citalopram (2,5 raza słabiej w tej samej dawce), fluwoksamina i sertralina (ok. 6 razy słabiej) oraz fluoksetyna (ponad 20 razy słabiej). Natomiast największą selektywność hamowania transportera serotoniny w odniesieniu do transportera noradrenaliny wykazuje citalopram, następnie sertralina (5 razy słabiej), fluwoksamina i paroksetyna (ok. 8 razy słabiej) oraz fluoksetyna (ok. 70 razy słabiej). I JEŚLI TO PRAWDA - CO TO OZNACZA?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Problem z adaptacją w szkole

Opisywałam swój problem już wcześniej i zrobiłam, jak mi poradzono. Napisałam plusy i minusy chodzenia do tej szkoły i wyszło więcej minusów. Stwierdzenie, że czuję się samotna jest słuszne. A o przeniesieniu się do innej szkoły nie ma mowy. Po...

Opisywałam swój problem już wcześniej i zrobiłam, jak mi poradzono. Napisałam plusy i minusy chodzenia do tej szkoły i wyszło więcej minusów. Stwierdzenie, że czuję się samotna jest słuszne. A o przeniesieniu się do innej szkoły nie ma mowy. Po prostu nie wiem, jak mam to powiedzieć rodzicom, a nie chcę ich martwić, bo oni też to przeżywają... Nie chcę, żeby się dowiedzieli, że dalej jest źle... Jak mam przetrwać te 3 lata?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Depresja po rozpoczęciu studiów

Mam 19 lat. Od kilku tygodni mam bardzo złe samopoczucie. Nasiliło się ono w ostatnich dniach, kiedy zacząłem studia. Przez całe liceum o nich marzyłem, a teraz wcale mnie nie interesują. Myślę tylko cały czas, jak z nich zrezygnować...

Mam 19 lat. Od kilku tygodni mam bardzo złe samopoczucie. Nasiliło się ono w ostatnich dniach, kiedy zacząłem studia. Przez całe liceum o nich marzyłem, a teraz wcale mnie nie interesują. Myślę tylko cały czas, jak z nich zrezygnować albo przynajmniej co mogę opuścić. Nie mogę się na niczym skupić... nie chce mi się czytać, robić czegokolwiek... nie mogę się skupić na żadnej rzeczy dłużej niż chwilę, potem sobie obiecuję, że zrobię to za moment, ale ostatecznie nie realizuję żadnych swoich planów. Nie wiem, jak będę w takim stanie mógł funkcjonować na studiach, ciągle boli mnie głowa i chce mi się spać, ale kiedy przyjdzie wieczór, nie mogę zasnąć.

Kiedy przez cały dzień mogę zostać w domu, nie jest tak bardzo źle, ale najmniejsze choćby z niego wyjście kończy się załamaniem. Kiedy przychodzę z miasta, jestem kłębkiem nerwów, płaczę i boję się następnego dnia, ciągłego stresu. Czasem tak boję się jutra, że nie mogę zasnąć albo budzę się wcześnie rano. Często mam biegunki, a kiedy tylko się zdenerwuję, robi mi się bardzo zimno, okrywam się kocami, pościelą, czasem pojawia się też uczucie swędzenia. Boję się w ogóle kontaktów z ludźmi, mam wrażenie, że śmieją się ze mnie, albo że są źle nastawieni. Boję się chodzić do sklepów, bo mam wrażenie, że będę wyśmiany. Nikt nie rozumie moich problemów...

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak sobie radzić z lękiem nocnym, na który cierpię od 55 lat?

Mam 62 lata. Od dzieciństwa boję się ciemności. W 1982 r. zostałam wdową, lęk wzrósł kilkakrotnie, pomimo że miałam dwójkę dzieci, które spały obok. Potwornie się bałam. Zgłosiłam się do lekarza, otrzymałam lekarstwa, po których bardzo źle się czułam. Dopiero...

Mam 62 lata. Od dzieciństwa boję się ciemności. W 1982 r. zostałam wdową, lęk wzrósł kilkakrotnie, pomimo że miałam dwójkę dzieci, które spały obok. Potwornie się bałam. Zgłosiłam się do lekarza, otrzymałam lekarstwa, po których bardzo źle się czułam. Dopiero wyjazd do sanatorium trochę mi pomógł. Zaczęłam normalnie żyć, ale światło paliłam całą noc. W 1987 r. ponownie wyszłam za mąż, a mimo to, gdy mąż wychodził do pracy, ja paliłam całą noc światło, a rano gasiłam. 10 miesięcy temu zmarł mi mąż, dzieci się usamodzielniły, a ja przeżywam dalej tragedię.

W dzień sobie radzę, zapisałam się na uniwersytet 3 wieku, uczę się języków obcych, chodzę na gimnastykę, ale gdy nadchodzi noc, zaczyna się lęk - palę do rana światło, włączam telewizor i tak śpię. Po trochu jest to bardzo męczące. Zgłosiłam się po 28 latach do psychiatry, otrzymałam tabletki na sen, po których bardzo źle się czuję, mam zawroty głowy i nie mogę normalnie funkcjonować. Piję ziółka i zastanawiam się nad swoim życiem, co dalej? Uważam, że jestem normalną osobą, chociaż coraz bardziej zaczynam mieć wątpliwości, czy z moją psychiką jest wszystko w porządku. Sama nie rozumiem, czego się boję, może mi Państwo pomożecie. Bardzo proszę. Mam podwyższone ciśnienie, biorę tabletki acard profilaktycznie na serce, poza tym na nic nie choruję.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Spowolnienie mowy, nieskładna mowa i brak świadomości wykonywania czynności

Witam. Obserwuję u mojego brata bardzo niepokojące objawy - średnio raz na tydzień wpada w stan psychiczny, w którym nie jest do końca sobą - trudniej się z nim porozumieć, bo wolniej niż zwykle mówi, zaczyna zdanie i go nie...

Witam. Obserwuję u mojego brata bardzo niepokojące objawy - średnio raz na tydzień wpada w stan psychiczny, w którym nie jest do końca sobą - trudniej się z nim porozumieć, bo wolniej niż zwykle mówi, zaczyna zdanie i go nie kończy, jest wyraźnie przygnębiony, mówi trochę nieskładnie itp. Stan ten występuje tylko wieczorami. Najczęściej brat idzie wtedy spać, ale jego sen jest bardzo niespokojny - budzi się bardzo często, kręci w łóżku, ciągle chodzi do toalety. Najgorsze jednak jest w tym to, że zauważyłem, że nie jest do końca świadomy tego, co robi, np. idzie do ubikacji, ale trafia do pokoju, odpowiada na pytanie, ale bez większego sensu. Bardzo często nie pamięta także, co robił takiej nocy. Dodam, że brat robił badania neurologiczne (rezonans, tomografia) i wyszły w porządku. Co to może być? Czy może to mieć coś wspólnego z lunatykowaniem, depresją, zaburzeniami świadomości? Będę bardzo wdzięczny za podpowiedź.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Jakie leki na nerwicę?

Jak najskuteczniej leczyć nerwicę? Proszę o poradę.

To depresja, lenistwo czy głupota i znudzenie?

Witam, jestem mężczyzną (właściwie chłopcem) w wieku 22 lat i poważnie zastanawiam się, czy mam problem, czy wydaje mi się, że mam problem, czy piszę na tym blogu, żeby zobaczyć co się stanie (zawsze interesowałem się trochę psychologią). Wstępem: Właśnie...

Witam, jestem mężczyzną (właściwie chłopcem) w wieku 22 lat i poważnie zastanawiam się, czy mam problem, czy wydaje mi się, że mam problem, czy piszę na tym blogu, żeby zobaczyć co się stanie (zawsze interesowałem się trochę psychologią). Wstępem: Właśnie oblałem rok na studiach - trochę na własne życzenie, jako że nie chciało mi się uczyć - zazwyczaj mi się nie chce, jednak przy kampanii wrześniowej zawsze udawało mi się ogarnąć i zabrać do roboty, ale w tym roku jakoś tego nie czułem, trochę miałem ochotę powtórzyć ten rok, żeby dłużej postudiować (nie sądzę, żebym jakoś szczególnie nadawał się do dorosłego życia) i popróbować nowych doświadczeń.

Nie mam stałej pracy - załapałem parę tradycyjnych 'studenckich' prac, najdłuższa trwała 2 miesiące (niecałe), najkrótsza 5 dni, pracowałem na paru wolontariatach, w każdym wypadku wywalano mnie za lenistwo i ogólnie pojmowaną niekompetencję (co mnie w sumie zawsze troche rozśmieszało i trochę smuciło jednocześnie, co jest dość dziwne... tzn. chyba dość dziwne?). Nie mam, nie miałem (i w zasadzie nie znam) stałych związków - trwają zazwyczaj około miesiąca, najdłuższy w tym roku trwał dwa.

Nie jestem jakoś takowym zainteresowany, ale gdy już znajdzie się coś interesującego, zazwyczej wpadam w zazdrość mieszaną z ukrywaniem objawów zazdrości, mieszane z niezdecydowaniem, czy jestem, czy nie jestem w końcu zainteresowany, mieszane z uczuciem, że nie wiem co robić, co wiąże się z robieniem z siebie idioty (gadanie na okrągło przy biedaczce albo milczenie, bo nie wiem jak wygląda znajomość w końcu) i nieodmiennie kończy się koszem ;-). Gdy nie jestem zainteresowanym czymś na dłużej, zazwyczaj czekam, aż dziewczyna zerwie znajomość - nieszczególnie lubię ludziom robić krzywdę (a tak to widzę).

Zdaję sobie sprawę z faktu, iż może być to spowodowane faktem, iż przez jakieś 2-3 lata podobała mi się dziewczyna, z którą najpierw mocno się kolegowałem, potem mi się spodobała i się zaprzyjaźniliśmy, by w końcu kłócić się przez rok o kompletne bzdury (koleżanka była dość mocno wyluzowana w kwestiach szybko i dogłębnie poznawanych znajomości z facetami, o czym czasem mi opowiadała - Bóg jeden wie czemu). Dziewczyna na przemian mi się zwierzała, gdy byliśmy sami, a przy koleżankach robiła sobie ze mnie jaja (a była w moim wieku, pomimo faktu iż jest to zachowanie w stylu nastolatki). W końcu po pewnej "opowieści" ochrzaniłem ją za jakieś niezbyt fajne zachowanie, ucięła kontakt, potem ona chciała się pogodzić, ja uciekłem (bo nie miałem ochoty), a potem parę dni później jej koleżanka podprowadziła mnie do jej nowego 'wspaniałego chłopaka' - kolesia, z którym się o nią pokłóciłem tak z pół roku wcześniej.

Mam parę zainteresowań na zasadzie 'hobby' - żeglarstwo/siłownia/sztuki walki (staram się co jakiś czas wymyślać sobie coś nowego). W sumie są w porządku, ale ciężko jakoś mi 'tak naprawdę' się którymś zainteresować (poza tym mam mało 'ruchliwych' znajomych). Mam paru kumpli, z którymi widuję się mniej więcej raz, może dwa razy w tygodniu, w miarę dobry kontakt z rodzicami (tzn. raz jest świetnie, raz jest strasznie - trochę się na mnie zawodzą, ale tak obiektywnie im się nie dziwię - od zawsze bywałem problematycznym dzieciakiem).

A w konkluzji: Nie mam ochoty (tzn. nie tyle nie mam ochoty, co nie potrafię się zebrać, żeby...) cokolwiek robić, mam mnóstwo pomysłów na to, co mógłbym robić, ale bardzo *bardzo* rzadko je urzeczywistniam, przez większość dni potwornie się nudzę albo próbuję wymyślić, co robić (i zazwyczaj tego nie robię) - nadal odtwarzam sobie w głowie pożegnanie z 'koleżanką' (wiem, że była kwasową osobą, wiem, że za mocno ją lubiłem, by zostać na 'koleżance', wiem - słyszałem od osób trzecich - że ogólnie jako osoba często zachowuję się nie w porządku wobec ludzi i nie żałuję, że uciąłem kontakt - raczej tego, że ona w tym 'ucięciu' i ogólnie znajomości więcej wyciągnęła, wygrała, a teraz z byłym kolegą - z którym jak słyszałem od przyjaciół - 'tylko sobie gadała' - co tam, że podprowadzała koleżanka, a raz jak gadałem z inną znajomą i jej nie widziałem, darła się do mnie przez pół korytarza w ramach żartu - robi sobie ze mnie jaja).

Zważywszy, że minęło już sporo czasu (a i tak chyba napisałem o niej z 40% tego tekstu) to nie jest chyba zbyt normalne. Zawsze dość ciężko było mi się na czymś skoncentrować, bardzo łatwo wpadam w stan wyobrażania sobie, jak jestem kimś innym (po filmach, książkach itp) - gdy byłem młodszy, byłem nieco większy i nie wiem, czy nie pozbyłem się do końca kompleksów (chociaż obiektywnie - jest dużo lepiej niż było) - mam ogólne wrażenie, że nic nie robię ze swoim życiem i wypadałoby to zmienić ... tylko niezbyt mi to wychodzi.

Często bywam ... nie tyle smutny, co zadumany nad tym, że chyba nie jest jednak zbyt czadowo ze mną. Zdecydowanie chyba nie jest. Kompletnie, ale kompletnie, nie zależy mi na tym, że oblałem ten rok. Kompletnie mi to wisi, widzę w tym raczej pozytywy (dopóki nie zacznę się zastanawiać - potem zaczynam się lekko bać - potem zapominam o tym, bo włączam jeden z 1001 seriali z netu, a potem sytuacja się powtarza). Uciekam przed jakimikolwiek zobowiązaniami. Bywam mocno nerwowy i złośliwy w domu (ale tylko w domu).

Podsumowując: Mam jakiś problem, czy raczej jestem typowym znudzonym studentem przeżywajacym mocno, *mocno* wczesny kryzys wieku średniego? ;-) Mam spore wrażenie, że jestem bardziej dziecinny od ludzi w moim wieku, sporo moich znajomych jest młodszych (ale jest i parę osób starszych). Nie wiem, czy jestem w ciężkiej depresji - raczej nie, ale ... hmm, chyba trochę się zgadza z lekka? Nie mam pojecia, nie wiem czy jestem wobec siebie obiektywny, czy próbuję zrzucić odpowiedzialność za lenistwo i dziecinność na chorobę (żeby dziecinnie uwolnić się od odpowiedzialności). Ps. Osobowość mam mniej więcej tak zorganizowaną i poukładaną, jak ten post, jeśli to w czymś pomoże ;-)

Wstydzę się psychiatry...

Mam 22 lata. Od tygodnia biorę fluoksetynę w dawce 20 mg. Dodam, że są to moje pierwsze tabletki. Po długim czasie męczenia się z depresją postanowiłam pójść do psychologa. Podczas pierwszej wizyty nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego sensownego zdania,...

Mam 22 lata. Od tygodnia biorę fluoksetynę w dawce 20 mg. Dodam, że są to moje pierwsze tabletki. Po długim czasie męczenia się z depresją postanowiłam pójść do psychologa. Podczas pierwszej wizyty nie potrafiłam wydusić z siebie żadnego sensownego zdania, ale podczas dalszych wizyt zaczęłam się trochę przekonywać i nawiązałyśmy rozmowę. Problem polega na tym, że rozmawiam o błahych sprawach. Nie mówię o problemach, które tak naprawdę leżą mi na sercu. Wstydzę się tego wszystkiego, co się dzieje w moim życiu.

Miałam złamane serce, mój partner źle mnie traktuje, z rodziną mi się nie układa. Panicznie boję się samotności. Mam cechy osobowości borderline. Cierpię na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne i zespół jelita drażliwego. Do tego wszystkiego mam tiki (np. mrugam i przewracam oczami), które wydaje mi się, że są częścią nerwicy natręctw. Nie mam już siły żyć z depresją, ona wykańcza mnie od środka, marnuje mi życie.... Jak mam z tym walczyć, skoro strach i wstyd paraliżują mnie?

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Problemy z adaptacją w szkole a fobia szkolna

Moja niechęć do szkoły nie jest spowodowana sytuacją rodzinną. Moja mama nie była nadopiekuńcza, a tata bierny. Mam normalną rodzinę. Przeczytałam, że w szkolnej fobii można bać się m.in. sprawdzianów, kolegów. A ja nie mam takich problemów. Właściwie sama jestem... Moja niechęć do szkoły nie jest spowodowana sytuacją rodzinną. Moja mama nie była nadopiekuńcza, a tata bierny. Mam normalną rodzinę. Przeczytałam, że w szkolnej fobii można bać się m.in. sprawdzianów, kolegów. A ja nie mam takich problemów. Właściwie sama jestem sobie winna. Nikt mnie nie zmuszał, żebym poszła do tej szkoły. A ja poszłam do niej chyba dlatego, że większość moich znajomych tam poszła. W mojej klasie nie znałam kilku osób. Liceum mieści się w tym samym budynku co gimnazjum, do którego chodziłam. Teraz wiem, że źle zrobiłam, wybierając tę szkołę. Jak już pisałam, główną przyczyną mojej niechęci do tej szkoły jest liczba osób chodząca do tej szkoły. Razem w I klasach jest niecałe 40 osób, w starszych klasach nie jest więcej, a jestem przyzwyczajona do tego, że w szkole jest dużo osób. Przeszkadza mi to, że nie poznam nikogo nowego. Boję się też, że nie dostanę się na studia dzienne, bo Ci, co chodzili do lepszych szkół, uzyskają lepsze wyniki na maturze. Zastanawiam się, czy niechęć do tej szkoły kiedykolwiek mi przejdzie…
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Czy asentra jest lekiem szkodliwym?

Mam 40 lat, choruję na nerwicę lękowę, od 10 lat biorę asentrę. Czy mogę brać te tabletki tak długo, a czuję się gorzej?
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Urojenia czy przewrażliwienie?

Witam serdecznie. Mam na imię Ula, mam 23 lata i w ciągu ostatnich kilku miesięcy zauważam u siebie coraz bardziej niepokojące objawy, poprzeplatane (jeśli ma to jakieś znaczenie) stresującymi sytuacjami na płaszczyźnie damsko-męskiej. Nieudany związek, w którym pokładałam duże...

Witam serdecznie. Mam na imię Ula, mam 23 lata i w ciągu ostatnich kilku miesięcy zauważam u siebie coraz bardziej niepokojące objawy, poprzeplatane (jeśli ma to jakieś znaczenie) stresującymi sytuacjami na płaszczyźnie damsko-męskiej. Nieudany związek, w którym pokładałam duże nadzieje, kilkukrotne nachalne próby uwiedzenia, etc. Zaczynało się niewinnie - wydawało mi się na przykład, że osoby w moim otoczeniu mówią o mnie w taki sposób, bym o tym nie wiedziała - mówią szyfrem. Nawet kiedy o tym piszę, nie jestem do końca pewna, czy tak nie było naprawdę.

Innym razem jechałam taksówką, i kiedy zaczęłam rozmawiać z taksówkarzem o 'sprawach duchowych (on zaczął temat)', o tym, że intryguje go jakiś starożytny kalendarz polinezyjski, ja momentalnie wpadłam w panikę, poczułam się jak poddawana wstępnej hipnozie, dodatkowo poczułam ciarki wzdłuż kręgosłupa i ból - czy rodzaj ciągnięcia - w dole brzucha. Wydawało mi się, że ogromną rolę odgrywa jego głęboki głos, więc zaczęłam nerwowo nalegać, żeby zmienił tembr i natężenie (nietrudno się domyśleć, że zaczął na mnie dziwnie patrzeć). Niemal uciekłam z tej taksówki, paradoksalnie zostawiając sowity napiwek. Jeszcze sobie nakręciłam tę sytuację, dużo o tym myśląc - wnioski były następujące - z pewnością taksówkarz należy do jakiejś organizacji czy sekty, mającej na celu robić z mózgu pranie. Tym bardziej że nic o tym kalendarzu nie znalazłam w Internecie.

Widzę, że częstotliwość tych wydarzeń się zwiększa w niepokojącym tempie, przyznam, że najczęśniej pod wpływem alkoholu. Ostatnio nastąpiło potężne przesilenie - po imprezie wróciłam ze swoim towarzyszem do domu i kiedy tylko on zaczął chodzić po pokoju, chcąc mi przedstawić bardzo optymistyczną teorię (oboje interesujemy się filozofią), i zaczął coś perswadować, stało się coś bardzo dziwnego. Najpierw zaczęłam słyszeć nie to, co on (jak później opowiadał) mówił, albo to samo, ale w zupełnie innym kontekście. Poczułam się zagrożona potężną manipulacją, wydawało się, że każde kolejne słowo tka jakąś sieć, mającą mnie omotać, dostałam ataku paniki i zaczęłam na niego krzyczeć, żeby się zamknął.

Wybiegłam z mieszkania na klatkę i z walącym sercem stałam tam, bojąc się wrócić! Chciałam nawet dzwonić do sąsiadów (była północ, więc całe szczęście, że się powstrzymałam) i prosić o pomoc, bo znany i bliski mi facet wydawał mi się nagle groźnym sekciarzem. W mig stworzyłam sobie w głowie teorie, wszystkie poprzednie nieprzyjemne wydarzenia poskładałam w całość. Kiedy uspokoiłam się na tyle, by wrócić, byłam już niemal w 100% o tym przekonana. Zaczęłam zadawać mu pytania w rodzaju - ilu was jeszcze jest, albo - nie wypowiadaj tych i tych słów, bo to są słowa klucze. I tym podobne. Kazałam mu wyjść, więc grzecznie się ubrał i spakował. Ale kiedy już stał gotów do wyjścia, przeszło mi i go przytuliłam. Porozmawialiśmy chwilę normalnie, po czym znów jakimś nieuważnym słowem uwolnił jakiś wentyl i podobne, chociaż nieco słabsze ataki (głównie spięte siedzenie i podejrzliwość), powtarzały się kilkakrotnie do 5 nad ranem. Nawet kiedy już zasypialiśmy, mi jeszcze się wydawało, że może być cyborgiem (sic!).

Zaczyna mnie poważnie niepokoić ta sytuacja - nigdy nie miałam jakichkolwiek problemów z postrzeganiem rzeczywistości, oprócz tego, że zawsze byłam osobą dość wrażliwą i empatyczną. Ale jednak otwartą i nieprzejawiającą agresji, a na pewno nie w takim stopniu, jak stało się to ostatnio. W mojej dalszej rodzinie siostra babci cierpiała na schizofrenię paranoidalną, ja po lekturze stwierdziłam dużą zbieżność objawów. Pociesza mnie myśl, że może to tylko wina używek i dając sobie spokój ze stymulantami mózgu, nie będzie mi się to nasilać. Na trzeźwo jestem serdeczną i ciepłą osobą, ufnie podchodzącą do otoczenia - i wolałabym, żeby tak zostało :) Pozdrawiam, Ula.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Nerwica czy lenistwo?

Witam, jestem mężczyzną (właściwie chłopcem) w wieku 22 lat i poważnie zastanawiam się, czy mam problem, czy wydaje mi się, że mam problem, czy piszę na tym blogu, żeby zobaczyć co się stanie (zawsze interesowałem się trochę psychologią). Wstępem: Właśnie...

Witam, jestem mężczyzną (właściwie chłopcem) w wieku 22 lat i poważnie zastanawiam się, czy mam problem, czy wydaje mi się, że mam problem, czy piszę na tym blogu, żeby zobaczyć co się stanie (zawsze interesowałem się trochę psychologią). Wstępem: Właśnie oblałem rok na studiach - trochę na własne życzenie, jako że nie chciało mi się uczyć - zazwyczaj mi się nie chce, jednak przy kampanii wrześniowej zawsze udawało mi się ogarnąć i zabrać do roboty, ale w tym roku jakoś tego nie czułem, trochę miałem ochotę powtórzyć ten rok, żeby dłużej postudiować (nie sadzę, żebym jakoś szczególnie nadawał się do dorosłego życia) i popróbować nowych doświadczeń. Nie mam stałej pracy - załapałem parę tradycyjnych 'studenckich' prac, najdłuższa trwała 2 miesiące (niecałe), najkrótsza 5 dni, pracowałem na paru wolontariatach w każdym wypadku wywalano mnie za lenistwo i ogólnie pojmowaną niekompetencję (co mnie w sumie zawsze troche rozsmieszało i trochę smuciło jednocześnie, co jest dość dziwne... tzn. chyba dość dziwne?). Nie mam, nie miałem (i w zasadzie nie znam) stałych związków - trwają zazwyczaj około miesiąca, najdłuższy w tym roku trwał dwa. Nie jestem jakoś takowym zainteresowany, ale gdy już znajdzie się coś interesującego, zazwyczej wpadam w zazdrość mieszaną z ukrywaniem objawów zazdrości, mieszane z niezdecydowaniem, czy jestem, czy nie jestem w końcu zainteresowany mieszane z uczuciem, że nie wiem co robić, co wiąże się z robieniem z siebie idioty (gadanie na okrągło przy biedaczce albo milczenie, bo nie wiem jak wygląda znajomość w końcu) i nieodmiennie kończy się koszem ;-) . Gdy nie jestem zainteresowanym czymś na dłużej zazwyczaj czekam aż dziewczyna zerwie znajomość - nieszczególnie lubię ludziom robić krzywdę (a tak to widzę). Zdaję sobie sprawę z faktu, iż może być to spowodowane faktem iż przez jakieś 2-3 lata podobała mi się dziewczyna, z którą najpierw mocno się kolegowałem, potem mi się spodobała i się zaprzyjaźniliśmy, by w końcu kłócić się przez rok czasu o kompletne bzdury (koleżanka była dość mocno wyluzowana w kwestiach szybko i dogłębnie poznawanych znajomości z facetami o czym czasem mi opowiadała - Bóg jeden wie czemu). Dziewczyna na przemian mi się zwierzała, gdy byliśmy sami, a przy koleżankach robiła sobie ze mnie jaja (a była w moim wieku, pomimo faktu iż jest to zachowanie w sylu nastolatki). W końcu po pewnej "opowieści" ochrzaniłem ją za jakieś niezbyt fajne zachowanie, ucięła kontakt, potem ona chciała się pogodzić, ja uciekłem (bo nie miałem ochoty), a potem parę dni później jej koleżanka cfanie podprowadziła mnie do jej nowego 'wspaniałego chłopaka' - kolesia z którym się o nią pokłóciłem tak z pół roku wcześniej. Mam parę zainteresowań na zasadzie 'hobby' - żeglarstwo/siłownia/sztuki walki (staram się co jakiś czas wymyślać sobie coś nowego).W sumie są w porządku, ale ciężko jakoś mi 'tak naprawdę' się którymś zainteresować (poza tym mam mało 'ruchliwych' znajomych). Mam paru kumpli, z którymi widuję się mniej wiecej raz może dwa razy w tygodniu, w miarę dobry kontakt z rodzicami (tzn. raz jest świetnie, raz jest strasznie - trochę się na mnie zawodzą, ale tak obiektywnie im się nie dziwię - od zawsze bywałem problematycznym dzieciakiem). A w konkluzji: Nie mam ochoty (tzn. nie tyle nie mam ochoty, co nie potrafię się zebrać, żeby ...) cokolwiek robić, mam mnóstwo pomysłów na to, co mógłbym robić, ale bardzo *bardzo* rzadko je urzeczywistniam, przez większość dni potwornie się nudzę albo próbuję wymyśleć, co robić (i zazwyczaj tego nie robię) -nadal odtwarzam sobie w głowie pożegnanie z 'koleżanką' (wiem, że była kwasową osoba, wiem, że za mocno ją lubiłem, by zostać na 'koleżance' , wiem -słyszałem od osób 3cich - że ogólnie jako osoba często zachowuję się nie w porządku wobec ludzi i nie żałuję, że uciąłem kontakt - raczej tego, że ona w tym 'ucięciu' i ogólnie znajomości więcej wyciągnęła, wygrała, a teraz z byłym kolegą - z którym jak slyszałem od przyjaciół - 'tylko sobie gadała' (co tam, że podprowadzała koleżanka a raz jak gadałem z inną zanjomą i jej nie widziałem darła się do mnie przez pół korytarza w ramach żartu - robi sobie ze mnie jaja). Zwazywszy, że minęło już sporo czasu (a i tak chyba napisałem o niej z 40% tego tekstu) to nie jest chyba zbyt normalne. Zawsze dość ciężko było mi się na czymś skoncentrować, bardzo bardzo łatwo wpadam w stan wyobrażania sobie jak jestem kimś innym (po filmach, książkach itp) - gdy byłem młodszy byłem nieco większy i nie wiem czy nie pozbyłem się do końca kompleksów (chociaż obiektywnie - jest dużo lepiej niż było) - mam ogólne wrażenie, że nic nie robię ze swoim życiem i wypadałoby to zmienić ... tylko niezbyt mi to wychodzi. Często bywam ... nie tyle smutny, co zadumany nad tym, ze chyba nie jest jednak zbyt czadowo ze mną. Zdecydowanie chyba nie jest. Kompletnie, ale kompletnie, nie zależy mi na tym, że oblałem ten rok. Kompletnie mi to wisi, widzę w tym raczej pozytywy (dopóki nie zacznę się zastanawiać - potem zaczynam się lekko bać - potem zapominam o tym, bo włączam jeden z 1001 seriali z netu, a potem sytuacja się powtarza). Uciekam przed jakimikolwiek zobowiązaniami. Bywam mocno nerwowy i złośliwy w domu (ale tylko w domu). Podsumowując: Mam jakiś problem, czy raczej jestem typowym znudzonym studentem przeżywajacym mocno, *mocno* wczesny kryzys wieku średniego ? ;-) Mam spore wrażenie, że jestem bardziej dziecinny od ludzi w moim wieku, sporo moich znajomych jest młodsza (ale jest i pare osób starszych). Nie wiem czy jestem w cieżkiej depresji - raczej nie ale ... hmm chyba trochę się zgadza z lekka? Nie mam pojecia, nie wiem czy jestem wobec siebie obiektywny. czy próbuję zrzucić odpowiedzialność za lenistwo i dziecinność na chorobę (żeby dziecinnie uwolnić się od opowiedzialności). Ps. Osobowość mam mniej wiecej tak zorganizowaną i poukładaną, jak ten post, jeśli to w czymś pomoże ;-)

Czy aby na pewno to nerwica ?

Mam 19 lat. Od dwóch lat choruję na nerwicę... Ogólnie sobie z nią radzę, psychiatra powiedział, że to nerwica lękowa, biorę leki, chodzę na terapię, ale nic się nie zmienia. Załamuje mnie ten fakt. Mam objawy nerwicowe takie jak: kołatanie...

Mam 19 lat. Od dwóch lat choruję na nerwicę... Ogólnie sobie z nią radzę, psychiatra powiedział, że to nerwica lękowa, biorę leki, chodzę na terapię, ale nic się nie zmienia. Załamuje mnie ten fakt. Mam objawy nerwicowe takie jak: kołatanie serca, drętwienie lewej nogi i reki, niepokój itd. Jednak koleżanka radziła mi iść sprawdzić kręgosłup, no i poszłam i wyszło na to, że mam krzywy, stąd nerwobóle i drętwienie lewej ręki i nogi... Czy jest to możliwe, że nie mam nerwicy, a wszystkie objawy wywołuje krzywy kręgosłup? Z góry dziękuję za odpowiedź...

Fluoksetyna - czy może nie pomóc?

Dzień dobry. Biorę lek Fluoksetynę na depresję już chyba pięćdziesiąty siódmy dzień w dawce 20 miligramów. Miałem takie kilka dni, podczas których czułem się normalnie, ale było ich mało i niestety już minęły. Najczęściej czuję smutek i zniechęcenie, chociaż na... Dzień dobry. Biorę lek Fluoksetynę na depresję już chyba pięćdziesiąty siódmy dzień w dawce 20 miligramów. Miałem takie kilka dni, podczas których czułem się normalnie, ale było ich mało i niestety już minęły. Najczęściej czuję smutek i zniechęcenie, chociaż na szczęście poczucie winy już zniknęło. Ile mam jeszcze czekać na normalny stan? Mam dość smutku i depresji i chciałbym wrócić do normalnego życia, czy ten lek Fluoksetyna może z jakiegoś powodu nie zadziałać? W takim razie może mógłbym zastosować jakiś zamiennik, którego działanie na mnie dobrze wpłynie. Co by się stało, gdybym odstawił Fluoksetyne? Czy odstawienie jej spowoduje, że moje dolegliwości wrócą bądź jeszcze się nasilą? Tego na pewno bym nie chciał, więc prośba o pomoc. Z góry dziękuję za wszystkie informację i porady. Pozdrawiam
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Bertrand Janota
Lek. Bertrand Janota

Gestykulacja i mówienie w samotności

Dzień dobry. Od pewnego czasu dzieje się coś dziwnego ze mną. Zawsze miałem coś takiego, że gdy byłem sam, to się "wyłączałem" i rozmyślałem o różnych rzeczach, układałem sobie jakieś dialogi w głowie z innymi osobami, albo przypominałem to, co...

Dzień dobry. Od pewnego czasu dzieje się coś dziwnego ze mną. Zawsze miałem coś takiego, że gdy byłem sam, to się "wyłączałem" i rozmyślałem o różnych rzeczach, układałem sobie jakieś dialogi w głowie z innymi osobami, albo przypominałem to, co było. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, co dzieje się teraz i nie wiem, czy to normalne. Kiedy myślę o czymś, np. układam sobie w głowie jakiś dialog, to przenoszę to wszystko na swoje ruchy ciała, to co mówię w myślach do jakiejś osoby, zupełnie nieświadomie wypływa z moich ust na zewnątrz, mimika, wszytkie gesty, i dopiero potem zdaję sobie sprawę, kiedy przestaję rozmyślać, że ja to wszystko powiedziałem własnymi ustami i robiłem wszytkie gesty, które miałem w myślach, mówiłem sam do siebie i sam do siebie gestykulowałem. Nie wiem, czy to normalne, więc proszę o pomoc. Kacper

Czy to jest apatia?

Bardzo ciężko jest mi zrozumieć zachowanie mojego 9-letniego synka. Często bywa zmęczony, zwłaszcza kiedy ma odrabiać lekcje. To jest dla mnie i dla niego męka, choć jego rówieśnicy świetnie i szybko radzą sobie z jednym czy dwoma zadaniami. Nauka nie...

Bardzo ciężko jest mi zrozumieć zachowanie mojego 9-letniego synka. Często bywa zmęczony, zwłaszcza kiedy ma odrabiać lekcje. To jest dla mnie i dla niego męka, choć jego rówieśnicy świetnie i szybko radzą sobie z jednym czy dwoma zadaniami. Nauka nie idzie mu źle, ale na lekcjach jest ospały, nie dokańcza zadań w klasie, tylko je zostawia do domu, a tu też nie chce ich robić, i ciągle narzeka, że jest tego za dużo. Zanim weźmie ołówek do ręki, to mija 15 minut, potem go obraca kolejne kilka minut, aż mu spadnie na podłogę itd.... Potem przepisuje bezmyślnie i z błędami nawet najprostsze wyrazy.

Ciągle muszę mu przypominać o spakowaniu książek, w ogóle o lekcjach. Robi wszystko jak zaprogramowany automat, a kiedy raz odpuściłam, aby się przekonać, czy sobie poradzi, prawie nie drgnęło w jego zachowaniu, zapytał tylko, czy zdąży do szkoły, a nie zadbał nawet o to, by się wcześniej spakować. Co mu jest? Proszę mi poradzić, bo psycholog, u którego byłam kiedyś, nic nadzwyczajnego nie znalazła. Nawet to, że poza lekcjami jest zupełnie na odwrót - jest nawet nadpobudliwy.

I jeszcze jedno - moje dziecko brzydko mówi. Często wspomina o zabijaniu (gry komputerowe?) i odnoszę wrażenie, że sprawia mu to satysfakcję. A doskonale wiem, że ma dobre serce i jest wrażliwy, opiekuńczy wobec mnie, swojej młodszej siostry (6 lat), chociaż i tak często się kłócą i wyzywają. Jak mam pomóc własnemu dziecku w nauce i zrozumieniu, że tylko dzięki nauce może do czegoś w życiu dojść, bo on mi na takie rozmowy odpowiada, że chce jeździć w przyszłości na motorach (to jego ulubione zajęcie). Kocham go bardzo, to moje dobre dziecko, ale gdzie popełniam błędy i jak z nimi walczyć?

odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży
Patronaty