Twój przewodnik po zdrowiu

Opisz swój problem. Pomożemy Ci znaleźć odpowiedź w bazie ponad miliona porad!
Rozpocznij
7 6 7 , 2 0 1

odpowiedzi udzielonych przez naszych ekspertów

Rzetelnie + Bezpiecznie + Bezpłatnie

Psychiatria: Pytania do specjalistów

Czy leki przeciwdepresyjne obniżają poziom żelaza we krwi?

Ostatnio robiłem sobie morfologię i wyszło dość niskie żelazo. Nic w diecie nie zmieniłem, a poprzednie wyniki były dobre. Od pół roku leczę się na depresję i przyjmuję leki. Czy te leki mogły mieć wpływ na obniżenie się poziomu żelaza we krwi?
odpowiada 1 ekspert:
 Agnieszka Jamroży
Agnieszka Jamroży

Smutek, zniechęcenie, zaburzenia odżywiania - jak sobie pomóc?

Witam, postanowiłam napisać do was, ponieważ nie mogę sobie poradzić. Sama nie wiem, co mnie przygnębia. Może napiszę o sobie parę słów. Mam 30 lat. Wychowałam się w rodzinie, w której przemoc była od zawsze. Awantury ze strony ojca, bicie,...

Witam, postanowiłam napisać do was, ponieważ nie mogę sobie poradzić. Sama nie wiem, co mnie przygnębia. Może napiszę o sobie parę słów. Mam 30 lat. Wychowałam się w rodzinie, w której przemoc była od zawsze. Awantury ze strony ojca, bicie, wyzwiska i poniżanie - nie tylko matki, ale i mnie, osoby, która stawała w obronie mamy. Ojciec mnie za to nienawidził i pod moim adresem ciskał wyzwiskami, które niby mnie nie raniły, bo wiedziałam, że taka nie jestem, a mimo to do dzisiaj je pamiętam. Dwa lata temu tato zmarł, moje życie niby się uspokoiło, ale jestem coraz bardziej nieszczęśliwa.

Mam napady agresji, od dwóch miesięcy w każdy weekend ryczę do poduszki,  zamykam się w swoim pokoju i myślę o śmierci. Na jedyne pytanie mamy "co ci jest" zareagowałam agresją, mimo iż w głębi duszy tak bardzo chcę, żeby mi pomogła. Ostatnio wybuchnęłam płaczem przed mamą i mało składnie próbowałam opisać, co mnie boli. Niestety, ona mnie nie rozumie. Czuję, że myśli, że to brak mężczyzny w moim życiu jest powodem mojego smutku. A ja tak bardzo chciałabym mieć kogoś, kto by mnie zrozumiał. Nie musi to być przecież facet, chciałabym mieć chociaż przyjaciółkę, która by mnie zawsze wysłuchała i stanęła w mojej obronie. Chciałabym dla kogoś być na 1 miejscu.

Sprawa mężczyzny też jest dla mnie problemem. Nigdy nie miałam chłopaka, sympatii. Nigdy mnie nikt nie pocałował, nie mówię już o żadnych sytuacjach intymnych, bo jak nie ma faceta i pocałunków, to przecież oczywiste. Tak bardzo chciałabym mieć rodzinę, dom i dziecko. Pamiętam siebie sprzed 10 lat - już wtedy wiedziałam podświadomie, że zawsze będę sama. Niedawno mój kuzyn się żenił, dostałam zaproszenie "z osobą towarzyszącą" !!!! Jest mi tak wstyd, czuję się takim śmieciem, zerem. Nie poszłam, a tak bardzo chciałabym się rozerwać, ale moi krewni bardzo lubią się dowartościowywać podkreślaniem mojego staropanieństwa.

Nie wiem, co ze mną jest nie tak, że nikt mnie nie chce. Jestem atrakcyjna, wysoka, szczupła, wykształcona, mam dobrą pracę, a mimo to jestem nieszczęśliwa, bo samotność mnie zabija!!! Mam myśli samobójcze, problemy z objadaniem się i wymiotowaniem. Jedzenie zapycha mi czas i powoduje chwilową poprawę nastroju, a potem, żeby nie czuć tej ciężkości, wymiotuję. Co mam robić, jak znaleźć pomoc? Jestem z okolic Gdyni. Czy ktoś mógłby mi doradzić jakiegoś dobrego psychologa, który nie uważałby mnie za kompletną kretynkę? Chce mi się tylko krzyczeć POMOCY!

Dzisiaj powiedziała mamie, że mam bulimię od 5 miesięcy i usłyszałam tylko "idź do lekarza, ile ty masz w końcu lat, ja się na tym nie znam, znam tylko to z telewizji" oraz "tylko nie mów, że to moja wina". Tak żałuję, że to powiedziałam, gdybym miała odwagę, to bym jeszcze dzisiaj ze sobą skończyła. Znowu siedzę sama w swoim pokoju i słyszę, jak wszyscy wybierają się na imprezę. Myślałam, że usłyszę chociaż jakiekolwiek słowa pociechy, uspokojenia, a tak tylko mama się na mnie obraziła, brat powiedział, że jak chcę, to mogę sobie zaraz wyskoczyć z okna.

Tak bardzo potrzebuję, żeby mnie ktoś zrozumiał, pogłaskał, przytulił, a nie traktował jak szybę, która dla wszystkich jest przezroczysta. To wszystko jest moja wina. Tak bardzo chciałabym cieszyć się życiem, a tak już 4 dzień leżę w łóżku, oglądam bezmyślnie telewizję, objadam się i wymiotuję. Od rana do wieczora. 95% czasu myślę o jedzeniu i o tym, że jestem takim "śmieciem".

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Jak pomóc osobie ze stanami lękowymi?

Mam 22 lata. Od pół roku spotykam się z mężczyzną trochę starszym ode mnie. Nie chcę opisywać całej historii. Problem tkwi w tym, że on ma nerwicę, stany lękowe. Chodzi na terapię, rozmawiamy o tym, ale zastanawiam się, co robić,...

Mam 22 lata. Od pół roku spotykam się z mężczyzną trochę starszym ode mnie. Nie chcę opisywać całej historii. Problem tkwi w tym, że on ma nerwicę, stany lękowe. Chodzi na terapię, rozmawiamy o tym, ale zastanawiam się, co robić, kiedy sytuacje, gdy dopada go lęk, powracają. Chciałabym mu pomóc, nie wiem, czy "przeczekanie" jest jedyną dobrą formą wsparcia. Co mogę zrobić? Myślę, że może podświadomie oczekuje ode mnie czegoś konkretnego, ale nie umie tego wyrazić. Boję się, by to nie zniszczyło naszych relacji.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Doły i samookaleczanie się - czy są znikąd?

Mam 14 lat. Nie radzę sobie z życiem... Podcinam sobie żyły... Moje myśli samobójcze nie dają mi spokoju :( Od jakiegoś czasu chodzę do szkolnego pedagoga. Niestety, nic mi to nie daje. Ten mówi, że jestem zapatrzona w siebie. Nie...

Mam 14 lat. Nie radzę sobie z życiem... Podcinam sobie żyły... Moje myśli samobójcze nie dają mi spokoju :( Od jakiegoś czasu chodzę do szkolnego pedagoga. Niestety, nic mi to nie daje. Ten mówi, że jestem zapatrzona w siebie. Nie wiem już, co mam robić. Smutek nie daje mi spokoju, a łzy płyną jak oszalałe... Nie jestem w stanie nic robić. To, co kiedyś mnie cieszyło, już teraz nie daje mi zadowolenia. Zasypiam z myślą, że być może to był mój ostatni dzień męczarni... Być może to już będzie koniec.

Moje doły biorą się zwykle znikąd. Tak po prostu... jeden dzień jestem wesołą nastolatką, a na drugi dzień najchętniej nie pokazywałabym się wśród ludzi. W szkole radzę sobie dobrze. Jestem jedną z lepszych uczennic. W domu jest ok. Nie dogaduję się zbyt dobrze z mamą... Raz zobaczyła moje blizny na rękach, ale nic z tym nie zrobiła. Powiedziała tylko, że jestem głupia ;( Już dalej tak nie mogę. Życie mnie przerasta. POMOCY! Co mam robić? ;(

Fobia szkolna uniemożliwia naukę - jak sobie poradzić?

Mam na imię Dagmara, obecnie uczęszczam do trzeciej klasy gimnazjum, mam 15 lat. Moim problemem są objawy fobii szkolnej. Jest mi z tym bardzo źle. Korzystając z pewnych źródeł, tj. Internet, zasięgnęłam pewnych informacji na temat tej choroby. Opiszę moje...

Mam na imię Dagmara, obecnie uczęszczam do trzeciej klasy gimnazjum, mam 15 lat. Moim problemem są objawy fobii szkolnej. Jest mi z tym bardzo źle. Korzystając z pewnych źródeł, tj. Internet, zasięgnęłam pewnych informacji na temat tej choroby. Opiszę moje zachowanie, które mnie samą niepokoi. Budząc się rano, myślę w bardzo pesymistycznych kategoriach, uważam, że życie nie ma sensu, jeżeli i tak kończy się śmiercią. Boję się każdego dnia w szkole (nawet gdy nie mam żadnych testów bądź sprawdzianów ustnych). A co stanowi największy problem, to zawsze przed wyjściem do szkoły żegnam się z domownikami, a po drodzę płaczę, bo myślę, że więcej już ich nie zobaczę.

Nie pozwalam mamie przyjeżdżać po siebie do szkoły, ponieważ myślę, że coś stanie się po drodze i to będzie moja wina. Nie mam koleżanek, może dlatego, że tak naprawdę nie chcę ich mieć, każdą wolną chwilę spędzam u boku rodziców, martwię się ich problemami (zawsze byłam wrażliwa i pomocna), ale zwracając uwagę na moich rówieśników, śmiem stwierdzić, że nie mają oni takich zmartwień jak ja. Często przy moim stresie towarzyszy mi ból brzucha i zawsze wtedy mam zimne ręce, trudno mi oddychać i jestem strasznie blada. Często w piątki planuję, że będę się uczyć i zdobywać dobre oceny, ale zawsze wolę poświęcić czas rodzinie. Często także śni mi się, że jestem w szpitalu i zadaję się z "dziwnymi" ludźmi.

Zamiast umyć się rano i ładnie ubrać (jak moja siostra), siedzę z mamą przy stole i rozmawiam. Czuję, że dla mamy staje się troszkę kłopotliwe moje zachowanie (natrętne). Mimo iż wiem, że umiem i rozumiem pewne zagadnienia edukacyjne, to boję się ich uczyć i staram się ich unikać. Bardzo lubię czytać książki (tylko dotyczące życia, nie te, które kojarzą mi się ze środowiskiem szkolnym). Wiem, iż nie mogę liczyć na pomoc rodziców, ponieważ mają oni dość swoich problemów finansowych lub z moim rodzeństwem. Nie mogłabym im powiedzieć, co czuję, co mi jest, miałabym wyrzuty sumienia, że martwią się o mnie (i kolejny powód do płaczu).

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie potrafię cieszyć się życiem. Nigdy nie marzyłam o znajomych ani o urodzie, zawsze chciałam być mądra, inteligentna i nie wyróżniać się z tłumu. Lecz zauważam, że moje dolegliwości uniemożliwiają mi edukację. Niektórzy zazdroszczą mi ocen, ale ja wciąż jestem z siebie niezadowolona. Nie to, żebym miała jakieś "chore ambicje", ale każda trójka z jakiegoś przedmiotu wpędza mnie w zakłopotanie przed samą sobą. Moim największym marzeniem jest dostać się na medycynę i pomagać ludziom (poniekąd takim jak ja). Zawsze chciałam być lekarzem.

Nie wiem dlaczego stałam się tak wrażliwa na środowisko szkolne. Idąc na jakikolwiek egzamin, wiem, że jestem świetnie przygotowana, a mimo wszystko czuję ogromny strach przed złą oceną i właśnie wtedy najbardziej martwię się o domowników. Bardzo proszę o porady, pomoc. Będę bardzo wdzięczna. Z góry dziękuję. Z poważaniem, Dagmara.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Sposób na nowe życie - pomagać innym

Witam! Mam 22 lata, a od około 2 lat cierpię, bądź cierpiałam, na nerwicę lękową połączoną z depresją. Moja beztroska młodość z dnia na dzień została mi wyrwana, kiedy Moja Mama bez słowa wyjechała za granicę z nowym Mężczyzną, zostawiając...

Witam! Mam 22 lata, a od około 2 lat cierpię, bądź cierpiałam, na nerwicę lękową połączoną z depresją. Moja beztroska młodość z dnia na dzień została mi wyrwana, kiedy Moja Mama bez słowa wyjechała za granicę z nowym Mężczyzną, zostawiając mnie z młodszym bratem. Bardzo ciężko mi było to wszystko zrozumieć i poradzić sobie z nowym, dorosłym życiem. Po kilkunastu miesiącach terapii, mogę śmiało powiedzieć, że jest coraz lepiej. Jednak bardzo trudno jest mi powrócić do normalnego, aktywnego życia.

Aktualnie nie pracuję, lecz chciałabym znaleźć jakiś sposób na siebie. Bardzo interesuje mnie pomoc innym ludziom z problemami podobnymi do moich, mam na myśli nerwicowców ;) Zawsze podziwiałam ludzi, którzy swoją słabość bądź jakieś trudne przeżycia potrafią zamienić w siłę i obdarowywać nią ludzi. Sama chciałabym należeć do takich osób. Jednak w mojej małej miejscowości nie mam żadnych szans na wykazanie się w tym temacie. Nie ma żadnych spotkań czy grupowych terapii, ogólnie nie ma takiego tematu, a wiem od mojej Pani Psycholog, że jest w mojej miejscowości naprawdę sporo ludzi z podobnymi problemami. Lecz tematu w ogóle nie ma.

Moi znajomi nie wiedzą, na co cierpiałam tak długo, nie wiedzą w ogóle, co oznacza taka choroba. Ludzie nigdy niedotknięci takim problemem chyba nie są w stanie zrozumieć, co tacy ludzie jak ja, czują. Czasem czuję się, jakbym była zarażona jakąś wstydliwą chorobą, której nazwy nie chcę powiedzieć na głos. Dlaczego choroba, która "zjadła" mi 2 lata mojej młodości musi być ukrywana? Chciałabym teraz, kiedy na nowo odkrywam życie, pomóc ludziom, którzy czują się samotni, tak jak ja na początku. O mojej chorobie wyczytałam z internetu. Porównałam moje objawy, w ten sposób dowiedziałam się, że nie wariuję, że takie rzeczy się zdarzają. Dlaczego tak musi być?

Jak uczynić swoje życie normalniejszym bez pomocy lekarza i rodziny?

Nigdy w życiu nie miałam stabilności... Teraz też jej nie mam, przeważnie jestem smutna, zła, czuję się bezsilna, uważam, że wszystko psuję, zawsze muszę się wpakować w jakieś kłopoty. Staram się to ukrywać, tłumić to wszystko, ale czasami, jak jestem...

Nigdy w życiu nie miałam stabilności... Teraz też jej nie mam, przeważnie jestem smutna, zła, czuję się bezsilna, uważam, że wszystko psuję, zawsze muszę się wpakować w jakieś kłopoty. Staram się to ukrywać, tłumić to wszystko, ale czasami, jak jestem sama, to już nie wytrzymuję! Jakiś czas temu w bólu znajdowałam ukojenie, ale to się za bardzo rzuca w oczy... Myśli samobójcze też nie są mi obce, kiedyś można było powiedzieć, że to moje marzenie...

Jakiś rok czy dwa lata temu próbowałam się zabić, ale mi się nie udało... Z jednej strony to dobrze, bo moja mama ma chore serce i nie chciałabym jej za sobą pociągnąć... Moi rodzice są po rozwodzie, mieszkam z mamą, która jest pielęgniarką, ojciec mieszka ze swoją dziewczyną 300 km ode mnie i nie mam z nim za dobrego kontaktu (on jest emerytowanym wojskowym). Chcę jakoś wszystko sobie poukładać, ale mi się to nie udaje... I to mnie jeszcze bardziej denerwuje...

Trudne dzieciństwo a nerwica

Dzień dobry. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad pewną sprawą... Otóż najprawdopodobniej mam nerwicę, jeszcze nie stwierdzoną przez psychiatrę, ale na 99% to jest nerwica. Zastanawiam się, co jest jej przyczyną. Czytałam gdzieś, że przyczyną może być trudne dzieciństwo....

Dzień dobry. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad pewną sprawą... Otóż najprawdopodobniej mam nerwicę, jeszcze nie stwierdzoną przez psychiatrę, ale na 99% to jest nerwica. Zastanawiam się, co jest jej przyczyną. Czytałam gdzieś, że przyczyną może być trudne dzieciństwo. Nie wspominam swojego dzieciństwa zbyt dobrze. Matka bardzo krótko mnie trzymała. Za każdą ocenę poniżej 4 biła mnie i wyzywała. Często w domu były kłótnie, kiedy ojciec wracał pijany i do tej pory pamiętam, jaki wtedy czułam lęk. Zawsze się mamy bałam.

Kiedy daję jej do zrozumienia, że mam do niej żal o tamte lata, to ona zaczyna mówić z ironią: "Ale cię biłam, normalnie siniaki miałaś..." (a miałam siniaki) albo "A tego jak z tobą ćwiczyłam, żebyś nie była kaleką, to już nie pamiętasz?". Kiedy o tym myślę, to zbiera mi się na płacz, czuję wściekłość i nienawiść do niej. Ona nigdy nie wykazała skruchy, nigdy mnie nie przeprosiła. Z jednej strony jej nienawidzę, ale z drugiej wiem, że jest jedyną osobą na tym świecie, która mi została. Czy taka sytuacja mogła się przyczynić do mojej nerwicy? Pozdrawiam i mam nadzieję, że otrzymam odpowiedź.

Jak pomóc koledze, który przestał wychodzić z domu?

Witam! Pytanie dotyczy mojego kolegi ze szkolnej ławy. Ja mieszkam za granicą i przez lata trochę straciliśmy kontakt. Próbowałem ostatnio odnowić kontakty ze starymi kolegami i po iluś tam próbach w końcu zadzwoniłem do jego rodziców. Jego ojciec na początku...

Witam! Pytanie dotyczy mojego kolegi ze szkolnej ławy. Ja mieszkam za granicą i przez lata trochę straciliśmy kontakt. Próbowałem ostatnio odnowić kontakty ze starymi kolegami i po iluś tam próbach w końcu zadzwoniłem do jego rodziców. Jego ojciec na początku twierdził, że nie ma go w domu, ale po krótkiej rozmowie przyznał, że jest... ale w kiepskim stanie. Historia wygląda pokrótce tak: obydwaj mamy po 44 lata, mój kolega pozostawał starym kawalerem, przez kilka (może nawet kilkanaście lat) mieszkał i pracował za granicą - powodziło mu się nawet nieźle finansowo. Kilka lat temu związał się z młodszą od siebie kobietą. Przez jakiś czas było dobrze, ale około rok temu z jakiejś przyczyny się rozstali. Kolega pojawił się w domu rodziców i od mniej więcej roku nie wychodzi z mieszkania - do nikogo się nie odzywa.

Chciałbym mu pomóc, ale nie wiem jak - myślałem, że może będzie chciał ze mną porozmawiać, zwierzyć się... Chciałem porozmawiać z nim telefonicznie, ale on nie chce odbierać telefonu. Wkrótce mam zamiar odwiedzić rodzinne miasto i myślałem o osobistych odwiedzinach - czy to ma sens? Jeśli tak, to jak poprowadzić taką rozmowę? Z góry dziękuję za poradę!

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy ćwiczenia fizyczne wpłyną negatywnie na moje serce, gdy mam nerwicę?

Mam 22 lata, od jakiegoś czasu mam problemy, z natury narwicowe. Biegałam po lekarzach, wyniki są w porzadku, serce również, o które się tak bałam. Jestem pod stałą opieką psychologa i psychiatry, jednak mimo wszystko lęki towarzyszą mi cały czas....

Mam 22 lata, od jakiegoś czasu mam problemy, z natury narwicowe. Biegałam po lekarzach, wyniki są w porzadku, serce również, o które się tak bałam. Jestem pod stałą opieką psychologa i psychiatry, jednak mimo wszystko lęki towarzyszą mi cały czas. Biorę Lorafen oraz seronil, co często mi pomaga, niestety lęki o moje życie zdażają sie kilkanaście razy na dobę. Ten lęk uniemożliwia mi normalne życie. Zaczęłam bać się wysiłku fizycznego. Wtedy serce szybciej pracuje, obawiam się, że doznam jakiegoś urazu, upadnę i umrę :( Chciałabym zaczać wieczorne bieganie, dla kondycji oraz sampoczucia, jednak lęk przed złym wypadkiem badź uszkodzeniem serca mnie blokuje i kończy sie na tym, że wieczory spędzam w domu. :( Chciałabym zaktywizować swoje życie zwłaszcza, że mam nadwagę, dlatego tak ważne jest dla mnie to czy wysiłek fizyczny podczas nerwicy może mieć zły wplyw na zdrowie, a zwłaszcza na serce.

Organiczne zaburzenia lękowe - co to oznacza?

Na wypisie ze szpitala w rozpoznaniu napisano: organiczne zaburzenia lękowe. Co to oznacza?
odpowiada 1 ekspert:
 Redakcja abcZdrowie
Redakcja abcZdrowie

Kompleksy, zaburzenia odżywiania i agresja - co z tym zrobić?

Witam. Mam 28 lat, jestem kobietą, mam dwójkę wspaniałych dzieci, ale nie potrafię się nimi cieszyć ani życiem. Partner, z którym mam dzieci i jesteśmy razem 9 lat, nie chce się ze mną wiązać na poważnie (nie chce ślubu), a...

Witam. Mam 28 lat, jestem kobietą, mam dwójkę wspaniałych dzieci, ale nie potrafię się nimi cieszyć ani życiem. Partner, z którym mam dzieci i jesteśmy razem 9 lat, nie chce się ze mną wiązać na poważnie (nie chce ślubu), a nie ukrywam, że bardzo mi na tym zależało, ja nigdy nie miałam prawdziwej rodziny. Chciałam zawsze mieć męża, dom, dzieci. Od zawsze byłam zakompleksiona, choć dobrze sie uczyłam, nic nie osiągnęłam. Zawsze uważałam, że jestem gruba i tak uważam do tej pory. Mam 175 cm i ważę 57 kg, cały czas biorę leki wspomagajace odchudzanie (teraz linea), ale to nic nie daje, bo jest tak, że nie jem, a za chwilę obżeram się i zmuszam do wymiotów, bo mam wyrzuty sumienia.

Strasznie jestem znerwicowana, na wszystkich krzyczę. Biorę leki uspokajające, teraz CLONAZEPAMUM TZF 0.5 mg, które przepisał mi lekarz pierwszego kontaktu. Jest mi strasznie wstyd, nikomu o tym nie mówię, mam wrażenie, że cały świat jest przeciwko mnie, że nikt mnie nie lubi, że jestem za głupia, za gruba i na dodatek panna z dziećmi. Jest mi strasznie ciężko, najlepiej przespałabym resztę życia. Bardzo proszę o odpowiedź, co mi jest, czemu tak się czuję. Mam tego dość.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Wybuchy złości 2-latka - co robić?

Witam. Mój synek ma 2 i pół roku i bardzo martwię się jego zachowaniem. Ja wiem, że dwulatek przechodzi taki bunt, ale mój denerwuje się prawie non stop. Np. położyłam nie tak pomidora na kanapce (swojej) i jemu już to...

Witam. Mój synek ma 2 i pół roku i bardzo martwię się jego zachowaniem. Ja wiem, że dwulatek przechodzi taki bunt, ale mój denerwuje się prawie non stop. Np. położyłam nie tak pomidora na kanapce (swojej) i jemu już to nie pasuje. Przy tym wszystkim krzyczy i wpada w jakiś szał - nawet przy tak głupich sytuacjach. W nocy budzi się i krzyczy przez ok 15 min. i nie można go uspokoić. Od misiąca chodzi do żłobka i tam bardzo mało bawi się z dziećmi - większość czasu spędza sam. Opiekunki mówiły, że bawi się większość czasu sam, ale raptownie denerwuje się i zaczyna krzyczeć, marudzić. To wszystko jest już od ok. roku. Mam pytanie: co robić kiedy on tak denerwuje się przy tak głupich sytuacjach, jak opisałam powyżej.

Myśli samobójcze, notoryczne kłamstwa i oszustwa a schizofrenia

Jestem w związku z 17-letnią dziewczyną, znam ją rok, zauważyłam u niej bardzo niepokojące zachowania. Z początku myślałam, że jest ze mną nieszczera, jednak dostrzegłam szereg innych dziwnych zachowań, nad którymi, zdaje się, ona sama nie panuje i często nie...

Jestem w związku z 17-letnią dziewczyną, znam ją rok, zauważyłam u niej bardzo niepokojące zachowania. Z początku myślałam, że jest ze mną nieszczera, jednak dostrzegłam szereg innych dziwnych zachowań, nad którymi, zdaje się, ona sama nie panuje i często nie potrafi wyjaśnić powodów tego zachowania. Skonsultowałam się z jej bliskimi znajomymi i oni mają podobne zdanie na ten temat. Jest to osoba, która przeżyła parę lat temu śmierć bliskiej osoby i bardzo ją to dotknęło, jednak nie rozmawiała z nikim o tym. Myślę, że to mogło mieć duży na nią wpływ.

Notorycznie kłamie, oszukuje, czego nie potrafi wytłumaczyć. Robi rzeczy, których nie rozumie, często są one sprzeczne i nie potrafi podać ich powodu. Od długiego czasu miewa stany depresyjne, które mijają w towarzystwie, jednak wracają, kiedy jest sama. Miewa myśli samobójcze, uważa się za niepotrzebną, obwinia się za wiele rzeczy, uważa, że jest beznadziejna i myśli, że świat byłby bez niej lepszy. Często mdleje z nieznajomych przyczyn, wydaje się, że nie mają one jakiegokolwiek powiązania z otoczeniem.

Najgorsze jest to, że nie dopuszcza do siebie jakiejkolwiek pomocy, nawet nie chce rozmawiać o wizycie u lekarza. Pilnie proszę o jakąkolwiek pomoc. Jak można pomóc takiej osobie, namówić ją do wizyty u specjalisty, proszę choćby o kontakt mailowy. Czy to mogą być objawy bądź początki schizofrenii, ponieważ czytałam na ten temat, ponadto znam osoby, które się leczą i wiele jej zachowań wydaje się charakterystycznych dla tej choroby. Bardzo proszę o pomoc. Już nie wiem, co mam robić :(

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Jan Karol Cichecki
Lek. Jan Karol Cichecki

Czy to depresja czy fobia społeczna?

Witam! Mam 20 lat i od lat nie potrafię uporać się z wahaniami nastroju. Od ok. roku jest jednak znacznie gorzej. Ledwo udało mi się ukończyć szkołę średnią z powodu niskiej frekwencji, bo nie chodziłam do szkoły. Okres przed maturą...

Witam! Mam 20 lat i od lat nie potrafię uporać się z wahaniami nastroju. Od ok. roku jest jednak znacznie gorzej. Ledwo udało mi się ukończyć szkołę średnią z powodu niskiej frekwencji, bo nie chodziłam do szkoły. Okres przed maturą był jednym wielkim koszmarem, nie chciałam się uczyć i jednocześnie miałam wyrzuty sumienia, że tego nie robię. W końcu podeszłam do egzaminów, zdałam, dostałam się na studia. Powinnam się cieszyć, ale dla mnie to same problemy. Sama świadomość tego, że będę musiała iść coś załatwiać, budzi we mnie lęk. Najchętniej zaszyłabym się w domu i nigdzie nie wychodziła, przestało mi zależeć. Poszłam na studia tylko dlatego, że moi rodzice tego chcieli.

Każda sytuacja, gdy muszę wyjść z domu to dla mnie ogromny stres, nie mam na to ochoty ani siły. Kiedy wracam do domu, nawet po krótkim wyjściu, jestem okropnie zmęczona i kładę się spać. Bywa tak, że przesypiam całe popołudnia, a potem leżę w łóżku i nic nie robię. Potem nie mogę zasnąć wieczorem i zrywam się za wcześnie. Nie chce mi się wykonywać najprostszych domowych obowiązków. Na nic nie mam energii. Najzwyklejsze codzienne czynności takie jak ubranie się wymagają wiele wysiłku. Odseparowałam się od ludzi, nie mam ochoty z nimi rozmawiać czy spotykać się.

Wciąż przygniata mnie poczucie winy, często udaję wesołość, żeby nie obciążać swoimi nastrojami otoczenia, ale szybko mnie to męczy, potem czuję się jakby ktoś spuścił ze mnie powietrze. Dlatego unikam ludzi. Nie potrafię zaakceptować siebie, swojego postępowania, nie potrafię pogodzić się z przeszłością. Nie wiem, co mam robić. Szukanie jakiegokolwiek wsparcia w rodzinie zdecydowanie odpada, od 12 roku życia mieszkałam tylko z ojcem alkoholikiem, potem mama wróciła, ale i tak mają mnóstwo swoich własnych problemów, nie będę obciążać ich jeszcze swoimi.

Proszę poradzić mi, czy potrzebuję pomocy, czy może przesadzam i wyolbrzymiam? Może za bardzo skupiam się na sobie? Parę lat temu, jeszcze w szkole, chodziłam do psychologa, stwierdziła u mnie fobię społeczną, ale wydaje mi się, że tu wcale nie chodzi o to. Ja się nie boję ludzi, nie aż tak bardzo. Mi po prostu przestało na czymkolwiek zależeć.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Co to jest nerwica wegetatywna?

Bardzo proszę o odpowiedź na pytanie postawione w temacie i dziękuję za jej udzielenie.
odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak

Zaburzenia osobowości towarzyszące zaburzeniom odżywiania

Jestem już po wizycie kwalifikacyjnej na terapię grupową. Niestety, nie zakwalifikowali mnie na grupową, tylko na indywidualną, na którą muszę czekać rok w kolejce. Ponieważ mam możliwość uczęszczać na terapię indywidualną w mojej miejscowości zrezygnowałam. W trakcie tej kwalifikacji...

Jestem już po wizycie kwalifikacyjnej na terapię grupową. Niestety, nie zakwalifikowali mnie na grupową, tylko na indywidualną, na którą muszę czekać rok w kolejce. Ponieważ mam możliwość uczęszczać na terapię indywidualną w mojej miejscowości zrezygnowałam. W trakcie tej kwalifikacji zostały stwierdzone u mnie zaburzenia osobowości mieszane i inne. W związku z tym mam pytanie, co oznacza taka diagnoza i czy w związku z tym trudniej będzie mi uporać się zaburzeniami odżywiania?

Skąd się bierze nerwica?

Mam 27 lat. Jestem w szczęśliwym związku, mam trzyletniego synka .Od 1.5 roku zaobserwowałem objawy nerwicy. Od 9 miesiecy leczę się farmakologicznie. Moim problemem jest to, że mieszkam za granicą. Nawet wizyty u psychoterapeuty nie pomagają mi zbytnio. Być może...

Mam 27 lat. Jestem w szczęśliwym związku, mam trzyletniego synka .Od 1.5 roku zaobserwowałem objawy nerwicy. Od 9 miesiecy leczę się farmakologicznie. Moim problemem jest to, że mieszkam za granicą. Nawet wizyty u psychoterapeuty nie pomagają mi zbytnio. Być może ze wzgledu na to, iż nie wszystko rozumiem. Nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Byłem nawet 4 miesiące na zwolnieniu lekarskim. Później wróciłem do pracy, a teraz po 3 miesiącach znowu zostałem odesłany na zwolnienie. Proszę o pomoc.

Jak długo może trwać terapia zaburzeń osobowości z pogranicza?

Leżałam już kilka razy w szpitalu, w tym pół roku w Międzyrzeczu, skąd wyszłam z nasilonymi objawami i w gorszym stanie niż przed przyjęciem. Od kilku lat cierpię na zaburzenia osobowości z pogranicza i niestety okaleczam się. Uczęszczam na terapię...

Leżałam już kilka razy w szpitalu, w tym pół roku w Międzyrzeczu, skąd wyszłam z nasilonymi objawami i w gorszym stanie niż przed przyjęciem. Od kilku lat cierpię na zaburzenia osobowości z pogranicza i niestety okaleczam się. Uczęszczam na terapię indywidualną, uczestniczyłam w grupowej. Jestem już tym wszystkim wykończona. W jaki sposób można zapobiec samookaleczaniu się, jeśli inne sposoby już zawodzą? Mam nadzieję, że w najbliższych dniach uzyskam od Was odpowiedź. Sprawcie, bym umiała pozytywnie spojrzeć w jutro. Ewa.

Czy to, co się ze mną dzieje, jest dziwne?

1. Ciągle mi się wydaje, że ktoś na mnie patrzy i się śmieje. 2. Nie doceniam swojej pracy, w którą nie raz wkładam wiele wysiłku. Czasem na dobre czegoś nie zacznę, a już wiem, że źle się skończy. 3....

1. Ciągle mi się wydaje, że ktoś na mnie patrzy i się śmieje.

2. Nie doceniam swojej pracy, w którą nie raz wkładam wiele wysiłku. Czasem na dobre czegoś nie zacznę, a już wiem, że źle się skończy.

3. Ciągle mi się wydaje, że gdy spotyka mnie coś dobrego, to jest to przypadek, bo jak mnie mogłoby się coś w życiu udać.

4. Ciągle porównuję siebie do innych ludzi i szukam w sobie wad.

5. Zadręczam się każdą pomyłką bardzo długo.

6. Uważam, że to właśnie ja jestem przyczyną wszystkiego, co złe.

7. Jeśli ktoś powie mi coś złego, to mu wierzę, a każdy komplement uważam za kłamstwo.

8. Bardzo biorę do siebie zdanie innych (nie wiem, co miałam wczoraj na obiad, ale pamiętam, jakimi słowami obraziła mnie pewna dziewczyna 4 lata temu… ).

9. Czasem bez powodu albo z błahego powodu trzęsą mi się ręce, nogi i strzelam palcami - ostatnio zorientowałam się, że to robię, dopiero gdy koleżanka mi o tym powiedziała - nie panuję nad tym.

10. Zawsze wydawało mi się, że muszę być najlepsza, bo inaczej rodzice mnie nie będą kochać. Kiedyś przyszła chwila, w której nie wyrobiłam i uważam, że jestem nikim.

odpowiada 1 ekspert:
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Lek. Marta Mauer-Włodarczak
Patronaty